www.halat.pl


 


STRONA 
GŁÓWNA
DOMENY 
HALAT.PL



CEMI - ZEMI

Centrum Europejskiej Medycyny Integracji

Centre for European Medicine of Integration

Zentrum für Europäische Medizin der Integration

Centre pour la Médecine européen d'intégration

 


badanie
kurowanie
zapobieganie


CEMI-ZEMI

Wiedza naukowa zajmująca się czynnikami szkodliwymi, czyli noksologia (od łac. noxa – czynnik szkodliwy), uwzględnia szereg pomijanych zazwyczaj aspektów oddziaływania czynnika szkodliwego na człowieka, do których należy zróżnicowana podatność poszczególnych osób (rodzin) na czynnik szkodliwy występujący w pojedynkę lub wespół z innymi, wzajemnie potęgującymi niepożądane oddziaływanie na zdrowie. W noksologii za punkt wyjścia procesu diagnostycznego przyjmuje się przyczynę zgodnie z zasadą wyrażoną po łacinie słowami POSITA CAUSA, PONITUR EFFECTUS, czyli „gdy działa przyczyna, jest i skutek” oraz NIHIL FIT SINE CAUSA - "nic nie dzieje się bez przyczyny".

 QR code cemi-zemi.pl


 

Instytut Wody

Centrum Europejskiej
Medycyny Integracji

Medyczne Centrum Konsumenta

Centrum Europejskiej
Medycyny Integracji

Stowarzyszenie Ochrony Zdrowia Konsumentów

Zagrożenia Zdrowia 
w Polsce

3 Smoki

Zdrowy Polak

It is Europe that is sick, all Europe 
with the exception 
of Poland.
Neal Ascherson
 Scottish historian

Move for Health - Walk Poand

MOVE FOR HEALTH
WALK POLAND
GMO FREE LAND
NUKES FREE LAND
LAND OF THE FREE
***
Poles are fiercely independent
and stand up for their beliefs.
US Ambassador to Poland
Victor Ashe, Sept 24, 2008


WikiLeaks Hall of Shame

real + virtual = symbiotic space; the epidemiologist's view of the ACTA controversy: free entities appreciate symbiosis, parasites hate symbiosis - dr Halat

real  + virtual
= symbiotic space

the epidemiologist's view
of the ACTA controversy:
free entities appreciate symbiosis,
parasites hate symbiosis
- dr Halat

 Minister Boni Telling
Lies to Get ACTA Signed

Wizytówka



ALERGENY




KANCEROGENY



www.forum.halat.pl


QR code halat.pl
Szukaj w domenie halat.pl
 
Szukaj



Podstawy wyboru strategii zaopatrzenia domu w wodę w Polsce
roku 2011

dr Zbigniew Hałat
 lekarz medycyny specjalista epidemiolog

założyciel Instytutu Wody
 prezes Stowarzyszenia
Ochrony Zdrowia Konsumentów


Według najnowszych danych sprawozdawczych zbieranych i weryfikowanych w ramach systemu statystyki państwowej RP odsetek ludności zaopatrywanej w wodę wodociągową nie odpowiadającą wymaganiom określonym w opartym o dyrektywę 98/83/EC z dnia 3 listopada 1998 r. w sprawie jakości wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi, rozporządzeniu Ministra Zdrowia z dnia 29 marca 2007 roku w sprawie jakości wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi, w Polsce roku 2009 wynosił 7,0 %.

Najgorszą wodę sprzedają zaopatrujące największą liczbę Polaków wodociągi o wydajności do 1000 metrów sześciennych na dobę. Spośród wszystkich płacących za wodę z tych wodociągów, aż 13,3% odbiorców, tj. co ósmy konsument, kupuje wodę nie odpowiadającą wymaganiom.

Nie oznacza to, że pobór wody z dużych wodociągów gwarantuje bezpieczeństwo. Spośród pięciu polskich wodociągów o wydajności ponad 100000 metrów sześciennych na dobę za nieodpowiadającą wymaganiom została urzędowo uznana w latach 2008 – 2009 jakość wody dostarczanej przez Wodociąg Północny w Warszawie ujmujący wodę z Jeziora Zegrzyńskiego i zaopatrujący stołeczny Układ Zasilania w Wodę. Z tego powodu w województwie mazowieckim odsetek ludności zaopatrywanej w nie odpowiadającą wymaganiom wodę z wodociągów o wydajności ponad 100 000 metrów sześciennych na dobę sięgnął 52,8%. Pozostałe dwa wodociągi zaopatrujące aglomerację warszawską również są oparte o wodę powierzchniową i to z Wisły, która obok zanieczyszczeń biologicznych niesie tak duże (i nieusuwalne) ładunki skażeń chemicznych i radiologicznych, że według urzędowej oceny wód powierzchniowych wykorzystywanych do zaopatrzenia ludności w wodę przeznaczoną do spożycia, nie spełnia wymagań rozporządzenia Ministra Środowiska z dnia 27 listopada 2002 r. w sprawie wymagań, jakim powinny odpowiadać wody powierzchniowe wykorzystywane do zaopatrzenia ludności w wodę przeznaczoną do spożycia.

Czy władze naszego państwa wiedzą jakie są następstwa spożywania wody nie odpowiadającej wymaganiom? Jak najbardziej. Oto dosłowny cytat z udostępnionego opinii publicznej przez Głównego Inspektora Sanitarnego dokumentu „Stan Sanitarny Kraju w 2008 roku”: „woda dostarczana przez wodociągi o najmniejszej dobowej wydajności stanowi bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia konsumentów.” Kolejny dokument „Stan Sanitarny Kraju w 2009 roku” powtarza to sformułowanie: „w odniesieniu do podstawowych wymagań, jakie określiła w swoich przepisach Unia Europejska, a które zostały implementowane do naszych przepisów krajowych, woda dostarczana przez wodociągi o najmniejszej dobowej wydajności stanowi bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia konsumentów z uwagi na wysoką liczbę przekroczeń parametrów określonych w załącznikach 1 i 2 do rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie jakości wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi.”

Wbrew przepisom obowiązującym w Unii Europejskiej i w Polsce mieszkańcy nie są informowani ani o jakości nabywanej wody, a tym bardziej zagrożeniach zdrowia i życia wynikających z narażenia na szkodliwe domieszki wody wodociągowej.

Szczególnie bulwersujące jest udzielanie odstępstw na parametry stanowiące bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia konsumentów z pominięciem skutecznego poinformowania odbiorców wody wodociągowej uwzględniającego m. in.


- dane o przekroczeniach dopuszczalnych wartości parametrów jakości wody oraz związanych z nimi zagrożeniach zdrowotnych,
- dane o pogorszeniu jakości wody pod względem organoleptycznym,
- informacje o możliwości poprawy jakości wody przy użyciu środków dostępnych dla konsumentów,
- zalecenia mające na celu minimalizację zagrożenia dla zdrowia ludzkiego.

Powyższe dane przekazane opinii publicznej w formie ogólnokrajowego i całorocznego agregatu nie tylko nie spełniają swojej roli w prewencji chorób wodopochodnych, lecz także muszą wywoływać negatywne emocje u czytelników dokumentu „Stan Sanitarny Kraju w 2009 roku”:

W roku 2009 organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej udzieliły odstępstw na 6 parametrów określonych w załączniku 2 do rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie jakości wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi w skali kraju. Największą liczbę przekroczeń wykazały azotany – 10 udzielonych odstępstw. Wśród pozostałych przekroczonych parametrów znajdowały się azotyny i bor – 3; fluorki i nikiel – 2; a ponadto antymon – 1 udzielone odstępstwo.

Największa liczba udzielonych przez organy inspekcyjne zgód na odstępstwo w 2009 r. jak i w 2008 r. była przyznana w zakresie azotanów. Zanieczyszczenie wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi azotanami, jest wynikiem prowadzonej na terenie całego kraju działalności rolniczej. Należy jednak zwrócić uwagę, że pomimo niewielkiej liczby przekroczeń tego parametru, może on być jednak poważnym zagrożeniem dla noworodków i małych dzieci. Skażenie wody azotanami zachodzi poprzez przenikanie tych związków z pól uprawnych przenikają do gleby, a następnie do wód gruntowych i powierzchniowych. Z kolei produkcja i stosowanie nawozów fosforowych, powoduje uwalnianie fluoru do gleb i wód stanowiącego równie szczególne zagrożenie. Wody te stanowią bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia, powodując u niemowląt methemoglobinemię i niedokrwistość. Są również źródłem nitrozoamin, związków o działaniu rakotwórczym i mutagennym.”

Szczególnej uwagi, ze względów na zagęszczenie populacji i jakość sieci wodociągowej wymaga sytuacja w aglomeracji śląskiej. Oto fragment sprawozdania Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego w Katowicach” W 2009 roku przeprowadzono 2050 kontroli urządzeń służących do zaopatrzenia w wodę (1777 planowane oraz 273 nieplanowane). Rozpatrzono 72 interwencje dotyczące złej jakości wody, w trakcie których pobrano 125 próbek kwestionowanej przez odbiorców wody. Tylko 20 interwencji było uzasadnionych. Zanieczyszczenia fizykochemiczne to: zawyżona twardość, stężenia chloru wolnego, żelaza i manganu oraz związanych z nimi barwy i mętności.

W 2009 roku interwencje mieszkańców województwa śląskiego, dotyczyły pogorszenia wskaźników organoleptycznych jakości wody przeznaczonej do spożycia. Problem ten odczuwalny był przede wszystkim w miastach. Stan miejskich sieci wodociągowych, mimo prowadzonych napraw i modernizacji, stale się pogarsza. W 2009 roku odnotowano 6280 awarii (o 780 więcej niż w roku 2008), które najczęściej związane były z uszkodzeniami sieci wodociągowych. Rurociągi te, liczące nierzadko kilkadziesiąt lat, wykonane z materiałów nie najlepszej jakości, są silnie skorodowane i zawierają na powierzchni wewnętrznej wieloletnie osady. Każde wyłączenie i ponowne włączenie zasilania powoduje obrywanie osadów i kawałków skorodowanych rur. W takich przypadkach woda płynąca taką siecią zostaje silnie wtórnie zanieczyszczona, czego skutkiem jest pogorszenie jej cech organoleptycznych, wzrasta mętność, woda jest intensywnie zabarwiona na brązowo, zawiera zawiesiny o różnym stopniu uziarnienia (do kilku mm średnicy) oraz może charakteryzować się przykrym zapachem.

Podobny problem występuje również po dłuższych okresach mniejszego zużycia wody (np. po tzw. „długich weekendach”), kiedy woda unieruchomiona w rurach, przez kilkadziesiąt godzin, nagle zaczyna gwałtownie płynąć. Wtórne zanieczyszczenia wody do spożycia powstają nie tylko w starych sieciach miejskich, ale również w sieciach osiedlowych, kiedy to, mimo wymiany instalacji wodociągowych w budynkach mieszkalnych na rury z tworzyw sztucznych (np. polietylenu), mieszkańcy zgłaszają przypadki pogorszenia jakości wody.

Dopóki nie zostaną wymienione wszystkie „wiekowe” rurociągi miejskie, a szczególnie instalacje osiedlowe oraz wewnętrzne instalacje wodociągowe w budynkach, dopóty, mimo tego, że woda dopływająca do jej konsumentów spełnia wymagania sanitarne i jest dobrej jakości, interwencje mieszkańców będą się powtarzać.”

Zwraca uwagę stosunek organów Państwowej Inspekcji Sanitarnej do interwencji mieszkańców w związku z nieakceptowalnymi przez nich cechami nabywanej wody wodociągowej przejawiający się m.in. ograniczeniem wykonywanych analiz laboratoryjnych do prostych parametrów fizykochemicznych (twardość, chlor wolny, żelazo i manganu oraz związanych z nimi barwy i mętności). Zamiast poszukiwać niewykrywalnych organoleptycznie zagrożeń (np. ołów, włókna azbestu powyżej 10 mikrometrów długości i szereg innych czynników rakotwórczych) związanych z dewastacją sieci wodociągowej, przyłączy i instalacji domowych, san-epid w istocie potwierdza bądź nie zasadność skarg na to co konsumenci sami widzą i czują.

Długość sieci wodociągowej rozdzielczej w Polsce to 267 332,1 km, a liczba połączeń prowadzących do budynków mieszkalnych to 4 849 300 sztuk, z czego na województwo śląskie przypada odpowiednio 19 867,9 km i 554,2 sztuk. Obok występujących w całym kraju wyjątkowych w skali Europy częstych w sezonie jesienno – zimowym oscylacji temperatury wokół 0 st. C i koncentracji ruchu drogowego w gęstej zabudowie mieszkalnej, w aglomeracji śląskiej występuje dodatkowy czynnik sprzyjający awaryjności sieci wodociągowej, przyłączy i instalacji domowych, jakim są szkody górnicze i zużycie techniczne budynków mieszkalnych.

Sieć wodociągowa w Warszawie wykonana jest głównie z żeliwa i żeliwa sferoidalnego (63,8% i 13,0%), ze stali (12,6%), azbesto – cementu (6,8%) i winiduru (3,5%). Nieznaczna część rur (poniżej 0,3%) wykonana jest z rur polietylenowych i PCV.


STRONA GŁÓWNA
INSTYTUT WODY


Felieton, 26. czerwca 2009

Komunizm, faszyzm, europeizm, klimatyzm i każdy inny totalitaryzm żąda tego samego. Zrezygnujcie z własnego interesu na rzecz zakamuflowanego interesu nowego hegemona, a po przejściowych kłopotach czeka was raj na ziemi. Wy, którzy tego nie rozumiecie, jesteście zacofanymi wrogami postępu i nie unikniecie kary, która nieuchronnie spadnie na was samych i wasze rodziny. Wystarczy, że zabierzemy wam pracę, a szybko skruszejecie i zasilicie szeregi entuzjastów żebrzących o odpady z naszego stołu. Nawet gdy władza działa nieudolnie i sprzecznie ze zdrowym rozsądkiem, to i tak dysponuje siłą wystarczającą, aby zabrać wam wszystko: zdrowie, majątek i życie. Widomym znakiem panoszącego się w Polsce totalitaryzmu, któremu, tak jak stalinizmowi i hitleryzmowi, należy się już nazwa o charakterze odosobowym, są turbiny wiatrowe szkodliwe dla krajobrazu, przyrody i zdrowia człowieka.
To, że wiatraki psują krajobraz, widzi każdy i to powinno martwić wszystkich, którzy inwestują w turystykę i chcą z niej się utrzymywać. To, że kładą trupem zwierzęta latające, w tym objęte prawną ochroną gatunki latających ssaków – nietoperzy, powinno wstrząsać sumieniem każdego, nie tylko ekologów na etacie. Ale to,  że turbiny wiatrowe szkodzą zdrowiu ludzi powinno stać się tematem debaty narodowej od zaraz. Przecież nawet gdyby doszło do natychmiastowego odsunięcia od władzy ludzi odpowiedzialnych za upadek lecznictwa w Polsce, to i tak skutki zdrowotne oddziaływania turbin wiatrowych pozostaną nieuleczalne na dziesiątki lat. Kto zapłaci za utracone zdrowie? Kto zrekompensuje utratę możliwości zarobkowania? Kto pokryje koszty leczenia?
Brak odpowiedzi na te proste pytania dowodzi, że instalatorzy wiatraków elektrycznych ukrywają rzeczywiste koszty swojego przedsięwzięcia. Te ukryte każą płacić innym. Tak samo, jak w przypadku energii jądrowej. To co jest prezentowane jako tanie i ekologiczne, po ujawnieniu kosztów ukrytych i przeniesionych na innych, okazuje się najbardziej kosztowne i najbardziej dla środowiska szkodliwe. Sprzedawcom elektrowni atomowych i ich akwizytorom z trudem przychodzi przyznać rację oczywistym faktom. Również w Polsce, gdzie do kosztów budowy i eksploatacji reaktorów atomowych należy doliczyć następstwa oddziaływania na zdrowie ludzi elektroenergetycznych linii napowietrznych,  które trzeba będzie zbudować, aby rozprowadzić energię z jej kilku nowych źródeł. Już dotychczas Polacy traktowani są jak przygodni mieszkańcy ziemi niczyjej, więc nie trzeba się dziwić, kiedy wkrótce na łóżeczko naszego dziecka padnie złowieszczy cień linii wysokiego napięcia siejącej promieniowanie elektromagnetyczne.
Nietoperze muszą liczyć na zmiłowanie ludzi. Ludzie mogą i muszą bronić się sami. Taki już mają przywilej, że mogą czytać i wykorzystywać zdobytą wiedzę dla obrony zdrowia i życia swoich bliskich i własnego.
W roku 1991 w The Johns Hopkins University School of Medicine odbyłem pożyteczne szkolenie z zakresu epidemiologii i  w tym samym roku dyplom  lekarza medycyny  w tej szacownej uczelni uzyskała dr Nina Pierpont.
Dr Nina Pierpont sformułowała  definicję zespołu hałasu turbiny wiatrowej jako zespołu objawów, które rozpoczynają się z chwilą uruchomienia okolicznych turbin, zaś ustępują, gdy turbiny są wyłączone lub osoba zgłaszająca symptomy nie przebywa w ich sąsiedztwie. Do objawów tych należą:
- problemy ze snem: słyszalny hałas lub fizycznie odczuwalne uczucie pulsowania czy ciśnienia utrudniają zaśnięcie oraz powodują częste wybudzanie.
- bóle głowy o nasilonej dokuczliwości lub częstotliwości,
- zawroty głowy, drżenie, nudności,
- wyczerpanie, niepokój, złość, skłonność do irytacji, depresja,
- problemy z koncentracją uwagi i uczeniem się,
- szum uszny (dzwonienie w uszach).
Nie wszystkie osoby mieszkające w pobliżu turbin wiatrowych zauważają powyższe symptomy. Nie oznacza to, że ludzie je wymyślają, lecz raczej, że ludzie różnią się pod względem podatności na nie. Najpowszechniejszym objawem jest przewlekłe zaburzenie snu. Wyczerpanie, huśtawka nastrojów oraz problemy z koncentracją i uczeniem się są naturalnymi następstwami słabego,  niezdrowego snu. Wrażliwość na hałas o niskiej częstotliwości stanowi potencjalny czynnik ryzyka. Niektórzy ludzie odczuwają hałas o niskiej częstotliwości raczej jako ciśnienie w uszach, niż jako słyszalny dźwięk, lub też doświadczają go jako odczuwalne uczucie lub drganie w klatce piersiowej albo gardle. Osoby zamieszkujące w sąsiedztwie przemysłowych turbin wiatrowych skarżą się także na niepokojące uczucie przymusu oddychania zsynchronizowanego z rytmicznym pulsowaniem turbin, które to pulsowanie niekoniecznie musi być słyszalne, zwłaszcza w nocy gdy próbują spać. Powyższe ustalenia dr Niny Pierpont należą do głównego nurtu medycyny opartej o ewidencję naukową. Trwałym skutkiem oddziaływania turbin wiatrowych o nazwie choroba wibracyjno-akustyczna zajmuje się wibroakustyka -  dziedzina naukowa, w której Polska odnosi międzynarodowe sukcesy, a dr Wojciech Marciniak należy do pionierów medycyny w tym zakresie.

dr Zbigniew Hałat


   
 

Felieton
15. lutego 2008

Prawa człowieka Polak wysysa z mlekiem matki. Tak było, jest i będzie, a kto ma co do tego jakieś wątpliwości, niech porówna realia życia w niepodległej Polsce i w innych państwach świata od zamierzchłej przeszłości do chwili obecnej. Niech zapozna się z żywotami świętych w dziejach Narodu Polskiego, dokonaniami polskich królów w obronie słowiańskich i bałtyckich ludów Europy przed teutońską furią ludobójstwa, a całej Europy - przed ottomańską niewolą, z legendą Tadeusza Kościuszki po obu stronach Atlantyku i w Australii i z dorobkiem Jana Pawła II. Za wolność waszą i naszą oddali życie piastowski władca Henryk II Pobożny, król Władysław Warneńczyk, Polak z wyboru książę Józef Poniatowski,  polski szlachcic - działacz rosyjskiej organizacji Narodna Wola Ignacy Hryniewiecki, zabójca cara Aleksandra II, setki tysięcy znanych i dziesiątki milionów nieznanych z imienia bohaterów wyzwoleńczych wojen, powstań, partyzantek i niezbrojnego polskiego podziemia, do którego spychali nas zaborcy i okupanci do końca XX wieku, jak na razie. Tym bardziej nieznośne staje się wysłuchiwanie ataków zarzucających Polakom urojoną odpowiedzialność za cudze zbrodnie. Zwłaszcza, że zarzuty te płyną z państw, nad którymi jeszcze nie przebrzmiał brzęk łańcuchów kolonialnego i okupacyjnego niewolnictwa będącego źródłem dobrobytu najeźdźców, a znad których nadal nieustannie dobiega jęk ofiar tortur, pobić i zabójstw na tle rasowym i religijnym, swąd podpalonych świątyń, spalonych domów i ciał ich mieszkańców, w których rozkwita poniewierka kobiet i młodzieży oraz mniejszości narodowych i językowych. Notoryczni agresorzy i zbrodniarze chcą uczyć Polaków demokracji! 

W bieżącym roku przypada 60 rocznica przyjęcia przez Organizację Narodów Zjednoczonych Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. Do cytowanych przed tygodniem jej postanowień dotyczących praw, których łamanie powinno być przedmiotem petycji przez każdego Polaka bezpośrednio kierowanych do Parlamentu Europejskiego, należy dodać następujące:

Wszyscy ludzie rodzą się wolni i równi pod względem swej godności i swych praw. Są oni obdarzeni rozumem i sumieniem i powinni postępować wobec innych w duchu braterstwa. Każdy człowiek posiada wszystkie prawa i wolności zawarte w Deklaracji bez względu na jakiekolwiek różnice rasy, koloru, płci, języka, wyznania, poglądów politycznych i innych, narodowości, pochodzenia społecznego, majątku, urodzenia lub jakiegokolwiek innego stanu. Nie wolno ponadto czynić żadnej różnicy w zależności od sytuacji politycznej, prawnej lub międzynarodowej kraju lub obszaru, do którego dana osoba przynależy, bez względu na to, czy dany kraj jest niepodległy, czy też nie rządzi się samodzielnie lub jest w jakikolwiek sposób ograniczony w swej niepodległości. Każdy człowiek ma prawo do życia, wolności i bezpieczeństwa swej osoby. Nie wolno nikogo czynić niewolnikiem ani nakładać na nikogo służebności. Nie wolno nikogo torturować ani karać lub traktować w sposób okrutny, nieludzki lub poniżający. Wszyscy mają prawo do jednakowej ochrony przed jakąkolwiek dyskryminacją, będącą pogwałceniem Deklaracji, i przed jakimkolwiek narażeniem na taką dyskryminację. Nie wolno ingerować samowolnie w czyjekolwiek życie prywatne, rodzinne, domowe, ani w jego korespondencję, ani też uwłaczać jego honorowi lub dobremu imieniu. Każdy człowiek ma prawo do ochrony prawnej przeciwko takiej ingerencji lub uwłaczaniu. Rodzina jest naturalną i podstawową komórką społeczeństwa i ma prawo do ochrony ze strony społeczeństwa i Państwa. Każdy człowiek, zarówno sam jak i wespół z innymi, ma prawo do posiadania własności. Nie wolno nikogo samowolnie pozbawiać jego własności. Każdy człowiek ma prawo wolności myśli, sumienia i wyznania; prawo to obejmuje swobodę zmiany wyznania lub wiary oraz swobodę głoszenia swego wyznania lub wiary bądź indywidualnie, bądź wespół z innymi ludźmi, publicznie i prywatnie, poprzez nauczanie, praktykowanie, uprawianie kultu i przestrzeganie obyczajów. Każdy człowiek ma prawo wolności opinii i wyrażania jej; prawo to obejmuje swobodę posiadania niezależnej opinii, poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania informacji i poglądów wszelkimi środkami, bez względu na granice. Każdy człowiek ma prawo spokojnego zgromadzania i stowarzyszania się. Każdy człowiek ma prawo do uczestniczenia w rządzeniu swym krajem bezpośrednio lub poprzez swobodnie wybranych przedstawicieli. Każdy człowiek ma prawo równego dostępu do służby publicznej w swym kraju. Każdy człowiek ma jako członek społeczeństwa prawo do ubezpieczeń społecznych; ma również prawo do urzeczywistniania - poprzez wysiłek narodowy i współpracę międzynarodową oraz zgodnie z organizacją i zasobami każdego Państwa - swych praw gospodarczych, społecznych i kulturalnych, niezbędnych dla jego godności i swobodnego rozwoju jego osobowości. Każdy człowiek ma prawo do pracy, do swobodnego wyboru pracy, do odpowiednich i zadowalających warunków pracy oraz do ochrony przed bezrobociem. Każdy człowiek, bez względu na jakiekolwiek różnice, ma prawo do równej płacy za równą pracę. Każdy człowiek ma prawo do nauki. Nauka jest bezpłatna, przynajmniej na stopniu podstawowym. Rodzice mają prawo pierwszeństwa w wyborze nauczania, które ma być dane ich dzieciom. Każdy człowiek ma prawo do ochrony moralnych i materialnych korzyści wynikających z jakiejkolwiek jego działalności naukowej, literackiej lub artystycznej. Każdy człowiek ma prawo do takiego porządku społecznego i międzynarodowego, w którym prawa i wolności zawarte w niniejszej Deklaracji byłyby w pełni realizowane. Każdy człowiek ma obowiązki wobec społeczeństwa, bez którego niemożliwy jest swobodny i pełny rozwój jego osobowości. W korzystaniu ze swych praw i wolności każdy człowiek podlega jedynie takim ograniczeniom, które są ustalone przez prawo wyłącznie w celu zapewnienia odpowiedniego uznania i poszanowania praw i wolności innych i w celu uczynienia zadość słusznym wymogom moralności, porządku publicznego i powszechnego dobrobytu demokratycznego społeczeństwa. Żadnego z postanowień niniejszej Deklaracji nie można rozumieć jako udzielającego jakiemukolwiek Państwu, grupie lub osobie jakiegokolwiek prawa do podejmowania działalności lub wydawania aktów zmierzających do obalenia któregokolwiek z praw i wolności zawartych w niniejszej Deklaracji.

 Według Jana Pawła II Powszechna Deklaracja Praw Człowieka to „ jedna z najwznioślejszych wypowiedzi ludzkiego sumienia naszych czasów”.

 

Felieton
8. lutego 2008

Skuteczna walka o przeżycie to polska specjalność. 

Po pierwsze Opatrzność czuwa i znaczy nasze losy kolejnymi cudami. Po drugie wobec zagrożenia rodziny, życia, zdrowia i majątku Polacy energicznie walczą o przeżycie za pomocą najbardziej skutecznego oręża. Orężem najbardziej skutecznym jest jasne wyrażenie własnej opinii i przekazanie jej w formie prośby do Pana Boga oraz w formie żądania kierowanego do władz. Jednak ludzie nie korzystają z zachęty Chrystusa: proście a będzie wam dane, a także rezygnują z politycznych narzędzi wpływu na własny los. Chcą wejść, ale nie pukają do drzwi i dziwią się, że nikt im nie otwiera. Niechby wzięli przykład z tych, którzy wierzą, że każdy kto prosi, ten otrzymuje. Może są jeszcze za młodzi i za mało doświadczeni. Za to na pewno umieją korzystać z internetu. Warto im uzmysłowić, że modlitwą można się komunikować jeszcze łatwiej niż za pomocą internetu i to w sprawach najważniejszych. W ramach wymiany doświadczeń od osób biegle korzystających z internetu można za to uzyskać pomoc w szybkim i skutecznym przesyłaniu swoich żądań do polityków. Ten sposób wywierania nacisku na władze muszą poznać dziesiątki milionów Polaków lżonych, prześladowanych i dyskryminowanych z pobudek rasistowskich i religijnych, regularnie oszukiwanych podczas kampanii wyborczych i porzucanych po wyborach. Szybkie i skuteczne przesyłanie swoich żądań do polityków eliminuje koszty pośrednictwa. Nie trzeba ponosić kosztów pośrednictwa. Nie trzeba zawracać sobie głowy bełkotem megalomanów o ewidentnie paranoidalnych i psychopatycznych cechach osobowości. Nie trzeba ulegać wpływowi profesjonalnych projektów lobbingowych, których celem jest łatwy zarobek klienta, narzędziem - aktor obsadzony w roli polityka, urzędnika, eksperta lub dziennikarza, a polem działania - każda dziedzina obiecująca zysk, od importu pasz po ochronę zdrowia, od wymuszenia nieruchomości po rewizję granic. Z podatków nie trzeba politykowi płacić na utrzymanie pałacu w postaci stale zamkniętego biura poselskiego i dworu zapewniającego dobre zarobki rodzinie posła i autorom stronniczych ekspertyz. Nie trzeba płacić składek na utrzymanie rosnącej liczby krzykaczy, którzy chętnie stają na czele grup pokrzywdzonych, z pozorowanej reprezentacji czerpią wielkie zyski, a przy nadarzającej się okazji jeszcze lepszego zarobku przechodzą na przeciwną stronę. Nie trzeba opłacać adwokatów i pokrywać kosztów przegranych przez nich spraw sądowych. Nie trzeba ślęczeć nad przepisami prawa, tak formułowanymi, aby umocnić władzę megalomanów, zleceniodawców projektów lobbingowych, polityków, prawników i stronniczych ekspertów. Nie warto zwracać się do władz, które – pomimo konstytucyjnych obowiązków wobec własnej ojczyzny – wyrzekają się jakiejkolwiek odpowiedzialności za podejmowane decyzje lub za zaniechanie podjęcia decyzji, wykręcając się brakiem kompetencji oddanych rzekomo Brukseli, w czym daleko prześcigają serwilizm władz PRL wobec Moskwy. Jak w takim razie można szybko i skutecznie przesyłać swoje żądania do wskazywanego przez polskich polityków jako kompetentny Parlamentu Europejskiego? Każdy obywatel Unii Europejskiej, działając indywidualnie lub łącznie z innymi osobami, może w dowolnym czasie skorzystać z przysługującego mu prawa do złożenia petycji do Parlamentu Europejskiego w sprawie, która wchodzi w zakres działalności Unii Europejskiej oraz dotyczy bezpośrednio tej osoby lub osób. Prawo do złożenia petycji, zagwarantowane traktatem, przysługuje także przedsiębiorstwom, organizacjom i stowarzyszeniom, które posiadają siedzibę na terenie Unii Europejskiej. Petycja może mieć formę skargi lub wniosku i może dotyczyć spraw leżących w interesie publicznym lub prywatnym. Petycja może zawierać indywidualny wniosek, skargę lub komentarz dotyczący stosowania wspólnotowego prawa, lub też wezwanie Parlamentu Europejskiego do przyjęcia stanowiska w danej sprawie. Petycje te umożliwiają Parlamentowi Europejskiemu zwrócenie uwagi na wszelkie przypadki naruszenia praw obywateli Unii Europejskiej przez państwo członkowskie, władze lokalne lub instytucję. Przedmiot petycji musi odnosić się zagadnień takich jak:

  • prawa obywatelskie,
  • ochrona środowiska naturalnego, 
  • ochrona konsumentów, 
  • swobodny przepływ osób, towarów i usług oraz rynek wewnętrzny,
  •  zatrudnienie i polityka społeczna, 
  • wzajemne uznawanie kwalifikacji zawodowych, 
  •  inne problemy związane z wprowadzaniem w życie prawa UE. 
Petycja musi być sporządzona w jednym z języków urzędowych Unii Europejskiej, w tym polskim. Istnieją dwa sposoby złożenia petycji: za pośrednictwem poczty, i drogą elektroniczną (formularz elektroniczny). Petycja powinna zawierać fakty istotne dla przedstawianego problemu, należy jednak unikać podawania zbędnych szczegółów. Powinna ona być napisana w jasny i czytelny sposób. Należy krótko i dosadnie sformułować tytuł petycji. Petycja musi zawierać imię i nazwisko, narodowość oraz adres pocztowy (ulica, nr domu i mieszkania, kod pocztowy, miasto, kraj). Może też zawierać adres e-mail. Dostęp opinii publicznej do postępowania z Państwa petycją umożliwi udzielenie odpowiedzi twierdzącej na dwa pytania: Czy w wypadku uznania Państwa petycji przez Komisję Petycji za dopuszczalną zgadzają się Państwo na rozpatrywanie jej jawnie? Czy zgadzają się Państwo na rejestrację Państwa nazwiska w rejestrze publicznym, dostępnym w internecie?

Zamiast chodzić na pocztę i wydawać pieniądze na znaczki warto skorzystać z internetu, choćby w kawiarence internetowej, albo poprosić kogoś przyjaznego o pomoc w wysłaniu internetem formularza petycji ze strony Parlament Europejski Petycje.
Przykładowe tematy petycji dotyczyć mogą łamania następujących praw człowieka:
Każdy pracujący ma prawo do odpowiedniego i zadowalającego wynagrodzenia, zapewniającego jemu i jego rodzinie egzystencję odpowiadającą godności ludzkiej i uzupełnianego w razie potrzeby innymi środkami pomocy społecznej. Każdy człowiek ma prawo do tworzenia związków zawodowych i do przystępowania do związków zawodowych dla ochrony swych interesów. Każdy człowiek ma prawo do urlopu i wypoczynku, włączając w to rozsądne ograniczenie godzin pracy i okresowe płatne urlopy. Każdy człowiek ma prawo do stopy życiowej zapewniającej zdrowie i dobrobyt jego i jego rodziny, włączając w to wyżywienie, odzież, mieszkanie, opiekę lekarską i konieczne świadczenia socjalne, oraz prawo do ubezpieczenia na wypadek bezrobocia, choroby, niezdolności do pracy, wdowieństwa, starości lub utraty środków do życia w inny sposób od niego niezależny. Matka i dziecko mają prawo do specjalnej opieki i pomocy.

ŁAMANIE PRAW 
CZŁOWIEKA
W POLSCE


Felieton
7. grudnia 2007

Konsumentom żywności genetycznie modyfikowanej grozi alergia, oporność na antybiotyki i rak. Coraz większym poparciem cieszy się stawiana przeze mnie hipoteza, że wspólnym mianownikiem wychodzącej z USA pandemii otyłości i cukrzycy są  efekty oddziaływania organizmów genetycznie modyfikowanych. Organizmy genetycznie modyfikowane wykorzystuje się na wielu etapach masowej produkcji żywności i napojów, ponieważ dostarczają enzymów, olejów i lecytyny, ale na bezpośrednie spożywanie białek zawierających m. in. pestycydy wbudowane w rośliny (ang. plant-incorporated pesticides), a więc toksyny białkowe Bacillus thuringiensis i materiał genetyczny niezbędny do ich wytworzenia, są narażeni konsumenci transgenicznej kukurydzy, ziemniaków i pomidorów. Nadto na geny kodujące syntezę enzymu EPSPS decydującego o odporności na herbicyd glifosat pochodzące z bakterii Agrobacterium tumefaciens, zgodnie z nazwą produkującej onkogeny wywołujące rozrost guzów nowotworowych u roślin, narażeni są konsumenci np. izolatów białka sojowego dodawanego do licznych produktów wędliniarskich, garmażeryjnych, cukierniczych i in. Skutki oddziaływania organizmów genetycznie modyfikowanych na zdrowie ludzi i zwierząt oraz na środowisko są stopniowo odsłanianie w miarę upływu lat wymaganych do ukończenia badań i narastającego sprzeciwu opinii publicznej wobec zatajania prawdy o gmo. Polskie przepisy regulujące gmo odzwierciedlają bardzo ułomny w tym zakresie dorobek prawny Wspólnot Europejskich, są słabo egzekwowane, a próby ich zaostrzenia napotykają na głośny opór kierowany przez podmioty gospodarcze czerpiące krociowe zyski ze sprzedaży modyfikowanej genetycznie żywności, paszy i karmy.
Od 25. maja 1999r. ogólnopolskie Stowarzyszenie Ochrony Zdrowia Konsumentów konsekwentnie  domaga się od władz państwowych RP zarządzenia bezterminowego zakazu wprowadzania organizmów genetycznie modyfikowanych do łańcucha pokarmowego człowieka. Wszelkie półśrodki, w tym zakaz upraw, włącznie z eksperymentalnymi,  wybiórczo nakładane zakazy importu i obrotu odnoszące się do całości lub części dorobku inżynierii genetycznej nie są w żadnej mierze wystarczające, gdyż stwarzają fałszywe poczucie bezpieczeństwa. 

Nielegalne uprawy dowodzą pogardy sprawcy i kierowanej przez niego grupy przestępczej  dla praw Rzeczypospolitej Polskiej, czynią z Polski ubezwłasnowolnioną kolonię, na której obszarze można uprawiać co się chce, mając pewność ślepoty inspektorów i bezkarności. Proste fałszowanie deklaracji składu lub etykiet obnaża nieuczciwość oszusta, ale też uzasadnia mocne podejrzenie o skorumpowanie  organów kontrolnych, które mimo ciążących na nich obowiązków nie eliminują oszukańczych praktyk. Korupcja torująca drogę uprawie, importowi i wprowadzaniu do obrotu zakazanych organizmów genetycznie modyfikowanych jest dobrze udokumentowana na całym świecie. W wielu przypadkach niemrawe działania inspektorów nie są tylko efektem  wzięcia takiej czy innej korzyści za przymykanie oka na łamanie prawa, a wynikają z silnych nacisków politycznych porównywalnych z tymi, które kiedyś doprowadziły do wojen opiumowych. 

Nowe odkrycia z zakresu genetyki potwierdzają tezę o oparciu opinii na temat skomercjalizowanych wynalazków inżynierii genetycznej na nieaktualnej wiedzy naukowej. Na pierwszym miejscu należy tu wymienić odkrycie mechanizmów usypiania i budzenia genów pod wpływem czynników środowiskowych, w tym żywieniowych. Usypianie i budzenie genów kontrolujących rozwój raka i chorób metabolicznych pod wpływem wynalazków inżynierii genetycznej jest bardzo prawdopodobne, a zważywszy na rewolucyjne postępy nauki w tym zakresie można spodziewać się fali doniesień o wpływie GMO na każdy spośród 196 genów uśpionych w wyniku oddziaływania matczynej lub ojcowskiej kopii, a składających się na 1% ludzkiego genomu. Sygnały z nawet bardzo zdegradowanych w procesie trawienia organizmów genetycznie modyfikowanych mogą usypiać lub budzić geny znajdujące się w tych regionach chromosomów, o których wiadomo, że decydują o podatności na raka, cukrzycę, otyłość, odporność. 
W trakcie ewolucji organizmy naturalne, w tym zwierzęta żyworodne, których naznaczenie genetyczne dotyczy, poprzez selekcję naturalną dostosowały się do oddziaływania naturalnych składników pożywienia. Składniki nienaturalne, genetycznie modyfikowane, wchodzące w skład wcześniej nieznanej żywności i paszy narażają świat ludzi i zwierząt na niechciany eksperyment na masową, globalną skalę. 
Głównym odbiorcą genetycznie modyfikowanej soi i kukurydzy nie jest przemysł żywności wysoko przetworzonej a przemysł paszowy zaopatrujący fabryki mięsa i mleka. Rozwój genetyki ujawnia mechanizmy potencjalnych zagrożeń ze strony gmo, przy których bledną tak proste do wykazania efekty stosowania pasz genetycznie modyfikowanych, jak ubojowe skażenie mięsa enterokrwotoczną Escherichia coli O157:H7, która z paszy gmo mogła nabyć geny antybiotykooporności, albo nieusuwalne w procesie pasteryzacji skażenie krowiego mleka sekwencjami DNA, takimi samymi jak w genetycznie modyfikowanej soi i kukurydzy wchodzącej w skład paszy. 

GMO

Uwaga! W rankingu 2007 Transparency International nasz kraj znalazł się wśród 179 sklasyfikowanych krajów świata na 61. pozycji za krajami wolnymi od raka korupcji, dzieląc ten zaszczyt z Kubą i Tunezją. Kraje mniej skorumpowane od Polski w 2007r.: Dania, Finlandia, Nowa Zelandia, Singapur, Szwecja, Islandia, Holandia, Szwajcaria, Kanada, Norwegia, Australia, Luksemburg,  Wielka Brytania, Hongkong, Austria, Niemcy, Irlandia, Japonia, Francja, USA, Belgia, Chile, Barbados, St. Lucia, Hiszpania, Urugwaj, Słowenia, Estonia, Portugalia, Izrael, St. Vincent i Grenadyny, Katar, Malta, Macao, Tajwan, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Dominika, Botswana, Cypr, Węgry, Czechy, Włochy, Malezja, Afryka Południowa, Korea Południowa, Bahrajn, Bhutan, Kostaryka, CapeVerde, Słowacja, Łotwa, Litwa, Jordania, Mauritius, Oman, Grecja, Namibia, Samoa, Seszele, Kuwejt.  Jeszcze na początku lat 90. Polska była klasyfikowana na pozycji 22.

KORUPCJA


 
Felieton
2. marca 2007

TRANSPORT A ZDROWIE

Najnowszy raport Europejskiej Agencji Środowiska ujawnia, że coroczne subsydia na transport pochłaniają od 270 do 290 miliardów euro, z czego połowa idzie na transport drogowy, jeden z najbardziej szkodliwych dla środowiska. Niemal co dziesiąty spośród obywateli 25 państw członkowskich Unii Europejskiej żyje w odległości mniejszej niż 200 m od drogi, którą przejeżdżają w ciągu roku ponad 3 miliony pojazdów, a co czwarty - w odległości mniejszej niż 500 m od tak zatłoczonej drogi. W następstwie narażenia tak wielkiej liczby ludzi na spaliny samochodowe liczba straconych lat życia sięga 4 milionów w ciągu jednego tylko roku. Jest oczywistym dla każdego faktem, że przedwczesne zgony, przewlekłe choroby i niepełnosprawność są tym częściej spotykane, im większa jest koncentracja spalin. Załamywanie rąk nad losem ludzi zamieszkujących budynki, które tworzą wąskie kaniony wypełnione rzeką tirów, albo w oczekiwaniu na przejście przez jezdnię krztuszących się czarnym nieraz dymem z rur spalinowych ma pełne uzasadnienie nie tylko zdroworozsądkowe, ale i medyczne. Wątpiącym można przestawić wyniki badań epidemiologicznych o niepodważalnej wartości dowodowej.

Odrębnym zagadnieniem są następstwa narażenia na całodobowy hałas przekraczający dopuszczalne poziomy dobowe i chwilowe, prowadzący jego ofiary wprost do stanu depresji. Do wibracji i wstrząsów budynków mieszkalnych położonych w bliskim sąsiedztwie dróg nie są w stanie adaptować się nawet ludzi zamieszkali w takich budynkach od urodzenia. Ryk silników, kakofonia sygnałów dźwiękowych, brzęk szklanek, kołysanie się żyrandola, pył wdzierający się do domu drzwiami i oknami ani na chwilę nie pozwalają zapomnieć, gdzie musi się mieszkać.

Wśród morza zapowiedzi rozwiązania kryzysu zapoczątkowanego w Dolinie Rospudy za najbardziej rozsądny i wymagający masowego poparcia w ramach narodowego referendum  należy uznać przypominany obecnie program TIRY NA TORY, gdyż przesuwanie po Polsce drogowych pasów śmierci jedynie podtrzyma krociowe zyski przemysłu chemicznego, samochodowego, medycznego i  pogrzebowego inicjowane przez europejskich podatników składających się na subsydia. 

Szkoda, że w tzw. raporcie otwarcia przy obejmowaniu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość nie oceniono w sposób właściwy zaniedbań w zakresie kolejnictwa w naszym kraju. Dążenie do likwidacji przewozów towarowych było zbrodnią, a przerzucanie kosztów na pasażerów - zwykłą kradzieżą. Podróż z Warszawy do Wrocławia po przekątnej, czyli przez Łódź, zabiera prawie siedem godzin i kosztuje połowę ceny biletu za pięciogodzinną podróż przez Poznań. Protestów przedstawicieli mieszkańców Wrocławia nie słychać, choć wielu ludzi narzeka na ten rozbój. 

Wracając do zagrożeń zdrowia związanych z narażeniem na czynniki środowiskowe, należy zwrócić uwagę na bardzo ważne orzeczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. W uzasadnieniu wyroku z dnia 2. listopada 2006r. (skarga nr 59909/00) zobowiązującego władze Włoch do wypłaty 12 000 euro jako zadośćuczynienie za krzywdę moralną w postaci  udręki i lęku, której doznała ofiara sąsiedztwa zakładu oddziałującego szkodliwie na środowisko, trybunał podał pogwałcenie art. 8. europejskiej konwencji praw człowieka i podstawowych wolności nakazującego chronić życie prywatne, rodzinne, dom i korespondencję. Europejski Trybunał Praw Człowieka stwierdził, że ochrona prawa do domu odnosi się nie tylko do fizycznego obszaru życia osoby i rodziny, lecz także do spokojnego cieszenia się tym obszarem, a tym samym naruszenie miru domowego nie ogranicza  się do aktów konkretnych lub fizycznych, jak nieuprawnione wtargnięcie do czyjegoś domu, ale uwzględnia także naruszenia niekonkretne i niefizyczne, takie jak hałas, emisje, odory i inne formy szkodliwego oddziaływania. Formularz skargi do Trybunału

Już obecnie Polacy są w ścisłej czołówce niemal wszystkich, z wyjątkiem obywateli Białorusi, narodów szukających sprawiedliwości przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu, ale wyrok z dnia 2. listopada 2006r. dołoży podatnikom do kosztów utrzymania bezczynnych organów państwa lawinowo narastające wypłaty odszkodowań za powszechne łamanie reguł zdrowia środowiskowego, o ile problemy z tożsamością rozmaitych inspektorów i rzeczników praw wszelkich nadal będą paraliżować ochronę praw człowieka w Polsce.

Dla zdrowia publicznego ważny jest nie tylko sposób transportu, ale i rodzaj przewożonego ładunku. Wprowadzanie w gęstą zabudowę mieszkalną ładunków wybuchowych, trujących i radioaktywnych czy to tirami, czy też torami, zawsze jest igraniem z losem i ze względu na rozmiar potencjalnych następstw  katastrofy w środku miasta za niedopuszczalną należy uznać dotychczasową politykę zarządzania ryzykiem w tym zakresie.

Za pomocą środków transportu podejmuje się ataki na terytorium innych krajów w ramach niewypowiedzianej wojny ekologicznej polegającej na podrzucaniu odpadów narodom ubogim i źle zorganizowanym. Parlament Europejski 13. lutego 2007r. uratował kraje Europy Środkowej, w  tym Polskę, przed zalewem odpadów do spalenia, które Komisja Europejska chciała przenieść z kategorii odpadów do kategorii surowców energetycznych z odzysku, co pod pozorem korzyści dla ekologii w efekcie uczyniłoby Europę Środkową terenem spalania nie własnej a importowanej części 3,5 miliarda ton odpadów wytwarzanych w Unii Europejskiej, uzupełnionych sprowadzanymi z całego świata odpadami niebezpiecznymi do spalenia w samych tylko Niemczech w ilości 2,6 miliona ton (wg Der Spiegel: rozpuszczalniki z Australii i Chin, pestycydy z Kolumbii, gruz z azbestem z USA są sprowadzane w celu odpłatnego spalenia, aby uzupełnić przerób spalarni w Brunsbuettel, Herten, Dormagen i Leverkusen).

Jednak narastający w Niemczech opór obywatelski przeciwko spalaniu importowanych odpadów w spalarniach, które choć wysokosprawne i tak stwarzają zagrożenie dla otaczającego środowiska, w szczególności dla zdrowia ludzi i jakości zdrowotnej płodów rolnych (najgroźniejsze są dioksyny), może nasilić legalny i nielegalny import odpadów do Polski oraz być powodem znanych w wielu obszarach zdrowia środowiskowego oszukańczych kampanii bagatelizujących ryzyko śmiercionośnych inwestycji. 

dr Zbigniew Hałat



Wypowiedź 
z dnia 30. lipca 2007
słuchaj i/lub zapisz
Kogo przesiedlić, 
ludzi czy zwierzęta?

TRANSPORT 
A ZDROWIE


 
 
 
 


Poziomy zarobków po podatkach i innych obciążeniach w 73 miastach świata, Poziomy cen włączniez z najmem w 73 miastach świata, Nowy Jork = 100%

Poziomy cen włączniez z najmem nieproporcjonalnie wysokie lub
Poziomy cen włączniez z najmem nieproporcjonalnie niskie
w stosunku do poziomów zarobków
po podatkach i innych obciążeniach
przeciętny poziom zarobków, przeciętny poziom cen

Poziomy zarobków po podatkach i innych obciążeniach
 w 73 miastach świata
Nowy Jork = 100%
Obliczenia oparte na danych
o zarobkach, odpisach na ubezpieczenie społeczne, l
iczbie godzin pracy
dotyczących 14 zawodów na świecie

Poziomy cen włączniez z najmem w 73 miastach świata
Nowy Jork = 100%
Koszt ważonego koszyka zakupów według zachodnioeuropejskich nawyków konsumenckich
zawierającego 122 produkty i usługi


Żródło danych liczbowych i informacji metodologicznej:
Prices and Earnings August 2011
Wealth Management Research, Zurich, Switzerland
Global Head Wealth Management Research: Dr. Andreas Höfert


nowa strona:
ROZWÓJ CYWILIZACYJNY POLSKI
WEDŁUG DANYCH PORÓWNAWCZYCH
DOSTĘPNYCH NA POCZĄTKU DRUGIEJ DEKADY XXIw .
link

Felieton 24. czerwca, 2011

Kanikuła 2011 znalazła swój godny uwagi początek na Dworcu Centralnym w Warszawie. Wielogodzinny paraliż głównego węzła kolejowego Polski w szczycie przewozów przypadającym na zakończenie roku szkolnego i w przeddzień długiego weekendu rozpoczynającego się od święta Bożego Ciała to wydarzenie warte odnotowania. Zwłaszcza w relacjach poszkodowanych skazanych na niekończące się wyczekiwanie na pomoc w ciemnej otchłani tuneli i peronów.

A wśród nich byli nie tylko godzący się na wszystko tubylcy, lecz także obcokrajowcy, m. in. zmierzający do Warszawy, miasta-kandydata stolicy kultury europejskiej 2016, na koncert legendarnego gitarzysty wszechczasów - Carlosa Santany. Bilety na tę kultową dla wielu pokoleń miłośników rocka imprezę pojawiły się w sprzedaży już na początku kwietnia b.r. w cenie od 135 do 365 zł. Zapowiadano przekazanie 3 zł z każdego biletu fundacji charytatywnej Milagro, założonej przez Carlosa Santanę i jego żonę. W dniu koncertu pokazał się komunikat organizatora: „Z przykrością informujemy, że w związku z brakiem zgody Urzędu m. st. Warszawy na organizację imprezy masowej w dniu 22 czerwca 2011, Andromeda - ART Group jest zmuszona do odwołania koncertu „Santana Guitar Heaven 2011” na stadionie Legii w Warszawie. Artysta bardzo oczekiwał występu w Warszawie i żałuje, że nie będzie mógł zaprezentować się przed polską publicznością. Bardzo przepraszamy Państwa za zaistniałą sytuację i związane z nią komplikacje. Zwrot biletów będzie możliwy w miejscu zakupu (wraz z dowodem zakupu, np. paragon)”. Ten komunikat dokumentuje kolejny sukces obecnego zarządu Warszawy w budowanie wizerunku polskiej kultury na świecie. Jest to kultura agresywnego narkomana za przyzwoleniem policji i straży miejskiej katującego bezbronnych ludzi i niemniej agresywnego prywatnego ZOMOwca pałującego kupców broniących swoich miejsc pracy.

Stolicą kultury europejskiej 2016 obwołano Wrocław. Trwają przygotowania, przy których gasną takie antypolskie akcje, jak przemianowanie Hali Ludowej na Halę Stulecia zwycięstwa Prusaków nad Polakami pod Napoleonem i obrzydzanie pomnika największego dobroczyńcy Wrocławia - króla Bolesława Chrobrego Wielkiego, W przeddzień wspólnego posiedzenia rządów Polski i Niemiec, w ramach obchodów dwudziestolecia podpisania Traktatu między Rzecząpospolitą Polską a Republiką Federalną Niemiec o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy, gwarantującego nienaruszalność granic i równe traktowanie mniejszości narodowych, kanał TVP INFO publicznej telewizji późną nocą zaznajomił polską opinię publiczną z dorobkiem kultury niemieckiej odnoszącym się właśnie do Wrocławia. Oto tekst utworu zespołu Weisse Woelfe podany przez TVP INFO 19. czerwca 2011r. „Kiedy polska flota zatonie pod Gdańskiem i niemiecka piosenka zabrzmi w Malborku, wtedy do Wrocławia wkroczy Wermacht z oddziałami pancernymi. I wtedy w końcu wschodnie Niemcy wrócą do ojczyzny.” Co nam zrobią po wkroczeniu do Wrocławia zapowiadał widok bramy niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz, zaplanowanego przecież głównie dla Polaków. Wszelkie nasze słuszne skargi będą oddalane, zresztą jak zawsze, słowami „Du luegst du Polacke”, czyli „kłamiesz Polaczku”, które w naszej telewizji można było zobaczyć nad postaciami dwóch SS-manów z bronią gotową do strzału. W tym materiale spiker polskiej telewizji powiedział „Niedawno w Internecie pojawiła się piosenka jednego z neofaszystowskich zespołów” i zapewnił, że „Sprawą zajęła się Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego Dziś piosenka została usunięta.” Siła Traktatu nie wystarczyła do zajęcia się sprawą wcześniej i nie przez polską Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego a przez Bundesamt fuer Verfassungsschutz, BfV, czyli Federalny Urząd Ochrony Konstytucji. Pytanie do władz polskich, niemieckich, unijnych i wszelkich światowych: dlaczego jaskrawy antypolonizm nie jest ścigany tak skutecznie, jak antysemityzm.

Prawdziwy obraz wywiązywania się obu stron z postanowień Traktatu jest najbardziej wyrazisty w odniesieniu do spraw mniejszości niemieckiej w Polsce i mniejszości polskiej w Niemczech. Po dwudziestu latach rząd niemiecki i polski wyciągają jak królika z kapelusza pojęcie Polonii, co na modłę ss-mańskiego stwierdzenia „kłamiesz Polaczku” ma zaprzeczyć istnieniu polskiej mniejszości w Niemczech i oddalić nasze nadzieje na wywiązanie się Niemców z zapisanej w traktacie ochrony Polaków i języka polskiego w Niemczech oraz przywrócenia im stanu posiadania sprzed rabunku dokonanego przez Hitlera i jego wyborców.

Czy to znaczy, że w ramach odwetu powinniśmy domagać się odebrania osobom określającym się jako mniejszość niemiecka w Polsce licznych i rozdętych do granic przyzwoitości przywilejów? Nie sądzę. W moim rozumieniu rzeczypospolitej każdy, kto jest lojalnym obywatelem naszego kraju zasługuje na ochronę budującą od wieków różnorodność etniczną, będącą wartością dodaną Polski, kraju ludzi wolnych, nawet jeśli są potomkami kolonizatorów nasłanych przez zdeklarowanych polakożerców, począwszy od strasznych Fryców, którzy wydarli Śląsk Habsburgom, przez Bismarka, po Hitlera. W imię wkładu, jaki w chwałę Polski wnieśli w chwili najcięższej próby lojalności tacy polscy patrioci, jak prof. Rudolf Weigl, gen. Franciszek Kleeberg, czy pisarz Ferdynand Goetel, należy apelować do niemieckiej mniejszości w Polsce o aktywne występowanie przeciwko urzędowej dyskryminacji polskiej mniejszości w Niemczech. 

dr Zbigniew Hałat



Rozmowy niedokończone

Epidemiologia nie ma wakacji (cz.I) (2011-07-24)
Autor: dr Zbigniew Hałat - epidemiolog
Epidemiologia nie ma wakacji (cz.II) (2011-07-24)
Autor: dr Zbigniew Hałat - epidemiolog



Niemiecka Escherichia coli  O104:H4
German Escherichia coli  O104:H4
 - Enterohemorrhagic Escherichia coli (EHEC) - Shiga-like toxin-producing Escherichia coli (STEC or SLTEC) - Verocytotoxin- or verotoxin-producing Escherichia coli (VTEC) - Hemolytic uremic syndrome–associated enterohemorrhagic Escherichia coli (HUSEC)

International Agency for Research on Cancer (IARC) has classified radiofrequency electromagnetic fields as possibly carcinogenic to humans (Group 2B), based on an increased risk for glioma, a malignant type of brain cancer, associated with wireless phone use.
Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem (IARC) 31. maja 2011r. zaliczyła promieniowanie elektromagnetyczne częstotliwości radiowej do kategorii czynników o możliwie rakotwórczym działaniu na człowieka (Grupa 2b), w oparciu o ryzyko glejaków, złośliwych nowotworów mózgu powiązanych z używaniem telefonów bezprzewodowych.

MIĘDZYNARODOWA AGENCJA BADAŃ NAD RAKIEM

KATEGORIE CZYNNIKÓW RAKOTWÓRCZYCH



Felieton 29. maja 2009


Fałszywa troska polityków o zdrowie publiczne to wróg numer jeden zdrowia i życia każdego z nas.

Ogłoszone z wielkim zadęciem kosztowne, a przy tym chybione programy profilaktyczne oraz telewizyjne występy oficjeli sycących swoje głody pychy i zarozumialstwa w żadnym razie nie zastąpią naukowo uzasadnionej działalności władzy publicznej na rzecz najważniejszego z doczesnych dóbr, jakim jest długie życie w zdrowiu.

Oczywiście dziedziną wiedzy uzasadniającą wydatkowanie pieniędzy podatników na cele prozdrowotne nie jest ani wiedza o tym jak ukraść pierwszy milion i nie dać się złapać, ani też jak skutecznie ogłupić wyborców, aby ponownie wybrali swojego kata. Wielu wyborców nic tak cieszy, jak przyjmowanie ciosów zadanych kochającą ręką zgodnie z deklaracją "miłości".

Wszelkie działania w zakresie zdrowia publicznego muszą być zgodne z aktualnym poziomem wiedzy epidemiologicznej. Ta zaś - jak każda - podlega weryfikacji w miarę pojawiania się nowych wyników badań. Badań miarodajnych i wiarygodnych, nie zaś napisanych w gabinetach planistów kampanii marketingowych z rozpisaniem na role w wykonaniu a to profesorów, a to polityków, a to inspektorów, a to dziennikarzy. Czyli tzw. niezależnych autorytetów. Niezależnych do chwili ujawnienia ich powiązań ze zleceniodawcami. Powiązań finansowych i wszelkich innych, bezpośrednich i pośrednich z zaangażowaniem familii, przyjaciół i przyjaciółek, płatnych z góry i po wykonaniu zadania, a nawet z płatnością odłożoną dla zatarcia śladów na kilka, kilkadziesiąt lat.

Walka o prawdę w zdrowiu publicznym wydaje się przegrana w skali globalnej, a tym bardziej w Polsce, gdzie manipulacji i załganiu podlega dosłownie wszystko w niemal każdej dziedzinie życia państwowego i to w czasie rzeczywistym, nie wspominając o skrajnie przeciwnych interpretacjach faktów sprzed roku, czy kilku dekad.

Za sir Franciszkiem Baconem, pionierem myśli naukowej z przełomu XVI/XVII wieku, złudzenia, którym podlegają umysły ludzi w wieku XXI należy nazwać idola mendacis, złudzenia kłamstwa. Wiadomo: incredibile verum et verisimile mendacium, czyli niewiarygodna prawda i prawdopodobne kłamstwo. Jednak zgodnie z teorią idoli Bacona, warto wykrywać i analizować czynniki deformujące naszą wiedzę, bowiem scientia potentia est - wiedza to potęga, wiedza daje siłę.

Nie mając wiedzy wystarczającej do przeżycia we współczesnym świecie, łatwo stracić zdrowie, a przez to majątek i w końcu życie, gdy zabraknie pieniędzy na leczenie. Stąd w narodach wielokrotnie od naszego bogatszych wielkim zainteresowaniem cieszą się informacje o zagrożeniach zdrowia i sposobach ich unikania.

Oto przykład informacji sprzecznej z kampaniami marketingowymi gigantów rynkowych, za to zgodnej z aktualnym poziomem wiedzy epidemiologicznej, a przy tym niezwykle ważnej dla każdego użytkownika telefonu komórkowego oraz osób z jego otoczenia. Czyli dla wszystkich.

Tuzin podstawowych zasad ostrożności w celu zminimalizowania narażenia na promienoiwanie przy korzystaniu z telefonów komórkowych:

1. Używaj komórki tylko wtedy, kiedy jest to absolutnie niezbędne. Rozmawiaj najdłużej przez 6 minut, co jeszcze organizm może wytrzymać. Korzystaj ze słuchawek lub z zestawu głośno mówiącego i trzymaj telefon w odległości co najmniej 20-30 cm od siebie,

2. Nie noś telefonu bezpośrednio przy sobie i nie korzystaj niego w odległości bliższej niż 1 metr od innych osób

3. Osoby poniżej 15 roku życia wcale nie powinny używać komórek, ponieważ nadal rosną. Mając niższą masę ciała, ponoszą większe ryzyko uszkodzenia w wyniku oddziaływania promieniowania zwłaszcza na mózg i barierę krew - mózg oraz gonady, zwłaszcza jajniki.

4. Nie należy zachęcać do korzystania z komórek osób starszych i wszystkich innych o osłabionych funkcjach życiowych, gdyż promieniowanie może pogłębić osłabienie. Kobiety w ciąży nie powinny używać komórek, ponieważ promieniowanie mikrofalowe jest łatwo absorbowane przez płyn owodniowy, którym rozwija się dziecko w łonie matki.

5. Używaj komórki wyłącznie w warunkach najlepszego odbioru. Nie korzystaj z komórki w ograniczonych pomieszczeniach takich, jak winda, podziemie, metro, wagon. W tych miejscach siła sygnału zarówno wysyłanego, jak i otrzymywanego jest znacznie większa, tym samym promieniowanie jest dużo bardziej intensywne.

6. Nie używaj komórki w czasie jazdy samochodem, autobusem, pociągiem itp. , gdyż w tej sytuacji antena komórki cały czas skanuje w poszukiwaniu nadajnika, używając maksymalnej siły sygnału i promieniowanie zarówno przychodzące jak i wychodzące ulega nasileniu.

7. Nie używaj komórki w jakimkolwiek pojeździe, nawet nie będącym w ruchu. Zamknięty pojemnik metalowy daje efekt klatki Faradaya, co prowadzi do maksymalnego nasilenia szkodliwego wpływu promieniowania, oddziałującego nie tylko na osobę telefonującą, lecz także na innych pasażerów, zwłaszcza dzieci. Koniecznie trzeba wyjść z pojazdu zanim zacznie się telefonować.

8. Nie trzymaj włączonej komórki przy łóżku, ponieważ nawet kiedy nie jest używana, pozostaje w kontakcie z najbliższym masztem telefonii komórkowej i emituje promieniowanie w regularnych odstępach.

9. Zaopatrz się najlepiej w
- komórkę z najniższym możliwym SAR rating będącym miarą specyficznej absorpcji promieniowania mikrofalowego przez tkanki ciała człowieka, przy najwyższy dopuszczalnym natężeniu 1,1 W /kg dla oczodołów i policzków
- telefon z anteną zewnętrzną, choć mniej modny, to wyposażony w wielokierunkową antenę nadającą z maksymalną skutecznością i dlatego używającą słabszego sygnału niż taki, który ma antenę wbudowaną. Sprawy mody są mniej ważne niż sprawy zdrowia.

10. Należy unikać korzystania z telefonów komórkowych mając elementy metalowe w lub na głowie, niezależnie od tego czy są namagnetyzowane, czy też nie, takie jak wypełnienia amalgamatowe, mostki dentystyczne, płytki metalowe, śruby, klipsy, ozdoby, kolczyki, czy metalowe oprawki okularów. To samo dotyczy osób używających metalowych chodzików, kul i wózków inwalidzkich, które powinny unikać zjawisk odbicia, amplifikacji, rezonansu i biernej reemisji promieniowania.

11. Korzystaj z osłon chroniących cię przed promieniowaniem, takich jak metalowe kasety do noszenia komórek, materiały, zasłony i farby chroniące przed promieniowaniem, folie metaliczne i wszystkie inne wynalazki o uwodnionej skuteczności

12. Telefonuj najwięcej jak tylko możesz używając linii przewodowych, które nie emitują żadnego promieniowania i z których można korzystać w nieograniczonym czasie przez internet, nawet w rozmowach zagranicznych.

dr Zbigniew Hałat



Ludzie odpowiedzialni za śmiertelne skutki rozpadu nadzoru sanitarnego
 m. in.  nad źródłami promieniowania jonizującego w polskich szpitalach
i w takich nośnikach radionuklidów,
jak woda z kranu
oraz winni narażania Polaków na oddziaływanie zubożonego uranu,
zabierają się do realizacji projektu z zakresu nielegalnego lobbingu
pod nazwą
ATOMEM W POLSKĘ BOGATĄ
WE WŁASNE ŹRÓDŁA ENERGII


ZAGROŻENIE ZDROWIA
PROMIENIOWANIEM JONIZUJĄCYM

ZAGROŻENIA ZDROWIA PACJENTÓW

RADON I RAD




Ustawa
z dnia 17 grudnia 2009 r.
o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym
(Dz. U. z 2010 r. Nr 7, poz. 44, z dnia 18 stycznia 2010 r.)

Art. 1. 1. Ustawa normuje sądowe postępowanie cywilne w sprawach, w których są dochodzone roszczenia jednego rodzaju, co najmniej 10 osób, oparte na tej samej lub takiej samej podstawie faktycznej (postępowanie grupowe).
2. Ustawa ma zastosowanie w sprawach o roszczenia o ochronę konsumentów, z tytułu odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny oraz z tytułu czynów niedozwolonych, z wyjątkiem roszczeń o ochronę dóbr osobistych.
3. Wszczęcie postępowania grupowego nie wyłącza możliwości dochodzenia swych roszczeń przez osoby, które nie przystąpiły do grupy lub z niej wystąpiły.
Art. 2. 1. Postępowanie grupowe w sprawach o roszczenia pieniężne jest dopuszczalne tylko wtedy, gdy wysokość roszczenia każdego członka grupy została ujednolicona przy uwzględnieniu wspólnych okoliczności sprawy.
2. Ujednolicenie wysokości roszczeń może nastąpić w podgrupach, liczących co najmniej 2 osoby.
3. W sprawach o roszczenia pieniężne powództwo może ograniczać się do żądania ustalenia odpowiedzialności pozwanego. W takim przypadku powód nie jest obowiązany wykazywać interesu prawnego w ustaleniu.
Art. 3. 1. Postępowanie grupowe należy do właściwości sądu okręgowego.
2. Sąd rozpoznaje sprawę w składzie trzech sędziów zawodowych.
Art. 4. 1. Powództwo w postępowaniu grupowym wytacza reprezentant grupy.
2. Reprezentantem grupy może być osoba będąca członkiem grupy albo powiatowy (miejski) rzecznik konsumentów w zakresie przysługujących im uprawnień.
3. Reprezentant grupy prowadzi postępowanie w imieniu własnym, na rzecz wszystkich członków grupy.
4. W postępowaniu grupowym obowiązuje zastępstwo powoda przez adwokata lub radcę prawnego, chyba że powód jest adwokatem lub radcą prawnym.
Art. 5. Umowa regulująca wynagrodzenie pełnomocnika może określać wynagrodzenie w stosunku do kwoty zasądzonej na rzecz powoda, nie więcej niż 20 % tej kwoty.
Art. 6. 1. Pozew powinien czynić zadość warunkom określonym w ustawie z dnia 17 listopada 1964 r. - Kodeks postępowania cywilnego (Dz. U. Nr 43, poz. 296, z późn. zm.2)), a ponadto zawierać:
  1)   wniosek o rozpoznanie sprawy w postępowaniu grupowym;
  2)   wskazanie okoliczności, o których mowa w art. 1 ust. 1, a w przypadku roszczeń pieniężnych także zasad ujednolicenia wysokości roszczeń członków grupy lub podgrup;
  3)   w przypadku roszczeń pieniężnych określenie wysokości roszczenia każdego z członków grupy lub podgrup;
  4)   oświadczenie powoda o tym, że działa on w charakterze reprezentanta grupy.
2. Do pozwu należy dołączyć oświadczenia członków grupy o przystąpieniu do grupy i wyrażeniu zgody co do osoby reprezentanta grupy oraz umowę reprezentanta grupy z pełnomocnikiem, określającą sposób wynagrodzenia pełnomocnika.
Art. 7. W każdym stanie sprawy sąd może skierować strony do mediacji.
Art. 8. 1. Na żądanie pozwanego sąd może zobowiązać powoda do złożenia kaucji na zabezpieczenie kosztów procesu.
2. Pozwany może zgłosić żądanie zabezpieczenia kosztów najpóźniej przy pierwszej czynności procesowej. Pozwany nie ma prawa domagać się złożenia kaucji, jeżeli uznana przez niego część roszczenia wystarcza na zabezpieczenie kosztów.
3. Sąd oznaczy termin złożenia kaucji, nie krótszy niż miesiąc, oraz jej wysokość, mając na względzie prawdopodobną sumę kosztów, które poniesie pozwany. Kaucję składa się w gotówce. Kaucja nie może być wyższa niż 20 % wartości przedmiotu sporu.
4. Jeżeli w toku sprawy okaże się, że kaucja nie wystarcza na zabezpieczenie kosztów procesu, pozwany może żądać dodatkowego zabezpieczenia.
5. Po bezskutecznym upływie wyznaczonego przez sąd terminu do złożenia kaucji sąd na wniosek pozwanego odrzuci pozew lub środek odwoławczy, orzekając o kosztach, jak w przypadku cofnięcia pozwu.
6. Postanowienie w przedmiocie kaucji sąd może wydać na posiedzeniu niejawnym. Na postanowienie sądu przysługuje zażalenie.
Art. 9. Sąd na wniosek pozwanego zarządzi zaspokojenie z kaucji przyznanych mu kosztów. Wniosek taki powinien być zgłoszony w terminie miesiąca od dnia uprawomocnienia się orzeczenia kończącego postępowanie w sprawie. Jeżeli wniosku nie zgłoszono, sąd po upływie tego terminu zarządzi wydanie kaucji powodowi na jego żądanie. Sąd zarządzi wydanie powodowi kaucji natychmiast po uprawomocnieniu się orzeczenia kończącego postępowanie w sprawie, jeżeli pozwanemu kosztów nie przyznano.
Art. 10. 1. Sąd rozstrzyga na rozprawie o dopuszczalności postępowania grupowego i odrzuca pozew, jeżeli sprawa nie podlega rozpoznaniu w postępowaniu grupowym. W przeciwnym razie sąd wydaje postanowienie o rozpoznaniu sprawy w postępowaniu grupowym.
2. Na postanowienie sądu w przedmiocie rozpoznania sprawy w postępowaniu grupowym przysługuje zażalenie.
3. W przypadku wytoczenia przez członka grupy, w terminie 6 miesięcy od dnia uprawomocnienia się postanowienia o odrzuceniu pozwu, powództwa o roszczenie, które było objęte powództwem w postępowaniu grupowym, w odniesieniu do tego roszczenia zostają zachowane skutki wytoczenia powództwa w postępowaniu grupowym.
Art. 11. 1. Po uprawomocnieniu się postanowienia o rozpoznaniu sprawy w postępowaniu grupowym sąd zarządzi ogłoszenie o wszczęciu postępowania grupowego.
2. Ogłoszenie o wszczęciu postępowania grupowego powinno zawierać:
  1)   wymienienie sądu, przed którym toczy się postępowanie grupowe;
  2)   oznaczenie stron postępowania oraz oznaczenie przedmiotu sprawy;
  3)   informacje o możliwości przystąpienia do grupy przez osoby, których roszczenia mogą być objęte powództwem grupowym poprzez złożenie reprezentantowi grupy, w oznaczonym terminie, nie krótszym niż jeden, a nie dłuższym niż trzy miesiące od daty ogłoszenia, pisemnego oświadczenia o przystąpieniu do grupy;
  4)   zasady wynagrodzenia pełnomocnika;
  5)   wzmiankę o wiążącym skutku wyroku wobec członków grupy.
3. Ogłoszenie o wszczęciu postępowania grupowego umieszcza się w poczytnej prasie o zasięgu ogólnokrajowym. W szczególnych wypadkach sąd może zarządzić zamieszczenie ogłoszenia w prasie o zasięgu lokalnym.
4. Zarządzenie ogłoszenia o wszczęciu postępowania grupowego można zaniechać wtedy, gdy z okoliczności sprawy wynika, że wszyscy członkowie grupy złożyli oświadczenia o przystąpienie do grupy.
5. Przystąpienie do grupy po upływie terminu wyznaczonego przez sąd jest niedopuszczalne.
Art. 12. W oświadczeniu o przystąpieniu do grupy uprawniony powinien określić swe żądanie oraz wskazać okoliczności uzasadniające żądanie, a także przynależność do grupy oraz przedstawić dowody. Wykaz osób, które przystąpiły do grupy, sporządza powód i przedstawia sądowi, dołączając oświadczenia o przystąpieniu do grupy. Sąd doręcza wykaz pozwanemu.
Art. 13. 1. Z chwilą przedstawienia sądowi oświadczenia o przystąpieniu do grupy między członkiem grupy oraz pozwanym powstaje skutek sprawy w toku, co do roszczenia objętego postępowaniem grupowym.
2. Osoba, która przed dniem wszczęcia postępowania grupowego wytoczyła przeciwko pozwanemu powództwo o roszczenie, które może być objęte postępowaniem grupowym, nie później niż do dnia zakończenia postępowania w pierwszej instancji może złożyć oświadczenie o przystąpieniu do grupy. W takim przypadku sąd wydaje postanowienie o umorzeniu postępowania.
Art. 14. Interwencja uboczna członka grupy po stronie powoda jest niedopuszczalna.
Art. 15. W wyznaczonym przez sąd terminie, nie krótszym niż miesiąc, pozwany może podnieść zarzuty co do członkostwa określonych osób w grupie lub podgrupach.
Art. 16. 1. W sprawach o roszczenia pieniężne ciężar udowodnienia przynależności członka do grupy spoczywa na powodzie. W innych sprawach do ustalenia przynależności członka do grupy wystarcza uprawdopodobnienie.
2. Powód może zobowiązać członka grupy do złożenia w wyznaczonym terminie dodatkowych dowodów i wyjaśnień.
Art. 17. 1. Po upływie wyznaczonego przez sąd terminu, nie krótszego niż miesiąc od dnia doręczenia powodowi zarzutów co do członkostwa, sąd wydaje postanowienie co do składu grupy. Sąd może wydać postanowienie na posiedzeniu niejawnym.
2. Na postanowienie, o którym mowa w ust. 1, przysługuje zażalenie.
3. Po wydaniu postanowienia, o którym mowa w ust. 1, oświadczenie członka grupy o wystąpieniu z grupy jest bezskuteczne.
4. W przypadku wytoczenia powództwa o roszczenie objęte postępowaniem grupowym, przez osobę, która przystąpiła do grupy a nie została objęta postanowieniem sądu co do składu grupy, w terminie 6 miesięcy od dnia uprawomocnienia się tego postanowienia, art. 10 ust. 3 stosuje się odpowiednio.
Art. 18. 1. Na wniosek więcej niż połowy członków grupy sąd może dokonać zmiany reprezentanta grupy. Wniosek powinien wskazywać proponowanego reprezentanta grupy oraz zawierać jego oświadczenie o wyrażeniu zgody na bycie reprezentantem. Sąd wydaje postanowienie na posiedzeniu niejawnym.
2. Zmiana reprezentanta grupy nie powoduje wygaśnięcia udzielonego w postępowaniu pełnomocnictwa.
3. W przypadku złożenia wniosku o zmianę reprezentanta grupy po wydaniu wyroku, bieg terminu do zaskarżenia wyroku nie może skończyć się wcześniej niż z upływem dwóch tygodni od uprawomocnienia się postanowienia, o którym mowa w ust. 1.
Art. 19. 1. Cofnięcie pozwu, zrzeczenie się lub ograniczenie roszczenia oraz zawarcie ugody wymaga zgody więcej niż połowy członków grupy.
2. Sąd może uznać za niedopuszczalne cofnięcie pozwu, zrzeczenie się lub ograniczenie roszczenia, jak też zawarcie ugody, jeżeli okoliczności sprawy wskazują, że wymienione czynności są sprzeczne z prawem lub dobrymi obyczajami albo zmierzają do obejścia prawa bądź rażąco naruszają interes członków grupy.
Art. 20. Członka grupy lub podgrupy przesłuchuje się w charakterze strony.
Art. 21. 1. W sentencji wyroku należy wymienić wszystkich członków grupy lub podgrupy.
2. W wyroku zasądzającym świadczenie pieniężne należy ustalić, jaka kwota przypada każdemu członkowi grupy lub podgrupy.
3. Wyrok prawomocny ma skutek wobec wszystkich członków grupy.
Art. 22. Tytułem egzekucyjnym do prowadzenia egzekucji świadczenia pieniężnego przypadającego członkowi grupy lub podgrupy jest wyciąg z wyroku wskazujący w szczególności wysokość należnego mu świadczenia.
Art. 23. 1. W sprawach o świadczenia niepieniężne egzekucję zasądzonego świadczenia wszczyna się na wniosek reprezentanta grupy.
2. Jeżeli zasądzone świadczenie niepieniężne nie zostanie spełnione w terminie 6 miesięcy, liczonym od dnia uprawomocnienia się wyroku, a w tym czasie reprezentant grupy nie wystąpi z wnioskiem o wszczęcie egzekucji, z wnioskiem o nadanie klauzuli wykonalności, a także o wszczęcie egzekucji, może wystąpić każdy z członków grupy.
Art. 24. 1. W zakresie nieuregulowanym w ustawie stosuje się przepisy ustawy z dnia 17 listopada 1964 r. - Kodeks postępowania cywilnego, z wyłączeniem art. 7, 8, 117-124, 194-196, 204, 205, art. 207 § 3 i art. 425-50514.
2. W sprawach rozpoznawanych w postępowaniu grupowym przepisów art. 100 ust. 2, art. 101-103, 105, 107 i 109-112 ustawy z dnia 28 lipca 2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (Dz. U. Nr 167, poz. 1398, z późn. zm.3)) nie stosuje się.
Art. 25. W ustawie z dnia 28 lipca 2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (Dz. U. Nr 167, poz. 1398, z późn. zm.4)) wprowadza się następujące zmiany:
  1)   w art. 13 dotychczasową treść oznacza się jako ust. 1 i dodaje się ust. 2 w brzmieniu:
"2.  Opłata stosunkowa w sprawach o prawa majątkowe dochodzone w postępowaniu grupowym wynosi 2 % wartości przedmiotu sporu lub przedmiotu zaskarżenia, jednak nie mniej niż 30 złotych i nie więcej niż 100.000 złotych.";
  2)   w art. 15 ust. 2 otrzymuje brzmienie:
"2.  Opłatę tymczasową określa się w granicach od 30 złotych do 1.000 złotych, a w sprawach dochodzonych w postępowaniu grupowym od 100 złotych do 10.000 złotych.";
  3)   w art. 26 w ust. 1 w pkt 6 kropkę zastępuje się średnikiem i dodaje się pkt 7 w brzmieniu:
"7)  ochronę niemajątkowych praw dochodzonych w postępowaniu grupowym.".
Art. 26. Ustawa wchodzi w życie po upływie 6 miesięcy od dnia ogłoszenia.
----
(odnośniki)

PRAWA KONSUMENTA

V - Samorządowa konferencja ogólnopolskiego
Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów
“RZECZNIK OCHRONY ZDROWIA
I BEZPIECZEŃSTWA KONSUMENTÓW’’

Akademia Medyczna, Wrocław
odbyła się 5. kwietnia 2001r.


 
M
C
K
alergie, zatrucia, zakażenia, urazy
dochodzenie przyczyn  w składzie: 
żywności, napojów, kosmetyków, leków
 i in. produktów,
  w usługach oraz w otaczającym środowisku

PORADNIA 
MEDYCZNEGO CENTRUM KONSUMENTA

 

M
C
K




Felieton, 9. kwietnia  2010

Czy nie szanując własnego zdrowia i życia, można szanować cudze? I co dowodzi  pogardy dla zdrowia i życia własnego, a tym samym i innych ludzi? Już popularne palenie papierosów, czy dopiero elitarne wciąganie kokainy przez nos? Powrót – czyżby na paszporcie dyplomatycznym? - byłego ministra z zasłużonego wypoczynku na plaży do ciężkiej pracy legislacyjnej w  niewygodnych ławach sejmowych zmusza do ponowienia postulatu o wprowadzenie obowiązkowych badań lekarskich dla kandydatów do parlamentu i innych ciał wybieralnych.  Należy sprawdzić nie tylko czy oddech i ubranie  cuchną dymem tytoniowym, a na zębach i palcach nie osadziła się smoła, lecz także, czy kandydat na decydenta aby nie mówi przez nos, a przy tym czy w przegrodzie nosa nie ma dziur. To łatwe, dużo łatwiejsze niż szukanie dziur w mózgu jako skutku większości narkotyków.

Dopuszczając do rządzenia ludzi uzależnionych od narkotyków, z nikotyną i kokainą włącznie, nie powinniśmy się dziwić, że ci - jako posłowie, senatorowie, radni, czy też urzędnicy rządowi i samorządowi - po prostu nie rozumieją o co nam chodzi, kiedy mówimy o zagrożeniach zdrowia i życia. Sami gardzą zdrowiem i narzucają swoje samobójcze tendencje innym ludziom. Narzucają, bo mogą. Mogą, bo oddaliśmy im władzę. Na pytanie, czy tę władzę potrafimy im odebrać, odpowiedzą specjaliści od wyborczych oszustw i nadużyć, o ile starczy im odwagi.

Sztandarowym osiągnięciem aktualnego premiera jest dorobek byłego ministra sportu w zakresie realizacji programu ˝Moje boisko - Orlik 2012˝. Właśnie zbliża się druga rocznica wstępnej informacji, którą przekazałem polskiej opinii publicznej na temat niektórych zagrożeń zdrowia, które przynosi kontakt z fałszywą trawą pokrywającą orliki. W ciągu dwóch lat dokumentacja zagrożeń znacznie się rozrosła i ze względu na wagę sprawy temat wymagałby szerszego omówienia. Ale można postawić pytanie: po co? Po co mówić o zagrożeniach zdrowia, skoro niczego to nie zmienia w działaniach władz decydujących o zdrowiu i życiu ludzi od nich zależnych. Po co alarmować, skoro ludzie przejęli samobójcze tendencje od rządzących nimi polityków nafaszerowanych narkotykami.

Trzeba przyznać, że są jednak w naszym kraju politycy, którzy dotrzymują złożonego wyborcom ślubowania. Panowie posłowie Dariusz Seliga, Krzysztof Sońta i Robert  Telus 9 września 2009r. podpisali w Skierniewicach interpelację nr 11476 do ministra sportu i turystyki oraz do ministra zdrowia w sprawie zagrożeń dla zdrowia dzieci i młodzieży wywołanych przez sztuczną murawę boisk (˝Orlików˝). Interpelacji tej z pewnym trudem można się doszukać na stronach internetowych sejmu, dużo łatwiej – na moje stronie www.halat.pl, a warto z nią się zapoznać, aby móc postawić zawarte w niej pytania władzom lokalnym, tym właśnie, które podejmując decyzję o pokryciu boiska fałszywą trawą, powodują zagrożenie zdrowia dzieci i młodzieży. Warto też zapoznać się z odpowiedziami ministra sportu i turystyki i ministra zdrowia na interpelację pana posła Seligi i grupy posłów.

W odpowiedzi na interpelację można przeczytać m. in. : Ministerstwo Sportu i Turystyki jest w posiadaniu opinii Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - Państwowego Zakładu Higieny dotyczącej nawierzchni sztucznej. W opinii tej czytamy: ˝Wierzchnie warstwy traw zawierają zazwyczaj polietylen lub polipropylen (w różny sposób usieciowane) lub kombinację ww. tworzyw z poliestrem - nie stanowiąc praktycznie żadnego zagrożenia dla zdrowia ludzi. Dolna warstwa trawy zazwyczaj wykonana jest z lateksu. W przypadku nawierzchni poliuretanowych, których skład obejmuje polimer o zawartości monomeru nieprzekraczającej 1%, również można stwierdzić, że tego typu nawierzchnia nie stanowi zagrożenia dla zdrowia ludzi. Oceny higieniczne nie obejmują specyficznych reakcji alergicznych, które czasami mogą wystąpić w jednostkowych przypadkach u ludzi w wyniku bezpośredniego kontaktu z nawierzchnią zawierającą śladowe ilości diizocyjanianów. Ocena higieniczna nie uwzględnia przypadku kontaktu uszkodzonej skóry z nawierzchnią˝. …˝Właściwości mechaniczne i techniczne traw (wytrzymałość, ścieralność itp.) nie są oceniane przez Zakład Higieny Komunalnej NIZP - PZH. Potwierdzenie spełnienia wymagań powiązanych z właściwościami technicznymi mogą określać np. aprobaty techniczne wydawane przez inne instytucje˝.

Odrębną sprawą pozostają:
1) samowolne, niedopuszczalne zmiany dokonywane przez inwestorów w stałych punktach specyfikacji istotnych warunków zamówienia dotyczące nawierzchni sztucznych celem szukania oszczędności;
2) zmiany rodzaju układanej nawierzchni sztucznej dokonywane przez wykonawców już po rozstrzygniętym na ich korzyść przetargu.”

Odpowiedzi ministra zdrowia właściwie przytaczać nie warto. Resort odpowiedzialny za zdrowie publiczne wymienia szereg tytułów aktów prawnych, po to, aby uzasadnić swoją bezczynność następującymi słowami: „W treści ww. aktów prawnych nie zostały określone warunki ograniczenia dla substancji, grupy substancji lub preparatu stosowanych w wyrobie takim, jak sztuczna murawa boiska. Z uwagi na powyższe organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej nie dysponują wynikami badań dotyczącymi ewentualnych zagrożeń chemicznych, których źródłem może być sztuczna murawa boiska.”

dr Zbigniew Hałat
SZTUCZNA TRAWA



Podobnym do Rudolfa Hessa, zastępcy Hitlera,
entuzjastom biologii stosowanej
- eugeniki, selekcji ludzi,
sadystycznego eksperymentu -
dedykuję felietony z 5 i 12. marca 2010r,

Felieton, 12. marca 2010

Eksperyment medyczny przeprowadzany na ludziach ma swoją potworną twarz. Jest to twarz Josefa Mengele. Niemiecki lekarz, doktor medycyny i antropologii oraz SS-Hauptsturmfuehrer, zasłużony na froncie wschodnim, za wyciągnięcie pod ostrzałem dwóch rannych żołnierzy z płonącego czołgu i udzielenie im pierwszej pomocy był odznaczony najwyższym odznaczeniem wojskowym Niemiec - Krzyżem Żelaznym. Jednak nie bohaterski ratownik kojarzy się ze słowem Mengele. Pierwsze skojarzenie to zbrodniarz w białym fartuchu. Wszak właśnie lekarski fartuch wyróżniał go spośród innych oprawców niemieckiego obozu zagłady Auschwitz (der Konzentrationslager des Deutschen Reichs, Vernichtungslager Auschwitz). Dokonując wiwisekcji ludzi dla potrzeb eksperymentu medycznego, czy selekcji ludzi na przydatnych i nieprzydatnych państwu niemieckiemu, Mengele wykonywał zawód lekarza. Kierował się tym samym etyką lekarską. Nie była to wcale etyka lokalna, skodyfikowana na potrzeby niemieckiego obozu zagłady Auschwitz, a wyrastała wprost ze społecznego darwinizmu, zgodnie z przekonaniem głoszonym przez Rudolfa Hessa, zastępcę wodza Rzeszy Niemieckiej a zawartym w słowach: „narodowy socjalizm to nic innego jak biologia stosowana”. Mengele ukończył studia lekarskie w 1938r. Już w maju 1935 roku dokonano eutanazji dwunastu pacjentów w szpitalu psychiatrycznym w Hadamar, w Hesji. W 1941 r. załoga szpitala realizująca program eutanazji pod kryptonimem T-4 (od Tiergartenstrasse 4 w Berlinie, gdzie mieściła się kwatera główna programu) piwem i winem podanym do krematorium opijała spalenie okrągłej liczby 10 000 swoich pacjentów. Od 1935r. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych nakazało rejestrować wszystkie dzieci do lat trzech, u których stwierdzono wrodzoną wadą rozwojową lub niedorozwój umysłowy. Zabierano je z domów rodzinnych na „specjalne leczenie”, które polegało na wstrzyknięciu śmiertelnej dawki trucizny lub zagłodzeniu na śmierć. Nauczycielem akademickim doktora Mengele był Ernst Ruedin, szwajcarski psychiatra. W jednym z przemówień prof. Ruedin powiedział: “Ktokolwiek nie jest zdrowy na ciele lub umyśle, nie powinien przenosić swoich wad na dzieci. Państwo musi zadbać o to, aby tylko zdrowi mieli dzieci.” Szwagier prof. Ruedina, pruski lekarz Alfred Ploetz, entuzjasta dzieł Karola Darwina, pierwszy zaproponował teorię higieny rasowej, publikując w 1895r. „Podstawy Higieny Rasowej” „Grundlinien einer Rassenhygiene”. Już nie tylko choroba, ale i pochodzenie, miały dawać prawo do życia. Argumentował potrzebę sprawowania przez społeczeństwo kontroli nad moralną i intelektualną zdolnością obywateli do podejmowania decyzji o małżeństwie i dozwolonej liczbie dzieci, włącznie z wprowadzeniem zakazu reprodukcji. Według Ploetza niesprawne dzieci należy poddawać aborcji, a chore, słabe, z ciąż bliźniaczych i te, których rodziców Ploetz uzna za zbyt starych lub zbyt młodych należy „eliminować”. Ruedin i Ploetz w 1933r, weszli w skład „eksperckiego komitetu doradczego do spraw polityki ludnościowej i rasowej” kształtującego niemiecką legislację w sprawach rasowych i eugenicznych oraz sposoby jej realizacji. Profesor medycyny  Alfred Ploetz w 1936 był nominowany do Pokojowej Nagrody Nobla. Jak widać doktor Mengele wykonywał to, czego się nauczył od swoich mistrzów i co stanowiło ukształtowaną przez tychże mistrzów doktrynę państwa niemieckiego. Z Auschwitzu Mengele zabrał dokumentację swoich eksperymentów na ludziach.
Podkreślam: z Auschwitzu a nie z Oświęcimia. Oświęcim to dumne prastare piastowskie  miasto śląskiej kolebki Państwa Polskiego.
Brak pewnych informacji co do tego, czy Mengele sprzedał koncernom farmaceutycznym wyniki swoich skrajnie sadystycznych eksperymentów, czy też może wykorzystywał je do dalszych badań, które mógłby prowadzić, przebywając w Argentynie, dokąd zbiegł w 1949r., w czym pomógł mu biskup Alois Hudal, czy póżniej w Paragwaju lub Brazylii, gdzie nigdy nie rozliczony za zbrodnie, zakończył życie w 1979r. Pewne jest za to, że duch Mengele i jego mistrzów unosi się nad światem, nad Unią Europejską, w tym i nad Polską. Przedstawiciele zawodu zaufania społecznego, legitymujący się dyplomami lekarzy, odziani w białe fartuchy, dzień w dzień, godzina po godzinie, minuta po minucie - selekcjonują ludzi, dzielą ich na tych, którym żyć wolno i tych, których wolno zabić pod byle jakim pozorem, dokonują eksperymentów medycznych na ludziach, poddając pacjentów działaniu szkodliwych dla zdrowia i życia produktów leczniczych i procedur medycznych, stosowanych tylko dlatego, że są one zgodne z tzw. wskazaniami aktualnej wiedzy medycznej. A ta aktualna wiedza medyczna jest w wielu swoich fragmentach katastrofalnie skompromitowana nie tylko mniej lub bardziej jawnym sfałszowaniem leżącej u jej podstaw ewidencji naukowej, lecz także zwyrodniałym marketingiem wprzęgającym w interesy koncernów agrochemicznych dosłownie wszystkich: od profesorów medycyny po dziennikarzy zajmujących się medycyną, od obecnych i byłych ministrów po wójtów i burmistrzów, od działaczy finansowanych przez koncerny stowarzyszeń ochrony pacjentów po wytwórców produktów i usług, których wytwory tychże pacjentów przysparzają.
Jak za czasów Mengele, niektórzy prominentni lekarze, a także politycy, czy też tzw. autorytety moralne, zwykle samozwańcze, narzucają medycynie własne normy etyczne, zmieniają etykę lekarską opartą na fundamencie zasady PRIMUM NON NOCERE, po pierwsze nie szkodzić, na etykę własną, etykę porównywalną z etyką lekarską wymienionych lekarzy niemieckich, przynajmniej w zakresie hessowskiej  "biologii stosowanej” wyrosłej na społecznym darwinizmie.
Kiedy usłyszymy zapytanie o to, jaki wybieramy kolor oczu naszego dziecka z próbówki, czy decydujemy się na donoszenie ciąży, czy mamy coś przeciwko korzystaniu przez nasze dziecko w szóstej klasie podstawówki z darmowych środków wczesnoporonnych i szczepień przeciwko rakowi szyjki macicy szczepionką, którą twórczyni ocenia na bardziej groźną niż choroba, której ma ta szczepionka zapobiec, to wiedzmy ta sama etyka nie powstrzyma stawiających powyższe pytania w sprawie zdrowia i życia naszych dzieci przed poinformowaniem nas samych, że jesteśmy zbyt chorzy, zbyt starzy, aby opłacało się nas leczyć.

dr Zbigniew Hałat



Felieton, 5. marca 2009

W świecie zachodnim totalitarną dyktaturę przyjęło się nazywać faszyzmem. Wszelkie próby narzucenia jakichś ograniczeń lub obowiązków ludzie kwitują stwierdzeniem, że są one dziełem faszystów sprawujących władzę. W szczególności, kiedy sprawa dotyczy ewidentnego gwałcenia praw człowieka, albo choćby tylko obojętności władzy na potrzeby ludzi biednych, słabych, będących w jakiejkolwiek potrzebie, której owa władza może i powinna zaradzić. Nie ma tu miejsca na głębszą dyskusję nad sensownością wszystkich tego rodzaju oskarżeń właśnie o faszyzm, ale trzeba podkreślić, że narzucony przez propagandę sowiecką obraz dwubiegunowego podziału władzy na tę dobrą, czyli komunistyczną, i tę złą – właśnie faszystowską, obowiązuje do dzisiaj w krajach zachodniej Europy, z którymi za sprawą naszych sprzedajnych elit znaleźliś[ZH1] my się w jednym quasi-państwie. Ponieważ nam z kolei wmówiono, że faszyzm to nic więcej jak niemiecki narodowy-socjalizm, czyli nazizm, a ze słowa „komunista” uczyniono inwektywę, z trudem nam przychodzi zidentyfikować i terminologicznie zakwalifikować gwałtownie nasilające się zagrożenia bytu naszego narodu, poszczególnych rodzin i każdego z nas.

Bądźmy więc Europejczykami i nazywajmy sprawy po imieniu, kiedy rządzący uzurpują sobie prawo do totalitarnej dyktatury o charakterze faszystowskim, realizując przy tym wybrane zadania komunistów z walką z Kościołem i rodziną na czele. Dotychczasowa pamięć historyczna Polaków o napaściach w formie Kulturkampf nie pozostawia złudzeń co do tego, że sprawy prędzej czy później nabierają rozpędu i początkowo ledwo zauważalna presja ludzi jakoby kulturowo niekompetentnych rychło obrasta w jawne wykorzystanie brutalnej siły do osiągnięcia celów założonych wprawdzie od samego początku, ale w pierwszej fazie skrzętnie ukrywanych. Po okresie aksamitnej dyktatury faszyzm coraz bardziej szczerzy kły, coraz szerzej otwiera paszczę.

Ileż w tym obrazie pomieszania gatunków! Gdy nadrzędną władzę sprawuje jeden czy drugi (druga?) Oberkomissar z lewacko-bojówkarskim rodowodem, gdy w sprawach światopoglądowych rozstrzyga jakaś garstka obersędziów przesiąkniętych nie mniejszą wolą walki z Chrześcijaństwem niż ich koledzy z sądów stalinowskich, gdy rząd, który z niczym nie potrafi sobie poradzić, jak władza bolszewików wyrywa dzieci z rąk matek i ojców, aby je narażać na poniewierkę i nadużycia w instytucjach państwowych, to jak zakwalifikować taką totalitarną dyktaturę? Odejdźmy od stereotypów. Nie powtarzajmy sloganów wbitych nam do głowy przez niemieckich i rosyjskich dyktatorów. Jak sami możemy się obecnie przekonać istnieje zjawisko znane w Europie jako faszyzm zarządzany przez komunistów walczących z Chrześcijaństwem i z rodziną.

Zanim jakiś obersąd wyda kolejny wyrok podważający porządek prawny naszego Państwa warto przypomnieć odnoszące się do sprawy fragmenty polskich ustaw z zasadniczą na czele. Oto Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej w art. 13. głosi, iż zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania faszyzmu i komunizmu (…),  a  Kodeks karny w art. 256. wyraźnie stwierdza co następuje: kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa (…) podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Czy jest możliwe zakazanie, tak jak w polskiej konstytucji, istnienia partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania faszyzmu i komunizmu w tych krajach Europy Zachodniej, gdzie marksiści sprawują realną władzę? Po sześciu latach od przystąpienia do Unii Europejskiej  czas przestać się dziwić i trzeba zacząć się ratować, między innymi poprzez energiczne, głośne i umiędzynarodowione występowanie przeciwko totalitaryzmowi. Musimy posługiwać się wszelkimi legalnymi narzędziami walki ideologicznej na forum międzynarodowym. Nie jest to łatwe, ale jest konieczne. Oddziaływanie na polską kastę polityczną nie przynosi żadnych owoców i powoduje, że tańczymy, jak oni nam zagrają i to pod batutą obcych dyrygentów. Aby nie wspomnieć o kompozytorach. Etnicznych Francuzach. Na przykład.

Zachodni marksizm, ideologia dobrze rozpoznana i opisana, ma swojego ojca, o którym warto wspomnieć.  Jest nim György Lukács alias Georg Bernhard Lukács von Szegedin alias Szegedi Lukács György Bernát urodzony jako Löwinger György Bernát. Podczas ociekającego krwią epizodu Węgierskiej Republiki Sowieckiej w roku 1919 Lukacs pełnił funkcję ludowego komisarza do spraw edukacji i kultury. Nakazał wtedy węgierskim nauczycielom prowadzić obowiązkowe lekcje edukacji seksualnej. W celu wyraźnie określonym. Celem tym było umyślne zdeprawowanie moralności młodych Chrześcijan. Metodą „na Lukacza” europejskie lewactwo w XXI wieku osiągnęło już bardzo wiele w krajach 15-tki, czerpiąc zyski polityczne z ludzkiego nieszczęścia w postaci bliskich i odległych następstw niekontrolowanego promiskuityzmu. Tym bardziej solą w oku „czerwonej awangardy ludzkości” staje się Polska, co dosłownie zaczyna przypominać nasze osamotnienie w czasach Cudu nad Wisłą. Wśród ludzi byliśmy sami, ale sam Bóg był z nami. Si Deus nobiscum, quis contra nos? Jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam?

dr Zbigniew Hałat



Felieton, 4. grudnia 2009


Poniedziałek bez mięsa! To obowiązek, który nobilitowany narkoman wsparty przez skompromitowanego oszusta, chce narzucić poddanym prezydenta Eurokołchozu. Dlaczego nie piątek a właśnie poniedziałek? Polakom nie trzeba tego tłumaczyć. Władysław Gomułka, ziejący nienawiścią do katolików autor pamiętnych słów: "tylko państwo ma prawo ustalania, jakie emblematy mogą się znajdować na ścianach izb szkolnych",  zasłynął w 1959r. wprowadzeniem zakazu sprzedaży mięsa, wędlin i wyrobów wędliniarskich właśnie w poniedziałki. Nie od razu były to poniedziałki. Tuż po wojnie ukazało się rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów z dnia 24. kwietnia 1946r. w sprawie ograniczenia obrotu mięsem, jego przetworami oraz tłuszczami zwierzęcymi. Premier Edward Osóbka-Morawski na podstawie art. 3 dekretu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego z dnia 25 października 1944r.  o zwalczaniu spekulacji i lichwy wojennej zarządził, co następuje: „zabrania się dokonywania wszelkich obrotów mięsem i jego przetworami oraz tłuszczami zwierzęcymi w środy, czwartki i piątki każdego tygodnia (dni bezmięsne). W dniach nie objętych zakazem wolno sprzedawać w celach konsumpcyjnych potrawy z mięsa i jego przetworów o wadze maksymalnej 100 g, przy czym jednej osobie można podać tylko jedno danie z mięsa lub jego przetworów.”  Ludzie i tak pościli w piątki, a pożyteczni idioci mogli sobie wiązać nadzieje ze wsparciem postu siłą państwa komunistycznego.
Od Osóbki do Gomułki Polska nie mogła wydobyć się z wojennej ruiny gospodarczej także za sprawą tzw. „zdobyczy nauki radzieckiej”, których ikoną był Trofim Łysenko.  Nie wierzył on w istnienie genów. Może dlatego, że podstawy naukowej genetyki świat zawdzięcza pracom o. Grzegorza Medla, urodzonego w miejscowości Hynčice nad Odrą na  Śląsku Czeskim, opata augustianów, walczącego z prześladowaniem kościoła.  W latach 1856 -1863 o. Mendel wysiał i przebadał ok. 29 000 roślin grochu. Jego krytyk – Łysenko też wysiewał groch, ale na skalę masową i to w zimie. Mając wsparcie dekretu Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego z 1948r., w którym komuniści odrzucili naukowe dowody z prac o. Mendla, Łysenko uczynił ze swojej pseudonauki doktrynę państwa sowieckiego, sprowadzając głód na poddanych imperium i prześladowania na przeciwników jego urojeń. Wojna z Bogiem oznacza zawsze wojnę z człowiekiem. Dyktatura potrafi przy tym posłużyć się każdym argumentem, najchętniej jednak mającym pozory naukowości. Nawiązując do dyktatury naszych czasów, warto zauważyć, że obsadzeni przez wodza zwycięskiej rewolucji socjalistycznej niektórzy komisarze Komisji Unii Europejskiej - jako były aktyw partyjny - nie mogą nie znać dekretu Rady Komisarzy Ludowych Guberni Saratowskiej o zniesieniu prywatnej własności… kobiet. Dekret,  który powstał z inicjatywy Aleksandry Kołłontaj, wieszczącej upadek rodziny wraz ze zwycięstwem komunizmu i Nadieżdy Krupskiej, konkubiny Lenina,   przewidywał zniesienie z dniem 1 stycznia 1918 r. prawa do stałego posiadania kobiet w wieku od 17 do 32 roku życia. Kobiety te dekret uznał za własność całej klasy pracującej i upoważniał obywateli płci męskiej do ich używania, nie częściej jednak niż cztery razy w tygodniu i nie dłużej niż przez trzy godziny. Dzieci spłodzone w tych warunkach po ukończeniu pierwszego miesiąca życia nakazywał oddać do ‘Ludowych żłobków”, gdzie  miały otrzymać wychowanie i wykształcenie do lat 17. Winnym rozprzestrzeniania chorób wenerycznych groziła odpowiedzialność prawna przed sądem rewolucyjnym. Jak podaje The New York Times z 18. lutego 1919r.  kobiety zostały „znacjonalizowane”,  a urzędowy dekret ujawnia degradację, której zostały one poddane przez czerwonych.  W uzasadnieniu komuniści stwierdzili, że „Legalne małżeństwo było i jest stanem, który służył jako narzędzie w rękach burżuazji, na skutek czego najlepszy gatunek wszystkich pięknych kobiet stał się własnością burżujów,  co nie pozwala na właściwy rozwój rasy ludzkiej.”  Owa szczera troska o „właściwy rozwój rasy ludzkiej”  była jednak przyjęta wrogo przez nieuświadomione masy.  Dzisiaj europejskie masy są już indoktrynowane na tyle skutecznie,  że odrzucają małżeństwo, dzieci wolą zabić niż wychować, bądź oddać na wychowanie, a zarażanie chorobami wenerycznymi stało się równie bezkarne dla sprawców, co początkowo niedostrzegalne dla ofiar. Tyle że sprawca odchodzi w siną dal, a ofiara pozostaje z narastającym problemem, chorując, przenosząc zakażenie na innych, w tym najbliższą rodzinę (współmałżonka, dziecko w łonie matki) i ponosząc koszty finansowe i życiowe rozpoznania i leczenia choroby wenerycznej, a często kliku na raz. Jak widać, zgodnie z proroctwem Saszy Kołłontaj zwycięstwo komunizmu przyniosło rozpad rodziny. No, ale szczęścia masom nie przyniosło. Zdaniem jej ideowych następców ludzkość ma teraz na karku już nie burżujów z ich burżujskimi prywyczkami w postaci małżeństwa prowadzącego do prywatnej własności kobiet w wieku 17 – 32 a odparcie największego zagrożenia ludzkości, jakim jest Antropogenne Globalne Ocieplenie. Według samozwańczych elit mających pretensje do totalitarnego rządzenia światem życiu na Ziemi zagraża nikła -  na tle źródeł naturalnych -  ilość dwutlenku węgla, która jest produktem aktywności człowieka.
Od 20. listopada 2009, kto miał dostęp do Internetu, mógł łatwo dowiedzieć się, że to największe pseudonaukowe oszustwo naszych czasów zostało zdemaskowane, że zawiadujący grupą współczesnych odpowiedników Trofima Łysenki profesor - a jakże - Phil Jones, podał się do dymisji, a obsadzony w roli gwiazdora walki z urojonym zagrożeniem amerykański wiceprezydent z czasów Clintona  - Al Gore, 24. listopada musiał czmychnąć ze spotkania z czytelnikami w Borders Bookstore przy 150 N. State Street w Chicago, przedtem odpowiadając fizycznym atakiem ochroniarzy na grzecznie stawiających pytania.
Mając nadzieję, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, warto zauważyć, że Climategate stwarza okazję do przeglądu rzetelności i wiarygodności szeregu innych twierdzeń opatrzonych klauzulą nieomylności tzw. naukowych autorytetów i wykorzystywanych przeciwko ludziom i przyrodzie, na czele z gmo, nanocząstkami, produktami leczniczymi itp. Jeśli teraz okryci hańbą manipulatorzy faktami prezentowanymi jako naukowe nie ustąpią miejsca ludziom na tyle uczciwym, aby można byłoby im ufać i im płacić, za niedługo wielcy dyktatorzy wsparci przez zastępy ogłupionych hunwejbinów ogłoszą, że światu zagraża nie tylko wytworzony przez człowieka dwutlenek węgla, lecz równie wszechobecny monotlenek diwodoru, po angielsku dihydrogen monoxide, w skrócie DHMO. Już w 1989 r. młodzi amerykańscy uczeni Eric Lechner, Lars Norpchen and Matthew Kaufman z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Cruz poinformowali opinię publiczną o śmiertelnym zagrożeniu ze strony DHMO. W 1997 Nathan Zohner uzyskał poparcie dla wprowadzenia zakazu monotlenku diwodoru u 86% pytanych o to osób, a ukuty od jego nazwiska termin „zoneryzm”  i wszedł na stałe do nauki i praktyki komunikowania zagrożeń zdrowia (ang. health risk communication). Zoneryzm oznacza wykorzystanie prawdziwych faktów w celu doprowadzenia publiczności charakteryzującej się brakiem wiedzy naukowej i matematycznej do fałszywych wniosków. Pozwolę sobie dodać, że Nathan miał 14 lat, badał kolegów z klasy, a co najważniejsze monotlenek diwodoru, to… H2O, … zwykła woda.

dr Zbigniew Hałat

Z wiekiem ubywa złudzeń, za to przybywa rozumu. Do czynów najbardziej odrażających należy przeto nadużycie zaufania ludzi młodych, którzy, nie mając własnych doświadczeń, z dziecięcą łatwowiernością przyjmują za własne narzucane im z premedytacją sprzeczne z rozumem przekonania. Na przykład sprzyjające szerzeniu się AIDS, co warto wspomnieć na kilka dni przed Światowym Dniem Walki z AIDS 2009. Jeszcze bardziej godne pogardy jest świadome i umyślne manipulowanie opinią publiczną za pomocą wyssanych z palca argumentów i przy pomocy sprzedajnych autorytetów. Prędzej czy później mistyfikacja kończy się kompromitacją ludzi, którzy ją zmyśli i jej służyli. Niestety, sama kompromitacja sprawców nie przywraca  życia, zdrowia i utraconych dóbr, w tym dobrego imienia i majątku, ofiarom mistyfikacji. Mało tego. Taka mistyfikacja jak „poniżenie Niemiec i Sowietów przez Traktat Wersalski” do dzisiaj stanowi doktrynę polityczną naszych obydwu największych sąsiadów i to pomimo potępionego przez ludzkość ludobójstwa, którego dopuścili się, wcielając tę doktrynę w życie. Poparcie dla Eriki Steinbach ze strony głównej partii politycznej Niemiec współgra z wystąpieniem Władimira Putina na Westerplatte i każe rozglądać się za sojusznikami. A tymczasem nasza największa nadzieja na odsiecz rozpłynęła się we mgle nad Atlantykiem. Może to i lepiej poznać prawdę zawczasu i nie brnąć w mistyfikacje typu „offset za F-16”. Mistyfikacja, którą posłużyli się republikanie, wystawiając Collina Powella do przedstawienia w ONZ dowodów na „dysponowanie bronią masowego rażenia przez reżim Saddama Husaina”, wciągnęła nas w przynoszącą same straty wojnę, przeciwko której stanowczo i głośno występował Jan Paweł II, zaś mistyfikacja guru demokratów Ala Gore’a znana jako „Atropogenna Zmiana Klimatu”, którą oprotestował Benedykt XVI i Vaclav Klaus, ma  posłużyć do ostatecznego zrujnowania polskiej gospodarki, która rozkwitłaby w oparciu o własne przebogate zasoby energetyczne. Węgla wydobywać i używać - nie wolno. Geotermii rozwijać – też nie wolno. Nie wolno, bo trzeba dać zarobić obcym sprzedawcom wież wiatrowych, elektrowni atomowych, uranu, gazu ziemnego, ropy naftowej. Nie wolno, bo mistyfikacja pod nazwą „demokracja unijno-europejska”, krótko: europeizm, coraz wyraźniej szczerzy kły. Jak każda demokracja z określnikiem, demokracja unijno-europejska z natury rzeczy ma ten sam cel, co demokracja socjalistyczna, krótko: socjalizm. Jest nim władza hegemona i przywileje dla jego piesków. Przydałoby się szczegółowo porównać obydwa totalitaryzmy, brukselski i moskiewski, by je zbilansować z punktu widzenia polskiej racji stanu. Nie innej, narzucanej przez obce propagandowe mistyfikacje, a właśnie polskiej. Nie musimy się zgadzać na to, by Polak był traktowany jak miś o małym rozumku, który zrozumie nie wiele więcej niż głosi pierwsza zwrotka piosenki „wlazł kotek na płotek i mruga”.
Polakom potrzeba zdrowego rozsądku, abyśmy jako naród nie odeszli w niebyt odarci z tożsamości, wywłaszczeni z własności, zdziesiątkowani przez emigrację,  kulturę antynatalistyczną i krach ochrony zdrowia. Po prostu: aby nie pójść z torbami, trzeba pójść po rozum do głowy.
Rozum, czyli zdrowy rozsądek, po łacinie sensus communis, po angielsku common sense, wymaga zdefiniowania. Tu trzeba sięgnąć do myśli Kartezjusza. Prekursor nowożytnej kultury umysłowej, najbardziej znany z twierdzenia Cogito ergo sum, myślę więc jestem, już w 1619 r. doszedł do wniosku, że tylko to jest pewne, co jest jasne i wyraźne. Pewnym jest wszystko, co rozsądek jasno i wyraźnie widzi. Kartezjański rozsądek (bon sens),  to rozum, który pozwala odróżnić prawdę od fałszu. Jak pisze Kartezjusz w fundamentalnym dziele opublikowanym w 1637r. , a z którego przesłania do dzisiaj korzystamy, pod tytułem „Rozprawa o metodzie” (Discours de la méthode pour bien conduire sa raison, et chercher la vérité dans les sciences): „Rozsądek jest to rzecz ze wszystkich na świecie najlepiej rozdzielona, każdy bowiem sądzi, że jest w nią tak dobrze zaopatrzony, iż nawet ci, których we wszystkim innym najtrudniej jest zadowolić, nie zwykli pragnąć go więcej, niźli posiadają. Nie jest prawdopodobne, aby się wszyscy mylili co do tego; raczej świadczy to, iż zdolność dobrego sądzenia i rozróżniania prawdy od fałszu, co nazywamy właśnie rozsądkiem lub rozumem, jest z natury równa u wszystkich ludzi. Tak więc rozbieżność mniemań nie pochodzi stąd, aby jedni byli roztropniejsi od drugich, ale jedynie stąd, iż prowadzimy myśli nasze rozmaitymi drogami i nie rozważamy tych samych rzeczy. Nie dosyć bowiem mieć umysł bystry, ale główna rzecz jest właściwie go stosować. Największe dusze zdolne są do największych występków zarówno jak do największych cnót; a ci, którzy idą jedynie bardzo wolno, jeśli trzymają się wciąż prostej drogi, mogą posunąć się o wiele dalej niż ci, którzy biegną, lecz oddalają się od niej.” Piękne!
Uważa się, że na poglądy Kartezjusza, jak św. Tomasza z Akwinu, miała wpływ myśl pioniera powszechnego sceptycyzmu, którym był najwybitniejszy uczony Islamu, żyjący w latach 1058-1111 Abū Ḥāmid Muḥammad ibn Muḥammad al-Ghazālī, znany w Europie jako Algazel.  Jak pół tysiąca lat później Kartezjusz,  al-Ghazālī, autor przełomowego dzieła „Inkoherencja filozofów" (Tahāfut al-Falāsifaʰ, arab.  تهافت الفلاسفة), odwoływał się do matematyki, jako narzędzia rozstrzygnięć sporów. Warto dodać, że inkoherencja (łac. incoherentio) jest to termin stosowany w naszych czasach w psychiatrii i oznacza zaburzenie myślenia, wyrażające się w rozrywaniu związków pomiędzy członami myślenia, w rozpadzie struktury zdań, a nawet wyrazów.
Z kolei brytyjski filozof George Edward Moore w eseju z 1925r. p. t. "Obrona zdrowego rozsądku" (A Defence of Common Sense) uznał, że żadna teoria naukowa nie może zaprzeczyć twierdzeniom zdroworozsądkowym, które wyrażają podstawową wiedzę o świecie. Zdrowy rozsądek jest kryterium prawdziwości systemów.
Epidemiologia lekarska tworzy i weryfikuje podstawową wiedzę o świecie w zakresie medycyny i ekologii człowieka. Czyni to zgodnie ze zdrowym rozsądkiem, takim, jakim go widział przed tysiącem lat Al-Gazali, przed czterystu laty - Kartezjusz, a przed niemal stu  - George Edward Moore. Nie jest to sposób widzenia świata przez pryzmat  reklamy, lobbingu, drapieżnej polityki oraz wiecznie głodnych władzy i pieniędzy polityków.
Zapraszam wszystkich do udziału w programie Rozmowy niedokończone w niedzielę 29. listopada 2009r.  na antenie Telewizji TRWAM od godziny 18.10 i w Radio Maryja od 21.35. Tematem rozmów będzie epidemiologia lekarska w Polsce i na świecie.

dr Zbigniew Hałat

zapis mp3 (słuchaj, zapisz)




Felieton, 13. listopada 2009r.

Kultura decyduje o tym, kim jesteśmy. Jak głosił amerykański filozof Willard Van Orman Quine, znany jako „Van”, zaprzyjaźniony z wybitnym Polakiem o przyjętym nazwisku Alfred Tarski, „no entity without identity”, po łacinie nullam esse entitatem sine identitate, czyli: nie ma osoby bez tożsamości. Wydawałoby się, że wszyscy rodacy autora książki „Pamięć i tożsamość” wiedzą doskonale jakie są źródła i cechy ich własnej tożsamości. Ale tak nie jest. Ale tak nie jest, niestety. Jak tylko Polak poczuje się silniejszy, zapomina o katechizmie i patriotyzmie. A zwłaszcza, kiedy dojdzie do władzy lub do pieniędzy. I to w tej kolejności, charakterystycznej dla krajów napiętnowanych korupcyjnym zdziczeniem.  Także agent wpływu nie pracuje dla idei. Choćby i znalazł się na szczycie władzy państwowej. Na przykład taki…, taki… król Stanisław August Poniatowski. Przyszły król dzieciństwo spędził w Gdańsku, gdzie pobierał nauki od niemieckiego historyka o antypolskim nastawieniu, Gotfryda Lengnicha. Później lekcji logiki udzielał mu przyszły poseł rosyjski w Rzeczypospolitej, Herman Karl von Keyserling. W 1756 Poniatowski został posłem saskim w Petersburgu, gdzie spłodził córkę. Matką nieślubnego dziecka była Sophie Friederike Auguste księżna von Anhalt-Zerbst, przyszła cesarzowa Rosji Katarzyna II. Wzorzec osobowy kanclerz obecnych Niemiec, pani Angeli Merkel, caryca Katarzyna II tak uzasadniała przyjęte 11 kwietnia 1764r.  porozumienie pomiędzy Rosją i Prusami w sprawie zapewnienia, że najwyższa władza w Polsce będzie oddana w ręce marionetki: „Jest rzeczą nieodzowną, abyśmy wprowadzili na tron Polski Piasta dla nas dogodnego, użytecznego dla naszych rzeczywistych interesów, jednym słowem człowieka, który by wyłącznie nam zawdzięczał swoje wyniesienie. W osobie hrabiego Poniatowskiego, stolnika litewskiego, znajdujemy wszystkie warunki niezbędne dla dogodzenia nam i skutkiem tego postanowiliśmy wynieść go na tron Polski”. Ponieważ wtedy jeszcze nie było telewizji, caryca przysłała nam swoje wojska, dla naszego dobra – oczywiście - by broniły naszych swobód, a te już zadbały, aby 17 września 1764r., przy znacznej absencji uprawnionych elektorów Poniatowski został wybrany królem Polski. Elekcję Poniatowskiego podpisało jedynie 5 320 osób.  Po upadku insurekcji kościuszkowskiej, kiedy Polska przestała istnieć jako państwo, w 31 rocznicę swojej koronacji Poniatowski abdykował na rzecz Rosji 25 listopada 1795r., w dniu imienin Katarzyny II  i przeszedł na stałą pensję od carycy. Jeden dobrze obsadzony agent wpływu potrafił tyle zła wyrządzić swoim rodakom. I cóż z tego, że naród pamiętał. O kimś, kto się "zeszmacił" politycznie, mówiono, że się "zestanisławoauguścił". Ale czy rzeczywiście Poniatowski się zeszmacił, czy też może zachował swoją tożsamość ukształtowaną przez wspomnianych nauczycieli, a przy tym doskonale przydatną do wykonania zadań najemnika na wysokim, najwyższym szczeblu władzy?

Niedawne obchody Dnia Niepodległości muszą skłaniać do refleksji nie tylko nad sposobem, w jaki tę niepodległość przed 91 laty Polska odzyskała, ale też nad jak najbardziej aktualnym tematem przyczyn, dla których tę niepodległość Polska na 123 lata straciła. Jeszcze ważniejsza jest odpowiedź na pytanie, jakie Polska ma szanse na odzyskanie niepodległości, gdyby dalszy rozwój spraw prowadził do jej całkowitej utraty. Wszystko leży w rękach młodzieży, naturalnie. Dzisiaj młodzi, jutro rodzice, pojutrze dziadkowie przeniosą  cechy swojej tożsamości na następne pokolenia. Jaki jest dorobek własny pokoleń wychowanych w atmosferze uwielbienia dla Festiwalu w Woodstock 1969 oraz takich ikon, jak Che Gevarra i Madonna, widzi każdy, komu w zamian za opiekę i leczenie zapewnia się porzucenie i/lub eutanazję. Zresztą do zalegalizowania eutanazji dążą ci sami, którzy są entuzjastami zalegalizowania narkotyków i innych narzędzi uśmiercania na masową skalę. Skoro - jak uczą ojcowie Kościoła Katolickiego i co potwierdzają nasze własne liczne obserwacje - kultura śmierci zjada własne dzieci, warto, mając na względzie przyszłości Ojczyzny i świata, pomyśleć o sposobach zapobiegania jej szerzeniu się w wyniku tak powszechnych obecnie zjawisk, jak zeszmacenie polityków i slutyfikacja elektoratu.

Inne dobre powiedzenie Vana, szczególnie miłe dla ucha epidemiologa brzmiało następująco: "być to znaczy być wartością zmiennej" (to be is to be the value of a variable, łac. esse variabilis cuiusdam esse). W zastosowaniu do obłąkańczego promiskuityzmu będącego jedną z najważniejszych zdobyczy kultury śmierci i niosącego gorzkie owoce w postaci pandemii chorób wenerycznych, w tym AIDS i chlamydiozy prowadzącej do bezpłodności, oraz bezmiaru patologii społecznej, stwierdzenie „być to znaczy być wartością zmiennej” daje się łatwo wyrazić liczbą osób, z którymi ktoś podjął współżycie płciowe. Oczywiście im większa ta liczba, tym większe zagrożenie dla zdrowia i życia. W świecie zachodnim coitarche, czyli wiek podjęcia współżycia, decyduje o liczbie osób, z którymi ktoś podejmie współżycie w przyszłości i to poza małżeństwem. Tym czasem młodzi ludzie coraz wyżej cenią zachowanie i ofiarowanie przyszłemu małżonkowi lub przyszłej małżonce nieodnawialnej wartości jaką jest dziewictwo.  Uniwersalna wartość dziewictwa aż do ślubu jest duchowym zobowiązaniem dwóch głównych religii świata, które są deklarowane przez ponad połowę obywateli krajów Unii Europejskiej i Unii Afrykańskiej. Wśród ludności Europy poza jej częścią wschodnią 54,8 % deklaruje przynależność do Kościoła Rzymsko – Katolickiego a 4,3 % wyznaje islam, a wśród ludności Afryki jest 45,8 % muzułmanów i 15,3 % rzymskich katolików. Błogosławiona Karolina Kózka, która zginęła śmiercią męczeńską 18. listopada 1914r. wiedziała, że nie ma osoby bez tożsamości.

dr Zbigniew Hałat



Felieton, 30. października 2009


Czy można mieć wszystko? To pytanie w dzisiejszej Polsce brzmi jak prowokacja. Owszem można mieć wolność wypowiedzi. Nowak i Kowalski mogą się wygadać, ponarzekać do woli, wyżalić, popłakać,  a nawet rzucić ciężkie słowa pod adresem rządzących. I to w publicznej telewizji. Ale co z tego za korzyść? Biadolenie, choćby najbardziej rozpaczliwe i najmocniej uzasadnione tragiczną sytuacją wielu rodzin niczego nie zmieni. Dostaliśmy się w niewolę uzurpatorów, którzy opanowali do perfekcji sztukę zdobywania i utrzymywania władzy za pomocą narzędzi prawnych i propagandowych. Od dwudziestu lat na przemian ci sami rządzący robią to do czego się zobowiązali i biorą za to sowite wynagrodzenie.  Nie są to obcy. Tak było i w przeszłości. To polska szlachta skapitulowała pod Uściem i dopuściła do szwedzkiego potopu. To polska arystokracja sprowadziła na ojczyznę kaduk, czyli wielką niemoc. Kaduk. Według słownika języka polskiego, który wydał w 1808r. Samuel Bogumił Linde, a obecnie books.google.com udostępnia ten rarytas wszystkim użytkownikom internetu, kaduk to 1) odumarłe dobra, czyli w obecnym rozumieniu mienie pozostawione bez spadkobiercy i przechodzące na własność lokalnych działaczy wiadomej partii, 2) choroba rzucająca,  czyli padaczka, epilepsja - tu Linde podaje przykład „Gdy kaduk kogoś rzucił zrywano seymy, dlaczego  choroba ta nazwana sejmowa, comitialis” i wreszcie trzecie znaczenie -  kat, czart, bies, diabeł. To wiele wyjaśnia. Już w 1831 ówcześni Polacy szli na bagnety z wiarą, że „kto przeżyje wolnym będzie, kto umiera wolnym już”. Przekonanie, że sprzedawczykowstwo i narodowe zaprzaństwo magnatów, szlachty i części duchowieństwa doprowadziły do utraty naszej niepodległości przez wiele dziesiątków lat napędzało walkę klas, tak długo, aż ciotki rewolucji, Róża Luksemburg i Wanda Wasilewska – aby dać pierwszeństwo paniom – zatryumfowały na całego, pokazując tym Polakom, którym pozwoliły jakoś przeżyć, prawdziwe znaczenie socjalistycznego hasła „wolność, równość i braterstwo”.

Zdając sobie sprawę z ceny bolesnych nauk, których przeszłość i teraźniejszość  nam nie szczędzą, starajmy się dotrzeć do przyczyn naszej głównej  słabości, a więc sprzedawczykowstwa.

Rząd się wyżywi. To słyszeliśmy od samego klasyka, który reprezentował władzę rzucającą jednak jakieś większe kawałki ochłapów swoim poplecznikom. Dzisiaj różnorodność  form wynagradzania za poparcie jest niewspółmiernie większa: tu gwarancje wygrania przetargu, tam korzystna ustawa lub przyjazna decyzja. W końcu nie wiadomo kto kim rządzi, kto zleca a kto wykonuje czyjeś życzenia, polecenia, zadania.  Wszyscy są uwikłani w sieć wzajemnych zależności. Może i stąd wysokie  sondażowe poparcie dla partii dającej taaakie niezwykłe możliwości, potrafiącej taak ładnie obiecać  i ukochać. Wobec niezwykłych szans na szybki zarobek, wręcz porównywalnych z rozbiciem banku 138 razy w gdyńskim kasynie, dorośli ludzie lgną do obiecującej wszystko władzy jak nastolatki do jednorękiego bandyty. Emocje nie pozwalają przejrzeć na oczy. A wystarczy pomyśleć o realnych dochodach i porównać je z wysokością bieżących spłat kredytów, kosztach utrzymania,  stałych opłatach i nagłych potrzebach, jak na przykład leczenie. Wszak obecnie tylko rząd się wyżywi i wyleczy. Na Florydzie, naturalnie.

Czy zatem opłaca się sprzedawać za bajki o szansach? Czy nie warto wrócić do korzeni własnej tożsamości narodowej? A tym samym do solidaryzmu społecznego, do lojalności w stosunku do współobywateli, do rzetelnej służby Ojczyźnie pojmowanej jako dobro wspólne. Jeżeli brakuje chęci wyrzeczenia się zła, służenia złej sprawie, ujawnienia  złoczyńców, złapania złodzieja wspólnego dobra za rękę i oddania go w ręce wymiaru sprawiedliwości, jaki by on to nie był, to nie trzeba się dziwić, że życie w państwie, które  w wyniku rozkradzenia ulega rozpadowi, staje się nie do zniesienia.

Waldemar Łysiak na str. 164 „Stulecia kłamców” (dostępnego także w internecie) w rozdziale pt. „Kłamstwo libertynizmu 2 – Relatywizm” podaje, że wspomniany wyżej Jerzy Urban zwie Polskę „(trzy kropki) państewkiem” i głosi otwarcie, że jego cel to „(trzy kropki) narodu polskiego”.  Pomijając milczeniem pierwszy wulgaryzm godny filmów Lwa Rywina i jemu podobnych, warto zastąpić drugi wulgaryzm słowem zagranicznym, dzięki czemu będzie wiadomo, że klasyk polskiej lewicy osiągnął zamierzony cel. Oto od angielskiego słowa „slut” oznaczającego osobę niezbyt ciężkich obyczajów, pochodzi termin sluttification, mniej niż polski odpowiednik obciążony wulgarnością a przy tym używany w dyskusjach publicznych dotyczących przyczyn szerokiego zakresu patologii społecznej od promiskuityzmu niosącego choroby i patologie społeczne po korupcję wyniszczającą ekonomicznie i politycznie.  Starych Polaków było stać na makaronizmy, my twórzmy anglicyzmy, skoro jest taka potrzeba. Tak więc slutyfikacja oznacza czynienie z kogoś człowieka o niskiej moralności, postępującego niemoralnie, zwykle dla osiągnięcia korzyści materialnej. Walkę z zapowiedzianą przez Urbana  i osiągniętą przez jego przyjaciół slutyfikacją narodu polskiego musimy rozpocząć natychmiast i potraktować ją jako ostatnią dla nas wszystkich szansę narodowego istnienia między Odrą a Bugiem.

dr Zbigniew Hałat


 

 

miesięcznik "Świat Konsumenta"
Nr 7-8 (79) lipiec-sierpień 2008

Strona Hałata

O WODZIE

Woda to podstawowy warunek ludzkiej egzystencji. Najłatwiej przychodzi o tym się dowiedzieć, kiedy wody zabraknie. Z różnych przyczyn, czy to z powodu krótko- lub długotrwałej suszy, czy też w wyniku tak znaczącego pogorszenia się parametrów wody, że może ona zagrażać życiu i zdrowiu konsumentów jej samej lub też produktów wytworzonych z jej udziałem. Im mniej wody, tym mniejsze rozcieńczenie szkodliwych czynników biologicznych, chemicznych i fizycznych, w tym radioaktywnych. Jest zupełnie oczywiste, że im mniej wody, tym bardziej stężenie zanieczyszczeń pochodzenia przyrodniczego, komunalnego i przemysłowego osiąga poziomy przekraczające wydolność stacji uzdatniania wody. Każdy proces technologiczny ma przecież ściśle sprecyzowane warunki efektywności i jeżeli woda pobierania do uzdatnienia jest za brudna, nie można oczekiwać, że do wodociągów trafi woda spełniająca wymagania sanitarne. W celu ochrony zasobów wody, będących coraz cenniejszym skarbem każdego narodu, należy starannie zinwentaryzować i – tam gdzie to możliwe - wyeliminować wszystkie źródła zanieczyszczeń wód powierzchniowych i podziemnych. Jeśli tego się nie uczyni, pozostaje czekać na opłakane skutki własnych zaniedbań. 
Z uwagi na złożoność zagadnienia, daleko wykraczającą poza możliwość indywidualnej obserwacji, dla wykazania związków przyczynowo-skutkowych pomiędzy skażeniem wody a utratą zdrowia i życia należy sięgnąć do wnioskowania epidemiologicznego.

W tym zakresie Wytyczne Światowej Organizacji Zdrowia dotyczące jakości wody do picia, PIERWSZY DODATEK DO WYDANIA TRZECIEGO, Tom 1, Zalecenia, definiują referencyjny poziom ryzyka: „Opisy  “referencyjnego poziomu ryzyka” w odniesieniu do wody są zwykle wyrażane w terminach określonych następstw zdrowotnych – n. p. najwyższa częstość chorób biegunkowych lub zapadalności na raka lub maksymalna częstość zakażeń (ale niekoniecznie chorób) wywołanych określonym czynnikiem chorobotwórczym. Istnieje szereg związanych z wodą chorób o rozmaitej ciężkości, włącznie z ostrymi, opóźnionymi i przewlekłymi następstwami zarówno w postaci chorobowości jak i śmiertelności. Następstwa mogą być tak różnorodne jak problemy ujawniane po porodzie, rak, cholera, czerwonka, zakaźne zapalenie wątroby, robaki jelitowe, fluoroza szkieletu, dur brzuszny i zespół Guillain-Barré. Decyzje co do pogodzenia się z ryzykiem są bardzo skomplikowane i wymagają uwzględnienia rozmaitych wymiarów ryzyka. W dodatku do wymiarów „obiektywnych”, jak prawdopodobieństwo, ciężkość i długość trwania skutku, pojawiają się ważne wymiary środowiskowe, społeczne, kulturowe, ekonomiczne i polityczne, które odgrywają ważną rolę w podejmowaniu decyzji.

W tych procesach ważną rolę odgrywają negocjacje, a każda sytuacja może przynieść zupełnie wyjątkowe zakończenie. Niezależnie od złożoności decyzji co do ryzyka istnieje zapotrzebowanie na podstawowe definicje ryzyka dającego się znieść (ang. tolerable risk - ryzyko które jest akceptowane społecznie w określonym miejscu, czasie i sytuacji,  n.p. ze względu na duże koszty redukcji ryzyka) w celu opracowania Wytycznych dotyczących jakości wody do picia i jako punkt wyjścia dla podejmowania decyzji w określonych sytuacjach.
Referencyjny poziom ryzyka pozwala porównać ze sobą choroby związane z wodą i zapewnić jednolite podejście do postępowania z każdym zagrożeniem. Dla potrzeb obecnych Wytycznych referencyjny poziom ryzyka jest wykorzystany dla szerokiego zrównoważenia poziomów ochrony, na które można sobie pozwolić w przypadku toksycznych chemikaliów z jednej strony, a z drugiej - mikrobiologicznych czynników chorobotwórczych. W tym celu brane są pod uwagę tylko zdrowotne następstwa chorób wodnopochodnych.
Referencyjny poziom ryzyka wynosi 10-6 lat skorygowanych niepełnosprawnością (DALY – Disability Adjusted Life Years - lata życia skorygowane niepełnosprawnością. Jest to wskaźnik lat życia przeżytych w niepełnosprawności i czasu straconego na skutek przedwczesnej śmierci) na osobę na rok, co jest odpowiednikiem w przybliżeniu nadmiernego ryzyka raka w skali całego życia 10-5 (t. j. 1 dodatkowy przypadek raka na 100 000 mieszkańców spożywających przez całe życie wodę pitną zawierającą substancje w stężeniu normowanym przez Wytyczne). Dla czynników chorobotwórczych wywołujących wodniste biegunki z niska śmiertelnością chorych (n. p. 1 na 100 000) referencyjny poziom ryzyka będzie odpowiednikiem 1/1000 corocznego ryzyka choroby dla pojedynczej osoby (około 1/10 w skali całego życia). 

Referencyjny poziom ryzyka może być adaptowany do miejscowych okoliczności na bazie podejścia polegającego na zbilansowaniu ryzyka i korzyści. W szczególności należy policzyć tę część obciążenia jakąś chorobą, którą prawdopodobnie można przypisać wodzie pitnej. Ustalenia priorytetów zdrowia publicznego powinny zwykle wskazać na te główne czynniki, które wpływają na sytuację i z którymi przede wszystkim trzeba się uporać, uwzględniając koszty i oddziaływanie potencjalnych interwencji. Tu jest także uzasadnienie leżące u podstaw stopniowego rozwoju i stosowania standardów. Użycie DALY dla ustalenia referencyjnego poziomu ryzyka jest podejściem nowym i rozwijającym się. Szczególnym wyzwaniem jest zdefiniowanie skutków dla zdrowia ludzi związanych z ekspozycją chemikaliów nieprogowych.”

Kto nie chce paść ofiarą negocjacji, w których nikt go nie pyta o zdanie, musi zaopatrzyć się w domowe urządzenie doczyszczania wody wodociągowej.

Należy jednoznacznie stwierdzić, że  informacja o jakości zdrowotnej wody jest konsumentom nadal  nieudostępniana.

Po siedmiu miesiącach kompromitującego braku regulacji produktu najbardziej masowego, a przy tym najbardziej niebezpiecznego, jakim jest woda z kranu, minister zdrowia w dniu 13. marca 2007r. podpisał rozporządzenie w sprawie jakości wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi. Przepisy rozporządzenia dokonują wdrożenia przepisów dyrektywy 98/83/EC z dnia 3 listopada 1998 r. w sprawie jakości wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi.

Według tej dyrektywy konsumenci powinni być dokładnie i w odpowiedni sposób informowani o jakości wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi, o wszelkich odstępstwach przyznanych przez Państwo Członkowskie i o wszelkich czynnościach zaradczych podjętych przez właściwe władze; ponadto powinno się rozważyć zarówno potrzeby Komisji w zakresie technicznym i statystycznym, jak prawa każdej jednostki do uzyskania odpowiednich informacji dotyczących jakości wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi. W przypadku, gdy istnieje ryzyko, że woda objęta przepisami dyrektywy nie spełniałaby wartości parametrycznych, Państwa Członkowskie zapewniają, że zainteresowani konsumenci są należycie informowani i uzyskują poradę w odniesieniu do możliwych dodatkowych czynności zaradczych, jakie powinni podjąć. Niezależnie od tego czy wystąpi niepowodzenie w spełnieniu wartości parametrycznych, Państwa Członkowskie zapewniają, że zabroniona jest jakakolwiek dostawa wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi, która stanowi potencjalne zagrożenie dla zdrowia ludzkiego bądź jej wykorzystanie jest ograniczone albo podejmowane są takie inne czynności niezbędne dla ochrony zdrowia ludzkiego. W takich przypadkach konsumenci są niezwłocznie o tym informowani oraz udzielane są im niezbędne porady. Państwa Członkowskie zapewniają, że w przypadku gdy czynności zaradcze są podejmowane, konsumenci są powiadamiani o nich z wyjątkiem przypadków, gdy właściwe władze uznają niezgodność z wartościami parametrycznymi za nieistotną. Państwa Członkowskie podejmują środki niezbędne w celu zapewnienia konsumentom dostępu do właściwej i aktualnej informacji w sprawie jakości wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi.

Rozporządzenie Ministra Zdrowia dnia 13 marca 2007r. w sprawie jakości wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi określa wymagania mikrobiologiczne, organoleptyczne, fizykochemiczne, oraz radiologiczne, które dotyczą wody pobieranej z urządzeń i instalacji wodociągowych, z indywidualnych ujęć wody zaopatrujących ponad 50 osób lub dostarczających więcej niż średnio 10 m szesc. wody na dobę, z indywidualnych ujęć wody, bez względu na ilość dostarczanej wody, jeżeli woda ta służy do działalności handlowej lub publicznej, z cystern lub zbiorników, ze zbiorników magazynujących wodę w środkach transportu lądowego, powietrznego lub wodnego oraz wprowadzanej do jednostkowych opakowań. Według zapisów paragrafu 20. konsumenci uzyskują informacje o jakości wody zgodnie z przepisami o dostępie do informacji publicznej. 

Informacja o jakości wody powinna zawierać: 
1) dane o przekroczeniach dopuszczalnych wartości parametrów jakości wody oraz związanych z nimi zagrożeniach zdrowotnych; 
2) dane o pogorszeniu jakości wody pod względem organoleptycznym; 
3) informacje o możliwości poprawy jakości wody przy użyciu środków dostępnych dla konsumentów; 
4) informacje o planowanych przez przedsiębiorstwo wodociągowo – kanalizacyjne przedsięwzięciach naprawczych i harmonogramach ich realizacji; 
5) zalecenia mające na celu minimalizację zagrożenia dla zdrowia ludzkiego. 

Ustawa z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej głosi, iż każdemu przysługuje  prawo dostępu do informacji publicznej, a od osoby wykonującej prawo do informacji publicznej nie wolno żądać wykazania interesu prawnego lub faktycznego. Prawo do informacji publicznej obejmuje uprawnienia do uzyskania informacji publicznej, w tym uzyskania informacji przetworzonej w takim zakresie, w jakim jest to szczególnie istotne dla interesu publicznego,  uprawnienia do wglądu do dokumentów urzędowych oraz uprawnienie do niezwłocznego uzyskania informacji publicznej zawierającej aktualną wiedzę o sprawach publicznych. Udostępnianie informacji publicznych następuje w drodze ogłaszania informacji publicznych, w tym dokumentów urzędowych, w Biuletynie Informacji Publicznej dostępnym poprzez stronę internetową  http://www.bip.gov.pl i pochodne. Informacja publiczna, która nie została udostępniona w Biuletynie Informacji Publicznej, jest udostępniana na wniosek, przy czym ta informacja publiczna, która może być niezwłocznie udostępniona, jest udostępniana w formie ustnej lub pisemnej bez pisemnego wniosku. Informacja publiczna może być udostępniana w drodze wyłożenia lub wywieszenia w miejscach ogólnie dostępnych, a także przez zainstalowane w tych miejscach urządzenia umożliwiającego zapoznanie się z tą informacją. Podmiot udostępniający informację publiczną jest obowiązany zapewnić możliwość kopiowania informacji publicznej albo jej wydruk lub przesłania informacji publicznej albo przeniesienia jej na odpowiedni, powszechnie stosowany nośnik informacji. Udostępnianie informacji publicznej na wniosek następuje bez zbędnej zwłoki, nie później jednak niż w terminie 14 dni od dnia złożenia wniosku. Jeżeli informacja publiczna nie może być udostępniona w terminie 14 dni od dnia złożenia wniosku podmiot obowiązany do jej udostępnienia powiadamia w tym terminie o powodach opóźnienia oraz o terminie, w jakim udostępni informację, nie dłuższym jednak niż 2 miesiące od dnia złożenia wniosku. Udostępnianie informacji publicznej na wniosek następuje w sposób i w formie zgodnych z wnioskiem, chyba że środki techniczne, którymi dysponuje podmiot obowiązany do udostępnienia, nie umożliwiają udostępnienia informacji w sposób i w formie określonych we wniosku. Jeżeli informacja publiczna nie może być udostępniona w sposób lub w formie określonych we wniosku, podmiot obowiązany do udostępnienia powiadamia pisemnie wnioskodawcę o przyczynach braku możliwości udostępnienia informacji zgodnie z wnioskiem i wskazuje, w jaki sposób lub w jakiej formie informacja może być udostępniona niezwłocznie. W takim przypadku, jeżeli w terminie 14 dni od powiadomienia wnioskodawca nie złoży wniosku o udostępnienie informacji w sposób lub w formie wskazanych w powiadomieniu, postępowanie o udostępnienie informacji umarza się.

Dostęp do informacji publicznej jest bezpłatny, ale jeżeli w wyniku udostępnienia informacji publicznej na wniosek podmiot obowiązany do udostępnienia ma ponieść dodatkowe koszty związane ze wskazanym we wniosku sposobem udostępnienia lub koniecznością przekształcenia informacji w formę wskazaną we wniosku, podmiot ten może pobrać od wnioskodawcy opłatę w wysokości odpowiadającej tym kosztom. Podmiot ten w terminie 14 dni od dnia złożenia wniosku powiadomi wnioskodawcę o wysokości opłaty. Udostępnienie informacji zgodnie z wnioskiem następuje po upływie 14 dni od dnia powiadomienia wnioskodawcy, chyba że wnioskodawca dokona w tym terminie zmiany wniosku w zakresie sposobu lub formy udostępnienia informacji albo wycofa wniosek.

Odmowa udostępnienia informacji publicznej oraz umorzenie postępowania o udostępnienie informacji przez organ władzy publicznej następują w drodze decyzji. Do tych decyzji stosuje się przepisy Kodeksu postępowania administracyjnego, z tym że odwołanie od decyzji rozpoznaje się w terminie 14 dni, a uzasadnienie decyzji o odmowie udostępnienia informacji zawiera także imiona, nazwiska i funkcje osób, które zajęły stanowisko w toku postępowania o udostępnienie informacji.
 

dr Zbigniew Hałat 

lekarz specjalista epidemiolog, w latach 90. w trzech kolejnych rządach główny inspektor sanitarny i zastępca ministra zdrowia ds. sanitarno-epidemiologicznych

Prezes Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów
www.halat.pl/stowarzyszenie.html
 

WODA Z KRANU


 

miesięcznik "Świat Konsumenta"
Nr 6 (78) czerwiec 2008

Strona Hałata

NOWA ERA. ERA PODRÓBEK.

W ramach przygotowań do słynnego London Marathon zacne grono specjalistów pochyliło głowy nad problemem: numer 1: jak poprawić rekordy. W sporcie, jak w każdej gałęzi  biznesu, i to rodzącej złote jabłka, krążą te same soki, które ze zwykłych ludzi czynią potwory oddane za wzrostowi za wszelką cenę. Liczy się tylko wzrost osiągnięć, najlepiej skokowy. A tu okazuje się, że intensywny trening i optymalna (dla bicia rekordów, nie zdrowia) dieta zbliżyły sportowców do pułapu możliwości w 96%. Wobec tego specjaliści parający się inżynierią genetyczną zaproponowali zmienić genom człowieka i za pomocą dość prostej -  acz nieprzewidywalnej w skutkach - nowej technologii, podróbkom sportowców
• powiększyć serce
• zwiększyć liczbę erytrocytów
• zmniejszyć męczliwość mięśni
• poprawić gospodarkę węglowodanową

Pozostawiam wyobraźni czytelników inne pomysły wykorzystania biotechnologii nie tylko w rywalizacji sportowej, lecz także w konfliktach w szerokim zakresie - od międzynarodowych do małżeńskich. Każdy z etapów produkcji ludzkich mutantów o poprawionej jakości użytkowej jest już gotowy. Pożądane charakterystyki można zaczerpnąć ze świata roślin, zwierząt i ludzi, stworzyć dowolny organizm in vitro, wyhodować w wynajętej macicy, sklonować w nieoganiczonej liczbie identycznych kopii. Najprostszy z najprostszych zabieg w postaci zahamowania wychwytu serotoniny zapewni genetycznie modyfikowanej ludzkości powszechne zadowolenie, przebijając w tym zakresie żałosne próby jego dotychczasowego uzyskiwania poprzez wzloty w obszarze fizjologii, duchowości czy też kupowanie w formie leku Prozac. Będzie to niewątpliwie jeszcze większy tryumf nauki niż ten, który 8. sierpnia 1945 ogłosił DZIENNIK POLSKI zamieszczając pod winietą tytuł: Największy tryumf nauki! Pierwsza bomba atomowa spadła na Japonię”.

Początkowo na czepiających się wszystkiego przeciwników dalszego postępu można będzie nasłać genetycznie zmodyfikowanych agentów z trwale usuniętym sumieniem. Wolni od wszelkiej refleksji i tym bardziej agresywni oszczędzą dysponentom zbędnej fatygi i kompromitacji w razie niepowodzenia. Rozmieszczeni w rozmaitych instytucjach publicznych i redakcjach osiągną zamierzone przez swoich stwórców cele, skutecznie tłumiąc wszelki opór ciemnogrodu w stosunku do podróbek, z imitacją demokracji na czele. 

Obrócą w proch i na śmietnik historii wywiozą dwa filary zdrowia publicznego, jakimi są poszanowanie osoby ludzkiej i dobro wspólne. Już teraz rozpoznawanie, zapobieganie i zwalczanie zagrożeń godzących w zdrowie publiczne jest w stanie uwiądu. Outsourcing  i partnerstwo publiczno-prywatne, gdzie publikę reprezentuje jej przekupny przedstawiciel a prywatne interesy drobny kanciarz, wszechmogąca korporacja ponadnarodowa, albo ściśle narodowa, tyle że działająca na rzecz konkretnego obcego narodu, stają się falsyfikatami konstytucyjnego porządku. O zdrowiu wszystkich decyduje zarobek nielicznych. W sytuacjach kontrowersyjnych, w przypadku pojawienia się sporu co do tego czy coś szkodzi, czy też nie, ostateczną decyzję podejmują władze państwowe w oparciu o opinie naukowców. Opinie oparte o analizę tych samych materiałów, ba – nawet dowodów, mogą jednak skrajnie się różnić. Myli się ten, kto w celu rozstrzygnięcia dylematu: którą to z biegunowo różnych opinii należy wybrać, powoła trzeciego eksperta. Ten trzeci, dziesiąty, setny i tysięczny wcale nie musi mieć bezspornej racji. Jeszcze mniejszy sens ma powoływanie komitetów i komisji podejmujących rozstrzygnięcia sporów drogą głosowania. Czy można przegłosować, że białe jest czarne? Czy można podpisać się pod decyzją, że czarne jest białe? Oczywiście, że można. A za odpowiednim wynagrodzeniem, to i nawet trzeba. Dla wielu prominentów i ich zaplecza eksperckiego jest to tak oczywiste, że nawet nie warto tego ukrywać. Ale kiedyś do władzy przyjdą konkurenci, a jak zaczną grzebać to albo znajdą haka, albo go sfabrykują.  W tej sytuacji przed decydentem pojawia się widmo więziennej kraty. Czym by tu się zabezpieczyć przed posądzeniem o stronniczość w podejmowaniu decyzji? Przecież wystarczy krótka wzmianka w tych gazetach, programach telewizyjnych lub radiowych, które rządzą polskimi organami ścigania, aby decydent znalazł się za kratami, albo co najmniej w roli podejrzanego lub świadka zamienił dotychczasowy tryb życia z wyboru w niekończące się pasmo przesłuchań i rozpraw sądowych urozmaicanych dojazdami na wezwanie stawiennictwa pod groźbą kary. Na tym pożałowania godnym świecie nieraz bardzo trudno udowodnić, że nie jest się wielbłądem. Zbyt wielu uważa, że skłamać, poświadczyć nieprawdę można, a nawet trzeba, gdy da to konkretną korzyść. Za mało jest tych, którym nie wolno, choć można i trzeba. Nie wolno z powodu systemu wartości przynajmniej zbliżonego do Dekalogu, obowiązującego prawa, tego czy innego kodeksu etyki. Można i trzeba, ale nie wolno. Przekraczając granice tego co wolno, należy oczekiwać kary, której w żadnym razie nie zrównoważą korzyści uzyskane drogą zabronionego czynu. Kara spada też na krzewicieli zła, niesłusznie obwinionych przez sobie podobnych. Ten dobrze znany fenomen pożerania własnych dzieci przez zło relatywizmu jest stary jak ludzkość i prawdopodobnie od jej początków każdy, osiągając pewien wiek, dochodzi do przekonania, że jest coraz gorzej, a żyjąc jeszcze dłużej sam często widzi jak kończą się osobiste i grupowe kariery ludzi przekonanych, że im wszystko wolno. Nawet potężne szajki zwane obecnie partiami politycznymi spotyka zasłużona pogarda, a niekiedy kara. Zbyt rzadko jednak ujawniane są biznesowe powiązania partyjnych wodzów, pomniejszych prominentów i pozornie szarych członków z przedsiębiorcami rozmaitej skali: od światowych koncernów po małe firmy o lokalnym zasięgu. A jest co dokumentować i interpretować. Wszystko zaczyna się od kampanii wyborczych prezydenckich, parlamentarnych i samorządowych. Postawić na kandydata i umieścić go w pożądanym organie decyzyjnym to inwestycja w kopalnię złota. 

Naród świadomy tego rodzaju zagrożeń nie wyczekuje biernie upadłości swojego państwa, a broni się, powołując odpowiednie instytucje. W Polsce, niestety, bez spodziewanego efektu. A wszystko tak ładnie wygląda na papierze. Instytucje są powołane, uprawnione, wyposażone i finansowane przez podatników mających prawo oczekiwać skutecznej pracy przynajmniej tych organów, których zadaniem jest obrona bezpieczeństwa wewnętrznego państwa i jego porządku konstytucyjnego. Najszersze uprawnienia posiada w tym zakresie Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Ustawa z dnia 24 maja 2002 r. o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Agencji Wywiadu (Dz.U. 2002 nr 74 poz. 676 z p. zm.) w art. 5. wymienia zadania ABW, a wśród nich:
1) rozpoznawanie, zapobieganie i zwalczanie zagrożeń godzących w bezpieczeństwo
wewnętrzne państwa oraz jego porządek konstytucyjny, a w szczególności w suwerenność i międzynarodową pozycję, niepodległość i nienaruszalność jego terytorium, a także obronność państwa,
2) rozpoznawanie, zapobieganie i wykrywanie przestępstw w zakresie produkcji i obrotu towarami, technologiami i usługami o znaczeniu strategicznym dla bezpieczeństwa państwa,
Art. 9a. ustawy przewiduje, że środki finansowe, w wysokości 20% dochodów uzyskanych przez Skarb Państwa z tytułu przepadku rzeczy pochodzących z ujawnionych przez ABW przestępstw przeciwko mieniu oraz przestępstw skarbowych, przeznacza się na fundusz motywacyjny na nagrody dla funkcjonariuszy.
Przyznane ABW uprawnienia do prowadzenia czynności operacyjno-rozpoznawczych lub dochodzeniowo-śledczych podlegają kontroli ze strony m.in. Prezydenta RP, Premiera, Parlamentu RP, Trybunału Konstytucyjnego i Rzecznika Praw Obywatelskich.
Nie wdając się w zawiłości innych dziedzin, jak np. sukcesy gospodarki, które z Polski uczyniły importera pasz dla zwierząt, cukru i węgla, kolonię obcych sieci handlowych i energetycznych, co oczywiście ma też niezwykle istotny wpływ na zdrowie publiczne, gdyż pogłębia ocean ubóstwa w naszym kraju, warto postawić pytanie dlaczego do obszaru bezpieczeństwa wewnętrznego państwa nie zalicza się bezpieczeństwa zdrowotnego obywateli. Wszystkie narzędzia są oddane do dyspozycji funkcjonariuszy ABW. Co piąta złotówka też czeka.

dr Zbigniew Hałat 

lekarz specjalista epidemiolog, w latach 90. w trzech kolejnych rządach główny inspektor sanitarny i zastępca ministra zdrowia ds. sanitarno-epidemiologicznych

Prezes Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów
www.halat.pl/stowarzyszenie.html

 




Już wkrótce
 ranking zagrożeń zdrowia w Polsce
autorstwa dr. Zbigniewa Hałata - epidemiologa

ZAGROŻENIA ZDROWIA W POLSCE
CZASOPISMO RUCHU OCHRONY ZDROWIA
AKTUALIZOWANA WERSJA ELEKTRONICZNA


SALUS POPULI SUPREMA LEX ESTO (Cicero, De legibus)
DOBRO LUDU NIECHAJ BĘDZIE NAJWYŻSZYM PRAWEM
ZDROWIE NARODU NIECHAJ BĘDZIE NAJWYŻSZYM PRAWEM


MASZTY TELEFONII KOMÓRKOWEJ

CHOROBY ZAKAŹNE I ZAKAŻENIA

SEPSA

GRYPA H5N1

HIV/AIDS

ZABAWKI

 

 
 

Felieton, 1. lutego 2008r.

Nie godząc się na zło, można przed złem uciec, albo ze złem walczyć. Większość ludzi za zło uznaje nędzę i niewolę.  Nie widząc szans na poprawę swojego losu, kto może ucieka od nędzy i prześladowań religijnych, narodowych i wszelkich innych narzuconych przez rozmaite formy totalitaryzmu. Wobec braku możliwości ucieczki, wobec przyparcia do muru, wobec zagrożenia rodziny, życia, zdrowia i majątku ludzie są zmuszeni o przeżycie walczyć. 

Wrota do ucieczki otwarto szeroko. Pracowici, solidni, dobrze wychowani i wykształceni Polacy są potrzebni wszędzie. Ekonomiczni emigranci uciekli przynajmniej od narzuconej Polsce nędzy, realizując w istocie podstawowy punkt programu ostatecznego rozwiązania kwestii polskiej poprzez wyludnienie położnego na wschód od Niemiec terytorium Unii Europejskiej.  

Są też tacy, którzy wyjechać nie mogli i jeszcze żyją, albo tacy, którzy wyjechać nie chcą. Nie chcą z wielu powodów. Na przykład tych, dla których Józef Ślimak trzymał się placówki. Warto przypomnieć sobie lektury szkolne, zanim zostaną zepchnięte do drugiego obiegu. Tych, co nie chcą lub nie mogą wyjechać, zostało w Polsce jeszcze kilkadziesiąt milionów. Części tej ogromnej rzeszy ludzi powodzi się dobrze. Według wyliczeń ministerstwa zdrowia 7% Polaków stać na kupno biletu za rzeczywisty dostęp do opieki zdrowotnej. Bilet miesięczny w cenie od 600 do 1 500 zł pozwoli wybrańcom losu korzystać bez kolejki ze świadczeń, na które złożą się składki wszystkich płacących na Narodowy Fundusz Zdrowia. Reszta będzie czekać w kolejce może i do śmierci z nieznanego, bo niezdiagnozowanego powodu. W karcie zgonu jako przyczyna bezpośrednia zgonu pojawi się „ostra niewydolność krążenia”, albo „niewydolność oddechowa”, bez informacji o przyczynie zgonu wyjściowej czy wtórnej.  W końcu każda śmierć to ustanie akcji serca i oddechu… Brak dostępu do świadczeń zdrowotnych opłacanych regularnie, przez całe pracowite życie, może mieć też – w cudzysłowie „dobre” strony. Na przykład pozwoli niedoszłym pacjentom uniknąć wirusa zapalenia wątroby typu B, typu C,  AIDS i szeregu innych zakażeń przenoszonych przez skażony sprzęt medyczny. 

O tym, że w wyniku planowanego dopiero uszczelnienia systemu opieki zdrowotnej szpitale i przychodnie musiałyby stosować sprzęt jednorazowego użytku powiedział do kamery publicznej telewizji 30. stycznia 2008r. pan Marek Balicki, lider LiD i poseł obecnej kadencji, w latach 1992-93 z ramienia lewego skrzydła Unii Wolności sekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia kierowanym przez pana ministra Andrzeja Wojtyłę, potem minister zdrowia w rządach panów Leszka Millera i Marka Belki, w wolnych chwilach dyrektor szpitala w Ząbkach, Szpitala Bielańskiego, a ostatnio Wolskiego w Warszawie. Bezspornie kompetentne świadectwo pana posła Balickiego z wielu powodów musi zainteresować prokuraturę i liczne ofiary oszczędności na sprzęcie jednorazowego użytku, nie tylko w szpitalu w Ząbkach, Bielańskim i Wolskim. Wirusowego zapalenia wątroby typu C, pacjent nie uniknie za żadne pieniądze, jeśli szpital czy przychodnia lekceważy wymogi prawa sanitarnego. A do szpitala można trafić w następstwie narażenia na liczne szkodliwe czynniki w żywności, w wodzie z kranu lub studni, w powietrzu, przez władze lekceważone, gdyż od wielu lat zanika działalność kontrolna inspekcji pilnujących naszego zdrowia. Do tego ministerstwo środowiska informuje opinię publiczną, że nie jest w stanie dopilnować nielegalnego importu odpadów. Warto dodać, że Niemcy zwożą odpady szczególnie niebezpieczne z całego świata, celem spalenia w swoich - jak zapewniają – wysokosprawnych spalarniach, zaś do Francji mają trafić odpady radioaktywne z elektrowni atomowych Tajwanu. Wystarczy spojrzeć na góry importowanych opon wyrastające na polskich polach, aby zdać sobie sprawę z faktu, że ludzie doprowadzeni do nędzy chętnie przyjmą każdy zarobek, nie oglądając się na skutki doraźne, a tym bardziej rozciągnięte w czasie. Zwłaszcza tam, gdzie inspektorom egzekwowanie obowiązującego prawa wydaje się zajęciem niepotrzebnym, odrywającym od organizowania konferencji na dowolny temat lub udziału w kryptoreklamie połączonej z autoreklamą. Nielegalny import odpadów dołoży nam nieszczęść związanych z ich importem legalnym - w postaci wraków samochodowych. Ale tłem całego obrazu i tak pozostanie masowe zagrożenie azbestem lekceważone przez władze wszystkich opcji. 

Wobec braku możliwości ucieczki, wobec przyparcia do muru, wobec zagrożenia rodziny, życia, zdrowia i majątku ludzie są zmuszeni walczyć o przeżycie. Jak to zrobić? Wybrać posła, który nas obroni? Nie te czasy. Kiedyś owszem i to nawet w zaborze pruskim jeden śląski poseł Wojciech Korfanty potrafił wstrząsnąć systemem ówczesnej europejskiej opresji Polaków. Dzisiaj   brytyjski konserwatywny poseł do parlamentu europejskiego pan Daniel Hannan w wypowiedzi pt. „Despotyzm w parlamencie europejskim” w the Telegraph z 25. stycznia 2008r. w takich słowach odnosi się do sposobu w jaki dzień wcześniej przewodniczący Parlamentu Europejskiego Hans-Gert Poettering zamknął usta posłom domagającym się referendum w sprawie Traktatu Lizbońskiego, będącego w istocie Konstytucją Europejską: „Cała ta sprawa jest oburzająca. Mógłbym to porównać z nazistowskim Ermaechtigungsgesetz, Ustawą o uprawnieniu z 1933r., która pozwoliła Hitlerowi rządzić bez oglądania się na parlament i konstytucję.” Dalej poseł Hannan pisze „Ale tego nie zrobię, ponieważ a) byłoby to nieproporcjonalne i b) byłoby to okropnie niegrzeczne w stosunku do Hansa-Gerta [Poetteringa], który stracił ojca na wojnie i który, pomimo że zachowuje się w tej sytuacji w sposób bulwersujący, jest przyzwoitym człowiekiem i demokratą. Właśnie dlatego tak bardzo mnie rozczarował. Bardziej od innych powinien być świadomy zagrożeń wynikających z zagarnięcia uprawnień do stronniczego rozjeżdżania prawa buldożerem.” 

Prawo łamie nie tylko przewodniczący Parlamentu Europejskiego. A czym jest regularny atak na polskie prawo ze strony Komisji Europejskiej? Zdarzają  się interwencje uzasadnione, ale na pewno nie należą do nich próby zmuszenia Polski do zaakceptowania zagrożeń zdrowia ludzi, zwierząt i środowiska tylko dlatego, że wpływowe grupy interesu zagarnęły uprawnienia do rozjeżdżania polskiego prawa buldożerem.

O tym jak wobec zagrożenia rodziny, życia, zdrowia i majątku mimo wszystko walczyć o przeżycie powiem już za tydzień. Kto zna melodię Franciszka Schuberta, niech się przez ten czas sam zastanawia, nucąc „Choć burza huczy wkoło nas, Do góry wznieśmy skroń!”
 


Więcej
Subskrypcja
Aby otrzymywać sformułowane JEDNYM ZDANIEM informacje i opinie o zagrożeniach zdrowia, wystarczy wpisać poniżej swój e-mail i nacisnąć przycisk Wyślij
Wyślij
Alfabetyczny spis zawartości domeny halat.pl
A B C D E F G H I
J K L M N O P R S
T U W Z
Prosimy wybrać jedną z czterech opcji
  Czego się boisz?
choroby
biedy
innych nieszczęść
niczego
Głosuj
Formularz kontaktowy

Wyślij

 
Uwaga!

Klawiterapia,
za pomocą której od kilku dekad
dr Ferdynand Barbasiewicz, dermoneural-reflexology, clavitherapy practitioner
dr n. hum. Ferdynand Barbasiewicz
przywraca zdrowie
ciężko chorym  pacjentom
o postępującej niesprawności,
w przypadku osób
cierpiących na
stwardnienie rozsiane
(sclerosis multiplex, SM),
znajduje pełne
uzasadnienie medyczne
w odkryciu 
mechanizmu
 powstawania SM.

dr Paolo Zamboni, discoverer of the Chronic Cerebrospinal Venous Insufficiency
Prof. Paolo Zamboni,
z uniwersyteckiego
szpitala św. Anny,
w mieście Ferrara
we Włoszech
odkrył, że
przyczyną SM
jest przewlekła
niewydolność
żylna mózgowo-rdzeniowa
(Chronic Cerebrospinal
Venous Insufficiency, CCVI).

Złogi żelaza blokując
żyły szyjne i żyłę nieparzystą,
powodują wzrost ciśnienia żylnego
i  napływ nadmiaru krwi
do substancji szarej mózgu,
co skutkuje jej uszkodzeniem
z objawami SM.

Najnowsza dokumentacja
skuteczności leczenia:
Journal of Vascular Surgery
Volume 50, December 2009
J Vasc Surg. 2009;50:1348-1358
A prospective open-label study
of endovascular treatment
of chronic cerebrospinal
venous insufficiency

Paolo Zamboni (
zmp@unife.it ) et al.



Pod  wrażeniem odkryć
profesora Zamboni
i kierując się zdrowym rosądkiem
(porównaj: dr John Snow
ojciec epidemiologii
)
odbyłem  u dr. Barbasiewicza
szkolenie z zakresu tzw.
refleksologii skórno-nerwowej
- klawiterapii
(dermoneural reflexology,
clavitherapy),
i - odpowiadając na liczne pytania -
 swój stosunek do tej metody
przedstawiam poniżej.

Felieton, 18. grudnia 2009

Ostatni przed Wigilią Bożego Narodzenia 2009r. mój felieton z cyklu "Spróbuj pomyśleć" nie może zakłócać chrześcijańskiej atmosfery radosnego oczekiwania nawet w domach tych ludzi, którzy świadomie i umyślnie swoim bliźnim szkodzą, zamiast chronić ich przed parą nieszczęść budzących największy strach, jakimi są choroba i bieda.
Niechby zasiadając do wigilijnego stołu, śpiewając kolędy, ciesząc się ciepłem rodziny pod wspólnym dachem, choćby przez chwilę wspomnieli tych, którym to wszystko odebrali, tych, których skazali na bezrobocie i bezdomność, na chorobę, na brak nadziei na ulgę w cierpieniu, na przedwczesny zgon i pozostawienie osieroconych bliskich. Od wyrzutów sumienia, skruchy i zadośćuczynienia zaczęła się niejedna droga ku dobru własnemu i innych ludzi, i związku z tym życzmy wszelkich łask Bożych, z łaską przemiany na czele, przede wszystkim naszym prześladowcom. Życzmy szczerze, tak jak nas do tego zachęcał ks. Jerzy Popiełuszko słowami "Zło dobrem zwyciężaj". Polski męczennik wrogiej Bogu i ludziom dyktatury w tych trzech prostych słowach zawarł wielką prawdę o przewadze dobra nad złem i o zawodności posługiwania się bronią napastnika motywowanego złem. Siłą chrześcijan jest czynienie dobra, stąd i w odpowiedzi na atak zła nie powinniśmy stosować kontrataku zła a dokonać maksymalnego wysiłku wiary i intelektu, aby zło, choćby to najbardziej rozpanoszone, okrutne i bezczelne zło, dobrem pokonać.
Równocześnie musimy posługiwać się skutecznymi narzędziami nie gorzej niż napadający na nas napastnicy spod sztandarów zła. Gromadzenie i publikowanie dowodów, ich zgodne ze zdrowym rozsądkiem interpretowanie i zderzanie z argumentami przeciwnika, nawet jeśli nie odniesie natychmiastowego skutku, to przynajmniej zmodyfikuje jego działania, może doprowadzi do tego, że zło będzie mniejszym złem.
Z powyższych powodów o markach polskich na podstawie opublikowanego 10. grudnia b. r. raportu firmy Acropolis Advisory i dziennika "Rzeczpospolita" oraz opublikowanego również w grudniu b. r. przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów raportu KONSUMENT NA RYNKU ARTYKUŁÓW ŻYWNOŚCIOWYCH (w świetle wyników kontroli produktów mlecznych, mięsnych, rybnych i miodu) opowiem w ostatnim dniu mijającego roku.
Dzisiaj, chciałbym Państwa zachęcić do rozmyślań w nadchodzącym tygodniu i rozmów przy świątecznym stole nie o brudzie tego świata a o jego czystości. Czysta przyroda, czysta woda, czysta żywność, czysta nauka, czysta medycyna, czysta polityka, czysta gospodarka, czysta..., czyli PROGRAM CZYSTA... SPRAWA od końca pierwszej dekady III tysiąclecia po n. Ch.
Czysta medycyna to Polska Medycyna Integracyjna. Tej sprawie warto poświęcić wiele uwagi, gdyż właśnie przygotowywany jej program na najbliższe lata może okazać się jedynym ratunkiem dla milionów ludzi w potrzebie. Dzisiaj, jako prezent pod choinkę, wraz z życzeniami wszelkich łask Bożych w Dniu Narodzenia Pańskiego dołączam do swojego głosu dwie wypowiedzi praktyków klawiterapii, w tym samego jej twórcy - dr. Ferdynanda Barbasiewicza z Nadarzyna pod Warszawą. (nagranie pod zapisz)

dr Zbigniew Hałat





 
  
Felieton

27.  marca 2009r.

Rzecznik interesu narodowego polskiego potrzebny jest od zaraz. 

Każdy w swojej dziedzinie specjalności mógłby - gdyby chciał - być takim rzecznikiem.

Jednak w żadnym razie rzecznik interesu narodowego polskiego nie powinien  być w jakikolwiek sposób związany z dominującą partią polityczną lub jej przybudówką, n. p. pod postacią centrali związkowej, na tyle potulnej, aby jej oficjele mogli występować na wspólnej scenie teatru politycznej poprawności. Co potrafią obecni i byli luminarze establishmentu, wiemy już niemało, a w miarę ożywienia partyjnej walki, choćby o stołki w eurokołchozie, dowiemy się jeszcze więcej. W swoim podstawowym wymiarze walka ta jest po prostu kopią walki coca-coli z pepsi-colą. Pozorowany konflikt budzi zainteresowanie całym asortymentem oferty rynkowych gigantów i niszczy przy tym B-brandy. Wojowanie o pietruszkę odwraca też uwagę od rzeczywistych problemów. Cel niby ten sam: zysk za wszelką cenę. A jednak z małymi wyjątkami koncerny napojowe nie udają zbawców ludzkości, co najwyżej pojawiają się na liście ukochanych sponsorów organizacji pozarządowych, w tym ekologicznych, ślepych raz na jedno, raz na drugie oko. A jednak koncerny płacą mediom i partiom za reklamę, promocję i lobbowanie swoich interesów. Tymczasem politycy, mając gęby pełne frazesów, nie wykorzystują oddanych im przez naród narzędzi chronienia i rozwijania wspólnego dobra, za wysokie apanaże i rozległe przywileje co najwyżej wygłupiają się jak dzieci w przedszkolu, opowiadają facecje, stroją miny do kamery, to się naburmuszą, to spiorunują wzrokiem, to krzywo uśmiechną. Czy to jest poważne traktowanie wyborców? Mnie osobiście obraża błazeńska forma narracji, którą posługuje się wielu polityków niewyżytych w kabarecie. To jasne, że błazenada pod publiczkę jest ich sposobem zdobycia popularności, ale i oczywiste, że tak się zachowując, pokazują co naprawdę myślą o poziomie umysłowym wyborców i jak gardzą majestatem Rzeczypospolitej. Jeszcze do tego jeden z drugim potrafi powiedzieć, że najważniejsza jest popularność i daje do zrozumienia, że nikt nie przebije jego popularności, bo to on ma wpływy w takich czy innych środkach masowego przekazu. Ma bo je zawłaszczył, albo wyłudził, aby nie dopuścić do głosu konkurencji i jej poglądów niebezpiecznych dla rządzącej kasty. 

Każdy zawsze powie: „dajcie mi święty spokój, nie chcę słyszeć o żadnych problemach,  ta czy ten poseł, senator, minister, czy jeszcze inny prominent, to sympatyczna postać, ma poczucie humoru, nie marudzi i ładnie mówi.”

I z takimi opiniami na temat polityków dotarliśmy do obecnego etapu likwidacji Polski.

Dla zwycięzców skryty i wyjątkowo skuteczny Blitzkrieg to okazja to podziału niebywałych dzisiejszym świecie trafiejnych łupów. Ci mogą spokojnie eksploatować  odbierane Polakom przebogate zasoby naturalne. A i najemnikom należy się premia za dobrze wykonaną brudną robotę. Podobno w Polsce są trudności z zakupem sztabek złota. Wszystkie zostały już wykupione.

Jest też druga strona tej wojny. To przegrani, którym wkrótce na minimum przeżycia nie postanie nic innego jak sprzedaż własnej nerki. Oczywiście sprzedaż nielegalna. Kto jednak stwierdzi legalność bądź nielegalność działalności gospodarczej, w ramach  której pod dowolnym szyldem można poza wszelką kontrolą robić co się chce? 

W grudniu ubiegłego roku sejm jednomyślnie uchwalił, a w styczniu bieżącego roku prezydent podpisał, nowelizację ustawy z dnia 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej. Działalnością gospodarczą jest zarobkowa działalność wytwórcza, budowlana, handlowa, usługowa oraz poszukiwanie, rozpoznawanie i wydobywanie kopalin ze złóż, a także działalność zawodowa, wykonywana w sposób zorganizowany i ciągły. Zgodnie z nowym prawem, które weszło w życie w marcu 2009 r. organy kontroli zawiadamiają przedsiębiorcę o zamiarze wszczęcia kontroli. Kontrolę wszczyna się nie wcześniej niż po upływie 7 dni i nie później niż przed upływem 30 dni od dnia doręczenia zawiadomienia o zamiarze wszczęcia kontroli. Zawiadomienia o zamiarze wszczęcia kontroli nie dokonuje się, w przypadku zaistnienia wymienionych w znowelizowanej ustawie okoliczności, z których dwie odnoszą się szczególnie do działań na rzecz zdrowia publicznego wykonywanych przez Państwową Inspekcję Sanitarną, a więc  gdy:

1) kontrola ma zostać przeprowadzona na podstawie bezpośrednio stosowanych przepisów powszechnie obowiązującego prawa wspólnotowego albo na  podstawie ratyfikowanej umowy międzynarodowej;
5) przeprowadzenie kontroli jest uzasadnione bezpośrednim zagrożeniem życia, zdrowia lub środowiska naturalnego;

Oczywiście, aby stwierdzić czy działalność gospodarcza powoduje bezpośrednie zagrożenie życia, zdrowia lub środowiska naturalnego należy kontrolę  przeprowadzić zanim jest już za późno i nie czekać, aż powiadomiony o terminie kontroli przedsiębiorca zwinie niebezpieczny interes i zatrze wszelkie jego ślady, mając do dyspozycji co najmniej tydzień. Przynależność do partyjnej szajki, czy lokalnego układu pozwala przedsiębiorcom unikać kontroli w nieskończoność. Według nowego prawa, jeżeli kontrola nie zostanie wszczęta w terminie 30 dni od dnia doręczenia zawiadomienia, wszczęcie kontroli wymaga ponownego zawiadomienia. 

Po latach anemizacji i paraliżowania Państwowej Inspekcji Sanitarnej grupa niezmiennie trzymająca władzę w mijającym dwudziestoleciu osiągnęła sukces w postaci ostatecznego rozwiązania problemu będącego solą w oku już w PRLu i definiowanego wtedy pod hasłem: „sanepid przeszkadza”.

Rzecznik interesu narodowego polskiego potrzebny jest od zaraz. Ktokolwiek zechce podjąć to zadanie w obszarze własnej specjalności, musi zacząć od przeglądu obowiązującego prawa i zaproponować w nim zmiany eliminujące zapisy sprzeczne z naszym interesem narodowym. Do publikacji proponowanych zmian i dyskusji nad nimi można wykorzystać najbardziej demokratyczny środek masowego komunikowania, jakim jest internet i te media ogólnodostępne, na których Polacy nigdy się nie zawiedli.

dr Zbigniew Hałat
 


 
Felieton

13.  marca 2009r.

Fałszywa trawa zagraża zdrowiu i środowisku. 
Do najbardziej niebezpiecznych domieszek sztucznej trawy należy ołów.
W czerwcu 2008r. władze sanitarne Stanów Zjednoczonych wydały zalecenia w sprawie badania sztucznej trawy i ograniczania potencjalnego narażenia na ołów.
Podniesiony alarm uwzględniał konieczność badania plastiku, w którym widać ubytki, odbarwienia, połamania i pył. W przypadku stwierdzenia, że pył sztucznej trawy zawiera więcej ołowiu niż 400 części na milion, czyli 400 mg/kg, nie wolno do boiska ze sztuczną trawą dopuszczać dzieci poniżej sześciu lat. Sztuczną murawę wykazującą cechy zużycia i pylenia należy wymienić przy najbliższej nadarzającej się sposobności. U dzieci należy prowadzić badania krwi na poziom ołowiu. 

Oto ogólne zalecenia władz sanitarnych USA w sprawie korzystania z powierzchni pokrytych sztuczną trawą:
1.     Zarządcy powierzchni pokrytych sztuczną trawą powinni podjąć czynności zmniejszające pylenie polegające na zmywaniu tych powierzchni wodą przed korzystaniem i po korzystaniu z boiska.
2.     Aby zabezpieczyć ludzi, zwłaszcza małe dzieci, należy postawić tablice ogłoszeniowe informujące, że:
a.      po zakończeniu gry na boisku jej uczestników należy nakłonić do intensywnego mycia rąk i całego ciała przez co najmniej 20 sekund, przy użyciu mydła i ciepłej wody
b.     ubrania używane na boisku należy zdjąć i obrócić zewnętrzną stroną do środka jak tylko to możliwe po zakończeniu korzystania z boiska, aby uniknąć zawleczenia pyłu do innych miejsc. Jeżeli nie ma możliwości zdjęcia ubrań, w samochodzie należy usiąść na dużym ręczniku lub kocu. Tak używane ręczniki i koce należy prać oddzielnie a buty używane na boiskach ze sztuczną trawą należy trzymać na zewnątrz domu.
c.     Nie wolno pozwolić na jedzenie na boiskach pokrytych sztuczną murawą
d.     Należy unikać skażenia pojemników na napoje pyłem i włóknami pochodzącymi z boiska. Kiedy się z nich nie pije, należy je zamknąć i trzymać w torbie, chłodziarce, lub w innym zamkniętym pojemniku na poboczu boiska.

Objawy zatrucia ołowiem są bardzo liczne. Ołów może uszkodzić wiele różnych narządów. Narażenie na nawet niewielkie dawki ołowiu może po pewnym czasie doprowadzić do uszkodzenia rozwoju umysłowego dzieci. Im wyższy poziom ołowiu we krwi, tym bardziej poważne problemy ze zdrowiem, takie jak:
-       obniżony iloraz inteligencji IQ
-       opóźnienie rozwoju
-       zaburzenia słuchu
-       zaburzenia zachowania i trudności skupienia uwagi
-       trudności w szkole
-       uszkodzenie nerek

 Do objawów zatrucia ołowiem należy:
-       drażliwość
-       zachowanie agresywne
-       brak apetytu i energii
-       zaburzenia snu
-       bóle głowy
-       obniżenie czucia
-       utrata postępów rozwojowych
-       niedokrwistość
-       zaparcia
Wyższe dawki ołowiu powodują bóle i kurcze brzucha, jeszcze wyższe – wymioty osłabienie mięśniowe, drgawki i śpiączkę.

dr Zbigniew Hałat


 
Felieton

10.  paździenika 2008r.

Gwałtowny sprzeciw zawsze budziło w Polsce nierówne traktowanie ludzi mających te same prawa. 

 Nie są w stanie tego zrozumieć mentalni spadkobiercy opartego o niewolnictwo Imperium Rzymskiego, którego granice sięgnęły zaledwie skrawków ziem Słowian Zachodnich. Także miłośnicy tradycji zaborczych i okupacyjnych cesarstw, rzesz i sojuzów nie mogą pojąć, jak to jest możliwe, że Polacy domagają się tych samych praw, które przysługują innym. To samo dotyczy obecnej naszej pozycji w Unii Europejskiej, której narzędzia nie są używane do roztrąbionego wyrównywania różnic a służą bezczelnej walce konkurencyjnej z resztkami polskiej własności w gospodarce, a wkrótce po tym – co oczywiste – będą bez pardonu wykorzystane do odebrania zubożałym Polakom zadłużonych nieruchomości. Do zadłużenia każdej rodziny łatwo doprowadzi choroba choćby jednego z jej członków. Stąd niezwykłej wagi dla bytu naszego narodu nabiera walka o konstytucyjny kształt opartego o zasadę solidaryzmu narodowego prawa do ochrony zdrowia.

Tymczasem dramatycznie nieporadne zarządzanie systemem ochrony zdrowia stanowi zdaniem winowajców argument na rzecz komercjalizacji, prywatyzacji czy innej formy zawłaszczenia wspólnego dobra przez nich samych. Tą samą metodą zawłaszczono w minionej dekadzie wielkie zakłady produkcyjne sławne w świecie polską marką, całe gałęzie gospodarki oddano w obce ręce lub po prostu zlikwidowano pod pozorem nieopłacalności. Za sztandarową aktywność w tym obszarze w postaci zatopienia  28 kopalń węgla nagrodą są europejskie posady, a nawet dożywotnie immunitety. Źle zarządzać, nie kontrolować, dopuścić do upadku i wtedy rozłożyć ręce: nooo, widzicie sami – tego bagna to już nie da się uratować! Po rękach musimy całować każdego, kto zechce przejąć te  nie wiadomo skąd narosłe zobowiązania, a przy okazji cały majątek – drogie budynki, atrakcyjne działki i niezwykle kosztowny sprzęt. A miejsca pracy? Nie ma problemu! Po pracownikach wkrótce nie będzie ani śladu, pójdą na bezrobocie, kto będzie mógł, wyjedzie w poszukiwaniu pracy, rozbije rodzinę, pozostawi za sobą eurosieroty. Nie warto byle czym się przejmować! 

A co z korzystającymi ze świadczeń zdrowotnych? Co z pacjentami? Pacjenci tym się różnią od klientów, że klient może zrezygnować z kupna jakiejś rzeczy lub usługi, kiedy go nie stać na zakup, a pacjent zrezygnować ze świadczenia zdrowotnego nie może, bo albo umrze, albo utrwali lub pogorszy zły stan swojego zdrowia. Będąc w tak krytycznej sytuacji sam pacjent lub jego rodzina będą gotowi sprzedać wszystko, łącznie z domem, ziemią, w najlepszym przypadku wziąć na leczenie kredyt hipoteczny, na wymuszonych nagłą potrzebą warunkach na tyle niekorzystnych, aby bank mógł bez zbędnych ceregieli zgarnąć mienie niewypłacalnego dłużnika. W stanach najwyższego napięcia emocji, kiedy np. zagrożone jest życie i zdrowie dziecka, rodzicom niezwykle łatwo przyjdzie zaakceptować propozycję pokrycia wydatków na kosztowne procedury lub leki złożoną przez przedstawiciela firmy, której statutowym celem jest zysk finansowy osiągany poprzez sprzedaż świadczeń zdrowotnych, a nie zapewnienie świadczeń zdrowotnych dla ludności. Powiązanie biznesowe, a nawet kapitałowe właściciela zakładu opieki zdrowotnej z firmami sprzedającymi leki i sprzęt medyczny jest opcją niezwykle atrakcyjną dla wszystkich stron. Dla wszystkich z wyjątkiem tej najsłabszej – pacjenta zdanego na łaskę i niełaskę systemu zaprojektowanego dla osiągania dochodów. Opowiadania o jakichś etycznych czy urzędowych gwarancjach bezpieczeństwa pacjenta w skomercjalizowanych - sprywatyzowanych  zakładach opieki zdrowotnej należy włożyć między bajki. Wystarczy przypomnieć opinie wybitnych polskich onkologów o wykrywalności raka przez lekarzy pierwszego kontaktu i unieważnione badania mammograficzne wykonane za pomocą wadliwego sprzętu. Narodowy Fundusz Zdrowia potrafi z kamienia wycisnąć dziesięcinę, zapłacić z niej krocie zastępom swoich urzędników, ale nie jest w stanie wysłać ich na kontrolę w teren, aby przyjrzeli się wołającej o pomstę do nieba poniewierce płatników. Nadzór ministra zdrowia nad Narodowym Funduszem Zdrowia jest notorycznie nieskuteczny i twardej ręki potrzebnej do sprawowania nadzoru i kontroli nad wydatkowaniem dziesiątków miliardów złotych na zaspokojenie podstawowych potrzeb społecznych nie zastąpią teatralne przedstawienia przed kamerami, skoro ludzie płacą za rzetelne świadczenia zdrowotne a nie za polityczną hucpę. 

Upadek ochrony zdrowia to w przekonaniu obecnie rządzących  argument na rzecz komercjalizacji – prywatyzacji. To już zakrawa na kpinę z wyborców. Każdy z płatników Narodowego Funduszu Zdrowia ma prawo spytać jako wyborca: co triumfatorzy ostatnich wyborów zrobili, aby ochronę zdrowia naprawić, zanim doszli do przekonania, że trzeba mieć problem z głowy i po prostu wylać dziecko z kąpielą.

dr Zbigniew Hałat

POLITYKA ZDROWOTNA
MINISTRA ZDROWIA


 
Felieton

13.  czerwca 2008r.

Zarządzanie ryzykiem zdrowotnym nie może pomijać żadnego z czynników uznanych za zagrożenie zdrowia. Uznanych przez specjalistów w zakresie medycyny a nie ekonomii, inżynierii, rolnictwa, socjologii, marketingu, reklamy i szeregu innych, niezwykle ważnych obszarów wiedzy, bez których ludzkość obecnie nie może się obejść. Pilnuj szewcze kopyta, chciałoby się rzec, podziwiając wywody inżynierów rozmaitych branż, którzy bez zająknienia oddalają obawy milionów ludzi zainteresowanych wpływem rozmaitych czynników na zdrowie swoich dzieci i własne. Co upoważnia absolwenta politechniki do bagatelizowania wpływu kruszących się rur azbestowo-cementowych na zdrowie konsumentów zaopatrywanych przez rozpadający się wodociąg? Czy to on będzie w przyszłości patrzył w oczy ludziom, którzy nie potrafili zahamować procesu kancerogenezy i poprzez etap polipów doszli do  raka jelita grubego? Jaki to tytuł naukowy pozwala inżynierowi autorytatywnie wypowiadać się na temat wpływu organizmów genetycznie modyfikowanych na zdrowie człowieka? Szanując własny obszar ekspertyzy, nie można kompromitować się znachorskimi popisami na poziomie podwórkowej edukacji. W ramach festiwali nauki czas za to najwyższy zacząć demonstrować arcyciekawe zjawisko wykorzystania promieniowania niejonizującego związanego z telefonią komórkową do prażenia kukurydzy. Tak, tak. Kto nie wierzy, niech zajrzy na stronę internetową halat.pl/telefony.html i tam znajdzie odnośnik do filmów pokazujących jak za pomocą telefonów komórkowych uzyskuje się popcorn. Może ten fenomen przekona młodzież i jej rodziców do poważnego traktowania ostrzeżeń przed skutkami prażenia mózgu, zwłaszcza rozwijającego się. Trudno jednak powiedzieć, czy to wystarczy, aby przekonać inżynierów, że stacje bazowe telefonii komórkowej, czy tzw. maszty, nie powinny oddziaływać na mieszkańców, pracowników i/lub pacjentów, gdyż grozi to powtórzeniem licznych doświadczeń na ludziach, którzy już zdążyli ponieść tragiczne skutki lekceważenia ich prawa do zdrowia i życia. 

O ile informacje sygnalne pochodzące z mniej lub bardziej wiarygodnych obserwacji laboratoryjnych, klinicznych i populacyjnych powinny podlegać profesjonalnej analizie, a w razie utrzymywania się wątpliwości - otworzyć ewentualnie drogę do prawidłowo zaprojektowanych i przeprowadzonych badań epidemiologicznych, o tyle rozstrzygnięcia zapisane w postaci norm sanitarnych wymagają bezwarunkowego stosowania. Tu sprawy są już bezdyskusyjne i ich zapisaniem w postaci obowiązującego prawa i wyegzekwowaniem muszą zając się wyspecjalizowane organy państwa. Niestety, im bardziej państwo skorumpowane, tym mniej zainteresowane eliminacją czynników zagrażających zdrowiu i życiu człowieka. Żabom, ptakom, mchom i porostom należy się ochrona, ludziom – nie. A wszystko przez rozpasanie rzeczników zysku za wszelką cenę, choćby po trupach.

Aby spełnić wszystkie wymagania higieniczne i zdrowotne trzeba nieraz  ponieść ogromne koszty dostosowawcze, a potem dzień i noc pilnować wszystkich elementów systemu, wśród których czynnik ludzki wcale nie jest najbardziej zawodny. W każdej chwili może dojść do katastrofy w postaci   ujawnienia tych niepożądanych cech produktu, które dotychczas, nieraz bardzo długo, udawało się ukrywać tylko „dzięki” udziałowi w układzie zapewniającym bezkarność. Układ zadba o wygodne przepisy prawne i rozgrzeszy z ich nieprzestrzegania. W razie konieczności tak skroi garnitur wymagań sanitarnych, aby nigdzie nie uwierał, zwłaszcza te ryby najbardziej tłuste. W razie potrzeby nie skontroluje, a kiedy ktoś ujawni przestępstwo, układ obróci się przeciwko niemu, nie przestępcy. Znakiem przynależności do układu jest posiadanie jakiegoś niezwykle prestiżowego wyróżnienia, wszem i wobec głoszącego: nas nie ruszaj, bo pożałujesz. Za takim wyróżnieniem kryją się przecież wybitne autorytety, niezwykle niezależni eksperci, którzy przecież nie za pieniądze, a z czystej pasji naukowej polecają przebadane na wylot najlepsze w świecie produkty. Na przykład wędliny wytworzone z surowca wyprodukowanego w fabrykach mięsa, gdzie organizmy genetycznie modyfikowane przetwarza się na tkankę zwierzęcą, bądź powstałe z dużym udziałem izolatów białka soi genetycznie modyfikowanej. Albo nabiał i ryby tak nasycone dioksynami, że powinny być natychmiast wycofane z obrotu przez służby sanitarne. Albo naturalną wodę mineralną, tyleż pyszną, co radioaktywną. 

dr Zbigniew Hałat

 

 
INTERWENCJA
TELEWIZJA POLSAT
27. listopada 2006r.
Zakazany ryż dostępny w Polsce?
Czy Polacy jedzą zakazany ryż?
Zobacz reportaż
Ekolodzy biją na alarm. Zakazany, groźny dla człowieka ryż wciąż można kupić w Polsce. Główny Inspektorat Sanitarny przekonuje, że produkt został wycofany, a organizacja ekologiczna Greenpeace znajduje kolejne torebki skażonego ryżu w Polsce. 
Przez kilka lat genetycznie modyfikowany ryż - Liberty Link 601 - był wysiewany na poletkach doświadczalnych w USA przez firmę Bayer. Pięć lat temu firma zaprzestała doświadczeń, a ryż w niekontrolowany sposób rozprzestrzenił się, zanieczyszczając zbiory innych gatunków. 
- Unia Europejska odmówiła kupowania amerykańskiego ryżu, z uwagi na skażenie genetycznie modyfikowanymi odmianami - mówi Zbigniew Hałat, były Główny Inspektor Sanitarny. 
Komisja Europejska zaleciła, aby państwa członkowskie pobrały wyrywkowo próbki ryżu znajdującego się w sprzedaży i przebadały je na obecność modyfikowanego Liberty Link 601. Główny Inspektorat Sanitarny pobrał w sumie prawie 50 takich próbek. W trzech z nich wykryto zmutowany amerykański ryż i zakazano sprzedawania go. 
Organizacja Greenpeace zrobiła niezależne badanie. Pobrała 15 próbek w samej tylko Warszawie. Próbki pojechały do niezależnego laboratorium w Berlinie. Zmutowany ryż znaleziono aż w trzech próbkach. 
- Inspektorat Sanitarny poinformował, że tylko w trzech województwach znaleziono zmodyfikowany ryż. My znaleźliśmy go w województwie czwartym. Należy więc domniemywać, że skażenie jest o wiele większe, niż na początku przypuszczano - twierdzi Joanna Miś z Greenpeace. 
W Głównym Inspektoracie Sanitarnym uspokajają, że ryż nie jest groźny dla człowieka. Dystrybutor, który sprowadzał amerykański ryż do Polski, został pouczony i usunął swój ryż z półek sklepowych. GIS, pobierając 50 próbek w całej Polsce, wykrył LL 601 w produktach tylko jednego polskiego dystrybutora. Greenpeace już u dwóch. 
W supermarkecie Tesco, na warszawskiej Pradze, znaleźliśmy dziwny produkt. Ryż w nieoznakowanych woreczkach. Warszawski sanepid nic o tym nie wiedział. Po naszej interwencji do sklepu wkroczyli kontrolerzy. 
Produkty genetycznie modyfikowane są na rynku za krótko, żeby móc dokładnie ustalić ich wpływ na zdrowie człowieka. Czy stanowią dla nas zagrożenie? 

Reporter: Ewa Pocztar-Szczerba epocztar@polsat.com.pl (Telewizja Polsat) 

STOWARZYSZENIE OCHRONY ZDROWIA KONSUMENTÓW

 
INTERWENCJA
TELEWIZJA POLSAT
17. stycznia 2007r.
Dzieci trują się w szkole
Zobacz reportaż

Znana szkoła plastyczna truje swoje dzieci. Dach Zespołu Szkół Plastycznych w Dąbrowie Górniczej pokryty jest szkodliwym azbestem. Dyrektor szkoły od siedmiu lat stara się o jego wymianę. Władze miasta wolały wybudować nową bibliotekę i muzeum niż zadbać o uzdolnione dzieci. 

Uczniowie Zespołu Szkół Plastycznych w Dąbrowie Górniczej otrzymują główne nagrody w konkursach plastycznych w Polsce i za granicą. Uzdolnione dzieci uczą się w budynku z 1956 roku. Budynku, który ma dach z azbestu - rakotwórczego materiału wycofanego już dawno z użytku! Przez wiele lat dachówki wietrzały. Teraz kruszą się, a dzieci wdychają toksyczny pył. 

Postanowiliśmy sprawdzić czy dachówki z Dąbrowskiej szkoły są zniszczone i trujące. Fragment dachu dostarczyliśmy ekspertowi do zbadania. 

- O ile płyta tego typu powinna zawierać 15% azbestu, to na tej powierzchni jest 100% azbestu. W związku z tym, każde dotknięcie, każdy podmuch wiatru powoduje uwolnienie się 100 tysięcy niebezpiecznych dla zdrowia włókien. - mówi dr Andrzej Obmiński, Instytutu Techniki Budowlanej. 

- Dzieciom grozi międzybłoniak. Za 20-30 lat będą ofiarami bezczynności, wszystkich osób dorosłych dzisiaj odpowiedzialnych za ich bezpieczeństwo - mówi Zbigniew Halat, lekarz epidemiolog. 

Opinie o fatalnym stanie dachu dyrektor przedstawiał kolejnym instytucjom - władzom miasta, nadzorowi budowlanemu. Wiedzą one o dramatycznym stanie i niebezpieczeństwie, w jakim znajdują się uczniowie. 

- Rozmowy o usunięciu zagrożenia odbyły się siedem lat temu. Wtedy już obiecywano, że modernizacja zostanie wykonana - opowiada Jarosław Wartak, dyrektor Zespołu Szkół Plastycznych w Dąbrowie Górniczej. 

Do remontu nie doszło. Jak się dowiedzieliśmy urząd… zapomniał poinformować firmę remontową, że dach jest z azbestu. A to znacznie podraża inwestycję o koszty utylizacji. 

- Kolejny remont miał się odbyć w 2006. Niestety do niego też nie doszło. We wrześniu dowiedzieliśmy się, że pieniądze przeznaczone na modernizacje naszego budynku po prostu zostały przeniesione na inne inwestycje w mieście - informuje Jarosław Wartak, dyrektor Zespołu Szkół Plastycznych w Dąbrowie Górniczej. 

I tu kolejne zaskoczenie, bo co może być ważniejsze od zdrowia i bezpieczeństwa dzieci? Pilniejszymi inwestycjami okazały się: nowy budynek biblioteki miejskiej oraz muzeum miasta Dąbrowy Górniczej. 

Większość krajów Unii Europejskiej rozwiązała problem azbestu już w latach dziewięćdziesiątych. Polska od 2002 roku też jest zobowiązana do usunięcia materiałów azbestowych. Ostateczny termin mija dopiero w 2032 roku. 

Produkcja i stosowanie azbestu w Polsce jest zakazane. Pozostaje mieć nadzieje, że urzędy, nie tak jak w Dąbrowie Górniczej, szybciej będą reagowały na niebezpieczny azbest. 

Po naszej wizycie prezydent miasta zapewnił, że w bieżącym budżecie znajdą się pieniądze na remont dachu. Pozostaje pytanie, czy i tym razem nie skończy się tylko na obietnicach. * 

* skrót materiału 

<>Reporter: Grzegorz Honkisz ghonkisz@polsat.com.pl (Telewizja Polsat)   


 
Program Pierwszy
Telewizji Publicznej
TVP1
co dwa tygodnie
środa godz. 15:10
czwartek godz. 10:50

Kwadrans na kawę 
- Mamo nie tucz mnie 
Wśród wielu innych
ważnych tematów
"CZY WIESZ CO JESZ?"
red. Moniki Nidzgrodzkiej

program został 
zdjęty z anteny
"misyjnej" telewizji

ORGANIZMY
MODYFIKOWANE
GENETYCZNIE
W POLSCE

SEEDS OF DECEPTION
Jeffrey M. Smith
„Nasiona kłamstwa”
o łgarstwach przemysłu
i rządów na temat żywności
genetycznie modyfikowanej

ISBN 978-83-85290-16-2
Fundacja PRO SCIENTIAE
Poznań 2007
 

Głos pierwszy 
do wydania polskiego
światowego bestsellera 
J. M. Smitha 
„Nasiona kłamstwa”

Od kilkunastu lat wszystko co żyje na naszym świecie jest przedmiotem eksperymentu. Kilkanaście lat w dziejach życia na Ziemi to chwila bez znaczenia, chyba, że akurat wydarzy się katastrofa. Od uderzenia meteorytu podobno wyginęły dinozaury. Od ciosów obecnie zadawanych naturze może paść drzewo życia dobrze zakorzenione na naszej planecie i wyrosłe w oparciu o zrozumiały dla nas plan. 

Dzięki geniuszowi ludzkiego intelektu poznajemy reguły genetyki. Człowiekowi jednak nigdy nie wystarcza sam opis rzeczywistości. Nie oglądając się na konsekwencje, każde odkrycie musi wykorzystać dla zysku. Wszak uświęca środki cel wojny – wojny o panowanie nad światem toczonej na froncie gospodarki, przechodzącym od czasu do czasu w działania militarne. A wojna, jak wiadomo, jest matką wynalazków. W tym przypadku – tworzenia nowych organizmów.

Jednostki biologiczne, zdolne do replikacji i przenoszenia materiału genetycznego, w których materiał genetyczny został zmieniony w sposób niezachodzący w warunkach naturalnych, powinny być zamknięte w hermetycznie szczelnych budynkach o podwójnej pancernej pokrywie, która natychmiast zalewana jest formaliną, kiedy tylko zaistnieje ryzyko ich uwolnienia do środowiska. W brytyjskim hrabstwie Kent w tak zbudowanej szklarni prowadzona jest hodowla genetycznie modyfikowanego tytoniu. 
Ale nawet najbardziej kosztowne zabezpieczenia nie budzą zaufania. Badania opinii publicznej w Unii Europejskiej, okazują się nie tylko miażdżące dla żywności genetycznie modyfikowanej, lecz także ujawniają, że tylko co czwarty Europejczyk wyraża zgodę na produkcję pod rządami obowiązującego prawa środków farmakologicznych metodami rolnictwa molekularnego w zamkniętych szklarniach. Tymczasem wynajęte przez właścicieli patentów na transgeny psy wojny działające w nauce, polityce i gospodarce uparcie zabiegają o proliferację biologicznej broni masowego rażenia. 

W moim głębokim przekonaniu jesteśmy świadkami narodzin nowej medycyny. W odróżnieniu od naszych poprzedników mamy jednak do czynienia nie tylko z odkrywaniem przyczyn znanych od dawna chorób - lepiej lub gorzej zdefiniowanych, lecz także z konstruowaniem nowych patogenów, których oddziaływania -  łącznie z rolą w patogenezie człowieka i innych istot, są nie do przewidzenia. 

Od dnia stworzenia w fascynującej paradzie piękna różnorodnych form życia, wraz z plejadą roślin i zwierząt ludzie dostosowują się do zmiennych warunków otoczenia - temperatury, wilgotności, stężenia dwutlenku węgla, azotu, siarki, siły promieniowania jonizującego, czy ultrafioletowego - aby wymienić te najpowszechniej znane. Każda z istot żyjących obecnie na świecie jest najwyższą i najlepszą w swoim gatunku formą  dostosowania do aktualnych warunków środowiska i większość ma szanse przekazać te ulepszenia następnym pokoleniom. 

Produkty inżynierii genetycznej - sztucznie skonstruowane organizmy wypełniające konkretne zamówienia komercyjne - zostały zaprojektowane do życia w środowisku o parametrach znanych inżynierom genetycznym. Znanych i mierzalnych w XX wieku. Wynalazki transgeniczne uwolnione do środowiska muszą jednak sprostać obecnym i przyszłym, wymaganiom otoczenia, także i  tym, które są jeszcze nieznane twórcom transgenów, bądź niemierzalne dostępnymi współcześnie metodami badawczymi. Wynalazki transgeniczne wchodzą również w konstelację wzajemnych zależności z innymi organizmami żywymi. Pojawia się tu szereg pytań.  Jak zachowają się transgeny za 20 lat przy utrzymującym się trendzie zmian klimatycznych? Co  się z nimi stanie w wyniku erupcji pyłu wulkanicznego i odcięcia biosfery od promieni słonecznych na długie miesiące? Jakie zmiany nastąpią pod wpływem promieniowania jonizującego ze źródeł naturalnych, a jakie w wyniku awarii elektrowni atomowej, albo ataku bronią jądrową? Jaki będzie powstały w  tych warunkach produkt mutacji genetycznych transgenów  i czym od znanych nam roślin i zwierząt będzie różnić się potomstwo transgenów i organizmów powstałych naturalnie? Czy mutanty tych krzyżówek pozostawią nam samym i bliskim nam istotom szanse na przeżycie? 

dr Zbigniew Hałat
 


 
 

 
 

ISIS Press Release 11/06/07 
Scientists for a GM Free Europe
Final Announcement

Scientists from six countries join forces with MEPs
to call for a Europe wide and worldwide ban
on growing GM crops.

Dr. Zbigniew Halat, President of the Association for Protection of Consumers Health: “The problems created by genetic engineering are global, it is the proliferation of a kind of biological weapon of mass destruction worldwide.”

Dr. Zbigniew Halat medical doctor, consultant epidemiologist; CEO of Health Risk Management & Communication; Chairman of The John Snow International Society for Common Sense in Public Health; President of Association for Protection of Consumers Health; Founder of The Dr Halat Water Institute; Former Deputy Minister of Health in first three non-communist governments of post-war Poland; fought epidemic outbreaks of foodborne and waterborn diseases in the 1970s; consultant epidemiologist in Central Province of the Republic of Kenya in the 1980s, witnessed the birth of a new epidemic, HIV/AIDS, which became an important target of his activity under auspices of Polish Red Cross after he returned to Poland; as Deputy Minister of Health, Chief Sanitary Inspector. He introduced to post-communist Poland the latest advances in public health: environmental health, health promotion and peer education; his achievements were described by a prestigious medical journal as follows: “the quixotic and controversial deputy minister of health, government sanitary inspector, and chief environmental health officer, Zbigniew Halat MD is engaged in a personal crusade to shake the health service out of the spiritual atrophy induced by 45 years of communism. Hard working, self reliant, aggressive, and abrasively masculine, this man of Promethean energies put me in mind of a nineteenth century northern mill owner" (Karin Chopin, Letters from Poland, British Medical Journal, 30 May, 6 June, and 13 June 1992). He later developed a new branch of medicine, consumer medicine, focusing on diagnostic, preventive and legal aspects of health risks linked to consumer goods, from tap water to genetically engineered products. Since 1999 Dr. Halat became an icon of anti-GMO movemwnt in Poland; he is editor-in-chief of a health protection movement periodical Health Risks in Poland , columnist of a monthly Consumer's World linked to European and US consumer opinion magazines, and collaborator of influential radio and tv broadcasting stations.

SCIENTISTS FOR A GM FREE EUROPE


 
 

ISIS Press Release 21/06/07
Scientists and MEPs for a GM free Europe

Genetic engineering 
is a “global weapon of mass destruction”

Dr Zbigniew Halat, President of the Association for Protection of Consumer Health in Poland, a medical doctor, and an ex deputy Health Minister for Poland, said: “I believe that the problems caused by genetic engineering are global. It is the proliferation of a kind of biological weapon of mass destruction.” Halat criticized the threshold for contamination of native crops by GM crops of 0.9 percent, or even 0.1 percent as nonsense. He cautioned that even a tiny molecule could cause an anaphylactic (toxic shock) reaction and could kill someone who is allergic.

He believes there is a causal link between GM contamination and the rising allergy rate that has doubled in 10 years. He argued that studies of local incidences of allergic reactions to GM maize crops in the Philippines by Professor Terje Traavik of Genk in University of Tromsř, Norway [9] ( GM Ban Long Overdue , SiS 29) have provided us with the empirical evidence against GM crops. Furthermore, as GM foods have not been medically proven as safe, it is important that we keep using opinion polls to assess public support for them and epidemiological studies to assess their safety.

He even suspects a relationship between GMOs and the rising cancer rates, antibiotic resistance, and the obesity epidemic. From a medical point of view, he said, we can't wait for outcomes of sickness and deaths from GMOs, we must have proof that GM food and feed is healthy and safe. Finally, we must be aware of the ethical issues around genetic engineering and that it is not job of producers, but of the public authorities to protect our health from diseases.

SCIENTISTS 
AND MEPS FOR 
A GM FREE EUROPE