Wiedza
naukowa zajmująca się czynnikami szkodliwymi, czyli noksologia (od łac. noxa –
czynnik szkodliwy), uwzględnia szereg pomijanych zazwyczaj aspektów
oddziaływania czynnika szkodliwego na człowieka, do których należy
zróżnicowana podatność poszczególnych osób (rodzin) na czynnik szkodliwy
występujący w pojedynkę lub wespół z innymi, wzajemnie potęgującymi
niepożądane oddziaływanie na zdrowie. W noksologii za punkt wyjścia procesu
diagnostycznego przyjmuje się przyczynę zgodnie z zasadą wyrażoną po łacinie
słowami POSITA CAUSA, PONITUR EFFECTUS, czyli „gdy działa przyczyna, jest i
skutek” oraz NIHIL FIT SINE CAUSA - "nic nie dzieje się bez przyczyny".
It is Europe that is sick, all Europe with the exception of Poland. Neal Ascherson Scottish historian Poland (in English)
MOVE FOR HEALTH
WALK POLAND GMO FREE LAND NUKES FREE LAND LAND OF THE FREE *** Poles are fiercely independent and stand up for their beliefs. US Ambassador to Poland Victor Ashe, Sept 24, 2008 WikiLeaks Hall of Shame
Według
klasyfikacji propagowanej przez
Medyczne Centrum Konsumenta soki owocowe i warzywne należą do tzw.
profilaktycznych
dóbr konsumpcyjnych. Oznacza to, że konsument, decydując się na ich
zakup
ma na względzie nie tylko doraźne korzyści, jak zaspokojenie pragnienia
lub przyjemności smakowe, lecz przede wszystkim spodziewa się
wzmocnienia
i/lub poprawy zdrowia.
I za to płaci
wysoką zazwyczaj cenę.
Warto więc
wiedzieć, że:
Wartości odżywcze poszczególnych owoców i warzyw są bardzo
zróżnicowane.
Filiżanka truskawek w porównaniu ze średniej wielkości jabłkiem zawiera
dziesięć razy więcej wit. C i dwa razy mniej kalorii, przy tej samej
ilości
błonnika.
Średnie dzienne zapotrzebowanie na wit.C zaspokoi właśnie filiżanka
truskawek,
jedna cytryna, jeden owoc kiwi, jedna pomarańcza i dwa grejpfruty. Inne
owoce mają kilkakrotnie mniejszą zawartość wit. C.
Potężnym źródłem wit. C są niektóre warzywa: nać pietruszki, papryka,
koperek,
brokuły, brukselka, szczypiorek, szpinak. Jej zawartość w pozostałych
(kalarepa,
kapusta czerwona i biała, boćwina, fasola,
pomidory) mieści
się w obszarze 20 - 50 mg/100 g, por, rzodkiewka i ziemniaki zawierają
zaledwie 12 mg vit. C/100 g, buraki i sałata 8, ogórek 6, cebula 5,
marchew
3 mg/100 g. Pomimo, że straty wit. C podczas gotowania ziemniaków
osiągają
75%, to według ocen Instytutu Żywności i Żywienia są one głównym
źródłem
wit. C w pożywieniu Polaków (40% udziału, owoce - 32%, warzywa - 28%)
Jako źródło błonnika pokarmowego owoce znacznie ustępują warzywom,
wśród
których prym wiedzie fasola (im większa tym lepsza), groch, kapusta,
brokuły,
kalafior i soja. Filiżanka dużej fasoli (“Jaś) zawiera 45 g błonnika (w
tym znaczną część tego najważniejszego - rozpuszczalnego w wodzie), zaś
tej samej objętości jeden średni ziemniak - zaledwie 2 g. Najbogatszy w
błonnik owoc to cytryna (5 g), gruszka (4 g), truskawki, wiśnie i
czereśnie
(po 3,5 g) w porcji. Warzywa są jednak bogate w niepożądany sód; w
średniej
wielkości kalafiorze, w porcji brokułów i kapusty po 160 mg, fasoli,
grochu,
soi - ok. 40 mg, ziemniaków - 7 mg, niewiele sodu jest w brukselce i
sałacie
(z wyj. lodowej).
Warzywa w Polsce są głównym źródłem beta-karotenu (prowitaminy A). Jego
bezsporną wartość odżywczą podważa nadinterpretacja pewnego
eksperymentu
klinicznego, z którego mniej zorientowani wyciągnęli wnioski jako żywo
przypominające argumentację zwolenników przewagi masła nad margaryną.
W winogronach wykryto ostatnio substancję resweratrol, która hamuje
rozwój
raka w trzech wstępnych stadiach, zanim pojawią się jego objawy.
Wcześniej
poznano antyoksydacyjne działanie proantocyjanów zawartych w pestkach
winogron,
których siłą ochronna jest 20 - krotnie większa od wit. C. Te i inne
odkrycia
pozwalają mieć pewność, że długo jeszcze będziemy czekać na pełne
laboratoryjne
uzasadnienie spostrzeżeń epidemiologicznych łączących niską zapadalność
na raka z wysokim spożyciem warzyw i owoców.
Już dziś znany jest ranking warzyw i owoców o najwyższej mocy
przeciwdziałania
rakowi. Na pierwszym miejscu są brokuły (aktywne składniki to
sulforafan,
beta-karoten i indol-karbinol), w dalszej kolejności pomidory
(likopen),
pomarańcze (bioflawonoidy, wit. C), czosnek (allicyna), jabłka (kwas
elagowy,
błonnik), soja (genisteina),
marchew (beta-karoten,
błonnik), ostra papryka (kapsaicyna), zielona herbata (katechina).
Wraz ze wzrostem świadomości zdrowotnej Polaków, należy się liczyć z
coraz
większym popytem na wartościowe owoce i warzywa nieprzetworzone
przemysłowo,
mrożone, bądź w postaci soku zgodnie lansowaną od lat w Stanach
Zjednoczonych
zasadą “pięć razy dziennie owoce i warzywa dla Twojego zdrowia”. W
świetle
powyższych informacji jest oczywiste, że muszą to być rozmaite owoce i
warzywa.
Jakość soków, jak w przypadku każdej żywności przetworzonej, zależy od
solidności producenta. A pokus jest tu wiele: surowiec do produkcji
koncentratu
może skażony pestycydami, metalami ciężkimi, azotanami i in.
chemikaliami,
zwłaszcza, gdy pochodzi od tanich dostawców, może stanowić “pomyje” z
kolejnego
wypłukania pulpy, koncentrat przed rozcieńczeniem może ulegać
rozmrażaniu
i zamrażaniu, może być zafałszowany tanimi składnikami roślinnymi i
chemicznymi,
woda do rozcieńczenia może nie dotrzymywać odpowiednich wymagań (w
Polsce
są to normy
dla zwykłej kranówki),
linia rozlewnicza może nie zapewniać czystości produktu finalnego i dla
ochrony przed zepsuciem nieuczciwy producent może dodawać do soku
substancji
konserwującej, której nie deklaruje na etykiecie. Poprawa jakości bywa
finansowana dopiero z zysków, bądź z zaciągniętych kredytów. O tym, że
wcześniej sprzedawano za wysoką cenę produkt, który wymagał poprawy
jakości,
konsument dowiaduje się po czasie i nie wprost.
Pomimo dynamicznego wzrostu konsumpcji soków owocowych w ostatnich
latach
w Polsce i tak wypijamy ich ponad pięć razy mniej niż przeciętny
obywatel
kraju należącego do Unii Europejskiej. Aby dalsza praca na rzecz zmiany
modelu konsumpcji nie napychała kieszeni drobnych i wielkich oszustów,
konieczne jest zwrócenie uwagi opinii publicznej na sprawy nie tylko
jakości,
ale i znakowania wyrobów, w których wysoką cenę wliczona jest
spodziewana
korzyść zdrowotna. Przecież do dziś wielu konsumentom opakowanie
kartonowe
z ilustracją owocu kojarzy się wyłącznie ze 100% sokiem (tj. takim, w
którym
koncentrat rozcieńczono wodą do poziomu występującego w naturalnym
soku).
Bez dokładniejszego przyjrzenia się etykiecie możemy kupić za niewiele
niższą cenę nektar, czyli napój o zaledwie 50% wkładzie owocowym, a
nawet
zwykłą (wg norm na kranówkę) wodę z sokiem - dodanym do smaku - i
uzupełnionym
substancjami dodatkowymi. Popyt na te produkty uzasadnia ich obecność
na
rynku, ale nie może być to popyt na profilaktyczne dobra konsumpcyjne.
Podsumowując, należy stwierdzić, że w Polsce można stymulować
obiecujący
popyt na markowe soki warzywne, których zwiększona podaż połączona z
odpowiednią
kampanią informacyjną powinna wyprzeć bez- i małowartościowe produkty
postrzegane
dotychczas jako sprzyjające zdrowiu.
po czterech latach powyzszy artykuł wymaga uzupełnienia
o cytat z referatu
ministra Andrzeja Królikowskiego Głównego Inspektora Inspekcji Handlowej
Obraz oszustw na wadze i objętości,
fałszowania składu i znakowania
produktów w świetle wyników kontroli przeprowadzonych
przez Inspekcję Handlową w 2000r.
"W przypadku soków producenci umieszczali na opakowaniach deklaracje “sok
100 %” i “bez dodatku cukru” podczas gdy w rzeczywistości dodawali
syrop albo cukier, a wyroby pod względem parametrów
chemicznych
bardziej przypominały napoje bezalkoholowe niż prawdziwe soki.
Inspektorzy
natrafili także na sok z bananów i pomarańczy, który w składzie
surowcowym
(według deklaracji producenta) zawierał sok jabłkowy – składnik
nieprzewidziany
w soku z owoców południowych."
Procentowy udział wartości partii
soków z owoców południowych
niezgodnych z wymaganiami w wartości partii zbadanych
osiągnął 29,5%
i zapewnił tym stale drożejącym produktom piątą pozycję w wykazie
rodzajów
wyrobów
najczęściej
kwestionowanych
przez Inspekcję Handlową w 2000r. (po napojach alkoholowych -
54,7
% wadliwości, przyprawach ziołowych i korzennych, napojach
bezalkoholowych
i zabawkach)
Nadmiar soków jest szkodliwy dla
zdrowia dzieci. Gruszki, jabłka
i śliwki szkodzą, gdyż zawierają naturalny alkohol - sorbitol, który w
związku z fermentacją w jelicie grubym powoduje powstawanie nadmiaru
gazów.
Te same owoce mają zły stosunek zawartości fruktozy do glukozy, co jest
powodem zaburzeń wchłaniania. Sok z białych winogron i cytrusów jest
wolny
od tych wad. Amerykańska Akademia Pediatrii odradza
podawanie soków owocowych
niemowlętom poniżej 6 miesiąca życia. U starszych dzieci spożycie soków
należy ograniczyć, aby zapobiec biegunce, próchnicy zębów, zaburzeniom
odżywiania i otylości. Jak informuje największa w Stanach Zjednoczonych
organizacja lekarzy pediatrów, soki owocowe nie są lepsze od samych
owoców.
WebMD
January 18, 2000
The dangers of excess juice. How much is too
much? Parents should put the squeeze on juice By Lynda Liu
(WebMD) -- When you hear the phrase "All good things in
moderation,"
fruit juice probably doesn't come to mind. But most pediatricians would
agree that allowing kids to drink excessive amounts of juice is a
recipe
for poor health.
"Some parents believe that juices are a
healthy thing to give
their kids, but juices are essentially sugar and water," says Carlos
Lifschitz,
M.D., an associate professor of pediatrics at the Children's Nutrition
Research Center at Baylor College of Medicine in Houston, Texas.
Although juices have vitamins and some have minerals,the
problems associated
with drinking too much fruit juice far outweigh
the benefits, he says.
Studies have shown a host of potential problems with
fruit juice consumption
in children, and the American Academy of Pediatrics (AAP) Committee on
Nutrition even issued a policy statement in 1991 telling doctors to
caution
parents about the dangers.
Almost 90 percent of all infants consume fruit juice by
the time they
are one year old, according to the AAP.
The dangers of excess juice
Fruit juices can fill kids up so that they're not hungry
at the dinner
table and too full to eat more nutritious foods, Lifschitz says.
Restricting intake of fruit juice will help prevent some
of its associated
gastrointestinal problems. Some fruit juices -- including apple, pear
and
prune -- contain sorbitol, a naturally occurring but problematic sugar
alcohol. Because sorbitol is not completely absorbed in the small
bowel,
it makes its way to the large bowel where it ferments and produces gas,
Lifschitz says.
In addition, many of the juices that contain
sorbitol alsohave
an imbalance in the ratio of the sugars fructose and glucose, which may
reduce fructose absorption. These factors can lead to cramps, diarrhea
or a loss of appetite in a child, Lifschitz says.
Several studies have reported this malabsorption,
or incomplete
absorption, including a study published in the October 1999 Archives of
Pediatrics and Adolescent Medicine. In the study, researchers gave
infants
either pear juice, which contains sorbitol and a "bad" fructose-glucose
ratio, or white grape juice, which contains no sorbitol and has a
"good"
fructose-glucose ratio. They drank between 90 and 120 milliliters
(between
.4 and .5 cups).
Researchers tested for malabsorption by looking for
excess hydrogen
gas in the breath of the children. They found signs of malabsorption in
five of the seven infants given pear juice, as compared to only two of
the seven who drank grape juice. Furthermore, only children fed pear
juice
showed increases in physical activity, which researchers believe might
be caused by discomfort resulting from the malabsorption. The authors
recommended
giving children only non-sorbitol juices (for example, grape and
citrus).
How much is too much?
"It's difficult to know what's a good amount when you're
not giving
anything necessary," says Lifschitz. He recommends no more than one
ounce
daily per three pounds of body weight, or about 1.2 cups for the
average
two-year-old and 1.8 cups for a five-year-old.
It's also important that juice is not the main source of
liquid for
a child (that should be water), nor their main source of nutrition,
says
Lifschitz. And no child under four months of age should be given
anything
but mother's milk or formula.
PEDIATRICS Vol. 107 No. 5 May 2001, pp.
1210-1213
AMERICAN ACADEMY OF PEDIATRICS: The Use and Misuse of Fruit Juice in Pediatrics
Committee on Nutrition
Historically, fruit juice was recommended by
pediatricians as a source
of vitamin C and an extra source of water for healthy infants and young
children as their diets expanded to include solid foods with higher
renal
solute. Fruit juice is marketed as
a healthy, natural source of vitamins and, in some instances, calcium.
Because juice tastes good, children readily accept it.
Although juice consumption has some benefits, it also has potential
detrimental effects. Pediatricians need to be knowledgeable
about juice to inform parents and patients on its appropriate uses.
CHICAGO (AP) - Fruit juice should not be given
to infants under
6 months, and older children's consumption should be limited, too, to
avoid
diarrhea, cavities, malnourishment and obesity, says the nation's
largest
group of pediatricians.
While 100 percent fruit juice has some benefits for
children, doctors
and parents should be alert to the risks, the American Academy of
Pediatrics
said in the May issue of its medical journal, Pediatrics.
The guidelines are an update of a 1991 statement that
warned of problems
associated with drinking juice but did not include recommended limits.
Many parents give their youngsters fruit juice because
it is considered
nutritious and most kids like it. But in finicky eaters, too much juice
may replace more important nutrients, and in other children it adds
calories
that can contribute to obesity.
A 6-ounce glass of 100 percent fruit juice equals one
serving of fruit.
But juice lacks the fiber of whole fruit and offers no nutritional
advantage
over it, the academy said. In addition, juice's high carbohydrate
content
can cause diarrhea.
Fruit juice offers no nutritional benefit for infants
under 6 months.
After that, it should be given only to children old enough to drink
from
a cup because putting juice in bottles prolongs exposure of teeth to
sugars
that can cause cavities, the academy said.
Children ages 1 to 6 should drink no more than 4 to 6
ounces of juice
daily. Those ages 7 through 18 should have no more than two 6-ounce
servings
daily, and all children should be encouraged to eat whole fruits, the
academy
said.
The Processed Apples Institute, a fruit-juice industry
group, said it
agrees with the amounts recommended by the academy but also argued that
"there's no reason for widespread concern" since most children are
consuming
amounts within the recommended limits.
Superekspress, 24. października 2001r
Soczek, który szkodzi
Wyjaśnia dr Józef Meszaros,
farmakolog
- Jeżeli do popicia leku
wybierzemy np. sok - musimy
liczyć się czasem z trudnymi do przewidzenia konsekwencjami. Najgorszym
pomysłem jest popijać leki sokiem grejpfrutowym. Dlaczego? Otóż w
ścianie
jelita cienkiego mamy enzymy, które rozkładają związki, które nasz
organizm
uzna za szkodliwe. Dla ściany jelita lek to taka sama trucizna jak
każda
inna i do walki z nim ruszają enzymy, które częściowo je neutralizują.
Dlatego do dawek leków, które są rozkładane w ścianie jelita, dolicza
się
działkę "na rozkurz" enzymom. Tymczasem sok grejpfrutowy zawiera
związek,
który paraliżuje pracę enzymów, a wtedy do organizmu może trafić nawet
10 razy tyle leku, ile trzeba. Znany jest przypadek mężczyzny, który
popił
lek szklanką soku grejpfrutowego i umarł na zaburzenia rytmu serca.
Inne
powikłania mogą być również bardzo groźne.
March
10, 2003
Chemical in Soy Alters Reproductive Organs in
Male Rats
BALTIMORE, Maryland - A chemical in
soybeans has been identified
as responsible for abnormal reproductive organs and sexual dysfunction
in adult male rats whose mothers were fed diets containing the chemical
while they were in the womb. Genistein is the chemical, according to
researchers
at the Johns Hopkins Children's Center and the Johns Hopkins Bloomberg
School of Public Health.
In the study, described in the April issue of the
"Journal of Urology,"
pregnant female rats were randomly assigned to one of three regimens: a
diet free of genistein, a diet supplemented with a low dose of
genistein,
and a diet with a high dose of genistein.
Male offspring were exposed to genistein only indirectly
through maternal
consumption during pregnancy and lactation.
When the genistein exposed offspring matured,
researchers found the
males had smaller testes and a larger prostate gland compared to
unexposed
rats. Their sperm counts were normal, but exposed adult males had lower
testosterone levels and were less likely to ejaculate when presented
with
the opportunity to mate with a female.
"The effects of genistein continued long after the rats
were exposed,
leading us to believe that exposure to this plant derived estrogen
during
reproductive development can have long term detrimental effects in
males,"
said the study's lead author, Amy Wisniewski, Ph.D., a researcher at
the
Johns Hopkins Children's Center.
While these findings do not indicate that genistein has
a similar effect
in humans, Wisniewsk and her team say the increasing popularity of soy
and soy based foods, such as tofu and some infant formulas, may warrant
further research to determine if genistein exposure in the womb and
during
breastfeeding influences human reproductive development.