EKOLOGIA W POLSCE I

EKOLOGIA W POLSCE II



 

 

"Echo Dnia", 18. września 2002r.
 

Uwaga!
pełny tekst i fotografie z miejsca ujawnionej katastrofy ekologicznej
na stronie internetowej ECHO DNIA

Katarzyna Pacanowska

Wyciekało latami!

Mieszkańcy Bliżyna alarmowali, dzierżawca co kilka dni wypalał to, co wypłynęło i tak to trwało... A teraz nikt nawet dokładnie nie wie, jakie są rozmiary skażenia.

O skażeniu bliżynianie alarmowali wójta i "Sanepid" od kilku miesięcy. Słali nawet anonimy do starostwa. Nikt nie reagował. Aż do środy, gdy chemikalia wypłynęły ciemnobrunatną strugą do rzeki, a na nogi zostały postawione wszystkie władze i jednostki ratownicze w województwie.

Wczoraj strażacy od południa wypompowywali truciznę z rowu do 500-litrowych pojemników. Mieli ich tylko trzy, a substancji było o wiele więcej.
Kto zawinił? Jaki jest rozmiar skażenia terenu? Czy mieszkańcy pobliskich domów i w ogóle całego Bliżyna i Skarżyska-Kamiennej, którzy korzystają z ujęć wodnych w pobliskim Gostkowie, mogą czuć się bezpieczni? - mnóstwo pytań i niejasności nasuwa się po ostatnich wydarzeniach w bliżyńskim "Polifarbie". I te podstawowe: Czy to już na pewno koniec "trujących" sensacji? Kto zapłaci za rekultywację skażonego terenu? A przecież akurat tej klęski ekologicznej można było uniknąć.
Inspektorzy ochrony środowiska i geolodzy twierdzą, że gdyby nie to, iż poziom wód w gruntach sąsiadujących z "Polifarbem" zaczął ostatnimi czasy opadać, substancje ropopochodne z terenu zakładu nie wypłynęłyby nagle do Kamiennej.

Chlusnęło po latach czy złośliwa natura?
Ich zdaniem, mieszanina ksylenu i innych związków ropopochodnych mogła "tkwić" w ziemi nawet od 1997 roku, kiedy jeden ze zbiorników pękł. Natura jednak "zaatakowała" z impetem właśnie w środę.Kiedy tego dnia zajechaliśmy przed nieczynny już Zakład Farb i Lakierów "Polifarb" w Bliżynie, nic nie wskazywało na ogromne zniszczenia dokonane przez ostatnie lata. Gdyby nie przypominający woń ropy smród znad rzeki i strażacy uwijający się w wodzie i na brzegu, nikt by się nawet nie domyślił, że coś trującego wydostaje się z ziemi. Pierwsze, co przykuło naszą uwagę, to koparka "drążąca" w ziemi ogromny rów. Gdy tylko łyżka podnosiła się do góry, w rowie natychmiast pojawiała się ciemnobrunatna, tłustawa i śmierdząca substancja. - Kopiemy rów wzdłuż rzeki, aby trucizna ściekała do niego, a nie do Kamiennej. Budujemy też zaporę na rzece, aby oddalić nieco nurt od miejsca zagrożenia - relacjonował pracę strażaków z Bliżyna, Skarżyska i Kielc brygadier Zbigniew Serafin, rzecznik Wojewódzkiej Straży Pożarnej. Nie mógł zrozumieć, jak tyle trujących substancji mogło przedostać się do rzeki, a nikt nie wszczął alarmu. Tymczasem wszystko zaczęło się od zgłoszenia, że coś się pali. - To wypływa tutaj latami. Wszędzie zgłaszaliśmy i dopiero dzisiaj, jak smolisty dym zakrył pół Bliżyna, ktoś się w końcu ocknął - mówił jeden z mieszkańców przypatrujących się działaniom strażaków. Z relacji mieszkańców i byłych pracowników "Polifarbu" wynika, że w taki właśnie sposób "neutralizowano" substancje ropopochodne przez kilka lat (sic!). - Sam widziałem, jak pracownik firmy "Jawo", dzierżawiącej od "Polifarbu" 13 zbiorników z niebezpiecznymi substancjami, co kilka dni podpalał wyciekające i gromadzące się w dołach substancje. Już nie dało się oddychać, tak było czarno od dymu - skarżył się Stanisław Ciura, którego dom stoi zaledwie kilkaset metrów od rzeki. Nie on jeden wiedział, co się święci.

Skargi szły, ale do szuflady - Proszę, to list z maja tego roku, z 400 podpisami zebranymi od mieszkańców z terenu gminy. Niech mi ktoś teraz wmówi, że mieszkańcy nie alarmowali - oburza się Anna Leżańska, sołtys Bliżyna. Mieszkańcy skarżyli się w piśmie "Sanepidowi", że obserwują ścieki wypływające do rzeki z terenu "Polifarbu" i że mają dość "wypalania" smrodliwych substancji. "Obawiamy się, że jeśli nie zainterweniujecie, może dojść do skażenia środowiska i zatrucia rzeki" - czytamy w piśmie. Odpowiedź przyszła dopiero w lipcu i była bardzo lakoniczna. - Dowiedzieliśmy się, że zbiorniki mają badania szczelności, a "Sanepid" nie ma uprawnień do kontroli, dlatego przekazał sprawę gminie i Wojewódzkiej Stacji Sanitarnej. I tak sprawa ugrzęzła - tłumaczy sołtys Bliżyna. - Halina Boczek, nasza radna powiatowa, wręcz namawiała mnie, żebym nie siała paniki, bo wszystko jest w porządku. A kto nam zagwarantuje, że trucizna nie dostanie się do studni głębinowych w pobliskim Gostkowie? Przecież to by oznaczało skażenie wody dla nas i całego Skarżyska? - niepokoi się Leżańska. Pierwsze słyszę? Tylko anonimy? Do tej pory było pod kontrolą? Tymczasem na wczorajszej specjalnej naradzie władz wojewódzkich, powiatowych i gminnych ze strażakami, syndykiem "Polifarbu" i dzierżawcą zbiorników Piotr Przygoda, wójt Bliżyna, ograniczył się tylko do koncertu pobożnych życzeń wobec wojewody. Ani słowem nie zająknął się o tym, że wiedział o skargach wcześniej. Zabrał głos i wyszedł w pośpiechu. - Pierwsze słyszę o skargach i piśmie od "Sanepidu" - zarzekała się zmieszana sekretarz gminy. - Były anonimy, ale dopiero w czasie wakacji. Cyfry nie pokazywały, że jest aż tak źle - próbował tłumaczyć brak reakcji ze strony starostwa w Skarżysku Ryszard Sowa, naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska w powiecie. - Do tej pory wszystko było pod kontrolą, dopiero dzisiaj tyle tego wypłynęło. Na pewno negatywnie odbije się to na środowisku, ale jeszcze nie wiem, jakie jest zagrożenie - twierdziła jeszcze w środę Małgorzata Janiszewska z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska.

Można było uniknąć
- Po wycieku w 1997 roku, który nastąpił w jednym ze zbiorników na terenie "Polifarbu", słaliśmy raporty geologiczne i zalecenia do Urzędu Wojewódzkiego. Sami nie mogliśmy kontrolować skażenia, bo syndyk "Polifarbu" nie płaciła za badania - mówił na wczorajszym spotkaniu z władzami wojewódzkimi Zbigniew Wachowicz, specjalista do spraw sozologii w kieleckim Przedsiębiorstwie Geologicznym. - Później sprawa ucichła. Kiedy w tym roku znowu poproszono nas o badania, na sześć znajdujących się na terenie zakładu piezometrach w czterech stwierdziliśmy paliwo. Z naszych analiz wynika, że wody dopływające do zbiorników są czyste, więc ze zbiorników mogą wyciekać substancje ropopochodne, używane potem do produkcji farb i lakierów. Ciekawi mnie, jaką metodą badano szczelność zbiorników - dociekał Wachowicz. - Tu produkcji nie ma już od dwóch lat, a substancje, które teraz wyciekają, to najprawdopodobniej jeszcze z tej awarii w 1997 roku. Firma "Jawo", która od nas dzierżawi teren, przedstawiła nam atesty, z których wynika, że zbiorniki są szczelne. Więc dlaczego mamy im nie wierzyć? Poza tym "Polifarb" jest teraz w upadłości, nie mamy pieniędzy na ZUS, a co dopiero na rekultywację terenu (odkażenie - przypis autora) - tłumaczyła Bożena Jaszczyk, pracownik syndyka masy upadłościowej "Polifarbu". Mieszkańcy Bliżyna powątpiewają jednak w szczelność zbiorników. - One były wkopywane w ziemię jeszcze w latach 50. Pewnie już je rdza przeżarła - twierdzi Stanisław Ciura, mieszkaniec Bliżyna. Anna Durlik, syndyk "Polifarbu", przyznała, że w jej dokumentacji nie ma śladu po jakichkolwiek badaniach na terenie zakładu. - Jak przejmowałam zakład, nikt mi nie powiedział, że coś złego może się dziać ze zbiornikami. Wszystkie zalecenia ochrony środowiska kierowałam do firmy "Jawo" - twierdzi syndyk. Tymczasem geolodzy podczas wczorajszej narady stwierdzili, że już w 1999 roku można było działać, odkażać teren i w tym celu zrobić specjalny rów między zakładem a rzeką, powstrzymujący przenikanie do niej szkodliwych substancji.

Co dalej z zatrutą ziemią i rzeką? Na spotkaniu dzierżawca zbiorników zobowiązał się do ich opróżnienia i powtórnego zbadania. Z kolei przedstawiciel starostwa wyraził życzenie, aby to "Polifarb" poniósł koszty odkażenia terenu. - Tylko kim i czym mam to zrobić? - dopytywała Anna Durlik. Małgorzata Janiszewska, dyrektor Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, zapewniła, że inspektorat wesprze merytorycznie i być może także finansowo powiat skarżyski. Postara się też, by substancja nieodpłatnie została zutylizowana w Cementowni "Małogoszcz". Tylko geolodzy długo jeszcze wczoraj zastanawiali się nad tym, co zrobić, by jak najszybciej odkazić glebę i rzekę.

Co tam jeszcze wypłynie?
Nie wiadomo, ile substancji ropopochodnych wydostało się do tej pory do gleby i rzeki w Bliżynie. Nikt też nie jest w stanie ocenić, jak rozległe jest skażenie terenu. Z wstępnych ustaleń wynika, że w sześciu podziemnych zbiornikach, każdy o pojemności co najmniej 20 tys. litrów, może znajdować się razem prawie 150 tys. litrów substancji ropopochodnych, w tym toluen, olej napędowy i benzyna ekstrakcyjna. Wiadomo też, że pięć lat temu jeden ze zbiorników pękł i wyciekło wtedy do gleby 30 tys. litrów szkodliwych substancji. Z pierwszych pobranych próbek wynika, że gleba jest przesiąknięta ksylenem, jak również toluenem, co mogłoby wskazywać na substancje sprzed pięciu lat i na całkiem świeże przecieki. To chyba jednak nie koniec trujących sensacji. Okazało się, że znajdujące się na terenie zakładu piezometry, czyli specjalne otwory w ziemi, za pomocą których bada się zanieczyszczenie wód, były przez kogoś umyślnie zasypywane. Sprawą mają się zająć policja i prokuratura.


Uwaga!
pełny tekst i fotografie z miejsca ujawnionej katastrofy ekologicznej
na stronie internetowej ECHO DNIA

Zatruwanie pod kontrolą?

Jak wykazały analizy, substancje, które wypływały latami w Bliżynie, są bardzo groźne dla zdrowia i życia

- To kryminał. Mieszkańcy nie tylko latami pili prawdopodobnie zatrutą wodę, ale przede wszystkim wdychali podpalane systematycznie substancje toksyczne - twierdzi Zbigniew Hałat, epidemiolog i prezes Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów. - O co ten krzyk, przecież to było wypalanie substancji pod kontrolą - komentowała jeszcze w środę klęskę ekologiczną Anna Durlik, syndyk Fabryki Farb i Lakierów "Polifarb" w Bliżynie koło Skarżyska-Kamiennej.

Wyniki badań Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Kielcach wskazują, że toksyczne substancje ropopochodne, które latami wydostawały się do gruntu i do rzeki Kamiennej z prawdopodobnie nieszczelnych zbiorników znajdujących się na terenie "Polifarbu" w Bliżynie, są bardzo niebezpieczne dla życia. Wykryta w środę na terenie zakładu ciemnobrunatna śmierdząca maź to mieszanina: toluenu, etylobenzenu, parameta- i ortoksylenów. Przypomnijmy, że po alarmie, jaki w środę wszczęli mieszkańcy Bliżyna, do akcji usuwania trucizny przystąpili natychmiast strażacy. Zmienili koryto rzeki, aby maź nie mogła się już przedostawać do Kamiennej i zabezpieczyli zbiorniki znajdujące się na terenie zakładu, z których mogły wyciekać substancje, używane do produkcji farb i lakierów. Do tej pory strażacy wypompowali 9 tysięcy litrów toksycznych związków, ale jak dowiedzieliśmy się od wojewódzkiego inspektora ochrony środowiska oraz od epidemiologa Zbigniewa Hałata, najbardziej niebezpieczne dla mieszkańców były pary ksylenu i toluenu, na które bliżynianie byli narażeni latami. Bowiem, jak już pisaliśmy we wcześniejszych wydaniach "Echa", pracownicy firmy "Jawo", która od 5 lat dzierżawiła 13 zbiorników z rozpuszczalnikami, systematycznie co kilka dni wypalali trujące cieki, gromadzące się w dołach przy Kamiennej.

Trucizna czaiła się w wodzie i w powietrzu
- Jak wypalali doły, to nie dało się oddychać. Ludziom puchły oczy, skarżyli się na bóle głowy i masowo chodzili do lekarzy z biegunką i nudnościami. Wiem, bo pracuję w kiosku i proszki na bóle głowy schodziły jak nigdy. Sporo ludzi ma u nas od dłuższego czasu problemy z chodzeniem - mówi Anna Leżańska, sołtys Bliżyna. To właśnie ona wraz z innymi mieszkańcami gminy bezskutecznie alarmowała wójta i gminnego inspektora ochrony środowiska o niepokojących sygnałach. - Tylko ironizowali z naszych problemów, a co najśmieszniejsze, na tydzień przed katastrofą na sesji gminnej usłyszałam z ust przedstawiciela "Sanepidu" w powiecie, że woda, którą pijemy, nie budzi żadnych zastrzeżeń - twierdzi sołtys Bliżyna. Tymczasem mieszkańcy bloków zakładowych twierdzą, że do czerwca tego roku wodę do picia brali z ujęcia wodnego, znajdującego się kilkanaście metrów od zbiorników z rozpuszczalnikami! - Chcieliśmy brać z ujęcia wodnego w Gostkowie, ale gmina zdecydowała, że to pani syndyk będzie sprzedawać nam wodę - mówią mieszkańcy bloków, którzy proszą o anonimowość, bo spotkali się już z pogróżkami pod swoim adresem.

To kryminał!!! - twierdzi Zbigniew Hałat, lekarz epidemiolog, założyciel Instytutu Wody i prezes Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów. - Osoby mieszkające blisko toksycznego wycieku były narażone na kontakt z toksykaliami drogą oddechową i pokarmową. Bezczynność inspektorów spowodowała ogromne zagrożenie epidemiologiczne substancjami toksycznymi - twierdzi Hałat. - Według ustaleń Amerykańskiej Agencji Ochrony Środowiska, u osób korzystających z wody zawierającej duże stężenie ksylenów mogą wystąpić: uszkodzenie nerek, wątroby i układu nerwowego. Prawda jest taka, że przeciętna stacja uzdatniania nie jest w stanie oczyścić tak brudnej wody. Można więc przypuszczać, że niezwykle toksyczne substancje mogły się przedostać do ujęć wody pitnej - alarmuje epidemiolog. Twierdzi on również, że najbardziej niebezpieczne dla okolicznej ludności było wypalanie substancji ropopochodnych. - Ludzie ci mogą się domagać odszkodowania za narażenie na utratę zdrowia - twierdzi Hałat. Ireneusz Senderski z Wojewódzkiej Stacji Epidemiologicznej przyznał, że wyniki wody pitnej z Bliżyna będą znane dopiero w czwartek. - Do tej pory woda w Bliżynie nadawała się do picia, nie mieliśmy żadnych niepokojących sygnałów - zarzeka się Senderski.

Wypalanie pod kontrolą?

- Substancje wykryte przez nas w Bliżynie to rozpuszczalniki. Źle się rozpuszczają w wodzie, a szkodliwe są tylko ich opary - twierdzi Anna Pawlina, dyrektor Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Kiedy zapytaliśmy ją, co to oznacza dla bliżynianina, stwierdziła, że w wodzie nie powinno być niebezpiecznych związków, a jedynie dyskomfort wynikający ze zmienionego jej zapachu, ale spalanie na pewno stanowi zagrożenie dla życia.Tymczasem Anna Durlik, syndyk "Polifarbu", jeszcze w środę twierdziła, że wyciek substancji był kontrolowany, bo systematycznie wypalany.
 
 
 


 
Opinia w sprawie katastrofy ekologicznej w Bliżynie

Osoby zamieszkałe w okolicy toksycznego wycieku i wzdłuż cieków wodnych były narażone na substancje toksyczne drogą oddechową, przez kontakt bezpośredni (skóra, błony śluzowe) oraz drogą pokarmową (studnie przydomowe, produkty rolne) i winny dochodzić swoich praw do odszkodowania.

Konsumentów wody sprzedawanej przez przedsiębiorstwa uzdatniające skażoną wodę należy poinformować, że zgodnie z obowiązującym prawem kto wytwarza lub sprzedaje produkt niebezpieczny, ten odpowiada  za ciężki uszczerbek na zdrowiu, inne naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia, a także za doznaną krzywdę konsumenta. Naprawienie szkody obejmuje wszelkie wynikłe z tego powodu koszty. Na żądanie poszkodowanego zobowiązany do naprawienia szkody powinien  wyłożyć z góry sumę potrzebną na koszty leczenia, a jeżeli poszkodowany  stał się inwalidą, także sumę potrzebną na koszty przygotowania do innego  zawodu. Jeżeli poszkodowany utracił całkowicie lub częściowo zdolność do  pracy zarobkowej albo jeżeli zwiększyły się jego potrzeby lub zmniejszyły  widoki powodzenia na przyszłość, może on żądać od zobowiązanego do  naprawienia szkody odpowiedniej renty. Jeżeli w chwili wydania wyroku szkody nie da się dokładnie ustalić, poszkodowanemu może być przyznana renta tymczasowa.

Do odpowiednich prokuratur rejonowych powinny wpłynąć doniesienia o przestępstwie przeciwko bezpieczeństwu publicznemu, którego dopuściły się przez zaniechanie działań osoby powołane na stanowisko inspektora sanitarnego powiatowego, wojewódzkiego i głównego. Bezczynność inspektorów spowodowała zagrożenie epidemiologiczne substancjami toksycznymi pochodzącymi z  Zakładu Farb i Lakierów "Polifarb" w Bliżynie i sprowadziła niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia wielu osób oraz dla mienia wielkich rozmiarów.

Należy sprawdzić, czy znając zanieczyszczenia występujące w środowisku właściwi inspektorzy ustalili częstotliwość i miejsca poboru próbek wody do badania oraz zakres ich badań, a także czy po stwierdzeniu naruszenia wymagań higienicznych i zdrowotnych nakazali  w drodze decyzji podlegających natychmiastowemu wykonaniu zamknięcie zakładów uzdatniania wody do picia.

Wśród zidentyfikowanych dotyczas substancji toksycznych doniesienia prasowe wymieniają ksyleny i toluen.

Według ustaleń Amerykańskiej Agencji Ochrony Środowiska (EPA) u osób przez stosunkowo krótki czas pijących wodę zawierającą ksyleny w stężeniach powyżej dozwolonego mogą pojawić się zaburzenia centralnego układu  nerwowego, takie jak:
- upośledzenie zdolności poznawczych
- zaburzenia równowagi
- zaburzenia koordynacji

U osób  dłużej w swoim życiu korzystających z wody zawierającej ksyleny w stężeniach powyżej dozwolonego może wystąpić:
- uszkodzenie centralnego układu nerwowego
- uszkodzenie wątroby
- uszkodzenie nerek

Według ustaleń Amerykańskiej Agencji Ochrony Środowiska (EPA) u osób przez stosunkowo krótki czas pijących wodę zawierającą toluen w stężeniach powyżej dozwolonego mogą pojawić się mniej nasilone zaburzenia układu nerwowego, takie jak
- zmęczenie
- nudności
- osłabienie
- dezorientacja

U osób  dłużej w swoim życiu korzystających z wody zawierającej toluen w stężeniach powyżej dozwolonego mogą wystąpić bardziej nasilone zaburzenia układu nerwowego, takie jak
- skurcze
- drżenia
- zaburzenia mowy

Z poważaniem

dr Zbigniew Hałat
lekarz specjalista epidemiolog
założyciel Instytutu Wody
prezes Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów
 20. września 2000 r

Instytut Wody
Stowarzyszenie Ochrony Zdrowia Konsumentów

Podstawy prawne

Zgodnie z § 3. 1. rozporządzenia ministra zdrowia z dnia 4 września 2000 r. w sprawie warunków, jakim powinna odpowiadać woda do picia i na potrzeby gospodarcze, woda w kąpieliskach, oraz zasad sprawowania kontroli jakości wody przez organy Inspekcji Sanitarnej (Dz. U. Nr 82, poz. 937) w zależności od występujących zanieczyszczeń w środowisku właściwy inspektor sanitarny, uwzględniając przepisy rozporządzenia, ustala częstotliwość i miejsca poboru próbek wody do badania oraz zakres ich badań. Zgodnie z § 2. 1. ppkt 2) woda do picia powinna odpowiadać pod względem fizykochemicznym - warunkom określonym w załączniku nr 2 do rozporządzenia:

Załącznik nr 2

WARUNKI FIZYKOCHEMICZNE, JAKIM POWINNA ODPOWIADAĆ WODA DO PICIA


Lp.
Nazwa substancji
Najwyższe dopuszczalne stężenie 
1
2
A. Substancje nieorganiczne w mg/l 
1 Amoniak 0,51)
2 Antymon 0,005 
3 Arsen 0,01 
4 Azotany (NO-3 ) 50 
5 Azotyny (NO-2) 0,1 
6 Bar 0,7 
7 Bor
8 Bromiany 0,01 
9 Chlor wolny 0,3 
10 Chlorki 250 
11 Chrom 0,05 
  w tym chrom sześciowartościowy (Cr+6) 0,003 
12 Cyjanki 0,05 
13 Cynk
14 Fluorki 1,5 
15 Fosfor jako P2O5
16 Glin 0,2 
17 Kadm 0,003 
18 Magnez 50 
19 Mangan 0,05 
20 Miedź
21 Nikiel 0,02 
22 Ołów 0,01 
23 Odczyn (pH) 6,5-9,5 
24 Przewodność elektryczna (ľScm-1) 2500 
25 Rtęć 0,001
26 Selen 0,01 
27 Siarczany 250 
28 Sód 200 
29 Srebro 0,01 
30 Twardość jako CaCO3 60-500 
31 Żelazo 0,2 
B. Substancje organiczne w ľg/l 
32 Akryloamid 0,1 
33 Akrylonitryl 0,25
34 Benzen
35 Benzo(a)piren 0,01 
36 Bromodichlorometan 15 
37 Bromoform (tribromometan) 50 
38 Chlorobenzen 20 
39 Chlorofenole 10 
  (bez pentachlorofenolu) oraz poniżej progu zapachu 
40 Chloroform (trichlorometan) 30 
41 Chlorooctowy kwas 30 
42 Czterochlorek węgla (tetrachlorometan) 2
43 Dibromochlorometan 30 
44 Dichloroetan
45 Dichlorobenzen 30 
46 Dichlorometan 20,0 
47 Epichlorohydryna 0,1 
48 Etylobenzen 20 
49 Etylenu tlenek
50 Fenol 0,5 
51 Ftalan dibutylu 20 
52 Formaldehyd 50 
53 Ksyleny 20 
54 PCB (polichlorowane bifenyle) 0,5 
55 Styren 10 
56 Substancje powierzchniowo czynne (anionowe) 200 
57 Tetrachloroetan 30 
58 Tetrachloroeten 10 
59 Toluen 40 
60 Trichlorobenzen 20 
61 Trichloroeten 10 
62 Trichloroetan 50 
63 STHM - trihalometany (wymienić) 100*
64 CHZT (met. z KMnO4) 5000 
65 Suma wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych 0,1**
66 Winylu chlorek 0,5 
67 Pestycydy 0,10***
68 Suma pestycydów 0,50****

1) Wody podziemne niechlorowane - 1,5 mg/l

(amoniak pochodzenia naturalnego).

* Suma THM - chloroform, bromoform, bromodichlorometan, dibromochlorometan.

** Suma WWA o właściwościach rakotwórczych: benzo(b) fluoranten, benzo(k) fluoranten, benzo(ghi) perylen,
indeno(1,2,3 cd.) piren.

*** Pestycydy: insektycydy, herbicydy, fungicydy, akarycydy, algicydy, nematocydy, rodentycydy, slimycydy, pokrewne produkty (między innymi regulatory wzrostu i ich produkty metabolizmu, degradacji i reakcji).

Oznaczać należy tylko te pestycydy, których występowanie jako zanieczyszczenia jest prawdopodobne. Wartość parametryczna odnosi się do każdego pestycydu indywidualnie, z wyjątkiem aldriny/dieldryny i epoksydu heptachloru, dla których wartość parametryczna wynosi 0,03 ľg/dm3.

**** Suma wszystkich wartości parametrycznych oznaczonych pestycydów.
 

Gdy kontrola wykaże naruszenie warunków określonych w Rozporządzeniu, inspektor sanitarny ma ustawowy obowiązek wydania decyzji zgodnie z Art. 27.Ustawy z dnia 14 marca 1985 r. o Inspekcji Sanitarnej

1. W razie stwierdzenia naruszenia wymagań higienicznych i zdrowotnych, inspektor sanitarny nakazuje, w drodze decyzji, usunięcie w ustalonym terminie stwierdzonych uchybień.

2. Jeżeli naruszenie wymagań, o których mowa w ust. 1, spowodowało bezpośrednie zagrożenie życia lub zdrowia ludzi, inspektor sanitarny nakazuje unieruchomienie zakładu pracy lub jego części (stanowiska pracy, maszyny lub innego urządzenia), zamknięcie obiektu użyteczności publicznej, wyłączenie z eksploatacji środka transportu, wycofanie z obrotu środka spożywczego, przedmiotu użytku lub innego wyrobu mogącego mieć wpływ na zdrowie ludzi albo podjęcie lub zaprzestanie innych działań; decyzje w tych sprawach podlegają natychmiastowemu wykonaniu.

 


 
Ustawa
z dnia 6 września 2001 r.
o dostępie do informacji publicznej

Art. 23. Kto, wbrew ciążącemu na nim obowiązkowi, nie udostępnia informacji publicznej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

DOSTĘP DO INFORMACJI PUBLICZNEJ

POLSKIE PRZEPISY SANITARNE DOTYCZĄCE POWIETRZA
 
 

OD LAT WŁADZE SĄ GŁUCHE NA NASZE ARGUMENTY:
CZY WSZYSCY MAJĄ DOSTĘP DO BEZPIECZNEJ WODY?



 
 
 

Uwaga!
Obawy ludzi, których mieszkania sąsiadują ze stacjami benzynowymi, uzasadnia m. in. "wynegocjowany" z Komisją Europejską
okres przejściowy na emisję lotnych związków organicznych 
z miejsc przechowywania i dystrybucji paliw płynnych
do końca roku 2005:

COMMISSION OF THE EUROPEAN COMMUNITIES
Brussels, 9.10.2002 SEC(2002) 1408 2002
REGULAR REPORT ON
POLAND’S PROGRESS TOWARDS ACCESSION
{COM(2002) 700 final}

B. Criteria for membership

3. Ability to assume the obligations of membership
Chapter 22: Environment

page 111

Conclusion:
Negotiations on this chapter have been provisionally closed. Poland has been granted transitional arrangements with regard to
(...)
  • volatile organic compound emissions from storage and distribution of petrol (until 31st December 2005),
(...)

 


EKOLOGIA W POLSCE II


PRAWO OCHRONY ŚRODOWISKA
Ustawa
z dnia 27 kwietnia 2001 r.
Prawo ochrony środowiska

ustawa wprowadzająca
Ustawa
z dnia 27 lipca 2001 r.
o wprowadzeniu ustawy - Prawo ochrony środowiska,
ustawy o odpadach oraz o zmianie niektórych usta

stara ustawa
Ustawa
z dnia 31 stycznia 1980 r.
o ochronie i kształtowaniu środowiska
 
 



ZRÓWNOWAŻONY ROZWÓJ



KORUPCJA W POLSCE


DOSTĘP DO INFORMACJI PUBLICZNEJ

O TYM JAK NIEKTÓRZY PRZEDSIĘBIORCY I PRZEDSTAWICIELE WŁADZ ŁAMIĄ PRAWO
MOŻNA PRZECZYTAĆ NA NASTĘPUJĄCYCH STRONACH:

DIOKSYNY - RAKOTWÓRCZE SUBSTANCJE W ŻYWNOŚCI

IV - Nadzwyczajna konferencja ogólnopolskiego
Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów
“WPŁYW ŻYWNOŚCI TRANSGENICZNEJ
NA ŚRODOWISKO I ZDROWIE CZŁOWIEKA"
 18. października 2000r.
Instytut Żywnosci i Żywienia
Warszawa

ZAGROŻENIE ZDROWIA PROMIENIOWANIEM JONIZUJĄCYM
 

MASZTY TELEFONII KOMÓRKOWEJ
 

ZAGROŻENIA  ZDROWIA
W NASTĘPSTWIE SKAŻENIA ŚRODOWISKA
 

WODA Z KRANU

 

 



 
 

ZATRUTA WODA Z KOPALNI URANU

ZATRUTA WODA Z KOPALNI MIEDZI

ZATRUTA WODA Z PÓL I SZAMB

ZATRUTA WODA Z BIAŁEGO DUNAJCA

WODA ZATRUTA W SIECI WODOCIĄGOWEJ

TRÓJCHLOROETYLEN (TRI) W WODZIE
SPRZEDAWANEJ MIESZKAŃCOM TARNOWSKICH GÓR
JAKO PRZYKŁAD BEZCZYNNOŚCI WŁADZ
W ZAKRESIE ZWALCZANIA ZAGROŻEŃ ZDROWIA LUDZI
NA ŚLĄSKU

ZATRUTA WODA W HOTELOWYM BASENIE


badania naukowe dowodzą bezspornie, że zanieczyszczona woda
jest przyczyną nieprawidłowego rozwoju i zaburzeń czynności ciała,
wywołuje ciężkie choroby, skraca życie ludzi, zwierząt i roślin
WODA Z KRANU












 
 

zakres ekspertyzy

woda przeznaczona do spożycia przez ludzi, w tym do gotowania, przygotowywania pożywienia lub do innych celów w gospodarstwach domowych, woda używana do produkcji żywności, środków farmaceutycznych i kosmetycznych, na potrzeby basenów kąpielowych i pływalni,  woda w kąpieliskach, woda w pojemnikach (w tym butelkowana i w pojemnikach 5-galonowych), naturalna woda mineralna, naturalna woda źródlana, woda stołowa - jakość zdrowotna, wymagania sanitarne, parametry organoleptyczne, biologiczne, fizyczne (w tym radiologiczne) i chemiczne; ocena ryzyka zdrowotnego, zarządzanie ryzykiem zdrowotnym,  uzdatnianie wód podziemnych i powierzchniowych dla potrzeb komunalnych i przemysłowych, doczyszczanie w gospodarstwach domowych (filtry domowe), warunki sanitarne rozlewni, bezpieczeństwo zdrowotne materiałów do kontaktu  z żywnością, komunikowanie ryzyka zdrowotnego, popularyzacja aktualnego stanu wiedzy medycznej na tle obowiązującego prawa i jego realizacji w praktyce, promowanie wody zdrowej i bezpiecznej. 

STRONA GŁÓWNA
INSTYTUT WODY



 
 
ZAGROŻENIA ZDROWIA W POLSCE
CZASOPISMO RUCHU OCHRONY ZDROWIA
AKTUALIZOWANA WERSJA ELEKTRONICZNA
"ZAGROŻENIA ZDROWIA W POLSCE"



ALFABETYCZNY SPIS ZAWARTOŚCI
STRON INTERNETOWYCH DOMENY HALAT.PL
DOTYCZĄCYCH OCHRONY ZDROWIA