EKOLOGIA W POLSCE II

EKOLOGIA W POLSCE I



 
 

 

TVN UWAGA!, 16. lutego 2005r. (środa)

Śmierdzący zakład

- Tam nie można mówić o jakichkolwiek normach, młyn do mielenia skór, czyli do wstępnej produkcji żelatyny znajduje się metr od sterty śmierdzących kości – mówi Andrzej Jędrzejewski, były pracownik zakładu.

Na terenie fabryki żelatyny w Zgierzu znaleźliśmy hałdy gnijących kości. Zakładowe ścieki trafiały do pobliskiego lasu, zatruwając środowisko. Z wyprodukowanej tu żelatyny spożywczej korzystali m.in. producenci galaretek i jogurtów w Polsce. Dlaczego mimo tak skandalicznych warunków sanitarnych fabryka nadal funkcjonuje?

Jak wynika z kontroli Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska, właściciele dopuszczają się przestępstwa wypuszczając ścieki do lasu. Są takie miejsca, gdzie normy przekroczone są nawet kilkadziesiąt tysięcy razy.

- Ludzie chodzą w ściekach, które wyciekają z przepełnionych silosów, mówi Robert Wójcik, były pracownik zakładu. – Wyprowadzona jest tam rura wielkości węża strażackiego i to wszystko sobie spokojnie wypływa do pobliskiego lasu - dodaje. 

- Grozi to wszystkim, którzy korzystają z tego lasu i z zasobów wodnych zlewiska Bzury - mówi dr Zbigniew Hałat, epidemiolog.

Za to, co dzieje się w zakładzie odpowiada Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska, który pożyczył pieniądze na wybudowanie w tym miejscu zakładu. - Pieniądze, które były przeznaczone dla pana Grabka miały być na zakład utylizacji odpadów poubojowych - mówi Anna Adamska, przedstawicielka funduszu. - Nie mielismy wiedzy w tym zakresie, że tutaj powstanie zakład do produkcji żelatyny - dodaje.

Do programu zapraszaliśmy Kazimierza Grabka. Ani on, ani inni przedstawiciele fabryki nie skorzystali z zaproszenia.

Dostaliśmy za to list z fabryki w Zgierzu. Podpisany pod nim dyrektor zakładu zapewnia, że hałda kości, którą widzieliśmy w zakładzie absolutnie nie służyła do produkcji żelatyny. Jednak te wyjaśnienia nie kończą sprawy. Liczymy na spotkanie przed kamerą.

O tym, gdzie trafia żelatyna produkowana w zakładzie w Zgierzu już jutro w Uwadze!

Śmierdzący zakład


Cuchnąca prawda


TVN UWAGA!, 6. maja 2005r. 

Żelatynowy król oskarżony

Ponad 50 mln zł strat przyniosła zdaniem prokuratury działalność Kazimierza G. i jego wspólników, którzy doprowadzili do upadłości fabrykę żelatyny w Puławach. Kazimierz G. przejął zakład w wyniku prywatyzacji na początku lat dziewięćdziesiątych. Nie doprowadził jednak do jej rozwoju. O żelatynowym królestwie Kazimierza G. mówiliśmy kilka tygodni temu.

Kazimierz G. był członkiem i prezesem rady nadzorczej spółki Żelatyna S.A. Funkcję prezesów zarządu pełnili Janusz K., Czesław K. i Zenon G. Według aktu oskarżenia w latach 1996 – 2001 mężczyźni zawierali niekorzystne dla puławskiego zakładu umowy. Dotyczyły one sprzedaży żelatyny z 70 proc. stratą. Przenieśli także najbardziej opłacalną produkcję i niektóre maszyny do Gołuchowa, gdzie znajdował się inny zakład Kazimierza G. Już po zamknięciu fabryki w Puławach reporterzy prywatnej telewizji TVK odkryli pozostawione tam setki kilogramów chemikaliów i niebezpiecznych odpadów.

Postępowanie prokuratorskie w sprawie nadużyć w Żelatynie S.A. trwało ponad 10 lat i było dwukrotnie umarzane.

Śledztwo w Lublinie to nie jedyna sprawa prowadzona przeciwko Kazimierzowi G. Kilka tygodni UWAGA! ujawniła skandaliczne warunki, w których produkowana jest żelatyna w Zgierzu. Przypomnijmy, że dziennikarze sfilmowali hałdy gnijących kości, które zalegały wewnątrz zakładu nieopodal linii produkcyjnych. W programach mówiliśmy też o tym, że firma zatruwała środowisko wypuszczając nielegalnie do lasu ścieki. Po dziennikarskiej interwencji sprawą zajęła się inspekcja weterynaryjna, władze Zgierza i prokuratura.

Żelatynowy król oskarżony


Prokuratura zastygła w galarecie

ŚLEDZTWO

Nie widać końca afery żelatynowej

"RZECZPOSPOLITA", 10. października 2000r.

Śledztwo dotyczące fałszowania dokumentów w Ministerstwie  Rolnictwa, które posłużyły do wprowadzenia zakazu importu żelatyny w 1997 roku, nie ruszyło dotąd z miejsca. Jak ustaliła "Rz", przez dwa lata Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście nie wykonała w tej sprawie żadnych czynności. Zastępca prokuratora okręgowego Włodzimierz Ostaszewski zapowiada ukaranie winnych.

 Słynna afera żelatynowa, która wstrząsnęła koalicją AWS - UW na początku 1998 roku narodziła się w resorcie rolnictwa. Pod koniec 1997 roku do Departamentu Weterynarii Ministerstwa Rolnictwa wpłynął list podpisany przez Hannę Piotrowską-Twardokęs, stewardesę LOT, którą zaniepokoiła ponoć szalejąca na Zachodzie epidemia "wściekłych krów". Pytała, "czy istnieje możliwość przebadania tej importowanej żelatyny w kierunku zawartości prionów, które powodują gąbczaste zapalenie mózgu u bydła, co wprzypadku spożycia tej żelatyny spowoduje bardzo groźną chorobę u ludzi".

Zwalniany właśnie z pracy dyrektor Departamentu Weterynarii dr hab. Henryk Maciołek nadał sprawie bieg w ostatnim dniu swego urzędowania - 4 grudnia 1997 r. zwrócił się do Państwowego Instytutu Weterynarii o zajęcie stanowiska. Instytut odpowiedział, że "nie istnieje metoda przebadania żelatyny w kierunku obecności prionów". Na tej podstawie dyrektor Maciołek sporządził opinię, że nie należy sprowadzać żelatyny z obszarów objętych epidemią.

Był to argument dla rządu, który 19 grudnia 1997 r. wprowadził całkowity zakaz importu żelatyny (również pochodzenia wieprzowego, choć świń epidemia nie dotyczyła), działając w ten posób na rzecz krajowego monopolisty Kazimierza Grabka.

Rzecz w tym, że stewardesa Hanna Piotrowska-Twardokęs nigdy do ministerstwa nie pisała w sprawie żelatyny i "wściekłych krów". Jej podpis ktoś podrobił. W lutym 1998 roku historię rzekomego listu  pracownicy LOT opisała "Gazeta Wyborcza".

Aferę z lipnym listem wykrył Zbigniew Nowak, prezes łódzkiej firmy Nova International produkującej mieszanki spożywcze zawierające żelatynę. Opowiedział o niej dziennikarzom, po czym 22 lutego 1998 r. złożył w warszawskiej prokuraturze zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Dotyczyło ono sfałszowania listu oraz przekroczenia uprawnień przez dyrektora Maciołka. 5 listopada 1998 r. Prokuratura Okręgowa w Warszawie przesłała akta sprawy: zawiadomienie o przestępstwie z załącznikami oraz protokół  przesłuchania świadka Zbigniewa Nowaka do Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście. I na tym koniec. Śledztwo utknęło w miejscu, zanim się zaczęło. Do końca września 2000 r. prokuratura nie wykonała żadnej czynności.

- Nie ma co ukrywać: sprawa się przeleżała, nie został jej nadany bieg - powiedział "Rz" zastępca prokuratora okręgowego Włodzimierz Ostaszewski. - Mogę tylko wyrazić ubolewanie, że do  tego doszło. Taka sytuacja nie powinna się zdarzyć. Nakazałem prokuratorowi rejonowemu niezwłocznie przystąpić do wykonywania czynności. Osoby odpowiedzialne zostaną ukarane dyscyplinarnie.

- Katalog kar jest bardzo szeroki: od upomnienia do wydalenia ze służby - mówi prokurator Andrzej Janecki, od miesiąca szef śródmiejskiej prokuratury. - Sprawą zajmie się rzecznik dyscyplinarny przy Prokuraturze Krajowej.

Janecki zapewnił "Rz", że zapomniane śledztwo zostało już podjęte, przygotowano wytyczne dla policji. Śródmiejska prokuratura prowadzi jeszcze jedno "żelatynowe" śledztwo - dotyczy ono fałszowania protokołów posiedzeń rady nadzorczej spółki Żelatyna SA. Również w tej sprawie nie widać postępów.

Prokuraturą Rejonową Warszawa Śródmieście kierował przez dziesięć lat Jan Arciszewski. Jego praca była bardzo krytycznie oceniana przez Ministerstwo Sprawiedliwości - śródmiejską  prokuraturę uznawano nawet za najgorszą w kraju. Prokuratura Apelacyjna miała wielokrotnie zastrzeżenia dotyczące szybkości załatwiania spraw i profesjonalizmu prokuratorów.

15 maja tego roku Arciszewskiego zastąpił Włodzimierz Ostaszewski (kierował prokuraturą przez cztery miesiące), który awansował we wrześniu na zastępcę prokuratora rejonowego.

- Moim zdaniem prokuratura nie robiąc absolutnie nic przez dwa i pół roku sama popełniła przestępstwo - powiedział "Rz" Zbigniew Nowak. - Poprosiłem ministra Lecha Kaczyńskiego o wyjaśnienie tej skandalicznej sprawy.

Leszek Kraskowski



 

ZAGROŻENIA  ZDROWIA
W NASTĘPSTWIE SKAŻENIA ŚRODOWISKA
 
 

DIOKSYNY
RAKOTWÓRCZE SUBSTANCJE W ŻYWNOŚCI
 
 

POLSKIE PRZEPISY SANITARNE DOTYCZĄCE POWIETRZA


EKOLOGIA W POLSCE I



PRAWO OCHRONY ŚRODOWISKA
Ustawa
z dnia 27 kwietnia 2001 r.
Prawo ochrony środowiska

ustawa wprowadzająca
Ustawa
z dnia 27 lipca 2001 r.
o wprowadzeniu ustawy - Prawo ochrony środowiska,
ustawy o odpadach oraz o zmianie niektórych usta

stara ustawa
Ustawa
z dnia 31 stycznia 1980 r.
o ochronie i kształtowaniu środowiska
 
 



ZRÓWNOWAŻONY ROZWÓJ



KORUPCJA W POLSCE


DOSTĘP DO INFORMACJI PUBLICZNEJ

O TYM JAK NIEKTÓRZY PRZEDSIĘBIORCY I PRZEDSTAWICIELE WŁADZ ŁAMIĄ PRAWO
MOŻNA PRZECZYTAĆ NA NASTĘPUJĄCYCH STRONACH:

DIOKSYNY - RAKOTWÓRCZE SUBSTANCJE W ŻYWNOŚCI

IV - Nadzwyczajna konferencja ogólnopolskiego
Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów
“WPŁYW ŻYWNOŚCI TRANSGENICZNEJ
NA ŚRODOWISKO I ZDROWIE CZŁOWIEKA"
 18. października 2000r.
Instytut Żywnosci i Żywienia
Warszawa

ZAGROŻENIE ZDROWIA PROMIENIOWANIEM JONIZUJĄCYM
 

MASZTY TELEFONII KOMÓRKOWEJ
 

ZAGROŻENIA  ZDROWIA
W NASTĘPSTWIE SKAŻENIA ŚRODOWISKA
 

WODA Z KRANU

 

 



 
 

ZATRUTA WODA Z KOPALNI URANU

ZATRUTA WODA Z KOPALNI MIEDZI

ZATRUTA WODA Z PÓL I SZAMB

ZATRUTA WODA Z BIAŁEGO DUNAJCA

WODA ZATRUTA W SIECI WODOCIĄGOWEJ

TRÓJCHLOROETYLEN (TRI) W WODZIE
SPRZEDAWANEJ MIESZKAŃCOM TARNOWSKICH GÓR
JAKO PRZYKŁAD BEZCZYNNOŚCI WŁADZ
W ZAKRESIE ZWALCZANIA ZAGROŻEŃ ZDROWIA LUDZI
NA ŚLĄSKU

ZATRUTA WODA W HOTELOWYM BASENIE


badania naukowe dowodzą bezspornie, że zanieczyszczona woda
jest przyczyną nieprawidłowego rozwoju i zaburzeń czynności ciała,
wywołuje ciężkie choroby, skraca życie ludzi, zwierząt i roślin
WODA Z KRANU










 
 

zakres ekspertyzy

woda przeznaczona do spożycia przez ludzi, w tym do gotowania, przygotowywania pożywienia lub do innych celów w gospodarstwach domowych, woda używana do produkcji żywności, środków farmaceutycznych i kosmetycznych, na potrzeby basenów kąpielowych i pływalni,  woda w kąpieliskach, woda w pojemnikach (w tym butelkowana i w pojemnikach 5-galonowych), naturalna woda mineralna, naturalna woda źródlana, woda stołowa - jakość zdrowotna, wymagania sanitarne, parametry organoleptyczne, biologiczne, fizyczne (w tym radiologiczne) i chemiczne; ocena ryzyka zdrowotnego, zarządzanie ryzykiem zdrowotnym,  uzdatnianie wód podziemnych i powierzchniowych dla potrzeb komunalnych i przemysłowych, doczyszczanie w gospodarstwach domowych (filtry domowe), warunki sanitarne rozlewni, bezpieczeństwo zdrowotne materiałów do kontaktu  z żywnością, komunikowanie ryzyka zdrowotnego, popularyzacja aktualnego stanu wiedzy medycznej na tle obowiązującego prawa i jego realizacji w praktyce, promowanie wody zdrowej i bezpiecznej. 

STRONA GŁÓWNA
INSTYTUT WODY



 
 
ZAGROŻENIA ZDROWIA W POLSCE
CZASOPISMO RUCHU OCHRONY ZDROWIA
AKTUALIZOWANA WERSJA ELEKTRONICZNA
"ZAGROŻENIA ZDROWIA W POLSCE"



ALFABETYCZNY SPIS ZAWARTOŚCI
STRON INTERNETOWYCH DOMENY HALAT.PL
DOTYCZĄCYCH OCHRONY ZDROWIA