Wiedza naukowa
zajmująca się czynnikami szkodliwymi, czyli noksologia (od łac. noxa –
czynnik szkodliwy), uwzględnia szereg pomijanych zazwyczaj aspektów
oddziaływania czynnika szkodliwego na człowieka, do których należy
zróżnicowana podatność poszczególnych osób (rodzin) na czynnik
szkodliwy występujący w pojedynkę lub wespół z innymi, wzajemnie
potęgującymi niepożądane oddziaływanie na zdrowie. W noksologii za
punkt wyjścia procesu diagnostycznego przyjmuje się przyczynę zgodnie z
zasadą wyrażoną po łacinie słowami POSITA CAUSA, PONITUR EFFECTUS,
czyli „gdy działa przyczyna, jest i skutek” oraz NIHIL FIT SINE CAUSA - "nic nie
dzieje się bez przyczyny".
DO ZGŁASZANIA SKUPISK
FORMULARZ KONTAKTOWY
NA STRONIE GŁÓWNEJ
SKUPISKA
CHOROBY W POLSCE
DISEASE CLUSTERS IN POLAND
It is Europe that
is sick, all Europe with
the exception of
Poland. Neal Ascherson
Scottish historian Poland
(in English)
MOVE FOR HEALTH
WALK
POLAND GMO FREE LAND NUKES FREE LAND LAND OF THE FREE *** Poles
are fiercely independent and
stand up for their beliefs. US
Ambassador to Poland Victor
Ashe, Sept 24, 2008 ***
Poland
to ban Monsanto’s
genetically
modified maize
by Agence France-Presse
April 4, 2012
Poland will impose
a
complete ban
on growing the MON810
genetically modified strain
of
maize made by US company
Monsanto on its territory,
Agriculture
Minister
Marek Sawicki said Wednesday.
“The decree is in the works.
It
introduces a complete
ban on the MON810 strain
of maize in Poland,"
Sawicki told reporters,
adding that pollen
of this strain could have
a harmful effect on bees. GMO KILLS BEES
real +
virtual =
symbiotic space
the epidemiologist's view
of the ACTA controversy:
free entities appreciate symbiosis,
parasites hate symbiosis
- dr Halat
Brak zgodnej z
rozumem reakcji ze strony kolejnych rządów RP oraz odpowiednich
organów UE doprowadził do obecnej zapaści nadzoru
sanitarnego, tym samym do braku ochrony zdrowia konsumenta i w Polsce i
w innych krajach UE
Ministr zemědělství ČR Petr Bendl, volá po
zákazu dovozu polských potravin Minister Rolnictwa Republiki Czeskiej Petr Bendl
domaga
się zakazu importu polskiej żywności
Jakub Šebesta,
ředitel Státní zemědělské a potravinářské inspekce ČR. "Pro nás je polský
výrobek vysoce rizikový. Proto je větší zaměření na kontrolu polských
výrobků." Szef Państwowej Inspekcji Rolniczo-Żywnościowej
Republiki Czeskiej, Jakub Szebesta "Dla nas, polski produkt jest wysoce ryzykowny.
Dlatego też położymy większy nacisk na kontrolę polskich
produktów".
Bendl proti nekvalitním potravinám: Chceme mít
možnost zastavit dovoz ČT24,
15. 4. 2012
"Kilkumilimetrowe,
wijące się robaki pojawiły się w bieżącej wodzie już po raz trzeci.
Wstępna ocena specjalistów z Katowic zakłada, że mogą to być larwy meszek.
Według bialskiego sanepidu na tyle niegroźne, że wodę można pić nawet bez
przegotowania. Kto jednak dobrowolnie chciałby pić wodę z robakami?"
Wielki skandal solny
The great salt scandal
Odpowiadając na liczne pytania,
uprzejmie infromuję, że
już wkrótce moje informacje i opinie
z 27. lutego 2012r. zasygnalizowane w TVN24 (godz. 9.10)
i amputowane w TV POLSAT (godz. 18.50)
oraz przekazane wielu mediom drukowanym
będą w tym miejscu rozwinięte i uaktualnione
Felieton 2. marca 2012
Wielki skandal solny
dosadnie ilustruje pożałowania godny dorobek partii i ich nominantów
sprawujących w Polsce władzę w okresie mijających dwóch dekad.
Co najmniej połowa tego
okresu to czas bezkarnej aktywności szajek wprowadzających do obrotu środkami
spożywczymi chlorek sodu powstały jako produkt uboczny w procesie produkcji
polichlorku winylu - PCW. Chlorek winylu słusznie uznawany jest za najbardziej
szkodliwą substancję wymyśloną przez człowieka, głównie za sprawą dioksyn
uwalniających się do powietrza w wyniku nielegalnego spalania przedmiotów z PCW,
a także za sprawą niezwiązanego monomeru w polimerze chlorku winylu, który
przenikając do wody przepływającej rurami PCW, może w jej jednym litrze
pozostawić zgodnie z dyrektywą europejską 0,5 mikrograma. Czy pozostawia więcej
niż pozwala na to prawo sanitarne nikt się nie dowie zanim nie zachoruje na
raka, gdyż w 1987r. chlorek winylu został wpisany do wykazu 70 czynników
bezspornie rakotwórczych dla człowieka. O zagrożeniu chlorkiem winylu pisałem
już 1998r. w turkusowej książeczce WODA, której odpowiedni fragment dostępny w
internecie, pozwalam tu sobie
przytoczyć: „Większość populacji generalnej nie bywa narażona na działanie
chlorku winylu w wyniku spożywania wody pitnej. Jednak osoby, które korzystają z
tych rur wodociągowych z PCW, które nie były poddane procesom wystarczającym do
usunięcia monomeru chlorku winylu, mogą przyjmować z wodą z kranu od 0,06 do 2,8
mikrograma chlorku winylu dziennie. Należy podkreślić, że dopuszczalne spożycie
dzienne chlorku winylu jest zasadniczo równe zeru.”
Jedynym producentem
polichlorku winylu marki Polanvil®) jest w Polsce ANWIL SA wchodzący w skład
grupy ORLEN. Ta firma jest markowym gwarantem jakości wody w rurach wytworzonych
z jej PCW, a kontrolę stężenia chlorku winylu w wodzie z kranu sprawuje
Państwowa Inspekcja Sanitarna.
Według doniesień
medialnych ANWIL sprzedał i dostarczył kilku przedsiębiorcom własnym transportem
setki tysięcy ton (?) soli wypadowej NaCl. Sól wypadowa według oferty ANWILU
znajduje zastosowanie w przemyśle chemicznym i energetycznym, a także
wykorzystywana jest do produkcji barwników i do zimowego utrzymania dróg. Gdyby
nie została sprzedana, stałaby się zapewne odpadem i jako odpad przemysłowy
podlegałaby kosztownej utylizacji – składowaniu pod ścisłym nadzorem licznych
służb państwowych i za rozliczeniem w sprawozdawczości państwowej. A tu za każdą
tonę do ANWILU wpływało ponad 100,-zł. ANWIL nie musiał interesować się dalszymi
losami sprzedanej soli wypadowej, oczywiście. Ten ciężar miały wziąć na siebie
służby sanitarne. Niestety, płynna granica pomiędzy surowcem a odpadem ma w
działalności służb sanitarnych niesławną tradycję, którą dokumentuje Najwyższa
Izba Kontroli winformacji ze stycznia
2004r:
„do zakończenia
kontroli nie rozwiązano kompleksowo problemów związanych z utylizacją odpadów
poubojowych i padłych zwierząt. Stwierdzono brak skutecznego nadzoru organów
Inspekcji Weterynaryjnej stanowiący zagrożenie dla bezpieczeństwa sanitarnego: w
co trzecim skontrolowanym zakładzie mięsnym postępowanie z odpadami poubojowymi
i materiałem szczególnego ryzyka [choroby prionowej dla ludzi i zwierząt], czyli
SRM (ang. specific risk material) sprzeczne było z przepisami (…) ilość odpadów
poubojowych niskiego ryzyka określa się na 566 tys. ton (brutto), a możliwych do
zbiórki (netto) na 495 tys. ton. W stosunku do krajowej produkcji mięsa stanowi
to ok. 25%, podczas gdy w Niemczech odpady poubojowe to 35% produkcji mięsa, a w
Danii – nawet 40%. (...) W krajach UE pada rocznie ok. 10% hodowanych zwierząt,
gdy wg danych w Polsce padlina stanowi ok. 1,5% hodowanych zwierząt.”
Odpady poubojowe,
padlina, sól przemysłowa po stronie dostawców surowca do przetwórstwa
spożywczego. Po drugiej stronie lady konsument żywności coraz więcej płaci i
coraz głośniej płacze nad swoją niedolą. Nie płacz tak głośno, brzydzący się
wstrętnego jedzenia konsumencie. Im mniej zjesz, tym będziesz zdrowszy. Mięso
szkodzi, wędlin z uwagi na saletrę w ogóle nie wolno brać do ust, sól kuchenna w
nadmiarze zabija, a jej najważniejszym nośnikiem jest przesolone pieczywo, zaś
nasycone tłuszcze zwierzęce w słonych żółtych serach kładą trupem amatorów ich
zapachów. To ABC głównego nurtu nauki o żywieniu człowieka, poparte
niezliczonymi badaniami epidemiologii lekarskiej, dziesiątkami milionów
obserwacji klinicznych na całym świecie, doświadczeniem własnym wielu osób
wydających ostatnie pieniądze na leki leczące skutki fatalnego sposobu żywienia,
a także wypowiadanymi szeptem uwagami uczestników stypy osoby zmarłej na
dietozależne postaci zawału, udaru czy raka.
Ale coś przecież trzeba
jeść. Co wybrać, aby ponosić jak najmniejsze ryzyko ostrej choroby w kilka
godzin lub nazajutrz po spożyciu. Jak uniknąć zanieczyszczeń żywności, które
działając powoli, ale za to systematycznie, za kilkanaście, kilkadziesiąt lat
przyniosą cierpienie i przedwczesną śmierć. I co najważniejsze: jak uchronić
nasze dzieci przed zagrożeniami ze strony pożywienia.
W 2007r. wfelietonie „PAX POLONA”w
miesięczniku „Świat Konsumenta” postulowałem zastosowanie przez Państwo Polskie
niezawodnych zabezpieczeń opartych na solidarności trzech stron naszej
gospodarki. Te trzy strony to:
producenci udzielający
markowych gwarancji jakości, zwłaszcza zdrowotnej,
konsumenci skutecznie
reagujący na każdorazowe naruszenie swoich interesów i
władze, w szczególności
sanitarne, rzetelnie i obiektywnie wypełniające określone prawem
obowiązki.
Wyraziłem też wtedy
przekonanie, iż „wprowadzanie do obrotu produktów zafałszowanych i/lub
szkodliwych, brak głośnego sprzeciwu przeciw takim praktykom oraz bezczynność i
niekompetencja inspektorów to główne naruszenia tak pojętej solidarności, które
nikomu nie ujdą bezkarnie, gdyż konkurencja nie śpi.”
Po niemal pięciu latach
dowiadujemy się od - jakże dbałego o reputację - premiera, że każdy artykuł
spożywczy może zawierać składniki modyfikowane genetycznie, jednocześnie
słyszymy, że każdy artykuł spożywczy może zawierać też sól drogową, a jeden z
wojewódzkich inspektorów sanitarnych usprawiedliwia bezczynność sanepidu
słowami: „nie możemy badać wszystkiego na wszystko” i już z wyżyn nadzoru
weterynaryjnego słychać zapewnienia o bezkarności dla sprawców „zafałszowania”
polskiej żywności na masową skalę. Medyczna i prawna ocena tych i im podobnych
wypowiedzi nie pozostawia złudzeń. Samoobrona legła. Czas na samoorganizację.
Zanim wybuchnie kolejna elektrownia atomowa. Soli drogowej nie wzbogaca się
związkami jodu chroniącymi tarczycę przed wychwytem substancji radioaktywnych, a
i przed szeregiem innych skutków niedoboru jodu w pożywieniu. Od wielu lat
sanepid ma prawnyobowiązek
kontrolipoziomu jodu w soli kuchennej.
dr Zbigniew Hałat lekarz medycyny specjalista epidemiolog Prezes Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów na początku lat 90. w trzech kolejnych rządach główny inspektor sanitarny i zastępca ministra zdrowia ds. sanitarno-epidemiologicznych
http:/halat.pl/stowarzyszenie.html
Felieton 9. marca 2012
Według szumnych zapowiedzi,
referendalnych zapewnień i uroczyście podpisywanych traktatowych deklaracji
Polska miała wstąpić do najbardziej ekskluzywnego klubu na świecie.
Ci którzy już wcześniej bez przeszkód
podróżowali po Europie Zachodniej, tam studiowali czy pracowali, zagłosowali na
TAK w referendum przedakcesyjnym z przekonaniem o cywilizacyjnej wyższości
krajów starej piętnastki nad sierotami po komunizmie. A kto by nie chciał
mieszkać w błyszczącym pałacu zamiast w zapleśniałej norze.
Dla osób czerpiących swoją wiedzę o
Unii Europejskej tylko z zalewu propagandy było tym bardziej oczywiste, że na
Zachodzie będzie nam lepiej, zdrowiej i bezpieczniej i tylko głupi nie chcieliby
przyłączyć się do Zachodu.
Ludzie znający realia po obu stronach
granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej niekoniecznie podzielali entuzjazm lemingów
skaczących w ciemno w przepaść neokolonializmu, ale niektórzy z nich zaufali
uparcie głoszonym zapewnieniom, że jak już znajdziemy się przy okrągłym stole
jako pełnoprawny członek Unii Europejskiej, to nasz głos będzie uważnie
wysłuchany i ochrona naszych interesów będzie zapewniona. Na przykład w takich
podstawowych kategoriach praw człowieka i obywatela jak zdrowie publiczne i
ochrona zdrowia konsumenta.
TYTUŁ XIV ZDROWIE PUBLICZNE Artykuł
168 (dawny artykuł 152 TWE) głosi w pkt. 1. „Przy określaniu i urzeczywistnianiu
wszystkich polityk i działań Unii zapewnia się wysoki poziom ochrony zdrowia
ludzkiego. Działanie Unii, które uzupełnia polityki krajowe, nakierowane jest na
poprawę zdrowia publicznego, zapobieganie chorobom i dolegliwościom ludzkim oraz
usuwanie źródeł zagrożeń dla zdrowia fizycznego i psychicznego. Działanie to
obejmuje zwalczanie epidemii, poprzez wspieranie badań nad ich przyczynami,
sposobami ich rozprzestrzeniania się oraz zapobiegania im”
TYTUŁ XV OCHRONA KONSUMENTÓW Artykuł
169 (dawny artykuł 153 TWE) w punkcie1. Podaje: ”Dążąc do
popierania interesów konsumentów i zapewnienia wysokiego poziomu ochrony
konsumentów, Unia przyczynia się do ochrony zdrowia, bezpieczeństwa i interesów
gospodarczych konsumentów, jak również wspierania ich prawa do informacji,
edukacji i organizowania się w celu zachowania ich interesów.”
Co wobec tego oznacza wysoki poziom
ochrony zdrowia i życia ludzi, tak często przywoływany w prawie unijnym
najwyższej rangi. Jak wiadomo nie ma życia bez ryzyka, a ryzyko, z którym
potrafimy się pogodzić do ryzyko znikome. Odnośnie czynników rakotwórczych w
pożywieniu „w krajach o wysokim poziomie rozwoju cywilizacyjnego arbitralnie
przyjęto, że ryzyko znikome dotyczy sytuacji, w której pojawia się jeden
dodatkowy zgon z powodu raka w populacji miliona osób przez 70 lat swojego życia
narażonych na określony czynnik rakotwórczy. W krajach o niższym poziomie
rozwoju cywilizacyjnego stosuje się dziesięciokrotnie mniej bezpieczne kryterium
Światowej Organizacji Zdrowia - dopuszczające jeden dodatkowy zgon z powodu raka
w populacji 100 000 osób. Znajduje tu odzwierciedlenie zasada przyzwolenia na
ryzyko większe niż znikome w sytuacji, gdy dalsza jego minimalizacja pociągałaby
za sobą zbyt wysokie koszty lub prowadziłaby do innych - niż finansowe -
wyrzeczeń. Trzeba podkreślić, że w krajach rozwiniętych takiego przyzwolenia nie
ma. O efekcie społecznym aktualnego stanu wiedzy naukowej na temat konkretnych
zagrożeń zdrowia decyduje rzetelna informacja o ryzyku zdrowotnym (health risk
communication) z trudem przebijająca się przez szum informacyjny kreowany przez
agencje reklamowe i lobbingowe, nałożoną na media cenzurę reklamodawców, ciche
porozumienia polityków z przedsiębiorcami.”
Ten cytat z turkusowej książeczki WODA (str. 35) w końcowym
fragmencie opisywał sytuację w roku 1998. Wtedy jeszcze była nie do pomyślenia
sytuacja, że będący sędzią we własnej sprawie państwowy wojewódzki inspektor
sanitarny w formie wypowiedzi podczas konferencji prasowej, podpierając się
argumentami czołowych lobbystów od najbrudniejszej roboty, wydaje ustną decyzję
zezwalająca na wprowadzenie nowego składnika żywności, który dotychczas nie były
w znacznym stopniu wykorzystywany we Wspólnocie do spożycia przez ludzi a który
został poddany procesowi wytwórczemu obecnie niebędącemu w użyciu. W marcu 2012
roku w Polsce na oczach całego świata nastąpiło pogwałcenie wszystkich zasad i
procedur ściśle określonych przez ROZPORZĄDZENIE (WE) NR 258/97 PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY z
dnia 27 stycznia 1997 r. dotyczące nowej żywności i nowych składników
żywności.
Współsprawcą i bez mała patronem
wielkiego skandalu solnego jest premier Donald Tusk, którego rewelacje na temat
dopuszczalnych stężeń substancji szkodliwych w pożywieniu są żenujące.
A więc tłumaczę jak dziecku: na 1
kilogram żywności czy wody w jednym jej litrze składa się miliard mikrogramów.
Mikrogram to bardzo maleńka jednostka masy – zaledwie jedna miliardowa część
kilograma. Tak tycia jak jedna sekunda na tle 34 lat kalendarzowych, bo jedna
sekunda to jedna miliardowa część 34 lat kalendarzowych. I ten jeden mikrogram
jakiejś substancji stanowiącej szkodliwą domieszkę wody czy innej żywności jest
ważny. Tak samo ważny dla konsumentów zdrowych, chorych, młodych i starych, ich
rodzin oraz ich lekarzy, jak dla hobbystów ważny jest wynik meczu. A nawet
ważniejszy. Bo po przegranym meczu, nie tracąc czasu na głupoty, można ponownie
haratnąć w gałę i odnieść sukces na boisku. Co innego z rakiem. Ten mecz przeciw
codziennej masie lekceważonych przez polskie władze mikrogramów substancji
rakotwórczych wielu z nas przegrywa. Bez szans na powtórkę
zmagań.
dr Zbigniew Hałat
Felieton 16. marca 2012
(...) W
świecie cywilizowanym wiadomo także, że lepiej zapobiegać niż leczyć. W
efekcie petycji Centrum na rzecz Nauki w Interesie publicznym (Center
for Science in the Public Interest) z 2011 r. Stan Kalifornia nakazał
znakować napoje typu cola zawierające karmel amoniakalno - siarczynowy,
czyli E 150 d, ostrzeżeniem przed możliwością ryzyka raka, co powoduje
że właściciele najdroższych światowych marek pośpiesznie deklarują
zmianę receptur.
Aktualnym przykładem walki konsumentów o
bezpieczeństwo własne i przyszłych pokoleń jest akcja amerykańskiej
Roboczej Grupy środowiskowej (The Environmental Working Group, petycja do podpisania przez mieszkańców USA)
przeciwko ciężkim zagrożeniom zdrowia ze strony substancji chemicznej o
nazwie bisphenol A, w skrócie BPA, wykorzystywanej mi. in. do wyrobu
poliwęglanów, z których są produkowane 19-litrowe, czyli pięciogalonowe
plastikowe butle dla potrzeb dostawy wody do domu, biura i obiektów
użyteczności publicznej.
Temat jak najbardziej aktualny w
związku z przypadającym na dzień 22 marca Światowym Dniem Wody, a
ponieważ cały rok 2012 jest Europejskim Rokiem dla Wody obchodzonym pod
hasłem „Zbadaj dogłębnie swoje zaopatrzenie w wodę”, w oryginale
„Unearth your water supply” warto się dowiedzieć skąd taką wodę
pobierają, zanim nam dowiozą do domu. Jeżeli ktoś ufa, że to sanepid
pod obecnym zarządem uchroni nas przed rakiem, zaburzeniami
hormonalnymi, bezpłodnością i szeregiem innych nieszczęść wynikających
z narażenia na bisphenol A i odcieki z hałd przemysłowych, że Państwowa
Inspekcja Sanitarna roku 2012 niejako przefiltruje i zatrzyma szkodliwe
domieszki wody zanim one wnikną do naszego organizmu, ten musi
koniecznie przeczytać zapis rozmowy
z 15. marca br. z zastępcą Głównego Inspektora Sanitarnego dotyczącej
wielkiego skandalu solnego. Wiara w filtr w postaci gnijących struktur
państwa jest o wiele, o wiele bardziej złudna i kosztowna niż zaufanie
do pseudofiltrów wody do użytku domowego.
(...)
Wielki skandal solny dla zagranicy
Pierwsze doniesienie w języku angielskim było wyszukiwalne w GOOGLE NEWS 27. lutego 2012r. o godz. 14 był to materiał redakcji POLSKIE RADIO DLA ZAGRANICY
PR dla Zagranicy
Peter Gentle27.02.2012 12:52
Five men have been charged in connection with the sale of industrial
salt to meat processing plants.
The accused men, who have been forbidden from leaving the country
and conducting further business transactions, are pleading innocent
to the charges, claiming that the salt can indeed be used in food
products. However, investigators emphasize that this is not the case. “Evidence collected regarding this matter unequivocally shows
that there is no such possibility [of using this salt in food],”
said Magdalena Mazur-Prus, a spokesperson for the public prosecutors. The revelations follow a secret investigation by Poland's Central
Investigations Bureau (CBS) over the last few months. As many as five meat processing plants are at risk of closure,
according to commercial radio station RMF FM. The radio has also
suggested that the salt – commonly used on icy roads – may be
carcinogenic. Full tests are currently being carried out on the salt, so as to
determine the precise nature of the risks. If serious health risks are confirmed, the suspects' charges will
be adapted accordingly. According to RMF FM, three of the plants
that purchased the inedible salt are in the north Polish town of
Wloclawek. The radio alleges that the plants used the salt for three years,
and that supermarkets across the country have sold products from the
factories. Public prosecutors have thus far declined to name which plants
purchased the salt. (nh/pg)
kolejne informacje po angielsku pojawiły się 29. lutego 2012 na stronach internetowych
Pierwsza oficjalna reakcja władz innego państwa nastąpiła w Królestwie Danii w dniu 2. marca 2012, a treść komunikatu duńskich władz sanitarnych dowodzi, że zostały one wprowadzone w błąd.
Polske forhandlere har solgt salt, der ikke er beregnet til fødevarer, til den polske fødevareindustri. Fødevarestyrelsen
er, via den danske ambassade i Warszawa, blevet orienteret om, at flere
polske forhandlere har solgt salt, der ikke er beregnet til fødevarer,
til den polske fødevareindustri. Fødevarestyrelsen følger
situationen nøje og har bedt de polske myndigheder og EU-Kommissionen
om yderligere oplysninger i sagen. En foreløbig risikovurdering
fra DTU Fødevareinstituttet, baseret på oplysninger fra de polske
myndigheder om det polske vejsalts kvalitet, giver ikke umiddelbart
Fødevarestyrelsen anledning til hverken at advare forbrugerne mod
polske fødevarer eller til at standse import af fødevarer fra Polen. Fødevarestyrelsen
har kontaktet fødevarebranchen og importørerne i Danmark og mindet dem
om deres ansvar for at sikre, at de fødevarer, de markedsfører, ikke er
sundhedsskadelige for forbrugerne.
Ministry of Food, Agriculture and Fisheries Suspicion ofroad saltin foodsfrom Poland
Polishretailershave been sellingsalt,not intendedfor food,for the Polishfood industry. Food Administrationisviathe Danish Embassyin Warsaw, has beeninformed thatseveral Polishretailershave been sellingsalt,not intendedfor food,for the Polishfood industry. Food & Drug Administrationis monitoring the situationclosely andhas askedthe Polish authorities andthe EU Commissionfor additional informationon the matter. A preliminaryrisk assessmentfrom theNational FoodInstitute,based on information fromthe Polish authorities ofthe Polishvejsaltsquality, does notimmediatelyFødevarestyrelsenriseeither towarnconsumers againstPolish food, or to stopfood importsfrom Poland. Food Administrationhas contactedthe food industryand importersin Denmark andremindedthem oftheir responsibility toensure thatthe foodsthey marketare notharmfulto consumers.
E 150 d, karmel amoniakalno - siarczynowy stanowi
0.4 % składu napojów typu cola i zawiera 4-metylimidazol
na poziomie ok 200 ppm (mg/kg) i 2-metylimidazol - powstajace w procesie
produkcyjnym z użyciem amoniaku (reakcje Maillarda) substancje zakwalifikowane
przez Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem - International Agency for
Research on Cancer (IARC) do kategorii 2b - czynników możliwie rakotwórczych
Badania wykonane w University
of California, Davis, wykryły 4-metylimidazol na poziomie 0.30 - 0.36
mikrogramów/mililitr w reprezentatywnych markach napojów typu cola,
a
Center for Science in the Public Interest , Washington, DC,
szacuje, że w porcji o objętości 12 fl oz (335 ml)
znajduje się 108 - 130 mikrogramów
4-metylimidazolu. Stan Kalifornia uznaje spożycie dawki dziennej
16
mikrogramów za sprowadzające ryzyko na poziomie wyższym niż znikome,
czyli takie, gdy pojawia się jeden dodatkowy
przypadek raka w populacji 100 000 osób przez 70 lat swojego życia
narażonych na określony czynnik rakotwórczy. 130 mikrogramów
4-metylimidazolu w porcji 335 ml napoju typu cola ośmiokrotnie przekracza
ryzyko znikome raka. W efekcie petycji Center for Science in the Public
Interest z 2011 r. Stan Kalifornia nakazał znakować napoje typu cola
zawierające E 150 d, karmel amoniakalno - siarczynowy ostrzeżeniem
przed możliwością ryzyka raka.
Takie są fakty,
reszta to produkt notorycznie uprawianego lobbingu z zaangażowaniem mediów, co
najgorsze - publicznych. W Polsce.
miesięcznik
"Świat Konsumenta" Nr 10
(70) październik
2007 Strona Hałata
PAX POLONA
Dziewica z workiem
złota bez obawy o utratę któregokolwiek ze swoich
skarbów mogła samotnie podróżować od krańca do krańca imperium Dżyngis
Chana. Pax Mongolica zapewniała podbitym ludom bezpieczeństwo, którego
dzisiaj nie potrafimy sobie wyobrazić. Skrzywdzenie słabszego było
niedopuszczalne,
gdyż naruszało zasadę równości. Okrutne kary i odpowiedzialność
zbiorowa
nie powalały przestępcom na recydywę, a ich otoczeniu na bunt przeciw
jasno
sprecyzowanym zasadom życia społecznego. Zaprowadzony siłą pokój
zapewniał
szybki rozwój cywilizacyjny obszarów wcześniej i później niezwykle
zacofanych,
bo niszczonych wojnami, czy to z wrogiem zewnętrznym, czy też domowymi.
Podobnie
cywilizujące znaczenie przypisywane bywa sile państwa ottomańskiego
(Pax Ottomana), czy niemieckiego za Bismarcka, Hindenburga, a
nawet
– o zgrozo! – Hitlera (Pax Germanica). Że bez użycia siły nie
ma
mowy o pokoju, uczy nas także historia imperium rzymskiego (Pax
Romana),
brytyjskiego (Pax Britannica), a także w pewnym zakresie, zawężonym
raczej
do republik bananowych – amerykańskiego (Pax Americana). Dzięki pomocy
udzielonej Europie odrzucającej dobrodziejstwa Pax Germanica i Pax
Sovietica
Amerykanie zasłużyli na naszą wdzięczność, gdyż od końca II wojny
światowej
do dnia dzisiejszego większość państw europejskich rozwija się
nadzwyczaj
pomyślnie w warunkach Pax Europeana. Dotychczas obywatele aż 27 państw
europejskich zawierzyli instytucjom Unii Europejskiej, że te najlepiej
zadbają o ich interesy. Rzymianie, Mongołowie, Turcy, Niemcy i Sowieci
dopięli swego po trupach wrogów. A tu taki sukces wszystkich osiągnięty
drogą pokojową w wyniku dobrowolnego wyboru każdej z
układających
się stron! Polacy i Litwini mają jeszcze dodatkowy powód do dumy. Tylko
Unia Lubelska wprowadzająca Pax Polona na bezkresnych obszarach
zagrożonych
przez Moskwę swoją skalą dorównuje Unii Europejskiej.
Skoro tak, to bez
zbędnego skrępowania czerpmy wiadrami z unijnego źródła
powszechnej szczęśliwości, nie tracąc wszakże z oczu narodowego
interesu.
Samo przystąpienie do klubu najbogatszych nie wystarczy, o ile zamiast
uczciwego partnerstwa spotkamy się na salonach z pouczeniami,
pogróżkami,
oszczerstwami i oszustwami. Kradzież naszej młodzieży i dyskryminację
naszego
rolnictwa słusznie zapisujemy po stronie strat, jak dotychczas
najbardziej
bolesnych. Po stronie zysków moglibyśmy zapisać dostęp do gotowych
recept
na szybki rozwój cywilizacyjny, gdyby takie były możliwe do
zrealizowania
w dzisiejszym świecie. A tu kolonialne ekspedycje przynoszą same
straty,
banki i fabryki są w obcych rękach, a uchodźcy z najuboższych stron
świata
nie kwapią się do pozostania w kraju najniższych płac i zasiłków.
W tej sytuacji
należy odwołać się do historycznie sprawdzonego przepisu
na polski sukces osiągnięty choćby w najdłuższej wojnie Europy, czyli w
walce gospodarczej Wielkopolan z Prusakami. Cudowna broń powstała wtedy
zrównoczesnego zastosowania dwóch skarbów polskiej natury -
konkurencyjności
i solidarności, w skrócie KiS. Wyjątkowo łatwo przychodząca nam
konkurencyjność
nie posłużyła do zwalczania się Polaków między sobą, gdyż solidarność
zapewniała
skuteczny opór.
Dzisiaj
konkurencyjność polskiej oferty na jednolitym wspólnym rynku
europejskim już przynosi nadzwyczajne owoce i wydaje się niezagrożona w
dającej się przewidzieć przyszłości pod
warunkiem zastosowania przez Państwo
Polskie niezawodnych zabezpieczeń opartych na solidarności trzech stron
naszej gospodarki. Te trzy strony to: -
producenci udzielający markowych
gwarancji jakości, zwłaszcza zdrowotnej, -
konsumenci skutecznie reagujący
na każdorazowe naruszenie swoich interesów i -
władze, w szczególności sanitarne,
rzetelnie i obiektywnie wypełniające określone prawem
obowiązki. Wprowadzanie
do obrotu produktów zafałszowanych i/lub szkodliwych, brak głośnego
sprzeciwu
przeciw takim praktykom oraz bezczynność i
niekompetencja inspektorów to
główne naruszenia tak pojętej solidarności, które nikomu nie ujdą
bezkarnie,
gdyż konkurencja nie śpi.
W
Polsce żyje ponad 38 milionów konsumentów (7,8%
całej Unii Europejskiej), ale w 2006r. polskie władze sanitarne wysłały
tylko 13 (1,4% całej Unii Europejskiej) powiadomień
alarmowych -
a więc wymagających natychmiastowego działania - do Systemu Wczesnego
Ostrzegania
o Niebezpiecznych Produktach Żywnościowych i Środkach Żywienia Zwierząt
(Rapid Alert System for Food and Feed of the European Union – RASFF).
Ludność
w 2007r.
[mln]
Powiadomienia alarmowe RASSF
wysłane w 2006r.
Unia Europejska
495,5
100%
912
100%
w tym
Niemcy
82,3
16,6%
163
17,8%
Wlk. Brytania
60,6
12,2%
66
7,2%
Włochy
59,1
11,9%
143
15,7%
Polska
38,1
7,8%
13
1,4%
Holandia
16,4
3,3%
30
3,3%
Czechy
10,3
2,1%
44
4,8%
Węgry
10,1
2,0%
15
1,7%
Austria
8,3
1,7%
38
4,2%
Dania
5,5
1,1%
61
6,7%
Słowacja
5,4
1,1%
38
4,2%
Litwa
3,4
0,7%
5
0,6%
Czego my nie
zrobiliśmy, inni to zrobili za nas. W zestawieniu krajów
pochodzenia niebezpiecznych produktów żywnościowych i środków żywienia
zwierząt w 2006r. Polska z liczbą 63 znalazła się na 15. pozycji, za
takimi
kolosami jak: Chiny (263), Turcja (254), Iran (244), USA (236), Niemcy
i Hiszpania (po 117), Włochy (94), Brazylia (90), Francja, Indie i
Tajlandia
(po 86), Argentyna (75), Wietnam (68) i Wielka Brytania (67). To jasne,
że liczby te odzwierciedlają tylko czubek góry lodowej, ale lepszych
porównawczych
statystyk nie ma. Nadto produkty spoza Unii podlegają kontroli na
granicy
Unii a nie tylko w obrocie na terenie bloku. Warto
podkreślić, że
znaczna część niebezpiecznych produktów to dobry surowiec zepsuty w
przetwórstwie,
a przetworzone w Polsce niebezpieczne dla zdrowia surowce z importu
obciążają
nasze konto.
Poniższe
zestawienie zawiera powiadomienia alarmowe RASFF dotyczące
produktów żywnościowych pochodzących z Polski w okresie od 1/01 do
14/09/2007
(data powiadomienia, państwo powiadamiające, produkt będący powodem
alarmu).
Uważna lektura nasuwa bulwersującą konstatację, że o zagrożeniach
zdrowia
w trybie alarmowym mogli dowiedzieć się konsumenci w całej Unii, ale
nie
w Polsce. Gdybyśmy wiedzieli, może usunęlibyśmy z domowych zapasów np.
konserwy z rakotwórczymi zanieczyszczeniami. Nie można też nie dostrzec
faktu, że nawet jedna skarga konsumencka na nasz produkt (zagranicą),
nawet
jedno zgłoszenie producenta wady naszego produktu (w kraju) uruchamia
cały
mechanizm powiadomień alarmowych RASFF.
Oto
zestawienie:
16/01/2007 Grecja:
owady w czekoladzie mlecznej z rodzynkami i orzechami;
17/01/2007 Niemcy: dioksyny w rybich wątróbkach w puszce; 24/01/2007
Węgry:
zafałszowanie proszku jajecznego; 30/01/2007 Irlandia:
3-monochlor-1,2-propanediol
(3-MCPD) w przyprawie do zup; 16/02/2007 Czechy: Listeria monocytogenes
w ścinkach wędzonego łososia norweskiego; 12/02/2007 Czechy: Listeria
monocytogenes
w wędzonym łososiu norweskim; 21/02/2007 Słowacja: Listeria
monocytogenes
w krojonym wędzonym łososiu norweskim; 15/03/2007 Czechy: przekroczenie
dopuszczalnej zawartości polifosforanów E 452 w rybach mrożonych (Chiny
via Polska); 22/03/2007 Estonia: przekroczenie dopuszczalnej zawartości
kwasu benzoesowego E 210 i nieuprawnione zastosowanie barwnika
azorubiny
E 122 w marmoladzie wieloowocowej; 23/03/2007 Słowacja: aflatoksyny w
ryżu
długoziarnistym; 10/04/2007 Polska: obecność antybiotyków w
ćwierciach
wołowych; 19/04/2007 Czechy: przekroczenie dopuszczalnej zawartości
substancji
słodzącej acesulfam K E 950 (466 mg/kg - ppm) oraz sumy kwasu
benzoesowego
E 210 i sorbowego E 200 (Sa + Ba = 1231 mg/kg - ppm) w
ketczupie
łagodnym; 23/04/2007 Łotwa: niewłaściwe cechy organoleptyczne groszku w
puszce (skarga konsumecka); 24/04/2007 Słowacja: niedozwolone
zastosowanie
kwasu benzoesowego E 210 (802.75 mg/kg - ppm) w kiszonej kapuście;
07/05/2007
Słowacja: niewłaściwe cechy organoleptyczne (gorzki smak) mielonego
maku
(skarga konsumecka); 08/05/2007 Niemcy: dioksyny (76.5; 36 pg WHO
TEQ/g)
w wątróbce rybiej w oleju (via Estonia); 10/05/2007 Czechy:
przekroczenie
dopuszczalnej zawartości siarczynów (226 mg/kg - ppm) i zatajenie
obecności
siarczynów w kiszonej kapuście; 16/05/2007 Czechy: przekroczenie
dopuszczalnej
zawartości sumy kwasu benzoesowego E 210 i sorbowego E 200 (Sa + Ba
=1214
mg/kg - ppm) i substancji słodzącej acesulfam K E 950 (545 mg/kg - ppm)
w ketczupie ostrym; 21/05/2007 Węgry: benzo(a)piren (18.7
mikrogramów/kg
- ppb) w wędzonych szprotkach w oleju; 29/05/2007 Słowacja:
przekroczenie
dopuszczalnej zawartości sumy barwników (1471.4 mg/kg) tartrazyna E
102,
żółcień chinolinowa E 104, żółcień pomarańczowa S E 110, czerwień
koszenilowa
E 124 i błękit brylantowy FCF E 133 w preparowanym ryżu
barwionym
i słodzonym; 05/06/2007 Słowacja: przekroczenie dopuszczalnej
zawartości
kwasu benzoesowego E 210 (752 mg/kg - ppm) w nadzieniu z
mieszanych
owoców; 05/06/2007 Wlk. Brytania: szkło w pieczywie (skarga
konsumecka);
27/06/2007 Finlandia: przekroczenie dopuszczalnej zawartości barwnika
żółcień
pomarańczowa S E 110 (230 mg/kg - ppm) w cukierkach;
27/06/2007 Polska:
Salmonella (obecność /25g) w kebabie z kurczaka (zgłoszenie
producenta);
02/07/2007 Polska: kadm (0.484; 0.70 mg/kg - ppm) w
ćwierciach końskich;
11/07/2007 Polska: niedozwolone zastosowanie fenylbutazonu
(46.1
mikrogramów/kg - ppb) and oksyfenylbutazonu (418.2 mikrogramów/kg -
ppb)
w mrożonych ćwierciach końskich (zgłoszenie producenta); 19/07/2007
kadm
(1.617 mg/kg - ppm) w wątrobie końskiej; 24/07/2007 Czechy: pizza
zawierająca
pochodzące z Polski i Francji grzyby z larwami owadów; 25/07/2007
Niemcy:
dioksyny (w rybie pomiędzy 4.24 i 11.2; w oleju pomiędzy 11.2 i 22 pg
WHO
TEQ/g) i podobne do dioksyn polichlorobifenyle w kawałkach wątróbek
rybich
w oleju własnym; 25/07/2007 Dania: Salmonella typhimurium DT 104
(obecność
/25g) w świeżych filetach z piersi indyka (zgłoszenie producenta);
01/08/2007
Czechy: przekroczenie dopuszczalnej zawartości kwasu
sorbowego E
200 (1607 mg/kg - ppm) w suszonych śliwkach drylowanych z USA (via
Polska);
03/08/2007 Austria: dioksyny (66.78 pg WHO TEQ/g) w wątrobie rybiej w
oleju
i sosie własnym (via Niemcy); 03/08/2007 Austria: dioksyny
(43.35
pg WHO TEQ/g) w wątróbkach rybich w oleju własnym (via Dania);
07/08/2007
Czechy: niewłaściwe cechy organoleptyczne mrożonego mięsa
drobiowego
mechanicznie oddzielanego; 13/08/2007 Polska: niewłaściwe cechy
organoleptyczne
(zapach gnijącego mięsa, szara barwa) wieprzowiny z Irlandii;
17/08/2007
Słowacja: 2007.0561 migracja kadmu (pomiędzy 4.0 i 14.5 mg/l) i ołowiu
(pomiędzy 44.8 i 103.7 mg/l) z filiżanek szklanych z Chin (via Polska);
27/08/2007 Niemcy: 2007.0585 niedozwolone zastosowanie barwnika
erytrozyny
E 127 słodyczach z Chin (via Polska); 29/08/2007 Austria: dioksyny
(51.86
pg WHO TEQ/g) w wątróbkach rybich w oleju własnym (via
Dania); 29/08/2007
Austria: dioksyny (44.7 pg WHO TEQ/g) w wątróbkach rybich w oleju
własnym
(via Dania); 30/08/2007 Czechy: 2007.0594 niedozwolone
zastosowanie
sulfadimetoksyny (1.34 mikrogramów/kg - ppb), sulfatiazolu (1.13
mikrogramów/kg
- ppb) and sulfadimidyny (2.10 mikrogramów/kg - ppb) w miodzie;
14/09/2007
Estonia: przekroczenie dopuszczalnej zawartości siarczynu (240 mg/kg -
ppm) w marynowanych pieczarkach.
dr Zbigniew Hałat lekarz medycyny specjalista epidemiolog Prezes Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów na początku lat 90. w trzech kolejnych rządach główny inspektor sanitarny i zastępca ministra zdrowia ds. sanitarno-epidemiologicznych
http:/halat.pl/stowarzyszenie.html
Międzynarodowa
konferencja Bezpieczeństwo żywności w
nowych krajach członkowskich
– - Wdrażanie acquis
communautaire, dialog z
rolnikami i konsumentami 8 - 9. kwietnia 2005 Warszawa-Konstancin Fundacja
IUCN Poland
tekst materiału
wprowadzającego do jednego z czterech
tematów:
Zarządzanie bezpieczeństwem żywności i dialog z
konsumentami dr Zbigniew Hałat, Stowarzyszenie Ochrony Zdrowia
Konsumentów
Każdy konsument musi zdać sobie sprawę z poniżającego
faktu, że ma daleko
gorszą zdolnością wykrywania zagrożeń zdrowia niż własny pies. Wzrok,
węch
i smak nie potrafią nas uchronić przed spożyciem czynników
chorobotwórczych
atakujących gwałtownie, a tym bardziej działających przez wiele lat.
Nawet
rozpoznanie skutków zagrożeń zdrowia jest zależne od aktualnej
interpretacji
zjawisk zdrowotnych.. Jeszcze przed stukilkudziesięciu laty w głównym
nurcie
nauki toczył się spór o istnienie wirusów i bakterii. Do dzisiaj
przedsiębiorcy
działający na rynku żywności dają dowody braku wiary w istnienie
drobnoustrojów,
a tym bardziej lekceważą zagrożenia chemiczne.
Dlatego konsumenci w roli podatników przeznaczają
znaczną część swojego
dochodu na zapewnienie bezpieczeństwa żywności. Poziom bezpieczeństwa w
krajach członkowskich Unii Europejskiej i innych krajach
wysokorozwiniętych
określa stopień 6 na ośmiostopniowej skali bezpieczeństwa
Urquharta-Heilmanna.
Oznacza to, że dla konkretnego zagrożenia dopuszczalne jest bardzo
niskie
ryzyko jednego dodatkowego zgonu na milion ludzi przez całe swoje życie
eksponowanych na to zagrożenie. Dorobek prawny Unii Europejskiej
nakłada
na władze sanitarne krajów członkowskich obowiązek stosowania analizy
ryzyka,
czyli procesu składającego się z trzech powiązanych elementów: oceny
ryzyka,
zarządzania ryzykiem i informowania o ryzyku;
Europejski konsument reaguje gniewnie na ujawnione i
nagłośnione przez
media przypadki naruszenia bezpieczeństwa żywności. Każdy z
największych
trzech kryzysów spożywczych w Europie miał swoje korzenie na innym
etapie
analizy ryzyka. Kryzys choroby „szalonych krów” wynikał z niewłaściwej
oceny ryzyka przeniesienia prionów z chorego bydła na ludzi,
zdemaskowanej
przez ministra zdrowia Wielkiej Brytanii, Stephena Dorella w 1996 r.
Kryzys
dioksynowy to typowy przykład wadliwego zarządzania ryzykiem,
kiedy
służby sanitarne nie dysponują odpowiednimi siłami i środkami, aby na
czas
wykryć i powstrzymać znane zagrożenie. Wreszcie tegoroczny kryzys z
rakotwórczą
farbą Sudan 1 używaną do barwienia rozpuszczalników, wosków, paliw,
pasty
do butów i podłogi, lecz niedozwoloną do farbowania żywności, która
znalazła
się w co najmniej 580 produktach spożywczych sprzedawanych na terenie
Unii
Europejskiej, ale wiadomość o jej wykryciu była przetrzymana przez z
brytyjskie
władze sanitarne, to oczywiste naruszenie zasady informowania
o ryzyku.
Koszty każdego z tych kryzysów są niebotyczne. Choroba
„szalonych krów”
zrujnowała przemysł mięsny Wielkiej Brytanii. Do dzisiaj obowiązuje
zakaz
spożywania brytyjskiej wołowiny w 84 państwach świata. W sierpniu 2004
r. w Szkocji wykazano wprowadzenie do obrotu jednej sztuki bydła z
nieusuniętą
grasicą, co stanowi naruszenie zasad zapobiegania przeniesieniu chorób
prionowych z bydła na ludzi. Mimo to z upoważnienia Komisji
Europejskiej
szkoccy producenci otrzymają w ciągu pięciu lat 108,5 miliona euro na
reklamę
czerwonego mięsa i jego produktów. Poniesione przez przemysł spożywczy
koszty wycofania produktów skażonych farbą Sudan 1 tylko w Wielkiej
Bytanii
sięgają 100 milionów funtów bryt. Jest to największa akcja wycofywania
żywności z obrotu w tym kraju. Podobnych kosztów nie jest w stanie
unieść
żadna gospodarka nowych krajów członkowskich. Trzeba dodać, że powyższe
kryzysy ujawniono w krajach tworzących acquis communautaire
od podstaw
i na bieżąco je wdrażających.
Ustanowienie w 2002 r. Europejskiego Urzędu ds.
bezpieczeństwa żywności
miało wzmacniać system wsparcia naukowego i technicznego, który nie był
już w stanie odpowiadać na wzrastające wymagania wobec niego. W rok po
poszerzeniu Unii Europejskiej w skład kierownictwa Urzędu i licznych
jego
komisji wchodzi jeden jedyny „przedstawiciel” nowych krajów
członkowskich,
a udział instytucji i pojedynczych osób z tych krajów w pracach Urzędu
jest ograniczony do ciał doradczych i zupełnie przypadkowy. Brak
reprezentacji
oznacza, że nowe kraje członkowskie są tu jawnie dyskryminowane, czego
efektem może być podłożenie bomby zegarowej pod ich sektor rolnictwa i
gospodarki żywnościowej. Za ostrzeżenie niech posłuży słuszna w
założeniu
i oparta o acquis communautaire, ale zawierająca
niemożliwe do osiągnięcia
z dnia na dzień postulaty ulotka Komisji Europejskiej powstała w
następstwie
kryzysu z farbą Sudan 1 i opublikowana 4. kwietnia 2005 r.: KLUCZOWE
OBOWIĄZKI
PRZEDSIĘBIORCÓW ŻYWNOŚCIOWYCH I PASZOWYCH.
Dziesięć zasad przewodnich polityki Unii
Europejskiej w zakresie ochrony konsumentów żywności
1. Zasada ostrożności
Kiedy jakaś działalność stwarza zagrożenie lub szkodę dla zdrowia
człowieka
lub środowiska, należy podjąć środki zapobiegawcze, nawet jeśli
niektóre
związki przyczynowo-skutkowe nie zostały w pełni udowodnione naukowo.
2. Zasada pomocniczości
Decyzje należy podejmować na najniższym szczeblu właściwym dla
skutecznego
działania w ramach systemu władzy. Ta zasada oznacza, że działanie UE
ma
raczej uzupełniać niż zastępować krajowe regulacje prawne dotyczące
ochrony
konsumenta.
3. Wybór wyższych standardów ochrony
Kraje Członkowskie mają prawo wprowadzić zaostrzone standardy ochrony
konsumenta.
Uzasadnione
bezpieczeństwem publicznym, „ochroną zdrowia i życia ludzi, zwierząt i
roślin: (Art. 36.Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską), tego
rodzaju
środki zapobiegawcze mogą złożyć się nawet na ograniczenie handlu
pomiędzy
Krajami Członkowskim UE (zakaz importu).
4. Zasada działania zapobiegawczego
“Lepiej zapobiegać niż leczyć”
5. Zasada wysokiego poziomu ochrony
Polityka UE w zakresie ochrony konsumentów żywności powinna być
ukierunkowana
na „wysoki poziom ochrony”
6. Prawo do bezpieczeństwa i zdrowia
Produkty i usługi nie mogą stwarzać żadnego niebezpieczeństwa w
normalnych
warunkach użytkowania. Jeżeli ujawnione zostanie niebezpieczeństwo
związane
z produktem lub usługą, właściwa procedura powinna zapewnić ich
wycofanie
z rynku.
7. Prawo do naprawienia wyrządzonej szkody
w razie wystąpienia szkody z powodu produktu lub usługi
8. Prawo do ochrony interesów ekonomicznych
Nabywca musi być chroniony przed niektórymi praktykami sprzedaży,
zwłaszcza
odnoszącymi się do pożyczek, kredytów, zapisów umów i serwisu po
dokonaniu
zakupu
9. Prawo do informacji i edukacji
Konsument musi być poinformowany o cechach produktów i usług oraz w
sprawie ich bezpiecznego użytkowania
10. Prawo do reprezentacji
Konsumenci muszą być reprezentowani w kręgu polityki UE, aby móc
przedstawiać
swoje poglądy.
**********************************************
ROZPORZĄDZENIE (WE) NR 178/2002 PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY z dnia 28 stycznia 2002 r. ustanawiające ogólne zasady i wymagania prawa
żywnościowego, powołujące Europejski Urząd ds. bezpieczeństwa
żywności oraz ustanawiające procedury w zakresie bezpieczeństwa
żywności
Artykuł 7 Zasada ostrożności
1. W szczególnych okolicznościach, gdy po dokonaniu
oceny dostępnych
informacji stwierdzono niebezpieczeństwo zaistnienia skutków
szkodliwych
dla zdrowia, ale nadal brak jest pewności naukowej, w oczekiwaniu na
dalsze
informacje naukowe umożliwiające bardziej wszechstronną ocenę ryzyka
mogą
zostać przyjęte tymczasowe środki zarządzania ryzykiem konieczne do
zapewnienia
wysokiego poziomu ochrony zdrowia określonego we Wspólnocie.
2. Środki przyjęte w oparciu o przepisy ust. 1 powinny być
proporcjonalne
i nie bardziej restrykcyjne dla handlu niż jest to wymagane w celu
zapewnienia
wysokiego poziomu ochrony zdrowia określonego we Wspólnocie, z
uwzględnieniem
wykonalności technicznej i ekonomicznej oraz innych czynników
uznawanych
za stosowne w rozważanej sprawie. W odpowiednim czasie, w zależności od
rodzaju stwierdzonego ryzyka dla życia lub zdrowia oraz rodzaju
informacji
naukowej potrzebnej do wyjaśnienia niepewności naukowej oraz
przeprowadzenia
bardziej wszechstronnej oceny ryzyka, środki te zostaną poddane
przeglądowi.
Artykuł 7 Informacje publiczne
Bez uszczerbku dla stosowania przepisów prawa
wspólnotowego i krajowego
w sprawie dostępu do dokumentów, w sytuacjach, w których istnieją
uzasadnione
podstawy, aby podejrzewać, że żywność lub pasza może stanowić
zagrożenie
dla zdrowia ludzi lub zwierząt, wówczas, w zależności od charakteru,
powagi
i rozmiaru ryzyka, władze publiczne podejmą stosowne kroki w celu
poinformowania
opinii publicznej o charakterze ryzyka dla zdrowia, określając możliwie
najdokładniej żywność lub paszę, bądź rodzaj żywności lub paszy,
ryzyko,
jakie mogą one stanowić oraz środki podjęte lub, które są planowane w
celu
zapobieżenie, zmniejszenia lub likwidacji ryzyka.
od 28. października 2006r. obowiązuje
nowa ustawa Ustawa
o bezpieczeństwie żywności
i żywienia z dnia 25 sierpnia 2006
r. tekst ustawy
środek spożywczy o niewłaściwej jakości
zdrowotnej - środek spożywczy,
który nie odpowiada obowiązującym wymaganiom w zakresie warunków
zdrowotnych
żywności i żywienia, środek
spożywczy szkodliwy dla zdrowia lub życia
człowieka - środek
spożywczy, którego spożycie może spowodować negatywne skutki dla
zdrowia
lub życia człowieka, jeżeli zawiera drobnoustroje
chorobotwórcze
lub zanieczyszczenia pochodzące z mikroorganizmów lub powstałe w wyniku
ich obecności w ilości mogącej stanowić zagrożenie dla zdrowia lub
życia
człowieka lub zawiera inne substancje toksyczne niezależnie od ich
pochodzenia,
środek spożywczy zepsuty - środek
spożywczy, którego skład lub
właściwości uległy zmianom wskutek nieprawidłowości zaistniałych w
procesie
technologicznym lub pod wpływem działań czynników naturalnych, takich
jak:
wilgotność, czas, temperatura lub światło, albo wskutek obecności
mikroorganizmów
lub pasożytów, powodując jego nieprzydatność do spożycia
zgodnie z przeznaczeniem,
środek spożywczy zafałszowany -
środek spożywczy, którego skład
lub inne właściwości zostały zmienione, a nabywca nie został o tym
poinformowany
w sposób określony w art. 24, albo środek spożywczy, w którym zostały
wprowadzone
zmiany mające na celu ukrycie jego rzeczywistego składu lub innych
właściwości;
środek spożywczy jest środkiem spożywczym zafałszowanym, jeżeli:
a) dodano do niego substancje zmieniające jego skład i obniżające jego
wartość odżywczą,
b)odjęto lub zmniejszono zawartość jednego lub kilku składników
decydujących
o wartości odżywczej lub innej właściwości środka spożywczego mającego
wpływ na jego jakość zdrowotną,
c) dokonano zabiegów, które ukryły rzeczywisty jego skład lub nadały
mu wygląd środka spożywczego o należytej jakości,
d) podano niezgodnie z prawdą jego nazwę, skład, datę lub miejsce
produkcji,
termin przydatności do spożycia lub datę minimalnej trwałości albo w
inny
sposób nieprawidłowo go oznakowano,
Odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną
przez żywność o
niewłaściwej jakości zdrowotnej, a
w szczególności szkodliwą
dla zdrowia, zepsutą lub zafałszowaną określają
przepisy Kodeksu cywilnego.
USTAWA dnia 23 kwietnia 1964 Kodeks
cywilny (Dz.U. z 1964 r. Nr 16, poz. 93 z p. zm)
Tytuł VI1 Odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną przez produkt
niebezpieczny
Art. 4491.
§ 1. Kto wytwarza w zakresie swojej działalności gospodarczej
(producent)
produkt niebezpieczny, odpowiada za szkodę wyrządzoną komukolwiek przez
ten produkt.
§ 2. Przez produkt rozumie się rzecz ruchomą. choćby została ona
połączona
z inną rzeczą. Za produkt uważa się także zwierzęta i energię
elektryczną.
§ 3. Niebezpieczny jest produkt nie zapewniający bezpieczeństwa,
jakiego
można oczekiwać, uwzględniając normalne użycie produktu. O tym, czy
produkt
jest bezpieczny, decydują okoliczności z chwili wprowadzenia go do
obrotu,
a zwłaszcza sposób zaprezentowania go na rynku oraz podane konsumentowi
informacje o właściwościach produktu. Produkt nie może być uznany za
nie
zapewniający bezpieczeństwa tylko dlatego, że później wprowadzono do
obrotu
podobny produkt ulepszony.
Art. 4493.
§ 1. Producent nie odpowiada za szkodę wyrządzoną przez produkt
niebezpieczny,
jeżeli produktu nie wprowadził do obrotu albo gdy wprowadzenie produktu
do obrotu nastąpiło poza zakresem jego działalności gospodarczej.
§ 2. Producent nie odpowiada również wtedy, gdy właściwości
niebezpieczne
produktu ujawniły się po wprowadzeniu go do obrotu, chyba że wynikały
one
z przyczyny tkwiącej poprzednio w produkcie. Nie odpowiada on także
wtedy,
gdy nie można było przewidzieć niebezpiecznych właściwości produktu,
uwzględniając
stan nauki i techniki w chwili wprowadzenia produktu do obrotu, albo
gdy
właściwości te wynikały z zastosowania przepisów prawa.
Art. 4494.
Domniemywa się, że produkt niebezpieczny, który spowodował szkodę,
został wytworzony i wprowadzony do obrotu w zakresie działalności
gospodarczej
producenta.
Art. 4495.
§ 1. Wytwórca materiału, surowca albo części składowej produktu
odpowiada
tak jak producent, chyba że wyłączną przyczyną szkody była wadliwa
konstrukcja
produktu lub wskazówki producenta.
§ 2. Kto przez umieszczenie na produkcie swojej nazwy, znaku towarowego
lub innego oznaczenia odróżniającego podaje się za producenta,
odpowiada
jak producent. Tak samo odpowiada ten, kto produkt pochodzenia
zagranicznego
wprowadza do obrotu (importer).
§ 3. Producent oraz osoby wymienione w paragrafach poprzedzających
odpowiadają solidarnie.
§ 4. Jeżeli nie wiadomo, kto jest producentem lub osobą określoną w
§ 2, odpowiada ten, kto w zakresie swojej działalności gospodarczej
zbył
produkt niebezpieczny, chyba że w ciągu miesiąca od daty zawiadomienia
o szkodzie wskaże poszkodowanemu osobę i adres producenta lub osoby
określonej
w § 2 zdanie pierwsze, a w wypadku towaru importowanego - osobę i adres
importera.
§ 5. Jeżeli zbywca produktu nie może wskazać producenta ani osób
określonych
w § 4, zwalnia go od odpowiedzialności wskazanie osoby, od której sam
nabył
produkt.
USTAWA z dnia 11 maja 2001 r. o warunkach
zdrowotnych żywności i
żywienia (Dz.U. z 2001 r. Nr 63, poz. 634 z p. zm.)
bezpieczeństwo żywności - ogół
warunków, które muszą być spełnione,
i działań, które muszą być podejmowane na wszystkich etapach produkcji
i obrotu żywnością oraz środkami żywienia zwierząt gospodarskich w celu
zapewnienia zdrowia i życia człowieka
urzędowa kontrola żywności - kontrola
zgodności środków spożywczych,
substancji pomagających w przetwarzaniu, dozwolonych substancji
dodatkowych,
substancji wzbogacających i innych składników żywności przeznaczonych
do
produkcji żywności oraz materiałów i wyrobów przeznaczonych do kontaktu
z żywnością z obowiązującymi wymaganiami w zakresie warunków
zdrowotnych
żywności i żywienia, w tym znakowania żywności, oraz warunków
sanitarno-higienicznych
produkcji i obrotu żywnością, przeprowadzaną przez organy Państwowej
Inspekcji
Sanitarnej i Inspekcji Weterynaryjnej oraz inne uprawnione organy w
ramach
ich kompetencji w celu zapewnienia bezpieczeństwa żywności,
ROZPORZĄDZENIE (WE) NR 178/2002 PARLAMENTU
EUROPEJSKIEGO I RADY z dnia 28 stycznia 2002 r. ustanawiające
ogólne zasady i wymagania
prawa żywnościowego, powołujące Europejski Urząd ds. bezpieczeństwa żywności
oraz ustanawiające
procedury w zakresie bezpieczeństwa żywności
Ochrona interesów konsumentów
Prawo żywnościowe ma na celu ochronę interesów
konsumentów i powinno
stanowić podstawę dokonywania przez konsumentów świadomego wyboru
związanego
ze spożywaną przez nich żywnością. Ma na celu zapobieganie:
• oszukańczym lub podstępnym praktykom;
• fałszowaniu żywności, oraz
• wszelkim innym praktykom mogącym wprowadzać konsumenta w błąd.
Notatka prasowa z konferencji
Bezpieczeństwo żywności w nowych krajach
członkowskich – - Wdrażanie acquis communautaire, dialog z rolnikami i
konsumentami
(projekt współfinansowany przez Komisję
Europejską - 2003 PHARE Small
Grants Programme, kontrakt n° PHARE/2004/082-967)
90 ekspertów z 8 nowych krajów członkowskich UE oraz
dwóch krajów akcesyjnych
– przedstawiciele instytucji rządowych, organizacji pracujących na
rzecz
rozwoju rolnictwa i sektora spożywczego, a także organizacji
konsumenckich
i ekologicznych dyskutowało o słabych i mocnych stronach wdrażania
standardów
bezpieczeństwa żywności w nowych krajach członkowskich. Szczególną
uwagę
uczestnicy konferencji, która odbyła się 9 kwietnia 2005 r. w
Konstancinie
k/Warszawy zwrócili na wpływ metod produkcji rolniczej na zdrowie
konsumentów
i ochrony przyrody.
Dorobek prawny Unii Europejskiej zapewnia obywatelom
krajów członkowskich
wysoki poziom ochrony zdrowia konsumentów, tworzy mechanizmy dbałości o
zdrowie i dobrostan zwierząt hodowlanych oraz o dobrą jakość produktów
roślinnych w ich drodze „od pola do talerza”. Chociaż wydawałby się, że
o jednolitym wspólnym rynku europejskim powinien decydować konsument,
to
jednak dopiero liczne skandale związane z żywnością zmieniły podejście
do polityki rolnej, produkcji żywności i odpowiedzialności jej
wytwórców,
a także urzędowej kontroli żywności. Przewodnikiem konsumenta zawsze
powinien
być aktualny stan wiedzy medycznej, a gwarancją bezpieczeństwa -
sprawne
funkcjonowanie instytucji kontrolnych monitorowanych przez
społeczeństwo,
organizacje pozarządowe i niezależne media.
W rok po poszerzeniu Unii Europejskiej łatwo dostrzec
jak pilnej naprawy
wymaga zarządzanie systemem ochrony zdrowia konsumentów w Polsce
prowadzonym
przez organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej nadzorowane przez Ministra
Zdrowia. Jest też jeszcze wiele do zrobienia w zakresie dobrostanu
zwierząt
i spełnienia wymogów ochrony środowiska w rolnictwie. Polska musi jak
najszybciej
zreorganizować służby Inspekcji Weterynaryjnej i Ochrony Środowiska by
wypełnić swoje zobowiązania z traktatu akcesyjnego. Bardzo złym
sygnałem
jest brak egzekucji wymogu uzyskiwania pozwoleń zintegrowanych ochrony
środowiska oraz brak pełnego nadzoru w zakresie dobrostanu zwierząt w
wielkich
fermach hodowli przemysłowej.
Wdrożenie przepisów prawnych UE dotyczących organizmów
modyfikowanych
genetycznie (GMO) w nowych krajach członkowskich odbywa się wbrew
interesom
konsumentów, rolników i społeczności lokalnych. Głównym celem tych
przepisów
jest wprowadzenie żywności zawierającej GMO na rynki krajów
członkowskich.
GMO wprowadzane są wbrew opinii i woli większości społeczeństw, nie
zważając
na fakt, że brak obecnie mechanizmów umożliwiających konsumentom
świadomy
wybór, zabezpieczenia przez rolników swoich upraw przed GMO oraz
efektywnej
kontroli organizacji pozarządowych nad masowym wprowadzaniem GMO do
środowiska.
Odpowiedzią na oczekiwania konsumentów może być
rolnictwo ekologiczne,
które produkuje żywność wysokiej jakości a jednocześnie - przez
rezygnację
ze stosowania nawozów sztucznych i środków chemicznej ochrony roślin, a
także wykluczenie organizmów modyfikowanych genetycznie, przyczynia się
do ochrony różnorodności biologicznej i zasobów naturalnych. Jednak
rolnictwo
ekologiczne w Polsce, a także w pozostałych nowych krajach
członkowskich
dopiero rozwija się i wymaga politycznego wsparcia ze strony rządu oraz
ze strony konsumentów – w postaci świadomego wyboru na rynku.
Więcej informacji o konferencji:
www.iucn-ce.org/agenda2007/pl
Fundacja IUCN Poland
ul. Włoska 4
00-777 Warszawa
Tel.: +48 22 8410757
Fax: +48 22 8518482
E-mail: centraleurope@iucn.org
www.iucn-ce.org
- Widziałem w szynkach wieprzowych żółte wrzody przy
kościach i w środku
w mięsie. Powinno to iść w całości do wyrzucenia. Ale niestety.
Brygadzista
odcinał tylko kawałek z wrzodem – opowiada jeden z pracowników firmy
Constar
w Starachowicach produkującej wędliny. (zobacz film)
- Kiełbasy, jeśli nie wyglądały świeżo, wchodziła na nie
pleśń, smarowało
się olejem i szły w folie. To jest zatruwanie ludzi – mówi inny
pracownik
Constaru.
Reporterka UWAGI! zatrudniła się w zakładzie i z bliska
przyglądała
się jak produkowane są wędliny w Constarze, jednym z największych
zakładów
mięsnych w Polsce. Zanim dziennikarka rozpoczęła pracę odbyła szkolenie
BHP. Wreszcie weszła do zakładu, w którym było zaledwie 2 stopnie
Celsjusza.
Jakość mięsa pozostawia wiele do życzenia
W fabryce każdy z pracowników powinien rozebrać się,
wziąć prysznic
i założyć ubranie robocze. Następnie musi przejść do tzw. śluzy,
ponownie
zmienić ubranie oraz umyć ręce. Dopiero wtedy można wejść do hal
produkcyjnych.
W rzeczywistości zwierzchnicy nie wymagają przestrzegania tych zasad.
(zobacz
film)
- Nie wymagają, bo otwierają bramę i każą prosto
wchodzić– mówi pracownica.
Nikt nie korzysta też z pryszniców. Taka procedura, podobnie jak wiele
innych, zachowywana jest tylko w przypadku przeprowadzania kontroli.
- W razie jakby przyszła komisja jakaś tak to powinno
się odbywać –
mówi jeden ze zwierzchników.
Pracownicy postępują zgodnie z przepisami dopiero przed
wejściem do
hali, w której pakowane są wyroby. Wkładają maseczki, rękawiczki i
fartuchy
ochronne. Mimo to warunki produkcji pozostawiają wiele do życzenia.
Nieświeże wędliny są przerabiane na nowe produkty
Reporterka przekonała się o tym przy pakowaniu parówek.
Zgodnie z instrukcjami
produkty po upadku na podłogę powinny zostać odłożone do specjalnego
pojemnika
z napisem R3.
- Nie ma takiego pojemnika – przyznaje jedna z
pracownic.
Produkty trafiają więc do pojemników z tzw. wysortem. Zanim zostaną
tam włożone, wyroby takie jak parówki muszą zostać obrane z folii.
- Jeśli mieliby to wyrzucić, po co kazaliby folię
obierać. Idzie to
na nowo na przerób na jakąś wędlinę – mówi jeden z pracowników a drugi
dodaje – Ten wysort nie idzie do kiełbas, to idzie przeważnie do boczku
mielonego.
Reporterka pracowała także przy maszynie, która pakuje
próżniowe wędliny.
Na halę przywieziono w kartonach baleron, którego termin przydatności
do
spożycia właśnie się kończył. Jak się okazało w podobnych wypadkach
przeklejane
są etykiety z datą ważności.
Zmieniano daty przydatności do spożycia
- Boczek mielony przyjedzie z datą 17, trzeba go przebić
na miesiąc
do przodu. Zrywa się etykietę i się nakleja na nowo – mówi pracownica.
Pracownicy mówią, że zmienianie dat przydatności w Constarze jest
nagminne.
Podobnie jak przefoliowywanie zepsutych i spleśniałych wędlin.
- Jakie rzeczy się tu przefoliowuje... Na niektórych
produktach to aż
koty są, taka zielona pleśń. Nieraz jak kiełbasa z magazynu jest, taka
już pocięta, to ona jest biała. Olejem się ją smaruje, żeby ten syf
zszedł.
Jak rozfoliujesz to aż śmierdzi. Później to na sklepy gdzieś idzie –
opowiada
jeden z pracowników.
W starachowickim Constarze zapleśniałe kiełbasy
pracownicy "odświeżają"
olejem, a wędlinom na etykietach przedłużają terminy ważności. Potem
wysyłają
je do sklepów w całej Polsce.
Mężczyzna w białym kitlu bierze do ręki
pokrytą białym nalotem
wędlinę - z jednej strony zupełnie zieloną - i wciera w nią olej. Drugi
obwąchuje kawałek spleśniałego boczku. - Dobre - mówi i wrzuca do
plastikowego
kosza, do dalszej obróbki.
Ludzie w białych kitlach to pracownicy firmy Constar w
Starachowicach
- jednej z najnowocześniejszych firm w branży, która szczyci się tym,
że
jej wędliny są najwyższej jakości. Wysyła je do większości sieci
handlowych
w kraju. Sprzęt Constaru spełnia wymogi przepisów Polski, USA i Unii
Europejskiej.
Jako druga w kraju firma wdrożyła specjalny system HACCP - analizy
zagrożeń
i kontroli - co teoretycznie gwarantuje wytwarzanie bezpiecznej
żywności.
Zakład to nowoczesny moloch: 60 tysięcy metrów
kwadratowych powierzchni
pod dachem, w tym własna ubojnia. Tysiąc pracowników pracuje na trzy
zmiany.
- Ta firma to wizytówka branży - mówi Krzysztof Jażdżewski, główny
weterynarz
kraju.
Tymczasem ukrytą kamerą zarejestrowaliśmy, jak
pracownicy Constaru wysyłają
zepsute mięso do sklepów. Dziennikarka TVN na kilka dni zatrudniła się
w fabryce w Starachowicach. To, co odkryła, główny weterynarz kraju
określa
jednym słowem: niewiarygodne.
O tym, co Constar robi z nieświeżym mięsem, którego nie
chcą przyjąć
sklepy, opowiadają pracownicy. - Nikt nie lubi paprać się w zepsutych
kiełbasach,
ale to nasza praca. Majstrowi się nie odmawia - tłumaczy jeden z nich.
Inny dodaje: - Zwroty mielimy razem ze świeżym mięsem. Do sklepu wraca
ten sam boczek, tyle że w innej postaci.
Nowi pracownicy swój pierwszy dzień w Constarze
zaczynają od instrukcji,
że ścisłe przestrzeganie higieny nie ma sensu, a z prysznica lepiej nie
korzystać, bo w zimnej hali łatwo o przeziębienie. Ze sterylnej śluzy,
która gwarantuje czystość produkcji, nikt nie korzysta.
Alicja Kos, Wojciech Cieśla
Śledztwo "Rzeczpospolitej" i TVN
Zepsuta kiełbasa wraca na półkę
Chociaż Constar kontrolują sanepid i inspektorzy
weterynaryjni, zakład
wysyła do sklepów zepsute mięso.
Inspektor weterynaryjny jest w zakładzie
codziennie. Kontrola
jest jednak pozorna. Pracownicy firmy twierdzą, że zasady higieny są
notorycznie
łamane a do sklepów trafia nieświeże mięso. - Jeden wielki syf. Kiedy
kiełbasa
pokrywa się pleśnią, wtedy smarują ją oliwą dotąd, aż wygląda jak
świeża
- opowiada jeden z pracowników.
Jego relacje potwierdza reporterka TVN, która zatrudnia
się w dziale
pakowania wędlin.
Już pierwszego dnia pracy widzi, że w zakładzie łamie
się przepisy sanitarne.
Każdy pracownik przy wejściu, w tzw. śluzie powinien zmienić ubranie i
wziąć prysznic. Nikt jednak tego od nich nie wymaga. Z pomieszczeń z
prysznicami
pracownicy zrobili sobie palarnię. Pojemniki z płynem do dezynfekcji
rąk
są puste. - Dopiero kiedy ma być kontrola, zaczyna się sprzątanie -
opowiadają
pracownicy Constaru. W "śluzie" tylko raz pojawiły się ubrania robocze
- przed oficjalną wizytą ekipy TVN.
Zerwij i przyklej, się odświeży
Na początku reporterka w zakładzie pakowała parówki. Oficjalna
instrukcja
każe, by parówki, które upadną, włożyć do pojemnika. Ale pojemnika
często
nie ma i mięso, które spada z taśmy, wraca na nią bez mycia.
Potem dziennikarkę przydzielono do "przefoliowania".
Wraz z innymi zdzierała
folię z wędlin, które odesłano do Constaru ze sklepów, bo kończyła się
im data ważności.
Tymczasem w zakładzie mięso zostało przemielone,
zapakowane i wysłane
z powrotem do sprzedaży. Na oczach dziennikarki baleron z Constaru
zyskał
miesiąc świeżości. "Przefoliowana" została też kiełbasa pokryta białym
nalotem. Narośle z pleśni ścierano olejem.
Według pracowników, zrywanie etykiet z wędlin i
przyklejanie nowych
to w Constarze norma. Dyrekcja zarzeka się, że towar, który opuścił
zakład,
już do niego nie wraca.
Prof. Stanisław Zięba ze Związku "Polskie Mięso"
(skupiają producentów
wyrobów mięsnych, m.in. Constar): - Produkt nie może wrócić do zakładu.
Służba weterynaryjna nie może na to pozwolić.
Tymczasem kamera zarejestrowała sterty kartonów z
mięsem, które sieci
handlowe (Selgros, Makro, Auchan, Real) odsyłają do Constaru. Mięso
wróciło
z uwagami: "Towar rozwakowany (naruszene opakowanie próżniowe - red.).
Proszę o szybkie potwierdzenie zwrotu", "Przebarwienie, rozwak, nalot,
zła jakość".
Zgniło? Umorzyć
Ukryta kamera zarejestrowała też segregację wędlin: pracownicy stają
nad koszem z pozieleniałymi kiełbasami. Oglądają je i debatują, na
których
jest więcej pleśni. Mięso zupełnie spleśniałe ląduje w koszu na odpady.
To, które wygląda znośnie, wraca na taśmę. - Według mnie takie praktyki
są niemal niemożliwe. To by znaczyło, że służby weterynaryjne działają
w zmowie z oszustami. Że wspólnie oszukują klienta - ocenia prof.
Stanisław
Zięba.
Produkcja mięsa z tzw. zwrotów, czyli m.in. zwracanych
przez hipermarkety
niesprzedanych wędlin, jest zabroniona. Ale nieuczciwym producentom
mięsa
w Polsce grożą jedynie grzywny. Kiedy dwa lata temu inspekcja handlowa
odkryła, że na Śląsku jedna z wytwórni wydłuża terminy przydatności do
spożycia, skierowała kilka spraw do prokuratury. Ta umorzyła
postępowania.
Powołała się na "znikomą szkodliwość" handlu nieświeżym mięsem. -
Prokuratura
uznaje zmianę ważności wędlin za wykroczenie, a nie przestępstwo -
przyznaje
anonimowo jeden z inspektorów weterynarii. - Pyta: a czy ktoś się
zatruł?
Wiadomo, zwykłe rozwolnienie po nadpsutej kiełbasie to błahostka.
Główny weterynarz: wstyd mi
W środę wieczorem pokazaliśmy zdjęcia z Constaru Krzysztofowi
Jażdżewskiemu,
głównemu lekarzowi weterynarii kraju. Był zdruzgotany. - To
niewiarygodne.
Constar to wizytówka branży mięsnej. Nie wiem, co powiedzieć. Ta sprawa
stawia pod znakiem zapytania wszystkie certyfikaty, jakie im przyznano
- powiedział Jażdżewski. - Wstyd mi, bo zakład kontrolują lokalne
służby
weterynaryjne.
Wczoraj rano do Constaru wkroczyła ekipa inspektorów
wysłana przez głównego
lekarza weterynarii. - Powiem szczerze - gdyby coś takiego zdarzyło się
gdzieś w Unii, zakład trzeba by zamknąć - przyznaje Krzysztof
Jażdżewski.
ALICJA KOS, WOJCIECH CIEŚLA
Więcej o sprawie w programie TVN "Uwaga" dziś i jutro o 19.45
Constar, mięsny gigant
Co roku Constar sprzedaje wędliny za niemal 364 mln zł. Roczny zysk
firmy to 1 mln 350 tys. zł. Jest to wędliniarska firma z tradycjami.
Powstał
jeszcze w PRL, kilka lat temu przejęła go firma Animex, której
udziałowcami
są Amerykanie. Reklamy Constaru głoszą, że firma stawia na najwyższą
jakość
i umiarkowaną cenę. Choć rynek jest trudny (w Polsce działa ok. 2,5
tys.
zakładów mięsnych), Constar należy do najnowocześniejszych w Europie.
Dysponuje
sprzętem, który spełnia wymogi przepisów obowiązujących w Polsce, USA i
Unii Europejskiej.
W RZECZY SAMEJ KOMENTARZ
Ufaj i kontroluj
W gospodarce rynkowej i sprawnie działającym państwie
konsument ma prawo
mieć zaufanie do jakości produktów. Zwłaszcza tych, które mają wpływ na
jego zdrowie. Stąd mocno "wyśrubowane", unijne normy dotyczące
bezpieczeństwa
żywności - obejmujące zarówno jej produkcję, jak i handel. Stąd
rozbudowany
aparat kontroli jakości. Atesty, certyfikaty, system nadzoru...
Co robić, gdy okazuje się, że wszystkie normy,
certyfikaty, systemy
kontroli są nieskuteczne? Po skandalach z przedłużaniem terminów
ważności
artykułów spożywczych w wielkich sieciach handlowych dziennikarze
odkrywają
prawdę o produkcji mięsa i wędlin. Prawdę o jednej firmie - gdy jednak
wielki, renomowany producent dopuszcza się takich nadużyć i są one
niewykrywalne
dla specjalistycznych inspekcji, w sposób naturalny pojawia się
pytanie:
czy w innych zakładach mięsnych zachowywane są normy bezpieczeństwa? I
w sposób naturalny nasuwa się - niestety - odpowiedź, że nie możemy
tego
być pewni.
Tak samo, jak jeden skorumpowany poseł rzuca cień na
całą klasę polityczną,
przyłapany na wymuszaniu łapówki lekarz podważa zaufanie do swoich
kolegów,
tak samo jeden producent żywności, w sposób tak skandaliczny
lekceważący
bezpieczeństwo naraża całą branżę na fatalną opinię.
Po ujawnieniu przez dziennikarzy wielkich afer
korupcyjnych w ostatnich
kilkunastu miesiącach, pojawiły się komentarze, że media wypełniają
zadania
wymiaru sprawiedliwości, zwłaszcza opieszale działającej prokuratury.
Teraz
okazuje się, że zastępują również specjalistyczne inspekcje, powołane
do
czuwania nad bezpieczeństwem konsumentów. To dobrze świadczy tylko o
dziennikarzach,
fatalnie, po raz kolejny, o stanie naszego państwa.
Inspekcja Weterynaryjna zamknęła dział pakowania wędlin
w Constarze.
Sprawę wysyłania do sklepów nieświeżego mięsa zbada prokuratura.
Dyrektor
zakładu stracił pracę. To pierwsze efekty dziennikarskiego śledztwa
"Rz"
i TVN.
W piątek od rana w większości sieci handlowcy zdejmowali
z półek wędliny
Constara. Na zdjęciu puste regały w jednym z warszawskich hipermarketów
Auchan.
(c) WOJCIECH GRZĘDZIŃSKI
Zajęcie się ujawnionym przez nas skandalem zapowiedział wiceprokurator
generalny Kazimierz Olejnik. W piątek opisaliśmy, jak pracownicy
starachowickiej
przetwórni Constar zapleśniałe kiełbasy "odświeżają" olejem, wędlinom
przedłużają
terminy ważności i wysyłają do sklepów w całej Polsce. Praktyki
producenta
wędlin zostały ujawnione, bo zarejestrowała je ukrytą kamerą
dziennikarka
TVN.
Inspekcja Weterynaryjna zarządziła natychmiast kontrolę
w zakładzie.
Inspektorzy znaleźli poważne nieprawidłowości - m.in. mięso zwrócone
przez
sklepy i sieci handlowe, którego oficjalnie nie powinno być w
Constarze.
Niewykluczone, że inspekcja skontroluje teraz inne zakłady mięsne w
kraju.
Lekarz weterynarii, który kontrolował zakład, prawdopodobnie straci
stanowisko.
Wczoraj wieczorem, na wniosek rady nadzorczej, stracił stanowisko Marek
Czapracki, dyrektor zarządzający Constaru. To właśnie Czapracki przed
kamerą
TVN zachwalał warunki sanitarne, w jakich w Starachowicach produkowane
są wędliny.
Zdaniem ministra rolnictwa Wojciecha Olejniczaka
zgromadzony materiał
pozwala na przygotowanie zawiadomienia o możliwości popełnienia
przestępstwa.
Minister jest zbulwersowany sprawą: - Mam nadzieję, że wszyscy
przetwórcy
wyciągną z tego wnioski - mówił w piątek. Jego zdaniem to, co dzieje
się
w Constarze, to "draństwo i skandal". Olejniczak podkreślił, że
nieprawidłowości
stwierdzono w dużym zakładzie produkcyjnym: - Konsumenci muszą być
pewni,
że żywność jest bezpieczna. Dopóki nie zostaną usunięte wszystkie
uchybienia,
nie ma mowy, aby żywność z tego zakładu trafiała do sklepów - dodał.
Wiceminister rolnictwa Jerzy Pilarczyk, który odpowiada
za służby weterynaryjne,
powiedział w piątek, że starachowicki zakład trzeba zamknąć.
Constar już dostał zakaz przyjmowania ze sklepów tzw.
zwrotów, czyli
wędlin niesprzedanych przez hipermarkety. To oznacza, że zwroty będą
zniszczone.
W piątek rada nadzorcza firmy wydała oświadczenie, w którym deklaruje,
że jest gotowa zamknąć zakład na czas śledztwa.
Oburzeni informacjami o Constarze są klienci. - Jeśli
mam ryzykować
zjedzenie pleśni, to wolę w ogóle zrezygnować z mięsa - mówi studentka
z Warszawy Ania Korczycka, którą spotkaliśmy w hipermarkecie.
Constar SA należy do firmy Animex, której właścicielem
jest amerykański
koncern Smithfield Foods. To jeden z najnowocześniejszych zakładów
produkcji
i przetwórstwa mięsa w Polsce.
Wojciech Cieśla
Po publikacji "Rzeczpospolitej" i TVN
Kiełbasy znikają z półek
Hipermarkety pozbywają się produktów firmy Constar.
Tesco już w czwartek
w nocy zaczęło ściągać z półek towar ze starachowickich zakładów.
To skutek doniesień "Rz" i TVN o nieświeżym mięsie i
zepsutych kiełbasach,
które, po zmianie etykiet i terminów ważności, z fabryki Constar w
Starachowicach
trafiały do sklepów w całej Polsce.
Jeszcze w czwartek, po emisji materiału o firmie Constar
w programie
"Uwaga" w TVN i po piątkowej publikacji "Rz", największe sieci handlowe
postanowiły wycofać produkty tej firmy ze sklepów. Jako pierwszy
decyzję
podjął zarząd Tesco. - W czwartek dostałam polecenie, że mam
natychmiast
zdjąć z lady wszystko, co ma nalepkę Constaru - usłyszeliśmy od
pracownicy
działu mięsnego w jednym z łódzkich supermarketów. - Wszystko poszło do
chłodni.
- Czujemy się zawiedzeni. Constar to jedna z
największych firm w Polsce,
wizytówka branży mięsnej - mówi rzecznik Tesco Wojciech Sokół. - Jeśli
doniesienia prasowe się potwierdzą, zrezygnujemy ze współpracy.
Zbieranie z półek wędlin z Constaru nie było proste.
Jeszcze w piątek
po południu bez problemu kupiliśmy w Tesco przy ul. Górczewskiej w
Warszawie
kiełbasę pod marką Tesco - wyprodukowaną przez Constar (z dopiskiem
"jakość
kontrolowana"). Wojciech Sokół: - Wieczorem nie będzie ich już w żadnym
naszym sklepie.
Wędliny Constaru zniknęły również z piętnastu
hipermarketów E. Leclerc.
Podobną decyzję podjęła spółka Ahold zarządzająca 190 sklepami Albert i
Hypernova. Zablokowanie zamówień produktów Constaru i wycofanie ich ze
sklepów zapowiedziały sieci Auchan i Geant. - Wycofaliśmy wędliny z
naszych
19 hipermarketów - mówi Dorota Patejko, rzeczniczka Auchan. Firma liczy
straty: - Constar był jednym z największych dostawców wędlin dla tej
sieci.
Również w Carrefourze, w trzydziestu hipermarketach, wycofano produkty
Constaru.
Karolina Baca, Maciej Stańczyk, WOC
O Constarze również w programie TVN "Uwaga" dziś o g. 19.40.
Constar gotowy na zamknięcie zakładu
Po naszych publikacjach rada nadzorcza Constaru wydała oświadczenie:
"Niezwłocznie rozpoczęliśmy niezbędne działania mające na celu
wyjaśnienie
i wyeliminowanie wszelkich nieprawidłowości. Mając na uwadze dobro
naszych
konsumentów zdecydowaliśmy o natychmiastowym wycofaniu z sieci
handlowych
i innych sklepów produktów, co do których istnieje podejrzenie, że ich
jakość nie spełnia wymaganych norm. Jeżeli okaże się to konieczne, do
czasu
zakończenia śledztwa, zamkniemy cały zakład. Powołana została komisja
kontroli
wewnętrznej, której przewodniczy niezależny ekspert doktor Piotr
Kołodziej
(wcześniej główny lekarz weterynarii)".
Rok 2005 rokiem jeszcze większych skandali niż 2004 ROK
SKANDALI
Dzięki pracy dziennikarzy TVN Minister Rolnictwa wreszcie przejrzał na jedno oko i dostrzegł łamanie prawa przez koncern Smithfield.
Kiedy minister Olejniczak (SLD) otworzy drugie oko, aby dostrzec przestępcze zachowania nadzorowanych przez niego inspektorów?
Wojciech Olejniczak
Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi
od 2001 poseł na Sejm RP IV kadencji
23 października 2001 - 11 kwietnia 2003 członek Sejmowej Komisji
Rolnictwa
i Rozwoju Wsi
23 października 2001 - 11 kwietnia 2003 członek Sejmowej Komisji
Europejskiej
od czerwca 2003 do stycznia 2004 przewodniczący Zespołu SLD ds. Wsi
i Rolnictwa
2001 członek sztabu wyborczego SLD
2000 członek sztabu wyborczego Prezydenta RP Aleksandra
Kwaśniewskiego
1999 - 2002 przewodniczący Rady Krajowej Związku Młodzieży
Wiejskiej
Przynależność partyjna Sojusz Lewicy Demokratycznej
Felieton opublikowany w miesięczniku
"Krakowski Przewodnik Konsumenta" (cykl ZDROWY POLAK) maj-czerwiec 2005, Nr 3 (7), str. 8 - 10
TRUJĄCY CONSTAR*
Mając za plecami wrogi i ostro rzucający „mięsem” tłum,
poprosiłem pracownika
ochrony nocnego programu TVN Pod napięciem, aby zechciał odwrócić się
twarzą
do potencjalnego zagrożenia i jeśli nie ustrzec, to przynajmniej
ostrzec
przed nadlatującym pociskiem. Pan ten był jednak bardziej
zainteresowany
realizacją telewizyjną niż bezpieczeństwem podopiecznych. Na szczęście
protestujący od słów jakoś nie przeszli do czynów: podobno coś
poleciało
tylko raz, nie wiadomo czy był to ogryzek, czy jajko. Dzięki okazanemu
w dniu 17. kwietnia 2005r. miłosierdziu Starachowiczan red. Marcin
Wrona
może więc nadal bulwersować widownię TVN, a ja swoich czytelników.
Dolatujące
z ciemności wyzwiska i straszne obietnice pod adresem dziennikarki
programu
TVN UWAGA!, która ukrytą kamerą udokumentowała łamanie prawa
sanitarnego
w firmie Constar S. A., współwystępujący na żywo w programie
przedstawiciel
prokuratury rejonowej mógłby bez trudu – gdyby chciał – na miejscu i
publicznie
napiętnować jako karalne groźby bezprawne. Grożącą nieobliczalnymi
następstwami
atmosferę samosądu mogli – gdyby chcieli – uspokoić dwaj obecni na
planie
szefowie firmy i stojący wśród publiczności liczni notable.
Afganistan, Kolumbia, Polska
Pięknoduchom oburzającym się brakiem sumienia
pracowników, którzy ślepo
wykonując polecenia przełożonych, zdają sobie sprawę z ohydnych
następstw
swojej pracy a mimo to uczestniczą w procederze łamania wszelkich norm
prawnych i etycznych, należy dedykować nieprzebrane opisy walki z
uprawami
surowca do produkcji narkotyków nie tylko w krajach, gdzie jest on
postawą
utrzymania niemal całej ludności, lecz także tam, gdzie pozwala przeżyć
sporym grupom ludzi w regionie, mieście, wsi. Bezrobocie i brak szans
czyni
z najporządniejszego człowieka najemnikiem do każdej, nawet
najbardziej
brudnej roboty. Wiedzą o tym doskonale organizatorzy życia
gospodarczego
– od lokalnych szajek, przez mafię (w tym polityczną) po międzynarodowe
koncerny. Oni też odpowiadają za wszelkie skutki destruktywnej
działalności,
łącznie ze zmuszaniem pracowników do działań przestępczych, a także
tworzeniem
klimatu obowiązku życia w bagnie bezprawia. Zawołanie „jeżeli nie
będziemy
produkować, to ci ludzie umrą z głodu” wprowadza na scenę publiczną
emocje
na tyle silne, że prawo i sprawiedliwość milkną ze strachu przed
oskarżeniem
o okrucieństwo. Za to winowajcy stając na czele zagrożonej bezrobociem
załogi, nagle przekształcają się w dobroczyńców ludzkości. Zabieg
nienowy,
ale jakże skuteczny pod każdą szerokością geograficzną. Od tego momentu
grypsują już wszyscy, nikt więcej nie wychyli się w obawie przed
linczem.
Rządzi bezprawie, narasta wyzysk.
Konsument to nie pracownik
Rzetelna informacja o jakości zdrowotnej żywności
pozwala jej nabywcom
wykorzystać najsilniejszy oręż siły konsumenta: bojkot szkodliwych
produktów.
Wystarczy posłużyć się tu przykładem losów najdroższej marki świata,
COCA-COLA.
Wartość tej marki z 39 miliardów dolarów amerykańskich w 1995r. wzrosła
do 84 miliardów w 1999, co było zasługą prezesa koncernu, Kubańczyka o
nazwisku Roberto Goizueta, który powiększył wartość rynku koncernu z 4
do 145 miliardów dolarów, 70% dochodów uzyskując z operacji poza
granicami
USA. Goizueta zmarł na raka płuc 18. października 1997r. Już jego
następca,
Douglas Ivester, musiał stawić czoła najgorszej sytuacji w
113-letniej
historii marki. W czerwcu 1999r. na skutek użycia w belgijskich
rozlewniach
dwutlenku węgla zanieczyszczonego siarczkiem karbonylu (COS, w butelce
ulegający hydrolizie z powstaniem siarkowodoru, H2S o odrażającym
odorze)
do lekarzy w Belgii trafiło ponad 200 osób. Pod koniec tego samego
miesiąca
polski konsument wykrył pleśń w napoju rozlewanym w zakładzie w Środzie
Śl. k/Wrocławia. Już w roku następnym marka COCA-COLA straciła 13%
wartości,
w 2004r. spadając do poziomu 67,4 miliarda dolarów. Mniejsze straty
przyniosło
pleśniowe lato 1999r. takim markom jak Danone i Bakoma.
Kosztem marki upadającej wzrasta nowa. Polski Koncern Mięsny Duda do
końca 2008r. planuje zbudować sieć 10 - 14 hurtowni, które będą
zaopatrywać
kilkanaście tysięcy sklepów, w tym patronackich. Ma być tanio i zdrowo.
Polski Koncern Mięsny Duda deklaruje brak związku z Grupą Kapitałową
Duda
- jednym z największych w Polsce producentów mięsa. Grupa ma już 40
sklepów
prezentowanych jako ekskluzywne firmowe i franchisingowe oraz ok. 800
patronackich.
Mam nadzieję, że obaj panowie Duda, choć niezależni, to razem zadbają o
bezpieczeństwo żywności sprzedawanej pod szyldem z ich
nazwiskiem.
O czym nie wiedzą Amerykanie
Zorganizowana przez Fundację IUCN Poland Międzynarodowa
Konferencja
„Bezpieczeństwo żywności w nowych krajach członkowskich – wdrażanie
acquis
communautaire, dialog z rolnikami i konsumentami”, 8 - 9. kwietnia
2005r.,
Warszawa-Konstancin, podczas której prowadziłem temat „Zarządzanie
bezpieczeństwem
żywności i dialog z konsumentami” podkreśliła europejskie podejście do
spraw ochrony zdrowia konsumenta. Warto więc niektórym aroganckim
koncernom
uzmysłowić, że w Polsce obowiązuję ustawa, według której bezpieczeństwo
żywności to ogół warunków, które muszą być spełnione, i działań, które
muszą być podejmowane na wszystkich etapach produkcji i obrotu
żywnością
oraz środkami żywienia zwierząt gospodarskich w celu zapewnienia
zdrowia
i życia człowieka. Jak wynika z samej definicji gwarancją
bezpieczeństwa
żywności nie może być tylko wynik badania laboratoryjnego. Jest nią
udokumentowana
na każdym etapie urzędowa kontrola żywności, a środek
spożywczy,
który nie odpowiada obowiązującym wymaganiom w zakresie warunków
zdrowotnych
żywności i żywienia to środek spożywczy o niewłaściwej jakości
zdrowotnej.
Tym większe zdziwienie budzi informacja z portalu TWOJE
SUDETY: „Wędliny Constaru będą składowane w Wałbrzychu. 250
ton wycofanego
z polskich supermarketów wędlin wyprodukowanych przez starachowicki
Constar
trafi do wałbrzyskiej chłodni. Zgodę wydał Dolnośląski Lekarz
Weterynarii.
"Nie chcieliśmy żeby mięso krążyło po Polsce. Lepiej żeby zmagazynowano
je w jednym miejscu i poddano badaniom" - stwierdził doktor Henryk
Mądry.
Zastrzegł, że produkty te na pewno nie trafią do sklepów. "Te które
mają
krótki termin ważności trafią do utylizacji, a pozostałe o długim
terminie,
np. krakowska sucha czy kabanosy zostaną przebadane mikrobiologicznie.
Jeżeli okaże się, że są zdatne do spożycia trafią na cele charytatywne"
- dodał wojewódzki lekarz weterynarii. "Szkoda marnować dobry towar" -
podkreślił doktor Mądry. Chłodnie w których będzie składowana
wyprodukowana
przez Constar wędlina należą do Nordisu. Tydzień temu Rzeczpospolita" i
telewizja TVN ujawniły, że pracownicy "Constaru" z polecenia szefów
odświeżają
zapleśniałe produkty, a wędlinom na etykietach przedłużają terminy
ważności.
Potem wysyłają je do sklepów w całej Polsce. Po tych materiałach
supermarkety
w całej Polsce zaczęły wycofywać towar tej firmy. Prezes chłodni Józef
Badora zapewnia, że przyjęcie wyrobów Constaru w niczym nie zagraża
innym
towarom składowanym w magazynach. Na razie nie wiadomo, jak długo
pozostanie
w Wałbrzychu ta część wędlin, która nie będzie kierowana do utylizacji.
Zadecyduje o tym ich właściciel.” O ile zdąży, bo nawet
Polskie Stronnictwo
Ludowe otwiera oczy: „Uwagę naszej partii od dłuższego czasu przykuwa
także
Smithfield Foods Inc., który przejął już wiele zakładów mięsnych –
m.in.
Morliny W Ostródzie, Mazury w Ełku, wspomniany „Constar”, Agryf itd.
Praktyki,
jakie wykryto w starachowickim zakładzie potwierdzają nasze
przypuszczenia,
że takie pojęcia jak etyka, odpowiedzialność, troska o zdrowie
człowieka
są obce tej firmie.”
Kanapka z wędlinką
Obok wędlinki do kanapki potrzeba pieczywka. Po 3 1/2
roku sprawowania
pełni władzy przez Sojusz Lewicy Demokratycznej, jego przybudówki i
odskocznie
nadzór Państwowej Inspekcji Sanitarnej nie obejmuje 30% produkowanego w
Polsce pieczywa. Kolejny materiał z cyklu dziennikarze w roli
kontrolerów
sanepidu zamieścił 22. kwietnia 2005r. w dzienniku „Puls Biznesu” red.
Wiktor Szczepaniak: „Piekarze alarmują. Już prawie 30 proc.
produkowanego
w Polsce pieczywa pochodzi z szarej strefy. Proceder wart jest ponad 2
mld zł.” I gdzie tu równość branż? Wędlina o udowodnionej niewłaściwej
jakości zdrowotnej pójdzie na cele charytatywne, a za pieczywo zupełnie
nieznanego pochodzenia wpłynie do kasy nielegalnych wytwórców 2 mld
złotych!
dr
Zbigniew Hałat, lekarz
specjalista epidemiolog
w latach 90. w trzech kolejnych rządach główny inspektor sanitarny
i zastępca ministra zdrowia ds. sanitarno-epidemiologicznych
Prezes Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów
____
* Pod tym tytułem ukazał
się materiał 17. kwietnia
2005r. w TVP3 – Trójka Regionalna w
Kielcach
Komunikat
Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi w porozumieniu z
Głównym Lekarzem Weterynarii
podjął decyzję o przeprowadzeniu pilnej kontroli w zakładach Constar
S.A.
Kontrola prowadzona przez Biuro Kontroli Głównego Inspektoratu
Weterynarii
i Wojewódzki Inspektorat Weterynarii w Kielcach rozpoczęła się w
godzinach
porannych w dniu 14 kwietnia 2005 roku. Wyniki inspekcji spowodowały
wydanie
w dniu dzisiejszym decyzji o wstrzymaniu produkcji działu
konfekcjonowania
wędlin zakładu Constar S.A. Wydana decyzja ma nadany rygor
natychmiastowej
wykonalności. Na podstawie tej decyzji wstrzymano także, w trybie
natychmiastowym,
przyjęcie zwrotów do zakładu produktów wycofanych przez odbiorców
zewnętrznych.
Kontrola na miejscu prowadzona jest w dalszym ciągu.
Czynności zmierzają do wyjaśnienia wszelkich
zaistniałych nieprawidłowości
i odpowiedzialności zarówno w sferze produkcji, jak i nadzoru
weterynaryjnego
prowadzonego w zakładzie. Zgromadzony materiał pozwala już na
przygotowanie
zawiadomienia do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa.
W ocenie Głównego Lekarza Weterynarii zachodzi
podejrzenie popełnienia
przestępstw stypizowanych w art. 28 ust. 2 ustawy o wymaganiach
weterynaryjnych
dla produktów pochodzenia zwierzęcego oraz art. 49 ust. 1, art. 50,
art.
51 ust. 1 i 2 ustawy o warunkach zdrowotnych żywności i żywienia.
Stosownie
do art. 28 ust. 2 pkt 1 i 5 ustawy o wymaganiach weterynaryjnych dla
produktów
pochodzenia zwierzęcego, kto prowadząc produkcję produktów pochodzenia
zwierzęcego, nie zapewnia wymagań weterynaryjnych w zakresie
prowadzonej
działalności, powodując zagrożenie dla zdrowia publicznego lub
umieszczając
na rynku produkty pochodzenia zwierzęcego, nie zaopatruje ich w
handlowy
dokument identyfikacyjny lub nieprawidłowo je znakuje, podlega
grzywnie,
karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
Natomiast
zgodnie z art. 49 ust. 1 ustawy o warunkach zdrowotnych żywności i
żywienia,
kto produkuje lub wprowadza do obrotu, o niewłaściwej jakości
zdrowotnej
lub zepsute, środki spożywcze i substancje pomagające w przetwarzaniu,
dozwolone substancje dodatkowe, inne składniki żywności oraz materiały
i wyroby przeznaczone do kontaktu z żywnością, podlega grzywnie, karze
ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Dodatkowo
art.
50 ww. ustawy przewiduje, że prowadzenie produkcji i wprowadzanie do
obrotu
środków spożywczych zafałszowanych jako artykułów odpowiadających
wymaganiom
określonym w ustawie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności
albo
pozbawienia wolności do roku.
Natomiast art. 51 ust. 1 i 2 stanowi, iż
wprowadzanie w błąd co do jakości
zdrowotnej lub wartości odżywczej środka spożywczego przez oznaczenie
lub
w inny sposób oraz używanie do produkcji i wprowadzanie do obrotu
żywności
po upływie terminu ich przydatności do spożycia lub upływie daty ich
minimalnej
trwałości, podlega karze grzywny.
Jednocześnie Główny Lekarz Weterynarii deklaruje
gotowość ścisłej współpracy
z organami ścigania prowadzącymi postępowanie w sprawie. O podjętych
działaniach
i ostatecznych wynikach kontroli opinia publiczna będzie informowana na
bieżąco w kolejnych komunikatach.
Firma Constar przekazała osiem ton kiełbas dla ubogich
wałbrzyszan.
Ludzie cieszą się, że mają za darmo tak dobre wędliny –
mówi Leon Bąkowicz,
społecznik ze Śródmieścia. Prawie nikt nie zwracał uwagi na to, skąd
pochodzą
kiełbasy. Obdarowani mówili, że będą mieli święta w maju.
– Kiełbasy są
przebadane. Termin ich ważności
upływa w lipcu. Można je jeść bez obaw. Ręczę za to głową – zapewnia
powiatowy
lekarz weterynarii Andrzej Bielarczyk.
MOPS dał listy
– Z propozycją darowizny zwrócił się do nas prezes Constaru – mówi
starosta wałbrzyski Bogusław Dyszkiewicz. Zgodził się przyjąć wędliny
po
zapewnieniu producenta i służb weterynaryjnych, że są one
pełnowartościowe
i świeże. A potrzebujących w powiecie wałbrzyskim nie brakuje. Co
dziesiąty
mieszkaniec jest bez pracy.
– Salceson, kaszanka, wątrobiana. Szynka? Tylko na święta – mówi o
rodzinnym jadłospisie Henryka Gucia, bezrobotna, matka siedmiorga
dzieci.
Listy osób potrzebujących sporządzano w porozumieniu z organizacjami
pozarządowymi, zajmującymi się pomocą społeczną .
Dary wdzięczności
Osiem ton pierwszej partii wędlin starosta przekazał wałbrzyskim
stowarzyszeniom
pomagającym ubogim, domom dziecka w Wałbrzychu, Świdnicy i
Świebodzicach,
organizacjom pozarządowym.
– Jesteśmy wdzięczni za pomoc, jaką nam okazano przyjmując do tutejszej
chłodni nasze produkty. Poza tym region wałbrzyski jest ubogi i taka
pomoc
z pewnością się przyda – mówi Katrzyna Łukawska z firmy Task Force
Consulting,
która zajmuje się obsługą medialną Constaru.
– Trochę się przestraszyłam, gdy zobaczyłam, kto jest producentem.
Nawet kłóciliśmy się z panią, która wydawała nam paczki, że chcą nam
dać
jakieś odpady – mówi Jadwiga Łęczycka, bezrobotna wałbrzyszanka.
Obdarowanym
wytłumaczono, że nie mają się
czego bać, bo i polędwice, i szynki zostały przebadane przez
weterynarza.
Jednak pani Jadwiga paczki nie wzięła.
– Ja tam im w ogóle nie wierzę, jak potrafili wtedy truć ludzi zieloną
kiełbasą, teraz też mogą – mówi.
Zarządzanie kryzysowe
Zdaniem Artura Wylandowskiego, specjalisty w zakresie kreowania
wizerunku
z Książańskiego Instytutu Naukowo-Badawczego, postępowanie firmy
Constar
to próba poprawy własnego wizerunku.
– Nowocześnie funkcjonująca firma powinna być w każdej chwili
przygotowana
na działania w sytuacji zagrożenia, powstał nawet termin „zarządzanie
kryzysowe”,
odnoszący się do tego rodzaju okoliczności – mówi Wylandowski. –
Nadszarpnięty
wizerunek może nawet zagrozić istnieniu przedsiębiorstwa - dodaje. •
Wędliny z Constaru
Po ujawnieniu przez dziennikarzy, że pracownicy spółki Constar
odświeżali
zapleśniałe produkty, a wędlinom na etykietach przedłużali terminy
ważności,
firma wycofała wędliny ze sklepów w Polsce. Przyjęła je wałbrzyska
chłodnia
Nordis. Trafiło tam 318 ton wędlin.
Alina Gierak BS, OSA
Komunikat Głównego Lekarza Weterynarii.
W związku z przeprowadzoną w dniu dzisiejszym
konferencją prasową redakcji
programu „Uwaga” telewizji TVN i dziennikarzy "Rzeczypospolitej" w
sprawie
firmy "Constar", pragnę doprecyzować kilka przekazanych na niej
informacji.
1. W stosunku do lekarzy weterynarii pełniących nadzór
ww. zakładzie
wszczęte zostało postępowanie dyscyplinarne, zgodnie z ustawą z dnia 18
grudnia 1998r. o służbie cywilnej (Dz. U. z 1999r. Nr 49, poz. 483). W
ramach tego postępowania lekarze ci zostaną pociągnięci do
odpowiedzialności.
Należy również zauważyć, że ponowne uruchomienie zakładu nastąpiło
po przedstawieniu przez kierownictwo firmy „Constar” odpowiednich
procedur
naprawczych. Mogą one być zweryfikowane jedynie w trakcie produkcji.
Zakład
musiał ją podjąć w celu sprawdzenia, przez nowo powołanego powiatowego
lekarza weterynarii, zgodności deklarowanych procedur z praktycznymi
działaniami
prowadzonymi w zakładzie.
2. Należy podkreślić, że polski konsument nie jest
traktowany inaczej
niż klienci w krajach członkowskich UE i obecnie przeprowadzane
kontrole
mają na celu potwierdzenie wdrożonych działań naprawczych. Ponieważ
wszystkie
produkty wycofane z rynku przez „Costar” nie trafiły z powrotem do tej
firmy, nie istnieje niebezpieczeństwo jakichkolwiek manipulacji
produktami
zwróconymi przez sklepy i hurtownie, po emisji reportażu w dniu 13
kwietnia
2005r.
3. Ponadto w Głównym Inspektoracie Weterynarii
przygotowywana jest obecnie
zmiana ustawy o wymaganiach weterynaryjnych dla produktów pochodzenia
zwierzęcego
mająca na celu uniemożliwienie dokonywania zwrotów produktów
wprowadzanych
na rynek w taki sposób, jak zostało to ujawnione w reportażu.
Krzysztof Jażdżewski
p.o. Głównego Lekarza Weterynarii
Warszawa, 09.05.2005 r.
Materiały do tematu „Bezpieczeństwo żywności w Polsce w świetle ostatnich oficjalnych
danych statystyki państwowej” grudzień 2006
inne przykłady bezczynności i bezprawia kosztem
zdrowia ludzi i środowiska na stronie Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów
Breaking News on Food Processing &
Packaging, April 19,
2005
Smithfield
Polish plant shut over safety scare
- US meat processing
giant Smithfield Foods has
shut one of its Polish meatpacking plants after local media showed
employees
scraping mould off sausages and sending them back to retailers.
This could have repercussions for firm, which has been
looking to increase
its position in the emerging markets of Eastern Europe.
Polish daily paper Rzeczpospolita and television channel
TVN caught
workers at the Constar plant on hidden cameras, debating whether
expired
products sent back by stores should be thrown out or cleaned up and
sent
out again.
A Reuters report this morning said that the director of
Constar, which
is owned by Smithfield's Polish unit Animex, has been suspended and
production
has been halted until the matter is cleared up. An investigation by
government
food safety inspectors is being carried out and the company has
promised
to initiate an internal audit.
The European Union, which Poland joined last year, is
awaiting the results
of the Polish investigation before deciding whether to take any action.
US-based Smithfield Foods bought a majority share in
Poland’s largest
meat processor, Animex, back in 1999 and recently acquired Morliny,
which
has annual sales of more than €77.8 million. Expansion has certainly
been
at the centre of Smithfield’s plans, as these recent acquisitions show.
"These acquisitions strengthen our presence to
capitalise on marketing
opportunities to develop the protein marketplace in Eastern Europe as
these
markets emerge," said Robert Sharpe II, president of
international
operations for Smithfield.
The company has also positioned itself to take advantage
of further
anticipated EU enlargement and the development of Europe as a cohesive
market. Romania is currently on track to join the EU in 2007.
But this latest scandal could undermine the company’s
reputation at
a critical point in its expansion strategy, and damage limitation is
likely
to follow swiftly.
Reprezentujemy średni europejski poziom – to wyniki
unijnej kontroli
branży przetwórczej i Inspekcji Weterynaryjnej.
W dwóch
zakładach wizyta weterynarzy z Brukseli
zakończyła się wstrzymaniem produkcji. Jeżeli
firmy nie dostosują
się do unijnych standardów grozi im zamknięcie.
To była największa unijna kontrola od czasu wejścia do
Unii Europejskiej.
Sprawdzano między innymi przygotowanie polskich służb weterynaryjnych
do
walki z chorobami zakaźnymi oraz 12 firm z branży mięsnej, mleczarskiej
i rybnej. W 10 przypadkach nie było żadnych zastrzeżeń. Ale
w jednym zakładzie mięsnym i jednej chłodni rybnej kontrola nie wypadła
dobrze. Można nawet powiedzieć, że było bardzo źle. - Musieliśmy wyciągać
konsekwencje zarówno
w stosunku do całych podmiotów, jak i lekarzy weterynarii. – mówi
Krzysztof
Jażdżewski – Główny Lekarz Weterynarii.
Dużo lepiej unijni kontrolerzy ocenili przygotowanie Inspekcji
Weterynaryjnej
do zwalczania takich chorób jak ptasia grypa, pryszczyca czy klasyczny
pomór świń.
Dużym zaskoczeniem było to, że unijni weterynarze nie kontrolowali
zakładów sprzedaży bezpośredniej. Istnieją podejrzenia, że takie firmy
łamią prawo sprzedając zbyt duże ilości towaru.
- Uważamy, że tu powinna być bardzo ścisła kontrola, bo są to firmy
dopuszczone na bardzo preferencyjnych warunkach – mówi Witold Choiński
– ze Związku „Polskie Mięso”.
Te preferencyjne warunki to możliwość funkcjonowania w Unii
Europejskiej
bez obowiązku dostosowania się do unijnych standardów. W zamian za to
zakłady
mogą sprzedawać swoje wyroby tylko na niewielką skalą. Podejrzewa się,
że ten zakaz jest powszechnie łamany.
Problem w tym, że Inspekcja Weterynaryjna z powodu braków kadrowych
sprawdza takie firmy bardzo rzadko tylko raz lub dwa razy do roku.
Witold Katner
"Rzeczpospolita", 25. maja 2006r.
Trudna walka z mięsnym podziemiem
Nielegalne ubojnie żywią całą Polskę
Jedna trzecia mięsa i wyrobów z niego, które trafiają na
rynek, pochodzi
z nielegalnej produkcji.
- Grozi nam międzynarodowy skandal, jeżeli się
z tym nie uporamy
- powiedział podczas wczorajszej konferencji Stanisław Zięba,
przewodniczący
Rady Gospodarki Żywnościowej.
Bez nadzoru weterynaryjnego ubijanych
jest około trzech milionów świń i kilkadziesiąt tysięcy cieląt rocznie.
Mięso z nich sprzedawane jest zazwyczaj na bazarach, w gospodarstwach i
na przydrożnych straganach.
Zdaniem Cezarego Bogusza, zastępcy głównego lekarza
weterynarii, ubój
bez nadzoru jest prowadzony na mniejszą skalę, jednak szara strefa to
nadal
poważny problem. - Od połowy czerwca będziemy przeprowadzać razem z
inspekcją
sanitarną oraz strażą miejską lub policją kontrole na targowiskach.
Chcemy,
aby na każdym z nich odbywała się co najmniej raz w miesiącu -
zapowiada
Cezary Bogusz.
Tymczasem do nadużyć dochodzi również w zakładach
mięsnych działających
legalnie. W kwietniu inspekcja weterynaryjna
skontrolowała 228 rzeźni drobiu. Nieprawidłowości wykryła w 75 z nich.
Lista zarzutów jest długa. Dotyczyły m.in. złego magazynowania mięsa i
wyrobów, braku dokumentacji i przekroczenia limitów produkcji.
Zastrzeżenia do mięsa sprzedawanego w sklepach ma
Inspekcja Handlowa.
- Złą jakość ma około 13 procent produktów - mówi Bogumił Ciaś,
zastępca
głównego inspektora. Wyroby i mięso są nieprawidłowo oznakowane, a
także
sprzedawane po okresie przydatności do spożycia.
Wiele nieprawidłowości Inspekcja Handlowa wykrywa w
sklepach wielkopowierzchniowych.
- Sieci handlowe wymuszają na producentach niską cenę, co przekłada się
na złą jakość produktów - mówi Bogumił Ciaś.
Kłopoty mają też instytucje nadzorujące rynek spożywczy.
Ze stanowiska
zrezygnował niedawno Krzysztof Jażdżewski, główny lekarz weterynarii.
Wczoraj
Andrzej Lepper, minister rolnictwa, poinformował dziennikarzy, że
przyjmie
jego dymisję.
b.d., mak
TV POLSAT, 1. czerwca
(czwartek) godz. 23.35
"Truciciele" Raport specjalny Autor: Maciej Bodasiński
"Truciciele" - reportaż Macieja Bodasińskiego - to raport o żywności, która nas powoli zabija, na raty.
Kto ją produkuje? Co naprawdę zawiera? Co mówią ludzie, którzy stracili zdrowie, bo zjedli kanapkę z niewłaściwą szynką?
"Nasz Dziennik", 16. czerwca 2006r.
Fermy skażone salmonellą
Średnio ponad 20 procent kurzych ferm w Unii
Europejskiej skażonych
jest salmonellą - wynika ze wstępnego raportu unijnej agencji ds.
bezpieczeństwa
żywności (European Food Safety Agency - EFSA). Wśród krajów, w których
ma być najwięcej skażonych hodowli, EFSA wymienia Czechy, Polskę i
Hiszpanię.
Między październikiem 2004 a wrześniem 2005 r. EFSA
objęła badaniem
ponad pięć tysięcy hodowli w różnych krajach unijnych. Ostateczny
raport
ma być gotowy w październiku. "Rezultaty pokazują, że globalnie, na
poziomie
UE, obecność bakteriologiczna 'Salmonella enteritidis' i/lub
'Salmonella
typhimurium' została stwierdzona w 20,3 procentach kurników i hodowli"
- stwierdza wstępny raport. Oba rodzaje bakterii są groźne dla
człowieka.
Z oceną EFSA zgodził się lekarz medycyny i epidemiolog dr Zbigniew
Hałat. Jego zdaniem, ten problem już od dawna był zgłaszany przez
epidemiologów
służbom weterynaryjnym, które nie potrafiły się z nim uporać. Według
raportu,
najwięcej skażonych gospodarstw stwierdzono w Czechach - (62,5 proc.
hodowli),
w Polsce (55,9 proc.) oraz w Hiszpanii (51,6 proc.). Najmniej - w
Finlandii
(0,4 proc.) i Danii (1,2 proc.).
JS, PAP
TVP.PL > WIADOMOŚCI > INFORMACJE
ROLNICZE > , 27. czerwca 2006r.
Salmonella atakuje
Od przyszłego roku rozpoczyna się w całej Polsce
zwalczanie salmonellozy
drobiu. Najpierw badane będą stada reprodukcyjne, by zatrzymać
przenoszenie
się tej choroby. Potem przyjdzie czas na fermy mięsne.
Obowiązek monitorowania i zwalczania salmonellozy drobiu
wprowadziła
Unia Europejska. Przedsięwzięcie jest kosztowne.
Krzysztof Jażdżewski Główny L. Wet.: Przewidujemy, że w
1 okresie będzie
to kosztowało 250 mln zł.
Hodowcy nie będą obciążeni kosztami zwalczania
salmonellozy. Pieniądze
wyłoży budżet państwa, który może liczyć na zwrot połowy nakładów z
funduszy
europejskich. Program będzie realizowany kilka lat. Najpierw będą
badane
stada, z których pochodzą jaja do wylęgu. Jeżeli zostaną wykryte w nich
najgroźniejsze serotypy salmonelli, działania będą radykalne.
dr Andrzej Hoszowski Pań. Inst. Weterynaryjny w
Puławach: Stada będą
likwidowane, a mięso będzie poddane właściwej obróbce termicznej. Na
surowo
do ludzi trafić nie może.
Nie wiadomo dokładnie, ile drobiu jest zakażone
salmonellą. Z badań
wynika, że może dotyczyć to aż 60 proc tuszek, ale to nie mięso jest
głównym
źródłem zakażeń ludzi. Największym zagrożeniem są jaja. W ostatnich
dwóch
latach salmonellę stwierdzano w niemal co dziesiątym stadzie niosek. W
Polsce jest ponad 50 mln niosek, więc ilość zakażonych jaj może być
ogromna.
W zeszłym roku, podobnie jak w 2004 z powodu zakażenia
salmonellami
zachorowało u nas prawie 16 tys. osób. Daje to nam jedno z najgorszych
miejsc w Unii. Gorzej jest tylko w Niemczech i Czechach. Ale bardzo
daleko
nam do krajów skandynawskich, gdzie problem salmonellozy już nie
istnieje.
Prezentujemy fragmenty wywiadu z dr.
Zbigniewem Hałatem – lekarzem
medycyny
specjalistą epidemiologiem, prezesem Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia
Konsumentów.
Wywiad z dr. Hałatem przeprowadził Paweł
Grzybowski ze Stowarzyszenia Ekologiczno-Kulturalnego Klub
Gaja
w Wilkowicach.
Czubek góry lodowej
PG: Czy uważa Pan, że konsumenci są dobrze chronieni
przez Inspekcje
Sanitarną w zakresie bezpieczeństwa żywności także tej pochodzenia
zwierzęcego?
dr Hałat: Nie są, vide
www.halat.pl/foodsafety.html i pochodne
PG: Na ile skuteczne są działania Inspekcji Sanitarnej?
dr Hałat: Mało, szczególnie niska jest
skuteczność służb weterynaryjnych,
podległych ministrowi rolnictwa i rozwoju wsi i z tego powodu
stanowiących
formalnie i faktycznie wewnątrzresortową kontrolę wewnętrzną działającą
na rzecz (doraźnych) interesów producentów i uzależnionych od nich
polityków
a nie kontrolę państwową chroniącą zdrowotne i ekonomiczne interesy
konsumenta
produktów pochodzenia zwierzęcego
PG: Co należałoby (ewentualnie) zmienić aby konsument
mógł mieć większą
gwarancję że żywność jest bezpieczna?
dr Hałat: Głównych inspektorów licznych
inspekcji, sposób szkolenia
i działania policjantów, strażników miejskich, celników, urzędników
skarbowych
i wszystkich pozostałych beneficjentów budżetu państwa, którzy we
własnym
najlepszym interesie powinni dbać o zdrowie podatników składających się
na ich utrzymanie
PG: Na co Pana zdaniem konsument powinien zwracać uwagę
przy zakupie
artykułów pochodzenia zwierzęcego, tak aby mógł uniknąć złej jakości
produktu?
dr Hałat: Na zgodność warunków przechowywania i
znakowania z obowiązującymi
przepisami, wpisy do książki kontroli sanitarnej, która powinna być
udostępniana
konsumentom do wglądu
PG: Jak Pan ocenia jakość artykułów pochodzenia
zwierzęcego w Polsce?
dr Hałat: Nisko: np. tanie wędliny masowego
spożycia są preparatami
chemicznymi z niskim wkładem składników pochodzenia zwierzęcego innych
niż tkanki szkodliwe dla zdrowia ludzi, jak tłuszcz, kości itp.,
wszystkie
zaś produkty pochodzenia zwierzęcego wyjątkowo są znakowane informacją
o miejscu i sposobie hodowli, stosowanych paszach, co pozwala żerować
na
naszym rynku właścicielom fabryk mięsa i nabiału spychającym na
margines
hodowców z gospodarstw rodzinnych i drobnych przetwórców
PG: Czy uważa Pan że mięso sprzedawane w Polsce jest
zdrowe i bezpieczne?
dr Hałat: Zależy od rozpatrywanego zagrożenia,
np. brak
dowodów na wyeliminowanie zagrożenia chorobami prionowymi, są
silne
przesłanki ekologiczne uznania zagrożenia dioksynami za powszechne i
poważne,
system badań na obecność zanieczyszczeń chemicznych jest dziurawy, a co
najmniej nieprzejrzysty zwłaszcza w przypadku pozostałości hormonów,
antybiotyków
i metali ciężkich nie tyko w produktach z farm tuczu przemysłowego,
lecz
także mniejszych hodowli, gdzie na własną rękę stosuje się choćby
antybiotyki
bez zachowania odpowiedniego odstępu czasowego od podania antybiotyku
do
uboju, Nadmiar chlorku sodu (sól kuchenna) i monoglutaminianiu sodu
(wzmacniacz
smaku i zapachu) konsumenci są w stanie wykryć sami za pomocą zmysłu
smaku
i – co jest ceną przyjemności podniebienia – licznych szkodliwych
następstw
dla swojego zdrowia z nadciśnieniem tętniczym krwi na czele. Wśród bez
opamiętania ładowanych do wędlin substancji chemicznych poczesne
miejsce
zajmuje saletra. W świetle opinii Światowej Organizacji Zdrowia ten
składnik
mieszanek peklujących powinien być wycofany z użycia, gdyż zawarte w
nim
azotany w przewodzie pokarmowym człowieka przekształcają się w
substancje
rakotwórcze. Żadna to nowość i dla epidemiologów i producentów wędlin,
a jednak ci ostatni pozostają głusi na argumenty naukowe, które są
sprzeczne
z ich interesem. Od lat nie mogę się doprosić nawet tak prostego
sposobu
okazania dbałości o zdrowie konsumenta, jak wytwarzanie wędlin
przeznaczonych
np. na grila, Podgrzewanie saletry w grilowanej, smażonej,
pieczonej
lub gotowanej wędlinie znacznie zwiększa ilość substancji zagrażających
rakiem przełyku, żołądka i jelita grubego. Co tu mówić o lojalności w
stosunku
do konsumentów, skoro kwitnie cwaniactwo. Za czubek góry lodowej należy
uznać upublicznione przypadki łamania prawa sanitarnego typu afery
CONSTAR.
PG: Czy rozwój technologii produkcji mięsa wpłynął
korzystnie na jakość
artykułów pochodzenia zwierzęcego czy też odwrotnie? Jeśli zauważa Pan
jakiejś problemy to które z nich są najistotniejsze?
dr Hałat: Odwrotnie. Do najistotniejszych
problemów zaliczam koncentrację
produkcji i stosowanie wynalazków technologicznych, które
przynoszą
łatwy zysk producentom na koszt zdrowia ludzi, zwierząt i środowiska.
Istnienie szarej strefy oraz nieprawidłowości w nadzorze
nad bezpieczeństwem
żywności – to zdaniem naukowców poważne problemy branży
mięsnej.
W ciągu ostatnich kilku lat polski przemysł mięsny przeszedł gruntowną
metamorfozę – kilkaset zakładów może śmiało konkurować z unijnymi. Ale
nie udało się uporządkować całego rynku mięsa. A to ma wpływ i na
jakość,
i na bezpieczeństwo tej żywności.
Szacuje się, że poza wszelką kontrolą, jest na rynku przynajmniej 20
procent mięsa i jego przetworów. Walka z szarą strefą na razie nie
przynosi
efektów.
- Dopóki jest to opłacalne, są ludzie, którzy tym się zajmują i omijają
prawo, bardzo ciężko to wykryć - mówi Bogdan Twarowski z Inspekcji
Weterynaryjnej.
Być może sytuacja zmieni się, gdy zamiast kilku, będzie jedna
instytucja
kontrolująca bezpieczeństwo żywności. Planuje się, że powstanie ona w
przyszłym
roku. Inspekcja weterynaryjna zapowiada też, że większy nacisk będzie
położony
na sprawdzanie warunków produkcji mięsa szczególnie na etapie hodowli i
karmienia zwierzęcia.
Być może częstsze kontrole powstrzymają niektórych rolników przed
używaniem
zakazanych pasz z dodatkiem mączki kostnej. Specjaliści branży mięsnej
przyklaskują pomysłowi, by bezpieczna żywność była dla klientów
widoczna
na półkach. Ma ją wyróżniać ten znak.
Anna Szymczak-Grabianowska/Agrobiznes
agro
BEZPIECZEŃSTWO ŻYWNOŚCI WEDŁUG NIK
N A J W Y Ż S Z
A I Z
B A K O N T R O L I DEPARTAMENT ŚRODOWISKA, ROLNICTWA I ZAGOSPODAROWANIA PRZESTRZENNEGO
I N F O R M A C J A O WYNIKACH KONTROLI FUNKCJONOWANIA NADZORU NAD
WYTWARZANIEM, OBROTEM I STOSOWANIEM ŚRODKÓW
ŻYWIENIA ZWIERZĄT WARSZAWA STYCZEŃ 2004 R. KSR – 41013 - 03 Nr ewid. 193/2003/P/03/112/KSR