Wiedza naukowa
zajmująca się czynnikami szkodliwymi, czyli noksologia (od łac. noxa –
czynnik szkodliwy), uwzględnia szereg pomijanych zazwyczaj aspektów
oddziaływania czynnika szkodliwego na człowieka, do których należy
zróżnicowana podatność poszczególnych osób (rodzin) na czynnik
szkodliwy występujący w pojedynkę lub wespół z innymi, wzajemnie
potęgującymi niepożądane oddziaływanie na zdrowie. W noksologii za
punkt wyjścia procesu diagnostycznego przyjmuje się przyczynę zgodnie z
zasadą wyrażoną po łacinie słowami POSITA CAUSA, PONITUR EFFECTUS,
czyli „gdy działa przyczyna, jest i skutek” oraz NIHIL FIT SINE CAUSA - "nic nie
dzieje się bez przyczyny".
DO ZGŁASZANIA SKUPISK
FORMULARZ KONTAKTOWY
NA STRONIE GŁÓWNEJ
SKUPISKA
CHOROBY W POLSCE
DISEASE CLUSTERS IN POLAND
It is Europe that
is sick, all Europe with
the exception of
Poland. Neal Ascherson
Scottish historian Poland
(in English)
MOVE FOR HEALTH
WALK
POLAND GMO FREE LAND NUKES FREE LAND LAND OF THE FREE *** Poles
are fiercely independent and
stand up for their beliefs. US
Ambassador to Poland Victor
Ashe, Sept 24, 2008 ***
Poland
to ban Monsanto’s
genetically
modified maize
by Agence France-Presse
April 4, 2012
Poland will impose
a
complete ban
on growing the MON810
genetically modified strain
of
maize made by US company
Monsanto on its territory,
Agriculture
Minister
Marek Sawicki said Wednesday.
“The decree is in the works.
It
introduces a complete
ban on the MON810 strain
of maize in Poland,"
Sawicki told reporters,
adding that pollen
of this strain could have
a harmful effect on bees. GMO KILLS BEES
real +
virtual =
symbiotic space
the epidemiologist's view
of the ACTA controversy:
free entities appreciate symbiosis,
parasites hate symbiosis
- dr Halat
IN AQUA SANITAS INSTYTUT WODY 1997 - 2012 www.halat.pl
2012 is the European Year for Water unearth your water
supply Instytut Wody
2012 is the European Year for Water
- unearth your
water supply 2012 jest Europejskim Rokiem dla Wody - zbadaj dogłębnie swoje
zaopatrzenie w wodę 15 lat Instytutu Wody: 1997 - 2012
Szanowni Państwo,
Uprzejmie informuję, że w roku 2012 pojawi
się kolejna pozycja książkowa mojego autorstwa - medyczny przewodnik po wodzie
przeznaczony dla konsumentów, lekarzy i sprzedawców wody.
Poprzednie pozycje: turkusowa książeczka WODA
(1998) i szmaragdowa książeczka WODA DLA CIEBIE (2000) spełniły swoje zadanie,
budząc w Polsce na tyle silne zainteresowanie skutkami zdrowotnymi domieszek
wody, że w światowym rankingu państw według zadowolenia z jakości wody Polska z
wynikiem 80% zadowolonych zajmuje dalekie 49. miejsce ex aequo z Kolumbią i
Katarem (sic!).
Nieakceptowalne cechy wody mogą - choć nie muszą -
stanowić ostrzeżenie przed zawartością domieszek szkodliwych dla zdrowia. W
rzeczywistości domieszki wody szkodliwe dla zdrowia obecnego i przyszłych
pokoleń konsumentów z reguły są poza zasięgiem wykrywalności sensorycznej
człowieka. Tym samym na straży zdrowia publicznego stoją wyłącznie skrupulatne
badania parametrów jakości zdrowotnej wody, które w swojej istocie są wynikiem
kompromisu pomiędzy zagrożeniem rzeczywistym (domniemanym) a tolerowanym przez
konsumentów. Konsument pozbawiony obiektywnej informacji zgodnej z aktualnym
stanem wiedzy medycznej w swoich opiniach i decyzjach zakupu kieruje się
przesądami kreowanymi przez reklamę, z natury rzeczy jednostronną. Tymczasem
postępy medycyny prewencyjnej nie pozostawiają złudzeń co do rzeczywistej
hierarchii zagrożeń zdrowia wynikających z wyborów konsumenckich. Można
powiedzieć, że walka konsumentów o zdrowie ma charakter walki sufrażystek o
równouprawnienie kobiet. Pomimo licznych przeciwieństw, ze zmową napędzaną
pieniądzem na czele, w krajach cywilizowanych górę bierze siła konsumenta. W
efekcie petycji Center for Science in the Public Interest z 2011 r. Stan
Kalifornia nakazał znakować napoje typu cola zawierające E 150 d, karmel
amoniakalno - siarczynowy, ostrzeżeniem przed możliwością ryzyka raka, co
powoduje że własciciele najdroższych marek na świecie w panice deklarują zmianę
receptur. Aktualnym przykładem walki konsumentów
o bezpieczeństwo własne i przyszlych pokoleń jest akcja amerykańskiej The Environmental Working Group przeciwko ciężkim
zagrożeniom zdrowia ze strony bisphenolu A, który jest wykorzystywany do wyrobu
poliwęglanów mających zastosowanie w produkcji pięciogalonowych butli dla
potrzeb dostawy wody do domu, biura i obiektów użyteczności publicznej (petycja do podpisania przez mieszkańców USA).
Nowa pozycja pod roboczym tytułem WODA A ZDROWIE -
obok funkcji informacyjnej dla konsumentów krajowych i zagranicznych - będzie
nieocenionym wsparciem dla marketingu, promocji i ochrony marki firm sektora
wodnego w Polsce, szczególnie narażonych na zagrożenia już rozpoznane, choć
nieraz skrywane, jak i nowe - wynikające np. z planów eksploatacji gazu
łupkowego, czy też nagle rujnujące wizerunek polskiego przemysłu spożywczego na
skalę wielkiego skandalu solnego.
Celem udostępnienia konsumentom wyboru nie tylko
strategii zaopatrzenia domu w wodę (woda wodociągowa lub studzienna doczyszczana
w domu albo też spożywana i używana bez doczyszczania lub uzdatniana w domu
poprzez filtrowanie, woda w pojemnikach dużych, n.p. 19 litrowych, czyli
pięciogalonowych lub małych, jak np. butelki lub kanistry) ale i konkretnej
marki lub firmy - proponuję skorzystać z oferty reklamowej Centrum Europejskiej
Medycyny Integracji (d. Medyczne Centrum Kosumenta) zawartej na stronieReklama
ponadstandardowa.
Reklamodawcy będą mogli skorzystać ze specjalnych warunków udziału w
wydarzeniach 15-lecia Instytutu Wody w roku 2012, który jest ogłoszony
Europejskim Rokiem dla Wody (2012 is the European Year for Water - unearth your
water supply; 2012 jest Europejskim Rokiem dla Wody - zbadaj dogłębnie swoje
zaopatrzenie w wodę).
Termin odpowiedzi na powyższą ofertę upływa z końcem marca b. r. Z poważaniem dr Zbigniew Hałatzałożyciel Instytutu Wody (15 lat Instytutu Wody: 1997 - 2012) Instytut Wody
Informacja uzupełniająca
Zawierająca ceny zwykłe i upustowe oferta reklamowa
Centrum Europejskiej Medycyny Integracji (d. Medyczne Centrum Kosumenta)
zamieszczona jest na stronieReklama ponadstandardowa
(
http://www.halat.pl/oferta/index.php?category=34 ) i w odniesieniu do
anonsowanej pozycji pod roboczym tytułem WODA A ZDROWIE przedstawia się
następująco: w
tekście 1/ 2 strona lewa – moduł A w tekście 1/ 2 strona prawa - moduł B w
tekście 1/1 strona lewa - moduł C w tekście 1/1 strona prawa- moduł D za
II okładką kolejna 1/1 strona reklamowa prawa - moduł E za II okładką kolejna
1/1 strona reklamowa lewa - moduł F II OKŁADKA - moduł G III OKŁADKA -
moduł H IV OKŁADKA - moduł I Uwagi: 1. Ceny upustowe tylko dla
producentów i dystrybutorów wód opakowanych, filtrów oraz dostawców wody
wodociągowej
2. Kolejność reklam w module A - F według
kolejności zaksięgowania wpłat
3. Ceny modułów G – I wyjściowe do
aukcji 4. Obowiązują
The ASME guidelines: BEST PRACTICES FOR DIGITAL MEDIA, reklamy firm nie
udzielających konsumentom markowych gwarancji jakości zdrowotnej nie są
przyjmowane.
***
Jak dokonywać zakupów w sklepie internetowym
Centrum Europejskiej Medycyny Integracji?
Po dokonaniu wyboru modułu poprzez kliknięcie na
ikonę sklepowego koszyka Wielce Szanowny Klient Centrum Europejskiej Medycyny
Integracji uzyskuje dostęp do wykazu dokonanych wyborów, a w następnym kroku -
do formularza "Dane nabywcy", którego staranne wypełnienie potwierdzone
kliknięciem na link "Dalej" generuje dokument Faktura PRO FORMA. Zaksięgowanie
wpłaty na rachunek podany w tym dokumencie uruchamia nasze czynności w postaci
wystawienia faktury VAT i zarezerwowania przestrzeni reklamowej w kolejności
zaksięgowania wpłat.
Światowy ranking państw według zadowolenia z jakości wody Czy jesteś zadowolony czy niezadowolony z jakości wody w mieście lub na innym terenie pobytu? [% zadowolonych]
Denmark 97% Austria 97% Iceland 97% Sweden 97% Switzerland 96% Norway 95% Finland 95% Germany 95% United Kingdom 95% Netherlands 94% Australia 93% Singapore 93% Uruguay 93% Luxembourg 92% Canada 91% Ireland 91% Slovenia 90% Portugal 90% United States 89% Czech Republic 89% New Zealand 89% Jamaica 89% Costa Rica 89% Sri Lanka 88% Japan 88% Indonesia 87% Hungary 86% Slovakia 86% Bahrain 85% Belgium 85% Chile 84% United Arab Emirates 84% France 84% Paraguay 84% Spain 84% Philippines 83% Brazil 83% Malaysia 83% Kyrgyzstan 83% Thailand 83% Laos 83% Uzbekistan 82% Nepal 82% Namibia 82% Korea (Republic of) 82% Croatia 81% Italy 81% Colombia 80% 49. Poland 80% Qatar 80% Hong Kong, China (SAR) 78% Montenegro 78% Egypt 76% Panama 76% Bolivia 74% Trinidad and Tobago 74% Argentina 74% China 73% Cambodia 73% Botswana 72% Ghana 72% Bosnia and Herzegovina 72% Mozambique 71% Turkmenistan 71% El Salvador 70% Libyan Arab Jamahiriya 70% Lithuania 70% Dominican Republic 70% Macedonia 70% Honduras 70% Romania 70% Bangladesh 70% Nicaragua 69% Venezuela 68% Peru 68% Kuwait 68% Mexico 68% Cyprus 67% Senegal 67% Estonia 67% Guatemala 67% Georgia 66% Latvia 65% Tajikistan 65% Greece 65% Turkey 64% Malta 64% Morocco 64% Djibouti 63% Belize 63% Niger 63% India 63% Belarus 63% Sudan 62% Ecuador 62% Zimbabwe 62% Viet Nam 62% Malawi 62% Armenia 61% Bulgaria 61% Afghanistan 61% Algeria 61% Saudi Arabia 60% Serbia 60% Moldova (Republic of) 60% Mongolia 60% Uganda 60% Cuba 59% Jordan 59% Iran 58% Occupied Palestinian Territory
58% Mauritania 57% Mali 57% Yemen 56% Comoros 56% Kazakhstan 56% Israel 56% Benin 56% Pakistan 55% Rwanda 55% Zambia 54% Guyana 54% South Africa 53% Russian Federation 53% Madagascar 53% Burundi 52% Côte d'Ivoire 52% Kenya 52% Cameroon 51% Ukraine 51% Azerbaijan 51% Liberia 51% Tunisia 50% Albania 50% Syrian Arab Republic 50% Angola 47% Lebanon 47% Nigeria 47% Iraq 44% Central African Republic
41% Burkina Faso 39% Guinea 38% Sierra Leone 37% Chad 35% Tanzania 35% Togo 34% Congo 33% Ethiopia 29% Haiti 26% Congo DR
22%
INSTYTUT
WODY JEST
ORGANIZATOREM OGÓLNOPOLSKICH
WIELODYSCYPLINARNYCH KONFERENCJI
STU SPECJALISTÓW WODA
ZDROWA I BEZPIECZNA
ogólnopolska
wielodyscyplinarna
konferencja stu specjalistów WODA
ZDROWA I BEZPIECZNA I I odbyła
się 9.
czerwca 1998r. w
Warszawskim Domu Technika
ogólnopolska
wielodyscyplinarna
konferencja stu specjalistów WODA
ZDROWA I BEZPIECZNA I I
I odbyła
się 23.
listopada 1999r. w
Państwowym Zakładzie
Higieny w Warszawie
ogólnopolska
wielodyscyplinarna
konferencja stu specjalistów WODA
ZDROWA I BEZPIECZNA V 2001r. konferencja
niepubliczna, lista uczestników
zamknięta
ogólnopolska
wielodyscyplinarna
konferencja stu specjalistów WODA
ZDROWA I BEZPIECZNA V I 2002r. konferencja
niepubliczna, lista uczestników
zamknięta
ogólnopolska
wielodyscyplinarna
konferencja stu specjalistów WODA
ZDROWA I BEZPIECZNA V I
I pod
nazwą CENA
WODY NA TLE EKOLOGICZNEJ
MAPY POLSKI zorganizowana
przez Instytut
Wody i Miasto Nowy Targ odbyła
się 16
- 18. października
2003 r. w
Nowym Targu
Wieloośrodkowa
Wielodyscyplinarna Ogólnopolska
Konferencja WODA
ZDROWA I BEZPIECZNA
miesięcznik
"Świat Konsumenta" Nr 5 (55) maj 2006 Toksyczny bar w wodzie
Obowiązujące
w Polsce prawo sanitarne zalicza
bar do składników naturalnie występujących w naturalnej wodzie
mineralnej
i ustala maksymalny limit, którego przekroczenie może stanowić ryzyko
dla
zdrowia publicznego. Limit ten wynosi 1 miligram na litr wody (1 mg/l).
Nikłe ilości
rozpuszczalnego w wodzie baru
mogą być przyczyną trudności z oddychaniem, zaburzeń rytmu serca,
podrażnienia
żołądka, zmniejszenia siły mięśniowej, zaburzeń odruchów nerwowych,
obrzęku
mózgu oraz uszkodzenia wątroby, nerek i serca, ale za wskaźnik skutków
narażenia ludzi na bar w spożywanej wodzie uznaje się nadciśnienie
tętnicze
krwi.
Jak powstał
limit dla baru?
W oparciu o
dotychczas najbardziej miarodajne
badania epidemiologiczne Światowa Organizacja Zdrowia wyznacza NOAEL
dla
baru w wodzie spożywanej przez ludzi na poziomie 7,3 mg/l. NOAEL (ang.
No-Observed-Adverse-Effect Level) jest to dawka o niewidocznych
(jeszcze)
skutkach zatrucia, czyli najwyższy poziom narażenia, przy którym
jeszcze
nie występują statystycznie lub biologicznie znaczące wzrosty
częstotliwości
lub intensywności szkodliwych skutków pomiędzy narażoną populacją a
wydzieloną
jej grupą kontrolną, przy czym niektóre skutki mogą jednak być
wywoływane
na tym poziomie, ale nie są one uważane za szkodliwe, ani też nie
poprzedzają
skutków szkodliwych. Po uwzględnieniu czynnika niepewności wynikającej
ze zmienności międzygatunkowej ustalono limit dla baru na poziomie 1
mg/l.
Z tym samym uzasadnieniem ten sam poziom dla naturalnej wody mineralnej
wyznaczono w obowiązującej dyrektywie unijnej, postępując zgodnie
ze
stanowiskiem właściwego ciała doradczego Komisji Europejskiej, czyli
Komitetu
Naukowego ds. Żywności. W 1993r. określone przez Światową Organizację
Zdrowia
wymagania co do jakości zdrowotnej wody w przypadku baru były
ostrzejsze
– ustalony limit wynosił 0,7 mg/l.
Obowiązki
producenta
Przekroczenie
obowiązującego limitu baru 1
mg/l w naturalnej wodzie mineralnej może stanowić ryzyko dla zdrowia
publicznego.
Stąd naturalna woda mineralna musi spełniać wymagania przy ujęciu, a
jeżeli
w czasie eksploatacji ujęcia lub rozlewania wody nastąpiło
zanieczyszczenie
i woda zawiera ponadnormatywne stężenia składników niepożądanych i
szkodliwych
dla zdrowia, takich jak bar, producent wody powinien zawiesić produkcję
do czasu usunięcia przyczyny zaistniałych zmian.
Zakazane
znachorstwo
Oznakowanie,
prezentacja i reklama naturalnych
wód mineralnych nie może zawierać informacji przypisujących naturalnej
wodzie mineralnej właściwości zapobiegania chorobom lub ich leczenia
albo
odwoływać się do takich właściwości. Dopuszcza się znakowanie
naturalnych
wód mineralnych informacjami: "pobudza trawienie", "może polepszyć
funkcje
wątrobowo-żółciowe" lub podobnymi oznaczeniami, ale tylko na podstawie
wyników badań klinicznych i farmakologicznych. Badania kliniczne i
farmakologiczne
obejmują analizy wykonane według metod uznanych naukowo, które muszą
być
dostosowane do szczególnych właściwości naturalnej wody mineralnej oraz
jej wpływu na organizm ludzki, takich jak: diureza, funkcje żołądkowe
lub
jelitowe, wyrównanie niedoboru substancji mineralnych. Badania te
wykonują
właściwe jednostki naukowo-badawcze, zgodnie z zakresem kompetencji
określonym
w statutach tych jednostek.
Zdrowotne
skutki lobbingu i nieuczciwej konkurencji
W latach
2000 – 2004 minister zdrowia wydał
cztery rozporządzenia w sprawie naturalnych wód mineralnych,
naturalnych
wód źródlanych i wód stołowych. Ich zestawienie dostępne jest na
stronie
WODA
W POJEMNIKU – WARUNKI SANITARNE . Zapis najbardziej szokujący
polskiego
konsumenta znalazł się w ostatnim rozporządzeniu ministra zdrowia, z
29.
kwietnia 2004r. Zezwalał do dnia 1 stycznia 2006r. na spełnianie przez
naturalne wody mineralne części wymagań określonych dla zwykłej wody
wodociągowej
lub studziennej. Nieświadomy konsument wydawał więc pieniądze na
naturalne
wody mineralne, które zgodnie z prawem mogły zawierać 10 razy więcej
manganu,
pięć razy więcej ołowiu i 2 razy więcej miedzi niż wolno w od 1.
stycznia
bieżącego roku.
Ustawa o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym
odprowadzaniu ścieków
po wejściu w życie uchyli i zastąpi część przepisów ustawy z 24
października
1974 r. Prawo wodne.
Skreślony będzie w dziale IV rozdział 3, zawierający Art. 106. Podstawę
prawną straci więc Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 4
września
2000 r. w sprawie warunków, jakim powinna odpowiadać woda do picia i na
potrzeby gospodarcze, woda w kąpieliskach, oraz zasad sprawowania
kontroli
jakości wody przez organy Inspekcji Sanitarnej (Dz. U. Nr 82, poz. 937
z 4. października 2000r.). Określona w tym rozporządzeniu jakość
zdrowotna
wody jest zgodna z wymogami Dyrektywy Europejskiej i opinią
polskich
ekspertów, ale w przekonaniu producentów i sprzedawców
wody
"do picia"
zrzeszonych w Izbie Gospodarczej 'WODOCIĄGI POLSKIE"
jest
nieosiągalna, a Inspekcja Sanitarna winna - zdaniem podmiotów
gospodarczych
zobowiązanych do poddania się kontroli (!) - odstąpić od ustawowych
obowiązków
kontrolnych. Stanowisko przedsiębiorstw sprzedających wodę niezdatną do
picia jako wodę pitną znajduje poparcie w wystąpieniach
niektórych
parlamentarzystów.
Równocześnie władze prowadzą politykę paraliżowania
i anemizacji służby sanitarno-epidemiologicznej, nie
zapewniając minimum
środków na aparturę pomiarową i niezbędne odczynniki.
Z tego powodu do chwili
obecnej Inspekcja Sanitarna
-
nawet na terenie
Śląska - nie kontroluje wielu parametrów wymaganych
prawem obowiązującym
od 1990r., w tymbenzenu,
zaliczonego
przez Międzynarodową Agencję Badań nad Rakiem do kategorii czynników
rakotwóczych
dla człowieka (Grupa 1). Dziesięciokrotne zaostrzenie normy w dniu 4
września 2000 r. niczego w praktyce nie zmieniło - w naszym kraju nadal
nikt nie sprawdza czy woda do picia nie zawiera benzenu w stężeniu
zabójczym
dla człowieka.
Benzen jest tu tylko przykładem rozlicznych parametrów wody do picia
nie objętych kontrolą sanitarną.
Z powyższych względów konsumenci płacący za produkt zakładów
wodociągowych
i wyborcy i podatnicy, czyli my wszyscy powinniśmy starannie śledzić
poczynania
władz, choćby po to, aby zrównoważyć nacisk przedsiębiorców i sprawdzić
jak posłowie i senatorowie dbają o nasze zdrowie.
Artykuł Red. Edyty
Kaczmarskiej "SUPEREXPRESS" 27.03.2001 "Czasem lepiej pić
kranówkę"
Czasem lepiej pić kranówkę
Rodzina piła filtrowaną wodę,
gotowała i zmywała w niej,
dopóki pani Tarkowska nie sprawdziła w sanepidzie, czym różni się
oczyszczona
woda od zwykłej kranówki.
W trosce o zdrowie rodziny
kupiłam "wspaniały filtr"
działający na zasadzie odwróconej osmozy. Akwizytorka zapewniała, że
jest
to najlepsze urządzenie na rynku posiadające certyfikaty i atesty.
Ewa Tarkowska z Warszawy
Okazało się, że woda z filtra nie nadaje się
ani do picia, ani
do potrzeb gospodarczych. Inaczej niż miejska kranówka - tę według
żoliborskiego
sanepidu można pić, gotować, używać do mycia naczyń.
- Przeraziliśmy się. Zapłaciliśmy ok. 3 tys. zł za to, aby spożywać
wodę nadającą się do celów technicznych - oburza się pani Ewa.
Postanowiła
reklamować urządzenie. Właściciel biura handlowego Andrzej Kacperski
odmówił,
gdyż minęły ustawowe terminy. - Klientka nasłuchała się bzdur!
Państwowy
Zakład Higieny zaakceptował urządzenie. Wody z odwróconej osmozy używa
się do dializy nerek!!! - bronił towaru. A opinię sanepidu skwitował: -
Może pobrała wodę do badania do brudnej butelki?
Tyle, że sanepid odrzucił wodę nie z powodu
zanieczyszczeń, lecz
"wyjałowienia". Sanepid sprawdza, czy woda odpowiada polskim
normom.
- Woda po odwróconej osmozie ma za mało minerałów, bo filtracja
wypłukuje
wszystko. Minister zdrowia określił jednak, że pewne minerały w wodzie
być muszą, np. wapń, magnez. Producent urządzenia powinien
więc
dostosować się do polskich norm określonych w rozporządzeniu ministra
zdrowia
z 2000 r. w sprawie warunków, jakim powinna odpowiadać woda do picia i
na potrzeby gospodarcze - wyjaśnia Helena Tołczyk, kierownik
żoliborskiego
sanepidu.
Specjalista mówi
* mówi ZBIGNIEW HAŁAT, lekarz epidemiolog z Medycznego Centrum
Konsumenta:
- Źródłem minerałów jest dieta bogata w owoce, warzywa i
przetwory zbożowe.
Na tym w zasadzie mógłbym zakończyć wypowiedź, czy woda powinna być
mineralizowana,
czy nie. Z taką opinią zgadzają się wszyscy naukowcy na świecie. Są
pewne
badania prowadzone w Szwecji i Finlandii, które wykazują niższą
umieralność
z powodu chorób układu krążenia w populacji pijącej wodę z zawartością
magnezu.
Niemniej nie wpłynęły one na zmianę opinii
naukowców decydujących
o składzie wody do picia w krajach cywilizowanych.
Jeśli mamy wybierać między truciznami obecnymi w wodzie
kranowej a wodą,
która zawiera swój podstawowy składnik, czyli H20,
to oczywiście
rozsądek nakazuje wybrać to, co jest bezpieczne, co służy zdrowiu. Czym
innym jest sposób sprzedaży filtrów do odwróconej osmozy. Kiedy ktoś
przychodzi
i wykazuje, że woda z kranu jest szkodliwa, dlatego że ma dużą
przewodność
elektryczną, to jest oszustem.
Każda woda, która zawiera jakieś substancje mineralne,
ma dużą przewodność.
Gdyby takie doświadczenie zrobić na dobrej wysoko mineralizowanej
wodzie,
to dopiero urządzenie akwizytora pokazałoby duże wychylenie
potencjometru.
To jest wada urządzenia
MAŁGORZATA ROTHERT, powiatowy rzecznik
konsumenta:
- Sprzedawcę urządzenia obowiązuje odpowiedzialność z tytułu rękojmi.
Klient może więc przez rok od dnia zakupu i w ciągu miesiąca od daty
ujawnienia
wady reklamować urządzenie. W tym wypadku terminy minęły.
Importera obowiązują jednak polskie normy. Dlatego
powinien sprzedawać
mineralizator w komplecie z urządzeniem filtrującym.
Kup filtr
* mówi STANISŁAW BEDNAREK, importer aparatów do filtracji:
- Polskie normy spełnia tylko urządzenie z
mineralizatorem, choć
klient może kupić sam aparat do oczyszczania.
Urządzenie z mineralizatorem jest droższe o około 200
zł, ale mineralizator
trzeba wymieniać. Najlepiej tak często jak filtry.
EDYTA KARCZMARSKA
Jednym z efektów specyficznej
"oświaty zdrowotnej" jest
zasypywanie nas
listami o
następującej lub bardzo
podobnej treści:
Chciałbym zamontować sobie filtr do wody
działający na zasadzie
odwróconej osmozy, ale niedawno dowiedziałem się od znajomych, że woda
po osmozie jest w zasadzie pozbawiona minerałów (jałowa) i może być
groźna
dla organizmu.
Czy to prawda?
Czy używanie takiej wody może być niebezpieczne?
Jeżeli to możliwe, proszę o jakąś odpowiedź
(podpowiedź).
Z poważaniem
Paweł S.
Uwaga
oszuści!
List do Instytutu
Sznowni Panstwo.
W biezacym roku 2003 kilkakrotnie niepokojono mnie telefonicznie
oferujac
mi bezplatne badanie jakosci wody. Jako handlowiec nie widze w tym nic
zlego, dopoki przez telefon kolejne firmy, ktorych nazw nie bede
przytaczal,
nie posluguja sie imionami i nazwiskami wszystkich lokatorow bedacych
najemcami
mieszkania. Nie wiem jakie dane sa jeszcze w posiadaniu tych oraz
innych
firm odnosnie mojej osoby i osob mi bliskich, jednakowoz rozmowcy
pytani
o zrodlo danych zawsze wskazuja na Instytut Wody. Chcialbym przed
skierowaniem
sprawy do sadu dowiedziec sie skad Panstwo posiadaja dane osobowe
obywateli
RP i na jakiej podstawie przekazujecie je Panstwo innym instytucjom
(wzglednie
firmom). Czekam na Panstwa odpowiedz majac jednoczesnie nadzieje, ze
zadna
wiecej firma nie bedzie do mnie w tej sprawie dzwonila powolujac sie na
Was.
Z powazaniem
Obywatel.
Odpowiedź na powyższy list
Szanowny Panie
Uprzejmie informuję, że powoływanie się na Instytut Wody
jest mniej
uprawnione niż powoływanie się na premiera, bądź prezydenta RP. Tamci
bowiem
dygnitarze mają obowiązek stać na straży obowiązującego w Polsce prawa,
które przewiduje pobór próbek wody wodociągowej w miejscu czerpania
wody
przez odbiorców usług (minimum 75% wszystkich punktów pobierania próbek
wody), aby właściwy państwowy inspektor sanitarny mógł wykonać swoje
ustawowe
zadania i wydać ocenę stwierdzającą a) przydatność wody, b) warunkową
przydatność
wody, c) brak przydatności wody do spożycia przez ludzi.
Ocena powinna
zawierać mi. in. stwierdzenie zgodności bądź niezgodności z
wymaganiami
bakteriologiczymi, fizykochemicznymi i organoleptycznymi określonymi w
Rozporządzeniu Ministra Zdrowia z dnia 19 listopada 2002
r.
w sprawie wymagań dotyczących jakości wody przeznaczonej do spożycia
przez
ludzi (Dz. U. dnia 5 grudnia 2002 r. Nr 203, poz. 1718). Badanie próbek
wody przeprowadza się zgodnie z wymaganiami systemu zapewnienia jakości
według zwalidowanych metod.
Zachęcam do zapoznania się z zakresem wymaganych badań
oraz całością
obowiązującego prawa w tym zakresie. Te i inne informacje są
stale
wszystkim dostępne na stronie internetowej WODA
- WARUNKI SANITARNEhttp://www.halat.pl/wodawarunki.html
i pochodnych.
Równocześnie pozwalam sobie poinformować, że nikt nie
jest przeze mnie
upoważniony do reprezentowania mnie w jakiejkolwiek sprawie.
Z uwagi na wielorakie ryzyko związane z aktywnością w
Polsce legionu
oszustów działających w tym segmencie sprzedaży bezpośredniej list
elektroniczny
Szanownego Pana oraz niniejszą odpowiedź zamieszczam na stronie
internetowej
DZIAŁALNOŚĆ INSTYTUTU WODY (http://www.halat.pl/instytut_woda.html),
naturalnie
z pominięciem Pańskiego adresu e-mail.
O danych osobowych będących w posiadaniu oszustów radzę
powiadomić policję.
Z poważaniem
dr Zbigniew Hałat
Ciąg dalszy korespondencji zawierający bardzo słuszny
postulat...
Szanowny Panie Doktorze.
Bycmoze ton mojej wiadomosci nie byl najwlasciwszy, lecz pisalem ja
pod wplywem gniewu i jesli poczul sie pan poruszony to jest mi przykro.
Dziekuje za pouczenie mnie, lecz prosze mi wierzyc bez znajomosci prawa
nie osmielilbym sie pisac do Panstwa. Z wyksztalcenia jestem biologiem
i kilka lat przepracowalem w Akademii Medycznej zajmujac sie m.in.
biologicznymi
i fizykochemicznymi zrodlami zanieczyszczen wody - sila rzeczy troche
sie
na tym znam. Caly moj zal dotyczyl jedynie danych osobowych, obietych
prawna
ochrona, a sprzedawanych na prawo i lewo. Naturalnie powiadomilem
organy
scigania o zaistnialej sytuacji i podalem rowniez fakt powolywania sie
przez firmy na Instytut Wody, tak wiec prosze spodziewac sie pytan
dotyczacych
tego tematu ze strony policji.
Naturalnie nie mam nic przeciwko publikacji na stronie internetowej
naszej korespondencji, prosze tylko o dopisanie do niej:
"przy takich i podobnych telefonach firm powolujacych
sie bezprawnie
na Instytut Wody należy koniecznie zapisać datę i godzinę połączenia,
oraz
jeśli to możliwe numer telefonu - ulatwi to znacznie identyfikacje
organom
ścigania"
Z należnym szacunkiem
Obywatel
c. d.
Szanowny Panie,
Uważam, że niezależnie od formy każde oszustwo jest
przejawem złej woli
i pociąga za sobą ryzyko strat dużo większych niż pieniądze zapłacone
za
nieskuteczny filtr wodny, kupiony pod wrażeniem kuglarskich
sztuczek.
Wpuszczając oszusta do domu, można paść ofiarą napadu,
kradzieży, morderstwa...
Stąd jak najbardziej słuszny postulat rejestracji i zgłaszania policji
prób oszustwa natychmiast zamieszczam, wraz z całą korespondencją, na
stronie
internetowej DZIAŁALNOŚĆ INSTYTUTU WODY
(http://www.halat.pl/instytut_woda.html
Wszakże w ramach wymiany opinii ośmielam się
ponowić przekonanie,
że nie jest istotne na kogo powołuje się oszust. Gdyby np. powoływał
się
na Szanownego Pana, albo na Akademię Medyczną, w której Szanowny Pan
pracował,
albo na inne Akademie Medyczne, czy inne instytucje? Cóż by to miało
oznaczać?
Czy pomówienie jest dowodem sprawstwa pomówionego?
W
ubiegłym tygodniu
w programie „UWAGA!” pokazaliśmy reportaż demaskujący
nieuczciwych
sprzedawców filtrów do wody. Po jego emisji zgłosili się do nas
pracownicy
podobnie działających firm oraz dziesiątki osób, które zakupiły filtry
po prezentacji stanu c
Mechanizm sprzedaży filtrów jest bardzo prosty. Akwizytor dzwoni do
klienta i przedstawia się jako analityk badający wodę. Proponuje
bezpłatne
badanie, podczas którego wmawia klientowi, że w jego wodzie znajdują
się
wszystkie możliwe niebezpieczne dla zdrowia i życia substancje. Udając
eksperta straszy chorobami. Nieuczciwe traktowanie klientów
potwierdzają
osoby, które pracowały w takich firmach. Michał przeszedł szkolenie na
sprzedawcę filtrów. Szybko jednak zrezygnował z pracy widząc, że TA
polega
na oszukiwaniu klientów – Nigdy nie interesowało nas to, jaki naprawdę
jest stan wody. Po co nam to? Przecież wszędzie klientom mówiło się to
samo: o związkach ropopochodnych, tych samych metalach ciężkich,
szczawianach.
Wszędzie to samo i ludzie to kupowali – I po chwili dodaje – Te osoby
miało
się za nic. To byli kompletni idioci, którzy musieli od nas kupić
filtr.
Bo o to tutaj chodziło: o naiwność i niewiedzę tych ludzi.
Reporterzy „UWAGI!” postanowili przekonać się na własne
oczy, co można
zrobić z wodą za pomocą substancji chemicznych. Okazuje się, ze nie
trzeba
specjalistycznej wiedzy, aby spowodować by w wodzie wytworzyły się
osady
lub piana. Na osobach, które nie znają się na chemii takie sztuczki
mogą
robić duże wrażenie. Technika, jaką stosują oszuści „badając” wodę jest
bardzo prosta - za pierwszym razem mieszają oranż metylowy z woda i
dodają
80 % kwas octowy - powoduje to zmętnienie, powstanie otoczki w górnej
części
próbki. Po zamontowaniu filtra – woda badana jest jeszcze raz – tym
razem
już bez dodatku kwasu octowego. Woda wygląda oczywiście dużo lepiej.
Zbigniew
Hałat z Instytutu Wody, lekarz medycyny i specjalista epidemiolog, od
wielu
lat zajmujący się badaniem czystości wody mówi – Możemy przeprowadzić
dowolne
eksperymenty na oczach konsumenta, którego chcemy przestraszyć. W ten
sposób
używamy narzędzia strachu jako narzędzia powodującego sprzedaż za duże
pieniądze zupełnie nieznanego produktu. Produktu, który zdaniem
specjalistów
może być wręcz zagrożeniem dla zdrowia.
Ponieważ oferowane klientom filtry nie należą do tanich,
bezczelni sprzedawcy
udając troskę o zdrowie klienta proponują dofinansowanie. Symulując
rozmowę
z dyrektorem „cudem” załatwiają dotację. Klienci są przekonani, że
udało
im się dokonać zakupu po bardzo atrakcyjnej cenie. Często też, aby się
uwiarygodnić sprzedawcy powołują się na poważne, budzące zaufanie
instytucje,
z którymi w rzeczywistości nie mają nic wspólnego. Klienci przeważnie
nie
mają jednak żadnych podejrzeń wobec elokwentnych i używających naukowo
brzmiących określeń akwizytorów.
Zbigniew Hałat podkreśla, jak ważna jest woda w życiu
człowieka i dlatego
ostrzega przed nieuczciwymi sprzedawcami, którzy mogą nam sprzedać
zwykłego
bubla. Według niego stan wody w Polsce nie jest najlepszy, dlatego
stosowanie
dobrych i sprawdzonych filtrów jest wskazane. Jednak ich dobór jest
czynnością
wysoko specjalistyczną. Aby dowiedzieć się, jaki powinniśmy zastosować
filtr należy przeprowadzić bardzo dokładne badanie wody w powołanych do
tego celu laboratoriach, a nie we własnym domu.
Kolejny przykład oszukańczej
akwizycji i
jednocześnie kłamliwej
informacji
Trybuna Śląska, 2. lipca 2004r.
Destylowana
za cztery tysiące
Dzień dobry, chciałabym dokonać u państwa bezpłatnej
analizy wody, czy
możemy się umówić? Tak rozpoczyna się prawie każda rozmowa telefoniczna
z potencjalnym klientem przedstawiciela firmy sprzedającej filtry
Pani Joanna zjawia się punktualnie. Wysoka, atrakcyjna
brunetka o nieskazitelnym
uśmiechu od razu wzbudza zaufanie. Po
kilku minutach
luźnej rozmowy przechodzi do sedna. Prosi o dwie szklanki
wody –
surowej i przegotowanej. Do obu
szklanek pani Asia
wkłada podobny do długopisu przyrząd o tajemniczej nazwie TDS.
Bada
nim nasycenie wody różnymi substancjami. Szybko okazuje się, że zarówno
woda przegotowana, jak i ta surowa grubo
przekraczają
normy. Tylko porównawcza szklaneczka, do której wlana jest
woda
z prywatnego ujęcia pani Joanny uzyskuje pozytywny wynik.
Czas na drugie badanie
Wszystkie trzy szklanki wody zostają poddane „dysocjacji
elektrolitycznej”.
Po kilku minutach w wodzie, którą nalaliśmy z kranu wytrąca się gruby
żelazisty
kożuch o nieprzyjemnym zapachu. Woda pani Asi jest nieskazitelna.
Zobaczcie państwo co pijecie!
Z triumfem ogłasza pani Joanna i wyciąga z torby
kolorową tabelę porównawczą,
na której każdemu kolorowi przypisana jest inna grupa związków
chemicznych,
z siarką i metalami ciężkimi włącznie. Możemy sobie porównać osad z
tabelą
i włos jeży nam się na głowie.
Widząc naszą konsternację pani Joanna wyciąga w torby
kolorowy katalog
i informuje nas, że zna niezawodny sposób na czystą wodę – stację
filtrującą
renomowanej firmy, która uzdatnia wodę na zasadzie „procesu odwróconej
osmozy”. Filtr czyści wodę niemal idealnie Z niego właśnie pochodziła
porównawcza
szklaneczka. Pani Asia nie umie się nachwalić urządzenia. W końcu pada
cena. 3700 zł, lub 140 zł miesięcznie, jeżeli rozłożymy sobie spłatę na
raty. Widząc nasze zdziwione miny, pani Joanna bombarduje nas
argumentami.
Wylicza wszystkie korzyści, a z przedstawionej kalkulacji wynika, ze
miesięczną
sumę raty i tak wydamy na inne, niezdrowe napoje. Kiedy nie decydujemy
się na zakup, pani Joasia jest wyraźnie zawiedziona. Żegna się z nami,
z nadzieją, że jeszcze się zastanowimy.
Jaka jest woda, którą pijemy?
Czy da się przeprowadzić badanie wody w warunkach
laboratoryjnych? –
Woda którą mamy w kranie jest wodą nadającą się do spożycia. Jest
uzdatnionai
w pełni bezpieczna – stwierdza Janina Wojciechowska z
tyskiego sanepidu.
Potwierdza to Anna Tatar z wojewódzkiego sanepidu.
– Nie da się natomiast przeprowadzić w warunkach
domowych analizy wody.
Do tego celu potrzebne są laboratoria wyposażone w pehometr,
spektrometr, aparat Kocha i szereg innych specjalistycznych urządzeń.
Przeprowadzenie
analizy wody na podstawie koloru osadu i ilości zawartych w niej
substancji
jest nadużyciem – stwierdzają specjalistki z sanepidu. To samo
potwierdza
Bogdan Czapla, kierownik Sekcji Higieny Wody i Ścieków. – W wodzie
poddanej
dysocjacji elektrolitycznej prawie zawsze wytrącą się osady żelaza i
inne
zawarte w niej substancje, zachwiana bowiem zostaje jej fizykochemiczna
struktura. Jeżeli nawet byłyby w niej związki szkodliwe, takie jak
pestycydy,
kadm, cynk czy metale ciężkie, to i tak nie byłoby ich widać gołym
okiem
– zapewnia Czapla.
Sanepid blefuje?
– W wodzie którą pijemy znajdują się zarówno metale
ciężkie, jak i siarczan
żelazowo-aluminiowy. Pijemy oczyszczone ścieki – twierdzi uparcie pani
Asia, gdy pytam czy zgodzi się na powtórne badanie, w obecności lekarza
z sanepidu. Dyrektor firmy sprzedającej filtry broni swej podopiecznej.
– Sam szkolę swoich pracowników. Nie mają prawa stwierdzić u klienta
jednoznacznie,
że ich woda zawiera metale ciężkie i związki których nie da się wykryć
w wyniku procesu dysocjacji. Mogą to jedynie przypuszczać. Dyrektor
powołuje
się też na prace profesora Hałata, który jest gorącym
propagatorem stosowania stacji osmotycznych w
gospodarstwach domowych.
Stwierdza również, że właśnie na bazie wody odfiltrowanej w procesie
odwróconej
osmozy powstaje większość napojów dla niemowlaków.
Czy kupić sobie filtr?
Stanowisko sanepidu w sprawie filtrów do wody jest
jednoznaczne. Firmy
sprzedające te urządzenia trzymają się swojej wersji i nadal umawiają
się
z klientami na bezpłatne badanie wody. Czyją wersję przyjmiemy? To już
zależy od nas i od zasobności naszego portfela.
Sala A Konferencja Państwowego
Instytutu Geologicznego "Woda - surowiec XXI
wieku"
Woda - surowiec XXI wieku - prof. dr hab. Andrzej
Sadurski, Zastępca
Dyrektora, Dyrektor ds. Służby Hydrogeologicznej
Podziemne bogactwo - dr Piotr Herbich, Kierownik
Pracowni Kartografii
Hydrogeologicznej Zakładu Hydrogeologii i Geologii
Inżynierskiej
Wody z oligocenu - skarb Mazowsza - dr Zbigniew
Nowicki, Kierownik Pracowni
Prognoz i Analiz Systemów Hydrogeologicznych Zakładu Hydrogeologii i
Geologii
Inżynierskiej
Ochrona wód podziemnych - dr Bogusław Kazimierski,
Kierownik Pracowni
Monitoringu i Ochrony Wód Zakładu Hydrogeologii i Geologii
Inżynierskiej
Zasoby wód powierzchniowych i ich wykorzystanie -
Mieczysław Ostojski,
Dyrektor Departamentu Zasobów Wodnych, Ministerstwo Środowiska
Bilans hydrologiczny Kraju - mgr Roman Skąpski, Z-ca
Dyrektora ds. Służby
Hydrologicznej i Meteorologicznej, Instytut Meteorologii i Gospodarki
Wodnej
Wpływ górnictwa na wody - prof. dr hab. inż. Andrzej
Szczepański, Akademia
Górniczo-Hutnicza
Wody termalne - prof. dr hab. inż. Wojciech Górecki,
Akademia Górniczo-Hutnicza
Woda a zdrowie - dr Zbigniew Hałat, Instytut
Wody
Woda a zdrowie
dr Zbigniew Hałat, Instytut Wody
www.halat.pl
Woda jako żywioł i główny składnik istot żywych nie
znajduje sobie równych
na tej ziemi.
Naszym najbardziej imponującym pomnikiem wody jest nazwa
Śląska pochodząca
od świętej góry Prasłowian – Ślęży, czyli mokrej.
Wybitny znawca archeologii Ślęży, prof. Grzegorz
Domański, zwraca uwagę
na możliwość łączenia nazwy góry związanej z wodą, sławnej rzeźby
postaci
z rybą i odkrytego w 1993r. grodu na wschodnich zboczach prawdopodobnie
poświęconego Ślężowi
- słowiańskiemu
bóstwu wody.
Łącznikiem Ślęży z medycyną jest pierwszy polski lekarz,
a przy tym
pierwszy kanonizowany Polak, którym był św.
Andrzej Świerad (Andreas Zoeradus, Zorardus, Sveread, Svorad,
Sourad
- patron Słowacji i Węgier) działający w czasach Bolesława Chrobrego w
ziemi Ślężan pod Górą Sobótką w eremie nad brzegiem rzeki Oława (wg.
OFFICIA
PROPRIA. DIECEZIUM POLONIAE: ...in terra Silesianorum apud montem
Sobótka
in eremo ad ripam fluuri Oława...).
Wśród dostępnych wówczas procedur terapeutycznych na
plan pierwszy wybijało
się wodolecznictwo, znane ludziom od zarania dziejów. Wszak nawet
zwierzęta
chore lub ranne zanurzają się w wodzie. Źródła mineralne w
Szczawnie
Zdroju były wykorzystywane już przed dwoma tysiącami lat. Świadczą o
tym
wykopaliska archeologiczne w postaci belkowań studziennych, drewnianych
czerpaków i glinianych naczyń do wody. Także Szczawnica wywodzi swą
nazwę
od kwaśnych wód zwanych przez górali szczawami o znanej od wieków
leczniczej
mocy źródeł. Dr Wojciech Oczko, lekarz nadworny króla Stefana Batorego,
uznany za ojca polskiej medycyny uzdrowiskowej jako autor dzieła na
temat
wodolecznictwa pod tytułem "Cieplice" zalecał kuracje złożone z
trzygodzinnych
kąpieli rano i wieczorem codziennie przez miesiąc. Na trasie
spływu
przez przełom Dunajca na słowackim brzegu znajduje się miejsce zwane
Studzionki
(po góralsku źródła), gdzie nigdy nie zamarzające Stuletnie
Źródło
zasłynęło powiedzeniem „Kto stąd wodę pije, sto lat żyje”. Z kolei pod
Rabką leży wieś Szczawa o sławnych wodach leczniczych dzielonych na
„słone”
i „kwaśne” Od wód tych wieś wzięła swoją nazwę znaną już na początku
XVII
wieku. Używano ich do gotowania potraw według zaleceń miejscowych
znachorów.
Potrawy wożono chorym siostrom zakonnym aż do Starego Sącza.
Odkrywcą współczesnego wodolecznictwa jest żyjący na
początku XIX w.
Wincenty Priesnitz z Jeseniku (Sudety Czeskie). Pracując na roli często
ulegał urazom, które umiał wyleczyć sobie znanym sposobem: regularnie
pił
dużo źródlanej wody i stosował okłady. Skuteczność tych zabiegów
doceniali
początkowo tylko domownicy Wincentego, potem mieszkańcy okolicznych
wsi.
Wkrótce "hydropatia", jak nazwał swą metodę sam Priesnitz (dla
zaznaczenia
podobieństwa do homeopatii, jako zaprzeczenia medycyny naukowej) stała
się i bardzo modna i dochodowa. Zawieszając nad głową pełne wody wiadro
z podziurawionym dnem na stałe wprowadził swoje nazwisko do naszego
słownika
(prysznic!). W połowie minionego stulecia sanatorium Wincentego
Priesnitza
przyjmowało w jednym dniu 600 kuracjuszy z różnych stron świata. Obok
sławnych
pryszniców śląskich do najbardziej popularnych zabiegów należało
obwijanie
- pół godziny w trójwarstwowym zawinięciu (mokry ręcznik, warstwa
pokrzywy
i ociekający wodą koc) połączone z popijaniem gorącej herbaty z
miodem.
W odróżnieniu od niewykształconego (ale jakże
skutecznego pioniera wodolecznictwa)
katolicki ksiądz Sebastian Kneipp potrafił rozwinąć system leczniczy
oparty
na wierze w uzdrowicielską moc natury (vis curatrix naturae).
W
napisanym w 1886r. i uzupełnianym później podręczniku leczenia wodą
zawarł
rozdziały poświęcone polewaniom, zawijaniom, okładom, kąpielom, piciu
wody,
ale też ćwiczeniom gimnastycznym i diecie. Część zaleceń dietetycznych
ks. Kneippa do dzisiaj zachowała pewną aktualność: "Solenie obfite
uważam
stanowczo za złe, za przyzwyczajenie, które nie jest korzystnym dla
organizmu.
Nieroztropnie czynisz, przyjacielu, gdy każdą potrawę solisz
nadmiernie.
Wielka ilość soli wywołuje zapalenie żołądka i kiszek, rozwolnienie,
wymioty,
a nawet śmierć. Sól działa także silnie na nerki. Warto więc walczyć
wytrwale
przeciw nadmiarowi w używaniu soli, skoro się rozważy złe skutki, jakie
sprowadza".
W 1821 Adam Pohlman sprowadził do Warszawy transport
wody mineralnej
z Krynicy. Od Rady Lekarskiej domagał się uznania jej za dobrą i
skuteczną.
Ta odmówiła, powołując się na wystarczająco już wielką sławę wód
krynickich.
W 1824 w ogrodzie przy ul. Długiej w Warszawie powstał
Instytut Wód
Mineralnych Sztucznych, w którym wody mineralne ...wyrabiano.
Kuracjusze
stali w kolejce po szklankę lub butelkę wody karlsbadzkiej,
marienbadskiej,
egerskiej i in. Podnoszono brak różnicy pomiędzy wodą z Wisły z
dodatkiem
soli mineralnych a naturalną wodą mineralną. Mało tego - uważano, że
tylko
woda sztucznie mineralizowana może zachować stały skład. Wody naturalne
miały być, w opinii ówczesnych znawców tematu, zależne od pogody,
powietrza
i innych czynników przyrodniczych zmieniających się z roku na rok.
Upowszechniano
krenoterapię, czyli kurację pitną wodami mineralnymi. Jeszcze w 1994r.
podręcznik "Medycyna naturalna" pod redakcją prof. dr hab. med.
Kazimierza
Janickiego wymienia następujące rodzaje leczniczych naturalnych wód
mineralnych
i ich wyróżniające składniki: solanka zwykła - sól kamienna, jod i
brom;
solanka gorzka (woda przeczyszczająca) - siarczan
magnezu i
sodu; szczawa - kwaśne węglany wapnia Ca(HCO3) 2 i sodu oraz dwutlenek
węgla; szczawa żelazista - zawiera ponadto związki żelaza, woda
siarkowa
- siarkowodór, siarczki sodu i wapnia, siarczany, głównie wapnia i
magnezu;
wody arsenowe - związki arsenu HAsO2 i HAsO4;
wody
krzemionkowe - rozpuszczony kwas metakrzemowy H2SiO3;
wody radoczynne (radioaktywne) - drobne ilości pierwiastków
promieniotwórczych.
Obecnie wiedza medyczna na poziomie uznanym za naukowy
oparta jest na
wynikach ściśle przestrzeganych procedur badań epidemiologicznych i
obserwacji
klinicznych. Stąd niemal całość wodolecznictwa stała się domeną reklamy
„medycznej”, gwałtownie przekształcającej się, o zgrozo, w „medycynę”
reklamową.
Nie potwierdzone badaniami klinicznymi przypisywanie wodzie własności
leczniczych
i/lub profilaktycznych bywa pochodną przedawnionych poglądów. Czym
innym
jest bowiem poddawanie się zabiegom o klinicznie potwierdzonej
skuteczności,
n.p. leczeniu schorzenia reumatycznego kąpielami siarczkowymi w Busku
Zdroju,
a czym innym próba terapii przypominająca tą, którą podejmowała chora
na
kiłę (syfilis) Marysieńka Sobieska w Cieplicach.
Usankcjonowane obowiązującym prawem przypisywanie
specjalnych własności
odżywczych wodzie o zawartości minerałów powyżej 1 grama w litrze to
jawny
relikt historii medycyny. Nic dziwnego, że przedmiotem
„medycyny”
reklamowej i to uprawianej przez niektórych kardiologów (sic!) są wody
mineralne, w których zawartość sodu znacznie przekracza poziom
dopuszczalny
w wodzie z kranu (200 mg/l), a razy kilkadziesiąt - w wodzie
niskosodowej
(20 mg/l), zalecanej do ogólnego spożycia w profilaktyce m. in.
nadciśnienia
tętniczego krwi i następowych zawałów mięśnia sercowego i udarów mózgu.
Wapń wchłaniany jest przez ludzki organizm z mleka. Pomijając problem
biodostępności,
od 5 do 8 litrów wody o zawartości 50 mg magnezu w litrze trzeba byłoby
wypić, aby pokryć dzienne zapotrzebowanie na ten minerał, łatwo
przyswajalny
choćby z kaszy gryczanej i obecny w ilości 0,5 grama w 100 g (5000
mg/kg)
otrąb pszennych.
Uznanym przez współczesną medycynę źródłem minerałów są
warzywa, owoce,
kasze, mięso.
Co do wody, należy się starać przede wszystkim pić taką,
która jest
jak najczystsza, tzn. zawiera jak najmniej domieszek. W przeciwnym
razie
szkodliwe domieszki osadzą się na naturalnych filtrach naszego
organizmu
- nerkach, wątrobie, mózgu i szpiku. Objętość wody koniecznej do
przefiltrowania
w ciągu doby uzmysłowić pozwala poranne uczucie suchości w jamie ustnej
i potrzeba zaspokojenia pragnienia, które są następstwem wydychania
pary
wodnej podczas snu. Picie i jedzenie po przebudzeniu powoduje
przybranie
na wadze do 3 - 4 kg, na co składa się w ogromnej większości ciężar
wody.
Dzienne zapotrzebowanie dorosłego człowieka na wodę mieści się w
szerokich
granicach od 30 do 45 ml na kilogram masy ciała, zależnie przede
wszystkim
od aktywności fizycznej, a także temperatury, wilgotności i ruchu
otaczającego
powietrza oraz rodzaju pożywienia. Waha się od 2 litrów u
osoby o
masie ciała 50 kg i lekkiej aktywności fizycznej do 12 litrów i więcej
u osoby o masie ciała 90 kg i wytężonej aktywności fizycznej.
Zgromadzona dotychczas ewidencja naukowa uzasadnia
szeroki zakres regulacji
prawnych określających parametry higieniczne wody wykorzystywanej
przede
wszystkim do spożycia, przygotowywania posiłków, mycia, kąpieli, a
także
do produkcji żywności i napojów, kosmetyków i leków. Parametry te
zasadnie
odnoszą się w pierwszej kolejności do drobnoustrojów.
Choć łączenie zanieczyszczenia wody odchodami
ludzkimi z występowaniem
ognisk cholery wydaje się dzisiaj każdemu oczywiste, to ma ono dopiero
półtorawieczną tradycję, a wiąże się z osobą londyńskiego lekarza Johna
Snowa, który - kierując się zdrowym rozsądkiem - w 1854 r.
skutecznie
wykorzystał wnioski z analizy epidemiologicznej i powstrzymał epidemię
cholery, odcinając dostawę zanieczyszczonej ściekami wody wodociągowej,
choć zarazki cholery były odkryte dopiero trzydzieści lat później. Już
w 1893 podjęto chlorowanie ścieków zagrażających ujęciom wody dla
Nowego
Jorku, ale świat najbardziej przekonało zastosowanie chloru do
dezynfekcji
wodociągu w 1897r. po epidemii duru brzusznego w angielskiej
miejscowości
Maidstone. Po raz pierwszy ciągłą dezynfekcję wody chlorem
podjęto
prawdopodobnie w Belgii w 1902r. Dzięki używaniu chloru wyeliminowano
m.
in. epidemie cholery, duru brzusznego i czerwonki. Jednak kiedy
dochodzi
do zalania ujęć wody powierzchniowej ściekami i w sieci pojawiają się
Clostridium
perfingers redukujące siarczyny, jak to ujawniono w ostatnich latach w
Nowym
Targu i Bochni, to obecność tej bakterii świadczy o
nieskuteczności
dezynfekcji nadmiernie zanieczyszczonej wody surowej, a tym samym o
możliwościach
zakażenia konsumentów zarazkami wywołującymi choćby tzw. grypę
jelitową,
której przyczyną są norowirusy (rodzina Caliciviridae, wcześniej znane
jako wirusy Norwalk-podobne, NVL). Atakując śluzówkę jelita cienkiego,
wirusy te uszkadzają mikrokosmki, co prowadzi do upośledzenia
wchłaniania
D-ksylozy, laktozy i tłuszczu. W Wielkiej Brytanii z niektórych kranów
płyną pierwotniaki Cryptosporidium, które w każdym z tygodni sezonu są
powodem setek zachorowań i pojedynczych zgonów. W 1974 odkryto, że
chlor
reaguje z substancjami organicznymi obecnymi w każdej wodzie
uzdatnianej,
a zwłaszcza już uzdatnionej i rozprowadzanej siecią wodociągową.
Powstające
w tym procesie trójhalometany znalazły się na stale
rozszerzanej
liście wymagających normowania substancji szkodliwych, a zwłaszcza
rakotwórczych.
W legislacji światowej, inspirowanej przez WHO, akty prawne z nimi
związane
zaostrzono w pierwszej połowie lat 90. XX w.
W wyniku procesów akcesyjnych do Unii Europejskiej
również w Polsce
obowiązuje rozporządzenie ministra zdrowia mniej więcej zgodne z
dyrektywą
unijną . Zastosowanie nowych norm dało wyniki szokujące. Na przykład
mieszkańcy
Tarnowskich
Gór dowiedzieli się, że poziom trójchloroetylenu (TRI) w ich
kranach
przekracza dopuszczalny poziom aż 60 razy! Prace nad ustalaniem nowych
norm jakości wody z kranu trwają bez przerwy. Obecnie skupiają się na
antyandrogenach,
które niszczą zdolności rozrodcze, uszkadzając dziecko płci męskiej już
w łonie matki, powodują maskulinizację kobiet i feminizację
mężczyzn.
Według najnowszych udostępnionych danych, opartych o
przestarzałe już
kryteria i wyniki zaledwie cząstkowo wypełnianych ustawowych obowiązków
Państwowej Inspekcji Sanitarnej, w 2002 roku 3 762 000 mieszkańców
Polski
(9.8% ludności) kupowało wodę wodociągową złą, t. j. nie o spełniającą
wymagań sanitarnych. Najgorszą wodę sprzedawały zaopatrujące największą
liczbę Polaków (11 272 900) wodociągi o wydajności od 10 do 1000 metrów
sześciennych na dobę. Spośród wszystkich płacących za wodę z tych
wodociągów
aż 17,3%, tj. 1 916 400 osób, otrzymywało wodę nie odpowiadającą
wymaganiom
sanitarnym, a tym samym sprowadzającą ryzyko utraty zdrowia. Podkreślam
przy tym, że ryzyko to jest bardzo niedoszacowane, gdyż już od początku
2003r. obowiązują zaostrzone parametry jakości zdrowotnej wody do
spożycia
przez ludzi, zaś stacje sanitarno-epidemiologiczne mają nowy obowiązek
lokalizowania punktów pobierania próbek wody przede wszystkim w miejscu
czerpania wody przez odbiorców usług wodociągowych (minimum 75%
wszystkich
punktów pobierania próbek wody) a nie tylko w miejscach podawania wody
do sieci rozdzielczej, czyli przed skażeniem uzdatnionej wody
zanieczyszczeniami
pochodzącymi z rozpadającej się sieci rozdzielczej, bądź instalacji
domowej
o potencjalnie niebezpiecznym wpływie na jakość zdrowotną wody z kranu
(ołowiowe rury i złączki, niepewnej jakości rury PCV, zagrażające
uwalnianiem
się do wody monomeru chlorku winylu – najbardziej rakotwórczej
substancji
wynalezionej przez człowieka).
Naturalnie, publikowane po latach agregaty statystyczne nie zastąpią
bieżącego szczegółowego informowania mieszkańców o jakości zdrowotnej
wody
z kranu. Zgodnie z ustawą z dnia 7 czerwca 2001 r. o zbiorowym
zaopatrzeniu
w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków, wójt (burmistrz, prezydent
miasta)
jest obowiązany do regularnego informowania mieszkańców o jakości wody
przeznaczonej do spożycia przez ludzi; z kolei zgodnie z
Rozporządzeniem
Ministra Zdrowia z dnia 19 listopada 2002 r. w sprawie wymagań
dotyczących
jakości wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi, organy Państwowej
Inspekcji
Sanitarnej informują konsumentów o jakości wody w sposób ogólnie
przyjęty
na danym terenie.
Skoro od 1. maja 2004r. Polska weszła do Unii
Europejskiej, trzeba przyjrzeć
się potędze siły konsumenta w obszarze jakości zdrowotnej wody. Oto 19.
marca 2004r. właściciel najdroższej marki świata, koncern Coca – Cola,
rozpoczął wycofywać z obrotu na rynku brytyjskim 500 000 butelek wody
Dasani.
Najlepiej sprzedająca się marka wody butelkowanej w USA miała podbić
też
Wielką Brytanię i od początku marca „Dasani - czysta woda niegazowana”
była reklamowana jako jedna z najczystszych wód dostępnych konsumentom.
Zadaniem wartej 7 milionów funtów kampanii wprowadzającej produkt na
rynek
brytyjski było przekonać nabywców, że „Dasani ma czystość wody
butelkowanej”,
pomimo że w rzeczywistości była to woda pochodząca z miejskiego
wodociągu
firmy Thames Water zaopatrującego rozlewnię Coca - Cola w
Sidcup,
w hrabstwie Kent. Ujawniona prawda stała się tematem mocno roztrząsanym
przez światową prasę, pomysł bezlitośnie wyśmiano, przypominając sławny
epizod z komedii BBC pt. „Tylko głupcy i konie”, a dotyczący pakowania
pochodzącej z Tamizy wody wodociągowej w butelki opatrzone etykietą
nieistniejącego
Źródła Peckham. Gazeta The Sun przeprowadziła badanie wśród osób
robiących
zakupy przy głównej ulicy Sidcup. 9 na 10 osób, którym podano do
wypicia
nieoznakowane szklanki wody bezpośrednio z kranu i wody Dasani, uznało
wodę nalaną bezpośrednio z kranu za smaczniejszą niż specjalnie
spreparowana
woda Dasani. To ważna informacja, po raz kolejny potwierdzająca walory
smakowe naturalnego brudu w zderzeniu z kompozycją wapnia, magnezu i
dwuwęglanu
sodu dodawanych dla poprawienia smaku wody skutecznie oczyszczonej ze
wszystkich
domieszek. Opinia publiczna była też wstrząśnięta różnicą cen: litr
wody
Dasani kosztował 190 pensów, a litr wody z kranu około 0,01- 0,06 pensa
(przy cenie 0,75 funta za litr benzyny). Najgorsze miało dopiero
nadejść.
Okazało się, że dodawany do czystej wody wapń nie dotrzymywał wymogów
jakości
i w produkcie gotowym do spożycia pojawiły się bromiany. Sam koncern
ogłosił,
że jego własne laboratoria wykryły w kontrowersyjnym produkcie obecność
bromianów w wodzie Dasani na poziomie 10 – 22 mikrogramów na litr. W
Wielkiej
Brytanii za dozwolone stężenie bromianów przyjęto 10 mikrogramów na
litr
wody zarówno z kranu, jak i butelkowanej. Według Naukowego Komitetu
Doradczego
ds. Oceny Toksyczności i Ekotoksyczności Związków Chemicznych
opiniującego
dla potrzeb Komisji Europejskiej projekt Dyrektywy Rady 98/83/EC u osób
używających do picia wody zawierającej bromiany w stężeniach powyżej
dozwolonego
może wystąpić rak. Jednak w Polsce bezpieczne dla konsumenta stężenie
bromianów
na poziomie 10 mikrogramów na litr wody z kranu będzie obowiązywać
dopiero
od 1. stycznia 2008r. Do końca 2007r. dozwolone stężenie bromianów może
sięgać 25 mikrogramów na litr wody z kranu. W wodzie butelkowanej
bromiany
w Polsce w ogóle nie są normowane. Dla tych, którzy zastanawiają się,
jak
to jest możliwe, że przez tyle lat bromiany na poziomie 2,5 raza
wyższym
niż przyjęty próg bezpieczeństwa nie dyskwalifikują wody z kranu,
kolejne
wiadomości z zakresu filozofii okresów dostosowawczych: do 31. grudnia
2006r. poziom rakotwórczych trójhalometanów (suma) może sięgać 150
mikrogramów
na litr wody wodociągowej. Dzień później szkodliwa będzie dawka już o
1/3
niższa, t. j. 100 mikrogramów na litr. W przypadku ołowiu dopuszczalne
zakresy wartości na poziomie obecnie uznawanym za bezpieczny dla
zdrowia
ludzi, tj. 10 mikrogramów na litr, stosować się będzie dopiero od dnia
1. stycznia 2013 r. Do końca 2005r. woda wodociągowa uznawana jest za
spełniającą
wymagania sanitarne, nawet jeśli zawiera 5 razy więcej ołowiu, tj. 50
mikrogramów
na litr, a w latach 2006 – 2012 połowę tej dawki, t. j. 25 mikrogramów
na litr.
Niestety, szkodliwe domieszki wody nie podporządkowują
się przepisom
ministra zdrowia i działają bezprawnie na zgubę i tych, którzy ufają
zgniłym
kompromisom i tych, którzy starają się zagłuszyć prawdę o wodzie
wodociągowej.
plik w formacie .doc do pobrania na stronie
internetowej Polskiej Agencji Prasowej NAUKA
W POLSCE
Dziennik Polski, 16. kwietnia 2003r.
Wody dla wszystkich!
Rozmowa z dr. ZBIGNIEWEM HAŁATEM, lekarzem, zastępcą
ministra zdrowia
ds. sanitarno-epidemiologicznych z początku lat 90., założycielem
Instytutu
Wody
-Dwanaście lat temu Światowa Organizacja
Zdrowia WHO przyjęła program
pod nazwą "Zdrowie dla wszystkich". Można w nim przeczytać: "Do roku
2000
wszyscy ludzie powinni mieć dostęp do wody bezpiecznej w konsumpcji, a
skażenie zasobów wód podziemnych, rzek, jezior i mórz nie powinno już
więcej
zagrażać zdrowiu". Optymizm okazał się przesadzony, prawda?
- Niestety, woda nadal pozostaje produktem spożywczym
najbardziej masowym
i jednocześnie najmniej bezpiecznym. Brak postępu w tej dziedzinie
niepokoi
opinię publiczną na całym świecie. Prowadzona w Polsce kilkanaście
miesięcy
temu kontrola NIK, oceniająca jakość wody wodociągowej w 20
aglomeracjach
miejskich, zakończyła się właściwie fiaskiem. Autorzy raportu byli
bezradni
w dochodzeniu prawdy dotyczącej stopnia zanieczyszczeń oraz winnych.
Tymczasem
co jakiś czas tysiące ludzi dowiadują się, że piją wodę niezdatną do
spożycia,
choć coraz droższą. Konsumentom zagrażają choroby układu pokarmowego,
skóry
i błon śluzowych, nowotwory...
- Pośród wskaźników, określających poziom
dobrobytu w poszczególnych
państwach świata, do najważniejszych zalicza się możliwość dostępu do
czystej
wody konsumpcyjnej. Jakość tego najważniejszego płynu ma decydujący
wpływ
na długość życia. I rzeczywiście - ludzie w krajach wysoko
cywilizowanych
żyją najdłużej...
- Badania laboratoryjne oraz obserwacje epidemiologiczne
dostarczają
ciągle nowych, alarmujących informacji. Okazuje się, że nawet woda do
niedawna
uznawana za doskonałą, wobec ciągłego podwyższania kryteriów jej oceny
zawiera substancje wcześniej nienormowane, a mające wpływ na
powstawanie
chorób, ujawniających się po upływie dłuższego czasu. Chodzi właśnie o
nowotwory oraz schorzenia do tej pory nie kojarzone z jakością wody
płynącej
z kranów. Nie tak dawno Wielką Brytanią wstrząsnęły wyniki badań
zdrowia
żab i ryb bytujących w Tamizie. Pojawiły się bezpłodne osobniki z
gonadami
męskimi i żeńskimi u gatunków do tej pory rozdzielnopłciowych i bardzo
sprawnych w swoich funkcjach prokreacyjnych! W październiku naukowcy z
krajów UE, zebrani w tej sprawie, przystąpili do prac nad normowaniem
estrogenów
środowiskowych w wodzie pitnej.
- Daleką drogę przeszliśmy od czasów, gdy
Europę nękała cholera z
jej koszmarnymi skutkami.
- Współcześnie istnieje kilka etapów określania jakości
tego, co płynie
w wodociągach zaopatrujących ludność. Pierwszy polega na eliminowaniu
patogenów
wywołujących choroby zakaźne, co, pozornie, udało się załatwić już na
przełomie
XIX i XX wieku. Dzięki używaniu chloru wyeliminowano m.in. epidemie
cholery,
duru brzusznego i czerwonki. Jednak dziś, jeśli dochodzi do zalania
ujęć
ściekami i pojawia się bakteria Clostridium perfingers,
tak jak
to się zdarzyło w Nowym Targu i Bochni, to niebezpieczeństwo nie polega
na tym, że ktoś dotknięty zostanie zgorzelą gazową, jak mylnie
informowały
media. Chodzi o to, że obecność tej bakterii świadczy o nieskuteczności
dezynfekcji nadmiernie zanieczyszczonej wody, a tym samym możliwościach
zakażenia wirusami wywołującymi tzw. grypę jelitową i inne choroby. Na
tym przykładzie można powiedzieć, że nie daliśmy sobie rady z
patogenami
prowadzącymi do chorób zakaźnych. Nie tylko zresztą w Polsce, gdyż w
Anglii
z niektórych kranów płyną pierwotniaki Cryptosporidium,
które zabijają
ludzi! Wywołało to na Wyspach panikę oraz gwałtowne oskarżenia
kierowane
pod adresem bezradnego rządu.
Drugi etap dbałości o zdrowie społeczeństw
polega na normowaniu
w wodzie czynników rakotwórczych - kancerogenów. W legislacji
światowej,
inspirowanej przez WHO, akty prawne z tym związane zaostrzono w
pierwszej
połowie lat 90. W wyniku procesów akcesyjnych do UE również w Polsce
obowiązuje
rozporządzenie ministra zdrowia mniej więcej zgodne z unijną dyrektywą
w tej dziedzinie. Zastosowanie nowych norm dało wyniki szokujące. Na
przykład
mieszkańcy Tarnowskich Gór dowiedzieli się, że poziom trójchloroetylenu
(TRI) w ich kranach przekracza dopuszczalny poziom aż 60 razy! Gdyby
badania
nie zostały wymuszone prawem unijnym, nikt by o tym nie wiedział. Jest
to dowód, że powinniśmy skrupulatnie stosować wzorce przejęte od państw
wysoko rozwiniętych, by mieć świadomość ryzyka związanego z wodą, którą
spożywamy. Pod wpływem złych wiadomości obywatel może kupić wodę w
butelce,
założyć na kran filtr albo korzystać ze studni rodziny mieszkającej w
nieskażonym
terenie. Chodzi o wybór między długim życiem a przyśpieszoną śmiercią,
nieraz okrutną.
- Wymienia Pan miejscowości, w których doszło
do ujawnienia bulwersujących
praktyk. Założę się jednak, że w tysiącach zbiorowych ujęć, na przykład
w miejscowościach podgórskich, nikt nie przeprowadza aż tak
szczegółowych
analiz.
- W dużych miastach również nie, ponieważ brakuje
środków. Sanepid bada
zwykle tylko: zapach, barwę, mętność, miano coli oraz kilka jeszcze
innych
parametrów chemicznych i bakteriologicznych. Kiedy zdarzyło się
nieszczęście
na Podhalu, w całym kraju rozpytywano, gdzie bada się obecność w wodzie
Clostridium
perfingers. Takich miejscowości było niewiele, chociaż
mnóstwo korzysta
z ujęć powierzchniowych.
Tym bardziej Polski nie stać na badania o
bardzo wysokim poziomie
diagnostyki laboratoryjnej: mikrogramów, nanogramów, do których trzeba
kosztownej aparatury i drogich odczynników. Takie laboratorium musi być
przede wszystkim akredytowane, czyli dysponować wiarygodnymi
informacjami.
Trzeba mieć świadomość, że jeśli woda do badań przewożona jest kilka
godzin,
do tego w zwykłym plastikowym pojemniku, to wówczas spaliny mogą
zakłócić
wynik analizy. A więc efekt jest niewiarygodny, zaś konsumenci nadal
nie
będą wiedzieli, dlaczego chorują.
- Niektóre z zanieczyszczeń mogą zakłócać
najbardziej podstawowe
zdolności ludzkiego organizmu.
- Przeciwdziałaniu temu zjawisku służy trzeci etap
nowoczesnych badań
prowadzonych w zamożnych krajach. Chodzi na przykład o antyandrogeny,
które
niszczą zdolności rozrodcze, uszkadzając dziecko płci męskiej już w
łonie
matki, powodując, że kobiety nabierają cech męskich i odwrotnie -
mężczyźni
kobiecych. Problem bezpłodności dotyczy już 1/5 par. Bezpłodność wynika
również między innymi z kontaktu z tworzywami sztucznymi lub niektórymi
kosmetykami, lecz zagrożenie związane z wodą jest największe.
Wspominaliśmy,
że woda to produkt najbardziej masowo spożywany i jednocześnie najmniej
bezpieczny. Przez każdego z nas w ciągu doby przepływa jej mnóstwo i na
naturalnych filtrach naszego organizmu - nerkach, wątrobie, mózgu,
szpiku
- osadzają się toksyny. Problem wynika też z tego, że woda jest
zazwyczaj
pierwszym odbiorcą wszelkich zanieczyszczeń. Skażenia powietrza szkodzą
najpierw w ten sposób, że wywołują u ludzi zapalenie krtani, raka płuc
albo ołowicę mózgu. Drugi etap szkodliwości zanieczyszczeń atmosfery
polega
na infiltracji pyłów przemysłowych do zasobów wodnych.
- Brzmi to bardzo niepokojąco. Jak wobec tych
negatywnych zjawisk
oraz słabości służb mających dbać o jakość wody, zadbać profilaktycznie
o swoje zdrowie?
- Powinniśmy korzystać z tych zasobów wodnych, które są
maksymalnie
bezpieczne. Wskażmy od razu Podhale i Żywiecczyznę, gdzie źródła i
cieki
są szczególnie obfite. Czystość tych wód kwalifikuje je do unikatowych
w skali europejskiej. Powinno się robić wszystko, żeby je chronić oraz
maksymalnie wykorzystywać do konsumpcji. W powiecie żywieckim, dzięki
wdrażaniu
ambitnych programów, zaczyna to wyglądać wzorcowo. Niezbędne jest
również
wsparcie władz państwowych przy okazji zagrożeń zewnętrznych. Tymczasem
nie słychać jakoś protestów naszej dyplomacji, związanych z tym, że
Czesi
zamierzają budować następną elektrownię jądrową, zlokalizowaną za
Beskidem
Śląskim, czyli w miejscu, gdzie wiatry wieją w stronę Polski.
- Wskazuje Pan południe kraju jako krynicę
Polski, tymczasem głównym
powodem zachorowań Górnoślązaków na nowotwory jest woda w studniach,
zaś
największy nasz ściek, czyli Wisła, ulega doszczętnemu zatruciu już na
odcinku śląsko-małopolskim.
- Winne były wielkie zakłady zrzucające surowe ścieki
przemysłowe prosto
do rzek, kopalnie, które odprowadzały wody zasolone i radioaktywne.
Dziś
jest już nieco lepiej, bowiem część owych zrzutów wtłacza się z
powrotem
do górotworu, ale w latach 80. i 90. zasolenie Wisły aż po Sandomierz
było
wyższe niż zasolenie Bałtyku! Mieszkańcy Ursynowa nie musieli solić
ziemniaków,
bowiem w litrze "kranówki" było 80 mg soli. Tymczasem woda niskosodowa,
zalecana do spożycia, nie powinna mieć więcej niż 20 mg. Śląski
przemysł
ograniczył swoją aktywność, ale pozostały toksyczne odcieki z
niezabezpieczonych
hałd i ciężko skażona nawarstwiającym się przez lata opadem pyłu
wierzchnia
warstwa gleby. Przepłukiwana wodą deszczową wprowadza do wód
podziemnych
skażonej strefy Śląska ołów, kadm, rakotwórcze związki organiczne. A
picie
wody z niepewnej studni to przysłowiowy gwóźdź do trumny.
- Powiada się, że sytuacja ekologiczna w zlewni
górnej Wisły stanie
się normalna dopiero wtedy, kiedy mieszkańcy Krakowa będą mogli pić
wodę
z królowej rzek. Jednak czy przy takim jej zanieczyszczeniu jest sens
próbować
ją oczyścić?
- Oczywiście, że tak. Człowiek oraz środowisko naturalne
stanowią jedność
i nie można tolerować, że największa polska rzeka funkcjonuje jako
szambo.
Mówimy o przedsięwzięciach bardzo kosztownych, ale trzeba je rozpocząć
jak najprędzej, wykorzystując choćby te możliwości, które niosą ze sobą
fundusze unijne.
- A dopóki Wisła nie będzie czysta, mamy
ograniczyć się do wód mineralnych?
- Woda w butelce też nie zawsze wiąże się z
gwarancją jej wysokiej
jakości. Ciągle około 20 proc. wód rzekomo źródlanych lub mineralnych,
które możemy nabyć w handlu, jest sfałszowanych. Praktyka polega na
tym,
że zbiera się ze śmieci używane butelki typu pet, nalewa do nich wodę z
kranu i sprzedaje z etykietami często znanych firm, nieświadomych, że
ktoś
się pod nie podszywa. Poza tym konsument nigdy nie wie, czy plastik, z
którego wykonano opakowanie, nie jest toksyczny. Nie mamy też pojęcia,
jak przechowywana była woda. Jeśli zgrzewki stały na słońcu, to podczas
takiego składowania w butelkach zdążyła się wytworzyć "zupa" chemiczna.
Wynika to z faktu, że w podwyższonej temperaturze zarówno PCV jak PET
wchodzą
w reakcje z wodą.
Wydaje mi się, że najlepszym rozwiązaniem jest
założenie filtra
na domowy kran.
- Takie urządzenie kosztuje nieraz kilka
tysięcy złotych. Nie każdego
na nie stać.
- Dlatego trzeba szukać rozwiązań alternatywnych. Na
Żywiecczyźnie pojawił
się biznesowy pomysł dostarczania wody źródlanej do centrów dystrybucji
położonych w całym kraju. Woda przewożona będzie cysternami ze stali
nierdzewnej,
tysiąckrotnego nawet użytku, gwarantującymi stałą niską temperaturę
transportu.
Do punktu dystrybucji przyjść będzie mógł każdy, również z własnym
pojemnikiem.
Cena litra naturalnej wody pierwszej klasy czystości będzie
kilkakrotnie
niższa niż butelkowanej. Nie jestem przedsiębiorcą, więc nie mam
pojęcia,
czy pomysł się sprawdzi, ale chętnych do nabycia tej wody nie powinno
zabraknąć.
- Chodzi o... podróż źródeł do konsumentów.
Dziś mieszkańcy wielu
aglomeracji wyruszają z kanistrami do źródełek odległych o sto i więcej
kilometrów, przeświadczeni, że jeżdżą po zdrowie.
- Taaak... Ludziom wydaje się, że każda woda wypływająca
wprost ze źródła
ma znakomite parametry, co jest absurdem. Wystarczy, że ptasie odchody
przesiąkną do gleby, a już mamy w "krystalicznej krynicy" bakterie
jelitowe,
w tym salmonelle. Jeśli na określonym obszarze spadnie kwaśny deszcz i
nastąpi jego przesączenie do wód gruntowych, to dostanie się do nich
mnóstwo
substancji chemicznych. Przecież nie wiemy, czy źródełko wybija z
dużych
głębokości, czy też płynie tuż pod powierzchnią ziemi. Niewiele także
wiemy
o wodach oligoceńskich. W Warszawie tego typu studnie cieszą się
wielkim
powodzeniem, głównie dlatego, że przy okazji idzie się na spacer, a w
kolejce
można przyjemnie pogawędzić ze znajomymi. Tymczasem wiatr nanosi do
kanistra
śmieci, a woda przechowywana za długo w cieple gnije, o czym świadczą
zacieki
pleśni i glonów na ściankach pojemników.
Z drugiej jednak strony, w wodach pochodzących
bezpośrednio ze
źródeł nie ma ścieków przemysłowych oraz chemikaliów używanych w
stacjach
uzdatniania. W związku z tym uważam, iż jest to lepszy wybór niż
używanie
wody z kranu bez filtra.
- A co Pan pije, jeśli można spytać?
- Wodę wodociągową, która przepływa przez domowy filtr.
Jak również
mineralną, marek, o których mam dobrą opinię.
- Przeciętny człowiek nie zwraca uwagi na
parametry wód butelkowanych.
Nie wie, czy używa wody leczniczej, mineralnej czy źródlanej, nie
słyszał
o kryterium 1000 miligramów pierwiastków w litrze...
- Mam wątpliwości co do sensu takiego normowania. Nie
poprzedzone badaniami
klinicznymi przypisywanie wodom własności leczniczych lub
profilaktycznych
jest pochodną poglądów panujących przed rozwojem współczesnej medycyny.
Jeśli pojedziemy ze schorzeniem reumatycznym do Buska Zdroju i
skorzystamy
z kąpieli siarczkowych, to poddamy się zabiegom o klinicznie
potwierdzonej
skuteczności. Tymczasem Marysieńka Sobieska jeździła do Cieplic leczyć
syfilis i rzekoma terapia ciepłymi wodami jej nie pomogła, bo to nie
był
odpowiedni środek leczniczy. Wracając do wód konsumpcyjnych - jeśli
słyszę,
że woda o zawartości minerałów powyżej 1 grama w litrze ma specjalne
własności
odżywcze, to łapię się za głowę. Są wody mineralne, w których zawartość
sodu 20-krotnie przekracza normę, a to szkodzi! Wapń wchłaniany jest
przez
ludzki organizm z mleka. Ile litrów wody trzeba byłoby wypić, aby
pokryć
dzienne zapotrzebowanie na magnez, łatwo przyswajalny choćby z kaszy
gryczanej
i obecny w ilości 0,5 grama w 100 g otrąb pszennych? Uznanym przez
współczesną
- ale nie reklamową - medycynę źródłem minerałów są warzywa, owoce,
kasze,
mięso. Co do wody, to powinniśmy się starać przede wszystkim pić taką,
która zawiera jak najmniej trucizn.
Rozmawiał: ADAM Żywiecki
Rozporządzenie Ministra Zdrowia
z dnia 27 grudnia 2000 r.
w sprawie szczególnych warunków i wymagań sanitarnych przy produkcji naturalnych wód mineralnych, naturalnych wód źródlanych oraz wód stołowych w opakowaniach
jednostkowych.
(Dz. U. z 27. grudnia 2001 r. Nr
4, poz. 38)
§ 1. Rozporządzenie określa szczególne warunki i wymagania
sanitarne
przy produkcji naturalnych wód mineralnych, naturalnych wód źródlanych
oraz wód stołowych, przeznaczonych do obrotu w opakowaniach
jednostkowych
Nawet w światowym koncernie
może dojść do awarii linii rozlewniczej, której usunięcie wymaga dziewięciu
miesięcy. Lider polskiego przemysłu ma czas na przygotowanie
obrony...
Zaskakujący sposób obrony przed zagranicznym inwestorem
Cierpliwość konsumenta wystawiona
na próbę. Jest to próba wody...
Stan branży wód butelkowanych w połowie roku 2002r.
"Woda to produkt najbardziej masowy i najmniej
bezpieczny" Z. Hałat, szmaragdowa książeczka
"WODA DLA CIEBIE",
Warszawa 2000 szmaragdowa
książeczka
JAKOŚĆ
ZDROWOTNA WODY JEST JEDNYM
Z TEMATÓW
KONFERENCJI STOWARZYSZENIA
OCHRONY
ZDROWIA KONSUMENTÓW
PRZEGLĄDOWA
KONFERENCJA STOWARZYSZENIA OCHRONY
ZDROWIA KONSUMENTÓW "OCHRONA ZDROWIA KONSUMENTA W POLSCE, UNII EUROPEJSKIEJ
I U.S.A” 16 - 17. kwietnia 1999r. Państwowy Zakład Higieny *
Instytut Żywności
i Żywienia, Warszawa
referat z
Instytutu WODA 2000 mgr inż. Jan
Kaliszewski, Dyrektor ds
Przemysłu, Instytut WODA 2000
Woda jako surowiec i produkt
streszczenie
III DOROCZNA
KONFERENCJA STOWARZYSZENIA OCHRONY
ZDROWIA KONSUMENTÓW “DZIAŁALNOŚĆ PUBLICZNYCH
SŁUŻB NADZORU I KONTROLI NA RZECZ OCHRONY
ZDROWIA KONSUMENTA’’ 14 marca 2000r. Państwowy Zakład
Higieny, Warszaw
referat z
Instytutu WODA 2000 mgr inż. Jan Kaliszewski,
Dyrektor ds. Przemysłu,
Instytut WODA 2000 Stowarzyszenie Ochrony
Zdrowia Konsumentów
Zastrzeżenia w stosunku do
bezpieczeństwa zdrowotnego
wody w Polsce
streszczenie
Ustawa o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym
odprowadzaniu ścieków
po wejściu w życie uchyli i zastąpi część przepisów ustawy z 24
października
1974 r. Prawo wodne.
Skreślony będzie w dziale IV rozdział 3, zawierający Art. 106. Podstawę
prawną straci więc Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 4
września
2000 r. w sprawie warunków, jakim powinna odpowiadać woda do picia i na
potrzeby gospodarcze, woda w kąpieliskach, oraz zasad sprawowania
kontroli
jakości wody przez organy Inspekcji Sanitarnej (Dz. U. Nr 82, poz. 937
z 4. października 2000r.). Określona w tym rozporządzeniu jakość
zdrowotna
wody jest zgodna z wymogami Dyrektywy Europejskiej i opinią
polskich
ekspertów, ale w przekonaniu producentów i sprzedawców
wody
"do picia"
zrzeszonych w Izbie Gospodarczej 'WODOCIĄGI POLSKIE"
jest
nieosiągalna, a Inspekcja Sanitarna winna - zdaniem podmiotów
gospodarczych
zobowiązanych do poddania się kontroli (!) - odstąpić od ustawowych
obowiązków
kontrolnych. Stanowisko przedsiębiorstw sprzedających wodę niezdatną do
picia jako wodę pitną znajduje poparcie w wystąpieniach
niektórych
parlamentarzystów.
Równocześnie władze prowadzą politykę paraliżowania
i anemizacji służby sanitarno-epidemiologicznej, nie
zapewniając minimum
środków na aparturę pomiarową i niezbędne odczynniki.
Z tego powodu do chwili
obecnej Inspekcja Sanitarna
-
nawet na terenie
Śląska - nie kontroluje wielu parametrów wymaganych
prawem obowiązującym
od 1990r., w tymbenzenu,
zaliczonego
przez Międzynarodową Agencję Badań nad Rakiem do kategorii czynników
rakotwóczych
dla człowieka (Grupa 1). Dziesięciokrotne zaostrzenie normy w dniu 4
września 2000 r. niczego w praktyce nie zmieniło - w naszym kraju nadal
nikt nie sprawdza czy woda do picia nie zawiera benzenu w stężeniu
zabójczym
dla człowieka.
Benzen jest tu tylko przykładem rozlicznych parametrów wody do picia
nie objętych kontrolą sanitarną.
Z powyższych względów konsumenci płacący za produkt zakładów
wodociągowych
i wyborcy i podatnicy, czyli my wszyscy powinniśmy starannie śledzić
poczynania
władz, choćby po to, aby zrównoważyć nacisk przedsiębiorców i sprawdzić
jak posłowie i senatorowie dbają o nasze zdrowie.
Streszczenie referatu nadesłane na konferencję pod
hasłem
"Jakość wody - jakość życia" zorganizowaną w dniu 23.
października
2001r.
przez Polskie Towarzystwo Higieniczne, Oddział Gorzów Wielkopolski
i Wojewódzką Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Gorzowie
Wielkopolskim:
Zbigniew Hałat Fundator Instytutu Wody http://www.halat.pl/instytut.html
Woda a zdrowie publiczne
Woda zdrowa i bezpieczna jest podstawowym warunkiem
długiego życia w
pełni sprawności. Tym przekonaniem kierują się służby zdrowia
publicznego,
które w krajach cywilizowanych działają w takich obszarach, jak (a)
promocja
zdrowia (b) zapobieganie chorobom zakaźnym i niezakaźnym oraz urazom,
(c)
organizacja i udzielanie świadczeń w zakresie rozpoznawania i leczenia
chorób społecznych, a także (d) tworzenie warunków do rehabilitacji
chorych
i niepełnosprawnych. Obserwowany ostatnio uwiąd powyższych zadań
naszego
państwa jest następstwem nie tylko braku kompetencji rządzących w
dziedzinie
medycyny społecznej, lecz także szeroko rozumianego zepsucia władzy
(vide
informacja Najwyższej Izby Kontroli o wynikach kontroli bieżącego
nadzoru
sanitarnego sprawowanego przez Inspekcję Sanitarną, w warunkach reformy
administracji publicznej, Warszawa maj 2001r.).
Zgromadzona dotychczas ewidencja naukowa uzasadnia
szeroki zakres regulacji
prawnych określających parametry higieniczne wody wykorzystywanej
przede
wszystkim do spożycia, przygotowywania posiłków, mycia, kąpieli, a
także
do produkcji żywności i napojów, kosmetyków i leków.
Parametry te zasadnie odnoszą się w pierwszej kolejności
do drobnoustrojów.
Choć łączenie zanieczyszczenia wody odchodami ludzkimi z
występowaniem
ognisk cholery wydaje się dzisiaj każdemu oczywiste, to ma ono
niespełna
półtorawieczną tradycję, a wiąże się z osobą londyńskiego
lekarza
Johna Snowa, który - kierując się zdrowym rozsądkiem - w 1854 r. jako
pierwszy
skutecznie wykorzystał wnioski z analizy epidemiologicznej. Dopiero w
1884
Robert Koch odkrył zarazki cholery. Już w 1893 podjęto chlorowanie
ścieków
zagrażających ujęciom wody dla Nowego Jorku, ale świat najbardziej
przekonało
zastosowanie chloru do dezynfekcji wodociągu w 1897r. po epidemii duru
brzusznego w angielskiej miejscowości Maidstone. Po raz pierwszy ciągłą
dezynfekcję wody chlorem podjęto prawdopodobnie w Belgii w
1902r.
Chlorowanie wody w USA w początkach XIX wieku przyniosło
spektakularne
wyniki - odnotowano spadek zachorowań na cholerę o 90%, na dur brzuszny
i leptospirozy o 80% i biegunkę amebową o połowę. Dziś odprowadzaniu
ścieków
i chlorowaniu wody wodociągowej przypisuje się największe zasługi dla
wydłużenia
życia ludzkiego (przed dobroczynnymi efektami antybiotyków i szczepień
ochronnych oraz zasad ochrony zdrowia konsumenta).
Jednak ludzie dożywający starszego wieku ujawniają
efekty wieloletniej
ekspozycji na czynniki rakotwórcze. W 1974 odkryto, że chlor reaguje z
substancjami organicznymi obecnymi w każdej wodzie uzdatnianej, a
zwłaszcza
już uzdatnionej i rozprowadzanej siecią wodociągową. Powstające w tym
procesie
trójhalometany znalazły się na stale rozszerzanej liście
wymagających
normowania substancji szkodliwych, a zwłaszcza rakotwórczych.
Poszczególne substancje, zwłaszcza organiczne, w wodzie
do picia występują
na bardzo niskich poziomach, wymagających wyjątkowej staranności i
kosztownego
sprzętu przy pobieraniu próbek, ich transporcie i analizie
laboratoryjnej.
Koszt wiarygodnych badań jest bardzo wysoki, a badania nie w pełni
wiarygodne
nie są warte papieru, na którym zapisano ich wynik, choć –
jak wykazuje
praktyka – płacimy za nie dużo i jako podatnicy i jako
klienci. Za
niedopuszczalne należy uznać posługiwanie się przez przedsiębiorców
sprzedających
wodę wodociągową, butelkowaną i domowe filtry wskaźnikami
orientacyjnymi
zanieczyszczeń w miejsce określonych prawem parametrów chemicznych i
fizycznych.
Wobec polityki paraliżowania i anemizacji służby
sanitarno-epidemiologicznej
również inspektorzy sanitarni zmuszani są do zastępowania wyników
obiektywnych
wyników badań swoimi supozycjami. W odniesieniu do lekarzy medycyny
wymiar
etyczny i - w moim przekonaniu - także prawny takiego postępowania
znajduje
analogię w orzekaniu o stanie zdrowia bez uprzedniego
zbadania pacjenta.
TARGI EUROLAB 2005 Warszawa, PKiN, 9-11.03.2005
Standardy a dobra praktyka
laboratoryjna w ochronie wód i powierzchni Ziemi. PANEL DYSKUSYJNY Państwowego Instytutu Geologicznego (11.03.05.- piątek - godz. 10.30-12.30)
Prowadzący: dr Ryszard Strzelecki Dyrektor ds. Geoekologii Państwowy Instytut Geologiczny
PROGRAM
Powitanie i słowo wstępne – dr Ryszard Strzelecki
Wystąpienia wprowadzające
Standardy i dobra praktyka laboratoryjna w kontekście działalności
gospodarczej
- mgr inż. Jacek Różycki, Przewodniczący Zespołu ds. Środowiska
Konfederacja
Pracodawców Polskich
Problemy interpretacji przepisów z zakresu ochrony powierzchni Ziemi –
Małgorzata Szymborska, Departament Instrumentów Ochrony Środowiska,
Ministerstwo
Środowiska
Zdrowie środowiskowe - dr Zbigniew Hałat, Instytut Wody
Błędy w analizach środowiskowych –dr Piotr Pasławski,
kierownik Centralnego
Laboratorium Chemicznego PIG
Standardy europejskie w badaniach związków organicznych -
prof. dr
hab. inż. Marek Biziuk, Wydział Chemii Politechnika Gdańska
Wiarygodność opracowań kartograficznych jako efekt dobrej praktyki
laboratoryjnej
- dr Anna Pasieczna, Zakład Geologii Środowiskowej PIG
W maju 1997 r. Medyczne Centrum
Konsumenta (MCM) w
Warszawie odniosło sukces w swoich wysiłkach, które skupiają się na
eliminacji
substancji rakotwórczych z produktów konsumpcyjnych. W wyniku kampanii
informacyjnej MCM Komisja Ochrony Środowiska Senatu
Rzeczypospolitej
Polskiej wysunęła żądanie niezwłocznej poprawy zdrowotnego
bezpieczeństwa
wody do picia. Stanowisko
Senatu Rzeczypospolitej Polskiej w sprawie
zdrowotnego bezpieczeństwa wody z kranu
Za pożałowania godny
należy uznać fakt, że nasze władze
przystąpiły do prac nad zmianą parametrów jakości zdrowotnej wody do
picia
dopiero pod groźbą załamiania się negocjacji w sprawie przystąpienia
Polski
do Unii Europejskiej a nie z poczucia odpowiedzialności za
zdrowie
narodu. Finalne projekty nowych uregulowań pojawiły się dopiero z
końcem
2000r.
badania
naukowe dowodzą bezspornie,
że zanieczyszczona woda jest
przyczyną nieprawidłowego
rozwoju i zaburzeń czynności ciała, wywołuje
ciężkie choroby, skraca
życie ludzi, zwierząt i roślin WODA Z KRANU
zakres
ekspertyzy
woda
przeznaczona do spożycia przez ludzi,
w tym do gotowania, przygotowywania pożywienia lub do innych celów w
gospodarstwach
domowych, woda używana do produkcji żywności, środków farmaceutycznych
i kosmetycznych, na potrzeby basenów kąpielowych i pływalni,
woda
w kąpieliskach, woda w pojemnikach (w tym butelkowana i w pojemnikach
5-galonowych),
naturalna woda mineralna, naturalna woda źródlana, woda stołowa -
jakość
zdrowotna, wymagania sanitarne, parametry organoleptyczne, biologiczne,
fizyczne (w tym radiologiczne) i chemiczne; ocena ryzyka zdrowotnego,
zarządzanie
ryzykiem zdrowotnym, uzdatnianie wód podziemnych i
powierzchniowych
dla potrzeb komunalnych i przemysłowych, doczyszczanie w gospodarstwach
domowych (filtry domowe), warunki sanitarne rozlewni, bezpieczeństwo
zdrowotne
materiałów do kontaktu z żywnością, komunikowanie ryzyka
zdrowotnego,
popularyzacja aktualnego stanu wiedzy medycznej na tle obowiązującego
prawa
i jego realizacji w praktyce, promowanie wody zdrowej i
bezpiecznej.