| Szanowni Państwo,
Z wielkim zainteresowaniem a jednocześnie wielkim zaniepokojeniem obejrzałem
program "Sprawa dla reportera" [1], w którym ludzie
mieszkający w pobliżu linii elektroenergetycznej 110 kV informowali o zagrożeniu
ich zdrowia i życia.
Wymieniono kilka osób, w tym dwie młode kobiety, które umarły na raka.
Dwie inne młode kobiety musiały się wyprowadzić, jedna z nich czuła się
fatalnie już po 15 minutach przebywania w pobliżu linii wysokiego napięcia.
Z ekranu powiało grozą.
W podsumowaniu tego fragmentu redaktorka pani Elżbieta Jaworowicz zadała
pytanie czy rzeczywiście istnieje taki związek między zachorowaniami na
raka a zamieszkiwaniem w pobliżu linii. Pytanie zostało skierowane do dr.
inż. Marka Szuby naukowca z Politechniki Wrocławskiej. Zdumiony zobaczyłem,
jak w ostentacyjny sposób, zdejmując okulary i patrząc prosto w oczy pani
redaktor, specjalista od spraw technicznych wypowiadał się na temat zdrowia,
stwierdzając, że nie ma takiego związku.
Pan dr. inż. Marek Szuba jest autorem koncepcji całości opracowania
"Linie i stacje elektroenergetyczne w środowisku człowieka" [2]
wydanego na zlecenie PSE - Operator S.A.. Jego firma Biuro Konsultingowo-Inżynierskie
"EKO-MARK" jest wydawcą tego opracowania z 2005 roku.
W Tabeli 3.1. "Ewolucja poglądów na temat ryzyka nowotworowego pól
magnetycznych 50/60 Hz" z tego opracowania, na samym końcu, wymieniona
jest opinia nternational Agency for Research on Cancer (IARC). W jednym
z dwu punktów czytamy: "Pola magnetyczne 50/60 Hz są przypuszczalnym czynnikiem
rakotwórczym dla ludzi (klasa 2B)".
Czyżby pan dr inż. Marek Szuba zapomniał o najważniejszej opinii z
wydanego przez siebie opracowania ?
W pracy IARC [3] czytamy, że badania epidemiologiczne
dały ograniczone świadectwo dwukrotnego wzrostu zachorowań na białaczkę
dzieci dla niskich częstotliwości pola magnetycznego o wartości indukcji
0.4 µT i 1,7 krotny wzrost dla wartości indukcji pola magnetycznego równej
0.3 µT.
Dr. hab. n. med. Marek Zmyślony w swojej pracy [4]
pisze: "Międzynarodowa Agencja Badań Nad Rakiem (IARC) uznała w 2002 r.
pola magnetyczne zakresu ELF (3–3000 Hz) za przypuszczalnie rakotwórcze
dla ludzi (grupa 2B) , czyli uznała, że istnieje ograniczony dowód działania
rakotwórczego tych pól u ludzi przy braku wystarczającego dowodu rakotwórczości
u zwierząt doświadczalnych.
Jak ten brak komentują naukowcy, którzy są zdecydowanymi przeciwnikami
ekspozycji ludzi na pola elektromagnetyczne.
Pan prof. Denis Henshaw z Bristol University pisze, że nie ma u zwierząt
modelu dla typu ostrej limfo blastycznej białaczki dziecięcej.
Z kolei prof. Ole Johannson z Karolinska Institute zwraca uwagę, że
choroby te powstają w okresie długotrwałej 5-letniej ekspozycji na pole
magnetyczne, a badania prowadzone są na szczurach, które żyją 2-3 lata.
Uważa, że takie badania są bezsensowne.
Czy od 2002 roku kiedy zaklasyfikowano pole magnetyczne do grupy 2B
czynników rakotwórczych wydarzyło się coś, co upoważniałoby dr inż. M.
Szubę do stwierdzenia, że nie ma takiego związku?
Wręcz przeciwnie, zarówno Komitet Naukowy SCENiHR jak i Światowa Organizacja
Zdrowia w swoich raportach z 2007 roku [5][6]
stwierdzają, że kolejne badania i przeglądy naukowe potwierdziły tą klasyfikację
pola magnetycznego ELF jako czynnika przypuszczalnie rakotwórczego.
Światowa Organizacja Zdrowia wskazuje, że inne zagrożenia takie jak:
depresja, samobójstwa, zaburzenia sercowo-naczyniowe, zaburzenia
funkcji rozrodczych, zaburzenia rozwoju, zaburzenia odporności, skutki
neurobehawioralne i choroby neurodegeneracyjne, wymagają dalszych badań,
a związek ich występowania z ekspozycją na pole elektromagnetyczne ELF
jest słabszy niż dla białaczki dziecięcej.
Grupa słynnych, niezależnych od przemysłu, naukowców w Rezolucji
z Benevento (2006 r.)[7] zaleca budowanie linii elektroenergetycznych
pod ziemią, w sąsiedztwie obszarów zaludnionych.
W tegorocznym raporcie[8] naukowców z Bioinitiative
Working Group, najwięksi specjaliści apelują o natychmiastową zmianę dopuszczalnych
limitów pola magnetycznego na obszarach gdzie przebywają dzieci i kobiety
w ciąży.
Wskazują na wartość indukcji pola magnetycznego równą 0.1 µT
co jest równoważne 0,08 A/m (A/m jednostka stosowana w Polsce) . W Polsce
dopuszcza się w tej chwili (rozporządzenie Ministra Środowiska) zamieszkiwanie
dzieci w polu magnetycznym o wartości 60 A/m, czyli 750 razy większym niż
zalecają naukowcy z Bioinitiative Works Group.
W podobnej sytuacji znaleźli się bohaterowie reportażu "Sprawa dla
reportera" [1].
To jeszcze nie wszystko.
Zalecane przez naukowców pole magnetyczne o wartości indukcji 0.1 µT
mierzone jest 100 - 300 metrów od linii najwyższych napięć.
Raport Drapera [9], który jest wynikiem badań naukowców
z Oxfordu, wykonanych na zlecenie brytyjskiego rządu, wskazuje na związek
pomiędzy białaczką dziecięcą
a zamieszkiwaniem w pobliżu linii nawet do 600m od niej.
W wynikach badań opisanych w Raporcie czytamy:
"...Wyniki powyższych badań stwierdzają, że w porównaniu z dziećmi,
które mieszkały w odległości powyżej 600 m od przewodów w momencie narodzin,
ryzyko zachorowalności na białaczkę wśród dzieci, które mieszkały w odległości
do 200 m wynosiło 1.69 ; Ryzyko zachorowalności dzieci urodzonych i mieszkających
w odległości 200 do 600 m wynosiło 1.23. Pojawiła się znaczna (P<001)
tendencja odwrotności ryzyka w stosunku do odległości (im mniejszy dystans
od przewodów wysokiego napięcia tym większe ryzyko zachorowalności). Badania
nie wykazały związku odległości od przewodów wysokiego napięcia od
budynków mieszkalnych z zachorowalnością na inne nowotwory..."
Wyniki te wskazują, że poza polem elektromagnetycznym mogą istnieć również
inne mechanizmy powodujące białaczkę dziecięcą.
Jedną z hipotez, przedstawionych przez prof. D. Henshaw, jest możliwy
wpływ efektu "corona ions", występującego przy liniach wysokiego napięcia,
nawet kilka kilometrów od niej.
Badania Lowenthal'a [10] w Tasmanii pokazują,
że u ludzi, którzy mieszkali w pobliżu (do 300 m) napowietrznej linii elektroenergetycznej
przez pierwsze 5 lat swojego życia, wzrost zachorowań na białaczkę jest
prawie 5-krotny.
Myślę, że są to wystarczające powody aby odpowiedzieć na apel naukowców
z Bioinitiative Working Group o zmianę dopuszczalnych limitów pola elektromagnetycznego,
na terenach gdzie przebywają dzieci i kobiety w ciąży..
Niedopuszczalne jest aby 30 metrów od linii najwyższych napięć, o wielokrotnie
większym przesyle niż ta w reportażu, budowane było przedszkola i osiedla
mieszkaniowe.
Niedopuszczalne jest aby linie o eksperymentalnych parametrach (np.
2x400 kV+2x220 kV) budowane były w środku osiedli mieszkaniowych.
Niedopuszczalne jest aby o limitach decydowali ludzie tak bardzo związani
z energetyką jak dr. inż. Marek Szuba, członek Komisji Polskiego Towarzystwa
Badań Radiacyjnych ds. Problemów Elektromagnetycznych, do której zadań
należą:
1. opracowanie propozycji zasad ochrony ludzi i środowiska
przed oddziaływaniem PEM, adekwatnych do współczesnej oceny i zarządzania
ryzykiem;
2. opracowywanie obiektywnych i opartych na podstawach
naukowych opinii na temat oddziaływania PEM o częstotliwości 0-300 GHz
na ludzi i środowisko w świetle aktualnego stanu wiedzy;
3. przygotowanie propozycji poziomów dopuszczalnej ekspozycji
środowiskowej i zawodowej;
4. inicjowanie i popieranie badań naukowych z zakresu bioelektromagnetyzmu
prowadzonych w Polsce;
5. współpraca z podobnymi komisjami i organizacjami na
świecie, a zwłaszcza w krajach Unii Europejskiej, m.in. w celu przyszłej
harmonizacji zasad ochrony przed oddziaływaniem PEM;
6. popularyzacja zagadnień dotyczących biologicznego działania
i ryzyka związanego z PEM.
W Dolnej Saksonii wprowadzane jest w tej chwili prawo umożliwiające
budowę linii 380 kV pod ziemią, jeśli jej trasa przebiega w odległości
mniejszej niż 400 m od osiedli i 200 m od pojedynczych budynków.
W Polsce buduje się linię 2x400 kV + 2x220 kV dwadzieście kilka metrów
od domów na osiedlach mieszkaniowych.
W Polsce, tak jak widać w reportażu [1], linię 110
kV buduje się nad domami, w dodatku nielegalnie.
Dzieje się tak bo o naszych przepisach chroniących zdrowie decydują
ludzie związani z energetyką, zamiast niezależnych od przemysłu badaczy.
z poważaniem
Krzysztof Kukliński, 5. grudnia 2007r.
www.kamionki.snap.pl
[1] "Sprawa dla reportera" TVP1 z 29.11.2007 r.
http://www.itvp.pl/informacje/video.html?channel_id=499&site_id=746&genre_id=503&form_id=479&video=29622
[2] Linie i stacje elektroenergetyczne w środowisku
człowieka
http://www.pse.pl/03/publikacje/200506_Informator_big.pdf
[3] Monographs on the Evaluation of Carcinogenic
Risks to Humans Volume 80 Non-Ionizing Radiation, Part 1: Static and Extremely
Low-Frequency (ELF) Electric and Magnetic Fields. Summary of Data Reported
and Evaluation
http://monographs.iarc.fr/ENG/Monographs/vol80/volume80.pdf
[4] Działanie Biologiczne i Skutki Zdrowotne Pól
Elektromagnetycznych w Aspekcie Wymagań Raportów o Oddziaływaniu Przedsięwzięć
Na Środowisko
http://www.iddd.de/umtsno/zielonagora/raporty_med_pracy.pdf
[5] SCENIHR opinion on Possible effects of Electromagnetic
Fields (EMF) on Human Health.
http://ec.europa.eu/health/ph_risk/committees/04_scenihr/docs/scenihr_o_007.pdf
[6] "Electromagnetic fields and public health"
http://www.who.int/mediacentre/factsheets/fs322/en/index.html
[7] Rezolucja z Benevento
http://www.icems.eu/docs/BeneventoResolution.pdf
[8] Raport Bioinitiative Working Group
http://www.bioinitiative.org
[9] Childhood cancer in relation to distance from
high voltage power lines in England and Wales.a case-control study.
http://www.bmj.com/cgi/reprint_abr/330/7503/1290.pdf
[10]Residential exposure to electric power transmission
lines and risk of lymphoproliferative and myeloproliferative disorders:
a case-control study.
http://www.next-up.org/pdf/NcbiPubMedResidentialExposureToEelectricPowerTransmissionLinesAndRiskOf%20LymphoproliferativeAnd%20Myeloproliferative062007.pdf
|