MIODY


"
"Dziennik Wschodni", 5. kwietnia 2006r.

Toksyczny miód aresztowany

Lubelska firma sprowadziła z Ukrainy skażony produkt

Prawie 20 ton miodu skażonego szkodliwym dla człowieka antybiotykiem mogło trafić na nasze stoły. Pośrednik, spółka "Iparex” z Lublina, nie chce zdradzić, jaka firma miała odebrać od niej trefny transport.

Ujawniliśmy, że skażony miód wjechał do Polski przez przejście graniczne w Korczowej. Sprowadziła go lubelska spółka. I tylko przypadek sprawił, że miód ze szkodliwym dla zdrowia chloramfenikolem, nie trafił do sklepów. - Transporty produktów spożywczych badamy losowo. Tak było i tym razem - mówi Wiesław Tomaszewski, graniczny inspektor weterynarii. - Próbki wysłaliśmy do zbadania w Państwowym Instytucie Weterynaryjnym w Puławach
Tymczasem 64 beczki prosto z granicy przyjechały do Lublina. Zanim pośrednik je sprzedał, przyszły alarmujące wyniki z Puław - w miodzie jest chloramfenikol. Do akcji wkroczył powiatowy lekarz weterynarii. - Zaplombowaliśmy beczki i wstawiliśmy do magazynów. Importer ma je zabrać z powrotem na Ukrainę - mówi Ryszard Reszkowski, lubelski powiatowy lekarz weterynarii.

Lubelska spółka "Iparex”, jeden z największych importerów miodu z Ukrainy, nie chce ujawnić, komu sprzedaje swój towar. - Dostarczam miód ośmiu producentom w całym kraju. Rocznie sprowadzam około dwustu ton. To był wypadek przy pracy - bagatelizuje Janusz Wójtowicz, właściciel "Iparexu”.

Ale takich "wypadków” jest w Polsce coraz więcej. Tylko przez 11 miesięcy 2005 roku z Ukrainy sprowadzono ponad 2 tys. ton miodu. W tym czasie według danych puławskiego PIWetu aż 16 proc. miodu importowanego zza wschodniej granicy zawierało chloramfenikol.

Skąd antybiotyk w ukraińskim miodzie? Zdaniem Tadeusza Sabata, prezydenta Polskiego Związku Pszczelarskiego, skażony towar pochodzi z Chin. A Ukraina jest tylko przystankiem na jego drodze. W Polsce cieszy się sporym zainteresowaniem ze względu na niską cenę.
Według Sabata, w Chinach chloramfenikol jest stosowany do leczenia pszczół. W Polsce i krajach Unii Europejskiej jest zakazany. - To tak jakby posypać wszystko DDT (toksyczny pestycyd powszechnie stosowany od początku lat 40. - red.) - dodaje.
- Chloramfenikol wycofano z użycia. Nie wiadomo, jaka dawka jest toksyczna dla danego człowieka - tłumaczy Hanna Lewandowska-Stanek, ordynator oddziału toksykologii Wojewódzkiego Szpitala Jana Bożego w Lublinie. •
Chloramfenikol
jest jednym z najbardziej toksycznych antybiotyków, powodujących uszkodzenia szpiku kostnego, anemię, zanik białych ciałek krwi i granulocytów.

Ewa Dziedzic, Agnieszka Mazuś
 


 
 

"Nasz Dziennik", 28. stycznia 2005r.

Polskie miody bez ulepszaczy

Po 30 miesiącach intensywnej pracy i zainwestowaniu ok. 3 mln zł w modernizację zakładu Spółdzielnia Pszczelarska "Apis" w Lublinie otrzymała wczoraj dwa certyfikaty jakości ISO 9001:2001 i HACCAP. W przygotowanej z tej okazji uroczystości uczestniczyli przedstawiciele władz wojewódzkich i samorządowych, Polskiego Związku Pszczelarskiego, spółdzielczości lubelskiej i szeregu instytucji współpracujących ze spółdzielnią. Specjalny list gratulacyjny i błogosławieństwo dla pracowników firmy przekazał w imieniu ks. bp. Tadeusza Pikusa, duszpasterza polskich przetwórców żywności, ks. Piotr Walasek, duszpasterz przedsiębiorców.

- Dewizą naszego działania od lat jest "jakość i tradycja" - mówił Mieczysław Janik, prezes zarządu spółdzielni. - Podjęty przed kilkoma laty program modernizacji technicznej i wdrażania ludzi do zadań, jakie niesie nowoczesność, dały efekty w postaci otrzymanych certyfikatów - podkreślił. Dodał też, że firma kładzie nacisk na zachowanie tradycji w zakresie technologii opartej na najlepszych polskich miodach, które "same w sobie są produktami doskonałymi" przez stosowanie naturalnych dodatków całej gamy owoców lub ich koncentratów. - Bez użycia jakichkolwiek konserwantów lub tzw. ulepszaczy stosowanych dziś tak obficie, np. w przetwórstwie mleka, mięsa czy w pieczywie. Pod tym względem jesteśmy prawdziwym ewenementem - zapewniał prezes.

Certyfikat ISO 9001:2001 potwierdza, że spółdzielnia wdrożyła system zarządzania jakością, według wymagań normy międzynarodowej, obejmującej m.in. dokumentację systemu, odpowiedzialność kierownictwa ogarniającą wszystkie aspekty działalności firmy. Chodzi o zarządzanie zasobami ludzkimi, infrastrukturą i środkami finansowymi, a także o świadczenie usług zgodnie z zasadą, że najważniejszy jest klient. Drugi certyfikat - HACCAP (Hazard Analysis And Certyfical Control Points), świadczy o tym, że w firmie prowadzona jest ciągła analiza krytycznych punktów kontroli w celu eliminacji potencjalnych zagrożeń - biologicznych, chemicznych i fizycznych - przed rozpoczęciem produkcji i w trakcie jego trwania. Celem tych działań jest wytworzenie żywności bezpiecznej dla konsumenta.

Spółdzielnia Pszczelarska "Apis" została powołana do życia w 1932 r. przez grono lubelskich działaczy pszczelarskich i spółdzielczych. Pierwsze medale za jakość swoich wyrobów otrzymała na wystawach w Belgradzie - 1934 r., i Wisconsin - 1936 r. Produkty pszczele oferowane przez firmę pochodzą z najmniej zurbanizowanych i zanieczyszczonych terenów Lubelszczyzny, szczególnie Roztocza, a także z łąk i lasów Bieszczad oraz Mazur.
Lubelska spółdzielnia od lat jest największym w kraju producentem miodów pitnych. Wytwarza 500 tysięcy litrów rocznie tego szlachetnego i tradycyjnie polskiego trunku. Około 15 proc. tej produkcji trafia na eksport, głównie do Niemiec, USA, Kanady i Japonii. Spółdzielnia jest również znaczącym producentem miodów naturalnych, których wytwarza 600 ton rocznie. Zatrudnia blisko 50 pracowników.

- Tradycja miodosytnictwa w Polsce sięga tysiąca lat, a receptury wytwarzanych obecnie przez nas miodów pitnych pochodzą z XVII-XVIII wieku, kiedy miód pitny był stale obecny na stołach dworów szlacheckich - zapewnił Bogdan Litwińczuk, wiceprezes spółdzielni "Apis". - Obecnie podejmujemy działania, aby miód pitny został uznany za polski produkt narodowy - dodał. Niedługo do Brukseli ma być wysłana dokumentacja opracowana wspólnie z ministerstwem rolnictwa.

Adam Kruczek, Lublin
 


 


"Nasz Dziennik", 23. września 2003r.

Jest ich w Polsce ok. 35 tys. W zdecydowanej większości należą do Polskiego Związku Pszczelarskiego. W prowadzonych przez nich pasiekach żyje 1,1 mln rodzin pszczelich, które dostarczają ok. 20 tys. ton miodu rocznie.

Ogólnopolskie Święto Pszczelarzy, połączone z Europejskim Spotkaniem Pszczelarzy i Międzynarodowymi Targami Pszczelarskimi "API-EXPO", trwały od piątku do niedzieli w Lublinie i Pszczelej Woli. Uroczystej Mszy św. w intencji pszczelarzy, odprawionej na terenie Zespołu Szkół Rolniczych w Pszczelej Woli, jedynego tego rodzaju ośrodka dydaktycznego w Polsce i w Europie, przewodniczył ks. prof. Tadeusz Zasępa, rektor Wyższej Szkoły Biznesu KUL w Lublinie. Tegoroczne święto po raz pierwszy połączono z bogatym programem wystawienniczym, targowym, a także naukowym. Sympozjum nt. "Choroby pszczół" objął patronatem dr Piotr Kołodziej, krajowy lekarz weterynarii.
Około tysiąca polskich pszczelarzy trudni się produkcją miodu zawodowo, traktując ją jako główne źródło utrzymania. Choć nikt nie kwestionuje ogromnego znaczenia pszczół dla produkcji rolnej, pszczelarze są rolnikami drugiej kategorii. Do prowadzenia pasieki nie potrzebne są hektary gruntu, a w Polsce status rolnika zależy od wielkości gospodarstwa. Pszczelarzom nie przysługuje też przywilej korzystania z paliwa rolniczego, choć wielu z nich przewozi pasieki w odległe rejony kraju.
- Świadczymy rolnictwu fantastyczne usługi, ale mamy zbyt małą siłę przebicia, aby uzyskać należne nam prawa - mówił z goryczą Tadeusz Sabat, prezes Zarządu Polskiego Związku Pszczelarskiego. - Parlament, choć zgłaszaliśmy ten problem, zapomniał o nas...
Jednak nie dopłaty i dotacje są dziś głównym problemem środowiska polskich pszczelarzy. Ich pomyślność zależy głównie od poziomu spożycia miodu w kraju. A ten, choć w ciągu 10 lat wzrósł z ok. 28 dag na statystycznego Polaka do 40 dag w ubiegłym roku, jest ciągle znacznie niższy niż w krajach zachodnioeuropejskich.
- Od 10 lat nasze największe firmy pszczelarskie, a także Polski Związek Pszczelarski oraz państwo wkładają duże pieniądze w promocję miodu i produktów pszczelich - stwierdził T. Sabat. - Te pieniądze nie poszły na marne, idziemy w dobrym kierunku i mimo wszystko patrzymy z optymizmem w przyszłość.
Swoją wielką szansę pszczelarze upatrują też w rozpoczęciu produkcji ekopaliwa z rzepaku. Wiadomo, że intensywna uprawa rzepaku wymaga współpracy rolników z pszczelarzami. Okazuje się, że obecność pszczół może kilkakrotnie podnieść wydajność pola rzepakowego. Prezesowi Sabatowi marzy się utworzenie z pieniędzy uzyskanych ze współpracy przy produkcji ekopaliw funduszu rozwoju pszczelarstwa w Polsce. Chodzi o reklamę i promocję produktów pszczelich, których zdrowotne właściwości nie są jeszcze powszechnie znane.
- Miód nie może być traktowany jak specyfik, który raz zażyty odstawia się na półkę z lekami - mówi prezes pszczelarzy. - On powinien być spożywany codziennie, gdyż tylko wtedy wzmacnia, leczy i uodparnia nasz organizm.

Adam Kruczek, Lublin


"Nasz Dziennik", 25. stycznia 2003r.

 Śmiercionośny pestycyd

Francuscy pszczelarze przeżywają ostatnio poważne problemy spowodowane wprowadzeniem do użytku pestycydu o nazwie Regent lub Fipronil. Ich zdaniem, środek ten jest odpowiedzialny za śmierć wielkiej ilości pszczół.
Problemy pszczelarzy zaczęły się mniej więcej w połowie lat 90. ubiegłego stulecia, kiedy wprowadzono do użytku środek o nazwie Gaucho. Zaprawiano nim nasiona słonecznika, kukurydzy i pszenicy, aby zabezpieczyć te rośliny przed szkodnikami - głównie owadami. Rozpylano go także na roślinach podczas ich wzrostu. Środek ten, podobnie jak jego "następca" o nazwie Regent, zaczął powodować corocznie śmierć pszczół, które pobierały nektar głównie z kwiatów słonecznika. Insektycydy te powodowały corocznie u jednego z pszczelarzy śmierć 600 kolonii pszczół, czyli ok. 30 milionów sztuk tych owadów. To z kolei przyczyniało się do powstawania ogromnych strat w produkcji miodu (60 ton). Pewnego rodzaju "osłodę" stanowił fakt, że zarażone pszczoły nie wracały do uli, dzięki czemu nie dochodziło do skażenia miodu.
Zupełnie inne stanowisko zajęło jednak francuskie ministerstwo rolnictwa. Jego zdaniem, stosowanie powyższych środków owadobójczych nie stwarzało żadnego zagrożenia dla pszczół. Ciekawe tylko, dlaczego tyle ich wyginęło...
Informacja ta okazała się nie do końca ścisła, gdyż 22 czerwca 1999 roku wicedyrektor ds. ochrony roślin z ramienia ministerstwa wystosował do kompetentnych instytucji pismo z prośbą o przeprowadzenie dodatkowych badań Fipronilu, gdyż stwierdzono na roślinach występowanie resztek tego herbicydu o stężeniu mogącym stanowić niebezpieczeństwo dla pszczół.
Na razie nie wiadomo, czy ten groźny środek zostanie szybko wycofany z obiegu. Dotychczas jego stosowanie jest zabronione w Stanach Zjednoczonych. Natomiast we Francji należy on do "najpopularniejszych" insektycydów.

Władysław Lisowski



"Gazeta Wyborcza" (Katowice), 26. lutego 2004r.

Z Tesco wycofano miód

Katarzyna Piotrowiak 

Inspekcja Handlowa wycofała z hipermarketów Tesco miód zawierający chloramfenikol, toksyczny antybiotyk, który w skrajnych przypadkach może być niebezpieczny dla zdrowia. Słoiki były oznaczone marką "Tesco Korzystny Zakup"

Podejrzany miód wykryli śląscy inspektorzy. Wyniki kontroli zostały ujawnione wczoraj. - Obecność chloramfenikolu wykryto w miodzie wielokwiatowym wyprodukowanym przez Api-Eko z Prałkowic koło Przemyśla - informuje Adam Zawiszowski, rzecznik śląskiego wojewódzkiego inspektora Inspekcji Handlowej w Katowicach. - W produktach spożywczych pochodzenia zwierzęcego nie może być chloramfenikolu - wyjaśnia. 

Miód został przebadany w laboratorium Państwowego Instytutu Weterynaryjnego. Jego próbki pobrano ze słoików sprzedawanych w sieci Tesco Polska.

- Nie wiem, skąd w miodzie, który kupujemy od pszczelarzy, wziął się toksyczny antybiotyk. Muszę przeprowadzić dochodzenie - mówi Tomasz Zaremba, szef firmy Api-Eko. Dodaje, że na rynek trafiło około 2 tys. słoików z miodem wielokwiatowym. - To, co się stało, to tragedia dla całej naszej branży przed wejściem do Unii Europejskiej. Wstrzymaliśmy produkcję, wszystko wycofujemy, bo miód był sprzedawany nie tylko w sieci Tesco. Mamy różnych odbiorców - mówi Zaremba.

Informacja o miodzie z antybiotykiem spowodowała wczoraj panikę. W Inspekcji Handlowej i Państwowym Instytucie Weterynarii telefony blokowały przestraszone osoby, które jadły miód z Tesco.

Agnieszka Suszko, rzeczniczka Tesco, zapewnia, że podejrzanego miodu nie ma już w sprzedaży. - Słoiki zniknęły z półek marketów w poniedziałek w ciągu godziny od komunikatu Inspekcji Handlowej - wyjaśnia. 

Centrala jeszcze liczy słoiki. - W bytomskim Tesco mieliśmy ich 80 - mówi Suszko. 

Sieć Tesco Polska chce zwrócić pieniądze za miód każdej osobie, która go kupiła: - Prosimy zgłosić się do punktu obsługi klienta i zwrócić napoczęty lub nawet pusty słoik z charakterystyczną etykietą zrobioną dla marketu - mówi Suszko.
 

 Jaki miód można zwrócić

Chloramfenikol został wykryty w miodzie o nazwie: "miód nektarowy wielokwiatowy NK a 370 g wyprodukowany dla Tesco Polska Sp. z. o.o. przez Przedsiębiorstwo Wielobranżowe Api-Eko, Prałkowice 268". Słoik miodu "Tesco Korzystny Zakup" kosztował 3,69 zł. Inspekcja Handlowa podaje, że został wyprodukowany 26 stycznia 2004 r., jego ważność kończy się 25 stycznia 2007 r. 

 Chloramfenikol w miodzie
 prof. Jan Żmudzki z Państwowego Instytutu Weterynaryjnego w Puławach

Chloramfenikol nie jest trucizną, tylko bardzo silnym toksycznie antybiotykiem. Stosuje się go przy ciężkich zakażeniach bakteryjnych. Może jednak wywołać poważne efekty uboczne, np. anemię, a nawet uszkodzenie szpiku kostnego. Nie wolno go podawać zwierzętom wykorzystywanym do produkcji żywności, np. pszczołom. Absolutnie nie może się znaleźć w żywności. Chcę jednak uspokoić, że zjedzenie kilograma miodu nikomu nie powinno zaszkodzić. Trudno powiedzieć, jaka dawka w miodzie może mieć poważny wpływ na nasze zdrowie, bo takich badań jeszcze nie przeprowadzono.

prof. Artur Stojko, prezes Polskiej Fundacji Apiterapii w Katowicach 

Chloramfenikol stosuje się w niektórych krajach Dalekiego Wschodu jako zabezpieczenie przed chorobami zakaźnymi występującymi u pszczół. Wiele razy trafiał do Polski w chińskim miodzie, który być może był mieszany z polskim, znacznie droższym. Chloramfenikol jest wyjątkowo toksyczny, wyniszcza m.in. naturalną florę bakteryjną w organizmie. Ciągłe stosowanie miodu z chloramfenikolem może wpłynąć na nasze zdrowie. 

Autor: Gość: god85: Ciekawe czy w Realu też będą zwracać pieniądze... Bo z tego co wiem oni też mają mód od tego samego producenta tylko że pod nazwą "TIP - Tanie i Pewne" ;oD


Dziennik Polski, 26. lutego 2004r. 

Skażony produkt trafił do sprzedaży w Małopolsce

Miód z antybiotykiem

(INF. WŁ.) Inspekcja Handlowa w Katowicach wycofała ze sprzedaży miód pszczeli nektarowy wielokwiatowy, wyprodukowany przez Przedsiębiorstwo Wielobranżowe Api-Eko w Prałkowcach koło Przemyśla. Zawierał chloramfenikol - niebezpieczny antybiotyk o szerokim zakresie działania. Miód trafił również do sprzedaży w Małopolsce.

- To są zawartości śladowe, które na pewno nie mogą wyrządzić szkody zdrowemu człowiekowi - twierdzi Tomasz Zaręba, właściciel firmy Api-Eko. - Pszczelarze stosują antybiotyki do leczenia pszczół. Być może to, co wykryto w naszym miodzie, to właśnie pozostałość po takim leczeniu.

Specjaliści jednak odpowiadają: w miodzie, który traktowany jest jako spożywczy środek leczniczy, nie może być nawet śladowej zawartości trucizny.

Chloramfenikol to silny antybiotyk o szerokim zakresie działania. Był pierwszym lekiem skutecznym w leczeniu duru brzusznego. Stosowano go w ciężkich zakażeniach, ponieważ jest silnie toksyczny; może uszkadzać szpik kostny, a także powodować zmiany w układzie nerwowym oraz w narządach słuchu i wzroku. Był substancją czynną w detreomycynie - antybiotyku, który ze względu na toksyczne działanie został już dawno wycofany ze stosowania w leczeniu ludzi.

Obecność chloramfenikolu w miodzie stwierdzono w wyniku analiz laboratoryjnych, które przeprowadzono w Instytucie Badań Miodu w Puławach.

- Nasze laboratoria nie są przygotowane na tak szczegółowe badania, dlatego prawdopodobnie katowicka Inspekcja Handlowa, po otrzymaniu informacji o podejrzanej zawartości miodu firmy Api-Eko, wysłała próbki do Puław - wyjaśnia Wojciech Kozak, zastępca dyrektora Małopolskiego Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej w Krakowie. - Okazało się, że miód zawiera antybiotyk, który jako toksyczny został wycofany z rynku kilka lat temu. Owszem, to były śladowe ilości, bo stwierdzono obecność od 13 do 14 mikrogramów antybiotyku na kilogram miodu, ale w miodzie nie powinno być nawet tak minimalnych zanieczyszczeń.

Dyrektor Kozak dodaje, że chociaż miód zakwestionowała katowicka Inspekcja Handlowa, to został on wycofany ze sprzedaży w całej sieci Tesco w Polsce; w Małopolsce - już we wtorek, 24 lutego. - Teraz sprawdzamy inne supermarkety, bo firma Api-Eko przygotowywała miód dla wielu innych sieci zagranicznych - mówi dyrektor Kozak.

Zdaniem Tadeusza Sabata, prezydenta Polskiego Związku Pszczelarzy, cała sprawa jest zdecydowanie przejaskrawiona. - Jeśli nawet miód tej firmy zawiera antybiotyk, to w ilości śladowej - podobnie jak wiele innych produktów spożywczych obecnych na naszym rynku - mówi Tadeusz Sabat. - Policzyliśmy, że trzeba by zjeść 60 kg miodu, żeby pochłonąć taką samą ilość antybiotyku, jaką dopuszczają polskie normy w 1 litrze mleka. Litr mleka każdy może wypić w ciągu dnia, 60 kg miodu naraz nie zje nikt.

Czy pszczelarze rzeczywiście stosują antybiotyki do leczenia pszczół? Prezydent Sabat potwierdza to i dodaje, że jeszcze niedawno weterynarze zalecali - nawet bez obejrzenia pasieki - profilaktyczne podawanie pszczołom antybiotyków.

- Chociaż nie było żadnych norm, pszczelarze bardzo szybko zorientowali się, że nawet pozostałość po jednym opakowaniu antybiotyku rozdysponowanego dla 25 uli potrafi zepsuć 600 litrów miodu - mówi Tadeusz Sabat. - A więc dla własnego bezpieczeństwa mieli się na baczności.

Prof. Artur Stojko, prezes Polskiej Fundacji Apiterapii, prodziekan Wydziału Farmaceutycznego Śląskiej Akademii Medycznej uważa, że ujawniona w miodzie zawartość antybiotyku to najprawdopodobniej efekt mieszania polskiego miodu z zanieczyszczonym miodem z importu, być może z Chin.

- To możliwe, ale bez analizy pyłkowej, która jako jedyna może potwierdzić, z jakiej strony świata pochodzi miód, nie odważyłbym się twierdzić, że to mieszanka z obcym miodem - mówi Tadeusz Sabat. - O ile wiem, takiej analizy nikt nie przeprowadził. To prawda - importujemy sporo miodu; w ubiegłym roku sprowadziliśmy z zagranicy ponad 3 tys. ton. Ale to nie znaczy, że importujemy zanieczyszczony towar tylko dlatego, że jest tani.

Zdaniem Tadeusza Sabata kontrola miodu jednej, wybranej firmy jest wynikiem zwykłej, konkurencyjnej gry.

- Już dwa lata temu Unia Europejska wstrzymała dostawy miodu z Polski. Pretekst był podobny do dzisiejszego, ale wtedy udało się nam wrócić na rynek. Dziś nie jestem pewny, czy uda się to ponownie - mówi prezydent Polskiego Związku Pszczelarzy.

- Produkowaliśmy miód zgodnie z polskimi normami - mówi Tomasz Zaręba, właściciel Api-Eko. - Wyprodukowaliśmy go sporo. Nowe, unijne przepisy weszły w życie w maju ubiegłego roku. Musimy je stosować, ale jeśli np. w marcu wypuściliśmy na polski rynek dużą dostawę miodu - zgodną z krajowymi normami - z terminem ważności na 3 lata, to co teraz? Czy mamy to wyrzucić na śmietnik, bo polskie spojrzenie zmieniło się na europejskie?

- To tylko wierzchołek góry lodowej - twierdzi Tadeusz Sabat. - Europejskie normy zastosowane w Polsce bez weryfikacji naszych wewnętrznych norm mogą zachwiać naszym rynkiem.

ELŻBIETA BOREK 
 


"Gazeta Wyborcza" (Lublin), 26. lutego 2004r.

Miód bez dodatków 

mip 

Kupiłem miód wyprodukowany przez firmę Api-Eko. Wszystko wskazuje, że to ten sam, w którym wykryto antybiotyk - zadzwonił do nas czytelnik. Inspekcja Handlowa w Lublinie zapewnia, że miód sprzedawany w naszym mieście jest bezpieczny 

W środę katowicka Inspekcja Handlowa poinformowała, że wyprodukowany dla sieci Tesco i opatrzony jej etykietą miód zawiera chloramfenikol - silnie toksyczny antybiotyk, używany m.in. do leczenia ciężkich zakażeń. Producentem jest Przedsiębiorstwo Wielobranżowe Api-Eko z Prałkowic koło Przemyśla. Tesco wycofało go ze sprzedaży i magazynów. Tymczasem miód tego samego producenta można też kupić w lubelskich sklepach spożywczych.

- Miód zanieczyszczony antybiotykiem był produkowany wyłącznie dla sieci Tesco i firmowany jej etykietą. Nie można go kupić w innych sklepach - zapewnia Leszek Wójcik, dyrektor lubelskiego oddziału Państwowej Inspekcji Handlowej.

Lubelscy inspektorzy PIH prowadzą badania miodów dostępnych na lubelskim rynku, także firmy Api-Eko. Pierwsze analizy produktów tej firmy nie wykazały zawartości antybiotyków i innych groźnych środków.

Chloramfenikol

Został wykryty w miodzie wyprodukowanym przez Przedsiębiorstwo Wielobranżowe Api-Eko 26 stycznia 2004 roku, jego ważność kończy się 25 stycznia 2007 roku.


"Gazeta Wyborcza" (Częstochowa), 26. lutego 2004r.

W Tesco sprzedawano skażony miód

 Monika Jaremko-Siarska 

Niebezpieczny antybiotyk zawierał miód sprzedawany w hipermarketach Tesco, także w Częstochowie - ujawniła Inspekcja Handlowa. Sieć już wycofała produkt ze sprzedaży.

Wielokwiatowy miód dla Tesco wyprodukowała firma API EKO z Prałkowic koło Przemyśla. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, produkt sprowadzono z Chin, a w Polsce był tylko pakowany. Okazało się, że zawierał toksyczny antybiotyk chloramfenikol. Odkryła to śląska Inspekcja Handlowa, badając próbki miodu.

- To nie są ilości, które mogłyby spowodować uszczerbek na zdrowiu, ale ponieważ miód jest pokarmem o najwyższych wartościach zdrowotnych, taki dodatek go dyskwalifikuje - ocenił dla Polskiej Agencji Prasowej prof. Artur Stojko, prodziekan Wydziału Farmaceutycznego Śląskiej Akademii Medycznej i prezes Polskiej Fundacji Apiterapii.

Według przepisów takiego dodatku w artykule spożywczym w ogóle nie powinno być.

- Miód był oznaczony firmową naklejką Tesco - informuje Adam Zawiszowski, rzecznik śląskiej IH. - Kierownictwo sieci zaraz po tym, jak dowiedziało się o skażeniu, wycofało go ze sprzedaży w całym kraju.

Także w Częstochowie, gdzie wcześniej trafiło około 80 słoików. - Wszystkim klientom, którzy zgłoszą się do nas z tym miodem, oddamy pieniądze - zapowiada Agnieszka Suszko z Tesco.

Śląska IH zgłosiła miód z Prałkowic do europejskiego systemu wczesnego ostrzegania o niebezpiecznych produktach żywnościowych.

Przy okazji Inspekcja skontrolowała miód także w kilku innych dużych sklepach, m.in. w Macro Cash and Carry oraz Eurocash. - Żaden z produktów nie zawierał substancji toksycznych - mówi Wiesława Szydlik, wicedyrektor częstochowskiego oddziału Inspekcji.

Chloramfenikol

To silny antybiotyk o szerokim zakresie działania. Jest niebezpieczny: może spowodować uszkodzenia szpiku kostnego, wątroby, układu nerwowego. Ze względu na te działania uboczne większość lekarstw, w skład których wchodził, dawno z aptek wycofano.


"Gazeta Wyborcza" (Szczecin), 26. lutego 2004r.

Miodzik na prochach

Kinga Konieczny 
Miód zawierający niebezpieczny antybiotyk można było kupić w szczecińskim Tesco. Po interwencji PIH-u podejrzane słoiki zniknęły z półek. Ale czy wszystkie?

W miodzie był chloramfenikol - rzadko stosowany antybiotyk wywołujący wiele niebezpiecznych skutków ubocznych (patrz załączniki). Na jego ślad trafiła Państwowa Inspekcja Handlowa z Katowic, która badała dostępne na rynku gatunki miodu. Okazało się, że miód sprzedawany w katowickim Tesco zawierał chloramfenikol. Zdaniem inspektorów PIH-u antybiotyk ten może stwarzać zagrożenie dla zdrowia i życia człowieka.

- W badanych przez nas próbkach stwierdziliśmy obecność tej substancji (14,07 i 13,30 mikrogramów na kilogram) - informuje Adam Zawiszowski, rzecznik prasowy śląskiego wojewódzkiego inspektora inspekcji handlowej. - To niewielkie stężenie, ale nie powinno go tam w ogóle być, dlatego informację o tym miodzie umieściliśmy w europejskim systemie wczesnego ostrzegania o niebezpiecznych produktach żywnościowych i środkach żywienia RASFF.

Antybiotyk był w miodzie pszczelim nektarowym wielokwiatowym wyprodukowanym przez przedsiębiorstwo Api-Eko z Prałkowic koło Przemyśla, w słoikach o pojemności 350 g. Tesco firmowało go swoją marką. Przebadana przez PIH partia została wyprodukowana 26 stycznia tego roku, termin ważności: 25 stycznia 2007 r.

Ten miód był dostępny w całej Polsce w sklepach Tesco, także w Szczecinie. Na informację PIH-u sieć zareagowała natychmiast i wycofała słoiki ze swoich placówek, a do mediów przesłała przepraszający komunikat, w którym zapewnia, że każdemu, kto kupił miód z tej partii, sklep zwróci pieniądze. 

Wciąż można jednak kupić miód tego samego producenta, tyle że inaczej opakowany i kiedy indziej wyprodukowany. W środę w szczecińskim Tesco był np. nektarowy wielokwiatowy w słoiczkach 400 i 1100 g. Czy wolny od chloramfenikolu?

- Nie wiemy - przyznaje Adam Zawiszowski ze śląskiej PIH. - Trzeba by pobrać próbki z każdej partii. 

To samo mówi szczeciński sanepid: - Odpowiadamy za zdjęcie ze sklepów tej partii, która jest w piśmie PIH-u - mówi Kazimierz Brzeski, zastępca wojewódzkiego zachodniopomorskiego inspektora sanitarnego. - Odnośnie do innych zadecydują służby weterynaryjne, które prowadzą w tej sprawie badania. To one wyjaśnią, skąd substancja chemiczna trafiła do słoików.
 Opinie ekspertów
Not. yach, end 
Józef Pawlikowski, wojewódzki inspektor weterynarii:

Tak jak inne zwierzęta pszczoły chorują i wtedy podaje się im antybiotyk. Jest to dopuszczalne, ale nie w każdej fazie życia pszczół. Jednak chloramfenikol jest w Polsce od kilku lat zakazany. Być może pszczelarz, który sprzedał miód leczonych przez siebie pszczół, skorzystał ze starych zapasów, a może to miód z przemytu. Niekoniecznie firma, która wypuściła go na rynek, jest jego wytwórcą. Ten miód mógł pochodzić ze skupu. Trudno będzie teraz to ustalić.

Krzysztof Borowiak, kierownik pracowni toksykologii klinicznej w Zakładzie Medycyny Sądowej PAM:

Chloramfenikol to środek bakteriobójczy, który ma odległe działanie kancerogenne [rakotwórcze - red.], ale przy takim stężeniu, jakie wykryto w badanym miodzie, nie ma się czego bać. No, chyba że zjadłoby się tysiące kilogramów miodu. Faktyczne zagrożenie dla zdrowia jest więc znikome, jednak na wszelki wypadek lepiej nie podawać tego miodu dzieciom. Niepokojący jest fakt, że substancja ta w ogóle dostała się do słoików. 


"Gazeta Wyborcza" (Szczecin), 27. lutego 2004r.

Tesco wycofuje podejrzany miód

Nie tylko skażona silnym antybiotykiem partia miodu, ale wszystkie produkty firmy Api-Eko zostały wycofane ze sklepów Tesco

- Nasza decyzja wynika z utraty zaufania klientów do towarów tego dostawcy - informuje Agnieszka Suszko z biura prasowego Tesco. - Produkty zostały wycofane do czasu, aż upewnimy się, że są one bezpieczne.

Dyrektor szczecińskiego Tesco nie miał w piątek czasu na rozmowę z "Gazetą". W sekretariacie usłyszeliśmy jedynie, że hipermarket zastosował się do decyzji centrali.

Chloramfenikol, silny antybiotyk, który wywołuje niebezpieczne skutki uboczne, odkryli w poniedziałek w miodzie Api-Eko inspektorzy Państwowej Inspekcji Handlowej z Katowic. Badali tylko jedną konkretną partię, którą swoją marką firmowało Tesco. Ta partia miodu w środę zniknęła ze sklepów. Do piątku na półkach stały jednak słoiki tego samego producenta, tyle że o innej gramaturze i z inną etykietką niż przebadana partia. Zdaniem służb sanitarnych i weterynaryjnych nie było podstaw, żeby je wycofać z rynku.

Także w poniedziałek producent zanieczyszczonego miodu zawiesił produkcję. Czeka na ostateczne rozstrzygnięcie sprawy.

- Jesteśmy profesjonalną firmą, to był przypadek, który może nas drogo kosztować - mówi Krystyna Handzel, kierownik laboratorium Api-Eko. - Czujemy się skrzywdzeni.

- Dlatego zgodnie z procedurą pobraliśmy próbki do ponownego zbadania - mówi Marek Basta, Powiatowy Lekarz Weterynarii z Przemyśla. - Zostały one przesłane do laboratorium w Puławach. Ten wynik będzie już niepodważalny. Jednak z powodu dużej kolejki w laboratorium, poznanmy go za kilka tygodni. Zapewniam, że jeśli w tym czasie zakład wznowi produkcję, każda z prób opuszczających go będzie dokładnie przebadana.

Z badań PIH-u wynika, że stężenie antybiotyku w miodzie było znikome. Jednak zgodnie z prawem nie powinno go tam być w ogóle.
 

Jak antybiotyk trafił do miodu?
Not. end 

Rozmowa z producentem zanieczyszczonego miodu i opinia epidemiologa

Firma Api-Eko z Prałkowic koło Przemyśla, która wypuściła na rynek zanieczyszczony silnym antybiotykiem miód, wstrzymała w poniedziałek produkcję. Miód sprzedawała sieć Tesco. Po wykryciu w nim chloramfenikolu został wycofany ze sprzedaży. Producent czeka na wyjaśnienie sprawy

Kinga Konieczny: Jak chloramfenikol znalazł się w waszym miodzie?

Krystyna Handzel, kierownik laboratorium firmy Api-Eko: Miód jest produktem naturalnym, my go tylko pakujemy do słoików. Pszczoły w trakcie gromadzenia surowca są leczone i prawdopodobnie któryś z pszczelarzy mógł zastosować ten lek. Proszę jednak zwrócić uwagę, że to były śladowe ilości substancji. Żeby miały jakiekolwiek znaczenie dla organizmu, trzeba by było zjeść tonę miodu.

Tego antybiotyku nie powinno być w miodzie w ogóle.

- Tak, ale ustawa weterynaryjna, która to reguluje, weszła w życie w maju ubiegłego roku. Przepis pojawił się nagle bez okresu karencji. Coś trzeba było zrobić z miodem kupionym przed majem.

Zna Pani dostawcę tego miodu?

- Oczywiście.

Czy jest on z Polski, czy z zagranicy?

- Nie mogę tego zdradzić.

Czy w innych partiach państwa miodu nie ma antybiotyku?

- Mamy dokumenty potwierdzające, że nie ma. Poza tym Inspekcja Handlowa zakwestionowała całą partię miodu na podstawie badań kilku słoików. To jest naszym zdaniem nieprawidłowość, z którą się nie zgadzamy. To dla nas krzywdzące.

Dla Gazety

Zbigniew Hałat

epidemiolog, prezes Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów

Powoływanie się na świeży przepis jest absurdalne. Konsumenta to nie obchodzi. Chloramfenikolu w miodzie nie może być. Ten miód powinien z rynku zniknąć, a całą partię należy przebadać.

Nie wiem, skąd pochodzi ten miód. Nie można wykluczyć, że z chińskich zapasów surowca, który w 1998 r. pojawił się w Europie i szybko został wycofany.



 
 

"Gazeta Wyborcza" (Katowice), 26. lutego 2004r.

Kolejne markety wycofały miód z półek

Zobacz powiększenie

Fot.Anna Lewańska/AG


Katarzyna Piotrowiak 

Po Realu i Tesco również Auchan i Leader Price wycofały miód wyprodukowany przez firmę Api-Eko. - To działanie prewencyjne - mówią w marketach. Powodem jest panika klientów sklepów, którzy jak nigdy dotąd czytają etykiety
W czwartek napisaliśmy o miodzie, w którym Inspekcja Handlowa w Katowicach wykryła toksyczny antybiotyk. Po opublikowaniu tekstu w redakcji rozdzwoniły się telefony. - W Auchan w Sosnowcu kupiłem miód tej firmy dla chorej żony, ona jest po operacji - denerwował się Czytelnik.

- Zjadłem trzy słoiki, słodziłem nim herbatę. Myślałem, że to samo zdrowie, a tu się okazuje, że trzeba wyrzucić - mówił kolejny mężczyzna.

Czytelnicy mówili nam, że miód z chloramfenikolem był sprzedawany nie tylko w Tesco. W Głównym Inspektoracie Inspekcji Handlowej w Warszawie zapewniają, że nie poprzestali na pobraniu próbek w firmie Api-Eko. - Badamy miód różnych producentów. Nie mogę zdradzić nic więcej, ale pieniędzy na badania na pewno nie zabraknie - mówi Krystyna Gaskowska, naczelniczka wydziału kontroli artykułów spożywczych GIIH. - Mam nadzieję, że nieuczciwym producentom sumienie nie pozwoli na dalszą sprzedaż miodu z chloramfenikolem do sklepów i sami będą go wycofywać.

Po ujawnieniu wyników badań miodu z Tesco zareagowały też inne sieci handlowe. Niektóre, jak Real, zerwały współpracę z firmą Api-Eko, inne wycofują miód. - Mogą się u nas jeszcze zdarzyć jakieś zabłąkane słoiki - mówi Dorota Patejko z Auchan Polska. Géant Polska wycofał słoiki z miodem również ze swoich dyskontów Leader Price.

Dowiedzieliśmy się, że powiatowy inspektor weterynarii w Przemyślu oraz rzeszowska Inspekcja Handlowa kontrolują producenta. - Mód w zakładzie jeszcze raz zostanie zbadany. Na razie jest pod ścisłym nadzorem - mówi Józef Potaczała, zastępca wojewódzkiego inspektora.

Próby tylko z Tesco
kapi 
Jedyne znane do tej pory wyniki badań miodu, w którym wykryto antybiotyk, pochodzą z próbek pobranych w sieci Tesco. Chloramfenikol znaleziono w miodzie nektarowym wielokwiatowym NK o wadze 370 g, wyprodukowanym dla Tesco Polska przez Przedsiębiorstwo Wielobranżowe Api-Eko, Prałkowice 268. Data produkcji: 26 stycznia 2004, ważności: 25 stycznia 2007 r. Oznaczony był jako "Tesco Korzystny Zakup"


"Gazeta Wyborcza" (Częstochowa), 27. lutego 2004r.

Skażony miód także w Realu

 ds 

Częstochowianie nie tylko w hipermarkecie Tesco mogli kupić miód zawierający chloramfenikol, silny antybiotyk, o czym pisaliśmy w czwartek. Okazuje się, że produkt firmy Api-Eko z Prałkowic koło Przemyśla sprzedawał także nasz Real.

- Został wycofany ze sprzedaży - zapewnia Renata Juszkiewicz, dyrektor przedstawicielstwa Metro AG w Polsce. - Klienci, którzy kupili miód u nas, mogą go oczywiście zwrócić. Wymagamy jednak, by przedstawili paragon. Jest potrzebny do rozliczeń księgowych i stanowi gwarancję, że produkt został kupiony w naszym, a nie innym markecie.

Jak zapewnia Adam Zawiszowski, rzecznik Inspekcji Handlowej w Katowicach, antybiotyk został znaleziony wyłącznie w miodzie wyprodukowanym 26 stycznia tego roku z trwałością do 25 stycznia 2007, pakowanym w słoiki o wadze 370 g.

======================================================

Przedsiębiorstwo Wielobranżowe Api-Eko
37-700 Przemyśl
Prałkowce 115

tel. +48 16 678 78 03
fax +48 16 672 00 51
kom. 0-602 76 22 96
firma@apieko.com.pl
  http://www.apieko.com.pl

ANEMIA APLASTYCZNA U DZIECKA- WROCŁAW

ANEMIA APLASTYCZNA U DZIECKA - PABIANICE

ANEMIA APLASTYCZNA U DZIECKA - INNE MIEJSCOWOŚCI



 
 
 
 
 
 
 

Posiedzenie Sejmu RP, 4 kadencja, 69 posiedzenie, 3 dzień, 4. marca 2004r.
Pytanie bieżące w sprawie pojawienia się w sieci sklepów skażonego miodu pszczelego
PYTANIE BIEŻĄCE NR 320
wpłynęło dnia 01-03-2004
Andrzej Aumiller

ADRESAT
minister rolnictwa i rozwoju wsi

ODPOWIEDŹ
Daria Oleszczuk - podsekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi
udzielona dnia 04-03-2004 na posiedzeniu 69
odpowiedź ustna - szukaj w bazie Sprawozdania Stenograficzne

4 kadencja, 69 posiedzenie, 3 dzień (04.03.2004)

16 punkt porządku dziennego:
Pytania w sprawach bieżących.

Poseł Andrzej Aumiller:

Panie Marszałku! Panie Ministrze! To pytanie też łączy się z marketami. Jak donoszą media, głównie prasa, w sieci hipermarketów Tesco pojawił się miód pszczeli skażony chloramfenikolem, czyli antybiotykiem detreomycyną. Substancja ta jest związkiem silnie toksycznym, powodującym zmiany w układzie nerwowym, narządach słuchu i wzroku, może ona również uszkadzać szpik kostny. Miód, jak donoszą media, wyprodukowało Przedsiębiorstwo Wielobranżowe Api-Eko mieszczące się koło Przemyśla. W związku z tym mam następujące pytania: Czy miód był dziełem polskich pszczół, czy pochodził z importu, a jeśli tak, to z jakiego kraju? Jakie konsekwencje poniosła firma, której nazwa: Api-Eko sugeruje produkcję ekologiczną, a która oferuje zatruty miód? Co się stało z miodem wycofanym z marketów? Co się dzieje z miodem zakupionym przez konsumentów? Czy jest odbierany przez market? Kto poniesie skutki niekorzystnego wpływu skażonego miodu na zdrowie konsumentów? Dziękuję.

Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi Daria Oleszczuk:

Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Powiadomienie alarmowe 2004/1, dotyczące miodu pszczelego nektarowego wielokwiatowego wyprodukowanego dla sieci sklepów Tesco Polska przez Przedsiębiorstwo Wielobranżowe Api-Eko, Prałkowce koło Przemyśla, zostało przesłane w ramach systemu wczesnego ostrzegania o niebezpiecznych produktach żywnościowych i środkach żywienia zwierząt przez Wojewódzki Inspektorat Inspekcji Handlowej w Katowicach do Głównego Inspektoratu Weterynarii. W związku z tym, w celu wycofania zakwestionowanego produktu z punktów sprzedaży detalicznej, powiadomiono wszystkich państwowych wojewódzkich inspektorów sanitarnych w kraju z poleceniem podjęcia działań zgodnie z przepisami. Państwowa Inspekcja Sanitarna wycofała z obrotu zakwestionowaną partię towaru, natomiast pozostałe partie produktu pochodzące z Przedsiębiorstwa Wielobranżowego Api-Eko zabezpieczono do czasu uzyskania wyników badań laboratoryjnych określonych przez Inspekcję Weterynaryjną. Zabezpieczony został również miód zwracany przez konsumentów do miejsca jego sprzedaży, zgodnie z przepisami ustawy o warunkach zdrowotnych żywności i żywienia, albowiem nadzór nad pozyskiwaniem, wytwarzaniem i wprowadzaniem do obrotu produktów pszczelich, z wyłączeniem sprzedaży w punkcie sprzedaży detalicznej, należy do Inspekcji Weterynaryjnej. W związku z powyższym dochodzenie w tej sprawie podjął główny lekarz weterynarii.

Pragnę poinformować, że zgodnie z rozporządzeniem ministra rolnictwa w sprawie badań kontrolnych pozostałości leków i skażeń promieniotwórczych w tkankach zwierzęcych miód jest objęty badaniem w kierunku właśnie wszystkich pozostałości chemicznych. Próbki miodu pobierane są na każdym etapie produkcji. Badaniami obejmuje się miód pszczeli. Pobiera się co najmniej 10 prób na 300 ton rocznej krajowej produkcji, pierwszych 300 ton produkcji.

Przechodzę do kwestii, jak zaistniała ta sprawa. W styczniu bieżącego roku Państwowy Instytut Weterynaryjny w Puławach prowadził badanie importowanego do Polski miodu. Na podstawie uzyskanych wyników badań 33 próbek miodu 14 wykazało obecność chloralfenikonu powyżej dopuszczalnej zawartości. Po wstępnym dochodzeniu stwierdzono, że wyniki pozytywne dotyczą próbek miodu importowanego z Chin. Miód, w którym stwierdzono przekroczenie dopuszczalnego poziomu chloralfenikonu, jest każdorazowo niszczony lub odsyłany za granicę do producenta.

W celu wdrożenia kontroli miodu główny lekarz weterynarii przedstawił wojewódzkim lekarzom weterynarii wykaz firm, które uzyskały zezwolenia na import miodu z Chin, oraz powiadomił o obowiązku przestrzegania wymagań określonych w zezwoleniach głównego lekarza weterynarii. Na liście tej znajdowało się m.in. Przedsiębiorstwo Wielobranżowe Api-Eko z Prałkowców. Od 1 stycznia 2004 r. każda partia miodu przywożona do Polski z Chin musi być badana w kierunku pozostałości chloralfenikonu. Ponadto wprowadzono zezwolenia na przywóz miodu z Chin zawierające w swojej treści zapis o konieczności badania tego miodu w kierunku chloralfenikonu.

Miód, w którym stwierdzono chloralfenikon, w Tesco, wprowadzony został przez Przedsiębiorstwo Wielobranżowe Api-Eko i był mieszaniną miodu polskiego i miodu chińskiego. Zgodnie z informacjami powiatowego lekarza weterynarii w Przemyślu do dnia dzisiejszego z handlu został wycofany w ilości: 24 zgrzewki po 12 słoików o zawartości 370 gramów. Z towaru tego pobrano próbki i przesłano do badań do PIW w Puławach. Obecnie podjęte działania mają na celu dalsze sukcesywne wycofywanie miodu pochodzącego z tej firmy. Nadzór nad wycofaniem miodu ze sklepów prowadzi Sanepid i Państwowa Inspekcja Handlowa.

Równocześnie należy podkreślić, że zgodnie z przepisami obecnie obowiązującej ustawy weterynaryjnej za jakość i bezpieczeństwo zdrowotne środków spożywczych pochodzenia zwierzęcego odpowiadają w zakresie prowadzonej działalności właśnie producenci. W przypadku podejrzenia niewłaściwej jakości zdrowotnej środków spożywczych pochodzenia zwierzęcego do obowiązków powiatowego lekarza weterynarii zgodnie z tymi przepisami należy podjęcie czynności kontrolnych w celu sprawdzenia jakości zdrowotnej tych środków przed wprowadzeniem ich na rynek. Na podstawie tych samych przepisów producent żywności w razie stwierdzenia - i takie działania zostały podjęte - że mięso i inne środki spożywcze pochodzenia zwierzęcego o niewłaściwej jakości zdrowotnej zostały wprowadzone na rynek, jest obowiązany do natychmiastowego wycofania ich z rynku oraz powiadomienia o zaistniałej sytuacji powiatowego lekarza weterynarii. Zgodnie z przepisami ustawy powiatowy lekarz weterynarii wydaje decyzję o sposobie wykorzystania środków o niewłaściwej jakości zdrowotnej. Decyzje takie zostaną podjęte w tym przypadku po otrzymaniu końcowych wyników badań laboratoryjnych, badań rozpoznawczych.

Pragnę jednocześnie poinformować Wysoką Izbę, że zgodnie z oświadczeniem powiatowego lekarza weterynarii w Przemyślu w Przedsiębiorstwie Wielobranżowym Api-Eko została wstrzymana produkcja miodu i nie będzie dalszych negatywnych konsekwencji, jeśli chodzi o wprowadzenie miodu mieszanego zawierającego chloralfenikon. Dziękuję bardzo.

Poseł Andrzej Aumiller:

Moje pytanie było zadane właśnie po to, żeby pokazać polskiemu społeczeństwu, że nasz polski miód, który jest zdrowy, cenny, jest fałszowany miodem chińskim i na pewno importerzy doskonale wiedzieli, że ten miód jest zatruty, więc rozcieńczyli go polskim miodem, żeby się zmieścić w dopuszczalnych granicach. Sprawa tego miodu to jest następny przykład pogoni za pieniędzmi. A przecież niedawno rozmawialiśmy tu, w Sejmie, o kurczakach odświeżanych perhydrolem, żeby były białe, żeby wyglądały na świeże.

Nie dostałem odpowiedzi na pytanie, jakie konsekwencje poniosła ta firma. Jeśli bowiem te antybiotyki, podawane małym dzieciom, a podaje się, osobom starszym, osłabionym, mają wpływ na ich zdrowie, to potem ze środków budżetu państwa Narodowy Fundusz Zdrowia musi leczyć te osoby, przywracać je do zdrowia. Tak nie może być, że ktoś wprowadza zatruty produkt, a potem całe społeczeństwo, łożąc na Narodowy Fundusz Zdrowia, płaci za przywracanie kogoś do zdrowia. I o to mi chodzi, pani minister.

Poseł Stanisław Gorczyca:

Szanowny Panie Marszałku! Panie Ministrze! Środowisko polskich pszczelarzy jest zaniepokojone niedostrzeganiem ich problemów w czasie uchwalania praw mających wpływ na tę gałąź gospodarki, traktowaną częstokroć niemal jak hobby nieszkodliwych maniaków. Jest to tym bardziej niebezpieczne, że w krajach Unii Europejskiej nie ma jasnych dyrektyw określających jakość miodu. Zdaniem specjalistów taka sytuacja ułatwia wprowadzenie na rynek produktów złej jakości lub sfałszowanych, na przykład sacharozą z trzciny cukrowej lub cukru buraczanego bądź glukozą z rozkładu skrobi. Jest to groźne nie tylko dla producentów miodu, ale także dla całej społeczności, tym bardziej że wbrew pozorom obecnie spożycie miodu w Polsce jest na bardzo niskim poziomie, wynosi 300 gram rocznie, niższym niż w krajach Europy Zachodniej czy w Stanach Zjednoczonych, gdzie wynosi 640 gram rocznie. Pszczelarze nie bez powodu obawiają się, że spodziewany wzrost spożycia może nastąpić na korzyść miodów importowanych, w dodatku niegwarantujących należytej jakości. Badania kontrolne wykazały, że aż 27% sprzedawanych w Polsce miodów nie spełnia podstawowych wymogów. I kilka małych pytań do pana ministra.

Jak będzie rozwiązana kwestia dotacji stosowanych w krajach Unii Europejskiej do produkcji pszczelarskiej po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej? Drugie pytanie, kto i w jaki sposób będzie kontrolował jakość produktów pszczelarskich, w tym importowanych m.in. z Chin i po zmieszaniu z polskim miodem sprzedawanych jako miód polski? Trzecie pytanie, w jaki sposób będzie regulowany import na nasz rynek miodów z zagranicy? Dotychczas chronił nas system ceł. Czwarte pytanie, czy rząd zamierza wprowadzić ceny preferencyjne na zakup cukru do podkarmiania pszczół? Corocznie ta sprawa rodzi wiele konfliktów. Ostatnie, piąte, pytanie, czy na tle ustawy o biopaliwach rozpatrywana jest kwestia podjęcia działań mogących wpływać na wzrost plonów w drodze odpowiedniego zapylania przez pszczoły? Dziękuję bardzo.


 
An A.R. Exclusive
CONTAMINATED CHINESE HONEY PUTS SARA LEE AND SMUCKERS IN STICKY SITUATION
by DeWayne Lumpkin
American Reporter Correspondent
Grants Pass, Ore.

GRANTS PASS, Ore., Sept. 29, 2003 -- Two of America's best-known brands, Sara Lee and J.M. Smuckers, have found themselves embroiled in a sticky situation involving Chinese honey smuggling that has roiled the global honey industry and led to investigations and recalls. Two federal agencies and both companies acknowledge they have a problem with companies that disguise the origin of Chinese honey contaminated with a powerful antibiotic that in some cases can cause anemia, The American Reporter has learned.

Meanwhile, members of the American Honey Producers Association worry the reputation of their honey could be tainted by contaminated imports and fear a panicky consumer reaction like those involving Japanese apples and pesticides several years ago. U.S. Customs Service and Food and Drug Administration investigations have already led to recalls of some honey in U.S. and Canadian restaurants.

A July 2003 FDA report included a Smuckers recall for 12,040 cases of honey packaged and private labeled for the Ritz-Carlton Hotels and Dickenson's Family Products. The honey contained chloramphenicol, a broad spectrum antibiotic banned for use in food products and reserved for treatment of serious illnesses such as typhoid fever.

Last month, Sara Lee acknowledged using over 100,000 pounds of honey contaminated with chloramphenicol in fresh-baked goods sold and presumably eaten by consumers last summer. The affected products were distributed by Earthgrains, a company owned by Sara Lee.

Idiosyncratic aplastic anemia has been linked to chloramphenicol. It occurs in a very small percentage of the population but can be life-threatening to susceptible individuals. Antibiotic levels in honey are a fraction of those found in pharmaceutical prescriptions; a safe dosage level has not yet been determined.

Problems with Chinese honey surfaced three years ago when food inspectors from the European Union discovered chloramphenicol in honey from China. The EU banned all Chinese food products derived from bees including honey and royal jelly.

Explanations for the presence of chloramphenicol in Chinese honey vary. European agricultural inspectors report indiscriminate veterinary and agriculture usage. The use of human waste as fertilizer by some rural Chinese farmers may lead to soil and water contamination and subsequent usage of broad spectrum antibiotics, concerned environmentalists say.

China began dumping their honey on the American market at below production costs in the late 1990's. In September, 2000, several American honey producers filed an unfair trade cases with the U.S. Department of Commerce. The action was successful and punitive tariffs up to 184 percent were levied on specific Chinese companies in May 2001.

Some Chinese companies attempted to circumvent the tariffs with an elaborate smuggling operation. In August 2002, joint international investigations implicated China, Vietnam, Malaysia, Thailand, Mexico and Australia in the scheme.

Unscrupulous exporters relabeled Chinese honey as a product of their respective country and transshipped it to the United States. Sometimes the Chinese import was blended with native honey and exported; usually it was simply relabeled and sent here.

Countries with little previous history of exporting honey began shipping full containers to America. Some developing nations were incapable of producing the quality of honey they were exporting. Australia was in the middle of a widely reported drought that reduced their agricultural crops, yet their honey exports increased.

As a result the two agencies sought a marker in Chinese honey, identifying its country of origin. Due to EU testing and reports that chloramphenicol was found in Chinese honey, this became the FDA's marker.

Throughout 2003, problems with Chinese honey continue to surface. A U.S. Customs document lists foreign companies whose honey can be detained without physical inspection. The 11 companies included have headquarters in Hong Kong, Vietnam, Thailand, Mexico, Hungary, Malaysia and China. In addition to the nations on the U.S. list, news reports have also implicated India and Turkey in Chinese "honey laundering." To date, customs officers have detained more than 50 iocean-shipping containers of suspicious honey.

Incidents reported this summer involving Smuckers and Sara Lee demonstrate a great deal of flexibility in determining the risk to consumers and devising a corporate reaction. There appears to be a stark contrast between the way Smuckers discovered and reacted to tests confirming adulterated honey and Sara Lee's notification of a potentially polluted food source and its response.

A Smuckers spokeswoman said their company confirmed the presence of chloramphenicol through internal testing, and voluntarily issued a recall of all affected products and notified the FDA. The recall included honey packaged and private labeled for the Ritz-Carlton Hotels and Dickenson's Family Products (a Smuckers subsidiary).

An FDA spokeswoman confirmed regulations did not require countries of origin to be listed on each of the more than 800,000 individual units affected. This information was included on each case. The recalled honey was a blend including product from the U.S., Canada, Argentina, Mexico, Turkey, India, and Brazil. Companies from Mexico, Turkey and India have been implicated in transshipping disguised Chinese honey.

Contacted by The American Reporter, Stephanie Platt of the upscale Ritz Carlton Hotels chain, where individual jars of the product are part of the chain's lavish breakfast service, reported, "We immediately complied with the FDA recall and therefore there is no more of the recalled honey in our hotels."

Smucker's also issued a statement, saying, "The supplier of honey in question was not a main supplier and the J.M. Smucker Company no longer does business with them. We prefer not to disclose the name of the supplier as we are currently evaluating potential causes of action against them as a result of the honey issue."

Sara Lee's spokesman acknowledged 118,780 pounds of honey testing positive for chloramphenicol were used in fresh-baked goods distributed by Earthgrains last summer. Sara Lee's Baking Group is headquartered in Saint Louis, Mo.

Sara Lee was notified by their honey supplier, Hoyt's Honey Farm, Inc. on Aug. 19, 2002 that the FDA was testing their honey source for antibiotic adulteration. Hoyt's Honey Farms, Inc. is located in Baytown, Tex.

Sara Lee's spokesman confirmed receipt of 155,000 pounds of blended honey from Hoyt's. The honey in question had cleared customs as a product of Malaysia. The FDA explained that other shipments from the same supplier had tested positive for chloramphenicol which is an indication of Chinese origin.

Neither Hoyt's nor Sara Lee conducted their own tests to determine contamination by an FDA banned antibiotic, which can also be obtained cheaply from outside laboratories. Central Analytical Laboratories, for instance, based near Hoyt's in Louisiana, offers analysis of honey for chloramphenicol at a cost of $75.00 with results returned in three to five days. Clients are able to pay an extra $75.00 rush fee for test results within a single working day.

Sara Lee continued to use honey supplied by Hoyt's for 10 days after notification of FDA suspicions and testing for the banned antibiotic. Their spokesman estimated at least 500,000 loaves of bread containing the Hoyt's honey were distributed to retail locations in numerous states.

Commercial bread recipes indicate honey normally comprises from three to five percent of total ingredients. Based on the amount of honey used, Sara Lee's estimate of the number of affected loaves of bread could be a conservative figure.

The Hoyt's honey under FDA investigation was quarantined by Sara Lee on August 29, 2002. FDA tests confirmed chloramphenicol contamination on September 18. Sara Lee returned the 36,320 unused pounds of tainted honey to Hoyt's for credit.

Hoyt's owner says the Texas Department of Health placed an official quarantine on the adulterated honey in October. FDA press releases reported 92 tons of honey was confiscated from Hoyt's by U.S. Marshals in February of this year, the largest honey seizure to date.

Sara Lee maintains their actions were "prudent and responsible." The FDA indicates no laws were broken and no actions are expected based on the incident. Sara Lee continues to use Hoyt's Honey Farms as a supplier.

Members of the American Honey Producers Association sent a letter to U.S. Congressmen Mark Udall, Tom Tancredo and Wayne Allard, U.S. Sen. Ben Campbell and Senate majority leader Tom Daschle. "We feel, and want your office to assert, that both for food safety reasons as well as other reasons the recall of illegally purchased Chinese honey should extend not only to the first importer, but also to all the people that importer sold the product to... ."

The letter continues, "For example, the FDA confiscated honey this spring from the Hoyt Honey Co. in Houston ... the amount confiscated did not add up to the amount imported. Where was the rest? It was probably at Sara Lee's bakery. An inspection of the drums of honey purchased by Sara Lee would have been easily accomplished... . The honey not yet used should have been confiscated."

The AHPA letter to the Colorado officials asserts, "The feeling amongst those of us who want the FDA to do what the public thinks it does is that in this instance they just wanted to give the appearance of enforcement, not actual enforcement."

An FDA spokeswoman declined to comment on the AHPA letter.

American honey producers are concerned about FDA labeling regulations allowing blended honey from international sources to be labeled "Product of U.S."

AHPA President Lyle Johnston says "U.S. honey is the safest in the world. It's harvested and processed under stringent health regulations and has never contained chloramphenicol."

No adverse health reactions have been reported as a result of food products containing chloramphenicol. The CDC and WHO report new strains of bacteria are developing with resistance to available antibiotics.

Antibiotic-resistant bacteria are considered a direct result of imprudent use of broad spectrum antibiotics by prescription, in veterinary applications and for agricultural purposes, all over the world.

http://www.american-reporter.com/2,281/180.html


 
 
 
BBC, 16 May, 2000


GM pollen found in honey


A beekeeper
Beekeepers have to move their hives
 
Beekeepers are being warned to move their hives away from GM crops sites after traces of genetically-modified pollen were found in honey.

The Bee Farmers Association is advising its members their hives should be at least six miles from any trial sites.

Experiments carried out on nine pots of honey brought from shops near GM sites revealed traces of genetically-modified pollen in two of them. 

The tests were commissioned by the environment group Friends of the Earth which is now calling for an immediate ban on all outdoor testing of genetically-modified oilseed rape and maize.
 
 
Roger Houldey
Roger Houldey: Was not consulted about GM site
Roger Houldey, a part-time beekeeper from Gloucestershire, was forced to move his hives after he discovered a field of GM oilseed rape had been planted three miles away. 

"A GM trial site has been given the go-ahead very close to my hives, yet I wasn't even consulted," he said.

Mr Houldey said Britain's big honey buyers will not consider his product unless he can guarantee it is GM free. 

"They won't take our honey unless we give them a written undertaking," he told BBC News.

Livelihoods threatened

 The tests on the honey were carried out by Dr Andreas Heissenberger, an independent scientist at the Federal Environment Agency in Austria. 

"It proves it is getting into the food chain and it must come from the trials," he said.

Friends of the Earth said the discovery confirms fears that GM crops threaten the livelihoods of neighbouring farmers and bee keepers. 

But GM farmers are under no obligation to consult their neighbours about the trials, Friends of the Earth said. 

The Bee Farmers Association - which represents 350 commercial bee farmers throughout the country - wants compensation for the loss of income incurred when members are forced to move their hives. 

Pete Riley, senior food campaigner at Friends of the Earth said: "We now have evidence that GM crops can contaminate honey. 

"It is essential that the government takes immediate action to protect this multi-million pound industry from the GM threat.

But the GM industry said there was no scientific or legal reason to move the hives so far away and they announced they are planning to study the new research. 

 

ENS, August 28, 2002

Contaminated Chinese Honey Seized at U.S. Ports

WASHINGTON, DC - Some bulk imports of Chinese honey into the United States are contaminated with low levels of a potentially harmful antibiotic and an unapproved food additive, an investigation by the U.S. Customs Service and the Food and Drug Administration has found. Officials have detained more than 50 containers of bulk Chinese honey at U.S. ports.

inspector
A U.S. Customs Inspector checks seaport containers as they are unloaded from a ship at the Port of Miami. (Photo courtesy U.S. Customs)
Some of the bulk honey in the confiscated containers has tested positive for chloramphenicol, an antibiotic used only to treat life threatening infections in humans when other alternatives are not available. Food and animal feed products containing chloramphenicol are illegal in the United States.

Use of chloramphenicol is limited because it is associated with a rare, but potentially life threatening side effect - idiosyncratic aplastic anemia. For the small number of susceptible people, exposure to chloramphenicol could be serious, and a safe limit of the antibiotic for such people has not been established.

The Food and Drug Administration (FDA) is "unaware" of contaminated honey being on retail shelves, but investigation is ongoing. To date, no illnesses have been reported from eating the imported honey. FDA officials said today that the probability of this reaction occurring in the general population from food exposure is "very low."

"We will continue to work with our federal and international partners to ensure that products that cross our borders meet our high standards for food safety," said FDA Deputy Commissioner Dr. Lester Crawford. "The FDA will take whatever action is necessary to protect the public health from these kinds of activities."

The contaminated honey was detected during an investigation into a widespread scheme to evade payment of U.S. anti-dumping duties on bulk imports of Chinese honey. During the past week, Customs and FDA agents have executed search warrants on businesses and homes in Los Angeles, Newark, Tampa, Houston, Detroit, and Seattle.

honey
Chinese honey after packaging (Photo credit unknown)

Dumping of a product occurs when merchandise manufactured outside of the United States is sold in the U.S. at a price below the cost of production, or below the price sold in the foreign market or origin.

In September 2000, several U.S. honey producers filed an unfair trade case alleging dumping of honey imports from China. In May 2001, the U.S. Commerce Department issued an order requiring U.S. Customs to collect anti-dumping duties on honey imported from certain Chinese companies. The duty rates increased between 34 and 184 percent.

Soon after, the U.S. Customs Attaché in Bangkok, Thailand received information that some honey exports from China were allegedly being illegally transshipped through Thailand en route to the United States to get around payment of anti-dumping duties.

In June 2002, U.S. Customs Attachés in Bangkok and Singapore launched an investigation and began working with their law enforcement counterparts in Australia, Malaysia, and Thailand.

Bonner
U.S. Customs Commissioner Robert Bonner (Photo courtesy U.S. Customs)

"This investigation should serve notice that U.S. Customs will not tolerate unfair trading practices, especially those that pose potential health risks to the American public," said U.S. Customs Commissioner Robert Bonner. "This case is an excellent example of cooperation between U.S. Customs, the FDA, as well as authorities in Australia, Thailand, and Malaysia."

Customs officials are stopping all suspect bulk honey imports to the United States for the FDA to determine whether they contain chloramphenicol. Any shipments containing chloramphenicol will be detained.


Reuters, August 30, 2002

US seizes shipments of contaminated Chinese honey

WASHINGTON - More than 50 large shipping containers of Chinese honey, some contaminated with a powerful antibiotic, have been seized because the exporters tried to avoid U.S. anti-dumping duties, the U.S. Customs Service said this week. 
Some of the bulk honey tested positive for a rarely used human antibiotic, chloramphenicol, which can trigger a fatal blood disorder in a small number of people, Customs said. 

The antibiotic is used only to treat life-threatening infections when other drugs are not available because it can cause a disease known as aplastic anemia, in which the bone marrow stops making enough healthy blood cells. The Food and Drug Administration prohibits chloramphenicol in all U.S. food and animal feed products. 

There have been no reports of illnesses caused by Chinese honey shipments, the government said. It did not say how the honey came to be contaminated with the substance. 

Customs began investigating in June after U.S. officials were tipped off that Chinese bulk honey was being illegally transshipped through Thailand to the United States. The stop in Thailand was intended to circumvent payment of anti-dumping duties on Chinese honey imports required by the U.S. Commerce Department, the government said. 

"This investigation should serve notice that U.S. Customs will not tolerate unfair trading practices, especially those that pose potential health risks to the American public," U.S. Customs Commissioner Robert Bonner said in a statement. 

The U.S. Commerce Department imposed anti-dumping duties of 34 percent to 184 percent in May 2001 after American honey producers complained that China sold its product at below-cost. 

The Customs Service said it suspects that some Chinese honey was also shipped to the United States through Australia, Mexico, Malaysia and Vietnam to avoid anti-dumping duties. 

Customs said 50 containers of honey have been seized so far and "additional enforcement activity is anticipated in the investigation." 

Since it discovered chloramphenicol in some Chinese honey shipments, Customs has been stopping all suspect bulk imports of honey for testing. 

Similar contamination of honey has been found by food inspectors in Canada, Germany and Britain. 



 
Reuters, May 5, 2003

US seizes more honey tainted with antibiotic

WASHINGTON (Reuters) - Nearly 185,000 pounds of honey imports were seized in Texas because of contamination with a human antibiotic banned from US food products, the Food and Drug Administration (FDA) said on Wednesday.

The containers of honey seized from Hoyts Honey Farm Inc. in Baytown, Texas contained traces of chloramphenicol, an antibiotic drug used by physicians as a last resort to treat life-threatening infections. The drug is not widely used because it can cause a disease known as aplastic anemia, in which the body's bone marrow stops making enough healthy blood cells.

Chloramphenicol is prohibited in all US food and animal feed products by the FDA.

The seized honey was stored in 266 drums, each containing 639 pounds, and five totes, each weighing 3,000 pounds, the FDA said.

The FDA did not say how the honey was contaminated with the drug.

The seizure was the third time during the past six months that US officials have found similarly contaminated honey, the FDA said in a statement. Other shipments were seized last August in Louisiana and last month in Waxahachie, Texas.

US Customs began investigating honey imports last year after officials were tipped off that Chinese bulk honey was being illegally transshipped through Thailand to the United States. The stop in Thailand was intended to circumvent payment of anti-dumping duties on Chinese honey imports required by the US Commerce Department, according to the government.

Global honey prices have soared in recent months on a sharp decline in supplies.

"The continued monitoring of food production and distribution at many levels has enabled FDA to detect this adulterated honey since the agency learned of the presence of chloramphenicol in imported honey," the FDA said.


 Bee Aware of Your Honey

Antibiotic Chloramphenicol Residues found in Chinese honey

Since April 2002, the Canadian Food Inspection Agency (CFIA) has found traces of chloramphenicol, an antibiotic that is not licensed for use in North America, in honey imported from China. This drug is banned in Canada and other countries for use in food-producing animals, including honeybees.
The detection of this drug in Chinese honey was followed by a public hazard notice given by Health Canada on 23rd April 2002. The imported honey was put in detention. Further testing was conducted on honey that had been distributed the previous month, revealing traces of the residue. This led the CFIA to issue a recall on blended Chinese honey and products made with it. The products included certain bagels sold by Tim Hortons, Merit Selection and Oakrun Farm Bakery English muffins, Country Goodness bagels, Amore Sweets muffins and Hollandia Speculass cookies.1
Chloramphenicol was discontinued for general use in North America many years ago because the antibiotic can cause aplastic anaemia, a rare but fatal blood disorder for which there is no cure. Chloramphenicol, also called Chloromycetin, is sometimes used by veterinarians to treat infections in cats and dogs and it is occasionally used for humans when other drugs have failed, but it is not allowed for use in the animal industry where it could enter the human food chain. It is not known what dosage causes aplastic anaemia, but the imported honey was found to have chloramphenicol levels ranging from
0.3 to 34 parts per billion. 2 It is likely that chloramphenicol was used in China to treat American Foul Brood, a honeybee disease, which led to residues in their honey.3
In addition to removing the affected products from the marketplace, the CFIA is continuing to monitor and test all shipments of honey from China for the presence of chloramphenicol and other potentially harmful substances to ensure that contaminated products do not enter Canada. Any products that were found to be in violation of Canadian standards would be detained and returned to China or destroyed. The CFIA
also announced, in mid-May, that it would stop all shipments of honey from China until they have better controls on the way their honey is produced. 4
The CFIA is compiling a list of provincial waste contacts that will be able to advise on preferred disposal methods in their respective provinces. This list will be made available to interested parties upon request to CFIA Area Offices. Industry Canada will assume any expense incurred for disposal of contaminated liquid and cream honey. 5
Consumers should be aware that honey sold in Canada labeled Canada #1 could be blended with honey
from China. It is important to read the entire label to determine if it contains honey from China. A label  might read, "A blend of Canadian and Chinese honey," in which case it should not be consumed.
Consumers who are unsure if their honey is from China should verify with their retailers, restaurants or suppliers whether their honey is affected by this advisory. Canadian honey and honey imported from countries other than China are not included in the advisory.
1 http://ca.news.yahoo.com/020422/6/lx1o.html viewed on 12th July
2 http://www.hc-sc.gc.ca/vetdrugs-medsvet/e_q_n_a_honeyfromchina.html
3 http://www.honeycouncil.ca/chloram.html
4 http://www.producer.com/articles/20020530/market_quotas/20020530mkt02.html viewed on 12th July
5 http://www.aacb.com/newsarticle.asp?ArticleID=360 viewed on 12th July


 



 

ZDROWY POLAK


ŻYWNOŚĆ TRANSGENICZNA
(ŻYWNOŚĆ GENETYCZNIE MODYFIKOWANA)


\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\

(................................)
Alarm konsumencki
ALARM KONSUMENCKI


ALARM KONSUMENCKI
- FIRMY, MARKOWE PRODUKTY, ZAGROŻENIA ZDROWIA

\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\
 

CONSUMER POWER
\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\
SIŁA KONSUMENTA

SIŁA KONSUMENTA - CONSUMER POWER



 
ZAGROŻENIA ZDROWIA W POLSCE
CZASOPISMO RUCHU OCHRONY ZDROWIA
AKTUALIZOWANA WERSJA ELEKTRONICZNA
"ZAGROŻENIA ZDROWIA W POLSCE"



STOWARZYSZENIE
  OCHRONY
     ZDROWIA
       KONSUMENTÓW
STOWARZYSZENIE OCHRONY ZDROWIA KONSUMENTÓW



 
 


ALFABETYCZNY SPIS ZAWARTOŚCI
STRON INTERNETOWYCH DOMENY HALAT.PL
DOTYCZĄCYCH OCHRONY ZDROWIA