|
INFORMACJA O PRACACH KOMISJI SEJMOWYCH
IV kadencja
Nr 101/2002 (132)
w dniu 26 lipca 2002 r.
Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi rozpatrzyła informację o uprawie zbóż
w 2002 r., którą przedstawił prezes Agencji Rynku Rolnego Jan Sobiecki.
Poinformował, że do 25 lipca 2002 r. zaimportowano do Polski:
- 173 136 ton pszenicy,
- 90 261 ton jęczmienia,
- 81 093 ton kukurydzy,
- 51 430 ton otrębów,
- 12 320 ton mąki pszennej i żytniej,
- 11 071 ton żyta.
W dyskusji posłowie interesowali się jakością importowanego zboża oraz
zasadami przyznawania zezwoleń na import. Postulowali ściślejszą współpracą
przy monitorowaniu importu zbóż resortów gospodarki i rolnictwa oraz Agencji
Rynku Rolnego.
Na skierowany przez Marszałka Sejmu wniosek Klubu Parlamentarnego Samoobrona
RP, Komisja zapoznała się z informacją o przyczynach niewstrzymania importu
zbóż i pasz z Niemiec oraz mięsa wieprzowego z krajów Unii Europejskiej.
Informację na ten temat przedstawił sekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa
i Rozwoju Wsi Józef Jerzy Pilarczyk. Stwierdził, że nie istnieją żadne
przesłanki do zablokowania importu tych towarów. Oznajmił, że skażone nitrofenem
w Niemczech mięso i pasze nie były eksportowane, za wyjątkiem 4000 sztuk
brojlerów i jaj wysłanych do Holandii.
Ładunek ten został odesłany do kraju pochodzenia w zaplombowanych kontenerach.
Badania importowanego z Niemiec zboża nie wykazały skażenia nitrofenem.
W dyskusji posłowie nie podzielili zaufania MRiRW do działań strony
niemieckiej.
(...)
Biuletyn Komisji Sejmowych
Biuletyn nr: 893/IV
Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi /nr 43/
Poseł Romuald Ajchler (SLD)
Posłanka Dorota Arciszewska-Mielewczyk (SKL)
Poseł Andrzej Aumiller (UP)
Poseł Tadeusz Badach (SLD)
Poseł Czesław Cieślak (PSL)
Poseł Marian Curyło (Samoobrona)
Poseł Stanisław Kalemba (PSL)
Poseł Zbigniew Komorowski (PSL)
Poseł Piotr Krutul (LPR)
Dyrektor departamentu w Ministerstwie Gospodarki Jarosław Mąka
Poseł Wojciech Mojzesowicz (Samoobrona)
Przedstawiciel Związku Zawodowego Rolników "Ojczyzna" Jerzy Nowak
Poseł Ryszard Nowak (PiS)
Sekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi Józef Pilarczyk
Poseł Szczepan Skomra (SLD)
Prezes Agencji Rynku Rolnego Jan Sobiecki
Przedstawicielka Związku Zawodowego RI "Solidarność" Albina Sokolik
Poseł Ryszard Stanibuła (PSL)
Poseł Stanisław Stec (SLD)
Poseł Benedykt Suchecki (SLD)
Sekretarz Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi
Poseł Wojciech Zarzycki (PSL)
Poseł Józef Żywiec (Samoobrona)
26 lipca 2002 r. Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi, obradująca pod przewodnictwem
posłów Wojciecha Mojzesowicza /Samoobrona/ i Romualda Ajchlera /SLD/, wysłuchała
informacji:
- o przyczynach niewstrzymania importu zbóż i pasz z Niemiec oraz mięsa
wieprzowego z krajów Unii Europejskiej,
- o imporcie zbóż w 2002 r.,
- o sytuacji na rynku mleka /import i interwencja/.
W posiedzeniu uczestniczyli przedstawiciele: Ministerstwa Rolnictwa
i Rozwoju Wsi z sekretarzem stanu Józefem Pilarczykiem, Agencji Rynku Rolnego
z prezesem Janem Sobieckim, Ministerstwa Gospodarki, Najwyższej Izby Kontroli,
związków zawodowych.
Poseł Wojciech Mojzesowicz /Samoobrona/ : Otwieram posiedzenie
Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Porządek dzienny posiedzenia został państwu
doręczony. Czy ktoś z państwa ma jakieś uwagi do zaproponowanego porządku
obrad?
Poseł Stanisław Stec /SLD/ : Chciałbym prosić, aby o godzinie
9.00 zarządzić przerwę, ponieważ w Sejmie będzie występował pan wicepremier
Grzegorz Kołodko.
Poseł Wojciech Mojzesowicz /Samoobrona/ : Oczywiście zarządzę
wtedy przerwę.
Poseł Piotr Krutul /LPR/ : O godzinie 9.00 zbiera się również
Komisja Europejska, która rozpatrzy poprawki zgłoszone w drugim czytaniu
do rządowego projektu ustawy o organizacji rynku przetworów owocowych i
warzywnych. Dlaczego wszystkie ustawy dotyczące rolnictwa nie są rozpatrywane
przez Komisję Rolnictwa i Rozwoju Wsi? Dzisiaj o godzinie 8.00 zebrała
się Komisja na Nadzwyczajna do rozpatrzenia projektów ustaw związanych
z programem rządowym "Przedsiębiorczość-Rozwój-Praca", na której przeprowadzono
pierwsze czytanie ustawy o organizacji rynku ekopaliw ciekłych oraz ekokomponentów.
Dlaczego nie zostali o tym poinformowani członkowie Komisji Rolnictwa i
Rozwoju Wsi, mimo że w ramach Komisji działa podkomisja, która zajmuje
się problemem biopaliw?
Poseł Andrzej Aumiller /UP/ : Chciałbym zapytać, czy państwo
otrzymaliście zawiadomienie, że dzisiaj odbywa się pierwsze czytanie ustawy
dotyczącej biopaliw? Marszałek Sejmu złamał regulamin Sejmu, ponieważ każdy
z posłów ma prawo uczestniczyć w posiedzeniu Komisji.
Poseł Wojciech Zarzycki /PSL/ : Chciałbym prosić o to, aby dzisiaj
Komisja otrzymała informacje dotyczące interwencyjnego skupu zboża i rzepaku.
Posłanka Dorota Arciszewska-Mielewczyk /SKL/ : Zgadzam się z
panem posłem Piotrem Krutulem, że Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi powinna
mieć możliwość rozpatrywania ustaw dotyczących rolnictwa. Komisja Europejska
nie może zastąpić w pewnych sprawach Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
Poseł Wojciech Mojzesowicz /Samoobrona/ : Chciałbym powiedzieć,
że rozmawiałem już z panem marszałkiem o tym, że Komisja nie jest zadowolona
z trybu procedowania w Sejmie. Muszę przyznać, że mam pretensję do Prezydium
Sejmu. Myślę, że należy wreszcie pewne sprawy wyjaśnić. Największym problemem
jest jednak to, że do Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi nie są kierowane
ustawy dotyczące rolnictwa i otoczenia rolnictwa. Te ustawy są rozpatrywane
przez inne komisje, czasami nawet bez naszej opinii. Sądzę, że w tej sprawie
powinniśmy skierować pismo do Prezydium Sejmu.
Posłanka Dorota Arciszewska-Mielewczyk /SKL/ : Zdarza się, że
Komisja wydaje pozytywną opinię o projekcie ustawy, a mimo to Komisja Europejska
otrzymuje nowy druk z projektem, który w ogóle nie jest już opiniowany
przez Komisję Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Tak było na przykład w przypadku
ustawy dotyczącej rynku rybnego.
Poseł Wojciech Mojzesowicz /Samoobrona/ : Proponuję, aby posłowie
Piotr Krutul, Wojciech Zarzycki oraz pani posłanka Dorota Arciszewska wspólnie
przygotowali stanowisko Komisji w tej sprawie. Po przerwie Komisja skieruje
to pismo do marszałka Sejmu.
Poseł Wojciech Zarzycki /PSL/ : Myślę, że sprawa jest na tyle
poważna, że stanowisko powinno zostać przygotowane przez prezydium Komisji.
Poseł Wojciech Mojzesowicz /Samoobrona/ : Dobrze, w takim razie
prezydium Komisji przygotuje pismo do pana marszałka. Nie może być tak,
że Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi ma się tylko zajmować rozwiązywaniem
doraźnych problemów ze skupem, a kiedy w grę wchodzą jakieś regulacje systemowe,
to ustawy kieruje się do innych komisji. W tej chwili zarządzam przerwę.
Wznowimy posiedzenie Komisji po wystąpieniu pana wicepremiera Grzegorza
Kołodki. Proponuję przerwę do godziny 10.00.
Poseł Romuald Ajchler /SLD/ : W porządku dziennym posiedzenia
Komisji zapisano bardzo ważne tematy. Zresztą podczas debaty Sejmu wynikła
dyskusja i zostaliśmy zobligowani przez marszałka Sejmu do wnikliwiej oceny
przyczyn niewstrzymania importu zbóż. O godzinie 11.30 odbędzie się posiedzenie
połączonych Komisji Europejskiej oraz Rolnictwa i Rozwoju Wsi, którego
też nie można przełożyć, ponieważ jest to spotkanie z ministrem rolnictwa
Francji. Jeśli spotkamy się dopiero o godzinie 10.00, to nie zdołamy rozpatrzyć
wszystkich punktów porządku obrad. Ponadto pan poseł Wojciech Zarzycki
złożył wniosek o uzupełnienie porządku dziennego o informacje dotyczące
przebiegu skupu zbóż. Myślę, że powinniśmy wysłuchać przemówienia pana
wicepremiera Grzegorza Kołodki i zebrać się ponownie o godzinie 9.30. Każda
sprawa omawiana na sali plenarnej Sejmu jest ważna. Tematy, które Komisja
powinna dzisiaj omówić są równie istotne.
Poseł Wojciech Mojzesowicz /Samoobrona/ : Myślę, że ta propozycja
jest zasadna. Ogłaszam przerwę do godziny 9.30.
Poseł Wojciech Mojzesowicz /Samoobrona/ : Wznawiam posiedzenie
Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Zaczniemy od rozpatrzenia drugiego punktu
porządku obrad, ponieważ pan minister Józef Pilarczyk, który miał przedstawić
informację o przyczynach niewstrzymania importu zbóż i pasz z Niemiec oraz
mięsa wieprzowego z krajów Unii Europejskiej musi uczestniczyć w tej chwili
w posiedzeniu Komisji Europejskiej. Przystępujemy zatem do wysłuchania
informacji o imporcie zbóż w 2002 r. To jest bardzo drażliwy temat, który
Komisja musi wyjaśnić do końca. Otrzymaliśmy materiały, w których zawarte
są informacje dotyczące firm importujących zboże. Chcielibyśmy jednak poznać
nie tylko dane dotyczące spółek, ale nazwiska ich właścicieli. Myślę, że
to można ustalić. Wtedy każdy będzie wiedział, co się naprawdę dzieje na
rynku zbóż. Bardzo proszę przedstawiciela Ministerstwa Gospodarki o zaprezentowanie
informacji o imporcie zbóż. Jednocześnie chciałbym wyrazić niezadowolenie
wobec faktu, że na posiedzenie Komisji nie przybył żaden z wiceministrów
tego resortu. W Ministerstwie Gospodarki pracuje siedmiu sekretarzy i podsekretarzy
stanu, a żaden z nich nie miał czasu, aby uczestniczyć w dzisiejszym posiedzeniu
Komisji. Nie ukrywam, że wystosujemy w tej sprawie odpowiednie pismo do
prezesa Rady Ministrów. Nie będę przewodniczył Komisji, która nie może
spotkać się z członkami rządu. Moim zdaniem pan minister Jacek Piechota
traktuje Komisję Rolnictwa i Rozwoju Wsi najgorzej ze wszystkich ministrów.
Upoważnienie dla przedstawiciela Ministerstwa Gospodarki podpisał pan minister
Maciej Leśny, który na jednym z posiedzeń Komisji wykazał dużą niekompetencję,
niewiedzę i został skrytykowany przez wszystkich posłów. Byłoby dobrze,
gdyby od czasu do czasu ktoś w randze przynajmniej podsekretarza stanu
zechciał przybyć na posiedzenie Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Bardzo
proszę przedstawiciela Ministerstwa Gospodarki o zaprezentowanie informacji
o imporcie zbóż.
Dyrektor departamentu w Ministerstwie Gospodarki Jarosław Mąka :
Chciałbym wyjaśnić, że pan minister Maciej Leśny, który miał tutaj reprezentować
ministra gospodarki, w dniu dzisiejszym o godzinie 7.30 razem z panem wicepremierem
Markiem Polem odleciał do Kaliningradu. Pan minister bardzo przeprasza
Komisję i prosi o usprawiedliwienie jego nieobecności. W dniu 16 lutego
2001 r. Sejm przyjął ustawę, zgodnie z którą wszystkie sprawy związane
z administrowaniem obrotem towarami rolno-spożywczymi zostały przekazane
pod nadzór ministra rolnictwa i rozwoju wsi. Od tego dnia sprawy dotyczące
automatycznej i nieautomatycznej rejestracji obrotu, wydawania pozwoleń
importowych należą do uprawnień prezesa Agencji Rynku Rolnego. W związku
z tym minister gospodarki nie posiada bieżących informacji w zakresie obrotu
towarami rolno-spożywczymi. Dlatego proszę, aby wszystkie problemy związane
z wielkością importu i monitoringiem obrotu zostały zreferowane przez przedstawicieli
Agencji Rynku Rolnego.
Prezes Agencji Rynku Rolnego Jan Sobiecki : Według aktualnych
danych do 25 lipca wpłynęło do Polski 173.136 ton pszenicy, w tym w ramach
kontyngentu bezcłowego 134.288 ton z Unii Europejskiej, co stanowi 58,39%
całego kontyngentu. Jak wiadomo od 1 lipca 2002 r. wstrzymano import zbóż
bez cła. W ramach umów z WTO, do Polski wpłynęło tylko 110 ton pszenicy,
a z krajów CEFTA 4868 ton pszenicy z Czech oraz 10 tys. ton z Węgier i
około 12 tys. ton ze Słowacji. Z pełnym cłem sprowadzono do Polski 33.980
ton pszenicy. Jeśli chodzi o żyto, to sprowadzono do Polski łącznie 11.071
ton z pełnym cłem w ramach automatycznej rejestracji obrotu. W przypadku
jęczmienia importowano 90.261 ton z pełnym cłem w ramach automatycznej
rejestracji. Chciałbym zaznaczyć, że każdy kto zechce sprowadzić zboże
w ramach pełnych stawek celnych, może otrzymać pozwolenie. Jeśli chodzi
o kukurydzę, to łącznie sprowadzono 81.093 tony, w tym z krajów CEFTA:
z Czech 1584 tony i ze Słowacji 5500 ton. Podam jeszcze państwu dane dotyczące
importu mąki pszennej i żytniej, ponieważ to też ma wpływ na bilans zbożowy.
Do Polski sprowadzono łącznie 12.320 ton mąki w tym z Unii Europejskiej
w ramach kontyngentu bezcłowego 5595 ton, co stanowi niecałe 50% dopuszczalnego
kontyngentu. W przypadku otrębów, wpłynęło 51.430 ton, z czego tylko w
ramach umów WTO 690 ton.
Poseł Wojciech Mojzesowicz /Samoobrona/ : Otwieram dyskusję.
Kto z państwa chciałby zabrać głos w tej sprawie?
Poseł Stanisław Stec /SLD/ : Kto bada jakość zboża, które jest
importowane do Polski? Kto podejmuje decyzję o wpuszczeniu tego zboża do
Polski na podstawie wyników tych badań? Czy to zboże odpowiada polskim
normom? Czy my wpuszczamy importowane zboże na podstawie atestu przedstawionego
przez eksportera, czy też na podstawie badań wykonanych przez własne, niezależne
laboratoria?
Poseł Wojciech Zarzycki /PSL/ : Przedstawiciel Ministerstwa Gospodarki
stwierdził, że istnieje automatyczna rejestracja obrotu i że zajmuje się
tym prezes Agencji Rynku Rolnego. Jednak wydaje mi się, że za ochronę rynku
odpowiada minister gospodarki, przecież to on określa na przykład wielkość
ceł. Na podstawie przedstawionych tutaj informacji nie możemy się dowiedzieć,
w jaki sposób jest chroniony polski rynek rolny. Czy minister gospodarki
nie interesuje się wpływem importu artykułów rolno-spożywczych na sytuację
w polskim rolnictwie? Przecież w Agencji Rynku Rolnego są tylko rejestrowane
ilości importowanego zboża z cłem. Wydaje mi się, że w tej materii wszystkie
organy państwa powinny ściśle współpracować. W przeciwnym wypadku nie wyobrażam
sobie, aby można było chronić polskich rolników. Przed chwilą na posiedzeniu
plenarnym Sejmu pan wicepremier Grzegorz Kołodko mówił, że trzeba zwalczać
bezrobocie. Przecież zezwalając na sprowadzanie do Polski tych wszystkich
niechcianych artykułów rolno-spożywczych, zgadzamy się niejako na import
bezrobocia. Myślę, że potrzebne są tutaj skoordynowane działania wszystkich
służb państwa. Agencja Rynku Rolnego powinna skrupulatnie ewidencjonować
import, natomiast minister gospodarki powinien w odpowiednim momencie ograniczyć
import. W przeciwnym wypadku ciągle będziemy wykonywać syzyfową pracę i
wydawać olbrzymie środki na nieskuteczną interwencję na rynku. W materiałach
przygotowanych przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi znajdują się
nazwy firm, które dokonały importu pszenicy. Są tutaj wymienione również
przedsiębiorstwa, które sprowadziły znikome ilości zboża. Czy to oznacza,
że to była tylko podstawa do uzyskania pozwolenia, a potem owe przedsiębiorstwa
sprowadziły znacznie większe ilości pszenicy? Ponadto chciałbym powiedzieć,
że Komisja prosiła o podanie nazw firm i nazwisk właścicieli firm importujących
zboże. Tymczasem materiały zawierają tylko nazwy firm. Sądzę, że powinniśmy
znać te nazwiska. W Sejmie atakowano tylko jednego właściciela firmy importującej
zboże, natomiast pozostałe nazwiska są tajne. Chciałbym poznać nazwiska
wszystkich właścicieli firm importujących zboże. Zgłaszam wniosek o ujawnienie
nazwisk importerów.
Poseł Wojciech Mojzesowicz /Samoobrona/ : Jak już powiedziałem,
Komisja wystąpi do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, aby ujawniono
nie tylko nazwy firm, ale także nazwiska importerów. Wtedy nie będziemy
mieli do czynienia z pomówieniami.
Poseł Ryszard Nowak /PiS/ : Jakie są zasady wydawania zezwoleń
na import zbóż? Jakie kryteria musi spełniać importer?
Poseł Marian Curyło /Samoobrona/ : W dniu 18 stycznia tego roku
pytałem na posiedzeniu Komisji przedstawiciela Ministerstwa Rolnictwa i
Rozwoju Wsi o parametry zbóż sprowadzanych do Polski. Pytałem również o
to, które firmy importują zboże i kto im wydaje pozwolenie. Kolejna kwestia
dotyczy Ministerstwa Gospodarki. Na ręce pana ministra Macieja Leśnego
przekazałem petycję, którą złożyli właściciele polskich wylęgarni piskląt
kurzych. Pan minister Maciej Leśny stwierdził, że import piskląt oblicza
się w tonach. Z przedstawionych nam danych wynika, że w jednym kilogramie
mogą się mieścić 23 pisklęta, ale może też ich być 33. W tej sytuacji polskie
wylęgarnie niedługo przestaną istnieć, a przecież te przedsiębiorstwa w
produkcję zainwestowały bardzo dużo pieniędzy. Przytoczę państwu fragment
tej petycji, o której przed chwilą mówiłem: "Żądamy wstrzymania importu
piskląt kurzych z Czech i Słowacji lub podniesienia cła do 40%, ale nie
mniej niż 0,15 euro za jedną sztukę". Zwracałem się w tej sprawie do pana
ministra Macieja Leśnego. Pan minister do tej pory nie odpowiedział na
moje pytania. Albo pan minister zareaguje na tę sytuację, albo niech zrezygnuje
ze stanowiska.
Poseł Benedykt Suchecki /SLD/ : Myślę, że na dzisiejszym posiedzeniu
Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi powinniśmy uzyskać informacje dotyczące
skupu zbóż. Posłowie chcieliby wiedzieć, jakie są możliwości skupu i jakie
są w tym roku zagrożenia. Chodzi o to, aby nie powtórzyć tych samych błędów,
które zdarzają się co roku. Natomiast należy powiedzieć, że dyskusja tocząca
się na kilku ostatnich posiedzeniach Komisji wcale nie sprzyja rozwiązaniu
problemu skupu zboża. Zajmujemy się ustalaniem, czy zboże jest zatrute.
Przecież zboże jest badane przez wyspecjalizowane służby takie jak Inspekcja
Skupu i Przetwórstwa Artykułów Rolno-Spożywczych. Dociekamy, kto jest właścicielem
firmy importującej zboże. Ktoś przecież wydaje pozwolenia na import. Myślę,
że dopiero gdy otrzymamy listę firm importujących zboże z nazwiskami właścicieli
tych podmiotów, będziemy mogli dalej dyskutować. Komisja powinna przede
wszystkim skupić się na pracy nad ustawami oraz nad analizą bieżących zagadnień
związanych z sytuacją panującą na rynku.
Poseł Wojciech Mojzesowicz /Samoobrona/ : Przed przerwą mówiliśmy
o tym, że Komisja zwróci się do marszałka Sejmu, aby kierował do Komisji
wszystkie ustawy, które dotyczą rolnictwa i wsi. Póki co te ustawy do Komisji
nie wpływają. O przebiegu skupu będziemy dyskutować na zakończenie dzisiejszego
posiedzenia, ponieważ na wniosek pana posła Wojciecha Zarzyckiego, uzupełniliśmy
porządek dzienny o informację na ten temat. W kwestii importu chciałbym
powiedzieć, że jest on utożsamiany z destabilizacją rynku i brakiem skupu.
Pan marszałek zwrócił się do Komisji, aby wyjaśniła tę kwestię. Wszyscy
zwracają się w naszą stronę, abyśmy ustalili nazwiska właścicieli firm
importujących zboże. Tymczasem te nazwiska są ogólnie znane. Dzisiaj pan
poseł Franciszek Stefaniuk zażądał ujawnienia nazw firm importujących zboże.
Czy nie łatwiej byłoby o to zapytać ministra rolnictwa i rozwoju wsi, który
wywodzi się z tej samej partii? W ten sposób zmusza się Komisję do podjęcia
pewnych działań i Komisja te działania wykona. Nie będziemy się od tego
uchylać. Wszyscy umyli ręce i zrzucają całą odpowiedzialność na Komisję
Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Komisja zachowa się odpowiedzialnie i te sprawy
wyjaśni.
Poseł Józef Żywiec /Samoobrona/ : Chciałbym, aby prezes Agencji
Rynku Rolnego przedstawił informację o eksporcie zboża.
Poseł Wojciech Mojzesowicz /Samoobrona/ : Czy są jeszcze jakieś
pytania? Nie widzę zgłoszeń. Bardzo proszę przedstawicieli Ministerstwa
Gospodarki oraz Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi o udzielenie odpowiedzi
na pytania.
Dyrektor departamentu w Ministerstwie Gospodarki Jarosław Mąka :
Chciałbym powiedzieć kilka słów o automatycznej rejestracji obrotu. Jest
to jeden z elementów monitoringu importu konkretnego towaru lub grupy towarów.
Oczywiście można by zapytać, po co prowadzi się automatyczną rejestrację
obrotu, skoro informacje o wielkości importu można uzyskać z dokumentacji
SAD. Zgodnie z obowiązującymi przepisami międzynarodowymi w ramach automatycznej
rejestracji obrotu wydający pozwolenie nie ma możliwości zmniejszenia wnioskowanej
ilości lub wartości towaru. W tym przypadku podmiot starający się o pozwolenie
na import danego towaru otrzymuje to pozwolenie na sprowadzenie dokładnie
takiej ilości towaru, o jaką występował we wniosku. Rejestracja obrotu
została wprowadzona po to, aby z wyprzedzeniem uzyskać informację o zamiarze
sprowadzenia danego towaru. Kiedy korzystamy z informacji wynikających
z dokumentów SAD, są one o cztery tygodnie spóźnione w stosunku do daty
sprowadzenia towaru. Przy zastosowaniu automatycznej rejestracji obrotu
już trzy miesiące wcześniej uzyskujemy informację o chęci zaimportowania
towaru przez dany podmiot gospodarczy. Przy użyciu dziewięciocyfrowych
kodów dla każdego towaru rejestruje się ilość wydanych pozwoleń, a następnie
ilość sprowadzonych towarów na podstawie tych pozwoleń. Przy zezwoleniu
ważnym przez trzy miesiące podmiot importujący jest zobowiązany do comiesięcznego
składania informacji o ilościach sprowadzonego towaru. Tak przygotowane
materiały analityczne dają możliwość bieżącego monitorowania rynku i bilansowania
potrzeb. Jeśli chodzi o import piskląt, to przekażę panu ministrowi Maciejowi
Leśnemu państwa opinię w tej sprawie.
Poseł Andrzej Aumiller /UP/ : Chciałbym dodać, że w Sejmie drugiej
kadencji walczyliśmy z importem kwiatów ciętych liczonym w kilogramach.
To była podobna sytuacja do importu piskląt.
Prezes ARR Jan Sobiecki : Pan poseł Stanisław Stec pytał, kto
bada jakość importowanego zboża. To zboże jest badane na granicy przez
Centralny Inspektorat Standaryzacji pod względem handlowym oraz przez Inspekcję
Ochrony Roślin i Nasiennictwa. Jeśli chodzi o stawki celne, to w przypadku
pszenicy obowiązuje cło w wysokości 64%, a 20% cła pobiera się od żyta
i jęczmienia. Dla krajów takich jak Słowenia, Rumunia, Bułgaria i Litwa
ustalono stawkę celną na pszenicę na poziomie 15%. Również 15% cło pobiera
się od żyta sprowadzanego z Czech, Słowacji, Węgier, Słowenii, Rumunii,
Bułgarii i Litwy. Na jęczmień sprowadzany z Czech, Słowacji, Węgier, Słowenii,
Rumunii i Bułgarii obowiązuje stawka 18%. Tylko jęczmień z Litwy jest obłożony
15% cłem. Z Unii Europejskiej można sprowadzać zboże bez cła w ramach kontyngentów.
O tym mówiłem już wcześniej. Automatyczna rejestracja obrotu dotyczy tylko
podstawowej stawki celnej. W ramach tej stawki każdy może sprowadzić do
Polski dowolną ilość zboża. Podane przeze mnie dane są prawdziwe. Dlatego
nie należy się dziwić, że jakaś firma sprowadziła śladowe ilości zbóż.
Czasami sprowadza się zboże do pewnego rodzaju badań lub w innym celu.
Małe firmy importują zboże tylko na własne potrzeby itd. Na każdym wydanym
przez Agencję pozwoleniu urząd celny odnotowuje fakt dokonania importu.
Ten dokument potwierdzony pieczęcią z numerem celnika, który dokonał odprawy
wraca do Agencji po zakończeniu kontyngentu lub po miesiącu w przypadku
automatycznej rejestracji obrotu. Dlatego nasze dane są aktualne. Jeśli
chodzi o nazwiska właścicieli firm importujących zboże, to widzę tutaj
pewną trudność. Zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów firma, która stara
się o pozwolenie na import na przykład zboża, musi dostarczyć szereg dokumentów,
ale nie ma tam mowy o podawaniu pełnej listy właścicieli spółki. Agencja
nie może zatem zażądać przedstawienia struktury kapitału spółki. Takie
dane można by uzyskać tylko z zeznania podatkowego. Nawet w Krajowym Rejestrze
Sądowym wymienia się tylko osoby, które mają więcej niż 5% udziału w spółkach.
Gdybyśmy chcieli otrzymać szczegółowe dane, musielibyśmy uzyskać z urzędów
skarbowych zeznania podatkowe, a to jest niemożliwe. Panu posłowi Józefowi
Żywcowi chciałbym powiedzieć, że Agencja Rynku Rolnego nie posiada danych
dotyczących eksportu zboża. Oczywiście mogę państwu przekazać informacje
o eksporcie zboża z dopłatami Agencji Rynku Rolnego. W tym przypadku umowy
podpisano na 245 tys. ton pszenicy.
Poseł Marian Curyło /Samoobrona/ : Moim zdaniem importem zbóż
powinny się zajmować tylko zakłady przetwórcze. W tej chwili zboże może
sprowadzić praktycznie każda firma. Przedstawiciel Ministerstwa Gospodarki
obiecał, że przypomni panu ministrowi Maciejowi Leśnemu o problemie importu
piskląt. Liczyłem raczej na to, że pan dyrektor interweniuje w tej sprawie.
W tej chwili w znaczący sposób ogranicza się spożycie wołowiny i wieprzowiny.
W związku z tym wzrośnie spożycie mięsa drobiowego. Pewien przedsiębiorca
ze Słowacji eksportuje pisklęta do Polski po zaniżonych cenach tylko po
to, aby polskie wylęgarnie popadały. To mi zakrawa na dywersję gospodarczą.
Polskie wylęgarnie zostaną zlikwidowane i wtedy ta firma będzie dyktować
ceny.
Poseł Wojciech Zarzycki /PSL/ : Czy jeśli dzisiaj wystąpię o
wydanie pozwolenia na import 500 tys. ton pszenicy, to Agencja Rynku Rolnego
wyrazi na to zgodę?
Prezes ARR Jan Sobiecki : Tak, będzie pan miał prawo sprowadzić
do zboże z cłem w wysokości 64%.
Poseł Wojciech Zarzycki /PSL/ : Myślę, że to jest podstawowy
problem. Prezes Agencji Rynku Rolnego, która została stworzona po to, aby
stabilizować dochody rolników, nie ma instrumentu do regulowania rynku
rolnego. Wiem, że to zboże miałoby być obłożone 64% cłem, ale jak wiemy
wystarczy tylko zdobyć pozwolenie na import, a można sprowadzić znaczące
ilości towaru poza rejestracją. Jestem przekonany, że dane o imporcie przedstawione
przez pana prezesa Jana Sobieckiego są obciążone dużym błędem. Przecież
państwo nie bierzecie pod uwagę przemytu. Czy importerem zboża może być
także osoba prawna lub jednostka organizacyjna nie mająca osobowości prawnej
z siedzibą w kraju? Należy przypuszczać, że zboże na polski rynek może
wprowadzić firma zagraniczna powodując deregulację tego rynku. Czy do tych
krajów, z których sprowadzono zboże, tyle samo zboża wyeksportowaliśmy?
Czy rząd wykorzystał art. 14 i 27 umowy krajami CEFTA?
Poseł Romuald Ajchler /SLD/ : Pan poseł Wojciech Zarzycki pytał,
czy prezes Agencji Rynku Rolnego wyda pozwolenie na import 500 tys. ton
pszenicy. Czy prezes Agencji mógłby odmówić wydania takiego pozwolenia?
Czy stan prawny pozwala na wydanie decyzji odmownej?
Sekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi Józef Pilarczyk
:
Myślę, że państwu nie trzeba przypominać, że od stanowienia prawa jest
parlament, a od wykonywania prawa są różne organy władzy wykonawczej w
tym również Agencja Rynku Rolnego. Rejestracja zgłoszeń importowych jest
wykonywana tylko po to, aby rząd poprzez Agencję Rynku Rolnego ewidencjonował
import. Ten instrument został ustanowiony przez parlament. Każdy importer
ma obowiązek zgłaszania importu. Pan poseł Wojciech Zarzycki nie otrzyma
jednorazowego pozwolenia na przywóz 500 tys. ton pszenicy. To się odbywa
w transzach. Jeśli importer zarejestruje przywóz zboża z pierwszej transzy,
otrzyma pozwolenia na kolejny import. W związku z tym ten instrument nie
służy do ograniczania importu. Chodzi raczej o ścisłą ewidencję importu.
Agencja Rynku Rolnego może w każdej chwili udzielić informacji, ile zboża
i innych produktów zostało sprowadzonych do Polski. W ten sposób rząd i
parlament dysponują pełną informacją o stanie importu ważnych produktów
z punktu widzenia rynku. Pan prezes nie ma prawa odmówić rejestracji podmiotowi,
który spełnia wszystkie kryteria.
Prezes ARR Jan Sobiecki : Chciałbym uzupełnić wypowiedź pana
ministra Józefa Pilarczyka. Przy imporcie w ramach automatycznej rejestracji
obrotu nie jest określona górna granica importu. Warunek jest taki, aby
ten import został zrealizowany do końca roku. A zatem, jeśli pan poseł
Wojciech Zarzycki chciałby zaimportować 500 tys. ton pszenicy i spełniłby
wszystkie kryteria, dysponował statkami, magazynami itd., to teoretycznie
nie ma żadnych ograniczeń, aby to zboże zostało sprowadzone. Głównym instrumentem
ograniczającym import zboża jest cło. Agencja Rynku Rolnego nie może odmówić
wydania pozwolenia na import. Rejestracja następuje po to, aby można było
szybko uzyskać informację o rodzaju i wielkości importu. Na liście produktów
podlegających automatycznej rejestracji obrotu jest ponad 1200 pozycji.
Jeśli chodzi o to, czy obcokrajowiec może wykonywać import, to prawo jednoznacznie
określa, kto to jest osoba krajowa. To musi być ktoś, kto mieszka na terenie
kraju. W przypadku osoby prawnej, firma musi mieć główną siedzibę w kraju.
Takich firm jest w kraju bardzo dużo i one nie działają tylko w branży
rolniczej. Z punktu widzenia prawa, to jest osoba krajowa posiadająca takie
same prawa jak firma z polskim kapitałem.
Poseł Wojciech Mojzesowicz /Samoobrona/ : Zamykam dyskusję. Myślę,
że kwestię importu zboża należy dokładnie wyjaśnić. Są podejrzenia, że
politycy również zajmowali się importem. Należy wreszcie ukrócić spekulacje
na ten temat. W prasie ukazywało się na ten temat wiele informacji. Trudno
powiedzieć, czy one były prawdziwe. Opinia publiczna chciałaby wiedzieć,
kto jest właścicielem firm importujących zboże do Polski. Jeśli takich
danych nie posiada Agencja Rynku Rolnego, to wystąpimy w tej sprawie do
Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Przystępujemy do rozpatrzenia
pierwszego punktu porządku obrad - wysłuchanie informacji o przyczynach
niewstrzymania importu zbóż i pasz z Niemiec oraz mięsa wieprzowego z krajów
Unii Europejskiej. Bardzo proszę pana ministra Józefa Pilarczyka o przedstawienie
tej informacji.
Sekretarz stanu w MRiRW Józef Pilarczyk : Chciałbym powiedzieć,
że nie można bez uzasadnienia zakazać importu. Jeśli uzasadnienie jest,
to musi być ono przekazane takim organizacjom jak WTO, z którą Polska podpisała
umowę. Każdy podmiot ma prawo sprowadzać towary na teren danego kraju pod
warunkiem, że spełnia określone wymogi. Mam tutaj na myśli przepisy celne,
sanitarne, weterynaryjne i fito-sanitarne. Te przepisy są podstawą do tego,
aby wprowadzić ograniczenia lub zakaz importu. W Niemczech na przełomie
maja i czerwca tego roku ujawniono aferę związaną z wykryciem nitrofenu
w paszach podawanych indykom. Nitrofen jest to substancją rakotwórczą,
która pozostaje po herbicydach. Takich substancji, które nawet w ilościach
śladowych mogą mieć wpływ na zdrowie i życie człowieka są tysiące. W Unii
Europejskiej ani nigdzie na świecie nie ma obowiązku badania każdej partii
produktu krajowego bądź importowanego pod względem zawartości wszystkich
substancji szkodliwych. Zarówno w Unii Europejskiej jak i w Polsce prowadzony
jest monitoring pozostałości substancji szkodliwych. Jeżeli pojawią się
sygnały o zagrożeniu życia ludzi lub zwierząt, wtedy instytucje odpowiedzialne
za bezpieczeństwo żywnościowe są zobowiązane do podejmowania określonych
działań. W Unii Europejskiej prowadzono monitoring produktów ekologicznych
z przeznaczeniem dla dzieci i niemieckie władze sanitarne stwierdziły w
tych produktach zawartość nitrofenu. Od tego momentu rozpoczęto szczegółową
analizę sytuacji. W wyniku tych działań zidentyfikowano problem - zlokalizowano
miejsce, gdzie to skażenie nastąpiło. To był dawny magazyn środków chemicznych
w Meklemburgii, który został przebudowany na przetwórnię pasz. Stwierdzono,
że zatrutych było 500 ton paszy. Władze niemieckie zamknęły 73 zakłady
pośredniczące w handlu skażoną lub podejrzaną o skażenie paszą. Następnie
uśmiercono 63 tys. sztuk drobiu. Skażone pasze oraz mięso wycofano z obrotu.
W wyniku śledztwa ustalono, że te produkty nie były wysyłane do krajów
trzecich. Tylko 4 tys. sztuk brojlerów i jaj wysłano do Holandii, ale szybko
zlokalizowano ten towar i wycofano go z obrotu. Ponadto zablokowano produkcję
w dziewięćdziesięciu gospodarstwach w Niemczech. Cała dokumentacja związana
z tym przypadkiem została przedłożona władzom Unii Europejskiej, które
stwierdziły, że problem jest pod należytą kontrolą. W Polsce Główny Lekarz
Weterynarii polecił badanie mięsa drobiowego importowanego z Niemiec pod
kątem obecności nitrofenu. Powiatowi lekarze weterynarii mają obowiązek
badania wszystkich przesyłek mięsa drobiowego, które pochodzi z Niemiec.
Takie badania wykonuje laboratorium Państwowego Instytutu Weterynaryjnego
w Puławach. Z zupełnie innego powodu nie można importować mięsa wieprzowego
i wołowego z Niemiec. Chodzi o występowanie na tym obszarze pomoru świń
oraz BSE. Mięso drobiowe w ramach kontyngentów może być sprowadzane pod
warunkiem, że przesyłka zawiera świadectwo stwierdzające, że w mięsie nie
ma pozostałości nitrofenu. Jeśli chodzi o import zboża z Niemiec, to w
wyniku śledztwa stwierdzono, że do Polski od 26 lutego do 3 czerwca tego
roku importowano z Meklemburgii 10 tys. ton zboża. Ta pszenica trafiła
do Polski w czterech partiach i została skierowana do Zakładów Przetwórstwa
Zbożowego w Szymanowie i Przedsiębiorstwa Przemysłu Zbożowo-Młynarskiego
w Bydgoszczy.
Polskie władze zostały powiadomione przez władze niemieckie, że 2070
ton zboża w tych przesyłkach miało styczność z magazynem, w którym kiedyś
nastąpiło skażenie nitrofenem. Jednocześnie władze niemieckie stwierdziły,
że z partii zboża, która była tam magazynowana pobrano 49 próbek i wykonano
badania na obecność nitrofenu. Wyniki wszystkich badań były negatywne -
to znaczy w żadnej z tych próbek nie wykryto nitrofenu. Dlatego władze
niemieckie twierdzą, że zboże wyeksportowane do Polski nie było skażone.
W dniu 6 czerwca w związku z incydentem na bocznicy kolejowej w Warszawie
- Żerań działania podjęły zarówno Inspekcja Skupu i Przetwórstwa Artykułów
Rolno-Spożywczych jak i Warszawski Oddział Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa.
Pobrano próbki importowanego zboża i wykonano stosowne analizy odnośnie
jakości handlowej tego towaru jak i pod kątem obecności szkodników i nasion
roślin kwarantannowych. Badania dowiodły, że sprawdzane zboże spełnia wszelkie
kryteria zboża konsumpcyjnego. Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa
nie stwierdziła szkodników magazynowych bądź nasion chwastów kwarantannowych.
Ponadto Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa pobrała próbki do sprawdzenia
zawartości nitrofenu. Próbki skierowano do laboratorium Instytutu Uprawy,
Nawożenia i Gleboznawstwa we Wrocławiu. Zakłady zbożowe w Szymanowie również
zleciły wojewódzkiemu inspektorowi skupu i przetwórstwa artykułów rolno-spożywczych
pobranie próby i skierowały tę próbę do badania w laboratorium we Wrocławiu.
W obydwu próbach nie stwierdzono obecności nitrofenu. Niezależnie od tego
minister rolnictwa i rozwoju wsi wydał polecenie głównemu inspektorowi
skupu i przetwórstwa artykułów rolno-spożywczych, aby na terenie magazynów,
do których trafiło importowane zboże przeprowadził działania monitoringowe,
pobierając próby z tych zbóż. Na podstawie najświeższych informacji mogę
powiedzieć, że po przeprowadzeniu dwunastu analiz w żadnej próbce nie stwierdzono
nitrofenu. A zatem nie mogliśmy wstrzymać importu zbóż, ponieważ w żadnej
z badanych próbek nie stwierdzono zawartości nitrofenu. Odpowiednie władze
niemieckie oraz Unii Europejskiej stwierdziły, że sytuacja jest pod kontrolą.
W związku z tym to nie mogła być podstawa do wprowadzenia zakazu importu,
tym bardziej że ten incydent miał miejsce w czerwcu. Przypominam, że rząd
na początku lipca wstrzymał import zboża w ramach kontyngentu bezcłowego,
a inny import nie jest opłacalny. Wydaje się, że są to wystarczające zabezpieczenia.
Z granicy otrzymujemy informacje, że w ostatnich tygodniach nie sprowadza
się do Polski żadnych zbóż. Chciałbym również państwa poinformować, że
w wyniku funkcjonowania systemu bezpieczeństwa żywności w Unii Europejskiej,
od czasu do czasu pojawiają się informacje o zagrożeniach związanych z
zanieczyszczeniem żywności różnymi substancjami śladowymi. Pamiętamy, że
w pewnym okresie wystąpił problem dioksyn. Pojawiły się także informacje
o uszlachetnianiu tusz drobiowych w Holandii białkiem pochodzenia bydlęcego.
Te problemy zostały rozwiązane, a o sposobie tego rozwiązania zostały poinformowane
wszystkie kraje.
Dysponujemy stosowną dokumentacją w tej sprawie przekazaną nam przez
Unię Europejską i rząd Holandii. W ostatnim czasie dość głośny jest problem
występowania hormonów w paszach dla trzody chlewnej. Ten problem znajduje
się również pod ścisłą kontrolą. Źródło zanieczyszczeń zostało zlokalizowane
na terenie Unii Europejskiej, a informacje o rozwiązaniu problemu zostały
przekazane wszystkim krajom członkowskich oraz Polsce. Hormon zawarty w
syropie skrobiowym i melasie stosowanej do produkcji pasz dla trzody stanowi
zagrożenie dla życia i zdrowia ludzi, ale wszystkie produkty i źródła zanieczyszczenia
zostały zneutralizowane. W związku z tym polskie władze weterynaryjne wydały
polecenie zaopatrywania produktów pochodzenia zwierzęcego oraz pasz pochodzących
z Unii Europejskiej w świadectwo weterynaryjne stwierdzające, że w danej
partii towarów nie stwierdza się śladów substancji szkodliwej.
Poseł Wojciech Mojzesowicz /Samoobrona/ : Otwieram dyskusję.
Kto z państwa chciałby zabrać głos w tej sprawie?
Poseł Andrzej Aumiller /UP/ : Jeśli w Niemczech z takim rozmachem
przystąpiono do usuwania skutków tych zanieczyszczeń, to znaczy, że problem
nie był bagatelny. Wprawdzie zboże sprowadzone do Polski zbadano na obecność
szkodników i wartości handlowej, ale zawartość nitrofenu badano w próbkach
pobranych z magazynów wskazanych przez importera. Jeśli próby pobrano by
bezpośrednio z wagonów na granicy, to wtedy miałbym całkowitą pewność,
że to chodzi o to samo zboże. Dziwię się także, że Ministerstwo Rolnictwa
i Rozwoju Wsi nie wysłało swojego przedstawiciela do Niemiec, w celu przejrzenia
dokumentacji księgowej dotyczącej zboża importowanego do Polski. Gdyby
się okazało, że pasza dla indyków była zatruta, ale zboże wcześniej skierowane
stamtąd do Polski było dobrej jakości, to wnioski nasuwają się same. Uważam,
że te informacje nie są wystarczające. Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju
Wsi powinno wysłać swojego przedstawiciela, który na miejscu zbadałby dokumentację
tego przypadku.
Poseł Marian Curyło /Samoobrona/ : Czy jest możliwe sprawdzenie
mąki sprowadzonej do Polski pod kątem zawartości nitrofenu?
Poseł Piotr Krutul /LPR/ : Rozmawiałem z panem Marianem Zagórnym,
który poinformował mnie, że trwa import zboża do Polski przez kraje CEFTA.
Czy bada się zboże sprowadzane z krajów CEFTA? O ile wiem, zboże z Unii
Europejskiej wpływa do Polski poprzez kraje CEFTA. Czy bada się również
zboże pod kątem zawartości hormonu MPA? Ile trwa takie badanie i ile ono
kosztuje?
Poseł Wojciech Zarzycki /PSL/ : Chciałbym się ustosunkować do
wypowiedzi pana ministra Józefa Pilarczyka. Doskonale wiem, jakie kompetencje
ma parlament. Chodziło mi tylko o to, aby poznać zamierzenia rządu względem
naprawy sytuacji na polskich rynkach rolnych. Polskie Stronnictwo Ludowe
złożyło projekt uchwały, który został odrzucony przez Komisję Europejską
w Sejmie. Sądzę, że w oparciu o automatyczną rejestrację obrotu rząd powinien
podejmować decyzję odnośnie importu. Dzisiaj sytuacja jest taka, że praktycznie
należałoby ograniczyć import wszystkich artykułów rolnych. Uważam, że należy
dokładnie sprawdzić, czy do Polski nadal nie wpływa zboże. Mówię o tym
w kontekście wypowiedzi pana posła Piotra Krutula. Nie wierzę w informacje
przedstawione przez prezesa Agencji Rynku Rolnego. Wydaje mi się, że nie
są wiarygodne. Jeżeli gdziekolwiek doszło do niedopatrzenia, to należy
to szybko naprawić.
Poseł Wojciech Mojzesowicz /Samoobrona/ : Czy ktoś z państwa
chciałby jeszcze zabrać głos w tej sprawie? Nie widzę zgłoszeń. Wydaje
mi się, że pewne zbiegi okoliczności mogą budzić niepokój Komisji. Zwracam
się teraz do pana posła Wojciecha Zarzyckiego. Kto w tym rządzie jest wicepremierem
i ministrem rolnictwa i rozwoju wsi? Muszę powiedzieć, że w Bydgoszczy
nie zdążono zbadać zboża. Magazyny były już puste i odstąpiono od zbadania
tego towaru. Ponadto sądzę, że władze niemieckie zadbały o to, aby wyniki
badań były dla nich pozytywne. Nie bądźmy śmieszni. Niemcy nie mogli sobie
sami zaszkodzić. To zboże zostało zjedzone i mam nadzieję, że skutki nie
będą tragiczne. Takie przypadki się zdarzają. Z tego skażonego magazynu
nie powinniśmy importować zboża przez najbliższe pięć lat, a tymczasem
to zboże znalazło się w Polsce. Mówicie państwo o bezprawnych działaniach,
a dopiero po wysypaniu zboża na tory zaczęto w ogóle mówić o tej sprawie.
Importujcie zboże, ale nie to, które stanowi potencjalne zagrożenie. Na
Zachodzie takim zbożem nie karmi się nawet zwierząt, a u nas zrobiono z
tego mąkę. Za politykę rolną odpowiada rząd i wicepremier tego rządu. Poszczególne
agencje rządowe podlegają ministrowi rolnictwa i rozwoju wsi i wykonują
jego polecenia. Nie starajmy się spychać odpowiedzialności na innych. Chciałbym
także wiedzieć, ile w Niemczech było magazynów ze skażonym zbożem.
Sekretarz stanu w MRiRW Józef Pilarczyk : To był tylko jeden
magazyn w Meklemburgii w miejscowości Altentreptow.
Poseł Wojciech Mojzesowicz /Samoobrona/ : Trzeba mieć wyjątkowego
pecha, aby sprowadzić zboże akurat z tego jednego magazynu.
Posłanka Dorota Arciszewska-Mielewczyk /SKL/ : Czy mam rozumieć,
że Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi wyrobiło sobie pogląd na tę sprawę
tylko na podstawie dokumentów przysłanych z Niemiec? Wydaje mi się, że
w takich przypadkach poszczególne kraje wysyłają swojego przedstawiciela,
który uczestniczy w badaniu i przeprowadzeniu dochodzenia.
Przedstawicielka Związku Zawodowego RI "Solidarność" Albina Sokolik
:
Mnie również zaniepokoiły informacje przedstawione przez ministra rolnictwa
i rozwoju wsi. W materiale, który otrzymali posłowie, czytamy między innymi:
" skażone pasze i mięso nie były wysyłane z Niemiec do Polski". Wydaje
mi się, że to nie jest wystarczająca informacja w tak poważnej sprawie.
Powinniśmy raczej sprawdzić, czy te skażone produkty nie były do nas sprowadzone.
Poseł Stanisław Kalemba /PSL/ : Z informacji przedstawionej przez
ministra rolnictwa i rozwoju wsi wynika, że badaniom poddano zboże sprowadzone
z Niemiec w okresie od 26 lutego do 3 czerwca tego roku i nie stwierdzono
w nim obecności nitrofenu. Nie mam żadnych podstaw, aby nie wierzyć tym
zapewnieniom. Ponadto są odpowiednie atesty i pobrane próbki, które w każdej
chwili można sprawdzić. Pod wynikami badań podpisały się konkretne osoby.
Wymienia się tutaj jedenaście prób i ich numery. W żadnym przypadku nie
stwierdzono występowania nitrofenu. Uważam, że należy wierzyć w poprawność
tych badań. Sądzę, że sprawę importu zboża powinna wyjaśnić Agencja Bezpieczeństwa
Wewnętrznego. W sposób bezwzględny atakuje się firmy z polskim kapitałem.
Dlaczego wobec tego nie zajmiemy się wszystkimi firmami? Dzisiaj najważniejszy
się skup zbóż. Chciałbym powiedzieć, że ta najbardziej atakowana firma
prowadzi największy skup zboża od rolników. Zastanówmy się, po co prowadzona
jest ta gra. Jeszcze raz powtarzam, że w sprawie badania importowanego
zboża otrzymaliśmy wiarygodne informacje z Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju
Wsi i nie ma żadnych podstaw, aby im nie wierzyć. Jeśli ktoś ma wątpliwości,
sprawę powinna dokładnie zbadać Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Ponadto
na sali jest obecny pan poseł Zbigniew Komorowski i można go zapytać o
szczegóły tej sprawy. Nie mówmy zatem, że coś niedobrego jest w mące lub
w żywności, chyba że chodzi o to, aby wyeliminować przedsiębiorstwa z polskim
kapitałem.
Poseł Romuald Ajchler /SLD/ : Wiem, że Niemcy pobrali kilkadziesiąt
prób zboża. Czy te próby były pobrane ze zboża eksportowanego do Polski,
czy ze zboża, które pozostało w tym magazynie? Z dokumentów, które otrzymaliśmy
wynika, że zboże sprowadzone do Polski było dobrej jakości i nie zawierało
nitrofenu. Z czyjej inicjatywy były pobrane próby do badań? Czy te próby
pobrano bez inspiracji ze strony importera?
Posłanka Dorota Arciszewska-Mielewczyk /SKL/ : W pewnych dziedzinach
gospodarki istnieją międzynarodowe, niezależne laboratoria, które wykonują
badania w przypadku jakiś sporów między firmami. Czy w tym przypadku skorzystano
z usług takiego laboratorium?
Poseł Zbigniew Komorowski /PSL/ : Chciałbym się wypowiedzieć
w imieniu Zakładów Przetwórstwa Zbożowego w Szymanowie. Próby pobrano z
wysypanego zboża na bocznicy kolejowej. Trzeba wiedzieć o tym, że przy
pobieraniu takich prób obowiązują określone zasady. Próby może pobierać
tylko odpowiedni urzędnik i nie ma to nic wspólnego z tym, kto zleca przeprowadzenie
badań. Jak już powiedział pan minister Józef Pilarczyk, próby pobrano z
inicjatywy przedsiębiorstwa, ale także z inicjatywy odpowiednich organów.
Proszę zatem mieć świadomość, że przedsiębiorstwo odniosło się do tej sprawy
z należytą troską. Obowiązek badania nie wynikał z przepisów, ale był podyktowany
zdarzeniami, o których mówił pan minister Józef Pilarczyk. W Niemczech
wykryto aferę związaną ze skażeniem nitrofenem, a my mieliśmy obowiązek
przeprowadzenia badań. Najistotniejsze są tutaj protokoły pobrania prób,
które powinny znajdować się w dokumentacji w Ministerstwie Rolnictwa i
Rozwoju Wsi. W ten sposób można w jednoznaczny sposób określić godzinę
i miejsce pobrania próby oraz osobę, która dokonała pobrania. Tych prób
nie pobierano w dowolny sposób. Z każdej pobranej próby pozostaje jeszcze
wtórnik. To nie jest tak, że na życzenie kogokolwiek można tę próbę ukształtować.
Poseł Ryszard Stanibuła /PSL/ : Chciałbym, aby Ministerstwo Rolnictwa
i Rozwoju Wsi przygotowywało co kwartał takie materiały, które dzisiaj
otrzymaliśmy. Chodzi o informacje o podmiotach importujących artykuły rolne.
Komisja mogłaby na posiedzeniu przeanalizować te dane i wtedy wiedzielibyśmy,
kto i ile towarów sprowadza do Polski. Chciałbym także powiedzieć, że nie
rozumiem, dlaczego państwo podważacie informacje przedstawiane przez prezesa
Agencji Rynku Rolnego oraz ministra rolnictwa i rozwoju wsi. Uważam, że
należy ufać służbom, które zostały powołane po to, aby stwierdzać nieprawidłowości,
jeśli takie występują. Jak już powiedział pan poseł Zbigniew Komorowski,
pobieranie prób odbywa się według określonych zasad. To są prawne i organizacyjne
ramy, które muszą być zachowane.
Poseł Wojciech Mojzesowicz /Samoobrona/ : Prezydium Komisji przychyla
się do wniosku pana posła Ryszarda Stanibuły. Prosimy Ministerstwo Rolnictwa
i Rozwoju Wsi o przygotowywanie takich materiałów i przesyłanie ich do
Komisji.
Przedstawiciel Związku Zawodowego Rolników "Ojczyzna" Jerzy Nowak
:
Chciałbym powiedzieć, że nitrofen to nie jest związek chemiczny, który
się rozkłada w krótkim czasie. To jest bardzo poważna sprawa. Jeśli kilka
lat wcześniej w tym magazynie były przechowywane chemikalia zawierające
nitrofen, to również zboże przechowywane w tym miejscu zostało skażone.
Ponadto przy tak ogromnych problemach ze skupem zboża w Polsce należy się
zastanowić, dlaczego w ogóle to zboże jest do naszego kraju importowane.
Dlaczego zboże zalega w elewatorach, a rolnicy nie mają gdzie składować
tegorocznych zbiorów? Na Dolnym Śląsku jest w tej chwili taka sytuacja,
że nie ma gdzie składować zboża.
Sekretarz stanu w MRiRW Józef Pilarczyk : Wojewódzki inspektor
sanitarny w Warszawie 3 lipca 2002 r. wydał świadectwo braku zastrzeżeń
co do jakości zdrowotnej tej partii zboża /864 tony pszenicy sprowadzonej
z Niemiec do elewatora w Białołęce/. Jednocześnie zobowiązano powiatowego
inspektora sanitarnego w Sochaczewie do wdrożenia postępowania wyjaśniającego
i podjęcia ewentualnych decyzji w sprawie partii zboża, które dotarło z
Niemiec w całym okresie od 26 lutego do 3 czerwca bieżącego roku. Dlatego
zaświadczenie w tej sprawie wydał państwowy inspektor sanitarny, ponieważ
chodziło o sprawdzenie mąki oraz produktów, które z tej mąki powstały.
W ramach strategii bezpieczeństwa żywności, która została przyjęta przez
Radę Ministrów, powstał system wczesnego ostrzegania. Punkt kontaktowy
tego sytemu znajduje się w Instytucie Żywności i Żywienia. W skład tego
systemu wchodzą wszystkie instytucje nadzorujące sprawy sanitarne, weterynaryjne
i fito-sanitarne. Tam są podejmowane decyzje o współdziałaniu tych służb
oraz o prowadzeniu działań monitoringowych. Panu posłowi Andrzejowi Aumillerowi
chciałbym powiedzieć, że niestety, nie możemy wysłać swoich służb kontrolnych
do innego kraju i prowadzić tam badań na własną rękę. Cały system bezpieczeństwa
żywności w Unii Europejskiej zyskał akredytację najwyższych władz sanitarnych
i weterynaryjnych Unii Europejskiej. Zdarza się, że od Unii Europejskiej
otrzymuję informację, że do Polski trafił na przykład transport wieprzowiny
podejrzanej o kontakt z substancjami szkodliwymi. W dokumentach podaje
się datę transportu oraz inne dane umożliwiające zidentyfikowanie tego
towaru. Unia Europejska oczekuje od nas wtedy przebadania tego mięsa i
udzielenia odpowiedzi. Taki system obowiązuje w Unii Europejskiej i my
ten system przejmujemy. Nie można podejrzewać, że jakiś urzędnik któregoś
z krajów Unii Europejskiej może fałszować świadectwo. To jest cały system
bezpieczeństwa, na którym zależy Unii Europejskiej i Polsce. Panu posłowi
Romualdowi Ajchlerowi chciałbym powiedzieć, że 49 prób pobrano ze zboża,
z którego wyprodukowano paszę w Niemczech. Przebadano całą partię zboża.
Część tej pszenicy /2070 ton/ sprzedano do Polski. Należy zatem uważać,
że zboże sprowadzone do Polski nie było skażone nitrofenem.
Poseł Wojciech Mojzesowicz /Samoobrona/ : Zamykam dyskusję. Przystępujemy
do rozpatrzenia trzeciego punktu porządku obrad - informacja o sytuacji
na rynku mleka /import i interwencja/. Mamy bardzo niewiele czasu, aby
zapoznać się z tą informacją. Za 15 minut rozpoczyna się posiedzenie połączonych
Komisji Europejskiej oraz Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
Poseł Szczepan Skomra /SLD/ : Otrzymaliśmy pisemną informację
dotyczącą sytuacji na rynku mleka. Dlatego proponuję, abyśmy w tej chwili
przystąpili od razu do zadawania pytań.
Poseł Wojciech Mojzesowicz /Samoobrona/ : Myślę, że to jest zasadny
wniosek. Kto z państwa chciałby zadać pytanie w tym punkcie?
Poseł Tadeusz Badach /SLD/ : Mam pytanie do prezesa Agencji Rynku
Rolnego. Nie chcę wracać do kwestii pierwszego przetargu na eksport mleka
w proszku z dopłatą Agencji. Skoncentruję się na sprawie eksportu 40 tys.
ton z dopłatą w wysokości 99 groszy. W dniu 16 sierpnia 2002 r. podjęto
decyzję o dopłatach do eksportu mleka w proszku. Od tego czasu nic się
nie dzieje, ponieważ działania Agencji są blokowane przez związki zawodowe.
Nie może być tak, że za każdym razem przychodzi inny przedstawiciel związków
zawodowych, który ma codziennie inne propozycje. Cały przemysł mleczarski
czeka na to, aby wreszcie uruchomić eksport tych 40 tys. ton mleka. Tymczasem
od 16 lipca związki zawodowe nie potrafią się wypowiedzieć w tej kwestii.
Proponuję, aby wyznaczyć związkom termin wydania opinii. Jeśli do określonego
dnia związki zawodowe nie wydadzą swojej opinii, to przetarg należy zrealizować.
Opinia publiczna wini za różne rzeczy rząd i prezesa Agencji Rynku Rolnego,
tymczasem w tym przypadku za opóźnienia odpowiadają związki zawodowe.
Poseł Romuald Ajchler /SLD/ : Bardzo bulwersująca jest sprawa
związana z rozstrzygnięciem ostatniego przetargu na eksport mleka w proszku
z dopłatą Agencji Rynku Rolnego. Wiele podmiotów, które startowały w tym
przetargu wyraża swoje niezadowolenie. W tę niedzielę oglądałem program
"Tydzień", który był poświęcony między innymi temu przetargowi. Muszę przyznać,
że byłem zdumiony zarzutami, które kierowano pod adresem Agencji Rynku
Rolnego. Zapoznałem się z materiałami, które dzisiaj otrzymaliśmy i chciałbym
powiedzieć, że nie mam żadnych powodów, aby podejrzewać jakieś nieprawidłowości
w organizacji przetargu. W tej audycji uczestniczył pan minister Czesław
Siekierski. Chciałbym jednak, aby przedstawiciel Ministerstwa Rolnictwa
i Rozwoju Wsi stwierdził jednoznacznie, czy przetarg na eksport mleka w
proszku z dopłatą Agencji został przeprowadzony zgodnie z obowiązującymi
przepisami? Jaki był udział ministra rolnictwa i rozwoju wsi w stanowieniu
tych przepisów? Jaki jest wynik kontroli przeprowadzonej przez Urząd Rady
Ministrów w związku z tą sprawą? Z informacji prasowych wynika, że wicepremier
Jarosław Kalinowski złożył wniosek o odwołanie prezesa Agencji Rynku Rolnego.
Jakie jest podłoże tej decyzji? Czy to nie jest decyzja ściśle polityczna?
Być może jakaś mleczarnia, która jest bliska panu ministrowi Jarosławowi
Kalinowskiemu, nie wygrała przetargu.
Poseł Stanisław Stec /SLD/ : Wiem, że przedstawiciele związków
zawodowych zgłosili wniosek o preferowanie krajowych producentów odtłuszczonego
mleka w proszku przy wyborze producentów wykonujących eksport z dopłatą
Agencji. Podobno w tej sprawie negatywną opinię wyraził minister rolnictwa
i rozwoju wsi oraz minister finansów. Czy to jest prawda? Czy to prawda,
że Agencja Rynku Rolnego zmarnowała 25 mln zł? Mówię o tym w kontekście
wyboru firm, które eksportowały mleko w proszku z dopłatą Agencji.
Poseł Czesław Cieślak /PSL/ : Być może moja wypowiedź zostanie
odebrana jako nieobiektywna, ponieważ jestem przedstawicielem jednej z
firm, które otrzymały limit mleka w proszku przeznaczonego do eksportu
z dopłatą Agencji Rynku Rolnego. Podstawowa zasada przetargu jest taka,
że wybiera się najkorzystniejszą złożoną ofertę. Dlatego nie trzeba się
dziwić, że przetarg wygrają te firmy, które zaproponowały najlepsze warunki.
Nie szukajmy teraz kozła ofiarnego. Nie mówmy, że winna jest Agencja i
jej prezes, tylko postarajmy się o czytelne zasady udzielania subwencji
do eksportu. Moim zdaniem powinniśmy przyjąć tutaj rozwiązania stosowane
w Unii Europejskiej. Unia Europejska dopłaca do eksportu określoną kwotę.
Nie ma tam żadnego przetargu. Jeśli nie stać nas na pełne dopłaty do eksportu,
to przeznaczmy na ten cel tyle pieniędzy, ile można. Teraz płaczemy nad
rozlanym mlekiem. Najczęściej głos w tej sprawie zabierają ci, którzy najmniej
mają do powiedzenia.
Poseł Tadeusz Badach /SLD/ : Ja również uczestniczyłem w przetargu.
Być może moja firma zaproponowała zbyt wysoką stawkę, w związku z tym nie
mogę mieć pretensji do wyników przetargu. Na przyszłość powinno się ten
problem rozwiązać poprzez dopłaty bezpośrednie, ponieważ zawsze będą się
zdarzać kontrowersje wokół tej sprawy. Proszę zauważyć, że do rozdysponowania
Agencja Rynku Rolnego miała 33 tys. tony mleka w proszku. Oferty dotyczyły
240 tys. ton. Nie chcę teraz być na miejscu tych, którzy nie wykonają tego
kontraktu. Teraz okaże się, czy firmy, które rzekomo miały takie zdolności
produkcyjne, wywiążą się z kontraktów. Natomiast do sposobu przeprowadzenia
przetargu nie można mieć żadnych obiekcji.
Sekretarz stanu w MRiRW Józef Pilarczyk : W moim przekonaniu
cały ten problem mógłby być rozpatrywany w innych kategoriach, gdyby uwagi
i zastrzeżenia do sposobu przeprowadzenia przetargu zostały zgłoszone przed
jego rozstrzygnięciem. Cała sprawa polega na tym, że po ogłoszeniu wyników
przetargu grupa niezadowolonych podmiotów zabiegała o to, aby przetarg
unieważnić. Agencja Rynku Rolnego stawia się wyraźne cele do realizacji.
Takie zadanie postawiła przed prezesem Agencji Rada Ministrów i to zostało
wykonane. Uwagi podmiotów, które przegrały tę rywalizację nie mogą być,
moim zdaniem, brane pod uwagę.
Prezes ARR Jan Sobiecki : Agencja Rynku Rolnego nie uczestniczyła
w przygotowaniu dokumentów przetargu. Cała dokumentacja została przygotowana
przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Agencja wzięła pod uwagę postulat
związków zawodowych, o którym mówił pan poseł Stanisław Stec, ale minister
rolnictwa i rozwoju wsi oraz minister finansów to odrzucił jako niezgodne
z konstytucją. W ośmioosobowej komisji przetargowej zasiadali również przedstawiciele
Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Ministerstwa Finansów. Wszystko
przebiegało prawidłowo. Dopiero po rozstrzygnięciu przetargu pojawiły się
pretensje. Jeśli chodzi o obrzucanie błotem mojej osoby, to znosiłem i
znoszę to cierpliwie, ponieważ nie mam innego wyjścia. Dziwne jest tylko
to, że w kraju prawa, zarzuca się komuś, że postępuje zgodnie z prawem
i to jest podstawa do wniosku o odwołanie ze stanowiska. Oczywiście pan
wicepremier Jarosław Kalinowski ma prawo złożyć taki wniosek, ale nie może
tego w ten sposób uzasadniać. To jest absurd.
Sekretarz stanu w MRiRW Józef Pilarczyk : Pan poseł Stanisław
Stec pytał, czy Agencja zmarnowała 25 mln zł. Badałem tę sprawę i chciałbym
państwa zapewnić, że to nie jest prawda. Pierwszy podmiot, który zaoferował
najlepsze warunki eksportu mleka w proszku zaproponował dopłatę w wysokości
99 groszy. Podmiot, który przegrał przetarg proponował 1,25 zł. To jest
różnica w wysokości 26 groszy na jednym kilogramie mleka w proszku. Proszę
policzyć, że każde 1 tys. ton mleka w proszku wyeksportowanego z dopłatą
1,25 zł jest dla Agencji Rynku Rolnego droższe o 260 tys. zł. W związku
z tym przyjęcie takiej oferty naraża Agencję na wydawanie dodatkowych pieniędzy.
W tej sytuacji prezes Agencji nie mógł postąpić inaczej. Wiem, że pretensje
zgłaszają mleczarnie, które proponowały 1,35 zł dopłaty do kilograma mleka
w proszku.
Poseł Romuald Ajchler /SLD/ : Chciałbym, abyśmy zakończyli tę
dyskusję jakąś konkluzją. Proponuję, aby przyjąć następującą opinię: "Komisja
Rolnictwa i Rozwoju Wsi po zapoznaniu się z informacją przedstawioną przez
wiceministra rolnictwa i rozwoju wsi Józefa Pilarczyka, prezesa Agencji
Rynku Rolnego Jana Sobieckiego oraz z odpowiednią dokumentacją uważa, iż
przetarg na eksport mleka w proszku z dopłatą Agencji Rynku Rolnego został
przeprowadzony w prawidłowy sposób". Jeśli nie usłyszę sprzeciwu, uznam,
że Komisja przyjęła tę opinię.
Poseł Wojciech Zarzycki /PSL/ : Myślę, że na podstawie tej informacji
nie można przyjąć tak jednoznacznego stwierdzenia.
Poseł Romuald Ajchler /SLD/ : Podczas dyskusji nikt nie podważał
poprawności przeprowadzenia tego przetargu.
Poseł Wojciech Zarzycki /PSL/ : Zgłaszam wniosek o sprawdzenie
kworum.
Poseł Romuald Ajchler /SLD/ : Proszę o sprawdzenie kworum.
Sekretarz Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi : Nie ma kworum.
Poseł Romuald Ajchler /SLD/ : Chciałbym powiedzieć, że zwrócę
się do prezydium Komisji o zgodę na kontynuowania obrad po posiedzeniu
połączonych Komisji Europejskiej oraz Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Z przyczyn
formalnych nie możemy teraz przyjąć tej opinii. Chciałbym oczyścić atmosferę
wokół Agencji Rynku Rolnego i zlikwidować niepewność, która tam panuje.
Dzisiaj Agencja powinna się zająć przede wszystkim skupem zboża, a nie
funkcjonować w niepewności. Ogłaszam przerwę do godziny 13.20.
Poseł Wojciech Mojzesowicz /Samoobrona/ : Wznawiam posiedzenie
Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Przed przerwą posiedzenie prowadził pan
poseł Romuald Ajchler i jemu przekazuję teraz głos.
Poseł Romuald Ajchler /SLD/ : Przypominam, że przed przerwą proponowałem,
aby Komisja przyjęła następującą opinię w sprawie przetargu na eksport
mleka w proszku z dopłatą Agencji Rynku Rolnego: "Komisja Rolnictwa i Rozwoju
Wsi po zapoznaniu się z informacją przedstawioną przez wiceministra rolnictwa
i rozwoju wsi Józefa Pilarczyka, prezesa Agencji Rynku Rolnego Jana Sobieckiego
oraz z informacją pisemną w sprawie przeprowadzenia przetargu na eksport
mleka w proszku z dopłatą z Agencji Rynku Rolnego, po odbytej dyskusji
stwierdza, iż przetarg na eksport 33,7 tys. ton mleka w proszku został
przeprowadzony zgodnie z przepisami określonymi przez Radę Ministrów. Komisja
zwraca się do ministra rolnictwa i rozwoju wsi, aby przed podpisaniem dokumentacji
kolejnych przetargów, rozważyć udział w tych przetargach firm z obcym kapitałem".
Czy ktoś z państwa ma uwagi do zaproponowanego projektu opinii?
Poseł Wojciech Zarzycki /PSL/ : Pan poseł Romuald Ajchler proponuje,
aby Komisja przyjęła opinię bez wcześniejszego przygotowania tekstu tego
dokumentu. Ponadto nie znamy stanowiska ministra rolnictwa i rozwoju wsi
w tej kwestii. Uważam, że Komisja nie powinna na dzisiejszym posiedzeniu
w ogóle odnosić się do tej sprawy.
Poseł Wojciech Mojzesowicz /Samoobrona/ : Moim zdaniem sprawa
jest na tyle dobrze znana, że nie potrzebne nam są tutaj wyjaśnienia przedstawiciela
Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Zresztą przedstawiciel resortu mógł
przybyć na tę część posiedzenia. Nie możemy nadal trwać w zawieszeniu.
Opinia publiczna oczekuje wyjaśnień w tej sprawie. Jeśli pan poseł Wojciech
Zarzycki uważa, że ta sprawa nadal pozostaje niewyjaśniona, to dzieje się
tak tylko z winy Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, dlatego że przedstawiciel
resortu powinien tu być obecny i powinien złożyć wyjaśnienia. Minister
Czesław Siekierski powinien nam wyjaśnić z czego wynikają zarzuty wobec
prezesa Agencji.
Poseł Romuald Ajchler /SLD/ : Przed przerwą w sprawie przetargu
wypowiadał się pan minister Józef Pilarczyk i wszystko dokładnie wyjaśnił.
Ponadto wysłuchaliśmy także wyjaśnień prezesa Agencji Rynku Rolnego. Komisja
otrzymała także obszerną, pisemną informację na ten temat. Nie możemy kończyć
rozpatrywania takich problemów bez wydania opinii. Taka praca nie ma sensu.
Przypominam również, że o zbadanie tego problemu zwracał się do Komisji
pan marszałek Tomasz Nałęcz. Wykonując dyspozycję marszałka Sejmu, powinniśmy
przyjąć w tej sprawie opinię.
Poseł Wojciech Zarzycki /PSL/ : Przed przerwą pan poseł Romuald
Ajchler zaproponował przyjęcie tej opinii, ale nie było kworum. Ponadto
zwróciłem uwagę na to, że dostarczona Komisji informacja w tej sprawie
nie jest podpisana. A zatem nikt nie bierze odpowiedzialności za te dane.
W związku z tym uważam, że tę sprawę należy odłożyć i wyjaśnić w obecności
ministra rolnictwa i rozwoju wsi. Nie chcę, aby dalej była prowadzona gra
polityczna. Nie rozumiem także, dlaczego mnie obciąża się winą za to, że
na posiedzenie Komisji nie przybył przedstawiciel rządu. Bardzo proszę
o to, aby dzisiaj tej decyzji nie podejmować.
Poseł Wojciech Mojzesowicz /Samoobrona/ : Odczytam państwu pismo,
które skierował do Komisji wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi Czesław
Siekierski: " Szanowny Panie Przewodniczący. W nawiązaniu do pisma Pana
Przewodniczącego z dnia 24 lipca 2002 r. przekazuję informacje przygotowane
przez Agencję Rynku Rolnego dotyczące: - importu zbóż w roku 2002, - sytuacji
na rynku mleka /import i interwencja/". A zatem ta informacja, o której
mówił pan poseł Wojciech Zarzycki ma swojego autora. Komisja może uznać
ją za niewystarczającą, ale proszę zgłosić taki wniosek.
Poseł Wojciech Zarzycki /PSL/ : Mówimy o dwóch różnych sprawach.
Informacja o realizacji przetargu nie jest podpisana. Zresztą jest to materiał
dla prezydium Komisji, a nie dla posłów.
Poseł Wojciech Mojzesowicz /Samoobrona/ : Prezydium Komisji zdecydowało
o przekazaniu tego materiału posłom. Prezydium ma takie prawo.
Poseł Wojciech Zarzycki /PSL/ : Jeszcze raz stwierdzam, że te
dokumenty nie są podpisane. Ponadto nie mam teraz możliwości uzyskać wyjaśnień
w tej sprawie.
Poseł Stanisław Stec /SLD/ : Czy o posiedzeniu Komisji był poinformowany
minister rolnictwa i rozwoju wsi? Jeśli był, a nie przybył, to jest to
wyłącznie jego decyzja. Proszę o poddanie pod głosowanie wniosku pana posła
Romualda Ajchlera.
Poseł Romuald Ajchler /SLD/ : Pan poseł Wojciech Zarzycki ma
prawo mieć w tej kwestii inne zdanie i wyrazi to w głosowaniu. Przypominam
państwu projekt opinii: "Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi po zapoznaniu
się z informacją wiceministra rolnictwa i rozwoju wsi Józefa Pilarczyka,
prezesa Agencji Rynku Rolnego Jana Sobieckiego oraz przedstawioną informacją
pisemną w sprawie przeprowadzenia przetargu na eksport mleka w proszku
z dopłatą z Agencji Rynku Rolnego, po odbytej dyskusji stwierdza, iż przetarg
na eksport 33,7 tys. ton mleka w proszku został przeprowadzony zgodnie
z przepisami określonymi przez Radę Ministrów. Komisja zwraca się do ministra
rolnictwa i rozwoju wsi, aby przed podpisaniem dokumentacji kolejnych przetargów,
rozważyć udział w tych przetargach firm z obcym kapitałem".
Poseł Wojciech Zarzycki /PSL/ : Chciałbym zapytać, czy znana
jest opinia komisji, która badała poprawność przeprowadzenia tego przetargu?
Chciałbym poznać tę opinię przed podjęciem decyzji.
Poseł Romuald Ajchler /SLD/ : Przed przerwą pytałem pana ministra
Józefa Pilarczyka oraz prezesa Agencji Rynku Rolnego pana Jana Sobieckiego
o wyniki tej kontroli. Uzyskałem odpowiedź, że przetarg został przeprowadzony
zgodnie z przepisami ustalonymi przez Radę Ministrów. Przystępujemy do
głosowania. Kto z państwa jest za przyjęciem opinii w proponowanym brzmieniu?
Stwierdzam, że Komisja przy 17 głosach za, jednym przeciwnym i braku wstrzymujących
się, przyjęła opinię.
Poseł Wojciech Mojzesowicz /Samoobrona/ : Chciałbym państwa poinformować,
że Komisja ma obowiązek przekazać Najwyższej Izbie Kontroli sugestie odnośnie
do tematów kontroli w przyszłym roku. Bardzo państwa proszę, aby członkowie
Komisji zgłosili na piśmie swoje propozycje w tym względzie do Sekretariatu
Komisji w terminie do 31 lipca 2002 r.
Poseł Wojciech Zarzycki /PSL/ : Przypominam, że proponowałem,
aby jeszcze w trakcie tego posiedzenia Komisji prezes Agencji Rynku Rolnego
przedstawił informację w sprawie skupu zbóż.
Poseł Wojciech Mojzesowicz /Samoobrona/ : Porządek dzienny posiedzenia
został rozszerzony na pana wniosek i pan prezes Jan Sobiecki za chwilę
przedstawi aktualne informacje o skupie interwencyjnym zbóż.
Prezes ARR Jan Sobiecki : Agencja Rynku Rolnego podpisała umowy
z 566 podmiotami na skup 2832 tys. ton pszenicy oraz 488 tys. ton żyta.
Łącznie podmioty uczestniczące w skupie z dopłatą Agencji przyjmą około
3320 tys. ton zbóż. Napływają do nas liczne prośby, abyśmy organizowali
punkty skupu i przydzielali limity. Jeśli chodzi o limity skupowe, to nie
ma żadnego problemu, natomiast Agencja nie może uruchamiać własnych punktów
skupu. W tworzenie podmiotów uczestniczących w skupie interwencyjnym powinny
się włączyć znacznie wcześniej miejscowe władze. Agencja nie ma możliwości
prowadzenia skupu, ponieważ nie ma pieniędzy na taką działalność. W ubiegłym
roku w tym systemie skupiono około 3,1 mln ton. Ponadto Agencja za własne
środki
skupiła 1 mln ton. W tym roku Rada Ministrów rozważa wprowadzenie takiego
rozwiązania, aby dopłacić do zboża tym, którzy przechowają je w swoich
magazynach. To rozwiązanie będzie dotyczyć 1 mln ton. Z oferty będą mogli
skorzystać producenci, którzy przechowają przynajmniej 250 ton do końca
października. Po stwierdzeniu przez inspektora ISiPAR oraz przedstawiciela
Agencji, że zboże rzeczywiście znajduje się w magazynie, producent otrzyma
dopłatę w wysokości 120 zł do tony pszenicy i 80 zł do tony żyta. Zboże
będzie mogło być dopuszczone do obrotu dopiero w listopadzie. Producenci,
którzy skorzystają z tego prawa, nie będą mogli sprzedać tego zboża z dopłatą
Agencji. Chodzi o to, aby nie było podwójnych dopłat. Sądzę, że ta metoda
w jakiś sposób przyczyni się do rozwiązania tej trudnej sytuacji. Wydaje
mi się, że w tym roku nie będzie problemów z magazynowaniem zboża. Należy
raczej martwić się o kredytowanie. Po ubiegłorocznym skupie wiele firm
straciło płynność finansową i ma kłopoty z uzyskaniem kredytów. Agencja
podjęła w tej sprawie rozmowy z bankami, przedstawiając założenia tegorocznego
systemu skupu zbóż z dopłatami. Chodzi o to, że podmiotom w przypadku spadku
ceny poniżej ceny oczekiwanej, gwarantuje się dopłaty. Dla banków takie
zabezpieczenie jest bardzo istotne. W ubiegłym roku spółki, w których Agencja
posiada udziały, skupiły około 140 tys. ton zboża. Teraz jest to już prawie
260 tys. ton. Jedynym ograniczeniem są tutaj kredyty, ponieważ te spółki
też są w trudnej sytuacji finansowej ze względu na wysoką cenę pszenicy
w ubiegłym roku. Agencja Rynku Rolnego na bieżąco analizuje sytuację w
skupie zbóż. Każdego dnia składane są meldunki. Tam, gdzie sytuacja jest
najtrudniejsza, będziemy się starali poprzez nasze spółki zapewnić skup,
przynajmniej do czasu, kiedy inne podmioty uzyskają kredyty.
Poseł Marian Curyło /Samoobrona/ : Chciałbym wiedzieć, kiedy
Komisja zwróci się do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego o zbadanie sprawy
nitrofenu?
Poseł Andrzej Aumiller /UP/ : Proponuję, abyśmy powołali komisję
śledczą. W pracach tej komisji powinni uczestniczyć posłowie Wojciech Zarzycki
i Marian Curyło.
Poseł Wojciech Zarzycki /PSL/ : Rozumiem, że to jest żart. Nie
ma takiej możliwości, aby Komisja powołała komisję śledczą. Chciałbym zapytać
pana prezesa Jana Sobieckiego, ile dzisiaj jest podmiotów skupujących zboże?
Który z podmiotów skupił do tej pory największą ilość zboża? Kolejne pytanie
wiąże się z nowym systemem przechowywania zboża z dopłatą, o którym mówił
pan prezes Jan Sobiecki. Czy Agencja jest przygotowana do tego, aby sprawdzić,
czy magazyn może przyjąć to zboże, a potem czy w magazynie rzeczywiście
przechowuje się deklarowaną ilość tego surowca? Ile podmiotów skupuje zboże
w województwie łódzkim? Przypominam, że miałem otrzymać z Agencji informację
na ten temat. Chciałbym wiedzieć, ile podmiotów skupowych funkcjonuje na
tym terenie, gdzie one się znajdują oraz jakie przyznano im limity skupowe.
Poseł Wojciech Mojzesowicz /Samoobrona/ : Chciałbym otrzymać
podobne informacje odnośnie do województwa bydgoskiego i kujawsko-pomorskiego.
Poseł Romuald Ajchler /SLD/ : Podczas jednego z posiedzeń Komisji
zwróciłem się do przedstawiciela Agencji Rynku Rolnego o to, aby przez
terenowe oddziały Agencji do gmin, a także do urzędów wojewodów przekazywać
informacje o wszystkich podmiotach uczestniczących w interwencyjnym skupie
zbóż. Zostałem zapewniony, że jeśli taka informacja tam nie dotrze, dyrektor
oddziału Agencji poniesie konsekwencje służbowe. Czy takie informacje zostały
przekazane do gmin? Czy prezes Agencji wydał polecenie, aby te informacje
tam rozesłać? Czy te informacje są na bieżąco uzupełniane po rozstrzygnięciu
kolejnych przetargów? Prosiłem również, aby urzędy wojewodów otrzymały
listy podmiotów uczestniczących w skupie na terenie całego kraju. Może
się bowiem zdarzyć, że blisko granicy województwa funkcjonuje punkt skupujący,
do którego rolnikowi będzie bliżej.
Prezes ARR Jan Sobiecki : Jak już powiedziałem, Agencja podpisała
umowy z 566 podmiotami. W tej chwili skup prowadzi 20 przedsiębiorstw.
W województwie łódzkim zawarto 33 umowy, a 4 firmy już rozpoczęły skup.
To są dane z wczoraj. Każdego dnia sytuacja się zmienia. Dopiero wieczorem
otrzymamy meldunki i będziemy znali dzisiejszą sytuację. Najwięcej zboża
skupiło do tej pory przedsiębiorstwo z opolskiego PZZ Brzeg - 13.352 tony
pszenicy i 3122 tony żyta. W województwie kujawsko-pomorskim podpisano
umowy ze 103 podmiotami. Do wczoraj żaden podmiot nie uruchomił jeszcze
skupu. Pan poseł Wojciech Zarzycki pytał, w jaki sposób zamierzamy sprawdzić,
czy zboże przechowywane w ramach tego nowego systemu, rzeczywiście znajduje
się w magazynach. Przypominam, że wprowadzenie tego systemu jest dopiero
rozpatrywane przez Radę Ministrów. Niemniej jednak zasada będzie taka,
że po 31 października, czyli po zakończeniu skupu zboża z dopłatami, producent
będzie mógł zgłosić powyżej 250 ton zboża i przedstawiciele Agencji i ISiPAR
dokonają pomiarów. Mamy już niezbędne doświadczenie w tym zakresie, ponieważ
podobne pomiary były prowadzone przy okazji powodzi. Producent otrzyma
dopłatę po potwierdzeniu przez inspektorów, że w magazynie znajduje się
deklarowana ilość zboża. Chciałbym także powiedzieć, że podpisaliśmy porozumienie
z ISiPAR i będziemy prowadzili w tym roku wzmożone kontrole. Ponadto wprowadziliśmy
pewne zmiany organizacyjne, które powinny ułatwić nam wychwytywanie nieprawidłowości.
Oczywiście nieuczciwości nie da się całkowicie wyeliminować. Każdy otrzymuje
z gminy zaświadczenie o wielkości użytków rolnych, ale sam podaje ilość
posiadanej pszenicy. Dopóki nie zostanie uruchomiony system IACS, nie mamy
możliwości weryfikacji tych danych. Jeszcze raz podkreślam, że ci producenci,
którzy skorzystają z nowego systemu przechowywania zbóż z dopłatą, nie
będą mogli uczestniczyć w skupie z dopłatą Agencji Rynku Rolnego. Pan poseł
Romuald Ajchler pytał o przekazywanie gminom aktualnych list podmiotów
skupujących. Te informacje są przekazywane na bieżąco zaraz po podpisaniu
umowy.
Poseł Wojciech Mojzesowicz /Samoobrona/ : Czy ktoś z państwa
ma jeszcze jakieś pytania do pana prezesa Jana Sobieckiego? Nie widzę zgłoszeń.
Zamykam posiedzenie Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
|