Mieczysław Hałat
 

Wiersze




 


Wykaz utworów

''Nasz świat''

"Lipcowy deszcz"

"Jestem ci wdzięczny dziewczyno"

"Czy pamiętasz?"

''Dlaczego odeszłaś tak nagle''

''Spacer w deszczu''

"Na skrzydłach wiatru"

"Miłość od pierwszego spojrzenia"

 ''Jesień''

"Gdybym był bogaty''

"Kiedy jest mi źle"

''Na skrzydłach wichru, na skrzydłach burzy"

''Odrobina   szczęścia''

"Deszczowe lato"

"Nocny spacer"

"Mam przyjemność"

„Nadeszła wiosna”

''Oczekiwanie na sen''

''Wspólna mogiła''

„Boże Ciało”

"Fatum"

''Jesienny spacer''

''Światło księżyca''

''Smutno mi''

''Kolorowa wiosna''

''Jak tu żyć?"

'Nawet wiosny nie dostrzegam''

"Przywiozłem Ci"

"Wesele''

„Co to za lato”

''Dziewczyna z fotografii''

''Lipcowy wieczór''

"Dobrze, że  jesteś"

"Droga do nikąd"

"Kiedy tu ciebie nie ma"

''Moje  miasto''

„Wiedeński  walc”

„Czekam na Ciebie”

"Szukam Cię"

„Kochaj mnie”

„Klucz do Twojego serca”

''Wiem''

“Spojrzenie przez szpitalne okno”

''Droga stroma i śliska''

"Dziękuję ci za wszystko"

''Jasne promyki słońca''

''Godzina duchów''

"Konie, powozy, dorożki, karety"

"Dziewczęta''

"Kto z nas nie pytał?"

"Każdego dnia czekam na ciebie"

''Gdyby mogły wrócić młode lata''

''Och ty muzo''

''Dzień zaduszny''

''Dlaczego tak się stało?''

''Jam nie Romeo''

"Chory świat"
wiersz opublikowany w dolnośląskiej gazecie codziennej "Słowo Polskie"

"Och reformo!"
wiersz opublikowany w dolnośląskiej gazecie codziennej "Słowo Polskie"

"Prześliczna muza"

"Ty jesteś mym ojcem"

"Jedną mamy ojczyznę"
wiersz opublikowany w dolnośląskiej gazecie codziennej "Słowo Polskie"


Mieczysław Hałat

''Nasz świat''

Stworzyliśmy sobie nasz, własny,
cudowny, maleńki świat,
gdzie czas stanął w miejscu,
gdzie nikt nie liczy lat

Świat z baśni wyjęty,
pełen wesela, pełen radości,
bez smutku, udręki,
świat pełen miłości

Bez wojen i agresji
i ludzkiej przemocy,
gdzie można iść w miasto
nawet w środku nocy

Gdzie jasne słoneczko świeci
niemal przez cały czas
i nawet nie trzeba nam jego ciepła,
bo nasza miłość ogrzewa nas

Tu u nas, jak pada, to tylko deszcz ciepły
i pyłem srebrzystym głowy nam rosi,
wyjść do parku w aleje na spacer zachęca,
niemal nas prosi

Cudowna zieleń nas tu otacza,
prześliczne kwiaty w około rosną
Bujna roślinność wprost nas zachwyca,
szczególnie teraz wiosną

A wiatr, to łagodny zefirek,
cichutko szumi w liściach szeleści,
delikatnym podmuchem muska nam twarze,
igra z włosami, niemal je pieści

Przepiękne są tu noce,
niebo utkane złotymi gwiazdami,
przytuleni do siebie patrzymy w te gwiazdy
i dziękujemy Stwórcy, że jesteśmy tu sami

Nie potrzeba nam przyjaciół,
nie  pragniemy tu nikogo,
bo jesteśmy bardzo szczęśliwi,
a ludzie to nasze szczęście zakłócić nam mogą

Wrocław, 29. maja 1994r.


Mieczysław Hałat

"Lipcowy deszcz"

Kiedy po dusznej bezsennej nocy
wychodzę z domu na ganek,
to wita mnie zaraz na progu
piękny lipcowy poranek

Ognista tarcza słońca
zza horyzontu się wynurza
zwiastuje dziś piękną pogodę,
a może wreszcie będzie deszcz, albo burza?

A słońce na niebie coraz wyżej
coraz mocniej grzeje,
jest jednak nadzieja na deszcz, bo wiatr się zrywa
i  może deszczowe chmury  przywieje

Już ciemne chmury płyną po niebie,
słońce się gdzieś za chmury skryło
Niebo rozświetliły błyskawice,
nad lasem zagrzmiało, echo zadudniło

Lunął deszcz od dawna upragniony,
ziemia spękana, spragniona
pochłania całe potoki wody
do swego nienasyconego łona

Cały świat wokół odżył
Liście na drzewach szumią radośnie,
ptaki wyfrunęły ze swoich gniazd
i śpiewają głośno, donośnie

Wyjrzało znowu słoneczko, ziemia paruje,
para unosi się wysoko do góry
i z niej gdzieś tam pod niebem
powstaną znowu deszczowe chmury

Potem te chmury wiatr porwie,
na swoich skrzydłach daleko poniesie
i znowu deszcz będzie padał
w mieście na wsi na polach i w lesie

Tak to się dzieje nie od dzisiaj,
a od wielu, wielu tysiącleci,
że najpierw świeci słońce, potem deszcz pada
i znowu słoneczko pięknie świeci

Sulistrowiczki  5. lipca 1994r.

Mieczysław Hałat

"Jestem ci wdzięczny dziewczyno"

Dla Ciebie ten wiersz piszę,
litery w wyrazy misternie układam
W tym wierszu moją miłość do Ciebie wyrażam
i hołd Twojej urodzie, dziewczyno ma składam

Piszę, że kocham, że tęsknie,
że czekam stale na Ciebie,
a kiedy już jesteś ze mną,
to zdaje mi się, że jestem w niebie

Twój uśmiech prześliczny, kojąco, jak balsam
działa na moje serce i duszę,
jak jakieś cudowne lekarstwo, które mi dajesz,
dziewczyno droga, to wyznać Ci muszę

A swoim cudownym spojrzeniem,
oczarowałaś mnie całkowicie
i uczyniłaś mnie swoim poddanym,
do końca mych dni, na całe życie

Jak prześliczna muzyka,
której z wielką przyjemnością się słucha,
tak Twój srebrzysty i dźwięczny głos
jest najpiękniejszą melodią dla mojego ucha

Opanowałaś moje myśli i moje marzenia,
o niczym innym nie mogę myśleć  wcale,
o Tobie tylko ciągle myślę,
o Tobie tylko marzę stale

Moje sny również do Ciebie należą, raz jako królewna,
drugi raz jako piękna pani mi się jawisz
i swoim zalotnym spojrzeniem i cudownym uśmiechem
czarujesz mnie i wabisz

Jestem Ci bardzo wdzięczny droga dziewczyno,
za Twoje prześliczne uśmiechy, za Twoje zalotne spojrzenia
Za przepiękne sny, w których do mnie przychodzisz
i za moje o Tobie cudowne marzenia

Dobremu losowi składam serdeczne dzięki,
za  to, że pozwolił mi poznać Ciebie,
bo gdyby Cię nie było, to życie moje byłoby smutne i szare,
jak dzień bez słońca na niebie

Wrocław 10. października 1994r.

Mieczysław Hałat

"Czy pamiętasz?"

Ty jesteś dla mnie jasnym słoneczkiem,
które rozświetla mroki mej duszy,
gdy Ciebie nie ma cały gmach moich marzeń
rozpada się, wali  i kruszy

Twój prześliczny uśmiech
rozgrzewa, rozpala serce moje
i szczęśliwy jestem tylko wtedy,
gdy jesteśmy razem tylko we dwoje

Spojrzeniem swoich pięknych oczu
zabrałaś mnie w swoją niewolę
w której jestem bardzo szczęśliwy
i w  niej na stałe już żyć wolę

Może kaprys dobrego losu to sprawił,
że skrzyżował nasze drogi
i nakazał Ci byś wstąpiła
w mego domu progi?

A może dobry Bóg tak sprawił,
tak zadecydował i tak zarządził,
bym na Twoją drogę życia
nieświadomie zabłądził ?

Wdzięczny jestem dobremu Bogu i wdzięczny losowi
za Twój uśmiech i za Twoje zalotne spojrzenia
i chciałbym na Ciebie patrzeć do końca mych dni
takie są moje sny i takie są moje marzenia

Może zbyt wiele żądam od losu,
a może żyje w nierealnym świecie,
ale mam nadzieję, że się nie mylę,
gdy pomyślę o minionym lecie

Czy pamiętasz ostatnie prześliczne lato
i te gwiazdy nocą na granatowym niebie
i jasne słońce przyglądające się nam z góry
i to że cały czas byłem obok Ciebie?

Patrzyłem na Ciebie z wielką radością,
jak chodziłaś  wesoła, roześmiana,
oświetlona złotymi promieniami słońca,
po ogrodzie od samego rana

Wiatr szumiał w gałęziach drzew
pieścił i rozwiewał Twoje włosy,
kiedy chodziłaś po mokrej trawie
srebrnej od porannej rosy

Byłem szczęśliwy, bo Ty byłaś szczęśliwa
Radość miałaś wypisaną na swej ślicznej twarzy
i tak bardzo chciałbym by to się powtórzyło
następnego lata, a może cud taki się zdarzy?

Wrocław 2. listopada 1994r.
 

Mieczysław Hałat

''Dlaczego odeszłaś tak nagle''

Kiedy jestem na cmentarzu
i na Twój grób patrzę z bliska,
to łza mi się w oku kręci
i za gardło coś mnie ściska

Dlaczego odeszłaś tak nagle,
dlaczego zabrała Cię śmierć okrutna,
a teraz kiedy mi się we śnie jawisz,
to Jesteś taka ponura i smutna

Gdy byłaś tu pośród nas,
byłaś pełna życia, wesoła, pogodna,
a w moich snach jesteś niepodobna do siebie
jesteś ponura, smutna i chłodna

Kiedy w nocy pojawiasz mi się w moich snach,
to nigdy Twej twarzy uśmiech nie zdobi
i rozpacz mnie wielka ogarnia
i ciężko mi się na duszy i sercu robi

Może przytłacza Cię wielki ciężar
płyty granitowego pomnika,
który od góry, gdzie leżysz,
Twój grób zamyka?

A może źle Ci jest teraz samej tam,
gdzie przebywasz w zaświatach
i tęskniąc za nami   zapomniałaś o śmiechu,
po tylu przebytych tam latach?

Kiedy wieczorem kładę się do łóżka,
to tak sobię marzę i tak sobie roję,
że mnie odwiedzisz z uśmiechem na twarzy,
ale się obawiam, że to są tylko marzenia moje

A może jednak nie marzenia,
a cud taki się wydarzy
i przyjdziesz do mnie wesoła, radosna
z prześlicznym uśmiechem na twarzy

Przyjdziesz do mnie późną nocą,
usiądziesz na łóżku koło mnie,
powitasz mnie uroczym uśmiechem
i przytulisz się czule do mnie

Będę wtedy bardzo szczęśliwy,
jakim dawno nie byłem
i dopiero rano stwierdzę z żalem i smutkiem,
że o tym cudownym zdarzeniu tylko śniłem

Wrocław 5. lutego  1995r.
------------------------------------------------------------------------
Mieczysław Hałat

''Spacer w deszczu''

Za oknem mego domu,
deszcz cichuteńko sobie pada,
szumi o szyby dzwoni,
skąd tu przybył opowiada

Mówi, że go chmura tu przyniosła
utworzona hen w przestworzach,
wiatr ją przyniósł na swych skrzydłach,
skądś z daleka, skądś z nad morza

Teraz tutaj sobie pada,
pada, nawet bardzo leje
wiatr porywa krople deszczu i roznosi
na ulice, na aleje

Osobiście bardzo lubię,
kiedy słota jest na dworze,
zaraz wyjdę z mego domu
tylko buty sobie włożę

Wezmę także mój parasol
i zabiorę  pelerynę
Mam nadzieję, że tak ubrany,
nie przemoknę, nie utonę i nie zginę

Idzie ze mną moja pani,
bo nie puści mnie samego,
martwi się o mnie i to bardzo,
by nie spotkało mnie coś złego

Ma dziewczyna już ubrana,
ja za chwilę drzwi otworzę,
opuszczamy me mieszkanie
i jesteśmy już na dworze

Przekraczamy ścianę deszczu
i idziemy tak we dwoje,
a za nami pozostają
wszystkie troski jej i moje

Auta jadą , ludzie pędzą
i w tym wielkim tłumie ludzi,
ten deszcz, kiedy leje, kiedy pada,
to zachwytu w nim nie budzi

My odwrotnie, my lubimy,
jak deszcz  leje, jak deszcz pada,
gdy jesteśmy płaszczem deszczu otuleni
nam to bardzo odpowiada

Ściana deszczu nas odgradza
i idziemy tak bez celu obok siebie,
bo jesteśmy zakochani
i czujemy się, jak w niebie

Rozmawiamy, śmiejemy się,
przebywamy na spacerze już z godzinę,
moja pani coraz bardziej jest ponura
i ma bardzo smutną minę

Bo dziewczyna jest zmęczona,
coś mi mówi , coś mi szepcze,
przemoknięta jest już bardzo
w mokrych butach obok drepcze

W końcu  przerywa me tyrady
i powiada, że jej zimno, że jest głodna,
prosi by już wracać, bo zaszkodzi jej,
taka długa kąpiel wodna

Żal mi mojej ukochanej,
więc wracamy do mieszkania,
by się najeść i osuszyć,
dość spacerów, dość gadania

A ja chciałbym z moją ukochaną,
tak przez dni wiele, całe lata
spacerować po tym deszczu,
aż do końca tego świata

Wrocław, 5. kwietnia 1995r.
 

Mieczysław Hałat

"Na skrzydłach wiatru"

Kocham Cię dziewczyno śliczna
Kocham Twój uśmiech, Twoje spojrzenie
Jesteś jak jasne słońce na niebie,
jak wiosennego wiatru tchnienie

Twoja beztroska, pogoda ducha,
wesoły uśmiech, spojrzenie Twoje
cudownie działają na moje serce
i koją mej duszy niepokoje

Tu gdzie teraz jestem, jasne słońce świeci,
a nocą migocą gwiazdy na niebie
patrzę na księżyc, patrzę na gwiazdy
i tęsknię i marzę i czekam na Ciebie

Bo gdy Ciebie tu nie ma
i chociaż jest piękna pogoda i słońce i gwiazdy świecą
to smutno jest mi tu samemu
i tęsknie bardzo i myśli moje ku Tobie lecą

Spokój i cisza wielka tutaj panuje,
tylko wiatr leciutko liście porusza,
w gałęziach drzew wygrywa przedziwną melodię,
która mnie do głębi wzrusza

Od czasu do czasu, jakiś ptaszek
cicho zaśpiewa obok w lesie,
albo  słychać kukanie kukułki,
której głos z dala się niesie

Rozglądam się na wszystkie strony,
podziwiam zielone drzewa, piękne kwiaty wiosenne,
ale nie mam pewności, czy to wszystko istnieje,
czy to są tylko moje marzenia senne

Mam wielką prośbę do wiatru,
który teraz leciutko drzewa kołysze,
by na swych lotnych skrzydłach
zaniósł Ci te słowa, które teraz piszę

Może teraz ten wiosenny wiatr,
który szumi nieopodal w lesie,
podniebnym szlakiem, bez żadnych przeszkód
pozdrowienia ode mnie Ci  zaniesie?

Pofrunie z innymi na wyścigi i nad Tobą
zaszumi, zaszeleści, załopocze, głośniej zawieje,
a kiedy przekaże Ci ode  mnie pozdrowienia,
to Twoje serduszko mocniej zabije, taką mam nadzieję

Wrocław 9. czerwca 1995r.
 
 

Mieczysław Hałat

"Miłość od pierwszego spojrzenia"

W gałęziach drzew wiatr cicho szumiał i szeleścił,
słoneczko na niebie jasno świeciło
i wtedy na wiejskiej drodze, ujrzałem Ciebie
i z wrażenia serce mi mocno zabiło

Zobaczyłem dziewczynę jak z obrazka,
jak  szła w słońcu z wdziękiem i swobodą,
dziewczynę piękną jak marzenie,
obdarzoną niezwykłą wprost urodą

Zakochałem się w Tobie w jednej chwili,
zakochałem się od pierwszego spojrzenia,
bo zobaczyłem dziewczynę o jakiej marzyłem
i nie były to już sny i nie były to już marzenia

Uśmiechnęłaś się do mnie tak cudownie,
że zdawało mi się, że jestem w niebie
i do dziś nie mogę zapomnieć Twojego uśmiechu
i do dziś nie mogę zapomnieć Ciebie

Swoim prześlicznym spojrzeniem
oczarowałaś mnie całkowicie
i odtąd zmienił się cały mój świat,
zmieniło się całe moje życie

Twoje pojawienie się było uśmiechem losu,
było podarunkiem wysokiego nieba
patrząc na Ciebie byłem tak szczęśliwy,
że do szczęścia już nic więcej nie było mi potrzeba

A potem z radością i zachwytem patrzyłem na Ciebie,
jak  siedziałaś wśród róż, a słońce Cię pieściło swymi promieniami
i poczułem, że coś się cudownego dzieje coś się rodzi,
że Amor przędzie delikatną nić miłości między nami

W jasnym słońcu, w blasku gwiazd i księżyca
nasza miłość wówczas się narodziła
Nasycona wonią kwiatów, ranną rosą, ptasim śpiewem
w naszych sercach gniazdka sobie wnet uwiła

Miłość wielka, piękna i cudowna,
miłość bardzo rzadko spotykana
wymarzona i  wyśniona w snach prześlicznych
od dobrego Pana Boga dana

Radość biła z Twojej pięknej twarzy,
uśmiechałaś się do mnie tak serdecznie i tak czule,
że natychmiast znikały z mego serca,
wszystkie troski niepokoje, wszystkie bóle

Szczęście nasze nie miało granic
cieszyliśmy się jak dzieci słońcem, niebem, rosą i kwiatami,
cieszyliśmy się, że jesteśmy tylko we dwoje,
że nam w szczęściu nikt nie przeszkadza, że jesteśmy tylko sami

Nie chcieliśmy się z nikim dzielić naszym szczęściem,
jak oka w głowie strzegliśmy naszego nieba;
żyliśmy naszą wielką, cudowną miłością
i nic więcej do szczęścia nie było nam potrzeba

Karmiliśmy się rosą, wonią kwiatów, śpiewem ptaków,
uściskami, uśmiechami, spojrzeniami
W dzień świeciło nam jasne słońce, nocą księżyc, gwiazdy złote
i przez cały czas przecudowna miłość była z nami

Miłość piękna, miłość czysta i bez skazy
Miłość, która łączy  zakochane serca dwa,
Miłość,  która  nigdy się nie kończy, nie przemija,
która całe lata, całe wieki trwa

Wrocław 1. września 1995r.

Mieczysław Hałat

 ''Jesień''

Słoneczne lato już odeszło,
ustąpiło miejsca złotej jesieni,
tyle wszędzie barwnych liści,
że aż się w oczach mieni

Prześliczne było, to lato
Przeżyłem w nim cudowne chwile,
które teraz w złotej jesieni
będę wspominał mile

Ale już jest złota, ale chłodna jesień
Słońce już tak nie grzeje,
ani gwiazdy i księżyc tak nie świecą,
ani ciepły wiatr już tak nie wieje

Prawdziwe piękno jesieni
widać w ogrodach, gajach i w lesie,
tam drzewa ustrojone są w kolorowe liście,
a wiatr je zrywa i w dal je niesie

W ogrodach widać na drzewach
złociste gruszki, czerwone jabłka i inne owoce,
trzeba je, jak najszybciej zerwać,
bo dni są już chłodne, a zwłaszcza noce

Na wsi  wre wszędzie znojna praca,
rolnicy zbierają jesienne plony
warzywa, ziemniaki, buraki,
jest tego wszystkiego całe wagony

Tam znowu polną drogą,
idzie do szkoły dziewczynka mała,
dźwiga na plecach tornister z książkami
i drugie śniadanie, które jej mama dała

W domu mama córeczkę nakarmiła
szklanką mleka i kromką chleba
Wie dobrze, że do nauki
wiele sił dziecku potrzeba

Nie wszystkie dzieci jedzą śniadanie,
gdyż ich rodzice nie mają na jedzenie pieniędzy
i dzieci czekają na pomoc szkoły,
bo żyją w wielkiej biedzie i nędzy

Bieda zagląda do wielu domów
i żal mi tych  małych dzieci,
bo mają smutek wyryty na twarzach
i nie dla nich słoneczko świeci

Słoneczka co raz mniej na niebie,
zasłoniły go ciemne chmury
i od czasu do czasu deszcz pada,
a mgły otuliły doliny i góry

Mam jednak nadzieje, że nadejdzie
piękne i ciepłe babie lato
i jeszcze słoneczko będzie jasno i ciepło świecić,
bo wszyscy tęsknimy za tym  i czekamy na to

Wrocław 7. października 1995r.

Mieczysław Hałat

"Gdybym był bogaty''

Gdybym  miał  majątek,
gdybym  był  bogaty,
kupiłbym Ci wór klejnotów,
prześliczne ozdoby i przepiękne szaty

A do tego jeszcze pałac
o  stu  pokojach,
byś miała, gdzie mieszkać,
dziewczyno Ty moja

W tym pięknym pałacu
z marmuru z granitu,
na Twoje rozkazy czekać będzie służba
od samego świtu

W parku obok pałacu,
stare drzewa rosną,
świeża zieleń je ozdabia
zwłaszcza teraz wiosną

A przed jego frontem
kwietniki,  gazony,
widok, jak z bajki wyjęty,
wyśniony,  wymarzony

Zapach rosnących tu kwiatów,
po prostu odurza,
nie wiadomo co ładniej pachnie,
fiołek, bez, czy róża?

W  salonach pałacu zachwyt budzą meble,
szczególnie te stare w stylu 15-go Ludwika
a na ścianach w holu wielkie malowidło ,
jakby je malował Kossak, albo Styka

Wszystko jest, jak w bajce,
wszystko jest prześliczne:
makaty, puszyste dywany,
gobeliny, zegary i obrazy liczne

Jaka wielka szkoda,
że nie jestem bogaty,
nie mam  za co kupić
nawet wiejskiej chaty

Zostały mi tylko sny i marzenia
i tak  sobie  marzę,
że z tych moich marzeń wybuduje pałac
i dam Ci go w darze

Wrocław 12. maja 1996r.

Mieczysław Hałat
"Kiedy jest mi źle"

Kiedy jest mi źle, kiedy chandra mnie gryzie,
kiedy mi smutek zalewa serce i duszę,
to coś mnie zmusza, że chwytam za pióro
i pisać o tym muszę

Spostrzegam nagle, że świat jest smutny,
taki niezwykle szary, brzydki, ponury,
kolory ,gdzieś się podziały,
a niebo pokryły ciemne chmury

Księżyc też nie ten sam,
na niebie gwiazd jakby ubyło,
słońce już tak nie świeci
i teraz znowu za chmurę się skryło

Ludzie też nie tacy, jak dawniej,
pełno żebraków  z wyciągniętą ręką,
spacer po mieście wśród takich ludzi
staje się teraz prawdziwą udręką

Nie widać uśmiechniętych ludzi
z radosną, wesołą miną,
nieliczni przechodnie z pogodną twarzą
w tym wielkim tłumie wprost giną

Wszyscy gdzieś biegną, wszyscy się śpieszą
z ponurą miną z jakimś na twarzy grymasem,
a po ulicach auta pędzą z wielką szybkością,
wszyscy toczą walkę z czasem

Każdy w tym wielkim tłumie
pędzi myśląc tylko o sobie
i gdyby się komuś coś złego stało,
to nikt nie pomoże ni mnie, ni tobie

Może to starość, może ja inaczej widzę,
może coś jest nie tak z moim wzrokiem
Może nie rozróżniam kolorów, tracę poczucie piękna
z każdym przeżytym rokiem?

Wrocław 29. maja 1996r.

Mieczysław Hałat

''Na skrzydłach wichru, na skrzydłach burzy"

Tęsknie za Tobą bardzo,
za Twoim spojrzeniem, za Twoim uśmiechem
 i chciałbym Cię, jak najszybciej zobaczyć,
więc jadę do Ciebie z wielkim pośpiechem

Pędzę do Ciebie ma śliczna dziewczyno,
na skrzydłach wichru na skrzydłach burzy,
ale chociaż tak szybko jadę, to czas tej podróży
ciągnie się i straszliwie mi się dłuży

Bo wicher na, którym podążam,
za wolno mnie niesie,
a jeszcze do tego zatrzymał się na dłużej,
gdzieś w gaju, gdzieś w lesie

Musi odpocząć przez dłuższą chwilę
w tej swojej podniebnej drodze,
bo tym pośpiechem i tym dmuchaniem
utrudził i zmęczył się srodze

A ja  chciałbym już trzymać Cię w swoich ramionach
i tulić Cię do siebie,
dlatego tak lecę  z taką szybkością
i z wielką tęsknotą pędzę do Ciebie

Aby przyśpieszyć podróż żegnam się z wichrem
i na skrzydłach szalejącej straszliwie burzy,
stokrotnie  zwiększam tempo,
tej  mojej, podniebnej podróży

Burza mnie szybko  dalej poniesie
i wraz z błyskawicą i głośnym gromem,
wprost błyskawicznie znajdę się
przed  Twoim progiem, przed Twoim domem

Już widzę, jak się z Tobą witam, całuję
do piersi Cię mojej tulę,
a Ty spoglądasz na mnie zalotnie
i uśmiechasz się do mnie czule

Nagle znikasz mi z oczu,
a ja siedzę w pustej daczy, tuż przy lesie,
dokoła szaleje straszliwa burza, niebo w płomieniach,
a echo gromów, gdzieś w dal się niesie
 

Przecież wiem, że nie mam po co
i do kogo wracać z takim pośpiechem,
bo już mnie nie kocha i na mnie nie czeka,
dziewczyna z zalotnym spojrzeniem i cudownym uśmiechem

Sulistrowiczki 2. czerwca 1996r.

------------------------------------------------------------------------

Mieczysław Hałat

''Odrobina   szczęścia''

Kiedy odeszłaś ode mnie,
świat stał się ciemny, ponury,
jasne słoneczko przestało świecić,
po niebie płyną szare, śniegowe chmury

W nocy nie widać ni jednej gwiazdy na niebie,
nie widać także srebrnego księżyca,
zimno,  brzydko  i  ponuro,
za oknem pusta, bezludna ulica

Bardzo źle sypiam po nocach
co chwilę się budzę,
śpię krótko i marzę, że jesteś przy mnie,
tym żyję i tym się łudzę

Widzę jak siedzimy przy stole,
jak spożywamy spóźnione śniadanie,
jak staram się bawić Ciebie rozmową,
lub jakimś wesołym opowiadaniem

Słuchasz z figlarną miną,
wesoły uśmiech Twą buzię zdobi,
a ja jestem bardzo szczęśliwy
i na sercu i duszy lżej mi się robi

Nagle czar pryska Ciebie tu nie ma
jest tylko puste mieszkanie
Sam siedzę w pokoju przy stole
i sam jem spóźnione śniadanie

Smutek mnie wtedy ogarnia,
samotność dokucza mi wielce,
ciężar wielki, jak młyński kamień
przytłacza me udręczone serce

Spoglądam na dwór przez okno,
za oknem drobniutki śnieżek prószy,
dzieci ze śmiechem biegają po śniegu,
a mnie tak ciężko na sercu i duszy

Może gdy przyjdzie wiosna
i jasne słońce ciepło zaświeci
ja też będę wesoły i szczęśliwy,
jak te na dworze bawiące się dzieci

Wrocław 4. czerwca  1996r.

Mieczysław Hałat

"Deszczowe lato"

Wieczór nadchodzi , mrok już zapada,
po niebie płyną czarne chmurzyska,
gdzieś niedaleko głośno zagrzmiało
na ciemnym niebie wszędzie się błyska

Znów idzie deszczu wielka nawała,
znowu nadchodzi burza lipcowa,
nikogo to już nie dziwi,
rzecz to codzienna, rzecz to nie nowa

Są już pierwsze zwiastuny burzy,
pierwsze krople deszczu o szyby dzwonią
skądś z bardzo wysoka lecą,
robią wyścigi,  za sobą gonią

Za oknem straszliwa burza,
deszcz pada, leje, prawdziwa ulewa
Zerwał się potężny wicher
w gałęziach drzew szumi, wyje, kołysze drzewa

Tak to się dzieje niemal codziennie,
jakby się sprzysięgły wszystkie złe moce
nasyłając na nas deszcz i burze
w te lipcowe dni i noce

Nie o takim lecie przecież marzyłem
w długie, ponure, zimowe wieczory
i nic z mych marzeń nie zostało,
bo kiepska pogoda i słońca mało do tej pory

Marzyła mi się  piękna pogoda,
gorące słońce i błękit nieba,
po długiej, śnieżnej i mroźnej zimie,
tego mi było właśnie potrzeba

A zamiast tego cóż mnie spotkało?
Niemal codziennie deszcz leje lub pada,
zimno w mieszkaniu, zimno na dworze
i nic poprawy pogody nie zapowiada

Gdzie się podziały złote gwiazdy, księżyc i słońce,
nie widać ich od wielu dni na niebie wcale,
a ja sądziłem, śniłem, marzyłem,
że w lipcu to się na słońcu pięknie opalę

A zamiast tego z chłodu szczękam zębami
i chociaż burza dokoła huczy, idę do łóżka,
mając nadzieję, że w moich snach odwiedzi mnie
ma śliczna, dobra, urocza Wróżka

Może nie przyjdzie?
Nadziei nie wiele, nawet bardzo mało,
gdyby jednak przyszła byłoby cudownie,
byłoby wspaniale, gdyby tak się stało

Zapomniałbym zaraz o swoich zmartwieniach,
o deszczu co ciągle pada, o burzy i zimnie
i byłbym  bardzo  szczęśliwy,
że Ty dobra Wróżko jesteś teraz przy mnie

Przytuleni do siebie pójdziemy razem
na nadmorską,  prześliczną plażę,
usiądziemy na gorącym piasku i będziemy się opalać
tak sobie roję, tak sobie marzę

Sulistrowiczki  29. lipca 1996r.

------------------------------------------------------------------------

Mieczysław Hałat

"Nocny spacer"

Noc nas osłania,
mrok nas otula,
deszcz siąpi, rosi
wiatr śwista, hula

A my idziemy
prosto przed siebie,
nic nie widzimy
tylko Ty mnie, a ja Ciebie

To nic, że zimno,
że deszcz, że plucha,
że zimny wiatr wieje
i w twarze nam dmucha

Wpatrzeni w siebie,
naprzód idziemy,
 dokąd zdążamy
sami nie wiemy

Ulice puste,
miasto uśpione,
a my nie wiemy,
w którą udać się stronę

W prawo, czy w lewo
wszystko nam jedno,
bo my nie wiemy dokąd zmierzamy
i w tym całej rzeczy jest sedno

Zresztą nie ważne dokąd,
ważne, że idziemy we dwoje,
a gdzieś za nami zostały
smutki, troski i niepokoje

Nam nie przeszkadza zimno,
wiatr ani szaruga,
ni pustka wokoło,
ni noc ciemna i długa

Nie widzimy mroku,
nie czujemy chłodu,
zapatrzeni w siebie
idziemy do przodu

Słów nam nie potrzeba,
nic nam nie potrzeba
czuję się tu z Tobą,
jak u progu nieba

Bo my się kochamy
miłość nas ogrzewa
w sercach, duszach naszych
coś radośnie śpiewa

Jesteśmy szczęśliwi,
cieszymy się sobą,
chciałbym tak wędrować
całe życie z Tobą

Wrocław 8. maja 1996r.

------------------------------------------------------------------------

Mieczysław Hałat

"Mam przyjemność"

Mam przyjemność i to wielką,
kiedy mogę się umówić z moją panią,
gdzieś w kawiarni przy stoliku,
gdzie z miłością i zachwytem patrzę na nią

Często czekam na mą panią
w tej przytulnej kawiarence,
a gdy wchodzi, to z wrażenia
wali mocno, bije mocno moje serce

I wzruszenie mnie ogarnia,
coś mnie w dołku gniecie, ściska,
kiedy widzę ją już z dala,
kiedy patrzę na nią z bliska

Bo ja kocham moja panią,
bo jest śliczna, bo jest młoda,
bo jest mądra, bo jest dobra
i zdobi ją wdzięk, uroda

Jest wesoła i dowcipna,
zachowuje się swobodnie,
elegancko się ubiera
jest ubrana zawsze modnie

Kiedy zbliża się do stołu
wszystkie panie patrzą na nią,
przyglądają się z zazdrością,
wszystkie oczy chodzą za nią

Wtedy radość mnie ogarnia,
że ta pani jest mą panią,
że te panie jej zazdroszczą,
a panowie z uwielbieniem patrzą na nią

Moja pani się uśmiecha,
coś mi mówi, coś tłumaczy,
ja w nią patrzę zasłuchany,
cała sala na nas patrzy

Dosyć mam natrętnych spojrzeń,
dość mam tego podglądania,
gniewa mnie i zarazem bawi,
ta ciekawość wścibska, tania

A ja chciałbym byśmy byli tu we dwoje
tylko ja i moja piękna pani,
którą pieszczę moim wzrokiem,
którą, kocham, której serce dałem w dani

Wrocław 10. marca 1997r.

------------------------------------------------------------------------
 

Mieczysław Hałat

„Nadeszła wiosna”

Błękitne niebo, jasne słoneczko
w górskich potokach szumiąca woda,
zielone łąki zielone lasy,
a w całym kraju piękna pogoda

To wiosna przyszła młoda zielona
w cudowne kwiaty pięknie ubrana,
zjawiła się na skrzydłach wiatru,
przybyła z samego rana

Już biały bocian, skowronek szary
i inne ptaki do nas wróciły,
swoim świergotem zapełniły lasy
i gniazda sobie w nich uwiły

A jasne słońce świeci, przygrzewa,
gdzieś tam wysoko brzęczy złota pszczoła
idzie w zawody z dokuczliwą muchą,
pełno tych owadów krąży dookoła

Na miejskich ulicach pełno ludzi
przybyli, aby z wiosną się przywitać,
poopalać sobie blade twarze,
wiatru i tlenu się nałykać

Ludzie gdzieś idą wolno bez celu,
wiatr im włosy wichrzy, rozwiewa,
niszczy paniom i panom uczesanie,
ale o to dziś nikt się nie gniewa

Wszyscy spacerują wolnym krokiem bez pośpiechu,
nastrój w tłumie jest świąteczny i radosny,
ludzie idą uśmiechając się wesoło,
cieszą się z nadejścia wiosny

Nikt się na nikogo dziś nie dąsa,
radość ludzi wprost rozpiera,
wszyscy sobie roją, marzą;
niech ta wiosna nie odchodzi, niechaj nigdy nie umiera!

Wrocław, 23. marca 1997r.

Mieczysław Hałat

''Oczekiwanie na sen''

Sen nie przychodzi,
sen mnie omija,
to mnie wykańcza,
to mnie dobija

Bo nie wypocznie
żaden człowiek,
gdy mu sen w nocy
nie zamknie powiek

Czekam i czekam,
aż sen mnie zmorzy
i na mych powiekach
rękę położy

Ale on się spóźnia
i nie przychodzi,
a w moim sercu
żal i bunt się rodzi

Dlaczego znowu
zasnąć nie mogę,
czyżby sen do mnie
zgubił gdzieś drogę ?

Od niewyspania
oczy mnie bolą, pieką powieki
nie pomagają żadne okłady,
ni żadne leki

Czekając na sen
rozmyślam sobie,
z dnia poprzedniego
przegląd wydarzeń robię

Potem myśli me biegną
w odległe lata,
jawią mi się moi rodzice,
przede mną wyrasta rodzinna chata

Przed chatą widzę
prześliczne kwiatki
hodowane i pielęgnowane ręką
mej drogiej matki

Nagle obraz ten gdzieś zanika
i mam przed sobą dziewczynę młodą
pełną wdzięku,  powabu
i obdarzoną wielką urodą

I znów w mej głowie gonitwa myśli,
jakieś przeżycia, dawne wspomnienie,
obrazy dalsze, to znowu bliskie
króciutkie, jak oka mgnienie

Tak wśród tych wspomnień
jedna godzina za drugą mija,
a zegar na ścianie bardzo głośno
już północ wybija

Już mi się zdawało,
że nie zasnę chyba przez wieki,
aż tu gdzieś po północy zjawił się sen
i zamknął mi moje powieki

I śni mi się,
że w moim łóżku sobie leżę
i za skarby zasnąć nie mogę,
więc liczę barany i mówię pacierze

Te sny męczące i te majaki
nękają mnie tak bez końca,
nagle budzę się, spoglądam w okno,
a tu zaglądają do mnie promienie jasnego słońca

Wrocław 7. kwietnia 1997r.

------------------------------------------------------------------------

Mieczysław Hałat

''Wspólna mogiła''

Krzyże, mogiły, kurhany
na ziemi zdeptanej stopą wroga,
ziemi Ojczystej, ziemi kochanej,
tak doświadczonej przez Boga

Ziemi zrytej, okaleczonej pociskami,
zoranej przez transportery i czołgi,
przybyłe w pogoni za wrogiem,
skądś z dala, ze wschodu z nad Wołgi

Tu na  naszej polskiej ziemi
nasz wróg z gwiazdą czerwoną  ze wschodu,
toczył bój o panowanie nad światem
z drugim, naszym wrogiem z pod znaku swastyki z zachodu

W tej  ziemi zroszonej krwią i łzami,
leżą polegli we wszystkich wojnach nasi żołnierze,
zginęli w obronie Polski, dali Ojczyźnie
najcenniejszy dar, dali swe życie w ofierze

Teraz obok naszych żołnierzy,
leżą pogrążeni w śnie wiecznym także  żołnierze wroga,
spoczywają z dala od  stron ojczystych,
tu bowiem dosięgnęła ich śmierć okrutna i sroga

Na polskiej ziemi mają miejsce wiecznego spoczynku,
nasi wrogowie niezależnie od tego, w jakich mundurach ich ciała były
a po ich żołnierskiej, krwawej śmierci, często wkładano ich
do jednej, wspólnej mogiły

I teraz dawni wrogowie leżą razem,
złączeni nieraz w braterskim uścisku,
bo często na polu walki ginęli
od wybuch jednego pocisku

Dosyć tych krzyży, mogił i kurhanów,
znaczących miejsca żołnierskiej śmierci i męki
Dosyć łez przelanych przez matki,
dosyć ich cierpienia i udręki

Może ludzie wreszcie się opamiętają
i zaczną walczyć nie zabójczą bronią, a na słowa,
od których się nie odnosi ran i nie ginie,
od których najwyżej spuchnie, lub zaboli głowa

Są wszelkie przesłanki i wielkie nadzieje,
że na kończące się drugie tysiąclecie,
zakończą się wszelkie waśnie i wojny
i zapanuje upragniony pokój na całym świecie

Wrocław, 25. maja 1997r.

------------------------------------------------------------------------
 

Mieczysław Hałat

„Boże Ciało”

W całym kraju dziś jest święto,
wielkie święto „Boże Ciało”,
na uroczystych procesjach
wiernych zbierze się niemało.

Po kościołach po kaplicach
odprawia się nabożeństwa uroczyste
na cześć Tego co na krzyżu za nas umarł,
na cześć Twoją Jezu Chryste.

W domach Bożych ścisk niezwykły,
pełno rozmodlonych ludzi,
naszej wiary w ludzkich sercach
nic nie zmieni, nie ostudzi.

Ludzie modlą się nabożnie
i na obraz Chrystusowy patrzą,
przed ołtarzem klęczą kornie,
znakiem krzyża piersi znaczą.

Po nabożeństwie uroczystym
Kapłan z pozłocistą monstrancją
idzie po ulicach, po kaplicach
z całą wielką procesją.

A dzwon dzwoni na kościele,
na procesję wiernych wzywa,
ludzie gromadzą się licznie,
coraz więcej ich przybywa.

Idą tłumy niezliczone,
niosą to obrazy, to sztandary,
jakby niosły Chrystusowi
najcenniejsze w świecie dary.

A dziewczynki, jak aniołki
przed kapłanem sypią kwiatki,
wystrojone w białe suknie
przez troskliwe drogie matki.
 

Wierni idą i śpiewają,
to znów klęczą przed kaplicą,
że jest mokro, że jest zimno
z tym się nic, a nic nie liczą.

Śpiew pobożny wszędzie słychać
i po miastach i po wioskach,
śpiewający zapomnieli
o kłopotach o swych troskach.

Ludzie idą rozśpiewani,
nagle zza chmur słońce wyskoczyło,
śpiew się niesie coraz głośniej,
jakby ludziom sił przybyło.

W całym kraju tak się dzieje
od Tatr aż po nasze morze,
rozmodlony naród polski
składa Bogu hołd w pokorze.

Wrocław 6. czerwca 1997r.

Mieczysław Hałat

"Fatum"

Od kiedy mnie moja ukochana opuściła,
jakieś złośliwe fatum nade mną ciąży
Straciłem wiarę w człowieka, straciłem chęć do życia
i czuje, że widmo śmierci już wokół mnie krąży

Tęsknota za utraconym szczęściem tak mnie dręczy,
że miejsca znaleźć  sobie nie mogę,
a brak jakiejkolwiek nadziei na lepsze jutro
spycha mnie na wieczną drogę

W nocy nie sypiam, sen odbiegł mnie całkowicie
W dzień niewyspany po domu błądzę
z rąk wszystko mi leci, tłukę talerze, szklanki,
wszystko zapominam, gubię klucze, gubię pieniądze

Serce zgubiłem,  szczęście  zgubiłem
a teraz gubię zdrowie i gubię duszę,
przeklinam cały świat, przeklinam ludzi,
bo myślę, że w ten sposób swoje cierpienie zagłuszę

W domu nie mogę usiedzieć ni na fotelu ni na kanapie,
na których tyle cudownych chwil przeżyłem,
bo zaraz jawią mi się obrazy z przeszłości
przypominające mi, jak bardzo szczęśliwy tu kiedyś byłem

Patrzę na zdjęcie tej co gdzieś odeszła,
patrzę na jej twarz, patrzę w jej śliczne oczy
i smutek i żal mnie ogarnia, że jej tu  nie ma
i łza jawi się w mym oku i powoli po twarzy mi się toczy

Ze ściśniętym gardłem i łzami w oczach
uciekam z domu i jak bezpański pies błąkam się po mieście,
by w ludzkim tłumie zgubić samotność, pozbyć się rozpaczy,
bólu, tęsknoty i uspokoić się wreszcie

Ale to mi nie wiele pomaga
i tu wśród tylu ludzi nie doznaję ukojenia,
bo gdzie tylko spojrzę, to wszędzie widzę tę, która odeszła
i znów nachodzą mnie związane z nią wspomnienia

I tak wkoło i tak co dzień i tak co noc
borykam się z bólem, samotnością, tęsknotą i cierpieniem
i chociaż staram się z tym walczyć, to nie daje rady,
bo to jest walka, jak walka z cieniem

Dziesiątki, setki nieprzespanych nocy
Setki dni przeżytych w udręce i w samotności
Całe morze wylanych łez,
to zapłata za chwile szczęścia i miłości

To przeklęte fatum prześladuje mnie bez przerwy,
stale  daje mi znać o sobie
i nie da mi chyba spokoju
dopóki nie spocznę w ciemnym grobie

Wrocław 25. września 1997r.
------------------------------------------------------------------------
Mieczysław Hałat
''Jesienny spacer''

Już jesień nadeszła
Już chłodne poranki i chłodne wieczory
Zimne, zamglone noce i dni już nie tak ciepłe
i nie tak słoneczne, jak do tej pory

Chociaż nie jest już tak ciepło, jak dawniej
i słoneczko już tak nie świeci i nie przygrzewa,
to na dworze jest nadal pięknie,
bo jesień ustroiła w kolorowe liście wszystkie drzewa

Prześliczny wygląd mają parki, lasy i  gaje
jedne drzewa zdobią, złocisto żółte liście, inne mają kolor czerwony,
a wiatr wesoło hula w gałęziach drzew, strąca liście
i roznosi je na wszystkie strony

A my aleją parkową, po kobiercu z kolorowych liści,
trzymając się za ręce idziemy we dwoje.
Jesteśmy szczęśliwi, jesteśmy radośni,
bo tu nas nie trapią troski i niepokoje

Nic nas nie obchodzi świat cały,
zapatrzeni jesteśmy tylko w siebie
Szczęście nasze nie ma granic,
czujemy się, jak w siódmym niebie

Jesienne słońce nas opromienia,
wiatr cicho w gałęziach drzew  szeleści
wygrywa, jakieś nieznane melodie,
wichrzy nam włosy, muska nam twarze, niemal je pieści

Idziemy wolno przytuleni do siebie,
a liście szeleszczą nam pod stopami,
nic nie widzimy poza sobą,
jak byśmy byli  w parku sami

Chciałbym tak z Tobą  wędrować kochana dziewczyno
przez  wszystkie dni, przez całe lata,
do końca naszych dni,
do końca  świata.

Wrocław 10. października 1997r.

Mieczysław Hałat

''Światło księżyca''

Jasny księżyc wyłonił się zza lasu
i wolno płynie po niebie
Patrzę na jego wędrówkę
i  smutno mi bardzo, że nie ma tu Ciebie

Na niebie  gwiazd całe miliony,
a on samotnie pośród nich płynie
i żadnej nie uszkodzi,
każdą bezpiecznie ominie

Kiedyś podziwialiśmy razem
światło i sierp księżyca,
teraz, kiedy odeszłaś ode mnie,
samotnie patrzę na niego i sam się nim zachwycam

Podziwiam, jak powoli, majestatycznie płynie,
zdaje się, że przepłynął już połowę nieba,
ale do zakończenia jego podniebnej wędrówki
wiele czasu jeszcze potrzeba

Gdy dzień się budzi, a noc się kończy, gdzieś zanika
wieczorem znowu na niebie się jawi
i swoim tajemniczym, bladym światłem
ludzi czaruje, zachwyca i bawi

Ten nocny wędrowiec przeróżne kształty przybiera,
raz ma formę wąskiego sierpa, albo rogala,
drugi raz jasnej, świetlistej tarczy,
którą widać na niebie już z dala

Chociaż pożyczonym od słońca światłem świeci,
to i tak u wszystkich ludzi
jego zimne i tajemnicze światło
podziw i zachwyt budzi

Patrzę na księżyc, jak powoli po niebie płynie
i tak sobie często marzę i roję,
że nie jestem sam, że jesteś przy mnie,
że zachwycamy się tym widokiem we dwoje

Zdaję mi się, że trzymam Cię w ramionach,
 że  tulę  się do Ciebie,
że patrzymy z zachwytem na księżyc
i patrzymy z miłością na siebie

Wrocław 19. listopada 1997r.
 

------------------------------------------------------------------------

Mieczysław Hałat

''Smutno mi''

W głowie mi szumi w głowie mi huczy,
jak w jakimś diabelskim młynie,
coś sobie pragnę przypomnieć bardzo,
ale myśl moja, czy obraz ledwie się jawi, to zaraz ginie

Jawią mi się słabe zarysy, słabe kontury,
jakiejś osoby, jakiejś postaci,
ale nim pełny obraz powstanie,
to już się gubi, to już się traci

Smutno mi się wtedy niezwykle robi,
bo wiem, że tu o jakąś znajomą panią chodzi,
ale nie mogę sobie jej przypomnieć,
bo moja pamięć mnie zawodzi

Rozpacz mnie wówczas ogarnia wielka,
za gardło coś mnie potwornie ściska,
gdyż wiem na pewno, że chodzi tu o panią,
która była mi kiedyś bardzo bliska

Dręczę się tym i to bardzo,
pamięć swą, jak mogę wytężam, wysilam
i bardzo, bardzo wolno  ciemną kurtynę,
za którą są obrazy w mej pamięci wreszcie uchylam

Udaje mi się wyczarować i ujrzeć obraz
pięknej, młodej i kochanej kiedyś kobiety,
ale obraz , jak szybko się pojawił,
to jeszcze szybciej znika niestety

Jestem szczęśliwy, że ją ujrzałem
chociaż przez jedno króciutkie oka mgnienie,
a za to, żeby tu do mnie wróciła,
oddałbym majątek cały, oddałbym całe swe mienie

Kochałem tę panią ponad swe życie,
mieszkała tu ze mną przez wiele dni,
teraz kiedy jej nie ma, stale tęsknie za nią
w dzień o niej marzę, a po nocach mi się śni

Spędziliśmy razem cudowne lata
Słońce nam świeciło, wietrzyk nas owiewał,
a obok naszej daczy w lesie,
ptasi chór prześlicznie nam śpiewał

W zachwyt  nas wprawiały także
równie piękne pory roku,
złota polska jesień, mroźna śnieżna zima
i pachnąca wiosna pełna wdzięku i uroku

Ale nagle wszystko się skończyło,
teraz sam wyjeżdżam i do lasu i na daczę,
bo nie ma już mojej, pięknej pani,
już jej więcej  nigdy nie zobaczę

Ciężko mi i smutno żyć, bez tej co odeszła,
bo samotność mi dokucza i doskwiera,
utraciłem radość i chęć do życia
wszystko we mnie ginie i wszystko umiera

Wrocław 2. marca 1998r.

------------------------------------------------------------------------
 

Mieczysław Hałat

''Kolorowa wiosna''

Tyle  prześlicznych  kolorów,
wszędzie, gdzie tylko spojrzeć dokoła,
to wiosna na dobre przyszła
i zima już jej nic złego zrobić nie zdoła

Od tych wszystkich, przepięknych kolorów,
od tej zieleni, bieli ,czerwieni
zawraca się wprost głowa
i w oczach aż się mieni

Każdy ogród i sad owocowy
w cudownej bieli i różu tonie,
to wiosna obdarowała kwiatami,
śliwy, grusze, wiśnie i jabłonie

Na skwerkach i w ogródkach,
wiosenne kwiatki już rosną
są świeże, delikatne i prześliczne
i wszystkie pachną wiosną

Słoneczko po niebie żwawo płynie,
uśmiecha się wesoło, radośnie
promieniami ogrzewa ziemię,
jak  może  pomaga wiośnie

Ciepły wiatr przyfrunął z dalekich krajów
i teraz  delikatnie szumi i wieje,
zmęczonym ludziom dodaje otuchy
i budzi w ich sercach nadzieje

Wiosenny deszcz przygnany , gdzieś z nad morza,
drobnymi kropelkami ziemię rosi
w taki ciepły, wiosenny deszcz wyjść na spacer,
wyjść na miasto, aż się prosi

Zielenią się pola, lasy, gaje
i na łąkach już wyrosła trawa świeża,
biały bocian po niej chodzi,
upolować coś zamierza

Gdzieś z wysoka, gdzieś spod nieba
śpiew skowronka w dal się niesie,
obok słychać śpiew słowika,
który   pięknie  śpiewa w lesie

Dzięcioł także nie próżnuje
i z uporem dziobem w drzewo stuka,
a gdzieś z dali kukułeczka
do wtóru mu kuka

Bury zając pędzi w susach
i do lasu szybko dąży,
bo nad łąką, bo nad polem
groźny jastrząb wolno krąży

A po wioskach, po zagrodach,
życie znowu kipi, tętni,
wiosna chłopów obudziła, orzeźwiła
i do pracy znów są chętni

W dużych miastach i miasteczkach
na ulicach tłumy ludzi,  korowody
wśród nich młode piękne panie i dziewczęta,
pełne wdzięku, pełne gracji i urody

Mamy tu prawdziwy pokaz szyku oraz mody,
modne bluzki, sukieneczki  i spódnice
wszystkie barwne, wszystkie piękne,
od nich kolorowe są chodniki, kolorowe są ulice

Słońce na to z góry patrzy i do pań się uśmiecha,
ciepły wietrzyk je owiewa,
podmuchami delikatnie pieści twarze
i  fryzury  wichrzy  i  rozwiewa

Ludzie idą roześmiani i radośni,
pozdrawiają się nawzajem,
są upojeni wiatrem, słońcem,
upojeni pięknym majem

Wrocław, 28. marca 1998r.

------------------------------------------------------------------------

Mieczysław Hałat

''Jak tu żyć?"

Za oknem noc ciemna i głucha
W mieszkaniu mroczna i duszna atmosfera
W mej głowie gonitwa obłędnych myśli,
moja miłość ginie, powoli umiera

Spać za nic nie mogę, rozmyślam
walczę z moimi myślami
Co będzie z Tobą? Co będzie ze mną?
Co będzie z nami?

Z każdego kąta wyziera ohydna zdrada,
w słuchawce telefonu słychać chichot Judasza,
który w perfidny i pokrętny sposób
do grzesznego tańca zaprasza

Raz posiane ziarno zdrady kiełkuje,
następnie  z kiełka  wyrasta roślina trująca,
o pięknych listkach o pięknych kwiatach,
prześlicznie jak róża  pachnąca

Ale to tylko pozory, bo nie zawsze co piękne to dobre
Roślina ta śmiertelnym jadem jest nasycona
i kto tego jadu dotknie, lub skosztuje,
ten w mękach zginie, ten w mękach skona

Ktoś ludzkie losy gmatwa i splata
Łączy ludzi, którzy się spotkać nie  powinni,
nic ich nie łączy, wszystko ich dzieli,
tacy są różni, tacy są inni

Mam żal do losu, który od lat mnie prześladuje
O losie okrutny, o losie srogi
zapomnij o mnie, zostaw mnie w spokoju,
nie krzyżuj z moją swej krętej drogi

Z natłoku myśli głowa  mi pęka
w piersiach mnie dławi, serce mi jak młotem wali,
usnąć nie mogę, a to już późna godzina,
właśni zegar wybija północ gdzieś w dali

Ranek się zbliża, a ja nie spałem ani minuty,
za oknem już świta, już dnieje
Może dzień, który się rodzi, który się budzi
przyniesie mi jakąś dobrą nadzieję?

Po strasznej, fatalnej i długiej nocy,
chodzę po domu zmęczony i niewyspany,
rozmyślam, coś robię, krążę bez celu
i w mej samotni leczę swe serce, leczę swej duszy rany

Dzień nie przyniósł mi nic dobrego
i każdy następny dzień i każda noc w ten sposób mija
Wspomnienia jak sępy szarpią  me serce,
to mnie zadręcza, to mnie zabija

Jak tu żyć z  takim brzemieniem?
Jak tu żyć w takim stanie?
Czy ktoś mi może odpowiedzieć
na to pytanie?

Wrocław  1. kwietnia 1998r.

Mieczysław Hałat

'Nawet wiosny nie dostrzegam''

Ty jesteś dla mnie jasnym słoneczkiem,
jesteś prześlicznym, wonnym kwiatem,
gwiazdeczką  jesteś, co niebo złoci,
Ty jesteś dla mnie całym światem

Jesteś najpiękniejsza wśród wszystkich dziewczyn
i drugiej takiej, nie znajdę na całym świecie
Jestem taki szczęśliwy, że razem z Tobą,
wejdę w to trzecie tysiąclecie

Takiej figury, takiej postaci
nie ma na świecie żadna dziewczyna,
jedynie posąg Wenus - bogini miłości
Twoją figurę i Twoje kształty mi przypomina

Twój czarujący, prześliczny uśmiech
za serce wprost mnie chwyta
i jestem pełen radości i pełen szczęścia,
gdy tak serdecznie się uśmiechasz, kiedy się ze mną witasz

Masz najpiękniejsze oczy na świecie,
tak śliczne i tak błyszczące, jak gwiazdy na niebie
i w jednej chwili zakochałem się w nich,
gdy patrzyłaś na mnie, kiedy pierwszy raz spotkałem Ciebie

Pokochałem Twoje oczy, Twoje usta, Twoje włosy
Pokochałem Twoją buzię uśmiechniętą, pokochałem wszystko w Tobie,
a Ty zagarnęłaś moje serce, moją duszę, moje myśli i marzenia
i teraz spokoju i miejsca nie mogę znaleźć sobie

Chciałbym Ci wyznać moją miłość,
ale bardzo się lękam i bardzo się boję,
że nią wzgardzisz, że ją odrzucisz, że ją odtrącisz,
takie są obawy moje

I z tą moją wielką miłością,
jak  błędny po świecie chodzę
i wszędzie widzę Twoją wdzięczną i miłą postać
na każdej ścieżce, na każdej mej drodze

Swoim cudownym uśmiechem i spojrzeniem,
czarujesz mnie i wabisz,
potem znikasz mi, gdzieś z oczu
i znowu na mojej drodze mi się jawisz

Chociaż jasne słoneczko świeci,
hen wysoko na błękitnym niebie,
a przy drodze, po której idę, drzewa toną w kwiatach i zieleni,
to nie dostrzegam tego piękna, bo wszędzie widzę tylko Ciebie

Nie dostrzegam, że jest wiosna,
że deszcz ciepły pada, leje,
ziemia pachnie, kwiaty rosną,
a wiatr łagodnie szumi, wieje

A ja chciałbym razem z Tobą cieszyć się słońcem, kwiatami i zielenią
i tak sobie nie raz roję i tak mi się śni i marzy,
że usłyszę słowo; kocham, kiedy zjawisz się tu przy mnie
z zalotnym spojrzeniem i cudownym uśmiechem na swej ślicznej twarzy

Wrocław  3. kwietnia 1998r.
 

Mieczysław Hałat

"Przywiozłem Ci"

Przywiozłem Ci z lasu
zapach jodły , sosny
i radosny uśmiech
od prześlicznej wiosny

A ponadto w darze
słoneczka promyki
i odgłosy śpiewu ptaków
ich leśnej muzyki

Do tego jeszcze,
dalekie kukułki kukanie
i bliższą odpowiedź  dzięcioła
i jego stukanie

Zapach polnych kwiatów
i koszonej trawy
i kojącą ciszę tak odmienną
od wielkomiejskiej wrzawy

Zabrałem też dla Ciebie
poświatę księżyca
i blask złocistych gwiazd,
bo wiem że się tym zachwycasz

Daję Ci też śliczny widok
żółtych pól rzepaków,
łanów białych stokrotek
i czerwonych maków

A także szum i bulgot górskiego potoku
I widok białych baranków na niebie,
śpiew skowronka pod niebem
i moją wielką miłość do Ciebie

I tęsknotę moją i moje marzenia
przywożę Ci też  z dalekiej podróży,
a w dowód miłości daję Ci królewski kwiat,
kwiat czerwonej róży

Wrocław, 17. maja 1998r.

------------------------------------------------------------------------

Mieczysław Hałat

"Wesele''

Już słońce zgasło,
zgasła też moja gwiazda na niebie,
już nie jesteś dla mnie dobrą Wróżką,
a ja nie jestem Słoneczkiem dla Ciebie

Mrok opanował cały świat
Mrok i piekło mam w duszy  i w sercu,
wydaje mi się , że jestem na weselu śmierci z diabłem,
kiedy biorą ślub i stają na ślubnym kobiercu

Czarne jak smoła ponure myśli
tłoczą się w mej skołatanej głowie,
widzę, jak diabeł ze śmiercią tańczy,
a sam władca piekieł pije ich zdrowie

Zasnąć nie mogę i wciąż widzę,
tę dziwną, tańczącą parę,
a władca piekielnej otchłani
na ich cześć wychyla następną czarę

Straszliwy hałas panuje wokół,
tak głośno gra, ta piekielna muzyka
a diabeł całuje się ze swą oblubienicą,
ściska ją, przytula się do niej, całym ciałem dotyka

Tańczą też zaproszeni goście,
dziwadła, straszydła, poczwary
powiązane, poplątane, połączone
w  najdziwniejsze  pary

A piekielna orkiestra cały czas przygrywa,
gra bez opamiętania gra bez końca.
Wszędzie panuje ponury mrok,
nie widać, ni jednego promyka słońca

Gdzieś w kącie piekielnej otchłani
ucztują  zmęczone  i głodne pary,
łykają jakieś paskudztwa, popijają trucizną,
odprawiają dziwne misteria i jakieś czary

Nowożeńcy tańczą bez wytchnienia,
widzę ohydny uśmiech na twarzy śmierci i grymas na twarzy szatana
i  tak, to dziwne wesele, toczy się od wieczora,
całą noc, do białego rana

Nastał świt, niebo pokryte czarnymi chmurami
i mrok na dworze nadal panuje,
a ja oglądam dalej diabelskie wesele
i patrzę, jak brać diabelska ucztuje

Wrocław 25. maja 1998r.

------------------------------------------------------------------------
 

Mieczysław Hałat

„Co to za lato”

Nadeszło lato mokre i zimne
Nisko nad ziemią płyną deszczowe chmury
Niebo płacze kroplami deszczu,
a białe mgły okryły pobliskie góry

Od czasu do czasu porywisty wiatr rozrywa tę białą zasłonę
i wtedy widać w całej swej krasie Ślężę i  Radunię,
ale tylko na krótką chwilę,
bo znowu nowa fala deszczu i mgły z zachodu płynie

Nie widać ni skrawka błękitnego nieba,
słońce też gdzieś za chmury się schowało,
nie widać go już od wielu, wielu dni,
czyżby o nas zapomniało?

A ponure, deszczowe chmury, jak czarne upiory
nisko nad ziemią, jedne za drugimi płyną,
zalewają pola i lasy strugami deszczu
i gdzieś daleko za górami giną

Zimno na dworze, zimno w mieszkaniu,
zimny wiatr wieje, hula, zawodzi
i na swych lotnych skrzydłach niesie nowe, deszczowe chmury,
a w ludzkich sercach żal i bunt się rodzi

Przez całą jesień i całą zimę ludzie śnili i marzyli,
że latem ujrzą jasne słoneczko i błękit nieba,
a nocą będą podziwiać złociste gwiazdy i księżyc na niebie,
bo tego ludziom do szczęścia też potrzeba

Marzyli, że się wygrzeją na ciepłych plażach,
gdzieś na Bałtykiem w Mielnie lub Łebie,
że się wykąpią, że się opalą na złoty kolor,
bo jasne słońce będzie świecić na niebie

A tu nadmorskie plaże świecą pustkami
woda w Bałtyku zimna nie do kąpieli,
nic z opalania i nic z kąpania,
a ludzie tak się cieszyli, taką nadzieję na to mieli

Lecz nie należy tracić nadziei
i to wszystko na lepsze może jeszcze się zmieni,
bo wiatr przegoni te czarne, deszczowe chmury
i wyjrzy jasne słoneczko i ludzie złapią jeszcze trochę złotych promieni

Może jeszcze niejeden pan wykąpie się w Bałtyku,
może niejedna jeszcze pani buzie sobie pięknie opali
i po powrocie z wczasów do swego miasta
złocistą opalenizną się pochwali

Przecież nie będzie tak padać przez całe lato
w końcu opuszczą nas te ponure, deszczowe chmury
i na błękitnym niebie zjawi się jasne słoneczko
i radosnym uśmiechem powita nas z góry

 Wrocław, 10. lipca 1998r.
 

------------------------------------------------------------------------
 

Mieczysław Hałat

''Dziewczyna z fotografii''

Fotografia na niej dziewczyna
młoda, piękna i zgrabna
o ślicznych oczach i pięknych włosach
urocza,  wdzięczna, powabna

Cudowny uśmiech
jej śliczną twarz zdobi,
a gdy pomyślę o tym, że jej już nie ma,
smutno mi się na sercu i duszy robi

Lat temu parę oczarowała mnie
swoim cudownym uśmiechem,
swoim zalotnym spojrzeniem
i stałem się jej echem, stałem  się jej cieniem

Byłem jej paziem,
byłem jej oddanym sługą,
kochałem ją i służyłem jej przez całe lata,
służyłem jej wiernie i długo

Pokochałem Ją całym swym sercem
za ten jej uśmiech, za to spojrzenie,
była moją, wielką miłością,
była  moim cudownym marzeniem

Liczyłem sekundy,  liczyłem minuty,
żeby być z nią ,jak najdłużej razem;
teraz kiedy jej nie ma, muszę się cieszyć jej podobizną
i wyrytym w mym sercu jej miłym obrazem

Codziennie wyciągam jej zdjęcie z szuflady
i patrzę z miłością na jej twarz i patrzę jej w oczy,
a tęsknota,  rozpacz i udręka,
jak podły robak me udręczone serce toczy

Wpatruję się w jej śliczne oczy i żal mnie ogarnia
i w piersiach coś mnie dławi, coś mnie ściska,
że jej tu teraz przy mnie nie ma,
a taka była kochana, taka była mi bliska

Podziwiam jej cudowny, zalotny uśmiech
z zachwytem patrzę  na jej śliczne oblicze
i marzy mi się że kiedyś  wróci
w skrytości ducha, po cichu na to liczę

Ten prześliczny  jej uśmiech na zdjęciu,
rozjaśnia ponure mroki mej duszy
i na ten cudowny widok, serce mi żywiej bije
i zapominam o swym cierpieniu o swej katuszy

Czas jednak nie stoi w miejscu,
czas biegnie do przodu nieubłaganie,
a Ona nie wraca, nie daje znaku życia o sobie,
nie potrzebnie więc żyję nadzieją nie potrzebnie serce swe ranię

Ale nadzieja trzyma mnie przy życiu,
bo życie bez nadziei, bez miłości i z marzeń odarte
jest rozpaczliwie smutne i ponure,
jest nic nie warte

Ona na pewno już o mnie zapomniała,
pewnie Jej serce już dla mnie nie bije,
zapomniała już o spędzonych  ze mną cudownych chwilach
i nic Ją nie obchodzi, czy ja jeszcze żyję

Żyję pogrążony w czarnej rozpaczy,
podążając samotnie do kresu mych dni ciernistą drogą,
w smutku, bo nie mam już  po co żyć
i nie mam już dla kogo

 Wrocław 10. lipca 1998r.
 

Mieczysław Hałat

''Lipcowy wieczór''

Mrok ciemnym płaszczem otulił ziemię,
słońce powoli za górę się skryło,
schowało się za szczytem Raduni, zgasło
 i na polanie się ściemniło

Długo jeszcze nad jej szczytem
cała zachodnia nieba strona,
wieloma odcieniami różu i czerwieni
prześlicznie była ubarwiona

Ptaki po gniazdach już się pokryły,
zakończyły  swe śpiewy i swe trele.
W trawach, chaszczach i  krzakach
ukryły się biedronki, osy i trzmiele

Cisza wokół panowała błoga,
tylko wiatr w liściach cicho szeleścił,
rychłe nadejście ciemnej nocy
swym, delikatnym poszumem wieścił

Już pierwsza gwiazda zabłysła
na granatowym niebie,
wnet całe niebo pokryło się gwiazdami,
a ja patrzę i szukam tej, która świeci dla Ciebie

Spoglądam w niebo i wypatruję,
która gwiazdeczka jest Twoja
i czekam, że da mi znak od Ciebie
i pozdrowienia przekaże, dziewczyno Ty moja

Daleko jesteś teraz ode mnie,
ale te same gwiazdy nam świecą,
bo mamy, to samo niebo nad głową
i patrząc na nie myśli moje ku Tobie lecą

Chciałbym Ci posłać podniebną drogą
me myśli, smutki, tęsknoty,
że kocham bardzo, że czekam,
że na nic, gdy jesteś daleko nie mam ochoty

Bez Ciebie smutno mi bardzo,
dlatego skargi i prośby moje
kieruje hen ku niebu, by dobry Bóg,
skierował tutaj kroki Twoje

Mam bardzo wielką nadzieję
że łaskawy Bóg w dobroci swojej,
przypomni sobie o mym istnieniu
i wysłucha modlitwy mojej

Może już jutro, lub pojutrze,
jak czarodziejka się tu zjawisz
i z choroby mego serca, ze smutku
i z mej  udręki mnie wybawisz?

Już sam Twój miły widok
do życia mnie pobudzi.
Twoja obecność, Twój uśmiech sprawi,
że znów powrócę do świata, powrócę do ludzi

Takie są moje sny i marzenia
i że tak się stanie mam wielką nadzieję
i nic mych marzeń nie zniszczy,
ni nocny wiatr ich nie rozwieje

Wierzę ,że dobre gwiazdy co świecą na niebie,
przekażą Ci moją prośbę i moje błaganie
i zjawisz się tutaj u mnie
i moje marzenie spełnione zostanie

Wrocław 20. lipca 1998r.
 
 

Mieczysław Hałat

"Dobrze, że  jesteś"

Chociaż czasem jeszcze ze mną się spotykasz,
to w smutku i udręce wielkiej żyję,
bo widzę że myśli Twoje gdzie indziej błądzą
i czuję, że serce Twoje już dla mnie nie bije

Już nie patrzysz tak na mnie radośnie
i nie uśmiechasz się tak czule,
nie wzdychasz i nie drżysz,
kiedy do mej piersi Cię tulę

Przestałaś też pisać prześliczne listy,
w których co drugie zdanie,
pisane było wyrazami płynącymi prosto z serca,
było to jak urocze, miłosne wyznanie

Mój telefon też nadal milczy,
nie dzwonisz, nie dajesz znaku życia o sobie,
a ja tak się martwię i tęsknie bardzo,
i stale czekam i myślę o Tobie

A przecież przysięgałaś stale,
że będziesz kochać do końca świata
i nagle przestałaś mnie darzyć miłością,
nim nastąpił koniec tego lata

Czy były to z Twej strony zwykłe frazesy,
czy były to tylko puste słowa,
gdy o tym wszystkim pomyślę,
to boli mnie ma skołatana głowa

Serce mi bardzo dokucza,
za gardło coś mnie ściska, przełykać nie mogę,
czyżby zły i okrutny los
zgotował mi znowu cierniową drogę?

Po nocach nie sypiam,
wspominam, rozmyślam, mówię pacierze,
a Ty sobie pewnie słodko śpisz,
a mnie szaleństwo w swe sidła bierze

Jak fala za falą biegnie i goni,
tak jedne wspomnienia za drugimi mnie nachodzą
i znów ból wielki i straszne cierpienie
w mym umęczonym  sercu rodzą

Świat w  którym żyłem, świat pełen szczęścia i miłości,
został zastąpiony szarym, smutnym i ponurym światem,
w którym rządzą mroczne siły i ciemne duchy,
w którym siostrą jest śmierć biała, a szatan jest bratem

W takim świecie się znalazłem z udręczonym sercem i duszą
Tu skierował mnie los okrutny, los okrutny, srogi,
los który stale plącze i kieruje mnie zawsze
na strome,  wyboiste i cierniste drogi

Sulistrowiczki  2. sierpnia 1998r.

Mieczysław Hałat

"Droga do nikąd"

Zagubiłem się w tym świecie
i nie mogę się odnaleźć.
Chodzę w koło, krążę w koło
i nie mogę sobie miejsca znaleźć

W tym ponurym, czarnym świecie
zagubiłem swoją drogę
i z tego labiryntu dróg i ścieżek
wydostać się nie mogę

Żyłem dotąd z moją ukochaną
w jasnym świecie  w świecie snów i marzeń
w świecie szczęścia i miłości,
przecudownych doznań, przeżyć, wrażeń

Zajęty swoim szczęściem i miłością
nie pomny na sygnały i przestrogi,
nawet nie spostrzegłem, kiedy los  zły i okrutny
zniszczył moje szczęście i poplątał moje drogi

Moja pani nagle mnie opuściła,
a świat, w którym byłem tak szczęśliwy,
zawalił się nagle na mnie w jednej chwili
i znalazłem się tutaj ze złamanym sercem potłuczony, ale żywy.

Świat, w którym teraz przebywam,
to świat bez żadnego życia i bez światła, świat pełen ciemności.
Tu jest otchłań bólu, męki i cierpienia,
świat bez głosu, śmiechu, bez radości

Wszędzie cicho, wszędzie pusto,
nigdzie nie uświadczy się ni żywego ducha,
nie ujrzy się ni promyka, ni światełka
wkoło noc panuje ciemna, głucha

I tak wkoło w twej ciemności chodzę, błądzę,
szukam wyjścia z tej otchłani,
a tam, gdzieś w innym świecie
czerpie z życia przyjemności moja pani

Już na pewno o mnie zapomniała,
zanurzona w swoim szczęściu, nawet nie pomyśli co ja robię,
gdzie przebywam,  czy ja żyję,
czy  już  jestem  w  ciemnym  grobie

Nie umarłem, jeszcze  żyję,
jeszcze błądzę,  jeszcze  chodzę
z piekłem w sercu z mrokiem w duszy
po  tej, do nikąd prowadzącej, mojej drodze

Tu już w tym ciemnym świecie pozostanę,
lecząc swej udręczonej duszy i swego serca rany,
nikomu na tamtym świecie niepotrzebny,
przez ukochaną opuszczony , zapomniany

Bo przecież nie mam po co wracać,
nie mam też do kogo
i tak będę do końca moich dni chodził, krążył, błądził,
tą krzyżową, moją  drogą.

Sulistrowiczki 12. sierpnia 1998r.

Mieczysław Hałat

"Kiedy tu ciebie nie ma"

Chociaż  jasne  słońce  świeci,
chociaż gwiazdy migocą na niebie
i srebrny księżyc spogląda z góry,
to smutno mi bardzo, bo nie ma tu Ciebie

Nie cieszy mnie jasne słońce
ni gwiazdy co niebo złocą,
ni srebrny księżyc co mi do okna zagląda,
gdy płynie po niebie nocą

Ani ciepły deszcz wiosenny,
który twarz i skronie chłodzi mi i rosi,
kiedy samotnie chodzę po dworze
radości, jak dawniej, też mi nie przynosi

Ni wiatr co szumi w liściach i gałęziach drzew,
łopocze,  jęczy,  wieje,  zawodzi
już nie zachwyca mnie tak, jak kiedyś,
tylko żal smutek w mym sercu rodzi

Już nie raduje mnie śpiew leśnych ptaków
i podniebnego śpiewaka, szarego skowronka,
ni widok białego bociana
brodzącego dostojnie po łąkach

Kwiaty też mnie już nie zachwycają,
nawet nie zachwyca mnie czerwona, wonna róża,
której zawsze dawałem pierwszeństwo wśród kwiatów,
a jej cudowny zapach mnie wprost odurzał

Już nawet nie rozróżniam kolorów
i nic już nie ma dla mnie żadnego uroku,
chodzę po ciemnym, ponurym świecie,
po  świecie pełnym szarego mroku

A jeszcze nie dawno świat był taki  piękny, kolorowy
i z radością oglądałem go i podziwiałem razem z Tobą
Byliśmy wtedy oboje tacy szczęśliwi,
bo cudowna nić miłości łączyła nas ze sobą

Zachwycaliśmy się razem każdym promykiem słońca,
niebem wyhaftowanym złotymi gwiazdami,
tajemniczym światłem srebrnego księżyca,
który wolno po niebie płynął nad nami

Teraz kiedy Ciebie tu nie ma,
to wszystko nie ma już dla mnie żadnego znaczenia;
wraz z Twoim odejściem skończyło się moje szczęście,
skończyły się moje cudowne sny, moje cudowne marzenia

Wrocław 27. sierpnia 1998r.

Mieczysław Hałat

''Moje  miasto''

Chodzę sobie po mym mieście,
spaceruję bez pośpiechu wolnym krokiem
i oglądam i podziwiam, jak pięknieje moje miasto
z każdym dniem, miesiącem z każdym rokiem

Podziw budzą piękne gmachy,
piękne sklepy, ich wystawy
Moje miasto nie jest wcale gorsze
od stolicy, od Warszawy

W całym mieście pięknie, kolorowo
i przechodnie modnie i kolorowo są ubrani,
wśród nich gracją, wdziękiem i urodą
wyróżnia się  niejedna pani

Na ulicy, na Świdnickiej gmach Opery cieszy oczy,
a na Rynku piękny stary Ratusz zachwyt budzi
wśród turystów z różnych krajów
i mieszkających tutaj ludzi

Zwiedzę jeszcze Ostrów Tumski i Katedrę,
Panoramę też odwiedzę,
potem wrócę na Podwale i nad fosą w ciepłym słońcu,
na ławeczce zajmę miejsce i pomarzę i  posiedzę

Kocham bardzo moje miasto,
to jest miasto mej młodości
tu się pierwszy raz zakochałem,
tu poznałem smak miłości

Ta, którą pokochałem odeszła bez pożegnania
Na moich oczach zabrała ją śmierć okrutna, sroga,
widać takie było jej przeznaczenie,
taka była jej wyznaczona droga

Teraz żyję w smutku i ponurej samotności,
nikt już na mnie w domu nie wygląda i nie czeka,
nikt mnie nie powita, nie uśmiechnie nie przytuli,
taki to  już  jest los człowieka

Żeby pozbyć się tej udręki, samotności i tej pustki
idę w miasto, chodzę w ludzkim tłumie po ulicach,
po ogrodach i po parkach i nad fosą
po kościołach  i  kaplicach

Ale gorycz samotności dalej w sercu czuję,
żadnej ulgi nie doznaję
Przebywanie w ludzkim tłumie,
nic mi nie pomaga i nic dobrego mi nie daje

Bo tak naprawdę, ludzkiego tłumu mi nie potrzeba,
a wystarczy tylko jedna dobra, śliczna pani
która by mnie obdarzyła odrobiną swego serca,
a ja za to oddałbym jej całe, swoje serce w dani

Chciałbym żeby była dobra, czuła i troskliwa,
żeby uśmiech stale gościł na jej pięknej twarzy
i tak w tym słońcu na tej ławce mi się roi, mi się marzy
a może jeszcze w moim życiu, taki cud naprawdę się wydarzy?

Wrocław 18. września 1998r.
------------------------------------------------------------------------

Mieczysław Hałat
 

„Wiedeński  walc”

Jasny płomyk tej lampki,
co tak ślicznie pali się i  świeci,
przypomina mi Ciebie dziewczyno kochana,
i myśl moja ku Tobie leci

Przypomina mi się, jak siedzieliśmy przy stole,
jedliśmy ciastka i piliśmy słodkie wino
i ja wtedy byłem tak bardzo szczęśliwy
i Tyś była szczęśliwa moja śliczna dziewczyno

Przecież to Ty tą lampkę przyniosłaś
i tak byłaś zakochana,
że chciałaś ją zapalać nie tylko wieczorem,
ale nawet każdego rana

Najczęściej lampka stała na stole
i zapalaliśmy ją dopiero w nasze wieczory
i chociaż Ciebie już nie ma
czynię to nadal do tej pory

Codziennie tę lampkę zapalam
i w jej jasny płomyk patrzę,
bo mam nadzieje że Twój obraz wyczaruje
że Twój śliczny obraz w nim zobaczę

I widzę Cię jak siedzisz  na tapczanie
i uśmiechasz  się do mnie czule,
a ja biorę cię w swoje ramiona
i do mej piersi Cię tulę

Wyznaje Ci moją wielką miłość
i całuję Twoją twarz i Twoje dłonie,
a Ty drżysz w moich ramionach
i Twoja śliczna twarz, jak ogień płonie

Potem kłaniam Ci się nisko
i proszę Cię do tańca
i wirujemy w koło po pokoju
w takt wiedeńskiego walca

A kiedy muzyka grać przestaje,
całuję Cię w rękę i dziękuje, jak wielkiej damie
i prowadzę Cię znowu do stołu
trzymając Cię pod ramię

Siadamy przytuleni do siebie przy stole
i znowu zabieramy się do ciastek i wina
i nawet nie spostrzegamy, że to już godzina duchów,
że to już dwunasta godzina

Nagle czar pryska,
ciebie nie ma, tylko lampka się pali,
a już myślałem, że wróciłaś i z wrażenia i ze szczęścia
serce mi głośno bije, serce mi głośno wali

Przecudowne to były wieczory,
słodkie od pocałunków, ciastek i wina
i wtedy była ze mną
słodka, kochana, śliczna dziewczyna

Ale dziewczyna już dawno odeszła,
widocznie w swym sercu zbyt wiele miłości nie miała
i już na pewno o spędzonych ze mną cudownych wieczorach nie pamięta i o mnie już dawno zapomniała

Teraz pogrążony w smutku i żalu sam siedzę w pokoju,
ale na stole, jak dawniej lampka płonie,
obok niej stoi fotografia dziewczyny, którą tak kochałem,
a obok niej czerwona róża stoi w wazonie

Wrocław, 4. listopada 1998r.

------------------------------------------------------------------------
 

Mieczysław Hałat

„Czekam na Ciebie”

Opuściłaś mnie tak nagle,
że zostałem tym wprost zdruzgotany i miejsca znaleźć nie mogę sobie
i tęsknię bardzo i czekam na Ciebie
i cały czas myślę tylko o Tobie

Byłaś dla mnie jasnym słoneczkiem,
co świeci na błękitnym niebie,
a kiedy odeszłaś gdzieś daleko,
to źle mi i żyć nie mogę bez Ciebie

Gwiazdeczką złotą Byłaś dla mnie
z granatowego nieba,
Twojego uśmiechu Twojego spojrzenia
do życia tak bardzo mi potrzeba

Do pachnącej róży Byłaś podobna,
pachniałaś cudownie jak wonna róża
Twój prześliczny , różany zapach
po prostu mnie odurzał

Blaskiem swych prześlicznych oczu,
swoim, cudownym uśmiechem
zdobyłaś  me serce rozpalając w nim wielki ogień miłości
z niebywałą szybkością i z wielkim pośpiechem

Byłaś najdroższym skarbem ,jaki w życiu posiadałem,
najcenniejszą perłą w królewskiej koronie
i na wspomnienie o tym ,że Cię utraciłem żal mnie wielki ogarnia
nie mogę się powstrzymać i łzy wielkie , jak groch ronię

Dzięki składałem dobremu Stwórcy
i modliłem się gorąco do Boga
za to że Ty też darzyłaś mnie tak wielką, jak moja miłoscią,
dziewczyno moja  śliczna dziewczyno moja droga

Bo miłość widziałem w Twoich oczach
miłość wielką i oddanie
i tego obrazu nigdy nie zapomnę
i w mym sercu i w mej pamięci do końca życia zostanie

Byłaś dla mnie dobra, jak anioł,
mogłem liczyć na Ciebie w każdej potrzebie,
byłem tak szczęśliwy że zdawało mi się,
że jestem w raju że jestem w niebie

Szczęście moje nie miało granic,
myślałem że mam wszystko że mi już nic nie potrzeba,
wtedy nagle odeszłaś gdzieś w nieznane
i to był dla mnie prawdziwy grom z jasnego nieba

Zostałem pozbawiony raju , zostałem pozbawiony nieba
żyję w ponurej samotności z sercem przepełnionym bólem i rozpaczą,
a w piersiach coś mnie dławi i ściska na  myśl o tym,
że moje oczy  już Cię więcej nie zobaczą

Ale serce moje nie zapomina i z zamkniętymi oczami widzę Cię dokoła
w pokojach w kuchni i przedpokoju,
jak siedzisz na fotelu i na tapczanie
i tak będę Cię widział stale i nigdy nie zaznam spokoju

Tęsknota za Tobą doprowadza mnie do obłędu,
moje życie staje się nie do zniesienia,
bo stale wracają obrazy z przeżytych dni ,
wracają cudowne wspomnienia

Jak kiedyś dobremu losowi tysięczne dzięki składałem
za to ,że skrzyżował nasze drogi ,
tak teraz przeklinam i  strasznie  złorzeczę ,
za to że zabrał mi Ciebie los okrutny i srogi

Wrocław 11. listopada 1998r.
 

------------------------------------------------------------------------

Mieczysław Hałat
 

"Szukam Cię"
 

Chodzę po mieście, po ulicach, po chodnikach
rozglądam się i w koło patrzę
i z wielką nadzieją w sercu liczę na to,
że Cię w reszcie, gdzieś tu zobaczę

Nie wiem, gdzie jesteś, nie wiem co robisz?
nie znam Twojego miejsca zamieszkania
znaku życia nie dajesz o sobie,
nie dzwonisz i nie piszesz ni jednego zdania

Dlaczego tak ranisz me serce,
dlaczego dręczysz tak moją duszę?
co Ci zrobiłem, że mnie tak traktujesz
i za co tak strasznie cierpieć muszę?

Brak mi Twojego cudownego uśmiechu, zalotnego spojrzenia
i prześlicznego głosu też mi bardzo brakuje
i jeśli tego wszystkiego będę pozbawiony,
to nic od zguby mnie nie uratuje

Więc codziennie wybieram się na miasto
i po ulicach, jak w gorączce, jak błędny chodzę,
bo nadzieja mi podpowiada, że Cię odnajdę,
że spotkam Cię na mojej drodze

Wchodzę w ten wielki tłum ludzi,
rozglądam się i patrzę na boki i przed siebie
i już mi się nieraz wydaje, już jestem niemal pewny,
że to Ty jesteś, że już widzę Ciebie

Ale niestety to nie Ty jesteś,
to jest inna całkiem dziewczyna,
która z daleka, do Ciebie jest podobna,
która tylko z ubioru mi Ciebie przypomina

Jak mogłem się tak pomylić,
przecież ty masz tyle czaru, powabu i wdzięku w sobie
i jesteś od niej stokroć piękniejsza
i dlatego me serce zakochało się w Tobie

Zasmucony, zmartwiony i zawiedziony
dalej ulicą wśród ludzi podążam
w poszukiwaniu Ciebie, moja droga,
nieraz całe miasto wielokrotnie okrążam

Często jestem bardzo zmęczony
i serce mi mocno bije, wali i puka,
ale nie przerywam moich poszukiwań,
bo mam nadzieję, że serce moje Cię odszuka

I moja wielka i niespotykana miłość
i tęsknota do Ciebie dopomoże i sprawi,
że w  końcu, gdzieś Cię tu odnajdę
i  obok mnie Twa wdzięczna postać się pojawi

I uśmiechniesz się do mnie, jak dawniej,
tak czule, uroczo i serdecznie,
a ja wezmę Cię na powitanie w swoje ramiona i chciałbym,
żeby już nie było pożegnań, a to powitanie trwało wiecznie

Bo moja miłość do Ciebie trwać będzie przez wieki
i nigdy nie wygaśnie i nigdy się nie zmieni,
nawet, gdy księżyc przestanie świecić, gwiazdy zbledną,
słońce zgaśnie i już nie będzie jego złotych promieni

Mnie nie będzie potrzeba jasnego słońca,
ni księżyca i złotych gwiazd co świecą na niebie,
wystarczy mi twój cudowny uśmiech, prześliczne spojrzenie
i to, że będę blisko Ciebie.

Wrocław, 13. listopada 1998r.

------------------------------------------------------------------------
 

Mieczysław Hałat

„Kochaj mnie”

Kochaj mnie chociaż trochę, chociaż troszeczkę,
chociaż maleńką odrobinę,
bo bez Twej miłości,
jak kwiat bez wody zginę

Kochaj mnie w dzień biały, jak słońce świeci,
kochaj mnie i nocą,
kiedy księżyc i gwiazdy
granatowe niebo złocą

Kochaj mnie kiedy deszcz pada
i kiedy biały śnieżek prószy,
a gdy będziesz mnie kochała,
będzie mi lżej na sercu i duszy

A jak w Twoim sercu pojawi się miłość do mnie,
niech trwa i nie przeminie,
ani wiosną ani  latem,
ni jesienią ni też w zimie

Twoja śliczna buzia,
Twój wdzięk czar  i uroda,
potrzebne mi są do życia,
jak słońce powietrze i woda

Swoim cudownym uśmiechem, zalotnym spojrzeniem,
wzięłaś me serce do niewoli
i to stało się  dla  mnie
pasmem cierpienia, pasmem niedoli

Bo moje serce teraz do Ciebie należy,
a Twoje dla mnie nie bije
i rozpacz  mnie ogarnia i zazdrość me serce kąsa,
ledwie chodzę, ledwie żyję

Tragiczne są dla mnie wieczory i noce,
bo ponura samotność mnie wprost zabija,
a w swoje sidła biorą mnie wszystkie  złe moce
i noc w koszmarnej udręce, powoli jak wiek przemija

Dlaczego nie chcesz mnie kochać,
choć trochę, chociaż troszeczkę, choć odrobinę,
przecież Wiesz, że bez Twej miłości
nie mogę żyć i szybko zginę

Wrocław 14. listopada 1998 r.
 

------------------------------------------------------------------------

Mieczysław Hałat

„Klucz do Twojego serca”

Kluczem do Twojego serca była moja wielka miłość,
która otwierała Twe serce przez długie lata
Byłem pewny że Twoje serce będzie dla mnie otwarte
przez całą wieczność, do końca świata

Kiedy Twoje serce było dla mnie otwarte
i w jednym rytmie z moim sercem biło,
to o takim szczęściu jakie przeżywałem,
nawet mi się nigdy nie śniło ni marzyło

Byłaś niezwykłym zjawiskiem w moim życiu,
byłaś najśliczniejszą różą wśród wszystkich róż,
cudowną , uroczą , niezapomnianą dziewczyną
Byłaś  piękniejsza od wszystkich syren ze wszystkich mórz

Tęskniłem za tobą w  dzień i w nocy,
zachwycałem się Twoim uśmiechem i spojrzeniem
twym prześlicznym, dźwięcznym głosem,
byłaś moim snem i marzeniem

Swoim cudownym uśmiechem
zrobiłaś ze mnie Swego niewolnika,
wiernego i oddanego Ci sługę,
jakiego już dzisiaj się nigdzie nie spotyka

Twoje zalotne spojrzenie sięgało dna mojej duszy,
jak cudowny lek na mnie działało
i w duszy mojej i w moim sercu na sam Twój widok
coś mi radośnie grało i śpiewało

I nagle coś strasznego się stało,
bo chociaż moje serce bije i nie umiera
i moja miłość nic się do Ciebie nie zmieniła,
to Twoje serce już dla mnie się  nie otwiera

Wielki smutek i żal mnie ogarnia,
głowa mnie boli, serce mi dokucza,
bo nie wiem jak Twoje serce otworzyć,
bo nie mam do niego już klucza

Moja miłość już na Ciebie nie działa
i przy jej pomocy Twego serca nie mogę otworzyć
i taka mnie straszna rozpacz ogarnia,
że wolałbym umrzeć i tego nie dożyć

Po nocach spać nie mogę,
wszystko mnie boli i ledwie żyje,
zadaje sobie wciąż to jedno pytanie dlaczego ja Cię kocham,
a Twoje serce już  dla mnie nie  bije?

Smutne i ponure będzie teraz moje życie,
bo nie będę widział Twojego ślicznego uśmiechu zalotnego spojrzenia,
nie  będę słyszał Twojego dźwięcznego głosu
i skończą się moje cudowne sny i marzenia

Wrocław 20. listopada 1998 r

------------------------------------------------------------------------

Mieczysław Hałat

''Wiem''

Wiem, że jesteś prześliczną zjawą,
           że jesteś niezapomnianym snem,
           że jesteś przepiękną ułudą,
           że jesteś cudownym marzeniem

Wiem, że nie wezmę Cię nigdy w ramiona,
           że do mej piersi Cię nie przytulę,
           że nie ucałuję Cię na powitanie,
           że nie spojrzę Ci w oczy czule.

Wiem, że nigdy nie uśmiechniesz się do mnie,
           że Twego dźwięcznego głosu me ucho nie usłyszy,
           że Twój srebrzysty, jak dzwonek  śmiech,
           nie przerwie w mym domu ponurej ciszy

Wiem, że nie pójdziemy razem na spacer,
            że nie przytulimy się do siebie,
            że Ty nie będziesz na mnie radośnie spoglądać,
            a   ja  z miłością nie będę patrzył na Ciebie

Wiem, że  tajemniczy, srebrny księżyc,
      ani prześliczne gwiazdy co niebo złocą
                 razem nas nigdy nie zobaczą,
                 kiedy będą świecić nocą

Wiem, że nie będziemy szli razem w promieniach słońca
                 w świat moich snów i moich marzeń.
                 W świat przecudownych przeżyć
                 i nie  zapomnianych wrażeń.

Smutek mnie wielki ogarnia na myśl o tym,
że Jesteś ułudą, prześlicznym snem, zjawą i nieuchwytnym cieniem
i żal mi że nie mogę Cię wziąć w ramiona i do piersi przytulić,
bo nie jesteś żywą istotą, tylko moim cudownym marzeniem

Wrocław 1. grudnia 1998r.

------------------------------------------------------------------------
 

Mieczysław Hałat

“Spojrzenie przez szpitalne okno”

Za oknem szary dzień zimowy,
niebo zakryły ciemne chmury,
smutek mnie wielki nachodzi
w mym sercu i duszy panuje mrok ponury

W nagich pozbawionych liści konarach i gałęziach drzew
zimny wiatr szumi, huczy, zawodzi i wyje,
ten ponury widok ten jęk, to zawodzenie sprawia,
że czuję się fatalnie i serce mi ledwie bije

Stado czarnych, wygłodniałych wron
usiadło na pozbawionym liści dębie,
a tuż za oknem, na poręczy balkonu
usadowiły się w szeregu siwe gołębie

Siedzą napuszone jak siwe kule
i łypią oczkami na wszystkie strony,
są zmarznięte, wygłodniałe i wypatrują pożywienia tak samo,
jak te siedzące na dębie czarne wrony

A kiedy jakiś dobry człowiek
rzuci im garść okruchów lub ziarna, czy resztki pożywienia,
to wszystkie wygłodniałe ptaki rzucają się na nie
i zjadają je w oku mgnienia

Krótki jest ten dzień zimowy,
ale mnie tu, gdzie przebywam dłuży się niesamowicie,
bo w bólu i cierpieniu
straszliwie wolno upływa mi życie

Dzień tygodniem, a nawet miesiącem się staje
i w tym czekaniu, tym bólu i udręce
niesie nam cudowną pomoc ordynator dr Janusz,
któremu składam dzięki za jego szlachetne serce i jego złote i zręczne ręce

Za uśmiechy uroczych pielęgniarek
i za życzliwość pracujących tu lekarzy
jestem bardzo wdzięczny i gdybym mógł,
to odznaczyłbym Orderem uśmiechu cały personel,
tak mi się roi, tak mi się marzy

Utwór ten dedykuję dr. Januszowi Tuchendlerowi

Wrocław, 8. grudnia 1998r.
 

Mieczysław Hałat

''Droga stroma i śliska''

Piekło mam w sercu, piekło mam w duszy
Nie widzę, nie mogę dojrzeć ni skrawka nieba,
a tak bardzo chciałbym go ujrzeć,
tak bardzo mi teraz tego potrzeba

Szczęście mnie bowiem  opuściło,
bo dziewczyna, którą przez całe lata kochałem
nagle odeszła gdzieś bardzo daleko
i teraz sam z moją rozpaczą pozostałem

Moja miłość do niej była tak wielka,
że dech mi w piersiach zapierała
i mimo to, ze była taka wielka i taka piękna
na nic mi się jednak nie zdała

Nie pomogła moja wielka miłość i moje oddanie,
bo naszymi krokami kto inny kieruje
i gdzie  indziej wyrok o nas zapada
i kto inny o naszym życiu, o naszym losie decyduje

Wyrok był dla mnie niezwykle okrutny
i teraz wszędzie samotnie chodzę,
bez celu, bez pragnień i marzeń,
po tej ciernistej, pełnej przeszkód i głazów drodze

Jestem jak ślepiec, który zgubił drogę,
a droga na, którą wchodzi jest stroma i śliska
i ledwie zrobi do góry parę kroków, spada na dół
obok wielkiej otchłani i nie wie, że śmierć była tak bliska

Nie mogę w żaden sposób z tego się pozbierać
Po tym co mnie spotkało nie mogę przyjść do siebie
Piekło przeżywam za życia tu na ziemi,
a jeszcze tak  niedawno byłem w niebie

Wrocław 9. września 1998r.

Mieczysław Hałat

"Dziękuję ci za wszystko"

Dziękuje Ci za Twój prześliczny uśmiech,
                     za Twoje zalotne spojrzenia,
                     za Twoje dobre serduszko,
                     za moje o Tobie cudowne sny i marzenia

 Dziękuje Ci za to, że jesteś i  będziesz,
                      za to że mogę Ci w oczy zaglądać,
                      za to, że mogę się cieszyć razem z Tobą jasnym słońcem
                      za to, że razem możemy księżyc i złote gwiazdy oglądać

 Dziękuje Ci  za to, że mogę być blisko Ciebie,
                                że mogę chodzić z Tobą po lesie,
                                że mogę z Tobą zbierać jagody i grzyby,
                                że mogę z Tobą słuchać, jak z dali kukułki kukanie się niesie

  Dziękuje Ci za to, że chodzisz razem ze mną po deszczu,
                              że kiedy chodzimy po górach, to wiatr nam włosy rozwiewa,
                                że mogę z Tobą chodzić po parku,
                                że mogę z Tobą słuchać, jak ptak na drzewie ślicznie śpiewa

 Dziękuje Ci za Twoją czułość i troskę o mnie
                        za to, że kiedy Cię widzę, to serce mi szybciej bije,
                        za to, że jesteś przy mnie,
                        za to, że dla mnie żyjesz

Wszystko co takie cudowne było, co z Tobą przeżyłem
wraz z Twoim obrazem w mym sercu głęboko wyryte zostało
i pamięć o tym w  nim nigdy nie zginie i do końca mych dni
będę Cię kochał całym swym sercem i duszą całą

Wrocław  1. grudnia 1998r.

------------------------------------------------------------------------

Mieczysław Hałat

''Jasne promyki słońca''

Niebo zasnute czarnymi chmurami,
zimny deszcz ze śniegiem, siąpi, pada, leje.
Krople deszczu o parapet i o szyby dzwonią,
a wiatr huczy, jak opętany wyje, szumi i wieje

Smutek mnie wielki ogarnia,
kiedy przez okno na to patrzę,
na płacz mi się zbiera,
gdy widzę, jak niebo łzami deszczu  płacze

Sam siedzę w domu
zapomniany przez cały świat i wszystkich ludzi,
stąd smutek i wielka rozpacz w mym sercu się rodzi
w mym sercu się budzi

Powoli dzień za dniem w samotności mija
i jeszcze wolniej mija noc za nocą.
W dzień nie widać na niebie ni śladu słońca,
a wnocy srebrnego księżyca i gwiazd, co niebo złocą

Te dni jeden do drugiego i noc do nocy są tak podobne,
jak podobne są do siebie paciorki różańca na nitkę nawleczone
i kiedy na te ponure, deszczowe dni i noce patrzę,
to  w smutku wielkim się pogrążam i w smutku tonę

Brak mi chęci do życia,
a także brak mi do życia woli
Wszystko mnie drażni, wszystko  dokucza,
wszystko mi przeszkadza i wszystko  mnie boli

Utraciłem szczęście, utraciłem zdrowie,
sam zostałem w domu
z moim cierpieniem z udręką w sercu  i duszy,
zapomniany, niepotrzebny nikomu

Od dłuższego już czasu,
od wielu, wielu dni  i nocy
pozostaje w  rękach i w sidłach
złych duchów i złych mocy

Najgorsze są dla mnie noce,
zasnąć nie mogę, spać nie mogę,
a jeśli już zasnę, to śnią mi się demony, koszmary,
które budzą we mnie lęk i trwogę

Szczęście moje nie ma granic,
gdy ktoś w dzień mnie odwiedzi,
dotrzyma mi towarzystwa,
porozmawia, i chwilę ze mną posiedzi

Najczęściej przychodzą do mnie,
moje kochane dziewczęta
i jestem każdej z nich za to wdzięczny,
że o mnie nie zapomniała, że o mnie pamięta

Są dla mnie , jak jasne promyki słońca,
i kiedy, któraś z nich do mnie przychodzi,
to zaraz jaśniej się w mieszkaniu robi,
a w mym sercu i duszy, chęć do życia znowu się rodzi

Swoją młodością, swoją radością
dodają mi do życia otuchy
i na jakiś czas znikają z mego domu i z moich snów
koszmary, demony i wszystkie złe duchy

Ale kiedy przez kilka dni nikt nie dzwoni i nie przychodzi,
to niepokój mnie wielki ogarnia, serce mi nierówno bije
w piersiach coś mnie dławi i uciska,
źle się czuję, ledwie chodzę, ledwie żyję

 Wrocław,  5. lutego 1999r.
 

------------------------------------------------------------------------

 Mieczysław Hałat

''Godzina duchów''

Już   północ,  godzina  duchów,
godzina  dwunasta,
w mym sercu rodzi się niepokój i smutek
i coraz bardziej narasta

W   tej godzinie duchów
czekam na odwiedziny,
kogoś bliskiego i kochanego,
kogoś z mojej rodziny

Może sobie przypomni
i mnie dzisiaj odwiedzi,
Ta którą kochałem, która odeszła
i przyjdzie, porozmawia, posiedzi

Przytuli się do mnie,
spojrzy mi głęboko w oczy, przywita się czule
i  zapomnę o ponurej samotności
i znikną zaraz niepokoje i bóle

Może moja kochana matka
zjawi się obok mnie i powie,
synku drogi, widzę cierpienie na twej twarzy,
straciłeś chyba swe zdrowie

Masz smutek w oczach,
samotny jesteś , jak palec boży.
Samotni ludzie są nieszczęśliwi,
samotni ludzie , to ludzie chorzy

Postarzałeś się bardzo,
masz zmarszczki na twarzy i siwe skronie
i nad moim wyglądem gorzko zapłacze
i  załamie  swe  dłonie

Przecież jeszcze niedawno,
byłeś synku przystojnym człowiekiem,
a ja jej na to odpowiem, Mamo zapominasz,
że ostatnio  widzieliśmy się chyba przed wiekiem

I ze smutną i zgaszoną twarzą
zmartwiona tym wielce,
zniknie mi z  oczu,
a w mej piersi mocniej zabije mi serce

Potem zjawi mi się mój ojciec
i powie do mnie  chłopcze drogi,
widzę, że źle się tu czujesz
widać, że dokuczył ci los okrutny i srogi

A jeśli ci tu źle,
to rzuć  to  wszystko  do kata
i chodź  razem z nami do innego,
do lepszego niż ten  świata

Ale nikt mnie w tej godzinie duchów nie odwiedził,
ni ojciec, ni matka, ni żona,
dalej pozostałem ze swoim cierpieniem
i wszystko we mnie powoli umiera i kona

4. kwietnia 1999r.

------------------------------------------------------------------------

Mieczysław Hałat

"Konie, powozy, dorożki, karety"

Hej konie! Konie! Prześliczne koniki
gniadosze, kasztany, taranty, bułanki
Już nie ma dziś tych wspaniałych  koni,
już nikt na koniu nie jedzie do swojej bogdanki

Już nigdzie nie ujrzysz dziarskiego ułana
Już  nie widać nigdzie kirasjera ni szwoleżera,
bo nie ma już dla nich tych, pięknych koni,
bo inne już czasy, bo inna już era

Zniknęły już z naszego życia na zawsze parady,
przemarsze  oddziałów  konnicy
Już  nikt  nie ujrzy ułana w czaku na głowie,
na promenadzie,  ni  miejskiej  ulicy

Rzadko można spotkać dziś konia,
może jeszcze na gonitwach na hipodromie,
gdzie rumak jeszcze  panuje nad ludźmi,
jak waleczny i potężny król na tronie

Nie widać także dorożek, powozów i karet,
zniknęły z ulic te wszystkie pojazdy,
wyparte zostały w brutalny sposób
przez Fiaty, Ople  i Mazdy

Już  nigdy nie ujrzysz starego stangreta,
jak na koźle dorożki z zimna zacierał swe dłonie,
a potem głośno, donośnie strzelał z bata
i cmokając zachęcał do biegu swe konie

A ileż to zakochanych par wożonych było,
tą dorożką przez tego starego woźnicę,
a czego nasłuchał i napatrzył  się
wioząc kochanków przez miejskie ulice

A gdy nad ranem, drzemiąc na koźle,
wracał przez miasto do domu , do żony,
to nawet nie słyszał stukotu końskich kopyt,
tak bardzo był zmęczony

Łza mi się w oku kręci, ogarnia mnie wielki smutek,
gdy sobie pomyślę, że nas miastowych ludzi,
już nigdy turkot przejeżdżającej dorożki i stukot końskich kopyt
nocą  ze  snu  nie  zbudzi

Teraz mieszkańcy miast mają o wiele gorzej,
bo zamiast turkotu dorożki, tramwaj z hukiem wjeżdża im niemal do ucha i w tym potwornym hałasie spać nie można,
czy  to w dzień biały, czy to jest noc głucha

Żal mi, że te gniadosze, siwki, dorożki, karety
wyparte zostały przez hałaśliwe, mechaniczne konie
i tak mi się wydaje że w tym potwornym hałasie,
cały świat się  zgubi  i utonie

Wrocław 1. czerwca 1999r.

Mieczysław Hałat

''Dziewczęta''

Dziewczęta, piękne dziewczęta, jesteście jak kwiaty
Jesteście piękniejsze od róży,
kiedy na was patrzę, to serce mi szybciej bije,
a w żyłach krew mi kipi, krew mi się burzy

Chodzicie ubrane tak kolorowo,
niczym prześliczne barwne motyle,
podziwiam wasz wdzięk i urok
i przed waszą urodą mą głowę chylę

Wszystkie jesteście prześliczne;
blondynki, brunetki, a także i rude,
młode i nieco już starsze,
mniej  i bardziej puszyste i chude

Cudownym uśmiechem, zalotnym spojrzeniem
bierzecie nas do swojej niewoli
i  to jest początek naszego szczęścia
i zarazem początek naszej niedoli

Każda z was ma w sobie coś,
co nas urzeka, wabi i kusi
i choćby chłopak bronił się nie wiem jak,
to w końcu ulegnie i zakochać się musi

I kocha się chłopak w pięknej
podobnej do kwiatu róży dziewczynie,
zapominając o całym świecie,
o ojcu, matce, o całej rodzinie

Ale szczęśliwe chwile szybko płyną,
tak szybko, jak w górskim potoku płynie woda
i tak samo szybko u dziewczyny podobnej do kwiatu
przemija wdzięk, czar i uroda

Naraz dziewczyna staje się szorstka kłótliwa i zimna
Już nie jest taka miła i urocza , jak dawniej była
i z przepięknego kwiatu  róży
w kłujący oset się zamieniła

Kończy się wszystko; cudowne uśmiechy, spojrzenia,
kończy się zauroczenie, miłość i kochanie,
a po dziewczynie kiedyś pięknej jak róża
w naszym sercu i głowie tylko wspomnienie zostanie

Sulistrowiczki 2. lipca 1999r.

Mieczysław  Hałat

"Kto z nas nie pytał?"

Czy warto żyć? Kto z nas nie pytał?
Kto poznał smak miłości, kto słodycz samą pił z tej czary,
ten z gwiazd złocistych wyczytał,
że treścią życia jest cierpienie, łzy i ofiary

Brakuję mi teraz dziewczyny kochanej
i nie mam już o kim marzyć
Nie mam już o kim śnić i roić,
nie mam już kogo miłością darzyć

A życie bez miłości i bez marzeń,
to życie ponure i smutne, życie bez uroku,
podobne do ciemnej nocy,
podobne do czarnego mroku

Kiedy się bardzo kocha,
to miłość przeplata się z zazdrością,
stąd morze łez i otchłań cierpienia,
smutek na przemian z wielką radością

Za każdą chwilę naszego szczęścia
trzeba zapłacić cierpieniem i łzami
Nieraz nie ma końca tego cierpienia,
i ta udręka ciągnie się całymi latami

Nie wiem kto od nas, za naszą miłość
tak wielkiej zapłaty żąda,
bo chyba nie dobry Bóg, który łaskawym okiem
z góry na nas spogląda

Może tej zapłaty żąda,
jakiś zły duch, albo jakaś zła siła?
Może sądzi, może liczy na to,
że nasza godzina już wybiła?

Bo wie że bez kogoś bliskiego i kochanego
i bez miłości żyć nie warto,
tak samo nie można żyć samotnie
ze złamanym sercem i duszą cierpieniem rozdartą

Sulistrowiczki 8. lipca 1999r.

Mieczysław Hałat

"Każdego dnia czekam na ciebie"

Każdego dnia czekam na Ciebie,
czekam bo kocham i tęsknię za Tobą,
godzina za godziną,
doba za dobą

Każdego rana, kiedy jasne słoneczko
pojawia się na błękitnym niebie
w blasku ślicznej, porannej zorzy,
czekam na Ciebie

A kiedy wieczór się zbliża,
wielkimi krokami nadchodzi,
to mam nadzieję, że się pojawisz, że Cię zobaczę,
taka nadzieja w mym sercu się budzi w mym sercu się rodzi

Czekam na Ciebie również,
kiedy srebrzysty księżyc świeci pogodną nocą,
a towarzyszące mu gwiazdy swym blaskiem
niebo prześlicznie złocą

Z nadzieją wielką, z udręką wielką
stale na Ciebie czekam,
złorzeczę, swój los przeklinam,
na swój los narzekam

Czarę goryczy, żalu i smutku
od dawna, każdego dnia piję
i to czekanie na Ciebie i ta udręka sprawia,
że serce mi ledwie bije

Połowę życia dałbym za to,
byś teraz tutaj przy mnie się zjawiła,
bym Cię mógł przytulić do mojej piersi,
dziewczyno moja miła

Ale serce mi mówi, że nie przyjdziesz,
bo los zły, okrutny i srogi,
tak zadecydował, zarządził i sprawił,
że za nic nie możesz pokonać dzielącej nas drogi

Sulistrowiczki  1. sierpnia 1999r.

Mieczysław Hałat

''Gdyby mogły wrócić młode lata''

Gdyby zegar życia można cofnąć
i mogły wrócić młode lata, lata szkolne,
to zgodziłbym się bez wahania,
chociaż nieraz były uciążliwe i mozolne

W porównaniu z dniem dzisiejszym,
to były lata przecudowne, przeurocze
Kochałem się wtedy w koleżance z drugiej ławki,
okazując jej swą miłość, pociąganiem za warkocze

Była to dziewczynka śliczna, czarnowłosa, czarnooka,
o imieniu, nie pamiętam, chyba Ania,
która na mnie często spoglądała swym prześlicznym czarnym okiem,
chociaż cały zastęp chłopców za nią ganiał

Nieraz walczyć trzeba było z kolegami,
bo zazdrośni byli o nią wielce,
zazdrościli mi tych jej częstych, na mnie spojrzeń,
podejrzewając nie bez powodu, że oddała mi swe serce

Szczytem szczęścia było dla mnie, kiedy dała mi jabłuszko,
ale stało się to  niemal powodem mojej zguby,
bo za ten z dobrego serduszka otrzymany podarunek
oberwałem wielkie lanie od Michała oraz Kuby

Potem były jeszcze inne szkoły,
były nowe liczne, śliczne koleżanki,
coraz większe, doroślejsze i piękniejsze,
Basie, Zosie, Kasie, Danki

W tych dziewczynach się kochałem
i swą miłością już młodzieńczą je darzyłem,
nie ciągnąłem za warkocze, nie szczypałem,
a całowałem, śniłem o nich i marzyłem

Z rozrzewnieniem i łzą w oku
wspominam tamte cudowne lata, tamte czasy,
ale zapominam już imiona dziewczyn, w których się kochałem
i do której chodziły szkoły i do której klasy

Wiem, że zegara życia nie można cofnąć,
za żadne skarby, za złoto i srebro całego świata
i młodości się już nigdy nie odzyska
i nigdy już nie powrócą tamte urocze, szkolne lata

Chociaż nieraz żal mi, że czasu się nie cofnie,
że już ślicznej Ani nie zobaczę, nie pociągnę za warkocze
i smutno mi, że skończyło się dla mnie bezpowrotnie,
to wszystko co było takie piękne i urocze

Sulistrowiczki 8. sierpnia 1999r.

Mieczysław Hałat

''Och ty muzo''

Na nic cały mój olbrzymi trud,
na nic mój szaleńczy wysiłek się zdaje,
za nic nie mogę napisać ni jednego wiersza,
bo opuściła mnie moja muza, pachnąca wiosną, pachnąca majem

Była dla mnie całym światem, była dla mnie wszystkim,
nie mogłem bez niej zrobić ni jednego kroku,
a kiedy mnie opuściła, to wraz nią zgasło jasne słońce, gwiazdy zbladły,
a ja znalazłem się w ponurym, czarnym mroku

Była dla mnie najpiękniejszą muzą,
pobudzała moją wyobraźnię, była mym natchnieniem
panowała nad mym sercem i myślami,
była moim nieodłącznym cieniem

Swym uśmiechem, blaskiem swoich oczu
rozjaśniała, umilała moje życie
i myślałem i zdawało mi się wtedy,
że przebywam pośród bogów na Olimpu szczycie

Tutaj na Olimpie pod opieką mojej muzy
w towarzystwie licznych bogów czułem się bezpiecznie
i tworzyłem i pisałem niczym w transie, łudząc się,
że me szczęście nigdy się nie skończy, że trwać będzie wiecznie

Ale kiedy mnie moja muza opuściła,
to bogowie się ode mnie odwrócili,
już nie byłem im podobny
i z Olimpu mnie strącili

Znalazłem się znów na ziemi
okrytej czarnym, ponurym mrokiem,
gdzie nie widać ni skrawka nieba, ni promyka słońca,
gdzie w ciemności potykam się z każdym krokiem

Nie ma też mojej pięknej muzy, bo odeszła
Już mi swym uśmiechem i spojrzeniem świata nie rozświetli nie rozjaśni,
żeby był taki piękny, jasny, taki barwny, kolorowy,
niczym w bajce, niczym w baśni

Fala żalu i smutku zalewa mi serce oraz duszę,
na myśl o tym, że już jej więcej nie zobaczę, nie usłyszę
i o jej pięknych oczach, jej uśmiechu i uroku
już nigdy więcej nie napiszę

Och Ty Muzo, piękna Muzo,
kogo teraz laurem mamisz?
Kogo teraz spojrzeniami, uśmiechami
czarujesz i wabisz?

Gdzie i komu teraz,
wieniec z liści wawrzynowych obiecujesz?
Komu teraz patronujesz,
kim się teraz opiekujesz?

Wrocław 13. października 1999r.

------------------------------------------------------------------------
 
 

Mieczysław Hałat

''Dzień zaduszny''

Cmentarze, polskie cmentarze
Kurhany, groby, mogiły
w każdym z nich spoczywa ktoś,
kto był dla nas drogi, kochany i miły

Leżą tu nasi kochani i bliscy,
zasnęli głębokim snem wiecznym,
bezwładni, spokojni i zimni,
czekając na przebudzenie przed sądem ostatecznym

Kiedy byli razem z nami
kochaliśmy ich i oni darzyli nas miłością,
byliśmy szczęśliwi i oni byli szczęśliwi,
żyjąc pełnią życia, tryskali wprost radością

I zabrała ich śmierć okrutna,
śmierć bezlitosna, która przychodzi podstępnie i skrycie
niszcząc ludzkie szczęście, ludzką radość
i zabiera ludziom życie

Umarli już nic nie czują i już nie cierpią,
za to żywym z bólu i żalu serce się ściska,
zwłaszcza dzisiaj w Święto Zmarłych,
kiedy patrzą na groby tych co odeszli z bliska

Wszystkie groby ozdobione są kwiatami,
cały cmentarz w kwiatach tonie
pośród kwiatów na każdym grobie
niezliczona ilość zniczy jasnym ogniem płonie

Dym i woń palących się świec i zniczy
wraz z modlitwą hen ku niebu się unosi,
każdy modli się gorąco za dusze swoich bliskich
i o zbawienie i o łaski dla nich Boga prosi

I słoneczko jasne  nam się pokazało,
uśmiecha się do nas z góry radośnie i wesoło,
płynie po błękicie coraz wyżej
i złotymi promieniami sypie wkoło

Wrocław 2.  listopada 1999r.

Mieczysław Hałat

''Dlaczego tak się stało?''

Co chwilę wyglądam przez okno
i na zatłoczony chodnik patrzę,
bo mam jeszcze nadzieję, że wśród przechodniów,
Twoją wdzięczną postać zobaczę

Chociaż wiem, że Cię już nie ujrzę,
ale się oszukuje i łudzę
i w moim zakochanym sercu,
nikłą nadzieję budzę

Przeżyłaś w tym domu dziewczęce, cudowne,
najpiękniejsze w swoim życiu lata
i będziesz pamiętać o tym,
do końca życia, do końca świata

Byłaś tu bardzo szczęśliwa,
mówiłaś, że czujesz  się tu jak w niebie,
a dzisiaj omijasz ten dom z daleka
i nic nie ciągnie tu Ciebie

Dlaczego tak się stało?
Dlaczego obchodzisz go z dala z każdej strony
i nie wstępujesz w jego progi,
czyżby był   zadżumiony?

Tu ze ślicznego podlotka,
zamieniłaś się w kobietę dojrzałą,
tutaj przeżyłaś pierwszą, wielką i niepowtarzalną miłość,
kochając całym dziewczęcym sercem i duszą całą

Tutaj marzyłaś, śniłaś i roiłaś,
tęskniłaś i na miłość czekałaś
Tutaj zakochałaś się miłością czystą bez skazy
i swe dziewczęce serduszko mi oddałaś

Tuliłaś się do mnie,
czarowałaś mnie uśmiechem, spojrzeniem,
robiłaś wszystko, bym Cię kochał,
bo byłem Twoją miłością, Twoim marzeniem

Moja miłość do Ciebie była równa Twojej,
ale była potężniejsza, była wieczna i trwała,
bo chociaż dziś nie ma Cię tutaj,
to moja miłość do Ciebie w moim sercu nadal pozostała

Nagle jakieś czarne, potworne, złe moce,
jakieś niezwykle okrutne, złe siły
zniszczyły nasze cudowne szczęście
i Ciebie nie do poznania odmieniły

Przestałaś mnie kochać i tęsknić za mną,
spoglądać w oczy, uśmiechać się, tulić się w moich ramionach,
stale byłaś smutna, chłodna, ponura i już wiedziałem,
że Twoja miłość do mnie w Twym sercu umiera i kona

I odeszłaś w dniu dla mnie feralnym 13=go
Dzień ten wytłoczył na moim życiu piętno okrutne,
od tego czasu zadręczam się ponurą samotnością
i pędzę życie rozpaczliwie smutne

A ja marzyłem, a ja roiłem, że razem przejdziemy przez życie,
trzymając się za ręce, z miłością spoglądając na siebie
i będziemy się kochać do ostatniego tchu utraty
i będzie nam się wydawało, że jesteśmy w niebie

Lecz moje marzenia i rojenia nie spełniły się,
rozwiały się, jak wiatr dym rozwiewa,
ale mojego bólu i rozpaczy nic nie jest w stanie rozwiać,
bo w moim sercu i duszy dalej coś płacze, jęczy i żałośnie śpiewa

Cały czas, ten żałobny śpiew dzwoni mi w uszach i  przypomina,
że nie mam po co już żyć i nie mam dla kogo,
bo nie można żyć z sercem złamanym ,
przez dziewczynę tak bardzo kochaną i drogą

Wrocław 16. listopada 1999r.

Mieczysław Hałat

''Jam nie Romeo''

Dzień jak co dzień smutny i ponury
w każdy dzień i w każdą noc stoję tutaj na warcie
i czekam aż się w oknie pokażesz,
czekam z nadzieją, czekam uparcie

I chociaż jam nie Romeo, to taką samą miłość,
jak on do Julii, ja do Ciebie w mym sercu noszę
i stoję tutaj i czekam, by Cię zobaczyć
i modlę się i o to dobrego Boga proszę

Dzisiaj już chyba setny raz,
tutaj na warcie przed Twoim domem stoję,
ale się martwię, że Cię nie zobaczę
bo prędzej tu zamarznę, tego się boję

A Ty tam sobie w cieple siedzisz, popijasz kawę,
a ja tu marznę i z zimna się trzęsę i cały dygocę,
bo mróz na dworze jest siarczysty
i bardzo zimne są już teraz noce

Ty o mnie nawet nie pomyślisz,
a ja nie mogę zrozumieć, jak to się stało,
że jeszcze niedawno serce Twe dla mnie biło,
a dziś już dla mnie bić przestało?

To mnie tak dręczy, to mnie wprost zabija,
bo moje serce jest dla Ciebie pełne miłości,
a Ty się cieszysz z mego cierpienia
i nie masz dla mnie, ni za grosz litości

Dziewczyno, czy nie masz serca,
czy nie masz sumienia?
Czy miłość, wierność i wdzięczność nic dla Ciebie nie znaczą
i nic się nie liczą Twoje przeżycia i Twoje wspomnienia?

Za  namową czarnych duchów wyrzuciłaś  z serca i duszy,
to co takie piękne było, to co szczęście i radość nam dawało,
miłość do mnie, tęsknotę, marzenia i rojenia
i teraz w Twym sercu z tych cudownych uczuć nic nie pozostało

Wrocław 16. grudnia 1999r.

Mieczysław Hałat

"Chory świat"

Co się dzieje, co się dzieje,
świat jest chory, świat niedługo oszaleje
Wszyscy się na siebie boczą,
wszyscy wojny z sobą toczą
Już w rodzinie żona z mężem
walczy słowem, jak orężem.
Siostra z bratem, siostra z siostrą
walczą z sobą bardzo ostro,
to w rodzinie, a w urzędzie,
jeszcze gorzej jest niż  wszędzie,
bo urzędnik, to jest władza,
niech tej władzy petent nie przeszkadza
Wszędzie radni podwyższają sobie diety i biadolą,
że za mało zarabiają, narzekają, kłócą się i warcholą
Po szpitalach i przychodniach, pielęgniarki i lekarze
walczą z rządem o podwyżki, walczą o  godziwe gaże
I rolnicy też w bój poszli, podążając za ogólnym prądem,
ich wódz zapowiedział obalenie władzy i twardą walkę z rządem
W sejmie też się wojna toczy, nie na pięści, a na słowa
i od tej pustej gadaniny, wodolejstwa puchną uszy, boli głowa
Na najwyższych szczeblach władzy też się słyszy surmy zbrojne
i tu pokoju nigdy niema, bo ktoś komuś wypowiada stale wojnę
Z partiami coś jest nie tak, kilku ludzi już stronnictwo,
wierzy w swoje powołanie w swe dziejowe posłannictwo
Twardo walczą z sobą o stanowiska o  kanapy o fotele,
a tych stanowisk i  tych  kanap, tych foteli jest niewiele
Każdy chory jest na władzę i chciałby zostać dyrektorem,
lub prezesem jakiejś spółki, posłem czy też senatorem
Amatorzy, kanapowi politycy, do uczciwej pracy się zabierzcie,
zajmijcie się produkcją, usługami na wsi, czy to w mieście
Dość tych kłótni, bratobójczych wojen, podgryzania,
dość lamentów, biadolenia, dość bełkotu, dość gadania
Cały naród  powyżej uszu dość ma tego,
tych waszych wojen i potyczek, zamieszania obłędnego
        Innych krajów wojna ta prawdziwa  nie omija,
choćby taka  mała republika, jak Czeczenia
Ludzie cierpią, ludzie marzną, ludzie za kraj giną,
a agresorzy tych broniących swego kraju obarczają za to winą
 

W każdym dniu na tym świecie, tysiące ludzi życie traci,
za bezduszność, tych co rządzą szary człowiek drogo płaci,
tak się dzieje w Indonezji w niespokojnym dziś Kosowie,
w Izraelu i Libanie, ludzie giną, tracą zdrowie
Jak świat stary, jak świat światem,
nigdy jeden człowiek dla drugiego nie był bratem
Ludzie ciągle wojny toczą, napadają i mordują,
a parlamenty te krajowe i światowe dyskutują, obradują
Należy jednak mieć nadzieję, że w sercach i umysłach ludzkich coś się stanie
i rozwaga weźmie górę i nastąpi przebudzenie i  opamiętanie
I to nowe trzecie,   nadchodzące, tysiąclecie,
będzie pierwszym, w którym trwały pokój zapanuje na tym świecie

Wrocław 10. lutego 2000r.
Słowo Polskie 25. lutego 2000r.
 

Mieczysław Hałat

"Och reformo!"

Kiedy serce mi dokucza,
kiedy w piersiach coś zaboli,
to początek mej gehenny,
to początek mej niedoli

Z tą chorobą wczesnym rankiem,
idę , pędzę do przychodni, do doktora,
tu kolejka do drzwi sięga,
chociaż taka wczesna pora

Muszę odstać, nie ma rady,
po godzinie otrzymuję od doktora skierowanie
na EKG, do Rentgena, do Pracowni analitycznej
i znów staję do kolejki i znów tu i tam czekanie

W dniu następnym, kiedy było jeszcze ciemno,
ustawiłem się znów w kolejce
i przeklinam wraz z innymi, tę Reformę,
a ze zmęczenia ledwie bije moje serce

Wreszcie po dniach pięciu, albo sześciu tej wędrówki
z wynikami badań i analiz dostałem się do lekarza
i na pytanie z czym przychodzę, opowiadam co mnie boli,
a on na to, że w mym wieku, to normalne, to się bardzo często zdarza

Potem doktor wyszedł z poza biurka
i poprosił bym zdjął marynarkę i koszulę
i słuchawką piersi i plecy mi osłuchał i paluszkiem mi opukał,
jakby tym pukaniem chciał wypłoszyć z mego ciała wszystkie bóle

Dokonawszy tej czynności napisał mi receptę
i wyjaśnia, jak brać leki i szeroko się nad tym rozwodzi,
życzy mi powrotu do zdrowia, grzecznie żegna
i głośno woła; Następny niech wchodzi!

Od tego biegania i stania w kolejkach, tak mi nogi spuchły,
że nie mogłem chodzić i coraz wolniej biło moje skołatane serce,
ale nie udałem się do lekarza, bo usłyszałbym ,że w mym wieku, to normalne,
tylko położyłem się do łóżka, by w nim umrzeć, a nie gdzieś tam  w kolejce

Och Reformo Służby Zdrowia,
skorzystali na tobie pracownicy Kasy Chorych, dyrektorzy i ordynatorzy,
niezbyt wiele zarobiły na tym, pielęgniarki i młodzi lekarze,
a stracili błąkający się po przychodniach ludzie biedni, starzy, ludzie chorzy

Wrocław 18. lutego 2000r.
Słowo Polskie 12. marca 2000r.

Mieczysław Hałat

"Prześliczna muza"

Ty jesteś moją prześliczną Muzą
Jesteś dla mnie, jasnego słońca złotym promieniem
Jesteś moim uroczym, niezapomnianym snem
Jesteś moim cudownym marzeniem

Ty jesteś dla mnie, niczym świeża, pachnąca wiosna,
Jesteś dla mnie zielonym majem
Jesteś dla mnie jasnym niebem
Jesteś dla mnie prawdziwym rajem

Niczym gwiazdy, co świecą i błyszczą na niebie,
takie są Twoje prześliczne oczy,
a Twój uśmiech chwyta mnie za serce,
taki jest cudowny, taki jest uroczy

Twój miły i srebrzysty głos,
jest wspaniałą muzyką dla mojego ucha
i z wielką radością i wielką rozkoszą,
do końca życia, bym go słuchał

Marzę by Cię znowu zobaczyć
i przytulić do piersi, ucałować Twe usta, Twe dłonie,
bo kocham, tak jak dawniej i w moim sercu nadal
miłość do Ciebie wielkim ogniem płonie

Tęsknię za Tobą moja, piękna Muzo,
tęsknię w dzień w promieniach słońca, tęsknię i nocą,
kiedy księżyc świeci i wolno po niebie płynie,
a gwiazdy swym blaskiem niebo prześlicznie złocą

Kocham Cię moja śliczna Pani,
kocham Twój miły głos, cudowny uśmiech, zalotne spojrzenie
i wszystko oddałbym za to, byś do mnie wróciła,
taka jest moja prośba, takie jest moje marzenie

Wrocław 22. lutego 2000r.
 

Mieczysław Hałat

"Ty jesteś mym ojcem"

Mój Panie,
mój dobry Boże,
jestem tylko słabym, grzesznym człowiekiem,
który modli się do Ciebie w wielkiej pokorze

Jestem marnym prochem,
drobnym pyłkiem jestem we wszechświecie,
ale Ty jesteś mym ukochanym  ojcem,
a ja jestem  Twe dziecię

Ty widzisz dobry Panie,
jak błądzę po świecie, po jego krętych drogach,
ale wierzę i zawsze wracam do Ciebie,
wracam do mego Boga

Bo podczas chrztu świętego
wlałeś dar swej wiary do mego serca i duszy
i tej wiary nigdy nie utracę
i żadna siła jej  stamtąd nie ruszy

Wierzę, że nie będziesz się na mnie gniewał
i nie odtrącisz mnie od siebie,
odpuścisz mi moje grzechy
i znajdę się obok Twego tronu w niebie

Mój dobry Boże,
Ty znasz moje ułomności,
ale mam nadzieję, że mi je wybaczysz,
bo Twoje serce jest pełne miłości

Ty sam jesteś największą miłością
i nam miłować się poleciłeś
i serca wszystkich ludzi
cudowną miłością napełniłeś

I w moim sercu też roznieciłeś,
wielki płomień miłości, mój dobry Panie
i ogień tej wielkiej miłości będzie płonął,
dopóki me serce bić nie przestanie

Wrocław 20. marca 2000r.

Mieczysław Hałat

"Jedną mamy ojczyznę"

Polska jest jedną dla nas Ojczyzną
i dla tych z prawa i dla tych z lewa,
bo ten sam hymn państwowy,
każdy z nas śpiewa

Jedną jest dla nas Matką
i dla tych co są po prawej i dla tych po lewej stronie
i żeby wydźwignąć kraj po czerwonej zapaści,
należy podać sobie braterskie dłonie

Jedne gwiazdy i jedno słońce nam świeci
i żyjemy pod jednym niebem,
więc podzielmy się sprawiedliwie,
nie tylko samym chlebem

Przecież nie może być tak,
by Ojczyzna dla jednych była niczym macocha,
a dla drugich, ja czuła i kochająca Matka,
która swe dzieci tuli do piersi i bardzo je kocha

Nie jest dobrą Matką taka Ojczyzna,
w której tylko niektóre jej dzieci opływają w dostatki,
a większa ich część żyje w wielkiej biedzie i nędzy
i często żebrze i po kontenerach zbiera odpadki

Nie po to przecież nasza Ojczyzna
wyrwała się z czerwonej niewoli,
by teraz duża część narodu
żyła w jeszcze większej niż przedtem niedoli

Miliony bezrobotnych otrzymuje głodowe zasiłki,
a jeszcze większa rzesza emerytów dostaje nędzne świadczenia
i czy wy panowie rządzący, zarabiający krocie, możecie spokojnie spać
i nie budzi to u was wyrzutów sumienia?

Wrocław 2. kwietnia 2000r.
Słowo Polskie 6. maja 2000r.
 




 


MIECZYSŁAW HAŁAT
zbiory poezji

"TY JESTEŚ PRZEŚLICZNĄ RÓŻĄ"
(rok wydania 2002)

"CO MI W SERCU I DUSZY GRAŁO I ŚPIEWAŁO"
(rok wydania 2003)

"TYSIĄCE SERDUSZEK"
(rok wydania 2004)