Wiedza naukowa
zajmująca się czynnikami szkodliwymi, czyli noksologia (od łac. noxa –
czynnik szkodliwy), uwzględnia szereg pomijanych zazwyczaj aspektów
oddziaływania czynnika szkodliwego na człowieka, do których należy
zróżnicowana podatność poszczególnych osób (rodzin) na czynnik
szkodliwy występujący w pojedynkę lub wespół z innymi, wzajemnie
potęgującymi niepożądane oddziaływanie na zdrowie. W noksologii za
punkt wyjścia procesu diagnostycznego przyjmuje się przyczynę zgodnie z
zasadą wyrażoną po łacinie słowami POSITA CAUSA, PONITUR EFFECTUS,
czyli „gdy działa przyczyna, jest i skutek” oraz NIHIL FIT SINE CAUSA - "nic nie
dzieje się bez przyczyny".
DO ZGŁASZANIA SKUPISK
FORMULARZ KONTAKTOWY
NA STRONIE GŁÓWNEJ
SKUPISKA
CHOROBY W POLSCE
DISEASE CLUSTERS IN POLAND
It is Europe that
is sick, all Europe with
the exception of
Poland. Neal Ascherson
Scottish historian Poland
(in English)
MOVE FOR HEALTH
WALK
POLAND GMO FREE LAND NUKES FREE LAND LAND OF THE FREE *** Poles
are fiercely independent and
stand up for their beliefs. US
Ambassador to Poland Victor
Ashe, Sept 24, 2008 ***
Poland
to ban Monsanto’s
genetically
modified maize
by Agence France-Presse
April 4, 2012
Poland will impose
a
complete ban
on growing the MON810
genetically modified strain
of
maize made by US company
Monsanto on its territory,
Agriculture
Minister
Marek Sawicki said Wednesday.
“The decree is in the works.
It
introduces a complete
ban on the MON810 strain
of maize in Poland,"
Sawicki told reporters,
adding that pollen
of this strain could have
a harmful effect on bees. GMO KILLS BEES
real +
virtual =
symbiotic space
the epidemiologist's view
of the ACTA controversy:
free entities appreciate symbiosis,
parasites hate symbiosis
- dr Halat
miesięcznik
"Świat Konsumenta" Nr
3 (75) marzec 2008
Strona Hałata
PIJ, PIJ, AŻ CI SZCZĘKA ODPADNIE
Kiedy już się nie
wie, co zrobić z nadmiarem gotówki, łatwo sięgnąć
po gadżety reklamowane w dziale zdrowie i uroda. Zanim wyjdą na jaw
odłożone
w czasie niemiłe skutki szarlatańskiego pomysłu, jego sprzedawca
potrafi
stworzyć rozbudowany system akwizycji, podparty przez „naukawe”
autorytety
i sprzedajnych ekspertów od spraw wszelkich…
Ach, pani profesor!
Och, panie docencie! – niesie się głośnym echem
po konferencyjnych salach i telewizyjnych studiach, oddając szczery
zachwyt
luminarzy nauki nad postępem medycyny w służbie zdrowia i urody. Jak tu
nie wierzyć autorytetom, dopingowanym głębokimi przemyśleniami gwiazd
estrady,
sportu, polityki i dziennikarstwa. Ponieważ cena niezależnej opinii
celebreties
może przekraczać możliwości budżetu promocyjnego, product placement
znakomicie
demokratyzuje dostęp do ukrytej reklamy, wprawdzie nielegalnej, ale
powszechnie
praktykowanej. Z pozoru niewinna i pełna troski rozmowa w studio
telewizyjnym
zapewnia nadawcy miłość widzów o miękkich serduszkach i grubą kasę od
zleceniodawcy.
Tak było, jest i będzie dopóki kryptoreklama nie znajdzie finału w
sądzie,
bowiem w odróżnieniu od reklamy, za treść której redakcja nie
odpowiada,
za skutki krypciochy redakcja odpowiada jak najbardziej.
Na co umrzesz?
Choć nieproszony,
pozwolę sobie udzielić przyjacielskiej rady właścicielom
środków masowego przekazu: zacznijcie odkładać na odszkodowania za
współudział
w sprawstwie. Czy to osoba poszkodowana, czy też nieutulona w żalu
rodzina,
prędzej czy później zgłosi się po waszą część zysków z nielegalnego
reklamowania
produktu zagrażającego zdrowiu i życiu, bądź też osiągniętych w wyniku
zaprzeczania istnieniu ryzyka dla zdrowia i życia. W Polsce to raczej
później,
zważywszy na niewyobrażalny na tle dorobku cywilizacji w XXI w. dialog
zamieszczony na łamach tygodnika „Przekrój” 17. stycznia 2008 r. Z red.
Piotrem Najsztubem rozmawia przewodniczący Komisji Zdrowia Sejmu
bieżącej
kadencji dr Bolesław Piecha, ginekolog:
„Red. Najsztub: …Panie pośle, panie doktorze, czytał pan wyniki jakichś
długofalowych, wnikliwych badań na temat skutków tak zwanego biernego
palenia?
Dr Piecha: Takich nie było.
(…)
Red. Najsztub: Pozwoli pan, że panu przypalę.
Dr Piecha: Dziękuję! (tu poseł się zaciąga) Na wycinkowe badania
powoływać
się można. I pierwszą sprawą jest oczywiście cała masa chorób krążenia,
które przypisuje się papierosom jako jednemu z głównych czynników.”
W 2002 r. grupa
ekspertów zawodowo zajmujących się tematem pod egidą
Międzynarodowej Agencji Badań nad Rakiem (IARC) należącej do Światowej
Organizacji Zdrowia ustaliła, że istnieje statystycznie istotny i
spójny
związek między ryzykiem raka płuca u osób niepalących a narażeniem na
dym
tytoniowy pochodzący od ich palących małżonków. Gdy pali mąż, żona
ponosi
20% większe ryzyko raka płuca, niż małżonka niepalącego. Dym żon jest
jeszcze
bardziej trujący dla niepalących mężów – dodatkowe ryzyko raka płuca
wynosi
u nich 30%. Z kolei dodatkowe ryzyko raka płuca u pracowników
narażonych
na dym tytoniowy w miejscu pracy wyliczono na 12-19%. Średnie stężenie
dymu tytoniowego w domach palaczy i w miejscach pracy, gdzie wolno
palić,
mieści się w granicach 2-10 mikrogramów na metr sześcienny powietrza, a
główne substancje rakotwórcze dymu tytoniowego to: benzen,
1,3-butadien,
benzo[a]piren i 4-(metylonitrozamino)-1-(3-pyridyl)-1-butanon. Z tych
powodów
IARC zaliczyła wdychany przez osoby niepalące dym tytoniowy w
środowisku
do kategorii czynników rakotwórczych dla człowieka, czyli do grupy 1.
W 2004 r. w Polsce z
powodu raka płuca zmarło 16 565 mężczyzn (1/3 wszystkich
zgonów z powodu raka u mężczyzn) i 4 641 kobiet (1/8 wszystkich zgonów
z powodu raka u kobiet). Dwie osoby na pięć zmarłych na raka płuca nie
osiągnęły 65. roku życia. Polska ze standaryzowanym współczynnikiem
umieralności
66,7 na 100 000 ludności zajmuje najwyższą niechlubną pozycję spośród
33
państw, które dotychczas przekazały do WHO dane dotyczące zgonów
mężczyzn
na raka płuca w 2004 r. W Wielkiej Brytanii ten sam współczynnik jest
niemal
o połowę niższy i wynosi 34,7.
Klub naprawy poprawy
urody
Swojego czasu
minister zdrowia wykurzał mnie skutecznie z narad kierownictwa
ministerstwa zdrowia. Kłęby dymu wypełniały nawet sekretariat ministra,
a zaniepokojeni interesanci chcieli wzywać straż pożarną. Dym tytoniowy
osobom odpowiedzialnym za zdrowie publiczne w Polsce niezmiennie nie
pozwala
dostrzec opinii powszechnie szanowanych. Prof. Konrad Jamrozik w 2005
r.
na łamach prestiżowego British
Medical Journal (BMJ) stwierdził, że dym tytoniowy w
środowisku pracy
odbiera życie co najmniej dwóm pracownikom na dzień pracy, razem 617 w
ciągu roku, w tym 54 pracownikom obsługi gości, a palenie w domu w
ciągu
roku zabija 2 700 osób w wieku 20-64 lat i 8 000 osób powyżej 64. roku
życia. Narażenie na dym tytoniowy w pracy składa się na 1/5 wszystkich
zgonów osób narażonych na dym tytoniowy w środowisku i na połowę zgonów
pracowników obsługi gości. Wdychanie cudzego dymu tytoniowego miało
doprowadzić
do 1 372 zgonów na raka płuca, 5 239 zgonów z powodu choroby
niedokrwiennej
serca i 4 074 zgonów w następstwie udaru mózgu. Warto przenieść te
oszacowania
na nasze podwórko. W Polsce odsetek palących mężczyzn spadł z 64% w
latach
70. ubiegłego wieku do 40% w latach 2000-2004, odsetek palących kobiet
w tym czasie wzrósł z 21% do 25%. W Wielkiej Brytanii odsetek palących
w latach 2000-2004 szacuje się na 27% wśród mężczyzn i 24% wśród
kobiet.
Ludność Polski w 2005 r. to 38,2 mln, Wielkiej Brytanii – 60,2 mln.
Mając
wszystkie dane, każdy z proporcji może sobie wyliczyć, na co umrą
Polacy
zmuszani do filtrowania cudzego dymu tytoniowego i w razie potrzeby
przedstawić
swoje oszacowania w sądzie.
Zanim palacze i
niepalące ofiary dymu tytoniowego pożegnają się z zadymionym
światem, z przerażeniem obejrzą w lustrze postępujące zniszczenie skóry
twarzy pod wpływem dymu tytoniowego. Tych, których na to stać,
niewątpliwie
skusi reklama i kryptoreklama zastrzyków Botoxu – jadu kiełbasianego
porażającego
mięśnie mimiczne twarzy. Wiele osób, dla których stosowanie Botoxu
stało
się rutyną na równi z goleniem – odpowiednio do płci – twarzy lub nóg,
zbliża się do ideału piękna reprezentowanego przez Michaela Jacksona i
Nicole Kidman, a opartego o unieruchomienie mimiki na stałe. Uśmiech
smutnego
Arlekina można jednak skorygować operacyjnie. Medycyna w służbie
zdrowia
i urody jakże owocnie dla siebie samej dysponuje ofertą adresowaną do
także
do tych, którym Botox spowodował opadanie powiek. Zabieg nosi nazwę
plastyki
powiek (blefaroplastyka) i o jego skuteczności może zaświadczyć sam
George
Clooney. Za bagatelne 1 000 euro można wejść do elitarnego klubu
naprawy
poprawy urody.
Woda naturalnie
uranowa
Według niektórych
opinii sprawa jest jeszcze bardziej prosta. Wystarczy
napromieniować się do syta i odzyskać piękno, młodość i jurność. Do
dzisiaj
woda radioaktywna uznawana jest za tworzywo uzdrowiskowe o wartościach
leczniczych, które miałoby leczyć wiele chorób, w tym poprzez
podnoszenie
poziomu hormonów płciowych. Skoro jest lekiem, nie może równocześnie
nadawać
się do powszechnego spożycia, a zwłaszcza przez kobiety w ciąży, dzieci
i młodzież oraz osoby cierpiące na choroby, w których poziom estrogenów
i androgenów decyduje o przeżyciu, jak rak piersi czy prostaty. To samo
z inhalacjami w dawnych kopalniach uranu. Ciekawe, czy racje medycyny
wieku
rozwojowego i epidemiologii raka uchronią kobiety i ich nienarodzone
jeszcze
dzieci przed pracą w kopalniach. Kierując się zasadą równouprawnienia,
Komisja Europejska stara się wymusić wykreślenie prac pod ziemią we
wszystkich
kopalniach z wykazu prac wzbronionych kobietom. To dalszy postęp myśli
prawdziwie europejskiej. Jeszcze w 2003 r. opublikowany pod szyldem
Unii
Europejskiej „Europejski kodeks walki z nowotworami złośliwymi” nie
pozostawia
wątpliwości, że to badania na górnikach zawodowo narażonych na wysokie
stężenia radonu w powietrzu dostarczyły przekonujących dowodów, że
radon
wywołuje raka płuca. Ekstrapolacja danych z tych badań pozwala
stwierdzić,
że radon jest drugą po paleniu papierosów najważniejszą przyczyną
zachorowania
na raka płuca w ogólnej populacji oraz że większość spowodowanych
radonem
raków płuca występuje u palaczy lub byłych palaczy. Wnioski te
potwierdzają
wyniki uzyskane bezpośrednio, tj. w badaniach nad ryzykiem zachorowania
na raka płuca u osób narażonych na radon w budynkach mieszkalnych.(…).
Budując nowy dom można zazwyczaj kosztem niewielkich nakładów
zabezpieczyć
wnętrze przed nadmiernym stężeniem radonu. W budynkach istniejących
ograniczenie
wnikania radonu jest na ogół również możliwe. Zabezpieczenie przed
radonem
będzie przynosić największe skutki zdrowotne szczególnie u osób
palących.
Myśl ta znajduje udokumentowanie w artykule opublikowanym w 2004 r. w
BMJ:
radon w mieszkaniach jest przyczyną 9% przypadków raka płuc, 2%
wszystkich
przypadków raka w Europie. Dla osób przebywających w mieszkaniach, w
których
stężenie radonu przekracza poziomy wcześniej uznawane za nieszkodliwe,
tj. 100 Bq/m? (bekereli na metr sześcienny) palenie tytoniu i/lub
przebywanie
w dymie tytoniowym stwarza poważne ryzyko zachorowania na raka płuc.
Ryzyko
palących 15-25 papierosów dziennie jest 25,8 (21,3 do 31,2) razy wyższe
w porównaniu z nigdy nie palącymi.
I pomyśleć, że
głównym zmartwieniem niektórych mieszkańców Karpacza,
jest zakopiańska architektura domów pięknie zdobiących podnóże Śnieżki,
a nie troska o zdrowie swoich dzieci, własne i turystów. Po odkręceniu
kranu z wodą zawierającą radon kabina prysznicowa, łazienka i kuchnia
zamienia
się w komorę gazową, w której radioaktywność kilkadziesiąt razy
przekracza
dopuszczalne wartości. Państwowy Zakład Higieny stwierdził, że
większość
ujęć wód na terenie Pogórza Karkonoskiego pobiera do zasilania
wodociągów
wody podziemne, które wykazują znaczą koncentrację radonu. Zakres
obserwowanych
stężeń wynosił od 87,5 Bq/l do 818,1 Bq/l. Zaopatrzenie Karpacza w wodę
pochodzi zarówno z ujęć powierzchniowych o niskim stężeniu radonu
(poniżej
10 Bq/l) oraz z ujęć podziemnych (głębinowych) o wysokim stężeniu
radonu
(do 541,0 Bq/l). Stężenie radonu w wodzie ze studni indywidualnych było
podobne do stężenia radonu w wodzie pochodzącej z ujęć głębinowych.
Radon
jest jednym z produktów rozpadu uranu. Według Państwowego Instytutu
Geologicznego
koncentracje uranu w warstwie powierzchniowej w Polsce wahają się w
granicach
od 0 do 13,3 g/tonę. Prawie całe Sudety charakteryzuje wartość powyżej
2 g/tonę, w bloku karkonosko-izerskim – 3-5 g/tonę, w pojedynczych
punktach
ponad 13 g/tonę. Wody pobrane z tamtejszych podziemnych ujęć z reguły
zawierają
radon, który ulatuje w powietrze, ale też izotopy radu 226Ra i 228Ra.
Podobnie
wody karpackie, co wykazały badania Państwowego Instytutu Górniczego
opublikowane
w 2000 r. Im woda wyżej zmineralizowana, tym więcej izotopów
radu.
W przedwojennej
Ameryce woda wzbogacona radem była hitem rynkowym, na
którym zbił fortunę niejaki William J. A. Bailey, fałszywy lekarz
wyrzucony
już z college’u. Twierdził, że opatentowany przez niego Radithor leczy
wiele chorób poprzez stymulację hormonalną. Współpracującym lekarzom
oferował
17% rabatu za receptę na każdą dawkę wody z radem. Do czasu. Prawie 1
400
butelek Radithoru wypił sławny przemysłowiec, sportowiec i playboy Eben
McBurney Byers, zanim nagromadzony w kościach rad doprowadził do ich
licznych
złamań, a nawet ubytków kości czaszki i szczęki. Zmarł w 1932 r.
żegnany
tytułem w Wall Street Journal „Zanim mu szczęka odpadła, woda z radem
działała
świetnie”.
dr Zbigniew
Hałat
lekarz specjalista epidemiolog, w latach 90. w trzech
kolejnych rządach
główny inspektor sanitarny i zastępca ministra zdrowia ds.
sanitarno-epidemiologicznych
Prezes Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów
www.halat.pl/stowarzyszenie.html
Radon w mieszkaniach jest
przyczyną 9% przypadków raka
płuc, 2% wszystkich przypadków raka w Europie. Dla osób przebywających w mieszkaniach, w których stężenie radonu przekracza poziomy wcześniej uznawane za nieszkodliwe, tj. 100 Bq/m3 (bekereli na metr sześcienny) palenie tytoniu i/lub przebywanie w dymie tytoniowym stwarza poważne ryzyko zachorowania na raka płuc. Ryzyko palących 15 - 25 papierosów dziennie
jest 25.8 (21,3 do 31,2) raza wyższe w porównaniu z nigdy nie
palącymi.
Skumulowana umieralność na raka płuc u palaczy tytoniu i
osób nigdy
nie palących
w zależności od stężenia radonu w mieszkaniu (do 800 Bq/m3)
British Medical Journal, December 21
Radon in homes and risk of lung
cancer: collaborative analysis of individual data from 13
European case-control
studies
S Darby 1, D Hill 1, A Auvinen 2, J M Barros-Dios 3, H
Baysson 4, F
Bochicchio 5, H Deo 6, R Falk 7, F Forastiere 8, M Hakama 9, I Heid 10,
L Kreienbrock 11, M Kreuzer 12, F Lagarde 13, I Mäkeläinen 14, C
Muirhead
15, W Oberaigner 16, G Pershagen 13, A Ruano-Ravina 3,
E Ruosteenoja 14, A Schaffrath Rosario 10, M Tirmarche 4, L Tomáek
17, E Whitley 18, H-E Wichmann 10, R Doll 1
1 Clinical Trials Service Unit and Epidemiological
Studies Unit, Radcliffe
Infirmary, Oxford OX2 6HE
2 School of Public Health, University of Tampere, Tampere,
Finland
3 Area of Preventive Medicine and Public Health, University of Santiago
de Compostela, Spain
4 Institut de Radioprotection et de S?reté Nucléaire, Direction de
la Radioprotection de l'Homme, Service de Radiobiologie et
d'Epidémiologie,
Fontenay-aux-Roses Cedex, France
5 Unit of Radioactivity and its Health Effects, Department of
Technology
and Health, Italian National Institute of Health, Rome, Italy
6 Department of Applied Statistics, University of Reading, Reading
RG6 2AL
7 Swedish Radiation Protection Authority, SE-171 16, Stockholm,
Sweden
8 Department of Epidemiology, Rome E Health Authority, Rome,
Italy
9 Finnish Cancer Registry, Helsinki, Finland
10 Institute of Epidemiology, GSF Research Centre for Environment and
Health, Neuherberg, Germany
11 Institute of Biometry, Epidemiology and Information Processing,
University of Veterinary Medicine, Hannover, Germany
12 Department of Radiation Protection and Health, Federal Office for
Radiation Protection, Neuherberg, Germany
13 Institute of Environmental Medicine, Karolinska Institute, S-171
77, Stockholm, Sweden
14 STUK-Radiation and Nuclear Safety Authority, Helsinki,
Finland
15 National Radiological Protection Board, Chilton, Didcot OX11
0RQ
16 Tumorregister Tirol, Innsbruck, Austria
17 Epidemiology Unit, National Radiation Protection Institute, Prague,
Czech Republic
18 Department of Social Medicine, University of Bristol, Bristol BS8
2PR
Objective: To determine the risk of lung cancer
associated with exposure
at home to the radioactive disintegration products of naturally
occurring
radon gas
Design: Collaborative analysis of individual data from
13 case-control
studies of residential radon and lung cancer.
Setting; Nine European countries.
Subjects: 7148 cases of lung cancer and 14 208
controls.
Main outcome measures: Relative risks of lung cancer and
radon gas concentrations
in homes inhabited during the previous 5-34 years measured in
becquerels
(radon disintegrations per second) per cubic metre (Bq/m3) of household
air.
Results: The mean measured radon concentration in homes
of people in
the control group was 97 Bq/m3, with 11% measuring >200 and 4%
measuring
>400 Bq/m3. For cases of lung cancer the mean concentration was
104 Bq/m3.
The risk of lung cancer increased by 8.4% (95% confidence interval 3.0%
to 15.8%) per 100 Bq/m3 increase in measured radon (P=0.0007). This
corresponds
to an increase of 16% (5% to 31%) per 100 Bq/m3 increase in usual
radon--that
is, after correction for the dilution caused by random uncertainties in
measuring radon concentrations. The dose-response relation seemed to be
linear with no threshold and remained significant (P=0.04) in analyses
limited to individuals from homes with measured radon <200
Bq/m3. The
proportionate excess risk did not differ significantly with study, age,
sex, or smoking. In the absence of other causes of death, the absolute
risks of lung cancer by age 75 years at usual radon concentrations of
0,
100, and 400 Bq/m3 would be about 0.4%, 0.5%, and 0.7%, respectively,
for
lifelong non-smokers, and about 25 times greater (10%, 12%, and 16%)
for
cigarette smokers.
Conclusions: Collectively, though not separately, these
studies show
appreciable hazards from residential radon, particularly for smokers
and
recent ex-smokers, and indicate that it is responsible for about 2% of
all deaths from cancer in Europe.
BMJ, doi:10.1136/bmj.38308.477650.63 (Accepted 2
November 2004, published
21 December 2004)
Science
Gene variant may raise lung cancer risk from radon
exposure
Last Updated: 2006-09-19 16:06:31 -0400 (Reuters Health)
NEW YORK (Reuters Health) - Gene variants that result in
decreased amounts
of glutathione-S-transferase M1 (GSTM1), may raise the risk of lung
cancer
related to radon exposure, new research suggests. Moreover, the
findings
confirm that such variants also seem to increase the cancer-causing
effect
of secondhand smoke.
Both radon and secondhand smoke are thought to promote
carcinogenesis
through the formation of reactive oxygen species. GSTM1 is an enzyme
that
detoxifies these species and their derivatives.
In an earlier study Dr. Matthew R. Bonner, from the
University at Buffalo
in New York, and colleagues had shown that the GSTM1 null genotype
increases
the risk of lung cancer for never smokers exposed to secondhand smoke.
In the present analysis, the authors sought to confirm this association
and look at the effect of this genotype, which is estimated to be
carried
by 38% to 62% of Caucasians, on radon-related lung cancer.
The study included data from 270 lung cancer patients
drawn from previous
case-control studies. Radon levels were determined using long-term
alpha-track
detectors.
The researchers' findings appear in the International
Journal of Cancer
for September 15.
As hypothesized, the presence of the GSTM1 null genotype
strengthened
the association between radon levels and lung cancer. The interaction
between
GSTM1 null genotype, secondhand smoke, and lung cancer seen in the
researchers'
previous study was again confirmed.
"This may be the first study to provide evidence of a
GSTM1 and radon
interaction in risk of lung cancer. Additionally, these findings
support
the hypothesis that radon and secondhand smoke promote neoplasia
through
shared elements of a common pathway," the authors conclude.
Int J Cancer 2006;119:1462-1467.
TVP PROGRAM 3 OŚRODEK REGIONALNY WROCŁAW FAKTY
24 listopada 2004r.
Badają promieniowanie
Czy radon - bezwonny, bezbarwny i radioaktywny gaz
zagraża mieszkańcom
Kotliny Jeleniogórskiej?
Naukowcy i pracownicy Wojskowego Instytutu Chemii i
Radiometrii w Warszawie
10 dni będą badać stopień promieniowania tego gazu w Kotlinie. Radon
występuje
głównie w wodach, które wypływają z wyrobisk byłych kopalni uranu.
Badania
prowadzone będą w Jeleniej Górze, Radoniowie, Wojcieszycach i
Janowicach
Wielkich i Kowarach. W tej ostatniej miejscowości, w której po wojnie
mieściła
się największa w Polsce kopalnia rud uranu badanych będzie aż 17
miejsc.
Najwyższe stężenie radonu występuje obecnie w wodach wypływających z
pokopalnianych
wyrobisk. Radon występuje też w niektórych ujęciach wody pitnej. Między
innymi w Janowicach Wielkich. Tam władze gminy zainstalowały specjalne
urządzenia zmniejszające jego zawartość w wodzie. Podobne urządzenia
mają
być zainstalowane także na ujęciu wody dla Jeleniej Góry w Grabarowie.
Tutaj stężenie radonu w wodzie jest znacznie wyższe niż w
Janowicach.
"Fakty" Tygodnik Informacyjny, 24. lipca
1997r.
Bomba pod podłogą
Tysiące mieszkań bombardowane są radonem -
niewyczuwalnym gazem, który
może powodować raka.
Nikt nie sprawdza, czy nowo budowane domy nie znajdują
się przypadkiem
w strefie niebezpiecznego promieniowania. Specjaliści się podzielili -
jedni biją na alarm, inni twierdzą, że nie ma się czego
obawiać.
Jeszcze w połowie lat osiemdziesiątych nikt nie
przejmował się radonem.
Prawie nikt o nim nie słyszał. Tymczasem gaz ten ulega
promieniotwórczemu
rozpadowi, a produkty rozpadu na-promieniowują układ oddechowy. Jednym
z nich jest polon. Cząsteczki polonu doczepione do cząstek aerozoli,
kurzu
lub dymu, wnikają do płuc, których nie mogą już opuścić. Kto przez
długi
czas wdycha powietrze przesycone radonem, może po latach zachorować na
raka.
- Problem jest bagatelizowany, a ludzie śpią nad piwnicami, gdzie
stężenia
wielokrotnie przekraczają dopuszczalne normy - tłumaczy doktor Zbigniew
Hałat, szef Centrum Ochrony Medycznej Konsumenta w Warszawie.
Zabójcze piwnice
Radon wydostaje się z ziemi. Przede j wszystkim tam,
gdzie występują
skały krystaliczne i masywy granitowe, a więc w Sudetach. Sporo jest go
również na Śląsku - codziennie stykają się z nim górnicy w kopalniach.
Jednak największe zagrożenie stanowi wtedy, gdy przez nie zabezpieczone
klepiska w przyziemiu przedostaje się do piwnic, tam gromadzi, a
następnie
przez szpary w podłodze przenika wyżej do mieszkań. Najczęściej
dochodzi
do tego w starych, niskich budynkach, zdewastowanych i zaniedbanych.
Lokatorzy
nie mają nawet pojęcia, co kłębi się tuż pod ich stopami.
Amerykańska Agencja Ochrony Środowiska i lekarz naczelny Stanów
Zjednoczonych
uważają, że konieczne jest upowszechnienie badań nad radonem.
Uzasadniają
to faktem, że jest on co roku przyczyną około 20 tysięcy zgonów na
raka,
związanych wyłącznie z zamieszkaniem w domach jednorodzinnych, które
narażone
są na promieniowanie.
- Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem za bezsporną uznaje
rakotwórczość
radonu. Niektóre badania wykazują, że dzieci mogą być bardziej podatne
na ra-don niż dorośli - tłumaczy doktor Hałat.
Według doktora Ryszarda Strzeleckiego z Państwowego Instytutu
Geologicznego,
jeszcze dokładnie nie wiadomo, w jakim stopniu gaz działa
chorobotwórczo,
bo wiele zależy od trybu życia i organizmu osoby narażonej na jego
działanie.
Państwowy Instytut Geologiczny starał się przez trzy lata o
sfinansowanie
prac nad emanacją radonu. W końcu dostał pieniądze z Ministerstwa
Ochrony
Środowiska i Zasobów Naturalnych. Badania rozpoczęły się pod koniec
ubiegłego
roku.
Iluzja pomiarów
- Ogólnego zagrożenia radonem nie ma -
zaznacza profesor Stanisław
Speczik, dyrektor Państwowego Instytutu Geologicznego. - To jest
problem
konkretnych miejsc i mieszkań. Radon przedostaje się przez pęknięcia i
uskoki w skorupie ziemskiej i tam niebezpieczeństwo może być bardzo
poważne.
Na razie takie miejsca zdołano określić tylko w przybliżeniu, bo
potrzebne
są badania na szeroką skalę. Takich zaś nikt nie prowadził.
Dotychczasowe
wyniki to rezultat pomiarów zaledwie w wybranych mieszkaniach i w
niewielu
miejscowościach.
- Gdyby chcieć jednoznacznie określić miejsca zagrożenia, należałoby
przebadać reprezentacyjną próbę 10-15 tysięcy mieszkań. Na razie to
iluzja
- przyznaje profesor Speczik.
W dodatku, promieniowanie radonu mierzono tylko w krótkich przedziałach
czasu, zazwyczaj 2-3 dni. Tymczasem gaz może w jednym okresie wydobywać
się z ziemi szybciej, a w innym wolniej. Nie ma dokładniejszych
rocznych
wskaźników.
Promieniowanie radonu mierzone jest w bekerelach na metr sześcienny
w ciągu roku. Dla starego budownictwa dopuszczalna norma wynosi 400
bekereli,
w nowym obowiązuje o połowę mniejsza - 200 bekereli. Badania
prowadzone
przez Państwowy Zakład Higieny wykazały najwyższe stężenia w
miejscowościach
województwa jeleniogórskiego, gdzie natrafiono na piwnice z
promieniowaniem
2837,9 bekereli, czyli przewyższającym nowo przyjęte wskaźniki aż
czternastokrotnie!
Maksymalna dawka zanotowana w piwnicach w Krośnieńskiem to 1652,3
bekereli,
w Wałbrzyskiem - 784,4 bekereli, natomiast na Górnym Śląsku - 366,3
bekereli.
Biorąc pod uwagę zasięg pomiarów, można śmiało przypuszczać, że są
miejsca,
gdzie promieniowanie jest jeszcze wyższe.
Rozbieżne opinie naukowców
Niebezpiecznie jest zwłaszcza na Śląsku, a to za sprawą
szkód górniczych.
Wszędzie tam, gdzie struktura geologiczna została naruszona, radon
przedostaje
się na powierzchnię szybciej. Na jego działanie narażeni są górnicy,
ponieważ
gromadzi się w kopalnianych chodnikach. Szacuje się, że około 190
tysięcy
osób pracuje w stycz-ności z radonem. Część naukowców pomniejsza jednak
problem, twierdząc, że o zagrożeniu nie ma mowy.
- To nie jest sprawa, którą należałoby się przejmować. Radon jest
całkowicie
pod naszą kontrolą - uważa Adam Lipowczan z Głównego Instytutu
Górnictwa
w Katowicach. Jego zdaniem, radon pojawia się lokalnie, ale można go
bez
trudu opanować. Także w kopalniach nie ma z nim problemu, bo polskie
górnictwo
dysponuje jednym z najlepszych programów rozpoznania i zapobiegania
radiacji.
- Teorii na temat tego gazu jest tyle, ilu badaczy - twierdzi
Lipowczan.
W uspokajającym tonie wypowiada się także Państwowa Agencja Atomistyki.
- Poziom stężeń badało Centralne Laboratorium Ochrony Radiologicznej.
W prawie stu procentach poszczególnych pomiarów nie stwierdzono, by
dopuszczalne
stężenia zostały przekroczone - mówi Witold Łada, wiceprezes Agencji.
Według danych Państwowej Agencji Atomistyki, średnia stężenia w kraju
wynosi około 50 bekereli na metr sześcienny, więc różnica pomiędzy tą
średnią
a górną granicą normy jest na tyle duża, że ogłaszanie jakichkolwiek
„alarmów
radonowych" byłoby mocno przesadzone. Z drugiej strony Lada przyznaje,
że „sieć pomiarów nie jest taka gęsta". CLOR najpierw mierzył bowiem
radon
w kilkuset miejscach, a teraz robi to zaledwie w sześćdziesięciu.
Wiceszef Państwowej Agencji Atomistyki mimo wszystko uważa, że problem
radonu od kilkunastu lat "jest traktowany bardzo poważnie".
Tymczasem w Państwowym Instytucie Geologicznym można usłyszeć opinię
wręcz przeciwną.
Radon dopiero zaczyna być traktowany z należytą uwagą - przyznaje jeden
z naukowców i zaznacza, że wcześniejsze badania miały na celu bardziej
poznanie gazu niż określenie stopnia jego szkodliwości i sposobów
zabezpieczenia
się przed ewentualnym promieniowaniem.
Wietrzenie zamiast badań
Co robić, gdy w piwnicy gromadzi się radon? Przede
wszystkim wietrzyć.
To na razie najskuteczniejszy sposób na ochronę przed niebezpiecznymi
cząstkami.
Bardziej kosztowny jest remont piwnic - zabezpieczenie fundamentów,
ścian
i stropów. Dobrze, gdy są wybetonowane jak bunkry.
Najważniejsze jednak jest dokładne określenie miejsc, gdzie wydobywa
się radon. Powinni zainteresować się tym inwestorzy budowlani, którzy
chcą
stawiać budynki lub osiedla. W USA jest obowiązek wcześniejszego
przebadania
terenu i sprawdzenia, czy nie ma tam radonu. W Polsce taki przepis ma
obowiązywać
od przyszłego roku, ale jest bardzo prawdopodobne, że będzie istniał
tylko
na papierze.
- Nie sądzę, żeby takie badania stały się powszechne. Mamy ograniczone
możliwości. Po prostu nie da się sprowadzić gruntu pod każdy budynek -
mówi Marian Krawczyk z Instytutu Techniki Budowlanej.
Na razie przedsiębiorcy budowlani nie zaprzątają sobie głowy radonem.
Dla wyeliminowania ewentualnego zagrożenia, pożądane byłoby
współdziałanie
władz lokalnych i wojewódzkich ze stacjami Sanepidu i Państwowym
Zakładem
Higieny. Niestety, na razie nie ma o tym mowy. Tymczasem radon jest
drugą
po tytoniu najważniejszą przyczyną raka płuc. Jeśli ktoś pali papierosy
i ma piwnicę wypełnioną rado-nem, ryzyko zachorowania zwiększa się
kilkakrotnie.
Doktor Hałat twierdzi, że radon traktowany jest w Polsce podobnie jak
azbest, co oznacza, że przedstawiciele władz niewiele się nim przejmują
- Bez przeprowadzenia dokładnych badań, zagrożenie radonem będzie dalej
lekceważone. Niestety, teraz obowiązuje zasada, że jak problemu nie
widać,
to go nie ma - uważa Hałat.
PAWEL WŁODARCZYK
ZAGROŻENIE RAKOTWÓRCZYM RADONEM I BEZCZYNNOŚĆ WŁADZ
List Do Prezesa Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia
Konsumentów
Jesteśmy grupą mieszkańców małej gminy Janowice Wielkie,
położonej na
pogórzu sudeckim. Od przeszło pół roku czynimy starania o poprawę
jakości
wody z naszego ujęcia. Jest to ujęcie wykonane na bazie wody
wypływającej
z nieczynnej sztolni kopalni uranu, oddane do użytku w 1997 roku, woda
pod względem bakteriologicznym spełnia normy. Problem dotyczy radonu
RN-222,
którego stężenie w naszej wodzie wynosi 136,6 Bq/l. Ujęcie posiada
wszelkie
wymagane dopuszczenia, mimo iż o zawartości radonu wiedziano przed
oddaniem
do eksploatacji i mimo to nie zamontowano urządzenia do odradonowania (
areator). Świadomi zagrożeń jakie niosą ze sobą pierwiastki
promieniotwórcze
usiłujemy doprowadzić do zmiany złego stanu rzeczy. Wszystko wskazuje
na
to, iż decyzję w tej sprawie musi podjąć Rada Gminy, od ponad pół roku
na każdej sesji staramy się uświadomić radnym jak ważny jest to
problem.
Jednak wójt wspólnie z przewodniczącym rady robią wszystko, aby nasze
starania
zniweczyć, za wszelka cenę chcą udowodnić, że woda jest dobra, a my nie
mamy racji. Tragiczne jest w tej sprawie to, że służby które w naszym
kraju
zostały powołane do dbania o nasze zdrowie i czystość środowiska
wystawiając
kolejne pokrętne opinie o jakości naszej wody czym wydatnie wójtowi i
przewodniczącemu
pomagają. Do dnia dzisiejszego w sprawie wody wypowiedzieli się:
Powiatowy
Inspektor Sanitarny, Państwowy Zakład Higieny, Wojewódzki Inspektor
Sanitarny
we Wrocławiu, Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska. Wyniki badań
jakim
poddana była nasza woda są traktowane w ich opiniach wybiórczo i
tendencyjnie.
Część wyników jest całkowicie pomijana. Uwzględniane są tylko te normy,
które są w danym momencie wygodne. Jeżeli chodzi o zawartość radonu, to
prawie wszyscy stwierdzają, że normy w tym zakresie są niejednoznaczne,
ale też twierdzą, że stężenie jest podwyższone ( w odniesieniu do
czego?).
Padają stwierdzenia, że radon jest gazem, że można zalecić gotowanie
wody
aby go wyeliminować, że można zalecić pewne prace na etapie
uzdatniania.
Nikt nie mówi konkretnie, że radon jest gazem i dzięki temu bardzo
łatwo
można go z wody na etapie uzdatniania usunąć, że jako pierwiastek
promieniotwórczy
jest zagrożeniem i trzeba to bezwzględnie dla dobra mieszkańców zrobić.
Nikt nie mówi o tym, że jako gaz- radon w naszych domach uwalnia się z
wody do powietrza, co naraża nas na raka dróg oddechowych. Trudno jest
uwierzyć, że pracownicy tych instytucji o tym nie wiedzą. Władze naszej
gminy natomiast twierdzą, że bez zalecenia ze strony autorytetów
żadnych
prac nie podejmą. W ten sposób koło się zamyka, a my dalej pijemy taką
samą wodę. Jedyny pożytek z naszych długotrwałych starań to wiedza na
temat
radonu i zagrożeń z nim związanych jaką posiedliśmy, wiedza prawna i
świadomość
jak działają instytucje do ochrony obywatela powołane. Obraz jaki mamy
w tej sprawie obecnie nie skłania do optymizmu. Znane są nam wszystkie
akty prawne obowiązujące w interesującej nas sprawie i o ile faktem
jest,
że Minister Zdrowia do dnia dzisiejszego nie wydał szczegółowych
przepisów
dotyczących stężeń substancji promieniotwórczych w wodzie do picia, to
wydał je dla wód butelkowanych. Wody butelkowane spożywa się z pełną
świadomością,
co zawierają, gdyż muszą posiadać etykietę, nie spożywa się ich również
w takiej ilości jak wody do picia i na potrzeby gospodarcze. Dodatkowo
w przypadku radonu, który jest gazem i w przypadku używania wody do
picia
i celów gospodarczych w dużej mierze uwalnia się do powietrza w
mieszkaniach,
a w szeregu uranowym rozpoczyna cały cykl szybko po sobie następujących
(kilka minut, sekund) rozpadów promieniotwórczych, jest to tym bardziej
niebezpieczne. Dlaczego więc jest to tak lekceważone? Czy to możliwe,
że
fakt iż niektóre z tych instytucji wcześniej wydawały opinie o oddaniu
ujęcia do użytku wpływa na obecne opinie o naszej wodzie? Ponieważ dla
instytucji opiniodawczych przepisy odnośnie norm jakie powinna spełniać
woda są niejednoznaczne postanowiliśmy oprzeć się na zupełnie
jednoznacznym
Rozporządzeniu Prezesa Polskiej Agencji Atomistyki dotyczącym stężeń
pierwiastków
promieniotwórczych w pomieszczeniach mieszkalnych. W tym celu
musieliśmy
udowodnić, że radon zawarty w naszej wodzie, w czasie jej użytkowania
wpływa
na wzrost stężenia pierwiastków promieniotwórczych w mieszkaniu.
Wykorzystaliśmy
fakt, że obecnie na naszym terenie prowadzone są przez PZH badania
stężeń
radonu w domach. Wiemy, że w domu, w którym średnie stężenie wynosi
około
120Bq/m3, w łazience wykorzystywanej sporadycznie wynosi 540Bq/m3. W
nowo
zbudowanym domu stanowi to przekroczenie normy o 160%. Wojewódzki
Inspektor
Sanitarny we Wrocławiu zakazał pracownikom sekcji radiologicznej w
Jeleniej
Górze wydania nam wyników badań. Człowiek ten jest lekarzem, czy nie
stoi
to w sprzeczności z etyką lekarską?
W chwili obecnej Prokuratura Rejonowa prowadzi śledztwo
w sprawie zagrożenia
zdrowia użytkowników wody. Wcześniej w oparciu o jedną z opinii,
Prokuratura
wszczęcia śledztwa odmówiła. Dopiero po naszych interwencjach do
Ministra
Sprawiedliwości wszczęto jakieś działania. Wiemy, że prokurator
wystąpił
o opinie do biegłych fachowców, między innymi z PZH. Jeśli opinie będą
podobne do tych, które już w sprawie wody wydano wynik śledztwa może
być
dla nas niepomyślny. Znów będą odwołania, czas będzie mijał, a sprawa
nie
będzie załatwiona. Sprawa na pozór bardzo prosta i oczywista.
Rozmawialiśmy
z fachowcami, którzy od lat wykonują i instalują urządzenia do
odradonowania.
Wiemy, że jest to skuteczne i w naszym przypadku chodzi o koszt około
25
tysięcy złotych. Jednak najpierw musimy udowodnić rzecz od lat
oczywistą
– że pierwiastki promieniotwórcze szkodzą żywym organizmom, co przy
stanowisku
polskich służb sanitarnych wcale nie jest takie proste. Kto ponosi
odpowiedzialność
za taki stan rzeczy?
Sz. Państwo zwracamy się do Was z prośbą – jeśli możecie
nam udzielić
wsparcia i pomocy to bardzo o taką pomoc prosimy. Nie chcemy narażać
naszych
dzieci na ryzyko chorób nowotworowych, skoro jest praktycznie 100%
możliwość
redukcji chociaż tego zagrożenia to pragniemy z takiej możliwości
skorzystać.
Nasza determinacja w działaniu na rzecz zdrowej wody chyba jest
zrozumiała
– to w końcu chodzi o nasze zdrowie. Nasze lokalne władze –
przyzwyczajone
do systemu nakazowego nie podejmą samodzielnych działań. Jedyna
możliwość
jaką w tej sytuacji widzimy to np.; spotkanie z naukowcem całej rady
gminy
– może wówczas rada podejmie rozsądną decyzję. Prosimy o pomoc.
Mieszkańcy Janowic Wielkich.
Bogdan Koterzyna
Jolanta Koterzyna
Grzegorz Prokop
Danuta Prokop
Jan Osękowski
Barbara Szaniecka
Iwona Niedzwiedzińska – wice Przewodnicząca Rady Gminy
Tadeusz Dyduch – radny
Ryszard Sobolewski – radny
Sławomir Orłowski – radny
Remigiusz Łącki - radny
Gość Niedzielny 10/2001
Niewidoczne i podstępne
Krystyna Strozik-Zielińska
Niedawno telewizja wyemitowała
kontrowersyjny film przedstawiający
dramatyczną sytuację środowiska skażonego radem w pobliżu jednej ze
śląskich
kopalń. Czy w najbliższym otoczeniu jesteśmy narażeni na działanie
radioaktywności?
— Powszechnego zagrożenia absolutnie nie ma, choć
lokalnie rzeczywiście
ono występuje — uspokaja prof. Wiktor Zipper z Uniwersytetu Śląskiego.
— Naturalna promieniotwórczość jest częścią wszechświata, zaistniała w
momencie powstania Ziemi. Jest niewidoczna, jednak część promieniowania
dochodzi do nas z kosmosu, pierwiastki radioaktywne zawarte są w
materii
ożywionej, także w naszych organizmach. Oddychając, wchłaniamy je z
powietrza,
spożywamy w roślinach i warzywach oraz w wodzie.
Nieświadomi zagrożeń
Radionuklidy naturalne przedostają się do organizmów z
powietrza w wyniku
wywiewania i unoszenia pyłów z powierzchni ziemi, w tym również z
wysypisk,
hałd i stawów osadowych, na skutek emisji pyłów z zakładów
energetycznych
i przemysłowych, wybuchów wulkanów, pożarów, spalania gazu ziemnego.
Sytuacja
radiologiczna Polski uzależniona jest od konkretnych warunków
geologicznych
oraz procesów glebotwórczych w poszczególnych regionach kraju. Raporty
Państwowej Inspekcji Ochrony Środowiska wykazują lokalnie wzrost stężeń
radionuklidów na skutek składowania popiołów i żużli zawierających
śladowe
zawartości substancji promieniotwórczych. Nawet stosowanie nawozów
fosforowych
i potasowych może wpływać na poziom radioaktywności. Przedostają się
one
do wód gruntowych, wchłaniane są przez rośliny, następnie przechodzą do
łańcucha pokarmowego ludzi i zwierząt.
Intensywna działalność człowieka prowadzi do powstania
takiej ilości
promieniowania, która przekracza dopuszczalne średnie wartości. Dotyczy
to zwłaszcza przemysłu wydobywczego. Eksploatowane na Górnym Śląsku
kopalnie,
wytwarzają m.in. odpady stałe oraz odprowadzają wody kopalniane, w
których
stężenia radionuklidów naturalnych mogą przekraczać te wartości nawet
kilkaset
razy. Tymczasem nieświadomi zagrożenia wykazujemy daleko posuniętą
beztroskę,
wykorzystując niektóre odpady i muł kopalniany jako opał do ogrzewania
swoich domów.
Radionuklidy pochodzenia sztucznego zagrażają nam
jeszcze z innych powodów.
Przedostają się do środowiska w wyniku prób z bronią jądrową, na skutek
uwolnienia z obiektów jądrowych, składowisk paliwa w trakcie ich
normalnej
eksploatacji lub — tak jak to się stało w elektrowni jądrowej w
Czarnobylu
— w wyniku awarii. Promieniowanie generowane jest także przez różnego
rodzaju
urządzenia stosowane w diagnostyce medycznej, w przemyśle, w badaniach
naukowych i w innych dziedzinach działalności człowieka.
Jak ustaliły służby ekologiczne, podstawowymi źródłami
zagrożeń radiacyjnych
dla ludzi i środowiska na terenie Polski są obiekty jądrowe
zlokalizowane
w odległości do około 250 km od granic naszego kraju, a także nasze
krajowe
obiekty jądrowe, których nie jest zbyt wiele.
Zachować czujność
Systematyczne kontrole gleby, wody i powietrza na
terenie Polski wykazują,
że od dramatycznego 1986 roku notuje się stopniowy spadek poziomu
stężeń
promieniotwórczych. Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem zaliczyła
radon,
gaz powstający w wyniku rozpadu radu, do kategorii czynników
rakotwórczych.
Jest bezwonnym i niewidocznym radioaktywnym gazem, pochodzącym z
naturalnego
rozpadu uranu. Ponieważ większość gleb i skał zawiera różne ilości
uranu,
w korytarzach kopalń, ale także w pomieszczeniach mieszkalnych do
trzeciego
piętra gromadzi się radon. — Do domów wnika przez niezabezpieczone
klepiska,
szpary, pęknięcia — tłumaczy dr Zbigniew Hałat, Fundator Instytutu
2000.
— Radon bywa obecny w wodzie studziennej i wodociągowej. Jego źródłem
mogą
być materiały budowlane. Do organizmu dostaje się przez płuca. Stałe
produkty
rozpadu radonu, doczepione do cząstek aerozolu, kurzu lub dymu wnikają
do płuc, których nie mogą już opuścić. Osadzone w płucach promieniują i
penetrują komórki błon śluzowych, oskrzeli i tkanki płucnej.
Radioaktywne
atomy uszkadzają kod genetyczny DNA komórek. Naukowcy z Międzynarodowej
Agencji Badań nad Rakiem za bezsporną uznają rakotwórczość radonu i
produktów
jego rozpadu. Dlatego tak często na raka płuca zapadają górnicy
pracujący
pod ziemią. Badania potwierdziły także znaczne zagrożenie osób
mieszkających
w domach o wysokim poziomie radonu.
Ostatnio Agencja Ochrony Środowiska i Lekarz Naczelny
Stanów Zjednoczonych
uznali za konieczne upowszechnienie badań w celu wykrycia nadmiernych
stężeń
radonu. Uzasadniają to tym, iż jest on przyczyną około 20 tysięcy
zgonów
na raka, związanych wyłącznie z zamieszkaniem w domach jednorodzinnych.
Po paleniu tytoniu radon jest główną przyczyną raka płuc. Potrzebą
chwili
jest zatem skuteczniejsze i prowadzone na szerszą niż dotąd skalę
działanie
na rzecz profilaktyki zdrowia i zaapobiegania chorobom
cywilizacyjnym.
opr. mg/mg
"Słowo Polskie" 12. kwietnia 2002r.
Jak to z uranem było
JELENIA GÓRA, KOWARY Promieniowanie wyższe, ale
niegroźne
Minęło 10 lat od powstania Biura Obsługi Roszczeń b.
Pracowników Zakładów
Produkcji Rud Uranu. Zajmuje się ono wypłatą odszkodowań dla byłych
górników.
Przez ten okres zgromadzono ok. 23 tys. akt osobowych i wypłacono ponad
6,5 mln zł rekompensat. Byłe kowarskie sztolnie uranowe są teraz
atrakcją
turystyczną, ale mieszkańcy wciąż mają obawy nadmiernego
napromieniowania.
Działalność Zakładów Przemysłowych R-1 w Kowarach, gdzie
w 1948 roku
pod nadzorem Rosjan rozpoczęto wydobycie rud uranu, była objęta ścisłą
tajemnicą. Uniemożliwiało to pracownikom dochodzenia jakichkolwiek
roszczeń
w związku z pracą w warunkach narażenia na promieniowanie jonizujące.
Jedyne
rekompensaty, jakie można było uzyskać, dotyczyły chorób zawodowych,
typowych
w górnictwie, np. pylicy i krzemicy.
Pod naciskiem
Społeczna presja na początku lat 90. oraz rozgłos medialny doprowadziły
do utworzenia w 1992 roku w Jeleniej Górze Biura ds. Obsługi Roszczeń.
- Zebraliśmy ponad 23 tys. akt osobowych byłych pracowników. Niektórzy
w większym, inni w mniejszym stopniu, ale wszyscy, byli narażeni na
działanie
promieniowania jonizującego. Dziś wypłaciliśmy zdecydowanej większości
osób świadczenia odszkodowawcze. Wiele z tych osób już nie żyje - mówi
szef Biura Jacek Kamiński.
Od 2000 roku Biuro zajmuje się też wypłacaniem odszkodowań byłym
żołnierzom
przymusowo zatrudnianym w kopalniach rud uranu. Do tej pory pieniądze
wypłacono
457 osobom. Było to ponad 6 mln zł.
Teraz Biuro, jako placówka Państwowej Agencji Atomistyki, zajmuje się
monitoringiem radiologicznym środowiska.
- Mamy najlepszej klasy sprzęt dozymetryczny i fachowców w tej
dziedzinie.
Badania obejmują obszar 17 miejscowości na terenie b. województwa.
Badamy
wody podziemne i nawierzchniowe, ujęcia wody pitnej oraz hałdy i
zwałowiska.
Nie ma żadnego zagrożenia zwiększonym promieniowaniem - mówi prof.
Jerzy
Niewodniczański, szef Państwowej Agencji Atomistyki.
Rejon Jeleniej Góry, z racji swojej budowy geologicznej, jest miejscem
o największej w kraju koncentracji naturalnych pierwiastków
promieniotwórczych.
Teren ten został w 1994 roku kompleksowo zbadany. Zinwentaryzowano też
pozostałości po górnictwie uranowym.
Strach przed promieniowaniem
Mieszkańcy Kowar twierdzą jednak, że są narażeni na zwiększone
promieniowanie.
Podczas powodzi w 1997 roku istniała groźba podmycia i uszkodzenia
skarpy,
na której opiera się staw osadowy wykorzystywany do gromadzenia odpadów
po przeróbce rud uranowych.
- Gdyby jego zawartość przedostała się do Jedlicy, z której wodę piją
ludzie, to aż strach pomyśleć, co by było - mówi dr Zofia Wacławek z
PAA.
Znalazły się jednak pieniądze z funduszy europejskich i jesienią
zeszłego
roku zakończono prace rekultywacyjne tej 'bomby ekologicznej'.
- Mamy też zapewnienie Agencji, że, zwłaszcza na naszym terenie, będzie
stale monitorowała środowisko pod względem promieniowania. Problemem są
też pozostałości górniczej infrastruktury. 8 lat temu w
niezabezpieczonym
szybie zginęło dziecko. Naszym zdaniem, to państwo powinno zapłacić za
wszelkie szkody, które powstały w wyniku działalności Zakładów R-1 -
mówi
burmistrz Kowar Tadeusz Bierowski.
Grzegorz Koczubaj
RADIOAKTYWNOŚĆ BUTELKOWANYCH
WÓD MINERALNYCH
Postępy Techniki Jądrowej, Vol 43, Z. 1 2000
mgr Antoni Mielnikow, dr inż. Jan Skowronek,
mgr Bogusław Michalik GŁÓWNY INSTYTUT GÓRNICTWA. KATOWICE
Izotopy radu w butelkowanych wodach mineralnych.
WSTĘP
Za promieniotwórczość naturalnych wód mineralnych
odpowiedzialne są
głównie izotopy radu 226Ra i 228Ra) oraz radonu (222Rn). Radon ze
względu
na krótki okres połowicznego rozpadu (3,82 doby) jak i fakt, że jest
gazem,
nie może stanowić poważniejszego zagrożenia przy spożywaniu
butelkowanych
wód mineralnych. W trakcie produkcji wód mineralnych i transportu do
klienta
większość zawartego w wodzie naturalnej radonu ulega rozpadowi lub
dyfunduje
do atmosfery. Inaczej przedstawia się sprawa z izotopami radu: są one
dość
długowieczne (okresy połowicznego rozpadu 226Ra i 228Ra wynoszą
odpowiednio
1600 i 5,7 lat), a kationy radu mogą podstawiać w związkach chemicznych
inne kationy dwuwartościowe (np. wapń). Mogą więc one łatwo wniknąć do
organizmu i tam być zdeponowane, skażając go w ten sposób.
W ostatnich paru latach można było zaobserwować
pojawienie się w handlu
licznych rodzajów napojów określanych jako wody mineralne lub do
których
produkcji surowcem są wody mineralne. Zgodnie z definicją zawartą w
normie
BN-90/9567-08 [1] za "butelkowane naturalne wody mineralne" uważa się
wody
butelkowane produkowane z wody podziemnej wydobywanej bezpośrednio ze
źródła
lub ujęcia wierconego, charakteryzujące się stałością składu
chemicznego,
obecnością pierwiastków śladowych, czystościąbakteriologiczną,
stężeniem
soli mineralnych co najmniej 0,2 g/l i odpowiednią ich zależnością
ilościową.
Norma określa dopuszczalne stężenia substancji chemicznych. m. in. dla
izotopu 226Ra maksymalne stężenie określone jest na 30 pCi/l (1,11
Bq/l).
W handlu znajdują się również butelkowane wody określane
jako "wody
lecznicze". Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 16 sierpnia 1994 roku
[7] wymienia wody mineralne zaliczone do wód leczniczych. Są wśród nich
wody określone jako "radoczynne". Odpowiednia norma (BN-87/9567-07 [2])
nie określa dopuszczalnej zawartości izotopów radu w wodach
leczniczych.
Wodom mineralnym poświęcone jest również rozporządzenie Ministra
Zdrowia
i Opieki Społecznej [8], z dnia 8 lipca 1997 roku, które określa
maksymalną
całkowitą aktywność promieniotwórczą alfa na 0,1 Bq/l. Zważywszy, że w
butelkowanej wodzie mineralnej ustala się stan równowagi
promieniotwórczej,
przy obecności w niej radu całkowita aktywność promieniotwórcza alfa
może
być znacznie wyższa od stężenia izotopu 226Ra. Tak ustanowione przepisy
prawne nie zapewniają jednoznaczności pojęć i mogą prowadzić do
nieporozumień
odnośnie dopuszczalnej zawartości izotopów promieniotwórczych w wodach
mineralnych.
Ponieważ na etykietach produkowanych wód mineralnych nie
umieszcza się
informacji o zawartości radu, w ramach obecnej pracy postanowiono
sprawdzić
jakie są stężenia tego pierwiastka w dostępnych w handlu wodach
mineralnych.
METODA BADAŃ
Do badań wykorzystano próbki naturalnych butelkowanych
wód mineralnych
dostępnych w handlu detalicznym. Większość wód pochodziła ze sklepów na
Górnym Śląsku. Przy analizowaniu uzyskanych wyników wykorzystano dane
dotyczące
składu chemicznego badanych wód, podane na etykietach. O ile można się
było zorientować z informacji zawartych na etykietach (nie zawsze nazwa
laboratorium była wymieniona), praktycznie biorąc każda z analiz składu
chemicznego została dokonana w innym laboratorium.
Do pomiarów stężenia izotopów radu w wodach mineralnych
zastosowano
opracowaną w Głównym Instytucie Górnictwa metodę równoczesnego
oznaczania
izotopów 226Ra i 228Ra [4]. Metoda polega na współstrąceniu radu z
barem
w postaci siarczanów. Osad oczyszczano z innych radioizotopów, mieszano
z ciekłym scyntylatorem żelującym i pozostawiano na okres 28 dni do
ustalenia
się równowagi 226Ra z radonem. Do pomiarów wykorzystano niskotłowy
spektrometr
QUANTULUS (Pharmacia-Wallac, Finlandia) wyposażony w możliwość
niezależnego
pomiaru cząstek alfa i beta.Mierzono częstości zliczeń dla
promieniowania
alfa i beta w dwóch oknach pomiarowych. W dolnym mierzono cząstki beta
o energii poniżej 60 keV (emitowane przez 228Ra), a w górnym cząstki
alfa
o energiach 4-8 MeV (emitowane przez 226Ra i jego produkty rozpadu).
Metoda
pozwala na oznaczenie 226Ra w próbkach o stężeniach powyżej 0,003 Bq/l
i 228Ra powyżej 0,05 Bq/l.
WYNIKI
Badane wody pochodzą głównie z obszaru karpackiego (16
próbek) i obszaru
Niżu Polskiego (10 próbek) tylko jedna z nich pochodziła z obszaru
sudeckiego
(STAROPOLANKA) (rys. 1). W przeprowadzonych badaniach nie zauważono
ścisłej
korelacji między miejscem pobrania wody a stężeniem zawartych w niej
izotopów
radu. W wodach pochodzących z Niżu stwierdza się tylko nieznaczne
ilości
radu, wyjątkiem była DOBRAWA pochodząca z terenu Jury
Krakowsko-Częstochowskiej
(0,1 Bq/l). W wodach z obszaru karpackiego stężenie 226Ra zmieniało się
od zera aż do 0,215 Bq/l (SŁOTWINKA) i 0,425 Bq/l (ZUBER).
Rys. 1. Lokalizacja
miejsc pochodzenia badanych wód
mineralnych.
Ta ostatnia, ze względu na zawartość substancji
mineralnych traktowana
jest jako woda lecznicza i pita tylko w niewielkich ilościach.
Prawdopodobnie,
przy większej reprezentacji wód pochodzących z obszaru sudeckiego,
byłoby
stwierdzonych więcej przypadków wysokiego stężenia izotopów radu.
Wnioskować
tak można z faktu, że woda o najwyższej aktywności radu stwierdzonej w
badaniach pochodziła właśnie z tego obszaru. Rozporządzenie Rady
Ministrów
[7] wymienia 6 uzdrowisk z obszaru sudeckiego, w których występują wody
lecznicze określane jako radoczynne, bez określenia izotopów
stanowiących
źródło promieniotwórczości. Nie można wykluczyć obecności radu w tych
wodach.
Zbadano zawartość izotopów radu w około trzydziestu
butelkowanych wodach
mineralnych. W większości z nich stwierdzono niskie aktywności izotopów
radu. Na rys. 2 przedstawiono
stężenia izotopów radu w
tych wodach, w których przekraczają one 0,01 Bq/l. Maksymalną aktywność
stwierdzono dla wody mineralnej STAROPOLANKA 2000 (226Ra - 0,645+-0,051
i dla 228Ra 0,200 +- 0,040 Bq/l).
W rozporządzeniu Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej
[8] określona
jest, w zależności od ogólnej zawartości rozpuszczonych składników
mineralnych,
klasyfikacja naturalnych wód mineralnych. Badane wody zakwalifikowano
zgodnie
z zadeklarowanym przez producentów, na etykietach butelek, składem
chemicznym.
Przy zastosowaniu tej klasyfikacji okazało się, że większość zbadanych
wód należy określić jako nisko- lub średniozmineralizowane (23 wody).
Tylko
6 z nich można uważać za wysokozmineralizowane.
Tabela 1. Średnie stężenia 226Ra w różnych rodzajach
wód.
Rodzaj wody
Zawartość rozpuszczonych składników
mineralnych
w 1 dm3
Ilość badanych wód
Średnie stężenie 226Ra Bq/dm3
-
niskozmineralizowana
< 500 mg
18
0,0127
-
średniozmineralizowana
500 - 1500 mg
5
0,012
-
wysokozmineralizowana
> 1 500 mg
6
0,0234
Rys. 3 przedstawia
deklarowaną przez producentów zawartość
składników mineralnych i stężenia izotopu 226Ra. Nie występuje tu
wyraźna
korelacja między zawartością składników mineralnych a stężeniem izotopu
226Ra. Jednak wśród wód niskozmineralizowanych jedynie dwie mają
podwyższone
stężenie 226Ra (maksymalne stężenie w tej grupie tj. 0,100 Bq/l
wykazuje
DOBRAWA). Natomiast grupa wód wysokozminera1izowanych odznacza się
wyraźnie
wyższym stężeniem izotopu 226Ra. Grupa wód średnozmineralizowanych była
w badaniach stosunkowo słabo reprezentowana i wyniki oznaczanego
stężenia
nie odbiegają istotnie od grupy pierwszej.
Maksymalne stężenie stwierdzono dla wody mineralnej
STAROPOLANKA 2000
(226Ra 0,645+-0,051 i dla 228Ra 0,200+-0,040 Bq/l) o zawartości
składników
mineralnych 2845,84 mg/l. Podobnie nie daje się zauważyć w badanych
wodach
korelacji aktywności 226Ra z zawartością poszczególnych jonów, np.
wapniowego
czy siarczanowego.
Dla porównania zbadano zawartość izotopów radu w wodach
pochodzących
z uzdrowisk w Republice Czeskiej. W naturalnych wodach mineralnych z
uzdrowiska
Karlovy Vary występuje 226Ra w dość dużych ilościach (do 3,7 Bq/l), a w
wodach z uzdrowiska Marianske Lazne w granicach 0,2 - 0,5 Bq/l [5]. W
zbadanych
przez nas wodach butelkowanych AQUILA (Karlovy Vary) i AQUA MARIA (
Marianske
Lazne) stężenia 226Ra były niższe i wynosiły odpowiednio poniżej 0,003
Bq/l i 0,090+-0,009 Bq/l. Obie badane wody należą do
niskozmineralizowanych.
PODSUMOWANIE
W związku z niską na ogół jakością wody wodociągowej
coraz częściej
do celów pitnych stosowane są wody butelkowane. Wody te ze względu na
ich
własności fizyczne (smak, zapach, barwę) i chemiczne (zawartość soli
mineralnych)
stają się dla wielu ludzi podstawowym źródłem zaopatrzenia organizmu w
wodę. W takiej sytuacji ważna staje się ocena jakości tych wód, również
pod względem zawartości pierwiastków promieniotwórczych. Problemy
występują
już w sferze nazewnictwa wód zawierających pierwiastki
promieniotwórcze,
nie bardzo wiadomo czy wody określane jako radoczynne zawierają
wyłącznie
radon czy również rad [6]. Również kompletność badania wód mineralnych
wydaje się niedostateczna. Bazując na danych dostępnych autorom, jak i
danych literaturowych [3], można sądzić, że w butelkowanych wodach
mineralnych
tylko sporadycznie określane jest stężenie izotopów radu albo też dane
te nie są podawane do publicznej wiadomości.
Jak wynika z przeprowadzonej serii badań, nie można
wnioskować o spodziewanej
zawartości izotopów radu na podstawie składu mineralnego wody lub na
podstawie
miejsca pobrania. Istnieje tylko większe prawdopodobieństwo
zwiększonego
stężenia izotopów radu w wodach o większej mineralizacji. Wydaje się
więc
niezbędne egzekwowanie przez odpowiednie służby (inspekcja sanitarna,
handlowa)
wykonywania badań - i skoro norma określa dopuszczalne limity stężenia
- podawanie ich na etykietach obok wyników innych oznaczeń.
LITERATURA
1. BN-90/9567-08 Butelkowane naturalne wody mineralne.
Wspó1ne wymagania
i badania.
2. BN-90/9567-07 Butelkowane naturalne wody mineralne.
Wspó1ne wymagania
i badania.
3. Bem H., Bem E. M, Majchrzak 1.: Zawartość radu-226 w
butelkowanych
wodach mineralnych w Polsce. Krajowa Konferencja Radiochemii i Chemii
Jądrowej
"W stulecie odkrycia polonu i radu", Kazimierz Dolny (1998).
4. Chałupnik St., Lebecka J.: Determination of 226Ra,
228Ra, 224Ra in
water and aqueous solutions by liquid scintillation counting. Proc. of
Inter. Conf. on Liquid Scintillation Counting, Vienna (1992).
5. Krejbichova Z. : Radioactivity of mineral waters in
Bohemia. Czechoslovak
Journal of Physics, 49, Suppi. S1 Part 1. s. 127-132 (1999).
6. Przylibski T. A.: Wody "radoczynne" czy "radonowe"?
Przegląd Geologiczny,
47, s.53-55 (1999).
7. Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 16 sierpnia 1994
r. w sprawie
określenia złóż wód zaliczonych do solanek, wód leczniczych i
termalnych
oraz innych kopalin leczniczych. a także w sprawie zaliczenia kopalin
pospolitych
z określonych złóż do kopalin podstawowych. Dz. U. Nr 89, poz. 417.
8. Rozporządzenie Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej z
dnia 8 lipca
1997 r. w sprawie szczegó1nych warunków sanitarnych przy produkcji i w
obrocie naturalnych wód mineralnych, mineralnych wód mieszanych,
naturalnych
wód źródlanych oraz wód stołowych. Dz. U. Nr 85, poz. 544.
UWAGA: aktualnie obowiązujący przepis również nie jest
egzekwowany przez organy Inspekcji Sanitarnej
Występowanie promieniotwórczości nie musi się wiązać z
obecnością elektrowni
atomowych, broni jądrowej ani odpadów radioaktywnych.
Promieniotwórczość
występuje również w sposób naturalny w przyrodzie.
Naturalna promieniotwórczość występuje głównie w
powietrzu. Są to produkty
rozpadu radioaktywnego gazu radonu, które po przyłączeniu się do
cząstek
zawieszonych w powietrzu tworzą tzw. radioaktywne aerozole. Urządzenie
do pomiaru stężenia właśnie tych aerozoli skonstruowali inżynierowie
związani
z Głównym Instytutem Górnictwa w Katowicach. Jest to urządzenie
niewielkie,
łatwe i bezpieczne w obsłudze. Składa się z aspiratora i głowicy
pomiarowej,
która wyposażona jest w detektory termoluminescencyjne do rejestracji
promieniowania
jonizującego. Pomiar polega na tłoczeniu powietrza przez filtr i
rejestracji
promieniowania emitowanego przez aerozole. Praca aspiratora jest
sterowana
przez mikroprocesor, który kontroluje m.in. przepływ powietrza i czas
pomiaru.
Urządzenie jest na tyle czułe, że pozwala na monitorowanie
radioaktywności
na dowolnym stanowisku pracy, nawet na wolnym powietrzu.
Na razie wyprodukowano około 1000 mierników.
Zakupiły je w większości
zakłady górnicze. Ale urządzenie może być używane także w innych
miejscach,
np. w mieszkaniach lub budynkach użyteczności publicznej. Produkty
rozpadu
radonu są groźne zwłaszcza dla dzieci. Uważa się też, że radonowa
promieniotwórczość
znacznie podnosi ryzyko wystąpienia nowotworów u osób palących. Dlatego
ważne jest, by sprawdzać poziom radonu w budynkach w sposób rzetelny,
bo
wyniki mogą być drastycznie różne w sąsiednich budynkach, a nawet na
różnych
piętrach (im niżej, tym więcej promieniotwórczości).
W Polsce obszarem, gdzie radioaktywnych
aerozoli jest najwięcej,
są Sudety. Badań nad naturalną promieniotwórczością prowadzi się wciąż
za mało. Miernik skonstruowany przez Główny Instytut Górnictwa ma dwie
funkcje: może mierzyć stężenie promieniotwórczych aerozoli i zapylenie.
Prócz zakładów pracy przeznaczony jest dla troszczących się o swoje
bezpieczeństwo
klientów indywidualnych. ł.K.
Autorami projektu są: dr Krystian Skubacz, inż.
Janusz Olszak, doc.
dr hab. inż. Jan Skowronek. Praca otrzymała w konkursie nagrodę NOT II
stopnia.
"Kulisy" nr 37/2003, 2. września 2003
Władza utajnia skażenie
Pół miliona osób z Kotliny Jeleniogórskiej codziennie
wdycha promieniotwórczy
radon. Lokalne władze utajniają dane, twierdząc, że wszystko jest pod
kontrolą.
To miało być rutynowe postępowanie. Analiza danych i historii
choroby mężczyzny, który mieszkał i pracował w pobliżu Jeleniej Góry. W
średnim wieku zmarł na chłoniaka (nowotwór węzłów chłonnych). Była to
jedna
z wielu analiz, którymi zajmuje się profesor
Cezary
Szczylik, konsultant ds. onkologii ze Szpitala Wojskowego
przy ulicy
Szaserów w Warszawie.
JOANNA KRUPA
Profesor nie spodziewał się, że właśnie ta
analiza pozwoli wykryć
śmiertelne zagrożenie, jakie dotyka całą Kotlinę Jeleniogórską. Badania
jakości wody w tym regionie przesłane z Państwowego Zakładu Higieny
sprawiły,
że profesorowi włos się zjeżył na głowie z przerażenia. Okazało się, że
w całej kotlinie, w niemal wszystkich miejscowościach stężenie radonu w
wodzie pitnej przekracza dopuszczalne na świecie wskaźniki.
Jak po Czarnobylu
- Patrzyłem na te badania i nie wierzyłem własnym oczom.
Nigdy nie widziałem
czegoś takiego. I najgorsze, że badania były prowadzone wyrywkowo, na
łapu-capu,
co wskazuje, że stały monitoring po prostu nie istnieje. A trzeba
podkreślić,
że nie mamy do czynienia z byle zanieczyszczeniem, lecz z groźnym,
radioaktywnym
gazem. I chociaż nie czuć go ani nie widać - destruktywnie wpływa na
żywe
organizmy - alarmuje profesor Szczylik.
Badania we Francji wykazały, że radon zwiększa
zachorowalność na białaczkę.
Odpowiada za 27 procent zachorowań na ten nowotwór.
Jeszcze większy szok profesor przeżył, gdy
okazało się, że ani
odpowiednie służby epidemiologiczne ani lokalne władze, ani nawet
autorzy
badań z PZH, nie uważają tych wyników za coś niepokojącego. Wręcz
przeciwnie,
wychodzą z założenia, że są czymś zupełnie naturalnym.
Część lekarzy zgodnie uważa, że takie podejście
przypomina wypisz-wymaluj
sytuację po awarii w Czarnobylu. Wtedy też zapewniano, że żadnego
zagrożenia
nie ma i zalecano ograniczanie spacerów. Teraz władze zalecają
ograniczanie
palenia papierosów. Radon kumuluje się bowiem na cząsteczkach nikotyny,
wnikając prosto do płuc. Ale to za mało, żeby ustrzec się przed
promieniowaniem.
W latach 50. i 60. w Kotlinie Jeleniogórskiej działały
kopalnie uranu.
Kopalnie zlikwidowano, ale ludności pozostawiono pamiątkę w postaci
radonu.
- Kiedy na tych ziemiach nic nie budowano ani ich nie drążono, radon
wytrącał
się powoli. Jednak ostatnio, na skutek różnego rodzaju ruchów
geologicznych,
ruszył jak lawina - wyjaśnia doktor Tadeusz Przylipski z Zakładu
Geologii
Politechniki Wrocławskiej.
Radon wżarł się w glebę, wniknął do wód gruntowych,
zadomowił się w
studniach i popłynął w kranach mieszkańców Kowar, Jeleniej Góry,
Świeradowa-Zdroju,
Szklarskiej Poręby, Wojcieszyc, Piechowic, Karpacza, Janowic Wielkich i
wielu innych miejscowości. W niektórych piwnicach promieniowanie
wyniosło
2837,9 bekereli, czyli więcej niż dopuszczają to przyjęte wskaźniki (w
budynkach oddanych do użytku przed 1998 rokiem dopuszcza się 400
bekereli,
a w budynkach po 1998 - 200 bekereli).
Radon (222 Rn o liczbie atomowej 96) jako produkt
rozpadu uranu nie
ma zapachu, smaku ani koloru. Chociaż uchodzi za największe źródło
promieniowania
naturalnego na kuli ziemskiej, na świecie naukowcy dawno już uznali go
za gaz zdradliwy. - Podejrzewa się, że może powodować raka płuc i
białaczkę
- podkreśla profesor Szczylik.
- Bagatelizowanie wpływu radonu na zdrowie to zbrodnia.
Osoby odpowiedzialne
za to powinny pójść do więzienia - uważa doktor Zbigniew Hałat,
specjalista
od wody w Centrum Ochrony Medycznej Konsumenta w Warszawie.
W Polsce jednak złą opinię o radonie potwierdzają
jedynie naukowcy.
Urzędnicy wiedzą swoje i powtarzają komunikaty w stylu: "Radon nie
powoduje
negatywnych skutków dla zdrowia ludzi".
Ale skutki są. Z danych demograficznych, na które
powołuje się doktor
Hałat, wynika, że w rejonie jeleniogórskim zachorowalność na nowotwory
jest większa niż w innych rejonach Polski.
20 tysięcy zgonów
Zawarty w wodzie pitnej gaz ulatnia się nawet pod wpływem
kilkuminutowego
prysznicu czy podczas gotowania wody na herbatę. - Ci ludzie wdychają
radon
non stop - mówi doktor Hałat.
Według starych przepisów dotyczących wód leczniczych,
zawartość już
74 bekereli na metr sześcienny w wodzie kwalifikuje ją jako wodę
radoczynną,
którą można przyjmować jedynie pod ścisłą kontrolą lekarza. W kranach w
rejonie jeleniogórskim płynie woda zawierająca ponad 100 bekereli (pod
wpływem wrzenia czy wypuszczania w powietrze, np. pod prysznicem,
pojawia
się stężenie ponad 1000 bekereli!). I w przeciwieństwie do wody
podawanej
w uzdrowiskach, ludzie gotują ją codziennie, bez ograniczeń i kontroli
lekarskiej - na herbatę, zupę, kaszkę dla dzieci...
Amerykańska Agencja Ochrony Środowiska oraz naczelny
lekarz Stanów Zjednoczonych
już dawno uznali, że należy przeprowadzać wnikliwe badania na temat
radonu.
Sugerują, że limit radonu w wodzie nie powinien przekraczać 11 bekereli
na litr. Według amerykańskich danych, radon przyczynia się do 20
tysięcy
zgonów na nowotwory w ciągu roku! Rakotwórczość radonu potwierdza także
Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem. Co gorsza, według Agencji, na
radonową rakotwórczość dwa razy bardziej są narażone dzieci.
W Polsce oficjalnie zagrożenia nie ma. Są za to chore
dzieci. 10-letnia
Sylwia Prokop z Janowic Wielkich do grudnia ubiegłego roku była zdrową,
dobrze rozwijającą się dziewczynką. W grudniu zachorowała na chłoniaka.
Przeszła kilkumiesięczną, bolesną chemioterapię.
Za sianie niepokoju
Była badana w Jeleniej Górze i we Wrocławiu. Lekarze nie
wykluczyli,
że główną przyczyną choroby dziewczynki może być radon. Bo tego w
mieszkaniu
państwa Prokopów nie brakuje.
- Wszystko przez tę wodę. Gdyby wójt mnie posłuchał i
już dawno zgodził
się na zamontowanie specjalnego urządzenia do odradoniowania wody, może
Sylwia byłaby zdrowa. Ale wójt się nie zgodził, bo jego zdaniem takie
urządzenie
jest zbędne - żali się Grzegorz Prokop, tata dziewczynki.
W gminie Janowice Wielkie mieszkają cztery tysiące osób.
Wszyscy korzystają
z ujęcia wody Miedzianka P-4. Wybudowano je w 1997 roku na bazie
nieczynnej
od lat kopalni uranu. Zdaniem mieszkańców, wbrew zaleceniom
geologicznym.
- Wójt odrzucił projekt i przepchnął swój, w którym o radonie nie było
ani słowa - dodaje Sobolewski.
- Bo radonu w wodzie nie ma. Została przebadana na sto
tysięcy sposobów.
Chyba nikt w Polsce nie ma takiej wody jak my - twierdzi Krystyna
Borzakowska,
sekretarz gminy Janowice Wielkie.
Ci, którzy walczyli o zdrowie swoje i swoich dzieci,
zostali wyśmiani,
a niektórzy wręcz oskarżeni o "sianie niepokoju społecznego".
- A jeśli nie ma żadnego zagrożenia, to po co do licha
montować jakieś
drogie urządzenie? Lepiej przeznaczyć je na remont dachów czy dróg -
dodaje
Daniela Bereźnicka, kierownik referatu gospodarki komunalnej i
mieszkaniowej.
Zagrożenia nie widzą ani Powiatowy Inspektor Sanitarny,
ani Wojewódzki
Inspektor Sanitarny we Wrocławiu. Wszyscy dostali alarmujące wyniki
badań
z PZH, ale wszyscy uważają, że nie należy brać ich pod uwagę, bo
były...
wyrywkowe.
Podobnie władze i służby wypowiadają się na temat innych
miejscowości
z okolic Jeleniej Góry.
- U nas zagrożenia nie ma - podkreśla inżynier Józef
Wierżyłło, prezes
wodociągów miejskich w Jeleniej Górze. - Mamy sześć ujęć wody, z czego
dwa znajdują się na naszym terenie, a reszta na terenach prywatnych.
Państwowa
Agencja Atomistyki przeprowadza badania pod kątem skażenia i wyniki są
dobre.
Profesor Szczylik, doktor Hałat i wielu innych naukowców uważa jednak,
że służby lekceważą ryzyko radonowe, a zalecenia w stylu: długiego
gotowania
wody czy częstego wietrzenia mieszkań są śmieszne. A takie właśnie
zalecenia
doradza m.in. sam PZH: "Przelewanie wody, przetrzymywanie jej czy
gotowanie
powoduje znaczne zmniejszanie się stężenia radonu". Z tym, że nawet
takie
zalecenia spoczywają w biurkach urzędników.
Strach i panika
Prokop na własny koszt przebadał powietrze w łazience.
Wyszło 200-300
bekereli na metr sześcienny, czyli tyle, ile zakłada dopuszczalna
norma.
Ale tak było tylko przy zakręconych kranach. Wystarczyło odkręcić, żeby
wskaźniki zaczęły rosnąć jak szalone. Po dziesięciu minutach (tyle
mniej
więcej trwa prysznic) wynik wzrósł do ponad 1000 bekereli na metr
sześcienny.
Przy pięciu osobach, a tyle właśnie liczy rodzina Prokopów, dawka
radonu
w łazience wynosi 5 tysięcy bekereli. Kiedy zwrócił się z prośbą o
wyjaśnienie
sprawy do Państwowego Zakładu Higieny, Ministerstwa Zdrowia oraz
Centralnego
Laboratorium Ochrony Radiologicznej, dostał odpowiedź, że przecież
radon
jest gazem szlachetnym, a przez to nie może nikomu szkodzić.
Bekerele to jednostka radioaktywności. Liczbę
pochłoniętego promieniowania
przez organizm żywy wyraża się w siwertach (Sv).
- Najgorsze jest to, że gaz trzeba usuwać mechanicznie,
ponieważ jest
ciężki i kumuluje się na dole - dodaje Ryszard Sobolewski, mieszkaniec
Janowic Wielkich.
Świadomi ryzyka są jedynie na razie mieszkańcy Janowic.
W pozostałych
miejscowościach ludzie nawet nie wiedzą, że przeprowadzane były
jakiekolwiek
badania. - Jezu kochany, a co to takiego ten radon? Przecież woda jest
dobra
- zastanawia się Bronisława Kluska, mieszkanka Jeleniej
Góry. W kamienicy,
w której mieszka, stężenie radonu w ujęciu wody pitnej wyniosło ponad
500
bekereli (50 razy ponad amerykańską normę). - Chyba dobra... - dodaje
ze
strachem w oczach. - Dlaczego nikt nas nie poinformował o
badaniach?!
Podobne przerażenie informacja o badaniach wzbudziła
wśród mieszkańców
Kromnowa koło Wojcieszyc. Tam wprawdzie od kilku dni wody w studniach
nie
ma, bo była susza, ale ludzie zaczęli się bać. - Zostanie pić
deszczówkę.
Nigdy się u nas nie mówiło o jakimś skażeniu! Boże, przecież od tego
można
mieć raka! - denerwuje się Genowefa Wieczorek, mieszkanka
wsi.
Doktor Przylipski z Zakładu Geologii Politechniki
Wrocławskiej twierdzi,
że fakt, iż władze nie informowały ludności o zagrożeniu, to
skandal.
- Bez względu na to, czy radon rzeczywiście jest mniej
czy bardziej
szkodliwy dla zdrowia, o ryzyku należy mówić otwarcie, a nie
utajniać.
Jednoznacznych norm dotyczących zawartości radonu w
wodzie nie ma. Jedyne
istniejące wskaźniki dotyczące stężeń substancji promieniotwórczych
dotyczą
wód butelkowanych.
- Nie ma takiej potrzeby - uważa doktor Krzysztof
Pachocki z Państwowego
Zakładu Higieny w Warszawie. - Na całym świecie nie istnieją normy
dotyczące
wody pitnej, są jedynie zalecenia.
Podobnie wypowiada się Piotr Demczuk z Stacji
Sanitarno-Epidemiologicznej
we Wrocławiu. Alarmujące badania, które tak przeraziły wojskowego
konsultanta
profesora Szczylika, przeprowadzone były w latach 1998-1999 na terenie
Kotliny Jeleniogórskiej. Przeprowadzał je warszawski PZH przy
współudziale
ówczesnej Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Jeleniej
Górze.
Wyniki dostali wszyscy. Mimo to nikt nie uznał, że
należy ostrzec ludność
i nakazać lokalnym władzom jakiekolwiek środki bezpieczeństwa.
Chociażby
zamontowanie w ujęciach wody specjalnych urządzeń. °eby radon wytrącał
się jeszcze w źródle, a nie w łazienkach mieszkańców.
- Nie ma polskich przepisów mówiących o normach czy
wskaźnikach stężenia
radonu w wodzie - powtarza Piotr Demczuk z wrocławskiego sanepidu. -
Poza
tym muszę przyznać, że pomiary były przeprowadzane dość
chaotycznie.
Radon pominięty
Chaotycznie czy nie, ale nawet w tych badaniach PZH zaleca zastosowanie
specjalnych metod w celu pozbycia się radonu. Metodę przepuszczania
powietrza
przez warstwę wody, co ma spowodować usunięcie większości radonu zaleca
m.in. Departament Nauk o Środowisku Naturalnym i Inżynierii
Uniwersytetu
Północna Karolina. W Stanach Zjednoczonych, w instalacjach domowych
zaleca
się przepuszczanie wody przez urządzenia zawierające granulowany węgiel
aktywowany, który ma niemal w stu procentach wytrącić radon. W Polsce
nikt
takich urządzeń nie montuje.
W grudniu ubiegłego roku weszło w życie rozporządzenie
Ministerstwa
Zdrowia dotyczące jakości wody pitnej, wrzucające do jednego worka
wszystkie
izotopy promieniotwórcze i ustalające jeden wskaźnik dopuszczalnych stu
bekereli na litr.
- Ale nie wiadomo do końca, o jakie izotopy chodzi -
wyjaśnia Jan Piskło
z Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Poza tym jeden z zapisów mówi, że
nawet przekroczenie owego wskaźnika nie dyskwalifikuje wody, lecz
wskazuje
na bardziej szczegółową obserwację.
Zdaniem doktora Hałata, polska woda z kranu nie jest
badana przez służby
kontrolne na obecność co najmniej sześciu substancji rakotwórczych,
uznanych
w Europie za groźne dla zdrowia.
Jeszcze inaczej wynika z zarządzenia Państwowej Agencji
Atomistyki z
1988 roku - przy rocznym spożyciu wody stężenie radonu nie powinno
przekroczyć
10 bekereli na litr. W nowym prawie atomowym radon został pominięty.
Jelenia Góra - 314 bekereli
Szklarska Poręba - 1654 bekereli
Świeradów-Zdrój - 438 bekereli
Kromnów - 271 bekereli
Proszowa - 903 bekerele
Brytyjczycy i Amerykanie od wielu lat systematycznie
badają stężenie
radonu w pomieszczeniach oraz wodach gruntowych. Ciekawe, co by
powiedzieli
na wyniki z Polski, gdzie w niektórych miejscach dawka jest
wielokrotnie
przekroczona.
U nas norm nie ma, ale są zalecenia Światowej
Organizacji Zdrowia (WHO).
Zgodnie z nimi dopuszczalna dawka pochłoniętego przez organizm żywy
promieniowania,
a więc także radonu, pochodząca z wody pitnej, wynosi 0,1 milisiwerta
(mSv)
na rok. Dawka ta zakłada, że jedna osoba spożywa dwa litry wody na
dobę.
- W polskim rozporządzeniu zapisano jednak, że dawka 0,1 mSv radonu nie
dotyczy - dodaje Piskło. Do tego radon jest wchłaniany przede wszystkim
drogą oddechową.
Lepiej siedzieć cicho
Zofia Siedlasz mieszka w czteropiętrowej kamienicy na
obrzeżu Jeleniej
Góry. Od wielu lat trzyma klucze do wspólnego ujęcia wody, z którego
korzystają
wszyscy mieszkańcy. Nie miała pojęcia o jakichkolwiek badaniach wody
pod
kątem radonu.
- Tyle lat tu mieszkam, ale nigdy nie mówiło się o
jakiejś radioaktywności
- mówi kobieta.
- Jakby było jakieś ryzyko, to przecież by nas
powiadomili. Prawda?
- dodaje z nadzieją w głosie.
Niestety, osoby, które ośmielają się publicznie mówić o
ewentualnej
szkodliwości radonu, uznawane są w Polsce za wariatów. Służby wychodzą
bowiem z założenia, że jeśli nie ma norm, to nie ma również ich
przekroczenia.
Po co więc wzbudzać niepotrzebną panikę wśród ludności.
- Ludzie mają prawo do informacji. I nie można im go
zabierać - dodaje
doktor Przylipski. - Zwłaszcza jeśli ta informacja może w jakimkolwiek
stopniu wpłynąć na ich samopoczucie.
A jeśli radon trafi na podatne podłoże, na przykład na
osobę, która
ma genetyczne predyspozycje do zachorowania na chorobę nowotworową, to
wówczas defekt powstały w wyniku napromieniowania przekazywany jest z
pokolenia
na pokolenie. Poza układem oddechowym, limfatycznym, radon atakuje
również
mózg i mięśnie.
Zdaniem doktora Hałata, już dawno w rejonie
jeleniogórskim zaobserwowano
zwiększoną zachorowalność na nowotwory. - Uznano jednak, że dotyczy to
głównie górników z dawnych kopalni uranu, którzy w pewnym czasie
zawyżyli
statystyki.
A to górnicy byli pierwszymi ofiarami radonu.
- Mimo że już wtedy były dowody na szkodliwe działanie
radonu, sprawę
zbagatelizowano - uważa magister Jerzy Dorda z Instytutu Fizyki
Uniwersytetu
Śląskiego w Katowicach.
Radon to nie jedyne zło, na jakie narażeni są mieszkańcy
Kotliny. Bo
radon rozpada się m.in. na atakujący układ oddechowy bizmut, ołów,
polon
i cząstki alfa. Osadzają się w stu procentach w oskrzelach i krtani,
powodując
schorzenia dróg oddechowych, a w konsekwencji - raka płuc i krtani.
Szczególnie
działają na młode organizmy.
Ale nawet to nie jest w stanie przekonać urzędników.
Państwowa Agencja
Atomistyki uspokaja: zagrożenia nie ma. - Nie przekroczono norm,
ponieważ
takowe nie istnieją. A to, że w jednej miejscowości są mniejsze dawki,
a w innych większe
- zależy wyłącznie od uwarunkowań geologicznych - mówi
Andrzej Merta,
dyrektor departamentu bezpieczeństwa jądrowego i radiacyjnego
Państwowej
Agencji Atomistyki. - Być może trzeba byłoby badać wcześniej tereny pod
kątem stężenia radonu, zanim wybuduje się tam domy, ale trzeba wziąć
pod
uwagę, że tam już mieszkają ludzie.
Zdaniem doktora Hałata, urzędnikom zależy na spokoju,
ponieważ wybuch
paniki naraziłby ich na sporo pracy i wydatków. - Specjalistyczne i
systematyczne
badania kosztują, a nikt nie będzie na to wykładał z własnej
kieszeni.
Dobrze, że pracownicy warszawskiego PZH chociaż
przyznają, że wyniki
potwierdzają hipotezę, iż obszar Pogórza Sudeckiego, w tym obszar
Jeleniej
Góry, jest terenem o podwyższonym stężeniu radonu. W innych częściach
kraju,
m.in. na Pojezierzu Mazurskim, w okolicach Gdańska czy w województwie
mazowieckim
stężenie radonu nie przekracza kilku bekereli.
Wydaje się, że ostatnią szansą dla pół miliona
mieszkańców Kotliny Jeleniogórskiej
jest Unia Europejska, której przepisy nakażą polskim urzędnikom
ustalenie
konkretnych norm dla radonu.
http://www.karkonosze.com/index.php/articles/557
RADON - Dlaczego władza utajnia skażenie wody?
Wysłany przez: J&J
Kurowscy dnia Nied, 21 Wrzesień 2003
"Pół miliona osób z Kotliny Jeleniogórskiej codziennie
wdycha promieniotwórczy
radon. Lokalne władze utajniają dane, twierdząc, że wszystko jest pod
kontrolą"
(J.Krupa)
- możemy przeczytać w "Kulisach" nr 37/2003, z dnia 12
września 2003,
w artykule autorstwa Joanny Krupy pt.: "Władza utajnia skażenie".
Dopuszczalne wskaźniki
Przerażeni przekraczającym wszelkie dopuszczalne normy
stężeniem radonu
w wodzie Kotliny Jeleniogórskiej są m.in: profesor Cezary Szczylik,
konsultant
ds. onkologii ze Szpitala Wojskowego przy ulicy Szaserów w Warszawie.
Lekarz
robił analizę danych i historii choroby mężczyzny, mieszkającego
niedalko
Jeleniej Góry, który w średnim wieku zmarł na nowotwora węzłów
chłonnych
(chłoniaka).
"Profesor nie spodziewał się - pisze Joanna Krupa - że
właśnie ta analiza
pozwoli wykryć śmiertelne zagrożenie, jakie dotyka całą Kotlinę
Jeleniogórską.
Badania jakości wody w tym regionie przesłane z Państwowego Zakładu
Higieny
sprawiły, że profesorowi włos się zjeżył na głowie z przerażenia.
Okazało
się, że w całej kotlinie, w niemal wszystkich miejscowościach stężenie
radonu w wodzie pitnej przekracza dopuszczalne na świecie wskaźniki."
"- Patrzyłem na te badania i nie wierzyłem własnym
oczom. Nigdy nie
widziałem czegoś takiego. I najgorsze, że badania były prowadzone
wyrywkowo,
na łapu-capu, co wskazuje, że stały monitoring po prostu nie istnieje.
A trzeba podkreślić, że nie mamy do czynienia z byle zanieczyszczeniem,
lecz z groźnym, radioaktywnym gazem. I chociaż nie czuć go ani nie
widać
- destruktywnie wpływa na żywe organizmy - alarmuje profesor Szczylik."
(cyt. za: Joanna Krupa - "Władza utajnia skażenie")
To, co dla doktora stanowi skandaliczne zaniedanie służb
epidemiologicznych
i lokalnych władz, a także autorów badań z PZH, dla nich samych nie
stanowi
żadnej sprawy, to coś zupełnie normalnego, że ludność całej Kotliny
pije
wodę z kilkakrotnie przekraczającym poziomem radonu. Norm w Polsce nikt
nie ustanowił - twierdzą urzędnicy - więc nie można ich przekroczyć.
Mamy więc sytuaję jak po Czarnobylu - porównują lekarze - władze oraz
odpowiedzialne za naszą wodę instytucje chowają głowę w piasek i nie
widzą
problemu. Najwygodniejsza przecież jest dla urzędników sytuacja, w
której
nikt nic nie wie - nie ma wtedy problemu, nie trzeba być rozliczanym,
nie
ma paniki.
Skąd radon w Kotlinie?
Otóż w latach 50. i 60. działały tu kopalnie uranu.
Kopalnie zlikwidowano,
ale pozostałości, w postaci radonu pozostały. Doktor Tadeusz Przylipski
z Zakładu Geologii Politechniki Wrocławskiej wyjaśnia, iż obecnie, na
skutek
różnego rodzaju ruchów geologicznych, wytrącanie się radonu wzrosło do
ogromnych rozmiarów, a dalej kontynuuje: "Radon wżarł się w glebę,
wniknął
do wód gruntowych, zadomowił się w studniach i popłynął w kranach
mieszkańców
Kowar, Jeleniej Góry, Świeradowa-Zdroju, Szklarskiej Poręby,
Wojcieszyc,
Piechowic, Karpacza, Janowic Wielkich i wielu innych miejscowości. W
niektórych
piwnicach promieniowanie wyniosło 2837, 9 bekereli, czyli więcej niż
dopuszczają
to przyjęte wskaźniki (w budynkach oddanych do użytku przed 1998 rokiem
dopuszcza się 400 bekereli, a w budynkach po 1998 - 200 bekereli)".
(cyt.
za: Joanna Krupa - "Władza utajnia skażenie")
Z kolei doktor Zbigniew Hałat, specjalista od wody w
Centrum Ochrony
Medycznej Konsumenta w Warszawie uważa, iż "Bagatelizowanie
wpływu radonu
na zdrowie to zbrodnia. Osoby odpowiedzialne za to powinny
pójść do
więzienia". Doktor Hałat, na podstawie danych demograficznych twierdzi,
iż w rejonie jeleniogórskim zachorowalność na nowotwory jest większa
niż
w innych rejonach Polski.
Jak twiedzą urzędnicy, w naszym kraju nie istnieje
zagrożenie emisją
radonu, ale skąd w takim razie biorą się chore osoby, a zwłaszcza
podatne
na działanie tego gazu dzieci?
Dlaczego np. u 10-letniej Sylwii Prokop, mieszkającej w Janowicach
Wielkich, diagnozuje się nagle chłoniaka - złośliwego nowotwora. A w
domu
u Państwa Prokopów, gdy ojciec dzieczynki przebadał powietrze w swojej
łazience, wyniki wykazały: 200-300 bekereli na metr sześcienny, czyli
tyle,
ile zakłada dopuszczalna norma - jeżeli nie odkręcało się kurków z
wodą.
Zaraz po puszczeniu wody wskaźniki zaczęły wzrastać z minuty na minutę
w zawrotnym tempie. 10 minut później wynik wskazywał 1000 bekereli na
metr
sześcienny. Mnożąc wynik razy ilość osób w rodzinie Prokopów, dawka
radonu
w łazience wynosi 5 tysięcy bekereli.
Ale, gdy z tą informacją Prokop zgłosił się do Państwowego Zakładu
Higieny, Ministerstwa Zdrowia oraz Centralnego Laboratorium Ochrony
Radiologicznej,
wszędzie dostał podobną odpowiedź, iż radon, jako szlachetny gaz, nie
może
nikomu szkodzić.
Mieszkańcy Janowic Wielkich od dawna, bez skutku,
zabiegają o zamontowanie
specjalnego urządzenia do odradoniowania wody. "Wójt się nie zgodził,
bo
jego zdaniem takie urządzenie jest zbędne - żali się Grzegorz Prokop,
tata
dziewczynki".
Ale władze nie widzą problemu: "Nie ma takiej potrzeby -
uważa doktor
Krzysztof Pachocki z Państwowego Zakładu Higieny w Warszawie. - Na
całym
świecie nie istnieją normy dotyczące wody pitnej, są jedynie
zalecenia."
Doktor Przylipski z Zakładu Geologii Politechniki
Wrocławskiej twierdzi,
że fakt, iż władze nie informowały ludności o zagrożeniu, to skandal.
"-
Bez względu na to, czy radon rzeczywiście jest mniej czy bardziej
szkodliwy
dla zdrowia, o ryzyku należy mówić otwarcie, a nie utajniać".
"Podobnie wypowiada się Piotr Demczuk z Stacji
Sanitarno-Epidemiologicznej
we Wrocławiu. Alarmujące badania, które tak przeraziły wojskowego
konsultanta
profesora Szczylika, przeprowadzone były w latach 1998-1999 na terenie
Kotliny Jeleniogórskiej. Przeprowadzał je warszawski PZH przy
współudziale
ówczesnej Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Jeleniej
Górze.
Wyniki dostali wszyscy. Mimo to nikt nie uznał, że należy ostrzec
ludność
i nakazać lokalnym władzom jakiekolwiek środki bezpieczeństwa.
Chociażby
zamontowanie w ujęciach wody specjalnych urządzeń, żeby radon wytrącał
się jeszcze w źródle, a nie w łazienkach mieszkańców". (cyt. za: Joanna
Krupa - "Władza utajnia skażenie")
Jak działa radon?
Radon rozpada się m.in. na atakujący układ oddechowy
bizmut, ołów, polon
i cząstki alfa. A te z kolei - osadzając się w całości w oskrzelach i
krtani
- powodują schorzenia dróg oddechowych, a w konsekwencji - raka płuc i
krtani. Szczególnie groźne są dla młodych organizmów.
"Zdaniem doktora Hałata, urzędnikom zależy na spokoju,
ponieważ wybuch
paniki naraziłby ich na sporo pracy i wydatków. - Specjalistyczne i
systematyczne
badania kosztują, a nikt nie będzie na to wykładał z własnej kieszeni".
"Wydaje się, że ostatnią szansą dla pół miliona mieszkańców Kotliny
Jeleniogórskiej jest Unia Europejska, której przepisy nakażą polskim
urzędnikom
ustalenie konkretnych norm dla radonu". (cyt. za: Joanna Krupa -
"Władza
utajnia skażenie")
"- U nas zagrożenia nie ma - podkreśla inżynier Józef
Wierżyłło, prezes
wodociągów miejskich w Jeleniej Górze. - Mamy sześć ujęć wody, z czego
dwa znajdują się na naszym terenie, a reszta na terenach prywatnych.
Państwowa
Agencja Atomistyki przeprowadza badania pod kątem skażenia i wyniki są
dobre".
"Profesor Szczylik, doktor Hałat i wielu innych
naukowców uważa jednak,
że służby lekceważą ryzyko radonowe, a zalecenia w stylu: długiego
gotowania
wody czy częstego wietrzenia mieszkań są śmieszne. A takie właśnie
zalecenia
doradza m.in. sam PZH: "Przelewanie wody, przetrzymywanie jej czy
gotowanie
powoduje znaczne zmniejszanie się stężenia radonu". Z tym, że nawet
takie
zalecenia spoczywają w biurkach urzędników".
Źródło: Artykuł napisany na podstawie publikacji w
"Kulisach" nr 37/2003,
z dnia 12 września 2003, autorstwa Joanny Krupy pt.: "Władza
utajnia skażenie" .
Tygodnik "Wprost", Nr 1086 (21 września
2003)
Wielka płyta śmierci
Jakie choroby czają się w naszych
mieszkaniach?
Kilka milionów Polaków jest narażonych na
działanie toksyn zarodników
pleśni rozwijających się w mieszkaniach, a wywołujących nowotwory i
alergie
- powiedział "Wprost" dr Zbigniew Hałat, prezes Stowarzyszenia Ochrony
Zdrowia Konsumentów. Zdrowiu ponad 71 proc. Amerykanów mogą szkodzić
związki
chemiczne wykorzystywane do produkcji odzieży, dywanów, mebli i
teflonowych
naczyń kuchennych
- alarmuje agencja ekologiczna Environmental Protection Agency .
Dzieci,
których rodzice do pielęgnacji trawników i ogrodów stosują zbyt dużo
środków
ochrony roślin zawierających pestycydy, aż siedmiokrotnie częściej niż
ich rówieśnicy chorują na białaczkę - ostrzega National Cancer
Institute
w USA.
"Wszyscy uczestniczymy w największym eksperymencie medycznym, jaki
kiedykolwiek przeprowadzono na ludziach" - twierdzi prof. Tom Blundell,
szef Wydziału Biochemii University of Cambridge, w opublikowanym w
sierpniu
tego roku raporcie "Chemical in Products: Safeguarding the Environment
and Human Health". W Unii Europejskiej wykorzystywanych jest ponad 30
tys.
substancji chemicznych, których potencjalnie toksyczny wpływ nie został
dostatecznie przebadany nawet na zwierzętach. Kilkaset lub nawet kilka
tysięcy tych środków może szkodzić zdrowiu - uważa brytyjski uczony.
Komisja
Europejska zapowiada wprowadzenie regulacji prawnych nakładających na
producentów
obowiązek przebadania (prawdopodobnie do 2009 r.) wszystkich
wytwarzanych
w UE środków chemicznych! Najbardziej niepokoi wpływ na zdrowie takich
związków, jak permetrin, składnik preparatów owadobójczych (może
zwiększać
ryzyko wystąpienia choroby Parkinsona) i stosowany w środkach do prania
perchloroetylen (podejrzewa się, że ma działanie rakotwórcze, powoduje
zaburzenia neurologiczne i bezpłodność).
Toksyczne blokowiska
- Zdrowiu Polaków najbardziej zagrażają toksyny grzybów pleśniowych
rozwijających się w budynkach i promieniotwórczy gaz radon, nadmierne
przenikający
do mieszkań - mówi dr Zbigniew Hałat. Duże stężenie zarodników grzybów
pleśniowych występuje w budownictwie wielkopłytowym - wykazały niedawne
badania 580 mieszkań przeprowadzone przez prof. Martę Doleżal z Katedry
Higieny i Promocji Zdrowia AWF w Krakowie. - Paradoksalnie, pleśnie
zaczęły
się nadmiernie rozwijać w ostatnich latach, gdy zaczęto montować bardzo
szczelne okna - powiedziała "Wprost" prof. Zofia Żakowska z
Politechniki
Łódzkiej, od kilku lat badająca zagrzybienie mieszkań w
Łodzi.
Pleśń, szczególnie z gatunku Penicillium, Cladosporium, Aspergillus
i Altarnaria, rozwija się m.in. w szczelinach, spękanych murach,
instalacjach
wodno-kanalizacyjnych, wykładzinach i dywanach. Niektóre gatunki
wytwarzają
mykotoksyny wnikające do organizmu przez skórę, drogą pokarmową i
wziewną.
Pierwszym objawem ich szkodliwego działania mogą być schorzenia dróg
oddechowych,
zapalenie spojówek, bóle stawów, osłabienie odporności i chroniczne
zmęczenie.
- Wiele schorzeń lekarze rzadko wiążą z warunkami mieszkaniowymi - mówi
prof. Żakowska.
Radon jest źródłem 38,6 proc. promieniowania (zarówno naturalnego,
jak i sztucznego), na które w ciągu roku narażeni są Polacy - wynika z
badań Centralnego Laboratorium Ochrony Radiologicznej. Ten gaz wnika do
domów przez pęknięcia, przenika też przez niektóre materiały budowlane.
- Radon dostaje się do organizmu przez płuca i jest drugą po
nikotynizmie
najważniejszą przyczyną zachorowań na raka tego narządu - mówi dr
Hałat.
To, że od dziesięciu lat Polacy coraz częściej i w większych ilościach
używają środków czystości, jest jednym z głównych powodów gwałtownego
wzrostu
zachorowań na alergie (cierpi na nie już co trzecia osoba w kraju). -
Preparaty
chemiczne zakłócają równowagę biologiczną w otoczeniu człowieka - mówi
"Wprost" dr Paweł Grzesiowski z Narodowego Instytutu Zdrowia
Publicznego
w Warszawie. Składniki środków piorących mogą odgrywać rolę tzw.
superantygenów,
stymulujących reakcje alergiczne i powstawanie stanów zapalnych.
Preparaty
odkażające zawierające zasady amonowe drażnią skórę, chlor działa
drażniąco
na błony śluzowe, a alkohol wysusza skórę.
Horror w dywanie
Składniki środków czystości, odświeżaczy powietrza i materiałów
budowlanych
mogą zagrażać zdrowiu bardziej niż wyziewy z fabryk i elektrowni, a
nawet
spaliny. Przykładem jest rakotwórczy benzen - aż 55 proc. wdychanego
przez
ludzi benzenu pochodzi z... oparów klejów i farb. Badania opublikowane
przez "Scientific American" wykazały, że stężenie pestycydów w
niektórych
mieszkaniach jest nawet
5-10 razy większe niż na zewnątrz.
Z raportu Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) wynika, że w co trzecim
budynku (badania prowadzono w różnych rejonach świata) wykryto ponad
300
substancji chemicznych, emitowanych przez materiały budowlane i
dekoracyjne
oraz wydostających się z wadliwie funkcjonujących systemów
wentylacyjnych.
W cieplejszych i wilgotniejszych mieszkaniach aż roi się od roztoczy
kurzu
domowego, których odchody są silnymi alergenami. Urządzenia
wentylacyjne
rozpylają w biurach i mieszkaniach mikroskopijne zarodniki grzybów,
szczególnie
antygeny pleśni wywołujące astmę oskrzelową, alergiczny nieżyt nosa i
alergiczne
zapalenie spojówek.
Największe stężenie szkodliwych chemikaliów - m.in. formaldehydu
ulatniającego
się z mebli i podłóg oraz styrenu, który wydzielają dywany i wykładziny
- jest w nowych budynkach. Badania przeprowadzone w Australii i
Wielkiej
Brytanii wykazały, że w mieszkaniach wybudowanych przed rokiem poziom
lotnych
związków organicznych 20 razy przekraczał dopuszczalne normy. W
starszych
domach toksyny gromadzą się przede wszystkim w dywanach, szczególnie
puszystych.
W zalegającym w nich kurzu oprócz pestycydów występują rakotwórcze
policykliczne
węglowodory aromatyczne, groźne bakterie, roztocza, grzyby i ich
zarodniki,
a także metale ciężkie, takie jak kadm i ołów. Dzieci mieszkające w
mieście
przyswajają dziennie 110 nanogramów silnie rakotwórczego benzopirenu,
najbardziej
trującego składnika dymu tytoniowego. Taka ilość tej substancji dostaje
się do organizmu palacza po wypaleniu trzech papierosów.
Ekochondria czy ekosyndrom?
Chemikalia, z którymi stykają się ludzie w swych mieszkaniach, na ogół
występują w niewielkich stężeniach - uspokajają producenci środków
chemicznych.
"Powszechnie stosowane substancje chemiczne są szkodliwe jedynie w
dużych
dawkach; stężenia, z którymi zwykle mamy do czynienia, nie zagrażają
zdrowiu"
- przekonuje Allen James, prezes organizacji Responsible Industry for a
Sound Enviroment, reprezentującej przemysł chemiczny. Niektóre osoby
mogą
być nadwrażliwe i reagować złym samopoczuciem nawet na niewielkie
ilości
toksyn, inni czują jedynie nieprzyjemny zapach. Bóle głowy, senność,
zmęczenie
i trudności z koncentracją uwagi w większym stopniu mogą być skutkiem
"ekochondrii"
niż "ekosyndromu", jak nazywany jest zespół chorych budynków.
Prof. Jane Houlihan z Sinai School of Medicine w Nowym Jorku przebadała
kilkadziesiąt osób narażonych wyłącznie na działanie substancji
występujących
na co dzień w otoczeniu większości ludzi. Nikt z badanych nie pracował
ani nie mieszkał w warunkach szkodliwych dla zdrowia. Mimo to za pomocą
testów pozwalających wykryć we krwi i moczu 210 związków chemicznych w
organizmach tych osób zaleziono 62 substancje toksyczne dla mózgu i
centralnego
układu nerwowego, 55 związków wywołujących wady wrodzone i 52
substancje
rakotwórcze.
Na froncie domowym
Trudno stwierdzić ponad wszelką wątpliwość, że związki chemiczne są
szkodliwe, gdyż ich negatywne działanie ujawnia się niekiedy dopiero po
10-20 latach - uważa dr Zbigniew Hałat. Opublikowane w tym roku wyniki
badań sugerują, że niektóre substancje i metale ciężkie mogą być groźne
nawet w ilościach uważanych dotychczas za bezpieczne. Rtęć w
nieszkodliwej
- jak się wydawało - dawce do 10 mikrogramów w decylitrze krwi może u
dorosłych
zakłócać pamięć i koordynację ruchów, a u dzieci obniża iloraz
inteligencji
- sugerują najnowsze badania specjalistów z Johns Hopkins University
oraz
Cornell University. Bisfenol A, składnik poliwęglanu (PC), związek
znajdujący
się w niektórych plastikowych opakowaniach na żywność, wyraźnie nasila
zmiany genetyczne w komórkach rozrodczych - wykazały eksperymenty na
zwierzętach
przeprowadzone przez prof. Patricię Hunt z Case Western Reserve
University.
Tricolosan stosowany w mydłach antybakteryjnych pod wpływem światła
słonecznego
przekształca się w wodzie w rakotwórcze dioksyny. Stosowany do
produkcji
naczyń teflonowych i odzieży kwas perfluorooktanowy może z kolei być
przyczyną
powstawania wad wrodzonych u dzieci, niepłodności i uszkodzeń
wątroby.
Podobnych zaskakujących odkryć będzie z pewnością coraz więcej.
Wątpliwe
jednak, by w ciągu kilku lat można było sprawdzić szkodliwość
wszystkich
używanych substancji chemicznych, czego domaga się Komisja Europejska.
By nasz udział "w największym eksperymencie medycznym" był jak
najmniejszy,
powinniśmy się obchodzić z chemikaliami jak najostrożniej.
Zbigniew Wojtasiński
Marek Matacz
Warszawa, dnia 27.04.2004.
GŁÓWNY INSPEKTOR SANITARNY
Andrzej Trybusz
GIS- HŚr/Ex -4350-5-2-JN/O4
Pan
Dr Zbigniew Hałat
Centrum Medyczne Konsumenta
00-963 Warszawa 81
skrytka 60
Szanowny Panie Doktorze,
We wrześniu ubiegłego roku w nr 37 tygodnika "Kulisy" opublikowany
został artykuł p. Joanny Krupy pt. "Władza utajnia skażenia". Jego
obszerne
skróty ukazały się na stronie internetowej "Karkonosze", podającej
istotne
informacje z tego regionu.
Z przykrością stwierdzam, że podstawę do wielu tez tego
artykułu stanowią
wypowiedzi i opinie Pana Doktora na temat wpływu radonu w wodzie
Kotliny
Jeleniogórskiej na stan zdrowia mieszkańców tego regionu. Publikacje
tego
rodzaju, w szczególności podparte autorytetem naukowców i znanych
specjalistów,
wpływają w istotny sposób na stan wiedzy społeczeństwa o zagrożeniach
środowiskowych
i na percepcje związanego z nimi ryzyka.
W związku z tym, że jednym z zarzutów w stosunku do
kierowanego przeze
mnie urzędu jest "lekceważenie ryzyka radonowego", uznałem za wskazane
poprosić o opinię w tej sprawie Komisję Higieny Radiacyjnej Rady
Sanitarno-Epidemiologicznej
przy Głównym Inspektoracie Sanitarnym. W skład Komisji wchodzi wielu
wybitnych
specjalistów w zakresie biologicznych skutków promieniowania
jonizującego;
przewodniczy jej prof. dr hab. Julian Liniecki, wieloletni ekspert
UNSCEAR
(Komitet Naukowy Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. skutków
promieniowania)
oraz ICRP (Międzynarodowej Komisji Ochrony Radiologicznej), członek
IRPA
(Międzynarodowa Agencja Ochrony Radiologicznej).
Ponieważ opinia o "lekceważeniu ryzyka radonowego" i
"śmiertelnym zagrożeniu,
jakie dotyka Kotlinę Jeleniogórską" łączona jest w artykule z Pana
nazwiskiem,
przekazuję niniejszym stanowisko Komisji w sprawie tez i wniosków
formułowanych
w tym artykule.
W konkluzji tego stanowiska należy przypomnieć, że setki
milionów ludzi
na świecie zamieszkuje tereny, w których występują czynniki
środowiskowe
stanowiące potencjalne zagrożenie dla zdrowia. Powiązane z tym ryzyko
jest
świadomie odbierane i akceptowane, stosowane są też dostępne metody
zmniejszania
tego ryzyka - gotowanie zanieczyszczonej wody, wały przeciwpowodziowe
na
obszarach zagrożonych zalaniem, płoty przeciwlawinowe itp. Ryzyko to
jest
często setki czy tysiące razy większe niż dyskusyjne wciąż w
środowiskach
naukowych ryzyko pochodzące od małych dawek promieniowania.
Trzeba przyznać, że informacja na temat wpływu
zwiększonych ilości radonu
na organizm człowieka i działań zapobiegawczych w rejonach, których
dotyczy,
nie jest dostateczna i resort podejmie w tej sprawie odpowiednie
działania.
Odpowiednie zalecenia i poziomy referencyjne wynikać też będą z
Dyrektyw
Unii Europejskiej.
Należy jednak dodać, że prostowanie nierzetelnych i
sensacyjnie przesadzonych
informacji jest zawsze dużo trudniejsze, niż przekazanie aktualnego
stanu
wiedzy osobom bez dezinformacyjnych obciążeń.
Z poważaniem
(podpis nieczytelny)
Zał: Plik
Stanowisko Komisji Higieny Radiacyjnej Rady
Sanitarno-Epidemiologicznej
w sprawie występowania radonu w wodzie pitnej w Kotlinie
Jeleniogórskiej
i możliwych skutków tego narażenia
(wersja skrócona)
Podstawowe fakty podane w artykule p. Joanny Krupy pt.
opublikowanym-
w tygodniku "Kulisy" nr 3/2003 są przedstawione nierzetelnie. Nie są
one
interpretowane w oparciu o elementarne zrozumienie istoty
przedstawionego
problemu. Tekst ponadto zawiera liczne interpretacje niezgodne ze
stanowiskiem
współczesnej wiedzy. Artykuł zawiera również insynuacje nie mające
potwierdzenia
w faktach.
Komisja nie widzi celu w prostowaniu wszystkich błędnych
informacji
i fałszywych interpretacji przedstawionych we wspomnianym artykule.
Stanowisko
Komisji dotyczy wyłącznie narażenia na radon i jego możliwych
konsekwencji
zdrowotnych.
1. Artykuł sugeruje, że organy władzy (samorządowej?,
centralnej?) utajniają
dane na temat stężeń radonu-222 w wodach na terenie Kotliny
Jeleniogórskiej.
Należy zauważyć, że istnieją publikacje w piśmiennictwie naukowym na
temat
wspomnianych stężeń, które można łatwo znaleźć w bibliotekach w Polsce
(Pachocki K i współ. ,,222Rn w wodzie do picia z terenu Podgorza
Izerskiego,
Roczniki PZH 2002, tom 53, nr 4, str 371-376; Pachocki K i współ. „22Rn
w wodzie do picia z obszaru Jeleniej Góry, Roczniki PZH 2001, tom 52,
nr
3, str 237-246). Inne dane na temat stężeń radonu w wodzie i w
powietrzu
w domach mieszkalnych opublikowane w całości lub w części, nie stanowią
żadnej tajemnicy (np. Instytut Medycyny Pracy w Łodzi, PAA) i mogą być
uzyskane bez żadnych trudności.
O wynikach wykonywanych pomiarów radonu w wodzie i w
powietrzu różnych
lokali mieszkalnych i użytku publicznego Państwowa Agencja Atomistyki
powiadamia
okresowo władze państwowe i samorządowe w rejonie Jeleniej
Góry.
2. Aktualnie obowiązuje w Polsce rozporządzenie Ministra
Zdrowia z dnia
19 listopada 2002 r. w sprawie wymagań dotyczących jakości wody
przeznaczonej
do spożycia przez ludzi (Dz.U. Nr 203/2002 poz. 1718), w którym w
sposób
błędny podano dopuszczalną dawkę, będącą wynikiem spożywania wody
zawierającej
nuklidy alfa i beta promieniotwórcze. Rozporządzenie to miało w zamyśle
być wdrożeniem do polskiego prawa odnośnej Dyrektywy Unii Europejskiej,
ale w trakcie przygotowywania przepisów opuszczono warunek, że podane
przez
Dyrektywę poziomy działania dotyczą promieniotwórczości wody bez
uwzględnienia
radonu i trytu. Popełniono więc oczywisty błąd, który ma być wkrótce
naprawiony
w trakcie nowelizacji. Nonsens ujmowania radonu razem z innymi
nuklidami
polega na tym, że w przeciwieństwie do nielotnych związków chemicznych
(organicznych i nieorganicznych) radon jako gaz szlachetny jest lotny:
nie stanowi trwałego zanieczyszczenia wody, z której łatwo się ulatnia
w wyniku przechowywania w otwartych naczyniach, gotowania, przelewania,
itp. Tak więc posługiwanie się wspomnianym rozporządzeniem dla
uzasadnienia
akcji obowiązkowego obniżania stężeń Rn w wodzie jest merytorycznie
bezsensowne.
W zaleceniach Unii Europejskiej dotyczących występowania
radonu w wodzie
(Commission Recommendation 2001/928 Euratom) stwierdza się, że:
Dla przemysłowych i publicznych ujęć wody następujące działania powinny
być podejmowane:
a) dla stężeń przekraczających 100 Bq/litr kraje członkowskie powinny
ustanowić referencyjne poziomy stężeń radonu dla rozważenia, czy
działania
zaradcze są potrzebne dla ochrony zdrowia ludności. Poziomy wyższe niż
100 Bq/litr mogą być przyjęte, jeżeli jest to konieczne z praktycznego
punktu widzenia w danym kraju. Dla stężeń przekraczających 1000 Bq/litr
działania zaradcze są uważane za uzasadnione z punktu widzenia ochrony
radiologicznej;
b) dla indywidualnych ujęć wody, które nie są częścią ujęć
przemysłowych
lub publicznych poziom 1000 Bq/litr powinien być przyjęty dla
rozważenia
działań zaradczych. Gdy takie działania zostaną uznane za konieczne,
konsumenci
powinni być powiadamiani o poziomie stężeń radonu w wodzie oraz o
działaniach
potrzebnych dla obniżenia tego poziomu.
Unijne poziomy działania dotyczące stężeń radonu w
wodzie mają charakter
rekomendacji i mają stanowić podstawę do wydawania aktów prawnych w
danym
kraju.
3. Nie wiadomo, czy artykuł cytuje wypowiedzi prof.
Szczylika i dr Hałata
w sposób poprawny i czy były one autoryzowane. W formie, w jakiej
zostały
podane, stanowią oczywiste nadużycie w stosunku do współczesnej wiedzy.
Tak więc: posługiwanie się jednym lub dwoma przypadkami rozpoznanego
chłoniaka,
choroby nowotworowej dość częstej, jako świadectwem szkodliwego
działania
dowolnego czynnika, w tym i radonu (lub promieniowania jonizującego w
ogóle)
stanowi jawne nadużycie w stosunku do kanonów współczesnej
epidemiologii.
Podane przykłady nie mają żadnej mocy dowodu na poparcie tez autorki
artykułu
lub poglądów cytowanych rozmówców. Należy nadmienić, że nie ma do dziś
przekonujących dowodów na to; że chłoniaki mogą być wywoływane przez
promieniowanie
jonizujące, w tym i przez radon. Nie ma również przekonujących
przesłanek
na możliwość wywoływania białaczek przez ekspozycję na radon i jego
produkty
rozpadu.
4. Stężenia radonu w wodzie pitnej we wspomnianej
okolicy są wyższe
od przeciętnych w Polsce. Jest to fakt znany od dawna. Należy pamiętać,
że liczba takich okolic w Europie i na świecie jest ogromna. Szacowane
na podstawie przyjmowanych modeli ryzyko choroby nowotworowej związane
z występowaniem radonu w wodzie pitnej jest bardzo małe i nie ma do tej
pory żadnych danych na uchwytność tego ryzyka w badaniach
epidemiologicznych
(ekstrapolowana wartość ryzyka ma rząd 10-6/rok przy systematycznym
spożywaniu
wody o stężeniu 100-150 Bq/litr).
5. Sposoby zwalczania ryzyka związanego z ekspozycją na
radon zawarty
w wodzie pitnej mogą być różne: od kosztownych (np. budowa specjalnych
instalacji do odemanowywania radonu w ujęciach wodnych) do prostych
"domowych",
jak gotowanie lub przechowywanie wody w otwartych naczyniach lub
zbiornikach.
Wspomniana wyżej rekomendacja Komisji Europejskiej przewiduje, że kraje
członkowskie powinny stworzyć zalecenia dotyczące stosowania różnych
dostępnych
metod dla usuwania z wody radonu.
6. Problem ekspozycji na promieniowanie w wyniku picia
wody zawierającej
radon został sztucznie rozdęty, a porównywanie sytuacji w Kotlinie
Jeleniogórskiej
do awarii czarnobylskiej stanowi rażące nadużycie zasad przyzwoitego
dziennikarstwa.
7. Istotnym natomiast problemem ekspozycji na radon i
jego pochodne
jest ekspozycja drogą oddechową. Liczne dane epidemiologiczne na temat
narażenia na ten czynnik w warunkach kopalnianych wskazują
jednoznacznie
na istotne ryzyko raka płuc w warunkach jakie panowały w przeszłości w
licznych kopalniach różnych minerałów. Raki płuc były jedynym istotnym
następstwem tej ekspozycji, a incydentalne dane o zwiększonej
zapadalności
na białaczki wśród narażonych górników, np. publikowane dane Darby i
wsp.
oraz ostatnie prace czeskie (Tomasek) wskazują, że nie ma podstaw
łączenia
tego faktu z narażeniem na radon.
8. Po licznych kontrowersjach na temat ew. szkodliwości,
tzn. zwiększonego
ryzyka raka płuc w wyniku ekspozycji na radon w mieszkaniach, obecnie
uważa
się (szereg badań wykonanych metodą przypadków klinicznych i
kontrolnych),
że ryzyko to jest uchwytne i że wzrostowi stężenia radonu - w okresie
wieloletnim
- o 100 Bq/m3 towarzyszy wzrost nadmiaru ryzyka względnego (ERR) rzędu
10 - 20 %. W szeregu krajów, gdzie problem ekspozycji na radon w
mieszkaniach
ma charakter zjawiska częstego i intensywnego ustalono tzw. zalecane
przez
UE poziomy akcji (wahające się w granicach 100 - 1000 Bq/m3), które
powinny
uruchamiać postępowanie zaradcze, zmierzające do zmniejszenia
ekspozycji
metodami technicznymi.
9. W Polsce nie ma obecnie żadnych przepisów
definiujących taki poziom.
Rozpoznane średnie roczne stężenia w okolicy Kowar wahają się w
zakresie
od 100 do 700 Bqm-3, przy czym wartości w pomieszczeniach mieszkalnych
przekraczają 400 Bq/m3 w 1/3 przypadków (badania IMP Łódź).
W wyborze okolic do systematycznego monitorowania
mieszkań trzeba kierować
się znanymi warunkami geologicznymi, które zwiększają
prawdopodobieństwo
wzmożonej emisji radonu z gruntu. Instytuty resortowe mają odpowiednie
dane na ten temat i zakres monitorowania może być ustalany na tej
podstawie".
Prof. dr hab. Julian Liniecki
Przewodniczący Komisji Higieny Radiacyjnej
Rady Sanitarno - Epidemiologicznej
Państwowy Instytut Geologiczny
Ryszard Strzelecki, Stanisław Wołkowicz, Jan Szewczyk, Paweł
Lewandowski
MAPY RADIOEKOLOGICZNE POLSKI,
Część II. MAPA ZAWARTOŚCI URANU W POLSCE, Warszawa 1994,
SFINANSOWANO
ZE ŚRODKÓW NARODOWEGO FUNDUSZU
OCHRONY ŚRODOWISKA
i GOSPODARKI WODNEJ
W warunkach powierzchniowych uran ulega dość łatwo
utlenieniu i migruje,
niekiedy na znaczne odległości. W efekcie, utwory powierzchniowe są
nieco
zubożone w ten pierwiastek, w stosunku do skał, z których się
wykształciły.
Ponownemu wytrącaniu ulega on na geochemicznych barierach redukcyjnych,
którymi mogą być utwory bagienne, denne utwory jezior i zatok, a także
bardzo drobnoziarniste osady rzeczne wzbogacone w substancją
organiczną.
Z radioekologicznego punktu widzenia uran jest najważniejszym
pierwiastkiem
promieniotwórczym, . gdyż oprócz emisji poważnej części promieniowania
gamma, jednym z produktów jego rozpadu jest promieniotwórczy gaz -
radon.
Ulegając rozpadowi promieniotwórczemu radon i pochodne pierwiastki
wydzielają
wysokoenergetyczne promieniowanie alfa, które jest bardzo szkodliwe dla
zdrowia. Ocenia się, że promieniowanie pochodzące od radonu stanowi 45
- 50% promieniowania jonizującego oddziałującego na człowieka (R.
Strzelecki,
S. Wołkowicz, 1993). Tak więc, z uwagi na pochodzenie radonu, mapa
rozkładu
uranu w warstwie powierzchniowej pozwala na wstępną ocenę możliwości
występowania
emanacji radonowych w danym terenie.
Koncentracje uranu w warstwie powierzchniowej w Polsce
wahają się w
granicach od O do 13,3 g/t. Wartość średnia dla Polski jest niska i
wynosi
1,36 g/t (odchylenie standardowe wynosi 0,93 g/t). Związane jest to z
tym,
że utwory glacjalne, które dominują w powierzchniowym obrazie Polski,
prawie
w całości cechują się wartościami poniżej 2 g/t. Wartości koncentracji
uranu powyżej 2 g/t występują na obszarze Sudetów, Karpat, Gór
Świętokrzyskich
i na Wyżynie Lubelskiej.
W Sudetach, które prawie w całości cechują wartości powyżej 2 g/t,
wyróżnia się blok karkonosko-izerski ze średnimi zawartościami w
granicach
3 - 5 g/t, i maksymalnymi wskazaniami w pojedynczych punktach
przekraczającymi
13 g/t. Wysokie wartości mają również masywy granitoidowe Strzegomia i
Strzelina. Najniższe wartości (poniżej 2 g/t) rejestrowane są w
węglanowych
osadach kredy górnej i w kulmie karbonu dolnego depresji śródsudeckiej.
Obszar bloku przedsudeckiego wykazuje zmienne wartości koncentracji
uranu.
Generalnie rzecz biorąc, utwory czwartorzędowe pokrywające utwory
starsze
mają wartości poniżej 2 g/t. Wyjątek stanowią lessy, w
których maksymalne
stwierdzone koncentracje sięgają 6 g/t (płat lessów na NNE od
Wrocławia)
ATLAS GEOCHEMICZNY
POLSKI Józef Lis, Anna Pasieczna Państwowy Instytut Geologiczny Warszawa 1995 Praca wykonana na zamówienie Ministra Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Lesnictwa
Trzeba było ciężkiej choroby córki, żeby władze
przyznały rację Panu
Grzegorzowi!
Przez kilka lat wielu miało go za wariata.
Sześć lat trwały zmagania Grzegorza Prokopa (50) z
Janowic Wielkich
k. Jeleniej Góry z władzami gminy. Ale w końcu władze zgodziły się
zainstalować
na ujęciu wody specjalne filtry, usuwające radioaktywny radon.
W 1995 r. gmina zaczęła budowę nowego ujęcia wody w
nieczynnej sztolni
po kopalni uranu. - To bardzo czysta woda. Jedyne, co można jej
zarzucić,
to wysokie stężenie radonu, radioaktywnego gazu. Projektant wiedział o
tym i ujęcie wody miało być wyposażone w specjalny separator radonu,
usuwający
szkodliwy gaz - podkreśla pan Grzegorz. - Niestety, tego zabezpieczenia
nie wykonano.
Pan Grzegorz był wtedy pracownikiem urzędu gminy. Wraz z
radnym Ryszardem
Sobolewskim postarał się o naukowe ekspertyzy... I te potwierdziły
obawy
o szkodliwym działaniu radonu.
Radni i wójt byli jednak nieprzejednani. "Nie trzeba
instalować separatora,
bo przepisy wcale tego nie nakazują" - wyjaśniał wszystkim wójt
Janowic,
Jerzy Grygorcewicz. Na poparcie swoich słów wyjmował z biurka dokumenty
z jeleniogórskiego sanepidu. Te faktycznie potwierdzały, że woda z
wodociągu
jest zdatna do picia.
Sanepid i lokalna władza nie dostrzegały żadnego
zagrożenia, więc nie
widzieli go i zwykli ludzie. Grzegorza i Ryszarda uznano za mącicieli.
- Nawet ksiądz ominął mój dom, chodząc po kolędzie - z goryczą wspomina
pan Grzegorz.
A jednak nie dał się złamać!
Ale w grudniu 2002 r. nagle zachorowała córka pana
Grzegorza, 10-letnia
Sylwia. - Myśleliśmy, że to przeziębienie, że ból gardła minie po
podaniu
antybiotyków - opowiada mama, Jadwiga Prokop, z zawodu
pielęgniarka.
- Ale była coraz słabsza, nie mogła oddychać. W szpitalu w Jeleniej
Górze
pobrano jej wycinek z gardła, wciąż nie było wiadomo, co jej dolega. Na
własną rękę zabraliśmy ją na konsultacje laryngologiczne do Wrocławia.
Tam usunięto jej migdałki i jeszcze raz pobrano wycinek. Stwierdzono
raka,
to był chłoniak...
Sylwia przeszła kilkumiesięczną chemioterapię. Dziś z wolna zapomina
o chorobie.
- Szkoda mi włosów - wyznaje dziewczynka. - Odrosły, ale
są kręcone
i prawie tak siwe jak mojej mamy.
Choroba córki była dla Prokopów szokiem. Jeszcze większy
przeżyli, gdy
w szpitalu lekarz przeprowadził z nimi wywiad na temat warunków
mieszkaniowych.
- Pytał, czy Sylwia była narażona na działanie promieniowania...
Wówczas
uświadomiłem sobie, że była! - pan Grzegorz bezradnie rozkłada ręce.
W sprawie radioaktywnej wody panowie Prokop i Sobolewski
już wcześniej
interweniowali, gdzie się dało, dotarli nawet do prezesa Państwowej
Agencji
Atomistyki, prof. Jerzego Niewodniczańskiego, który przyznał
im rację.
Jednak wcześniej nie robiło to wrażenia na lokalnych decydentach.
Prokop
i Sobolewski lecz byli nawet przesłuchani przez policję pod zarzutem
"siania
niepokoju społecznego"!
Po chorobie Sylwii wreszcie przekonali wszystkich, że
mieli rację. Rada
gminy jednogłośnie - podjęła decyzję o zainstalowaniu na ujęciu wody
separatora
radonu. W czerwcu z wodociągu popłynie zdrowa woda...
JOLANTA STOPKA
Gazeta Wyborcza (Wrocław), 15. maja 2004r.
Czy seks ściągnie niemieckich kuracjuszy do
Świeradowa?
Marcin Murmyło
Świeradów zamierza podnosić niemieckie libido. Nie
bezinteresownie czy
dla przyjemności, a wyłącznie z chęci zysku. Badania naukowców z
Akademii
Medycznej dowodzą, że tamtejsze kuracje radonowe mogą mieć bowiem
zbawienny
wpływ na seks.
Dla niektórych kuracjuszy właśnie kontakty międzyludzkie
są główną atrakcją,
a nie solanki, kąpiele borowinowe czy "żelaźniana" woda popijana z
glinianego
kubeczka z dzióbkiem. W uzdrowisku Świeradów-Czerniawa postanowiono to
wykorzystać. Za tydzień oficjalnie rusza tam "Klinika Młodości", która
chce ściągnąć kuracjuszy perspektywą... udanego seksu.
- Nie chodzi tu o agencję towarzyską - śmieje się dr
Bohdan Łasisz,
prezes Zarządu Uzdrowisk "Świeradów-Czerniawa". - Chociaż z pewnością
przyniosłaby
nam niezły zysk. Liczymy na to, że ściągniemy do nas kuracjuszy
chcących
się odmłodzić, również pod względem seksualnym. Badania naukowców z
Akademii
Medycznej we Wrocławiu dowiodły, że nasze wody radonowe podnoszą poziom
hormonów płciowych, które mają bezpośredni wpływ na nasz popęd -
dodaje.
- Już w przeszłości wysyłano do Świeradowa pacjentki na
leczenie niepłodności
- mówi prof. Zygmunt Zdrojewicz, konsultant wojewódzki ds. seksuologii.
- Teraz jednak uzyskaliśmy dowód, że radon ma wpływ na wzrost m.in.
testosteronu
u mężczyzn i estrogenów u kobiet. Nasze wyniki pragniemy wykorzystać w
"Klinice Młodości".
Właśnie kąpiele radonowe do główna atrakcja nowego
ośrodka, który za
półtora miliona złotych powstał w świeradowskim uzdrowisku.
- Ale będziemy mieć jeszcze chińską gimnastykę, zdrową
dietę, a do popijania
melisę - wymienia żartem prezes Łasisz ("Sam bym tego nie tknął" -
dodaje
poza protokołem). - Liczymy przede wszystkim na niemieckich kuracjuszy,
którzy i tak już licznie odwiedzają Świeradów. Może uda się ściągnąć
również
Rosjan, bo to najlepsi klienci, i pewnie trochę Polaków. Jedna doba w
naszej
klinice będzie kosztować około 50 euro. To będzie pierwszy tego typu
ośrodek
w Polsce - chwali się.
Jednym z pierwszych gości będzie Jerzy Szmajdziński,
minister obrony
narodowej. Po co przyjedzie? Aby otworzyć ośrodek.
Radon podnosi libido
Radon to promieniotwórczy gaz szlachetny, który nie ma
barwy, smaku
i zapachu. Odkrył go w 1900 roku Friedrich Dorn. Na Dolnym Śląsku w
wodach
leczniczych jest wykorzystywany w Świeradowie i Lądku Zdroju.
W przeszłości uważano, że radon ma wybitnie negatywny
wpływ na nasze
zdrowie, powodując m.in. nowotwory płuc. Później okazało się jednak, że
w małych dawkach może mieć on jednak działanie lecznicze na choroby
stawów,
układu nerwowego i przemiany materii. A teraz doszedł do tego jeszcze
seks.
Naukowcy z Kliniki Endokrynologii i Diabetologii
wrocławskiej Akademii
Medycznej przebadali 75 kobiet i 143 mężczyzn w wieku od 22 do 77 lat,
którzy leczyli się w uzdrowiskach w Świeradowie i Szczawnie Zdroju.
Jedna
grupa zażywała 15-minutowych kąpieli radoczynnych w temperaturze 37 st.
C, druga zaś kąpała się w "zwykłych" wodach mineralnych. Okazało się,
że
pod wpływem kąpieli radonowych znacząco wzrósł poziom testosteronu, a u
kobiet poziom estrogenu i innych hormonów kobiecych, m.in. DHEA
(dehydroepiandrosteronu)
i FSH (folikulotropowy). Więcej hormonów płciowych to większy popęd
seksualny.
Wasze opinie
Czy seks ściągnie niemieckich kuracjuszy do Świ...
Autor: Gość: yan
Data: 15.05.2004 08:43
IP: *.ifd.uni.wroc.pl
Dziwne jest to traktowanie tych regionow jak
pozostajacych pod kuratela
Szmajdzinskiego. Rzadza tam gdzies jego krewni, ale sa
przeciez
tez wladze
lokalne. Czyzby porobily sie juz ksiestwa SLD-owskie ?
Wszyscy lekarze powinni rutynowo badać pacjentom węzły
chłonne. W przeciwnym
razie mogą przeoczyć początek choroby nowotworowej.
PAWEŁ WALEWSKI
Ukryty fenomen – tak o chłoniakach wypowiada się dr
Janusz Meder, prezes
Polskiej Unii Onkologii i przewodniczący Polskiej Grupy Badawczej
Chłoniaków.
Są to nowotwory wywodzące się z tkanek produkujących limfocyty –
komórki
układu odporności, które krążąc po całym ciele bronią nas przed
infekcjami
i szkodliwymi ciałami obcymi (w tym także, o ironio, przed innymi
nowotworami).
Bywa jednak, że z nie do końca wyjaśnionych przyczyn same ulegają
przemianom
nowotworowym i jak każdy rak stają się dla organizmu niebezpieczne.
– Od dwóch lat weryfikujemy dane na temat częstości
występowania chłoniaków,
zaintrygowani faktem, że w światowych rejestrach zajmują najczęściej
piątą
pozycję wśród nowotworów, a u nas ginęły w statystyce – mówi dr Meder.
Teraz już jednak wiadomo, że nie odstajemy od świata. Co rok w Polsce
odnotowuje
się około 6 tys. zachorowań na tzw. chłoniaki nieziarnicze i około 1
tys.
na ziarnicę złośliwą, co pozwala je zaliczyć do ścisłej czołówki chorób
nowotworowych (po raku płuca, piersi, prostaty i jelita grubego). – Ale
najgorsze jeszcze przed nami – przewidują lekarze. Liczba zachorowań
wzrasta
co rok o 5 proc. Jest to najszybszy – po czerniaku i raku prostaty –
przyrost
zachorowań. W Wielkiej Brytanii w ostatnim dwudziestoleciu nastąpiło
podwojenie
liczby nowych rozpoznań tych chorób u młodych ludzi między 20 a 24
rokiem
życia. Dlaczego u nas miałoby być inaczej?
Kiedy do lekarza
Charakterystycznymi objawami chłoniaków są:
powiększone (choć bezbolesne) węzły chłonne na szyi pod żuchwą, w
pachwinach,
pod pachami utrzymujące się pomimo leczenia przeciwzapalnego ponad 2–3
tygodnie;
trwająca ponad tydzień gorączka powyżej 38 st. C, która nie ma
uzasadnienia
w żadnej infekcji;
obfite nocne poty;
utrata masy ciała o około 10 proc. w krótkim czasie;
uporczywy kaszel lub duszność (wskazuje na powiększony guz w
śródpiersiu);
niewytłumaczalne swędzenie skóry.
Jeśli skarżysz się na powyższe dolegliwości, którym nie towarzyszy
żadna
inna choroba, zgłoś się do lekarza. Zamiast leczyć powiększone węzły
chłonne
antybiotykami, lekarz powinien pobrać je do badania histologicznego,
które
da odpowiedź na pytanie, czy nie rozwija się w nich rak. Nie zawsze to
wystarczy do postawienia diagnozy. Rodzaj chłoniaka powinien być
dokładniej
określony w ośrodku, w którym można wykonać precyzyjniejsze badania
laboratoryjne.
Jeśli jest inaczej, to pod względem późnego wykrywania
zmian w węzłach
chłonnych, w których powstają limfocyty i gdzie niszczone są bakterie
płynące
z prądem limfy. Pierwszym objawem chłoniaka jest zazwyczaj powiększenie
węzła chłonnego, zwykle niebolesne, którego nie da się wytłumaczyć
żadnym
stanem zapalnym. – U wielu chorych na oczach lekarzy te węzły rosną, a
oni zmieniają im tylko antybiotyki – ubolewają eksperci z Polskiej
Grupy
Badawczej Chłoniaków. – Dlaczego ich nie badają? Dotknięcie węzłów
chłonnych
na szyi, pod pachami i w pachwinie nie zabiera przecież dużo czasu.
Pacjenci o takie badania sami nie proszą, bo trudno przy
każdej wizycie
wymuszać na lekarzu rodzinnym, by zajrzał do gardła, dotknął piersi,
zmierzył
ciśnienie, nie mówiąc już o pomacaniu szyi i włożeniu palców pod pachę
– choć jest to elementarz każdego badania, bez znajomości którego żaden
student nie ma prawa ukończyć Akademii Medycznej. – Jeśli w Stanach
Zjednoczonych
okaże się, że chory ma raka, którego pierwszych symptomów nie wykrył
lekarz
mimo rutynowych wizyt kontrolnych, to ten może mieć z tego powodu duże
problemy przed sądem – twierdzi onkolog prof.
Cezary Szczylik z Wojskowego Instytutu Medycznego. W Polsce są chorzy z
ziarnicą, którzy przez cztery lata leczyli się z powodu obrzęków nóg,
ale
nikt im nie zbadał pachwin, gdzie można było wymacać powiększone węzły
chłonne.
Rozpoznanie nieraz bywa rzeczywiście niezwykle trudne.
Prof. Wiesław
W. Jędrzejczak, krajowy konsultant w dziedzinie hematologii, leczył
mężczyznę,
u którego neurolodzy przez kilka lat doszukiwali się przyczyn
podwójnego
widzenia – i w końcu okazało się, że chłoniak z niewyjaśnionych powodów
upodobał sobie okolicę nerwu wzrokowego i podstępnie, całkowicie
bezboleśnie
w miarę rozwoju uszkadzał choremu wzrok. – Naturalna historia nowotworu
zaczyna się od jednej komórki – mówi prof. Jędrzejczak. – Milion
komórek
tworzy guz, który rozrastając się zawiera już miliard komórek w jednym
centymetrze sześciennym i najczęściej dopiero wtedy udaje się go
wykryć.
Weronikę Kostyrkę z Warszawy choroba dopadła trzy
miesiące przed maturą.
Nocą zlewały ją poty, ale problemy ze snem tłumaczyła
przedegzaminacyjną
gorączką. Z powodu kaszlu rodzice poili ją syropami. Powiększonymi
węzłami
chłonnymi na szyi w ogóle się nie przejmowała. – Nastolatka nie myśli o
tym, że może być chora na coś innego niż zwykłe przeziębienie –
wspomina
dziś Weronika. – W końcu przestało się to wydawać normalne i poszłam do
lekarza, a ten skierował mnie na prześwietlenie płuc, które uwidoczniło
powiększone węzły chłonne w śródpiersiu. To była ziarnica złośliwa!
Jeszcze 40 lat temu tę jedną z odmian chłoniaków
złośliwych uważano
za chorobę nieuleczalną. Od kilku lat, dzięki nowoczesnej
chemioterapii,
90 proc. przypadków udaje się z powodzeniem wyleczyć. – Otrzymywałam
chemię
przez siedem miesięcy – mówi Weronika, która trzy lata po zakończeniu
terapii
urodziła zdrowego synka Kubę i o swojej chorobie przypomina sobie tylko
podczas wizyt kontrolnych. Tak, to możliwe – mówią lekarze – rokowanie
u osób z ziarnicą złośliwą, mimo złowrogo brzmiącej nazwy, zależy od
wczesnego
rozpoznania i rozpoczęcia właściwego leczenia. Weronika przespała
początek
swojej choroby, ale obudziła się w porę!
– Ja wiem, że moi pacjenci boją się chemioterapii –
przyznaje prof.
Aleksander Skotnicki, kierownik Katedry Hematologii Collegium Medicum
UJ
w Krakowie. – Często dopiero pod jej wpływem czują, że nowotwór
rozkłada
ich na łopatki. Ale żyjąc z chłoniakiem lub ziarnicą ma się w sobie
tysiąc
miliardów komórek raka – czyli mówiąc opisowo: jakby kilo jakiejś
rozpuszczalnej
substancji wsypać człowiekowi do żył. Tylko chemioterapia, która działa
na cały organizm, potrafi oczyścić taką krew.
Nieco inne spojrzenie na terapię chłoniaków ma prof.
Jerzy Hołowiecki
ze Śląskiej Akademii Medycznej, współtwórca polskiej szkoły hematologii
i transplantacji szpiku. Powtarza powiedzenie Zagłoby: – Trzeba je
nieraz
wziąć sposobem, a nie siłą! Takich sposobów mamy już wiele, trzeba je
tylko
umieć stosować i mieć na to pieniądze. Onkolodzy dysponują, obok
klasycznej
chemioterapii, lekami uzyskanymi metodami inżynierii genetycznej (są to
tzw. ciała monoklonalne) oraz przeciwciałem związanym z izotopem
umożliwiającym
naprowadzenie substancji promieniotwórczej na cel, jakim są nowotworowe
węzły chłonne (to ostatni hit stosowany w terapii chłoniaków
wywodzących
się z limfocytów B). I wreszcie pozostaje ostatni silny oręż –
przeszczepy
szpiku, po które trzeba sięgać przy częstych nawrotach choroby lub gdy
rak nie reaguje na tradycyjną chemię (wtedy jednak koszt leczenia od
razu
wzrasta z 30 do ponad 100 tys. zł.).
Choć postęp w terapii nowotworów doprowadził do dużej
poprawy ich wyleczalności,
ostateczny sukces wciąż jednak zależy od szybkiego rozpoznania. Dlatego
o chłoniakach trzeba po prostu pamiętać i brać je pod uwagę analizując
stan swojego zdrowia (patrz ramka). Tym bardziej że na temat przyczyn
tych
chorób wciąż nie można powiedzieć nic konkretnego.
alergie, zatrucia, zakażenia,
urazy dochodzenie
przyczyn w
składzie: żywności,
napojów, kosmetyków,
leków i
innych produktów, w
usługach oraz w otaczającym
środowisku
kto
wytwarza lub sprzedaje produkt niebezpieczny,
ten odpowiada za ciężki uszczerbek
na zdrowiu, inne naruszenie
czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia, a także za doznaną
krzywdę
konsumenta
Naprawienie
szkody obejmuje wszelkie wynikłe
z tego powodu koszty.
Na żądanie poszkodowanego
zobowiązany do naprawienia
szkody powinien wyłożyć z góry sumę potrzebną na koszty
leczenia,
a jeżeli poszkodowany stał się inwalidą, także sumę potrzebną
na
koszty przygotowania do innego zawodu. Jeżeli poszkodowany
utracił
całkowicie lub częściowo zdolność do pracy zarobkowej albo
jeżeli
zwiększyły się jego potrzeby lub zmniejszyły widoki
powodzenia na
przyszłość, może on żądać od zobowiązanego do naprawienia
szkody
odpowiedniej renty. Jeżeli w chwili wydania wyroku szkody nie da się
dokładnie
ustalić, poszkodowanemu może być przyznana renta tymczasowa.
stanowisko rządowych ekspertów w sprawie zagrożeń zdrowia
radonem
udostępniły opinii publicznej konferencje SOZK
II - Przeglądowa konferencja ogólnopolskiego Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów "OCHRONA ZDROWIA KONSUMENTA W POLSCE, UNII EUROPEJSKIEJ I U.S.A” 16 - 17.
kwietnia 1999r. Państwowy Zakład Higieny * Instytut Żywności i
Żywienia Warszawa
Prof.
dr hab. med. Tadeusz Majle Kierownik Zakładu Ochrony Radiologicznej i Radiobiologii Państwowego Zakładu Higieny Zagrożenie
konsumentów
w Polsce radioaktywnościąIII Doroczna konferencja
ogólnopolskiego Stowarzyszenia Ochrony
Zdrowia Konsumentów “DZIAŁALNOŚĆ PUBLICZNYCH
SŁUŻB NADZORU I KONTROLI NA RZECZ OCHRONY
ZDROWIA KONSUMENTA’’ 14.
marca 2000r. Państwowy Zakład
Higieny Warszawa
badania
naukowe dowodzą bezspornie,
że zanieczyszczona woda jest
przyczyną nieprawidłowego
rozwoju i zaburzeń czynności ciała, wywołuje
ciężkie choroby, skraca
życie ludzi, zwierząt i roślin WODA Z KRANU
woda
przeznaczona do spożycia przez ludzi,
w tym do gotowania, przygotowywania pożywienia lub do innych celów w
gospodarstwach
domowych, woda używana do produkcji żywności, środków farmaceutycznych
i kosmetycznych, na potrzeby basenów kąpielowych i pływalni,
woda
w kąpieliskach, woda w pojemnikach (w tym butelkowana i w pojemnikach
5-galonowych),
naturalna woda mineralna, naturalna woda źródlana, woda stołowa -
jakość
zdrowotna, wymagania sanitarne, parametry organoleptyczne, biologiczne,
fizyczne (w tym radiologiczne) i chemiczne; ocena ryzyka zdrowotnego,
zarządzanie
ryzykiem zdrowotnym, uzdatnianie wód podziemnych i
powierzchniowych
dla potrzeb komunalnych i przemysłowych, doczyszczanie w gospodarstwach
domowych (filtry domowe), warunki sanitarne rozlewni, bezpieczeństwo
zdrowotne
materiałów do kontaktu z żywnością, komunikowanie ryzyka
zdrowotnego,
popularyzacja aktualnego stanu wiedzy medycznej na tle obowiązującego
prawa
i jego realizacji w praktyce, promowanie wody zdrowej i
bezpiecznej.