RADON I RAD
 

 

miesięcznik "Świat Konsumenta"
Nr 3 (75) marzec 2008

Strona Hałata

PIJ, PIJ, AŻ CI SZCZĘKA ODPADNIE

Kiedy już się nie wie, co zrobić z nadmiarem gotówki, łatwo sięgnąć po gadżety reklamowane w dziale zdrowie i uroda. Zanim wyjdą na jaw odłożone w czasie niemiłe skutki szarlatańskiego pomysłu, jego sprzedawca potrafi stworzyć rozbudowany system akwizycji, podparty przez „naukawe” autorytety i sprzedajnych ekspertów od spraw wszelkich… 

Ach, pani profesor! Och, panie docencie! – niesie się głośnym echem po konferencyjnych salach i telewizyjnych studiach, oddając szczery zachwyt luminarzy nauki nad postępem medycyny w służbie zdrowia i urody. Jak tu nie wierzyć autorytetom, dopingowanym głębokimi przemyśleniami gwiazd estrady, sportu, polityki i dziennikarstwa. Ponieważ cena niezależnej opinii celebreties może przekraczać możliwości budżetu promocyjnego, product placement znakomicie demokratyzuje dostęp do ukrytej reklamy, wprawdzie nielegalnej, ale powszechnie praktykowanej. Z pozoru niewinna i pełna troski rozmowa w studio telewizyjnym zapewnia nadawcy miłość widzów o miękkich serduszkach i grubą kasę od zleceniodawcy. Tak było, jest i będzie dopóki kryptoreklama nie znajdzie finału w sądzie, bowiem w odróżnieniu od reklamy, za treść której redakcja nie odpowiada, za skutki krypciochy redakcja odpowiada jak najbardziej. 

Na co umrzesz?

Choć nieproszony, pozwolę sobie udzielić przyjacielskiej rady właścicielom środków masowego przekazu: zacznijcie odkładać na odszkodowania za współudział w sprawstwie. Czy to osoba poszkodowana, czy też nieutulona w żalu rodzina, prędzej czy później zgłosi się po waszą część zysków z nielegalnego reklamowania produktu zagrażającego zdrowiu i życiu, bądź też osiągniętych w wyniku zaprzeczania istnieniu ryzyka dla zdrowia i życia. W Polsce to raczej później, zważywszy na niewyobrażalny na tle dorobku cywilizacji w XXI w. dialog zamieszczony na łamach tygodnika „Przekrój” 17. stycznia 2008 r. Z red. Piotrem Najsztubem rozmawia przewodniczący Komisji Zdrowia Sejmu bieżącej kadencji dr Bolesław Piecha, ginekolog:
„Red. Najsztub: …Panie pośle, panie doktorze, czytał pan wyniki jakichś długofalowych, wnikliwych badań na temat skutków tak zwanego biernego palenia?
Dr Piecha: Takich nie było.
(…)
Red. Najsztub: Pozwoli pan, że panu przypalę.
Dr Piecha: Dziękuję! (tu poseł się zaciąga) Na wycinkowe badania powoływać się można. I pierwszą sprawą jest oczywiście cała masa chorób krążenia, które przypisuje się papierosom jako jednemu z głównych czynników.”

W 2002 r. grupa ekspertów zawodowo zajmujących się tematem pod egidą Międzynarodowej Agencji Badań nad Rakiem (IARC) należącej do Światowej Organizacji Zdrowia ustaliła, że istnieje statystycznie istotny i spójny związek między ryzykiem raka płuca u osób niepalących a narażeniem na dym tytoniowy pochodzący od ich palących małżonków. Gdy pali mąż, żona ponosi 20% większe ryzyko raka płuca, niż małżonka niepalącego. Dym żon jest jeszcze bardziej trujący dla niepalących mężów – dodatkowe ryzyko raka płuca wynosi u nich 30%. Z kolei dodatkowe ryzyko raka płuca u pracowników narażonych na dym tytoniowy w miejscu pracy wyliczono na 12-19%. Średnie stężenie dymu tytoniowego w domach palaczy i w miejscach pracy, gdzie wolno palić, mieści się w granicach 2-10 mikrogramów na metr sześcienny powietrza, a główne substancje rakotwórcze dymu tytoniowego to: benzen, 1,3-butadien, benzo[a]piren i 4-(metylonitrozamino)-1-(3-pyridyl)-1-butanon. Z tych powodów IARC zaliczyła wdychany przez osoby niepalące dym tytoniowy w środowisku do kategorii czynników rakotwórczych dla człowieka, czyli do grupy 1.

W 2004 r. w Polsce z powodu raka płuca zmarło 16 565 mężczyzn (1/3 wszystkich zgonów z powodu raka u mężczyzn) i 4 641 kobiet (1/8 wszystkich zgonów z powodu raka u kobiet). Dwie osoby na pięć zmarłych na raka płuca nie osiągnęły 65. roku życia. Polska ze standaryzowanym współczynnikiem umieralności 66,7 na 100 000 ludności zajmuje najwyższą niechlubną pozycję spośród 33 państw, które dotychczas przekazały do WHO dane dotyczące zgonów mężczyzn na raka płuca w 2004 r. W Wielkiej Brytanii ten sam współczynnik jest niemal o połowę niższy i wynosi 34,7.

Klub naprawy poprawy urody

Swojego czasu minister zdrowia wykurzał mnie skutecznie z narad kierownictwa ministerstwa zdrowia. Kłęby dymu wypełniały nawet sekretariat ministra, a zaniepokojeni interesanci chcieli wzywać straż pożarną. Dym tytoniowy osobom odpowiedzialnym za zdrowie publiczne w Polsce niezmiennie nie pozwala dostrzec opinii powszechnie szanowanych. Prof. Konrad Jamrozik w 2005 r. na łamach prestiżowego British Medical Journal (BMJ) stwierdził, że dym tytoniowy w środowisku pracy odbiera życie co najmniej dwóm pracownikom na dzień pracy, razem 617 w ciągu roku, w tym 54 pracownikom obsługi gości, a palenie w domu w ciągu roku zabija 2 700 osób w wieku 20-64 lat i 8 000 osób powyżej 64. roku życia. Narażenie na dym tytoniowy w pracy składa się na 1/5 wszystkich zgonów osób narażonych na dym tytoniowy w środowisku i na połowę zgonów pracowników obsługi gości. Wdychanie cudzego dymu tytoniowego miało doprowadzić do 1 372 zgonów na raka płuca, 5 239 zgonów z powodu choroby niedokrwiennej serca i 4 074 zgonów w następstwie udaru mózgu. Warto przenieść te oszacowania na nasze podwórko. W Polsce odsetek palących mężczyzn spadł z 64% w latach 70. ubiegłego wieku do 40% w latach 2000-2004, odsetek palących kobiet w tym czasie wzrósł z 21% do 25%. W Wielkiej Brytanii odsetek palących w latach 2000-2004 szacuje się na 27% wśród mężczyzn i 24% wśród kobiet. Ludność Polski w 2005 r. to 38,2 mln, Wielkiej Brytanii – 60,2 mln. Mając wszystkie dane, każdy z proporcji może sobie wyliczyć, na co umrą Polacy zmuszani do filtrowania cudzego dymu tytoniowego i w razie potrzeby przedstawić swoje oszacowania w sądzie. 

Zanim palacze i niepalące ofiary dymu tytoniowego pożegnają się z zadymionym światem, z przerażeniem obejrzą w lustrze postępujące zniszczenie skóry twarzy pod wpływem dymu tytoniowego. Tych, których na to stać, niewątpliwie skusi reklama i kryptoreklama zastrzyków Botoxu – jadu kiełbasianego porażającego mięśnie mimiczne twarzy. Wiele osób, dla których stosowanie Botoxu stało się rutyną na równi z goleniem – odpowiednio do płci – twarzy lub nóg, zbliża się do ideału piękna reprezentowanego przez Michaela Jacksona i Nicole Kidman, a opartego o unieruchomienie mimiki na stałe. Uśmiech smutnego Arlekina można jednak skorygować operacyjnie. Medycyna w służbie zdrowia i urody jakże owocnie dla siebie samej dysponuje ofertą adresowaną do także do tych, którym Botox spowodował opadanie powiek. Zabieg nosi nazwę plastyki powiek (blefaroplastyka) i o jego skuteczności może zaświadczyć sam George Clooney. Za bagatelne 1 000 euro można wejść do elitarnego klubu naprawy poprawy urody. 

Woda naturalnie uranowa

Według niektórych opinii sprawa jest jeszcze bardziej prosta. Wystarczy napromieniować się do syta i odzyskać piękno, młodość i jurność. Do dzisiaj woda radioaktywna uznawana jest za tworzywo uzdrowiskowe o wartościach leczniczych, które miałoby leczyć wiele chorób, w tym poprzez podnoszenie poziomu hormonów płciowych. Skoro jest lekiem, nie może równocześnie nadawać się do powszechnego spożycia, a zwłaszcza przez kobiety w ciąży, dzieci i młodzież oraz osoby cierpiące na choroby, w których poziom estrogenów i androgenów decyduje o przeżyciu, jak rak piersi czy prostaty. To samo z inhalacjami w dawnych kopalniach uranu. Ciekawe, czy racje medycyny wieku rozwojowego i epidemiologii raka uchronią kobiety i ich nienarodzone jeszcze dzieci przed pracą w kopalniach. Kierując się zasadą równouprawnienia, Komisja Europejska stara się wymusić wykreślenie prac pod ziemią we wszystkich kopalniach z wykazu prac wzbronionych kobietom. To dalszy postęp myśli prawdziwie europejskiej. Jeszcze w 2003 r. opublikowany pod szyldem Unii Europejskiej „Europejski kodeks walki z nowotworami złośliwymi” nie pozostawia wątpliwości, że to badania na górnikach zawodowo narażonych na wysokie stężenia radonu w powietrzu dostarczyły przekonujących dowodów, że radon wywołuje raka płuca. Ekstrapolacja danych z tych badań pozwala stwierdzić, że radon jest drugą po paleniu papierosów najważniejszą przyczyną zachorowania na raka płuca w ogólnej populacji oraz że większość spowodowanych radonem raków płuca występuje u palaczy lub byłych palaczy. Wnioski te potwierdzają wyniki uzyskane bezpośrednio, tj. w badaniach nad ryzykiem zachorowania na raka płuca u osób narażonych na radon w budynkach mieszkalnych.(…). Budując nowy dom można zazwyczaj kosztem niewielkich nakładów zabezpieczyć wnętrze przed nadmiernym stężeniem radonu. W budynkach istniejących ograniczenie wnikania radonu jest na ogół również możliwe. Zabezpieczenie przed radonem będzie przynosić największe skutki zdrowotne szczególnie u osób palących. Myśl ta znajduje udokumentowanie w artykule opublikowanym w 2004 r. w BMJ: radon w mieszkaniach jest przyczyną 9% przypadków raka płuc, 2% wszystkich przypadków raka w Europie. Dla osób przebywających w mieszkaniach, w których stężenie radonu przekracza poziomy wcześniej uznawane za nieszkodliwe, tj. 100 Bq/m? (bekereli na metr sześcienny) palenie tytoniu i/lub przebywanie w dymie tytoniowym stwarza poważne ryzyko zachorowania na raka płuc. Ryzyko palących 15-25 papierosów dziennie jest 25,8 (21,3 do 31,2) razy wyższe w porównaniu z nigdy nie palącymi. 

I pomyśleć, że głównym zmartwieniem niektórych mieszkańców Karpacza, jest zakopiańska architektura domów pięknie zdobiących podnóże Śnieżki, a nie troska o zdrowie swoich dzieci, własne i turystów. Po odkręceniu kranu z wodą zawierającą radon kabina prysznicowa, łazienka i kuchnia zamienia się w komorę gazową, w której radioaktywność kilkadziesiąt razy przekracza dopuszczalne wartości. Państwowy Zakład Higieny stwierdził, że większość ujęć wód na terenie Pogórza Karkonoskiego pobiera do zasilania wodociągów wody podziemne, które wykazują znaczą koncentrację radonu. Zakres obserwowanych stężeń wynosił od 87,5 Bq/l do 818,1 Bq/l. Zaopatrzenie Karpacza w wodę pochodzi zarówno z ujęć powierzchniowych o niskim stężeniu radonu (poniżej 10 Bq/l) oraz z ujęć podziemnych (głębinowych) o wysokim stężeniu radonu (do 541,0 Bq/l). Stężenie radonu w wodzie ze studni indywidualnych było podobne do stężenia radonu w wodzie pochodzącej z ujęć głębinowych. Radon jest jednym z produktów rozpadu uranu. Według Państwowego Instytutu Geologicznego koncentracje uranu w warstwie powierzchniowej w Polsce wahają się w granicach od 0 do 13,3 g/tonę. Prawie całe Sudety charakteryzuje wartość powyżej 2 g/tonę, w bloku karkonosko-izerskim – 3-5 g/tonę, w pojedynczych punktach ponad 13 g/tonę. Wody pobrane z tamtejszych podziemnych ujęć z reguły zawierają radon, który ulatuje w powietrze, ale też izotopy radu 226Ra i 228Ra. Podobnie wody karpackie, co wykazały badania Państwowego Instytutu Górniczego opublikowane w 2000 r. Im woda wyżej zmineralizowana, tym więcej izotopów radu. 

W przedwojennej Ameryce woda wzbogacona radem była hitem rynkowym, na którym zbił fortunę niejaki William J. A. Bailey, fałszywy lekarz wyrzucony już z college’u. Twierdził, że opatentowany przez niego Radithor leczy wiele chorób poprzez stymulację hormonalną. Współpracującym lekarzom oferował 17% rabatu za receptę na każdą dawkę wody z radem. Do czasu. Prawie 1 400 butelek Radithoru wypił sławny przemysłowiec, sportowiec i playboy Eben McBurney Byers, zanim nagromadzony w kościach rad doprowadził do ich licznych złamań, a nawet ubytków kości czaszki i szczęki. Zmarł w 1932 r. żegnany tytułem w Wall Street Journal „Zanim mu szczęka odpadła, woda z radem działała świetnie”.

dr Zbigniew Hałat 

lekarz specjalista epidemiolog, w latach 90. w trzech kolejnych rządach główny inspektor sanitarny i zastępca ministra zdrowia ds. sanitarno-epidemiologicznych

Prezes Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów
www.halat.pl/stowarzyszenie.html
 


 
 
 Radon w mieszkaniach jest przyczyną 9% przypadków raka płuc, 
2% wszystkich przypadków raka w Europie.
Dla osób przebywających w mieszkaniach,
w których stężenie radonu przekracza 
poziomy wcześniej uznawane za nieszkodliwe, tj.
100 Bq/m3 (bekereli na metr sześcienny)
palenie tytoniu i/lub przebywanie w dymie tytoniowym
stwarza poważne ryzyko zachorowania na raka płuc.
Ryzyko palących  15 - 25 papierosów dziennie jest 
25.8 (21,3 do 31,2) raza wyższe w porównaniu z nigdy nie palącymi.
 

Skumulowana umieralność na raka płuc u palaczy tytoniu i osób nigdy nie palących
w zależności od stężenia radonu w mieszkaniu (do 800 Bq/m3)


British Medical Journal, December 21

Radon in homes and risk of lung cancer: 
collaborative analysis of individual data from 13 European case-control studies

S Darby 1, D Hill 1, A Auvinen 2, J M Barros-Dios 3, H Baysson 4, F Bochicchio 5, H Deo 6, R Falk 7, F Forastiere 8, M Hakama 9, I Heid 10,
L Kreienbrock 11, M Kreuzer 12, F Lagarde 13, I Mäkeläinen 14, C Muirhead 15, W Oberaigner 16, G Pershagen 13, A Ruano-Ravina 3,
E Ruosteenoja 14, A Schaffrath Rosario 10, M Tirmarche 4, L Tomáek 17, E Whitley 18, H-E Wichmann 10, R Doll 1 

1 Clinical Trials Service Unit and Epidemiological Studies Unit, Radcliffe Infirmary, Oxford OX2 6HE 
2 School of Public Health, University of Tampere, Tampere, Finland 
3 Area of Preventive Medicine and Public Health, University of Santiago de Compostela, Spain 
4 Institut de Radioprotection et de S?reté Nucléaire, Direction de la Radioprotection de l'Homme, Service de Radiobiologie et d'Epidémiologie, Fontenay-aux-Roses Cedex, France 
5 Unit of Radioactivity and its Health Effects, Department of Technology and Health, Italian National Institute of Health, Rome, Italy 
6 Department of Applied Statistics, University of Reading, Reading RG6 2AL 
7 Swedish Radiation Protection Authority, SE-171 16, Stockholm, Sweden 
8 Department of Epidemiology, Rome E Health Authority, Rome, Italy 
9 Finnish Cancer Registry, Helsinki, Finland 
10 Institute of Epidemiology, GSF Research Centre for Environment and Health, Neuherberg, Germany 
11 Institute of Biometry, Epidemiology and Information Processing, University of Veterinary Medicine, Hannover, Germany 
12 Department of Radiation Protection and Health, Federal Office for Radiation Protection, Neuherberg, Germany 
13 Institute of Environmental Medicine, Karolinska Institute, S-171 77, Stockholm, Sweden 
14 STUK-Radiation and Nuclear Safety Authority, Helsinki, Finland 
15 National Radiological Protection Board, Chilton, Didcot OX11 0RQ 
16 Tumorregister Tirol, Innsbruck, Austria 
17 Epidemiology Unit, National Radiation Protection Institute, Prague, Czech Republic 
18 Department of Social Medicine, University of Bristol, Bristol BS8 2PR 

Objective: To determine the risk of lung cancer associated with exposure at home to the radioactive disintegration products of naturally occurring radon gas 

Design: Collaborative analysis of individual data from 13 case-control studies of residential radon and lung cancer. 

Setting; Nine European countries. 

Subjects: 7148 cases of lung cancer and 14 208 controls. 

Main outcome measures: Relative risks of lung cancer and radon gas concentrations in homes inhabited during the previous 5-34 years measured in becquerels (radon disintegrations per second) per cubic metre (Bq/m3) of household air. 

Results: The mean measured radon concentration in homes of people in the control group was 97 Bq/m3, with 11% measuring >200 and 4% measuring >400 Bq/m3. For cases of lung cancer the mean concentration was 104 Bq/m3. The risk of lung cancer increased by 8.4% (95% confidence interval 3.0% to 15.8%) per 100 Bq/m3 increase in measured radon (P=0.0007). This corresponds to an increase of 16% (5% to 31%) per 100 Bq/m3 increase in usual radon--that is, after correction for the dilution caused by random uncertainties in measuring radon concentrations. The dose-response relation seemed to be linear with no threshold and remained significant (P=0.04) in analyses limited to individuals from homes with measured radon <200 Bq/m3. The proportionate excess risk did not differ significantly with study, age, sex, or smoking. In the absence of other causes of death, the absolute risks of lung cancer by age 75 years at usual radon concentrations of 0, 100, and 400 Bq/m3 would be about 0.4%, 0.5%, and 0.7%, respectively, for lifelong non-smokers, and about 25 times greater (10%, 12%, and 16%) for cigarette smokers. 

Conclusions: Collectively, though not separately, these studies show appreciable hazards from residential radon, particularly for smokers and recent ex-smokers, and indicate that it is responsible for about 2% of all deaths from cancer in Europe. 

BMJ, doi:10.1136/bmj.38308.477650.63 (Accepted 2 November 2004, published 21 December 2004)
   

Science

Gene variant may raise lung cancer risk from radon exposure

Last Updated: 2006-09-19 16:06:31 -0400 (Reuters Health)

NEW YORK (Reuters Health) - Gene variants that result in decreased amounts of glutathione-S-transferase M1 (GSTM1), may raise the risk of lung cancer related to radon exposure, new research suggests. Moreover, the findings confirm that such variants also seem to increase the cancer-causing effect of secondhand smoke.

Both radon and secondhand smoke are thought to promote carcinogenesis through the formation of reactive oxygen species. GSTM1 is an enzyme that detoxifies these species and their derivatives. 

In an earlier study Dr. Matthew R. Bonner, from the University at Buffalo in New York, and colleagues had shown that the GSTM1 null genotype increases the risk of lung cancer for never smokers exposed to secondhand smoke. In the present analysis, the authors sought to confirm this association and look at the effect of this genotype, which is estimated to be carried by 38% to 62% of Caucasians, on radon-related lung cancer.

The study included data from 270 lung cancer patients drawn from previous case-control studies. Radon levels were determined using long-term alpha-track detectors. 

The researchers' findings appear in the International Journal of Cancer for September 15.

As hypothesized, the presence of the GSTM1 null genotype strengthened the association between radon levels and lung cancer. The interaction between GSTM1 null genotype, secondhand smoke, and lung cancer seen in the researchers' previous study was again confirmed.

"This may be the first study to provide evidence of a GSTM1 and radon interaction in risk of lung cancer. Additionally, these findings support the hypothesis that radon and secondhand smoke promote neoplasia through shared elements of a common pathway," the authors conclude.

Int J Cancer 2006;119:1462-1467.

 


   
 
TVP PROGRAM 3 OŚRODEK REGIONALNY WROCŁAW
FAKTY

24 listopada 2004r.

Badają promieniowanie

Czy radon - bezwonny, bezbarwny i radioaktywny gaz zagraża mieszkańcom Kotliny Jeleniogórskiej? 

Naukowcy i pracownicy Wojskowego Instytutu Chemii i Radiometrii w Warszawie 10 dni będą badać stopień promieniowania tego gazu w Kotlinie. Radon występuje głównie w wodach, które wypływają z wyrobisk byłych kopalni uranu. Badania prowadzone będą w Jeleniej Górze, Radoniowie, Wojcieszycach i Janowicach Wielkich i Kowarach. W tej ostatniej miejscowości, w której po wojnie mieściła się największa w Polsce kopalnia rud uranu badanych będzie aż 17 miejsc. Najwyższe stężenie radonu występuje obecnie w wodach wypływających z pokopalnianych wyrobisk. Radon występuje też w niektórych ujęciach wody pitnej. Między innymi w Janowicach Wielkich. Tam władze gminy zainstalowały specjalne urządzenia zmniejszające jego zawartość w wodzie. Podobne urządzenia mają być zainstalowane także na ujęciu wody dla Jeleniej Góry w Grabarowie. Tutaj stężenie radonu w wodzie jest znacznie wyższe niż w Janowicach. 
 


 
 
"Fakty" Tygodnik Informacyjny, 24. lipca 1997r.

Bomba pod podłogą

Tysiące mieszkań bombardowane są radonem - niewyczuwalnym gazem, który może powodować raka.

Nikt nie sprawdza, czy nowo budowane domy nie znajdują się przypadkiem w strefie niebezpiecznego promieniowania. Specjaliści się podzielili - jedni biją na alarm, inni twierdzą, że nie ma się czego obawiać. 

Jeszcze w połowie lat osiemdziesiątych nikt nie przejmował się radonem. Prawie nikt o nim nie słyszał. Tymczasem gaz ten ulega promieniotwórczemu rozpadowi, a produkty rozpadu na-promieniowują układ oddechowy. Jednym z nich jest polon. Cząsteczki polonu doczepione do cząstek aerozoli, kurzu lub dymu, wnikają do płuc, których nie mogą już opuścić. Kto przez długi czas wdycha powietrze przesycone radonem, może po latach zachorować na raka.
- Problem jest bagatelizowany, a ludzie śpią nad piwnicami, gdzie stężenia wielokrotnie przekraczają dopuszczalne normy - tłumaczy doktor Zbigniew Hałat, szef Centrum Ochrony Medycznej Konsumenta w Warszawie.

Zabójcze piwnice

Radon wydostaje się z ziemi. Przede j wszystkim tam, gdzie występują skały krystaliczne i masywy granitowe, a więc w Sudetach. Sporo jest go również na Śląsku - codziennie stykają się z nim górnicy w kopalniach. Jednak największe zagrożenie stanowi wtedy, gdy przez nie zabezpieczone klepiska w przyziemiu przedostaje się do piwnic, tam gromadzi, a następnie przez szpary w podłodze przenika wyżej do mieszkań. Najczęściej dochodzi do tego w starych, niskich budynkach, zdewastowanych i zaniedbanych. Lokatorzy nie mają nawet pojęcia, co kłębi się tuż pod ich stopami.
Amerykańska Agencja Ochrony Środowiska i lekarz naczelny Stanów Zjednoczonych uważają, że konieczne jest upowszechnienie badań nad radonem. Uzasadniają to faktem, że jest on co roku przyczyną około 20 tysięcy zgonów na raka, związanych wyłącznie z zamieszkaniem w domach jednorodzinnych, które narażone są na promieniowanie.
- Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem za bezsporną uznaje rakotwórczość radonu. Niektóre badania wykazują, że dzieci mogą być bardziej podatne na ra-don niż dorośli - tłumaczy doktor Hałat.
Według doktora Ryszarda Strzeleckiego z Państwowego Instytutu Geologicznego, jeszcze dokładnie nie wiadomo, w jakim stopniu gaz działa chorobotwórczo, bo wiele zależy od trybu życia i organizmu osoby narażonej na jego działanie. Państwowy Instytut Geologiczny starał się przez trzy lata o sfinansowanie prac nad emanacją radonu. W końcu dostał pieniądze z Ministerstwa Ochrony Środowiska i Zasobów Naturalnych. Badania rozpoczęły się pod koniec ubiegłego roku.

Iluzja pomiarów

-  Ogólnego zagrożenia radonem nie ma - zaznacza profesor Stanisław Speczik, dyrektor Państwowego Instytutu Geologicznego. - To jest problem konkretnych miejsc i mieszkań. Radon przedostaje się przez pęknięcia i uskoki w skorupie ziemskiej i tam niebezpieczeństwo może być bardzo poważne.
Na razie takie miejsca zdołano określić tylko w przybliżeniu, bo potrzebne są badania na szeroką skalę. Takich zaś nikt nie prowadził. Dotychczasowe wyniki to rezultat pomiarów zaledwie w wybranych mieszkaniach i w niewielu miejscowościach.
- Gdyby chcieć jednoznacznie określić miejsca zagrożenia, należałoby przebadać reprezentacyjną próbę 10-15 tysięcy mieszkań. Na razie to iluzja - przyznaje profesor Speczik.
W dodatku, promieniowanie radonu mierzono tylko w krótkich przedziałach czasu, zazwyczaj 2-3 dni. Tymczasem gaz może w jednym okresie wydobywać się z ziemi szybciej, a w innym wolniej. Nie ma dokładniejszych rocznych wskaźników.
Promieniowanie radonu mierzone jest w bekerelach na metr sześcienny w ciągu roku. Dla starego budownictwa dopuszczalna norma wynosi 400 bekereli, w nowym obowiązuje o połowę mniejsza - 200 bekereli. Badania prowadzone przez Państwowy Zakład Higieny wykazały najwyższe stężenia w miejscowościach województwa jeleniogórskiego, gdzie natrafiono na piwnice z promieniowaniem 2837,9 bekereli, czyli przewyższającym nowo przyjęte wskaźniki aż czternastokrotnie! Maksymalna dawka zanotowana w piwnicach w Krośnieńskiem to 1652,3 bekereli, w Wałbrzyskiem - 784,4 bekereli, natomiast na Górnym Śląsku - 366,3 bekereli. Biorąc pod uwagę zasięg pomiarów, można śmiało przypuszczać, że są miejsca, gdzie promieniowanie jest jeszcze wyższe. 

Rozbieżne opinie naukowców

Niebezpiecznie jest zwłaszcza na Śląsku, a to za sprawą szkód górniczych. Wszędzie tam, gdzie struktura geologiczna została naruszona, radon przedostaje się na powierzchnię szybciej. Na jego działanie narażeni są górnicy, ponieważ gromadzi się w kopalnianych chodnikach. Szacuje się, że około 190 tysięcy osób pracuje w stycz-ności z radonem. Część naukowców pomniejsza jednak problem, twierdząc, że o zagrożeniu nie ma mowy.
- To nie jest sprawa, którą należałoby się przejmować. Radon jest całkowicie pod naszą kontrolą - uważa Adam Lipowczan z Głównego Instytutu Górnictwa w Katowicach. Jego zdaniem, radon pojawia się lokalnie, ale można go bez trudu opanować. Także w kopalniach nie ma z nim problemu, bo polskie górnictwo dysponuje jednym z najlepszych programów rozpoznania i zapobiegania radiacji. - Teorii na temat tego gazu jest tyle, ilu badaczy - twierdzi Lipowczan.
W uspokajającym tonie wypowiada się także Państwowa Agencja Atomistyki.
- Poziom stężeń badało Centralne Laboratorium Ochrony Radiologicznej. W prawie stu procentach poszczególnych pomiarów nie stwierdzono, by dopuszczalne stężenia zostały przekroczone - mówi Witold Łada, wiceprezes Agencji.
Według danych Państwowej Agencji Atomistyki, średnia stężenia w kraju wynosi około 50 bekereli na metr sześcienny, więc różnica pomiędzy tą średnią a górną granicą normy jest na tyle duża, że ogłaszanie jakichkolwiek „alarmów radonowych" byłoby mocno przesadzone. Z drugiej strony Lada przyznaje, że „sieć pomiarów nie jest taka gęsta". CLOR najpierw mierzył bowiem radon w kilkuset miejscach, a teraz robi to zaledwie w sześćdziesięciu.
Wiceszef Państwowej Agencji Atomistyki mimo wszystko uważa, że problem radonu od kilkunastu lat "jest traktowany bardzo poważnie".
Tymczasem w Państwowym Instytucie Geologicznym można usłyszeć opinię wręcz przeciwną.
Radon dopiero zaczyna być traktowany z należytą uwagą - przyznaje jeden z naukowców i zaznacza, że wcześniejsze badania miały na celu bardziej poznanie gazu niż określenie stopnia jego szkodliwości i sposobów zabezpieczenia się przed ewentualnym promieniowaniem.

Wietrzenie zamiast badań

Co robić, gdy w piwnicy gromadzi się radon? Przede wszystkim wietrzyć. To na razie najskuteczniejszy sposób na ochronę przed niebezpiecznymi cząstkami. Bardziej kosztowny jest remont piwnic - zabezpieczenie fundamentów, ścian i stropów. Dobrze, gdy są wybetonowane jak bunkry.
Najważniejsze jednak jest dokładne określenie miejsc, gdzie wydobywa się radon. Powinni zainteresować się tym inwestorzy budowlani, którzy chcą stawiać budynki lub osiedla. W USA jest obowiązek wcześniejszego przebadania terenu i sprawdzenia, czy nie ma tam radonu. W Polsce taki przepis ma obowiązywać od przyszłego roku, ale jest bardzo prawdopodobne, że będzie istniał tylko na papierze.
- Nie sądzę, żeby takie badania stały się powszechne. Mamy ograniczone możliwości. Po prostu nie da się sprowadzić gruntu pod każdy budynek - mówi Marian Krawczyk z Instytutu Techniki Budowlanej.
Na razie przedsiębiorcy budowlani nie zaprzątają sobie głowy radonem. Dla wyeliminowania ewentualnego zagrożenia, pożądane byłoby współdziałanie władz lokalnych i wojewódzkich ze stacjami Sanepidu i Państwowym Zakładem Higieny. Niestety, na razie nie ma o tym mowy. Tymczasem radon jest drugą po tytoniu najważniejszą przyczyną raka płuc. Jeśli ktoś pali papierosy i ma piwnicę wypełnioną rado-nem, ryzyko zachorowania zwiększa się kilkakrotnie.
Doktor Hałat twierdzi, że radon traktowany jest w Polsce podobnie jak azbest, co oznacza, że przedstawiciele władz niewiele się nim przejmują
- Bez przeprowadzenia dokładnych badań, zagrożenie radonem będzie dalej lekceważone. Niestety, teraz obowiązuje zasada, że jak problemu nie widać, to go nie ma - uważa Hałat.

PAWEL WŁODARCZYK
 


 
 
ZAGROŻENIE RAKOTWÓRCZYM RADONEM
I BEZCZYNNOŚĆ WŁADZ

List Do Prezesa Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów

Jesteśmy grupą mieszkańców małej gminy Janowice Wielkie, położonej na pogórzu sudeckim. Od przeszło pół roku czynimy starania o poprawę jakości wody z naszego ujęcia. Jest to ujęcie wykonane na bazie wody wypływającej z nieczynnej sztolni kopalni uranu, oddane do użytku w 1997 roku, woda pod względem bakteriologicznym spełnia normy. Problem dotyczy radonu RN-222, którego stężenie w naszej wodzie wynosi 136,6 Bq/l. Ujęcie posiada wszelkie wymagane dopuszczenia, mimo iż o zawartości radonu wiedziano przed oddaniem do eksploatacji i mimo to nie zamontowano urządzenia do odradonowania ( areator). Świadomi zagrożeń jakie niosą ze sobą pierwiastki promieniotwórcze usiłujemy doprowadzić do zmiany złego stanu rzeczy. Wszystko wskazuje na to, iż decyzję w tej sprawie musi podjąć Rada Gminy, od ponad pół roku na każdej sesji staramy się uświadomić radnym jak ważny jest to problem. Jednak wójt wspólnie z przewodniczącym rady robią wszystko, aby nasze starania zniweczyć, za wszelka cenę chcą udowodnić, że woda jest dobra, a my nie mamy racji. Tragiczne jest w tej sprawie to, że służby które w naszym kraju zostały powołane do dbania o nasze zdrowie i czystość środowiska wystawiając kolejne pokrętne opinie o jakości naszej wody czym wydatnie wójtowi i przewodniczącemu pomagają. Do dnia dzisiejszego w sprawie wody wypowiedzieli się: Powiatowy Inspektor Sanitarny, Państwowy Zakład Higieny, Wojewódzki Inspektor Sanitarny we Wrocławiu, Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska. Wyniki badań jakim poddana była nasza woda są traktowane w ich opiniach wybiórczo i tendencyjnie. Część wyników jest całkowicie pomijana. Uwzględniane są tylko te normy, które są w danym momencie wygodne. Jeżeli chodzi o zawartość radonu, to prawie wszyscy stwierdzają, że normy w tym zakresie są niejednoznaczne, ale też twierdzą, że stężenie jest podwyższone ( w odniesieniu do czego?). Padają stwierdzenia, że radon jest gazem, że można zalecić gotowanie wody aby go wyeliminować, że można zalecić pewne prace na etapie uzdatniania. Nikt nie mówi konkretnie, że radon jest gazem i dzięki temu bardzo łatwo można go z wody na etapie uzdatniania usunąć, że jako pierwiastek promieniotwórczy jest zagrożeniem i trzeba to bezwzględnie dla dobra mieszkańców zrobić. Nikt nie mówi o tym, że jako gaz- radon w naszych domach uwalnia się z wody do powietrza, co naraża nas na raka dróg oddechowych. Trudno jest uwierzyć, że pracownicy tych instytucji o tym nie wiedzą. Władze naszej gminy natomiast twierdzą, że bez zalecenia ze strony autorytetów żadnych prac nie podejmą. W ten sposób koło się zamyka, a my dalej pijemy taką samą wodę. Jedyny pożytek z naszych długotrwałych starań to wiedza na temat radonu i zagrożeń z nim związanych jaką posiedliśmy, wiedza prawna i świadomość jak działają instytucje do ochrony obywatela powołane. Obraz jaki mamy w tej sprawie obecnie nie skłania do optymizmu. Znane są nam wszystkie akty prawne obowiązujące w interesującej nas sprawie i o ile faktem jest, że Minister Zdrowia do dnia dzisiejszego nie wydał szczegółowych przepisów dotyczących stężeń substancji promieniotwórczych w wodzie do picia, to wydał je dla wód butelkowanych. Wody butelkowane spożywa się z pełną świadomością, co zawierają, gdyż muszą posiadać etykietę, nie spożywa się ich również w takiej ilości jak wody do picia i na potrzeby gospodarcze. Dodatkowo w przypadku radonu, który jest gazem i w przypadku używania wody do picia i celów gospodarczych w dużej mierze uwalnia się do powietrza w mieszkaniach, a w szeregu uranowym rozpoczyna cały cykl szybko po sobie następujących (kilka minut, sekund) rozpadów promieniotwórczych, jest to tym bardziej niebezpieczne. Dlaczego więc jest to tak lekceważone? Czy to możliwe, że fakt iż niektóre z tych instytucji wcześniej wydawały opinie o oddaniu ujęcia do użytku wpływa na obecne opinie o naszej wodzie? Ponieważ dla instytucji opiniodawczych przepisy odnośnie norm jakie powinna spełniać woda są niejednoznaczne postanowiliśmy oprzeć się na zupełnie jednoznacznym Rozporządzeniu Prezesa Polskiej Agencji Atomistyki dotyczącym stężeń pierwiastków promieniotwórczych w pomieszczeniach mieszkalnych. W tym celu musieliśmy udowodnić, że radon zawarty w naszej wodzie, w czasie jej użytkowania wpływa na wzrost stężenia pierwiastków promieniotwórczych w mieszkaniu. Wykorzystaliśmy fakt, że obecnie na naszym terenie prowadzone są przez PZH badania stężeń radonu w domach. Wiemy, że w domu, w którym średnie stężenie wynosi około 120Bq/m3, w łazience wykorzystywanej sporadycznie wynosi 540Bq/m3. W nowo zbudowanym domu stanowi to przekroczenie normy o 160%. Wojewódzki Inspektor Sanitarny we Wrocławiu zakazał pracownikom sekcji radiologicznej w Jeleniej Górze wydania nam wyników badań. Człowiek ten jest lekarzem, czy nie stoi to w sprzeczności z etyką lekarską?

W chwili obecnej Prokuratura Rejonowa prowadzi śledztwo w sprawie zagrożenia zdrowia użytkowników wody. Wcześniej w oparciu o jedną z opinii, Prokuratura wszczęcia śledztwa odmówiła. Dopiero po naszych interwencjach do Ministra Sprawiedliwości wszczęto jakieś działania. Wiemy, że prokurator wystąpił o opinie do biegłych fachowców, między innymi z PZH. Jeśli opinie będą podobne do tych, które już w sprawie wody wydano wynik śledztwa może być dla nas niepomyślny. Znów będą odwołania, czas będzie mijał, a sprawa nie będzie załatwiona. Sprawa na pozór bardzo prosta i oczywista. Rozmawialiśmy z fachowcami, którzy od lat wykonują i instalują urządzenia do odradonowania. Wiemy, że jest to skuteczne i w naszym przypadku chodzi o koszt około 25 tysięcy złotych. Jednak najpierw musimy udowodnić rzecz od lat oczywistą – że pierwiastki promieniotwórcze szkodzą żywym organizmom, co przy stanowisku polskich służb sanitarnych wcale nie jest takie proste. Kto ponosi odpowiedzialność za taki stan rzeczy?

Sz. Państwo zwracamy się do Was z prośbą – jeśli możecie nam udzielić wsparcia i pomocy to bardzo o taką pomoc prosimy. Nie chcemy narażać naszych dzieci na ryzyko chorób nowotworowych, skoro jest praktycznie 100% możliwość redukcji chociaż tego zagrożenia to pragniemy z takiej możliwości skorzystać. Nasza determinacja w działaniu na rzecz zdrowej wody chyba jest zrozumiała – to w końcu chodzi o nasze zdrowie. Nasze lokalne władze – przyzwyczajone do systemu nakazowego nie podejmą samodzielnych działań. Jedyna możliwość jaką w tej sytuacji widzimy to np.; spotkanie z naukowcem całej rady gminy – może wówczas rada podejmie rozsądną decyzję. Prosimy o pomoc.

Mieszkańcy Janowic Wielkich.
Bogdan Koterzyna
Jolanta Koterzyna
Grzegorz Prokop
Danuta Prokop
Jan Osękowski
Barbara Szaniecka
Iwona Niedzwiedzińska – wice Przewodnicząca Rady Gminy
Tadeusz Dyduch – radny
Ryszard Sobolewski – radny
Sławomir Orłowski – radny
Remigiusz Łącki - radny 


   
Gość Niedzielny 10/2001

Niewidoczne i podstępne

Krystyna Strozik-Zielińska

Niedawno telewizja wyemitowała kontrowersyjny film przedstawiający dramatyczną sytuację środowiska skażonego radem w pobliżu jednej ze śląskich kopalń. Czy w najbliższym otoczeniu jesteśmy narażeni na działanie radioaktywności?

— Powszechnego zagrożenia absolutnie nie ma, choć lokalnie rzeczywiście ono występuje — uspokaja prof. Wiktor Zipper z Uniwersytetu Śląskiego. — Naturalna promieniotwórczość jest częścią wszechświata, zaistniała w momencie powstania Ziemi. Jest niewidoczna, jednak część promieniowania dochodzi do nas z kosmosu, pierwiastki radioaktywne zawarte są w materii ożywionej, także w naszych organizmach. Oddychając, wchłaniamy je z powietrza, spożywamy w roślinach i warzywach oraz w wodzie.

Nieświadomi zagrożeń

Radionuklidy naturalne przedostają się do organizmów z powietrza w wyniku wywiewania i unoszenia pyłów z powierzchni ziemi, w tym również z wysypisk, hałd i stawów osadowych, na skutek emisji pyłów z zakładów energetycznych i przemysłowych, wybuchów wulkanów, pożarów, spalania gazu ziemnego. Sytuacja radiologiczna Polski uzależniona jest od konkretnych warunków geologicznych oraz procesów glebotwórczych w poszczególnych regionach kraju. Raporty Państwowej Inspekcji Ochrony Środowiska wykazują lokalnie wzrost stężeń radionuklidów na skutek składowania popiołów i żużli zawierających śladowe zawartości substancji promieniotwórczych. Nawet stosowanie nawozów fosforowych i potasowych może wpływać na poziom radioaktywności. Przedostają się one do wód gruntowych, wchłaniane są przez rośliny, następnie przechodzą do łańcucha pokarmowego ludzi i zwierząt.

Intensywna działalność człowieka prowadzi do powstania takiej ilości promieniowania, która przekracza dopuszczalne średnie wartości. Dotyczy to zwłaszcza przemysłu wydobywczego. Eksploatowane na Górnym Śląsku kopalnie, wytwarzają m.in. odpady stałe oraz odprowadzają wody kopalniane, w których stężenia radionuklidów naturalnych mogą przekraczać te wartości nawet kilkaset razy. Tymczasem nieświadomi zagrożenia wykazujemy daleko posuniętą beztroskę, wykorzystując niektóre odpady i muł kopalniany jako opał do ogrzewania swoich domów.

Radionuklidy pochodzenia sztucznego zagrażają nam jeszcze z innych powodów. Przedostają się do środowiska w wyniku prób z bronią jądrową, na skutek uwolnienia z obiektów jądrowych, składowisk paliwa w trakcie ich normalnej eksploatacji lub — tak jak to się stało w elektrowni jądrowej w Czarnobylu — w wyniku awarii. Promieniowanie generowane jest także przez różnego rodzaju urządzenia stosowane w diagnostyce medycznej, w przemyśle, w badaniach naukowych i w innych dziedzinach działalności człowieka.

Jak ustaliły służby ekologiczne, podstawowymi źródłami zagrożeń radiacyjnych dla ludzi i środowiska na terenie Polski są obiekty jądrowe zlokalizowane w odległości do około 250 km od granic naszego kraju, a także nasze krajowe obiekty jądrowe, których nie jest zbyt wiele.

Zachować czujność

Systematyczne kontrole gleby, wody i powietrza na terenie Polski wykazują, że od dramatycznego 1986 roku notuje się stopniowy spadek poziomu stężeń promieniotwórczych. Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem zaliczyła radon, gaz powstający w wyniku rozpadu radu, do kategorii czynników rakotwórczych. Jest bezwonnym i niewidocznym radioaktywnym gazem, pochodzącym z naturalnego rozpadu uranu. Ponieważ większość gleb i skał zawiera różne ilości uranu, w korytarzach kopalń, ale także w pomieszczeniach mieszkalnych do trzeciego piętra gromadzi się radon. — Do domów wnika przez niezabezpieczone klepiska, szpary, pęknięcia — tłumaczy dr Zbigniew Hałat, Fundator Instytutu 2000. — Radon bywa obecny w wodzie studziennej i wodociągowej. Jego źródłem mogą być materiały budowlane. Do organizmu dostaje się przez płuca. Stałe produkty rozpadu radonu, doczepione do cząstek aerozolu, kurzu lub dymu wnikają do płuc, których nie mogą już opuścić. Osadzone w płucach promieniują i penetrują komórki błon śluzowych, oskrzeli i tkanki płucnej. Radioaktywne atomy uszkadzają kod genetyczny DNA komórek. Naukowcy z Międzynarodowej Agencji Badań nad Rakiem za bezsporną uznają rakotwórczość radonu i produktów jego rozpadu. Dlatego tak często na raka płuca zapadają górnicy pracujący pod ziemią. Badania potwierdziły także znaczne zagrożenie osób mieszkających w domach o wysokim poziomie radonu.

Ostatnio Agencja Ochrony Środowiska i Lekarz Naczelny Stanów Zjednoczonych uznali za konieczne upowszechnienie badań w celu wykrycia nadmiernych stężeń radonu. Uzasadniają to tym, iż jest on przyczyną około 20 tysięcy zgonów na raka, związanych wyłącznie z zamieszkaniem w domach jednorodzinnych. Po paleniu tytoniu radon jest główną przyczyną raka płuc. Potrzebą chwili jest zatem skuteczniejsze i prowadzone na szerszą niż dotąd skalę działanie na rzecz profilaktyki zdrowia i zaapobiegania chorobom cywilizacyjnym. 

opr. mg/mg


 
 
 
"Słowo Polskie" 12. kwietnia 2002r.

Jak to z uranem było

JELENIA GÓRA, KOWARY Promieniowanie wyższe, ale niegroźne

Minęło 10 lat od powstania Biura Obsługi Roszczeń b. Pracowników Zakładów Produkcji Rud Uranu. Zajmuje się ono wypłatą odszkodowań dla byłych górników. Przez ten okres zgromadzono ok. 23 tys. akt osobowych i wypłacono ponad 6,5 mln zł rekompensat. Byłe kowarskie sztolnie uranowe są teraz atrakcją turystyczną, ale mieszkańcy wciąż mają obawy nadmiernego napromieniowania.

Działalność Zakładów Przemysłowych R-1 w Kowarach, gdzie w 1948 roku pod nadzorem Rosjan rozpoczęto wydobycie rud uranu, była objęta ścisłą tajemnicą. Uniemożliwiało to pracownikom dochodzenia jakichkolwiek roszczeń w związku z pracą w warunkach narażenia na promieniowanie jonizujące. Jedyne rekompensaty, jakie można było uzyskać, dotyczyły chorób zawodowych, typowych w górnictwie, np. pylicy i krzemicy.
Pod naciskiem
Społeczna presja na początku lat 90. oraz rozgłos medialny doprowadziły do utworzenia w 1992 roku w Jeleniej Górze Biura ds. Obsługi Roszczeń.
- Zebraliśmy ponad 23 tys. akt osobowych byłych pracowników. Niektórzy w większym, inni w mniejszym stopniu, ale wszyscy, byli narażeni na działanie promieniowania jonizującego. Dziś wypłaciliśmy zdecydowanej większości osób świadczenia odszkodowawcze. Wiele z tych osób już nie żyje - mówi szef Biura Jacek Kamiński.
Od 2000 roku Biuro zajmuje się też wypłacaniem odszkodowań byłym żołnierzom przymusowo zatrudnianym w kopalniach rud uranu. Do tej pory pieniądze wypłacono 457 osobom. Było to ponad 6 mln zł.
Teraz Biuro, jako placówka Państwowej Agencji Atomistyki, zajmuje się monitoringiem radiologicznym środowiska.
- Mamy najlepszej klasy sprzęt dozymetryczny i fachowców w tej dziedzinie. Badania obejmują obszar 17 miejscowości na terenie b. województwa. Badamy wody podziemne i nawierzchniowe, ujęcia wody pitnej oraz hałdy i zwałowiska. Nie ma żadnego zagrożenia zwiększonym promieniowaniem - mówi prof. Jerzy Niewodniczański, szef Państwowej Agencji Atomistyki.
Rejon Jeleniej Góry, z racji swojej budowy geologicznej, jest miejscem o największej w kraju koncentracji naturalnych pierwiastków promieniotwórczych. Teren ten został w 1994 roku kompleksowo zbadany. Zinwentaryzowano też pozostałości po górnictwie uranowym.
Strach przed promieniowaniem
Mieszkańcy Kowar twierdzą jednak, że są narażeni na zwiększone promieniowanie. Podczas powodzi w 1997 roku istniała groźba podmycia i uszkodzenia skarpy, na której opiera się staw osadowy wykorzystywany do gromadzenia odpadów po przeróbce rud uranowych. 
- Gdyby jego zawartość przedostała się do Jedlicy, z której wodę piją ludzie, to aż strach pomyśleć, co by było - mówi dr Zofia Wacławek z PAA.
Znalazły się jednak pieniądze z funduszy europejskich i jesienią zeszłego roku zakończono prace rekultywacyjne tej 'bomby ekologicznej'.
- Mamy też zapewnienie Agencji, że, zwłaszcza na naszym terenie, będzie stale monitorowała środowisko pod względem promieniowania. Problemem są też pozostałości górniczej infrastruktury. 8 lat temu w niezabezpieczonym szybie zginęło dziecko. Naszym zdaniem, to państwo powinno zapłacić za wszelkie szkody, które powstały w wyniku działalności Zakładów R-1 - mówi burmistrz Kowar Tadeusz Bierowski. 
Grzegorz Koczubaj



RADIOAKTYWNOŚĆ BUTELKOWANYCH WÓD MINERALNYCH

Postępy Techniki Jądrowej, Vol 43, Z. 1 2000

mgr Antoni Mielnikow, dr inż. Jan Skowronek, mgr Bogusław Michalik
GŁÓWNY INSTYTUT GÓRNICTWA. KATOWICE

Izotopy radu w butelkowanych wodach mineralnych.

WSTĘP

Za promieniotwórczość naturalnych wód mineralnych odpowiedzialne są głównie izotopy radu 226Ra i 228Ra) oraz radonu (222Rn). Radon ze względu na krótki okres połowicznego rozpadu (3,82 doby) jak i fakt, że jest gazem, nie może stanowić poważniejszego zagrożenia przy spożywaniu butelkowanych wód mineralnych. W trakcie produkcji wód mineralnych i transportu do klienta większość zawartego w wodzie naturalnej radonu ulega rozpadowi lub dyfunduje do atmosfery. Inaczej przedstawia się sprawa z izotopami radu: są one dość długowieczne (okresy połowicznego rozpadu 226Ra i 228Ra wynoszą odpowiednio 1600 i 5,7 lat), a kationy radu mogą podstawiać w związkach chemicznych inne kationy dwuwartościowe (np. wapń). Mogą więc one łatwo wniknąć do organizmu i tam być zdeponowane, skażając go w ten sposób.

W ostatnich paru latach można było zaobserwować pojawienie się w handlu licznych rodzajów napojów określanych jako wody mineralne lub do których produkcji surowcem są wody mineralne. Zgodnie z definicją zawartą w normie BN-90/9567-08 [1] za "butelkowane naturalne wody mineralne" uważa się wody butelkowane produkowane z wody podziemnej wydobywanej bezpośrednio ze źródła lub ujęcia wierconego, charakteryzujące się stałością składu chemicznego, obecnością pierwiastków śladowych, czystościąbakteriologiczną, stężeniem soli mineralnych co najmniej 0,2 g/l i odpowiednią ich zależnością ilościową. Norma określa dopuszczalne stężenia substancji chemicznych. m. in. dla izotopu 226Ra maksymalne stężenie określone jest na 30 pCi/l (1,11 Bq/l).

W handlu znajdują się również butelkowane wody określane jako "wody lecznicze". Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 16 sierpnia 1994 roku [7] wymienia wody mineralne zaliczone do wód leczniczych. Są wśród nich wody określone jako "radoczynne". Odpowiednia norma (BN-87/9567-07 [2]) nie określa dopuszczalnej zawartości izotopów radu w wodach leczniczych. Wodom mineralnym poświęcone jest również rozporządzenie Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej [8], z dnia 8 lipca 1997 roku, które określa maksymalną całkowitą aktywność promieniotwórczą alfa na 0,1 Bq/l. Zważywszy, że w butelkowanej wodzie mineralnej ustala się stan równowagi promieniotwórczej, przy obecności w niej radu całkowita aktywność promieniotwórcza alfa może być znacznie wyższa od stężenia izotopu 226Ra. Tak ustanowione przepisy prawne nie zapewniają jednoznaczności pojęć i mogą prowadzić do nieporozumień odnośnie dopuszczalnej zawartości izotopów promieniotwórczych w wodach mineralnych.

Ponieważ na etykietach produkowanych wód mineralnych nie umieszcza się informacji o zawartości radu, w ramach obecnej pracy postanowiono sprawdzić jakie są stężenia tego pierwiastka w dostępnych w handlu wodach mineralnych.

METODA BADAŃ

Do badań wykorzystano próbki naturalnych butelkowanych wód mineralnych dostępnych w handlu detalicznym. Większość wód pochodziła ze sklepów na Górnym Śląsku. Przy analizowaniu uzyskanych wyników wykorzystano dane dotyczące składu chemicznego badanych wód, podane na etykietach. O ile można się było zorientować z informacji zawartych na etykietach (nie zawsze nazwa laboratorium była wymieniona), praktycznie biorąc każda z analiz składu chemicznego została dokonana w innym laboratorium.

Do pomiarów stężenia izotopów radu w wodach mineralnych zastosowano opracowaną w Głównym Instytucie Górnictwa metodę równoczesnego oznaczania izotopów 226Ra i 228Ra [4]. Metoda polega na współstrąceniu radu z barem w postaci siarczanów. Osad oczyszczano z innych radioizotopów, mieszano z ciekłym scyntylatorem żelującym i pozostawiano na okres 28 dni do ustalenia się równowagi 226Ra z radonem. Do pomiarów wykorzystano niskotłowy spektrometr QUANTULUS (Pharmacia-Wallac, Finlandia) wyposażony w możliwość niezależnego pomiaru cząstek alfa i beta.Mierzono częstości zliczeń dla promieniowania alfa i beta w dwóch oknach pomiarowych. W dolnym mierzono cząstki beta o energii poniżej 60 keV (emitowane przez 228Ra), a w górnym cząstki alfa o energiach 4-8 MeV (emitowane przez 226Ra i jego produkty rozpadu). Metoda pozwala na oznaczenie 226Ra w próbkach o stężeniach powyżej 0,003 Bq/l i 228Ra powyżej 0,05 Bq/l.

WYNIKI

Badane wody pochodzą głównie z obszaru karpackiego (16 próbek) i obszaru Niżu Polskiego (10 próbek) tylko jedna z nich pochodziła z obszaru sudeckiego (STAROPOLANKA) (rys. 1). W przeprowadzonych badaniach nie zauważono ścisłej korelacji między miejscem pobrania wody a stężeniem zawartych w niej izotopów radu. W wodach pochodzących z Niżu stwierdza się tylko nieznaczne ilości radu, wyjątkiem była DOBRAWA pochodząca z terenu Jury Krakowsko-Częstochowskiej (0,1 Bq/l). W wodach z obszaru karpackiego stężenie 226Ra zmieniało się od zera aż do 0,215 Bq/l (SŁOTWINKA) i 0,425 Bq/l (ZUBER).

Rys. 1. Lokalizacja miejsc pochodzenia badanych wód mineralnych.

Ta ostatnia, ze względu na zawartość substancji mineralnych traktowana jest jako woda lecznicza i pita tylko w niewielkich ilościach. Prawdopodobnie, przy większej reprezentacji wód pochodzących z obszaru sudeckiego, byłoby stwierdzonych więcej przypadków wysokiego stężenia izotopów radu. Wnioskować tak można z faktu, że woda o najwyższej aktywności radu stwierdzonej w badaniach pochodziła właśnie z tego obszaru. Rozporządzenie Rady Ministrów [7] wymienia 6 uzdrowisk z obszaru sudeckiego, w których występują wody lecznicze określane jako radoczynne, bez określenia izotopów stanowiących źródło promieniotwórczości. Nie można wykluczyć obecności radu w tych wodach.

Zbadano zawartość izotopów radu w około trzydziestu butelkowanych wodach mineralnych. W większości z nich stwierdzono niskie aktywności izotopów radu. Na rys. 2 przedstawiono stężenia izotopów radu w tych wodach, w których przekraczają one 0,01 Bq/l. Maksymalną aktywność stwierdzono dla wody mineralnej STAROPOLANKA 2000 (226Ra - 0,645+-0,051 i dla 228Ra 0,200 +- 0,040 Bq/l).

W rozporządzeniu Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej [8] określona jest, w zależności od ogólnej zawartości rozpuszczonych składników mineralnych, klasyfikacja naturalnych wód mineralnych. Badane wody zakwalifikowano zgodnie z zadeklarowanym przez producentów, na etykietach butelek, składem chemicznym. Przy zastosowaniu tej klasyfikacji okazało się, że większość zbadanych wód należy określić jako nisko- lub średniozmineralizowane (23 wody). Tylko 6 z nich można uważać za wysokozmineralizowane.

Tabela 1. Średnie stężenia 226Ra w różnych rodzajach wód.
 
Rodzaj wody
Zawartość rozpuszczonych składników mineralnych 
w 1 dm3
Ilość badanych wód
Średnie stężenie 226Ra Bq/dm3
- niskozmineralizowana
< 500 mg
18
0,0127
- średniozmineralizowana
500 - 1500 mg
5
0,012
- wysokozmineralizowana
> 1 500 mg
6
0,0234

Rys. 3 przedstawia deklarowaną przez producentów zawartość składników mineralnych i stężenia izotopu 226Ra. Nie występuje tu wyraźna korelacja między zawartością składników mineralnych a stężeniem izotopu 226Ra. Jednak wśród wód niskozmineralizowanych jedynie dwie mają podwyższone stężenie 226Ra (maksymalne stężenie w tej grupie tj. 0,100 Bq/l wykazuje DOBRAWA). Natomiast grupa wód wysokozminera1izowanych odznacza się wyraźnie wyższym stężeniem izotopu 226Ra. Grupa wód średnozmineralizowanych była w badaniach stosunkowo słabo reprezentowana i wyniki oznaczanego stężenia nie odbiegają istotnie od grupy pierwszej.

Maksymalne stężenie stwierdzono dla wody mineralnej STAROPOLANKA 2000 (226Ra 0,645+-0,051 i dla 228Ra 0,200+-0,040 Bq/l) o zawartości składników mineralnych 2845,84 mg/l. Podobnie nie daje się zauważyć w badanych wodach korelacji aktywności 226Ra z zawartością poszczególnych jonów, np. wapniowego czy siarczanowego.

Dla porównania zbadano zawartość izotopów radu w wodach pochodzących z uzdrowisk w Republice Czeskiej. W naturalnych wodach mineralnych z uzdrowiska Karlovy Vary występuje 226Ra w dość dużych ilościach (do 3,7 Bq/l), a w wodach z uzdrowiska Marianske Lazne w granicach 0,2 - 0,5 Bq/l [5]. W zbadanych przez nas wodach butelkowanych AQUILA (Karlovy Vary) i AQUA MARIA ( Marianske Lazne) stężenia 226Ra były niższe i wynosiły odpowiednio poniżej 0,003 Bq/l i 0,090+-0,009 Bq/l. Obie badane wody należą do niskozmineralizowanych.

PODSUMOWANIE

W związku z niską na ogół jakością wody wodociągowej coraz częściej do celów pitnych stosowane są wody butelkowane. Wody te ze względu na ich własności fizyczne (smak, zapach, barwę) i chemiczne (zawartość soli mineralnych) stają się dla wielu ludzi podstawowym źródłem zaopatrzenia organizmu w wodę. W takiej sytuacji ważna staje się ocena jakości tych wód, również pod względem zawartości pierwiastków promieniotwórczych. Problemy występują już w sferze nazewnictwa wód zawierających pierwiastki promieniotwórcze, nie bardzo wiadomo czy wody określane jako radoczynne zawierają wyłącznie radon czy również rad [6]. Również kompletność badania wód mineralnych wydaje się niedostateczna. Bazując na danych dostępnych autorom, jak i danych literaturowych [3], można sądzić, że w butelkowanych wodach mineralnych tylko sporadycznie określane jest stężenie izotopów radu albo też dane te nie są podawane do publicznej wiadomości.

Jak wynika z przeprowadzonej serii badań, nie można wnioskować o spodziewanej zawartości izotopów radu na podstawie składu mineralnego wody lub na podstawie miejsca pobrania. Istnieje tylko większe prawdopodobieństwo zwiększonego stężenia izotopów radu w wodach o większej mineralizacji. Wydaje się więc niezbędne egzekwowanie przez odpowiednie służby (inspekcja sanitarna, handlowa) wykonywania badań - i skoro norma określa dopuszczalne limity stężenia - podawanie ich na etykietach obok wyników innych oznaczeń.

LITERATURA

1. BN-90/9567-08 Butelkowane naturalne wody mineralne. Wspó1ne wymagania i badania.

2. BN-90/9567-07 Butelkowane naturalne wody mineralne. Wspó1ne wymagania i badania.

3. Bem H., Bem E. M, Majchrzak 1.: Zawartość radu-226 w butelkowanych wodach mineralnych w Polsce. Krajowa Konferencja Radiochemii i Chemii Jądrowej "W stulecie odkrycia polonu i radu", Kazimierz Dolny (1998).

4. Chałupnik St., Lebecka J.: Determination of 226Ra, 228Ra, 224Ra in water and aqueous solutions by liquid scintillation counting. Proc. of Inter. Conf. on Liquid Scintillation Counting, Vienna (1992).

5. Krejbichova Z. : Radioactivity of mineral waters in Bohemia. Czechoslovak Journal of Physics, 49, Suppi. S1 Part 1. s. 127-132 (1999).

6. Przylibski T. A.: Wody "radoczynne" czy "radonowe"? Przegląd Geologiczny, 47, s.53-55 (1999).

7. Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 16 sierpnia 1994 r. w sprawie określenia złóż wód zaliczonych do solanek, wód leczniczych i termalnych oraz innych kopalin leczniczych. a także w sprawie zaliczenia kopalin pospolitych z określonych złóż do kopalin podstawowych. Dz. U. Nr 89, poz. 417.

8. Rozporządzenie Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej z dnia 8 lipca 1997 r. w sprawie szczegó1nych warunków sanitarnych przy produkcji i w obrocie naturalnych wód mineralnych, mineralnych wód mieszanych, naturalnych wód źródlanych oraz wód stołowych. Dz. U. Nr 85, poz. 544.





UWAGA:
aktualnie obowiązujący przepis również nie jest egzekwowany
przez organy Inspekcji Sanitarnej

Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 27 grudnia 2000 r.
w sprawie szczególnych warunków i wymagań sanitarnych przy produkcji naturalnych wód mineralnych, naturalnych wód źródlanych oraz wód stołowych w opakowaniach jednostkowych

 

 
"Rzeczpospolita", 26. czerwca 2003r.

Czujnik radioaktywności

W pracy i w domu

Występowanie promieniotwórczości nie musi się wiązać z obecnością elektrowni atomowych, broni jądrowej ani odpadów radioaktywnych. Promieniotwórczość występuje również w sposób naturalny w przyrodzie. 

Naturalna promieniotwórczość występuje głównie w powietrzu. Są to produkty rozpadu radioaktywnego gazu radonu, które po przyłączeniu się do cząstek zawieszonych w powietrzu tworzą tzw. radioaktywne aerozole. Urządzenie do pomiaru stężenia właśnie tych aerozoli skonstruowali inżynierowie związani z Głównym Instytutem Górnictwa w Katowicach. Jest to urządzenie niewielkie, łatwe i bezpieczne w obsłudze. Składa się z aspiratora i głowicy pomiarowej, która wyposażona jest w detektory termoluminescencyjne do rejestracji promieniowania jonizującego. Pomiar polega na tłoczeniu powietrza przez filtr i rejestracji promieniowania emitowanego przez aerozole. Praca aspiratora jest sterowana przez mikroprocesor, który kontroluje m.in. przepływ powietrza i czas pomiaru. Urządzenie jest na tyle czułe, że pozwala na monitorowanie radioaktywności na dowolnym stanowisku pracy, nawet na wolnym powietrzu.

 Na razie wyprodukowano około 1000 mierników. Zakupiły je w większości zakłady górnicze. Ale urządzenie może być używane także w innych miejscach, np. w mieszkaniach lub budynkach użyteczności publicznej. Produkty rozpadu radonu są groźne zwłaszcza dla dzieci. Uważa się też, że radonowa promieniotwórczość znacznie podnosi ryzyko wystąpienia nowotworów u osób palących. Dlatego ważne jest, by sprawdzać poziom radonu w budynkach w sposób rzetelny, bo wyniki mogą być drastycznie różne w sąsiednich budynkach, a nawet na różnych piętrach (im niżej, tym więcej promieniotwórczości).

 W Polsce obszarem, gdzie radioaktywnych aerozoli jest najwięcej, są Sudety. Badań nad naturalną promieniotwórczością prowadzi się wciąż za mało. Miernik skonstruowany przez Główny Instytut Górnictwa ma dwie funkcje: może mierzyć stężenie promieniotwórczych aerozoli i zapylenie. Prócz zakładów pracy przeznaczony jest dla troszczących się o swoje bezpieczeństwo klientów indywidualnych. ł.K.

Autorami projektu są: dr Krystian Skubacz, inż. Janusz Olszak, doc. dr hab. inż. Jan Skowronek. Praca otrzymała w konkursie nagrodę NOT II stopnia.
 


 
 
"Kulisy" nr 37/2003, 2. września 2003

Władza utajnia skażenie 

Pół miliona osób z Kotliny Jeleniogórskiej codziennie wdycha promieniotwórczy radon. Lokalne władze utajniają dane, twierdząc, że wszystko jest pod kontrolą. 
 To miało być rutynowe postępowanie. Analiza danych i historii choroby mężczyzny, który mieszkał i pracował w pobliżu Jeleniej Góry. W średnim wieku zmarł na chłoniaka (nowotwór węzłów chłonnych). Była to jedna z wielu analiz, którymi zajmuje się profesor Cezary Szczylik, konsultant ds. onkologii ze Szpitala Wojskowego przy ulicy Szaserów w Warszawie. 

JOANNA KRUPA 

 Profesor nie spodziewał się, że właśnie ta analiza pozwoli wykryć śmiertelne zagrożenie, jakie dotyka całą Kotlinę Jeleniogórską. Badania jakości wody w tym regionie przesłane z Państwowego Zakładu Higieny sprawiły, że profesorowi włos się zjeżył na głowie z przerażenia. Okazało się, że w całej kotlinie, w niemal wszystkich miejscowościach stężenie radonu w wodzie pitnej przekracza dopuszczalne na świecie wskaźniki. 
Jak po Czarnobylu 

- Patrzyłem na te badania i nie wierzyłem własnym oczom. Nigdy nie widziałem czegoś takiego. I najgorsze, że badania były prowadzone wyrywkowo, na łapu-capu, co wskazuje, że stały monitoring po prostu nie istnieje. A trzeba podkreślić, że nie mamy do czynienia z byle zanieczyszczeniem, lecz z groźnym, radioaktywnym gazem. I chociaż nie czuć go ani nie widać - destruktywnie wpływa na żywe organizmy - alarmuje profesor Szczylik. 

Badania we Francji wykazały, że radon zwiększa zachorowalność na białaczkę. Odpowiada za 27 procent zachorowań na ten nowotwór. 

 Jeszcze większy szok profesor przeżył, gdy okazało się, że ani odpowiednie służby epidemiologiczne ani lokalne władze, ani nawet autorzy badań z PZH, nie uważają tych wyników za coś niepokojącego. Wręcz przeciwnie, wychodzą z założenia, że są czymś zupełnie naturalnym. 

Część lekarzy zgodnie uważa, że takie podejście przypomina wypisz-wymaluj sytuację po awarii w Czarnobylu. Wtedy też zapewniano, że żadnego zagrożenia nie ma i zalecano ograniczanie spacerów. Teraz władze zalecają ograniczanie palenia papierosów. Radon kumuluje się bowiem na cząsteczkach nikotyny, wnikając prosto do płuc. Ale to za mało, żeby ustrzec się przed promieniowaniem. 

W latach 50. i 60. w Kotlinie Jeleniogórskiej działały kopalnie uranu. Kopalnie zlikwidowano, ale ludności pozostawiono pamiątkę w postaci radonu. - Kiedy na tych ziemiach nic nie budowano ani ich nie drążono, radon wytrącał się powoli. Jednak ostatnio, na skutek różnego rodzaju ruchów geologicznych, ruszył jak lawina - wyjaśnia doktor Tadeusz Przylipski z Zakładu Geologii Politechniki Wrocławskiej. 

Radon wżarł się w glebę, wniknął do wód gruntowych, zadomowił się w studniach i popłynął w kranach mieszkańców Kowar, Jeleniej Góry, Świeradowa-Zdroju, Szklarskiej Poręby, Wojcieszyc, Piechowic, Karpacza, Janowic Wielkich i wielu innych miejscowości. W niektórych piwnicach promieniowanie wyniosło 2837,9 bekereli, czyli więcej niż dopuszczają to przyjęte wskaźniki (w budynkach oddanych do użytku przed 1998 rokiem dopuszcza się 400 bekereli, a w budynkach po 1998 - 200 bekereli). 

Radon (222 Rn o liczbie atomowej 96) jako produkt rozpadu uranu nie ma zapachu, smaku ani koloru. Chociaż uchodzi za największe źródło promieniowania naturalnego na kuli ziemskiej, na świecie naukowcy dawno już uznali go za gaz zdradliwy. - Podejrzewa się, że może powodować raka płuc i białaczkę - podkreśla profesor Szczylik. 

- Bagatelizowanie wpływu radonu na zdrowie to zbrodnia. Osoby odpowiedzialne za to powinny pójść do więzienia - uważa doktor Zbigniew Hałat, specjalista od wody w Centrum Ochrony Medycznej Konsumenta w Warszawie. 

W Polsce jednak złą opinię o radonie potwierdzają jedynie naukowcy. Urzędnicy wiedzą swoje i powtarzają komunikaty w stylu: "Radon nie powoduje negatywnych skutków dla zdrowia ludzi". 

Ale skutki są. Z danych demograficznych, na które powołuje się doktor Hałat, wynika, że w rejonie jeleniogórskim zachorowalność na nowotwory jest większa niż w innych rejonach Polski. 

 20 tysięcy zgonów 
Zawarty w wodzie pitnej gaz ulatnia się nawet pod wpływem kilkuminutowego prysznicu czy podczas gotowania wody na herbatę. - Ci ludzie wdychają radon non stop - mówi doktor Hałat. 

Według starych przepisów dotyczących wód leczniczych, zawartość już 74 bekereli na metr sześcienny w wodzie kwalifikuje ją jako wodę radoczynną, którą można przyjmować jedynie pod ścisłą kontrolą lekarza. W kranach w rejonie jeleniogórskim płynie woda zawierająca ponad 100 bekereli (pod wpływem wrzenia czy wypuszczania w powietrze, np. pod prysznicem, pojawia się stężenie ponad 1000 bekereli!). I w przeciwieństwie do wody podawanej w uzdrowiskach, ludzie gotują ją codziennie, bez ograniczeń i kontroli lekarskiej - na herbatę, zupę, kaszkę dla dzieci... 

Amerykańska Agencja Ochrony Środowiska oraz naczelny lekarz Stanów Zjednoczonych już dawno uznali, że należy przeprowadzać wnikliwe badania na temat radonu. Sugerują, że limit radonu w wodzie nie powinien przekraczać 11 bekereli na litr. Według amerykańskich danych, radon przyczynia się do 20 tysięcy zgonów na nowotwory w ciągu roku! Rakotwórczość radonu potwierdza także Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem. Co gorsza, według Agencji, na radonową rakotwórczość dwa razy bardziej są narażone dzieci. 

W Polsce oficjalnie zagrożenia nie ma. Są za to chore dzieci. 10-letnia Sylwia Prokop z Janowic Wielkich do grudnia ubiegłego roku była zdrową, dobrze rozwijającą się dziewczynką. W grudniu zachorowała na chłoniaka. Przeszła kilkumiesięczną, bolesną chemioterapię. 

Za sianie niepokoju 

Była badana w Jeleniej Górze i we Wrocławiu. Lekarze nie wykluczyli, że główną przyczyną choroby dziewczynki może być radon. Bo tego w mieszkaniu państwa Prokopów nie brakuje. 

- Wszystko przez tę wodę. Gdyby wójt mnie posłuchał i już dawno zgodził się na zamontowanie specjalnego urządzenia do odradoniowania wody, może Sylwia byłaby zdrowa. Ale wójt się nie zgodził, bo jego zdaniem takie urządzenie jest zbędne - żali się Grzegorz Prokop, tata dziewczynki. 

W gminie Janowice Wielkie mieszkają cztery tysiące osób. Wszyscy korzystają z ujęcia wody Miedzianka P-4. Wybudowano je w 1997 roku na bazie nieczynnej od lat kopalni uranu. Zdaniem mieszkańców, wbrew zaleceniom geologicznym. - Wójt odrzucił projekt i przepchnął swój, w którym o radonie nie było ani słowa - dodaje Sobolewski. 

- Bo radonu w wodzie nie ma. Została przebadana na sto tysięcy sposobów. Chyba nikt w Polsce nie ma takiej wody jak my - twierdzi Krystyna Borzakowska, sekretarz gminy Janowice Wielkie. 

Ci, którzy walczyli o zdrowie swoje i swoich dzieci, zostali wyśmiani, a niektórzy wręcz oskarżeni o "sianie niepokoju społecznego". 

- A jeśli nie ma żadnego zagrożenia, to po co do licha montować jakieś drogie urządzenie? Lepiej przeznaczyć je na remont dachów czy dróg - dodaje Daniela Bereźnicka, kierownik referatu gospodarki komunalnej i mieszkaniowej. 

Zagrożenia nie widzą ani Powiatowy Inspektor Sanitarny, ani Wojewódzki Inspektor Sanitarny we Wrocławiu. Wszyscy dostali alarmujące wyniki badań z PZH, ale wszyscy uważają, że nie należy brać ich pod uwagę, bo były... wyrywkowe. 

Podobnie władze i służby wypowiadają się na temat innych miejscowości z okolic Jeleniej Góry. 

- U nas zagrożenia nie ma - podkreśla inżynier Józef Wierżyłło, prezes wodociągów miejskich w Jeleniej Górze. - Mamy sześć ujęć wody, z czego dwa znajdują się na naszym terenie, a reszta na terenach prywatnych. Państwowa Agencja Atomistyki przeprowadza badania pod kątem skażenia i wyniki są dobre. 
Profesor Szczylik, doktor Hałat i wielu innych naukowców uważa jednak, że służby lekceważą ryzyko radonowe, a zalecenia w stylu: długiego gotowania wody czy częstego wietrzenia mieszkań są śmieszne. A takie właśnie zalecenia doradza m.in. sam PZH: "Przelewanie wody, przetrzymywanie jej czy gotowanie powoduje znaczne zmniejszanie się stężenia radonu". Z tym, że nawet takie zalecenia spoczywają w biurkach urzędników. 

Strach i panika 

Prokop na własny koszt przebadał powietrze w łazience. Wyszło 200-300 bekereli na metr sześcienny, czyli tyle, ile zakłada dopuszczalna norma. Ale tak było tylko przy zakręconych kranach. Wystarczyło odkręcić, żeby wskaźniki zaczęły rosnąć jak szalone. Po dziesięciu minutach (tyle mniej więcej trwa prysznic) wynik wzrósł do ponad 1000 bekereli na metr sześcienny. Przy pięciu osobach, a tyle właśnie liczy rodzina Prokopów, dawka radonu w łazience wynosi 5 tysięcy bekereli. Kiedy zwrócił się z prośbą o wyjaśnienie sprawy do Państwowego Zakładu Higieny, Ministerstwa Zdrowia oraz Centralnego Laboratorium Ochrony Radiologicznej, dostał odpowiedź, że przecież radon jest gazem szlachetnym, a przez to nie może nikomu szkodzić. 

Bekerele to jednostka radioaktywności. Liczbę pochłoniętego promieniowania przez organizm żywy wyraża się w siwertach (Sv). 
 

- Najgorsze jest to, że gaz trzeba usuwać mechanicznie, ponieważ jest ciężki i kumuluje się na dole - dodaje Ryszard Sobolewski, mieszkaniec Janowic Wielkich. 

Świadomi ryzyka są jedynie na razie mieszkańcy Janowic. W pozostałych miejscowościach ludzie nawet nie wiedzą, że przeprowadzane były jakiekolwiek badania. - Jezu kochany, a co to takiego ten radon? Przecież woda jest dobra 

- zastanawia się Bronisława Kluska, mieszkanka Jeleniej Góry. W kamienicy, w której mieszka, stężenie radonu w ujęciu wody pitnej wyniosło ponad 500 bekereli (50 razy ponad amerykańską normę). - Chyba dobra... - dodaje ze strachem w oczach. - Dlaczego nikt nas nie poinformował o badaniach?! 

Podobne przerażenie informacja o badaniach wzbudziła wśród mieszkańców Kromnowa koło Wojcieszyc. Tam wprawdzie od kilku dni wody w studniach nie ma, bo była susza, ale ludzie zaczęli się bać. - Zostanie pić deszczówkę. Nigdy się u nas nie mówiło o jakimś skażeniu! Boże, przecież od tego można mieć raka! - denerwuje się Genowefa Wieczorek, mieszkanka wsi. 

Doktor Przylipski z Zakładu Geologii Politechniki Wrocławskiej twierdzi, że fakt, iż władze nie informowały ludności o zagrożeniu, to skandal. 

- Bez względu na to, czy radon rzeczywiście jest mniej czy bardziej szkodliwy dla zdrowia, o ryzyku należy mówić otwarcie, a nie utajniać. 

Jednoznacznych norm dotyczących zawartości radonu w wodzie nie ma. Jedyne istniejące wskaźniki dotyczące stężeń substancji promieniotwórczych dotyczą wód butelkowanych. 

- Nie ma takiej potrzeby - uważa doktor Krzysztof Pachocki z Państwowego Zakładu Higieny w Warszawie. - Na całym świecie nie istnieją normy dotyczące wody pitnej, są jedynie zalecenia. 

Podobnie wypowiada się Piotr Demczuk z Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej we Wrocławiu. Alarmujące badania, które tak przeraziły wojskowego konsultanta profesora Szczylika, przeprowadzone były w latach 1998-1999 na terenie Kotliny Jeleniogórskiej. Przeprowadzał je warszawski PZH przy współudziale ówczesnej Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Jeleniej Górze. 

Wyniki dostali wszyscy. Mimo to nikt nie uznał, że należy ostrzec ludność i nakazać lokalnym władzom jakiekolwiek środki bezpieczeństwa. Chociażby zamontowanie w ujęciach wody specjalnych urządzeń. °eby radon wytrącał się jeszcze w źródle, a nie w łazienkach mieszkańców. 

- Nie ma polskich przepisów mówiących o normach czy wskaźnikach stężenia radonu w wodzie - powtarza Piotr Demczuk z wrocławskiego sanepidu. - Poza tym muszę przyznać, że pomiary były przeprowadzane dość chaotycznie. 

Radon pominięty 
Chaotycznie czy nie, ale nawet w tych badaniach PZH zaleca zastosowanie specjalnych metod w celu pozbycia się radonu. Metodę przepuszczania powietrza przez warstwę wody, co ma spowodować usunięcie większości radonu zaleca m.in. Departament Nauk o Środowisku Naturalnym i Inżynierii Uniwersytetu Północna Karolina. W Stanach Zjednoczonych, w instalacjach domowych zaleca się przepuszczanie wody przez urządzenia zawierające granulowany węgiel aktywowany, który ma niemal w stu procentach wytrącić radon. W Polsce nikt takich urządzeń nie montuje. 

W grudniu ubiegłego roku weszło w życie rozporządzenie Ministerstwa Zdrowia dotyczące jakości wody pitnej, wrzucające do jednego worka wszystkie izotopy promieniotwórcze i ustalające jeden wskaźnik dopuszczalnych stu bekereli na litr. 

- Ale nie wiadomo do końca, o jakie izotopy chodzi - wyjaśnia Jan Piskło z Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Poza tym jeden z zapisów mówi, że nawet przekroczenie owego wskaźnika nie dyskwalifikuje wody, lecz wskazuje na bardziej szczegółową obserwację. 

Zdaniem doktora Hałata, polska woda z kranu nie jest badana przez służby kontrolne na obecność co najmniej sześciu substancji rakotwórczych, uznanych w Europie za groźne dla zdrowia. 

Jeszcze inaczej wynika z zarządzenia Państwowej Agencji Atomistyki z 1988 roku - przy rocznym spożyciu wody stężenie radonu nie powinno przekroczyć 10 bekereli na litr. W nowym prawie atomowym radon został pominięty.

Jelenia Góra - 314 bekereli 

Szklarska Poręba - 1654 bekereli 

Świeradów-Zdrój - 438 bekereli 

Kromnów - 271 bekereli 

Proszowa - 903 bekerele

Brytyjczycy i Amerykanie od wielu lat systematycznie badają stężenie radonu w pomieszczeniach oraz wodach gruntowych. Ciekawe, co by powiedzieli na wyniki z Polski, gdzie w niektórych miejscach dawka jest wielokrotnie przekroczona. 

U nas norm nie ma, ale są zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Zgodnie z nimi dopuszczalna dawka pochłoniętego przez organizm żywy promieniowania, a więc także radonu, pochodząca z wody pitnej, wynosi 0,1 milisiwerta (mSv) na rok. Dawka ta zakłada, że jedna osoba spożywa dwa litry wody na dobę. - W polskim rozporządzeniu zapisano jednak, że dawka 0,1 mSv radonu nie dotyczy - dodaje Piskło. Do tego radon jest wchłaniany przede wszystkim drogą oddechową. 

Lepiej siedzieć cicho 

Zofia Siedlasz mieszka w czteropiętrowej kamienicy na obrzeżu Jeleniej Góry. Od wielu lat trzyma klucze do wspólnego ujęcia wody, z którego korzystają wszyscy mieszkańcy. Nie miała pojęcia o jakichkolwiek badaniach wody pod kątem radonu. 

- Tyle lat tu mieszkam, ale nigdy nie mówiło się o jakiejś radioaktywności - mówi kobieta. 

- Jakby było jakieś ryzyko, to przecież by nas powiadomili. Prawda? - dodaje z nadzieją w głosie. 

Niestety, osoby, które ośmielają się publicznie mówić o ewentualnej szkodliwości radonu, uznawane są w Polsce za wariatów. Służby wychodzą bowiem z założenia, że jeśli nie ma norm, to nie ma również ich przekroczenia. Po co więc wzbudzać niepotrzebną panikę wśród ludności. 

- Ludzie mają prawo do informacji. I nie można im go zabierać - dodaje doktor Przylipski. - Zwłaszcza jeśli ta informacja może w jakimkolwiek stopniu wpłynąć na ich samopoczucie. 

A jeśli radon trafi na podatne podłoże, na przykład na osobę, która ma genetyczne predyspozycje do zachorowania na chorobę nowotworową, to wówczas defekt powstały w wyniku napromieniowania przekazywany jest z pokolenia na pokolenie. Poza układem oddechowym, limfatycznym, radon atakuje również mózg i mięśnie. 

Zdaniem doktora Hałata, już dawno w rejonie jeleniogórskim zaobserwowano zwiększoną zachorowalność na nowotwory. - Uznano jednak, że dotyczy to głównie górników z dawnych kopalni uranu, którzy w pewnym czasie zawyżyli statystyki. 

A to górnicy byli pierwszymi ofiarami radonu. 

- Mimo że już wtedy były dowody na szkodliwe działanie radonu, sprawę zbagatelizowano - uważa magister Jerzy Dorda z Instytutu Fizyki Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. 

Radon to nie jedyne zło, na jakie narażeni są mieszkańcy Kotliny. Bo radon rozpada się m.in. na atakujący układ oddechowy bizmut, ołów, polon i cząstki alfa. Osadzają się w stu procentach w oskrzelach i krtani, powodując schorzenia dróg oddechowych, a w konsekwencji - raka płuc i krtani. Szczególnie działają na młode organizmy. 

Ale nawet to nie jest w stanie przekonać urzędników. Państwowa Agencja Atomistyki uspokaja: zagrożenia nie ma. - Nie przekroczono norm, ponieważ takowe nie istnieją. A to, że w jednej miejscowości są mniejsze dawki, a w innych większe 

- zależy wyłącznie od uwarunkowań geologicznych - mówi Andrzej Merta, dyrektor departamentu bezpieczeństwa jądrowego i radiacyjnego Państwowej Agencji Atomistyki. - Być może trzeba byłoby badać wcześniej tereny pod kątem stężenia radonu, zanim wybuduje się tam domy, ale trzeba wziąć pod uwagę, że tam już mieszkają ludzie. 

Zdaniem doktora Hałata, urzędnikom zależy na spokoju, ponieważ wybuch paniki naraziłby ich na sporo pracy i wydatków. - Specjalistyczne i systematyczne badania kosztują, a nikt nie będzie na to wykładał z własnej kieszeni. 

Dobrze, że pracownicy warszawskiego PZH chociaż przyznają, że wyniki potwierdzają hipotezę, iż obszar Pogórza Sudeckiego, w tym obszar Jeleniej Góry, jest terenem o podwyższonym stężeniu radonu. W innych częściach kraju, m.in. na Pojezierzu Mazurskim, w okolicach Gdańska czy w województwie mazowieckim stężenie radonu nie przekracza kilku bekereli. 

Wydaje się, że ostatnią szansą dla pół miliona mieszkańców Kotliny Jeleniogórskiej jest Unia Europejska, której przepisy nakażą polskim urzędnikom ustalenie konkretnych norm dla radonu. 
 


 
 
http://www.karkonosze.com/index.php/articles/557
 

RADON - Dlaczego władza utajnia skażenie wody?


Wysłany przez: J&J Kurowscy
dnia Nied, 21 Wrzesień 2003 

"Pół miliona osób z Kotliny Jeleniogórskiej codziennie wdycha promieniotwórczy radon. Lokalne władze utajniają dane, twierdząc, że wszystko jest pod kontrolą" (J.Krupa)

- możemy przeczytać w "Kulisach" nr 37/2003, z dnia 12 września 2003, w artykule autorstwa Joanny Krupy pt.: "Władza utajnia skażenie".

Dopuszczalne wskaźniki

Przerażeni przekraczającym wszelkie dopuszczalne normy stężeniem radonu w wodzie Kotliny Jeleniogórskiej są m.in: profesor Cezary Szczylik, konsultant ds. onkologii ze Szpitala Wojskowego przy ulicy Szaserów w Warszawie. Lekarz robił analizę danych i historii choroby mężczyzny, mieszkającego niedalko Jeleniej Góry, który w średnim wieku zmarł na nowotwora węzłów chłonnych (chłoniaka).

"Profesor nie spodziewał się - pisze Joanna Krupa - że właśnie ta analiza pozwoli wykryć śmiertelne zagrożenie, jakie dotyka całą Kotlinę Jeleniogórską. Badania jakości wody w tym regionie przesłane z Państwowego Zakładu Higieny sprawiły, że profesorowi włos się zjeżył na głowie z przerażenia. Okazało się, że w całej kotlinie, w niemal wszystkich miejscowościach stężenie radonu w wodzie pitnej przekracza dopuszczalne na świecie wskaźniki."

"- Patrzyłem na te badania i nie wierzyłem własnym oczom. Nigdy nie widziałem czegoś takiego. I najgorsze, że badania były prowadzone wyrywkowo, na łapu-capu, co wskazuje, że stały monitoring po prostu nie istnieje. A trzeba podkreślić, że nie mamy do czynienia z byle zanieczyszczeniem, lecz z groźnym, radioaktywnym gazem. I chociaż nie czuć go ani nie widać - destruktywnie wpływa na żywe organizmy - alarmuje profesor Szczylik." (cyt. za: Joanna Krupa - "Władza utajnia skażenie")

To, co dla doktora stanowi skandaliczne zaniedanie służb epidemiologicznych i lokalnych władz, a także autorów badań z PZH, dla nich samych nie stanowi żadnej sprawy, to coś zupełnie normalnego, że ludność całej Kotliny pije wodę z kilkakrotnie przekraczającym poziomem radonu. Norm w Polsce nikt nie ustanowił - twierdzą urzędnicy - więc nie można ich przekroczyć.
Mamy więc sytuaję jak po Czarnobylu - porównują lekarze - władze oraz odpowiedzialne za naszą wodę instytucje chowają głowę w piasek i nie widzą problemu. Najwygodniejsza przecież jest dla urzędników sytuacja, w której nikt nic nie wie - nie ma wtedy problemu, nie trzeba być rozliczanym, nie ma paniki.

Skąd radon w Kotlinie?

Otóż w latach 50. i 60. działały tu kopalnie uranu. Kopalnie zlikwidowano, ale pozostałości, w postaci radonu pozostały. Doktor Tadeusz Przylipski z Zakładu Geologii Politechniki Wrocławskiej wyjaśnia, iż obecnie, na skutek różnego rodzaju ruchów geologicznych, wytrącanie się radonu wzrosło do ogromnych rozmiarów, a dalej kontynuuje: "Radon wżarł się w glebę, wniknął do wód gruntowych, zadomowił się w studniach i popłynął w kranach mieszkańców Kowar, Jeleniej Góry, Świeradowa-Zdroju, Szklarskiej Poręby, Wojcieszyc, Piechowic, Karpacza, Janowic Wielkich i wielu innych miejscowości. W niektórych piwnicach promieniowanie wyniosło 2837, 9 bekereli, czyli więcej niż dopuszczają to przyjęte wskaźniki (w budynkach oddanych do użytku przed 1998 rokiem dopuszcza się 400 bekereli, a w budynkach po 1998 - 200 bekereli)". (cyt. za: Joanna Krupa - "Władza utajnia skażenie")

Dla porównania pomiary:

Jelenia Góra - 314 bekereli
Szklarska Poręba - 1654 bekereli
Świeradów-Zdrój - 438 bekereli
Kromnów - 271 bekereli
Proszowa - 903 bekerele

Z kolei doktor Zbigniew Hałat, specjalista od wody w Centrum Ochrony Medycznej Konsumenta w Warszawie uważa, iż "Bagatelizowanie wpływu radonu na zdrowie to zbrodnia. Osoby odpowiedzialne za to powinny pójść do więzienia". Doktor Hałat, na podstawie danych demograficznych twierdzi, iż w rejonie jeleniogórskim zachorowalność na nowotwory jest większa niż w innych rejonach Polski.

Jak twiedzą urzędnicy, w naszym kraju nie istnieje zagrożenie emisją radonu, ale skąd w takim razie biorą się chore osoby, a zwłaszcza podatne na działanie tego gazu dzieci?
Dlaczego np. u 10-letniej Sylwii Prokop, mieszkającej w Janowicach Wielkich, diagnozuje się nagle chłoniaka - złośliwego nowotwora. A w domu u Państwa Prokopów, gdy ojciec dzieczynki przebadał powietrze w swojej łazience, wyniki wykazały: 200-300 bekereli na metr sześcienny, czyli tyle, ile zakłada dopuszczalna norma - jeżeli nie odkręcało się kurków z wodą. Zaraz po puszczeniu wody wskaźniki zaczęły wzrastać z minuty na minutę w zawrotnym tempie. 10 minut później wynik wskazywał 1000 bekereli na metr sześcienny. Mnożąc wynik razy ilość osób w rodzinie Prokopów, dawka radonu w łazience wynosi 5 tysięcy bekereli.
Ale, gdy z tą informacją Prokop zgłosił się do Państwowego Zakładu Higieny, Ministerstwa Zdrowia oraz Centralnego Laboratorium Ochrony Radiologicznej, wszędzie dostał podobną odpowiedź, iż radon, jako szlachetny gaz, nie może nikomu szkodzić.

Mieszkańcy Janowic Wielkich od dawna, bez skutku, zabiegają o zamontowanie specjalnego urządzenia do odradoniowania wody. "Wójt się nie zgodził, bo jego zdaniem takie urządzenie jest zbędne - żali się Grzegorz Prokop, tata dziewczynki".

Ale władze nie widzą problemu: "Nie ma takiej potrzeby - uważa doktor Krzysztof Pachocki z Państwowego Zakładu Higieny w Warszawie. - Na całym świecie nie istnieją normy dotyczące wody pitnej, są jedynie zalecenia."

Doktor Przylipski z Zakładu Geologii Politechniki Wrocławskiej twierdzi, że fakt, iż władze nie informowały ludności o zagrożeniu, to skandal. "- Bez względu na to, czy radon rzeczywiście jest mniej czy bardziej szkodliwy dla zdrowia, o ryzyku należy mówić otwarcie, a nie utajniać".

"Podobnie wypowiada się Piotr Demczuk z Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej we Wrocławiu. Alarmujące badania, które tak przeraziły wojskowego konsultanta profesora Szczylika, przeprowadzone były w latach 1998-1999 na terenie Kotliny Jeleniogórskiej. Przeprowadzał je warszawski PZH przy współudziale ówczesnej Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Jeleniej Górze. Wyniki dostali wszyscy. Mimo to nikt nie uznał, że należy ostrzec ludność i nakazać lokalnym władzom jakiekolwiek środki bezpieczeństwa. Chociażby zamontowanie w ujęciach wody specjalnych urządzeń, żeby radon wytrącał się jeszcze w źródle, a nie w łazienkach mieszkańców". (cyt. za: Joanna Krupa - "Władza utajnia skażenie")

Jak działa radon?

Radon rozpada się m.in. na atakujący układ oddechowy bizmut, ołów, polon i cząstki alfa. A te z kolei - osadzając się w całości w oskrzelach i krtani - powodują schorzenia dróg oddechowych, a w konsekwencji - raka płuc i krtani. Szczególnie groźne są dla młodych organizmów.

"Zdaniem doktora Hałata, urzędnikom zależy na spokoju, ponieważ wybuch paniki naraziłby ich na sporo pracy i wydatków. - Specjalistyczne i systematyczne badania kosztują, a nikt nie będzie na to wykładał z własnej kieszeni".
"Wydaje się, że ostatnią szansą dla pół miliona mieszkańców Kotliny Jeleniogórskiej jest Unia Europejska, której przepisy nakażą polskim urzędnikom ustalenie konkretnych norm dla radonu". (cyt. za: Joanna Krupa - "Władza utajnia skażenie")

"- U nas zagrożenia nie ma - podkreśla inżynier Józef Wierżyłło, prezes wodociągów miejskich w Jeleniej Górze. - Mamy sześć ujęć wody, z czego dwa znajdują się na naszym terenie, a reszta na terenach prywatnych. Państwowa Agencja Atomistyki przeprowadza badania pod kątem skażenia i wyniki są dobre".

"Profesor Szczylik, doktor Hałat i wielu innych naukowców uważa jednak, że służby lekceważą ryzyko radonowe, a zalecenia w stylu: długiego gotowania wody czy częstego wietrzenia mieszkań są śmieszne. A takie właśnie zalecenia doradza m.in. sam PZH: "Przelewanie wody, przetrzymywanie jej czy gotowanie powoduje znaczne zmniejszanie się stężenia radonu". Z tym, że nawet takie zalecenia spoczywają w biurkach urzędników".

Źródło: Artykuł napisany na podstawie publikacji w "Kulisach" nr 37/2003, z dnia 12 września 2003, autorstwa Joanny Krupy pt.: "Władza utajnia skażenie" .
 


 
  
Tygodnik "Wprost", Nr 1086 (21 września 2003)

Wielka płyta śmierci

 Jakie choroby czają się w naszych mieszkaniach? 

 Kilka milionów Polaków jest narażonych na działanie toksyn zarodników pleśni rozwijających się w mieszkaniach, a wywołujących nowotwory i alergie - powiedział "Wprost" dr Zbigniew Hałat, prezes Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów. Zdrowiu ponad 71 proc. Amerykanów mogą szkodzić związki chemiczne wykorzystywane do produkcji odzieży, dywanów, mebli i teflonowych naczyń kuchennych 
- alarmuje agencja ekologiczna Environmental Protection Agency . Dzieci, których rodzice do pielęgnacji trawników i ogrodów stosują zbyt dużo środków ochrony roślin zawierających pestycydy, aż siedmiokrotnie częściej niż ich rówieśnicy chorują na białaczkę - ostrzega National Cancer Institute w USA. 
"Wszyscy uczestniczymy w największym eksperymencie medycznym, jaki kiedykolwiek przeprowadzono na ludziach" - twierdzi prof. Tom Blundell, szef Wydziału Biochemii University of Cambridge, w opublikowanym w sierpniu tego roku raporcie "Chemical in Products: Safeguarding the Environment and Human Health". W Unii Europejskiej wykorzystywanych jest ponad 30 tys. substancji chemicznych, których potencjalnie toksyczny wpływ nie został dostatecznie przebadany nawet na zwierzętach. Kilkaset lub nawet kilka tysięcy tych środków może szkodzić zdrowiu - uważa brytyjski uczony. Komisja Europejska zapowiada wprowadzenie regulacji prawnych nakładających na producentów obowiązek przebadania (prawdopodobnie do 2009 r.) wszystkich wytwarzanych w UE środków chemicznych! Najbardziej niepokoi wpływ na zdrowie takich związków, jak permetrin, składnik preparatów owadobójczych (może zwiększać ryzyko wystąpienia choroby Parkinsona) i stosowany w środkach do prania perchloroetylen (podejrzewa się, że ma działanie rakotwórcze, powoduje zaburzenia neurologiczne i bezpłodność). 

Toksyczne blokowiska 
- Zdrowiu Polaków najbardziej zagrażają toksyny grzybów pleśniowych rozwijających się w budynkach i promieniotwórczy gaz radon, nadmierne przenikający do mieszkań - mówi dr Zbigniew Hałat. Duże stężenie zarodników grzybów pleśniowych występuje w budownictwie wielkopłytowym - wykazały niedawne badania 580 mieszkań przeprowadzone przez prof. Martę Doleżal z Katedry Higieny i Promocji Zdrowia AWF w Krakowie. - Paradoksalnie, pleśnie zaczęły się nadmiernie rozwijać w ostatnich latach, gdy zaczęto montować bardzo szczelne okna - powiedziała "Wprost" prof. Zofia Żakowska z Politechniki Łódzkiej, od kilku lat badająca zagrzybienie mieszkań w Łodzi. 
Pleśń, szczególnie z gatunku Penicillium, Cladosporium, Aspergillus i Altarnaria, rozwija się m.in. w szczelinach, spękanych murach, instalacjach wodno-kanalizacyjnych, wykładzinach i dywanach. Niektóre gatunki wytwarzają mykotoksyny wnikające do organizmu przez skórę, drogą pokarmową i wziewną. Pierwszym objawem ich szkodliwego działania mogą być schorzenia dróg oddechowych, zapalenie spojówek, bóle stawów, osłabienie odporności i chroniczne zmęczenie. - Wiele schorzeń lekarze rzadko wiążą z warunkami mieszkaniowymi - mówi prof. Żakowska. 
Radon jest źródłem 38,6 proc. promieniowania (zarówno naturalnego, jak i sztucznego), na które w ciągu roku narażeni są Polacy - wynika z badań Centralnego Laboratorium Ochrony Radiologicznej. Ten gaz wnika do domów przez pęknięcia, przenika też przez niektóre materiały budowlane. - Radon dostaje się do organizmu przez płuca i jest drugą po nikotynizmie najważniejszą przyczyną zachorowań na raka tego narządu - mówi dr Hałat. 
To, że od dziesięciu lat Polacy coraz częściej i w większych ilościach używają środków czystości, jest jednym z głównych powodów gwałtownego wzrostu zachorowań na alergie (cierpi na nie już co trzecia osoba w kraju). - Preparaty chemiczne zakłócają równowagę biologiczną w otoczeniu człowieka - mówi "Wprost" dr Paweł Grzesiowski z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego w Warszawie. Składniki środków piorących mogą odgrywać rolę tzw. superantygenów, stymulujących reakcje alergiczne i powstawanie stanów zapalnych. Preparaty odkażające zawierające zasady amonowe drażnią skórę, chlor działa drażniąco na błony śluzowe, a alkohol wysusza skórę. 

Horror w dywanie 
Składniki środków czystości, odświeżaczy powietrza i materiałów budowlanych mogą zagrażać zdrowiu bardziej niż wyziewy z fabryk i elektrowni, a nawet spaliny. Przykładem jest rakotwórczy benzen - aż 55 proc. wdychanego przez ludzi benzenu pochodzi z... oparów klejów i farb. Badania opublikowane przez "Scientific American" wykazały, że stężenie pestycydów w niektórych mieszkaniach jest nawet 
5-10 razy większe niż na zewnątrz. 
Z raportu Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) wynika, że w co trzecim budynku (badania prowadzono w różnych rejonach świata) wykryto ponad 300 substancji chemicznych, emitowanych przez materiały budowlane i dekoracyjne oraz wydostających się z wadliwie funkcjonujących systemów wentylacyjnych. W cieplejszych i wilgotniejszych mieszkaniach aż roi się od roztoczy kurzu domowego, których odchody są silnymi alergenami. Urządzenia wentylacyjne rozpylają w biurach i mieszkaniach mikroskopijne zarodniki grzybów, szczególnie antygeny pleśni wywołujące astmę oskrzelową, alergiczny nieżyt nosa i alergiczne zapalenie spojówek. 
Największe stężenie szkodliwych chemikaliów - m.in. formaldehydu ulatniającego się z mebli i podłóg oraz styrenu, który wydzielają dywany i wykładziny - jest w nowych budynkach. Badania przeprowadzone w Australii i Wielkiej Brytanii wykazały, że w mieszkaniach wybudowanych przed rokiem poziom lotnych związków organicznych 20 razy przekraczał dopuszczalne normy. W starszych domach toksyny gromadzą się przede wszystkim w dywanach, szczególnie puszystych. W zalegającym w nich kurzu oprócz pestycydów występują rakotwórcze policykliczne węglowodory aromatyczne, groźne bakterie, roztocza, grzyby i ich zarodniki, a także metale ciężkie, takie jak kadm i ołów. Dzieci mieszkające w mieście przyswajają dziennie 110 nanogramów silnie rakotwórczego benzopirenu, najbardziej trującego składnika dymu tytoniowego. Taka ilość tej substancji dostaje się do organizmu palacza po wypaleniu trzech papierosów. 

Ekochondria czy ekosyndrom? 
Chemikalia, z którymi stykają się ludzie w swych mieszkaniach, na ogół występują w niewielkich stężeniach - uspokajają producenci środków chemicznych. "Powszechnie stosowane substancje chemiczne są szkodliwe jedynie w dużych dawkach; stężenia, z którymi zwykle mamy do czynienia, nie zagrażają zdrowiu" - przekonuje Allen James, prezes organizacji Responsible Industry for a Sound Enviroment, reprezentującej przemysł chemiczny. Niektóre osoby mogą być nadwrażliwe i reagować złym samopoczuciem nawet na niewielkie ilości toksyn, inni czują jedynie nieprzyjemny zapach. Bóle głowy, senność, zmęczenie i trudności z koncentracją uwagi w większym stopniu mogą być skutkiem "ekochondrii" niż "ekosyndromu", jak nazywany jest zespół chorych budynków. 
Prof. Jane Houlihan z Sinai School of Medicine w Nowym Jorku przebadała kilkadziesiąt osób narażonych wyłącznie na działanie substancji występujących na co dzień w otoczeniu większości ludzi. Nikt z badanych nie pracował ani nie mieszkał w warunkach szkodliwych dla zdrowia. Mimo to za pomocą testów pozwalających wykryć we krwi i moczu 210 związków chemicznych w organizmach tych osób zaleziono 62 substancje toksyczne dla mózgu i centralnego układu nerwowego, 55 związków wywołujących wady wrodzone i 52 substancje rakotwórcze. 

Na froncie domowym 
Trudno stwierdzić ponad wszelką wątpliwość, że związki chemiczne są szkodliwe, gdyż ich negatywne działanie ujawnia się niekiedy dopiero po 10-20 latach - uważa dr Zbigniew Hałat. Opublikowane w tym roku wyniki badań sugerują, że niektóre substancje i metale ciężkie mogą być groźne nawet w ilościach uważanych dotychczas za bezpieczne. Rtęć w nieszkodliwej - jak się wydawało - dawce do 10 mikrogramów w decylitrze krwi może u dorosłych zakłócać pamięć i koordynację ruchów, a u dzieci obniża iloraz inteligencji - sugerują najnowsze badania specjalistów z Johns Hopkins University oraz Cornell University. Bisfenol A, składnik poliwęglanu (PC), związek znajdujący się w niektórych plastikowych opakowaniach na żywność, wyraźnie nasila zmiany genetyczne w komórkach rozrodczych - wykazały eksperymenty na zwierzętach przeprowadzone przez prof. Patricię Hunt z Case Western Reserve University. Tricolosan stosowany w mydłach antybakteryjnych pod wpływem światła słonecznego przekształca się w wodzie w rakotwórcze dioksyny. Stosowany do produkcji naczyń teflonowych i odzieży kwas perfluorooktanowy może z kolei być przyczyną powstawania wad wrodzonych u dzieci, niepłodności i uszkodzeń wątroby. 
Podobnych zaskakujących odkryć będzie z pewnością coraz więcej. Wątpliwe jednak, by w ciągu kilku lat można było sprawdzić szkodliwość wszystkich używanych substancji chemicznych, czego domaga się Komisja Europejska. By nasz udział "w największym eksperymencie medycznym" był jak najmniejszy, powinniśmy się obchodzić z chemikaliami jak najostrożniej. 

Zbigniew Wojtasiński
Marek Matacz 
 


 
 
Warszawa, dnia 27.04.2004.

GŁÓWNY INSPEKTOR SANITARNY
 Andrzej Trybusz

GIS- HŚr/Ex -4350-5-2-JN/O4

Pan
Dr Zbigniew Hałat
Centrum Medyczne Konsumenta
00-963 Warszawa 81
skrytka 60

Szanowny Panie Doktorze,
We wrześniu ubiegłego roku w nr 37 tygodnika "Kulisy" opublikowany został artykuł p. Joanny Krupy pt. "Władza utajnia skażenia". Jego obszerne skróty ukazały się na stronie internetowej "Karkonosze", podającej istotne informacje z tego regionu.

Z przykrością stwierdzam, że podstawę do wielu tez tego artykułu stanowią wypowiedzi i opinie Pana Doktora na temat wpływu radonu w wodzie Kotliny Jeleniogórskiej na stan zdrowia mieszkańców tego regionu. Publikacje tego rodzaju, w szczególności podparte autorytetem naukowców i znanych specjalistów, wpływają w istotny sposób na stan wiedzy społeczeństwa o zagrożeniach środowiskowych i na percepcje związanego z nimi ryzyka.

W związku z tym, że jednym z zarzutów w stosunku do kierowanego przeze mnie urzędu jest "lekceważenie ryzyka radonowego", uznałem za wskazane poprosić o opinię w tej sprawie Komisję Higieny Radiacyjnej Rady Sanitarno-Epidemiologicznej przy Głównym Inspektoracie Sanitarnym. W skład Komisji wchodzi wielu wybitnych specjalistów w zakresie biologicznych skutków promieniowania jonizującego; przewodniczy jej prof. dr hab. Julian Liniecki, wieloletni ekspert UNSCEAR (Komitet Naukowy Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. skutków promieniowania) oraz ICRP (Międzynarodowej Komisji Ochrony Radiologicznej), członek IRPA (Międzynarodowa Agencja Ochrony Radiologicznej).

Ponieważ opinia o "lekceważeniu ryzyka radonowego" i "śmiertelnym zagrożeniu, jakie dotyka Kotlinę Jeleniogórską" łączona jest w artykule z Pana nazwiskiem, przekazuję niniejszym stanowisko Komisji w sprawie tez i wniosków formułowanych w tym artykule.

W konkluzji tego stanowiska należy przypomnieć, że setki milionów ludzi na świecie zamieszkuje tereny, w których występują czynniki środowiskowe stanowiące potencjalne zagrożenie dla zdrowia. Powiązane z tym ryzyko jest świadomie odbierane i akceptowane, stosowane są też dostępne metody zmniejszania tego ryzyka - gotowanie zanieczyszczonej wody, wały przeciwpowodziowe na obszarach zagrożonych zalaniem, płoty przeciwlawinowe itp. Ryzyko to jest często setki czy tysiące razy większe niż dyskusyjne wciąż w środowiskach naukowych ryzyko pochodzące od małych dawek promieniowania.

Trzeba przyznać, że informacja na temat wpływu zwiększonych ilości radonu na organizm człowieka i działań zapobiegawczych w rejonach, których dotyczy, nie jest dostateczna i resort podejmie w tej sprawie odpowiednie działania. Odpowiednie zalecenia i poziomy referencyjne wynikać też będą z Dyrektyw Unii Europejskiej.

Należy jednak dodać, że prostowanie nierzetelnych i sensacyjnie przesadzonych informacji jest zawsze dużo trudniejsze, niż przekazanie aktualnego stanu wiedzy osobom bez dezinformacyjnych obciążeń.

Z poważaniem

(podpis nieczytelny)

Zał: Plik


Stanowisko Komisji Higieny Radiacyjnej Rady Sanitarno-Epidemiologicznej 
w sprawie występowania radonu w wodzie pitnej w Kotlinie Jeleniogórskiej
i możliwych skutków tego narażenia
(wersja skrócona)

Podstawowe fakty podane w artykule p. Joanny Krupy pt. opublikowanym- w tygodniku "Kulisy" nr 3/2003 są przedstawione nierzetelnie. Nie są one interpretowane w oparciu o elementarne zrozumienie istoty przedstawionego problemu. Tekst ponadto zawiera liczne interpretacje niezgodne ze stanowiskiem współczesnej wiedzy. Artykuł zawiera również insynuacje nie mające potwierdzenia w faktach.

Komisja nie widzi celu w prostowaniu wszystkich błędnych informacji i fałszywych interpretacji przedstawionych we wspomnianym artykule. Stanowisko Komisji dotyczy wyłącznie narażenia na radon i jego możliwych konsekwencji zdrowotnych. 

1. Artykuł sugeruje, że organy władzy (samorządowej?, centralnej?) utajniają dane na temat stężeń radonu-222 w wodach na terenie Kotliny Jeleniogórskiej. Należy zauważyć, że istnieją publikacje w piśmiennictwie naukowym na temat wspomnianych stężeń, które można łatwo znaleźć w bibliotekach w Polsce (Pachocki K i współ. ,,222Rn w wodzie do picia z terenu Podgorza Izerskiego, Roczniki PZH 2002, tom 53, nr 4, str 371-376; Pachocki K i współ. „22Rn w wodzie do picia z obszaru Jeleniej Góry, Roczniki PZH 2001, tom 52, nr 3, str 237-246). Inne dane na temat stężeń radonu w wodzie i w powietrzu w domach mieszkalnych opublikowane w całości lub w części, nie stanowią żadnej tajemnicy (np. Instytut Medycyny Pracy w Łodzi, PAA) i mogą być uzyskane bez żadnych trudności.

O wynikach wykonywanych pomiarów radonu w wodzie i w powietrzu różnych lokali mieszkalnych i użytku publicznego Państwowa Agencja Atomistyki powiadamia okresowo władze państwowe i samorządowe w rejonie Jeleniej Góry. 

2. Aktualnie obowiązuje w Polsce rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 19 listopada 2002 r. w sprawie wymagań dotyczących jakości wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi (Dz.U. Nr 203/2002 poz. 1718), w którym w sposób błędny podano dopuszczalną dawkę, będącą wynikiem spożywania wody zawierającej nuklidy alfa i beta promieniotwórcze. Rozporządzenie to miało w zamyśle być wdrożeniem do polskiego prawa odnośnej Dyrektywy Unii Europejskiej, ale w trakcie przygotowywania przepisów opuszczono warunek, że podane przez Dyrektywę poziomy działania dotyczą promieniotwórczości wody bez uwzględnienia radonu i trytu. Popełniono więc oczywisty błąd, który ma być wkrótce naprawiony w trakcie nowelizacji. Nonsens ujmowania radonu razem z innymi nuklidami polega na tym, że w przeciwieństwie do nielotnych związków chemicznych (organicznych i nieorganicznych) radon jako gaz szlachetny jest lotny: nie stanowi trwałego zanieczyszczenia wody, z której łatwo się ulatnia w wyniku przechowywania w otwartych naczyniach, gotowania, przelewania, itp. Tak więc posługiwanie się wspomnianym rozporządzeniem dla uzasadnienia akcji obowiązkowego obniżania stężeń Rn w wodzie jest merytorycznie bezsensowne.

W zaleceniach Unii Europejskiej dotyczących występowania radonu w wodzie (Commission Recommendation 2001/928 Euratom) stwierdza się, że:
Dla przemysłowych i publicznych ujęć wody następujące działania powinny być podejmowane:
a) dla stężeń przekraczających 100 Bq/litr kraje członkowskie powinny ustanowić referencyjne poziomy stężeń radonu dla rozważenia, czy działania zaradcze są potrzebne dla ochrony zdrowia ludności. Poziomy wyższe niż 100 Bq/litr mogą być przyjęte, jeżeli jest to konieczne z praktycznego punktu widzenia w danym kraju. Dla stężeń przekraczających 1000 Bq/litr działania zaradcze są uważane za uzasadnione z punktu widzenia ochrony radiologicznej;
b) dla indywidualnych ujęć wody, które nie są częścią ujęć przemysłowych lub publicznych poziom 1000 Bq/litr powinien być przyjęty dla rozważenia działań zaradczych. Gdy takie działania zostaną uznane za konieczne, konsumenci powinni być powiadamiani o poziomie stężeń radonu w wodzie oraz o działaniach potrzebnych dla obniżenia tego poziomu.

Unijne poziomy działania dotyczące stężeń radonu w wodzie mają charakter rekomendacji i mają stanowić podstawę do wydawania aktów prawnych w danym kraju.

3. Nie wiadomo, czy artykuł cytuje wypowiedzi prof. Szczylika i dr Hałata w sposób poprawny i czy były one autoryzowane. W formie, w jakiej zostały podane, stanowią oczywiste nadużycie w stosunku do współczesnej wiedzy. Tak więc: posługiwanie się jednym lub dwoma przypadkami rozpoznanego chłoniaka, choroby nowotworowej dość częstej, jako świadectwem szkodliwego działania dowolnego czynnika, w tym i radonu (lub promieniowania jonizującego w ogóle) stanowi jawne nadużycie w stosunku do kanonów współczesnej epidemiologii. Podane przykłady nie mają żadnej mocy dowodu na poparcie tez autorki artykułu lub poglądów cytowanych rozmówców. Należy nadmienić, że nie ma do dziś przekonujących dowodów na to; że chłoniaki mogą być wywoływane przez promieniowanie jonizujące, w tym i przez radon. Nie ma również przekonujących przesłanek na możliwość wywoływania białaczek przez ekspozycję na radon i jego produkty rozpadu.

4. Stężenia radonu w wodzie pitnej we wspomnianej okolicy są wyższe od przeciętnych w Polsce. Jest to fakt znany od dawna. Należy pamiętać, że liczba takich okolic w Europie i na świecie jest ogromna. Szacowane na podstawie przyjmowanych modeli ryzyko choroby nowotworowej związane z występowaniem radonu w wodzie pitnej jest bardzo małe i nie ma do tej pory żadnych danych na uchwytność tego ryzyka w badaniach epidemiologicznych (ekstrapolowana wartość ryzyka ma rząd 10-6/rok przy systematycznym spożywaniu wody o stężeniu 100-150 Bq/litr). 

5. Sposoby zwalczania ryzyka związanego z ekspozycją na radon zawarty w wodzie pitnej mogą być różne: od kosztownych (np. budowa specjalnych instalacji do odemanowywania radonu w ujęciach wodnych) do prostych "domowych", jak gotowanie lub przechowywanie wody w otwartych naczyniach lub zbiornikach. Wspomniana wyżej rekomendacja Komisji Europejskiej przewiduje, że kraje członkowskie powinny stworzyć zalecenia dotyczące stosowania różnych dostępnych metod dla usuwania z wody radonu.

6. Problem ekspozycji na promieniowanie w wyniku picia wody zawierającej radon został sztucznie rozdęty, a porównywanie sytuacji w Kotlinie Jeleniogórskiej do awarii czarnobylskiej stanowi rażące nadużycie zasad przyzwoitego dziennikarstwa.

7. Istotnym natomiast problemem ekspozycji na radon i jego pochodne jest ekspozycja drogą oddechową. Liczne dane epidemiologiczne na temat narażenia na ten czynnik w warunkach kopalnianych wskazują jednoznacznie na istotne ryzyko raka płuc w warunkach jakie panowały w przeszłości w licznych kopalniach różnych minerałów. Raki płuc były jedynym istotnym następstwem tej ekspozycji, a incydentalne dane o zwiększonej zapadalności na białaczki wśród narażonych górników, np. publikowane dane Darby i wsp. oraz ostatnie prace czeskie (Tomasek) wskazują, że nie ma podstaw łączenia tego faktu z narażeniem na radon.

8. Po licznych kontrowersjach na temat ew. szkodliwości, tzn. zwiększonego ryzyka raka płuc w wyniku ekspozycji na radon w mieszkaniach, obecnie uważa się (szereg badań wykonanych metodą przypadków klinicznych i kontrolnych), że ryzyko to jest uchwytne i że wzrostowi stężenia radonu - w okresie wieloletnim - o 100 Bq/m3 towarzyszy wzrost nadmiaru ryzyka względnego (ERR) rzędu 10 - 20 %. W szeregu krajów, gdzie problem ekspozycji na radon w mieszkaniach ma charakter zjawiska częstego i intensywnego ustalono tzw. zalecane przez UE poziomy akcji (wahające się w granicach 100 - 1000 Bq/m3), które powinny uruchamiać postępowanie zaradcze, zmierzające do zmniejszenia ekspozycji metodami technicznymi.

9. W Polsce nie ma obecnie żadnych przepisów definiujących taki poziom. Rozpoznane średnie roczne stężenia w okolicy Kowar wahają się w zakresie od 100 do 700 Bqm-3, przy czym wartości w pomieszczeniach mieszkalnych przekraczają 400 Bq/m3 w 1/3 przypadków (badania IMP Łódź).

W wyborze okolic do systematycznego monitorowania mieszkań trzeba kierować się znanymi warunkami geologicznymi, które zwiększają prawdopodobieństwo wzmożonej emisji radonu z gruntu. Instytuty resortowe mają odpowiednie dane na ten temat i zakres monitorowania może być ustalany na tej podstawie".

Prof. dr hab. Julian Liniecki
Przewodniczący Komisji Higieny Radiacyjnej
Rady Sanitarno - Epidemiologicznej
 


 
Państwowy Instytut Geologiczny
Ryszard Strzelecki, Stanisław Wołkowicz, Jan Szewczyk, Paweł Lewandowski
MAPY RADIOEKOLOGICZNE POLSKI, 
Część II. MAPA ZAWARTOŚCI URANU W POLSCE, Warszawa 1994,
SFINANSOWANO 
ZE ŚRODKÓW NARODOWEGO FUNDUSZU OCHRONY ŚRODOWISKA
i GOSPODARKI WODNEJ

W warunkach powierzchniowych uran ulega dość łatwo utlenieniu i migruje, niekiedy na znaczne odległości. W efekcie, utwory powierzchniowe są nieco zubożone w ten pierwiastek, w stosunku do skał, z których się wykształciły. Ponownemu wytrącaniu ulega on na geochemicznych barierach redukcyjnych, którymi mogą być utwory bagienne, denne utwory jezior i zatok, a także bardzo drobnoziarniste osady rzeczne wzbogacone w substancją organiczną.
Z radioekologicznego punktu widzenia uran jest najważniejszym pierwiastkiem promieniotwórczym, . gdyż oprócz emisji poważnej części promieniowania gamma, jednym z produktów jego rozpadu jest promieniotwórczy gaz - radon. Ulegając rozpadowi promieniotwórczemu radon i pochodne pierwiastki wydzielają wysokoenergetyczne promieniowanie alfa, które jest bardzo szkodliwe dla zdrowia. Ocenia się, że promieniowanie pochodzące od radonu stanowi 45 - 50% promieniowania jonizującego oddziałującego na człowieka (R. Strzelecki, S. Wołkowicz, 1993). Tak więc, z uwagi na pochodzenie radonu, mapa rozkładu uranu w warstwie powierzchniowej pozwala na wstępną ocenę możliwości występowania emanacji radonowych w danym terenie.

Koncentracje uranu w warstwie powierzchniowej w Polsce wahają się w granicach od O do 13,3 g/t. Wartość średnia dla Polski jest niska i wynosi 1,36 g/t (odchylenie standardowe wynosi 0,93 g/t). Związane jest to z tym, że utwory glacjalne, które dominują w powierzchniowym obrazie Polski, prawie w całości cechują się wartościami poniżej 2 g/t. Wartości koncentracji uranu powyżej 2 g/t występują na obszarze Sudetów, Karpat, Gór Świętokrzyskich i na Wyżynie Lubelskiej.
W Sudetach, które prawie w całości cechują wartości powyżej 2 g/t, wyróżnia się blok karkonosko-izerski ze średnimi zawartościami w granicach 3 - 5 g/t, i maksymalnymi wskazaniami w pojedynczych punktach przekraczającymi 13 g/t. Wysokie wartości mają również masywy granitoidowe Strzegomia i Strzelina. Najniższe wartości (poniżej 2 g/t) rejestrowane są w węglanowych osadach kredy górnej i w kulmie karbonu dolnego depresji śródsudeckiej. Obszar bloku przedsudeckiego wykazuje zmienne wartości koncentracji uranu. Generalnie rzecz biorąc, utwory czwartorzędowe pokrywające utwory starsze mają wartości poniżej 2 g/t. Wyjątek stanowią lessy, w  których maksymalne stwierdzone koncentracje sięgają 6 g/t (płat lessów na NNE od Wrocławia)

 


ATLAS GEOCHEMICZNY POLSKI
Józef Lis, Anna Pasieczna
Państwowy Instytut Geologiczny Warszawa 1995
Praca wykonana na zamówienie
Ministra Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Lesnictwa

TABLICA 71 eU URAN
Legenda


 
 

Inne pierwiastki promieniotwórcze

 

„Twoje Imperium”, 5. maja 2004r.

Wygrał z bardzo groźną wodą!

Trzeba było ciężkiej choroby córki, żeby władze przyznały rację Panu Grzegorzowi!
Przez kilka lat wielu miało go za wariata.

Sześć lat trwały zmagania Grzegorza Prokopa (50) z Janowic Wielkich k. Jeleniej Góry z władzami gminy. Ale w końcu władze zgodziły się zainstalować na ujęciu wody specjalne filtry, usuwające radioaktywny radon.

W 1995 r. gmina zaczęła budowę nowego ujęcia wody w nieczynnej sztolni po kopalni uranu. - To bardzo czysta woda. Jedyne, co można jej zarzucić, to wysokie stężenie radonu, radioaktywnego gazu. Projektant wiedział o tym i ujęcie wody miało być wyposażone w specjalny separator radonu, usuwający szkodliwy gaz - podkreśla pan Grzegorz. - Niestety, tego zabezpieczenia nie wykonano.

Pan Grzegorz był wtedy pracownikiem urzędu gminy. Wraz z radnym Ryszardem Sobolewskim postarał się o naukowe ekspertyzy... I te potwierdziły obawy o szkodliwym działaniu radonu.

Radni i wójt byli jednak nieprzejednani. "Nie trzeba instalować separatora, bo przepisy wcale tego nie nakazują" - wyjaśniał wszystkim wójt Janowic, Jerzy Grygorcewicz. Na poparcie swoich słów wyjmował z biurka dokumenty z jeleniogórskiego sanepidu. Te faktycznie potwierdzały, że woda z wodociągu jest zdatna do picia.

Sanepid i lokalna władza nie dostrzegały żadnego zagrożenia, więc nie widzieli go i zwykli ludzie. Grzegorza i Ryszarda uznano za mącicieli. - Nawet ksiądz ominął mój dom, chodząc po kolędzie - z goryczą wspomina pan Grzegorz.

A jednak nie dał się złamać!

Ale w grudniu 2002 r. nagle zachorowała córka pana Grzegorza, 10-letnia Sylwia. - Myśleliśmy, że to przeziębienie, że ból gardła minie po podaniu antybiotyków - opowiada mama, Jadwiga Prokop, z zawodu  pielęgniarka. - Ale była coraz słabsza, nie mogła oddychać. W szpitalu w Jeleniej Górze pobrano jej wycinek z gardła, wciąż nie było wiadomo, co jej dolega. Na własną rękę zabraliśmy ją na konsultacje laryngologiczne do Wrocławia. Tam usunięto jej migdałki i jeszcze raz pobrano wycinek. Stwierdzono raka, to był chłoniak...
Sylwia przeszła kilkumiesięczną chemioterapię. Dziś z wolna zapomina o chorobie.

- Szkoda mi włosów - wyznaje dziewczynka. - Odrosły, ale są kręcone i prawie tak siwe jak mojej mamy.

Choroba córki była dla Prokopów szokiem. Jeszcze większy przeżyli, gdy w szpitalu lekarz przeprowadził z nimi wywiad na temat warunków mieszkaniowych. - Pytał, czy Sylwia była narażona na działanie promieniowania... Wówczas uświadomiłem sobie, że była! - pan Grzegorz bezradnie rozkłada ręce.

W sprawie radioaktywnej wody panowie Prokop i Sobolewski już wcześniej interweniowali, gdzie się dało, dotarli nawet do prezesa Państwowej Agencji Atomistyki,  prof. Jerzego Niewodniczańskiego, który przyznał im rację. Jednak wcześniej nie robiło to wrażenia na lokalnych decydentach. Prokop i Sobolewski lecz byli nawet przesłuchani przez policję pod zarzutem "siania niepokoju społecznego"!

Po chorobie Sylwii wreszcie przekonali wszystkich, że mieli rację. Rada gminy jednogłośnie - podjęła decyzję o zainstalowaniu na ujęciu wody separatora radonu. W czerwcu z wodociągu popłynie zdrowa woda...

JOLANTA STOPKA
 


 
 
Gazeta Wyborcza (Wrocław), 15. maja 2004r.

Czy seks ściągnie niemieckich kuracjuszy do Świeradowa?

Marcin Murmyło

Świeradów zamierza podnosić niemieckie libido. Nie bezinteresownie czy dla przyjemności, a wyłącznie z chęci zysku. Badania naukowców z Akademii Medycznej dowodzą, że tamtejsze kuracje radonowe mogą mieć bowiem zbawienny wpływ na seks. 

Dla niektórych kuracjuszy właśnie kontakty międzyludzkie są główną atrakcją, a nie solanki, kąpiele borowinowe czy "żelaźniana" woda popijana z glinianego kubeczka z dzióbkiem. W uzdrowisku Świeradów-Czerniawa postanowiono to wykorzystać. Za tydzień oficjalnie rusza tam "Klinika Młodości", która chce ściągnąć kuracjuszy perspektywą... udanego seksu.

- Nie chodzi tu o agencję towarzyską - śmieje się dr Bohdan Łasisz, prezes Zarządu Uzdrowisk "Świeradów-Czerniawa". - Chociaż z pewnością przyniosłaby nam niezły zysk. Liczymy na to, że ściągniemy do nas kuracjuszy chcących się odmłodzić, również pod względem seksualnym. Badania naukowców z Akademii Medycznej we Wrocławiu dowiodły, że nasze wody radonowe podnoszą poziom hormonów płciowych, które mają bezpośredni wpływ na nasz popęd - dodaje.

- Już w przeszłości wysyłano do Świeradowa pacjentki na leczenie niepłodności - mówi prof. Zygmunt Zdrojewicz, konsultant wojewódzki ds. seksuologii. - Teraz jednak uzyskaliśmy dowód, że radon ma wpływ na wzrost m.in. testosteronu u mężczyzn i estrogenów u kobiet. Nasze wyniki pragniemy wykorzystać w "Klinice Młodości".

Właśnie kąpiele radonowe do główna atrakcja nowego ośrodka, który za półtora miliona złotych powstał w świeradowskim uzdrowisku.

- Ale będziemy mieć jeszcze chińską gimnastykę, zdrową dietę, a do popijania melisę - wymienia żartem prezes Łasisz ("Sam bym tego nie tknął" - dodaje poza protokołem). - Liczymy przede wszystkim na niemieckich kuracjuszy, którzy i tak już licznie odwiedzają Świeradów. Może uda się ściągnąć również Rosjan, bo to najlepsi klienci, i pewnie trochę Polaków. Jedna doba w naszej klinice będzie kosztować około 50 euro. To będzie pierwszy tego typu ośrodek w Polsce - chwali się.

Jednym z pierwszych gości będzie Jerzy Szmajdziński, minister obrony narodowej. Po co przyjedzie? Aby otworzyć ośrodek.

Radon podnosi libido

Radon to promieniotwórczy gaz szlachetny, który nie ma barwy, smaku i zapachu. Odkrył go w 1900 roku Friedrich Dorn. Na Dolnym Śląsku w wodach leczniczych jest wykorzystywany w Świeradowie i Lądku Zdroju.

W przeszłości uważano, że radon ma wybitnie negatywny wpływ na nasze zdrowie, powodując m.in. nowotwory płuc. Później okazało się jednak, że w małych dawkach może mieć on jednak działanie lecznicze na choroby stawów, układu nerwowego i przemiany materii. A teraz doszedł do tego jeszcze seks.

Naukowcy z Kliniki Endokrynologii i Diabetologii wrocławskiej Akademii Medycznej przebadali 75 kobiet i 143 mężczyzn w wieku od 22 do 77 lat, którzy leczyli się w uzdrowiskach w Świeradowie i Szczawnie Zdroju. Jedna grupa zażywała 15-minutowych kąpieli radoczynnych w temperaturze 37 st. C, druga zaś kąpała się w "zwykłych" wodach mineralnych. Okazało się, że pod wpływem kąpieli radonowych znacząco wzrósł poziom testosteronu, a u kobiet poziom estrogenu i innych hormonów kobiecych, m.in. DHEA (dehydroepiandrosteronu) i FSH (folikulotropowy). Więcej hormonów płciowych to większy popęd seksualny.

Wasze opinie
Czy seks ściągnie niemieckich kuracjuszy do Świ...

Autor: Gość: yan
Data: 15.05.2004 08:43
 IP: *.ifd.uni.wroc.pl

Dziwne jest to traktowanie tych regionow jak pozostajacych pod kuratela
 Szmajdzinskiego. Rzadza tam gdzies jego krewni, ale sa przeciez tez wladze
lokalne. Czyzby porobily sie juz ksiestwa SLD-owskie ?


 
Polityka, 21. maja 2004r.

Uwaga na chłoniaka

Nie przeocz początku choroby 

Wszyscy lekarze powinni rutynowo badać pacjentom węzły chłonne. W przeciwnym razie mogą przeoczyć początek choroby nowotworowej. 
 

PAWEŁ WALEWSKI 

Ukryty fenomen – tak o chłoniakach wypowiada się dr Janusz Meder, prezes Polskiej Unii Onkologii i przewodniczący Polskiej Grupy Badawczej Chłoniaków. Są to nowotwory wywodzące się z tkanek produkujących limfocyty – komórki układu odporności, które krążąc po całym ciele bronią nas przed infekcjami i szkodliwymi ciałami obcymi (w tym także, o ironio, przed innymi nowotworami). Bywa jednak, że z nie do końca wyjaśnionych przyczyn same ulegają przemianom nowotworowym i jak każdy rak stają się dla organizmu niebezpieczne.

– Od dwóch lat weryfikujemy dane na temat częstości występowania chłoniaków, zaintrygowani faktem, że w światowych rejestrach zajmują najczęściej piątą pozycję wśród nowotworów, a u nas ginęły w statystyce – mówi dr Meder. Teraz już jednak wiadomo, że nie odstajemy od świata. Co rok w Polsce odnotowuje się około 6 tys. zachorowań na tzw. chłoniaki nieziarnicze i około 1 tys. na ziarnicę złośliwą, co pozwala je zaliczyć do ścisłej czołówki chorób nowotworowych (po raku płuca, piersi, prostaty i jelita grubego). – Ale najgorsze jeszcze przed nami – przewidują lekarze. Liczba zachorowań wzrasta co rok o 5 proc. Jest to najszybszy – po czerniaku i raku prostaty – przyrost zachorowań. W Wielkiej Brytanii w ostatnim dwudziestoleciu nastąpiło podwojenie liczby nowych rozpoznań tych chorób u młodych ludzi między 20 a 24 rokiem życia. Dlaczego u nas miałoby być inaczej?

Kiedy do lekarza 
Charakterystycznymi objawami chłoniaków są: 

  • powiększone (choć bezbolesne) węzły chłonne na szyi pod żuchwą, w pachwinach, pod pachami utrzymujące się pomimo leczenia przeciwzapalnego ponad 2–3 tygodnie; 
  • trwająca ponad tydzień gorączka powyżej 38 st. C, która nie ma uzasadnienia w żadnej infekcji; 
  • obfite nocne poty; 
  • utrata masy ciała o około 10 proc. w krótkim czasie; 
  • uporczywy kaszel lub duszność (wskazuje na powiększony guz w śródpiersiu); 
  • niewytłumaczalne swędzenie skóry. 
Jeśli skarżysz się na powyższe dolegliwości, którym nie towarzyszy żadna inna choroba, zgłoś się do lekarza. Zamiast leczyć powiększone węzły chłonne antybiotykami, lekarz powinien pobrać je do badania histologicznego, które da odpowiedź na pytanie, czy nie rozwija się w nich rak. Nie zawsze to wystarczy do postawienia diagnozy. Rodzaj chłoniaka powinien być dokładniej określony w ośrodku, w którym można wykonać precyzyjniejsze badania laboratoryjne. 

Jeśli jest inaczej, to pod względem późnego wykrywania zmian w węzłach chłonnych, w których powstają limfocyty i gdzie niszczone są bakterie płynące z prądem limfy. Pierwszym objawem chłoniaka jest zazwyczaj powiększenie węzła chłonnego, zwykle niebolesne, którego nie da się wytłumaczyć żadnym stanem zapalnym. – U wielu chorych na oczach lekarzy te węzły rosną, a oni zmieniają im tylko antybiotyki – ubolewają eksperci z Polskiej Grupy Badawczej Chłoniaków. – Dlaczego ich nie badają? Dotknięcie węzłów chłonnych na szyi, pod pachami i w pachwinie nie zabiera przecież dużo czasu.

Pacjenci o takie badania sami nie proszą, bo trudno przy każdej wizycie wymuszać na lekarzu rodzinnym, by zajrzał do gardła, dotknął piersi, zmierzył ciśnienie, nie mówiąc już o pomacaniu szyi i włożeniu palców pod pachę – choć jest to elementarz każdego badania, bez znajomości którego żaden student nie ma prawa ukończyć Akademii Medycznej. – Jeśli w Stanach Zjednoczonych okaże się, że chory ma raka, którego pierwszych symptomów nie wykrył lekarz mimo rutynowych wizyt kontrolnych, to ten może mieć z tego powodu duże problemy przed sądem – twierdzi onkolog prof. Cezary Szczylik z Wojskowego Instytutu Medycznego. W Polsce są chorzy z ziarnicą, którzy przez cztery lata leczyli się z powodu obrzęków nóg, ale nikt im nie zbadał pachwin, gdzie można było wymacać powiększone węzły chłonne.

Rozpoznanie nieraz bywa rzeczywiście niezwykle trudne. Prof. Wiesław W. Jędrzejczak, krajowy konsultant w dziedzinie hematologii, leczył mężczyznę, u którego neurolodzy przez kilka lat doszukiwali się przyczyn podwójnego widzenia – i w końcu okazało się, że chłoniak z niewyjaśnionych powodów upodobał sobie okolicę nerwu wzrokowego i podstępnie, całkowicie bezboleśnie w miarę rozwoju uszkadzał choremu wzrok. – Naturalna historia nowotworu zaczyna się od jednej komórki – mówi prof. Jędrzejczak. – Milion komórek tworzy guz, który rozrastając się zawiera już miliard komórek w jednym centymetrze sześciennym i najczęściej dopiero wtedy udaje się go wykryć.

Weronikę Kostyrkę z Warszawy choroba dopadła trzy miesiące przed maturą. Nocą zlewały ją poty, ale problemy ze snem tłumaczyła przedegzaminacyjną gorączką. Z powodu kaszlu rodzice poili ją syropami. Powiększonymi węzłami chłonnymi na szyi w ogóle się nie przejmowała. – Nastolatka nie myśli o tym, że może być chora na coś innego niż zwykłe przeziębienie – wspomina dziś Weronika. – W końcu przestało się to wydawać normalne i poszłam do lekarza, a ten skierował mnie na prześwietlenie płuc, które uwidoczniło powiększone węzły chłonne w śródpiersiu. To była ziarnica złośliwa!

Jeszcze 40 lat temu tę jedną z odmian chłoniaków złośliwych uważano za chorobę nieuleczalną. Od kilku lat, dzięki nowoczesnej chemioterapii, 90 proc. przypadków udaje się z powodzeniem wyleczyć. – Otrzymywałam chemię przez siedem miesięcy – mówi Weronika, która trzy lata po zakończeniu terapii urodziła zdrowego synka Kubę i o swojej chorobie przypomina sobie tylko podczas wizyt kontrolnych. Tak, to możliwe – mówią lekarze – rokowanie u osób z ziarnicą złośliwą, mimo złowrogo brzmiącej nazwy, zależy od wczesnego rozpoznania i rozpoczęcia właściwego leczenia. Weronika przespała początek swojej choroby, ale obudziła się w porę!

– Ja wiem, że moi pacjenci boją się chemioterapii – przyznaje prof. Aleksander Skotnicki, kierownik Katedry Hematologii Collegium Medicum UJ w Krakowie. – Często dopiero pod jej wpływem czują, że nowotwór rozkłada ich na łopatki. Ale żyjąc z chłoniakiem lub ziarnicą ma się w sobie tysiąc miliardów komórek raka – czyli mówiąc opisowo: jakby kilo jakiejś rozpuszczalnej substancji wsypać człowiekowi do żył. Tylko chemioterapia, która działa na cały organizm, potrafi oczyścić taką krew.

Nieco inne spojrzenie na terapię chłoniaków ma prof. Jerzy Hołowiecki ze Śląskiej Akademii Medycznej, współtwórca polskiej szkoły hematologii i transplantacji szpiku. Powtarza powiedzenie Zagłoby: – Trzeba je nieraz wziąć sposobem, a nie siłą! Takich sposobów mamy już wiele, trzeba je tylko umieć stosować i mieć na to pieniądze. Onkolodzy dysponują, obok klasycznej chemioterapii, lekami uzyskanymi metodami inżynierii genetycznej (są to tzw. ciała monoklonalne) oraz przeciwciałem związanym z izotopem umożliwiającym naprowadzenie substancji promieniotwórczej na cel, jakim są nowotworowe węzły chłonne (to ostatni hit stosowany w terapii chłoniaków wywodzących się z limfocytów B). I wreszcie pozostaje ostatni silny oręż – przeszczepy szpiku, po które trzeba sięgać przy częstych nawrotach choroby lub gdy rak nie reaguje na tradycyjną chemię (wtedy jednak koszt leczenia od razu wzrasta z 30 do ponad 100 tys. zł.).

Choć postęp w terapii nowotworów doprowadził do dużej poprawy ich wyleczalności, ostateczny sukces wciąż jednak zależy od szybkiego rozpoznania. Dlatego o chłoniakach trzeba po prostu pamiętać i brać je pod uwagę analizując stan swojego zdrowia (patrz ramka). Tym bardziej że na temat przyczyn tych chorób wciąż nie można powiedzieć nic konkretnego.
 

 

 
 


 
 


 
 



 

RADIOAKTYWNOŚĆ - RADIONUKLIDY
(ang. radioactivity – radionuclides)

RADON I PRODUKTY ROZPADU
(ang. radon and its decay products)


  

WYBORY 2006


 
 

M
C
K
alergie, zatrucia, zakażenia, urazy
dochodzenie przyczyn  w składzie:
żywności, napojów, kosmetyków, leków
i innych produktów,
w usługach oraz w otaczającym środowisku

PORADNIA 
MEDYCZNEGO CENTRUM KONSUMENTA
 

M
C
K

 
 
§
§
§
§
§
kto wytwarza lub sprzedaje produkt niebezpieczny, ten odpowiada
za ciężki uszczerbek na zdrowiu, inne naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia, a także za doznaną krzywdę konsumenta

Naprawienie szkody obejmuje wszelkie wynikłe z tego powodu koszty. 
Na żądanie poszkodowanego zobowiązany do naprawienia szkody powinien  wyłożyć z góry sumę potrzebną na koszty leczenia, a jeżeli poszkodowany  stał się inwalidą, także sumę potrzebną na koszty przygotowania do innego  zawodu. Jeżeli poszkodowany utracił całkowicie lub częściowo zdolność do  pracy zarobkowej albo jeżeli zwiększyły się jego potrzeby lub zmniejszyły  widoki powodzenia na przyszłość, może on żądać od zobowiązanego do  naprawienia szkody odpowiedniej renty. Jeżeli w chwili wydania wyroku szkody nie da się dokładnie ustalić, poszkodowanemu może być przyznana renta tymczasowa.

§
§
§
§
§
 


STOWARZYSZENIE
  OCHRONY
     ZDROWIA
       KONSUMENTÓW
STOWARZYSZENIE OCHRONY ZDROWIA KONSUMENTÓW


ZAGROŻENIA ZDROWIA W POLSCE
CZASOPISMO RUCHU OCHRONY ZDROWIA
AKTUALIZOWANA WERSJA ELEKTRONICZNA
"ZAGROŻENIA ZDROWIA W POLSCE"



 

stanowisko rządowych ekspertów w sprawie zagrożeń zdrowia radonem
udostępniły opinii publicznej konferencje SOZK

II - Przeglądowa konferencja ogólnopolskiego
Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów
"OCHRONA ZDROWIA KONSUMENTA
W POLSCE, UNII EUROPEJSKIEJ I U.S.A”
 16 - 17. kwietnia 1999r.
 Państwowy Zakład Higieny * Instytut Żywności i Żywienia
Warszawa


Prof. dr hab. med. Tadeusz Majle


Kierownik Zakładu Ochrony Radiologicznej i Radiobiologii
Państwowego Zakładu Higieny
Zagrożenie konsumentów w Polsce radioaktywnością


III Doroczna konferencja ogólnopolskiego
Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów
“DZIAŁALNOŚĆ PUBLICZNYCH SŁUŻB NADZORU I KONTROLI
 NA RZECZ OCHRONY ZDROWIA KONSUMENTA’’
 14. marca 2000r.
 Państwowy Zakład Higieny
Warszawa

Dr Krzysztof  Pachocki
Kierownik Zakładu Ochrony Radiologicznej i Radiobiologii
Państwowego Zakładu Higieny
Ochrona  radiologiczna  w służbie sanitarno-epidemiologicznej


ZAGROŻENIE  ZDROWIA
PROMIENIOWANIEM JONIZUJĄCYM

ELEKTROWNIE JĄDROWE
W ODLEGŁOŚCI DO OK. 300 KM OD GRANIC POLSKI
I PROFILAKTYKA RAKA TARCZYCY

IRRADIACJA (NAPROMIENIANIE) ŻYWNOŚCI



 
 

ZATRUTA WODA Z KOPALNI MIEDZI

ZATRUTA WODA Z FABRYKI FARB

ZATRUTA WODA Z PÓL I SZAMB

ZATRUTA WODA Z BIAŁEGO DUNAJCA

WODA ZATRUTA W SIECI WODOCIĄGOWEJ

TRÓJCHLOROETYLEN (TRI) W WODZIE
SPRZEDAWANEJ MIESZKAŃCOM TARNOWSKICH GÓR
JAKO PRZYKŁAD BEZCZYNNOŚCI WŁADZ
W ZAKRESIE ZWALCZANIA ZAGROŻEŃ ZDROWIA LUDZI
NA ŚLĄSKU

ZATRUTA WODA W HOTELOWYM BASENIE


badania naukowe dowodzą bezspornie, że zanieczyszczona woda
jest przyczyną nieprawidłowego rozwoju i zaburzeń czynności ciała,
wywołuje ciężkie choroby, skraca życie ludzi, zwierząt i roślin
WODA Z KRANU




DISEASE CLUSTERS IN POLAND SKUPISKA CHOROBY W POLSCE

Skupiska choroby w Polsce
Disease clusters in Poland
 

 

zakres ekspertyzy

woda przeznaczona do spożycia przez ludzi, w tym do gotowania, przygotowywania pożywienia lub do innych celów w gospodarstwach domowych, woda używana do produkcji żywności, środków farmaceutycznych i kosmetycznych, na potrzeby basenów kąpielowych i pływalni,  woda w kąpieliskach, woda w pojemnikach (w tym butelkowana i w pojemnikach 5-galonowych), naturalna woda mineralna, naturalna woda źródlana, woda stołowa - jakość zdrowotna, wymagania sanitarne, parametry organoleptyczne, biologiczne, fizyczne (w tym radiologiczne) i chemiczne; ocena ryzyka zdrowotnego, zarządzanie ryzykiem zdrowotnym,  uzdatnianie wód podziemnych i powierzchniowych dla potrzeb komunalnych i przemysłowych, doczyszczanie w gospodarstwach domowych (filtry domowe), warunki sanitarne rozlewni, bezpieczeństwo zdrowotne materiałów do kontaktu  z żywnością, komunikowanie ryzyka zdrowotnego, popularyzacja aktualnego stanu wiedzy medycznej na tle obowiązującego prawa i jego realizacji w praktyce, promowanie wody zdrowej i bezpiecznej. 

STRONA GŁÓWNA
INSTYTUT WODY


2012 in the European Year for Water, unearth your water supply, water-institute.eu

2012 is the European Year for Water
unearth your water supply
2012 jest Europejskim Rokiem dla Wody
zbadaj dogłębnie swoje zaaopatrzenie w wodę
Ideogram Instytutu Wody

woda Instytut Wody



ALFABETYCZNY SPIS ZAWARTOŚCI
STRON INTERNETOWYCH DOMENY HALAT.PL
DOTYCZĄCYCH OCHRONY ZDROWIA