STRONA 
GŁÓWNA
DOMENY 
HALAT.PL


Polska
medycyna integracyjna
Fundamentalnie zakorzeniona w polskiej kulturze, sztuka i nauka utrzymywania i przywracania zdrowia przez zapobieganie chorobie i jej leczenie, z poszanowaniem fizycznej, moralnej i psychologicznej integralności osoby ludzkiej.

Polish
 Integrative Medicine

Fundamentally rooted in Polish culture, the art and science of maintaining and restoring health by prevention and treatment of illness, with respect for physical, moral and psychological integrity of the human person.

dr Halat  noxology
diagnoza
terapia
prewencja


Polska Medycyna Integracyjna
Polska Medycyna
Integracyjna

Wiedza naukowa zajmująca się czynnikami szkodliwymi, czyli noksologia (od łac. noxa – czynnik szkodliwy), uwzględnia szereg pomijanych zazwyczaj aspektów oddziaływania czynnika szkodliwego na człowieka, do których należy zróżnicowana podatność poszczególnych osób (rodzin) na czynnik szkodliwy występujący w pojedynkę lub wespół z innymi, wzajemnie potęgującymi niepożądane oddziaływanie na zdrowie. W noksologii za punkt wyjścia procesu diagnostycznego przyjmuje się przyczynę zgodnie z zasadą wyrażoną po łacinie słowami POSITA CAUSA, PONITUR EFFECTUS, czyli „gdy działa przyczyna, jest i skutek” oraz NIHIL FIT SINE CAUSA - "nic nie dzieje się bez przyczyny".




Epidemiologia jest nauką o występowaniu i uwarunkowaniach chorób, zaburzeń zdrowia i zjawisk zdrowotnych 
w określonych populacjach ludzkich oraz systemem działań wykorzystujących uzyskane informacje do zmniejszenia rozpoznanych problemów zdrowotnych 
w populacji.


Instytut Wody


Medyczne Centrum Konsumenta


Stowarzyszenie Ochrony Zdrowia Konsumentów


Zagrożenia Zdrowia 
w Polsce


3 Smoki


Zdrowy Polak


Poland 
(in English)
It is Europe that is sick, all Europe 
with the exception 
of Poland.


Śląsk


Wizytówka




ALERGENY





KANCEROGENY

Nowy artykuł:
"Ryzyko raka 
w następstwie 
spożywania 
wędzonych 
przetworów 
mięsnych "





www.forum.halat.pl









Szukaj na stronie
Szukaj
RAK - ZAPOBIEGANIE ZACHOROWANIOM, ELIMINACJA CZYNNIKOW RAKOTWORCZYCH I INNE ZASADY PREWENCJI RAKA  

RAK - ZAPOBIEGANIE ZACHOROWANIOM
ELIMINACJA CZYNNIKÓW RAKOTWÓRCZYCH
I INNE ZASADY PREWENCJI RAKA



Aktualny stan wiedzy medycznej oparty o oszacowania epidemiologiczne opublikowane  w  październiku 2005r. przez naukowców Szkoły Zdrowia Publicznego Uniwersytetu Harvard pozwala przypisać dziewięciu zagrożeniom zdrowia częściowe sprawstwo zgonów z powodu dwunastu typów nowotworów złośliwych:
  1. Picie nawet najmniejszej ilości alkoholu - 5%
  2. Palenie nawet najmniejszej ilości tytoniu – 21%
  3. Spożycie owoców i warzyw poniżej 550 - 650 g/dzień (dotyczy dorosłych)  - 5%
  4. Zanieczyszczenie powietrza w  domach w wyniku użycia paliw stałych (węgla) bez odpowiedniej wentylacji – 0,5%
  5. Zanieczyszczenie powietrza w  miastach pyłem (dotyczy stężenia pyłu zawieszonego z separacją frakcji PM2,5  powyżej 7,5 mikrograma/metr szesc. i frakcji PM10 powyżej 15 mikrogramów/metr szesc) - 1% 
  6. Nadwaga i otyłość, gdy wskaźnik masy ciała przekracza  20 - 22 kg/m2 – 2%
  7. Brak wysiłku fizycznego odpowiadającego co najmniej wartości 400 KJ, gdy czas trwania umiarkowanego wysiłku fizycznego nie przekracza 2 i pół godziny na tydzień,–  2%
  8. Sprzęt do wstrzyknięć w zakładach opieki zdrowotnej przenoszący wirusowe zapalenie wątroby typu B i C –  2%
  9. Współżycie płciowe z mężczyzną przenoszącym wirusy brodawczaka ludzkiego – 3%


Wszystkie powyższe zagrożenia są sprawcami zaledwie 35% wszystkich przypadków raka. Ich działanie potęguje się wzajemnie i wpływa synergistycznie na działanie tysięcy innych substancji i czynników rakotwórczych, do których należą np. azbest i radon, obecne także w wodzie do picia.

Według danych Światowej Organizacji Zdrowia w  roku 2002r. 
w Polsce zarejestrowano 85 082 zgony na raka, 
a obliczona na pięcioletnie przeżycie liczba ludzi żyjących z rakiem wynosiła 283 500. 

Stąd można wyliczyć co następuje:

Gdyby nie alkohol, 
4 254 osoby nie zmarłyby na raka, a 14 175 osób nie żyłoby z rakiem.

Gdyby nie palenie tytoniu
17 867 osób nie zmarłoby na raka, a 59 535 osób nie żyłoby z rakiem.

Gdyby nie spożycie owoców i warzyw
poniżej 550 - 650 g/dzień przez dorosłych,
4 254 osoby nie zmarłyby na raka, a 14 175 osób nie żyłoby z rakiem.

Gdyby nie nadwaga i otyłość, 
gdy wskaźnik masy ciała przekracza  20 - 22 kg/m2,
      1 702 osoby nie zmarłyby na raka, a 5 670 osób nie żyłoby z rakiem.

Gdyby nie brak wysiłku fizycznego 
gdy umiarkowany wysiłek fizyczny zajmuje poniżej 2 i pół godziny na tydzień, 
1 702 osoby nie zmarłyby na raka, a 5 670 osób nie żyłoby z rakiem.

Gdyby nie sprzęt do wstrzyknięć w zakładach opieki zdrowotnej
przenoszący wirusowe zapalenie wątroby typu B i C,
1 702 osoby nie zmarłyby na raka, a 5 670 osób nie żyłoby z rakiem.

Gdyby nie współżycie płciowe z mężczyzną przenoszącym wirusy brodawczaka ludzkiego,
2 553 kobiety nie zmarłyby na raka, a 8 505 kobiet nie żyłoby z rakiem.

Gdyby ludzie na czas poznali prawdę o zagrożeniach,
    przynajmniej części z nich udałoby się przed nimi uratować. 

dr Zbigniew Hałat, 9. grudnia 2005


 
 
 

Od lat narasta w Polsce udział nowotworów
wśród wszystkich przyczyn zgonów,
równocześnie spada udział
chorób układu krążenia ogółem

W Polsce w roku 2002
zmarło 87 731 osób z powodu nowotworów złośliwych,
co stanowiło 25% zgonów ze wszystkich przyczyn,
drugą w kolejności określoną  przyczyną zgonu
była choroba niedokrwienna serca (51 469 - 14%),
trzecią - choroby naczyn mózgowych (41 033 - 11%),
a czwartą - miażdżyca (29 866 - 8%).

Z wyjątkiem najstarszej grupy wieku
nowotwory złośliwe
zbierają kilkakrotnie większe żniwo
niż każda z trzech
określonych chorób układu krążenia


 
 
 

W latach 1980 - 2000
gwałtownie narastała liczba
nowych zachorowań na nowotwory złośliwe
w niektorych grupach wieku.


 
 

W latach 1999 - 2001 w Polsce
 zarejestrowano w sumie
119 537 zachorowań na nowotwory złośliwe
wśród osób poniżej 60. r. ż.,
co stanowi prawie 2/5 wszystkich
zarejestrowanych zachorowań.
Rejestry nowotworów nie są kompletne,
w najlepszym przypadku
obejmują 80% wszystkich zachorowań.


 
 

W latach 1999 - 2003 nieco spadł
udział zgonów do 60 r. ż. wśród wszystkich zgonów
w Polsce i w większości województw.

Pomiędzy rokiem 2000 i 2002
stwierdza się wyraźny przyrost
udziału odsetkowego zgonów
z powodu nowotworów złośliwych
wśród wszystkich zgonów w całym kraju,
w niektórych województwach
znacznie przekraczający średnią krajową.


 
 

Kancerogeny w powietrzu, wodzie, żywności i napojach,
kosmetykach, lekach kupowanych bez recepty oraz
zagrażające pacjentom  i pracownikom wielu zakładów
są sprawcami codziennych zmagań Polaków
z okrutnym wrogiem - rakiem.
Liczba zachorowań na nowotwory złośliwe w Polsce
należy do najwyższych w Europie,  w żadnym przypadku
nie wolno jej wiązać tylko ze starzeniem się społeczeństwa
skoro ok. 2/5 nowych przypadków raka
rozpoznaje się u osób poniżej 60. r. ż.
Polska Unia Onkologii podaje, że odsetek pacjentów
podejmujących leczenie
we wczesnej fazie choroby nowotworowej
jest 4-krotnie niższy niż w w całej Europie i USA,
zaś odsetek wyleczeń wynosi 30%
(cała Europa - 40%, USA - 50%).
Gdy zawodzi
wczesne wykrywanie i leczenie
choroby wyniszczającej swoje ofiary i ich bliskich,
należy zrobić wszystko co możliwe,
aby ograniczyć do osiągalnego minimum zagrożenie
ze strony czynników rakotwórczych.
















 
 


 


 


 
 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 
 


Więcej
na temat związku
pomiędzy piciem piwa i rakiem jelita grubego
już wkróce.



 
 
dr Zbigniew Hałat
"Ryzyko raka w następstwie spożywania wędzonych przetworów mięsnych "

 Podręczniki towaroznawstwa mięsa i przetworów mięsnych zawierają wykaz produktów suchej destylacji węgla zawartych w dymie powstającym w wyniku spalaniu drewna przy małym dostępie powietrza. Są to m. in.: kreozot, fenol, formaldehydy, kwas octowy. Docenia się właściwości odkażające tych substancji, w szczególności formaldehydów, których stężenie w gęstym dymie wędzarniczym sięga 2 gramów na metr sześcienny. Gęstość dymu określa się za pomocą żarówki 40 W, której światło widoczne z odległości 7 m oznacza dym rzadki, a niewidoczne z odległości 60 cm – dym gęsty. W wyniku spalania drewna drzew bogatych w  żywicę, zwłaszcza iglastych, na powierzchni wędzonek pojawia się sadza. Wędzenie bez dymu, czyli na mokro, jeszcze przed półwieczem polegało na zanurzeniu wyrobu mięsnego na kilka godzin w roztworach sadzy, octu drzewnego i innych produktów suchej destylacji węgla. Podkreślano, że sposób ten daje tylko pozornie efekt wędzenia. Nie przyczynia się on bowiem do utrwalenia wędlin, a nadaje im jedynie zapach i smak zbliżony do smaku i zapachu wędlin naprawdę wędzonych. Zalecano przygotować ? kg sadzy  drzewnych (z komina), zalać 8 litrami wody i gotować tak długo aż płyn wygotuje się do połowy pierwotnej ilości. Płyn wystudzić i zostawić w spokoju przez 12 godzin, następnie delikatnie zlać przez sito i rozpuścić w nim 1 szklankę soli. Tak przygotowanym płynem zalać mięso. Większe kawałki powinny zostać w płynie przez 48 godzin, mniejsze zaś – przez 12 godzin. 
Sadza była pierwsza na długiej już liście środowiskowych czynników rakotwórczych. W 1775r. londyński lekarz Percivall Pott stwierdził, że występująca u kominiarzy charakterystyczna zmiana chorobowa nie jest objawem jednej z chorób wenerycznych szalejących wówczas w Londynie z siłą nie mniejszą niż obecnie, ale jest rakiem skóry moszny w następstwie odkładania się sadzy w fałdach skórnych. Rak Potta, rak kominiarzy, to pierwszy nowotwór złośliwy, który medycyna uznała za wywołany czynnikiem zewnętrznym a nie wewnętrznym, a tym samym otwierający pole dociekań epidemiologii nowotworów będących następstwem narażenia skóry i błon śluzowych na czynniki rakotwórcze. W nawet najbardziej delikatnych okolicach ciała skóra chroniona jest pancerzem warstwy rogowej naskórka, co czyni ją znacznie bardziej oporną na atak czynników szkodliwych niż pozbawioną tego pancerza błonę śluzową, np. przewodu pokarmowego. W przypadku błon śluzowych jamy ustnej, przełyku, żołądka, jelita cienkiego i grubego narażenie na sadzę zawierającą szereg  ściśle zdefiniowanych substancji rakotwórczych, próg bezpieczeństwa konsumenta, zgodnie z rozporządzeniem (WE) nr 1881/2006 ustalającym najwyższe dopuszczalne poziomy niektórych zanieczyszczeń w środkach spożywczych, wyznacza zawartość w jednym  kilogramie wędzonego mięsa i przetworów mięsnych 5 mikrogramów benzo[a]pirenu jako markera obecności i  następstw wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych o działaniu rakotwórczym. W odróżnieniu od starych receptur (3/4 kg sadzy z komina zalać 8 litrami wody!) rozporządzenie (WE) nr 2065/2003 w sprawie środków aromatyzujących dymu wędzarniczego używanych lub przeznaczonych do użycia w środkach spożywczych lub na ich powierzchni znacznie lepiej precyzuje zagadnienia nieznane ludzkości od zarania, a lekceważone do dnia dzisiejszego:  „skład chemiczny dymu jest złożony i zależy między innymi od rodzaju użytego drewna, zastosowanej metody uzyskiwania dymu, zawartości wody w drewnie oraz temperatury i stężenia tlenu w czasie wytwarzania dymu. Wędzone środki spożywcze zwykle wywołują obawy natury zdrowotnej, szczególnie odnoszące się do ewentualnej obecności wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych. Ponieważ aromaty dymu wędzarniczego są wywarzane z dymu, który jest poddawany frakcjonowaniu i procesom oczyszczania, zastosowanie aromatów dymu wędzarniczego ogólnie uważane jest za stwarzające mniej obaw natury zdrowotnej niż tradycyjny proces wędzenia. W ocenie bezpieczeństwa należy jednak wziąć pod uwagę szersze zastosowanie środków aromatyzujących dymu wędzarniczego w porównaniu do wędzenia konwencjonalnego. (…) Produkcja tych środków aromatyzujących dymu wędzarniczego zaczyna się od kondensacji dymu. Skondensowany dym jest zwykle rozdzielany za pomocą procesów fizycznych na początkowy koncentrat dymny w roztworze wodnym, nierozpuszczalną w wodzie ciężką fazę smołową oraz nierozpuszczalną fazę oleistą. Nierozpuszczalna faza oleista jest produktem ubocznym i nie nadaje się do produkcji aromatu dymnego. Wstępny koncentrat i frakcje nierozpuszczalnej w wodzie ciężkiej fazy smołowej, "początkowe frakcje smołowe", są oczyszczane w celu usunięcia składników dymu, które są najbardziej szkodliwe dla zdrowia ludzkiego. Następnie mogą one być odpowiednio stosowane w takiej postaci w środkach spożywczych lub do produkcji pochodnych aromatów dymu wędzarniczego, otrzymywanych poprzez dalsze odpowiednie przetwarzanie fizyczne, takie jak procesy ekstrakcji, destylacji, koncentracji poprzez odparowanie, absorpcji lub rozdzielanie techniką membranową oraz dodanie składników żywnościowych, innych środków aromatyzujących, dodatków do żywności lub rozpuszczalników, bez uszczerbku dla bardziej szczegółowego prawodawstwo wspólnotowego.” Warunki produkcji w pierwszej kolejności odnoszą się do oczywiście do drewna – „drewno użyte do produkcji produktu początkowego nie jest poddane obróbce, celowo lub nie, przy użyciu substancji chemicznych w okresie sześciu miesięcy bezpośrednio poprzedzającym jego ścięcie lub następującym po jego ścięciu, chyba że można udowodnić, że użyta substancja nie stwarza ryzyka potencjalnie toksycznych substancji w czasie spalania. Osoba, która wprowadza do obrotu produkty początkowe, musi być w stanie przedstawić odpowiednie poświadczenie lub dokumentację, że wymóg ustanowiony w pierwszym akapicie został spełniony.” Artykuł 4 „Ogólne zastosowanie i wymogi bezpieczeństwa” przewiduje, że „zastosowanie środków aromatyzujących w środkach spożywczych lub na ich powierzchni jest dozwolone tylko wówczas, gdy w sposób wystarczający zostało przedstawione, że
- nie stwarza to ryzyka dla zdrowia ludzkiego,
- nie wprowadza w błąd konsumentów.”

I tu zaczynają się problemy, jakich wiele w obszarze medycyny konsumenta: praktyka swoje, prawo swoje, a nauka głosi jeszcze co innego. Nie podejmując w tym miejscu dyskusji na temat stanu przestrzegania wymagań sanitarnych Wspólnot Europejskich w tym czy w innym kraju członkowskim Unii Europejskiej można z góry przyjąć założenie graniczące z pewnością, że żadne tradycyjne wędzenie nie zapewnia konsumentowi bezpieczeństwa takiego jak używanie środków aromatyzujących dymu wędzarniczego o określonych prawem warunkach produkcji produktów początkowych, w których maksymalna zawartość  benzo[a]pirenów wynosi 10 mikrogramów/kg, a benz[a]antracenu - 20 mikrogramów/kg. A mimo to trwają ożywione dyskusje co do szkodliwości poszczególnych frakcji aromatów i ponawiane są próby wycofania wielu z nich. Paradoksalnie, obok maniakalnego grillowania o każdej porze dnia i nocy oraz w każdym miejscu z balkonem osiedlowego wieżowca włącznie, coraz więcej osób zajmuje się wędzeniem w przydomowych wędzarniach i to nie tylko dla zabawy. Entuzjaści podkreślają, że w zderzeniu z ofertą sklepową własna wędzonka jest znacznie tańsza, ponieważ po zbudowaniu wędzarni płaci się tylko za surowiec mięsny i grosze - o ile w ogóle - za drewno, smaczniejsza, gdyż dokładnie dostosowana do własnych upodobań i wreszcie zdrowsza, bo bez dodatków chemicznych i genetycznie modyfikowanych. Prawda to niewątpliwa, pod warunkiem, że konstrukcja i funkcja własnej wędzarni oraz użyte drewno gwarantują bezpieczeństwo na poziomie wyżej podanych wymagań co do zawartości benzo[a]pirenu, co w praktyce jest mało realne, aczkolwiek możliwe do sprawdzenia w laboratorium. Produkty osmolone sadzą nie wymagają badań, ponieważ swoim wyglądem wystarczająco dobitnie ostrzegają przed rakiem.

Opublikowany z końcem 2007r. Drugi Raport Światowego Funduszu Badań nad Rakiem i Amerykańskiego Instytutu Badań nad Rakiem pt. „Żywność, Żywienie, Aktywność Fizyczna i Prewencja Raka w Perspektywie Globalnej” uwzględnił 17 badań epidemiologicznych typu retrospektywnego i 2 typu ekologicznego dotyczących związku pomiędzy spożywaniem produktów wędzonych a rakiem żołądka. W 14 badaniach kliniczno-kontrolnych wykazano zwiększone ryzyko w grupie  najwyższego spożycia w porównaniu z grupą spożycia najniższego, z czego w 11 badaniach stwierdzono zależność istotną statystycznie. Ponad połowa badań wykazała ryzyko względne wyższe niż 1,5. Dla porządku należy dodać, że wyników żadnego z badań nie skorygowano na obecność zakażenia  Helicobacter pylori. W jednym z badań przekrojowych wykazano statystycznie istotne narastanie ryzyka raka żołądka wraz ze zwiększaniem spożycia produktów wędzonych, zaś w drugim zależność odwrotną, choć jeden składnik wędzonej żywności (3,4-benzopiren) był związany ze zwiększeniem ryzyka. Siłę dowodów na ryzyko raka żołądka  w następstwie spożywania wędzonek (w tym mięsa i jego przetworów, łącznie z wcześniej peklowanym i solonym), panel badaczy uznał za ograniczoną, acz sugestywną. 

Jednak siłę dowodu na ryzyko raka jelita grubego w następstwie spożywania mięsa czerwonego, a także przetworów mięsnych, ten sam panel -  w oparciu o argumenty, które wychodzą poza zakres niniejszego artykułu - uznał za w pełni przekonującą oraz zalecił ograniczyć spożycie mięsa czerwonego i unikać przetworów mięsnych, wyznaczając przy tym dopuszczalne poziomy ich spożycia: 
 

Cel dla zdrowia publicznego
Przeciętne spożycie czerwonego mięsa nie powinno być wyższe niż 300 g na tydzień,
w tym niewielka ilość, o ile jakakolwiek, może przypadać na przetwory mięsne.

Zalecenie indywidualne
Osoby spożywające czerwone mięso powinny ograniczyć się do 500 g na tydzień, 
w tym niewielka ilość, o ile jakakolwiek, może przypadać na przetwory mięsne.

Objaśnienia

„Czerwone mięso” to mięso wołowe, wieprzowe, baranie i kozie zwierząt udomowionych, włącznie z wchodzącym w skład żywności przetworzonej.
„Przetwory mięsne” to mięso konserwowane poprzez wędzenie, peklowanie lub solenie, albo też dodanie chemicznych substancji konserwujących, włącznie z wchodzącym w skład żywności przetworzonej.
Podane ilości mięsa odnoszą się do wagi potraw. 300 g mięsa gotowego do spożycia uzyskuje się z około 400 – 450 g mięsa surowego, a 500 g  mięsa gotowego do spożycia – z około 700 – 750 g mięsa surowego

Według Głównego Urzędu Statystycznego spożycie mięsa łącznie z mięsem przeznaczonym na przetwory w 2006 r. osiągnęło w Polsce rekordową, nie notowaną w przeszłości liczbę 70 kg na osobę, co oznacza spożycie 1 400 g mięsa na tydzień, w tym udział czerwonego mięsa zapewne znacznie przekraczający zalecane 400 – 450 g mięsa surowego, a na pewno udział przetworów mięsnych wielokrotnie przekraczający zalecaną niewielką ilość, która właściwie powinna być zredukowana do zera.

W Polsce rak jelita grubego zajmuje drugie miejsce u kobiet (za rakiem piersi) i u mężczyzn (za rakiem płuca), a w odróżnieniu od krajów porównywalnych u nas wieloletni trend zachorowań ma tendencję wzrostową (vide http://halat.pl/rak.html).
 
 

 

więcej:

ZAGROŻENIA ZDROWIA ZE STRONY WĘDLIN



 
 
ŚWIAT KONSUMENTA Nr 3 (75) marzec 2008

Strona Hałata

Pij, pij, aż ci szczęka odpadnie





Kiedy już się nie wie, co zrobić z nadmiarem gotówki, łatwo sięgnąć po gadżety reklamowane w dziale zdrowie i uroda. Zanim wyjdą na jaw odłożone w czasie niemiłe skutki szarlatańskiego pomysłu, jego sprzedawca potrafi stworzyć rozbudowany system akwizycji, podparty przez „naukawe” autorytety i sprzedajnych ekspertów od spraw wszelkich… 

Ach, pani profesor! Och, panie docencie! – niesie się głośnym echem po konferencyjnych salach i telewizyjnych studiach, oddając szczery zachwyt luminarzy nauki nad postępem medycyny w służbie zdrowia i urody. Jak tu nie wierzyć autorytetom, dopingowanym głębokimi przemyśleniami gwiazd estrady, sportu, polityki i dziennikarstwa. Ponieważ cena niezależnej opinii celebreties może przekraczać możliwości budżetu promocyjnego, product placement znakomicie demokratyzuje dostęp do ukrytej reklamy, wprawdzie nielegalnej, ale powszechnie praktykowanej. Z pozoru niewinna i pełna troski rozmowa w studio telewizyjnym zapewnia nadawcy miłość widzów o miękkich serduszkach i grubą kasę od zleceniodawcy. Tak było, jest i będzie dopóki kryptoreklama nie znajdzie finału w sądzie, bowiem w odróżnieniu od reklamy, za treść której redakcja nie odpowiada, za skutki krypciochy redakcja odpowiada jak najbardziej. 

Na co umrzesz?

Choć nieproszony, pozwolę sobie udzielić przyjacielskiej rady właścicielom środków masowego przekazu: zacznijcie odkładać na odszkodowania za współudział w sprawstwie. Czy to osoba poszkodowana, czy też nieutulona w żalu rodzina, prędzej czy później zgłosi się po waszą część zysków z nielegalnego reklamowania produktu zagrażającego zdrowiu i życiu, bądź też osiągniętych w wyniku zaprzeczania istnieniu ryzyka dla zdrowia i życia. W Polsce to raczej później, zważywszy na niewyobrażalny na tle dorobku cywilizacji w XXI w. dialog zamieszczony na łamach tygodnika „Przekrój” 17. stycznia 2008 r. Z red. Piotrem Najsztubem rozmawia przewodniczący Komisji Zdrowia Sejmu bieżącej kadencji dr Bolesław Piecha, ginekolog:
„Red. Najsztub: …Panie pośle, panie doktorze, czytał pan wyniki jakichś długofalowych, wnikliwych badań na temat skutków tak zwanego biernego palenia?
Dr Piecha: Takich nie było.
(…)
Red. Najsztub: Pozwoli pan, że panu przypalę.
Dr Piecha: Dziękuję! (tu poseł się zaciąga) Na wycinkowe badania powoływać się można. I pierwszą sprawą jest oczywiście cała masa chorób krążenia, które przypisuje się papierosom jako jednemu z głównych czynników.”

W 2002 r. grupa ekspertów zawodowo zajmujących się tematem pod egidą Międzynarodowej Agencji Badań nad Rakiem (IARC) należącej do Światowej Organizacji Zdrowia ustaliła, że istnieje statystycznie istotny i spójny związek między ryzykiem raka płuca u osób niepalących a narażeniem na dym tytoniowy pochodzący od ich palących małżonków. Gdy pali mąż, żona ponosi 20% większe ryzyko raka płuca, niż małżonka niepalącego. Dym żon jest jeszcze bardziej trujący dla niepalących mężów – dodatkowe ryzyko raka płuca wynosi u nich 30%. Z kolei dodatkowe ryzyko raka płuca u pracowników narażonych na dym tytoniowy w miejscu pracy wyliczono na 12-19%. Średnie stężenie dymu tytoniowego w domach palaczy i w miejscach pracy, gdzie wolno palić, mieści się w granicach 2-10 mikrogramów na metr sześcienny powietrza, a główne substancje rakotwórcze dymu tytoniowego to: benzen, 1,3-butadien, benzo[a]piren i 4-(metylonitrozamino)-1-(3-pyridyl)-1-butanon. Z tych powodów IARC zaliczyła wdychany przez osoby niepalące dym tytoniowy w środowisku do kategorii czynników rakotwórczych dla człowieka, czyli do grupy 1.

W 2004 r. w Polsce z powodu raka płuca zmarło 16 565 mężczyzn (1/3 wszystkich zgonów z powodu raka u mężczyzn) i 4 641 kobiet (1/8 wszystkich zgonów z powodu raka u kobiet). Dwie osoby na pięć zmarłych na raka płuca nie osiągnęły 65. roku życia. Polska ze standaryzowanym współczynnikiem umieralności 66,7 na 100 000 ludności zajmuje najwyższą niechlubną pozycję spośród 33 państw, które dotychczas przekazały do WHO dane dotyczące zgonów mężczyzn na raka płuca w 2004 r. W Wielkiej Brytanii ten sam współczynnik jest niemal o połowę niższy i wynosi 34,7.

Klub naprawy poprawy urody

Swojego czasu minister zdrowia wykurzał mnie skutecznie z narad kierownictwa ministerstwa zdrowia. Kłęby dymu wypełniały nawet sekretariat ministra, a zaniepokojeni interesanci chcieli wzywać straż pożarną. Dym tytoniowy osobom odpowiedzialnym za zdrowie publiczne w Polsce niezmiennie nie pozwala dostrzec opinii powszechnie szanowanych. Prof. Konrad Jamrozik w 2005 r. na łamach prestiżowego British Medical Journal (BMJ) stwierdził, że dym tytoniowy w środowisku pracy odbiera życie co najmniej dwóm pracownikom na dzień pracy, razem 617 w ciągu roku, w tym 54 pracownikom obsługi gości, a palenie w domu w ciągu roku zabija 2 700 osób w wieku 20-64 lat i 8 000 osób powyżej 64. roku życia. Narażenie na dym tytoniowy w pracy składa się na 1/5 wszystkich zgonów osób narażonych na dym tytoniowy w środowisku i na połowę zgonów pracowników obsługi gości. Wdychanie cudzego dymu tytoniowego miało doprowadzić do 1 372 zgonów na raka płuca, 5 239 zgonów z powodu choroby niedokrwiennej serca i 4 074 zgonów w następstwie udaru mózgu. Warto przenieść te oszacowania na nasze podwórko. W Polsce odsetek palących mężczyzn spadł z 64% w latach 70. ubiegłego wieku do 40% w latach 2000-2004, odsetek palących kobiet w tym czasie wzrósł z 21% do 25%. W Wielkiej Brytanii odsetek palących w latach 2000-2004 szacuje się na 27% wśród mężczyzn i 24% wśród kobiet. Ludność Polski w 2005 r. to 38,2 mln, Wielkiej Brytanii – 60,2 mln. Mając wszystkie dane, każdy z proporcji może sobie wyliczyć, na co umrą Polacy zmuszani do filtrowania cudzego dymu tytoniowego i w razie potrzeby przedstawić swoje oszacowania w sądzie. 

Zanim palacze i niepalące ofiary dymu tytoniowego pożegnają się z zadymionym światem, z przerażeniem obejrzą w lustrze postępujące zniszczenie skóry twarzy pod wpływem dymu tytoniowego. Tych, których na to stać, niewątpliwie skusi reklama i kryptoreklama zastrzyków Botoxu – jadu kiełbasianego porażającego mięśnie mimiczne twarzy. Wiele osób, dla których stosowanie Botoxu stało się rutyną na równi z goleniem – odpowiednio do płci – twarzy lub nóg, zbliża się do ideału piękna reprezentowanego przez Michaela Jacksona i Nicole Kidman, a opartego o unieruchomienie mimiki na stałe. Uśmiech smutnego Arlekina można jednak skorygować operacyjnie. Medycyna w służbie zdrowia i urody jakże owocnie dla siebie samej dysponuje ofertą adresowaną do także do tych, którym Botox spowodował opadanie powiek. Zabieg nosi nazwę plastyki powiek (blefaroplastyka) i o jego skuteczności może zaświadczyć sam George Clooney. Za bagatelne 1 000 euro można wejść do elitarnego klubu naprawy poprawy urody. 

Woda naturalnie uranowa

Według niektórych opinii sprawa jest jeszcze bardziej prosta. Wystarczy napromieniować się do syta i odzyskać piękno, młodość i jurność. Do dzisiaj woda radioaktywna uznawana jest za tworzywo uzdrowiskowe o wartościach leczniczych, które miałoby leczyć wiele chorób, w tym poprzez podnoszenie poziomu hormonów płciowych. Skoro jest lekiem, nie może równocześnie nadawać się do powszechnego spożycia, a zwłaszcza przez kobiety w ciąży, dzieci i młodzież oraz osoby cierpiące na choroby, w których poziom estrogenów i androgenów decyduje o przeżyciu, jak rak piersi czy prostaty. To samo z inhalacjami w dawnych kopalniach uranu. Ciekawe, czy racje medycyny wieku rozwojowego i epidemiologii raka uchronią kobiety i ich nienarodzone jeszcze dzieci przed pracą w kopalniach. Kierując się zasadą równouprawnienia, Komisja Europejska stara się wymusić wykreślenie prac pod ziemią we wszystkich kopalniach z wykazu prac wzbronionych kobietom. To dalszy postęp myśli prawdziwie europejskiej. Jeszcze w 2003 r. opublikowany pod szyldem Unii Europejskiej „Europejski kodeks walki z nowotworami złośliwymi” nie pozostawia wątpliwości, że to badania na górnikach zawodowo narażonych na wysokie stężenia radonu w powietrzu dostarczyły przekonujących dowodów, że radon wywołuje raka płuca. Ekstrapolacja danych z tych badań pozwala stwierdzić, że radon jest drugą po paleniu papierosów najważniejszą przyczyną zachorowania na raka płuca w ogólnej populacji oraz że większość spowodowanych radonem raków płuca występuje u palaczy lub byłych palaczy. Wnioski te potwierdzają wyniki uzyskane bezpośrednio, tj. w badaniach nad ryzykiem zachorowania na raka płuca u osób narażonych na radon w budynkach mieszkalnych.(…). Budując nowy dom można zazwyczaj kosztem niewielkich nakładów zabezpieczyć wnętrze przed nadmiernym stężeniem radonu. W budynkach istniejących ograniczenie wnikania radonu jest na ogół również możliwe. Zabezpieczenie przed radonem będzie przynosić największe skutki zdrowotne szczególnie u osób palących. Myśl ta znajduje udokumentowanie w artykule opublikowanym w 2004 r. w BMJ: radon w mieszkaniach jest przyczyną 9% przypadków raka płuc, 2% wszystkich przypadków raka w Europie. Dla osób przebywających w mieszkaniach, w których stężenie radonu przekracza poziomy wcześniej uznawane za nieszkodliwe, tj. 100 Bq/m? (bekereli na metr sześcienny) palenie tytoniu i/lub przebywanie w dymie tytoniowym stwarza poważne ryzyko zachorowania na raka płuc. Ryzyko palących 15-25 papierosów dziennie jest 25,8 (21,3 do 31,2) razy wyższe w porównaniu z nigdy nie palącymi. 

I pomyśleć, że głównym zmartwieniem niektórych mieszkańców Karpacza, jest zakopiańska architektura domów pięknie zdobiących podnóże Śnieżki, a nie troska o zdrowie swoich dzieci, własne i turystów. Po odkręceniu kranu z wodą zawierającą radon kabina prysznicowa, łazienka i kuchnia zamienia się w komorę gazową, w której radioaktywność kilkadziesiąt razy przekracza dopuszczalne wartości. Państwowy Zakład Higieny stwierdził, że większość ujęć wód na terenie Pogórza Karkonoskiego pobiera do zasilania wodociągów wody podziemne, które wykazują znaczą koncentrację radonu. Zakres obserwowanych stężeń wynosił od 87,5 Bq/l do 818,1 Bq/l. Zaopatrzenie Karpacza w wodę pochodzi zarówno z ujęć powierzchniowych o niskim stężeniu radonu (poniżej 10 Bq/l) oraz z ujęć podziemnych (głębinowych) o wysokim stężeniu radonu (do 541,0 Bq/l). Stężenie radonu w wodzie ze studni indywidualnych było podobne do stężenia radonu w wodzie pochodzącej z ujęć głębinowych. Radon jest jednym z produktów rozpadu uranu. Według Państwowego Instytutu Geologicznego koncentracje uranu w warstwie powierzchniowej w Polsce wahają się w granicach od 0 do 13,3 g/tonę. Prawie całe Sudety charakteryzuje wartość powyżej 2 g/tonę, w bloku karkonosko-izerskim – 3-5 g/tonę, w pojedynczych punktach ponad 13 g/tonę. Wody pobrane z tamtejszych podziemnych ujęć z reguły zawierają radon, który ulatuje w powietrze, ale też izotopy radu 226Ra i 228Ra. Podobnie wody karpackie, co wykazały badania Państwowego Instytutu Górniczego opublikowane w 2000 r. Im woda wyżej zmineralizowana, tym więcej izotopów radu. 

W przedwojennej Ameryce woda wzbogacona radem była hitem rynkowym, na którym zbił fortunę niejaki William J. A. Bailey, fałszywy lekarz wyrzucony już z college’u. Twierdził, że opatentowany przez niego Radithor leczy wiele chorób poprzez stymulację hormonalną. Współpracującym lekarzom oferował 17% rabatu za receptę na każdą dawkę wody z radem. Do czasu. Prawie 1 400 butelek Radithoru wypił sławny przemysłowiec, sportowiec i playboy Eben McBurney Byers, zanim nagromadzony w kościach rad doprowadził do ich licznych złamań, a nawet ubytków kości czaszki i szczęki. Zmarł w 1932 r. żegnany tytułem w Wall Street Journal „Zanim mu szczęka odpadła, woda z radem działała świetnie”.
 

dr Zbigniew Hałat 

lekarz specjalista epidemiolog, 
w latach 90. w trzech kolejnych rządach główny inspektor sanitarny
i zastępca ministra zdrowia ds. sanitarno-epidemiologicznych

Prezes Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów
www.halat.pl/stowarzyszenie.html

 

RAD I RADON



Napój alkoholowy Typowa moc
% obj.
Typowa
pojemnosć
kufla/kieliszka
mililitry
Waga alkoholu
gramy
Piwo  3 - 6 500  12 - 24
Mocne piwo 7 - 12 330  19 - 32
Wino 6 - 22 125 6 - 22
Wódka 35 - 50 50 14 - 20
Likier 15 - 65 30 4 - 16

Jak widać, aby określic ilość spożytego alkoholu należy znać moc i objętość wypitych napojów, gdyż kufelek mocnego piwa może zawierać tyle samo czystego alkoholu, co "setka" wódki.

piwo 12% zawiera 9,6 grama alkoholu w 100 mililitrach (12 x 0,8 = 9,6g),
więc kufelek (mała flaszeczka) tego piwa o objętości 330 mililitrów zawiera niemal 32 g czystego alkoholu

wódka 40% zawiera 32 gramy alkoholu w 100 mililitrach,
więc "setka", czyli kieliszek o objętości 100 mililitrów tej wódki zawiera własnie 32 gramy czystego alkoholu
 
 

więcej:

ZAMROCZENIE ALKOHOLEM
I SKUTKI OSTREGO ZATRUCIA ALKOHOLEM
 



ALFABETYCZNY SPIS ZAWARTOŚCI
STRON INTERNETOWYCH DOMENY HALAT.PL
DOTYCZĄCYCH OCHRONY ZDROWIA