RAK - ZAPOBIEGANIE ZACHOROWANIOM
ELIMINACJA CZYNNIKÓW RAKOTWÓRCZYCH
I INNE ZASADY PREWENCJI RAKA



Aktualny stan wiedzy medycznej oparty o oszacowania epidemiologiczne opublikowane  w  październiku 2005r. przez naukowców Szkoły Zdrowia Publicznego Uniwersytetu Harvard pozwala przypisać dziewięciu zagrożeniom zdrowia częściowe sprawstwo zgonów z powodu dwunastu typów nowotworów złośliwych:
  1. Picie nawet najmniejszej ilości alkoholu - 5%
  2. Palenie nawet najmniejszej ilości tytoniu – 21%
  3. Spożycie owoców i warzyw poniżej 550 - 650 g/dzień (dotyczy dorosłych)  - 5%
  4. Zanieczyszczenie powietrza w  domach w wyniku użycia paliw stałych (węgla) bez odpowiedniej wentylacji – 0,5%
  5. Zanieczyszczenie powietrza w  miastach pyłem (dotyczy stężenia pyłu zawieszonego z separacją frakcji PM2,5  powyżej 7,5 mikrograma/metr szesc. i frakcji PM10 powyżej 15 mikrogramów/metr szesc) - 1% 
  6. Nadwaga i otyłość, gdy wskaźnik masy ciała przekracza  20 - 22 kg/m2 – 2%
  7. Brak wysiłku fizycznego odpowiadającego co najmniej wartości 400 KJ, gdy czas trwania umiarkowanego wysiłku fizycznego nie przekracza 2 i pół godziny na tydzień,–  2%
  8. Sprzęt do wstrzyknięć w zakładach opieki zdrowotnej przenoszący wirusowe zapalenie wątroby typu B i C –  2%
  9. Współżycie płciowe z mężczyzną przenoszącym wirusy brodawczaka ludzkiego – 3%


Wszystkie powyższe zagrożenia są sprawcami zaledwie 35% wszystkich przypadków raka. Ich działanie potęguje się wzajemnie i wpływa synergistycznie na działanie tysięcy innych substancji i czynników rakotwórczych, do których należą np. azbest i radon, obecne także w wodzie do picia.

Według danych Światowej Organizacji Zdrowia w  roku 2002r. 
w Polsce zarejestrowano 85 082 zgony na raka, 
a obliczona na pięcioletnie przeżycie liczba ludzi żyjących z rakiem wynosiła 283 500. 

Stąd można wyliczyć co następuje:

Gdyby nie alkohol, 
4 254 osoby nie zmarłyby na raka, a 14 175 osób nie żyłoby z rakiem.

Gdyby nie palenie tytoniu
17 867 osób nie zmarłoby na raka, a 59 535 osób nie żyłoby z rakiem.

Gdyby nie spożycie owoców i warzyw
poniżej 550 - 650 g/dzień przez dorosłych,
4 254 osoby nie zmarłyby na raka, a 14 175 osób nie żyłoby z rakiem.

Gdyby nie nadwaga i otyłość, 
gdy wskaźnik masy ciała przekracza  20 - 22 kg/m2,
      1 702 osoby nie zmarłyby na raka, a 5 670 osób nie żyłoby z rakiem.

Gdyby nie brak wysiłku fizycznego 
gdy umiarkowany wysiłek fizyczny zajmuje poniżej 2 i pół godziny na tydzień, 
1 702 osoby nie zmarłyby na raka, a 5 670 osób nie żyłoby z rakiem.

Gdyby nie sprzęt do wstrzyknięć w zakładach opieki zdrowotnej
przenoszący wirusowe zapalenie wątroby typu B i C,
1 702 osoby nie zmarłyby na raka, a 5 670 osób nie żyłoby z rakiem.

Gdyby nie współżycie płciowe z mężczyzną przenoszącym wirusy brodawczaka ludzkiego,
2 553 kobiety nie zmarłyby na raka, a 8 505 kobiet nie żyłoby z rakiem.

Gdyby ludzie na czas poznali prawdę o zagrożeniach,
    przynajmniej części z nich udałoby się przed nimi uratować. 

dr Zbigniew Hałat, 9. grudnia 2005


 
 
 

Od lat narasta w Polsce udział nowotworów
wśród wszystkich przyczyn zgonów,
równocześnie spada udział
chorób układu krążenia ogółem

W Polsce w roku 2002
zmarło 87 731 osób z powodu nowotworów złośliwych,
co stanowiło 25% zgonów ze wszystkich przyczyn,
drugą w kolejności określoną  przyczyną zgonu
była choroba niedokrwienna serca (51 469 - 14%),
trzecią - choroby naczyn mózgowych (41 033 - 11%),
a czwartą - miażdżyca (29 866 - 8%).

Z wyjątkiem najstarszej grupy wieku
nowotwory złośliwe
zbierają kilkakrotnie większe żniwo
niż każda z trzech
określonych chorób układu krążenia


 
 
 

W latach 1980 - 2000
gwałtownie narastała liczba
nowych zachorowań na nowotwory złośliwe
w niektorych grupach wieku.


 
 

W latach 1999 - 2001 w Polsce
 zarejestrowano w sumie
119 537 zachorowań na nowotwory złośliwe
wśród osób poniżej 60. r. ż.,
co stanowi prawie 2/5 wszystkich
zarejestrowanych zachorowań.
Rejestry nowotworów nie są kompletne,
w najlepszym przypadku
obejmują 80% wszystkich zachorowań.


 
 

W latach 1999 - 2003 nieco spadł
udział zgonów do 60 r. ż. wśród wszystkich zgonów
w Polsce i w większości województw.

Pomiędzy rokiem 2000 i 2002
stwierdza się wyraźny przyrost
udziału odsetkowego zgonów
z powodu nowotworów złośliwych
wśród wszystkich zgonów w całym kraju,
w niektórych województwach
znacznie przekraczający średnią krajową.


 
 

Kancerogeny w powietrzu, wodzie, żywności i napojach,
kosmetykach, lekach kupowanych bez recepty oraz
zagrażające pacjentom  i pracownikom wielu zakładów
są sprawcami codziennych zmagań Polaków
z okrutnym wrogiem - rakiem.
Liczba zachorowań na nowotwory złośliwe w Polsce
należy do najwyższych w Europie,  w żadnym przypadku
nie wolno jej wiązać tylko ze starzeniem się społeczeństwa
skoro ok. 2/5 nowych przypadków raka
rozpoznaje się u osób poniżej 60. r. ż.
Polska Unia Onkologii podaje, że odsetek pacjentów
podejmujących leczenie
we wczesnej fazie choroby nowotworowej
jest 4-krotnie niższy niż w w całej Europie i USA,
zaś odsetek wyleczeń wynosi 30%
(cała Europa - 40%, USA - 50%).
Gdy zawodzi
wczesne wykrywanie i leczenie
choroby wyniszczającej swoje ofiary i ich bliskich,
należy zrobić wszystko co możliwe,
aby ograniczyć do osiągalnego minimum zagrożenie
ze strony czynników rakotwórczych.





 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 



Napój alkoholowyTypowa moc
% obj.
Typowa
pojemnosć
kufla/kieliszka
mililitry
Waga alkoholu
gramy
Piwo 3 - 6500 12 - 24
Mocne piwo7 - 12330 19 - 32
Wino6 - 221256 - 22
Wódka35 - 505014 - 20
Likier15 - 65304 - 16

Jak widać, aby określic ilość spożytego alkoholu należy znać moc i objętość wypitych napojów, gdyż kufelek mocnego piwa może zawierać tyle samo czystego alkoholu, co "setka" wódki.

piwo 12% zawiera 9,6 grama alkoholu w 100 mililitrach (12 x 0,8 = 9,6g),
więc kufelek (mała flaszeczka) tego piwa o objętości 330 mililitrów zawiera niemal 32 g czystego alkoholu <>wódka 40% zawiera 32 gramy alkoholu w 100 mililitrach,
więc "setka", czyli kieliszek o objętości 100 mililitrów tej wódki zawiera własnie 32 gramy czystego alkoholu
  
Więcej
na temat związku
pomiędzy piciem piwa i rakiem jelita grubego



 

Felieton, 11. stycznia 2008r.

Używanie tytoniu to pojedyncza przyczyna zgonów, której najłatwiej zapobiec. 

Tytoń zabija mniej więcej co drugiego spośród wieloletnich użytkowników. W swoim najnowszym raporcie Amerykańskie Towarzystwo Walki z Rakiem (American Cancer Society) przytacza ostatnie dostępne wyliczenia obwiniające tytoń o śmierć jednego na ośmiu dorosłych przedwcześnie zmarłych. Spośród ofiar tytoniu niemal co trzecia osoba zmarła na raka, w większości przypadków na raka płuc.

Ogółem w XX wieku na całym świecie tytoń zabił 100 milionów ludzi i jest w głównej mierze odpowiedzialny za epidemię raka szerzącą się pod koniec ubiegłego stulecia w krajach uprzemysłowionych. Jeżeli palenie tytoniu nie ulegnie ograniczeniu, w XXI w. tytoń pochłonie jeden miliard istnień ludzkich, przede wszystkim w krajach rozwijających się. Obecnie pali tytoń około 1/3 ludności świata w wieku lat 15 i więcej, z czego 84% to mieszkańcy krajów rozwijających się i o gospodarce w okresie przejściowym. Do tych ostatnich zaliczana jest też Polska. Według prognoz ONZ spożycie tytoniu bardzo wzrośnie w krajach rozwijających się, ale spadnie w krajach najbogatszych, jak Wielka Brytania, Kanada, USA, Australia  i Skandynawia. 

Nie istnieje żadna bezpieczna dla zdrowia i życia forma używania tytoniu. Palenie tytoniu,  jego żucie, wciąganie przez nos w postaci tabaki, czy też mieszanie z innymi składnikami, zawsze jest obciążone poważnym ryzykiem ciężkiej choroby i przedwczesnej śmierci. Narastająca w Europie i Stanach Zjednoczonych popularność fajek wodnych (zwanych huka, szisza, lub nargile) budzi przerażenie epidemiologów, bo podstępnie, pod przykrywką egzotycznej przygody, wciąga w śmiertelny nałóg szukających nowości młodych ludzi,  zwłaszcza studentów. 

Im wcześniej człowiek jest narażony na działanie tytoniu, tym cięższe ponosi następstwa. Obok dobrze już znanych, nauka przedstawia coraz to nowe dowody. Substancja biała mózgu, stanowiąca skupiska wypustek nerwowych  (dendrytów i aksonów), ulega uszkodzeniu zarówno u dziecka w łonie używającej tytoń matki, jak i u narażonego na nikotynę nastolatka, którego rozwijający się mózg jest szczególnie podatny na uszkodzenie dojrzewających struktur przenoszenia impulsów nerwowych. Nikotyna wiąże się z tymi receptorami mózgu, które decydują o rozwoju neuronów. W efekcie młodzi ludzie nie potrafią skupić uwagi na wypowiadanych do nich słowach.

Nawet nie znając najnowszych doniesień naukowych, każdy zdaje sobie sprawę, że tytoń szkodzi, np. osobom palącym papierosy. Kaszel, chrypka, częste przeziębienia, zepsute zęby, niezdrowa cera, nasilające się dolegliwości różnych narządów, wreszcie jedna po drugiej choroba rozpoznana przez lekarza, coraz trudniej poddająca się leczeniu, wreszcie bardzo poważna diagnoza, której każdy palacz papierosów prędzej czy później się spodziewa, ale nie chce o niej myśleć, a tym bardziej o niej rozmawiać.

Nie ma co ukrywać - używanie tytoniu jest przejawem autodestrukcji, samozniszczenia.  Ta od dawna wysuwana hipoteza znalazła potwierdzenie w opublikowanych ostatnio wynikach trwających cztery lata badań kilku tysięcy młodych mieszkańców Monachium w Bawarii. Wyższe odsetki młodych ludzi cierpiących na  myśli samobójcze i podejmujących próby samobójstwa obserwowano wśród palących tytoń, co objaśnia się przede wszystkim wpływem nikotyny na obniżenie poziomu serotoniny w mózgu. Inne badania wykazały, że podobne cechy osobowości, jak impulsywność, agresywność i chwiejność emocjonalna, predysponują zarówno do palenia tytoniu, jak i do tendencji samobójczych. 

Autoagresji towarzyszy postawa agresywna wobec otoczenia. Każda osoba paląca tytoń jest źródłem emisji dymu tytoniowego o udowodnionej bezspornie szkodliwości dla osób na ten dym narażonych. Uzasadniając w ostatnich dniach zakaz palenia tytoniu w samochodach osobowych w obecności osób poniżej 18 roku życia, minister zdrowia Tasmanii, pani Lara Giddings stwierdziła, że dzieci narażone na dym tytoniowy w samochodach ponoszą większe ryzyko astmy, zapalenia płuc, zapalenia oskrzeli, kaszlu, świstów w klatce piersiowej, zapalenia ucha środkowego i zakażeń menigokokowych. Podobny zakaz wprowadza Kalifornia, dowodząc, że skażone dymem tytoniowym powietrze w samochodzie może być od 10 do 30 razy bardziej trujące niż najbardziej zanieczyszczone powietrze na ulicy. W efekcie dzieci chorują na astmę, zapalenie oskrzeli, zapalenie płuc i ucha środkowego. Świat broni niepalących przed agresją palaczy. Na samym początku 2008r. parlament Turcji uchwalił zakaz palenia tytoniu w obiektach publicznych. Kierując się najlepiej pojętym interesem swoich wyborców, nie ustępując przed protestami,  nieraz sterowanymi przez koncerny tytoniowe, parlamentarzyści tureccy odważnie stanęli w obronie zdrowia publicznego, nie zważając na to, a może właśnie dlatego, że tytoń pali 40% dorosłych Turków – 25 milionów ludzi niszczących zdrowie swoje i otoczenia. 

Zakazy palenia wewnątrz obiektów publicznych, łącznie z restauracjami, kawiarniami, hotelami stają się normą cywilizacyjną, a w wielu krajach, nawet bardzo egzotycznych coraz częściej wprowadzane są zakazy palenia tytoniu w miejscach  publicznych pod gołym niebem, na ulicy, na przystankach autobusowych i tramwajowych, w parkach itp. miejscach przebywania wielu ludzi, w tym dzieci i innych osób szczególnie wrażliwych na dym tytoniowy.

Agresji palaczy wszędzie stawiana jest tama.

W Polsce obowiązuje ustawa z dnia 9 listopada 1995 r. o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych. Nie dość, że przestarzała, nie dotrzymująca kroku rozwojowi cywilizacyjnemu całego świata, to jeszcze słabo egzekwowana. Efekt jej stosowania czyni z naszego kraju pośmiewisko w skali międzynarodowej. Palacze z Niemiec przekraczają Odrę i Nysę, aby w spokoju popalić w polskiej kawiarni. To brzmi, jak złośliwy dowcip o Polakach – Polish joke. Wystarczy przejść się po ulicy Marszałkowskiej, aby zadusić się dymem tytoniowym dmuchanym przez setki przechodniów prosto w twarz. Dym w restauracji, kawiarni, nie mówiąc o pubie czy dyskotece, też może zadusić. Nawet wchodząc do szpitala, trzeba przemknąć poprzez szpaler emitorów cuchnącego dymu tytoniowego, owszem stojących pod chmurką, ale zbyt blisko wejścia. To samo dotyczy wszelkich przystanków, kiosków itp. miejsc wysokiej koncentracji dymu tytoniowego. Przestrzeganie ustawy w szkołach dla ochrony najmłodszych i najbardziej wrażliwych na skutki palenia tytoniu, to naigrywanie się z prawa i strasznego losu tych ludzi, którzy już niedługo będą mieli uzasadnione pretensje o zaniedbanie opieki. Z ekranów telewizyjnych i kinowych nie schodzą idole z przyklejonymi do warg papierosami, jak Bogart w filmach z lat czterdziestych, zaś rozmaite autorytety, zwłaszcza te uparcie nam narzucane, bez papierosa nie mogą stanąć przed kamerą. Według ustawowej definicji jest to forma publicznego zachęcania do nabywania lub używania wyrobów tytoniowych.

dr Zbigniew Hałat



Felieton, 6. czerwca 2008r.

Pani Agata Mróz – Olszewska emanuje wielowymiarowym nieprzemijalnym pięknem. Jej postać jest darowanym nam wszystkim ucieleśnieniem horacjańskiego NON OMNIS MORIAR. Non omnis moriar multaque pars mei vitabit Libitinam - nie umrę w całości, wielka część mnie uniknie pogrzebu. 

Quintus Horatius Flaccus, poeta romanus illustrissimus, otrzymał zasłużoną nagrodę, której się spodziewał.

Tryptyk rzymski Jana Pawła II wskazuje jednak na inny niż wieczna sława sens  nieprzemijania:
Non omnis moriar — 
To co we mnie niezniszczalne,
teraz staje twarzą w twarz z Tym, który Jest!
(Część II MEDYTACJE NAD «KSIĘGĄ RODZAJU» NA PROGU KAPLICY SYKSTYŃSKIEJ, Rozdział 4. Sąd),

w brzmieniu łaciny naszych czasów:
"Non Omnis Moriar 
What is imperishable in me 
now stands face to face with Him Who Is!"
(John Paul II, THE ROMAN TRIPTYCH).

Pani Agata staje też twarzą w twarz przed zwykłymi śmiertelnikami, przed każdym z nas. I pyta, ponieważ ma do tego prawo: czy dobrze zrozumieliście przykład mojego życia? Ja swojego życia nie zmarnowałam, choć było tak krótkie. Czy wszyscy, ale to wszyscy, doceniacie już wartość przekazywania życia człowieka? Jestem przecież z wami w osobie mojej małej córeczki. I wreszcie: co zrobiliście, aby przed moim losem uchronić innych młodych ludzi?

Nad tym ostatnim problemem nie wolno przejść obojętnie. Zgromadzona wiedza epidemiologiczna jest dość przekonująca, aby ograniczać do osiągalnego minimum zagrożenia zdrowia, których następstwem może być zespół mieloblastyczny i szereg innych ciężkich chorób. Są to: pestycydy, toluen, benzen, środki ochrony roślin, nawozy sztuczne, farby do włosów, ksylen, chloramfenikol (też wykrywany w miodzie), dym tytoniowy, metale ciężkie, promieniowanie jonizujące, niektóre leki i czynniki genetyczne. Dlaczego szalejąca w Polsce epidemia raka wśród młodych ludzi nie powoduje zainteresowania żadnego z kolejnych rządów opracowaniem kompleksowego programu zapobiegania chorobom nowotworowym? Polsce potrzebny jest natychmiast realny, niepodatny na korupcję, program prewencji raka. Nie tylko profilaktyki i nie tylko terapii, ale właśnie prewencji. Nie mogąc liczyć na partie i wyłaniane z nich władze, budujmy własnymi siłami, metodą modułową,  polski narodowy program prewencji chorób nowotworowych dedykowany pamięci pani Agaty Mróz – Olszewskiej. Do problemów najtrudniejszych do rozwiązania będzie należeć eliminacja czynników rakotwórczych w wodzie do picia.

22. czerwca o godz. 12.00 w Sanktuarium Matki Bożej Dobrej Rady i Mądrości Serca w Sulistrowiczkach, gmina Sobótka, 42 km na południe od Wrocławia, odbędzie się doroczne spotkanie Rodzin Katolickich przed obrazem Matki Bożej Dobrej Rady. Uroczystą mszę św. odprawi J. E. Ks. Biskup Józef Pazdur z udziałem wikariusza Biskupiego i Dyrektora wydziału Duszpasterskiego Kurii Metropolitalnej Wrocławskiej – ks. Dr. Mariana Biskupa, przy relikwiach św. Joanny Beretty Molli. O godz. 11.00 okazja do spowiedzi św., o 11.30. dwugłos na temat współczesnej rodziny, o 12.00 Msza św. z homilią ks. Biskupa, słowo ks. Dr. Mariana Biskupa. O 13.30 ks. prałat Ryszard Staszak, twórca i kustosz sanktuarium otworzy spotkanie, już właściwie światowe, par połączonych węzłem małżeńskim u stóp góry Ślęży, świętej góry Prasłowian. O tej tajemniczej górze, od której pochodzi nazwa całej śląskiej krainy, ks. prałat Ryszard Staszak powiedział  "Kiedyś szukano tu Boga -  dzisiaj ludzie szukają tu kontaktu z Bogiem, którego już znają".

dr Zbigniew Hałat


 
 

dr Zbigniew Hałat

"Ryzyko raka w następstwie spożywania wędzonych przetworów mięsnych "

 Podręczniki towaroznawstwa mięsa i przetworów mięsnych zawierają wykaz produktów suchej destylacji węgla zawartych w dymie powstającym w wyniku spalaniu drewna przy małym dostępie powietrza. Są to m. in.: kreozot, fenol, formaldehydy, kwas octowy. Docenia się właściwości odkażające tych substancji, w szczególności formaldehydów, których stężenie w gęstym dymie wędzarniczym sięga 2 gramów na metr sześcienny. Gęstość dymu określa się za pomocą żarówki 40 W, której światło widoczne z odległości 7 m oznacza dym rzadki, a niewidoczne z odległości 60 cm – dym gęsty. W wyniku spalania drewna drzew bogatych w  żywicę, zwłaszcza iglastych, na powierzchni wędzonek pojawia się sadza. Wędzenie bez dymu, czyli na mokro, jeszcze przed półwieczem polegało na zanurzeniu wyrobu mięsnego na kilka godzin w roztworach sadzy, octu drzewnego i innych produktów suchej destylacji węgla. Podkreślano, że sposób ten daje tylko pozornie efekt wędzenia. Nie przyczynia się on bowiem do utrwalenia wędlin, a nadaje im jedynie zapach i smak zbliżony do smaku i zapachu wędlin naprawdę wędzonych. Zalecano przygotować ? kg sadzy  drzewnych (z komina), zalać 8 litrami wody i gotować tak długo aż płyn wygotuje się do połowy pierwotnej ilości. Płyn wystudzić i zostawić w spokoju przez 12 godzin, następnie delikatnie zlać przez sito i rozpuścić w nim 1 szklankę soli. Tak przygotowanym płynem zalać mięso. Większe kawałki powinny zostać w płynie przez 48 godzin, mniejsze zaś – przez 12 godzin. 
Sadza była pierwsza na długiej już liście środowiskowych czynników rakotwórczych. W 1775r. londyński lekarz Percivall Pott stwierdził, że występująca u kominiarzy charakterystyczna zmiana chorobowa nie jest objawem jednej z chorób wenerycznych szalejących wówczas w Londynie z siłą nie mniejszą niż obecnie, ale jest rakiem skóry moszny w następstwie odkładania się sadzy w fałdach skórnych. Rak Potta, rak kominiarzy, to pierwszy nowotwór złośliwy, który medycyna uznała za wywołany czynnikiem zewnętrznym a nie wewnętrznym, a tym samym otwierający pole dociekań epidemiologii nowotworów będących następstwem narażenia skóry i błon śluzowych na czynniki rakotwórcze. W nawet najbardziej delikatnych okolicach ciała skóra chroniona jest pancerzem warstwy rogowej naskórka, co czyni ją znacznie bardziej oporną na atak czynników szkodliwych niż pozbawioną tego pancerza błonę śluzową, np. przewodu pokarmowego. W przypadku błon śluzowych jamy ustnej, przełyku, żołądka, jelita cienkiego i grubego narażenie na sadzę zawierającą szereg  ściśle zdefiniowanych substancji rakotwórczych, próg bezpieczeństwa konsumenta, zgodnie z rozporządzeniem (WE) nr 1881/2006 ustalającym najwyższe dopuszczalne poziomy niektórych zanieczyszczeń w środkach spożywczych, wyznacza zawartość w jednym  kilogramie wędzonego mięsa i przetworów mięsnych 5 mikrogramów benzo[a]pirenu jako markera obecności i  następstw wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych o działaniu rakotwórczym. W odróżnieniu od starych receptur (3/4 kg sadzy z komina zalać 8 litrami wody!) rozporządzenie (WE) nr 2065/2003 w sprawie środków aromatyzujących dymu wędzarniczego używanych lub przeznaczonych do użycia w środkach spożywczych lub na ich powierzchni znacznie lepiej precyzuje zagadnienia nieznane ludzkości od zarania, a lekceważone do dnia dzisiejszego:  „skład chemiczny dymu jest złożony i zależy między innymi od rodzaju użytego drewna, zastosowanej metody uzyskiwania dymu, zawartości wody w drewnie oraz temperatury i stężenia tlenu w czasie wytwarzania dymu. Wędzone środki spożywcze zwykle wywołują obawy natury zdrowotnej, szczególnie odnoszące się do ewentualnej obecności wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych. Ponieważ aromaty dymu wędzarniczego są wywarzane z dymu, który jest poddawany frakcjonowaniu i procesom oczyszczania, zastosowanie aromatów dymu wędzarniczego ogólnie uważane jest za stwarzające mniej obaw natury zdrowotnej niż tradycyjny proces wędzenia. W ocenie bezpieczeństwa należy jednak wziąć pod uwagę szersze zastosowanie środków aromatyzujących dymu wędzarniczego w porównaniu do wędzenia konwencjonalnego. (…) Produkcja tych środków aromatyzujących dymu wędzarniczego zaczyna się od kondensacji dymu. Skondensowany dym jest zwykle rozdzielany za pomocą procesów fizycznych na początkowy koncentrat dymny w roztworze wodnym, nierozpuszczalną w wodzie ciężką fazę smołową oraz nierozpuszczalną fazę oleistą. Nierozpuszczalna faza oleista jest produktem ubocznym i nie nadaje się do produkcji aromatu dymnego. Wstępny koncentrat i frakcje nierozpuszczalnej w wodzie ciężkiej fazy smołowej, "początkowe frakcje smołowe", są oczyszczane w celu usunięcia składników dymu, które są najbardziej szkodliwe dla zdrowia ludzkiego. Następnie mogą one być odpowiednio stosowane w takiej postaci w środkach spożywczych lub do produkcji pochodnych aromatów dymu wędzarniczego, otrzymywanych poprzez dalsze odpowiednie przetwarzanie fizyczne, takie jak procesy ekstrakcji, destylacji, koncentracji poprzez odparowanie, absorpcji lub rozdzielanie techniką membranową oraz dodanie składników żywnościowych, innych środków aromatyzujących, dodatków do żywności lub rozpuszczalników, bez uszczerbku dla bardziej szczegółowego prawodawstwo wspólnotowego.” Warunki produkcji w pierwszej kolejności odnoszą się do oczywiście do drewna – „drewno użyte do produkcji produktu początkowego nie jest poddane obróbce, celowo lub nie, przy użyciu substancji chemicznych w okresie sześciu miesięcy bezpośrednio poprzedzającym jego ścięcie lub następującym po jego ścięciu, chyba że można udowodnić, że użyta substancja nie stwarza ryzyka potencjalnie toksycznych substancji w czasie spalania. Osoba, która wprowadza do obrotu produkty początkowe, musi być w stanie przedstawić odpowiednie poświadczenie lub dokumentację, że wymóg ustanowiony w pierwszym akapicie został spełniony.” Artykuł 4 „Ogólne zastosowanie i wymogi bezpieczeństwa” przewiduje, że „zastosowanie środków aromatyzujących w środkach spożywczych lub na ich powierzchni jest dozwolone tylko wówczas, gdy w sposób wystarczający zostało przedstawione, że
- nie stwarza to ryzyka dla zdrowia ludzkiego,
- nie wprowadza w błąd konsumentów.”

I tu zaczynają się problemy, jakich wiele w obszarze medycyny konsumenta: praktyka swoje, prawo swoje, a nauka głosi jeszcze co innego. Nie podejmując w tym miejscu dyskusji na temat stanu przestrzegania wymagań sanitarnych Wspólnot Europejskich w tym czy w innym kraju członkowskim Unii Europejskiej można z góry przyjąć założenie graniczące z pewnością, że żadne tradycyjne wędzenie nie zapewnia konsumentowi bezpieczeństwa takiego jak używanie środków aromatyzujących dymu wędzarniczego o określonych prawem warunkach produkcji produktów początkowych, w których maksymalna zawartość  benzo[a]pirenów wynosi 10 mikrogramów/kg, a benz[a]antracenu - 20 mikrogramów/kg. A mimo to trwają ożywione dyskusje co do szkodliwości poszczególnych frakcji aromatów i ponawiane są próby wycofania wielu z nich. Paradoksalnie, obok maniakalnego grillowania o każdej porze dnia i nocy oraz w każdym miejscu z balkonem osiedlowego wieżowca włącznie, coraz więcej osób zajmuje się wędzeniem w przydomowych wędzarniach i to nie tylko dla zabawy. Entuzjaści podkreślają, że w zderzeniu z ofertą sklepową własna wędzonka jest znacznie tańsza, ponieważ po zbudowaniu wędzarni płaci się tylko za surowiec mięsny i grosze - o ile w ogóle - za drewno, smaczniejsza, gdyż dokładnie dostosowana do własnych upodobań i wreszcie zdrowsza, bo bez dodatków chemicznych i genetycznie modyfikowanych. Prawda to niewątpliwa, pod warunkiem, że konstrukcja i funkcja własnej wędzarni oraz użyte drewno gwarantują bezpieczeństwo na poziomie wyżej podanych wymagań co do zawartości benzo[a]pirenu, co w praktyce jest mało realne, aczkolwiek możliwe do sprawdzenia w laboratorium. Produkty osmolone sadzą nie wymagają badań, ponieważ swoim wyglądem wystarczająco dobitnie ostrzegają przed rakiem.

Opublikowany z końcem 2007r. Drugi Raport Światowego Funduszu Badań nad Rakiem i Amerykańskiego Instytutu Badań nad Rakiem pt. „Żywność, Żywienie, Aktywność Fizyczna i Prewencja Raka w Perspektywie Globalnej” uwzględnił 17 badań epidemiologicznych typu retrospektywnego i 2 typu ekologicznego dotyczących związku pomiędzy spożywaniem produktów wędzonych a rakiem żołądka. W 14 badaniach kliniczno-kontrolnych wykazano zwiększone ryzyko w grupie  najwyższego spożycia w porównaniu z grupą spożycia najniższego, z czego w 11 badaniach stwierdzono zależność istotną statystycznie. Ponad połowa badań wykazała ryzyko względne wyższe niż 1,5. Dla porządku należy dodać, że wyników żadnego z badań nie skorygowano na obecność zakażenia  Helicobacter pylori. W jednym z badań przekrojowych wykazano statystycznie istotne narastanie ryzyka raka żołądka wraz ze zwiększaniem spożycia produktów wędzonych, zaś w drugim zależność odwrotną, choć jeden składnik wędzonej żywności (3,4-benzopiren) był związany ze zwiększeniem ryzyka. Siłę dowodów na ryzyko raka żołądka  w następstwie spożywania wędzonek (w tym mięsa i jego przetworów, łącznie z wcześniej peklowanym i solonym), panel badaczy uznał za ograniczoną, acz sugestywną. 

Jednak siłę dowodu na ryzyko raka jelita grubego w następstwie spożywania mięsa czerwonego, a także przetworów mięsnych, ten sam panel -  w oparciu o argumenty, które wychodzą poza zakres niniejszego artykułu - uznał za w pełni przekonującą oraz zalecił ograniczyć spożycie mięsa czerwonego i unikać przetworów mięsnych, wyznaczając przy tym dopuszczalne poziomy ich spożycia: 
 

Cel dla zdrowia publicznego
Przeciętne spożycie czerwonego mięsa nie powinno być wyższe niż 300 g na tydzień,
w tym niewielka ilość, o ile jakakolwiek, może przypadać na przetwory mięsne.

Zalecenie indywidualne
Osoby spożywające czerwone mięso powinny ograniczyć się do 500 g na tydzień, 
w tym niewielka ilość, o ile jakakolwiek, może przypadać na przetwory mięsne.

Objaśnienia

„Czerwone mięso” to mięso wołowe, wieprzowe, baranie i kozie zwierząt udomowionych, włącznie z wchodzącym w skład żywności przetworzonej.
„Przetwory mięsne” to mięso konserwowane poprzez wędzenie, peklowanie lub solenie, albo też dodanie chemicznych substancji konserwujących, włącznie z wchodzącym w skład żywności przetworzonej.
Podane ilości mięsa odnoszą się do wagi potraw. 300 g mięsa gotowego do spożycia uzyskuje się z około 400 – 450 g mięsa surowego, a 500 g  mięsa gotowego do spożycia – z około 700 – 750 g mięsa surowego

Według Głównego Urzędu Statystycznego spożycie mięsa łącznie z mięsem przeznaczonym na przetwory w 2006 r. osiągnęło w Polsce rekordową, nie notowaną w przeszłości liczbę 70 kg na osobę, co oznacza spożycie 1 400 g mięsa na tydzień, w tym udział czerwonego mięsa zapewne znacznie przekraczający zalecane 400 – 450 g mięsa surowego, a na pewno udział przetworów mięsnych wielokrotnie przekraczający zalecaną niewielką ilość, która właściwie powinna być zredukowana do zera.

W Polsce rak jelita grubego zajmuje drugie miejsce u kobiet (za rakiem piersi) i u mężczyzn (za rakiem płuca), a w odróżnieniu od krajów porównywalnych u nas wieloletni trend zachorowań ma tendencję wzrostową (vide http://halat.pl/rak.html).
 
 

 

więcej:

ZAGROŻENIA ZDROWIA ZE STRONY WĘDLIN



 
 
ŚWIAT KONSUMENTA Nr 3 (75) marzec 2008

Strona Hałata

Pij, pij, aż ci szczęka odpadnie

Kiedy już się nie wie, co zrobić z nadmiarem gotówki, łatwo sięgnąć po gadżety reklamowane w dziale zdrowie i uroda. Zanim wyjdą na jaw odłożone w czasie niemiłe skutki szarlatańskiego pomysłu, jego sprzedawca potrafi stworzyć rozbudowany system akwizycji, podparty przez „naukawe” autorytety i sprzedajnych ekspertów od spraw wszelkich… 

Ach, pani profesor! Och, panie docencie! – niesie się głośnym echem po konferencyjnych salach i telewizyjnych studiach, oddając szczery zachwyt luminarzy nauki nad postępem medycyny w służbie zdrowia i urody. Jak tu nie wierzyć autorytetom, dopingowanym głębokimi przemyśleniami gwiazd estrady, sportu, polityki i dziennikarstwa. Ponieważ cena niezależnej opinii celebreties może przekraczać możliwości budżetu promocyjnego, product placement znakomicie demokratyzuje dostęp do ukrytej reklamy, wprawdzie nielegalnej, ale powszechnie praktykowanej. Z pozoru niewinna i pełna troski rozmowa w studio telewizyjnym zapewnia nadawcy miłość widzów o miękkich serduszkach i grubą kasę od zleceniodawcy. Tak było, jest i będzie dopóki kryptoreklama nie znajdzie finału w sądzie, bowiem w odróżnieniu od reklamy, za treść której redakcja nie odpowiada, za skutki krypciochy redakcja odpowiada jak najbardziej. 

Na co umrzesz?

Choć nieproszony, pozwolę sobie udzielić przyjacielskiej rady właścicielom środków masowego przekazu: zacznijcie odkładać na odszkodowania za współudział w sprawstwie. Czy to osoba poszkodowana, czy też nieutulona w żalu rodzina, prędzej czy później zgłosi się po waszą część zysków z nielegalnego reklamowania produktu zagrażającego zdrowiu i życiu, bądź też osiągniętych w wyniku zaprzeczania istnieniu ryzyka dla zdrowia i życia. W Polsce to raczej później, zważywszy na niewyobrażalny na tle dorobku cywilizacji w XXI w. dialog zamieszczony na łamach tygodnika „Przekrój” 17. stycznia 2008 r. Z red. Piotrem Najsztubem rozmawia przewodniczący Komisji Zdrowia Sejmu bieżącej kadencji dr Bolesław Piecha, ginekolog:
„Red. Najsztub: …Panie pośle, panie doktorze, czytał pan wyniki jakichś długofalowych, wnikliwych badań na temat skutków tak zwanego biernego palenia?
Dr Piecha: Takich nie było.
(…)
Red. Najsztub: Pozwoli pan, że panu przypalę.
Dr Piecha: Dziękuję! (tu poseł się zaciąga) Na wycinkowe badania powoływać się można. I pierwszą sprawą jest oczywiście cała masa chorób krążenia, które przypisuje się papierosom jako jednemu z głównych czynników.”

W 2002 r. grupa ekspertów zawodowo zajmujących się tematem pod egidą Międzynarodowej Agencji Badań nad Rakiem (IARC) należącej do Światowej Organizacji Zdrowia ustaliła, że istnieje statystycznie istotny i spójny związek między ryzykiem raka płuca u osób niepalących a narażeniem na dym tytoniowy pochodzący od ich palących małżonków. Gdy pali mąż, żona ponosi 20% większe ryzyko raka płuca, niż małżonka niepalącego. Dym żon jest jeszcze bardziej trujący dla niepalących mężów – dodatkowe ryzyko raka płuca wynosi u nich 30%. Z kolei dodatkowe ryzyko raka płuca u pracowników narażonych na dym tytoniowy w miejscu pracy wyliczono na 12-19%. Średnie stężenie dymu tytoniowego w domach palaczy i w miejscach pracy, gdzie wolno palić, mieści się w granicach 2-10 mikrogramów na metr sześcienny powietrza, a główne substancje rakotwórcze dymu tytoniowego to: benzen, 1,3-butadien, benzo[a]piren i 4-(metylonitrozamino)-1-(3-pyridyl)-1-butanon. Z tych powodów IARC zaliczyła wdychany przez osoby niepalące dym tytoniowy w środowisku do kategorii czynników rakotwórczych dla człowieka, czyli do grupy 1.

W 2004 r. w Polsce z powodu raka płuca zmarło 16 565 mężczyzn (1/3 wszystkich zgonów z powodu raka u mężczyzn) i 4 641 kobiet (1/8 wszystkich zgonów z powodu raka u kobiet). Dwie osoby na pięć zmarłych na raka płuca nie osiągnęły 65. roku życia. Polska ze standaryzowanym współczynnikiem umieralności 66,7 na 100 000 ludności zajmuje najwyższą niechlubną pozycję spośród 33 państw, które dotychczas przekazały do WHO dane dotyczące zgonów mężczyzn na raka płuca w 2004 r. W Wielkiej Brytanii ten sam współczynnik jest niemal o połowę niższy i wynosi 34,7.

Klub naprawy poprawy urody

Swojego czasu minister zdrowia wykurzał mnie skutecznie z narad kierownictwa ministerstwa zdrowia. Kłęby dymu wypełniały nawet sekretariat ministra, a zaniepokojeni interesanci chcieli wzywać straż pożarną. Dym tytoniowy osobom odpowiedzialnym za zdrowie publiczne w Polsce niezmiennie nie pozwala dostrzec opinii powszechnie szanowanych. Prof. Konrad Jamrozik w 2005 r. na łamach prestiżowego British Medical Journal (BMJ) stwierdził, że dym tytoniowy w środowisku pracy odbiera życie co najmniej dwóm pracownikom na dzień pracy, razem 617 w ciągu roku, w tym 54 pracownikom obsługi gości, a palenie w domu w ciągu roku zabija 2 700 osób w wieku 20-64 lat i 8 000 osób powyżej 64. roku życia. Narażenie na dym tytoniowy w pracy składa się na 1/5 wszystkich zgonów osób narażonych na dym tytoniowy w środowisku i na połowę zgonów pracowników obsługi gości. Wdychanie cudzego dymu tytoniowego miało doprowadzić do 1 372 zgonów na raka płuca, 5 239 zgonów z powodu choroby niedokrwiennej serca i 4 074 zgonów w następstwie udaru mózgu. Warto przenieść te oszacowania na nasze podwórko. W Polsce odsetek palących mężczyzn spadł z 64% w latach 70. ubiegłego wieku do 40% w latach 2000-2004, odsetek palących kobiet w tym czasie wzrósł z 21% do 25%. W Wielkiej Brytanii odsetek palących w latach 2000-2004 szacuje się na 27% wśród mężczyzn i 24% wśród kobiet. Ludność Polski w 2005 r. to 38,2 mln, Wielkiej Brytanii – 60,2 mln. Mając wszystkie dane, każdy z proporcji może sobie wyliczyć, na co umrą Polacy zmuszani do filtrowania cudzego dymu tytoniowego i w razie potrzeby przedstawić swoje oszacowania w sądzie. 

Zanim palacze i niepalące ofiary dymu tytoniowego pożegnają się z zadymionym światem, z przerażeniem obejrzą w lustrze postępujące zniszczenie skóry twarzy pod wpływem dymu tytoniowego. Tych, których na to stać, niewątpliwie skusi reklama i kryptoreklama zastrzyków Botoxu – jadu kiełbasianego porażającego mięśnie mimiczne twarzy. Wiele osób, dla których stosowanie Botoxu stało się rutyną na równi z goleniem – odpowiednio do płci – twarzy lub nóg, zbliża się do ideału piękna reprezentowanego przez Michaela Jacksona i Nicole Kidman, a opartego o unieruchomienie mimiki na stałe. Uśmiech smutnego Arlekina można jednak skorygować operacyjnie. Medycyna w służbie zdrowia i urody jakże owocnie dla siebie samej dysponuje ofertą adresowaną do także do tych, którym Botox spowodował opadanie powiek. Zabieg nosi nazwę plastyki powiek (blefaroplastyka) i o jego skuteczności może zaświadczyć sam George Clooney. Za bagatelne 1 000 euro można wejść do elitarnego klubu naprawy poprawy urody. 

Woda naturalnie uranowa

Według niektórych opinii sprawa jest jeszcze bardziej prosta. Wystarczy napromieniować się do syta i odzyskać piękno, młodość i jurność. Do dzisiaj woda radioaktywna uznawana jest za tworzywo uzdrowiskowe o wartościach leczniczych, które miałoby leczyć wiele chorób, w tym poprzez podnoszenie poziomu hormonów płciowych. Skoro jest lekiem, nie może równocześnie nadawać się do powszechnego spożycia, a zwłaszcza przez kobiety w ciąży, dzieci i młodzież oraz osoby cierpiące na choroby, w których poziom estrogenów i androgenów decyduje o przeżyciu, jak rak piersi czy prostaty. To samo z inhalacjami w dawnych kopalniach uranu. Ciekawe, czy racje medycyny wieku rozwojowego i epidemiologii raka uchronią kobiety i ich nienarodzone jeszcze dzieci przed pracą w kopalniach. Kierując się zasadą równouprawnienia, Komisja Europejska stara się wymusić wykreślenie prac pod ziemią we wszystkich kopalniach z wykazu prac wzbronionych kobietom. To dalszy postęp myśli prawdziwie europejskiej. Jeszcze w 2003 r. opublikowany pod szyldem Unii Europejskiej „Europejski kodeks walki z nowotworami złośliwymi” nie pozostawia wątpliwości, że to badania na górnikach zawodowo narażonych na wysokie stężenia radonu w powietrzu dostarczyły przekonujących dowodów, że radon wywołuje raka płuca. Ekstrapolacja danych z tych badań pozwala stwierdzić, że radon jest drugą po paleniu papierosów najważniejszą przyczyną zachorowania na raka płuca w ogólnej populacji oraz że większość spowodowanych radonem raków płuca występuje u palaczy lub byłych palaczy. Wnioski te potwierdzają wyniki uzyskane bezpośrednio, tj. w badaniach nad ryzykiem zachorowania na raka płuca u osób narażonych na radon w budynkach mieszkalnych.(…). Budując nowy dom można zazwyczaj kosztem niewielkich nakładów zabezpieczyć wnętrze przed nadmiernym stężeniem radonu. W budynkach istniejących ograniczenie wnikania radonu jest na ogół również możliwe. Zabezpieczenie przed radonem będzie przynosić największe skutki zdrowotne szczególnie u osób palących. Myśl ta znajduje udokumentowanie w artykule opublikowanym w 2004 r. w BMJ: radon w mieszkaniach jest przyczyną 9% przypadków raka płuc, 2% wszystkich przypadków raka w Europie. Dla osób przebywających w mieszkaniach, w których stężenie radonu przekracza poziomy wcześniej uznawane za nieszkodliwe, tj. 100 Bq/m? (bekereli na metr sześcienny) palenie tytoniu i/lub przebywanie w dymie tytoniowym stwarza poważne ryzyko zachorowania na raka płuc. Ryzyko palących 15-25 papierosów dziennie jest 25,8 (21,3 do 31,2) razy wyższe w porównaniu z nigdy nie palącymi. 

I pomyśleć, że głównym zmartwieniem niektórych mieszkańców Karpacza, jest zakopiańska architektura domów pięknie zdobiących podnóże Śnieżki, a nie troska o zdrowie swoich dzieci, własne i turystów. Po odkręceniu kranu z wodą zawierającą radon kabina prysznicowa, łazienka i kuchnia zamienia się w komorę gazową, w której radioaktywność kilkadziesiąt razy przekracza dopuszczalne wartości. Państwowy Zakład Higieny stwierdził, że większość ujęć wód na terenie Pogórza Karkonoskiego pobiera do zasilania wodociągów wody podziemne, które wykazują znaczą koncentrację radonu. Zakres obserwowanych stężeń wynosił od 87,5 Bq/l do 818,1 Bq/l. Zaopatrzenie Karpacza w wodę pochodzi zarówno z ujęć powierzchniowych o niskim stężeniu radonu (poniżej 10 Bq/l) oraz z ujęć podziemnych (głębinowych) o wysokim stężeniu radonu (do 541,0 Bq/l). Stężenie radonu w wodzie ze studni indywidualnych było podobne do stężenia radonu w wodzie pochodzącej z ujęć głębinowych. Radon jest jednym z produktów rozpadu uranu. Według Państwowego Instytutu Geologicznego koncentracje uranu w warstwie powierzchniowej w Polsce wahają się w granicach od 0 do 13,3 g/tonę. Prawie całe Sudety charakteryzuje wartość powyżej 2 g/tonę, w bloku karkonosko-izerskim – 3-5 g/tonę, w pojedynczych punktach ponad 13 g/tonę. Wody pobrane z tamtejszych podziemnych ujęć z reguły zawierają radon, który ulatuje w powietrze, ale też izotopy radu 226Ra i 228Ra. Podobnie wody karpackie, co wykazały badania Państwowego Instytutu Górniczego opublikowane w 2000 r. Im woda wyżej zmineralizowana, tym więcej izotopów radu. 

W przedwojennej Ameryce woda wzbogacona radem była hitem rynkowym, na którym zbił fortunę niejaki William J. A. Bailey, fałszywy lekarz wyrzucony już z college’u. Twierdził, że opatentowany przez niego Radithor leczy wiele chorób poprzez stymulację hormonalną. Współpracującym lekarzom oferował 17% rabatu za receptę na każdą dawkę wody z radem. Do czasu. Prawie 1 400 butelek Radithoru wypił sławny przemysłowiec, sportowiec i playboy Eben McBurney Byers, zanim nagromadzony w kościach rad doprowadził do ich licznych złamań, a nawet ubytków kości czaszki i szczęki. Zmarł w 1932 r. żegnany tytułem w Wall Street Journal „Zanim mu szczęka odpadła, woda z radem działała świetnie”.
 

dr Zbigniew Hałat 

lekarz specjalista epidemiolog, 
w latach 90. w trzech kolejnych rządach główny inspektor sanitarny
i zastępca ministra zdrowia ds. sanitarno-epidemiologicznych

Prezes Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów
www.halat.pl/stowarzyszenie.html

 

RAD I RADON


4. lutego Międzynarodowy Dzień Walki z Rakiem

Felieton, 18. stycznia 2013

Nieuchronność śmierci jest przedmiotem zainteresowania wielu dyscyplin naukowych. Godne uwagi są tu niemal sztandarowe dla części z nich sentencje z charakterystyczną dla łaciny precyzją i zwięzłością odnoszące się do sedna rzeczy. Czym dla dziedzin zajmujących się życiem wiecznym jest łacińska paremia MEMENTO MORI (pamiętaj, że umrzesz), tym dla fundamentów medycyny zabiegającej o życie doczesne w osiągalnym zdrowiu jest fraza spotykana w miejscach badań osób zmarłych - HIC MORTUI DOCENT VIVOS (tutaj zmarli uczą żywych). Właśnie od zmarłych żywi nauczyli się niemal wszystkiego, co składa się na aktualny stan wiedzy medycznej w obszarze prewencji, profilaktyki, diagnostyki, terapii. Za pomocą prostych porównań losów ludzi narażonych i nienarażonych na ściśle określone czynniki szkodliwe można stwierdzić co tak naprawdę szkodzi zdrowiu i posługując się prawem sanitarym, dążyć do możliwego do osiągnięcia zminimalizowania zagrożenia ze strony tych czynników całych populacji, które od dnia wprowadzenia nowych norm sanitarnych są chronione przed szkodliwościami obecnymi w wodzie, w żywności, w powietrzu atmosferycznym i w pomieszczeniach, na stanowiskach pracy, czy np. w zakładach lecznictwa.

Koszt wprowadzenia każdej normy jakościowej, zwłaszcza służącej ochronie zdrowia ludzi jest niezwykle wysoki, może być wręcz rujnujący dla całych działów gospodarki, więc każda norma sanitarna musi być wyjątkowo mocno uzasadniona. Wśród dowodów ważne znaczenie mają wyniki sekcji zwłok, badań histopatologicznych wycinków pobranych za życia i po śmierci ofiar narażenia na konkretne stężenia i natężenia czynników szkodliwych. Gdyby funkcjonariuszom państwa odpowiedzialnym za egzekwowanie norm sanitarnych były dobrze znane przyczyny, dla których normy te muszą być przestrzegane, zapewne niewielu lekarzy spośród jeszcze pozostałych w strukturach sanepidu i sanepidowi podobnych systemów ochrony zdrowia publicznego postawiło by korzyści z posady przed etyką zawodową. Oczywiście, ta uwaga dotyczy tylko tych lekarzy, którzy spełniają kryteria etyki zawodowej, ściśle określone ustawowo i kodeksowo, zresztą.

Złożenie podpisu i przystawienie lekarskiej pieczątki pod orzeczeniem o przydatności wody z konkretnego wodociągu czy żywności z określonej partii produkcyjnej do spożycia, wymaga pewnej zdolności do myślenia może nie abstrakcyjnego, jakby to nazwali żałośni w swym nieuctwie politycy, ale, nazwijmy to – uogólniającego los pojedynczego pacjenta, ba – zupełnie zdrowego pierwszego lepszego człowieka z ulicy, na wręcz nieprzewidywalną zmienność różnych uwarunkowań skutków narażenia w populacji pozostającej pod opieką. W skład tej populacji wchodzą także i najsłabsi i narażeni na synergistyczne, wzajemnie potęgujące się skutki rozmaitych czynników szkodliwych, najczęściej wcale albo słabo zidentyfikowane. Filozofia budowania norm sanitarnych zakłada, że punktem odniesienia jest właśnie zdrowie tych najsłabszych a nie werbunkowych kategorii A. Gdy niezbędnie potrzebne normy sanitarne nie są przestrzegane, bo służby odpowiedzialne za kontrolę i nadzór w obszarze zdrowia publicznego lekceważą swoje ustawowe obowiązki, zamiast planowego systematycznego działania, marnotrawią powierzone im siły i środki, aby akcyjnie wykonać polityczne zlecenia na rzecz poprawy wizerunku rządzących partii, prędzej czy później tragiczne skutki muszą się ujawnić.

Zwykły Kowalski staje się pacjentem. Nagle okazuje się, że pani Nowak z naszego biura jest chora na raka. Rodzice małego rodzeństwa z sąsiedztwa, które już wcześniej miało problemy z odpornością, zaczynają intensywnie poszukiwać ratunku dla swoich dzieci.

W tym oto momencie ludzie z kategorii zdrowych z tzw. populacji generalnej przechodzą do kategorii chorych wymagających diagnozowania, leczenia, rehabilitacji, wszelkich procedur z obszaru medycyny już nie zapobiegawczej, a wielokrotnie od niej droższej medycyny naprawczej.

Naturalnie nie wszystkim nieszczęściom możemy zapobiec, ale np. ograniczając uczestnictwo w imprezach masowych w fazie ataku epidemii chorób grypopodobnych i grypy, redukujemy liczbę narażonych na zakażenie wirusem A/H1N1 2009 czy A/H3N2 i w ten sposób zmniejszamy zapotrzebowanie na kosztowny sprzęt szpitalny służący do ratowania życia tym pacjentom chorym na grypę, którzy bez jego pomocy sami przez jakiś czas nie mogą oddychać. Brak takiego sprzętu na wyposażeniu sieci szpitalnej gwarantującej dowiezienie na czas i uratowanie życia wszystkim potrzebującym obnaża karygodną niewydolność systemu opieki zdrowotnej w sposób nie mniej drastyczny niż brak dostępu na masową skalę do diagnotyki i terapii onkologicznej.

Do tego ostatniego kataklizmu Polacy wydają się być już przyzwyczajeni, co samo w sobie stanowi fenomen psychologiczny, bo jak można się pogodzić z tak okrutną torturą, jak odwlekanie pomocy chorym na raka. Na 4. lutego przypada Międzynarodowy Dzień Walki z Rakiem. Warto do niego się przygotować i nie pozwolić znowu zawłaszczyć jego wymowy przez polityków, którzy zamiast zbudować skuteczny system prewencji i terapii raka w Polsce, szastają naszymi pieniędzmi na lewo i prawo, albo wprost upychają nasze daniny po głębokich kieszeniach własnych i swoich wspólników.

dr Zbigniew Hałat

***

Felieton, 25. stycznia 2013

Według ostatnich dostępnych danych Międzynarodowej Agencji Badań nad Rakiem, w 2008 roku na całym świecie liczbę zgonów na raka z powodu wszystkich jego postaci z wyjątkiem raka skóry innego niż czerniak złośliwy, oszacowano na 5 321 835. Skumulowane ryzyko zgonu na raka od urodzenia do 74 roku życia, u obu płci wyliczono na 11.11% , w tym 13.37% u mężczyzn i 9.06% u kobiet. W tym samym roku oszacowana liczba zgonów na raka powodu wszelkich jego postaci z wyjątkiem raka skóry innego niż czerniak złośliwy w Polsce została oszacowana na 59 702 co stanowi 1% i 12 promille wszystkich zgonów na raka na świecie. Ponieważ w roku 2008 ludność polski stanowiła 57 promille populacji świata, łatwo dostrzec, że w naszym kraju na raka zmarło dwukrotnie więcej ludzi niż wynikałoby to z przeciętniej światowej. Przekłada się to bezpośrednio na skumulowane ryzyko zgonu na raka od urodzenia do 74 roku życia, które w Polsce było wyższe niż średnia światowa i u obu płci wynosiło 14.98% , w tym 19.94% u mężczyzn i 11.08% u kobiet. W tej konkurencji Polska należy do światowej czołówki, zajmując dla obu płci miejsce 9. wśród 184 krajów, poprzedzona przez Mongolię, Węgry, kraje ponoszące skutki prób z bronią atomową na Pacyfiku i stosowania zubożonego uranu w wojnach na Bałkanach oraz kilka innych. W przypadku kobiet na miejsce 29. Polskę zepchnęły m.in. kraje Afryki na południe od Sahary, gdzie szaleją nowotwory złośliwe będące następstwem niewyobrażalnej w nasileniu i okrucieństwie skali eksploatacji dzieci płci żeńskiej i kobiet, takie jak rak szyjki macicy i mięsak Kaposi'ego w zespole AIDS (w wyniku błędów diagnostycznych rejestrowany jako endemiczny afrykański mięsaka Kaposi'ego powodowany przez wirus opryszczki HHSV-8 human herpesvirus type 8). Z kolei w przypadku mężczyzn Polska zepchąć się nie dała i zajmuje miejsce 10., tuż przed Federacją Rosyjską. Tutaj skumulowane ryzyko zgonu na raka płuc wynoszące od urodzenia do 74 roku życia 7.63% stawia Polaków na trzecim miejscu wśród wszystkich mężczyzn na świecie, za Węgrami 8,85% i Armenią – 8,78%. Wśród wszystkich kobiet świata zmarłe na raka płuca Polki zajmują miejsce 19. z wynikiem 1.92%, który jest wyższy niż w przypadku raka piersi – 1.65%, miejsce 76. i raka szyjki macicy – 0.64%, miejsce 113. Wśród nowotworów występujących wyłącznie u płci męskiej, czego nigdy nie uda się zmienić nawet najbardziej agresywnym genderystom, skumulowane ryzyko zgonu na raka prostaty w Polsce szacuje się na 1.15%, co stawia nasz kraj na 78. pozycji na świecie, a w przypadku raka jądra ryzyko to wynosi 0.05% co daje pozycję 41. Dużo więcej zgonów jest następstwem raka o lokalizacji sugerującej związek ze szkodliwymi domieszkami wody wchodzącej w skład żywności i napojów oraz innymi składnikami pożywienia, z mięsem, alkoholem, gmo i substancjami dodatkowymi na czele. Oto skumulowane ryzyko zgonu na raka okrężnicy i odbytnicy wynosi w Polsce dla obu płci 1.66% - pozycja 14. na świecie, dla mężczyzn – 2.32%, pozycja 10. wśród 184 krajów świata, a dla kobiet 1.17% - pozycja 26. Z kolei skumulowane ryzyko zgonu na raka nerki wynosi w Polsce dla obu płci 0.46% - pozycja 8. na świecie, ex aequo z Federacją Rosyjską , dla mężczyzn – 0.72%, pozycja 10. wśród 184 krajów świata, a dla kobiet 0.26% - pozycja 14. Również w przypadku zgonów na raka mózgu i układu nerwowego Polska należy do niechlubnej czołówki światowej. Skumulowane ryzyko zgonu dla obu płci wynosi tu 0.55%, co daje nam pozycję 11. na świecie, mężczyźni ponoszą ryzyko 0.64%, pozycja 12., a kobiety - 0.47%, pozycja 8.

Poziom ryzyka zgonów na raka, czy to wysoki, czy nawet niski, ale za to skrajnie niekorzystnie wyróżniający się w porównaniach międzynarodowych, zawsze musi budzić silne zanteresowanie ze strony osób odpowiedzialnych za zdrowie publiczne. Epidemiologia lekarska dostarcza dostateczną ilość dowodów na związki przyczynowo - skutkowe pomiędzy spożywaniem określonych składników i domieszek żywności oraz napojów, czy użytkowaniem telefonów komórkowych z wystąpieniem specyficznej postaci raka o charakterystycznej lokalizacji. Eliminacja lub ograniczenie do osiągalnego minimum narażenia na czynniki rakotwórcze jest zadaniem służb nadzoru i kontroli, które jednak w warunkach państwa przeżartego korupcją i klientylizmem politycznym nie są w stanie wykonać swoich zadań. Aby pozostać przy przykładzie wody i żywności, należy przypomnieć o uzależnieniu inspektorów sanitarnych od władz samorządowych, tych samych, które są odpowidzialne za dostarczanie wody do spożycia przez ludzi, czy też od lobbistów przemysłu spożywczego, jak wykazał zataczający coraz to szersze kręgi skandal ze stosowanym jako sól kuchenna odpadem z zakładów produkcji chlorku winylu. Podobnie jest z nadzorem nad promienowaniem niejonizującym telefonów komórkowych i stacji bazowych, których dystrybutorzy i ekspoloatatorzy korzystają z silnej kryszy polityków, pilnujących interesów swoich i swoich partii nieraz w formie wręcz oddelegowania do zarządów firm odpowiedzialnych za tzw. smog elektromagnetyczny.

Pozbawionej osłony sanitarnej ludności pozostaje więc wczesne wykrywanie jeszcze poddających się terapii postaci raka z nadzieją na ich skuteczne zaleczenie/wyleczenie. Zwłaszcza, gdy ludność ta została namówiona do przystąpienia do Unii Europejskiej pod hasłem szybkiego dorównania poziomem życia krajom zamożnym, które stać także, a raczej – przede wszystkim na leczenie raka u swoich obywateli. Niestety, nadzieje okazały się płonne. W roku 2008 różnice pomiędzy Polską a Niemcami w obszarze zapadalności na raka i umieralności na raka były uderzające w swojej wymowie. Oto standaryzowana na wiek populacji zapadalność na wszystkie postaci raka z wyjątkiem raka skóry innego niż czerniak złośliwy była w Niemczech wyższa niż w Polsce o kilkaset procent w przypadku osób do 34 roku życia i od prawie 10 do ponad dwudziestu w przypadku pozostałych grup wiekowych, z wyjątkiem wieku 45-54, w którym w Polsce rak pojawiał się częściej o ok. 8% niż w Nienczech. Niestety, w tymże 2008 umieralność na raka była w Polsce we wszystkich grupach wiekowych przeciętnie aż o jedną trzecią wyższa niż w Niemczech.

Hańbiące dane wykazujące rekordowe w skali całego globu ryzyko zgonu z powodu raka w Polsce i nakładającą się na to ryzyko dramatyczną niewydolność lecznictwa onkologicznego w naszym kraju skłaniają do zapytania o sens utrzymywania wiecznie nienasyconej pieniędzmi podatników władzy, która nie chce, nie umie, nie potrafi uratować ludzi nawet przed śmiercią na raka.

dr Zbigniew Hałat

***

Felieton, 1. lutego, 2013

Uszeregowane według sekwencji zdarzeń przyczyny śmierci z powodu raka rozpoczyna interakcja pomiędzy genami a środowiskiem (genes and environment – G&E). Czy ktoś zachoruje na raka często zależy od tego, czy jest genetycznie oporny czy też podatny na czynniki rakotwórcze. Nawet będąc podatnym, na raka nie zachoruje, jeśli stężenie lub natężenie czynników rakotwórczych nie przełamie obrony organizmu. Spośród plejady czynników rakotwórczych wiele ma działanie synergistyczne, wzajemnie potęgujące się, stąd ideałem zwykle niemożliwym do osiągnięcia, jest utrzymywanie kancerogenów w środowisku na jak najniższym poziomie.

Obywatele krajów cywilizowanych zawsze pozostają w przekonaniu, że na straży ochrony ich zdrowia i życia przed kancerogenami, stoją władze publiczne, które podatków nie rozkradną, ani nie wydadzą na idiotyczne fanaberie, a odebrane siłą daniny w pierwszej kolejności przeznaczą na ochronę mieszkańców, konsumentów, pacjentów i pracowników przed rakiem. Są jednak ludzie, którzy na własne życzenie narażają się na raka, np. wdychając dym, lub są do tego zmuszani, jak np. osoby narażone na dym cudzy. I tak każdemu państwo musi zapewnić dostęp do lekarza na tyle łatwy, aby wszelkie bariery z finansowymi na czele, nie były powodem opóźnienia wykrycia raka i przesunięcia chorego z kategorii osiągających 5–letnie wyleczenie do umierających na raka w tym samym roku, w którym pojawiły się pierwsze objawy. To lekarz rodzinny, stale sprawujący opiekę nad pacjentem w rodzinie, której członkowie dzielą podobne uwarunkowania chorób nowotworowych, jest głównie odpowiedzialny za pokierowanie losami pacjenta zanim będzie za późno. Wszelkie namiastki w postaci okolicznościowych akcji, białych niedziel itp. powinny być wyraźnie nazwane działaniami zastępczymi, wręcz pozorowanymi z uwagi na ich niską skuteczność na tle systematycznej opieki zdrowotnej nad rodziną. Rak nie jest podatny na argumenty public relations, ani też na reklamowe chwyty rozmaitych akwizytorów i ich wysoko postawionych wspólników.

Kiedy okaże się, że pacjent rzeczywiście jest chory na raka, zastosowanie skutecznej metody leczenia precyzyjnie dostosowanej do rodzaju, stadium i lokalizacji nowotworu złośliwego to naprawdę sprawa życia i śmierci. Każdy dzień zwłoki od postawienia diagnozy raka do operacji z zakresu chirurgii onkologicznej, rozpoczęcia radioterapii czy chemioterapii wraz z opieką wspomagającą, dramatycznie zwiększa ryzyko nieuleczalnej inwazyjności i przerzutów nie do opanowania. Jak pacjent i jego najbliżsi mają podchodzić do odmowy zastosowania natychmiastowego leczenia w sytuacji zagrażającej życiu? System opieki zdrowotnej zaprojektowany i kierowany przez ludzi znanych z imienia i nazwiska, który przynosi wysokie apanaże i korupcyjne okazje rządzącej nim koterii, okazuje się całkowicie niewydolny, kiedy dziesiątkom tysięcy ludzi należy się ratunek przed rakiem. Z zasady, carcinoma bene diagnoscitur, bene curatur – rak dobrze rozpoznany, jest dobrze leczony. A co powiedzieć, jeśli nie jest dobrze, a tym samym wcale nie leczony? A co wpisać pośmiertnie, kiedy leczenie raka nie zostało w ogóle rozpoczęte? Carcinoma incurabile – rak nieuleczalny? Czy może prawdę: carcinoma non curatur – rak nie leczony.

Zawinione przez rządzących systemem opieki zdrowotnej nieleczenie chorych na raka - i to w skali masowej - ma charakter okrutnego ludobójstwa. Likwidacja chirurgii onkologicznej i radioterapii, ograniczanie dostępu do możliwie skutecznych i w miarę bezpiecznych chemioterapeutyków skutkuje haniebnie wysoką śmiertelością chorych na raka w Polsce, a w kategoriach umieralności standaryzowanej na wiek stawia nasz kraj na pozycjach budzących zdumienie międzynarodowej opinii profesjonalnej, gdyż z wyjątkiem raka płuca rekordowa umieralność nie wynika u nas ze skrajnie wysokiej zapadalności. Według ostatnich dostępnych danych Międzynarodowej Agencji Badań nad Rakiem, w 2008 roku standaryzowaną na wiek populacji ogólną zapadalność na raka z powodu wszystkich jego postaci z wyjątkiem raka skóry innego niż czerniak złośliwy, u obu płci łącznie szacowano na 222.9 zachorowania na 100 000 ludności, co stawiało Polskę na 39. pozycji wśród 184 krajów całego świata, a umieralność na poziomie 137.3 zgonów na 100 000 ludności dawała nam już w tym tragicznym zestawieniu pozycję 11., tuż za Ugandą a przed Kazachstanem. W przypadku raka jelita grubego u mężczyzn zapadalność 33, 1 stawiała nas na pozycji 31., a umieralność 19,9 już na pozycji 8. wśród 184 krajów świata.

W zakresie naszej narodowej specjalności, którą jest chorowanie i umieranie na raka płuca, Polacy z wynikiem 71,2 w przypadku zapadalności i 61,8 w przypadku umieralności zajmowali pozycję 3. na świecie, a Polki zapadalność na poziomie 18,6 i umieralność osiągająca 15,5 ex aequo z Czarnogórą plasowała nas pozycji odpowiednio 17. i 21. na całym świecie. Pozbawionych szans na skuteczne diagnozowanie i leczenie raka płuca powinno zainteresować niedawne zakwalifikowanie spalin silników Diesla do kategorii czynników bezspornie uznanych za rakotwórcze, co jest dobrym tematem do przemyśleń nad stanem publicznych, zakładowych, a zwłaszcza szkolnych środków transportu, w których zagrożenie rakiem łatwo wyczuć własnym powonieniem albo dowiedzieć się z relacji dziecka męczonego w gimbusach itp. wynalazkach szkodliwych reform. O zagrożeniu rakiem ze strony radonu wspominałem wielokrotnie, a wobec ostatnich dokonań - jakże dbałego o reputację inaczej - triumwiratu Tusk – Piechociński - Palikot w sprawie narażania ludzi na rakotwórcze składniki dymu, warto przypomnieć górnikom i mieszkańcom terenów nasilonego występowania radonu, że ryzyko raka płuca u wypalających średnio paczkę dziennie i wdychających przy tym radon w stężeniu 100 Bq/m3 (bekereli na metr sześcienny) jest średnio 26 razy wyższe niż u nigdy nie palących.

dr Zbigniew Hałat

***

Felieton, 8. lutego, 2013

Obydwa sąsiadujące z Polską imperialne mocarstwa zostały stworzone przez narody, którym można zarzucić wszystko tylko nie brak skuteczności w realizacji własnych interesów. Nie zawiść, ani chęć czynienia wyrzutów zza grobu, a nauka dla innych, powoduje, że stojąc w obliczu kulturowej anihilacji i fizycznej eksterminacji, mają Polacy prawo zastanawiać się nad pasmem strategicznych błędów i wypaczeń zdrowego rozsądku, które doprowadziły nas na skraj przepaści. Ot, takie ostatnie życzenie skazańca. A może i tego nie wolno? Skoro polskim uniwersytetom ministerialna cenzura narzuca granice akademickiej dyskusji, skoro Tusk boi się telewizji TRWAM jak Stalin Wolnej Europy, to może jedyną nie represjonowaną formą publicznej wypowiedzi jest panegiryk na cześć rządzących i ich mocodawców. Kto nie popada w zachwyt, tego szybko dopadną i przykładnie rozszarpią na strzępy.

Właśnie strach przed represjami dyktatury, dyktatury ciemniaków, pozwala szumowinom rozprawić się do końca z ideałami, na które daliśmy się nabrać przed trzydziestu laty jak ryba na robaka na haczyku. Coraz częściej słychać głosy, że trzeba było tych zdrajców narodu walić pałą – niektórzy mówią: pałą ZOMOwską – a nie dopuszczać do władzy, którą tak potwornie sprzeniewierzyli. I tu jest pies pogrzebany. Od początków 18. wieku, od trzystu już lat, nie możemy się zdecydować czy hier ist der hund begraben, czy zdies sobaka zaryta, a lawirowanie pomiędzy jednym i drugim mocarstwem celem przechytrzenia obydwu, ma zwykle koniec żałosny, jedynie przysparza Polsce bohaterów i męczenników, którzy i tak pójdą w zapomnienie wraz z wymarciem narodu straceńców i zatarciem ich pamięci przez wrogą propagandę. Z kim więc Polska powinna była wchodzić w strategiczne sojusze, aby nie ulec likwidacji, a Polacy – rozproszeniu po świecie i roztopieniu w nowych ojczyznach? Jednym z głównych argumentów na rzecz wyzwolenia spod okupacji Sowietów była ich nienawiść do Kościoła rzymskokatolickiego i do polskiej, prawdziwej narracji doświadczeń Cudu nad Wisłą, czwartego rozbioru wespół z Niemcami, Katynia, Powstania Warszawskiego, wojennej i powojennej rzezi patriotów. Pomimo propagandowych legend nikt nie wątpił w oczywisty fakt, że po wymianie elit Sowiety ambitnie kontynuują imperializm carskiej Rosji, który dla nas oznaczał albo potulne zruszczenie, albo śmierć w powstaniu czy na katordze.

A jednak w żadnej kategorii decydującej o przeżyciu narodu okupacja sowiecka – po uwzględnieniu wszystkich uwarunkowań, a przede wszystkim wymiernych skutków demograficznych i gospodarczych – nie okazała się bardziej niszcząca niż skutki rządzenia Polską po jej zakończeniu. Wznoszone gromko hasła niepodległości, głośne pienia o wolności, solenne obietnice dobrobytu i sprawiedliwości okazały się zasłoną dymną, pod którą doszło do podstępnego przejęcia władzy w Polsce z rąk władających Rosją w ręce sterujące Unią Europejską. A kto trzyma ręce na sterze Unii Europejskiej? No chyba nie Portugalia, ani nie Belgia, skąd pochodzą Barroso i Rompuy. Ani też nie Polska, która oddała unijnej biurokracji swoich najuczciwszych synów z Lewandowskim na czele. Najlepszym nazwiskiem oddającym prawdę o tym, kto rządzi w Unii Europejskiej jest na pewno Schultz, Martin Schultz, przewodniczący Parlamentu Europejskiego. Za Buzka, czy za Schultza Niemcy rządzą Unią, jak zawsze rządzili każdą ze swoich rzesz. Z korzyścią dla siebie, bez oglądania się na interesy innych. Arogancko, choć bardziej elegancko niż to wcześniej bywało, i po trupach, choćby osób zmarłych z powodu braku należytej opieki zdrowotnej, czy w ogóle systemu ochrony zdrowia. Skutki dla Polski, jak zawsze w przeszłości, są opłakane. Czerpiąc największe zyski z rozdziału władzy i wasalstwa w Unii Europejskiej i obsadzając posłusznymi sobie namiestnikami kraje członkowskie, Niemcy przejmują odpowiedzialność za wszystko co dobre i złe w tych krajach się dzieje.

W Rosji istnieje cały blok propagandowy anty-Katyń, który stronie polskiej stawia zarzuty nieleczenia czerwonoarmistów, wziętych do niewoli po zakończonym ich klęską ataku na Polskę. Akurat w roku 1920 durów i czerwonki leczyć nie było czym, bo antybiotyków jeszcze nie wynaleziono, jak i też nie było respiratorów do podtrzymania akcji oddechowej u chorych na grypę – hiszpankę. A więc skuteczne leczenie internowanych najeźdźców nie było możliwe.

Z rzeczywistym i umyślnym doprowadzaniem ludzi do przedwczesnej śmierci mamy do czynienia obecnie, kiedy w Polsce szaleje epidemia raka (wcale nie grypy, jakby tego chcieli akwizytorzy szczepionek), a wszelkie unijne mechanizmy nie potrafią zapewnić chorym skutecznego leczenia, nie mówiąc już o prewencji i profilaktyce. Zamiast ratować życie ludziom, władze przyjmują rolę pasa transmisyjnego dla zarzucenia Polski produktami zwyrodniałych fantazji i halucynacji, którymi syci swoje głody stawiana innym za wzór unijna elita. Obsypując Tuska nagrodami, w tym nagrodą imienia Rathenaua, niemieckiego polityka, który wyprzedził Hitlera w przekonywaniu opinii publicznej, iż między Niemcami a Rosją nie ma miejsca na Polskę, władze Niemiec wyraziły pochwałę dla rządów swojego pupila w Polsce, w tym dla gadzinowej pseudosztuki filmowej wymierzonej jako broń propagandowa na froncie wojny religijnej przeciwko polskim katolikom, dla niekończącej się listy kradzieży i mega nadużyć, których skutki nadworny mędrzec z pałacu namiestnikowskiego był łaskaw określić jako polnische Wirtschaft, dla przekraczających ludzkie wyobrażenie cierpień chorych na raka, którym odmawia się skutecznego leczenia.

Według ostatnich dostępnych danych Światowej Organizacji Zdrowia, w roku 2008 z powodu wszystkich postaci raka z wyjątkiem innego niż czerniak złośliwy raka skóry oraz – odrębnie – z powodu raka jelita grubego i raka nerki, Polacy stracili w porównaniu z Niemcami po kilkadziesiąt procent więcej lat życia w zdrowiu. Od półwiecza trend umieralności na raka jelita grubego i nerki w Polsce narasta, w Niemczech spada. Także po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej, Tzw. wartości europejskie nie nie mają zastosowania do ratowania życia Polaków przed śmiercią na raka. Opuszczana przez emigrujących za chlebem i wymierających z braku dostępu do leczenia Polska pustoszeje. Łatwo zgadnąć komu to służy i kto będzie nadzorował getto – centrum dla Polaków. Akurat Rosja nie wysuwa obecnie żadnych roszczeń terytorialnych w stosunku do naszej Ojczyzny.

dr Zbigniew Hałat

Diametralne różnice trendów umieralności na raka  w Polsce i w Niemczech
Diametralne różnice trendów umieralności na raka  w Polsce i w Niemczech Standaryzowana na wiek (świat) umieralność na 100 000 ludności  na raka jelita grubego i nerki mężczyzn i kobiet  w Polsce i Niemczech w latach 1961 - 2010.
Standaryzowana na wiek (świat) umieralność na 100 000 ludności na raka jelita grubego i nerki mężczyzn i kobiet  w Polsce i Niemczech  w latach 1961 - 2010.

Felieton, 22. lutego, 2013

Nauczeni smutnym doświadczeniem skutków lobbystycznych kampanii motywowanych zagrożeniami zdrowia dokładnie przyglądamy się kolejnym rewelacjom o tym, że coś zdrowiu szkodzi, albo, że coś pomoże zdrowie chronić przed zagrożeniami. Naukowy humbug realizowany przez zmowę ludzi o kluczowych pozycjach w globalnym systemie karykatury bezstronnej nauki i wtłaczany do głów miliardów odbiorców wiadomości natrętnych, acz kłamliwych, wszystkimi kanałami propagandy: mediów i rozrywki, kształcenia i dokształcania, polityki i reklamy – może mieć skutek cywilizacyjnego tsunami, jak w przypadku obalonej po wielekroć fałszywej teorii antropogennego globalnego ocieplenia.

 Państwa niepodległe gwiżdżą na wyssane z palca argumenty, choć ich obywatele wręcz duszą się od skażenia powietrza, jak Chińczycy we własnej stolicy. Państwa podstępnie doprowadzone do utraty niepodległości muszą liczyć się z neokolonialną eksploatacją, zrezygnować z własnych zasobów naturalnych, wyrzucić zatrudnionych na bruk, a ich rodziny zagłodzić i zamrozić tylko po to, aby kolonialne mocarstwo mogło rosnąć w siłę, a ludzie jego kultury żyć jeszcze dostatniej. To, że milionowe masy, zwłaszcza bezrobotnych wraz z rodzinami, faktycznie pokrywają ukryte koszty wprowadzania siłą pseudonaukowych doktryn, łatwo się przekonać, przeliczając na stracone lata życia w zdrowiu skutki nędzy, głodu i bezsilnej rozpaczy. Do tego dochodzą szkody wyrządzane przez tak żałosne inwestycje, jak turbiny wiatrakowe niszczące ludzi i chronione gatunki zwierząt na powierzchni ziemi, a także bezmyślne chemiczne i radioaktywne zanieczyszczanie zasobów wodnych pod jej powierzchnią. Komunizm i faszyzm dysponowały zestawem naukawych argumentów uzadniającym zabijanie ludzi dla dobra ludzkości nie mniej obfitym niż ich sprawujący obecnie władzę brunatno-czerwony konglomerat.

 Już nie interes klasowy ani narodowy, a przeżycie całej planety ma uzasadniać obecne restrykcje gospodarcze, które dziwnym trafem służą nielicznym, kosztem wielu. Zadziwiająco stronniczy rachunek zysków i strat stał się stałą regułą postępowania doktrynerów postrojonych w piórka obrońców ludzkości i środowiska, dla których napuszona retoryka jest po prostu narzędziem lobbingu na rzecz interesów konkretnych przedsięwzięć dających zarobić ich pryncypałom. Jak inaczej ludziom wytłumaczyć, że mają kosztem własnych interesów płacić na koncerny A, B i C z państwa D, niż powołując się na urojone wyższe racje, w szczególności zdrowotne. I tak, w przeżartych korupcją do cna władzach Unii Europejskiej pakiet klimatyczny poprzedzały nie tylko dopuszczenia do obrotu organizmów genetycznie modyfikowanych, ale i przymus stosowania szkodliwych dla zdrowia i środowiska świetlówek rtęciowych, energooszczędnych tylko wtedy, kiedy świecą stale.

 Nie przeciwstawiając się dyktaturze lobbistów konkretnych koncernów ze wspomnianego państwa D, stajemy ramię w ramię z orangutanami z wysp Indonezji. Orang-utan, w języku tubylców – człowiek lasu, został poddany eksterminacji na masową skalę, bo jego las wraz z mieszkańcami spalono pod plantacje zaopatrujące świat we wszechobecny olej palmowy, w produktach spożywczych deklarowany jako olej roślinny, aby utrudnić jego identyfikację, gdyż zawiera on wyjątkowo niekorzystą dla zdrowia człowieka kompozycję nasyconych kwasów tłuszczowych podnoszących poziom złego cholesterolu. Ani los konsumentów oleju palmowego ginących na świecie z powodu chorób układu krążenia, ani skracające życie setek milionów mieszkańców Indonezji i Półwyspu Malajskiego dymy wypalanych podłożnym ogniem ogromnych obszarów przebogatej dzikiej przyrody – której nawet nie zdążono opisać przed jej zagładą – nie znalazły dostatecznego zainteresowania w towarzystwie przypisującym sobie monopol na rację o tym co ludzkości i dzikiej przyrodzie szkodzi a co nie.

 No bo po co szum robić i na tym nie zarobić.

W dziedzinie nauki o środowiskowych uwarunkowaniach zdrowia człowieka, aktualnym bestsellerem jest raport Światowej Organizacji Zdrowia i Programu Środowiskowego Organizacji Narodów Zjednoczonych pt. „Stan nauki o substancjach chemicznych zaburzających układ hormonalny – 2012”, wraz z podsumowaniem dla decydentów (State of the Science of Endocrine Disrupting Chemicals—2012, Summary for Decision-Makers, WHO/UNEP).

 W punkcie dotyczącym głównych problemów budzących niepokój autorzy raportu stwierdzają iż:

„Zdrowie człowieka i dzikiej przyrody zależy od zdolności do reprodukcji i normalnego rozwoju. Bez zdrowego układu hormonalnego nie można reprodukować i rozwijać się normalnie.”
Dalej następuje lista zaobserwowanych niekorzystnych zjawisk (o których zresztą Państwo byli wcześniej wielokrotnie przeze mnie informowani):
 •„znaczna część, 40% młodych mężczyzn w niektórych krajach ma niską jakość nasienia, co zmniejsza ich zdolność do ojcostwa.
• narasta trend lub utrzymuje się wysoka zapadalności na wady rozwojowe narządów płciowych, takie jak niezstąpienie jąder i spodziectwo
• nasila się w wielu krajach częstość powikłań ciąży, jak przedwczesne porody i niska masa urodzeniowa
• związane z zakłóceniem układu hormonalnego tarczycy zaburzenia neurobehawioralne w wielu krajach dotyczą dużej części dzieci i stwierdza się narastanie ich częstości w okresie minionych dekad
• w czasie minionych 40 – 50 lat rosną globalne wskaźniki raka związanego z układem hormonalnym, jak rak piersi, endometrium, jajnika, prostaty, jądra i tarczycy.
• istnieje trend wcześniejszego rozwoju gruczłu sutkowego u młodych dziewcząt we wszystkich krajach, w których podjęto badania. Stanowi to czynnik ryzyka raka piersi.
• w okresie minionych 40 lat na całym świecie nastąpił dramatycznyc wzrost występowania otyłości i cukrzycy typu 2. Według oszacowań WHO półtora miliarda dorosłych na świecie ma nadwagę lub otyłość a liczba chorych na cukrzycę typu 2. pomiędzy rokiem 1980 a 2008 wzrosła z 153 do 347 milionów.
Spośród niemal 800 substancji chemicznych uznanych za odpowiedzialne lub podejrzewane o zakłócanie działania receptorów hormonalnych, syntezy hormonów i ich konwersji, niewielka liczba została zbadana testami, które mogły by zidentyfikować jawne skutki endokrynologiczne w nieuszkodzonych organizmach.”
Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat



Felieton w Radio Maryja, 17. czerwca 2016

Szczęść Boże!


Pan Janusz Korwin-Mikke głosi przekonanie, że zdrową zasadą handlu jest „duży obrót - mały zysk”. Stosując tę zasadę nie do handlu a do demografii, należało by pogodzić się z wysoką umieralnością, która odbierze nam tak bardzo upragniony zysk w postaci przyrostu naturalnego za sprawą trudu par małżeńskich dniami i nocami zabiegających o podniesienie dzietności.

Nie do zaakceptowania jest scenariusz polegający na tym, że rodzi się wiele dzieci, z których znaczna część nie dożywa wieku dorosłego a pozostałym ciężar chorób nie pozwala cieszyć się życiem płodnym, twórczym i szczęśliwym. Przedwczesna umieralność oznacza, że ludzie zamiast radować się wnukami i prawnukami odchodzą zbyt wcześnie w stosunku do potencjalnej długości życia człowieka, któremu rozwój cywilizacyjny powinien zapewnić zgodną z aktualnym stanem wiedzy medycznej ochronę zdrowia od czasu jeszcze przed poczęciem aż do naturalnej śmierci. 

W scenariuszu zgodnym z wysokim poziomiem rozwoju  cywilizacyjnego rodzi się wiele dzieci spłodzonych i urodzonych przez rodziców, którzy z reguły są wolni od obciążeń wpływających na stan zdrowia potomstwa, a oparta na dowodach medycyna zapobiegawcza, profilaktyczna i naprawcza zapewnia każdemu długie życie w najlepszym stanie zdrowia osiągalnym dla konkretnej osoby. Oczywistością podważaną tylko przez szaleńców, albo udających szaleńców polityków będących marionetkami grup interesów finansowych, jest fakt, że medycyna najsprawniejsza, czyli medycyna najtańsza i równocześnie najbardziej skuteczna w wymiarze populacyjnym, to medycyna zapobiegawcza. Jej adresatem nie jest pojedynczy pacjent, a cała populacja z jej bogactwem różnic wynikających z płci, wieku, genotypu itp. oraz już ujawnionych lub jeszcze nie wykrytych patologii. Ludzie różnią się także obciążeniem wynikającym z narażenia na czynniki szkodliwe. Wykrywanie i doprowadzanie do osiągalnego minimum czynników zagrażających zdrowiu i życiu oraz kształtowanie zachowań sprzyjających długiemu życiu w zdrowiu to obowiązki władzy prawdziwie demokratycznej odpowiedzialnej przed Bogiem i historią za dobro narodu. 

Mocno nagłaśnianie, a przy tym nadzwyczaj kosztowne, niejako „luksusowe” procedury medycyny naprawczej ratują zdrowie i życie nikłej części ludzi w potrzebie, także tych, którym władze publiczne nie pozwoliły uchronić się przed zagrożeniami i nie dały szans na uniknięcie chorób oraz związanych z nimi cierpień i rujnujących kosztów pokrywanych wprost z kieszeni, albo pośrednio w postaci danin publicznych.

Wyobraźmy sobie Polskę reprezentowaną przez niewielkie miasteczko, którego pracujący mieszkańcy płacą  dziesięcinę na ubezpieczenie zdrowotne jako dodatek do innych ciężarów podatkowych. Mieszkańcy miasteczka cieszą się jak dzieci, kiedy 15. czerwca  nadchodzi Dzień Wolności Podatkowej. Wprawdzie wszystko co od początku roku zarobili, to oddali państwu, ale od połowy czerwca mają co świętować, bo wreszcie przestaną pełnić rolę wołu roboczego w kieracie mętnych – przynajmniej do ostatnich wyborów - interesów władzy i zaczną pracować na potrzeby własne i własnej rodziny. Ponieważ zdrowie jest najważniejsze, to w  trosce o zdrowie rodziny wielu z nich zdecyduje się na wywiercenie studni albo na doczyszczanie w domu wody wodociągowej. Zrobią tak, chociaż już wielokrotnie ponieśli koszty zaopatrzenia domu w wodę, płacąc rozmaite podatki, a z tego co im po oddaniu podatków pozostało, dokonując opłat za wodę, czyli utrzymując firmy za monstrualną cenę zaopatrujące ludność w wodę. Zrobią tak ze strachu. Oto w miasteczku stwierdza się narastający od wielu dekad trend umieralności na raka o specyficznej lokalizacji. W samym roku 2013 spośród 25 tysięcy mieszkańców na raka pęcherza moczowego zmarło dwóch mężczyzn, a na raka okrężnicy, odbytnicy i odbytu – pięciu. Trend narasta także wśród kobiet, choć w mniejszym nasileniu. W zaprzyjaźnionych miasteczkach w Republice Czeskiej i Niemczech trendy umieralności na raka o tych lokalizacjach są spadające i nasuwa się proste pytanie nie tylko o skuteczność medycyny naprawczej w wykrywaniu i leczeniu raka w Polsce w porównaniu z naszymi sąsiadami w Unii Europejskiej. Głównym problemem jest prewencja raka poprzez wykrywanie i doprowadzanie o osiągalnego minimum czynników szkodliwych, które mogą powodować rozwój nowotworu złośłiwego w wymienionych narządach, a więc czynników chemicznych, fizycznych i biologicznych zawartych w niedoczyszczonej wodzie wodociągowej, w chemikaliach stosowanych do uzdatniania tej wody, a także w środkach spożywczych, zwłaszcza w wypijanym w dużych ilościach piwie. Uchronić ludzi przed rakiem może wyłącznie rząd siłami takich specjalistów medycyny zapobiegawczej, którzy nie ulegną naciskom lokalnych władz powiązanych z firmami prowadzącymi zakłady wodociągowe, ani też atakowi lobbystów obsługujących firmy branży spożywczej, a zwłaszcza wszechmocne browary.

Podobnie w ramach medycyny zapobiegawczej finansowanej przez podatników w ich własnym najlepszym interesie, władza publicza nie może uchylać się od obowiązku rzetelnej informacji w sprawie zagrożeń wynikających z decyzji podejmowanych spontanicznie, tym bardziej, kiedy zachętą do tych decyzji są rządowe programy. Tej sprawie poświęcę kolejny felieton, a na razie odsyłam do wykresów obrazujących ryzyko rzeczywiste i względne wykrycia zepołu Downa u dzieci w zależności od wieku matki w terminie porodu, które udostępniam na stronie halat.pl.

Słuchaczy Radia Maryja i Państwa bliskich, pozdrawia dr Zbigniew Hałat, lekarz medycyny specjalista epidemiolog.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

(Poza nagraniem: rozszerzenia przekraczające pojemność czasową radiowego felietonu znajdą Państwo na stronie zawierającej teksty felietonów od roku 2005 portalu halat.pl ; tamże przypisy, odnośniki i ilustracje.)

***


MIĘDZYNARODOWE TOWARZYSTWO im. JOHNA SNOWA

The John Snow International Society - Międzynarodowe Towarzystwo im. Johna Snowa na rzecz zdrowego rozsądku w ochronie zdrowia publicznego z uwzględnieniem ochrony zdrowia konsumenta - uznaje jakość zdrowotną wody do picia za czynnik decydujący o długości i jakości życia ludzi.

Zgodnie ze zdrowym rozsądkiem należy

  • korzystać z wiedzy zgromadzonej przez niezależnych ekspertów, szczególnie pilnie wtedy, kiedy wiedza ta może uchronić przed ciężkimi chorobami o śmiertelnym nieraz przebiegu.

Gremium o najwyższych kompetencjach merytorycznych i instytucjonalnych na świeciejest Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem - International Agency for Research on Cancer (IARC), będąca wyspecjalizowaną agencją ONZ.

  • brać za przykład zachowanie ludzi wolnych, żyjących w wielkich systemachdojrzałej demokracji, którzy nie tylko potrafią wybrać władze, lecz także rozliczyć je z dokonań w służbie publicznej.

Obywatele Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej i krajów członkowskich Unii Europejskiej - pomimo wielkiego zróżnicowania - cieszą się największym dobrobytem, w tym najdłuższym życiem w zdrowiu. Wybrane przez nich władze potrafią zapewnić najwyższy osiągalny poziom bezpieczeństwa tym wszystkim, którzy są wolni od samobójczych zachowań (palacze, odurzający się alkoholem i narkotykami, nieodpowiedzialni kierowcy), a nawet tym, którzy są najsłabsi – niemowlętom, starcom, ludziom niepełnosprawnym, przewlekle chorym, ubogim i niezaradnym.
Liczne instytucje amerykańskie wykazują wyjątkową sprawność w realizacji statutowych obowiązków, a nadto mogą wykazać się dowodami skuteczności swoich działań na rzecz zdrowia publicznego. Autorytet tych instytucji jest niepodważalny.
 

Z. Hałat, szmaragdowa książeczka "WODA DLA CIEBIE", nakładem Medycznego Centrum Konsumenta, Warszawa 2000, str. 4
Medyczny przewodnik po wodzie do picia przeznaczony dla konsumentów, lekarzy i sprzedawców wody

Poniżej najnowsze dostępne dane Międzynarodowej Agencji Badań nad Rakiem (International Agency for Research on Cancer - IARC) obrazujące standaryzowaną na wiek (ASR(W), co oznacza, że standardową populacją jest standardowa populacja świata - World Standard Population) zapadalność (incidence rate) i umieralność (mortality rate) na 100 000 ludności na raka pęcherza moczowego (bladder), okrężnicy, odbytnicy i odbytu (colon, rectum, and anus) oraz 25 najczęstszych lokalizacji raka: płuco (lung), prostata (prostate), colorectum (jelito grube), pęcherz moczowy (bladder), nerka (kidney), żołądek (stomach), trzustka (pancreas), białaczka (leukaemia), warga i jama ustna (lip and oral cavity), melanoma of the skin (czerniak skóry), mózg i pozostały układ nerwowy (brain, nervous system), chłoniak nie-Hodgkina (non-Hodgin lymphoma), jądro (testis), krtań (larynx), inne gardła (other pharynx), wątroba (liver), przełyk (oesophagus),  szpiczak mnogi (multiple myeloma), ziarnica złośliwa czyli chłoniak Hodgkina (Hodgkin lymphoma), pęcherzyk żółciowy (gallbladder), tarczyca (thyroid), nosogardziel (nasopharynx), u płci męskiej (male) i żeńskiej (female) wszystkich grup wiekowych (all ages) w Polsce (Poland) w porównaniu z Republiką Czeską (Czech Republic) i Niemcami (Germany) w latach 1961 - 2013 (umieralność) oraz w roku 2012 (zapadalność i umieralność). Dane opublikowano na stronie halat.pl w dniu 17. czerwca 2016 r. celem umożliwienia kontroli narodu nad poczynianami władzy. Podczas zaprzysiężenia każdy prezydent, premier i minister  zapewnia naród, iż "... pomyślność obywateli będą dla mnie zawsze najwyższym nakazem ...". Czy na pomyślność obywateki nie składa się przede wszystkim ich długie życie w zdrowiu? ZDROWIE NARODU NIECHAJ BĘDZIE NAJWYŻSZYM PRAWEM (vide Felieton w Radio Maryja, 27. października 2005)

Poniżej najnowsze dostępne dane Międzynarodowej Agencji Badań nad Rakiem (International Agency for Research on Cancer - IARC) obrazujące standaryzowaną na wiek (ASR(W), co oznacza, że standardową populacją jest standardowa populacja świata - World Standard Population) zapadalność (incidence rate) i umieralność (mortality rate) na 100 000 ludności na raka pęcherza moczowego (bladder), okrężnicy, odbytnicy i odbytu (colon, rectum, and anus) oraz 25 najczęstszych lokalizacji raka: płuco (lung), prostata (prostate), colorectum (jelito grube), pęcherz moczowy (bladder), nerka (kidney), żołądek (stomach), trzustka (pancreas), białaczka (leukaemia), warga i jama ustna (lip and oral cavity), melanoma of the skin (czerniak skóry), mózg i pozostały układ nerwowy (brain, nervous system), chłoniak nie-Hodgkina (non-Hodgin lymphoma), jądro (testis), krtań (larynx), inne gardła (other pharynx), wątroba (liver), przełyk (oesophagus),  szpiczak mnogi (multiple myeloma), ziarnica złośliwa czyli chłoniak Hodgkina (Hodgkin lymphoma), pęcherzyk żółciowy (gallbladder), tarczyca (thyroid), nosogardziel (nasopharynx), u płci męskiej (male) i żeńskiej (female) wszystkich grup wiekowych (all ages) w Polsce (Poland) w porównaniu z Republiką Czeską (Czech Republic) i Niemcami (Germany) w latach 1961 - 2013 (umieralność) oraz w roku 2012 (zapadalność i umieralność). Dane opublikowano na stronie halat.pl w dniu 17. czerwca 2016 r. celem umożliwienia kontroli narodu nad poczynianami władzy. Podczas zaprzysiężenia każdy prezydent, premier i minister  zapewnia naród, iż "... pomyślność obywateli będą dla mnie zawsze najwyższym nakazem ...". Czy na pomyślność obywateki nie składa się przede wszystkim ich długie życie w zdrowiu? ZDROWIE NARODU NIECHAJ BĘDZIE NAJWYŻSZYM PRAWEM (vide Felieton w Radio Maryja, 27. października 2005)

Poniżej najnowsze dostępne dane Międzynarodowej Agencji Badań nad Rakiem (International Agency for Research on Cancer - IARC) obrazujące standaryzowaną na wiek (ASR(W), co oznacza, że standardową populacją jest standardowa populacja świata - World Standard Population) zapadalność (incidence rate) i umieralność (mortality rate) na 100 000 ludności na raka pęcherza moczowego (bladder), okrężnicy, odbytnicy i odbytu (colon, rectum, and anus) oraz 25 najczęstszych lokalizacji raka: płuco (lung), prostata (prostate), colorectum (jelito grube), pęcherz moczowy (bladder), nerka (kidney), żołądek (stomach), trzustka (pancreas), białaczka (leukaemia), warga i jama ustna (lip and oral cavity), melanoma of the skin (czerniak skóry), mózg i pozostały układ nerwowy (brain, nervous system), chłoniak nie-Hodgkina (non-Hodgin lymphoma), jądro (testis), krtań (larynx), inne gardła (other pharynx), wątroba (liver), przełyk (oesophagus),  szpiczak mnogi (multiple myeloma), ziarnica złośliwa czyli chłoniak Hodgkina (Hodgkin lymphoma), pęcherzyk żółciowy (gallbladder), tarczyca (thyroid), nosogardziel (nasopharynx), u płci męskiej (male) i żeńskiej (female) wszystkich grup wiekowych (all ages) w Polsce (Poland) w porównaniu z Republiką Czeską (Czech Republic) i Niemcami (Germany) w latach 1961 - 2013 (umieralność) oraz w roku 2012 (zapadalność i umieralność). Dane opublikowano na stronie halat.pl w dniu 17. czerwca 2016 r. celem umożliwienia kontroli narodu nad poczynianami władzy. Podczas zaprzysiężenia każdy prezydent, premier i minister  zapewnia naród, iż "... pomyślność obywateli będą dla mnie zawsze najwyższym nakazem ...". Czy na pomyślność obywateki nie składa się przede wszystkim ich długie życie w zdrowiu? ZDROWIE NARODU NIECHAJ BĘDZIE NAJWYŻSZYM PRAWEM (vide Felieton w Radio Maryja, 27. października 2005)


Poniżej najnowsze dostępne dane Międzynarodowej Agencji Badań nad Rakiem (International Agency for Research on Cancer - IARC) obrazujące standaryzowaną na wiek (ASR(W), co oznacza, że standardową populacją jest standardowa populacja świata - World Standard Population) zapadalność (incidence rate) i umieralność (mortality rate) na 100 000 ludności na raka pęcherza moczowego (bladder), okrężnicy, odbytnicy i odbytu (colon, rectum, and anus) oraz 25 najczęstszych lokalizacji raka: płuco (lung), prostata (prostate), colorectum (jelito grube), pęcherz moczowy (bladder), nerka (kidney), żołądek (stomach), trzustka (pancreas), białaczka (leukaemia), warga i jama ustna (lip and oral cavity), melanoma of the skin (czerniak skóry), mózg i pozostały układ nerwowy (brain, nervous system), chłoniak nie-Hodgkina (non-Hodgin lymphoma), jądro (testis), krtań (larynx), inne gardła (other pharynx), wątroba (liver), przełyk (oesophagus),  szpiczak mnogi (multiple myeloma), ziarnica złośliwa czyli chłoniak Hodgkina (Hodgkin lymphoma), pęcherzyk żółciowy (gallbladder), tarczyca (thyroid), nosogardziel (nasopharynx), u płci męskiej (male) i żeńskiej (female) wszystkich grup wiekowych (all ages) w Polsce (Poland) w porównaniu z Republiką Czeską (Czech Republic) i Niemcami (Germany) w latach 1961 - 2013 (umieralność) oraz w roku 2012 (zapadalność i umieralność). Dane opublikowano na stronie halat.pl w dniu 17. czerwca 2016 r. celem umożliwienia kontroli narodu nad poczynianami władzy. Podczas zaprzysiężenia każdy prezydent, premier i minister  zapewnia naród, iż "... pomyślność obywateli będą dla mnie zawsze najwyższym nakazem ...". Czy na pomyślność obywateki nie składa się przede wszystkim ich długie życie w zdrowiu? ZDROWIE NARODU NIECHAJ BĘDZIE NAJWYŻSZYM PRAWEM (vide Felieton w Radio Maryja, 27. października 2005)


Poniżej najnowsze dostępne dane Międzynarodowej Agencji Badań nad Rakiem (International Agency for Research on Cancer - IARC) obrazujące standaryzowaną na wiek (ASR(W), co oznacza, że standardową populacją jest standardowa populacja świata - World Standard Population) zapadalność (incidence rate) i umieralność (mortality rate) na 100 000 ludności na raka pęcherza moczowego (bladder), okrężnicy, odbytnicy i odbytu (colon, rectum, and anus) oraz 25 najczęstszych lokalizacji raka: płuco (lung), prostata (prostate), colorectum (jelito grube), pęcherz moczowy (bladder), nerka (kidney), żołądek (stomach), trzustka (pancreas), białaczka (leukaemia), warga i jama ustna (lip and oral cavity), melanoma of the skin (czerniak skóry), mózg i pozostały układ nerwowy (brain, nervous system), chłoniak nie-Hodgkina (non-Hodgin lymphoma), jądro (testis), krtań (larynx), inne gardła (other pharynx), wątroba (liver), przełyk (oesophagus),  szpiczak mnogi (multiple myeloma), ziarnica złośliwa czyli chłoniak Hodgkina (Hodgkin lymphoma), pęcherzyk żółciowy (gallbladder), tarczyca (thyroid), nosogardziel (nasopharynx), u płci męskiej (male) i żeńskiej (female) wszystkich grup wiekowych (all ages) w Polsce (Poland) w porównaniu z Republiką Czeską (Czech Republic) i Niemcami (Germany) w latach 1961 - 2013 (umieralność) oraz w roku 2012 (zapadalność i umieralność). Dane opublikowano na stronie halat.pl w dniu 17. czerwca 2016 r. celem umożliwienia kontroli narodu nad poczynianami władzy. Podczas zaprzysiężenia każdy prezydent, premier i minister  zapewnia naród, iż "... pomyślność obywateli będą dla mnie zawsze najwyższym nakazem ...". Czy na pomyślność obywateki nie składa się przede wszystkim ich długie życie w zdrowiu? ZDROWIE NARODU NIECHAJ BĘDZIE NAJWYŻSZYM PRAWEM (vide Felieton w Radio Maryja, 27. października 2005)

Poniżej najnowsze dostępne dane Międzynarodowej Agencji Badań nad Rakiem (International Agency for Research on Cancer - IARC) obrazujące standaryzowaną na wiek (ASR(W), co oznacza, że standardową populacją jest standardowa populacja świata - World Standard Population) zapadalność (incidence rate) i umieralność (mortality rate) na 100 000 ludności na raka pęcherza moczowego (bladder), okrężnicy, odbytnicy i odbytu (colon, rectum, and anus) oraz 25 najczęstszych lokalizacji raka: płuco (lung), prostata (prostate), colorectum (jelito grube), pęcherz moczowy (bladder), nerka (kidney), żołądek (stomach), trzustka (pancreas), białaczka (leukaemia), warga i jama ustna (lip and oral cavity), melanoma of the skin (czerniak skóry), mózg i pozostały układ nerwowy (brain, nervous system), chłoniak nie-Hodgkina (non-Hodgin lymphoma), jądro (testis), krtań (larynx), inne gardła (other pharynx), wątroba (liver), przełyk (oesophagus),  szpiczak mnogi (multiple myeloma), ziarnica złośliwa czyli chłoniak Hodgkina (Hodgkin lymphoma), pęcherzyk żółciowy (gallbladder), tarczyca (thyroid), nosogardziel (nasopharynx), u płci męskiej (male) i żeńskiej (female) wszystkich grup wiekowych (all ages) w Polsce (Poland) w porównaniu z Republiką Czeską (Czech Republic) i Niemcami (Germany) w latach 1961 - 2013 (umieralność) oraz w roku 2012 (zapadalność i umieralność). Dane opublikowano na stronie halat.pl w dniu 17. czerwca 2016 r. celem umożliwienia kontroli narodu nad poczynianami władzy. Podczas zaprzysiężenia każdy prezydent, premier i minister  zapewnia naród, iż "... pomyślność obywateli będą dla mnie zawsze najwyższym nakazem ...". Czy na pomyślność obywateki nie składa się przede wszystkim ich długie życie w zdrowiu? ZDROWIE NARODU NIECHAJ BĘDZIE NAJWYŻSZYM PRAWEM (vide Felieton w Radio Maryja, 27. października 2005)

Poniżej najnowsze dostępne dane Międzynarodowej Agencji Badań nad Rakiem (International Agency for Research on Cancer - IARC) obrazujące standaryzowaną na wiek (ASR(W), co oznacza, że standardową populacją jest standardowa populacja świata - World Standard Population) zapadalność (incidence rate) i umieralność (mortality rate) na 100 000 ludności na raka pęcherza moczowego (bladder), okrężnicy, odbytnicy i odbytu (colon, rectum, and anus) oraz 25 najczęstszych lokalizacji raka: płuco (lung), prostata (prostate), colorectum (jelito grube), pęcherz moczowy (bladder), nerka (kidney), żołądek (stomach), trzustka (pancreas), białaczka (leukaemia), warga i jama ustna (lip and oral cavity), melanoma of the skin (czerniak skóry), mózg i pozostały układ nerwowy (brain, nervous system), chłoniak nie-Hodgkina (non-Hodgin lymphoma), jądro (testis), krtań (larynx), inne gardła (other pharynx), wątroba (liver), przełyk (oesophagus),  szpiczak mnogi (multiple myeloma), ziarnica złośliwa czyli chłoniak Hodgkina (Hodgkin lymphoma), pęcherzyk żółciowy (gallbladder), tarczyca (thyroid), nosogardziel (nasopharynx), u płci męskiej (male) i żeńskiej (female) wszystkich grup wiekowych (all ages) w Polsce (Poland) w porównaniu z Republiką Czeską (Czech Republic) i Niemcami (Germany) w latach 1961 - 2013 (umieralność) oraz w roku 2012 (zapadalność i umieralność). Dane opublikowano na stronie halat.pl w dniu 17. czerwca 2016 r. celem umożliwienia kontroli narodu nad poczynianami władzy. Podczas zaprzysiężenia każdy prezydent, premier i minister  zapewnia naród, iż "... pomyślność obywateli będą dla mnie zawsze najwyższym nakazem ...". Czy na pomyślność obywateki nie składa się przede wszystkim ich długie życie w zdrowiu? ZDROWIE NARODU NIECHAJ BĘDZIE NAJWYŻSZYM PRAWEM (vide Felieton w Radio Maryja, 27. października 2005)






BEZPIECZEŃSTWO ŻYWNOŚCI ZAGROŻONE KTOŚ ZARABIA NA ZAGROŻENIU ZDROWIA KONSUMENTÓW KTO ZAPŁACI ZA LECZENIE I POGRZEB? STOWARZYSZENIE OCHRONY ZDROWIA KONSUMENTÓW OD LIPCA 1997*1997 - 2012 * JUŻ 15 LAT DLA PAŃSTWA ZDROWIA
BEZPIECZEŃSTWO ŻYWNOŚCI ZAGROŻONE KTOŚ ZARABIA NA ZAGROŻENIU ZDROWIA KONSUMENTÓW  KTO ZAPŁACI ZA LECZENIE I POGRZEB?
STOWARZYSZENIE OCHRONY ZDROWIA KONSUMENTÓW OD LIPCA 1997*1997 - 2012 * JUŻ 15 LAT DLA PAŃSTWA ZDROWIA

BEZPIECZEŃSTWO ŻYWNOŚCI



ALFABETYCZNY SPIS ZAWARTOŚCI
STRON INTERNETOWYCH DOMENY HALAT.PL
DOTYCZĄCYCH OCHRONY ZDROWIA