|
STRONA
GŁÓWNA
DOMENY
HALAT.PL
|
|
|
|
CEMI - ZEMI
Centrum Europejskiej Medycyny Integracji
Centre for European Medicine of Integration
Zentrum für Europäische Medizin der Integration
Centre pour la Médecine européen d'intégration
Wiedza
naukowa zajmująca się czynnikami szkodliwymi, czyli noksologia (od łac. noxa –
czynnik szkodliwy), uwzględnia szereg pomijanych zazwyczaj aspektów
oddziaływania czynnika szkodliwego na człowieka, do których należy
zróżnicowana podatność poszczególnych osób (rodzin) na czynnik szkodliwy
występujący w pojedynkę lub wespół z innymi, wzajemnie potęgującymi
niepożądane oddziaływanie na zdrowie. W noksologii za punkt wyjścia procesu
diagnostycznego przyjmuje się przyczynę zgodnie z zasadą wyrażoną po łacinie
słowami POSITA CAUSA, PONITUR EFFECTUS, czyli „gdy działa przyczyna, jest i
skutek” oraz NIHIL FIT SINE CAUSA - "nic nie dzieje się bez przyczyny".
|
|
|
|
Instytut
Wody
Centrum Europejskiej
Medycyny Integracji
|
|
|
|
Medyczne Centrum Konsumenta
Centrum Europejskiej
Medycyny Integracji
|
|
|
|
Stowarzyszenie Ochrony Zdrowia
Konsumentów
|
|
|
|
Zagrożenia Zdrowia
w Polsce
|
|
|
|
3 Smoki
|
|
|
|
Zdrowy Polak
|
|
|
|
Poland
(in English)
It is Europe that is sick, all Europe
with the exception
of Poland.

MOVE FOR HEALTH
WALK POLAND
GMO FREE LAND
NUKES FREE LAND
LAND OF THE FREE
|
|
|
|
Towarzystwo Ślężańskie
|
|
|
|
Wizytówka
|
|
|
|
ALERGENY
|
|
|
|
KANCEROGENY
|
|
|
|

www.forum.halat.pl
|
|
|
|
|
|
|
|
RAK - ZAPOBIEGANIE ZACHOROWANIOM, ELIMINACJA CZYNNIKOW
RAKOTWORCZYCH I INNE ZASADY PREWENCJI RAKA
RAK - ZAPOBIEGANIE ZACHOROWANIOM
ELIMINACJA CZYNNIKÓW RAKOTWÓRCZYCH
I INNE ZASADY PREWENCJI RAKA
Aktualny stan wiedzy medycznej oparty o oszacowania
epidemiologiczne
opublikowane w październiku 2005r. przez naukowców Szkoły
Zdrowia
Publicznego Uniwersytetu Harvard pozwala przypisać dziewięciu
zagrożeniom
zdrowia częściowe sprawstwo zgonów z powodu dwunastu typów nowotworów
złośliwych:
-
Picie nawet najmniejszej ilości alkoholu - 5%
-
Palenie nawet najmniejszej ilości tytoniu – 21%
-
Spożycie owoców i warzyw poniżej 550 - 650 g/dzień
(dotyczy dorosłych)
- 5%
-
Zanieczyszczenie powietrza w domach w wyniku użycia
paliw stałych
(węgla) bez odpowiedniej wentylacji – 0,5%
-
Zanieczyszczenie powietrza w miastach pyłem (dotyczy
stężenia
pyłu zawieszonego z separacją frakcji PM2,5 powyżej 7,5
mikrograma/metr
szesc. i frakcji PM10 powyżej 15 mikrogramów/metr szesc) - 1%
-
Nadwaga i otyłość, gdy wskaźnik masy ciała
przekracza 20 - 22
kg/m2 – 2%
-
Brak wysiłku fizycznego odpowiadającego co najmniej
wartości 400 KJ,
gdy czas trwania umiarkowanego wysiłku fizycznego nie przekracza 2 i
pół
godziny na tydzień,– 2%
-
Sprzęt do wstrzyknięć w zakładach opieki zdrowotnej
przenoszący wirusowe
zapalenie wątroby typu B i C – 2%
-
Współżycie płciowe z mężczyzną przenoszącym wirusy
brodawczaka ludzkiego
– 3%
Wszystkie powyższe zagrożenia są sprawcami zaledwie 35%
wszystkich
przypadków raka. Ich działanie potęguje się wzajemnie i wpływa
synergistycznie
na działanie tysięcy innych substancji i czynników rakotwórczych, do
których
należą np. azbest i radon,
obecne także w wodzie do
picia.
Według danych Światowej Organizacji Zdrowia w roku
2002r.
w Polsce zarejestrowano 85 082 zgony na raka,
a obliczona na pięcioletnie przeżycie liczba ludzi żyjących z
rakiem
wynosiła 283 500.
Stąd można wyliczyć co następuje:
Gdyby nie alkohol,
4 254 osoby nie zmarłyby na raka, a 14 175 osób nie żyłoby z
rakiem.
Gdyby nie palenie tytoniu
17 867 osób nie zmarłoby na raka, a 59 535 osób nie żyłoby z
rakiem.
Gdyby nie spożycie owoców i warzyw
poniżej 550 - 650 g/dzień przez dorosłych,
4 254 osoby nie zmarłyby na raka, a 14 175 osób nie żyłoby z
rakiem.
Gdyby nie nadwaga i otyłość,
gdy wskaźnik masy ciała przekracza 20 - 22 kg/m2,
1 702 osoby nie zmarłyby na
raka,
a 5 670 osób nie żyłoby z rakiem.
Gdyby nie brak wysiłku fizycznego
gdy umiarkowany wysiłek fizyczny zajmuje poniżej 2 i pół
godziny
na tydzień,
1 702 osoby nie zmarłyby na raka, a 5 670 osób nie żyłoby z
rakiem.
Gdyby nie sprzęt do wstrzyknięć w zakładach opieki
zdrowotnej
przenoszący wirusowe zapalenie wątroby typu B i C,
1 702 osoby nie zmarłyby na raka, a 5 670 osób nie żyłoby z
rakiem.
Gdyby nie współżycie płciowe z mężczyzną przenoszącym
wirusy brodawczaka
ludzkiego,
2 553 kobiety nie zmarłyby na raka, a 8 505 kobiet nie żyłoby
z
rakiem.
Gdyby ludzie na czas poznali prawdę o
zagrożeniach,
przynajmniej części z nich
udałoby
się przed nimi uratować.
dr Zbigniew Hałat, 9. grudnia 2005
|

Od lat narasta w Polsce udział nowotworów
wśród wszystkich przyczyn zgonów,
równocześnie spada udział
chorób układu krążenia ogółem
W Polsce w roku 2002
zmarło 87 731 osób z powodu nowotworów złośliwych,
co stanowiło 25% zgonów ze wszystkich przyczyn,
drugą w kolejności określoną przyczyną zgonu
była choroba niedokrwienna serca (51 469 - 14%),
trzecią - choroby naczyn mózgowych (41 033 - 11%),
a czwartą - miażdżyca (29 866 - 8%).
Z wyjątkiem najstarszej grupy wieku
nowotwory złośliwe
zbierają kilkakrotnie większe żniwo
niż każda z trzech
określonych chorób układu krążenia


W latach 1980 - 2000
gwałtownie narastała liczba
nowych zachorowań na nowotwory złośliwe
w niektorych grupach wieku.

W latach 1999 - 2001 w Polsce
zarejestrowano w sumie
119 537 zachorowań na nowotwory złośliwe
wśród osób poniżej 60. r. ż.,
co stanowi prawie 2/5 wszystkich
zarejestrowanych zachorowań.
Rejestry nowotworów nie są kompletne,
w najlepszym przypadku
obejmują 80% wszystkich zachorowań.
W latach 1999 - 2003 nieco spadł
udział zgonów do 60 r. ż. wśród wszystkich zgonów
w Polsce i w większości województw.
Pomiędzy rokiem 2000 i 2002
stwierdza się wyraźny przyrost
udziału odsetkowego zgonów
z powodu nowotworów złośliwych
wśród wszystkich zgonów w całym kraju,
w niektórych województwach
znacznie przekraczający średnią krajową.
Kancerogeny w powietrzu, wodzie, żywności i
napojach,
kosmetykach, lekach kupowanych bez recepty oraz
zagrażające pacjentom i pracownikom wielu
zakładów
są sprawcami codziennych zmagań Polaków
z okrutnym wrogiem - rakiem.
Liczba zachorowań na nowotwory złośliwe w Polsce
należy do najwyższych w Europie, w żadnym
przypadku
nie wolno jej wiązać tylko ze starzeniem się
społeczeństwa
skoro ok. 2/5 nowych przypadków raka
rozpoznaje się u osób poniżej 60. r. ż.
Polska
Unia Onkologii podaje, że odsetek pacjentów
podejmujących leczenie
we wczesnej fazie choroby nowotworowej
jest 4-krotnie niższy niż w w całej Europie i USA,
zaś odsetek wyleczeń wynosi 30%
(cała Europa - 40%, USA - 50%).
Gdy zawodzi
wczesne wykrywanie i leczenie
choroby wyniszczającej swoje ofiary i ich bliskich,
należy zrobić wszystko co możliwe,
aby ograniczyć do osiągalnego minimum zagrożenie
ze strony czynników rakotwórczych.




















| Napój alkoholowy |
Typowa moc
% obj. |
Typowa
pojemnosć
kufla/kieliszka
mililitry |
Waga alkoholu
gramy |
| Piwo |
3 - 6 |
500 |
12 - 24 |
| Mocne piwo |
7 - 12 |
330 |
19 - 32 |
| Wino |
6 - 22 |
125 |
6 - 22 |
| Wódka |
35 - 50 |
50 |
14 - 20 |
| Likier |
15 - 65 |
30 |
4 - 16 |
Jak widać, aby określic ilość
spożytego alkoholu należy znać moc i objętość
wypitych
napojów, gdyż kufelek mocnego piwa może zawierać tyle samo czystego
alkoholu,
co "setka" wódki.
piwo 12% zawiera 9,6 grama alkoholu w 100 mililitrach (12 x
0,8 = 9,6g),
więc kufelek (mała flaszeczka) tego piwa o objętości
330 mililitrów zawiera niemal 32 g czystego alkoholu
<>wódka 40% zawiera 32 gramy alkoholu w 100 mililitrach,
więc "setka", czyli kieliszek o objętości 100
mililitrów tej wódki zawiera własnie 32 gramy czystego alkoholu
Więcej
na temat związku
pomiędzy piciem piwa i rakiem jelita grubego>
Felieton, 11. stycznia
2008r.
Używanie
tytoniu to pojedyncza przyczyna
zgonów, której
najłatwiej zapobiec.
Tytoń
zabija mniej więcej co drugiego spośród
wieloletnich
użytkowników. W swoim najnowszym raporcie Amerykańskie Towarzystwo
Walki
z Rakiem (American Cancer Society) przytacza ostatnie dostępne
wyliczenia
obwiniające tytoń o śmierć jednego na ośmiu dorosłych przedwcześnie
zmarłych.
Spośród ofiar tytoniu niemal co trzecia osoba zmarła na raka, w
większości
przypadków na raka płuc.
Ogółem w
XX wieku na całym świecie tytoń zabił
100 milionów
ludzi i jest w głównej mierze odpowiedzialny za epidemię raka szerzącą
się pod koniec ubiegłego stulecia w krajach uprzemysłowionych. Jeżeli
palenie
tytoniu nie ulegnie ograniczeniu, w XXI w. tytoń pochłonie jeden
miliard
istnień ludzkich, przede wszystkim w krajach rozwijających się. Obecnie
pali tytoń około 1/3 ludności świata w wieku lat 15 i więcej, z czego
84%
to mieszkańcy krajów rozwijających się i o gospodarce w okresie
przejściowym.
Do tych ostatnich zaliczana jest też Polska. Według prognoz ONZ
spożycie
tytoniu bardzo wzrośnie w krajach rozwijających się, ale spadnie w
krajach
najbogatszych, jak Wielka Brytania, Kanada, USA, Australia i
Skandynawia.
Nie
istnieje żadna bezpieczna dla zdrowia i
życia forma
używania tytoniu. Palenie tytoniu, jego żucie, wciąganie przez
nos
w postaci tabaki, czy też mieszanie z innymi składnikami, zawsze jest
obciążone
poważnym ryzykiem ciężkiej choroby i przedwczesnej śmierci. Narastająca
w Europie i Stanach Zjednoczonych popularność fajek wodnych (zwanych
huka,
szisza, lub nargile) budzi przerażenie epidemiologów, bo podstępnie,
pod
przykrywką egzotycznej przygody, wciąga w śmiertelny nałóg szukających
nowości młodych ludzi, zwłaszcza studentów.
Im
wcześniej człowiek jest narażony na
działanie tytoniu,
tym cięższe ponosi następstwa. Obok dobrze już znanych, nauka
przedstawia
coraz to nowe dowody. Substancja biała mózgu, stanowiąca skupiska
wypustek
nerwowych (dendrytów i aksonów), ulega uszkodzeniu zarówno u
dziecka
w łonie używającej tytoń matki, jak i u narażonego na nikotynę
nastolatka,
którego rozwijający się mózg jest szczególnie podatny na uszkodzenie
dojrzewających
struktur przenoszenia impulsów nerwowych. Nikotyna wiąże się z tymi
receptorami
mózgu, które decydują o rozwoju neuronów. W efekcie młodzi ludzie nie
potrafią
skupić uwagi na wypowiadanych do nich słowach.
Nawet nie
znając najnowszych doniesień
naukowych, każdy
zdaje sobie sprawę, że tytoń szkodzi, np. osobom palącym papierosy.
Kaszel,
chrypka, częste przeziębienia, zepsute zęby, niezdrowa cera, nasilające
się dolegliwości różnych narządów, wreszcie jedna po drugiej choroba
rozpoznana
przez lekarza, coraz trudniej poddająca się leczeniu, wreszcie bardzo
poważna
diagnoza, której każdy palacz papierosów prędzej czy później się
spodziewa,
ale nie chce o niej myśleć, a tym bardziej o niej rozmawiać.
Nie ma co
ukrywać - używanie tytoniu jest
przejawem autodestrukcji,
samozniszczenia. Ta od dawna wysuwana hipoteza znalazła
potwierdzenie
w opublikowanych ostatnio wynikach trwających cztery lata badań kilku
tysięcy
młodych mieszkańców Monachium w Bawarii. Wyższe odsetki młodych ludzi
cierpiących
na myśli samobójcze i podejmujących próby samobójstwa obserwowano
wśród palących tytoń, co objaśnia się przede wszystkim wpływem nikotyny
na obniżenie poziomu serotoniny w mózgu. Inne badania wykazały, że
podobne
cechy osobowości, jak impulsywność, agresywność i chwiejność
emocjonalna,
predysponują zarówno do palenia tytoniu, jak i do tendencji
samobójczych.
Autoagresji
towarzyszy postawa agresywna wobec
otoczenia.
Każda osoba paląca tytoń jest źródłem emisji dymu tytoniowego o
udowodnionej
bezspornie szkodliwości dla osób na ten dym narażonych. Uzasadniając w
ostatnich dniach zakaz palenia tytoniu w samochodach osobowych w
obecności
osób poniżej 18 roku życia, minister zdrowia Tasmanii, pani Lara
Giddings
stwierdziła, że dzieci narażone na dym tytoniowy w samochodach ponoszą
większe ryzyko astmy, zapalenia płuc, zapalenia oskrzeli, kaszlu,
świstów
w klatce piersiowej, zapalenia ucha środkowego i zakażeń
menigokokowych.
Podobny zakaz wprowadza Kalifornia, dowodząc, że skażone dymem
tytoniowym
powietrze w samochodzie może być od 10 do 30 razy bardziej trujące niż
najbardziej zanieczyszczone powietrze na ulicy. W efekcie dzieci
chorują
na astmę, zapalenie oskrzeli, zapalenie płuc i ucha środkowego. Świat
broni
niepalących przed agresją palaczy. Na samym początku 2008r. parlament
Turcji
uchwalił zakaz palenia tytoniu w obiektach publicznych. Kierując się
najlepiej
pojętym interesem swoich wyborców, nie ustępując przed
protestami,
nieraz sterowanymi przez koncerny tytoniowe, parlamentarzyści tureccy
odważnie
stanęli w obronie zdrowia publicznego, nie zważając na to, a może
właśnie
dlatego, że tytoń pali 40% dorosłych Turków – 25 milionów ludzi
niszczących
zdrowie swoje i otoczenia.
Zakazy
palenia wewnątrz obiektów publicznych,
łącznie
z restauracjami, kawiarniami, hotelami stają się normą cywilizacyjną, a
w wielu krajach, nawet bardzo egzotycznych coraz częściej wprowadzane
są
zakazy palenia tytoniu w miejscach publicznych pod gołym niebem,
na ulicy, na przystankach autobusowych i tramwajowych, w parkach itp.
miejscach
przebywania wielu ludzi, w tym dzieci i innych osób szczególnie
wrażliwych
na dym tytoniowy.
Agresji
palaczy wszędzie stawiana jest tama.
W
Polsce obowiązuje ustawa z dnia 9 listopada
1995 r.
o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów
tytoniowych.
Nie dość, że przestarzała, nie dotrzymująca kroku rozwojowi
cywilizacyjnemu
całego świata, to jeszcze słabo egzekwowana. Efekt jej stosowania czyni
z naszego kraju pośmiewisko w skali międzynarodowej. Palacze z Niemiec
przekraczają Odrę i Nysę, aby w spokoju popalić w polskiej kawiarni. To
brzmi, jak złośliwy dowcip o Polakach – Polish joke. Wystarczy przejść
się po ulicy Marszałkowskiej, aby zadusić się dymem tytoniowym
dmuchanym
przez setki przechodniów prosto w twarz. Dym w restauracji, kawiarni,
nie
mówiąc o pubie czy dyskotece, też może zadusić. Nawet wchodząc do
szpitala,
trzeba przemknąć poprzez szpaler emitorów cuchnącego dymu tytoniowego,
owszem stojących pod chmurką, ale zbyt blisko wejścia. To samo dotyczy
wszelkich przystanków, kiosków itp. miejsc wysokiej koncentracji dymu
tytoniowego.
Przestrzeganie ustawy w szkołach dla ochrony najmłodszych i najbardziej
wrażliwych na skutki palenia tytoniu, to naigrywanie się z prawa i
strasznego
losu tych ludzi, którzy już niedługo będą mieli uzasadnione pretensje o
zaniedbanie opieki. Z ekranów telewizyjnych i kinowych nie schodzą
idole
z przyklejonymi do warg papierosami, jak Bogart w filmach z lat
czterdziestych,
zaś rozmaite autorytety, zwłaszcza te uparcie nam narzucane, bez
papierosa
nie mogą stanąć przed kamerą. Według ustawowej definicji jest to forma
publicznego zachęcania do nabywania lub używania wyrobów tytoniowych.
dr
Zbigniew Hałat
|
Felieton, 6. czerwca 2008r.
Pani Agata Mróz – Olszewska emanuje
wielowymiarowym
nieprzemijalnym pięknem. Jej postać jest darowanym nam wszystkim
ucieleśnieniem
horacjańskiego NON OMNIS MORIAR. Non omnis moriar multaque pars mei
vitabit
Libitinam - nie umrę w całości, wielka część mnie uniknie
pogrzebu.
Quintus Horatius Flaccus, poeta
romanus
illustrissimus,
otrzymał zasłużoną nagrodę, której się spodziewał.
Tryptyk rzymski Jana Pawła II
wskazuje
jednak na inny
niż wieczna sława sens nieprzemijania:
Non omnis moriar —
To co we mnie niezniszczalne,
teraz staje twarzą w twarz z Tym, który Jest!
(Część II MEDYTACJE NAD «KSIĘGĄ RODZAJU» NA
PROGU
KAPLICY SYKSTYŃSKIEJ, Rozdział 4. Sąd),
w brzmieniu łaciny naszych czasów:
"Non Omnis Moriar
What is imperishable in me
now stands face to face with Him Who Is!"
(John Paul II, THE ROMAN TRIPTYCH).
Pani Agata staje też twarzą w twarz
przed
zwykłymi
śmiertelnikami, przed każdym z nas. I pyta, ponieważ ma do tego prawo:
czy dobrze zrozumieliście przykład mojego życia? Ja swojego życia nie
zmarnowałam,
choć było tak krótkie. Czy wszyscy, ale to wszyscy, doceniacie już
wartość
przekazywania życia człowieka? Jestem przecież z wami w osobie mojej
małej
córeczki. I wreszcie: co zrobiliście, aby przed moim losem uchronić
innych
młodych ludzi?
Nad tym ostatnim problemem nie wolno
przejść obojętnie.
Zgromadzona wiedza epidemiologiczna jest dość przekonująca, aby
ograniczać
do osiągalnego minimum zagrożenia zdrowia, których następstwem może być
zespół mieloblastyczny i szereg innych ciężkich chorób. Są to:
pestycydy,
toluen, benzen, środki ochrony roślin, nawozy sztuczne, farby do
włosów,
ksylen, chloramfenikol (też wykrywany w miodzie), dym tytoniowy, metale
ciężkie, promieniowanie jonizujące, niektóre leki i czynniki
genetyczne.
Dlaczego szalejąca w Polsce epidemia raka wśród młodych ludzi nie
powoduje
zainteresowania żadnego z kolejnych rządów opracowaniem kompleksowego
programu
zapobiegania chorobom nowotworowym? Polsce potrzebny jest natychmiast
realny,
niepodatny na korupcję, program prewencji raka. Nie tylko profilaktyki
i nie tylko terapii, ale właśnie prewencji. Nie mogąc liczyć na partie
i wyłaniane z nich władze, budujmy własnymi siłami, metodą
modułową,
polski narodowy program prewencji chorób nowotworowych dedykowany
pamięci
pani Agaty Mróz – Olszewskiej. Do problemów najtrudniejszych do
rozwiązania
będzie należeć eliminacja czynników rakotwórczych w wodzie do picia.
22. czerwca o godz. 12.00 w
Sanktuarium
Matki Bożej
Dobrej Rady i Mądrości Serca w Sulistrowiczkach, gmina Sobótka, 42 km
na
południe od Wrocławia, odbędzie się doroczne spotkanie Rodzin
Katolickich
przed obrazem Matki Bożej Dobrej Rady. Uroczystą mszę św. odprawi J. E.
Ks. Biskup Józef Pazdur z udziałem wikariusza Biskupiego i Dyrektora
wydziału
Duszpasterskiego Kurii Metropolitalnej Wrocławskiej – ks. Dr. Mariana
Biskupa,
przy relikwiach św. Joanny Beretty Molli. O godz. 11.00 okazja do
spowiedzi
św., o 11.30. dwugłos na temat współczesnej rodziny, o 12.00 Msza św. z
homilią ks. Biskupa, słowo ks. Dr. Mariana Biskupa. O 13.30 ks. prałat
Ryszard Staszak, twórca i kustosz sanktuarium otworzy spotkanie, już
właściwie
światowe, par połączonych węzłem małżeńskim u stóp góry Ślęży, świętej
góry Prasłowian. O tej tajemniczej górze, od której pochodzi nazwa
całej
śląskiej krainy, ks. prałat Ryszard Staszak powiedział "Kiedyś
szukano
tu Boga - dzisiaj ludzie szukają tu kontaktu z Bogiem, którego
już
znają".
dr
Zbigniew Hałat
|
dr Zbigniew Hałat
"Ryzyko raka w następstwie spożywania wędzonych przetworów
mięsnych
"
Podręczniki towaroznawstwa mięsa i przetworów
mięsnych
zawierają wykaz produktów suchej destylacji węgla zawartych w dymie
powstającym
w wyniku spalaniu drewna przy małym dostępie powietrza. Są to m. in.:
kreozot,
fenol, formaldehydy, kwas octowy. Docenia się właściwości odkażające
tych
substancji, w szczególności formaldehydów, których stężenie w gęstym
dymie
wędzarniczym sięga 2 gramów na metr sześcienny. Gęstość dymu określa
się
za pomocą żarówki 40 W, której światło widoczne z odległości 7 m
oznacza
dym rzadki, a niewidoczne z odległości 60 cm – dym gęsty. W wyniku
spalania
drewna drzew bogatych w żywicę, zwłaszcza iglastych, na
powierzchni
wędzonek pojawia się sadza. Wędzenie bez dymu, czyli na mokro, jeszcze
przed półwieczem polegało na zanurzeniu wyrobu mięsnego na kilka godzin
w roztworach sadzy, octu drzewnego i innych produktów suchej destylacji
węgla. Podkreślano, że sposób ten daje tylko pozornie efekt wędzenia.
Nie
przyczynia się on bowiem do utrwalenia wędlin, a nadaje im jedynie
zapach
i smak zbliżony do smaku i zapachu wędlin naprawdę wędzonych. Zalecano
przygotować ? kg sadzy drzewnych (z komina), zalać 8 litrami wody
i gotować tak długo aż płyn wygotuje się do połowy pierwotnej ilości.
Płyn
wystudzić i zostawić w spokoju przez 12 godzin, następnie delikatnie
zlać
przez sito i rozpuścić w nim 1 szklankę soli. Tak przygotowanym płynem
zalać mięso. Większe kawałki powinny zostać w płynie przez 48 godzin,
mniejsze
zaś – przez 12 godzin.
Sadza była pierwsza na długiej już liście środowiskowych czynników
rakotwórczych. W 1775r. londyński lekarz Percivall Pott stwierdził, że
występująca u kominiarzy charakterystyczna zmiana chorobowa nie jest
objawem
jednej z chorób wenerycznych szalejących wówczas w Londynie z siłą nie
mniejszą niż obecnie, ale jest rakiem skóry moszny w następstwie
odkładania
się sadzy w fałdach skórnych. Rak Potta, rak kominiarzy, to pierwszy
nowotwór
złośliwy, który medycyna uznała za wywołany czynnikiem zewnętrznym a
nie
wewnętrznym, a tym samym otwierający pole dociekań epidemiologii
nowotworów
będących następstwem narażenia skóry i błon śluzowych na czynniki
rakotwórcze.
W nawet najbardziej delikatnych okolicach ciała skóra chroniona jest
pancerzem
warstwy rogowej naskórka, co czyni ją znacznie bardziej oporną na atak
czynników szkodliwych niż pozbawioną tego pancerza błonę śluzową, np.
przewodu
pokarmowego. W przypadku błon śluzowych jamy ustnej, przełyku, żołądka,
jelita cienkiego i grubego narażenie na sadzę zawierającą szereg
ściśle zdefiniowanych substancji rakotwórczych, próg bezpieczeństwa
konsumenta,
zgodnie z rozporządzeniem (WE) nr 1881/2006 ustalającym najwyższe
dopuszczalne
poziomy niektórych zanieczyszczeń w środkach spożywczych, wyznacza
zawartość
w jednym kilogramie wędzonego mięsa i przetworów mięsnych 5
mikrogramów
benzo[a]pirenu jako markera obecności i następstw
wielopierścieniowych
węglowodorów aromatycznych o działaniu rakotwórczym. W odróżnieniu od
starych
receptur (3/4 kg sadzy z komina zalać 8 litrami wody!) rozporządzenie
(WE)
nr 2065/2003 w sprawie środków aromatyzujących dymu wędzarniczego
używanych
lub przeznaczonych do użycia w środkach spożywczych lub na ich
powierzchni
znacznie lepiej precyzuje zagadnienia nieznane ludzkości od zarania, a
lekceważone do dnia dzisiejszego: „skład chemiczny dymu jest
złożony
i zależy między innymi od rodzaju użytego drewna, zastosowanej metody
uzyskiwania
dymu, zawartości wody w drewnie oraz temperatury i stężenia tlenu w
czasie
wytwarzania dymu. Wędzone środki spożywcze zwykle wywołują obawy natury
zdrowotnej, szczególnie odnoszące się do ewentualnej obecności
wielopierścieniowych
węglowodorów aromatycznych. Ponieważ aromaty dymu wędzarniczego są
wywarzane
z dymu, który jest poddawany frakcjonowaniu i procesom oczyszczania,
zastosowanie
aromatów dymu wędzarniczego ogólnie uważane jest za stwarzające mniej
obaw
natury zdrowotnej niż tradycyjny proces wędzenia. W ocenie
bezpieczeństwa
należy jednak wziąć pod uwagę szersze zastosowanie środków
aromatyzujących
dymu wędzarniczego w porównaniu do wędzenia konwencjonalnego. (…)
Produkcja
tych środków aromatyzujących dymu wędzarniczego zaczyna się od
kondensacji
dymu. Skondensowany dym jest zwykle rozdzielany za pomocą procesów
fizycznych
na początkowy koncentrat dymny w roztworze wodnym, nierozpuszczalną w
wodzie
ciężką fazę smołową oraz nierozpuszczalną fazę oleistą.
Nierozpuszczalna
faza oleista jest produktem ubocznym i nie nadaje się do produkcji
aromatu
dymnego. Wstępny koncentrat i frakcje nierozpuszczalnej w wodzie
ciężkiej
fazy smołowej, "początkowe frakcje smołowe", są oczyszczane w celu
usunięcia
składników dymu, które są najbardziej szkodliwe dla zdrowia ludzkiego.
Następnie mogą one być odpowiednio stosowane w takiej postaci w
środkach
spożywczych lub do produkcji pochodnych aromatów dymu wędzarniczego,
otrzymywanych
poprzez dalsze odpowiednie przetwarzanie fizyczne, takie jak procesy
ekstrakcji,
destylacji, koncentracji poprzez odparowanie, absorpcji lub
rozdzielanie
techniką membranową oraz dodanie składników żywnościowych, innych
środków
aromatyzujących, dodatków do żywności lub rozpuszczalników, bez
uszczerbku
dla bardziej szczegółowego prawodawstwo wspólnotowego.” Warunki
produkcji
w pierwszej kolejności odnoszą się do oczywiście do drewna – „drewno
użyte
do produkcji produktu początkowego nie jest poddane obróbce, celowo lub
nie, przy użyciu substancji chemicznych w okresie sześciu miesięcy
bezpośrednio
poprzedzającym jego ścięcie lub następującym po jego ścięciu, chyba że
można udowodnić, że użyta substancja nie stwarza ryzyka potencjalnie
toksycznych
substancji w czasie spalania. Osoba, która wprowadza do obrotu produkty
początkowe, musi być w stanie przedstawić odpowiednie poświadczenie lub
dokumentację, że wymóg ustanowiony w pierwszym akapicie został
spełniony.”
Artykuł 4 „Ogólne zastosowanie i wymogi bezpieczeństwa” przewiduje, że
„zastosowanie środków aromatyzujących w środkach spożywczych lub na ich
powierzchni jest dozwolone tylko wówczas, gdy w sposób wystarczający
zostało
przedstawione, że
- nie stwarza to ryzyka dla zdrowia ludzkiego,
- nie wprowadza w błąd konsumentów.”
I tu zaczynają się problemy, jakich wiele w obszarze medycyny
konsumenta:
praktyka swoje, prawo swoje, a nauka głosi jeszcze co innego. Nie
podejmując
w tym miejscu dyskusji na temat stanu przestrzegania wymagań
sanitarnych
Wspólnot Europejskich w tym czy w innym kraju członkowskim Unii
Europejskiej
można z góry przyjąć założenie graniczące z pewnością, że żadne
tradycyjne
wędzenie nie zapewnia konsumentowi bezpieczeństwa takiego jak używanie
środków aromatyzujących dymu wędzarniczego o określonych prawem
warunkach
produkcji produktów początkowych, w których maksymalna zawartość
benzo[a]pirenów wynosi 10 mikrogramów/kg, a benz[a]antracenu - 20
mikrogramów/kg.
A mimo to trwają ożywione dyskusje co do szkodliwości poszczególnych
frakcji
aromatów i ponawiane są próby wycofania wielu z nich. Paradoksalnie,
obok
maniakalnego grillowania o każdej porze dnia i nocy oraz w każdym
miejscu
z balkonem osiedlowego wieżowca włącznie, coraz więcej osób zajmuje się
wędzeniem w przydomowych wędzarniach i to nie tylko dla zabawy.
Entuzjaści
podkreślają, że w zderzeniu z ofertą sklepową własna wędzonka jest
znacznie
tańsza, ponieważ po zbudowaniu wędzarni płaci się tylko za surowiec
mięsny
i grosze - o ile w ogóle - za drewno, smaczniejsza, gdyż dokładnie
dostosowana
do własnych upodobań i wreszcie zdrowsza, bo bez dodatków chemicznych i
genetycznie modyfikowanych. Prawda to niewątpliwa, pod warunkiem, że
konstrukcja
i funkcja własnej wędzarni oraz użyte drewno gwarantują bezpieczeństwo
na poziomie wyżej podanych wymagań co do zawartości benzo[a]pirenu, co
w praktyce jest mało realne, aczkolwiek możliwe do sprawdzenia w
laboratorium.
Produkty osmolone sadzą nie wymagają badań, ponieważ swoim wyglądem
wystarczająco
dobitnie ostrzegają przed rakiem.
Opublikowany z końcem 2007r. Drugi Raport Światowego Funduszu
Badań
nad Rakiem i Amerykańskiego Instytutu Badań nad Rakiem pt. „Żywność,
Żywienie,
Aktywność Fizyczna i Prewencja Raka w Perspektywie Globalnej”
uwzględnił
17 badań epidemiologicznych typu retrospektywnego i 2 typu
ekologicznego
dotyczących związku pomiędzy spożywaniem produktów wędzonych a rakiem
żołądka.
W 14 badaniach kliniczno-kontrolnych wykazano zwiększone ryzyko w
grupie
najwyższego spożycia w porównaniu z grupą spożycia najniższego, z czego
w 11 badaniach stwierdzono zależność istotną statystycznie. Ponad
połowa
badań wykazała ryzyko względne wyższe niż 1,5. Dla porządku należy
dodać,
że wyników żadnego z badań nie skorygowano na obecność zakażenia
Helicobacter pylori. W jednym z badań przekrojowych wykazano
statystycznie
istotne narastanie ryzyka raka żołądka wraz ze zwiększaniem spożycia
produktów
wędzonych, zaś w drugim zależność odwrotną, choć jeden składnik
wędzonej
żywności (3,4-benzopiren) był związany ze zwiększeniem ryzyka. Siłę
dowodów
na ryzyko raka żołądka w następstwie spożywania wędzonek (w tym
mięsa
i jego przetworów, łącznie z wcześniej peklowanym i solonym), panel
badaczy
uznał za ograniczoną, acz sugestywną.
Jednak siłę dowodu na ryzyko raka jelita grubego w następstwie
spożywania
mięsa czerwonego, a także przetworów mięsnych, ten sam panel - w
oparciu o argumenty, które wychodzą poza zakres niniejszego artykułu -
uznał za w pełni przekonującą oraz zalecił ograniczyć spożycie mięsa
czerwonego
i unikać przetworów mięsnych, wyznaczając przy tym dopuszczalne poziomy
ich spożycia:
Cel dla zdrowia publicznego
Przeciętne spożycie czerwonego mięsa nie powinno być
wyższe niż
300 g na tydzień,
w tym niewielka ilość, o ile jakakolwiek, może przypadać
na przetwory
mięsne.
Zalecenie indywidualne
Osoby spożywające czerwone mięso powinny ograniczyć się
do 500 g
na tydzień,
w tym niewielka ilość, o ile jakakolwiek, może przypadać
na przetwory
mięsne.
Objaśnienia
„Czerwone mięso” to mięso wołowe, wieprzowe, baranie i
kozie zwierząt
udomowionych, włącznie z wchodzącym w skład żywności przetworzonej.
„Przetwory mięsne” to mięso konserwowane poprzez
wędzenie, peklowanie
lub solenie, albo też dodanie chemicznych substancji konserwujących,
włącznie
z wchodzącym w skład żywności przetworzonej.
Podane ilości mięsa odnoszą się do wagi potraw. 300 g
mięsa gotowego
do spożycia uzyskuje się z około 400 – 450 g mięsa surowego, a 500
g
mięsa gotowego do spożycia – z około 700 – 750 g mięsa surowego |
Według Głównego Urzędu Statystycznego spożycie mięsa łącznie z
mięsem
przeznaczonym na przetwory w 2006 r. osiągnęło w Polsce rekordową, nie
notowaną w przeszłości liczbę 70 kg na osobę, co oznacza spożycie 1 400
g mięsa na tydzień, w tym udział czerwonego mięsa zapewne znacznie
przekraczający
zalecane 400 – 450 g mięsa surowego, a na pewno udział przetworów
mięsnych
wielokrotnie przekraczający zalecaną niewielką ilość, która właściwie
powinna
być zredukowana do zera.
W Polsce rak jelita grubego zajmuje drugie miejsce u kobiet
(za rakiem
piersi) i u mężczyzn (za rakiem płuca), a w odróżnieniu od krajów
porównywalnych
u nas wieloletni trend zachorowań ma tendencję wzrostową (vide
http://halat.pl/rak.html).

|
więcej:
ZAGROŻENIA
ZDROWIA
ZE STRONY WĘDLIN
|
ŚWIAT
KONSUMENTA Nr 3 (75) marzec 2008
Strona Hałata
Pij, pij, aż ci szczęka odpadnie
Kiedy już się nie wie, co zrobić z nadmiarem gotówki, łatwo
sięgnąć
po gadżety reklamowane w dziale zdrowie i uroda. Zanim wyjdą na jaw
odłożone
w czasie niemiłe skutki szarlatańskiego pomysłu, jego sprzedawca
potrafi
stworzyć rozbudowany system akwizycji, podparty przez „naukawe”
autorytety
i sprzedajnych ekspertów od spraw wszelkich…
Ach, pani profesor! Och, panie docencie! – niesie się głośnym
echem
po konferencyjnych salach i telewizyjnych studiach, oddając szczery
zachwyt
luminarzy nauki nad postępem medycyny w służbie zdrowia i urody. Jak tu
nie wierzyć autorytetom, dopingowanym głębokimi przemyśleniami gwiazd
estrady,
sportu, polityki i dziennikarstwa. Ponieważ cena niezależnej opinii
celebreties
może przekraczać możliwości budżetu promocyjnego, product placement
znakomicie
demokratyzuje dostęp do ukrytej reklamy, wprawdzie nielegalnej, ale
powszechnie
praktykowanej. Z pozoru niewinna i pełna troski rozmowa w studio
telewizyjnym
zapewnia nadawcy miłość widzów o miękkich serduszkach i grubą kasę od
zleceniodawcy.
Tak było, jest i będzie dopóki kryptoreklama nie znajdzie finału w
sądzie,
bowiem w odróżnieniu od reklamy, za treść której redakcja nie
odpowiada,
za skutki krypciochy redakcja odpowiada jak najbardziej.
Na co umrzesz?
Choć nieproszony, pozwolę sobie udzielić przyjacielskiej rady
właścicielom
środków masowego przekazu: zacznijcie odkładać na odszkodowania za
współudział
w sprawstwie. Czy to osoba poszkodowana, czy też nieutulona w żalu
rodzina,
prędzej czy później zgłosi się po waszą część zysków z nielegalnego
reklamowania
produktu zagrażającego zdrowiu i życiu, bądź też osiągniętych w wyniku
zaprzeczania istnieniu ryzyka dla zdrowia i życia. W Polsce to raczej
później,
zważywszy na niewyobrażalny na tle dorobku cywilizacji w XXI w. dialog
zamieszczony na łamach tygodnika „Przekrój” 17. stycznia 2008 r. Z red.
Piotrem Najsztubem rozmawia przewodniczący Komisji Zdrowia Sejmu
bieżącej
kadencji dr Bolesław Piecha, ginekolog:
„Red. Najsztub: …Panie pośle, panie doktorze, czytał pan wyniki jakichś
długofalowych, wnikliwych badań na temat skutków tak zwanego biernego
palenia?
Dr Piecha: Takich nie było.
(…)
Red. Najsztub: Pozwoli pan, że panu przypalę.
Dr Piecha: Dziękuję! (tu poseł się zaciąga) Na wycinkowe badania
powoływać
się można. I pierwszą sprawą jest oczywiście cała masa chorób krążenia,
które przypisuje się papierosom jako jednemu z głównych czynników.”
W 2002 r. grupa ekspertów zawodowo zajmujących się tematem pod
egidą
Międzynarodowej Agencji Badań nad Rakiem (IARC) należącej do Światowej
Organizacji Zdrowia ustaliła, że istnieje statystycznie istotny i
spójny
związek między ryzykiem raka płuca u osób niepalących a narażeniem na
dym
tytoniowy pochodzący od ich palących małżonków. Gdy pali mąż, żona
ponosi
20% większe ryzyko raka płuca, niż małżonka niepalącego. Dym żon jest
jeszcze
bardziej trujący dla niepalących mężów – dodatkowe ryzyko raka płuca
wynosi
u nich 30%. Z kolei dodatkowe ryzyko raka płuca u pracowników
narażonych
na dym tytoniowy w miejscu pracy wyliczono na 12-19%. Średnie stężenie
dymu tytoniowego w domach palaczy i w miejscach pracy, gdzie wolno
palić,
mieści się w granicach 2-10 mikrogramów na metr sześcienny powietrza, a
główne substancje rakotwórcze dymu tytoniowego to: benzen,
1,3-butadien,
benzo[a]piren i 4-(metylonitrozamino)-1-(3-pyridyl)-1-butanon. Z tych
powodów
IARC zaliczyła wdychany przez osoby niepalące dym tytoniowy w
środowisku
do kategorii czynników rakotwórczych dla człowieka, czyli do grupy 1.
W 2004 r. w Polsce z powodu raka płuca zmarło 16 565 mężczyzn
(1/3 wszystkich
zgonów z powodu raka u mężczyzn) i 4 641 kobiet (1/8 wszystkich zgonów
z powodu raka u kobiet). Dwie osoby na pięć zmarłych na raka płuca nie
osiągnęły 65. roku życia. Polska ze standaryzowanym współczynnikiem
umieralności
66,7 na 100 000 ludności zajmuje najwyższą niechlubną pozycję spośród
33
państw, które dotychczas przekazały do WHO dane dotyczące zgonów
mężczyzn
na raka płuca w 2004 r. W Wielkiej Brytanii ten sam współczynnik jest
niemal
o połowę niższy i wynosi 34,7.
Klub naprawy poprawy urody
Swojego czasu minister zdrowia wykurzał mnie skutecznie z
narad kierownictwa
ministerstwa zdrowia. Kłęby dymu wypełniały nawet sekretariat ministra,
a zaniepokojeni interesanci chcieli wzywać straż pożarną. Dym tytoniowy
osobom odpowiedzialnym za zdrowie publiczne w Polsce niezmiennie nie
pozwala
dostrzec opinii powszechnie szanowanych. Prof. Konrad Jamrozik w 2005
r.
na łamach prestiżowego British Medical Journal (BMJ) stwierdził, że dym
tytoniowy w środowisku pracy odbiera życie co najmniej dwóm pracownikom
na dzień pracy, razem 617 w ciągu roku, w tym 54 pracownikom obsługi
gości,
a palenie w domu w ciągu roku zabija 2 700 osób w wieku 20-64 lat i 8
000
osób powyżej 64. roku życia. Narażenie na dym tytoniowy w pracy składa
się na 1/5 wszystkich zgonów osób narażonych na dym tytoniowy w
środowisku
i na połowę zgonów pracowników obsługi gości. Wdychanie cudzego dymu
tytoniowego
miało doprowadzić do 1 372 zgonów na raka płuca, 5 239 zgonów z powodu
choroby niedokrwiennej serca i 4 074 zgonów w następstwie udaru mózgu.
Warto przenieść te oszacowania na nasze podwórko. W Polsce odsetek
palących
mężczyzn spadł z 64% w latach 70. ubiegłego wieku do 40% w latach
2000-2004,
odsetek palących kobiet w tym czasie wzrósł z 21% do 25%. W Wielkiej
Brytanii
odsetek palących w latach 2000-2004 szacuje się na 27% wśród mężczyzn i
24% wśród kobiet. Ludność Polski w 2005 r. to 38,2 mln, Wielkiej
Brytanii
– 60,2 mln. Mając wszystkie dane, każdy z proporcji może sobie
wyliczyć,
na co umrą Polacy zmuszani do filtrowania cudzego dymu tytoniowego i w
razie potrzeby przedstawić swoje oszacowania w sądzie.
Zanim palacze i niepalące ofiary dymu tytoniowego pożegnają
się z zadymionym
światem, z przerażeniem obejrzą w lustrze postępujące zniszczenie skóry
twarzy pod wpływem dymu tytoniowego. Tych, których na to stać,
niewątpliwie
skusi reklama i kryptoreklama zastrzyków Botoxu – jadu kiełbasianego
porażającego
mięśnie mimiczne twarzy. Wiele osób, dla których stosowanie Botoxu
stało
się rutyną na równi z goleniem – odpowiednio do płci – twarzy lub nóg,
zbliża się do ideału piękna reprezentowanego przez Michaela Jacksona i
Nicole Kidman, a opartego o unieruchomienie mimiki na stałe. Uśmiech
smutnego
Arlekina można jednak skorygować operacyjnie. Medycyna w służbie
zdrowia
i urody jakże owocnie dla siebie samej dysponuje ofertą adresowaną do
także
do tych, którym Botox spowodował opadanie powiek. Zabieg nosi nazwę
plastyki
powiek (blefaroplastyka) i o jego skuteczności może zaświadczyć sam
George
Clooney. Za bagatelne 1 000 euro można wejść do elitarnego klubu
naprawy
poprawy urody.
Woda naturalnie uranowa
Według niektórych opinii sprawa jest jeszcze bardziej prosta.
Wystarczy
napromieniować się do syta i odzyskać piękno, młodość i jurność. Do
dzisiaj
woda radioaktywna uznawana jest za tworzywo uzdrowiskowe o wartościach
leczniczych, które miałoby leczyć wiele chorób, w tym poprzez
podnoszenie
poziomu hormonów płciowych. Skoro jest lekiem, nie może równocześnie
nadawać
się do powszechnego spożycia, a zwłaszcza przez kobiety w ciąży, dzieci
i młodzież oraz osoby cierpiące na choroby, w których poziom estrogenów
i androgenów decyduje o przeżyciu, jak rak piersi czy prostaty. To samo
z inhalacjami w dawnych kopalniach uranu. Ciekawe, czy racje medycyny
wieku
rozwojowego i epidemiologii raka uchronią kobiety i ich nienarodzone
jeszcze
dzieci przed pracą w kopalniach. Kierując się zasadą równouprawnienia,
Komisja Europejska stara się wymusić wykreślenie prac pod ziemią we
wszystkich
kopalniach z wykazu prac wzbronionych kobietom. To dalszy postęp myśli
prawdziwie europejskiej. Jeszcze w 2003 r. opublikowany pod szyldem
Unii
Europejskiej „Europejski kodeks walki z nowotworami złośliwymi” nie
pozostawia
wątpliwości, że to badania na górnikach zawodowo narażonych na wysokie
stężenia radonu w powietrzu dostarczyły przekonujących dowodów, że
radon
wywołuje raka płuca. Ekstrapolacja danych z tych badań pozwala
stwierdzić,
że radon jest drugą po paleniu papierosów najważniejszą przyczyną
zachorowania
na raka płuca w ogólnej populacji oraz że większość spowodowanych
radonem
raków płuca występuje u palaczy lub byłych palaczy. Wnioski te
potwierdzają
wyniki uzyskane bezpośrednio, tj. w badaniach nad ryzykiem zachorowania
na raka płuca u osób narażonych na radon w budynkach mieszkalnych.(…).
Budując nowy dom można zazwyczaj kosztem niewielkich nakładów
zabezpieczyć
wnętrze przed nadmiernym stężeniem radonu. W budynkach istniejących
ograniczenie
wnikania radonu jest na ogół również możliwe. Zabezpieczenie przed
radonem
będzie przynosić największe skutki zdrowotne szczególnie u osób
palących.
Myśl ta znajduje udokumentowanie w artykule opublikowanym w 2004 r. w
BMJ:
radon w mieszkaniach jest przyczyną 9% przypadków raka płuc, 2%
wszystkich
przypadków raka w Europie. Dla osób przebywających w mieszkaniach, w
których
stężenie radonu przekracza poziomy wcześniej uznawane za nieszkodliwe,
tj. 100 Bq/m? (bekereli na metr sześcienny) palenie tytoniu i/lub
przebywanie
w dymie tytoniowym stwarza poważne ryzyko zachorowania na raka płuc.
Ryzyko
palących 15-25 papierosów dziennie jest 25,8 (21,3 do 31,2) razy wyższe
w porównaniu z nigdy nie palącymi.
I pomyśleć, że głównym zmartwieniem niektórych mieszkańców
Karpacza,
jest zakopiańska architektura domów pięknie zdobiących podnóże Śnieżki,
a nie troska o zdrowie swoich dzieci, własne i turystów. Po odkręceniu
kranu z wodą zawierającą radon kabina prysznicowa, łazienka i kuchnia
zamienia
się w komorę gazową, w której radioaktywność kilkadziesiąt razy
przekracza
dopuszczalne wartości. Państwowy Zakład Higieny stwierdził, że
większość
ujęć wód na terenie Pogórza Karkonoskiego pobiera do zasilania
wodociągów
wody podziemne, które wykazują znaczą koncentrację radonu. Zakres
obserwowanych
stężeń wynosił od 87,5 Bq/l do 818,1 Bq/l. Zaopatrzenie Karpacza w wodę
pochodzi zarówno z ujęć powierzchniowych o niskim stężeniu radonu
(poniżej
10 Bq/l) oraz z ujęć podziemnych (głębinowych) o wysokim stężeniu
radonu
(do 541,0 Bq/l). Stężenie radonu w wodzie ze studni indywidualnych było
podobne do stężenia radonu w wodzie pochodzącej z ujęć głębinowych.
Radon
jest jednym z produktów rozpadu uranu. Według Państwowego Instytutu
Geologicznego
koncentracje uranu w warstwie powierzchniowej w Polsce wahają się w
granicach
od 0 do 13,3 g/tonę. Prawie całe Sudety charakteryzuje wartość powyżej
2 g/tonę, w bloku karkonosko-izerskim – 3-5 g/tonę, w pojedynczych
punktach
ponad 13 g/tonę. Wody pobrane z tamtejszych podziemnych ujęć z reguły
zawierają
radon, który ulatuje w powietrze, ale też izotopy radu 226Ra i 228Ra.
Podobnie
wody karpackie, co wykazały badania Państwowego Instytutu Górniczego
opublikowane
w 2000 r. Im woda wyżej zmineralizowana, tym więcej izotopów
radu.
W przedwojennej Ameryce woda wzbogacona radem była hitem
rynkowym, na
którym zbił fortunę niejaki William J. A. Bailey, fałszywy lekarz
wyrzucony
już z college’u. Twierdził, że opatentowany przez niego Radithor leczy
wiele chorób poprzez stymulację hormonalną. Współpracującym lekarzom
oferował
17% rabatu za receptę na każdą dawkę wody z radem. Do czasu. Prawie 1
400
butelek Radithoru wypił sławny przemysłowiec, sportowiec i playboy Eben
McBurney Byers, zanim nagromadzony w kościach rad doprowadził do ich
licznych
złamań, a nawet ubytków kości czaszki i szczęki. Zmarł w 1932 r.
żegnany
tytułem w Wall Street Journal „Zanim mu szczęka odpadła, woda z radem
działała
świetnie”.
dr Zbigniew Hałat
lekarz specjalista epidemiolog,
w latach 90. w trzech kolejnych rządach główny inspektor sanitarny
i zastępca ministra zdrowia ds. sanitarno-epidemiologicznych
Prezes Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów
www.halat.pl/stowarzyszenie.html
|
RAD I RADON

ALFABETYCZNY
SPIS ZAWARTOŚCI
STRON INTERNETOWYCH DOMENY HALAT.PL
DOTYCZĄCYCH OCHRONY ZDROWIA
|