Co na obiad, mamo?
Genetycznie zmodyfikowane rośliny uprawne i zawierająca je żywność w Polsce

Raport przygotowany dla ANPEDu
Sporządzenie i wydanie tego raportu możliwe było dzięki pomocy finansowej JMG Foundation

Raport sporządzili:
Małgorzata Jermak MURE, Polska
Iza Kruszewska, ANPED, Anglia
Jan van Aken, BioConsult, Niemcy
The Northern Alliance for Sustainability (ANPED)
P.O. Box 12111, 3501 AC Utrecht, The Netherlandstel. +31(0) 30-2310300, fax +31(0) 30-2340878 e-mail: anped@antenna.nl, http://www.antenna.nl/anpedANPED jest siecią organizacji pozarządowych działających na półkuli północnej. Staramy się zmieniać sprzeczne z zasadami zrównoważonego rozwoju wzorce konsumpcji i produkcji, szczególnie te, które funkcjonują w krajach północy. Rolą ANPEDu jest wspieranie rozwoju społeczeństw w kierunku zrównoważonego rozwoju, m.in. poprzez wzmacnianie organizacji lokalnych, wymianę informacji i umiejętności, wspólne kampanie, publikacje i udział w międzynarodowych konferencjach rządowych. Grupy robocze ANPEDu skupione są wokół takich zagadnień jak Inżynieria Genetyczna, Lokalna Agenda 21, Corporate Accountability, Poszerzona Odpowiedzialność Konsumenta i Czystsza Produkcja. ANPED jest demokratyczną siecią organizacji pozarządowych w większości z Europy Środkowej i Wschodniej oraz Wspólnoty Niepodległych Państw (WNP). Członkostwo jest otwarte dla każdej organizacji, której cele są zbieżne z celami ANPEDu.Działania wokół Inżynierii Genetycznej w Żywności i Rolnictwie w krajach Europy Środkowo-Wschodniej i WNP rozpoczęto już w 1996 r. Aktualnie zaangażowane są w to grupy z 8 krajów regionu, pracujące wspólnie nad podniesieniem świadomości społecznej na temat żywności zawierającej składniki genetycznie modyfikowanej w swoich krajach. Główne działania ANPEDu finansowane są przez Holenderskie Ministerstwo Mieszkalnictwa, Planowania Przestrzennego i Środowiska (VROM) i Departament Środowiska Unii Europejskiej (DG Environment).
Małopolska Unia Rolnictwa Ekologicznego MURE
Sekretariat MURE: ul. Sławkowska 26a, 31-014 Kraków tel/fax +48 41 34 50 342, +48 12 42 32 047, ekorol@kielce.com.pl
Małopolska Unia Rolnictwa Ekologicznego (MURE) powstała w 1998 r. dzięki zaangażowaniu kilku organizacji działających na rzecz rolnictwa zrównoważonego, promocji zdrowego, bliższego naturze stylu życia, zdrowego i bardziej świadomego odżywiania się. Jej członkiem może zostać każda organizacja czy stowarzyszenie, którego program działania czy filozofia zawierają troskę o środowisko życia człowieka, ochronę różnorodności biologicznej, a także szeroko pojętą ochronę prawa konsumentów do wolnej od chemikaliów imodyfikacji genetycznych żywności. Gwarancją takiej żywności o wysokiej jakości biologicznej są produkty pochodzące z gospodarstw ekologicznych.
Nasze cele:

Kontakty

Jan van Aken, BioConsult, Scheplerstrasse 78, 22767 Hamburg, Germanyvan.aken@t-online.de , tel. ++49/40/431 88-001/fax (-002)
Główny Urząd Ceł (Ministerstwo Finansów), ul. Świętokrzyska 12, Warszawatel. (022) 69455555Informacja Celna, tel. (022) 6943194, 6945596, 6943091, 6943587Wydział Środków Pozataryfowych, tel. (022) 6529163Naczelnik Wydziału Renata Wolanin, tel. (022) 6529023Urząd Celny w Szczecinie tel. (091) 4624211
COBORU (Centralny Ośrodek Badań nad Odmianami Roślin Uprawnych )Słupia Wielka k/Poznania, tel. (061) 2852341, Dyr. Prof. Edward Gacek
Dr Zbigniew Hałat, Stowarzyszenie Ochrony Zdrowia Konsumentów 00-963 Warszawa 81, skryt. 60, tel./fax (022) 841 31 78, http://www.halat.pl/stowarzyszenie.html, stowarzyszenie@halat.pl
Biuro Informacyjne ds. Żywności Genetycznie Modyfikowanej, Al. Solidarności 105/30800-140 Warszawa, tel./fax (022) 652 13 61, info_gmo@mail.unicom.pl
Dr Józef Kapusta, Instytut Chemii Bioorganicznej PAN, tel. (061) 852 85 03 w. 150, fax (061) 852 05 32, ul. Noskowskiego 12/14, 61-704 Poznań, jozefk@ibch.poznan.pl
Prof. Stefan Malepszy, Prof. Katarzyna Niemirowicz-SzczyttSGGW Katedra Genetyki, Hodowli i Biotechnologii Roślin Uprawnychul. Nowoursynowska 166, 02-766 Warszawa, tel. (022) 8439041, 8439061, 8439081
Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, ul. Wspólna 30 p. 396, 00-950 Warszawa tel. (022) 6232152, Antonina Korzeniowska (rejestr odmian roślin uprawnych); Departament Rozwoju Rolnictwa Wiesław Wawiernia (GMO w sektorze nasiennictwa) tel. (022) 6232466
Ministerstwo Środowiska ul. Wawelska 52/54 p. 340, 00-922 Warszawa,Departament Leśnictwa, Ochrony Przyrody i Krajobrazu, Dyr. Zygmunt Krzemińskitel. (022) 8256204, 8250001, w. 673, Małgorzata WoĽniak (022) 8257699
Polska Federacja Producentów Żywności, Jacek Czarnecki - GMO, Grzegorz Trochimczuk (sekretarz generalny), Nowowiejska 1/3, Warszawa, tel. (022) 825 39 65, 825 95 90
Prof. Tomasz Twardowski, Instytut Chemii Bioorganicznej PAN, ul. Noskowskiego 12/14 61-704 Poznań, tel. (061) 8528503 w. 133, 134, twardows@ibch.poznan.pl
Prof. Ewa Zimnoch-Guzowska, Instytut Hodowli i Aklimatyzacji Roślin (IHAR), Młochów, 05-832 Rozalin, tel. (022) 729 92 48, fax 729 92 47, zimoch-guzowska@ihar.edu.pl

Spis treści
WstępWprowadzenieCzęść A: Genetycznie zmodyfikowane rośliny uprawne i zawierające je produkty spożywcze w Polsce1. Żywność zawierająca genetycznie zmodyfikowane składniki na polskim rynkuPrawo: żywność zawierająca genetycznie zmodyfikowane składniki wymaga zezwolenia na wprowadzenie na rynek i musi być znakowanaPrawo nie egzekwowane: administracja rządowa ignoruje wolę Parlamentu i Polaków
Import żywności, przemysł spożywczy i konsumenci2. Badania w laboratoriach i szklarniach nie są uregulowane prawnieJuż wkrótce: produkcja insuliny przy użyciu genetycznie zmodyfikowanych bakteriiPoznań: wynaleziono tu i przetestowano na ludziach sałatę zawierającą szczepionkę przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B (WZW B)Testy organoleptyczne genetycznie zmodyfikowanych pomidorów3. Doświadczenia polowe z genetycznie modyfikowanymi roślinami w PolscePrawo: lis pilnujący kurnikaDoświadczenia polowe w Polsce w latach 1997-1999Ryzyko zanieczyszczenia materiału siewnego dla polskich producentów rzepaku i kukurydzy4. Polityka końca rury – przemysłowe uprawy genetycznie modyfikowanych roślin uprawnychRozporządzenia dotyczące rejestrowania odmianHodowla ziemniaka: ograniczona wartość inżynierii genetycznej dla polskiego rolnictwa5. Ogólna ocena inżynierii genetycznej w PolsceŻądania bezpiecznego i zrównoważonego rolnictwa i produkcji żywnościCzęść B: Środowiskowe i zdrowotne ryzyka związane z GMO6. Różnice pomiędzy tradycyjną biotechnologią a inżynierią genetyczną7. Ryzyko dla środowiskaSelektywne korzyści i konkurencyjnośćZabijanie pól: rośliny odporne na szkodniki mogą oddziaływać na przypadkowe gatunkiOdporność na Bt: przyjazny środowisku insektycyd zagrożonyStosowanie herbicydów na rośliny odporne na herbicydy8. Zagrożenia zdrowiaStosowanie "równoważnej substytucji"Przykład tryptofanuGeny znacznikowe odporności na antybiotykiTo jest niepotrzebna, przestarzała technologia9. Konsekwencje społeczno-ekonomiczneObawy o rynek Aneks 1: Rozporządzenie w sprawie organizmów genetycznie zmodyfikowanychAneks 2: Proponowany przez Greenpeace system znakowania
Wstęp
Niedawno wydane rozporządzenie w sprawie organizmów genetycznie zmodyfikowanych wprowadza w Polsce obowiązek znakowania żywności zawierającej zmodyfikowane genetycznie orgnizmy lub ich części. Rozporządzenie to jednak nie jest egzekwowane przez administrację, w związku z czym niemożliwością jest znalezienie znakowanej żywności w Polskich supermarketach. Nieoznakowane produkty, zawierające genetycznie zmodyfikowane składniki, są nielegalne na polskim rynku a polscy konsumenci nie mają żadnej ochrony przed możliwymi zagrożeniami dla zdrowia płynącymi z genetycznie zmodyfikowanej żywności.
W teorii nowe prawo dotyczące organizmów genetycznie zmodyfikowanych (transgenicznych) zawiera istotne zabezpieczenia przeciwko zagrożeniom ze strony inżynierii genetycznej, ale w praktyce daje bardzo małą ochronę konsumentom i środowisku w Polsce. Najprawdopodobniej olbrzymie ilości genetycznie modyfikowanych płodów rolnych są importowane z USA i Kanady, ale znakowanie modyfikowanej żywności nie jest egzekwowane i nawet odpowiedzialna za to instytucja, czyli Ministerstwo Środowiska, otwarcie stwierdza, że rozporządzenie "jest takie trochę puste". Do Ministerstwa wpłynął tylko jeden wniosek o wydanie pozwolenia na wprowadzenie do obrotu żywności zawierającej GMO (przypuszczalnie produktu ze zmodyfikowana soją) i żadna firma nie znakuje swoich produktów jako zawierające genetycznie zmodyfikowane składniki.
Doświadczenia polowe są zatwierdzane przez tych samych genetyków, którzy pracują nad roślinami modyfikowanymi genetycznie bez udziału niezależnych lub krytycznych ekspertów zaangażowanych w proces wydawania zezwoleń. Wielkie międzynarodowe korporacje przygotowują się do zalania polskiego rynku genetycznie zmodyfikowaną żywnością. W ciągu ostatnich 2 lat przeprowadzono co najmniej 20 doświadczeń polowych, głównie przez Monsanto, AgrEvo i Pioneer'a. Szczegółowe informacje na temat doświadczeń polowych są nie do zdobycia, jako że Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi nie jest zainteresowanie informowaniem opinii publicznej na temat przeprowadzanych prób polowych przychylając się do życzeń przemysłu, a nie respektując prawa opinii publicznej do pełnej informacji na temat spraw środowiska. Komercyjne uprawy genetycznie zmodyfikowanych roślin uprawnych są nadal w Polsce niedozwolone, prawdopodobnie do 2002 roku, kiedy ma być uchwalone nowe, wyczerpujące prawo dotyczące genetyki zostanie uchwalone. W procesie integracji Polski z UE prawo to bazować będzie na regulacjach UE 90/219 i 90/220.
Nie ma świadomości problemu – zarówno wśród instytucji opracowujących prawo jak i wśród naukowców – na temat środowiskowych i zdrowotnych zagrożeń płynących z niekontrolowanych "zainfekowanych" zastosowań inżynierii genetycznej. Zakład produkujący ludzką insulinę przy pomocy genetycznie zmodyfikowanych bakterii jest na ostatnim etapie badawczym i przewiduje się uruchomienie produkcji do końca tego roku, bez jakiegokolwiek prawnego nadzoru, który dotyczyłby specyficznych zagrożeń związanych z genetycznie modyfikowanymi bakteriami. Naukowcy w Poznaniu wynaleĽli jadalną szczepionkę - sałatę, która zawiera szczepionkę przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu b i przetestowali ją na sobie. Badacze w Warszawie przeprowadzali próby organoleptyczne ze zmodyfikowanymi genetycznie pomidorami bez zwracania uwagi na możliwość zdrowotnych lub środowiskowych zagrożeń.
Instytucje opracowujące przepisy mają za mało pracowników i nie mają ani metody ani środków aby przeprowadzać wiarygodne analizy zagrożenia. Otwarte stwierdzenia osób na wysokich stanowiskach w polskim rządzie i administracji, że jest oczywiste, iż nie będzie egzekwowane prawo i że Polska nie ma żadnego sposobu aby wykrywać GMO to otwarte zaproszenie dla przemysłu spożywczego aby ignorować prawo i oszukiwać polskich konsumentów. Przemysł żywnościowy zdaje się zrozumiał przesłanie administracji i wydaje się ignorować rozporządzenie dotyczące GMO.
W świetle tych danych MURE nalega, aby polski rząd podjął niezbędne kroki w celu ochrony środowiska i społezceństwa przed możliwymi zagrożeniami stwarzanymi przez genetycznie zmodyfikowane organizmy w Polsce. Najpilniejszą kwestią jest, aby polscy producenci żywności pozyskiwali produkty wyjściowe niezmodyfikowane genetycznie i zabezpieczyli konsumentom dostęp do żywności wolnej od GMO. Polski rząd musi natychmiast:


Wprowadzenie
W 1994 r. po raz pierwszy w historii rozpoczęto komercyjną uprawę genetycznie zmodyfikowanej rośliny. Wprowadzenie pomidorów FlavrSavr w USA było początkiem globalnych zmian w rolnictwie - tak, jak to sobie zaplanowały wielkie ponadnarodowe korporacje: Monsanto, AgrEvo, Pioneer i DuPont.
Jednak, kiedy w 1996 r. pierwszy transport genetycznie zmodyfikowanej soi miał właśnie ruszyć do Europy wśród europejskich konsumentów pojawił się nieprzewidziany sprzeciw. Konsumenci domagali się prawa do informacji, chcieli wiedzieć co jedzą i zażądali znakowania żywności zawierającej genetycznie zmodyfikowane składniki. W wielu krajach Unii Europejskiej wprowadzenie takiej żywności na rynek nie powiodło się i najwięksi producenci żywności gwarantują obecnie, iż ich żywność jest wolna od GMO. Wielkie zakłady przetwórstwa żywności takie jak Nestle i Unilever ogłosiły publicznie, iż ich produkty zawierają wyłącznie niezmodyfikowane genetycznie składniki. Od 1999 r. wzrasta świadomość na temat zagrożeń związanych z genetycznie zmodyfikowanymi roślinami nawet w USA i szacuje się, że powierzchnia upraw genetycznie zmodyfikowanych roślin w tym roku się zmniejszy.
Tylko Hiszpania i w bardzo ograniczonym wymiarze Francja i Niemcy uprawiały genetycznie zmodyfikowaną kukurydzę w ciągu dwóch ostatnich lat. Pozwolenia wydane przez UE dla uprawiania odpornej na herbicydy kukurydzy z AgrEvo i importowanie kukurydzy Bt pochodzącej z upraw Monsanto spotkały się ze sprzeciwem Francji. Kukurydza z Novartis odporna na herbicydy i szkodniki została zabroniona w Austrii i Luksemburgu. Austria także zabroniła upraw kukurydzy Bt z Monsanto. Kukurydza odporna na Roundup z Monsanto nadal czeka na zezwolenie na import do Unii Europejskiej.
Innym gwoĽdziem do trumny żywności zawierającej genetycznie zmodyfikowane składniki jest Protokół Bezpieczeństwa Biologicznego, wreszcie uzgodniony w Montrealu w końcu stycznia 2000 r. Wyjaśnia on kwestie międzynarodowego handlu GMO. Protokół podpisamy przez 130 krajów z całego świata, w tym także Polskę, pozwala im stosować procedury bezpieczeństwa - w tym odmówić importu produktów spożywczych, jeżeli uznają, że mogą stanowić one zagrożenie.
Celem tego raportu było zanalizowanie sytuacji genetycznie zmodyfikowanych roślin uprawnych i żywności w Polsce. W marcu 2000 przeprowadzone zostały rozmowy – osobiście lub telefonicznie - ze specjalistami z rządu, instytucji badawczych i organizacji pozarządowych w celu zebrania informacji na temat prawnej, administracyjnej, naukowej i politycznej sytuacji w Polsce w odniesieniu do inżynierii genetycznej.
Celem Raportu jest także ostrzeżenie mieszkańców Polski przed zagrożeniami jakie niosą genetycznie zmodyfikowane rośliny, nie wyłączając potencjalnych wpływów na środowisko, zdrowie ludzkie i dostęp do rynków Unii Europejskiej. Komercjalizacja upraw genetycznie zmodyfikowanych roślin oraz żywności, która nie uzyskała przyzwolenia w UE mogą przeszkodzić w integracji Polski z Unią.
Niniejszy Raport ma też pomóc w uzupełnieniu luki istniejącej w świadomości opinii publicznej w krajach Europy Zachodniej i Wschodniej na temat żywności zawierającej genetycznie zmodyfikowane składniki i zmodyfikowanych roślin uprawnych. Nie możemy pozwolić aby Polska stała się "śmietnikiem" dla niechcianych na zachodzie genetycznie zmodyfikowanych nasion i produktów żywnościowych.
Problem organizmów genetycznie zmodyfikowanych jest szczególnie ważny w Polsce, która w dużym stopniu bazuje na własnym rolnictwie. Obecnie w Polsce są 2 mln gospodarstw indywidualnych, a 27% populacji pracuje w rolnictwie.
Polska powinna wykorzystać swoją szansę i zapewnić silne wsparcie rolnictwu ekologicznemu, bezpiecznemu dla środowiska i ekonomicznie uzasadnionemu. Natomiast genetycznie zmodyfikowane rośliny uprawne zagrażają rolnictwu ekologicznemu, wręcz mogą je całkowicie wyeliminować. Według IFOAM żywność zawierająca genetycznie zmodyfikowane składniki nie może być określana jako ekologiczna.
Kampania promująca inżynierię genetyczną w Polsce już się rozpoczęła. Prowadzi ją kilku naukowców, z profesorem Tomaszem Twardowskim z Poznania na czele. Utworzono w Warszawie Biuro Informacyjne ds. Żywności Genetycznie Modyfikowanej, które zapewnia tylko wybitnie stronnicze pro-biotechnologiczne informacje i publikuje biuletyn, silnie popierający politykę "zielonego światła" dla biotechnologii. Prof. Twardowski zaznaczył, iż zamierza przekonać organizacje konsumenckie do udzielenia mu poparcia w kampanii popierającej genetycznie zmodyfikowaną żywność.
Polscy konsumenci mają prawo wiedzieć. Mają prawo poznać rzeczywiste fakty na temat inżynierii genetycznej i mają prawo wiedzieć, co znajduje się w żywności, którą jedzą. Mamy nadzieję, iż ten raport pomoże stworzyć krytyczną świadomość w zakresie istnienia środowiskowych i zdrowotnych zagrożeń, które niesie ze sobą żywność zawierająca genetycznie zmodyfikowane składniki.

Część A: Genetycznie zmodyfikowane rośliny uprawne i zawierające je produkty spożywcze w Polsce
1. Żywność zawierająca genetycznie zmodyfikowane składniki na polskim rynku
"Prawo jest takie trochę puste"
Małgorzata WoĽniak, Ministerstwo Środowiska
Ogólnie mówiąc wydane rozporządzenie wymaga pozwoleń na wprowadzanie w Polsce do obrotu żywności zawierającej genetycznie zmodyfikowane składniki i jej znakowania, jednak nie jest ono w ogóle egzekwowane przez administrację i nie znajdziemy żadnej znakowanej zmodyfikowanej żywności na polskim rynku. W związku z tym większość, o ile nie wszystkie produkty, zawierające genetycznie zmodyfikowane składniki są nielegalne na polskim rynku i polscy konsumenci nie mają żadnej ochrony przed możliwymi zdrowotnymi zagrożeniami wypływającymi z genetycznie zmodyfikowanej żywności. PokaĽny import kukurydzy, soi i nasion rzepaku z Ameryki Północnej wskazuje na znaczne rozpowszechnienie zmodyfikowanej genetycznie żywności na polskim rynku.
Prawo: żywność zawierająca genetycznie zmodyfikowane składniki wymaga zezwoleń na wprowadzanie na rynek i musi być znakowana
Pod koniec zeszłego roku weszło w życie w Polsce nowe rozporządzenie dotyczące genetycznie zmodyfikowanych roślin uprawnych i żywności. Z punktu widzenia konsumenta można je określić jako szczególnie ochronne, z zastrzeżeniem głębokiej analizy ryzyka, szczegółowym znakowaniem i rządowym nadzorem dotyczącym genetycznie zmodyfikowanej żywności. Regulacja obejmuje nawet takie produkty, jak otrzymywane z GMO oleje czy dodatki jak lecytyna, a wymóg znakowania nie dotyczy tylko obecności GMO w produkcie finalnym, ale pozwala na znakowanie składników na każdym etapie procesu produkcji (patrz Aneks 2). Te ostatnie punkty są szczególnie ważne i zapewniają polskim konsumentom restrykcyjne przepisy dotyczące znakowania, lepsze nawet od uregulowań istniejących w Unii Europejskiej.
W paĽdzierniku 1997 r. polski parlament wprowadził poprawkę do "Ustawy o Ochronie i Kształtowaniu Środowiska" dając Ministrowi Środowiska umocowanie do wydania rozporządzenia dotyczącego wprowadzania genetycznie zmodyfikowanych produktów do środowiska (w celach doświadczalnych) lub na rynek. Rozporządzenie dotyczące GMO, zawierające przepisy wykonawcze, zostało wydane 8 paĽdziernika 1999, opublikowane 22 paĽdziernika 1999 i weszło w życie dwa tygodnie póĽniej, 5 listopada 1999. Część dotycząca znakowania genetycznie zmodyfikowanych produktów żywnościowych weszła w życie 22 kwietnia 2000 r.
Rozporządzenie dotyczące GMO (patrz Aneks 1) zawiera procedurę, jaka musi być spełniona aby wprowadzić na polski rynek produkty genetycznie zmodyfikowane. Analiza zagrożeń musi być przeprowadzona zanim Ministerstwo Środowiska będzie mogło wydać pozwolenie na wprowadzenie do obrotu zawierającej zmodyfikowane genetycznie składniki żywności, która będzie musiała być oznakowana "zmodyfikowane genetycznie" w liście składników.
Do marca 2000 r. Ministerstwo Środowiska otrzymało tylko jeden wniosek (w lutym), najprawdopodobniej na genetycznie zmodyfikowana soję. Zgodnie z informacjami uzyskanymi w Ministerstwie Środowiska proces wydawania pozwolenia może potrwać trzy miesiące, z czego wynika, że genetycznie zmodyfikowana soja może uzyskać zezwolenie na wprowadzenie na rynek do czasu opublikowania tego raportu. Każdy produkt na polskim rynku nie mający zgody Ministerstwa Środowiska jest dzisiaj nielegalny. Zgodnie z rozporządzeniem dotyczącym GMO każda osoba lub firma wprowadzająca na rynek żywność zawierającą genetycznie zmodyfikowane składniki – co dotyczy importerów, producentów żywności, hurtowników i handlowców - musi uzyskać pozwolenie na dane produkty.
Zanim nowe rozporządzenie weszło w życie w zeszłym roku Główny Inspektor Sanitarny wydał kilka pozwoleń na wprowadzenie w Polsce do obrotu genetycznie zmodyfikowanych produktów. W liście z 10 września 1999 r. prof. Kazimierz Karłowski, doradca Głównego Inspektora Sanitarnego zauważył, iż "pozwolenia na wprowadzenie kilku genetycznie zmodyfikowanych produktów żywnościowych zostały wydane". Jednakże te pozwolenia nie zwalniają z obowiązku uzyskania zgody według nowego rozporządzenia o GMO. Produkty, które w latach ubiegłych uzyskały zezwolenie na wprowadzenie do handlu od Głównego Inspektora Sanitarnego są nadal nielegalne na polskim rynku, jeżeli nie zostały im wydane nowe pozwolenia zgodnie z obowiązującymi przepisami.
Prawo nie będzie egzekwowane: Administracja Rządowa ignoruje wolę Parlamentu i Polaków
Chociaż nowe rozporządzenie dotyczące organizmów genetycznie modyfikowanych brzmi bardzo dobrze i powinno zapewniać wszechstronną ochronę polskim konsumentom, nie jest nawet warte papieru, na którym zostało wydrukowane, jako że nie ma absolutnie żadnych możliwości jego egzekwowania. Jest to oburzające, że administracja ignoruje wolę parlamentu – a tym samym obywateli – i nie chroni konsumentów przez możliwymi zagrożeniami zdrowia wywołanymi przez genetycznie zmodyfikowane produkty żywnościowe.
Dwie instytucje będą odpowiedzialne za egzekwowanie prawa i kontrolowanie rynku żywności w Polsce: celnicy powinni monitorować, czy importowane towary zawierają GMO i Polska Inspekcja Handlowa powinna sprawdzać i egzekwować znakowanie żywności w polskich sklepach. Jednakże ani pracownicy Głównego Urzędu Ceł w Warszawie ani celnicy w porcie szczecińskim nigdy nie słyszeli o jakimkolwiek rozporządzeniu odnośnie genetycznie modyfikowanych płodów rolnych.
Co to jest inżynieria genetyczna?
Inżynieria genetyczna jest stosunkowo nową gałęzią nauk, czasem myląco zwaną nową biotechnologią, w celu upodobnienia jej do nauki wykorzystującej od wieków żywe organizmy w procesie produkcji, jak na przykład wykorzystywanie drożdży do pieczenia chleba czy fermentacji. Termin ten jest także używany do określenia rozważnej hodowli roślin lub zwierząt w celu osiągnięcia konkretnego, oczekiwanego rezultatu. Tradycyjne biotechnologie dały nam szklarniowe róże o niezwykłych kolorach i krowy, które osiągają wyższą mięsność lub mleczność.
Inżynieria genetyczna umożliwia pobieranie genów z komórek organizmu i zmienianiu ich i przenoszenie z jednych gatunków do drugich w celu wyprodukowania genetycznie zmodyfikowanych organizmów (GMO) mających zupełnie nowe cechy.
Naukowcy i przemysł skorzystali z okazji, aby wykorzystać inżynierię genetyczną do przekształcania i 'ulepszania' żyjących organizmów. W rolnictwie skupiono się na rozwijaniu nowych właściwości roślin uprawnych takich jak odporność na herbicydy, zmiana właściwości odżywczych, odporność na szkodniki i tolerancja na stres. Przemysł dowodzi, że te 'ulepszenia' zwiększają wydajność i produktywność. W rzeczywistości ich głównym celem jest osiąganie większych zysków.
Wydział Kontroli Jakości Polskiej Inspekcji Handlowej zdaje sobie sprawę z faktu, iż to w jego kompetencjach będzie egzekwowanie znakowania GMO w polskich sklepach. Nie mają oni jednak żadnych możliwości aby skontrolować, czy produkt jest skażony czy nie. Polska Inspekcja Handlowa wyraĽnie oświadczyła, iż bazują oni na uczciwości producenta, ponieważ sami nie maja możliwości sprawdzenia, czy produkty żywnościowe zawierają GMO czy nie.
Pan Wiesław Wawiernia z Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi przyznał, iż nie ma żadnego systemu kontrolowania importowanych nasion, który pozwoliłby wykryć czy zawierają one domieszki genetycznie zmodyfikowanych nasion. Tylko wtedy, gdy ministerstwo otrzyma jakąś informację, np. "list z Greenpeace'u" podejrzany transport nasion zostanie sprawdzony na obecność GMO.
Biorąc pod uwagę brak jakiejkolwiek świadomości i brak metod wykrywania, które miałaby administracja, Ministerstwo Środowiska przyznało, że "prawo jest takie trochę puste". Nie ma wyznaczonych laboratoriów referencyjnych, żadne administracyjne procedury nie zostały jak na razie wszczęte, żadne instrukcje nie zostały wydane i wysłane do służb kontroli. Według Ministerstwa nie stanie się to przed uchwaleniem nowej ustawy o GMO, czyli gdzieś około 2002 roku.
Pan Zygmunt Krzemiński, główna osoba w polskiej administracji odpowiedzialna za GMO, posunął się jeszcze dalej mówiąc: "zakładam, iż z czysto etycznych powodów producenci powinni znakować produkty zawierające GMO" i jak na razie - "to firmy mają problem a nie PIH".
Raczej trudno określić właściwym egzekwowaniem prawa zupełne zaufanie etycznym standardom prywatnych firm. Jednoznaczne oświadczenia kluczowych osób w polskiej administracji i rządzie, iż prawo na pewno nie będzie egzekwowane i że nie ma sposobów na wykrywanie GMO są otwartym zaproszeniem dla przemysłu spożywczego do ignorowania prawa i oszukiwania polskich konsumentów.
Import żywności, przemysł spożywczy i konsumenci
Nie jest zatem zaskakujące to, że nie można znaleĽć żadnych produktów oznakowanych jako genetycznie zmodyfikowane lub zawierających GMO w polskich supermarketach, chociaż zanieczyszczenie importowanej żywności genetycznie zmodyfikowaną kukurydzą, soja czy rzepakiem jest wysoce prawdopodobne. W 1998 r. Polska importowała 75 000 ton produktów sojowych z USA i 10 000 ton produktów rzepakowych pozostających po jego ekstrakcji z Kanady. Więcej niż 50% soi uprawianej w USA w 1999 roku było genetycznie zmodyfikowane . Nie ma żadnej segregacji tradycyjnych i genetycznie zmodyfikowanych roślin uprawnych w USA i Kanadzie i przez to prawie każdy ładunek kukurydzy, soi i rzepaku ze Stanów Zjednoczonych i Kanady będzie zawierał duże ilości genetycznie zmodyfikowanego produktu.
Przemysł spożywczy najwyraĽniej zrozumiał przesłanie administracji i zdaje się ignorować rozporządzenie dotycząceorganizmów genetycznie modyfikowanych. Do połowy marca wpłynął do Ministerstwa Środowiska tylko jeden wniosek o wydanie pozwolenia na wprowadzenie do obrotu genetycznie zmodyfikowanego składnika żywności. Polska Federacja Producentów Żywności zajmuje się obecnie lobbingiem w Ministerstwie Środowiska w celu wprowadzenia 24 miesięcznego okresu przejściowego dla rozporządzenia dotyczącego GMO, zamiast radzić swoim członkom aby trzymali się z daleka od genetycznie zmodyfikowanych produktów i produkowali żywność wolną od modyfikacji genetycznych.
W maju 1999 dr Hałat ze Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów z Warszawy przeprowadził badanie wśród 200 firm spożywczych na temat stosowania przez nich genetycznie zmodyfikowanych składników w ich produktach. Tylko około 30 producentów żywności odpowiedziało, iż nie stosuje żadnych genetycznie zmodyfikowanych składników, a były to na przykład Pudliszki, ZPC Pomorzanka, ZPC San, Zott, Bahlsen, Delecta i Mokate. Większość firm albo nie odpowiedziała wcale, albo udzieliła dość mętnej odpowiedzi, a były wśród nich takie firmy jak Nestlé, Cadbury, Danone, Kraft Jacobs Suchard, Unilever i Coca Cola. Jest jasne, że wielkie międzynarodowe koncerny spożywcze działają według podwójnych standardów jakości produkowanej przez siebie żywności. Nestlé, Unilever, Kraft Jacobs Suchard i inne firmy spożywcze gwarantują niezmodyfikowane genetycznie produkty swoim konsumentom w Europie Zachodniej, podczas gdy zdają się traktować Polskę jako "śmietnik" dla zawierających GMO produktów żywnościowych.
Polscy konsumenci mają prawo wiedzieć zwłaszcza, iż domagają się znakowania genetycznie zmodyfikowanej żywności. W ostatnim badaniu opinii publicznej 89% ankietowanych odpowiedziało "tak" na pytanie, czy żywności zawierająca genetycznie zmodyfikowane składniki powinna być dodatkowo oznaczana. Nowe rozporządzenie zawiera prawo do informacji polskich konsumentów, ale polska administracja najwyraĽniej bardziej przychyla się do wymagań przemysłu niż polskich konsumentów i autorów ustawy.

2. Badania w laboratoriach i szklarniach nie są uregulowane prawnie
"Jesteśmy w dobrej sytuacji w Polsce
bo nie mamy prawa genowego"
Prof. Płucienniczak, Instytut Biotechnologii i Antybiotyków, Warszawa
Owo rozporządzenie nie obejmuje stosowania GMO pod kontrolą, na przykład doświadczeń przeprowadzanych w laboratoriach i szklarniach lub hodowania bakterii w warunkach eksperymentalnych. W przeciwieństwie do sytuacji w Unii Europejskiej takie badania mogą być przeprowadzane w Polsce bez jakiegokolwiek rządowego nadzoru, bez oceny ryzyka i bez obowiązkowych gwarancji bezpieczeństwa.
Już wkrótce: produkcja insuliny przy użyciu genetycznie zmodyfikowanych bakterii
Wygląda na to, że naukowcy z Instytutu Biotechnologii i Antybiotyków w Warszawie są na końcowym etapie uruchomienia produkcji ludzkiej insuliny wytwarzanej przy użyciu genetycznie zmodyfikowanych bakterii w dużych kadziach fermentacyjnych. Szef Instytutu, profesor Płucienniczak potwierdził, iż jego instytut współpracuje z izraelską firma zwaną "Biotech General". Spodziewa się on wprowadzić insulinę na rynek do końca 2000 roku. Produkcja będzie się odbywać w 5000-litrowej kadzi fermentacyjnej, co pozwoli, według prof. Płucienniczaka, wyprodukować wystarczające ilości insuliny dla Polski (1,5 kg czystej insuliny z kadzi). Prof. Płucienniczak był zadowolony z faktu, iż nie musi podlegać żadnym procedurom: "Jesteśmy w dobrej sytuacji w Polsce, bo nie mamy prawa genowego".
Ten projekt to zabawa w rosyjską ruletkę zarówno z polskim środowiskiem jak i z polskim społeczeństwem. Na ile kontrolowane jest to 'kontrolowane' stosowanie? Hodowanie bakterii w zamkniętym systemie niekoniecznie oznacza, iż nie przedostaną się one do środowiska. Konieczne są specjalne środki ostrożności aby uniknąć przedostania się genetycznie zmodyfikowanych bakterii do środowiska podczas procesów produkcyjnych. Sterylizacja odpadów płynnych jest standardową procedurą w jakichkolwiek pracach przy użyciu bakterii w Polsce, ale jeśli chodzi o GMO potrzebne są procedury dokładniejsze. Przedostanie się nawet kilku bakterii do środowiska mogłoby doprowadzić do powstania nowych populacji genetycznie zmodyfikowanych organizmów na zewnątrz zakładu, w ściekach lub gdziekolwiek w środowisku. Dlatego też wymagane są specjalne procedury bezpieczeństwa - musi być zlikwidowane 100% genetycznie zmodyfikowanych bakterii. Biorąc uwagę niesamowicie wielką ich liczbę w jednej tylko kropli roztworu fermentacyjnego, procedury zapewniające 99,99% bezpieczeństwa ciągle pozwolą milionom żywych bakterii na przedostanie się do środowiska, a konsekwencje tego mogą być trudne do przewidzenia.
Nawet znany adwokat genetycznie zmodyfikowanych organizmów - prof. Twardowski, którego na pewno nie można posądzać o radykalny krytycyzm w stosunku do inżynierii genetycznej, zaznacza iż w procesie biotechnologicznym "ryzyko biologiczne jest dodatkowo pogłębione przez zastosowania przemysłowe i niekontrolowane stosowanie GMO, co może dać wynik w postaci niekontrolowanego transferu obcych genów i pojawiania się alergenów oraz substancji toksycznych w środowisku".
Kto jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo pracowników zakładu pracującego na GMO a także ludzi mieszkających w jego okolicy? Kto gwarantuje, że zastosowano odpowiednie procedury bezpieczeństwa? Kto kontroluje czy w zakładzie przestrzegane są zasady protokołu bezpieczeństwa biologicznego? Aż do uchwalenia nowej ustawy o inżynierii genetycznej, która nie jest spodziewana przed 2002 r., nie ma żadnych obowiązujących zasad, które gwarantowałyby wysoki poziom bezpieczeństwa pracownikom i środowisku.
Poznań: wynaleziono tu i przetestowano na ludziach sałatę zawierającą szczepionkę przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B (WZW B)
We wczesnych latach dziewięćdziesiątych wspomniany już wyżej prof. Płucienniczak wyhodował rośliny zawierające jadalną szczepionkę przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B (WZW B). Projekt ten został rozwinięty w Instytucie Chemii Bioorganicznej Polskiej Akademii Nauk w Poznaniu. Badania prowadzi dr Kapusta, który także wyhodował genetycznie zmodyfikowane rośliny zawierające szczepionkę przeciwko wirusowi gorączki świń.
Doświadczenia nad sałatą-szczepionka są bardzo zaawansowane - na II etapie klinicznych badań na ludziach. Pierwsze eksperymenty na ludziach przeprowadzali sami naukowcy w Poznaniu, na trzech (lub co bardziej prawdopodobne 20) osobach. Według dr Kapusty ostatnio rozpoczęły się próby na większej liczbie ochotników we współpracy z jednym z poznańskich szpitali.
Doświadczenia na ludziach uzyskały zgodę komisji etycznej Instytutu, ale znów nie zastosowano odpowiednich przepisów, właściwych dla szczególnych zagrożeń wynikających ze stosowania genetycznie zmodyfikowanej sałaty. Nie jest to lek w tradycyjnym rozumieniu (co daje gwarancje czystości składnika i wiedzę na temat składu), ale roślina zawierająca szczepionkę, mogąca ulegać znaczącym zmianom w procesie modyfikacji genetycznych (patrz Część B: Przykład tryptofanu). Inżynieria genetyczna jest specyficzna techniką, która wymaga szczególnych procedur bezpieczeństwa, których oczywiście nie zastosowano podczas przeprowadzania eksperymentów z sałatą.
Poważne zagrożenie w przypadku jadalnych szczepionek tkwi w tym, iż genetycznie zmodyfikowana sałata wygląda identycznie jak jej tradycyjny odpowiednik. Jeżeli z jakiegokolwiek powodu, na przykład przypadkowego wymieszania w laboratorium lub zakładzie wytwórczym, sałata ze szczepionką znajdzie się poza kontrolą i wejdzie do łańcucha pokarmowego - silne lekarstwo zostanie zaaplikowane ludziom bez jakiejkolwiek kontroli i bez ich zgody. Bardzo alarmujące są ostatnie badania, które dowodzą, że pobranie zbyt dużej dawki szczepionki neutralizuje efekt odpornościowy. Niekontrolowane zażycie może sprawić, że wcześniej zaaplikowana szczepionka przestanie działać.
Testy organoleptyczne genetycznie zmodyfikowanych pomidorów
Na SGGW w Warszawie znajdziemy także inny przykład jak rzekomo "kontrolowane" stosowanie może być niekontrolowane. Prof. Katarzyna Niemirowicz-Szczytt skonstruowała genetycznie zmodyfikowane pomidory i wprowadziła do nich gen taumatyny, słodkiego białka, stosowanego jako słodzik. Naukowcy modyfikowali odmianę, która była (tradycyjnie) zbierana w pełnym, czerwonym kolorze we wrześniu i przechowywana w chłodni aż do stycznia. Ponieważ smak tych pomidorów nie był najlepszy, w celu jego poprawy wprowadzono do pomidora taumatynę. Aby określić poziom taumatyny wytwarzanej przez pomidory w laboratorium, przeprowadzane są testy organoleptyczne (badanie smaku). Posługując się szczegółową procedurą grupa ochotników ma określić słodkość pomidorów. "Oni po prostu je próbują" powiedziała pani Prof. Niemirowicz-Szczytt "i porównują z próbkami kontrolnymi".
Ktoś mógłby powiedzieć, iż jest to osobista decyzja, czy zjeść genetycznie zmienionego pomidora (i, jak przyznała Prof. Niemirowicz-Szczytt, niektórzy się na to nie zgadzają). Jednakże nasiona pomidora należą do najbardziej wytrzymałych w świecie roślin i przechodzą przez przewód pokarmowy bez uszkodzeń. Ciągle żywe wnikają do środowiska z odchodami ochotnika. To co wydaje się być nieznacznym kanałem przedostawania się GMO do środowiska stało się powodem prawdziwego konfliktu w lutym 1999 r. Administracja brytyjska dowiedziała się, że niektórzy naukowcy z firmy Zeneca w Wielkiej Brytanii jedli genetycznie zmodyfikowane pomidory i uznała to za wprowadzenie GMO do środowiska oraz pogwałcenie rozporządzenia dotyczącego genetycznych modyfikacji. "Jeżeli oni świadomie jedli pomidory włącznie z nasionami najprawdopodobniej doprowadzili do uwolnienia do środowiska," skomentował profesor John Beringer przewodniczący brytyjskiego Komitetu Doradczego ds. Uwalniania GMO do Środowiska. Do takich praktyk przyznał się także kilka lat temu jeden z głównych szefów Zeneca. Zapytany w 1989 r. o opinię na temat próbowania genetycznie modyfikowanych pomidorów dr Simon Best z ICI Seeds - które póĽniej przekształciło się w Zeneca – powiedział: "Jeżeli ludzie zjedzą nasiona pomidorów, rośliny mają szanse wyrosnąć gdzieś na farmie, gdzie zastosowany będzie przetworzony obornik i to byłoby uwolnienie genetycznie zmodyfikowanego organizmu bez wymaganego pozwolenia".
Ten przykład znów wyraĽnie pokazuje, że brak uregulowań prawnych dotyczących tzw. kontrolowanego stosowania nie zapewnia dostatecznej ochrony przed przypadkowym uwolnieniem GMO do środowiska.

3. Doświadczenia polowe z genetycznie modyfikowanymi roślinami w Polsce
"Naukowcy pilnują się nawzajem"
A. Korzeniowska, Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi
Prawo: Lis pilnujący kurnika
Nowe rozporządzenie, wydane 8 paĽdziernika 1999 (patrz Aneks 1), zawiera uregulowania prawne dotyczące nie tylko żywności modyfikowanej genetycznie, ale także przeprowadzania prób polowych z genetycznie zmodyfikowanymi organizmami.
Firma lub instytucja, która chciałaby przeprowadzić próby na GMO w środowisku, musi zwrócić się z wnioskiem do Ministerstwa Środowiska, które rozpatruje wszystkie takie wnioski. Jednak główne decyzje zapadają w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
Wszystkie wnioski są przekazywane do Zespołu Konsultacyjnego ds. Organizmów Transgenicznych przy Ministerstwie Rolnictwa i RW, które wyznacza dwóch naukowców odpowiedzialnych za przeprowadzenie oceny ryzyka i wydanie opinii na temat wniosku. Ta opinia może być teoretycznie zakwestionowana przez Ministerstwo Środowiska, ale tylko biorąc pod uwagę względy środowiskowe. Jako, że cała procedura oceny ryzyka, także dotycząca zagrożeń środowiskowych i zdrowotnych, jest przeprowadzana przez naukowców z Zespołu Konsultacyjnego przy Ministerstwie Rolnictwa to – według pana Wawierni z Ministerstwa Rolnictwa – "jest wysoce wątpliwe, aby Ministerstwo Środowiska zgłosiło jakiś sprzeciw".
Za wyjątkiem kilku urzędników wszyscy członkowie Zespołu Konsultacyjnego to naukowcy, którzy zostali wybrani w oparciu o rekomendacje dwóch biotechnologów prof. Twardowskiego i prof. Malepszego. Niezależni eksperci ochrony środowiska czy przedstawiciele organizacji pozarządowych nie uczestniczą w procesie zatwierdzania wniosków. Pani Korzeniowska z Ministerstwa Rolnictwa zauważyła, że naukowcy "pilnują się nawzajem".
Nawet jeżeli nowe rozporządzenie dotyczące GMO jest teoretycznie dobrze napisane, z zabezpieczeniem procedur oceny nawet niewielkiego ryzyka, w praktyce nie ma żadnej realnej kontroli i nadzoru. Tak naprawdę to tylko kilku naukowców decyduje o tym, czy dane doświadczenie polowe będzie przeprowadzane w Polsce czy nie. Komitetowi Konsultacyjnemu przewodzi prof. Twardowski, najbardziej zagorzały obrońca inżynierii genetycznej w Polsce. Inni członkowie to: Andrzej Anioł z IHAR w Radzikowie, Andrzej Jerzmanowski z Wydziału Biologii UW, Marek Kępka – Komitet Badań Naukowych, Zygmunt Krzemiński - Ministerstwo Środowiska, Józef Kucharski - Komitet Badań Naukowych, Jerzy Lipa – Instytut Ochrony Roślin Poznań, Jan Ludwicki - PZH Warszawa, Stefan Malepszy - Katedra Genetyki i Hodowli Roślin SGGW, Cezary Mik – Katedra Praw Człowieka i Prawa Europejskiego UMK Toruń, Bożena Nowicka - Ministerstwo Rolnictwa, Andrzej Płucienniczak - Zakład Badawczo-Wdrożeniowy Inżynierii Genetycznej TERPOL Przedsiębiorstwo Farmaceutyczne S.A. w Sieradzu, Barbara Tudek - Instytut Biochemii i Biofizyki PAN Warszawa, Wiesław Wawiernia - Ministerstwo Rolnictwa. Lis pilnuje kurnika.
Szwajcarskie władze odmawiają zezwolenia na próby polowe kukurydzy odpornej na herbicydy
W kwietniu 1999 Szwajcarska Agencja ds. Środowiska, Leśnictwa i Krajobrazu odmówiła wydania pozwolenia firmie Plüss-Staufer AG na przeprowadzenie prób polowych przy użyciu genetycznie zmodyfikowanej kukurydzy T25 odpornej na glyfosat. Powody odmowy są następujące:

Doświadczenia polowe w Polsce w latach 1997-1999
Ogólna liczba doświadczeń przeprowadzonych na GMO w Polsce w ciągu ostatnich lat jest niejasna. Administracja nie podaje szczegółowych danych, przychylając się do życzeń przemysłu, zamiast respektować prawo społeczeństwa do informacji na tematy dotyczące środowiska. Pan Wawiernia z Ministerstwa Rolnictwa odmówił podania pełnej listy doświadczeń polowych tylko z tego powodu, że wielkie międzynarodowe korporacje prosiły o utajnienie tej informacji. Poniżające jest patrzeć, jak polska administracja podlizuje się wielkim międzynarodowym korporacjom, zwłaszcza w sytuacji, kiedy te same korporacje akceptują fakt, iż dokładne listy ich doświadczeń polowych w UE i w Ameryce Północnej są ogólnie dostępne w Internecie.
Według ostatniej publikacji prof. Twardowskiego pierwsze próby polowe były przeprowadzone w Polsce w 1997 r. na ziemniakach, kukurydzy i burakach; w 1998 r. przeprowadzono około 20 doświadczeń. Jednak pan W. Wawiernia z Ministerstwa Rolnictwa i RW zauważył, iż około 10 doświadczeń polowych uzyskało pozwolenie w 1998 roku, głownie z AgrEvo, Pioneer'a i Monsanto, z kukurydzą, ziemniakami i rzepakiem. W 1999 r. do Ministerstwa Środowiska wpłynęło 12 wniosków, wydano 10 pozwoleń; 2 wnioski odrzucono, najprawdopodobniej ze względu na braki formalne. Jeden wniosek może dotyczyć kilku miejsc, gdzie ta sama roślina jest uprawiana. Wnioski złożone w 1999 roku dotyczyły rzepaku, buraków cukrowych, kukurydzy i ziemniaków.
Ryzyko zanieczyszczenia materiału siewnego dla polskich producentów rzepaku i kukurydzy
Już teraz ograniczona liczba eksperymentalnych doświadczeń polowych z genetycznie zmodyfikowana kukurydzą i rzepakiem ma poważne ekonomiczne reperkusje nie tylko dla polskich rolników, ale także dla producentów pasz dla zwierząt, przemysłu hodowlanego, przemysłu przetwórstwa krochmalu i handlowców. Genetycznie zmodyfikowany pyłek może przenieść się na sąsiednie pola i zanieczyścić plony.
Wzrasta liczba krajów, nie wyłączając Japonii i innych krajów azjatyckich, gdzie konsumenci i przemysł spożywczy domaga się genetycznie zmodyfikowanych roślin uprawnych. Rynek Unii Europejskiej coraz silniej wymaga gwarantowanych, wolnych od modyfikacji genetycznych produktów. Producenci żywności w UE zostali zmuszeni przez konsumentów do zapewnienia gwarantowanej, wolnej od GMO żywności, w wyniku czego przeprowadzane są szczegółowe kontrole składników surowych – roślin uprawnych na zawartość GMO. Testy dla genetycznie zmodyfikowanych roślin są bardzo czułe i mogą wykryć pojedyncze ziarno genetycznie zmodyfikowanej kukurydzy w wielkim ładunku. Aby zadowolić kupujących surowy produkt wolny od modyfikacji genetycznych trzeba unikać przemieszania materiału nawet w niewielkich ilościach.
Monsanto pozywa do sądu kanadyjskiego rolnika
Percy Schmeiser rolnik z Saskatchewan został pozwany przez Monsanto za uprawianie odpornych na Roundup nasion rzepaku (Canola) bez licencji, po tym, jak z jego pola pobrano próbki. Rolnik twierdzi, iż uprawia rzepak od lat, produkuje i przechowuje własny materiał siewny, ale zaprzecza jakoby należał on do Monsanto. Twierdzi on, iż w okolicy uprawia się duże ilości roślin modyfikowanych genetycznie, których pyłek jest przenoszony wszędzie. "Jest w rowach melioracyjnych, na poboczach dróg...jest po prostu wszędzie...Dotykamy wierzchołka góry lodowej skażenia pól przez ten odporny na Roundup rzepak....Otwierają się przed nami rozległe przestrzenie niepewności".
Mierniki bezpieczeństwa dla prób polowych z genetycznie modyfikowaną kukurydzą i rzepakiem w Polsce nie są w ogóle wystarczające, aby uniknąć skażenia przemysłowych upraw. Ministerstwo Środowiska wymaga odległości ochronnej 200 m (kukurydza) lub 400 m (rzepak) wokół poletek eksperymentalnych. Jednakże ostatnie badania wykazują, iż pyłek z tych roślin może przemieszczać się na o wiele większe odległości i może skażać plony "niewinnych" rolników w okolicy.
W styczniu 1999 Brytyjskie Soil Association zleciło opracowanie niezależnego raportu narodowemu Wydziałowi Badań nad Pyłkiem Uniwersytetu w Worcester. Raport zawierał dane informujące, iż pszczoły przenosiły pyłek z roślin kukurydzy na odległość kilku mil. Raport stwierdzał, iż "jest ogólnie jasne, że pyłek kukurydzy rozprzestrzenia się o wiele dalej niż na dystans 200 metrów, podawany w kilku raportach jako akceptowana odległość ochraniająca przed zapyleniem obcym pyłkiem."
Naukowcy w Wielkiej Brytanii uprawiali męsko-sterylne rośliny rzepaku w różnych odległościach aż do 4000 m od pola, na którym rósł transgeniczny rzepak. Badacze używali męsko-sterylnych roślin aby uniemożliwić zapylenie własnym pyłkiem i uzyskać pewność, że jeśli wyprodukowane zostanie jakiekolwiek ziarno, będzie ono pochodziło z zapylenia obcym pyłkiem z innego pola. Naukowcy znaleĽli 5% zapylonych kwiatów nawet w odległości 4000 m.
Te odkrycia mają ogromne znaczenie. Doświadczenia polowe z rzepakiem i burakami stwarzają szczególne zagrożenie dla polskiego środowiska, jako że centralna Europa jest Strefą Pochodzenia tych roślin spożywczych. Ich udomowienie z dzikich przodków nastąpiło w Europie i wciąż jeszcze wiele pokrewnych dzikich gatunków rośnie w Europie i może przejmować sztucznie wprowadzone geny od genetycznie zmodyfikowanych roślin uprawnych.
Rzepak może łatwo krzyżować się w warunkach naturalnych z co najmniej czterema pokrewnymi roślinami, określanymi jako chwasty: Brassica campestris, B.rapa,B. Juncea, B. adpressa oraz z Raphanus raphanistrum Duńscy badacze odkryli, ze geny, które zostały wprowadzone do rzepaku dzięki inżynierii genetycznej mogą łatwo przeniknąć do dzikiej populacji. Nie ma wątpliwości, że jakikolwiek genetycznie zmodyfikowany rzepak, uprawiany przemysłowo w swoim regionie pochodzenia, przekaże nowo wprowadzone geny do dzikich i niepożądanych roślin pokrewnych.
Dotyczy to w równym stopniu buraków cukrowych i pastewnych. W Europie Północnej zaobserwowano spontaniczną hybrydyzację pomiędzy uprawianymi burakami i dzikim burakiem Beta vulgaris maritima. Hybrydy są aktualnie uznawane za chwasty w uprawach buraka.

4. Polityka końca rury – przemysłowe uprawy genetycznie modyfikowanych roślin uprawnych
Wielkie międzynarodowe korporacje przygotowują sobie grunt dla przemysłowej uprawy genetycznie zmodyfikowanych roślin uprawnych w Polsce. Pioneer-DuPont rozpoczyna wspólny projekt z polskimi instytutami badawczymi, AgrEvo już kolportuje broszury na temat cudownych roślin Liberty Link.
Obecnie nie ma żadnego prawa, które regulowałoby przemysłowe uprawy GMO w Polsce. Rozporządzenie dotyczące GMO wydane w paĽdzierniku odnosi się tylko do wprowadzenia do środowiska w celach eksperymentalnych i wprowadzania do obrotu produktów żywnościowych.
Chociaż nie ma jasnej podstawy prawnej w Polskim prawie lub rozporządzenia, które wyraĽnie zabrania przemysłowych upraw genetycznie modyfikowanych roślin pracownicy Ministerstwa Rolnictwa i RW zaznaczają, iż z ich punktu widzenia jest to nielegalne i dlatego też nikt nie otrzyma pozwolenia na wprowadzenie nowej odmiany zmodyfikowanej genetycznie.
Rozporządzenia dotyczące rejestrowania odmian
W Unii Europejskiej genetycznie zmodyfikowana odmiana wymaga zatwierdzenia zanim będzie można wprowadzić ją do obrotu: po pierwsze musi być zgodna z wymogami rozporządzenia dotyczącego genetycznych modyfikacji i zawierać ocenę szczególnego ryzyka związanego z inżynierią genetyczną a po drugie spełnić wszelkie warunki rejestracyjne jak każda inna odmiana.
Polskie prawo regulujące rejestrowanie odmian jest zbliżone do unijnego. Dla zarejestrowania odmiany muszą być przeprowadzone dwuletnie przedrejestrowe próby polowe we własnym zakresie (ale na terytorium RP). Na podstawie wyników prób polowych składa się wniosek do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, i następują dwa lata doświadczeń rejestrowych, przeprowadzanych przez rządową instytucję COBORU (Centralny Ośrodek badania Odmian Roślin Uprawnych). Rejestracja odmiany przez jakiekolwiek kraj członkowski UE nie zdejmuje obowiązku przejścia przez polską procedurę rejestrową.
Polskie prawo dotyczące rejestracji odmian jest aktualnie rewidowane. Poprawiona wersja wejdzie w życie około końca 2000 roku i będzie zawierała zapisy dotyczące genetycznie zmodyfikowanych nasion.
Jak dotychczas do ministerstwa nie wpłynął żaden wniosek o rejestrację genetycznie zmodyfikowanej odmiany w Polsce. Trwają dyskusje w ministerstwie i w COBORU czy dodatek pojedynczego genu do starej odmiany jest podstawą aby zarejestrować tę linię jako nową odmianę.
Może się okazać, że doświadczenia polowe, obecnie przeprowadzane w Polsce przez AgrEvo, Pioneer'a i Monsanto są w rzeczywistości doświadczeniami przedrejestrowymi. Po wejściu w życie poprawionego prawa dotyczącego rejestracji odmian pod koniec roku 2000, pierwsze genetycznie zmodyfikowane nasiona mogłyby być zarejestrowane w Polsce w 2002 r., po dwóch latach prób rejestrowych.
Hodowla ziemniaka: ograniczona wartość inżynierii genetycznej dla polskiego rolnictwa
Import genetycznie zmodyfikowanych odmian roślin uprawnych z Europy czy USA ma problematyczne znaczenie dla polskich rolników. Należy zaznaczyć, że wartość nowej odmiany nigdy nie będzie zależeć od jednej cechy (będącej wynikiem modyfikacji genetycznej) ale raczej od kombinacji całego szeregu cech. Ogólna charakterystyka odmiany, zawierająca plonowanie, odporność na stres, szkodniki, smak i inne cechy jakościowe musi być zgodna z wymaganiami rolników, przetwórców i konsumentów.
Jedne z pierwszych doświadczeń nad genetycznie modyfikowanymi roślinami prowadzono w Młochowie w 1998 r. w Stacji Hodowli Ziemniaka IHAR. Genetycznie zmodyfikowane ziemniaki zawierały gen odporności na wirusy ziemniaka PVY i PLRV, a próby polowe prowadzono w celu oceny, czy inżynieria genetyczna pomoże wyhodować ziemniaki o wysokiej odporności na wirusy. Jednakże jest dość jasne, że genetycznie zmodyfikowane ziemniaki są bezwartościowe dla polskiego rynku z dwóch powodów:
1. Odporność na wirusy wywołana przez nowy gen nie była aż tak wysoka, jak u niektórych tradycyjnych odmian. Polska ma bardzo wysokie normy odnoszące się do odporności na wirusy. Jako, że więcej niż 90% powierzchni upraw ziemniaka w Polsce jest obsadzanych własnym materiałem sadzeniakowym, a nie gwarantowanymi wolnymi od wirusów sadzeniakami, zainfekowanie wirusami PVY i PLRV w Polsce jest bardzo silne. Odmiana ziemniaka może być zarejestrowana w Polsce tylko wówczas, gdy wykazuje silną odporność na wirusy. Większość zachodnich odmian, nawet pochodzące z Monsanto genetycznie zmodyfikowane ziemniaki NewLeafplus, nie spełniają tych wymagań; także nowe odmiany testowane w Młochowie nie mogły sprostać wymogom odporności na wirusy, którą mają stare odmiany.
2. Ogólna charakterystyka genetycznie zmodyfikowanych odmian nie była tak dobra, jak odmian będących aktualnie na rynku. Ziemniaki w Polsce i ogólnie w Europie, muszą mieć wiele różnych cech jakościowych wymaganych przez konsumentów, co sprawia, że hodowla jest bardzo trudna. Jedna odmiana musi mieć więcej niż 50 cech. W USA, gdzie większość ziemniaków uprawia się dla produkcji chipsów, sytuacja jest diametralnie różna, bo zakłady przetwórcze wymagają od ziemniaków tylko kilku głównych cech. To umożliwiło Monsanto wprowadzenie na rynek w USA ziemniaków NewLeafplus – mających zastosowanie wyłącznie w przetwórstwie – w stosunkowo krótkim czasie. Ale naukowcy ze Stacji Hodowli Ziemniaka w Młochowie stwierdzili, że w genetycznie zmodyfikowanych ziemniakach zanika wiele bardzo cennych cech i nie uznali tych ziemniaków za odpowiednie dla upraw na skalę przemysłową. Proces inżynierii genetycznej narzuca bardzo trudne warunki i powoduje duże zróżnicowanie ważnych cech
Hodowla roślin uprawnych powinna być tak ukierunkowana aby spełniać wymagania konsumentów i rolników, a nie krótkoterminowe zapotrzebowanie finansowe wielkich korporacji. Tradycyjna hodowla roślin w o wiele lepszy sposób zapewnia zróżnicowanie cech roślin uprawnych, konieczne dla zrównoważonego rolnictwa oraz wartościowej i smacznej żywności niż zorientowana na jedną cechę inżynieria genetyczna.
Propagatorzy nowych technologii nie mogą wprowadzać technik, o których wiadomo, że obniżają plony. W badaniach naukowych dotyczących 8 200 odmian soi otrzymanych na amerykańskich uniwersytetach w 1998 r. wykazano, iż we wszystkich testowanych odmianach plon soi Roundup ready był o 3,5% niższy niż u tradycyjnych odmian. W ciągu ostatnich lat wielokrotnie odnotowywano porażkę genetycznie modyfikowanej bawełny i soi.

5. Ogólna ocena inżynierii genetycznej w Polsce
Komercjalizacja genetycznie modyfikowanych roślin uprawnych i żywności, która nie została zatwierdzona przez UE oraz obecne nie egzekwowanie prawa przez polską administrację może przeszkodzić w wejściu Polski do Unii Europejskiej.
MURE - polska ekologiczna organizacja pozarządowa - wierzy, iż przyszłe pokolenia nie powinny odziedziczyć po nas przyrody, katastrofalnie przeprojektowanej tylko z powodu zysków.
Musi zwyciężyć zasada nadrzędności bezpieczeństwa.
Wprowadzenie GMO do środowiska może spowodować nieodwracalne szkody tak dla różnorodności biologicznej ekosystemów jak i dla zdrowia zwierząt i ludzi. Nie istnieją żadne oceny ryzyka, które można by tutaj zastosować aby uniknąć tych nieodwracalnych szkód i dlatego też nikt nie jest w stanie przewidzieć pełnych i długoterminowych konsekwencji uwolnienia GMO do środowiska.
Im więcej takich organizmów zostanie wprowadzonych do środowiska, tym większe może to wywołać komplikacje spowodowane ich wzajemnymi powiązaniami. Nie można przewidzieć zachowania się takich organizmów w dalszej perspektywie i dlatego też MURE jest za nadrzędnością zasady bezpieczeństwa i sprzeciwia się obecnemu stanowisku 'poczekajmy i zobaczmy co się stanie' oraz sprzeciwia się jakiemukolwiek uwalnianiu GMO do środowiska. Zasada nadrzędności bezpieczeństwa narzuca zakaz jakiegokolwiek wprowadzania GMO do środowiska oraz stosowania GMO jako żywności.
Są jednak poważne problemy w przeprowadzaniu ocen ryzyka wprowadzania GMO.

Dzisiejsza polityka promowana zarówno przez przemysł jak i międzynarodowe instytucje takie jak UNIDO i UNEP, opiera się na stosowaniu ocen zagrożeń i planów zaradczych wierząc, iż to zlikwiduje jakiekolwiek ryzyko. Prawda jest zupełnie inna. Plany działań w sytuacji zagrożenia są przygotowywane w oparciu o duże prawdopodobieństwo wystąpienia szkód (w innym wypadku sporządzanie ich nie miałoby sensu) i polegają na usuwaniu szkód w momencie katastrofy.
MURE domaga się, aby nie było dozwolone żadne uwolnienie genetycznie modyfikowanych organizmów do środowiska, co powinno nastąpić jak najszybciej, zanim liczne gatunki zostaną zagrożone. Dla niektórych gatunków jest już być może za póĽno.
Żądania bezpiecznego i zrównoważonego rolnictwa i produkcji żywności
W świetle przedstawionych w tym raporcie faktów Małopolska Unia Rolnictwa Ekologicznego żąda aby Polski Rząd podjął niezbędne środki zaradcze w celu ochrony środowiska i obywateli Polski przed możliwymi zagrożeniami wywołanymi przez genetycznie zmodyfikowane organizmy w Polsce.
MURE domaga się: Wzywamy wszystkie zainteresowane organizacje – ekologiczne, konsumenckie, grupy religijne – do zjednoczenia się we wspólnej kampanii oraz poparcia naszych żądań zaprezentowanych w tym raporcie. W krajach Unii Europejskiej nacisk opinii publicznej zaowocował deklaracjami rządów Francji, Włoch, Danii, Grecji i Luksemburga, iż zablokują one jakiekolwiek próby zalegalizowania genetycznie zmodyfikowanych roślin uprawnych w Unii Europejskiej.

Część B: Środowiskowe i zdrowotne ryzyko związane z GMO

6. Różnice pomiędzy tradycyjną biotechnologią a inżynierią genetyczną
Zmodyfikowane genetycznie rośliny uprawne to coś więcej niż tylko kolejne supernowoczesne odmiany. Charakteryzują je dwie rzeczy, które sprawiają, iż stanowią szczególne zagrożenie dla zdrowia ludzkiego i dla środowiska.

Przedstawiono powyżej dwie fundamentalne różnice pomiędzy konwencjonalną hodowlą roślin a inżynierią genetyczną.
Wynika z tego, że konsekwencje uwolnienia do środowiska genetycznie zmodyfikowanych roślin są nieprzewidywalne.

7. Ryzyko dla środowiska
Inżynieria genetyczna i jej produkty pojawiły się w ostatnich 20 latach. Jest praktycznie niemożliwe, ocenienie potencjalnych wpływów gatunków transgenicznych na środowisko. Pomimo tego, bazując na obserwowanych podobnych sytuacjach naturalnego powstawania gatunków, naukowcy sugerują następujące efekty55:

Rośliny poza kontrolą: konsekwencje obcopylności u genetycznie zmodyfikowanych roślin57
Raz uwolnionych do środowiska genetycznie zmodyfikowanych roślin nie można już opanować ani ograniczyć. Jak wszystkie żywe organizmy, genetycznie zmodyfikowane rośliny rozmnażają się, co stwarza genom szansę przedostania się poza zakładany obszar uprawy. Nasiona mogą być przenoszone przez ptaki i pozostawione gdziekolwiek, bulwy ziemniaka mogą zostać przeniesione przez większe ssaki aorgany rozrodcze roślin mogą być po prostu przeniesione przez wiatr. Główna ścieżką przedostawania się nowo wprowadzonych genów do dzikich środowisk jest przenoszenie pyłku.
Kiedy genetycznie zmodyfikowana roślina kwitnie, jej pyłek zawierający nowo wprowadzony materiał genetyczny może zostać przeniesiony na inną roślinę i zapylić ją. Powstają nasiona także zawierające zmodyfikowany gen. Zostało udowodnione, że rzepak, kukurydza, słoneczniki, ziemniaki, sorgo oraz wiele innych roślin uprawnych może krzyżować się z dzikimi roślinami, które rosną obok pól uprawnych w wielu częściach świata.
Przykład rzepaku: wiele roślin z rodziny krzyżowych, pokrewnych rzepakowi, rośnie w Europie; niektóre z nich są uprawiane jako rośliny rolnicze, inne określa się mianem chwastów. W kilku naukowych eksperymentach udowodniono spontaniczną hybrydyzację pomiędzy rzepakiem a co najmniej czterema pokrewnymi chwastami: rzepą (Brassica campestris), rzepikiem (B.rapa)58, gorczycą sarepską (B. juncea), B. adpressa, a także rzodkwią świrzepą (Raphanis raphanistrum)59; są one znane jako chwasty co najmniej w kilku częściach Europy i mogą w naturalnych warunkach wytworzyć płodne krzyżówki z uprawianym rzepakiem.
Duńscy naukowcy stwierdzili, iż geny wprowadzone do rzepaku poprzez genetyczne modyfikacje zostały przeniesione na populacje chwastów. W eksperymencie jedna krzyżówka wystarczyła, aby uzyskać rośliny przypominające chwast B. campestris, ale zawierające zmodyfikowany gen z rzepaku60. Nie ma wątpliwości, że każdy genetycznie zmodyfikowany rzepak uprawiany komercyjnie w Europie (czyli w obszarze pochodzenia) przeniesie nowo wprowadzone geny to dzikich chwastów z rodziny krzyżowych. Rzepak nie jest rośliną wybitnie obcopylną, ma trwałość na poziomie 70–90%, co oznacza, iż 70–90 % nasion jest rezultatem zapylenia przez własny pyłek i tylko 10–30% nasion pochodzi z zapylenia obcym pyłkiem pochodzącym z innej rośliny. Jako, że rzepak był jedną z pierwszych roślin uprawnych modyfikowanych genetycznie w Europie, w ciągu ostatnich 10 lat przeprowadzono szereg eksperymentów w celu oceny jego zdolności do zapylania roślin rosnących w jego sąsiedztwie. Celem tych doświadczeń było określenie "bezpiecznej" odległości dla doświadczeń polowych z genetycznie zmodyfikowanymi roślinami rzepaku. Jednak wyniki różniły się co do szacowanych wartości, niektórzy badacze znajdowali 0,1% nasion z obcym pyłkiem w odległości 1 metra od pola, na którym uprawiano genetycznie zmodyfikowany rzepak, podczas gdy inni wykryli 1,2% obco zapylonych nasion nawet w odległości 1,5 kilometra.
Są dwie prawdopodobne przyczyny tych sprzecznych wyników. Po pierwsze różne były sposoby przeprowadzania doświadczeń. Niektóre z nich były próbami polowymi z granicznymi pasami otaczającymi genetycznie zmodyfikowane rośliny. Wyniki tych doświadczeń wskazywały niższe wartości przy określaniu granicznej odległości. Inne doświadczenia nie miały pasów granicznych – te dały wyższe wartości na dalszych odległościach. Innym wytłumaczeniem może być różna lokalizacja. Powszechnie wiadomo, że efektywność zapylania jest ściśle związana z parametrami środowiska: obfitością owadów zapylających, zasobami wody i pożywienia dla owadów zapylających w okolicy, warunków pogodowych, wiatru itd. – co mogło znacząco wpłynąć na wyniki doświadczeń.
Nie ma "bezpiecznej" odległości. Wnioskiem, jaki nasuwa się z wielu doświadczeń jest stwierdzenie, iż nie można określić żadnej "bezpiecznej" odległości dla rzepaku w próbach polowych. W zależności od warunków środowiska pyłek może przenosić się nawet na duże odległości i zapylać rośliny rosnące bardzo daleko od poletka eksperymentalnego. Nie ma podobnych badań dla większości innych roślin uprawnych.
W lecie 1998 r. Francja zdecydowała się na przerwanie na dwa lata wszelkich komercyjnych upraw genetycznie modyfikowanych roślin, których geny mogą być przenoszone na dzikie rośliny pokrewne, a konkretnie rzepaku i buraków. Nie będą wydawane żadne pozwolenia na transgeniczne linie przez francuski rząd. Decyzja o tym moratorium została podjęta przez Francję, wskutek obaw, iż każde uwolnienie genetycznie zmodyfikowanego rzepaku lub buraka miałoby nieodwracalne skutki w związku z wysokim prawdopodobieństwem zapylania i hybrydyzacji dzikich roślin pochodzących z tych samych rodzin botanicznych.
Bawełna–Bt w USA: "Nie uprawiać na południe od Tampa"
"Na Florydzie nie uprawiać na południe od Tampa (droga stanowa nr 60). Nie przeznaczone do sprzedaży lub użytku na Hawajach". Taka etykieta jest na każdej paczce nasion genetycznie zmodyfikowanej Bawełny–Bt sprzedawanej przez Monsanto na terenie USA. Co szczególnego jest na Hawajach i na południe od Tampa? Co sprawia, że Stany Zjednoczone zabraniają przemysłowych upraw genetycznie zmodyfikowanych roślin na określonym terenie, podczas gdy ta sama odmiana uprawiana jest na ponad dwóch milionach hektarów (1998) w innych częściach kraju?
Na Hawajach powód nosi nazwę Gossypium tomentosum – jest to dzika roślina pokrewna bawełnie. W południowej Florydzie dzika bawełna (Gossypium hirsutum) występuje w Parku Narodowym Everglades i wyspach wokół Florydy. W obu przypadkach jest możliwa swobodna wymiana materiału genetycznego z bawełną uprawną. Agencja Ochrony Środowiska Stanów Zjednoczonych zaniepokojona możliwością przenoszenia genów z genetycznie zmodyfikowanych roślin na ich dziki odpowiednik poprosiła Monsanto o nie uprawianie bawełny–Bt na terenach, gdzie występują jej pokrewne, dzikie odmiany.
Selektywne korzyści i konkurencyjność
Podczas gdy świat nauki jest raczej zgodny co do faktu, iż przeniesienie się genu jest prawdopodobne, to rezultaty tego są dyskusyjne. Jedną z głównych obaw jest możliwość, że nowo wprowadzony gen nada roślinie szczególnie korzystne cechy i w ten sposób umożliwi jej dominację i opanowanie całej naturalnej wegetacji. Ryzyko jest największe wtedy, gdy dzika odmiana rośliny genetycznie zmodyfikowanej jest uciążliwym chwastem. Jeżeli chwast ten nabędzie – przeniesiony poprzez pyłek – nowy materiał genetyczny, nadający mu szczególnie korzystne cechy, uczyni to spustoszenie zarówno w rolnictwie jak i w naturalnych siedliskach. Genetycznie zmodyfikowane "super rośliny" mogłyby przenosić swoje wprowadzone sztucznie geny na inne rośliny, a po pewnym czasie zupełnie zastąpić inne odmiany i spowodować wyginięcie odmian pierwotnych. Skutki są nieznane i nieodwracalne.
Wiele gatunków roślin uprawnych – takich jak rzepak, ziemniak, pomidor czy fasole – ma wiele gatunków pokrewnych, które są uciążliwymi chwastami. Wiadomo, że wiele cech preferowanych przez naukowców zajmujących się inżynierią genetyczną dałoby korzystne efekty, szczególnie odporność na szkodniki i choroby lub tolerancję na suszę i zasolenie61. Badacze na Uniwersytecie w Północnej Karolinie odkryli niedawno, że owadobójczy rzepak zawierający geny bakteryjne (Bt) był silniejszy od rzepaku konwencjonalnego. Zmodyfikowane rośliny dawały więcej roślin niż ich naturalne odpowiedniki. Badacze zauważyli, że "owadobójczy rzepak w przypadku wprowadzenia do środowiska mógłby wywołać ekologiczne ryzyko. Ponieważ rzepak jest na niektórych terenach drugorzędnym chwastem, wysoka odporność na defoliację, mogłaby pozwolić mu na łatwiejsze utrzymanie się na większym obszarze przez zastąpienie nie–transgenicznych naturalnych populacj"62.
Jeżeli genetycznie modyfikowane organizmy przetrwają i rozwiną się, będą mogły wyrugować naturalne dzikie gatunki oraz te rośliny i zwierzęta, które są od nich uzależnione. Tworzenie "super–roślin" mające w założeniu ich ochronę przed głównymi wrogami, takimi jak szkodniki i choroby, może odbyć się kosztem pierwotnych gatunków roślin. Bioróżnorodność ekosystemów położonych blisko "super–roślin" może być zagrożona. Z czasem zmodyfikowane rośliny mogłyby całkowicie wyeliminować rodzimą florę i stać się zagrożeniem przetrwania całego dzikiego życia, które jest przez nie warunkowane.
Historia już nas nauczyła, że wprowadzanie obcych gatunków w nowe środowiska może mieć katastrofalne skutki. Przewidzenie wszystkich długoterminowych wpływów roślin egzotycznych okazało się niemożliwe. Słynnym przykładem jest wprowadzenie okonia nilowego do jeziora Wiktorii w latach 60., który zdziesiątkował naturalną populację żyjących tam ryb – ponad 200 gatunków wyginęło. Wycięcie lasów i erozja brzegów jeziora była następczym efektem ubocznym, ponieważ okoń nilowy – w odróżnieniu od gatunków rodzimych – nie może być suszony na słońcu, ale musi być wędzony, do czego zużywa się dużych ilości drewna63.
Zagrożenia wynikające z uwalniania organizmów modyfikowanych genetycznie do środowiska mogą być nawet większe niż wynikające z zanieczyszczania środowiska odpadami radioaktywnymi i chemicznymi. W odróżnieniu od nuklearnych i chemicznych zanieczyszczeń organizmy modyfikowane genetycznie mogą się rozmnażać. Raz uwolnione do środowiska mogą się namnażać, rozprzestrzeniać, mutować i przenosić swój materiał genetyczny na inne, często pokrewne, organizmy. Raz uwolnione, genetycznie zmodyfikowane organizmy nie mogą być usunięte.
Zabijanie pól: rośliny odporne na szkodniki mogą oddziaływać na przypadkowe gatunki
Odporność na szkodniki jest jedną z kluczowych cech, nad która pracują aktualnie laboratoria inżynierii genetycznej wielkich korporacji nasiennych. Dzięki inżynierii genetycznej do roślin uprawnych wprowadzane są toksyny, które zabijają rozwijające się na nich szkodniki. Najczęściej używanymi toksynami są tak zwane toksyny–Bt, uzyskiwane z bakterii glebowej Bacillus thuringinensis. Znany jest szereg różnych toksyn–Bt, o różnych właściwościach trujących. Toksyny te wykazują szczególną selektywność – nie powodują chorób u wszystkich owadów, ale zabijają tylko konkretny gatunek owada.
Niektóre toksyny–Bt działają szczególnie na muchy, inne na motyle a jeszcze inne na chrząszcze. Przez dziesięciolecia preparaty bakteryjne były stosowane w rolnictwie –a szczególnie w rolnictwie ekologicznym – do walki ze szkodliwymi owadami.
Liczne badania naukowe udowodniły fałszywość hipotezy, że toksyna–Bt w roślinach transgenicznych ma takie same korzystne cechy jak toksyna–Bt w stanie naturalnym. Panuje wśród naukowców przekonanie, że toksyna–Bt w roślinach transgenicznych – w przeciwieństwie do toksyny–Bt w formie naturalnej występującej w bakterii – może szkodzić gatunkom stojącym wyżej w łańcuchu pokarmowym i może być kumulowana w środowisku.
W formie związanej z bakterią naturalna toksyna–Bt występuje w krystalicznej, nieaktywnej postaci. Jednakże w genetycznie zmodyfikowanych roślinach uprawnych, takich jak kukurydza z Pioneer"a, toksyna pojawia się jako rozpuszczalne wstępnie uaktywnione białko, produkowane przez całe życie rośliny. Genetycznie zmodyfikowane rośliny uprawne odporne na szkodniki mogą w ten sposób okazać się niebezpieczne dla wielu nieszkodliwych gatunków i mogą w przyszłości zakłócić równowagę ekologiczną. Te badania prowokują do zastanowienia się nad skutkami, jakie mają transgeniczne rośliny uprawne zawierające Bt dla owadów pożytecznych. W rezultacie wprowadzenia tych roślin do uprawy możemy mieć do czynienia z sytuacją, kiedy zwierzęta stojące wyżej w łańcuchu pokarmowym, takie jak ptaki, narażone będą na brak podstawowego pożywienia.
Dodatkowo zlikwidowanie gatunków drapieżnych zagraża podstawom nowoczesnego systemu walki ze szkodnikami. Ochrona fauny drapieżców związanych ze szkodnikami upraw jest jednym z najważniejszych narzędzi w nowoczesnej walce ze szkodnikami. Dla przykładu, zielone siatkoskrzydłe razem z biedronkami są najważniejszymi pożytecznymi drapieżnikami w walce ze szkodnikami owadzimi.
Odporność na Bt: przyjazny środowisku insektycyd zagrożony
Bacillus thuringensis (Bt) jest bakterią glebową produkującą toksynę o szczególnym znaczeniu w rolnictwie ekologicznym. Bakterie te były przez 50 lat stosowane do opryskiwania upraw jako bezpieczna forma biologicznej walki ze szkodnikami. Bt działa na niektóre gatunki owadów, takie jak gąsienice, a opryski mają szczególne znaczenie dla rolników ekologicznych w przypadku poważnej inwazji.
Niektóre rośliny uprawne, jak np. kukurydza zostały zmodyfikowane genetycznie tak, że zawierają gen pochodzący z Bt, czyli mają niejako wbudowaną cechę owadobójczości. Te transgeniczne, "odporne na szkodniki", rośliny uprawiano w 1998 r. na 7,7 mln ha na całym swiecie70. W odróżnieniu od rolnictwa ekologicznego, gdzie opryski toksyną Bt stosuje się okazjonalnie, rośliny transgeniczne produkują ją przez cały okres wegetacyjny. Oznacza to, że owady cały czas są narażone na kontakt z toksyną, co zmusza je do wykształcenia na nią odporności.
Istnieją dostateczne naukowe dowody pokazujące, iż przy uprawach genetycznie zmodyfikowanych roślin owady wykształcą odporność na toksynę Bt. Jest to tym ważniejsza kwestia, że może całkowicie uniemożliwić w przyszłości stosowanie preparatów z Bt w przyjaznych środowisku systemach rolnictwa.
Odporność na Bt zaobserwowano już w niektórych populacjach owadów71, i Amerykańska Agencja Ochrony Środowiska (EPA) prognozuje, że większość szkodników, które są zwalczane w uprawach, uodporni się na Bt w ciągu 3–5 lat72.
Odporność szkodników na naturalne insektycydy, takie jak toksyny Bacillus thuringinensis (Bt) jest największym problemem w rolnictwie ekologicznym. Rolnicy ekologiczni od dziesięcioleci używali naturalnych preparatów zawierających toksyny Bt jako ważnego narzędzia w walce ze szkodnikami. Na przykład w USA hodowcy ziemniaków stosowali naturalny preparat zawierający Bt do zwalczania stonki ziemniaczanej. Na niektórych terenach, gdzie rozszerzała się odporność stonki ziemniaczanej na syntetyczne insektycydy opryski naturalną Bt uratowały przemysł ziemniaczany73.
Stooswane w rolnictwie ekologicznym preparaty z toksyną Bt są to naturalne kryształy toksyny zawarte w zarodnikach. Są one rozpylane na roślinach uprawnych, ale są błyskawicznie unieczynniane przez słońce i inne czynniki środowiskowe. Okres półtrwania kryształów wynosi około 2,7 dni i chociaż zarodniki mogą przetrwać w glebie przez dwa lata są one unieczynniane po kilu dniach na liściach74. W przeciwieństwie, toksyna Bt z genetycznie zmodyfikowanych roślin uprawnych jest przez cały czas produkowana przez roślinę i żerujące na niej szkodniki są narażone na kontakt z nią przez dłuższy czas.
W USA populacje polowe stonki ziemniaczanej są wciąż wrażliwe na toksyny Bt, jednakże w doświadczeniach laboratoryjnych wykryto stonkę odporną na toksyny Bt 75. Ten wybrany szczep stonki mógłby przetrwać przez dwa pokolenia na transgenicznych roślinach z Bt76.
Ponadto rozwój odporności owada na jeden typ toksyny Bt często prowadzi do jego uodpornienia się na inne typy toksyn z Bt. Na przykład owady, u których stwierdzono odporność na toksynę Bt CryIA(c), wykształciły także odporność na toksyny Bt CryIA(a), CryIA(b), CryIC i CryIIA77.
Stosowanie herbicydów na rośliny odporne na herbicydy
"Zdolność oczyszczania pól z wszelkich chwastów przez stosowanie silnych herbicydów, którymi mogą być opryskiwane odporne na herbicydy genetycznie zmodyfikowane rośliny uprawne, zaowocuje obszarami rolniczymi pozbawionymi dzikiego życia i spowoduje wymarcie milionów już zdziesiątkowanych ptaków i roślin."
Graham Wynne
Przewodniczący Królewskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków w Wielkiej Brytanii78
Dotychczas większość badań prowadzonych przez przemysł biotechnologiczny ukierunkowana była na stworzenie odporności lub tolerancji na herbicydy u roślin, które na te herbicydy są normalnie wrażliwe. Są to nieselektywne herbicydy zabijające wszystkie rośliny zielne. Oznacza to, iż po oprysku pola takim środkiem chemicznym wszystkie rośliny zginą poza roślinami uprawnymi, które na ten herbicyd są odporne. W 1998 r. z 27,8 mln ha genetycznie zmodyfikowanych roślin uprawianych na całym świecie – 71% było odpornych na herbicydy79.
Herbicydy same w sobie są znanymi zanieczyszczeniami znajdowanymi w żywności, glebie i wodzie. Prace nad uzyskaniem i polepszaniem roślin odpornych na herbicydy mają niejako w swoim założeniu stosowanie herbicydów w rolnictwie. W Bułgarii rolnicy mogą kupić opakowanie "kompletu siewnego" z Monsanto zawierające 5 paczek nasion kukurydzy odpornych na Roundup i 30 litrów preparatu Roundup. W zeszłym roku badania nad stosowaniem herbicydów w odpornych na nie roślinach wykazały, iż amerykańscy rolnicy uprawiający soję RoudupReady używali 2 do 5 razy więcej herbicydów mierzonych w funtach na akr niż zastosowano w uprawach niezmodyfikowanej soi w 1998 roku80. Badania prowadzone przez hodowców w Missouri wykazały, iż większość – o ile nie wszystkie – pól, na których uprawiano soję RR były co najmniej raz opryskiwane herbicydami81. Margaret Mellon z Unii Świadomych Naukowców wierzy, ze wielu rolników będzie skłaniać się ku uprawom genetycznie zmodyfikowanych roślin uprawnych z powodu braku nowych środków do walki z chwastami. Rolnicy uprawiający kukurydzę lub soję w monokulturze mają poważne problemy z chwastami. Wiele chwastów uodporniło się na herbicydy i wielokrotne opryski przestały być skuteczne w walce z odrastającymi chwastami.
Rośliny odporne na herbicydy mogą być powodem zagrożeń dla środowiska: Reasumując – rozwiązanie problemu z chwastami nie leży w inżynierii genetycznej, ale w powracaniu i ulepszaniu metod zrównoważonego rolnictwa, takich jak płodozmian i uprawa na mniejszych polach.

8. Zagrożenia zdrowia
Stosowanie "równoważnej substytucji"82
Konsumenci w Europie Zachodniej po raz pierwszy dowiedzieli się o genetycznie modyfikowanej żywności w 1996 r., kiedy zaczęto sprowadzać uprawianą w USA odporną na herbicydy soję z Monsanto. Ponad 40% soi uprawianej w USA jest eksportowane i mieszane z konwencjonalnymi nasionami. Amerykańskie Stowarzyszenie Producentów Soi odmówiło oddzielania genetycznie zmodyfikowanej soi uzasadniając, że jest ona "równoważnym substytutem" zwyczajnej soi83.
Pomysł "równoważnej substytucji" stał się przyczyną opracowania międzynarodowych zasad bezpieczeństwa i rozpoczęcia badań żywności zawierającej składniki genetycznie modyfikowane. Zgodnie z tym założeniem wybrane parametry chemiczne porównuje się pomiędzy produktem modyfikowanym genetycznie i inną odmianą w obrębie tego samego gatunku. Jeżeli wyniki są do siebie łudząco podobne i jeżeli zostanie wykazane, że genetyczne modyfikacje niedoprowadziły przypadkowo do produkcji znanych toksyn i alergenów, genetycznie modyfikowany produkt nie musi być rygorystycznie badany w założeniu, iż nie jest on bardziej niebezpieczny niż jego niezmodyfikowany ekwiwalent.
Stosowanie "równoważnej substytucji" jako podstawy oceny ryzyka jest bardzo niedoskonałe i nie można na niej polegać, jako na kryterium przy ocenianiu bezpieczeństwa żywności. Opiera się ono na ryzyku, jakie może wypływać ze znanych wskaĽników i ignoruje niezamierzone efekty czynników jeszcze nie poznanych84. I tak na przykład, genetycznie zmodyfikowana żywność może zawierać nieznane nowe molekuły, które mogą być toksyczne lub powodować reakcje alergiczne. Produkt może być nie tylko "równoważnym substytutem", może być nawet identyczny z produkowanym tradycyjnie odpowiednikiem we wszystkich cechach, poza tą jedną, problematyczną. Zaznaczyć też trzeba, że równoważna substytucja stoi w sprzeczności z rygorystycznymi badaniami naukowymi, ponieważ nie dopuszcza badania produktów zmodyfikowanych genetycznie przy założeniu, że nie powodują one zmian, które są bardziej niebezpieczne niż tradycyjne rolnictwo85.
Przykład tryptofanu86
Substancje wykorzystywane jako dodatki żywnościowe, takie jak aminokwasy, są często produkowane w procesach fermentacji, w których olbrzymie ilości bakterii są hodowane w kadziach. Następnie są ekstrahowane z bakterii i oczyszczane. W ten sposób przez wiele lat był produkowany aminokwas tryptofan. W latach 80–tych japońska firma Showa Denko K.K. zdecydowała się wyorzystać inżynierię genetyczną, aby przyspieszyć i podnieść wydajność produkcji tryptofanu. Genetycznie zmodyfikowano bakterie i w dużym stopniu zmieniono metabolizm komórkowy, dzięki czemu uzyskanoznacznie zwiększoną produkcję tryptofanu. Te genetycznie zmodyfikowane bakterie zostały natychmiast wykorzystane do przemysłowej produkcji tryptofanu i produkt znalazł się na rynku amerykańskim w roku 1988.
Showa Denko mogło sprzedawać tryptofan wyprodukowany przez genetycznie zmodyfikowane bakterie bez testów bezpieczeństwa, ponieważ przez lata sprzedawało ono tryptofan nie wywołujący żadnych skutków ubocznych a produkowany przez niezmodyfikowane bakterie. Założono, że metoda produkcji (czy przez naturalne czy genetycznie zmodyfikowane bakterie) nie miała wpływu na jakość, czyli że produkt jest równoważny tryptofanowi, który był sprzedawany przez wiele lat.
Produkt trafił na rynek i w przeciągu kilku miesięcy spowodował śmierć 37 osób i wywołał trwałe zmiany u 1500 innych87. Miesiące upłynęły zanim odkryto, że toksyczny efekt był wywołany trucizną występującą w genetycznie zmodyfikowanej bakterii używanej przez Showa Denko do produkcji tryptofanu. Chorobę powodowaną przez tę toksynę określa się syndromem Eosinophilia myalgia lub EMS.
Wykazano póĽniej, że tryptofan produkowany przez genetycznie modyfikowane bakterie zawierał jeden lub więcej toksycznych składników. Najważniejszy z nich, zwany EBT został zidentyfikowany jako produkt dymeryzacji tryptofanu. Stanowił on mniej niż 0,1% masy całkowitej produktu, co jednakże wystarczało, aby powodować śmierć u ludzi. Ten składnik powstał prawdopodobnie, kiedy koncentracja tryptofanu w bakterii osiągnęła tak wysoki poziom, że molekuły tryptofanu zaczęły z sobą reagować. Tak więc okazuje się, że genetyczne modyfikacje prowadzą do wzmożonej syntezy tryptofanu, co prowadzi do wzrostu jego stężenia w komórkach. Wysokie zaś stężenia prowadziły do reagowania tych składników ze sobą w wyniku czego powstawała zabójcza toksyna. Toksyna ta, chemicznie bardzo zbliżona do tryptofanu, nie dawała się łatwo z niego wyizolować, przez co dochodziło do skażenia trafiającego na rynek produktu, w takim stopniu, że okazał się śmiertelny dla niektórych konsumentów.
Ten przykład pokazuje niebezpieczeństwo, że genetyczne zmiany w organizmie mogą zmienić kierunek istniejących ścieżek metabolizmu i spowodować wytwarzanie toksyn, które nie będą wykrywalne przy użyciu standardowych metod określania bezpieczeństwa.
Geny znacznikowe odporności na antybiotyki
Większość z obecnie sprzedawanych genetycznie zmodyfikowanych roślin uprawnych zawiera geny znacznikowe odporności na antybiotyki jako dodatek do żądanej cechy jak odporność na szkodniki czy herbicydy.
W przypadku stosowania transgenicznej kukurydzy jako żywności dla ludzi lub paszy dla zwierząt istnieje ryzyko przeniesienia genu z rośliny na drobnoustroje chorobotwórcze, wskutek czego staną się one odporne na działanie antybiotyków. Dane naukowe na ten temat są na razie niekompletne, ponieważ rozpoczęto dopiero badania nad tym czy i w jakich warunkach może się zdarzyć taki transfer genu. Materiał opublikowany ostatnio w La Recherche 309 z maja 1998 r. dowodzi, iż istnieją wstępne warunki dla zaistnienia takiego zjawiska. W artykule tym profesor Patrice Courvalin z Francuskiego Instytutu Pasteur"a zwraca uwagę na prawdopodobieństwo, ze odporność na antybiotyki przeniesie się z roślin do środowiska oraz na możliwość takiego transferu w przewodzie pokarmowym. Uprawa roślin transgenicznych na szeroką skalę – ostrzega raport – powiększy w znacznym stopniu już istniejące problemy z odpornymi bakteriami.
Są wystarczające dowody naukowe, iż:

Przyjmując powyższe obecna wiedza naukowa mocno popiera założenie, że geny odporności na antybiotyki mogą przenikać z bakterii do jelit zwierząt i ludzi. Doświadczenie oparte na zwykłych praktykach rolniczych wykazuje, że odporność na antybiotyki może się przenieść z patogenów zwierzęcych na bakterie, które są niebezpieczne także dla ludzi.
Ryzyko związane z genami odporności na antybiotyki stosowanymi w inżynierii genetycznej jest często trywializowane przez przemysł argumentem, że większość bakterii w naszym środowisku jest już na antybiotyki odporna i okazjonalne przenikanie genów z genetycznie zmodyfikowanych roślin do patogenów jest statystycznie bez znaczenia.
Wyniki kilku z badań przeczą temu argumentowi. Novartis często oświadcza, że około 40–60% bakterii jelitowych jest już odpornych na Ampicylinę i pochodne antybiotyki. Ale nie podają żadnych naukowych danych na potwierdzenie tych wyników. Analiza literatury naukowej pokazuje, że częstotliwość pojawiania się odporności na antybiotyki jest w znacznym stopniu zróżnicowana. W zależności od szczepu bakterii, a także w zależności od kraju, w którym prowadzono badania, rezultaty są kompletnie różne. Procent odpornych na antybiotyk drobnoustrojów w próbkach jednego ze szczepów bakterii (Bacteroides fragilis) różnił się od 3 do 30%, w próbkach innej bakterii (Shigella) 5,9 do 80,7%. Ogólne stwierdzenie podające wartości 40–70% jest całkowicie bezpodstawne.
Należy także stwierdzić, że nie każdy człowiek jest nosicielem odpornych na antybiotyki czy ampicylinę drobnoustrojów. Każda terapia antybiotykowa bazuje na założeniu wrażliwości bakterii na wybrany antybiotyk. Antybiotyki ampicylinopochodne są szeroko stosowane w leczeniu chorób ludzi i zwierząt. Przykładowo w 1994 r. w USA przepisano 40 milionów kuracji ampicylinowych (co daje średnią 1/6 populacji). Poza tym gen odporności znajdujący się w transgenicznej kukurydzy daje odporność także na antybiotyki ampicylinę i amoxy(pen)icilinę. Wprowadzenie do obiegu genów powodujących odporność jest po prostu nieodpowiedzialne.
To jest niepotrzebna, przestarzała technologia.
Geny odporności na antybiotyki nie spełniają żadnej roli w roślinach transgenicznych. Takie geny odporności są używane jako znaczniki (markery) w laboratoriach inżynierii genetycznej aby odróżnić komórki, które udało się zmodyfikować genetycznie od tych, w których się to nie powiodło. Jeżeli po przeniesieniu genu potraktujemy komórki antybiotykiem przeżyją tylko te, które mają gen odporności na antybiotyki i tym samym pozostaną tylko te, które zawierają także inne, będące celem transferu, geny – na przykład odporności na szkodniki czy herbicydy. Aktualnie można używać już innych znaczników. Jest także możliwość usunięcia genów odporności na antybiotyki po modyfikacji.
Ponieważ są one niepotrzebne i niebezpieczne, wiele Europejskich organów kontrolnych sprzeciwia się stosowaniu znaczników odporności na antybiotyki. Niemiecka komisja doradcza (ZKBS) zaleca zaprzestanie stosowania genów odporności na antybiotyki jako ważne z klinicznego punktu widzenia. Francuski Komitet Zapobiegania i Ostrożności zaleca wydanie zakazu dla wszystkich organizmów transgenicznych zawierających geny odporności na antybiotyki. Amerykański Komitet Doradczy Bezpieczeństwa Biologicznego orzekł, iż nie można lekceważyć odporności na antybiotyki. Norwegia zakazuje uprawy wszystkich transgenicznych roślin z odpornością na antybiotyki. Rząd Francuski nie wyda żadnego zezwolenia dla takich roślin (poza już zatwierdzoną kukurydzą z Novartis). Kilka krajów Unii Europejskiej, jak chociażby Wielka Brytania, ogłosiły sprzeciw wobec wprowadzenia na rynek europejski kukurydzy z Novartis.

9. Konsekwencje społeczno–ekonomiczne
W dalszej perspektywie upowszechnienie upraw roślin zmodyfikowanych genetycznie mogłoby mieć poważne konsekwencje społeczno–ekonomiczne. Na przykład kontrolowanie całego krajowego rynku nasion przez kilka zachodnich korporacji wpłynęłoby na narodowe bezpieczeństwo żywnościowe. Całe łańcuchy żywnościowe mogłyby się znaleĽć pod kontrolą monopolistów – od dostawców rolniczych środków produkcji (nasion, nawozów, środków chemicznych, maszyn itd.) poprzez wzrost roślin, aż po ich zbiory i całe przetwórstwo. Producenci byliby zmuszeni do coraz większego zużycia specyficznych środków chemicznych, które konieczne są do uprawy genetycznie zmodyfikowanych roślin i w efekcie zniszczeni przez międzynarodowe korporacje, podnoszące ciągle ceny środków produkcji i kupujące produkty rolne po cenach coraz niższych.
Producenci mogą zostać zmuszeni do walki pomiędzy sobą, kiedy potężne, zintegrowane firmy zaczną manipulować rynkiem. W końcu produkcja przekształci się z małych gospodarstw do wielkich posiadłości a z wielkich posiadłości do bioreaktorów, czemu towarzyszyć będzie utrata miejsc pracy.
Obawy o rynek
Do niedawna nie było żadnych międzynarodowych umów wymagających segregacji roślin wolnych od genetycznych modyfikacji od roślin genetycznie zmodyfikowanych i znakowania całej masy towarów na obecność GMO. Sytuację tę zmieni porozumienie w Protokole Bezpieczeństwa Biologicznego zawartym w Konwencji o Różnorodności Biologicznej wydane w styczniu 2000 r.
Protokół Bezpieczeństwa Biologicznego podpisany przez 130 krajów, w tym Polskę, daje po raz pierwszy prawo do ograniczenia importu genetycznie zmodyfikowanych roślin uprawnych bez naruszania międzynarodowych traktatów handlowych. Dotychczas to nie politycy, ale rynek Unii – sprzedawcy żywności – jak supermarkety, przetwórcy – jak Nestle i Unilever – odpowiedzieli na obawy konsumentów przed spożywaniem genetycznie zmodyfikowanej żywności i szukali Ľródła produktów wolnych od modyfikacji genetycznych. Jak na razie Unia Europejska i jej Kraje Członkowskie nie były w stanie zablokować transportów genetycznie zmodyfikowanych roślin uprawnych i żywności obawiając się stworzenia barier dla wolnego handlu.
Dzięki określeniu "priorytet ostrożności" (precautionary principle) Protokół Bezpieczeństwa Biologicznego mógł ustanowić platformę dla krajów Unii Europejskiej, aby mogły zamknąć swoje rynki na genetycznie zmodyfikowane rośliny uprawne, nie mając rozstrzygających dowodów naukowych stwierdzających ich szkodliwość. Aż do momentu, kiedy Protokół zacznie funkcjonować w rzeczywistości, co może trwać kilka lat, dostawy towarów, które mogą zawierać GMO, muszą być etykietowane "może zawierać" genetycznie zmodyfikowane organizmy.
Wydaje się prawdopodobne, że w międzyczasie rynek Unii będzie nadal odrzucał genetycznie zmodyfikowane rośliny uprawne oraz żywność je zawierającą i szukał Ľródeł niezmodyfikowanych produktów w Brazylii i w Zachodniej Europie. W rzeczywistości, skoro wprowadzenie na rynek UE wielu genetycznie zmodyfikowanych roślin uprawnych nadal wymaga zezwolenia, Unia Europejska ma ważkie powody, żeby zabronić importu tych produktów.
Większość upraw genetycznie zmodyfikowanych roślin uprawnych znajduje się w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Chile i Argentynie. Jednakże Przewodniczący Amerykańskiego Stowarzyszenia Producentów Nasion przewiduje, opierając się na rozmowach z rolnikami i sprzedawcami nasion, że zasiewy genetycznie zmodyfikowanych roślin mogą się zmniejszyć o 25% w 2000 roku.88 Rolnicy obawiają się, że rynki zbytu w Europie i Azji odrzucą genetycznie zmodyfikowaną żywność, co obniży ceny i popyt na amerykańskie produkty rolne. Odczuwają także naciski ze strony grup amerykańskich konsumentów i ekologów domagających się znakowania żywności zawierającej GMO89.
W tym samym czasie toczy się w Unii Europejskiej publiczna debata nad stosowaniem zawierających genetycznie zmodyfikowane organizmy pasz w żywieniu zwierząt mięsnych. Rzeczywiście, w 1999 r. kilka brytyjskich supermarketów, takich jak Iceland i Tesco ogłosiło, że zamierzają wyeliminować używanie genetycznie zmodyfikowanych składników w paszach dla zwierząt90. Jest to zła wiadomość dla polskich rolników żywiących swoje zwierzęta genetycznie zmodyfikowanymi roślinami, takimi jak kukurydza.
Nie egzekwowanie przez polską administrację wchodzącego w życie rozporządzenia dotyczącego GMO, może mieć poważne ekonomiczne reperkusje nie tylko dla polskich rolników, ale także dla producentów pasz, przemysłu mięsnego, producentów i handlowców zajmujących się przemysłem krochmalniczym i żywnościowym.
Jeżeli Polska nadal chce iść drogą genetycznie zmodyfikowanej żywności a równocześnie chce sprostać wymaganiom rynków Unii Europejskiej, zapewniając żywność i rośliny wolne od genetycznych modyfikacji, musi zagwarantować segregację roślin uprawnych po zbiorach i podczas przechowywania, aby uniknąć przemieszania się genetycznie zmodyfikowanego i nie–zmodyfikowanego materiału. Jak podkreślono wyżej, nawet uprawy na małych poletkach doświadczalnych mogą zanieczyścić plony na sąsiadujących polach. Segregacja będzie musiała być wprowadzona i kontrolowana przez instytucję, która będzie miała wystarczające zaufanie ze strony kupujących wolną od modyfikacji genetycznych żywność, szczególnie w przypadku, gdy produkt będzie przeznaczony na eksport. Jakiekolwiek podejrzenie zanieczyszczenia może spowodować skontrolowanie całej partii wysyłanego towaru na obecność genetycznie zmodyfikowanego produktu. Konieczność segregacji produktów zawierających i nie zawierających GMO będzie wymagała dodatkowych inwestycji w gospodarstwa i elewatory zbożowe, jak i w akredytowane laboratoria będące w stanie wykrywać zanieczyszczenie GMO używając testu PCR.
Polska ma jeszcze możliwość wyboru. Rząd powinien przejąć kontrolę nad sytuacją i ogłosić natychmiastowe moratorium na jakiekolwiek wprowadzanie GMO do środowiska. Wygląda to na drastyczny krok, ale wydaje się być jedyną możliwością dla Polski. Alternatywnym czarnym scenariuszem jest sytuacja, w której, w wyniku braku odpowiedniej segregacji i mierników kontroli oraz systemu badania i znakowania produktów, Polskie produkty żywnościowe mogą być zakazane na rynku UE i także możliwe, że na rynku krajowym, ze względu na dostosowanie prawa polskiego do przepisów unijnych. Doprowadziłoby to do zacofania ekonomicznego przez utratę rynków europejskich, bankructwo rolników i trudności w sprostaniu wymaganiom integracji z Unią Europejską.
Aneks 1

ROZPORZĄDZENIE
MINISTRA OCHRONY ŚRODOWISKA, ZASOBÓW NATURALNYCH I LEŚNICTWA
z dnia 8 października 1999r.
w sprawie organizmów genetycznie zmodyfikowanych.
(Dz.U.99.86.962 z dnia 22 paĽdziernika 1999 r.)
Na podstawie art. 37a ust. 8 ustawy z dnia 31 stycznia 1980 r. o ochronie i kształtowaniu środowiska (Dz. U. z 1994 r. Nr 49, poz. 196, z 1995 r. Nr 90, poz. 446, z 1996 r. Nr 106, poz. 496 i Nr 132, poz. 622, z 1997 r. Nr 46, poz. 296, Nr 96, poz. 592, Nr 121, poz. 770 i Nr 133, poz. 885 oraz z 1998 r. Nr 106, poz. 668) zarządza się, co następuje:
§ 1. Rozporządzenie określa:
1) wymagania, jakim powinny odpowiadać wnioski o wydanie zezwoleń na zamierzone uwolnienie genetycznie zmodyfikowanych organizmów do środowiska w celach eksperymentalnych lub wprowadzenie do obrotu produktu zawierającego organizmy genetycznie zmodyfikowane lub składającego się z takich organizmów albo ich części,
2) wymagania, jakim powinna odpowiadać ocena zagrożenia dla środowiska i zdrowia ludzi załączona do wniosku o wydanie zezwolenia na zamierzone uwolnienie genetycznie zmodyfikowanych organizmów do środowiska w celach eksperymentalnych lub wprowadzenie do obrotu produktu zawierającego organizmy genetycznie zmodyfikowane lub składającego się z takich organizmów albo ich części oraz zakres badań i analiz niezbędnychdo jej sporządzenia,
3) wymagania, jakim powinny odpowiadać oznakowanie i opakowanie produktu wprowadzonego do obrotu zawierającego organizmy genetycznie zmodyfikowane lub składającego się z takich organizmów albo ich części.
§ 2. 1. Wniosek o wydanie zezwolenia na zamierzone uwolnienie organizmów genetycznie zmodyfikowanych do środowiska w celach eksperymentalnych, zwane dalej "zamierzonym uwolnieniem", powinien zawierać:
1) informacje o wnioskodawcy i osobach odpowiedzialnych za przygotowanie oraz przeprowadzenie zamierzonego uwolnienia;
2) informacje o organizmie genetycznie zmodyfikowanym:
a) charakterystykę dawcy, biorcy, organizmu rodzicielskiego,
b) charakterystykę wektora,
c) charakterystykę organizmu genetycznie zmodyfikowanego;
3) informacje o:
a) zamierzonym uwolnieniu,
b) warunkach środowiska, do którego nastąpi zamierzone uwolnienie,
c) celu zamierzonego uwolnienia;
4) informacje o oddziaływaniach pomiędzy organizmem genetycznie zmodyfikowanym a środowiskiem:
a) charakterystykę oddziaływań środowiska na przeżycie, rozmnażanie i rozpowszechnianie organizmu genetycznie zmodyfikowanego,
b) oddziaływanie ze środowiskiem,
c) potencjalny wpływ organizmu genetycznie zmodyfikowanego na środowisko;
5) informacje o monitorowaniu i kontroli zamierzonego uwolnienia oraz planach reagowania na zagrożenie:
a) informacje o technice monitorowania,
b) kontrolę zamierzonego uwolnienia do środowiska,
c) plany reagowania na zagrożenie;
6) informacje o poprzednich uwolnieniach do środowiska:
a) datę i miejsce,
b) cel,
c) cel monitorowania i jego przebieg,
d) skutki dla zdrowia ludzi oraz dla środowiska, e) wnioski;
7) inne informacje dotyczące zamierzonego uwolnienia.
2. Szczegółowy zakres informacji, o których mowa w ust. 1, zawiera załącznik nr 1 do rozporządzenia.
§ 3. 1. Wniosek o wydanie zezwolenia na wprowadzenie do obrotu produktu zawierającego organizmy genetycznie zmodyfikowane lub składającego się z takich organizmów albo ich części, zwanego dalej "produktem", powinien zawierać:
1) informacje o wnioskodawcy;
2) informacje o produkcie:
a) ogólny opis,
b) instrukcje lub zalecenia dotyczące przechowywania i użytkowania,
c) planowane opakowanie,
d) planowane oznakowanie,
e) postępowanie w przypadku niewłaściwego użycia;
3) informacje o organizmie genetycznie zmodyfikowanym zawartym w produkcie:
a) charakterystykę organizmu genetycznie zmodyfikowanego,
b) charakterystykę biorców lub organizmów rodzicielskich, z których otrzymano organizm genetycznie zmodyfikowany;
4) informacje o:
a) metodach używanych do modyfikacji genetycznej,
b) właściwościach wektora,
c) insercie,
d) organizmie, z którego insert jest pozyskany;
5) informacje o oddziaływaniach pomiędzy organizmem genetycznie zmodyfikowanym a środowiskiem oraz wpływie tego organizmu na zdrowie ludzi:
a) charakterystykę oddziaływań środowiska na przeżycie, rozmnażanie i rozprzestrzenianie organizmu genetycznie zmodyfikowanego,
b) wpływ organizmu genetycznie zmodyfikowanego na środowisko,
c) wpływ organizmu genetycznie zmodyfikowanego na zdrowie ludzi;
6) informacje o monitorowaniu i kontroli produktu wprowadzanego do obrotu oraz planach reagowania na zagrożenie;
7) informację o poprzednich wprowadzeniach produktu do obrotu, która powinna podawać:
a) datę i miejsce,
b) cel,
c) cel monitorowania poprzedniego wprowadzenia i jego przebieg,
d) skutki dla zdrowia ludzi oraz dla środowiska,
e) wnioski;
8) inne informacje dotyczące wprowadzenia produktu do obrotu.
2. Szczegółowy zakres informacji, o których mowa w ust. 1, zawiera załącznik nr 2 do rozporządzenia.
§ 4. 1. Ocena zagrożenia dla środowiska i zdrowia ludzi załączona do wniosku o wydanie zezwolenia na zamierzone uwolnienie genetycznie zmodyfikowanych organizmów do środowiska w celach eksperymentalnych powinna zawierać opis zamierzonego uwolnienia, z zastrzeżeniem § 6.
2. Opis zamierzonego uwolnienia, o którym mowa w ust. 1, powinien uwzględniać w szczególności:
1) warunki środowiska, do którego nastąpi zamierzone uwolnienie,
2) miejsce zamierzonego uwolnienia,
3) metody kontroli zamierzonego uwolnienia,
4) postępowanie z odpadami,
5) plan działania w razie zagrożenia dla środowiska lub zdrowia ludzi,
6) informacje o poprzednich uwolnieniach tego organizmu.
§ 5. 1. Ocena zagrożenia dla środowiska i zdrowia ludzi zatączona do wniosku o wydanie zezwolenia na wprowadzenie do obrotu produktu powinna zawierać informację o wprowadzeniu do obrotu tego produktu, z zastrzeżeniem § 6.
2. Informacja, o której mowa w ust. 1, powinna w szczególności opisywać:
1).rodzaj produktu,
2) miejsce wprowadzenia,
3) metody kontroli,
4) wymagania co do sposobu przechowywania i użytkowania produktu,
5) sposoby postępowania w przypadku użycia niezgodnego z przeznaczeniem,
6) sposób postępowania z odpadami,
7) plan działania w razie zagrożenia dla środowiska lub zdrowia ludzi,
8) poprzednie wprowadzenia produktu do obrotu.
§ 6. Oceny zagrożenia dla zdrowia ludzi i dla środowiska, o których mowa w § 4 ust. 1 i § 5 ust. 1, powinny uwzględniać:
1 ) opis oddziaływań pomiędzy organizmem genetycznie zmodyfikowanym a środowiskiem, a w szczególności:
a) czynniki wpływające na przeżywalność, rozmnażanie, rozprzestrzenianie się organizmu genetycznie zmodyfikowanego w środowisku,
b) zdolność przenoszenia materiału genetycznego z organizmu genetycznie zmodyfikowanego do organizmów występujących w ekosystemie oraz z organizmów występujących w ekosystemie do organizmu genetycznie zmodyfikowanego,
c) prawdopodobieństwo ujawnienia się niepożądanych cech w organizmie genetycznie zmodyfikowanym,
d) sposoby rozprzestrzeniania się,
e) opis ekosystemów, do których organizm genetycznie zmodyfikowany mógłby być przeniesiony,
f) niebezpieczeństwo nadmiernego wzrostu populacji organizmu genetycznie zmodyfikowanego w środowisku,
g) konkurencyjność organizmu genetycznie zmodyfikowanego w stosunku do niezmodyfikowanych biorców lub organizmów rodzicielskich,
h) określenie i opis organizmów docelowych,
i) przewidywany mechanizm i przewidywane efekty oddziaływania między organizmem genetycznie zmodyfikowanym a organizmem docelowym,
j) prawdopodobieństwo zmian w oddziaływaniach biologicznych pomiędzy organizmem genetycznie zmodyfikowanym a organizmem docelowym,
k) określenie i opis organizmów innych niż docelowe, na które może mieć wpływ organizm genetycznie zmodyfikowany,
l) znane lub przewidywane wpływy organizmu genetycznie zmodyfikowanego na inne niż docelowe organizmy w środowisku,
m) możliwość wpływu na środowisko oddziaływań pomiędzy organizmem genetycznie zmodyfikowanym a organizmem innym niż docelowy,
n) możliwe pozytywne i negatywne cechy, które mogą ujawniać się na skutek przeniesienia genów z organizmu genetycznie zmodyfikowanego do innych gatunków,
o) znany lub przewidywany udział organizmu genetycznie zmodyfikowanego w procesach biogeochemicznych,
p) inne możliwe oddziaływania na środowisko;
2) przewidywane oddziaływanie na zdrowie ludzi organizmu genetycznie zmodyfikowanego, a w szczególności:
a) działania toksyczne lub alergiczne organizmu genetycznie zmodyfikowanego tub jego produktów metabolicznych,
b) porównanie organizmu genetycznie zmodyfikowanego z dawcą, biorcą lub organizmem rodzicielskim, w odniesieniu do patogenności,
c) zdolność do kolonizacji,
d) schorzenia i mechanizmy patogenności, włączając inwazyjność i złośliwość choroby,
e) zakaĽność,
f) dawkę infekcyjną,
g) możliwości zmian gospodarza,
h) możliwości przeżycia poza organizmem gospodarza,
i) obecność wektorów,
j) stabilność biologiczną,
k) rodzaje odporności na antybiotyki oraz możliwość leczenia.
§ 7. 1. Oceny, o których mowa w § 4 ust. 1 i ust. 1, sporządzane są na podstawie badań i analiz.
2. Badania i analizy, o których mowa w ust. 1, powinny być wykonywane w zakresie umożliwiającym opis oddziaływań organizmu genetycznie zmodyfikowanego na środowisko oraz opis przewidywanego oddziaływania tego organizmu na zdrowie ludzi, a w szczególności:
1) biorców, dawców lub organizmów rodzicielskich, z których otrzymano organizm genetycznie zmodyfikowany,
2) metod używanych do modyfikacji genetycznej, właściwości wektora, insertu,
3) organizmu genetycznie zmodyfikowanego i jego charakterystyki uzyskanej w kontrolowanych warunkach wzrostu i rozwoju,
4) poprzednich uwolnień organizmu genetycznie zmodyfikowanego do środowiska lub poprzednich wprowadzeń produktu do obrotu.
§ 8. Opakowanie produktu powinno uniemożliwiać uwolnienie produktu do środowiska podczas transportu, przechowywania i użytkowania.
§ 9. 1. Na opakowaniu produktu składającego się z organizmów genetycznie zmodyfikowanych albo ich części powinien być umieszczony, w kolorze kontrastowym do koloru opakowania, napis "produkt genetycznie zmodyfikowany", z zastrzeżeniem ust. 3.
2. Na opakowaniu produktu, którego niektóre składniki stanowią organizmy genetycznie zmodyfikowane albo ich części, obok nazwy składnika należy umieścić, w kolorze kontrastowym do koloru opakowania, napis "genetycznie zmodyfikowany" lub zaznaczyć gwiazdką (*) i wspólny odnośnik umieścić pod wyszczególnieniem składników, z zastrzeżeniem ust. 3.
3. Opakowanie produktu znakuje się umieszczając informację o:
1) przeznaczeniu produktu, dacie i numerze zezwolenia na wprowadzenie do obrotu,
2) warunkach geograficzno-przyrodniczych, w jakich produkt może być użytkowany, jeżeli produkt tego wymaga,
3) sposobach postępowania w przypadku niezamierzonego uwolnienia lub niewłaściwego użycia.
§ 10. Rozporządzenie wchodzi w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia, z wyjątkiem § 9, który wchodzi w życie po upływie 6 miesięcy od dnia ogłoszenia.
Minister Ochrony Środowiska,
Zasobów Naturalnych i Leśnictwa: J. Szyszko

Aneks 2.
Proponowany przez Greenpeace system znakowania
Poniższy tekst jest wyciągiem z oficjalnego stanowiska Greenpeace na temat znakowania żywności w Unii Europejskiej*. System oparty jest na założeniu badania produktu w trakcie przetwarzania, co nie jest uzależnione od analiz produktu gotowego, czyli jest to certyfikacja całego procesu produkcji.Wszystkie produkty, które zostały wyprodukowane, przetworzone, uprawiane lub hodowane w poniżej wymienionych warunkach, muszą być znakowane za pomocą jasnej i wyraĽnie widocznej etykiety informującej konsumentów o procesie produkcji, aby umożliwić im świadomy wybór pomiędzy genetycznie zmodyfikowanymi a konwencjonalnymi produktami. W systemie znakowania należy wziąć pod uwagę cały cykl produkcyjny oraz wszelkie komponenty produktu końcowego. Wszelkie składniki i komponenty muszą znaleĽć się na liście składników. Techniczne możliwości wykrycia GMO nie mogą być kryterium znakowania. Dodatkowo na etykiecie musi być informacja, czy produkt zawiera roślinne, zwierzęce czy pochodzące z mikroorganizmów białka, o których wiadomo, że mogą powodować alergie.A)         Oznakowanie "Genetycznie zmodyfikowane"Produkty spożywcze muszą być oznakowane etykietą "Genetycznie zmodyfikowane", jeżeli jeden lub więcej z niżej wymienionych warunków znajduje zastosowanie zarówno do końcowego produktu, jak i jednego lub więcej jego składników. Dotyczy ono:1.Produktów spożywczych i/lub ich komponentów, które zawierają lub składają się z genetycznie zmodyfikowanych organizmów (zgodnie z definicją zawartą w dyrektywie UE 90/220/EEC). To rozporządzenie stosuje się tak do produktów końcowych jak i ich składników, bez znaczenia czy modyfikacja genetyczna mogłaby być wykryta przez obecnie dostępne metody badawcze czy też nie.2.Produktów spożywczych i/lub ich komponentów, które są wytworzone lub uzyskane z genetycznie zmodyfikowanych organizmów. To rozporządzenie stosuje się zarówno do produktów końcowych, jak i ich składników, bez znaczenia czy modyfikacja genetyczna mogłaby być wykryta przez obecnie dostępne metody badawcze czy też nie.3.Produktów spożywczych, jeżeli dodatki do nich zostały wytworzone lub uzyskane z genetycznie zmodyfikowanych roślin lub zwierząt.
4.Produktów spożywczych pochodzących lub uzyskanych ze zwierząt hodowanych i żywionych przy zastosowaniu genetycznie zmodyfikowanych pasz.5.Pasz, które muszą być znakowane jako genetycznie zmodyfikowane jeżeli one lub ich komponenty składają się lub zawierają genetycznie zmodyfikowane organizmy lub ich części; lub gdy pasze lub ich zasadnicze komponenty są wytworzone lub uzyskane z genetycznie zmodyfikowanych organizmów.6.Zwierząt, które są genetycznie zmodyfikowane i sprzedawane jako żywność lub pasza (np. mączka rybna).B)         Oznakowanie "Wyprodukowano przy zastosowaniu inżynierii genetycznej"
Produkty spożywcze muszą być znakowanej jako "Wyprodukowane przy zastosowaniu inżynierii genetycznej" (bez etykiety; w formie pisemnej w liście składników), jeżeli jeden lub więcej z niżej wymienionych warunków znajduje zastosowanie zarówno do produktu końcowego, jak i jednego lub wielu jego składników. Dotyczy ono:1.Produktów spożywczych, wytworzonych w procesie produkcji, w którym stosuje się genetycznie zmodyfikowane organizmy lub ich wyciągi.2.Produktów spożywczych, które zawierają lub są wyprodukowane przy zastosowaniu dodatków (witamin, enzymów, substancji zapachowych) wytworzonych lub uzyskanych z genetycznie zmodyfikowanych organizmów.

*Pełen tekst patrz www.greenpeace.org



ALFABETYCZNY SPIS ZAWARTOŚCI
STRON INTERNETOWYCH DOMENY HALAT.PL
DOTYCZˇCYCH OCHRONY ZDROWIA