|
|
|
CEMI - ZEMI
Centrum Europejskiej
Medycyny Integracji
Centre for European Medicine of Integration
Zentrum für Europäische Medizin der Integration
Centre pour la Médecine européen d'intégration
Wiedza naukowa
zajmująca się czynnikami szkodliwymi, czyli noksologia (od łac. noxa –
czynnik szkodliwy), uwzględnia szereg pomijanych zazwyczaj aspektów
oddziaływania czynnika szkodliwego na człowieka, do których należy
zróżnicowana podatność poszczególnych osób (rodzin) na czynnik
szkodliwy występujący w pojedynkę lub wespół z innymi, wzajemnie
potęgującymi niepożądane oddziaływanie na zdrowie. W noksologii za
punkt wyjścia procesu diagnostycznego przyjmuje się przyczynę zgodnie z
zasadą wyrażoną po łacinie słowami POSITA CAUSA, PONITUR EFFECTUS,
czyli „gdy działa przyczyna, jest i skutek” oraz NIHIL FIT SINE CAUSA - "nic nie
dzieje się bez przyczyny".

DO ZGŁASZANIA SKUPISK
FORMULARZ KONTAKTOWY
NA STRONIE GŁÓWNEJ
SKUPISKA
CHOROBY W POLSCE
DISEASE CLUSTERS IN POLAND |
|
|
|
Instytut Wody
Centrum Europejskiej
Medycyny Integracji

2012 is the European
Year for Water
unearth
your water supply
***
2012 jest Europejskim
Rokiem dla Wody
zbadaj dogłębnie
swoje zaaopatrzenie w wodę
|
|
|
|
Medyczne Centrum
Konsumenta
Centrum Europejskiej
Medycyny Integracji
|
|
|
|
Stowarzyszenie
Ochrony Zdrowia Konsumentów
|
|
|
|
Zagrożenia
Zdrowia
w Polsce
|
|
|
|
3 Smoki
|
|
|
|
Zdrowy Polak
|
|
|
It is Europe that
is sick, all Europe
with
the exception
of
Poland.
Neal Ascherson
Scottish historian

Poland
(in English)

MOVE FOR HEALTH
WALK
POLAND
GMO FREE LAND
NUKES FREE LAND
LAND OF THE FREE
***
Poles
are fiercely independent
and
stand up for their beliefs.
US
Ambassador to Poland
Victor
Ashe, Sept 24, 2008
***
Poland
to ban Monsanto’s
genetically
modified maize
by Agence France-Presse
April 4, 2012
Poland will impose
a
complete ban
on growing the MON810
genetically modified strain
of
maize made by US company
Monsanto on its territory,
Agriculture
Minister
Marek Sawicki said Wednesday.
“The decree is in the works.
It
introduces a complete
ban on the MON810 strain
of maize in Poland,"
Sawicki told reporters,
adding that pollen
of this strain could have
a harmful effect on bees.
GMO KILLS BEES

real +
virtual
=
symbiotic space
the epidemiologist's view
of the ACTA controversy:
free entities appreciate symbiosis,
parasites hate symbiosis
- dr Halat
|
|
|
|
|
|
|
|
Wizytówka
|
|
|
|
ALERGENY
|
|
|
|
KANCEROGENY
|
|
|
|

www.forum.halat.pl
|
|
|
 |
|
|
|
|
Co na obiad, mamo?
Co na obiad, mamo?
Genetycznie zmodyfikowane rośliny uprawne i zawierająca
je żywność w Polsce
Raport przygotowany dla ANPEDu
Sporządzenie i wydanie tego raportu możliwe było dzięki pomocy finansowej
JMG Foundation
Raport sporządzili:
Małgorzata Jermak MURE, Polska
Iza Kruszewska, ANPED, Anglia
Jan van Aken, BioConsult, Niemcy
The Northern Alliance for Sustainability (ANPED)
P.O. Box 12111, 3501 AC Utrecht, The Netherlandstel. +31(0) 30-2310300,
fax +31(0) 30-2340878 e-mail: anped@antenna.nl, http://www.antenna.nl/anpedANPED
jest siecią organizacji pozarządowych działających na półkuli północnej.
Staramy się zmieniać sprzeczne z zasadami zrównoważonego rozwoju wzorce
konsumpcji i produkcji, szczególnie te, które funkcjonują w krajach północy.
Rolą ANPEDu jest wspieranie rozwoju społeczeństw w kierunku zrównoważonego
rozwoju, m.in. poprzez wzmacnianie organizacji lokalnych, wymianę informacji
i umiejętności, wspólne kampanie, publikacje i udział w międzynarodowych
konferencjach rządowych. Grupy robocze ANPEDu skupione są wokół takich
zagadnień jak Inżynieria Genetyczna, Lokalna Agenda 21, Corporate Accountability,
Poszerzona Odpowiedzialność Konsumenta i Czystsza Produkcja. ANPED jest
demokratyczną siecią organizacji pozarządowych w większości z Europy Środkowej
i Wschodniej oraz Wspólnoty Niepodległych Państw (WNP). Członkostwo jest
otwarte dla każdej organizacji, której cele są zbieżne z celami ANPEDu.Działania
wokół Inżynierii Genetycznej w Żywności i Rolnictwie w krajach Europy Środkowo-Wschodniej
i WNP rozpoczęto już w 1996 r. Aktualnie zaangażowane są w to grupy z 8
krajów regionu, pracujące wspólnie nad podniesieniem świadomości społecznej
na temat żywności zawierającej składniki genetycznie modyfikowanej w swoich
krajach. Główne działania ANPEDu finansowane są przez Holenderskie Ministerstwo
Mieszkalnictwa, Planowania Przestrzennego i Środowiska (VROM) i Departament
Środowiska Unii Europejskiej (DG Environment).
Małopolska Unia Rolnictwa Ekologicznego MURE
Sekretariat MURE: ul. Sławkowska 26a, 31-014 Kraków tel/fax +48
41 34 50 342, +48 12 42 32 047, ekorol@kielce.com.pl
Małopolska Unia Rolnictwa Ekologicznego (MURE) powstała w 1998 r.
dzięki zaangażowaniu kilku organizacji działających na rzecz rolnictwa
zrównoważonego, promocji zdrowego, bliższego naturze stylu życia, zdrowego
i bardziej świadomego odżywiania się. Jej członkiem może zostać każda organizacja
czy stowarzyszenie, którego program działania czy filozofia zawierają troskę
o środowisko życia człowieka, ochronę różnorodności biologicznej, a także
szeroko pojętą ochronę prawa konsumentów do wolnej od chemikaliów imodyfikacji
genetycznych żywności. Gwarancją takiej żywności o wysokiej jakości biologicznej
są produkty pochodzące z gospodarstw ekologicznych.
Nasze cele:
-
Promocja żywności atestowanej w ośrodkach miejskich
-
Promocja rolnictwa ekologicznego
-
Promocja eko - agro turystyki
-
Podnoszenie świadomości mieszkańców miast w zakresie zagrożeń związanych
z rolnictwem konwencjonalnym, pestycydami, inżynierią genetyczną
-
Organizacja szkoleń dla nauczycieli, handlowców, konsumentów
-
Utworzenie sieci lokalnych organizacji w Małopolsce współpracujących
ze sobą na rzecz rolnictwa ekologicznego
-
Organizacja wykładów, seminariów, pokazów, lekcji dla szkół w gospodarstwach
ekologicznych
-
Prezentacja żywności atestowanej na targach, wystawach, sympozjach
Kontakty
Jan van Aken, BioConsult, Scheplerstrasse 78, 22767 Hamburg, Germanyvan.aken@t-online.de
, tel. ++49/40/431 88-001/fax (-002)
Główny Urząd Ceł (Ministerstwo Finansów), ul. Świętokrzyska 12,
Warszawatel. (022) 69455555Informacja Celna, tel. (022) 6943194, 6945596,
6943091, 6943587Wydział Środków Pozataryfowych, tel. (022) 6529163Naczelnik
Wydziału Renata Wolanin, tel. (022) 6529023Urząd Celny w Szczecinie tel.
(091) 4624211
COBORU (Centralny Ośrodek Badań nad Odmianami Roślin Uprawnych )Słupia
Wielka k/Poznania, tel. (061) 2852341, Dyr. Prof. Edward Gacek
Dr Zbigniew Hałat, Stowarzyszenie Ochrony Zdrowia Konsumentów 00-963
Warszawa 81, skryt. 60, tel./fax (022) 841 31 78, http://www.halat.pl/stowarzyszenie.html,
stowarzyszenie@halat.pl
Biuro Informacyjne ds. Żywności Genetycznie Modyfikowanej,
Al. Solidarności 105/30800-140 Warszawa, tel./fax (022) 652 13 61, info_gmo@mail.unicom.pl
Dr Józef Kapusta, Instytut Chemii Bioorganicznej
PAN, tel. (061) 852 85 03 w. 150, fax (061) 852 05 32, ul. Noskowskiego
12/14, 61-704 Poznań, jozefk@ibch.poznan.pl
Prof. Stefan Malepszy, Prof. Katarzyna Niemirowicz-SzczyttSGGW
Katedra Genetyki, Hodowli i Biotechnologii Roślin Uprawnychul. Nowoursynowska
166, 02-766 Warszawa, tel. (022) 8439041, 8439061, 8439081
Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, ul. Wspólna
30 p. 396, 00-950 Warszawa tel. (022) 6232152, Antonina Korzeniowska (rejestr
odmian roślin uprawnych); Departament Rozwoju Rolnictwa Wiesław Wawiernia
(GMO w sektorze nasiennictwa) tel. (022) 6232466
Ministerstwo Środowiska ul. Wawelska 52/54 p.
340, 00-922 Warszawa,Departament Leśnictwa, Ochrony Przyrody i Krajobrazu,
Dyr. Zygmunt Krzemińskitel. (022) 8256204, 8250001, w. 673, Małgorzata
WoĽniak (022) 8257699
Polska Federacja Producentów Żywności, Jacek
Czarnecki - GMO, Grzegorz Trochimczuk (sekretarz generalny), Nowowiejska
1/3, Warszawa, tel. (022) 825 39 65, 825 95 90
Prof. Tomasz Twardowski, Instytut Chemii Bioorganicznej
PAN, ul. Noskowskiego 12/14 61-704 Poznań, tel. (061) 8528503 w. 133, 134,
twardows@ibch.poznan.pl
Prof. Ewa Zimnoch-Guzowska, Instytut Hodowli
i Aklimatyzacji Roślin (IHAR), Młochów, 05-832 Rozalin, tel. (022) 729
92 48, fax 729 92 47, zimoch-guzowska@ihar.edu.pl
Spis treści
WstępWprowadzenieCzęść A: Genetycznie zmodyfikowane
rośliny uprawne i zawierające je produkty spożywcze w Polsce1. Żywność
zawierająca genetycznie zmodyfikowane składniki na polskim rynkuPrawo:
żywność zawierająca genetycznie zmodyfikowane składniki wymaga zezwolenia
na wprowadzenie na rynek i musi być znakowanaPrawo nie egzekwowane: administracja
rządowa ignoruje wolę Parlamentu i Polaków
Import żywności, przemysł spożywczy i konsumenci2.
Badania w laboratoriach i szklarniach nie są uregulowane prawnieJuż
wkrótce: produkcja insuliny przy użyciu genetycznie zmodyfikowanych bakteriiPoznań:
wynaleziono tu i przetestowano na ludziach sałatę zawierającą szczepionkę
przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B (WZW B)Testy organoleptyczne
genetycznie zmodyfikowanych pomidorów3. Doświadczenia polowe z genetycznie
modyfikowanymi roślinami w PolscePrawo: lis pilnujący kurnikaDoświadczenia
polowe w Polsce w latach 1997-1999Ryzyko zanieczyszczenia materiału siewnego
dla polskich producentów rzepaku i kukurydzy4. Polityka końca rury –
przemysłowe uprawy genetycznie modyfikowanych roślin uprawnychRozporządzenia
dotyczące rejestrowania odmianHodowla ziemniaka: ograniczona wartość inżynierii
genetycznej dla polskiego rolnictwa5. Ogólna ocena inżynierii genetycznej
w PolsceŻądania bezpiecznego i zrównoważonego rolnictwa i produkcji
żywnościCzęść B: Środowiskowe i zdrowotne ryzyka związane z GMO6. Różnice
pomiędzy tradycyjną biotechnologią a inżynierią genetyczną7. Ryzyko dla
środowiskaSelektywne korzyści i konkurencyjnośćZabijanie pól: rośliny
odporne na szkodniki mogą oddziaływać na przypadkowe gatunkiOdporność na
Bt: przyjazny środowisku insektycyd zagrożonyStosowanie herbicydów na rośliny
odporne na herbicydy8. Zagrożenia zdrowiaStosowanie "równoważnej
substytucji"Przykład tryptofanuGeny znacznikowe odporności na antybiotykiTo
jest niepotrzebna, przestarzała technologia9. Konsekwencje społeczno-ekonomiczneObawy
o rynek Aneks 1: Rozporządzenie w sprawie organizmów genetycznie zmodyfikowanychAneks
2: Proponowany przez Greenpeace system znakowania
Wstęp
Niedawno wydane rozporządzenie w sprawie organizmów genetycznie
zmodyfikowanych wprowadza w Polsce obowiązek znakowania żywności zawierającej
zmodyfikowane genetycznie orgnizmy lub ich części. Rozporządzenie to jednak
nie jest egzekwowane przez administrację, w związku z czym niemożliwością
jest znalezienie znakowanej żywności w Polskich supermarketach. Nieoznakowane
produkty, zawierające genetycznie zmodyfikowane składniki, są nielegalne
na polskim rynku a polscy konsumenci nie mają żadnej ochrony przed możliwymi
zagrożeniami dla zdrowia płynącymi z genetycznie zmodyfikowanej żywności.
W teorii nowe prawo dotyczące organizmów genetycznie
zmodyfikowanych (transgenicznych) zawiera istotne zabezpieczenia przeciwko
zagrożeniom ze strony inżynierii genetycznej, ale w praktyce daje bardzo
małą ochronę konsumentom i środowisku w Polsce. Najprawdopodobniej olbrzymie
ilości genetycznie modyfikowanych płodów rolnych są importowane z USA i
Kanady, ale znakowanie modyfikowanej żywności nie jest egzekwowane i nawet
odpowiedzialna za to instytucja, czyli Ministerstwo Środowiska, otwarcie
stwierdza, że rozporządzenie "jest takie trochę puste". Do Ministerstwa
wpłynął tylko jeden wniosek o wydanie pozwolenia na wprowadzenie do obrotu
żywności zawierającej GMO (przypuszczalnie produktu ze zmodyfikowana soją)
i żadna firma nie znakuje swoich produktów jako zawierające genetycznie
zmodyfikowane składniki.
Doświadczenia polowe są zatwierdzane przez tych samych
genetyków, którzy pracują nad roślinami modyfikowanymi genetycznie bez
udziału niezależnych lub krytycznych ekspertów zaangażowanych w proces
wydawania zezwoleń. Wielkie międzynarodowe korporacje przygotowują się
do zalania polskiego rynku genetycznie zmodyfikowaną żywnością. W ciągu
ostatnich 2 lat przeprowadzono co najmniej 20 doświadczeń polowych, głównie
przez Monsanto, AgrEvo i Pioneer'a. Szczegółowe informacje na temat doświadczeń
polowych są nie do zdobycia, jako że Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi
nie jest zainteresowanie informowaniem opinii publicznej na temat przeprowadzanych
prób polowych przychylając się do życzeń przemysłu, a nie respektując prawa
opinii publicznej do pełnej informacji na temat spraw środowiska. Komercyjne
uprawy genetycznie zmodyfikowanych roślin uprawnych są nadal w Polsce niedozwolone,
prawdopodobnie do 2002 roku, kiedy ma być uchwalone nowe, wyczerpujące
prawo dotyczące genetyki zostanie uchwalone. W procesie integracji Polski
z UE prawo to bazować będzie na regulacjach UE 90/219 i 90/220.
Nie ma świadomości problemu – zarówno wśród instytucji
opracowujących prawo jak i wśród naukowców – na temat środowiskowych i
zdrowotnych zagrożeń płynących z niekontrolowanych "zainfekowanych" zastosowań
inżynierii genetycznej. Zakład produkujący ludzką insulinę przy pomocy
genetycznie zmodyfikowanych bakterii jest na ostatnim etapie badawczym
i przewiduje się uruchomienie produkcji do końca tego roku, bez jakiegokolwiek
prawnego nadzoru, który dotyczyłby specyficznych zagrożeń związanych z
genetycznie modyfikowanymi bakteriami. Naukowcy w Poznaniu wynaleĽli jadalną
szczepionkę - sałatę, która zawiera szczepionkę przeciwko wirusowemu zapaleniu
wątroby typu b i przetestowali ją na sobie. Badacze w Warszawie przeprowadzali
próby organoleptyczne ze zmodyfikowanymi genetycznie pomidorami bez zwracania
uwagi na możliwość zdrowotnych lub środowiskowych zagrożeń.
Instytucje opracowujące przepisy mają za mało pracowników
i nie mają ani metody ani środków aby przeprowadzać wiarygodne analizy
zagrożenia. Otwarte stwierdzenia osób na wysokich stanowiskach w polskim
rządzie i administracji, że jest oczywiste, iż nie będzie egzekwowane prawo
i że Polska nie ma żadnego sposobu aby wykrywać GMO to otwarte zaproszenie
dla przemysłu spożywczego aby ignorować prawo i oszukiwać polskich konsumentów.
Przemysł żywnościowy zdaje się zrozumiał przesłanie administracji i wydaje
się ignorować rozporządzenie dotyczące GMO.
W świetle tych danych MURE nalega, aby polski rząd podjął
niezbędne kroki w celu ochrony środowiska i społezceństwa przed możliwymi
zagrożeniami stwarzanymi przez genetycznie zmodyfikowane organizmy w Polsce.
Najpilniejszą kwestią jest, aby polscy producenci żywności pozyskiwali
produkty wyjściowe niezmodyfikowane genetycznie i zabezpieczyli konsumentom
dostęp do żywności wolnej od GMO. Polski rząd musi natychmiast:
-
Wydać moratorium na każde uwolnienie GMO do środowiska
-
Wydać procedury administracyjne umożliwiające egzekwowanie
rozporządzenia o GMO
-
Opracować kryteria bezpieczeństwa zapobiegające jakiemukolwiek
przypadkowemu uwolnieniu GMO do środowiska
Wprowadzenie
W 1994 r. po raz pierwszy w historii rozpoczęto komercyjną
uprawę genetycznie zmodyfikowanej rośliny. Wprowadzenie pomidorów FlavrSavr
w USA było początkiem globalnych zmian w rolnictwie - tak, jak to sobie
zaplanowały wielkie ponadnarodowe korporacje: Monsanto, AgrEvo, Pioneer
i DuPont.
Jednak, kiedy w 1996 r. pierwszy transport genetycznie
zmodyfikowanej soi miał właśnie ruszyć do Europy wśród europejskich konsumentów
pojawił się nieprzewidziany sprzeciw. Konsumenci domagali się prawa do
informacji, chcieli wiedzieć co jedzą i zażądali znakowania żywności zawierającej
genetycznie zmodyfikowane składniki. W wielu krajach Unii Europejskiej
wprowadzenie takiej żywności na rynek nie powiodło się i najwięksi producenci
żywności gwarantują obecnie, iż ich żywność jest wolna od GMO. Wielkie
zakłady przetwórstwa żywności takie jak Nestle i Unilever ogłosiły publicznie,
iż ich produkty zawierają wyłącznie niezmodyfikowane genetycznie składniki.
Od 1999 r. wzrasta świadomość na temat zagrożeń związanych z genetycznie
zmodyfikowanymi roślinami nawet w USA i szacuje się, że powierzchnia upraw
genetycznie zmodyfikowanych roślin w tym roku się zmniejszy.
Tylko Hiszpania i w bardzo ograniczonym wymiarze Francja
i Niemcy uprawiały genetycznie zmodyfikowaną kukurydzę w ciągu dwóch ostatnich
lat. Pozwolenia wydane przez UE dla uprawiania odpornej na herbicydy kukurydzy
z AgrEvo i importowanie kukurydzy Bt pochodzącej z upraw Monsanto
spotkały się ze sprzeciwem Francji. Kukurydza z Novartis odporna na herbicydy
i szkodniki została zabroniona w Austrii i Luksemburgu. Austria także zabroniła
upraw kukurydzy Bt z Monsanto. Kukurydza odporna na Roundup z Monsanto
nadal czeka na zezwolenie na import do Unii Europejskiej.
Innym gwoĽdziem do trumny żywności zawierającej genetycznie
zmodyfikowane składniki jest Protokół Bezpieczeństwa Biologicznego, wreszcie
uzgodniony w Montrealu w końcu stycznia 2000 r. Wyjaśnia on kwestie międzynarodowego
handlu GMO. Protokół podpisamy przez 130 krajów z całego świata, w tym
także Polskę, pozwala im stosować procedury bezpieczeństwa - w tym odmówić
importu produktów spożywczych, jeżeli uznają, że mogą stanowić one zagrożenie.
Celem tego raportu było zanalizowanie sytuacji genetycznie
zmodyfikowanych roślin uprawnych i żywności w Polsce. W marcu 2000 przeprowadzone
zostały rozmowy – osobiście lub telefonicznie - ze specjalistami z rządu,
instytucji badawczych i organizacji pozarządowych w celu zebrania informacji
na temat prawnej, administracyjnej, naukowej i politycznej sytuacji w Polsce
w odniesieniu do inżynierii genetycznej.
Celem Raportu jest także ostrzeżenie mieszkańców Polski
przed zagrożeniami jakie niosą genetycznie zmodyfikowane rośliny, nie wyłączając
potencjalnych wpływów na środowisko, zdrowie ludzkie i dostęp do rynków
Unii Europejskiej. Komercjalizacja upraw genetycznie zmodyfikowanych roślin
oraz żywności, która nie uzyskała przyzwolenia w UE mogą przeszkodzić w
integracji Polski z Unią.
Niniejszy Raport ma też pomóc w uzupełnieniu luki istniejącej
w świadomości opinii publicznej w krajach Europy Zachodniej i Wschodniej
na temat żywności zawierającej genetycznie zmodyfikowane składniki i zmodyfikowanych
roślin uprawnych. Nie możemy pozwolić aby Polska stała się "śmietnikiem"
dla niechcianych na zachodzie genetycznie zmodyfikowanych nasion i produktów
żywnościowych.
Problem organizmów genetycznie zmodyfikowanych jest szczególnie
ważny w Polsce, która w dużym stopniu bazuje na własnym rolnictwie. Obecnie
w Polsce są 2 mln gospodarstw indywidualnych, a 27% populacji pracuje w
rolnictwie.
Polska powinna wykorzystać swoją szansę i zapewnić silne
wsparcie rolnictwu ekologicznemu, bezpiecznemu dla środowiska i ekonomicznie
uzasadnionemu. Natomiast genetycznie zmodyfikowane rośliny uprawne zagrażają
rolnictwu ekologicznemu, wręcz mogą je całkowicie wyeliminować. Według
IFOAM żywność zawierająca genetycznie zmodyfikowane składniki nie może
być określana jako ekologiczna.
Kampania promująca inżynierię genetyczną w Polsce już
się rozpoczęła. Prowadzi ją kilku naukowców, z profesorem Tomaszem Twardowskim
z Poznania na czele. Utworzono w Warszawie Biuro Informacyjne ds. Żywności
Genetycznie Modyfikowanej, które zapewnia tylko wybitnie stronnicze pro-biotechnologiczne
informacje i publikuje biuletyn, silnie popierający politykę "zielonego
światła" dla biotechnologii. Prof. Twardowski zaznaczył, iż zamierza przekonać
organizacje konsumenckie do udzielenia mu poparcia w kampanii popierającej
genetycznie zmodyfikowaną żywność.
Polscy konsumenci mają prawo wiedzieć. Mają prawo poznać
rzeczywiste fakty na temat inżynierii genetycznej i mają prawo wiedzieć,
co znajduje się w żywności, którą jedzą. Mamy nadzieję, iż ten raport pomoże
stworzyć krytyczną świadomość w zakresie istnienia środowiskowych i zdrowotnych
zagrożeń, które niesie ze sobą żywność zawierająca genetycznie zmodyfikowane
składniki.
Część A: Genetycznie zmodyfikowane rośliny uprawne i zawierające
je produkty spożywcze w Polsce
1. Żywność zawierająca genetycznie zmodyfikowane składniki
na polskim rynku
"Prawo jest takie trochę puste"
Małgorzata WoĽniak, Ministerstwo Środowiska
Ogólnie mówiąc wydane rozporządzenie wymaga pozwoleń
na wprowadzanie w Polsce do obrotu żywności zawierającej genetycznie zmodyfikowane
składniki i jej znakowania, jednak nie jest ono w ogóle egzekwowane
przez
administrację i nie znajdziemy żadnej znakowanej zmodyfikowanej żywności
na polskim rynku. W związku z tym większość, o ile nie wszystkie produkty,
zawierające genetycznie zmodyfikowane składniki są nielegalne na
polskim rynku i polscy konsumenci nie mają żadnej ochrony przed
możliwymi zdrowotnymi zagrożeniami wypływającymi z genetycznie zmodyfikowanej
żywności. PokaĽny import kukurydzy, soi i nasion rzepaku z Ameryki Północnej
wskazuje na znaczne rozpowszechnienie zmodyfikowanej genetycznie żywności
na polskim rynku.
Prawo: żywność zawierająca genetycznie zmodyfikowane
składniki wymaga zezwoleń na wprowadzanie na rynek i musi być znakowana
Pod koniec zeszłego roku weszło w życie w Polsce nowe
rozporządzenie dotyczące genetycznie zmodyfikowanych roślin uprawnych i
żywności. Z punktu widzenia konsumenta można je określić jako szczególnie
ochronne, z zastrzeżeniem głębokiej analizy ryzyka, szczegółowym znakowaniem
i rządowym nadzorem dotyczącym genetycznie zmodyfikowanej żywności. Regulacja
obejmuje nawet takie produkty, jak otrzymywane z GMO oleje czy dodatki
jak lecytyna, a wymóg znakowania nie dotyczy tylko obecności GMO w produkcie
finalnym, ale pozwala na znakowanie składników na każdym etapie procesu
produkcji (patrz Aneks 2). Te ostatnie punkty są szczególnie ważne i zapewniają
polskim konsumentom restrykcyjne przepisy dotyczące znakowania, lepsze
nawet od uregulowań istniejących w Unii Europejskiej.
W paĽdzierniku 1997 r. polski parlament wprowadził poprawkę
do "Ustawy o Ochronie i Kształtowaniu Środowiska" dając Ministrowi Środowiska
umocowanie do wydania rozporządzenia dotyczącego wprowadzania genetycznie
zmodyfikowanych produktów do środowiska (w celach doświadczalnych) lub
na rynek. Rozporządzenie dotyczące GMO, zawierające przepisy wykonawcze,
zostało wydane 8 paĽdziernika 1999, opublikowane 22 paĽdziernika 1999 i
weszło w życie dwa tygodnie póĽniej, 5 listopada 1999. Część dotycząca
znakowania genetycznie zmodyfikowanych produktów żywnościowych weszła w
życie 22 kwietnia 2000 r.
Rozporządzenie dotyczące GMO (patrz Aneks 1) zawiera
procedurę, jaka musi być spełniona aby wprowadzić na polski rynek produkty
genetycznie zmodyfikowane. Analiza zagrożeń musi być przeprowadzona zanim
Ministerstwo Środowiska będzie mogło wydać pozwolenie na wprowadzenie do
obrotu zawierającej zmodyfikowane genetycznie składniki żywności, która
będzie musiała być oznakowana "zmodyfikowane genetycznie" w liście składników.
Do marca 2000 r. Ministerstwo Środowiska otrzymało tylko
jeden wniosek (w lutym), najprawdopodobniej na genetycznie zmodyfikowana
soję. Zgodnie z informacjami uzyskanymi w Ministerstwie Środowiska proces
wydawania pozwolenia może potrwać trzy miesiące, z czego wynika, że genetycznie
zmodyfikowana soja może uzyskać zezwolenie na wprowadzenie na rynek do
czasu opublikowania tego raportu. Każdy produkt na polskim rynku nie mający
zgody Ministerstwa Środowiska jest dzisiaj nielegalny. Zgodnie z rozporządzeniem
dotyczącym GMO każda osoba lub firma wprowadzająca na rynek żywność zawierającą
genetycznie zmodyfikowane składniki – co dotyczy importerów, producentów
żywności, hurtowników i handlowców - musi uzyskać pozwolenie na dane produkty.
Zanim nowe rozporządzenie weszło w życie w zeszłym roku
Główny Inspektor Sanitarny wydał kilka pozwoleń na wprowadzenie w Polsce
do obrotu genetycznie zmodyfikowanych produktów. W liście z 10 września
1999 r. prof. Kazimierz Karłowski, doradca Głównego Inspektora Sanitarnego
zauważył, iż "pozwolenia na wprowadzenie kilku genetycznie zmodyfikowanych
produktów żywnościowych zostały wydane". Jednakże te pozwolenia nie zwalniają
z obowiązku uzyskania zgody według nowego rozporządzenia o GMO. Produkty,
które w latach ubiegłych uzyskały zezwolenie na wprowadzenie do handlu
od Głównego Inspektora Sanitarnego są nadal nielegalne na polskim rynku,
jeżeli nie zostały im wydane nowe pozwolenia zgodnie z obowiązującymi przepisami.
Prawo nie będzie egzekwowane: Administracja Rządowa
ignoruje wolę Parlamentu i Polaków
Chociaż nowe rozporządzenie dotyczące organizmów genetycznie
modyfikowanych brzmi bardzo dobrze i powinno zapewniać wszechstronną ochronę
polskim konsumentom, nie jest nawet warte papieru, na którym zostało wydrukowane,
jako że nie ma absolutnie żadnych możliwości jego egzekwowania. Jest to
oburzające, że administracja ignoruje wolę parlamentu – a tym samym obywateli
– i nie chroni konsumentów przez możliwymi zagrożeniami zdrowia wywołanymi
przez genetycznie zmodyfikowane produkty żywnościowe.
Dwie instytucje będą odpowiedzialne za egzekwowanie prawa
i kontrolowanie rynku żywności w Polsce: celnicy powinni monitorować, czy
importowane towary zawierają GMO i Polska Inspekcja Handlowa powinna sprawdzać
i egzekwować znakowanie żywności w polskich sklepach. Jednakże ani pracownicy
Głównego Urzędu Ceł w Warszawie ani celnicy w porcie szczecińskim nigdy
nie słyszeli o jakimkolwiek rozporządzeniu odnośnie genetycznie modyfikowanych
płodów rolnych.
Co to jest inżynieria genetyczna?
Inżynieria genetyczna jest stosunkowo nową gałęzią
nauk, czasem myląco zwaną nową biotechnologią, w celu upodobnienia jej
do nauki wykorzystującej od wieków żywe organizmy w procesie produkcji,
jak na przykład wykorzystywanie drożdży do pieczenia chleba czy fermentacji.
Termin ten jest także używany do określenia rozważnej hodowli roślin lub
zwierząt w celu osiągnięcia konkretnego, oczekiwanego rezultatu. Tradycyjne
biotechnologie dały nam szklarniowe róże o niezwykłych kolorach i krowy,
które osiągają wyższą mięsność lub mleczność.
Inżynieria genetyczna umożliwia pobieranie genów z
komórek organizmu i zmienianiu ich
i przenoszenie z jednych gatunków do drugich w celu wyprodukowania genetycznie
zmodyfikowanych organizmów (GMO) mających zupełnie nowe cechy.
Naukowcy i przemysł skorzystali
z okazji, aby wykorzystać inżynierię genetyczną do przekształcania i 'ulepszania'
żyjących organizmów. W rolnictwie skupiono się na rozwijaniu nowych właściwości
roślin uprawnych takich jak odporność na herbicydy, zmiana właściwości
odżywczych, odporność na szkodniki i tolerancja na stres. Przemysł dowodzi,
że te 'ulepszenia' zwiększają wydajność i produktywność. W rzeczywistości
ich głównym celem jest osiąganie większych zysków.
Wydział Kontroli Jakości Polskiej Inspekcji Handlowej
zdaje sobie sprawę z faktu, iż to w jego kompetencjach będzie egzekwowanie
znakowania GMO w polskich sklepach. Nie mają oni jednak żadnych możliwości
aby skontrolować, czy produkt jest skażony czy nie. Polska Inspekcja Handlowa
wyraĽnie oświadczyła, iż bazują oni na uczciwości producenta, ponieważ
sami nie maja możliwości sprawdzenia, czy produkty żywnościowe zawierają
GMO czy nie.
Pan Wiesław Wawiernia z Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju
Wsi przyznał, iż nie ma żadnego systemu kontrolowania importowanych nasion,
który pozwoliłby wykryć czy zawierają one domieszki genetycznie zmodyfikowanych
nasion. Tylko wtedy, gdy ministerstwo otrzyma jakąś informację, np. "list
z Greenpeace'u" podejrzany transport nasion zostanie sprawdzony na
obecność GMO.
Biorąc pod uwagę brak jakiejkolwiek świadomości i brak
metod wykrywania, które miałaby administracja, Ministerstwo Środowiska
przyznało, że "prawo jest takie trochę puste". Nie ma wyznaczonych
laboratoriów referencyjnych, żadne administracyjne procedury nie zostały
jak na razie wszczęte, żadne instrukcje nie zostały wydane i wysłane do
służb kontroli. Według Ministerstwa nie stanie się to przed uchwaleniem
nowej ustawy o GMO, czyli gdzieś około 2002 roku.
Pan Zygmunt Krzemiński, główna osoba w polskiej administracji
odpowiedzialna za GMO, posunął się jeszcze dalej mówiąc: "zakładam,
iż z czysto etycznych powodów producenci powinni znakować produkty zawierające
GMO" i jak na razie - "to firmy mają problem a
nie PIH".
Raczej trudno określić właściwym egzekwowaniem prawa
zupełne zaufanie etycznym standardom prywatnych firm. Jednoznaczne oświadczenia
kluczowych osób w polskiej administracji i rządzie, iż prawo na pewno nie
będzie egzekwowane i że nie ma sposobów na wykrywanie GMO są otwartym zaproszeniem
dla przemysłu spożywczego do ignorowania prawa i oszukiwania polskich konsumentów.
Import żywności, przemysł spożywczy i konsumenci
Nie jest zatem zaskakujące to, że nie można znaleĽć żadnych
produktów oznakowanych jako genetycznie zmodyfikowane lub zawierających
GMO w polskich supermarketach, chociaż zanieczyszczenie importowanej żywności
genetycznie zmodyfikowaną kukurydzą, soja czy rzepakiem jest wysoce prawdopodobne.
W 1998 r. Polska importowała 75 000 ton produktów sojowych z USA i 10 000
ton produktów rzepakowych pozostających po jego ekstrakcji z Kanady. Więcej
niż 50% soi uprawianej w USA w 1999 roku było genetycznie zmodyfikowane
. Nie ma żadnej segregacji tradycyjnych i genetycznie zmodyfikowanych roślin
uprawnych w USA i Kanadzie i przez to prawie każdy ładunek kukurydzy, soi
i rzepaku ze Stanów Zjednoczonych i Kanady będzie zawierał duże ilości
genetycznie zmodyfikowanego produktu.
Przemysł spożywczy najwyraĽniej zrozumiał przesłanie
administracji i zdaje się ignorować rozporządzenie dotycząceorganizmów
genetycznie modyfikowanych. Do połowy marca wpłynął do Ministerstwa Środowiska
tylko jeden wniosek o wydanie pozwolenia na wprowadzenie do obrotu genetycznie
zmodyfikowanego składnika żywności. Polska Federacja Producentów Żywności
zajmuje się obecnie lobbingiem w Ministerstwie Środowiska w celu wprowadzenia
24 miesięcznego okresu przejściowego dla rozporządzenia dotyczącego GMO,
zamiast radzić swoim członkom aby trzymali się z daleka od genetycznie
zmodyfikowanych produktów i produkowali żywność wolną od modyfikacji genetycznych.
W maju 1999 dr Hałat ze Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia
Konsumentów z Warszawy przeprowadził badanie wśród 200 firm spożywczych
na temat stosowania przez nich genetycznie zmodyfikowanych składników w
ich produktach. Tylko około 30 producentów żywności odpowiedziało, iż nie
stosuje żadnych genetycznie zmodyfikowanych składników, a były to na przykład
Pudliszki, ZPC Pomorzanka, ZPC San, Zott, Bahlsen, Delecta i Mokate. Większość
firm albo nie odpowiedziała wcale, albo udzieliła dość mętnej odpowiedzi,
a były wśród nich takie firmy jak Nestlé, Cadbury, Danone, Kraft Jacobs
Suchard, Unilever i Coca Cola. Jest jasne, że wielkie międzynarodowe koncerny
spożywcze działają według podwójnych standardów jakości produkowanej przez
siebie żywności. Nestlé, Unilever, Kraft Jacobs Suchard i inne firmy spożywcze
gwarantują niezmodyfikowane genetycznie produkty swoim konsumentom w Europie
Zachodniej, podczas gdy zdają się traktować Polskę jako "śmietnik" dla
zawierających GMO produktów żywnościowych.
Polscy konsumenci mają prawo wiedzieć zwłaszcza, iż domagają
się znakowania genetycznie zmodyfikowanej żywności. W ostatnim badaniu
opinii publicznej 89% ankietowanych odpowiedziało "tak" na pytanie, czy
żywności zawierająca genetycznie zmodyfikowane składniki powinna być dodatkowo
oznaczana. Nowe rozporządzenie zawiera prawo do informacji polskich konsumentów,
ale polska administracja najwyraĽniej bardziej przychyla się do wymagań
przemysłu niż polskich konsumentów i autorów ustawy.
2. Badania w laboratoriach i szklarniach nie są
uregulowane prawnie
"Jesteśmy w dobrej sytuacji w Polsce
bo nie mamy prawa genowego"
Prof. Płucienniczak, Instytut Biotechnologii i Antybiotyków,
Warszawa
Owo rozporządzenie nie obejmuje stosowania GMO pod kontrolą,
na przykład doświadczeń przeprowadzanych w laboratoriach i szklarniach
lub hodowania bakterii w warunkach eksperymentalnych. W przeciwieństwie
do sytuacji w Unii Europejskiej takie badania mogą być przeprowadzane w
Polsce bez jakiegokolwiek rządowego nadzoru, bez oceny ryzyka i bez obowiązkowych
gwarancji bezpieczeństwa.
Już wkrótce: produkcja insuliny przy użyciu genetycznie
zmodyfikowanych bakterii
Wygląda na to, że naukowcy z Instytutu Biotechnologii
i Antybiotyków w Warszawie są na końcowym etapie uruchomienia produkcji
ludzkiej insuliny wytwarzanej przy użyciu genetycznie zmodyfikowanych bakterii
w dużych kadziach fermentacyjnych. Szef Instytutu, profesor Płucienniczak
potwierdził, iż jego instytut współpracuje z izraelską firma zwaną "Biotech
General". Spodziewa się on wprowadzić insulinę na rynek do końca 2000 roku.
Produkcja będzie się odbywać w 5000-litrowej kadzi fermentacyjnej, co pozwoli,
według prof. Płucienniczaka, wyprodukować wystarczające ilości insuliny
dla Polski (1,5 kg czystej insuliny z kadzi). Prof. Płucienniczak był zadowolony
z faktu, iż nie musi podlegać żadnym procedurom: "Jesteśmy w dobrej
sytuacji w Polsce, bo nie mamy prawa genowego".
Ten projekt to zabawa w rosyjską ruletkę zarówno z polskim
środowiskiem jak i z polskim społeczeństwem. Na ile kontrolowane jest to
'kontrolowane' stosowanie? Hodowanie bakterii w zamkniętym systemie niekoniecznie
oznacza, iż nie przedostaną się one do środowiska. Konieczne są specjalne
środki ostrożności aby uniknąć przedostania się genetycznie zmodyfikowanych
bakterii do środowiska podczas procesów produkcyjnych. Sterylizacja odpadów
płynnych jest standardową procedurą w jakichkolwiek pracach przy użyciu
bakterii w Polsce, ale jeśli chodzi o GMO potrzebne są procedury dokładniejsze.
Przedostanie się nawet kilku bakterii do środowiska mogłoby doprowadzić
do powstania nowych populacji genetycznie zmodyfikowanych organizmów na
zewnątrz zakładu, w ściekach lub gdziekolwiek w środowisku. Dlatego też
wymagane są specjalne procedury bezpieczeństwa - musi być zlikwidowane
100% genetycznie zmodyfikowanych bakterii. Biorąc uwagę niesamowicie wielką
ich liczbę w jednej tylko kropli roztworu fermentacyjnego, procedury zapewniające
99,99% bezpieczeństwa ciągle pozwolą milionom żywych bakterii na przedostanie
się do środowiska, a konsekwencje tego mogą być trudne do przewidzenia.
Nawet znany adwokat genetycznie zmodyfikowanych organizmów
- prof. Twardowski, którego na pewno nie można posądzać o radykalny krytycyzm
w stosunku do inżynierii genetycznej, zaznacza iż w procesie biotechnologicznym
"ryzyko
biologiczne jest dodatkowo pogłębione przez zastosowania przemysłowe i
niekontrolowane stosowanie GMO, co może dać wynik w postaci niekontrolowanego
transferu obcych genów i pojawiania się alergenów oraz substancji toksycznych
w środowisku".
Kto jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo pracowników
zakładu pracującego na GMO a także ludzi mieszkających w jego okolicy?
Kto gwarantuje, że zastosowano odpowiednie procedury bezpieczeństwa? Kto
kontroluje czy w zakładzie przestrzegane są zasady protokołu bezpieczeństwa
biologicznego? Aż do uchwalenia nowej ustawy o inżynierii genetycznej,
która nie jest spodziewana przed 2002 r., nie ma żadnych obowiązujących
zasad, które gwarantowałyby wysoki poziom bezpieczeństwa pracownikom i
środowisku.
Poznań: wynaleziono tu i przetestowano na ludziach
sałatę zawierającą szczepionkę przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu
B (WZW B)
We wczesnych latach dziewięćdziesiątych wspomniany już
wyżej prof. Płucienniczak wyhodował rośliny zawierające jadalną szczepionkę
przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B (WZW B). Projekt ten
został rozwinięty w Instytucie Chemii Bioorganicznej Polskiej Akademii
Nauk w Poznaniu. Badania prowadzi dr Kapusta, który także wyhodował genetycznie
zmodyfikowane rośliny zawierające szczepionkę przeciwko wirusowi gorączki
świń.
Doświadczenia nad sałatą-szczepionka są bardzo zaawansowane
- na II etapie klinicznych badań na ludziach. Pierwsze eksperymenty na
ludziach przeprowadzali sami naukowcy w Poznaniu, na trzech (lub co bardziej
prawdopodobne 20) osobach. Według dr Kapusty ostatnio rozpoczęły się próby
na większej liczbie ochotników we współpracy z jednym z poznańskich szpitali.
Doświadczenia na ludziach uzyskały zgodę komisji etycznej
Instytutu, ale znów nie zastosowano odpowiednich przepisów, właściwych
dla szczególnych zagrożeń wynikających ze stosowania genetycznie zmodyfikowanej
sałaty. Nie jest to lek w tradycyjnym rozumieniu (co daje gwarancje czystości
składnika i wiedzę na temat składu), ale roślina zawierająca szczepionkę,
mogąca ulegać znaczącym zmianom w procesie modyfikacji genetycznych (patrz
Część B: Przykład tryptofanu). Inżynieria genetyczna jest specyficzna techniką,
która wymaga szczególnych procedur bezpieczeństwa, których oczywiście nie
zastosowano podczas przeprowadzania eksperymentów z sałatą.
Poważne zagrożenie w przypadku jadalnych szczepionek
tkwi w tym, iż genetycznie zmodyfikowana sałata wygląda identycznie jak
jej tradycyjny odpowiednik. Jeżeli z jakiegokolwiek powodu, na przykład
przypadkowego wymieszania w laboratorium lub zakładzie wytwórczym, sałata
ze szczepionką znajdzie się poza kontrolą i wejdzie do łańcucha pokarmowego
- silne lekarstwo zostanie zaaplikowane ludziom bez jakiejkolwiek kontroli
i bez ich zgody. Bardzo alarmujące są ostatnie badania, które dowodzą,
że pobranie zbyt dużej dawki szczepionki neutralizuje efekt odpornościowy.
Niekontrolowane zażycie może sprawić, że wcześniej zaaplikowana szczepionka
przestanie działać.
Testy organoleptyczne genetycznie zmodyfikowanych
pomidorów
Na SGGW w Warszawie znajdziemy także inny przykład jak
rzekomo "kontrolowane" stosowanie może być niekontrolowane. Prof. Katarzyna
Niemirowicz-Szczytt skonstruowała genetycznie zmodyfikowane pomidory i
wprowadziła do nich gen taumatyny, słodkiego białka, stosowanego jako słodzik.
Naukowcy modyfikowali odmianę, która była (tradycyjnie) zbierana w pełnym,
czerwonym kolorze we wrześniu i przechowywana w chłodni aż do stycznia.
Ponieważ smak tych pomidorów nie był najlepszy, w celu jego poprawy wprowadzono
do pomidora taumatynę. Aby określić poziom taumatyny wytwarzanej przez
pomidory w laboratorium, przeprowadzane są testy organoleptyczne (badanie
smaku). Posługując się szczegółową procedurą grupa ochotników ma określić
słodkość pomidorów. "Oni po prostu je próbują" powiedziała pani
Prof. Niemirowicz-Szczytt "i porównują z próbkami kontrolnymi".
Ktoś mógłby powiedzieć, iż jest to osobista decyzja,
czy zjeść genetycznie zmienionego pomidora (i, jak przyznała Prof. Niemirowicz-Szczytt,
niektórzy się na to nie zgadzają). Jednakże nasiona pomidora należą do
najbardziej wytrzymałych w świecie roślin i przechodzą przez przewód pokarmowy
bez uszkodzeń. Ciągle żywe wnikają do środowiska z odchodami ochotnika.
To co wydaje się być nieznacznym kanałem przedostawania się GMO do środowiska
stało się powodem prawdziwego konfliktu w lutym 1999 r. Administracja brytyjska
dowiedziała się, że niektórzy naukowcy z firmy Zeneca w Wielkiej Brytanii
jedli genetycznie zmodyfikowane pomidory i uznała to za wprowadzenie GMO
do środowiska oraz pogwałcenie rozporządzenia dotyczącego genetycznych
modyfikacji. "Jeżeli oni świadomie jedli pomidory włącznie z nasionami
najprawdopodobniej doprowadzili do uwolnienia do środowiska," skomentował
profesor John Beringer przewodniczący brytyjskiego Komitetu Doradczego
ds. Uwalniania GMO do Środowiska. Do takich praktyk przyznał się także
kilka lat temu jeden z głównych szefów Zeneca. Zapytany w 1989 r. o opinię
na temat próbowania genetycznie modyfikowanych pomidorów dr Simon Best
z ICI Seeds - które póĽniej przekształciło się w Zeneca – powiedział: "Jeżeli
ludzie zjedzą nasiona pomidorów, rośliny mają szanse wyrosnąć gdzieś na
farmie, gdzie zastosowany będzie przetworzony obornik i to byłoby uwolnienie
genetycznie zmodyfikowanego organizmu bez wymaganego pozwolenia".
Ten przykład znów wyraĽnie pokazuje, że brak uregulowań
prawnych dotyczących tzw. kontrolowanego stosowania nie zapewnia dostatecznej
ochrony przed przypadkowym uwolnieniem GMO do środowiska.
3. Doświadczenia polowe z genetycznie modyfikowanymi
roślinami w Polsce
"Naukowcy pilnują się nawzajem"
A. Korzeniowska, Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi
Prawo: Lis pilnujący kurnika
Nowe rozporządzenie, wydane 8 paĽdziernika 1999 (patrz
Aneks 1), zawiera uregulowania prawne dotyczące nie tylko żywności modyfikowanej
genetycznie, ale także przeprowadzania prób polowych z genetycznie zmodyfikowanymi
organizmami.
Firma lub instytucja, która chciałaby przeprowadzić próby
na GMO w środowisku, musi zwrócić się z wnioskiem do Ministerstwa Środowiska,
które rozpatruje wszystkie takie wnioski. Jednak główne decyzje zapadają
w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
Wszystkie wnioski są przekazywane do Zespołu Konsultacyjnego
ds. Organizmów Transgenicznych przy Ministerstwie Rolnictwa i RW, które
wyznacza dwóch naukowców odpowiedzialnych za przeprowadzenie oceny ryzyka
i wydanie opinii na temat wniosku. Ta opinia może być teoretycznie zakwestionowana
przez Ministerstwo Środowiska, ale tylko biorąc pod uwagę względy środowiskowe.
Jako, że cała procedura oceny ryzyka, także dotycząca zagrożeń środowiskowych
i zdrowotnych, jest przeprowadzana przez naukowców z Zespołu Konsultacyjnego
przy Ministerstwie Rolnictwa to – według pana Wawierni z Ministerstwa Rolnictwa
– "jest wysoce wątpliwe, aby Ministerstwo Środowiska zgłosiło jakiś sprzeciw".
Za wyjątkiem kilku urzędników wszyscy członkowie Zespołu
Konsultacyjnego to naukowcy, którzy zostali wybrani w oparciu o rekomendacje
dwóch biotechnologów prof. Twardowskiego i prof. Malepszego. Niezależni
eksperci ochrony środowiska czy przedstawiciele organizacji pozarządowych
nie uczestniczą w procesie zatwierdzania wniosków. Pani Korzeniowska z
Ministerstwa Rolnictwa zauważyła, że naukowcy "pilnują się nawzajem".
Nawet jeżeli nowe rozporządzenie dotyczące GMO jest teoretycznie
dobrze napisane, z zabezpieczeniem procedur oceny nawet niewielkiego ryzyka,
w praktyce nie ma żadnej realnej kontroli i nadzoru. Tak naprawdę to tylko
kilku naukowców decyduje o tym, czy dane doświadczenie polowe będzie przeprowadzane
w Polsce czy nie. Komitetowi Konsultacyjnemu przewodzi prof. Twardowski,
najbardziej zagorzały obrońca inżynierii genetycznej w Polsce. Inni członkowie
to: Andrzej Anioł z IHAR w Radzikowie, Andrzej Jerzmanowski z Wydziału
Biologii UW, Marek Kępka – Komitet Badań Naukowych, Zygmunt Krzemiński
- Ministerstwo Środowiska, Józef Kucharski - Komitet Badań Naukowych, Jerzy
Lipa – Instytut Ochrony Roślin Poznań, Jan Ludwicki - PZH Warszawa, Stefan
Malepszy - Katedra Genetyki i Hodowli Roślin SGGW, Cezary Mik – Katedra
Praw Człowieka i Prawa Europejskiego UMK Toruń, Bożena Nowicka - Ministerstwo
Rolnictwa, Andrzej Płucienniczak - Zakład Badawczo-Wdrożeniowy Inżynierii
Genetycznej TERPOL Przedsiębiorstwo Farmaceutyczne S.A. w Sieradzu, Barbara
Tudek - Instytut Biochemii i Biofizyki PAN Warszawa, Wiesław Wawiernia
- Ministerstwo Rolnictwa. Lis pilnuje kurnika.
Szwajcarskie władze odmawiają zezwolenia na próby
polowe kukurydzy odpornej na herbicydy
W kwietniu 1999 Szwajcarska Agencja ds. Środowiska, Leśnictwa
i Krajobrazu odmówiła wydania pozwolenia firmie Plüss-Staufer AG na przeprowadzenie
prób polowych przy użyciu genetycznie zmodyfikowanej kukurydzy T25 odpornej
na glyfosat. Powody odmowy są następujące:
-
Kukurydza T25 może mieć selektywną przewagę nad innymi roślinami
i podczas łagodnej zimy część nasion może przeżyć i skiełkować tworząc
nowy 'chwast'.
-
Chociaż kukurydza wywodzi się z Ameryki Środkowej i nie ma
spokrewnionych z nią roślin w Szwajcarii, istnieje niebezpieczeństwo przenoszenie
się pyłku pomiędzy różnymi odmianami kukurydzy. W rezultacie produkt może
pojawić się na przypadkowej działce, na co nie zostało wydane pozwolenie.
Nie ma żadnej dopuszczalnej progowej zawartości genetycznie zmodyfikowanego
materiału w kukurydzy zarówno jeśli chodzi o produkty żywnościowe jak i
pasze dla zwierząt. "Należy zapobiegać hybrydyzacji dziedziczonego genetycznie
zmodyfikowanego materiału. Może to być w znacznym stopniu ograniczone poprzez
usuwanie męskich kwiatów z kukurydzy T25 przed kwitnieniem. Taka sterylizacja
nie zapobiegnie w 100% przeniesieniu pyłku na sąsiednie pola kukurydzy
lub przeniesieniu przez pszczoły i pozostaniu w miodzie."
-
Należy też zwrócić uwagę na możliwość przeniesienia materiału
genetycznego nawet ze szczątków genetycznie zmodyfikowanych roślin na mikroorganizmy
glebowe.
-
Kukurydza T25 zawiera także zakłóconą sekwencję z genu odporności
na antybiotyki. "Obecność aktywnych genów odporności na antybiotyki
w GMO, które maja zostać uwolnione do środowiska, w świetle wysokiego poziomu
zintegrowania mikroflory glebowej i małego poziomu wiedzy na temat ich
składu i wzajemnych relacji stwarza stosunkowo niewielkie, ale trudne do
oszacowania i poza wszystkim niepotrzebne, ryzyko".
Doświadczenia polowe w Polsce w latach 1997-1999
Ogólna liczba doświadczeń przeprowadzonych na GMO w Polsce
w ciągu ostatnich lat jest niejasna. Administracja nie podaje szczegółowych
danych, przychylając się do życzeń przemysłu, zamiast respektować prawo
społeczeństwa do informacji na tematy dotyczące środowiska. Pan Wawiernia
z Ministerstwa Rolnictwa odmówił podania pełnej listy doświadczeń polowych
tylko z tego powodu, że wielkie międzynarodowe korporacje prosiły o utajnienie
tej informacji. Poniżające jest patrzeć, jak polska administracja podlizuje
się wielkim międzynarodowym korporacjom, zwłaszcza w sytuacji, kiedy te
same korporacje akceptują fakt, iż dokładne listy ich doświadczeń polowych
w UE i w Ameryce Północnej są ogólnie dostępne w Internecie.
Według ostatniej publikacji prof. Twardowskiego pierwsze
próby polowe były przeprowadzone w Polsce w 1997 r. na ziemniakach, kukurydzy
i burakach; w 1998 r. przeprowadzono około 20 doświadczeń. Jednak pan W.
Wawiernia z Ministerstwa Rolnictwa i RW zauważył, iż około 10 doświadczeń
polowych uzyskało pozwolenie w 1998 roku, głownie z AgrEvo, Pioneer'a i
Monsanto, z kukurydzą, ziemniakami i rzepakiem. W 1999 r. do Ministerstwa
Środowiska wpłynęło 12 wniosków, wydano 10 pozwoleń; 2 wnioski odrzucono,
najprawdopodobniej ze względu na braki formalne. Jeden wniosek może dotyczyć
kilku miejsc, gdzie ta sama roślina jest uprawiana. Wnioski złożone w 1999
roku dotyczyły rzepaku, buraków cukrowych, kukurydzy i ziemniaków.
Ryzyko zanieczyszczenia materiału siewnego dla
polskich producentów rzepaku i kukurydzy
Już teraz ograniczona liczba eksperymentalnych doświadczeń
polowych z genetycznie zmodyfikowana kukurydzą i rzepakiem ma poważne ekonomiczne
reperkusje nie tylko dla polskich rolników, ale także dla producentów pasz
dla zwierząt, przemysłu hodowlanego, przemysłu przetwórstwa krochmalu i
handlowców. Genetycznie zmodyfikowany pyłek może przenieść się na sąsiednie
pola i zanieczyścić plony.
Wzrasta liczba krajów, nie wyłączając Japonii i innych
krajów azjatyckich, gdzie konsumenci i przemysł spożywczy domaga się genetycznie
zmodyfikowanych roślin uprawnych. Rynek Unii Europejskiej coraz silniej
wymaga gwarantowanych, wolnych od modyfikacji genetycznych produktów. Producenci
żywności w UE zostali zmuszeni przez konsumentów do zapewnienia gwarantowanej,
wolnej od GMO żywności, w wyniku czego przeprowadzane są szczegółowe kontrole
składników surowych – roślin uprawnych na zawartość GMO. Testy dla genetycznie
zmodyfikowanych roślin są bardzo czułe i mogą wykryć pojedyncze ziarno
genetycznie zmodyfikowanej kukurydzy w wielkim ładunku. Aby zadowolić kupujących
surowy produkt wolny od modyfikacji genetycznych trzeba unikać przemieszania
materiału nawet w niewielkich ilościach.
Monsanto pozywa do sądu kanadyjskiego rolnika
Percy Schmeiser rolnik z Saskatchewan został pozwany
przez Monsanto za uprawianie odpornych na Roundup nasion rzepaku (Canola)
bez licencji, po tym, jak z jego pola pobrano próbki. Rolnik twierdzi,
iż uprawia rzepak od lat, produkuje i przechowuje własny materiał siewny,
ale zaprzecza jakoby należał on do Monsanto. Twierdzi on, iż w okolicy
uprawia się duże ilości roślin modyfikowanych genetycznie, których pyłek
jest przenoszony wszędzie. "Jest w rowach melioracyjnych, na poboczach
dróg...jest po prostu wszędzie...Dotykamy wierzchołka góry lodowej skażenia
pól przez ten odporny na Roundup rzepak....Otwierają się przed nami rozległe
przestrzenie niepewności".
Mierniki bezpieczeństwa dla prób polowych z genetycznie
modyfikowaną kukurydzą i rzepakiem w Polsce nie są w ogóle wystarczające,
aby uniknąć skażenia przemysłowych upraw. Ministerstwo Środowiska wymaga
odległości ochronnej 200 m (kukurydza) lub 400 m (rzepak) wokół poletek
eksperymentalnych. Jednakże ostatnie badania wykazują, iż pyłek z tych
roślin może przemieszczać się na o wiele większe odległości i może skażać
plony "niewinnych" rolników w okolicy.
W styczniu 1999 Brytyjskie Soil Association zleciło opracowanie
niezależnego raportu narodowemu Wydziałowi Badań nad Pyłkiem Uniwersytetu
w Worcester. Raport zawierał dane informujące, iż pszczoły przenosiły pyłek
z roślin kukurydzy na odległość kilku mil. Raport stwierdzał, iż "jest
ogólnie jasne, że pyłek kukurydzy rozprzestrzenia się o wiele dalej niż
na dystans 200 metrów, podawany w kilku raportach jako akceptowana odległość
ochraniająca przed zapyleniem obcym pyłkiem."
Naukowcy w Wielkiej Brytanii uprawiali męsko-sterylne
rośliny rzepaku w różnych odległościach aż do 4000 m od pola, na którym
rósł transgeniczny rzepak. Badacze używali męsko-sterylnych roślin aby
uniemożliwić zapylenie własnym pyłkiem i uzyskać pewność, że jeśli wyprodukowane
zostanie jakiekolwiek ziarno, będzie ono pochodziło z zapylenia obcym pyłkiem
z innego pola. Naukowcy znaleĽli 5% zapylonych kwiatów nawet w odległości
4000 m.
Te odkrycia mają ogromne znaczenie. Doświadczenia polowe
z rzepakiem i burakami stwarzają szczególne zagrożenie dla polskiego środowiska,
jako że centralna Europa jest Strefą Pochodzenia tych roślin spożywczych.
Ich udomowienie z dzikich przodków nastąpiło w Europie i wciąż jeszcze
wiele pokrewnych dzikich gatunków rośnie w Europie i może przejmować sztucznie
wprowadzone geny od genetycznie zmodyfikowanych roślin uprawnych.
Rzepak może łatwo krzyżować się w warunkach naturalnych
z co najmniej czterema pokrewnymi roślinami, określanymi jako chwasty:
Brassica campestris, B.rapa,B. Juncea, B. adpressa oraz z Raphanus
raphanistrum Duńscy badacze odkryli, ze geny, które zostały wprowadzone
do rzepaku dzięki inżynierii genetycznej mogą łatwo przeniknąć do dzikiej
populacji. Nie ma wątpliwości, że jakikolwiek genetycznie zmodyfikowany
rzepak, uprawiany przemysłowo w swoim regionie pochodzenia, przekaże nowo
wprowadzone geny do dzikich i niepożądanych roślin pokrewnych.
Dotyczy to w równym stopniu buraków cukrowych i pastewnych.
W Europie Północnej zaobserwowano spontaniczną hybrydyzację pomiędzy uprawianymi
burakami i dzikim burakiem Beta vulgaris maritima. Hybrydy są aktualnie
uznawane za chwasty w uprawach buraka.
4. Polityka końca rury – przemysłowe uprawy genetycznie
modyfikowanych roślin uprawnych
Wielkie międzynarodowe korporacje przygotowują sobie
grunt dla przemysłowej uprawy genetycznie zmodyfikowanych roślin uprawnych
w Polsce. Pioneer-DuPont rozpoczyna wspólny projekt z polskimi instytutami
badawczymi, AgrEvo już kolportuje broszury na temat cudownych roślin Liberty
Link.
Obecnie nie ma żadnego prawa, które regulowałoby przemysłowe
uprawy GMO w Polsce. Rozporządzenie dotyczące GMO wydane w paĽdzierniku
odnosi się tylko do wprowadzenia do środowiska w celach eksperymentalnych
i wprowadzania do obrotu produktów żywnościowych.
Chociaż nie ma jasnej podstawy prawnej w Polskim prawie
lub rozporządzenia, które wyraĽnie zabrania przemysłowych upraw genetycznie
modyfikowanych roślin pracownicy Ministerstwa Rolnictwa i RW zaznaczają,
iż z ich punktu widzenia jest to nielegalne i dlatego też nikt nie otrzyma
pozwolenia na wprowadzenie nowej odmiany zmodyfikowanej genetycznie.
Rozporządzenia dotyczące rejestrowania odmian
W Unii Europejskiej genetycznie zmodyfikowana odmiana
wymaga zatwierdzenia zanim będzie można wprowadzić ją do obrotu: po pierwsze
musi być zgodna z wymogami rozporządzenia dotyczącego genetycznych modyfikacji
i zawierać ocenę szczególnego ryzyka związanego z inżynierią genetyczną
a po drugie spełnić wszelkie warunki rejestracyjne jak każda inna odmiana.
Polskie prawo regulujące rejestrowanie odmian jest zbliżone
do unijnego. Dla zarejestrowania odmiany muszą być przeprowadzone dwuletnie
przedrejestrowe próby polowe we własnym zakresie (ale na terytorium RP).
Na podstawie wyników prób polowych składa się wniosek do Ministerstwa Rolnictwa
i Rozwoju Wsi, i następują dwa lata doświadczeń rejestrowych, przeprowadzanych
przez rządową instytucję COBORU (Centralny Ośrodek badania Odmian Roślin
Uprawnych). Rejestracja odmiany przez jakiekolwiek kraj członkowski UE
nie zdejmuje obowiązku przejścia przez polską procedurę rejestrową.
Polskie prawo dotyczące rejestracji odmian jest aktualnie
rewidowane. Poprawiona wersja wejdzie w życie około końca 2000 roku i będzie
zawierała zapisy dotyczące genetycznie zmodyfikowanych nasion.
Jak dotychczas do ministerstwa nie wpłynął żaden wniosek
o rejestrację genetycznie zmodyfikowanej odmiany w Polsce. Trwają dyskusje
w ministerstwie i w COBORU czy dodatek pojedynczego genu do starej odmiany
jest podstawą aby zarejestrować tę linię jako nową odmianę.
Może się okazać, że doświadczenia polowe, obecnie przeprowadzane
w Polsce przez AgrEvo, Pioneer'a i Monsanto są w rzeczywistości doświadczeniami
przedrejestrowymi. Po wejściu w życie poprawionego prawa dotyczącego rejestracji
odmian pod koniec roku 2000, pierwsze genetycznie zmodyfikowane nasiona
mogłyby być zarejestrowane w Polsce w 2002 r., po dwóch latach prób rejestrowych.
Hodowla ziemniaka: ograniczona wartość inżynierii
genetycznej dla polskiego rolnictwa
Import genetycznie zmodyfikowanych odmian roślin uprawnych
z Europy czy USA ma problematyczne znaczenie dla polskich rolników. Należy
zaznaczyć, że wartość nowej odmiany nigdy nie będzie zależeć od jednej
cechy (będącej wynikiem modyfikacji genetycznej) ale raczej od kombinacji
całego szeregu cech. Ogólna charakterystyka odmiany, zawierająca plonowanie,
odporność na stres, szkodniki, smak i inne cechy jakościowe musi być zgodna
z wymaganiami rolników, przetwórców i konsumentów.
Jedne z pierwszych doświadczeń nad genetycznie modyfikowanymi
roślinami prowadzono w Młochowie w 1998 r. w Stacji Hodowli Ziemniaka IHAR.
Genetycznie zmodyfikowane ziemniaki zawierały gen odporności na wirusy
ziemniaka PVY i PLRV, a próby polowe prowadzono w celu oceny, czy inżynieria
genetyczna pomoże wyhodować ziemniaki o wysokiej odporności na wirusy.
Jednakże jest dość jasne, że genetycznie zmodyfikowane ziemniaki są bezwartościowe
dla polskiego rynku z dwóch powodów:
1. Odporność na wirusy wywołana przez nowy gen nie była
aż tak wysoka, jak u niektórych tradycyjnych odmian. Polska ma bardzo wysokie
normy odnoszące się do odporności na wirusy. Jako, że więcej niż 90% powierzchni
upraw ziemniaka w Polsce jest obsadzanych własnym materiałem sadzeniakowym,
a nie gwarantowanymi wolnymi od wirusów sadzeniakami, zainfekowanie wirusami
PVY i PLRV w Polsce jest bardzo silne. Odmiana ziemniaka może być zarejestrowana
w Polsce tylko wówczas, gdy wykazuje silną odporność na wirusy. Większość
zachodnich odmian, nawet pochodzące z Monsanto genetycznie zmodyfikowane
ziemniaki NewLeafplus, nie spełniają tych wymagań; także nowe odmiany testowane
w Młochowie nie mogły sprostać wymogom odporności na wirusy, którą mają
stare odmiany.
2. Ogólna charakterystyka genetycznie zmodyfikowanych
odmian nie była tak dobra, jak odmian będących aktualnie na rynku. Ziemniaki
w Polsce i ogólnie w Europie, muszą mieć wiele różnych cech jakościowych
wymaganych przez konsumentów, co sprawia, że hodowla jest bardzo trudna.
Jedna odmiana musi mieć więcej niż 50 cech. W USA, gdzie większość ziemniaków
uprawia się dla produkcji chipsów, sytuacja jest diametralnie różna, bo
zakłady przetwórcze wymagają od ziemniaków tylko kilku głównych cech. To
umożliwiło Monsanto wprowadzenie na rynek w USA ziemniaków NewLeafplus
– mających zastosowanie wyłącznie w przetwórstwie – w stosunkowo krótkim
czasie. Ale naukowcy ze Stacji Hodowli Ziemniaka w Młochowie stwierdzili,
że w genetycznie zmodyfikowanych ziemniakach zanika wiele bardzo cennych
cech i nie uznali tych ziemniaków za odpowiednie dla upraw na skalę przemysłową.
Proces inżynierii genetycznej narzuca bardzo trudne warunki i powoduje
duże zróżnicowanie ważnych cech
Hodowla roślin uprawnych powinna być tak ukierunkowana
aby spełniać wymagania konsumentów i rolników, a nie krótkoterminowe zapotrzebowanie
finansowe wielkich korporacji. Tradycyjna hodowla roślin w o wiele lepszy
sposób zapewnia zróżnicowanie cech roślin uprawnych, konieczne dla zrównoważonego
rolnictwa oraz wartościowej i smacznej żywności niż zorientowana na jedną
cechę inżynieria genetyczna.
Propagatorzy nowych technologii nie mogą wprowadzać technik,
o których wiadomo, że obniżają plony. W badaniach naukowych dotyczących
8 200 odmian soi otrzymanych na amerykańskich uniwersytetach w 1998 r.
wykazano, iż we wszystkich testowanych odmianach plon soi Roundup ready
był o 3,5% niższy niż u tradycyjnych odmian. W ciągu ostatnich lat wielokrotnie
odnotowywano porażkę genetycznie modyfikowanej bawełny i soi.
5. Ogólna ocena inżynierii genetycznej w Polsce
Komercjalizacja genetycznie modyfikowanych roślin uprawnych
i żywności, która nie została zatwierdzona przez UE oraz obecne nie egzekwowanie
prawa przez polską administrację może przeszkodzić w wejściu Polski do
Unii Europejskiej.
MURE - polska ekologiczna organizacja pozarządowa
- wierzy, iż przyszłe pokolenia nie powinny odziedziczyć po nas przyrody,
katastrofalnie przeprojektowanej tylko z powodu zysków.
Musi zwyciężyć zasada nadrzędności bezpieczeństwa.
Wprowadzenie GMO do środowiska może spowodować nieodwracalne
szkody tak dla różnorodności biologicznej ekosystemów jak i dla zdrowia
zwierząt i ludzi. Nie istnieją żadne oceny ryzyka, które można by tutaj
zastosować aby uniknąć tych nieodwracalnych szkód i dlatego też nikt nie
jest w stanie przewidzieć pełnych i długoterminowych konsekwencji uwolnienia
GMO do środowiska.
Im więcej takich organizmów zostanie wprowadzonych do
środowiska, tym większe może to wywołać komplikacje spowodowane ich wzajemnymi
powiązaniami. Nie można przewidzieć zachowania się takich organizmów w
dalszej perspektywie i dlatego też MURE jest za nadrzędnością zasady bezpieczeństwa
i sprzeciwia się obecnemu stanowisku 'poczekajmy i zobaczmy co się stanie'
oraz sprzeciwia się jakiemukolwiek uwalnianiu GMO do środowiska. Zasada
nadrzędności bezpieczeństwa narzuca zakaz jakiegokolwiek wprowadzania GMO
do środowiska oraz stosowania GMO jako żywności.
Są jednak poważne problemy w przeprowadzaniu ocen ryzyka
wprowadzania GMO.
-
Po pierwsze bardzo mało jest informacji na temat natury zagrożeń,
które mogą wystąpić na skutek złożoności środowiskowych i ekologicznych
procesów i naszego braku wiedzy na temat ich funkcjonowania.
-
Po drugie nie chodzi tu o rozpatrywanie wprowadzenia pojedynczego
GMO, ale wprowadzenia nowych genów, które mogą zostać przeniesione na pokrewne
rośliny i w odleglejszej przyszłości dać nieprzewidywalne i niespotykane
dotychczas efekty i kombinacje genetyczne. Dodatkowo ocena zagrożeń w założeniu
nie ma zapobiegać szkodom.
Dzisiejsza polityka promowana zarówno przez przemysł jak
i międzynarodowe instytucje takie jak UNIDO i UNEP, opiera się na stosowaniu
ocen zagrożeń i planów zaradczych wierząc, iż to zlikwiduje jakiekolwiek
ryzyko. Prawda jest zupełnie inna. Plany działań w sytuacji zagrożenia
są przygotowywane w oparciu o duże prawdopodobieństwo wystąpienia szkód
(w innym wypadku sporządzanie ich nie miałoby sensu) i polegają na usuwaniu
szkód w momencie katastrofy.
MURE domaga się, aby nie było dozwolone żadne uwolnienie
genetycznie modyfikowanych organizmów do środowiska, co powinno nastąpić
jak najszybciej, zanim liczne gatunki zostaną zagrożone. Dla niektórych
gatunków jest już być może za póĽno.
Żądania bezpiecznego i zrównoważonego rolnictwa
i produkcji żywności
W świetle przedstawionych w tym raporcie faktów Małopolska
Unia Rolnictwa Ekologicznego żąda aby Polski Rząd podjął niezbędne środki
zaradcze w celu ochrony środowiska i obywateli Polski przed możliwymi zagrożeniami
wywołanymi przez genetycznie zmodyfikowane organizmy w Polsce.
MURE domaga się:
-
Nie wprowadzania jakichkolwiek genetycznie zmodyfikowanych
organizmów do środowiska.
-
Moratorium na jakiekolwiek wprowadzanie genetycznie
zmodyfikowanych organizmów do środowiska także w eksperymentalnych doświadczeniach
polowych.
-
Tego, aby polski rząd promował bardziej rolnictwo ekologiczne
niż rozwój genetycznie zmodyfikowanych roślin uprawnych.
-
Aby polscy producenci żywności stosowali produkty wyjściowe
wolne od modyfikacji genetycznych i zapewniali polskim konsumentom żywność
nie zanieczyszczoną modyfikacjami genetycznymi lub ich produktami. Jest
to uzasadnione nie tylko względami środowiskowymi i zdrowotnymi, ale także
utrzymaniem rynku Unii Europejskiej dla eksportu polskich produktów rolnych.
-
Aby Ministerstwo Środowiska natychmiast wydało odpowiednie
akty prawne, umożliwiające egzekwowanie rozporządzenia dotyczącego znakowania
produktów zawierających genetycznie zmodyfikowane organizmy lub ich części.
Przemysł i importerzy muszą wiedzieć, że jakiekolwiek niezgodności z rozporządzeniem
nt. GMO będą natychmiast wykryte i karane. W świetle procesu integracji
z Unią Polska musi zharmonizować swoje prawo z rozporządzeniem unijnym
dotyczącym zmodyfikowanej żywności nie tylko na papierze, ale także w praktyce,
aby uniknąć restrykcji dla polskich produktów na rynku Unii Europejskiej.
-
Aby Ministerstwo Środowisko zapewniło, że badanie żywności
zawierającej genetycznie zmodyfikowane składniki zarówno w obecnym i dostosowanym
prawie, które ukaże się w 2001 roku, będzie obejmować nie tyle produkt,
ale cały proces produkcji. Nie jest najważniejsze, czy badanie laboratoryjne
wykaże genetycznie zmodyfikowany materiał w żywności, ale czy materiał
wyjściowy był genetycznie zmodyfikowany.
-
Aby Ministerstwo Środowiska nie zgodziło się na 24 miesięczny
okres przejściowy dla nowego rozporządzenia dot. GMO, jak wymaga tego przemysł
spożywczy. Naraziłoby to polskich konsumentów na kolejne dwa lata ryzyka
związanego z inżynierią genetyczną bez jakiejkolwiek kontroli i bez jakiegokolwiek
prawa wyboru.
-
Aby zostały zastosowane odpowiednie procedury, pozwalające
zapobiec jakiemukolwiek przypadkowemu uwolnieniu GMO do środowiska. Dyskusyjne
stosowanie pod kontrolą, jak na przykład w przypadku produkcji insuliny
lub testów organoleptycznych pomidorów, muszą zostać wstrzymane aż do uchwalenia
nowego prawa dotyczącego genetycznych modyfikacji.
-
Aby zagwarantowano dostęp do informacji i udział społeczny
w procesach wydawania pozwoleń na uwalnianie GMO do środowiska. W czerwcu
1998 Polska podpisała Konwencje z Aarhus o "Dostępie do Informacji, Udziale
Społecznym i Dostępie do Prawa (Sprawiedliwości)", która daje obywatelom
prawo do informacji na temat GMO. Czas aby Polska ratyfikowała tę Konwencję.
-
Aby został powołany Komitet Konsultacyjny przy Ministerstwie
Środowiska reprezentatywny dla całego społeczeństwa, w którego skład wejdą
przedstawiciele organizacji pozarządowych, autorytety naukowe, przedstawiciele
kościoła, naukowcy specjalizujący się w naukach przyrodniczych, włączając
w to ekologów, oraz przedstawicieli administracji.
Wzywamy wszystkie zainteresowane organizacje – ekologiczne,
konsumenckie, grupy religijne – do zjednoczenia się we wspólnej kampanii
oraz poparcia naszych żądań zaprezentowanych w tym raporcie. W krajach
Unii Europejskiej nacisk opinii publicznej zaowocował deklaracjami rządów
Francji, Włoch, Danii, Grecji i Luksemburga, iż zablokują one jakiekolwiek
próby zalegalizowania genetycznie zmodyfikowanych roślin uprawnych w Unii
Europejskiej.
Część B: Środowiskowe i zdrowotne ryzyko związane z GMO
6. Różnice pomiędzy tradycyjną biotechnologią a inżynierią
genetyczną
Zmodyfikowane genetycznie rośliny uprawne to coś więcej
niż tylko kolejne supernowoczesne odmiany. Charakteryzują je dwie rzeczy,
które sprawiają, iż stanowią szczególne zagrożenie dla zdrowia ludzkiego
i dla środowiska.
-
Po pierwsze, genetycznie zmodyfikowane rośliny zawierają
geny i cechy całkowicie nowe dla wyjściowej rośliny, jej warunków środowiskowych
i jej materiału genetycznego. Podczas gdy tradycyjna biotechnologia może
przenosić geny tylko pomiędzy podobnymi odmianami lub bardzo podobnymi
gatunkami, inżynieria genetyczna pozwala na przenoszenie genów pomiędzy
skrajnie różnymi gatunkami. Żaden tradycyjny hodowca nie skrzyżuje karpia
z ziemniakiem lub bakterii z kukurydzą. Bakterie w kukurydzy nie mają odnotowanej
przeszłości. Poprzez tysiące lat nigdy w ewolucji lub selekcji nie zdarzyło
się aby geny bakterii stały się integralną częścią populacji kukurydzy.
Efekt nowo wprowadzonych genów i fragmentów genów w normalnych warunkach
środowiska, w różnych warunkach klimatycznych i w reakcji z różnymi szkodnikami
i chorobami jest zupełnie nieprzewidywalny, stwarza zagrożenie nie tylko
dla roślin uprawnych, ale także dla pokrewnych gatunków i całego ekosystemu.
-
Po drugie w samym procesie inżynierii genetycznej nie można
zagwarantować ani precyzji ani "celności", jest to raczej prymitywna interwencja
lub "bombardowanie". Nowo wprowadzone geny mogą zostać przyłączone gdziekolwiek
w roślinnym genomie. Nie da się wmontować ich w konkretnym miejscu ani
też określić miejsca, w którym gen został umieszczony. Ponieważ ekspresja
dodanego genu lub fragmentu genu zależy ściśle od miejsca jego przyłączenia
i genetycznego materiału wyjściowego, jest to zazwyczaj kwestia szczęścia
czy nowo wprowadzony gen da oczekiwany rezultat i czy nie spowoduje poważnych
zakłóceń w funkcjonowaniu rośliny. Istnieje kilka naturalnych mechanizmów
(np. plejotropia, epistaza, czy efekt pozycji)wpływania
na uzyskanie konkretnego rezultatu przy przeniesieniu obcego genu i nie
należy ich przeceniać.
Przedstawiono powyżej dwie fundamentalne różnice
pomiędzy konwencjonalną hodowlą roślin a inżynierią genetyczną.
Wynika z tego, że konsekwencje uwolnienia do
środowiska genetycznie zmodyfikowanych roślin są nieprzewidywalne.
7. Ryzyko dla środowiska
Inżynieria genetyczna i jej produkty pojawiły
się w ostatnich 20 latach. Jest praktycznie niemożliwe, ocenienie potencjalnych
wpływów gatunków transgenicznych na środowisko. Pomimo tego, bazując na
obserwowanych podobnych sytuacjach naturalnego powstawania gatunków, naukowcy
sugerują następujące efekty55:
-
Powstanie nowych chwastów: roślina uprawna zmodyfikowana
w celu osiągnięcia tolerancji na sól może przenieść się samoczynnie z pól
uprawnych, rozplenić u ujść rzecznych dławiąc naturalną wegetację ujścia
rzeki.
-
Zwiększanie problemów z istniejącymi chwastami: geny
roślin uprawnych mogą być przenoszone przez pyłek za pośrednictwem wiatru
lub owadów na odległość kilku kilometrów na pokrewne rośliny, czasami chwasty.
W ten sposób obce geny z genetycznie zmodyfikowanych roślin uprawnych mających
takie nowe cechy jak tolerancja na herbicydy czy suszę, mogą zostać przeniesione
na chwasty, powodując, że staną się one jeszcze trudniejsze do zwalczenia.
-
Szkodzenie gatunkom, które nie były celem modyfikacji:
wirusy, mikroorganizmy lub rośliny zmodyfikowane genetycznie tak aby zabijać
szkodliwe owady działają także na owady pożyteczne. W eksperymentach bakterie
zmodyfikowane do przekształcania resztek roślinnych, takich jak liście,
w alkohol, stosowany jako paliwo, zmniejszyły populację pożytecznych grzybów.
W niektórych przypadkach w wyniku zanieczyszczenia alkoholem wyginęły także
okoliczne trawy 56.
-
Niszczenie bioróżnorodności przez zastępowanie naturalnych
gatunków: Genetycznie zmodyfikowane rośliny uprawne mające zwiększoną
odporność mogą przeniknąć z pól do innych ekosystemów powodując wypadanie
niektórych gatunków. Ta forma utraty różnorodności biologicznej może gwałtownie
zakłócić zdolność ekosystemu do bronienia się w sytuacji suszy czy ataku
chorób.
-
Marnowanie cennych cech i uwarunkowań występujących w
naturze: bakteria Bacillus thuringensis (Bt) jest wykorzystywana
jako naturalny pestycyd. Jednakże naukowcy modyfikują rośliny uprawne łącząc
je z Bt. To może przyspieszyć proces przystosowania się wielu gatunków
owadów i nabrania cechy odporności na Bt, czyniąc ja nieskuteczną.
Rośliny poza kontrolą: konsekwencje obcopylności
u genetycznie zmodyfikowanych roślin57
Raz uwolnionych do środowiska genetycznie zmodyfikowanych
roślin nie można już opanować ani ograniczyć. Jak wszystkie żywe organizmy,
genetycznie zmodyfikowane rośliny rozmnażają się, co stwarza genom szansę
przedostania się poza zakładany obszar uprawy. Nasiona mogą być przenoszone
przez ptaki i pozostawione gdziekolwiek, bulwy ziemniaka mogą zostać przeniesione
przez większe ssaki aorgany rozrodcze roślin mogą być po prostu przeniesione
przez wiatr. Główna ścieżką przedostawania się nowo wprowadzonych genów
do dzikich środowisk jest przenoszenie pyłku.
Kiedy genetycznie zmodyfikowana roślina kwitnie, jej
pyłek zawierający nowo wprowadzony materiał genetyczny może zostać przeniesiony
na inną roślinę i zapylić ją. Powstają nasiona także zawierające zmodyfikowany
gen. Zostało udowodnione, że rzepak, kukurydza, słoneczniki, ziemniaki,
sorgo oraz wiele innych roślin uprawnych może krzyżować się z dzikimi roślinami,
które rosną obok pól uprawnych w wielu częściach świata.
Przykład rzepaku: wiele roślin z rodziny krzyżowych,
pokrewnych rzepakowi, rośnie w Europie; niektóre z nich są uprawiane jako
rośliny rolnicze, inne określa się mianem chwastów. W kilku naukowych eksperymentach
udowodniono spontaniczną hybrydyzację pomiędzy rzepakiem a co najmniej
czterema pokrewnymi chwastami: rzepą (Brassica campestris), rzepikiem
(B.rapa)58, gorczycą sarepską (B. juncea), B. adpressa,
a także rzodkwią świrzepą (Raphanis raphanistrum)59; są one znane
jako chwasty co najmniej w kilku częściach Europy i mogą w naturalnych
warunkach wytworzyć płodne krzyżówki z uprawianym rzepakiem.
Duńscy naukowcy stwierdzili, iż geny wprowadzone do rzepaku
poprzez genetyczne modyfikacje zostały przeniesione na populacje chwastów.
W eksperymencie jedna krzyżówka wystarczyła, aby uzyskać rośliny przypominające
chwast B. campestris, ale zawierające zmodyfikowany gen z rzepaku60.
Nie ma wątpliwości, że każdy genetycznie zmodyfikowany rzepak uprawiany
komercyjnie w Europie (czyli w obszarze pochodzenia) przeniesie nowo wprowadzone
geny to dzikich chwastów z rodziny krzyżowych. Rzepak nie jest rośliną
wybitnie obcopylną, ma trwałość na poziomie 70–90%, co oznacza, iż 70–90
% nasion jest rezultatem zapylenia przez własny pyłek i tylko 10–30% nasion
pochodzi z zapylenia obcym pyłkiem pochodzącym z innej rośliny. Jako, że
rzepak był jedną z pierwszych roślin uprawnych modyfikowanych genetycznie
w Europie, w ciągu ostatnich 10 lat przeprowadzono szereg eksperymentów
w celu oceny jego zdolności do zapylania roślin rosnących w jego sąsiedztwie.
Celem tych doświadczeń było określenie "bezpiecznej" odległości dla doświadczeń
polowych z genetycznie zmodyfikowanymi roślinami rzepaku. Jednak wyniki
różniły się co do szacowanych wartości, niektórzy badacze znajdowali 0,1%
nasion z obcym pyłkiem w odległości 1 metra od pola, na którym uprawiano
genetycznie zmodyfikowany rzepak, podczas gdy inni wykryli 1,2% obco zapylonych
nasion nawet w odległości 1,5 kilometra.
Są dwie prawdopodobne przyczyny tych sprzecznych wyników.
Po pierwsze różne były sposoby przeprowadzania doświadczeń. Niektóre z
nich były próbami polowymi z granicznymi pasami otaczającymi genetycznie
zmodyfikowane rośliny. Wyniki tych doświadczeń wskazywały niższe wartości
przy określaniu granicznej odległości. Inne doświadczenia nie miały pasów
granicznych – te dały wyższe wartości na dalszych odległościach. Innym
wytłumaczeniem może być różna lokalizacja. Powszechnie wiadomo, że efektywność
zapylania jest ściśle związana z parametrami środowiska: obfitością owadów
zapylających, zasobami wody i pożywienia dla owadów zapylających w okolicy,
warunków pogodowych, wiatru itd. – co mogło znacząco wpłynąć na wyniki
doświadczeń.
Nie ma "bezpiecznej" odległości. Wnioskiem, jaki
nasuwa się z wielu doświadczeń jest stwierdzenie, iż nie można określić
żadnej "bezpiecznej" odległości dla rzepaku w próbach polowych. W zależności
od warunków środowiska pyłek może przenosić się nawet na duże odległości
i zapylać rośliny rosnące bardzo daleko od poletka eksperymentalnego. Nie
ma podobnych badań dla większości innych roślin uprawnych.
W lecie 1998 r. Francja zdecydowała się na przerwanie
na dwa lata wszelkich komercyjnych upraw genetycznie modyfikowanych roślin,
których geny mogą być przenoszone na dzikie rośliny pokrewne, a konkretnie
rzepaku i buraków. Nie będą wydawane żadne pozwolenia na transgeniczne
linie przez francuski rząd. Decyzja o tym moratorium została podjęta przez
Francję, wskutek obaw, iż każde uwolnienie genetycznie zmodyfikowanego
rzepaku lub buraka miałoby nieodwracalne skutki w związku z wysokim prawdopodobieństwem
zapylania i hybrydyzacji dzikich roślin pochodzących z tych samych rodzin
botanicznych.
Bawełna–Bt w USA: "Nie uprawiać na południe od Tampa"
"Na Florydzie nie uprawiać na południe od Tampa (droga
stanowa nr 60). Nie przeznaczone do sprzedaży lub użytku na Hawajach".
Taka etykieta jest na każdej paczce nasion genetycznie zmodyfikowanej Bawełny–Bt
sprzedawanej przez Monsanto na terenie USA. Co szczególnego jest na Hawajach
i na południe od Tampa? Co sprawia, że Stany Zjednoczone zabraniają przemysłowych
upraw genetycznie zmodyfikowanych roślin na określonym terenie, podczas
gdy ta sama odmiana uprawiana jest na ponad dwóch milionach hektarów (1998)
w innych częściach kraju?
Na Hawajach powód nosi nazwę Gossypium tomentosum
– jest to dzika roślina pokrewna bawełnie. W południowej Florydzie dzika
bawełna (Gossypium hirsutum) występuje w Parku Narodowym Everglades
i wyspach wokół Florydy. W obu przypadkach jest możliwa swobodna wymiana
materiału genetycznego z bawełną uprawną. Agencja Ochrony Środowiska Stanów
Zjednoczonych zaniepokojona możliwością przenoszenia genów z genetycznie
zmodyfikowanych roślin na ich dziki odpowiednik poprosiła Monsanto o nie
uprawianie bawełny–Bt na terenach, gdzie występują jej pokrewne, dzikie
odmiany.
Selektywne korzyści i konkurencyjność
Podczas gdy świat nauki jest raczej zgodny co do faktu,
iż przeniesienie się genu jest prawdopodobne, to rezultaty tego są dyskusyjne.
Jedną z głównych obaw jest możliwość, że nowo wprowadzony gen nada roślinie
szczególnie korzystne cechy i w ten sposób umożliwi jej dominację i opanowanie
całej naturalnej wegetacji. Ryzyko jest największe wtedy, gdy dzika odmiana
rośliny genetycznie zmodyfikowanej jest uciążliwym chwastem. Jeżeli chwast
ten nabędzie – przeniesiony poprzez pyłek – nowy materiał genetyczny, nadający
mu szczególnie korzystne cechy, uczyni to spustoszenie zarówno w rolnictwie
jak i w naturalnych siedliskach. Genetycznie zmodyfikowane "super rośliny"
mogłyby przenosić swoje wprowadzone sztucznie geny na inne rośliny, a po
pewnym czasie zupełnie zastąpić inne odmiany i spowodować wyginięcie odmian
pierwotnych. Skutki są nieznane i nieodwracalne.
Wiele gatunków roślin uprawnych – takich jak rzepak,
ziemniak, pomidor czy fasole – ma wiele gatunków pokrewnych, które są uciążliwymi
chwastami. Wiadomo, że wiele cech preferowanych przez naukowców zajmujących
się inżynierią genetyczną dałoby korzystne efekty, szczególnie odporność
na szkodniki i choroby lub tolerancję na suszę i zasolenie61. Badacze na
Uniwersytecie w Północnej Karolinie odkryli niedawno, że owadobójczy rzepak
zawierający geny bakteryjne (Bt) był silniejszy od rzepaku konwencjonalnego.
Zmodyfikowane rośliny dawały więcej roślin niż ich naturalne odpowiedniki.
Badacze zauważyli, że "owadobójczy rzepak w przypadku wprowadzenia do
środowiska mógłby wywołać ekologiczne ryzyko. Ponieważ rzepak jest na niektórych
terenach drugorzędnym chwastem, wysoka odporność na defoliację, mogłaby
pozwolić mu na łatwiejsze utrzymanie się na większym obszarze przez zastąpienie
nie–transgenicznych naturalnych populacj"62.
Jeżeli genetycznie modyfikowane organizmy przetrwają
i rozwiną się, będą mogły wyrugować naturalne dzikie gatunki oraz te rośliny
i zwierzęta, które są od nich uzależnione. Tworzenie "super–roślin" mające
w założeniu ich ochronę przed głównymi wrogami, takimi jak szkodniki i
choroby, może odbyć się kosztem pierwotnych gatunków roślin. Bioróżnorodność
ekosystemów położonych blisko "super–roślin" może być zagrożona. Z czasem
zmodyfikowane rośliny mogłyby całkowicie wyeliminować rodzimą florę i stać
się zagrożeniem przetrwania całego dzikiego życia, które jest przez nie
warunkowane.
Historia już nas nauczyła, że wprowadzanie obcych gatunków
w nowe środowiska może mieć katastrofalne skutki. Przewidzenie wszystkich
długoterminowych wpływów roślin egzotycznych okazało się niemożliwe. Słynnym
przykładem jest wprowadzenie okonia nilowego do jeziora Wiktorii w latach
60., który zdziesiątkował naturalną populację żyjących tam ryb – ponad
200 gatunków wyginęło. Wycięcie lasów i erozja brzegów jeziora była następczym
efektem ubocznym, ponieważ okoń nilowy – w odróżnieniu od gatunków rodzimych
– nie może być suszony na słońcu, ale musi być wędzony, do czego zużywa
się dużych ilości drewna63.
Zagrożenia wynikające z uwalniania organizmów modyfikowanych
genetycznie do środowiska mogą być nawet większe niż wynikające z zanieczyszczania
środowiska odpadami radioaktywnymi i chemicznymi. W odróżnieniu od nuklearnych
i chemicznych zanieczyszczeń organizmy modyfikowane genetycznie mogą się
rozmnażać. Raz uwolnione do środowiska mogą się namnażać, rozprzestrzeniać,
mutować i przenosić swój materiał genetyczny na inne, często pokrewne,
organizmy. Raz uwolnione, genetycznie zmodyfikowane organizmy nie mogą
być usunięte.
Zabijanie pól: rośliny odporne na szkodniki mogą
oddziaływać na przypadkowe gatunki
Odporność na szkodniki jest jedną z kluczowych cech,
nad która pracują aktualnie laboratoria inżynierii genetycznej wielkich
korporacji nasiennych. Dzięki inżynierii genetycznej do roślin uprawnych
wprowadzane są toksyny, które zabijają rozwijające się na nich szkodniki.
Najczęściej używanymi toksynami są tak zwane toksyny–Bt, uzyskiwane z bakterii
glebowej Bacillus thuringinensis. Znany jest szereg różnych toksyn–Bt,
o różnych właściwościach trujących. Toksyny te wykazują szczególną selektywność
– nie powodują chorób u wszystkich owadów, ale zabijają tylko konkretny
gatunek owada.
Niektóre toksyny–Bt działają szczególnie na muchy, inne
na motyle a jeszcze inne na chrząszcze. Przez dziesięciolecia preparaty
bakteryjne były stosowane w rolnictwie –a szczególnie w rolnictwie ekologicznym
– do walki ze szkodliwymi owadami.
Liczne badania naukowe udowodniły fałszywość hipotezy,
że toksyna–Bt w roślinach transgenicznych ma takie same korzystne cechy
jak toksyna–Bt w stanie naturalnym. Panuje wśród naukowców przekonanie,
że toksyna–Bt w roślinach transgenicznych – w przeciwieństwie do toksyny–Bt
w formie naturalnej występującej w bakterii – może szkodzić gatunkom stojącym
wyżej w łańcuchu pokarmowym i może być kumulowana w środowisku.
W formie związanej z bakterią naturalna toksyna–Bt występuje
w krystalicznej, nieaktywnej postaci. Jednakże w genetycznie zmodyfikowanych
roślinach uprawnych, takich jak kukurydza z Pioneer"a, toksyna pojawia
się jako rozpuszczalne wstępnie uaktywnione białko, produkowane przez całe
życie rośliny. Genetycznie zmodyfikowane rośliny uprawne odporne na szkodniki
mogą w ten sposób okazać się niebezpieczne dla wielu nieszkodliwych gatunków
i mogą w przyszłości zakłócić równowagę ekologiczną.
-
W zeszłym roku badania prowadzone przez naukowców z Uniwersytetu
Cornell w USA wzbudziły spore zainteresowanie opinii publicznej, kiedy
okazało się, że genetycznie zmodyfikowana kukurydza spowodowała zlikwidowanie
pewnego motyla (Monarch). Mlecz zanieczyszczony pyłkiem z kukurydzy–Bt
doprowadził do obniżenia wskaĽnika przeżywalności i wzrostu u tego motyla64.
-
Niedawne badania laboratoryjne w Szwajcarii wykazały, że
kiedy siatkoskrzydłe (grupa pożytecznych owadów, żywiących się owadami
szkodliwymi) żywiono owadami żerującymi na genetycznie zmodyfikowanej kukurydzy
Bt, zaobserwowano znaczne zakłócenia w ich rozwoju i zwiększony wskaĽnik
śmiertelności65.
-
W doświadczeniu laboratoryjnym w szkockim Instytucie Badań
nad Roślinami Uprawnymi dowiedziono, że odporne na szkodniki genetycznie
zmodyfikowane ziemniaki mogą oddziaływać niekorzystnie na pożyteczne owady
znajdujące się dalej w łańcuchu pokarmowym. Samice biedronki były żywione
mszycami, które żerowały na transgenicznych ziemniakach i w porównaniu
z normalnie żywionymi biedronkami składały mniej jaj i żyły o połowę krócej66.
-
W doświadczeniach laboratoryjnych na Uniwersytecie Nowy Jork
naukowcy stwierdzili, że aktywne formy Bt, takie jak te spotykane
w niektórych roślinach transgenicznych, dodane do gleby nie zanikają, ale
wiążą się z jej gruzełkami. W przeciwieństwie do występujących naturalnie
form Bt nie są degradowane przez mikroorganizmy i nie tracą zdolności
owadobójczych. Kumulacja tych toksyn, które mogą przeniknąć do gleby, kiedy
rolnicy przyorywują resztki roślinne po zbiorach, mogłaby stać się zagrożeniem
dla ekosystemów glebowych67.
-
Zupełnie niedawno badania laboratoryjne wykazały, że toksyny
pochodzące z Bt mogą przesączać się z korzeni zmodyfikowanych roślin
do gleby68. W ten sposób pożyteczne owady glebowe mogą być narażone na
większe ryzyko kontaktu z toksynami Bt niż sądzono wcześniej.
-
Wiadomo, że transgeniczna kukurydza z Bt produkowana
przez Novartis jest szkodliwa dla Collemboli. Collembola
(owad z grupy skoczogonów) jest owadem nielotnym, żywiącym się glebowymi
grzybami i resztkami roślinnymi i jest uznawany za owada pożytecznego69.
Te badania prowokują do zastanowienia się nad skutkami, jakie
mają transgeniczne rośliny uprawne zawierające Bt dla owadów pożytecznych.
W rezultacie wprowadzenia tych roślin do uprawy możemy mieć do czynienia
z sytuacją, kiedy zwierzęta stojące wyżej w łańcuchu pokarmowym, takie
jak ptaki, narażone będą na brak podstawowego pożywienia.
Dodatkowo zlikwidowanie gatunków drapieżnych zagraża
podstawom nowoczesnego systemu walki ze szkodnikami. Ochrona fauny drapieżców
związanych ze szkodnikami upraw jest jednym z najważniejszych narzędzi
w nowoczesnej walce ze szkodnikami. Dla przykładu, zielone siatkoskrzydłe
razem z biedronkami są najważniejszymi pożytecznymi drapieżnikami w walce
ze szkodnikami owadzimi.
Odporność na Bt: przyjazny środowisku insektycyd
zagrożony
Bacillus thuringensis (Bt) jest bakterią glebową
produkującą toksynę o szczególnym znaczeniu w rolnictwie ekologicznym.
Bakterie te były przez 50 lat stosowane do opryskiwania upraw jako bezpieczna
forma biologicznej walki ze szkodnikami. Bt działa na niektóre gatunki
owadów, takie jak gąsienice, a opryski mają szczególne znaczenie dla rolników
ekologicznych w przypadku poważnej inwazji.
Niektóre rośliny uprawne, jak np. kukurydza zostały zmodyfikowane
genetycznie tak, że zawierają gen pochodzący z Bt, czyli mają niejako
wbudowaną cechę owadobójczości. Te transgeniczne, "odporne na szkodniki",
rośliny uprawiano w 1998 r. na 7,7 mln ha na całym swiecie70. W odróżnieniu
od rolnictwa ekologicznego, gdzie opryski toksyną Bt stosuje się
okazjonalnie, rośliny transgeniczne produkują ją przez cały okres wegetacyjny.
Oznacza to, że owady cały czas są narażone na kontakt z toksyną, co zmusza
je do wykształcenia na nią odporności.
Istnieją dostateczne naukowe dowody pokazujące, iż przy
uprawach genetycznie zmodyfikowanych roślin owady wykształcą odporność
na toksynę Bt. Jest to tym ważniejsza kwestia, że może całkowicie
uniemożliwić w przyszłości stosowanie preparatów z Bt w przyjaznych
środowisku systemach rolnictwa.
Odporność na Bt zaobserwowano już w niektórych
populacjach owadów71, i Amerykańska Agencja Ochrony Środowiska (EPA) prognozuje,
że większość szkodników, które są zwalczane w uprawach, uodporni się na
Bt
w ciągu 3–5 lat72.
Odporność szkodników na naturalne insektycydy, takie
jak toksyny Bacillus thuringinensis (Bt) jest największym problemem
w rolnictwie ekologicznym. Rolnicy ekologiczni od dziesięcioleci używali
naturalnych preparatów zawierających toksyny Bt jako ważnego narzędzia
w walce ze szkodnikami. Na przykład w USA hodowcy ziemniaków stosowali
naturalny preparat zawierający Bt do zwalczania stonki ziemniaczanej. Na
niektórych terenach, gdzie rozszerzała się odporność stonki ziemniaczanej
na syntetyczne insektycydy opryski naturalną Bt uratowały przemysł
ziemniaczany73.
Stooswane w rolnictwie ekologicznym preparaty z toksyną
Bt
są
to naturalne kryształy toksyny zawarte w zarodnikach. Są one rozpylane
na roślinach uprawnych, ale są błyskawicznie unieczynniane przez słońce
i inne czynniki środowiskowe. Okres półtrwania kryształów wynosi około
2,7 dni i chociaż zarodniki mogą przetrwać w glebie przez dwa lata są one
unieczynniane po kilu dniach na liściach74. W przeciwieństwie, toksyna
Bt
z
genetycznie zmodyfikowanych roślin uprawnych jest przez cały czas produkowana
przez roślinę i żerujące na niej szkodniki są narażone na kontakt z nią
przez dłuższy czas.
W USA populacje polowe stonki ziemniaczanej są wciąż
wrażliwe na toksyny Bt, jednakże w doświadczeniach laboratoryjnych
wykryto stonkę odporną na toksyny Bt 75. Ten wybrany szczep stonki
mógłby przetrwać przez dwa pokolenia na transgenicznych roślinach z Bt76.
Ponadto rozwój odporności owada na jeden typ toksyny
Bt
często prowadzi do jego uodpornienia się na inne typy toksyn z Bt.
Na przykład owady, u których stwierdzono odporność na toksynę
Bt CryIA(c),
wykształciły także odporność na toksyny Bt CryIA(a), CryIA(b), CryIC
i CryIIA77.
Stosowanie herbicydów na rośliny odporne na herbicydy
"Zdolność oczyszczania pól z wszelkich chwastów
przez stosowanie silnych herbicydów, którymi mogą być opryskiwane odporne
na herbicydy genetycznie zmodyfikowane rośliny uprawne, zaowocuje obszarami
rolniczymi pozbawionymi dzikiego życia i spowoduje wymarcie milionów już
zdziesiątkowanych ptaków i roślin."
Graham Wynne
Przewodniczący Królewskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków
w Wielkiej Brytanii78
Dotychczas większość badań prowadzonych przez przemysł
biotechnologiczny ukierunkowana była na stworzenie odporności lub tolerancji
na herbicydy u roślin, które na te herbicydy są normalnie wrażliwe. Są
to nieselektywne herbicydy zabijające wszystkie rośliny zielne. Oznacza
to, iż po oprysku pola takim środkiem chemicznym wszystkie rośliny zginą
poza roślinami uprawnymi, które na ten herbicyd są odporne. W 1998 r. z
27,8 mln ha genetycznie zmodyfikowanych roślin uprawianych na całym świecie
– 71% było odpornych na herbicydy79.
Herbicydy same w sobie są znanymi zanieczyszczeniami
znajdowanymi w żywności, glebie i wodzie. Prace nad uzyskaniem i polepszaniem
roślin odpornych na herbicydy mają niejako w swoim założeniu stosowanie
herbicydów w rolnictwie. W Bułgarii rolnicy mogą kupić opakowanie "kompletu
siewnego" z Monsanto zawierające 5 paczek nasion kukurydzy odpornych na
Roundup i 30 litrów preparatu Roundup. W zeszłym roku badania nad stosowaniem
herbicydów w odpornych na nie roślinach wykazały, iż amerykańscy rolnicy
uprawiający soję RoudupReady używali 2 do 5 razy więcej herbicydów mierzonych
w funtach na akr niż zastosowano w uprawach niezmodyfikowanej soi w 1998
roku80. Badania prowadzone przez hodowców w Missouri wykazały, iż większość
– o ile nie wszystkie – pól, na których uprawiano soję RR były co najmniej
raz opryskiwane herbicydami81. Margaret Mellon z Unii Świadomych Naukowców
wierzy, ze wielu rolników będzie skłaniać się ku uprawom genetycznie zmodyfikowanych
roślin uprawnych z powodu braku nowych środków do walki z chwastami. Rolnicy
uprawiający kukurydzę lub soję w monokulturze mają poważne problemy z chwastami.
Wiele chwastów uodporniło się na herbicydy i wielokrotne opryski przestały
być skuteczne w walce z odrastającymi chwastami.
Rośliny odporne na herbicydy mogą być powodem zagrożeń
dla środowiska:
-
Rośliny odporne na herbicydy mogą same stać się chwastami.
-
Chwasty mogą ewoluować i stać się odporne na herbicydy, w
taki sam sposób jak "super szczury", które są odporne na środki gryzoniobójcze,
czy bakterie, które są odporne na antybiotyki.
-
Genetycznie zmodyfikowane rośliny mogą przenieść "obce" geny,
dające im cechę odporności na herbicydy, z pyłkiem na inne rośliny powodując
u nich odporność na herbicydy i konieczność wprowadzania coraz to nowych
środków chemicznych. To wywoła uzależnienie od stosowania zanieczyszczających
środowisko chemicznych środków ochrony roślin.
Reasumując – rozwiązanie problemu z chwastami nie leży w
inżynierii genetycznej, ale w powracaniu i ulepszaniu metod zrównoważonego
rolnictwa, takich jak płodozmian i uprawa na mniejszych polach.
8. Zagrożenia zdrowia
Stosowanie "równoważnej substytucji"82
Konsumenci w Europie Zachodniej po raz pierwszy dowiedzieli
się o genetycznie modyfikowanej żywności w 1996 r., kiedy zaczęto sprowadzać
uprawianą w USA odporną na herbicydy soję z Monsanto. Ponad 40% soi uprawianej
w USA jest eksportowane i mieszane z konwencjonalnymi nasionami. Amerykańskie
Stowarzyszenie Producentów Soi odmówiło oddzielania genetycznie zmodyfikowanej
soi uzasadniając, że jest ona "równoważnym substytutem" zwyczajnej soi83.
Pomysł "równoważnej substytucji" stał się przyczyną opracowania
międzynarodowych zasad bezpieczeństwa i rozpoczęcia badań żywności zawierającej
składniki genetycznie modyfikowane. Zgodnie z tym założeniem wybrane parametry
chemiczne porównuje się pomiędzy produktem modyfikowanym genetycznie i
inną odmianą w obrębie tego samego gatunku. Jeżeli wyniki są do siebie
łudząco podobne
i jeżeli zostanie wykazane, że genetyczne modyfikacje niedoprowadziły przypadkowo
do produkcji znanych toksyn i alergenów, genetycznie modyfikowany produkt
nie musi być rygorystycznie badany w założeniu, iż nie jest on bardziej
niebezpieczny niż jego niezmodyfikowany ekwiwalent.
Stosowanie "równoważnej substytucji" jako podstawy
oceny ryzyka jest bardzo niedoskonałe i nie można na niej polegać, jako
na kryterium przy ocenianiu bezpieczeństwa żywności. Opiera się ono na
ryzyku, jakie może wypływać ze znanych wskaĽników i ignoruje niezamierzone
efekty czynników jeszcze nie poznanych84.
I tak na przykład, genetycznie zmodyfikowana żywność może zawierać nieznane
nowe molekuły, które mogą być toksyczne lub powodować reakcje alergiczne.
Produkt może być nie tylko "równoważnym substytutem", może być nawet identyczny
z produkowanym tradycyjnie odpowiednikiem we wszystkich cechach, poza tą
jedną, problematyczną. Zaznaczyć też trzeba, że równoważna substytucja
stoi w sprzeczności z rygorystycznymi badaniami naukowymi, ponieważ nie
dopuszcza badania produktów zmodyfikowanych genetycznie przy założeniu,
że nie powodują one zmian, które są bardziej niebezpieczne niż tradycyjne
rolnictwo85.
Przykład tryptofanu86
Substancje wykorzystywane jako dodatki żywnościowe, takie
jak aminokwasy, są często produkowane w procesach fermentacji, w których
olbrzymie ilości bakterii są hodowane w kadziach. Następnie są ekstrahowane
z bakterii i oczyszczane. W ten sposób przez wiele lat był produkowany
aminokwas tryptofan. W latach 80–tych japońska firma Showa Denko K.K. zdecydowała
się wyorzystać inżynierię genetyczną, aby przyspieszyć i podnieść wydajność
produkcji tryptofanu. Genetycznie zmodyfikowano bakterie i w dużym stopniu
zmieniono metabolizm komórkowy, dzięki czemu uzyskanoznacznie
zwiększoną produkcję tryptofanu. Te genetycznie zmodyfikowane bakterie
zostały natychmiast wykorzystane do przemysłowej produkcji tryptofanu i
produkt znalazł się na rynku amerykańskim w roku 1988.
Showa Denko mogło sprzedawać tryptofan wyprodukowany
przez genetycznie zmodyfikowane bakterie bez testów bezpieczeństwa, ponieważ
przez lata sprzedawało ono tryptofan nie wywołujący żadnych skutków ubocznych
a produkowany przez niezmodyfikowane bakterie. Założono, że metoda produkcji
(czy przez naturalne czy genetycznie zmodyfikowane bakterie) nie miała
wpływu na jakość, czyli że produkt jest równoważny tryptofanowi, który
był sprzedawany przez wiele lat.
Produkt trafił na rynek i w przeciągu kilku miesięcy
spowodował śmierć 37 osób i wywołał trwałe zmiany u 1500 innych87.
Miesiące upłynęły zanim odkryto, że toksyczny efekt był wywołany trucizną
występującą w genetycznie zmodyfikowanej bakterii używanej przez Showa
Denko do produkcji tryptofanu. Chorobę powodowaną przez tę toksynę określa
się syndromem Eosinophilia myalgia lub EMS.
Wykazano póĽniej, że tryptofan produkowany przez genetycznie
modyfikowane bakterie zawierał jeden lub więcej toksycznych składników.
Najważniejszy z nich, zwany EBT został zidentyfikowany jako produkt dymeryzacji
tryptofanu. Stanowił on mniej niż 0,1% masy całkowitej produktu, co jednakże
wystarczało, aby powodować śmierć u ludzi. Ten składnik powstał prawdopodobnie,
kiedy koncentracja tryptofanu w bakterii osiągnęła tak wysoki poziom, że
molekuły tryptofanu zaczęły z sobą reagować. Tak więc okazuje się, że genetyczne
modyfikacje prowadzą do wzmożonej syntezy tryptofanu, co prowadzi do wzrostu
jego stężenia w komórkach. Wysokie zaś stężenia prowadziły do reagowania
tych składników ze sobą w wyniku czego powstawała zabójcza toksyna. Toksyna
ta, chemicznie bardzo zbliżona do tryptofanu, nie dawała się łatwo z niego
wyizolować, przez co dochodziło do skażenia trafiającego na rynek produktu,
w takim stopniu, że okazał się śmiertelny dla niektórych konsumentów.
Ten przykład pokazuje niebezpieczeństwo, że genetyczne
zmiany w organizmie mogą zmienić kierunek istniejących ścieżek metabolizmu
i spowodować wytwarzanie toksyn, które nie będą wykrywalne przy użyciu
standardowych metod określania bezpieczeństwa.
Geny znacznikowe odporności na antybiotyki
Większość z obecnie sprzedawanych genetycznie zmodyfikowanych
roślin uprawnych zawiera geny znacznikowe odporności na antybiotyki jako
dodatek do żądanej cechy jak odporność na szkodniki czy herbicydy.
W przypadku stosowania transgenicznej kukurydzy jako
żywności dla ludzi lub paszy dla zwierząt istnieje ryzyko przeniesienia
genu z rośliny na drobnoustroje chorobotwórcze, wskutek czego staną się
one odporne na działanie antybiotyków. Dane naukowe na ten temat są na
razie niekompletne, ponieważ rozpoczęto dopiero badania nad tym czy i w
jakich warunkach może się zdarzyć taki transfer genu. Materiał opublikowany
ostatnio w La Recherche 309 z maja 1998 r. dowodzi, iż istnieją wstępne
warunki dla zaistnienia takiego zjawiska. W artykule tym profesor Patrice
Courvalin z Francuskiego Instytutu Pasteur"a zwraca uwagę na prawdopodobieństwo,
ze odporność na antybiotyki przeniesie się z roślin do środowiska oraz
na możliwość takiego transferu w przewodzie pokarmowym. Uprawa roślin transgenicznych
na szeroką skalę – ostrzega raport – powiększy w znacznym stopniu już istniejące
problemy z odpornymi bakteriami.
Są wystarczające dowody naukowe, iż:
-
geny są relatywnie stabilne w jelitach,
-
bakterie mogą ogólnie przejmować geny z jelit ssaków,
-
poziomy transfer genów z genetycznie zmodyfikowanych organizmów
do bakterii obserwuje się w jelitach owadów (np. skoczogonków),
-
wiadomo, iż bakterie glebowe przejmują geny z gleby.
Przyjmując powyższe obecna wiedza naukowa mocno popiera założenie,
że geny odporności na antybiotyki mogą przenikać z bakterii do jelit zwierząt
i ludzi. Doświadczenie oparte na zwykłych praktykach rolniczych wykazuje,
że odporność na antybiotyki może się przenieść z patogenów zwierzęcych
na bakterie, które są niebezpieczne także dla ludzi.
Ryzyko związane z genami odporności na antybiotyki stosowanymi
w inżynierii genetycznej jest często trywializowane przez przemysł argumentem,
że większość bakterii w naszym środowisku jest już na antybiotyki odporna
i okazjonalne przenikanie genów z genetycznie zmodyfikowanych roślin do
patogenów jest statystycznie bez znaczenia.
Wyniki kilku z badań przeczą temu argumentowi. Novartis
często oświadcza, że około 40–60% bakterii jelitowych jest już odpornych
na Ampicylinę i pochodne antybiotyki. Ale nie podają żadnych naukowych
danych na potwierdzenie tych wyników. Analiza literatury naukowej pokazuje,
że częstotliwość pojawiania się odporności na antybiotyki jest w znacznym
stopniu zróżnicowana. W zależności od szczepu bakterii, a także w zależności
od kraju, w którym prowadzono badania, rezultaty są kompletnie różne. Procent
odpornych na antybiotyk drobnoustrojów w próbkach jednego ze szczepów bakterii
(Bacteroides fragilis) różnił się od 3 do 30%, w próbkach innej bakterii
(Shigella) 5,9 do 80,7%. Ogólne stwierdzenie podające wartości 40–70% jest
całkowicie bezpodstawne.
Należy także stwierdzić, że nie każdy człowiek jest nosicielem
odpornych na antybiotyki czy ampicylinę drobnoustrojów. Każda terapia antybiotykowa
bazuje na założeniu wrażliwości bakterii na wybrany antybiotyk. Antybiotyki
ampicylinopochodne są szeroko stosowane w leczeniu chorób ludzi i zwierząt.
Przykładowo w 1994 r. w USA przepisano 40 milionów kuracji ampicylinowych
(co daje średnią 1/6 populacji). Poza tym gen odporności znajdujący się
w transgenicznej kukurydzy daje odporność także na antybiotyki ampicylinę
i amoxy(pen)icilinę. Wprowadzenie do obiegu genów powodujących odporność
jest po prostu nieodpowiedzialne.
To jest niepotrzebna, przestarzała technologia.
Geny odporności na antybiotyki nie spełniają żadnej roli
w roślinach transgenicznych. Takie geny odporności są używane jako znaczniki
(markery) w laboratoriach inżynierii genetycznej aby odróżnić komórki,
które udało się zmodyfikować genetycznie od tych, w których się to nie
powiodło. Jeżeli po przeniesieniu genu potraktujemy komórki antybiotykiem
przeżyją tylko te, które mają gen odporności na antybiotyki i tym samym
pozostaną tylko te, które zawierają także inne, będące celem transferu,
geny – na przykład odporności na szkodniki czy herbicydy. Aktualnie można
używać już innych znaczników. Jest także możliwość usunięcia genów odporności
na antybiotyki po modyfikacji.
Ponieważ są one niepotrzebne i niebezpieczne, wiele Europejskich
organów kontrolnych sprzeciwia się stosowaniu znaczników odporności na
antybiotyki. Niemiecka komisja doradcza (ZKBS) zaleca zaprzestanie stosowania
genów odporności na antybiotyki jako ważne z klinicznego punktu widzenia.
Francuski Komitet Zapobiegania i Ostrożności zaleca wydanie zakazu dla
wszystkich organizmów transgenicznych zawierających geny odporności na
antybiotyki. Amerykański Komitet Doradczy Bezpieczeństwa Biologicznego
orzekł, iż nie można lekceważyć odporności na antybiotyki. Norwegia zakazuje
uprawy wszystkich transgenicznych roślin z odpornością na antybiotyki.
Rząd Francuski nie wyda żadnego zezwolenia dla takich roślin (poza już
zatwierdzoną kukurydzą z Novartis). Kilka krajów Unii Europejskiej, jak
chociażby Wielka Brytania, ogłosiły sprzeciw wobec wprowadzenia na rynek
europejski kukurydzy z Novartis.
9. Konsekwencje społeczno–ekonomiczne
W dalszej perspektywie upowszechnienie upraw roślin zmodyfikowanych
genetycznie mogłoby mieć poważne konsekwencje społeczno–ekonomiczne. Na
przykład kontrolowanie całego krajowego rynku nasion przez kilka zachodnich
korporacji wpłynęłoby na narodowe bezpieczeństwo żywnościowe. Całe łańcuchy
żywnościowe mogłyby się znaleĽć pod kontrolą monopolistów – od dostawców
rolniczych środków produkcji (nasion, nawozów, środków chemicznych, maszyn
itd.) poprzez wzrost roślin, aż po ich zbiory i całe przetwórstwo. Producenci
byliby zmuszeni do coraz większego zużycia specyficznych środków chemicznych,
które konieczne są do uprawy genetycznie zmodyfikowanych roślin i w efekcie
zniszczeni przez międzynarodowe korporacje, podnoszące ciągle ceny środków
produkcji i kupujące produkty rolne po cenach coraz niższych.
Producenci mogą zostać zmuszeni do walki pomiędzy sobą,
kiedy potężne, zintegrowane firmy zaczną manipulować rynkiem. W końcu produkcja
przekształci się z małych gospodarstw do wielkich posiadłości a z wielkich
posiadłości do bioreaktorów, czemu towarzyszyć będzie utrata miejsc pracy.
Obawy o rynek
Do niedawna nie było żadnych międzynarodowych umów wymagających
segregacji roślin wolnych od genetycznych modyfikacji od roślin genetycznie
zmodyfikowanych i znakowania całej masy towarów na obecność GMO. Sytuację
tę zmieni porozumienie w Protokole Bezpieczeństwa Biologicznego zawartym
w Konwencji o Różnorodności Biologicznej wydane w styczniu 2000 r.
Protokół Bezpieczeństwa Biologicznego podpisany przez
130 krajów, w tym Polskę, daje po raz pierwszy prawo do ograniczenia importu
genetycznie zmodyfikowanych roślin uprawnych bez naruszania międzynarodowych
traktatów handlowych. Dotychczas to nie politycy, ale rynek Unii – sprzedawcy
żywności – jak supermarkety, przetwórcy – jak Nestle i Unilever – odpowiedzieli
na obawy konsumentów przed spożywaniem genetycznie zmodyfikowanej żywności
i szukali Ľródła produktów wolnych od modyfikacji genetycznych. Jak na
razie Unia Europejska i jej Kraje Członkowskie nie były w stanie zablokować
transportów genetycznie zmodyfikowanych roślin uprawnych i żywności obawiając
się stworzenia barier dla wolnego handlu.
Dzięki określeniu "priorytet ostrożności" (precautionary
principle) Protokół
Bezpieczeństwa Biologicznego mógł ustanowić platformę dla krajów Unii Europejskiej,
aby mogły zamknąć swoje rynki na genetycznie zmodyfikowane rośliny uprawne,
nie mając rozstrzygających dowodów naukowych stwierdzających ich szkodliwość.
Aż do momentu, kiedy Protokół zacznie funkcjonować w rzeczywistości, co
może trwać kilka lat, dostawy towarów, które mogą zawierać GMO, muszą być
etykietowane "może zawierać" genetycznie zmodyfikowane organizmy.
Wydaje się prawdopodobne, że w międzyczasie rynek
Unii będzie nadal odrzucał genetycznie zmodyfikowane rośliny uprawne oraz
żywność je zawierającą i szukał Ľródeł niezmodyfikowanych produktów w Brazylii
i w Zachodniej Europie. W rzeczywistości, skoro wprowadzenie na rynek UE
wielu genetycznie zmodyfikowanych roślin uprawnych nadal wymaga zezwolenia,
Unia Europejska ma ważkie powody, żeby zabronić importu tych produktów.
Większość upraw genetycznie zmodyfikowanych roślin
uprawnych znajduje się w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Chile i Argentynie.
Jednakże Przewodniczący Amerykańskiego Stowarzyszenia Producentów Nasion
przewiduje, opierając się na rozmowach z rolnikami i sprzedawcami nasion,
że zasiewy genetycznie zmodyfikowanych roślin mogą się zmniejszyć o 25%
w 2000 roku.88 Rolnicy obawiają
się, że rynki zbytu w Europie i Azji odrzucą genetycznie zmodyfikowaną
żywność, co obniży ceny i popyt na amerykańskie produkty rolne. Odczuwają
także naciski ze strony grup amerykańskich konsumentów i ekologów domagających
się znakowania żywności zawierającej GMO89.
W tym samym czasie toczy się w Unii Europejskiej publiczna
debata nad stosowaniem zawierających genetycznie zmodyfikowane organizmy
pasz w żywieniu zwierząt mięsnych. Rzeczywiście, w 1999 r. kilka brytyjskich
supermarketów, takich jak Iceland i Tesco ogłosiło, że zamierzają wyeliminować
używanie genetycznie zmodyfikowanych składników w paszach dla zwierząt90.
Jest to zła wiadomość dla polskich rolników żywiących swoje zwierzęta genetycznie
zmodyfikowanymi roślinami, takimi jak kukurydza.
Nie egzekwowanie przez polską administrację wchodzącego
w życie rozporządzenia dotyczącego GMO, może mieć poważne ekonomiczne reperkusje
nie tylko dla polskich rolników, ale także dla producentów pasz, przemysłu
mięsnego, producentów i handlowców zajmujących się przemysłem krochmalniczym
i żywnościowym.
Jeżeli Polska nadal chce iść drogą genetycznie zmodyfikowanej
żywności a równocześnie chce sprostać wymaganiom rynków Unii Europejskiej,
zapewniając żywność i rośliny wolne od genetycznych modyfikacji, musi zagwarantować
segregację roślin uprawnych po zbiorach i podczas przechowywania, aby uniknąć
przemieszania się genetycznie zmodyfikowanego i nie–zmodyfikowanego materiału.
Jak podkreślono wyżej, nawet uprawy na małych poletkach doświadczalnych
mogą zanieczyścić plony na sąsiadujących polach. Segregacja będzie musiała
być wprowadzona i kontrolowana przez instytucję, która będzie miała wystarczające
zaufanie ze strony kupujących wolną od modyfikacji genetycznych żywność,
szczególnie w przypadku, gdy produkt będzie przeznaczony na eksport. Jakiekolwiek
podejrzenie zanieczyszczenia może spowodować skontrolowanie całej partii
wysyłanego towaru na obecność genetycznie zmodyfikowanego produktu. Konieczność
segregacji produktów zawierających i nie zawierających GMO będzie wymagała
dodatkowych inwestycji w gospodarstwa i elewatory zbożowe, jak i w akredytowane
laboratoria będące w stanie wykrywać zanieczyszczenie GMO używając testu
PCR.
Polska ma jeszcze możliwość wyboru. Rząd powinien przejąć
kontrolę nad sytuacją i ogłosić natychmiastowe moratorium na jakiekolwiek
wprowadzanie GMO do środowiska. Wygląda to na drastyczny krok, ale wydaje
się być jedyną możliwością dla Polski. Alternatywnym czarnym scenariuszem
jest sytuacja, w której, w wyniku braku odpowiedniej segregacji i mierników
kontroli oraz systemu badania i znakowania produktów, Polskie produkty
żywnościowe mogą być zakazane na rynku UE i także możliwe, że na rynku
krajowym, ze względu na dostosowanie prawa polskiego do przepisów unijnych.
Doprowadziłoby to do zacofania ekonomicznego przez utratę rynków europejskich,
bankructwo rolników i trudności w sprostaniu wymaganiom integracji z Unią
Europejską.
Aneks 1
ROZPORZĄDZENIE
MINISTRA OCHRONY ŚRODOWISKA, ZASOBÓW NATURALNYCH I
LEŚNICTWA
z dnia 8 października 1999r.
w sprawie organizmów genetycznie zmodyfikowanych.
(Dz.U.99.86.962 z dnia 22 paĽdziernika 1999 r.)
Na podstawie art. 37a ust. 8 ustawy z dnia 31 stycznia 1980
r. o ochronie i kształtowaniu środowiska (Dz. U. z 1994 r. Nr 49, poz.
196, z 1995 r. Nr 90, poz. 446, z 1996 r. Nr 106, poz. 496 i Nr 132, poz.
622, z 1997 r. Nr 46, poz. 296, Nr 96, poz. 592, Nr 121, poz. 770 i Nr
133, poz. 885 oraz z 1998 r. Nr 106, poz. 668) zarządza się, co następuje:
§ 1. Rozporządzenie określa:
1) wymagania, jakim powinny odpowiadać wnioski o wydanie
zezwoleń na zamierzone uwolnienie genetycznie zmodyfikowanych organizmów
do środowiska w celach eksperymentalnych lub wprowadzenie do obrotu produktu
zawierającego organizmy genetycznie zmodyfikowane lub składającego się
z takich organizmów albo ich części,
2) wymagania, jakim powinna odpowiadać ocena zagrożenia
dla środowiska i zdrowia ludzi załączona do wniosku o wydanie zezwolenia
na zamierzone uwolnienie genetycznie zmodyfikowanych organizmów do środowiska
w celach eksperymentalnych lub wprowadzenie do obrotu produktu zawierającego
organizmy genetycznie zmodyfikowane lub składającego się z takich organizmów
albo ich części oraz zakres badań i analiz niezbędnychdo jej sporządzenia,
3) wymagania, jakim powinny odpowiadać oznakowanie i
opakowanie produktu wprowadzonego do obrotu zawierającego organizmy genetycznie
zmodyfikowane lub składającego się z takich organizmów albo ich części.
§ 2. 1. Wniosek o wydanie zezwolenia na zamierzone uwolnienie
organizmów genetycznie zmodyfikowanych do środowiska w celach eksperymentalnych,
zwane dalej "zamierzonym uwolnieniem", powinien zawierać:
1) informacje o wnioskodawcy i osobach odpowiedzialnych
za przygotowanie oraz przeprowadzenie zamierzonego uwolnienia;
2) informacje o organizmie genetycznie zmodyfikowanym:
a) charakterystykę dawcy, biorcy, organizmu rodzicielskiego,
b) charakterystykę wektora,
c) charakterystykę organizmu genetycznie zmodyfikowanego;
3) informacje o:
a) zamierzonym uwolnieniu,
b) warunkach środowiska, do którego nastąpi zamierzone
uwolnienie,
c) celu zamierzonego uwolnienia;
4) informacje o oddziaływaniach pomiędzy organizmem genetycznie
zmodyfikowanym a środowiskiem:
a) charakterystykę oddziaływań środowiska na przeżycie,
rozmnażanie i rozpowszechnianie organizmu genetycznie zmodyfikowanego,
b) oddziaływanie ze środowiskiem,
c) potencjalny wpływ organizmu genetycznie zmodyfikowanego
na środowisko;
5) informacje o monitorowaniu i kontroli zamierzonego
uwolnienia oraz planach reagowania na zagrożenie:
a) informacje o technice monitorowania,
b) kontrolę zamierzonego uwolnienia do środowiska,
c) plany reagowania na zagrożenie;
6) informacje o poprzednich uwolnieniach do środowiska:
a) datę i miejsce,
b) cel,
c) cel monitorowania i jego przebieg,
d) skutki dla zdrowia ludzi oraz dla środowiska, e) wnioski;
7) inne informacje dotyczące zamierzonego uwolnienia.
2. Szczegółowy zakres informacji, o których mowa w ust.
1, zawiera załącznik nr 1 do rozporządzenia.
§ 3. 1. Wniosek o wydanie zezwolenia na wprowadzenie
do obrotu produktu zawierającego organizmy genetycznie zmodyfikowane lub
składającego się z takich organizmów albo ich części, zwanego dalej "produktem",
powinien zawierać:
1) informacje o wnioskodawcy;
2) informacje o produkcie:
a) ogólny opis,
b) instrukcje lub zalecenia dotyczące przechowywania
i użytkowania,
c) planowane opakowanie,
d) planowane oznakowanie,
e) postępowanie w przypadku niewłaściwego użycia;
3) informacje o organizmie genetycznie zmodyfikowanym
zawartym w produkcie:
a) charakterystykę organizmu genetycznie zmodyfikowanego,
b) charakterystykę biorców lub organizmów rodzicielskich,
z których otrzymano organizm genetycznie zmodyfikowany;
4) informacje o:
a) metodach używanych do modyfikacji genetycznej,
b) właściwościach wektora,
c) insercie,
d) organizmie, z którego insert jest pozyskany;
5) informacje o oddziaływaniach pomiędzy organizmem genetycznie
zmodyfikowanym a środowiskiem oraz wpływie tego organizmu na zdrowie ludzi:
a) charakterystykę oddziaływań środowiska na przeżycie,
rozmnażanie i rozprzestrzenianie organizmu genetycznie zmodyfikowanego,
b) wpływ organizmu genetycznie zmodyfikowanego na środowisko,
c) wpływ organizmu genetycznie zmodyfikowanego na zdrowie
ludzi;
6) informacje o monitorowaniu i kontroli produktu wprowadzanego
do obrotu oraz planach reagowania na zagrożenie;
7) informację o poprzednich wprowadzeniach produktu do
obrotu, która powinna podawać:
a) datę i miejsce,
b) cel,
c) cel monitorowania poprzedniego wprowadzenia i jego
przebieg,
d) skutki dla zdrowia ludzi oraz dla środowiska,
e) wnioski;
8) inne informacje dotyczące wprowadzenia produktu do
obrotu.
2. Szczegółowy zakres informacji, o których mowa w ust.
1, zawiera załącznik nr 2 do rozporządzenia.
§ 4. 1. Ocena zagrożenia dla środowiska i zdrowia ludzi
załączona do wniosku o wydanie zezwolenia na zamierzone uwolnienie genetycznie
zmodyfikowanych organizmów do środowiska w celach eksperymentalnych powinna
zawierać opis zamierzonego uwolnienia, z zastrzeżeniem § 6.
2. Opis zamierzonego uwolnienia, o którym mowa w ust.
1, powinien uwzględniać w szczególności:
1) warunki środowiska, do którego nastąpi zamierzone
uwolnienie,
2) miejsce zamierzonego uwolnienia,
3) metody kontroli zamierzonego uwolnienia,
4) postępowanie z odpadami,
5) plan działania w razie zagrożenia dla środowiska lub
zdrowia ludzi,
6) informacje o poprzednich uwolnieniach tego organizmu.
§ 5. 1. Ocena zagrożenia dla środowiska i zdrowia ludzi
zatączona do wniosku o wydanie zezwolenia na wprowadzenie do obrotu produktu
powinna zawierać informację o wprowadzeniu do obrotu tego produktu, z zastrzeżeniem
§ 6.
2. Informacja, o której mowa w ust. 1, powinna w szczególności
opisywać:
1).rodzaj produktu,
2) miejsce wprowadzenia,
3) metody kontroli,
4) wymagania co do sposobu przechowywania i użytkowania
produktu,
5) sposoby postępowania w przypadku użycia niezgodnego
z przeznaczeniem,
6) sposób postępowania z odpadami,
7) plan działania w razie zagrożenia dla środowiska lub
zdrowia ludzi,
8) poprzednie wprowadzenia produktu do obrotu.
§ 6. Oceny zagrożenia dla zdrowia ludzi i dla środowiska,
o których mowa w § 4 ust. 1 i § 5 ust. 1, powinny uwzględniać:
1 ) opis oddziaływań pomiędzy organizmem genetycznie
zmodyfikowanym a środowiskiem, a w szczególności:
a) czynniki wpływające na przeżywalność, rozmnażanie,
rozprzestrzenianie się organizmu genetycznie zmodyfikowanego w środowisku,
b) zdolność przenoszenia materiału genetycznego z organizmu
genetycznie zmodyfikowanego do organizmów występujących w ekosystemie oraz
z organizmów występujących w ekosystemie do organizmu genetycznie zmodyfikowanego,
c) prawdopodobieństwo ujawnienia się niepożądanych cech
w organizmie genetycznie zmodyfikowanym,
d) sposoby rozprzestrzeniania się,
e) opis ekosystemów, do których organizm genetycznie
zmodyfikowany mógłby być przeniesiony,
f) niebezpieczeństwo nadmiernego wzrostu populacji organizmu
genetycznie zmodyfikowanego w środowisku,
g) konkurencyjność organizmu genetycznie zmodyfikowanego
w stosunku do niezmodyfikowanych biorców lub organizmów rodzicielskich,
h) określenie i opis organizmów docelowych,
i) przewidywany mechanizm i przewidywane efekty oddziaływania
między organizmem genetycznie zmodyfikowanym a organizmem docelowym,
j) prawdopodobieństwo zmian w oddziaływaniach biologicznych
pomiędzy organizmem genetycznie zmodyfikowanym a organizmem docelowym,
k) określenie i opis organizmów innych niż docelowe,
na które może mieć wpływ organizm genetycznie zmodyfikowany,
l) znane lub przewidywane wpływy organizmu genetycznie
zmodyfikowanego na inne niż docelowe organizmy w środowisku,
m) możliwość wpływu na środowisko oddziaływań pomiędzy
organizmem genetycznie zmodyfikowanym a organizmem innym niż docelowy,
n) możliwe pozytywne i negatywne cechy, które mogą ujawniać
się na skutek przeniesienia genów z organizmu genetycznie zmodyfikowanego
do innych gatunków,
o) znany lub przewidywany udział organizmu genetycznie
zmodyfikowanego w procesach biogeochemicznych,
p) inne możliwe oddziaływania na środowisko;
2) przewidywane oddziaływanie na zdrowie ludzi organizmu
genetycznie zmodyfikowanego, a w szczególności:
a) działania toksyczne lub alergiczne organizmu genetycznie
zmodyfikowanego tub jego produktów metabolicznych,
b) porównanie organizmu genetycznie zmodyfikowanego z
dawcą, biorcą lub organizmem rodzicielskim, w odniesieniu do patogenności,
c) zdolność do kolonizacji,
d) schorzenia i mechanizmy patogenności, włączając inwazyjność
i złośliwość choroby,
e) zakaĽność,
f) dawkę infekcyjną,
g) możliwości zmian gospodarza,
h) możliwości przeżycia poza organizmem gospodarza,
i) obecność wektorów,
j) stabilność biologiczną,
k) rodzaje odporności na antybiotyki oraz możliwość leczenia.
§ 7. 1. Oceny, o których mowa w § 4 ust. 1 i ust. 1,
sporządzane są na podstawie badań i analiz.
2. Badania i analizy, o których mowa w ust. 1, powinny
być wykonywane w zakresie umożliwiającym opis oddziaływań organizmu genetycznie
zmodyfikowanego na środowisko oraz opis przewidywanego oddziaływania tego
organizmu na zdrowie ludzi, a w szczególności:
1) biorców, dawców lub organizmów rodzicielskich, z których
otrzymano organizm genetycznie zmodyfikowany,
2) metod używanych do modyfikacji genetycznej, właściwości
wektora, insertu,
3) organizmu genetycznie zmodyfikowanego i jego charakterystyki
uzyskanej w kontrolowanych warunkach wzrostu i rozwoju,
4) poprzednich uwolnień organizmu genetycznie zmodyfikowanego
do środowiska lub poprzednich wprowadzeń produktu do obrotu.
§ 8. Opakowanie produktu powinno uniemożliwiać uwolnienie
produktu do środowiska podczas transportu, przechowywania i użytkowania.
§ 9. 1. Na opakowaniu produktu składającego się z organizmów
genetycznie zmodyfikowanych albo ich części powinien być umieszczony, w
kolorze kontrastowym do koloru opakowania, napis "produkt genetycznie zmodyfikowany",
z zastrzeżeniem ust. 3.
2. Na opakowaniu produktu, którego niektóre składniki
stanowią organizmy genetycznie zmodyfikowane albo ich części, obok nazwy
składnika należy umieścić, w kolorze kontrastowym do koloru opakowania,
napis "genetycznie zmodyfikowany" lub zaznaczyć gwiazdką (*) i wspólny
odnośnik umieścić pod wyszczególnieniem składników, z zastrzeżeniem ust.
3.
3. Opakowanie produktu znakuje się umieszczając informację
o:
1) przeznaczeniu produktu, dacie i numerze zezwolenia
na wprowadzenie do obrotu,
2) warunkach geograficzno-przyrodniczych, w jakich produkt
może być użytkowany, jeżeli produkt tego wymaga,
3) sposobach postępowania w przypadku niezamierzonego
uwolnienia lub niewłaściwego użycia.
§ 10. Rozporządzenie wchodzi w życie po upływie 14 dni
od dnia ogłoszenia, z wyjątkiem § 9, który wchodzi w życie po upływie 6
miesięcy od dnia ogłoszenia.
Minister Ochrony Środowiska,
Zasobów Naturalnych i Leśnictwa: J. Szyszko
Aneks 2.
Proponowany przez Greenpeace system znakowania
Poniższy tekst jest wyciągiem z oficjalnego stanowiska
Greenpeace na temat znakowania żywności w Unii Europejskiej*. System oparty
jest na założeniu badania produktu w trakcie przetwarzania, co nie jest
uzależnione od analiz produktu gotowego, czyli jest to certyfikacja całego
procesu produkcji.Wszystkie produkty, które zostały wyprodukowane, przetworzone,
uprawiane lub hodowane w poniżej wymienionych warunkach, muszą być znakowane
za pomocą jasnej i wyraĽnie widocznej etykiety informującej konsumentów
o procesie produkcji, aby umożliwić im świadomy wybór pomiędzy genetycznie
zmodyfikowanymi a konwencjonalnymi produktami. W systemie znakowania należy
wziąć pod uwagę cały cykl produkcyjny oraz wszelkie komponenty produktu
końcowego. Wszelkie składniki i komponenty muszą znaleĽć się na liście
składników. Techniczne możliwości wykrycia GMO nie mogą być kryterium znakowania.
Dodatkowo na etykiecie musi być informacja, czy produkt zawiera roślinne,
zwierzęce czy pochodzące z mikroorganizmów białka, o których wiadomo, że
mogą powodować alergie.A)
Oznakowanie "Genetycznie zmodyfikowane"Produkty spożywcze muszą być
oznakowane etykietą "Genetycznie zmodyfikowane", jeżeli jeden lub więcej
z niżej wymienionych warunków znajduje zastosowanie zarówno do końcowego
produktu, jak i jednego lub więcej jego składników. Dotyczy ono:1.Produktów
spożywczych i/lub ich komponentów, które zawierają lub składają się z genetycznie
zmodyfikowanych organizmów (zgodnie z definicją zawartą w dyrektywie UE
90/220/EEC). To rozporządzenie stosuje się tak do produktów końcowych jak
i ich składników, bez znaczenia czy modyfikacja genetyczna mogłaby być
wykryta przez obecnie dostępne metody badawcze czy też nie.2.Produktów
spożywczych i/lub ich komponentów, które są wytworzone lub uzyskane z genetycznie
zmodyfikowanych organizmów. To rozporządzenie stosuje się zarówno do produktów
końcowych, jak i ich składników, bez znaczenia czy modyfikacja genetyczna
mogłaby być wykryta przez obecnie dostępne metody badawcze czy też nie.3.Produktów
spożywczych, jeżeli dodatki do nich zostały wytworzone lub uzyskane z genetycznie
zmodyfikowanych roślin lub zwierząt.
4.Produktów spożywczych pochodzących lub uzyskanych ze
zwierząt hodowanych i żywionych przy zastosowaniu genetycznie zmodyfikowanych
pasz.5.Pasz, które muszą być znakowane jako genetycznie zmodyfikowane jeżeli
one lub ich komponenty składają się lub zawierają genetycznie zmodyfikowane
organizmy lub ich części; lub gdy pasze lub ich zasadnicze komponenty są
wytworzone lub uzyskane z genetycznie zmodyfikowanych organizmów.6.Zwierząt,
które są genetycznie zmodyfikowane i sprzedawane jako żywność lub pasza
(np. mączka rybna).B)
Oznakowanie "Wyprodukowano przy zastosowaniu inżynierii genetycznej"
Produkty spożywcze muszą być znakowanej jako "Wyprodukowane
przy zastosowaniu inżynierii genetycznej" (bez etykiety; w formie pisemnej
w liście składników), jeżeli jeden lub więcej z niżej wymienionych warunków
znajduje zastosowanie zarówno do produktu końcowego, jak i jednego lub
wielu jego składników. Dotyczy ono:1.Produktów spożywczych, wytworzonych
w procesie produkcji, w którym stosuje się genetycznie zmodyfikowane organizmy
lub ich wyciągi.2.Produktów spożywczych, które zawierają lub są wyprodukowane
przy zastosowaniu dodatków (witamin, enzymów, substancji zapachowych) wytworzonych
lub uzyskanych z genetycznie zmodyfikowanych organizmów.
*Pełen tekst patrz www.greenpeace.org
ALFABETYCZNY
SPIS ZAWARTOŚCI
STRON INTERNETOWYCH DOMENY HALAT.PL
DOTYCZˇCYCH OCHRONY ZDROWIA
|