ochrona zdrowia - popularyzacja praw - kształtowanie opinii i ocen - ostrzeganie konsumentów - ruch ochrony zdrowia - pomoc konsumentom - integracja zwolenników - prowadzenie badań - obrona konsumentów - szeroka współpraca - kampanie informacyjne - opiniowanie przepisów - wnioski i postulaty do władz

 
 
 Stowarzyszenie Ochrony Zdrowia Konsumentów  Association for Protection of Consumers Health STOWARZYSZENIE
  OCHRONY
     ZDROWIA
       KONSUMENTÓW

Niezarobkowa organizacja pozarządowa, którą założył i prowadzi
dr Zbigniew Hałat, lekarz specjalista epidemiolog
nota biograficzna
 

regulamin stowarzyszenia i sprawy organizacyjne



Naszą misją
jest egzekwowanie najważniejszego prawa konsumenta,
jakim jest
OCHRONA
ZDROWIA KONSUMENTA
zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem



BEZPIECZEŃSTWO ŻYWNOŚCI ZAGROŻONE KTOŚ ZARABIA NA ZAGROŻENIU ZDROWIA KONSUMENTÓW KTO ZAPŁACI ZA LECZENIE I POGRZEB? STOWARZYSZENIE OCHRONY ZDROWIA KONSUMENTÓW OD LIPCA 1997*1997 - 2012 * JUŻ 15 LAT DLA PAŃSTWA ZDROWIA
BEZPIECZEŃSTWO ŻYWNOŚCI ZAGROŻONE
KTOŚ ZARABIA NA ZAGROŻENIU ZDROWIA KONSUMENTÓW
KTO ZAPŁACI ZA LECZENIE I POGRZEB?
STOWARZYSZENIE OCHRONY ZDROWIA KONSUMENTÓW
OD LIPCA 1997*1997 - 2012 * JUŻ 15 LAT DLA PAŃSTWA ZDROWIA


Felieton 1. czerwca 2012

Pieczone prosię w akcie pierwszym wkracza na scenę gastronomii witane podziwem restauracyjnych gości, których stać na to, aby zasiąść do kolacji przy stole pełnym wykwintnych potraw. W akcie końcowym pozostałości prosięcia podlegają zmieleniu i trafiają na lunch pod nazwą dowolną, acz zgodną z profilem lokalu. W tawernie greckiej może to być na przykład musaka. Niestety, na domową zasadę 'w dobrej kuchni nic się nie marnuje' nie ma miejsca w uczciwej gastronomii, nawet w przypadku potraw świeżych. Nie ma też mowy o krzyżowaniu się dróg potraw do i ze stołu konsumenta, ani o podawaniu produktów organoleptycznie zmienionych. Jednak przy obecnych niebotycznych cenach żywności, gdy charakterystyczny dla rozkładającego się mięsa „gazik” nie daje się zamaskować przyprawami, resztki wspomnianego na wstępie prosiaka mogą skończyć w przydrożnej budzie lub w jakimś ulicznym kiosku z orientalną kuchnią, niemal tak sprawnie przetwarzającą surowce niejadalne w smakowite dania, jak ponadnarodowy koncern przemysłu spożywczego. Od czasu wprowadzenia zakazu przekazywania odpadów kuchennych (zlewek) na potrzeby zwierząt hodowlanych surowca jest w bród. Człowiek nie świnia, zje wszystko.
Zje i może się pochorować a nawet umrzeć w wyniku zatrucia czy zakażenia pokarmowego. Rozdział higieny żywności i żywienia w historii nadzoru sanitarnego w Polsce zawiera opisy wielu sensacyjnych wydarzeń, wśród których dotychczas na czołowe miejsce w rankingu żałosnej śmieszności wybijało się żądanie podpisywania deklaracji o zrzeczeniu się roszczeń w stosunku do właściciela restauracji, w której konsument zamówił tatara z surowym żółtkiem. Działo się to w czasie niekontrolowanej epizoocji salmoneloz na kurzych fermach i następującej po niej fali zachorowań u ludzi. Ręka rynku - mimo że z nazwy niewidzialna - skutecznie zakrywała oczy inspektorom i nie pozwalała naruszyć interesów partii rządzącej gospodarką żywnościową w Polsce, toteż konsument tylko na własną odpowiedzialność mógł w zjeść w stołecznej restauracji surowe jajeczko mocno obciążone podejrzeniem o zakażenie pałeczkami Salmonella.
Na dwa tygodnie przed spędzającą zasłużony sen z powiek władzy mega imprezą pod nazwą EURO 2012, na którą według rządu Polska jest świetnie przygotowana, pojawiło się zbiorowe ognisko epidemiczne, wyśledzone przez Gazetę Polską Codzienną i w ciekawym sojuszu nagłośnione i przeanalizowane na wylot na portalu Tomasza Lisa tymi oto słowami na wstępie: „Wedle relacji dziennika, Mirosław Drzewiecki, Grzegorz Schetyna, członek zarządu Polsatu mecenas Józef Birka oraz szef Polsatu Sport Marian Kmita spotkali się w jednej z warszawskich restauracji, na Saskiej Kępie”. Zainteresowanych całością obydwu artykułów odsyłam do odpowiednich stron internetowych, które naprawdę warto przeczytać, sam zajmę się apektami santarno-epidemiologicznymi tego sławnego wydarzenia ze styku polityki, mediów i bezpieczeństwa konsumenta.
Wśród 6 komentarzy na stronie pana Lisa pan Andrzeja Kepa apeluje: „jak nie podacie nazwy knajpy-trucicielki, to wszystkie restauracje na Saskiej Kępie będą miały przechlapane”, a pan Dariusz Królikowski zachęca: „może wreszcie wezmą się za ten san-epid. Czepiają się koszy na śmieci, a jak dostanie w łapę to nie wiedzą, gdzie znajduje się knajpa, którą kontrolował.”
To wypisz wymaluj odpowiednik wielokrotnie ponawianych ze strony polskiej opinii publicznej i ministra rolnictwa Republiki Czeskiej żądań ujawnienia nazw tych przedsiębiorców, którzy do solenia swoich specjałów używali odpadów z fabryki chlorku winylu ANWIL. Tym żądaniom władza dała stanowczy odpór, choć zagrożenie dotyczyło i dotyczy nadal milionów konsumentów a nie czterech prominentów.
W ich przypadku, z artykułów „Tajne spotkanie ze Schetyną na koszt Polsatu” oraz „Grzegorz Schetyna zatruł się, jedząc w knajpie. Sprawdzamy, jak się uchronić przed podobnym losem” jasno wynika, że owa knajpa to należąca do państwa Agnieszki i Marcina Kręglickich grecka tawerna SANTORINI przy Egipskiej 7 w Warszawie, wprawdzie nie na Saskiej Kępie a na terenie Osiedla im. Mikołaja Kopernika przemianowanego na Osiedle „Ateńska”, być może proroczo w związku z rozlewającym się po Europie powstałym z winy lichwiarzy greckim kryzysem. Na stronie internetowej SANTORINI widnieje ogłoszenie „W dniach 26.05.2012r. – 1.06.2012r. Restauracja Santorini będzie nieczynna z powodu remontu. Za wszelkie utrudnienia przepraszamy. Zapraszamy do naszych pozostałych restauracji.” Do zatrucia zbiorowego doszło tam 24. maja, rano dnia następnego G. Schetyna musiał ratować się kroplówką w szpitalu, którego lekarze powiadomili san-epid. Tygodniowy remont może świadczyć o wydaniu decyzji spełnienia wymagań sanitarno-technicznych, znacznie bardziej poważnych niż łatwe do usunięcia naruszenia prawa sanitarnego w zakresie porządku i czystości. Trudno uwierzyć, żeby wcześniejsze kontrole nie wykazywały potrzeby remontu restauracji, który rozpoczął się na drugi dzień po ujawnieniu zatrucia VIP-ów Platformy Obywatelskiej i goszczących ich VIP-ów POLSATU.
Portal pana Lisa namawia konsumentów do zliczania karaluchów i much w restauracjach, bo jeśli jest „zbyt dużo much, to można być prawie pewnym, że gdzieś leży zgniłe jedzenie lub jest po prostu brudno”. Pan Jan Bondar, rzecznik Głównego Inspektoratu Sanitarnego zamiast poinformować o zabraniu się przez san-epid do roboty u progu masowego napływu klientów zakładów żywienia zbiorowego, umywa ręce, głosząc wiekopomną tezę pod hasłem 'im drożej, tym gorzej': Oto ta teza:„Jeśli lokal nie wygląda zbyt estetycznie i efektownie, ale siedzi w nim wielu klientów, to śmiało można założyć, że podawane tam jedzenie będzie świeże i dobre. Tak działają, na przykład, bary mleczne, które wystrojem nie muszą zachęcać, ale z powodu dużej rotacji klientów posiadają świeże produkty - w przeciwieństwie do drogich i eleganckich restauracji świecących pustkami. W takich "ekskluzywnych" miejscach właścicielom zdarza się oszczędzać na produktach. Trzymają rzeczy do granicy świeżości i potem podają to klientom i dalej informuje, że „w lecie "granica świeżości" znacznie się skraca, na co restauratorom zdarza się przymykać oko. Na szczęście, takie jedzenie często można poznać po zapachu - szczególnie w przypadku mięs i ryb.”
Ta wypowiedź rzuca urzędowe oskarżenie na właścicieli drogich restauracji, gdzie konsument płaci ciężkie pieniądze nie tylko za arcydzieła sztuki kulinarnej, ale i za bezpieczeństwo. Równocześnie rozgrzesza bezczynność Państwowej Inspekcji Sanitarnej, która – skoro wie, że w drogich restauracjach na co dzień łamane jest prawo konsumenta do bezpieczeństwa żywności – powinna za pomocą kontroli, grzywien i decyzji wymusić przestrzeganie przepisów sanitarnych bez oglądania się na kryszę, którą tym restauracjom zapewniają najwyższej rangi politycy i medialni giganci. Marszałek Schetyna, minister Drzewiecki, mecenas Birka i redaktor Kmita już wiedzą, że „Polska to dziki kraj”. Do Euro 2012 pozostał tydzień.

dr Zbigniew Hałat



UWAGA TVN
Afera solna zamieciona pod dywan
31 maja 2012 19:50

W materiale pominięto duży fragment mojej wypowiedzi,
w którym zawarłem postulat szczegółowej analizy
procesów produkcyjnych w fabryce chlorku winylu ANWIL
pod kątem obecności szkodliwych dla zdrowia człowieka
(w tym kancerogenów i ksenoestrogenów)
substancji nieorganicznych i organicznych w odpadach
powstających w wyniku tych procesów.

UWAGA TVNAfera solna zamieciona pod dywan31 maja 2012 19:50 W materiale pominięto duży fragment mojej wypowiedzi, w którym zawarłem postulat szczegółowej analizy procesów produkcyjnych w fabryce chlorku winylu ANWIL pod kątem obecności szkodliwych dla zdrowia człowieka (w tym kancerogenów i ksenoestrogenów) substancji nieorganicznych i organicznych w odpadach powstających w wyniku tych procesów.

video

BEZPIECZEŃSTWO ŻYWNOŚCI

miesięcznik "Świat Konsumenta"
grudzień 2006r., Nr 12 (61) 
Strona Hałata

WIZERUNEK

Pierwszy zgłoszenie napłynęło w połowie września b. r. z Niemiec, następne, 19. września - z Irlandii, kolejne z Holandii i Wielkiej Brytanii. Z Austrii w jednym dniu 21.września nadeszły 4 raporty, w dniu następnym z Włoch - 2, ze Słowenii – 1. Potem odezwała się Belgia i po raz kolejny i to po kilka razy Holandia, Austria i Niemcy, Wielka Brytania i znowu Belgia. W październiku Europejski System Wczesnego Ostrzegania o Niebezpiecznych Produktach Żywnościowych i Środkach Żywienia Zwierząt (RASFF) otrzymał zgłoszenia z następujących państw: Norwegia - 7, Austria – 16, Finlandia – 2, Niemcy – 7, Cypr – 1, Szwecja – 4, Irlandia – 3, Włochy – 1, Francja – 2, Wielka Brytania – 4, Malta – 5. Pierwsze zgłoszenie z Polski wpłynęło do systemu RASFF dopiero 9. listopada 2006r.
W ramach systemu RASFF przesyłane są powiadomienia o produktach, które nie spełniając wymagań przepisów prawnych, stanowią równocześnie potencjalne zagrożenie dla zdrowia lub życia konsumentów.

Wymienione zgłoszenia dotyczyły genetycznie modyfikowanego ryżu długoziarnistego importowanego z USA, choć było też kilka raportów z wykrycia genetycznie modyfikowanego ryżu importowanego z Chin, a zwłaszcza produktów sporządzonych z takiego ryżu określanych jako kluski.

W dniu 18. sierpnia 2006r. władze USA poinformowały Komisję Europejską o wykryciu w próbkach ryżu długoziarnistego pobranych na rynku USA produktu inżynierii genetycznej pod nazwą Liberty Link RICE 601 niezatwierdzonego do wprowadzenia do obrotu ani jako żywność, ani jako pasza. Raport o skażeniu zgłosił do władz amerykańskich w dniu 31. lipca 2006r. koncern agrochemiczny Bayer, który zarejestrował LLRICE601 tylko do eksperymentów polowych w latach 1999 - 2001. Pomimo wniosków ze strony Komisji, władze USA nie były w stanie zagwarantować, że produkty z ryżu przywożone ze Stanów Zjednoczonych nie zawierają domieszki LLRICE601. Z tego powodu dnia 5. września 2006r. zapadła Decyzja Komisji sprawie środków nadzwyczajnych w odniesieniu do niedozwolonego genetycznie zmodyfikowanego organizmu pod nazwą LL RICE 601 w postaci ryżu długoziarnistego pochodzącego z USA. Zgodnie z decyzją państwa członkowskie mają obowiązek wyrywkowo pobierać próbki produktów wprowadzonych do obrotu i je analizować w celu potwierdzenia nieobecności genetycznie zmodyfikowanego ryżu LL RICE 601, a w przypadkach wykrycia tego ryżu informować Komisję Europejską za pomocą systemu wczesnego ostrzegania o niebezpiecznej żywności i paszach – RASFF.

Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady z 2003r. w sprawie genetycznie zmodyfikowanej żywności i paszy przewiduje, że żadna genetycznie zmodyfikowana żywność ani pasza nie może zostać wprowadzona do obrotu na rynku Wspólnoty, chyba że jest ona objęta zezwoleniem wydanym zgodnie z tym rozporządzeniem. Nie należy przy tym zatwierdzać żywności i paszy zmodyfikowanej genetycznie, o ile nie zostało wykazane w sposób właściwy i wystarczający, iż nie wywiera ona szkodliwych skutków dla zdrowia ludzi, zwierząt lub środowiska naturalnego, nie wprowadza konsumenta ani użytkownika w błąd ani nie odbiega od żywności czy też paszy przeznaczonej do zastąpienia w takim zakresie, że jej normalne spożycie byłoby ze względów żywieniowych niekorzystne dla ludzi lub zwierząt.

Na obszarze Unii Europejskiej żaden ryż genetycznie modyfikowany nie jest dopuszczony do obrotu.

W naszym kraju dopiero 4. października 2006r. ukazała się informacja Głównego Inspektora Sanitarnego w sprawie nieautoryzowanego genetycznie zmodyfikowanego ryżu LL Rice 601 głosząca, iż Główny Inspektor Sanitarny bezzwłocznie zobowiązał Państwowych Wojewódzkich Inspektorów Sanitarnych do podjęcia stosownych działań w celu spełnienia wymagań Decyzji Komisji z 5. września 2006r., w tym pobrania wstępnie 50 próbek produktów spożywczych, które potencjalnie mogą zawierać ryż LL RICE 601. Próbki te do dnia 10. października 2006r. miały być przekazane do akredytowanego laboratorium badania żywności genetycznie zmodyfikowanej działającego w strukturach Państwowej Inspekcji Sanitarnej, w którym miały zostać zbadane. 15. listopada 2006r. WIADOMOŚCI TVP poinformowały, że od początku października wycofano w Polsce ponad 300 ton ryżu ze Stanów Zjednoczonych, zaś pani rzeczniczka prasowa Głównego Inspektora Sanitarnego była uprzejma problem zbagatelizować: „mowa o śladowych ilościach genetycznie modyfikowanego ryżu, śladowe ilości,  czyli tak naprawdę niewielkie, na tysiące ziarenek mogło być jedno ziarenko gmo”. Tydzień wcześniej Państwowa Inspekcja Sanitarna powiadomiła poprzez internet, że tylko w 3 próbkach na 48 zbadanych na terenie trzech województw stwierdziła obecność materiału genetycznie zmodyfikowanego, a w jednym województwie inspektorzy wcale nie znaleźli ryżu długoziarnistego w obrocie! Przedstawicielka Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej we Wrocławiu przed kamerą WIADOMOŚCI ujawniła przyczyny tych skromnych osiągnięć: „otrzymaliśmy informacje gdzie i jakich sklepach może być, w jakich sieciach i tam nasze służby monitorowały jak wygląda wycofywanie”. A przecież zgodnie z decyzją Komisji Europejskiej wydaną z 5. września 2006r. państwa członkowskie mają obowiązek wyrywkowo pobierać próbki produktów wprowadzonych do obrotu i je analizować w celu potwierdzenia nieobecności genetycznie zmodyfikowanego ryżu LL RICE 601. Pomijając mało wiarygodną informację o ograniczeniu zagrożenia do kilku województw, należy zapytać o przyczyny ukrywania przed podatnikami nazw przedsiębiorców łamiących prawo sanitarne w zakresie bezpieczeństwa żywności. Gdyby konsumenci znali nazwę producenta i markę ryżu  genetycznie skażonego, mogliby sami chronić swoje zdrowie, wybierając w sklepie zgodnie ze zdrowym rozsądkiem. Świadomy ryzyka konsument mógłby także domagać się rekompensaty za doznane cierpienia. W USA w 2002r. niewielkiej liczbie osób wypłacono łącznie 9 milionów dolarów odszkodowania za rozstrój zdrowia w następstwie spożycia śladowych ilości genetycznie modyfikowanej kukurydzy StarLink zarejestrowanej tam tylko jako pasza dla bydła a nie jako środek spożywczy dla ludzi. Zalewający obecnie świat genetycznie modyfikowany ryż Liberty Link 601 nigdzie nie był dopuszczony do spożycia. Nawet przez bydło. 

Mimo to lobbyści w różnych maskach wytrwale powtarzają niezmienne zapewnienia o tym jak bezpieczne są organizmy genetycznie modyfikowane. 

Tymczasem nie gdzie indziej tylko w publikacji z 27. marca 2006r. przeznaczonej dla Kongresu Amerykańskiego (1) można przeczytać co następuje: „Wcześniejsze badania i doświadczenie z komercjalizacją roślin transgenicznych sugerują, że ich negatywne oddziaływanie na zdrowie człowieka właściwie nie istnieje. Jednak nie domagając się uznania, że organizmy genetycznie modyfikowane muszą koniecznie wywoływać problemy zdrowotne, ostatnio opublikowane w recenzowanych w procesie wydawniczym czasopismach naukowych doniesienia zasugerowały, że gmo mogą budzić niepokój w obszarze bezpieczeństwa żywności:
a) naukowcy australijscy opublikowali artykuł wykazujący, że następstwem transferu z fasoli do grochu genu kodującego owadobójcze białko jest wytwarzanie przeciwciał u myszy karmionych trangenicznym grochem. Oddziaływanie przeciwciał jest markerem reakcji alergicznej (2).
b) Naukowcy włoscy z Uniwersytetu Urbino już wcześniej wykazali, że absorpcja transgenicznej soi przez myszy indukowała modyfikacje w jądrach ich komórek wątrobowych. Badania przeprowadzone ostatnio wykazały, że zaobserwowane różnice ustępują po powrocie do soi nietransgenicznej (3).
c) Naukowcy norwescy z Uniwersytetu z Tromso wykazali, że promotor 35S CaMV, element struktury genetycznej wykorzystywanej do modyfikacji roślin, może prowokować ekspresję genów w hodowlach komórek człowieka. Wcześniej panował pogląd, że promotor działa w ten sposób tylko w roślinach (4).”

Wspomniany promotor 35S CaMV to fragment wirusa choroby mozaikowej kalafiorów, należącego do pararetrowirusów, a więc podobnego do wirusa wywołującego AIDS, który po okresie uśpienia  może sprowokować upośledzenie odporności człowieka i w konsekwencji rozwój n. p. nowotworów złośliwych albo też może być punktem  wyjścia nowych wirusów. Właśnie ten fragment wirusa choroby mozaikowej kalafiorów znajduje się w ryżu LLRICE601. Nie wdając się w skomplikowane detale, po raz kolejny muszę przypomnieć, że konsumentom żywności genetycznie modyfikowanej grozi alergia, oporność na antybiotyki i rak. Rozważany jest udział produktów inżynierii genetycznej w zaburzeniach metabolicznych prowadzących do szalejących - zwłaszcza w USA - epidemii otyłości i cukrzycy. Krytycznym problemem jest pleotropia, czyli zaskakująca ekspresja pojedynczego genu w jego nowej lokalizacji w konstelacji genów gospodarza, prowadząca do nieoczekiwanych i licznych efektów w zmodyfikowanym organizmie. Niespodziewanie mogą pojawić się białka, w tym toksyny i alergeny, będące powodem wielu zagrożeń zdrowia człowieka i środowiska. 

Każdy ma prawo oczekiwać bezpiecznego zakupu wszystkich produktów obecnych w obrocie, zwłaszcza, kiedy charakter tych produktów budzi niepokój na całym świecie. Polskim konsumentom to prawo też przysługuje.

W projekcie budżetu na 2007r. na realizację celu określonego jako zapewnienie warunków i nadzoru sanitarnego kraju zaplanowano 695 888 000 złotych, o 12% więcej niż na rok bieżący. Wśród działań zmierzających do zrealizowania tego celu wymienia się poprawę jakości i efektywności działania oraz wizerunku Państwowej Inspekcji Sanitarnej. W moim przekonaniu za żadne pieniądze nie da się kupić poprawy wizerunku gwaranta zdrowia publicznego. Można na nią tylko zasłużyć. 
 

dr Zbigniew Hałat, lekarz specjalista epidemiolog
w latach 90. w trzech kolejnych rządach główny inspektor sanitarny i zastępca ministra zdrowia ds. sanitarno-epidemiologicznych
Prezes Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów
http://www.halat.pl/stowarzyszenie.html


Literatura:
(1) Congressional Research Service Report for Congress RL33334 Biotechnology in Animal Agriculture: Status and Current Issues, March 27, 2006
(2) V.E. Prescott, P.M. Campbell, et al. “Transgenic Expression of Bean-Amylase Inhibitor in Peas Results in Altered Structure and Immunogenicity.” Journal of Agriculture and Food Chemistry, 53(23); 9023-9030, November, 2005.
(3) M. Malatesta, C. Tiberi, et al. “Reversibility of hepatocyte nuclear modifications in mice fed on genetically modified soybean.” European Journal of Histochemistry, 49(2):237-242, July-September, 2005. 
(4) M.R. Myhre, K. Fenton, et al. “The 35S CaMV plant virus promoter is active in human enterocyte-like cells.” European Food Research and Technology, 222(1-2):185-193, January, 2006.

Ostatnia wiadomość przed zamknięciem numeru: 
Broniąc się przed wypłaceniem pokaźnych odszkodowań za zrujnowanie amerykańskich rolników, winę za ucieczkę transgenicznego ryżu z pól eksperymentalnych Bayer zrzuca na „nieuniknione okoliczności, którym nikt nie mógł zapobiec”, ”dzieło Boga” i poszkodowanych farmerów. 
 

Państwo nie chroni konsumentów


INTERWENCJA
TELEWIZJA POLSAT
poniedziałek
27.11.2006 godz. 16.10.
Zakazany ryż dostępny w Polsce?
Czy Polacy jedzą zakazany ryż?
Zobacz reportaż

Ekolodzy biją na alarm. Zakazany, groźny dla człowieka ryż wciąż można kupić w Polsce. Główny Inspektorat Sanitarny przekonuje, że produkt został wycofany, a organizacja ekologiczna Greenpeace znajduje kolejne torebki skażonego ryżu w Polsce. 

Przez kilka lat genetycznie modyfikowany ryż - Liberty Link 601 - był wysiewany na poletkach doświadczalnych w USA przez firmę Bayer. Pięć lat temu firma zaprzestała doświadczeń, a ryż w niekontrolowany sposób rozprzestrzenił się, zanieczyszczając zbiory innych gatunków.

- Unia Europejska odmówiła kupowania amerykańskiego ryżu, z uwagi na skażenie genetycznie modyfikowanymi odmianami - mówi Zbigniew Hałat, były Główny Inspektor Sanitarny. 

Komisja Europejska zaleciła, aby państwa członkowskie pobrały wyrywkowo próbki ryżu znajdującego się w sprzedaży i przebadały je na obecność modyfikowanego Liberty Link 601. Główny Inspektorat Sanitarny pobrał w sumie prawie 50 takich próbek. W trzech z nich wykryto zmutowany amerykański ryż i zakazano sprzedawania go. 
Organizacja Greenpeace zrobiła niezależne badanie. Pobrała 15 próbek w samej tylko Warszawie. Próbki pojechały do niezależnego laboratorium w Berlinie. Zmutowany ryż znaleziono aż w trzech próbkach. 
- Inspektorat Sanitarny poinformował, że tylko w trzech województwach znaleziono zmodyfikowany ryż. My znaleźliśmy go w województwie czwartym. Należy więc domniemywać, że skażenie jest o wiele większe, niż na początku przypuszczano - twierdzi Joanna Miś z Greenpeace. 
W Głównym Inspektoracie Sanitarnym uspokajają, że ryż nie jest groźny dla człowieka. Dystrybutor, który sprowadzał amerykański ryż do Polski, został pouczony i usunął swój ryż z półek sklepowych. GIS, pobierając 50 próbek w całej Polsce, wykrył LL 601 w produktach tylko jednego polskiego dystrybutora. Greenpeace już u dwóch. 
W supermarkecie Tesco, na warszawskiej Pradze, znaleźliśmy dziwny produkt. Ryż w nieoznakowanych woreczkach. Warszawski sanepid nic o tym nie wiedział. Po naszej interwencji do sklepu wkroczyli kontrolerzy. 
Produkty genetycznie modyfikowane są na rynku za krótko, żeby móc dokładnie ustalić ich wpływ na zdrowie człowieka. Czy stanowią dla nas zagrożenie? 

Reporter: Ewa Pocztar-Szczerba epocztar@polsat.com.pl (Telewizja Polsat) 


 
Jednym zdaniem

W dniu 24.11.2006r. władze amerykańskie dopuściły do spożycia przez ludzi genetycznie modyfikowany organizm LLRICE601 firmy Bayer, którego śladowe ilości były powodem energicznych działań służb sanitarnych krajów członkowskich Unii Europejskiej wykonujących Decyzję Komisji 2006/601/WE z dnia  5 września 2006r. w sprawie środków nadzwyczajnych  w odniesieniu do niedozwolonego genetycznie zmodyfikowanego organizmu pod nazwą LL RICE 601 w produktach z ryżu. 
Więcej http://halat.pl/stowarzyszenie.html 

Opinia z dnia 24.11.2006r.: 
Ucieczka genetycznie modyfikowanego organizmu LLRICE60 z poletek doświadczalnych w latach 1999-2001, która doprowadziła do skażenia całego zasobu  amerykańskiego ryżu długoziarnistego,  potwierdza wielokrotnie już dowiedzioną niemożność koegzystencji organizmów naturalnych i produktów inżynierii genetycznej, ale legalizacja skażenia  żywności na tak masową skalę jest wydarzeniem bezprecedensowym i rzucającym głęboki cień na wiarygodność firmy Bayer oraz rzetelność decyzji władz USA pod presją sytuacji legalizujących jako żywność dla ludzi genetycznie modyfikowany organizm wcześniej nigdzie na świecie niedopuszczony nawet jako pasza dla bydła. 
dr Zbigniew Hałat

 
"Rzeczpospolita", 24. listopada 2006r.

Modyfikowany ryż straszy 







Ryż genetycznie modyfikowany, którego sprzedaż jest zakazana w Unii Europejskiej, może być nadal w polskich sklepach - ostrzega Greenpeace. Zdaniem organizacji Główny Inspektorat Sanitarny nie daje konsumentom szansy na pozbycie się zanieczyszczonych produktów. Urzędnicy odpierają zarzuty.

Z badań przeprowadzonych na początku tego miesiąca, których wykonanie zleciła niemieckiemu laboratorium rządowemu organizacja Greenpeace, wynika, że w trzech z 15 próbek ryżu pobranych w warszawskich sklepach znajdowały się genetycznie modyfikowane ( GMO) ziarna LL601. Tymczasem 8 listopada Główny Inspektorat Sanitarny, który zgodnie z prawem był odpowiedzialny za zbadanie, czy do Polski dostał się nielegalny ryż ze Stanów Zjednoczonych, poinformował, że śladowe ilości modyfikowanego produktu znalazł tylko w trzech próbkach w województwach zachodniopomorskim, pomorskim i dolnośląskim. Łącznie urzędnicy przebadali 48 próbek, po cztery, trzy lub dwie -w zależności od wielkości województwa. 

Takie rozbieżności w wykryciu zanieczyszczonych produktów to dla Greenpeace dowód na nierzetelne działanie Głównego Inspektoratu Sanitarnego. - Nasze badania jasno wykazują, że zanieczyszczony ryż znajdował się nie tylko w województwach wskazanych przez GIS. Istnieje podejrzenie, że nielegalny produkt jest jeszcze w polskich sklepach -mówi Joanna Miś z Greenpeace. 

Inspektorat odpiera zarzuty. - Ryżu, w którym wykryto śladowe ilości GMO, nie ma już w Polsce - zapewnia Anna Malinowska, rzecznik prasowy GIS. 

" Rz" dotarła do badań zleconych przez Greenpeace. Wynika z nich, że śladowe ilości nielegalnego ryżu znajdowały się w produktach sprzedawanych przez firmy Bosto Poland i Sawex. 

Rafał Zarzycki, dyrektor generalny Bosto Poland, o wynikach badań przeprowadzonych na zalecenie Greenpeace dowiedział się od " Rz". -Firma Ebro Puleva, której częścią jest Bosto Poland, nie sprowadza od lipca 2006 ryżu z USA. Wszystkie partie ryżu były i są badane pod względem modyfikacji genetycznych. Mamy certyfikaty stwierdzające, że w naszym produkcie, który jest pakowany w naszej fabryce w Hamburgu, nie ma i nie było ziaren GMO - wyjaśnia Zarzycki. Dodaje także, że firma nigdy nie miała sygnałów od jakiejkolwiek organizacji rządowej czy pozarządowej, że jej ryż zawiera GMO. 

Andrzej Rowicki z Saweksu zapewnia, że ryż, który mógł zawierać GMO, firma zaczęła wycofywać już półtora miesiąca temu. - Sami wyszliśmy z inicjatywą, aby go zniszczyć, ponieważ od naszego dostawcy z Francji otrzymaliśmy informacje, że może zawierać modyfikowane ziarna -wyjaśnia Rowicki. O wszystkim wiedziały służby sanitarne. 

Greenpeace nie rozumie, dlaczego do tej pory Główny Inspektorat Sanitarny nie poinformował, w produktach której firmy znajdowały się ziarna GMO ani ile ryżu wycofano ze sklepów. Dziwi ją także, że inspektorat podał wyniki dopiero 8 listopada, skoro już 5 września Komisja Europejska nakazała wszystkim krajom członkowskim przeprowadzenie testów na obecność podejrzanych produktów. W Wielkiej Brytanii, Irlandii oraz Austrii nagłośniono wszystkie szczegóły, a osoby, które kupiły podejrzane produkty, mogły je zwrócić i żądać za nie pieniędzy. 

Anna Malinowska wyjaśnia, że informacje o możliwym dotarciu do Polski ryżu LL601 inspektorat otrzymał w ramach systemu RASFF ( Rapid Alert System For Food And Feed). Nie jest on jawny, dlatego podawanie nazwy przedsiębiorcy byłoby nielegalne. Jego nazwę się upublicznia, gdy istnieje zagrożenie dla życia lub zdrowia. Tym razem takie zagrożenie nie występowało. 

Według Głównego Inspektoratu Sanitarnego badania Greenpeace nie są wiarygodne. - Próbki zostały pobrane bez zachowania odpowiednich standardów i procedur, a do laboratorium dostarczyły je osoby trzecie. Istnieje więc podejrzenie, że mogły zostać zanieczyszczone celowo - mówi Anna Malinowska. 

BEATA DREWNOWSKA 

-------------------------------------------------------------------------------- 
 

Konsumenci mają prawo wiedzieć 

Konsumenci mają prawo zdecydować, czy chcą kupować produkty firmy, w której wyrobach wykryte zostały nawet śladowe ilości ziaren genetycznie modyfikowanych. Dlatego Główny Inspektorat Sanitarny powinien podawać do publicznej wiadomości nazwy producentów i marek. Dopóki sprawa nie zostanie definitywnie wyjaśniona, należy unikać kupowania ryżu długoziarnistego. Kompromitacja inspekcji odpowiedzialnej za zdrowie publiczne niszczy wizerunek Polski i zagraża nie tylko zdrowotnym, lecz także ekonomicznym interesom Polaków. 

dr Zbigniew Hałat
lekarz, epidemiolog, prezes
Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia
Konsumentów


 


Międzynarodowa konferencja
Bezpieczeństwo żywności w nowych krajach członkowskich –
- Wdrażanie acquis communautaire, dialog z rolnikami i konsumentami
8 - 9. kwietnia 2005
Warszawa-Konstancin

BEZPIECZEŃSTWO ŻYWNOŚCI



 
 
7 września 2004 r. w siedzibie Polskiej Agencji Prasowej  w Warszawie
odbyła się konferencja prasowa 
Fundacji IUCN Poland oraz Instytutu na rzecz Ekorozwoju

„Obserwatorium 100 dni w Unii Europejskiej.
Raport rolniczych, ekologicznych i konsumenckich organizacji pozarządowych”

 Organizacje ekologiczne, rolnicze i konsumenckie, które obserwują proces przygotowania do członkostwa Polski w UE od 1999 r., podjęły próbę oceny sytuacji polskiego rolnictwa w 100 dni po akcesji, by dać wyraz aktywności demokratycznego społeczeństwa i jego zaangażowania w rzeczywisty – społeczny, a nie tylko prawny, gospodarczy i polityczny proces integracji europejskiej. Na konferencji został zaprezentowany raport „Obserwatorium 100 dni w Unii Europejskiej”.

Zdaniem organizacji pozarządowych, mimo ponad 10 lat przygotowań,
nie zrobiono wszystkiego, by zapewnić pełne korzyści z członkostwa Polski w UE dla społeczeństwa, ochrony środowiska i przyrody, m.in.:

  • stan wdrażania prawa wspólnotowego nie jest zadowalający: wielu aktów prawnych UE dotychczas nie opublikowano w wersji ostatecznej lub też opublikowano ich przekłady zawierające liczne błędy,
  • Plan Rozwoju Obszarów Wiejskich nie został zatwierdzony przez Komisję Europejską, a wdrożono zaledwie dwa z siedmiu działań PROW, 
  • rolnicy nie mogą jeszcze korzystać z programów rolnośrodowiskowych i zalesień,
  • nie działa żaden mechanizm podnoszący poziom bezpieczeństwa żywności do wymaganego na jednolitym wspólnym rynku europejskim.
Poniżej jeden z sześciu rozdziałów raportu:

Zbigniew Hałat
Stowarzyszenie Ochrony Zdrowia Konsumentów

Ochrona zdrowia konsumentów żywności 

Według oficjalnych danych za rok 2002,

odnoszących się do wymagań sanitarnych nie w pełni zharmonizowanych z acquis communautaire, zawierających liczne zapisy będące efektem lobbingu, a przy tym słabo wdrożonych z powodu ograniczeń finansowych i politycznej korupcji inspektorów: 
  • 3 762 000 mieszkańców Polski (9,8% ludności) jest zaopatrywanych w wodę niezdatną do spożycia, a tym samym nie nadającą się do stosowania w zakładach produkcji i obrotu żywnością bez dodatkowego uzdatnienia za pomocą filtrów o wysokiej skuteczności; 
  • 49,4% przetwórni mięsa drobiowego, 40,0% rzeźni, 29,0% targowisk, 28,6% przetwórni mięsa, 26,6% wytwórni koncentratów spożywczych, 25,8% mleczarni, 24,8% zakładów przemysłu zbożowo-młynarskiego i taki sam odsetek zakładów rozbioru mięsa drobiowego spośród skontrolowanych przez Państwową Inspekcję Sanitarną sklasyfikowano jako zakłady o złym stanie sanitarnym. 
W niektórych województwach niebezpieczne dla zdrowia konsumentów dostawy wody wodociągowej, mleka i przetworów mlecznych (bez masła i lodów) znacznie przekraczają wysokie średnie ogólnokrajowe ryzyko związane z żywnością. Najbardziej karygodne zaniedbania władz przejawiają się świadomym skazywaniem konsumentów na cierpienia i śmierć w następstwie spożycia takich produktów, których dopuszczenie do sprzedaży w krajach dbających o zdrowie ludzi poddane jest szczególnym restrykcjom sanitarnym. Są to przede wszystkim produkty mięsne, w szczególności pochodzące od bydła zagrażającego konsumentom śmiertelną chorobą prionową – nowym wariantem choroby Creutzfeldta – Jakoba (vCJD). 

W krajach UE pada rocznie około 10% hodowanych zwierząt, gdy w Polsce padlina stanowi około 1,5% hodowanych zwierząt. Ocenia się, że zagospodarowanie w Polsce zwłok zwierzęcych stanowi 4% surowców utylizacyjnych, to jest około 20 tys. ton (na 160 tys. ton zwłok zwierzęcych ogółem, Oznacza to, że większość zwłok zwierzęcych nie trafia do zakładów utylizacyjnych, ale zakopywana jest na terenie gospodarstw, porzucana w lasach, rowach czy stawach, stanowiąc prawdziwą ”bombę ekologiczną” oraz poważne zagrożenie dla zdrowia ludzi i zwierząt.”

Ochrona zdrowia konsumentów żywności 
w świetle materiałów prasowych po 1 maja 2004 r.

Powołując się Inspekcję Weterynaryjną prasa poinformowała, że po 1 maja 2004 r. zamknięto 193 zakłady mięsne, 15 mleczarni i 34 zakłady rybne. Spośród nadal produkujących 1672 zakładów mięsnych normy unijne spełnia 75%, spośród 348 mleczarni – 60%, a spośród 215 zakładów rybnych – 70%. Zgoda Komisji Europejskiej na zwolnienie 721 zakładów spożywczych z obowiązku stosowania europejskich wymogów czystości w niektórych przypadkach nawet do końca 2007 roku pod warunkiem, że będą sprzedawały swoje produkty tylko na rynku krajowym, podkopuje fundamenty jednolitego wspólnego rynku europejskiego. 

Jeżeli dozwolone w Unii Europejskiej składniki żywności i procesy technologiczne zmuszają do spełniania wysokonakładowych norm sanitarnych w zakładach przetwórstwa spożywczego, należało zapewnić polskim firmom odpowiednie warunki ekonomiczne w okresie dostosowawczym i bezwzględnie wyegzekwować ich stosowanie zgodne z wymaganiami ochrony zdrowia konsumenta. Tak się nie stało, trzeba zatem stwierdzić, że Komisja Europejska naraziła konsumentów kupujących produkty spożywcze na polskim obszarze celnym na systemową dyskryminację i zagrożenie zdrowia na masową skalę. Ujawniane kolejne dowody na skorumpowanie służb weterynaryjnych – od centralnych po lekarzy weterynarii oddających zastrzeżone dla ich zawodu czynności kontrolne w ręce techników, finansowa i programowa słabość państwowej inspekcji sanitarnej, której skutkiem są zamknięte laboratoria i ograniczone limity na dojazd do nadzorowanych obiektów, znajdują swoje odzwierciedlenie w licznych materiałach prasy, radia i telewizji.

Wnioski

Zagrożenia zdrowia konsumentów są dostrzegalne gołym okiem. Kontrola żywności i pasz na obecność kancero- i teratogennych dioksyn wymaga specjalistycznej wiedzy i stosowania bardzo kosztownych analiz w akredytowanych laboratoriach. Wytyczne Unii Europejskiej z lipca 2004 roku przewidują wstrzymanie produkcji mleka, jaj, mięsa i ryb w gospodarstwie, z którego pochodzą skażone dioksynami produkty, ich zniszczenie lub odpowiednie przetworzenie. Jednak kolejne rządy Polski nie dostrzegają epidemii raka wśród ludzi w sile wieku. Władze pozostają głuche na argumenty Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów i innych niezależnych organizacji pozarządowych, natomiast dopuszczają się poważnego nadużycia mechanizmów demokratycznych. Po 100 dniach od akcesji utrwala się relikt komunizmu – cyniczne zastępowanie dialogu społecznego „konsultacją” z etatowymi urzędnikami pararządowej organizacji konsumenckiej.
 
Po 100 dniach od przystąpienia Polski do Unii Europejskiej nie zadziałał żaden mechanizm podnoszący poziom bezpieczeństwa żywności do wymaganego na jednolitym wspólnym rynku europejskim. Niesprawność służb sanitarnych pogłębia systemową dyskryminację konsumentów kupujących produkty spożywcze na polskim obszarze celnym.

Zalecenia

Należy natychmiast przystąpić do rewizji sposobu tworzenia i egzekwowania prawa sanitarnego przez koordynatora strategii bezpieczeństwa żywności, którym jest minister zdrowia, oraz przewodniczącego zespołu ds. bezpieczeństwa żywności, którym jest główny inspektor sanitarny. Od Komisji Europejskiej należy zażądać wykorzystania wszystkich możliwych narzędzi prawnych i ekonomicznych zapewniających konsumentom kupującym produkty spożywcze na polskim obszarze celnym taką jakość żywności, jaka obowiązuje na jednolitym wspólnym rynku europejskim. Wytwórców żywności należy poinformować o ryzyku kompromitacji i utraty rynków zbytu w wyniku nieuchronnej akcji konkurentów ujawniającej szkodliwe dla zdrowia konsumenta zanieczyszczenia w produktach z Polski postrzeganych jako tanie i smaczne.
 
 


 
 

BBC


 
 



Nazywanie złoczyńców po imieniu
to dowód rzetelności dziennikarskiej.
Gratulujemy jej redakcjom
programu TVN UWAGA!
i
dziennika FAKT,
a innym życzymy tych samych sposobów
pozyskiwania wiarygodności w oczach odbiorców
Państwa twórczości dziennikarskiej.
Wszak ochrona zdrowia konsumentów
dotyczy wszystkich,
interesuje wszystkich,
angażuje wszystkich.


FAKT


 
 

INDYKPOL...
CZYNIMY JEDZENIE ZDROWSZYM

ZŁOTY INDYK
odznaczony logo
TERAZ POLSKA!



 

 TVN UWAGA!
 

W "CHAMPIONIE" BEZ STRAT

W "CHAMPIONIE" BEZ ZMIAN


TVN UWAGA! 
9. września 2004

Czego szukają inspektorzy?

Inspekcja handlowa ukarała sklep "Champion" mandatami na sumę 450 zł. Sklep nadal sprzedaje odświeżaną żywność. Mimo to, inspektorzy nie interweniują.

Reporterzy UWAGI! przyglądali się codziennej pracy inspektorów. Wskazali im miejsca, w których nadal sprzedaje się przeterminowane produkty. Pracownicy inspekcji handlowej nie interweniowali. Zrzucili to zadanie na pracowników sanepidu. Kiedy reporterzy próbowali przekonać inspektorów sanepidu do podjęcia działań, na Zamku Królewskim w Warszawie odbywała się galowa impreza z okazji 50-lecia Państwowej Inspekcji Sanitarnej. Można było odnieść wrażenie, że to niezwykle prężna instytucja. Okazało się, że pracownicy sanepidu sami nie wierzą w swoją skuteczność.


TVN UWAGA! 
9. września 2004

Sanepid i Inspekcja Sanitarna nie kwapią się do interwencji

Wracamy do tematu sprzedaży nieświeżej żywności. Instytucje powołane do kontroli i nadzoru sklepów nie zareagowały właściwie na nasze sygnały o nieprawidłowościach.

- Mamy prawo bać się – mówi dr Zbigniew Hałat, specjalista epidemiolog. – Czterdzieści milionów polskich konsumentów, kupujących żywność ryzykuje zdrowiem, a nawet życiem (przeczytaj rozmowę).

W naszych programach ujawniliśmy, co dzieje się na zapleczach supermarketów. Pokazaliśmy, że sprzedawcy oferują klientom nieświeże produkty. Ujawniliśmy też proceder odświeżania starej żywności. Zawiadomiliśmy o tym Sanepid i Inspekcję Sanitarną. Instytucje te skontrolowały sklep należący do sieci Champion. Ukarano go dwoma mandatatami o łącznej wartości... 450 zł.

- Moim zdaniem jest to skrajna bezczynność i niewykorzystanie swoich możliwości prawnych – mówi o karze dr Hałat.

Teraz postanowiliśmy przyjrzeć się bliżej codziennej pracy inspektorów Sanepidu i Inspekcji Handlowej. Reporterzy wyruszyli w Polskę, żeby zobaczyć jak wygląda codzienna praca inspektorów. Nasze śledztwo wykazało, że zarówno pracownicy Sanepidu jak i Inspekcji Handlowej nie wykonują w odpowiedni sposób swoich obowiązków.

Zaczęliśmy od Inspekcji Handlowej w Ciechanowem. Pokazaliśmy pracownicy tej instytucji próbkę nieświeżej żywności, zakupionej w okolicznym sklepie.

- To pani teraz oczekuje na jakąś interwencję? – zdziwiła się pracownica. – Pani może to ewentualnie reklamować w sklepie.

W Inspekcji Handlowej w Siedlcach usłyszeliśmy, że takie sprawy „bardziej pasują do Sanepidu”.

Również w Łodzi inspektorzy nie zainteresowali się naszym zgłoszeniem. 

Po porażce w nakłanianiu kontrolerów Inspekcji Handlowej do podjęcia interwencji, udaliśmy się do Sanepidu. Tu też nie skłoniliśmy inspektorów do podjęcia działań.

W tym czasie, gdy reporterzy jeździli po Polsce i sprawdzali jak działa IH i Sanepid, na Zamku Królewskim w Warszawie odbywała się galowa impreza z okazji 50-lecia Państwowej Inspekcji Sanitarnej. Można było odnieść wrażenie, że to niezwykle prężna instytucja.

- Inspekcja sanitarna działa sprawnie, wypełnia te zadania, które ustawa jej powierza – zapewniał gen. Andrzej Trybusz, Główny Inspektor Sanitarny.

Również minister zdrowia Marek Balicki jest przekonany, że Sanepid działa dobrze, ma jednak zastrzeżenia do kar. - Czasem zastanawiamy się nad tym, czy konsekwencje wynikające z łamania przepisów prawa nie są zbyt łagodne - powiedział minister.

Minister zapowiedział, że zajmie się sprawą kar wymierzanych nieuczciwym sprzedawcom. I dobrze, bo dotychczas obowiązujące mandaty - do 500 złotych - jak się okazuje nie dają żadnych efektów.
 


TVN UWAGA! 
9. września 2004

Rozmowa z doktorem Zbigniewem Hałatem, 
prezesem Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów

- Czego należy oczekiwać od inspektora sanitarnego?
- Inspektor sanitarny musi być przede wszystkim etyczny, mieć poczucie misji, obowiązku. Jeżeli nie dostrzega swoich obowiązków wynikających z ustaw, a w szczególności Ustawy o Państwowej Inspekcji Sanitarnej, która bardzo wyraźnie określa obowiązki każdego inspektora sanitarnego, to wtedy znajdzie  tysiąc powodów, dla których swojej pracy wykonywać nie może.
- Czy to jest zła wola inspektorów sanitarnych?
- To nie jest zła wola pracowników. Wina leży po stronie zarządu tej instytucji. Jeżeli w budżecie jest za mało pieniędzy, pochodzących przecież z kieszeni każdego podatnika, na prowadzenie rzetelnych kontroli, to trzeba użyć silniejszych argumentów, żeby ich dostać więcej. W tym wypadku nie można ustąpić, bo te zwyczajne zagrożenia odbierają nam życie.
- Czy za błędy w kontrolach należy winić inspektorów czy też nie ma koordynacji pomiędzy różnymi służbami?
- Mnogości służb kontrolnych wytykają nam wszyscy specjaliści z Unii Europejskiej. Kontrole powodują, że drzwi w zakładach się nie zamykają. Są absurdalne. Absurdalna też jest "niskość" mandatów. To jakiś relikt z czasów komunistycznych. Dzisiaj gdy się kogoś wyeliminuje z rynku z powodu zagrożenia dla zdrowia publicznego, to zwalnia się miejsce dla uczciwego producenta.
- Czy spotkał się Pan bezpośrednio z przypadkami korupcji wśród inspektorów?
- Tragiczna sytuacja jest w Opolu. Tam wojewódzki inspektor sanitarny wymuszał na zakładach służby zdrowia między innymi wyposażenie gabinetu dentystycznego albo zatrudnienie swojej żony. Wpadł dlatego, że sprawę nagłośniła lokalna gazeta. Jednak kiedy nadzór potwierdził korupcję, nie zawieszono tego inspektora. Został oskarżony, ale nadal wydawał decyzje. W tej chwili prokuratura je wszystkie unieważnia. To chorobliwa nieodpowiedzialność.
- Dlaczego kary za łamanie przepisów sanitarno-higienicznych są tak niskie?
 - Minister finansów zagarnął tę pulę do budżetu centralnego. To powoduje, że winowajcy płacąc, nie pokrywają związanych z  kontrolą wydatków. W Ustawie o Państwowej Inspekcji Sanitarnej jednak istnieje zapis, że jeżeli kontrola wykaże naruszenie przepisów, to jej kosztami obciąża się winowajcę.
- Czy istnieje możliwość zróżnicowania kar dla małych i dużych sklepów?
- Kara pięćset złotych może odbierać dorobek połowy miesiąca drobnemu handlowcowi. Dla supermarketu to jest zupełny drobiazg. Trzeba też patrzeć na zakres zagrożenia. Tam gdzie koncentracja zagrożeń epidemią jest większa, powinny być też  większe kary. Niewątpliwie supermarket jest rozsadnikiem chorób, który jest nieporównywalny nawet z tysiącem małych sklepów, bo klienci supermarketów są bardziej rozproszeni.
- Jakie są inne możliwości karania przestępców sanitarnych?
- Bardzo dobrym sposobem jest rygor unieruchomienia obiektu. Sklep po prostu się zamyka, jeżeli widzi się zagrożenie. Natomiast każdy mandat czy grzywna będzie pokrywana z  zysku, bo wlicza się ją w koszty prowadzenia obiektu.
- Kiedy można zamknąć sklep lub restaurację?
 - Każda zepsuta żywność zagraża życiu i zdrowiu i powinna być powodem unieruchomienia obiektu. Tak samo jak zatrucie pokarmowe. Ale próg tolerancji powinien być znacznie obniżony,w szczególności tam, gdzie dochodzi do masowego zagrożenia zdrowia konsumentów


 
 
TVN UWAGA! 
22. września 2004
 

Tu nie ma bieżącej wody!

Co czyha na nas w barach szybkiej obsługi?

Każdego dnia w centrum Warszawy tysiące osób korzysta z barów szybkiej obsługi. Mało kto wie, w jakich warunkach przygotowuje się tu jedzenie.

Reporterki UWAGI! zajrzały na zaplecze popularnych barów szybkiej obsługi. Okazało się, że Inspekcja Sanitarna, której zadaniem jest dbałość o czystość ignoruje fakt, że większość z nich nie ma bieżącej wody.

- Tu nikt nie ma wody – tłumaczy jeden ze sprzedawców. – Doprowadzenie kosztuje sześć tysięcy złotych! Ale to szefowa martwi się "sanepidem".

- Warunków do mycia tam nie ma żadnych – potwierdza doktor Zbigniew Hałat, lekarz epidemiolog. – Sprzedawczyni tymi samymi rękoma, bez mycia, wydaje pieniądze, bierze do rąk żywność i wkłada ją do piekarnika.

- Kto wydał decyzję, że taka placówka może funkcjonować? – oburza się Kazimierz Górski, właściciel firmy zajmującej się dezynfekcją.

Reporterki powiadomiły Inspekcję Sanitarną. Inspektorzy nie kwapili się do interwencji. Dopiero po trzech godzinach starań zareagowali na skargi.

- Jeżeli coś nie jest w porządku, "sanepid" powinien zamknąć placówkę – mówi dr Zbigniew Hałat. – Tam, gdzie istnieje koncentracja ryzyka, powinna też być koncentracja kontroli sanitarnej. Należy wyeliminować wszelkie niebezpieczeństwa.

Sprzedawcy doskonale zdają sobie sprawę, że panujące w ich punktach sprzedaży warunki są skandaliczne, dlatego w razie kontroli "sanepidu" wzajemnie się ostrzegają. Same kontrole nie powodują zamknięcia budek - właściciele otrzymują najwyżej kilkuset złotowe mandaty.

- Inspekcja Sanitarna musi kierować się rozsądkiem i dbać o zdrowie ludzi, a nie o interesy sprzedawców - dodaje dr Zbigniew Hałat.


 
 
TVN UWAGA!
30. września 2004

Czego szukają inspektorzy?

Po naszej interwencji „sanepid” zamknął tylko trzy warszawskie bary szybkiej obsługi. Kontrolerzy zignorowali pozostałe, w których łamie się przepisy.

W warszawskich barach szybkiej obsługi sprzedawcy nie przestrzegają podstawowych zasad higieny. Sprzedają także nieświeże produkty, przygotowywane w skandalicznych warunkach. Czy dzieje się tak, bo brakuje kontroli?

Nasz reporter zgłosił się do pracy w "sanepidzie". Okazało się, że inspekcja sanitarna zatrudnia ludzi niemal "dożywotnio". Nikt w Inspekcji Sanitarnej nie weryfikuje pracowników – a ci na swoich posadach czują się pewnie.

- Ktoś musi odejść na emeryturę i zwolnić miejsce – mówi jedna z pracownic sanepidu. – To jest bardzo hermetyczna jednostka. Jak już ludzie tutaj przychodzą, to pracują wiele lat.

Wcześniej reporterki UWAGI! doprowadziły do interwencji „sanepidu” w warszawskich barach szybkiej obsługi, których właściciele zupełnie ignorowali normy sanitarne. Kontrolerzy jednak zamknęli tylko trzy z nich! 
Powodem zamknięcia budek był brak bieżącej wody. Warunki sanitarne nie spełniały tam  nawet minimalnych wymagań niezbędnych przy sprzedaży żywności. Jednak takich miejsc jest znacznie więcej. Umykają one uwadze pracowników inspekcji sanitarnej.

- My nic takiego nie sprzedajemy, żeby była potrzebna bieżąca woda – tłumaczy się właścicielka budki. – Tu nikt się nie zatruł.

- To szefowa zna przepisy – dodaje sprzedawczyni z innej budki. – My tylko sprzedajemy.

Reporterki UWAGI! po raz kolejny zajrzały tam, gdzie nie docierają służby odpowiedzialne za stan sanitarny w Polsce. Sprzedawcy, którzy mimo iż mają na zapleczu bieżącą wodę, nie korzystają z niej. W jednej z budek umywalka, zamiast do mycia rąk, służyła do przechowywania chipsów. Sprzedawczyni opowiedziała, że z korzysta z niej tylko w czasie wizyt „sanepidu”. 
- Kiedy przychodzi „sanepid” przesuwa się kran i już jest – mówi sprzedawczyni.

W jednym z krakowskich barów szybkiej obsługi było podobnie. Sprzedawca, który przygotowywał żywność jednocześnie palił papierosy. Wycierał blaty, ale ani razu nie umył rąk. Potem podawał nimi jedzenie.


 
 
Superexpress, 22. września 2004
 
Oczyść się, sanepidzie!


Najwyższa Izba Kontroli nie zostawiła na Państwowej Inspekcji Sanitarnej suchej nitki. I pokazała, jak w sanepidzie rodzi się korupcja. Dlatego "Super Express" żąda przywrócenia zniesionych w 2001 r. przepisów antykorupcyjnych, dawniej obowiązujących pracowników sanepidu. 
Dla naszego wspólnego dobra ta instytucja musi stać się z powrotem prawdziwą polską policją sanitarną, a nie sposobem na prywatne fuchy dla co bardziej obrotnych inspektorów.
Inspekcji sanitarnej mają się bać flejowaci restauratorzy i niechlujni organizatorzy nauki i wypoczynku dla dzieci. Oraz sklepy i wytwórnie żywności, które nie dbają o zachowanie norm sanitarnych i terminów przydatności do spożycia. A nie, jak dziś, inwestorzy budujący nowe obiekty przemysłowe i handlowe, którzy coraz częściej muszą wpisywać do swoich kosztorysów środki na zakup przychylności sanitarnych urzędników. 
Sanepidzie, przypomnij sobie swoje własne hasło: żądasz czystości - zachowaj ją sam! 


autor: redakcja

Brudne ręce sanepidu

Państwowa Inspekcja Sanitarna jest uwikłana w korupcyjne układy- twierdzi Najwyższa Izba Kontroli.

 
Foto | Tomek Zieliński
Główny inspektor sanitarny Andrzej Trybusz. przymyka oczy na prywatne "interesy" swoich podwładnych
Foto | Tomek Zieliński
Co powinien zrobić przedsiębiorca, który ma zamiar otworzyć restaurację i chce uniknąć kłopotów z inspekcją sanitarną? Przepis jest prosty - wystarczy, że zleci jakąś fuchę pracownikowi sanepidu. 
Warszawa 
Ten, jako prywatny rzeczoznawca, zaopiniuje projekt budowy restauracji. Później już jako pracownik sanepidu przyklepie odbiór sanitarny tejże restauracji! Łatwo zgadnąć wynik takiej inspekcji. Urzędnik będzie przecież kontrolował sam siebie! 
Niemożliwe? To w Polsce całkiem legalne! - Nie możemy zakazać pracownikom Państwowej Inspekcji Sanitarnej prowadzenia działalności gospodarczej - twierdzi minister zdrowia Marek Balicki (51 l.). - Skala występujących nieprawidłowości jest niewielka. 

Na dwa fronty 

W Zgierzu (woj. łódzkie) pracownik nadzoru sanitarnego opiniował projekty (jako prywaciarz) i dokonał odbioru (jako urzędnik): pięciu sklepów przemysłowych, trzech sklepów spożywczych, pięciu biur, dwóch zakładów fryzjerskich, stacji kontroli pojazdów, hurtowni materiałów budowlanych i warsztatu stolarskiego. 
- Po kontroli NIK to się zmieniło - zapewnia dr Andrzej Jeziorski, wiceszef zgierskiego sanepidu. - Ten pracownik już nie odbiera inwestycji. Ja robię to osobiście. 
Co na to główny inspektor sanitarny? 
Andrzej Trybusz (54 l.) nie chciał z nami rozmawiać. 

Oswajanie sanepidu 

Poza Zgierzem NIK odnotowała "ryzyko wystąpienia korupcji" w Gliwicach (66 przypadków), Tucholi (24) Szamotułach (15), Chojnicach (12) i Bytomiu (7). Były powiatowy inspektor sanitarny w Mielcu był równocześnie prezesem w trzech spółkach. Jedną z nich nadzorował jako urzędnik! 
- Jest jeszcze inna droga "oswojenia" sanepidu - zdradza inspektor NIK. - Przedsiębiorca może podpisać umowę z sanepidem i zlecić odpłatne wykonanie badań laboratoryjnych. Pieniądze idą na tzw. środek specjalny, czyli również na pensje urzędników. To skandal, że nasza "policja sanitarna" przyjmuje takie zlecenia. 
Przyjmuje, bo zarabia na tym 200 mln zł rocznie. Zdaniem NIK należy zmienić ustawę i zabronić sanepidowi dorabiania. 

Panie inspektorze Trybusz! 

Inspekcję Sanitarną trzeba oczyścić z korupcyjnych układów. Powinien pan zabronić urzędnikom dorabiania na boku i wywalać z pracy tych, którzy ten zakaz łamią. To pański obowiązek! Czekamy na pana szybką decyzję. 

Bonanza - nie sanepid 

Dr Zbigniew Hałat (54 l.), główny inspektor sanitarny w latach 1991-93: 
- Przepisy antykorupcyjne, które obowiązywały pracowników Inspekcji Sanitarnej, uchylono w 2002 r. Teraz inżynierowie sanitarni robią sobie bonanzę z sanepidu. Jeśli ktoś u nich nie zamówi ekspertyzy, może mieć mniejsze szanse na pozytywną opinię. To jest skandal. 
autor: Leszek Kraskowski
 

Superexpress, 23. września 2004

Przychodzi sanepid do Rydzonia

Politycy się kłócą, inspekcje sanepidu to fikcja, a na bazarach handluje się śmierdzącymi kurami i nieświeżą kiełbasą.
Pracownicy sanepidu mogą legalnie brać łapówki dzięki poprawce do ustawy, którą w 2002 r. zgłosił poseł SLD Stanisław Rydzoń, członek komisji badającej aferę Rywina! Poprawkę poparł główny inspektor sanitarny Andrzej Trybusz.
Warszawa
Pracownicy inspekcji sanitarnej legalnie dorabiają w firmach, które potem kontrolują - napisaliśmy we wczorajszym "Super Expressie". Jako prywatni rzeczoznawcy opiniują np. projekt budowy sklepu spożywczego, a później ten projekt zatwierdzają jako urzędnicy sanepidu. - To korupcja! - oburza się NIK.

Rydzoń psuje

W sierpniu 2001 r., na wniosek posłów AWS, Sejm uchwalił przepis antykorupcyjny, który mówił, że pracownik sanepidu nie może być jednocześnie prywatnym rzeczoznawcą. Jak to się stało, że już w marcu 2002 r. artykuł ten "wypadł" z ustawy o inspekcji sanitarnej? Ustaliliśmy, że poprawkę zgłosił 9 stycznia 2002 r. w Sejmie poseł SLD Stanisław Rydzoń (54 l.). Poparł go główny inspektor sanitarny Andrzej Trybusz (54 l.)!
- Ten temat podrzucili mi pracownicy sanepidu - powiedział "Super Expressowi" Rydzoń. - Zupełnie się w tych sprawach nie orientowałem. To była pierwsza poprawka, którą zgłosiłem jako poseł. Przeszła. Dostałem mnóstwo podziękowań. Dziś bym tego nie zrobił. Zajmuję się tylko sprawami, na których się znam.
Rydzoń jest radcą prawnym. Jako poseł nie zasiada nawet w Komisji Zdrowia, która zajmuje się sanepidem. Na jej posiedzeniu był jako gość! A jednak to on sprawił, że z ustawy zniknął jeden z najważniejszych przepisów.

Kasa poprawia nastrój

Przeciwko pomysłowi Rydzonia protestował Władysław Szkop (SdPl, 60 l.). - Ta poprawka będzie sprzyjać korupcji - mówił, ale nikt go nie słuchał. Posłów z Komisji Zdrowia przekonał główny inspektor Andrzej Trybusz, który argumentował, że Sejm powinien pozwolić pracownikom sanepidu dorabiać na boku. - To poprawiłoby nastroje w tym środowisku - powiedział. Ówczesny wiceminister zdrowia Jan Kopczyk (50 l.) nie protestował.
- Pracownik inspekcji nie może jako urzędnik odbierać inwestycji, którą opiniował jako prywatny rzeczoznawca - mówi Rydzoń. - Tego można zakazać w regulaminie inspekcji.


Leszek Kraskowski
 
 


Superexpress, 28. września 2004

Koniec z fuchami

Szef sanepidu posłuchał "Super Expressu"

Rząd wystąpi do Sejmu o przywrócenie antykorupcyjnych przepisów dotyczących pracowników inspekcji sanitarnej! Nie będą mogli już dorabiać jako prywatni rzeczoznawcy i brać "legalnych łapówek" od przedsiębiorców. W końcu ich głównym zadaniem jest troska o nasze zdrowie, a nie fuchy.
Warszawa
Inspektor sanepidu jako prywatny ekspert opiniuje projekt sanitarny restauracji, po czym odbiera go jako inspektor państwowej instytucji. Dorabia u przedsiębiorcy, którego potem kontroluje! - pisaliśmy 22 września w artykule "Brudne ręce sanepidu". A dla nas - zwyczajnych konsumentów - oznacza to, że inspektor bardziej dba o humor restauratora niż o nasze żołądki. 
Apelowaliśmy więc do głównego inspektora sanitarnego Andrzeja Trybusza (54 l.), aby zabronił swoim pracownikom dorabiać na boku. Nie musieliśmy długo czekać. 
- Ma zostać wprowadzony zakaz łączenia funkcji rzeczoznawcy z pracą w Państwowej Inspekcji Sanitarnej - powiedział nam w poniedziałek Andrzej Trybusz. - Projekt nowelizacji ustawy został już przygotowany i przesłany do ministra zdrowia Marka Balickiego. Do Sejmu powinien trafić na przełomie października i listopada. 
Na korupcyjne układy w sanepidzie zwracała uwagę Najwyższa Izba Kontroli. Bezskutecznie. Minister Balicki (51 l.) tłumaczył wówczas, że formalnie wszystko jest w porządku. Na szczęście zmienił zdanie. - Możemy wprowadzić taki zakaz nowelizując ustawę o PIS - powiedział "Super Expressowi". 
W Polsce działa 360 prywatnych rzeczoznawców sanitarnych. Aż 169 z nich pracuje jednocześnie w sanepidzie. Antykorupcyjny przepis, który zabraniał takiego łączenia stanowisk, obowiązywał od 1 stycznia 2002 r. Już w marcu 2002 r. "wyleciał" z ustawy po wprowadzeniu poprawki przez posła SLD Stanisława Rydzonia (54 l.). - Popełniłem błąd, dzisiaj już bym tego nie zrobił - przyznał ostatnio poseł.


Leszek Krasowski


 



 
 
Nowelizacja ustawy o organizmach genetycznie zmodyfikowanych

Szanowni Państwo!

W dniu 10. maja 2004r. wręczono mi wydane na wniosek pozarządowych organizacji ekologicznych powołanie Ministra Środowiska z dnia
27.04.2004r.  na podstawie art. 12 ust. 1 ustawy z dnia 22 czerwca 2001r. o organizmach genetycznie zmodyfikowanych (Dz. U. Nr 76, poz. 811 ze zm.) na członka Komisji ds. organizmów genetycznie zmodyfikowanych na kadencję maj 2004 do konca trwania kadencji Komisji ds. GMO w 2005r.

Wręczone powołanie zobowiązuje mnie do uprawnionych ustawą czynności, wśród nich do wyrażania opinii i składania wniosków, które - wbrew szerzącemu się w Polsce bezprawiu - nie mogą pozostać bez odpowiedzi. 

W tym samym dniu po raz pierwszy uczestniczyłem w posiedzeniu Komisji i od razu byłem zmuszony do wyrażenia zdania odrębnego w trzech przypadkach uchwał Komisji poprzedzonych dyskusją obnażającą:

  1. złamanie obowiązujących procedur, którego efektem jest bezprawne wyrażenie w imieniu Polski akceptującej opinii w sprawie transgenicznego rzepaku Ms8 Rf3 
  2. pominięcie przedłożonej przeze mnie ewidencji naukowej sprzeciwu dla wprowadzenia do obrotu na terenie Wspólnoty produktu genetycznie zmodyfikowanego hybrydy kukurydzy NK 603xMON 810
  3. bezprawne stosowanie w pracach Komisji języka innego niz urzędowy na terenie Rzeczpospolitej Polskiej.
Są to ważne informacje dla nas wszystkich, jednak celem tej  informacji publicznej jest powiadomienie osób zainteresowanych o planowanej przez obecny rząd nowelizacji ustawy o organizmach genetycznie zmodyfikowanych. Jako członek Komisji jestem zobowiązany do wyrażenia swojej opinii również w tej sprawie. Proszę o pomoc i zgłaszanie swoich uwag  do materiału, który jest zamieszczony na stronie Nowelizacja ustawy o organizmach genetycznie zmodyfikowanych (http://www.halat.pl/transustawa.html)

Z poważaniem

dr Zbigniew Hałat
Prezes Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów
 



 
 

OSTATNIE DANE DOTYCZĄCE POLSKI
W PORÓWNANIU Z INNYMI KRAJAMI NOWEJ UNII EUROPEJSKIEJ (EU25)



 
Premier Rządu, Leszek Miller
Aleje Ujazdowskie 1/3,
00-583 Warszawa

Minister Wojciech Olejniczak
Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi
Ul. Wspólna 30, 00-930 Warszawa

Minister Czesław Śleziak
Ministerstwo Środowiska,
Ul. Wawelska 52/54, 00-922 Warszawa

27 lutego 2004


LIST OTWARTY 
GENETYCZNY KOSZMAR

Szanowny Panie,

  list


 


Nadzór nad bezpieczeństwem żywności w 2003r.
Bezczynność i bezprawie kosztem zdrowia ludzi i środowiska



 
 

VI – Ekologiczna Konferencja ogólnopolskiego
Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów

"ZDROWY POLAK, CZYLI ZDROWIE Z GÓR"
 
 




 

Chemia biesiad

wywiad przeprowadzony przez red. Marka Fiedorowa z "Głosu Wielkopolskiego"
dedykowany wszystkim tym, dla których nadchodzące święta
są przede wszystkim wydarzeniem folklorystyczno-handlowym,
z życzeniami odzyskania zdrowego rozsądku





 
 
w ramach Ogólnopolskiej Kampanii Konsumenckiej Polskiej Zielonej Sieci
"Kupuj Odpowiedzialnie"

na zaproszenie klubu GAJA

Dr Zbigniew Hałat

wygłosi wykłady

Moralne, naukowe i finansowe fiasko transgenów
i
Medycyna konsumenta

w dniu 25. kwietnia (piątek) od godz. 18.00
w ośrodku "Bajka" klubu GAJA , ul. Pocztowa 18, Bielsko-Biała

(wstęp wolny)

zapraszamy




ZAGROŻENIA ZDROWIA ZE STRONY REKLAMY W SZKOLE



 
 
Z okazji Światowego Dnia Zdrowia 2003 dr Zbigniew Hałat 
wygłosi wykłady połączone z dyskusją otwartą dla wszystkich słuchaczy:
 

Zagrożenia zdrowia ze strony kosmetyków i usług kosmetycznych

w dniu 5. kwietnia (sobota) godz. 10. 30 - 11. 30 
w sali konferencyjnej BELVEDERE (I. piętro) w hotelu Victoria--Sofitel,
ul. Królewska 11, Warszawa
w ramach XII. edycji Międzynarodowych Targów Kosmetyków, Artykułów Fryzjerskich, Sprzętu Profesjonalnego i Rekreacyjnego ESTETYKA – GRAND 2003 
i Akcji Prozdrowotnej MEDYCYNA –ALTERMED EXPO 2003 
które odbędą się  w dniach 5 - 6 kwietnia 2003 r.
w hotelu SOFITEL – VICTORIA w Warszawie 

osoby zainteresowane sprawami zagrożeń zdrowia ze strony wody, przetworów mięsnych, kosmetyków i usług kosmetycznych proszone są o odwiedzenie stoiska MEDYCZNEGO CENTRUM KONSUMENTA i INSTYTUTU WODY
5 - 6 kwietnia 2003, hotel SOFITEL - VICTORIA

zapraszamy


wernisaż wystawy

Woda źródłem naszego zdrowia

w dniu 7. kwietnia (poniedziałek)  godz. 18.00-21.00 
w czytelni Biblioteki Ekologicznej, ul. Kościuszki 79, Poznań 
(wstęp wolny)

poprzednia wystawa

zapraszamy


Medycyna konsumenta

w dniu 8. kwietnia (wtorek) godz. 15.00-17.00 
w czytelni Biblioteki Ekologicznej, ul. Kościuszki 79, Poznań 
w ramach Ogólnopolskiej Kampanii Konsumenckiej Polskiej Zielonej Sieci
"Kupuj Odpowiedzialnie" 
(wstęp wolny)

zapraszamy


 

N A J W Y Ż S Z A  I Z B A  K O N T R O L I

I N F O R M A C J A

O WYNIKACH KONTROLI

REALIZACJI ZADAŃ ORGANÓW ADMINISTRACJI RZĄDOWEJ

W ZAKRESIE NADZORU NAD PRODUKCJĄ I OBROTEM

PRODUKTAMI DROBIARSKIMI

ZAGROŻENIA ZDROWIA ZE STRONY PRODUKTÓW DROBIARSKICH



 

WSPÓLNA POLITYKA ROLNA
W OPINII POLSKICH ORGANIZACJI POZARZĄDOWYCH



Za  trwałą utratę widzenia  w jednym oku kosumentowi
po siedmiu latach zasądzono... 80 tys.  złotych
Kiedy konsument kupuje towar, użytkując go, powinien czuć się bezpiecznie
- uzasadnił wyrok sędzia.
 Odszkodowanie za wypadek przy piciu wody
 


WARUNKI SPRZEDAŻY TOWARÓW

czyli jak odzyskać pieniądze
za spleśniały jogurt
lub wadliwy samochód

jakie są obowiązki sprzedawcy?
co robić, kiedy kupiony towar wykazuje złą jakość?

według obowiązującego od 1. lipca 2002r.
Rozporządzenia Rady Ministrów
z dnia 25 czerwca 2002 r.
w sprawie szczegółowych warunków zawierania i wykonywania umów
sprzedaży między przedsiębiorcami a konsumentami

Łatwiej jest uniknąć okradzenia przez złodzieja, który wbrew prawu
obowiązującemu od połowy lipca 2002r.
ukrywa przed kupującymi rzeczywiste ceny oferowanych towarów lub usług
zanim podejmą oni decyzję o zakupie.
Aby nie stanąć bezradnie przed koniecznością zapłaty
przekraczającej wyobrażenie, wystarczy u złodzieja nie kupować.
Widząc np. brak wywieszek przy towarach, trzeba ze sklepu wyjść.


 

Zgodnie z  § 2. Rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów 
z dnia 28 czerwca 2002 r. 
w sprawie szczegółowego zakresu działania 
Ministra Zdrowia
(Dz. U. Nr 93, poz. 833)
od 1. lipca 2002r. minister zdrowia koordynuje działania
w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa żywności.

Zgodnie z  § 2. Rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów
z dnia 29 marca 2002 r.
w sprawie szczegółowego zakresu działania 
Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi
(Dz. U. Nr 32, poz. 305) 
 minister rolnictwa i rozwoju wsi 
wykonuje zadania w zakresie bezpieczeństwa żywności

Ten sam obowiązek mistra rolnictwa wynikał
z poprzedniej regulacji, 
to jest z Rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów
z dnia 20 października 2001 r.
w sprawie szczegółowego zakresu działania 
Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi
(Dz. U. Nr 122, poz. 1340) 


 
 
Śląska Konferencja ZDROWY POLAK,
 odbyła się w dniu 25. czerwca 2002r. 
w Tarnowskich Górach
jednym z tematów był
trójchloroetylen w wodzie
sprzedawanej mieszkańcom Tarnowskich Gór

tri w wodzie sprzedawanej mieszkańcom Tarnowskich Gór


 
 
Uwaga:
nitrofen w żywności
sprzedawanej za granicą
i w Polsce

NITROFEN

Stowarzyszenie Ochrony Zdrowia Konsumentów
w dniu 29. lipca 2002r.
złożyło w prokutaturze Warszawa-Śródmieście
doniesienie o przestępstwie
ministra rolnictwa i ministra zdrowia
przeciwko bezpieczeństwu publicznemu
polegające na spowodowaniu zagrożenia epidemiologicznego
rakotwórczą i teratogenną substancją o nazwie nitrofen
poprzez zaniechanie działań 
na rzecz zapewnienia bezpieczeństwa żywności

 

PRAWA KONSUMENTA
USA 1962, ONZ 1985, UNIA EUROPEJSKA 1985,
POLSKA DO 1997,POLSKA 1998-1999,POLSKA 2000-2001



ZŁOTA LISTA I CZARNA LISTA
 STOWARZYSZENIA OCHRONY ZDROWIA KONSUMENTÓW


C Z A R N A   L I S T A   S O Z K

NASZYM CELEM JEST SUKCES MARKI
GWARANTUJĄCEJ KONSUMENTOWI
JAKOŚĆ ZDROWOTNĄ
KOSZTEM TEJ MARKI,
KTÓRA NIE DOTRZYMUJE
WYMOGÓW JAKOŚCI ZDROWOTNEJ

w skali światowej powyższą zasadę wprowadza,
kierując się etyką lekarską,

MIĘDZYNARODOWE TOWARZYSTWO im. JOHNA SNOWA



 
 

ZDROWY POLAK




















Zdrowie człowieka i środowiska w ocenie epidemiologa


 
Od 23. września 2001r. obowiązuje nowa ustawa
Ustawa z dnia 11 maja 2001 r.
o warunkach zdrowotnych żywności i żywienia


 Stanowisko
Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów
z dnia 25. listopada 2000r.
w sprawie wariantu choroby Creutzfeldta-Jakoba
wiązanego z gąbczastym zwrodnieniem mózgu bydła
- "chorobą wściekłych krów"

Choroba Creutzfeldta - Jakoba

Stanowisko SOZK


\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\

(................................)
Alarm konsumencki
ALARM KONSUMENCKI


ALARM KONSUMENCKI
- FIRMY, MARKOWE PRODUKTY, ZAGROŻENIA ZDROWIA

\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\
 

Obserwując rozwój  sytuacji w naszym kraju, musieliśmy przyznać rację
Panu Dawidowi Byrne, Komisarzowi Unii Europejskiej
do spraw zdrowia publicznego i ochrony konsumenta,
który podczas spotkania w dniu 13. października 2000r.
powiedział nam, że -  jego zdaniem
- użycie słowa "ochrona" w odniesieniu do konsumenta
sugeruje zbyt defensywne podejście do sprawy.

Dlatego podjęliśmy się redagowania nowego działu
czasopisma Ruchu Ochrony Zdrowia
"ZAGROŻENIA ZDROWIA W POLSCE":

CONSUMER POWER
\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\
SIŁA KONSUMENTA

SIŁA KONSUMENTA - CONSUMER POWER
 

Podczas tego samego spotkania Preses SOZK
w obecności wszystkich zebranych postawił Komisarzowi Unii Europejskiej
zapytanie w sprawie dopuszczalności podwójnych standardów jakości żywności:
Czy przewidywane jest dopuszczenie do obrotu
na terenie państw - nowych członków Unii Europejskiej
żywności niespełniającej unijnych wymogów jakości zdrowotnej?
Padła odpowiedź przecząca.
Inną opinię prezentował rząd RP.

Za każdą z tych postaw krył się głęboki pragmatyzm
Konsumenci  Unii Europejskiej nie chcą ryzykować,
a w ówczesnym budżecie brakowało 26 miliardów nowych złotych
na zlikwidowanie zagrożeń związanych z samym mlekiem i mięsem.
Środków tych nie zaplanowano, a te zaplanowane,
a nawet przekazane do realizacji ustawowych celów instytucji państwowych
odpowiedzialnych za zdrowie ludzi,
wydatkowano w sposób niezgodny z przeznaczeniem.


PONIŻSZY LIST PUBLIKUJEMY ZA ZGODĄ AUTORA
MIARĄ SIŁY KONSUMENTA SĄ WŁAŚNIE TAKIE LISTY

Szanowny Panie Doktorze !

Zachęcony informacja o możliwości uzyskani porady oraz pomocy ze strony Pana Stowarzyszenia, zwracam się do Pana z moim dylematem. Otóż często ja , a zwłaszcza moje dzieci kupujemy napoje w puszkach ( np. Pepsi, Coca-cola, itp.). Będąc niedawno na zakupach w jednym z marketów, zwróciłem baczniejszą uwagę na wierzchnią część puszki i stwierdziłem ,że na większości znajdują się zanieczyszczenia ( kurz, pył, brud itp.). Stąd zrodziło się we mnie kilka pytań:

Czy zanieczyszczenia które mogą zaistnieć na powierzchni puszki, mogą być niebezpieczne bądź szkodliwe dla zdrowia? Moje obawy są tym większe, iż na świecie pojawiają się coraz groźniejsze mutacje wirusów oraz bakterii przenoszonych drogą kropelkową ( np. żółtaczka, gruźlica, itp. ), a przecież chcąc wypić napój musimy dotknąć wierzchniej części puszki “zlizując” przy okazji to co na niej się znajdowało. Dodatkowo w czasie otwierania puszki, wciskamy języczek mechanizmu otwierania do środka puszki, który jest obmywany przez napój i wszystko co znajduje się na nim trafia do napoju. 
Czy producent napoju nie powinien w jakiś sposób zabezpieczyć górnej części puszki ( np. zakrycie przez zafoliowanie, itp.)? Czy istnieją jakieś możliwości zwrócenia uwagi producentowi i “wymuszenie” zmiany takiego stanu rzeczy w imię ochrony konsumenta? 
Dlaczego nikt do tej pory nie zajął się tą to sprawą zważywszy na fakt, że coraz większą rzeszę pijących napoje w puszkach stanowią dzieci i młodzież.

Liczę na poważne potraktowanie mojej sprawy oraz odpowiedź.

Z poważaniem

P. B.
 


ZATRUCIE W SZPITALU UZDROWISKOWYM,
PZU UCHYLA SIĘ OD NAPRAWIENIA SZKODY



 
ZAGROŻENIA ZDROWIA W POLSCE
CZASOPISMO RUCHU OCHRONY ZDROWIA
AKTUALIZOWANA WERSJA ELEKTRONICZNA
"ZAGROŻENIA ZDROWIA W POLSCE"


wystąpienie Prezesa Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów
do Ministra Zdrowia
w sprawie zagrożeń zdrowia w gabinetach kosmetycznych


POLSKI KONSENSUS TŁUSZCZOWY

Ustalenia podjęte w wyniku spotkania grona ekspertów
towarzystw i instytutów naukowych
dnia 4 grudnia 1999 r.



 

ZAGROŻENIE RAKOTWÓRCZYM RADONEM
I BEZCZYNNOSĆ WŁADZ

RADON W WODZIE PITNEJ POBIERANEJ Z KOPALNI URANU

ZAMIESZCZAMY LIST
MIESZKAŃCÓW JANOWIC WIELKICH Z POGÓRZA SUDECKIEGO,
A WKRÓTCE POINFORMUJEMY
O DZIAŁANIACH STOWARZYSZENIA PODJĘTYCH W TEJ SPRAWIE
 



Stanowisko
Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów
z dnia 25. maja 1999r.
w sprawie wprowadzania
organizmów zmodyfikowanych genetycznie
do łańcucha pokarmowego człowieka

Odpowiedzi prezesów/dyrektorów generalnych
 firm działających na polskim rynku na zapytanie
Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów:

"Czy reprezentowana przez Panią/Pana Firma wprowadzała bądź wprowadza
do obrotu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej
produkty oparte o organizmy zmodyfikowane genetycznie
oraz jakie są plany Firmy w tym zakresie"

    Otrzymane odpowiedzi udostępniliśmy opinii publicznej na stronie internetowej
ORGANIZMY ZMODYFIKOWANE GENETYCZNIE - POLSKA



 

V - Samorządowa konferencja ogólnopolskiego
Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów
“RZECZNIK OCHRONY ZDROWIA I BEZPIECZEŃSTWA KONSUMENTÓW’’
 5. kwietnia 2001r.
Akademia Medyczna
Wrocław

CEL, UZASADNIENIE WYBORU TERMINU, PROGRAM,
STRESZCZENIA WYSTĄPIEŃ


W sprawach o ochronę interesów konsumentów
powiatowy (miejski) rzecznik konsumentów wytacza powództwa
na rzecz konsumentów (w sprawach tych do rzecznika stosuje się odpowiednio przepisy o prokuratorze), a w sprawach o wykroczenia na szkodę konsumentów jest oskarżycielem publicznym. Przedsiębiorca, do którego zwróci się rzecznik konsumentów, obowiązany jest udzielić rzecznikowi wyjaśnień i informacji będących przedmiotem wystąpienia 
oraz ustosunkować się do uwag i opinii rzecznika.

 
 


IV Nadzwyczajna konferencja ogólnopolskiego
Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów
“WPŁYW ŻYWNOŚCI TRANSGENICZNEJ
NA ŚRODOWISKO I ZDROWIE CZŁOWIEKA"
 18. października 2000r.
Instytut Żywnosci i Żywienia
Warszawa

CEL, UCZESTNICY ZABIERAJĄCY GŁOS,
ZAINTERESOWANIE MEDIÓW


Doroczna konferencja ogólnopolskiego
Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów
„DZIAŁALNOŚĆ PUBLICZNYCH SŁUŻB NADZORU I KONTROLI
 NA RZECZ OCHRONY ZDROWIA KONSUMENTA’’
 14. marca 2000r.
 Państwowy Zakład Higieny
Warszawa

TEMAT, UZASADNIENIE WYBORU TERMINU,
KLUCZOWE OSOBISTOŚCI, POZOSTALI UCZESTNICY,
KTÓRZY ZGŁOSILI GOTOWOŚĆ ZABRANIA GŁOSU PODCZAS DYSKUSJI
LISTA UCZESTNIKÓW, STRESZCZENIA WYSTĄPIEŃ, FOTOGRAFIE


Przeglądowa konferencja ogólnopolskiego
Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów
"OCHRONA ZDROWIA KONSUMENTA
W POLSCE, UNII EUROPEJSKIEJ I U.S.A”
 16 - 17. kwietnia 1999r.
 Państwowy Zakład Higieny * Instytut Żywności i Żywienia
Warszawa

CEL, UZASADNIENIE WYBORU TERMINU, PROGRAM,
STRESZCZENIA WYSTĄPIEŃ, FOTOGRAFIE


Krajowa konferencja ogólnopolskiego
Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów
“RZECZYWISTE, DOMNIEMANE I UROJONE
ZAGROŻENIA ZDROWIA KONSUMENTA W POLSCE’’
8. grudnia 1998r.
Sala Konferencyjna Ministerstwa Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej
 Warszawa
CEL, UZASADNIENIE WYBORU TERMINU, PROGRAM,
STRESZCZENIA WYSTĄPIEŃ, FOTOGRAFIE


 MEDYCZNE CENTRUM KONSUMENTA
UPAMIĘTNIŁO ZAWIĄZANIE
STOWARZYSZENIA OCHRONY ZDROWIA KONSUMENTÓW,
ORGANIZUJĄC WYSTAWĘ MALARSTWA
WOJCIECHA KANIOWSKIEGO
PROFESORA AKADEMII SZTUK PIĘKNYCH WE WROCŁAWIU
DZIEKANA WYDZIAŁU MALARSTWA I GRAFIKI

ZDJĘCIA Z WERNISAŻU WYSTAWY
 16. października 1997r


Stanowisko
Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów
z dnia 25. listopada 2000r.
w sprawie wariantu choroby Creutzfeldta-Jakoba
wiązanego z gąbczastym zwrodnieniem mózgu bydła
- "chorobą wściekłych krów"




















Stanowisko
Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów
z dnia 25. maja 1999r.
w sprawie wprowadzania
 organizmów zmodyfikowanych genetycznie
       do łańcucha pokarmowego człowieka

(aby powiększyć obraz wystarczy nacisnąć prawy przycisk myszy
i wybrać odpowiednie polecenie)

Stowarzyszenie Ochrony Zdrowia Konsumentów
w dniu 29. lipca 2002r.
złożyło w prokutaturze Warszawa-Śródmieście
doniesienie o przestępstwie
ministra rolnictwa i ministra zdrowia
przeciwko bezpieczeństwu publicznemu
polegające na spowodowaniu zagrożenia epidemiologicznego
rakotwórczą i teratogenną substancją o nazwie nitrofen
poprzez zaniechanie działań
na rzecz zapewnienia bezpieczeństwa żywności

(aby powiększyć obraz wystarczy nacisnąć prawy przycisk myszy
i wybrać odpowiednie polecenie)


 
 


 
 



 
 



SPRAWDŹ
CZY SĄ NARUSZONE TWOJE PRAWA KONSTYTUCYJNE
CZY MASZ DO CZYNIENIA
Z PRZESTĘPSTWEM
ŚCIGANYM Z URZĘDU
KONSTYTUCJA
I KODEKS KARNY



ALFABETYCZNY SPIS ZAWARTOŚCI
STRON INTERNETOWYCH DOMENY HALAT.PL
DOTYCZĄCYCH OCHRONY ZDROWIA