STRONA
GŁÓWNA
DOMENY
HALAT.PL
Polska
medycyna integracyjna
Fundamentalnie
zakorzeniona w polskiej
kulturze, sztuka i nauka
utrzymywania i przywracania zdrowia przez zapobieganie chorobie i jej
leczenie,
z poszanowaniem fizycznej, moralnej i psychologicznej integralności
osoby
ludzkiej.
Polish
Integrative Medicine
Fundamentally
rooted in Polish culture, the art and science of maintaining and
restoring
health by prevention and treatment of illness, with respect for
physical, moral
and psychological integrity of the human person.
Wiedza
naukowa zajmująca się
czynnikami szkodliwymi, czyli noksologia (od łac. noxa – czynnik
szkodliwy), uwzględnia szereg pomijanych zazwyczaj aspektów
oddziaływania czynnika szkodliwego na człowieka, do których należy
zróżnicowana podatność poszczególnych osób (rodzin) na czynnik
szkodliwy występujący w pojedynkę lub wespół z innymi, wzajemnie
potęgującymi niepożądane oddziaływanie na zdrowie. W noksologii za
punkt wyjścia procesu diagnostycznego przyjmuje się przyczynę zgodnie z
zasadą wyrażoną po łacinie słowami POSITA CAUSA, PONITUR EFFECTUS,
czyli „gdy działa przyczyna, jest i skutek” oraz NIHIL FIT SINE CAUSA
-
"nic nie dzieje się bez przyczyny".
|
|
|
Epidemiologia
jest nauką o występowaniu i uwarunkowaniach chorób, zaburzeń zdrowia i
zjawisk zdrowotnych
w określonych populacjach ludzkich oraz
systemem
działań wykorzystujących uzyskane informacje do zmniejszenia
rozpoznanych
problemów zdrowotnych
w populacji. |
|
|
| Instytut
Wody |
|
|
| Medyczne
Centrum Konsumenta |
|
|
| Stowarzyszenie
Ochrony Zdrowia Konsumentów |
|
|
Zagrożenia
Zdrowia
w
Polsce |
|
|
| 3
Smoki |
|
|
| Zdrowy
Polak |
|
|
Poland
(in
English)
It is Europe that is sick, all
Europe
with the exception
of Poland. |
|
|
| Śląsk |
|
|
| Wizytówka |
|
|
ALERGENY
|
|
|
KANCEROGENY
Nowy artykuł:
"Ryzyko raka
w następstwie
spożywania
wędzonych
przetworów
mięsnych "
|
|
|

www.forum.halat.pl
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
OCHRONA ZDROWIA KONSUMENTÓW
| ochrona zdrowia - popularyzacja praw
- kształtowanie opinii i ocen - ostrzeganie konsumentów - ruch ochrony
zdrowia - pomoc konsumentom - integracja zwolenników - prowadzenie badań
- obrona konsumentów - szeroka współpraca - kampanie informacyjne - opiniowanie
przepisów - wnioski i postulaty do władz |
 |
STOWARZYSZENIE
OCHRONY
ZDROWIA
KONSUMENTÓW |
Niezarobkowa organizacja pozarządowa, którą założył
i prowadzi
dr Zbigniew Hałat, lekarz specjalista epidemiolog
nota
biograficzna
regulamin stowarzyszenia
i sprawy organizacyjne
Naszą misją
jest egzekwowanie najważniejszego
prawa konsumenta,
jakim jest
OCHRONA
ZDROWIA KONSUMENTA
zgodnie z obowiązującym w Polsce
prawem
|
miesięcznik "Świat Konsumenta"
grudzień 2006r., Nr 12 (61)
Strona Hałata
WIZERUNEK
Pierwszy zgłoszenie napłynęło w połowie września b. r. z Niemiec, następne,
19. września - z Irlandii, kolejne z Holandii i Wielkiej Brytanii. Z Austrii
w jednym dniu 21.września nadeszły 4 raporty, w dniu następnym z Włoch
- 2, ze Słowenii – 1. Potem odezwała się Belgia i po raz kolejny i to po
kilka razy Holandia, Austria i Niemcy, Wielka Brytania i znowu Belgia.
W październiku Europejski System Wczesnego Ostrzegania o Niebezpiecznych
Produktach Żywnościowych i Środkach Żywienia Zwierząt (RASFF) otrzymał
zgłoszenia z następujących państw: Norwegia - 7, Austria – 16, Finlandia
– 2, Niemcy – 7, Cypr – 1, Szwecja – 4, Irlandia – 3, Włochy – 1, Francja
– 2, Wielka Brytania – 4, Malta – 5. Pierwsze zgłoszenie z Polski wpłynęło
do systemu RASFF dopiero 9. listopada 2006r.
W ramach systemu RASFF przesyłane są powiadomienia o produktach, które
nie spełniając wymagań przepisów prawnych, stanowią równocześnie potencjalne
zagrożenie dla zdrowia lub życia konsumentów.
Wymienione zgłoszenia dotyczyły genetycznie modyfikowanego ryżu długoziarnistego
importowanego z USA, choć było też kilka raportów z wykrycia genetycznie
modyfikowanego ryżu importowanego z Chin, a zwłaszcza produktów sporządzonych
z takiego ryżu określanych jako kluski.
W dniu 18. sierpnia 2006r. władze USA poinformowały Komisję Europejską
o wykryciu w próbkach ryżu długoziarnistego pobranych na rynku USA produktu
inżynierii genetycznej pod nazwą Liberty Link RICE 601 niezatwierdzonego
do wprowadzenia do obrotu ani jako żywność, ani jako pasza. Raport o skażeniu
zgłosił do władz amerykańskich w dniu 31. lipca 2006r. koncern agrochemiczny
Bayer, który zarejestrował LLRICE601 tylko do eksperymentów polowych w
latach 1999 - 2001. Pomimo wniosków ze strony Komisji, władze USA nie były
w stanie zagwarantować, że produkty z ryżu przywożone ze Stanów Zjednoczonych
nie zawierają domieszki LLRICE601. Z tego powodu dnia 5. września 2006r.
zapadła Decyzja Komisji sprawie środków nadzwyczajnych w odniesieniu do
niedozwolonego genetycznie zmodyfikowanego organizmu pod nazwą LL RICE
601 w postaci ryżu długoziarnistego pochodzącego z USA. Zgodnie z decyzją
państwa członkowskie mają obowiązek wyrywkowo pobierać próbki produktów
wprowadzonych do obrotu i je analizować w celu potwierdzenia nieobecności
genetycznie zmodyfikowanego ryżu LL RICE 601, a w przypadkach wykrycia
tego ryżu informować Komisję Europejską za pomocą systemu wczesnego ostrzegania
o niebezpiecznej żywności i paszach – RASFF.
Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady z 2003r. w sprawie genetycznie
zmodyfikowanej żywności i paszy przewiduje, że żadna genetycznie zmodyfikowana
żywność ani pasza nie może zostać wprowadzona do obrotu na rynku Wspólnoty,
chyba że jest ona objęta zezwoleniem wydanym zgodnie z tym rozporządzeniem.
Nie należy przy tym zatwierdzać żywności i paszy zmodyfikowanej genetycznie,
o ile nie zostało wykazane w sposób właściwy i wystarczający, iż nie wywiera
ona szkodliwych skutków dla zdrowia ludzi, zwierząt lub środowiska naturalnego,
nie wprowadza konsumenta ani użytkownika w błąd ani nie odbiega od żywności
czy też paszy przeznaczonej do zastąpienia w takim zakresie, że jej normalne
spożycie byłoby ze względów żywieniowych niekorzystne dla ludzi lub zwierząt.
Na obszarze Unii Europejskiej żaden ryż genetycznie modyfikowany nie
jest dopuszczony do obrotu.
W naszym kraju dopiero 4. października 2006r. ukazała się informacja
Głównego Inspektora Sanitarnego w sprawie nieautoryzowanego genetycznie
zmodyfikowanego ryżu LL Rice 601 głosząca, iż Główny Inspektor Sanitarny
bezzwłocznie zobowiązał Państwowych Wojewódzkich Inspektorów Sanitarnych
do podjęcia stosownych działań w celu spełnienia wymagań Decyzji Komisji
z 5. września 2006r., w tym pobrania wstępnie 50 próbek produktów spożywczych,
które potencjalnie mogą zawierać ryż LL RICE 601. Próbki te do dnia 10.
października 2006r. miały być przekazane do akredytowanego laboratorium
badania żywności genetycznie zmodyfikowanej działającego w strukturach
Państwowej Inspekcji Sanitarnej, w którym miały zostać zbadane. 15. listopada
2006r. WIADOMOŚCI TVP poinformowały, że od początku października wycofano
w Polsce ponad 300 ton ryżu ze Stanów Zjednoczonych, zaś pani rzeczniczka
prasowa Głównego Inspektora Sanitarnego była uprzejma problem zbagatelizować:
„mowa o śladowych ilościach genetycznie modyfikowanego ryżu, śladowe ilości,
czyli tak naprawdę niewielkie, na tysiące ziarenek mogło być jedno ziarenko
gmo”. Tydzień wcześniej Państwowa Inspekcja Sanitarna powiadomiła poprzez
internet, że tylko w 3 próbkach na 48 zbadanych na terenie trzech województw
stwierdziła obecność materiału genetycznie zmodyfikowanego, a w jednym
województwie inspektorzy wcale nie znaleźli ryżu długoziarnistego w obrocie!
Przedstawicielka Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej we Wrocławiu
przed kamerą WIADOMOŚCI ujawniła przyczyny tych skromnych osiągnięć: „otrzymaliśmy
informacje gdzie i jakich sklepach może być, w jakich sieciach i tam nasze
służby monitorowały jak wygląda wycofywanie”. A przecież zgodnie z decyzją
Komisji Europejskiej wydaną z 5. września 2006r. państwa członkowskie mają
obowiązek wyrywkowo pobierać próbki produktów wprowadzonych do obrotu i
je analizować w celu potwierdzenia nieobecności genetycznie zmodyfikowanego
ryżu LL RICE 601. Pomijając mało wiarygodną informację o ograniczeniu zagrożenia
do kilku województw, należy zapytać o przyczyny ukrywania przed podatnikami
nazw przedsiębiorców łamiących prawo sanitarne w zakresie bezpieczeństwa
żywności. Gdyby konsumenci znali nazwę producenta i markę ryżu genetycznie
skażonego, mogliby sami chronić swoje zdrowie, wybierając w sklepie zgodnie
ze zdrowym rozsądkiem. Świadomy ryzyka konsument mógłby także domagać się
rekompensaty za doznane cierpienia. W USA w 2002r. niewielkiej liczbie
osób wypłacono łącznie 9 milionów dolarów odszkodowania za rozstrój zdrowia
w następstwie spożycia śladowych ilości genetycznie modyfikowanej kukurydzy
StarLink zarejestrowanej tam tylko jako pasza dla bydła a nie jako środek
spożywczy dla ludzi. Zalewający obecnie świat genetycznie modyfikowany
ryż Liberty Link 601 nigdzie nie był dopuszczony do spożycia. Nawet przez
bydło.
Mimo to lobbyści w różnych maskach wytrwale powtarzają niezmienne zapewnienia
o tym jak bezpieczne są organizmy genetycznie modyfikowane.
Tymczasem nie gdzie indziej tylko w publikacji z 27. marca 2006r. przeznaczonej
dla Kongresu Amerykańskiego (1) można przeczytać co następuje: „Wcześniejsze
badania i doświadczenie z komercjalizacją roślin transgenicznych sugerują,
że ich negatywne oddziaływanie na zdrowie człowieka właściwie nie istnieje.
Jednak nie domagając się uznania, że organizmy genetycznie modyfikowane
muszą koniecznie wywoływać problemy zdrowotne, ostatnio opublikowane w
recenzowanych w procesie wydawniczym czasopismach naukowych doniesienia
zasugerowały, że gmo mogą budzić niepokój w obszarze bezpieczeństwa żywności:
a) naukowcy australijscy opublikowali artykuł wykazujący, że następstwem
transferu z fasoli do grochu genu kodującego owadobójcze białko jest wytwarzanie
przeciwciał u myszy karmionych trangenicznym grochem. Oddziaływanie przeciwciał
jest markerem reakcji alergicznej (2).
b) Naukowcy włoscy z Uniwersytetu Urbino już wcześniej wykazali, że
absorpcja transgenicznej soi przez myszy indukowała modyfikacje w jądrach
ich komórek wątrobowych. Badania przeprowadzone ostatnio wykazały, że zaobserwowane
różnice ustępują po powrocie do soi nietransgenicznej (3).
c) Naukowcy norwescy z Uniwersytetu z Tromso wykazali, że promotor
35S CaMV, element struktury genetycznej wykorzystywanej do modyfikacji
roślin, może prowokować ekspresję genów w hodowlach komórek człowieka.
Wcześniej panował pogląd, że promotor działa w ten sposób tylko w roślinach
(4).”
Wspomniany promotor 35S CaMV to fragment wirusa choroby mozaikowej kalafiorów,
należącego do pararetrowirusów, a więc podobnego do wirusa wywołującego
AIDS, który po okresie uśpienia może sprowokować upośledzenie odporności
człowieka i w konsekwencji rozwój n. p. nowotworów złośliwych albo też
może być punktem wyjścia nowych wirusów. Właśnie ten fragment wirusa
choroby mozaikowej kalafiorów znajduje się w ryżu LLRICE601. Nie wdając
się w skomplikowane detale, po raz kolejny muszę przypomnieć, że konsumentom
żywności genetycznie modyfikowanej grozi alergia, oporność na antybiotyki
i rak. Rozważany jest udział produktów inżynierii genetycznej w zaburzeniach
metabolicznych prowadzących do szalejących - zwłaszcza w USA - epidemii
otyłości i cukrzycy. Krytycznym problemem jest pleotropia, czyli zaskakująca
ekspresja pojedynczego genu w jego nowej lokalizacji w konstelacji genów
gospodarza, prowadząca do nieoczekiwanych i licznych efektów w zmodyfikowanym
organizmie. Niespodziewanie mogą pojawić się białka, w tym toksyny i alergeny,
będące powodem wielu zagrożeń zdrowia człowieka i środowiska.
Każdy ma prawo oczekiwać bezpiecznego zakupu wszystkich produktów obecnych
w obrocie, zwłaszcza, kiedy charakter tych produktów budzi niepokój na
całym świecie. Polskim konsumentom to prawo też przysługuje.
W projekcie budżetu na 2007r. na realizację celu określonego jako zapewnienie
warunków i nadzoru sanitarnego kraju zaplanowano 695 888 000 złotych, o
12% więcej niż na rok bieżący. Wśród działań zmierzających do zrealizowania
tego celu wymienia się poprawę jakości i efektywności działania oraz wizerunku
Państwowej Inspekcji Sanitarnej. W moim przekonaniu za żadne pieniądze
nie da się kupić poprawy wizerunku gwaranta zdrowia publicznego. Można
na nią tylko zasłużyć.
dr Zbigniew Hałat, lekarz
specjalista epidemiolog
w latach 90. w trzech kolejnych rządach główny inspektor sanitarny
i zastępca ministra zdrowia ds. sanitarno-epidemiologicznych
Prezes Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów
http://www.halat.pl/stowarzyszenie.html
Literatura:
(1) Congressional Research Service Report for Congress
RL33334 Biotechnology in Animal Agriculture: Status and Current Issues,
March 27, 2006
(2) V.E. Prescott, P.M. Campbell, et al. “Transgenic
Expression of Bean-Amylase Inhibitor in Peas Results in Altered Structure
and Immunogenicity.” Journal of Agriculture and Food Chemistry, 53(23);
9023-9030, November, 2005.
(3) M. Malatesta, C. Tiberi, et al. “Reversibility of
hepatocyte nuclear modifications in mice fed on genetically modified soybean.”
European Journal of Histochemistry, 49(2):237-242, July-September, 2005.
(4) M.R. Myhre, K. Fenton, et al. “The 35S CaMV plant
virus promoter is active in human enterocyte-like cells.” European Food
Research and Technology, 222(1-2):185-193, January, 2006.
Ostatnia wiadomość przed zamknięciem numeru:
Broniąc się przed wypłaceniem pokaźnych odszkodowań za zrujnowanie
amerykańskich rolników, winę za ucieczkę transgenicznego ryżu z pól eksperymentalnych
Bayer zrzuca na „nieuniknione okoliczności, którym nikt nie mógł zapobiec”,
”dzieło Boga” i poszkodowanych farmerów.
|
Państwo
nie chroni konsumentów
INTERWENCJA
TELEWIZJA POLSAT
poniedziałek
27.11.2006 godz. 16.10.
Zakazany
ryż dostępny w Polsce?
Czy Polacy jedzą zakazany ryż?
Zobacz reportaż
Ekolodzy biją na alarm. Zakazany, groźny dla człowieka
ryż wciąż można kupić w Polsce. Główny Inspektorat Sanitarny przekonuje,
że produkt został wycofany, a organizacja ekologiczna Greenpeace znajduje
kolejne torebki skażonego ryżu w Polsce.
Przez kilka lat genetycznie modyfikowany ryż -
Liberty Link 601 - był wysiewany na poletkach doświadczalnych w USA przez
firmę Bayer. Pięć lat temu firma zaprzestała doświadczeń, a ryż w niekontrolowany
sposób rozprzestrzenił się, zanieczyszczając zbiory innych gatunków.
- Unia Europejska odmówiła kupowania amerykańskiego
ryżu, z uwagi na skażenie genetycznie modyfikowanymi odmianami - mówi Zbigniew
Hałat, były Główny Inspektor Sanitarny.
Komisja Europejska zaleciła, aby państwa członkowskie
pobrały wyrywkowo próbki ryżu znajdującego się w sprzedaży i przebadały
je na obecność modyfikowanego Liberty Link 601. Główny Inspektorat Sanitarny
pobrał w sumie prawie 50 takich próbek. W trzech z nich wykryto zmutowany
amerykański ryż i zakazano sprzedawania go.
Organizacja Greenpeace zrobiła niezależne badanie.
Pobrała 15 próbek w samej tylko Warszawie. Próbki pojechały do niezależnego
laboratorium w Berlinie. Zmutowany ryż znaleziono aż w trzech próbkach.
- Inspektorat Sanitarny poinformował, że tylko
w trzech województwach znaleziono zmodyfikowany ryż. My znaleźliśmy go
w województwie czwartym. Należy więc domniemywać, że skażenie jest o wiele
większe, niż na początku przypuszczano - twierdzi Joanna Miś z Greenpeace.
W Głównym Inspektoracie Sanitarnym uspokajają,
że ryż nie jest groźny dla człowieka. Dystrybutor, który sprowadzał amerykański
ryż do Polski, został pouczony i usunął swój ryż z półek sklepowych. GIS,
pobierając 50 próbek w całej Polsce, wykrył LL 601 w produktach tylko jednego
polskiego dystrybutora. Greenpeace już u dwóch.
W supermarkecie Tesco, na warszawskiej Pradze,
znaleźliśmy dziwny produkt. Ryż w nieoznakowanych woreczkach. Warszawski
sanepid nic o tym nie wiedział. Po naszej interwencji do sklepu wkroczyli
kontrolerzy.
Produkty genetycznie modyfikowane są na rynku
za krótko, żeby móc dokładnie ustalić ich wpływ na zdrowie człowieka. Czy
stanowią dla nas zagrożenie?
Reporter: Ewa Pocztar-Szczerba epocztar@polsat.com.pl
(Telewizja Polsat) |
|
Jednym zdaniem
W dniu 24.11.2006r. władze amerykańskie dopuściły do spożycia przez
ludzi genetycznie modyfikowany organizm LLRICE601 firmy Bayer, którego
śladowe ilości były powodem energicznych działań służb sanitarnych krajów
członkowskich Unii Europejskiej wykonujących Decyzję Komisji 2006/601/WE
z dnia 5 września 2006r. w sprawie środków nadzwyczajnych w
odniesieniu do niedozwolonego genetycznie zmodyfikowanego organizmu pod
nazwą LL RICE 601 w produktach z ryżu.
Więcej http://halat.pl/stowarzyszenie.html |
Opinia z dnia 24.11.2006r.:
Ucieczka genetycznie modyfikowanego organizmu LLRICE60 z poletek
doświadczalnych w latach 1999-2001, która doprowadziła do skażenia całego
zasobu amerykańskiego ryżu długoziarnistego, potwierdza wielokrotnie
już dowiedzioną niemożność koegzystencji organizmów naturalnych i produktów
inżynierii genetycznej, ale legalizacja skażenia żywności na tak
masową skalę jest wydarzeniem bezprecedensowym i rzucającym głęboki cień
na wiarygodność firmy Bayer oraz rzetelność decyzji władz USA pod presją
sytuacji legalizujących jako żywność dla ludzi genetycznie modyfikowany
organizm wcześniej nigdzie na świecie niedopuszczony nawet jako pasza dla
bydła.
dr Zbigniew Hałat
|
|
"Rzeczpospolita", 24. listopada 2006r.
Modyfikowany ryż straszy
Ryż genetycznie modyfikowany, którego sprzedaż jest zakazana w Unii
Europejskiej, może być nadal w polskich sklepach - ostrzega Greenpeace.
Zdaniem organizacji Główny Inspektorat Sanitarny nie daje konsumentom szansy
na pozbycie się zanieczyszczonych produktów. Urzędnicy odpierają zarzuty.
Z badań przeprowadzonych na początku tego miesiąca, których wykonanie
zleciła niemieckiemu laboratorium rządowemu organizacja Greenpeace, wynika,
że w trzech z 15 próbek ryżu pobranych w warszawskich sklepach znajdowały
się genetycznie modyfikowane ( GMO) ziarna LL601. Tymczasem 8 listopada
Główny Inspektorat Sanitarny, który zgodnie z prawem był odpowiedzialny
za zbadanie, czy do Polski dostał się nielegalny ryż ze Stanów Zjednoczonych,
poinformował, że śladowe ilości modyfikowanego produktu znalazł tylko w
trzech próbkach w województwach zachodniopomorskim, pomorskim i dolnośląskim.
Łącznie urzędnicy przebadali 48 próbek, po cztery, trzy lub dwie -w zależności
od wielkości województwa.
Takie rozbieżności w wykryciu zanieczyszczonych produktów to dla Greenpeace
dowód na nierzetelne działanie Głównego Inspektoratu Sanitarnego. - Nasze
badania jasno wykazują, że zanieczyszczony ryż znajdował się nie tylko
w województwach wskazanych przez GIS. Istnieje podejrzenie, że nielegalny
produkt jest jeszcze w polskich sklepach -mówi Joanna Miś z Greenpeace.
Inspektorat odpiera zarzuty. - Ryżu, w którym wykryto śladowe ilości
GMO, nie ma już w Polsce - zapewnia Anna Malinowska, rzecznik prasowy GIS.
" Rz" dotarła do badań zleconych przez Greenpeace. Wynika z nich, że
śladowe ilości nielegalnego ryżu znajdowały się w produktach sprzedawanych
przez firmy Bosto Poland i Sawex.
Rafał Zarzycki, dyrektor generalny Bosto Poland, o wynikach badań przeprowadzonych
na zalecenie Greenpeace dowiedział się od " Rz". -Firma Ebro Puleva, której
częścią jest Bosto Poland, nie sprowadza od lipca 2006 ryżu z USA. Wszystkie
partie ryżu były i są badane pod względem modyfikacji genetycznych. Mamy
certyfikaty stwierdzające, że w naszym produkcie, który jest pakowany w
naszej fabryce w Hamburgu, nie ma i nie było ziaren GMO - wyjaśnia Zarzycki.
Dodaje także, że firma nigdy nie miała sygnałów od jakiejkolwiek organizacji
rządowej czy pozarządowej, że jej ryż zawiera GMO.
Andrzej Rowicki z Saweksu zapewnia, że ryż, który mógł zawierać GMO,
firma zaczęła wycofywać już półtora miesiąca temu. - Sami wyszliśmy z inicjatywą,
aby go zniszczyć, ponieważ od naszego dostawcy z Francji otrzymaliśmy informacje,
że może zawierać modyfikowane ziarna -wyjaśnia Rowicki. O wszystkim wiedziały
służby sanitarne.
Greenpeace nie rozumie, dlaczego do tej pory Główny Inspektorat Sanitarny
nie poinformował, w produktach której firmy znajdowały się ziarna GMO ani
ile ryżu wycofano ze sklepów. Dziwi ją także, że inspektorat podał wyniki
dopiero 8 listopada, skoro już 5 września Komisja Europejska nakazała wszystkim
krajom członkowskim przeprowadzenie testów na obecność podejrzanych produktów.
W Wielkiej Brytanii, Irlandii oraz Austrii nagłośniono wszystkie szczegóły,
a osoby, które kupiły podejrzane produkty, mogły je zwrócić i żądać za
nie pieniędzy.
Anna Malinowska wyjaśnia, że informacje o możliwym dotarciu do Polski
ryżu LL601 inspektorat otrzymał w ramach systemu RASFF ( Rapid Alert System
For Food And Feed). Nie jest on jawny, dlatego podawanie nazwy przedsiębiorcy
byłoby nielegalne. Jego nazwę się upublicznia, gdy istnieje zagrożenie
dla życia lub zdrowia. Tym razem takie zagrożenie nie występowało.
Według Głównego Inspektoratu Sanitarnego badania Greenpeace nie są wiarygodne.
- Próbki zostały pobrane bez zachowania odpowiednich standardów i procedur,
a do laboratorium dostarczyły je osoby trzecie. Istnieje więc podejrzenie,
że mogły zostać zanieczyszczone celowo - mówi Anna Malinowska.
BEATA DREWNOWSKA
--------------------------------------------------------------------------------
|
Konsumenci mają prawo wiedzieć
Konsumenci mają prawo zdecydować, czy chcą kupować produkty firmy,
w której wyrobach wykryte zostały nawet śladowe ilości ziaren genetycznie
modyfikowanych. Dlatego Główny Inspektorat Sanitarny powinien podawać do
publicznej wiadomości nazwy producentów i marek. Dopóki sprawa nie zostanie
definitywnie wyjaśniona, należy unikać kupowania ryżu długoziarnistego.
Kompromitacja inspekcji odpowiedzialnej za zdrowie publiczne niszczy wizerunek
Polski i zagraża nie tylko zdrowotnym, lecz także ekonomicznym interesom
Polaków.
dr Zbigniew Hałat
lekarz, epidemiolog, prezes
Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia
Konsumentów
|

|
Międzynarodowa konferencja
Bezpieczeństwo żywności w nowych krajach członkowskich
–
- Wdrażanie acquis communautaire, dialog z
rolnikami i konsumentami
8 - 9. kwietnia 2005
Warszawa-Konstancin
BEZPIECZEŃSTWO
ŻYWNOŚCI
7 września 2004 r. w siedzibie Polskiej Agencji Prasowej
w Warszawie
odbyła się konferencja prasowa
Fundacji IUCN
Poland oraz Instytutu na rzecz
Ekorozwoju
„Obserwatorium 100 dni w Unii Europejskiej.
Raport rolniczych, ekologicznych i konsumenckich organizacji pozarządowych”
Organizacje ekologiczne, rolnicze i konsumenckie, które obserwują
proces przygotowania do członkostwa Polski w UE od 1999 r., podjęły próbę
oceny sytuacji polskiego rolnictwa w 100 dni po akcesji, by dać wyraz aktywności
demokratycznego społeczeństwa i jego zaangażowania w rzeczywisty – społeczny,
a nie tylko prawny, gospodarczy i polityczny proces integracji europejskiej.
Na konferencji został zaprezentowany raport „Obserwatorium 100 dni w Unii
Europejskiej”.
Zdaniem organizacji pozarządowych, mimo ponad 10 lat przygotowań,
nie zrobiono wszystkiego, by zapewnić pełne korzyści z członkostwa
Polski w UE dla społeczeństwa, ochrony środowiska i przyrody, m.in.:
-
stan wdrażania prawa wspólnotowego nie jest zadowalający: wielu aktów
prawnych UE dotychczas nie opublikowano w wersji ostatecznej lub też opublikowano
ich przekłady zawierające liczne błędy,
-
Plan Rozwoju Obszarów Wiejskich nie został zatwierdzony przez Komisję
Europejską, a wdrożono zaledwie dwa z siedmiu działań PROW,
-
rolnicy nie mogą jeszcze korzystać z programów rolnośrodowiskowych i
zalesień,
-
nie działa żaden mechanizm podnoszący poziom bezpieczeństwa żywności
do wymaganego na jednolitym wspólnym rynku europejskim.
Poniżej jeden z sześciu rozdziałów raportu:
Zbigniew Hałat
Stowarzyszenie Ochrony Zdrowia Konsumentów
Ochrona zdrowia konsumentów żywności
Według oficjalnych danych za rok 2002,
odnoszących się do wymagań sanitarnych nie w pełni zharmonizowanych
z acquis communautaire, zawierających liczne zapisy będące efektem
lobbingu, a przy tym słabo wdrożonych z powodu ograniczeń finansowych i
politycznej korupcji inspektorów:
-
3 762 000 mieszkańców Polski (9,8% ludności) jest zaopatrywanych w wodę
niezdatną do spożycia, a tym samym nie nadającą się do stosowania w zakładach
produkcji i obrotu żywnością bez dodatkowego uzdatnienia za pomocą filtrów
o wysokiej skuteczności;
-
49,4% przetwórni mięsa drobiowego, 40,0% rzeźni, 29,0% targowisk, 28,6%
przetwórni mięsa, 26,6% wytwórni koncentratów spożywczych, 25,8% mleczarni,
24,8% zakładów przemysłu zbożowo-młynarskiego i taki sam odsetek zakładów
rozbioru mięsa drobiowego spośród skontrolowanych przez Państwową Inspekcję
Sanitarną sklasyfikowano jako zakłady o złym stanie sanitarnym.
W niektórych województwach niebezpieczne dla zdrowia konsumentów dostawy
wody wodociągowej, mleka i przetworów mlecznych (bez masła i lodów) znacznie
przekraczają wysokie średnie ogólnokrajowe ryzyko związane z żywnością.
Najbardziej karygodne zaniedbania władz przejawiają się świadomym skazywaniem
konsumentów na cierpienia i śmierć w następstwie spożycia takich produktów,
których dopuszczenie do sprzedaży w krajach dbających o zdrowie ludzi poddane
jest szczególnym restrykcjom sanitarnym. Są to przede wszystkim produkty
mięsne, w szczególności pochodzące od bydła zagrażającego konsumentom śmiertelną
chorobą prionową – nowym wariantem choroby Creutzfeldta – Jakoba (vCJD).
W krajach UE pada rocznie około 10% hodowanych zwierząt, gdy w Polsce
padlina stanowi około 1,5% hodowanych zwierząt. Ocenia się, że zagospodarowanie
w Polsce zwłok zwierzęcych stanowi 4% surowców utylizacyjnych, to jest
około 20 tys. ton (na 160 tys. ton zwłok zwierzęcych ogółem, Oznacza to,
że większość zwłok zwierzęcych nie trafia do zakładów utylizacyjnych, ale
zakopywana jest na terenie gospodarstw, porzucana w lasach, rowach czy
stawach, stanowiąc prawdziwą ”bombę ekologiczną” oraz poważne zagrożenie
dla zdrowia ludzi i zwierząt.”
Ochrona zdrowia konsumentów żywności
w świetle materiałów prasowych po 1 maja 2004 r.
Powołując się Inspekcję Weterynaryjną prasa poinformowała, że po
1 maja 2004 r. zamknięto 193 zakłady mięsne, 15 mleczarni i 34 zakłady
rybne. Spośród nadal produkujących 1672 zakładów mięsnych normy unijne
spełnia 75%, spośród 348 mleczarni – 60%, a spośród 215 zakładów rybnych
– 70%. Zgoda Komisji Europejskiej na zwolnienie 721 zakładów spożywczych
z obowiązku stosowania europejskich wymogów czystości w niektórych przypadkach
nawet do końca 2007 roku pod warunkiem, że będą sprzedawały swoje produkty
tylko na rynku krajowym, podkopuje fundamenty jednolitego wspólnego rynku
europejskiego.
Jeżeli dozwolone w Unii Europejskiej
składniki żywności i procesy technologiczne zmuszają do spełniania wysokonakładowych
norm sanitarnych w zakładach przetwórstwa spożywczego, należało zapewnić
polskim firmom odpowiednie warunki ekonomiczne w okresie dostosowawczym
i bezwzględnie wyegzekwować ich stosowanie zgodne z wymaganiami ochrony
zdrowia konsumenta. Tak się nie stało, trzeba zatem stwierdzić,
że Komisja Europejska naraziła konsumentów kupujących produkty spożywcze
na polskim obszarze celnym na systemową dyskryminację i zagrożenie zdrowia
na masową skalę. Ujawniane kolejne dowody na skorumpowanie służb weterynaryjnych
– od centralnych po lekarzy weterynarii oddających zastrzeżone dla ich
zawodu czynności kontrolne w ręce techników, finansowa i programowa słabość
państwowej inspekcji sanitarnej, której skutkiem są zamknięte laboratoria
i ograniczone limity na dojazd do nadzorowanych obiektów, znajdują swoje
odzwierciedlenie w licznych materiałach prasy, radia i telewizji.
Wnioski
Zagrożenia zdrowia konsumentów są dostrzegalne gołym okiem. Kontrola
żywności i pasz na obecność kancero- i teratogennych dioksyn wymaga specjalistycznej
wiedzy i stosowania bardzo kosztownych analiz w akredytowanych laboratoriach.
Wytyczne Unii Europejskiej z lipca 2004 roku przewidują wstrzymanie produkcji
mleka, jaj, mięsa i ryb w gospodarstwie, z którego pochodzą skażone dioksynami
produkty, ich zniszczenie lub odpowiednie przetworzenie. Jednak kolejne
rządy Polski nie dostrzegają epidemii raka wśród ludzi w sile wieku. Władze
pozostają głuche na argumenty Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów
i innych niezależnych organizacji pozarządowych, natomiast dopuszczają
się poważnego nadużycia mechanizmów demokratycznych. Po 100 dniach od akcesji
utrwala się relikt komunizmu – cyniczne zastępowanie dialogu społecznego
„konsultacją” z etatowymi urzędnikami pararządowej organizacji konsumenckiej.
| Po 100 dniach od przystąpienia
Polski do Unii Europejskiej nie zadziałał żaden mechanizm podnoszący poziom
bezpieczeństwa żywności do wymaganego na jednolitym wspólnym rynku europejskim.
Niesprawność służb sanitarnych pogłębia systemową dyskryminację konsumentów
kupujących produkty spożywcze na polskim obszarze celnym. |
Zalecenia
Należy natychmiast przystąpić do rewizji sposobu tworzenia i egzekwowania
prawa sanitarnego przez koordynatora strategii bezpieczeństwa żywności,
którym jest minister zdrowia, oraz przewodniczącego zespołu ds. bezpieczeństwa
żywności, którym jest główny inspektor sanitarny. Od Komisji Europejskiej
należy zażądać wykorzystania wszystkich możliwych narzędzi prawnych i ekonomicznych
zapewniających konsumentom kupującym produkty spożywcze na polskim obszarze
celnym taką jakość żywności, jaka obowiązuje na jednolitym wspólnym rynku
europejskim. Wytwórców żywności należy poinformować o ryzyku kompromitacji
i utraty rynków zbytu w wyniku nieuchronnej akcji konkurentów ujawniającej
szkodliwe dla zdrowia konsumenta zanieczyszczenia w produktach z Polski
postrzeganych jako tanie i smaczne.
BBC
|
Nazywanie złoczyńców po imieniu
to dowód rzetelności dziennikarskiej.
Gratulujemy jej redakcjom
programu TVN UWAGA!
i
dziennika FAKT,
a innym życzymy tych samych sposobów
pozyskiwania wiarygodności w oczach odbiorców
Państwa twórczości dziennikarskiej.
Wszak ochrona zdrowia konsumentów
dotyczy wszystkich,
interesuje wszystkich,
angażuje wszystkich.
INDYKPOL...
CZYNIMY JEDZENIE
ZDROWSZYM
ZŁOTY INDYK
odznaczony logo
TERAZ POLSKA!
W "CHAMPIONIE" BEZ
STRAT
W "CHAMPIONIE" BEZ
ZMIAN
9. września 2004
Czego szukają
inspektorzy?
Inspekcja handlowa ukarała sklep "Champion" mandatami na sumę 450
zł. Sklep nadal sprzedaje odświeżaną żywność. Mimo to, inspektorzy nie
interweniują.
Reporterzy UWAGI! przyglądali się codziennej pracy inspektorów. Wskazali
im miejsca, w których nadal sprzedaje się przeterminowane produkty. Pracownicy
inspekcji handlowej nie interweniowali. Zrzucili to zadanie na pracowników
sanepidu. Kiedy reporterzy próbowali przekonać inspektorów sanepidu do
podjęcia działań, na Zamku Królewskim w Warszawie odbywała się galowa impreza
z okazji 50-lecia Państwowej Inspekcji Sanitarnej. Można było odnieść wrażenie,
że to niezwykle prężna instytucja. Okazało się, że pracownicy sanepidu
sami nie wierzą w swoją skuteczność.
9. września 2004
Sanepid i Inspekcja
Sanitarna nie kwapią się do interwencji
Wracamy do tematu sprzedaży nieświeżej żywności. Instytucje powołane
do kontroli i nadzoru sklepów nie zareagowały właściwie na nasze sygnały
o nieprawidłowościach.
- Mamy prawo bać się – mówi dr Zbigniew Hałat, specjalista epidemiolog.
– Czterdzieści milionów polskich konsumentów, kupujących żywność ryzykuje
zdrowiem, a nawet życiem (przeczytaj
rozmowę).
W naszych programach ujawniliśmy, co dzieje się na zapleczach supermarketów.
Pokazaliśmy, że sprzedawcy oferują klientom nieświeże produkty. Ujawniliśmy
też proceder odświeżania starej żywności. Zawiadomiliśmy o tym Sanepid
i Inspekcję Sanitarną. Instytucje te skontrolowały sklep należący do sieci
Champion. Ukarano go dwoma mandatatami o łącznej wartości... 450 zł.
- Moim zdaniem jest to skrajna bezczynność i niewykorzystanie swoich
możliwości prawnych – mówi o karze dr Hałat.
Teraz postanowiliśmy przyjrzeć się bliżej codziennej pracy inspektorów
Sanepidu i Inspekcji Handlowej. Reporterzy wyruszyli w Polskę, żeby zobaczyć
jak wygląda codzienna praca inspektorów. Nasze śledztwo wykazało, że zarówno
pracownicy Sanepidu jak i Inspekcji Handlowej nie wykonują w odpowiedni
sposób swoich obowiązków.
Zaczęliśmy od Inspekcji Handlowej w Ciechanowem. Pokazaliśmy pracownicy
tej instytucji próbkę nieświeżej żywności, zakupionej w okolicznym sklepie.
- To pani teraz oczekuje na jakąś interwencję? – zdziwiła się pracownica.
– Pani może to ewentualnie reklamować w sklepie.
W Inspekcji Handlowej w Siedlcach usłyszeliśmy, że takie sprawy „bardziej
pasują do Sanepidu”.
Również w Łodzi inspektorzy nie zainteresowali się naszym zgłoszeniem.
Po porażce w nakłanianiu kontrolerów Inspekcji Handlowej do podjęcia
interwencji, udaliśmy się do Sanepidu. Tu też nie skłoniliśmy inspektorów
do podjęcia działań.
W tym czasie, gdy reporterzy jeździli po Polsce i sprawdzali jak
działa IH i Sanepid, na Zamku Królewskim w Warszawie odbywała się galowa
impreza z okazji 50-lecia Państwowej Inspekcji Sanitarnej. Można było odnieść
wrażenie, że to niezwykle prężna instytucja.
- Inspekcja sanitarna działa sprawnie, wypełnia te zadania, które
ustawa jej powierza – zapewniał gen. Andrzej Trybusz, Główny Inspektor
Sanitarny.
Również minister zdrowia Marek Balicki jest przekonany, że Sanepid
działa dobrze, ma jednak zastrzeżenia do kar. - Czasem zastanawiamy się
nad tym, czy konsekwencje wynikające z łamania przepisów prawa nie są zbyt
łagodne - powiedział minister.
Minister zapowiedział, że zajmie się sprawą kar wymierzanych nieuczciwym
sprzedawcom. I dobrze, bo dotychczas obowiązujące mandaty - do 500 złotych
- jak się okazuje nie dają żadnych efektów.
9. września 2004
Rozmowa z doktorem
Zbigniewem Hałatem,
prezesem Stowarzyszenia
Ochrony Zdrowia Konsumentów
- Czego należy oczekiwać od inspektora sanitarnego?
- Inspektor sanitarny musi być przede wszystkim etyczny, mieć poczucie
misji, obowiązku. Jeżeli nie dostrzega swoich obowiązków wynikających z
ustaw, a w szczególności Ustawy o Państwowej Inspekcji Sanitarnej, która
bardzo wyraźnie określa obowiązki każdego inspektora sanitarnego, to wtedy
znajdzie tysiąc powodów, dla których swojej pracy wykonywać nie może.
- Czy to jest zła wola inspektorów sanitarnych?
- To nie jest zła wola pracowników. Wina leży po stronie zarządu tej
instytucji. Jeżeli w budżecie jest za mało pieniędzy, pochodzących przecież
z kieszeni każdego podatnika, na prowadzenie rzetelnych kontroli, to trzeba
użyć silniejszych argumentów, żeby ich dostać więcej. W tym wypadku nie
można ustąpić, bo te zwyczajne zagrożenia odbierają nam życie.
- Czy za błędy w kontrolach należy winić inspektorów czy też nie
ma koordynacji pomiędzy różnymi służbami?
- Mnogości służb kontrolnych wytykają nam wszyscy specjaliści z Unii
Europejskiej. Kontrole powodują, że drzwi w zakładach się nie zamykają.
Są absurdalne. Absurdalna też jest "niskość" mandatów. To jakiś relikt
z czasów komunistycznych. Dzisiaj gdy się kogoś wyeliminuje z rynku z powodu
zagrożenia dla zdrowia publicznego, to zwalnia się miejsce dla uczciwego
producenta.
- Czy spotkał się Pan bezpośrednio z przypadkami korupcji wśród
inspektorów?
- Tragiczna sytuacja jest w Opolu. Tam wojewódzki inspektor sanitarny
wymuszał na zakładach służby zdrowia między innymi wyposażenie gabinetu
dentystycznego albo zatrudnienie swojej żony. Wpadł dlatego, że sprawę
nagłośniła lokalna gazeta. Jednak
kiedy nadzór potwierdził korupcję, nie zawieszono tego inspektora. Został
oskarżony, ale nadal wydawał decyzje. W tej chwili prokuratura je wszystkie
unieważnia. To chorobliwa nieodpowiedzialność.
- Dlaczego kary za łamanie przepisów sanitarno-higienicznych są
tak niskie?
- Minister finansów zagarnął tę pulę do budżetu centralnego.
To powoduje, że winowajcy płacąc, nie pokrywają związanych z kontrolą
wydatków. W Ustawie o Państwowej Inspekcji Sanitarnej jednak istnieje zapis,
że jeżeli kontrola wykaże naruszenie przepisów, to jej kosztami obciąża
się winowajcę.
- Czy istnieje możliwość zróżnicowania kar dla małych i dużych sklepów?
- Kara pięćset złotych może odbierać dorobek połowy miesiąca drobnemu
handlowcowi. Dla supermarketu to jest zupełny drobiazg. Trzeba też patrzeć
na zakres zagrożenia. Tam gdzie koncentracja zagrożeń epidemią jest większa,
powinny być też większe kary. Niewątpliwie supermarket jest rozsadnikiem
chorób, który jest nieporównywalny nawet z tysiącem małych sklepów, bo
klienci supermarketów są bardziej rozproszeni.
- Jakie są inne możliwości karania przestępców sanitarnych?
- Bardzo dobrym sposobem jest rygor unieruchomienia obiektu. Sklep
po prostu się zamyka, jeżeli widzi się zagrożenie. Natomiast każdy mandat
czy grzywna będzie pokrywana z zysku, bo wlicza się ją w koszty prowadzenia
obiektu.
- Kiedy można zamknąć sklep lub restaurację?
- Każda zepsuta żywność zagraża życiu i zdrowiu i powinna być
powodem unieruchomienia obiektu. Tak samo jak zatrucie pokarmowe. Ale próg
tolerancji powinien być znacznie obniżony,w szczególności tam, gdzie dochodzi
do masowego zagrożenia zdrowia konsumentów |
22. września 2004
Tu nie ma
bieżącej wody!
Co czyha na nas w barach szybkiej obsługi?
Każdego dnia w centrum Warszawy tysiące osób korzysta z barów szybkiej
obsługi. Mało kto wie, w jakich warunkach przygotowuje się tu jedzenie.
Reporterki UWAGI! zajrzały na zaplecze popularnych barów szybkiej obsługi.
Okazało się, że Inspekcja Sanitarna, której zadaniem jest dbałość o czystość
ignoruje fakt, że większość z nich nie ma bieżącej wody.
- Tu nikt nie ma wody – tłumaczy jeden ze sprzedawców. – Doprowadzenie
kosztuje sześć tysięcy złotych! Ale to szefowa martwi się "sanepidem".
- Warunków do mycia tam nie ma żadnych – potwierdza doktor Zbigniew
Hałat, lekarz epidemiolog. – Sprzedawczyni tymi samymi rękoma, bez mycia,
wydaje pieniądze, bierze do rąk żywność i wkłada ją do piekarnika.
- Kto wydał decyzję, że taka placówka może funkcjonować? – oburza się
Kazimierz Górski, właściciel firmy zajmującej się dezynfekcją.
Reporterki powiadomiły Inspekcję Sanitarną. Inspektorzy nie kwapili
się do interwencji. Dopiero po trzech godzinach starań zareagowali na skargi.
- Jeżeli coś nie jest w porządku, "sanepid" powinien zamknąć placówkę
– mówi dr Zbigniew Hałat. – Tam, gdzie istnieje koncentracja ryzyka, powinna
też być koncentracja kontroli sanitarnej. Należy wyeliminować wszelkie
niebezpieczeństwa.
Sprzedawcy doskonale zdają sobie sprawę, że panujące w ich punktach
sprzedaży warunki są skandaliczne, dlatego w razie kontroli "sanepidu"
wzajemnie się ostrzegają. Same kontrole nie powodują zamknięcia budek -
właściciele otrzymują najwyżej kilkuset złotowe mandaty.
- Inspekcja Sanitarna musi kierować się rozsądkiem i dbać o zdrowie
ludzi, a nie o interesy sprzedawców - dodaje dr Zbigniew Hałat.
|
30. września 2004
Czego szukają
inspektorzy?
Po naszej interwencji „sanepid” zamknął tylko trzy warszawskie bary
szybkiej obsługi. Kontrolerzy zignorowali pozostałe, w których łamie się
przepisy.
W warszawskich barach szybkiej obsługi sprzedawcy nie przestrzegają
podstawowych zasad higieny. Sprzedają także nieświeże produkty, przygotowywane
w skandalicznych warunkach. Czy dzieje się tak, bo brakuje kontroli?
Nasz reporter zgłosił się do pracy w "sanepidzie". Okazało się, że inspekcja
sanitarna zatrudnia ludzi niemal "dożywotnio". Nikt w Inspekcji Sanitarnej
nie weryfikuje pracowników – a ci na swoich posadach czują się pewnie.
- Ktoś musi odejść na emeryturę i zwolnić miejsce – mówi jedna z pracownic
sanepidu. – To jest bardzo hermetyczna jednostka. Jak już ludzie tutaj
przychodzą, to pracują wiele lat.
Wcześniej reporterki UWAGI! doprowadziły do interwencji „sanepidu” w
warszawskich barach szybkiej obsługi, których właściciele zupełnie ignorowali
normy sanitarne. Kontrolerzy jednak zamknęli tylko trzy z nich!
Powodem zamknięcia budek był brak bieżącej wody. Warunki sanitarne
nie spełniały tam nawet minimalnych wymagań niezbędnych przy sprzedaży
żywności. Jednak takich miejsc jest znacznie więcej. Umykają one uwadze
pracowników inspekcji sanitarnej.
- My nic takiego nie sprzedajemy, żeby była potrzebna bieżąca woda –
tłumaczy się właścicielka budki. – Tu nikt się nie zatruł.
- To szefowa zna przepisy – dodaje sprzedawczyni z innej budki. – My
tylko sprzedajemy.
Reporterki UWAGI! po raz kolejny zajrzały tam, gdzie nie docierają służby
odpowiedzialne za stan sanitarny w Polsce. Sprzedawcy, którzy mimo iż mają
na zapleczu bieżącą wodę, nie korzystają z niej. W jednej z budek umywalka,
zamiast do mycia rąk, służyła do przechowywania chipsów. Sprzedawczyni
opowiedziała, że z korzysta z niej tylko w czasie wizyt „sanepidu”.
- Kiedy przychodzi „sanepid” przesuwa się kran i już jest – mówi sprzedawczyni.
W jednym z krakowskich barów szybkiej obsługi było podobnie. Sprzedawca,
który przygotowywał żywność jednocześnie palił papierosy. Wycierał blaty,
ale ani razu nie umył rąk. Potem podawał nimi jedzenie. |
|
22. września
2004
Oczyść się, sanepidzie!
Najwyższa Izba Kontroli nie zostawiła na Państwowej Inspekcji
Sanitarnej suchej nitki. I pokazała, jak w sanepidzie rodzi się korupcja.
Dlatego "Super Express" żąda przywrócenia zniesionych w 2001 r. przepisów
antykorupcyjnych, dawniej obowiązujących pracowników sanepidu.
Dla naszego wspólnego dobra ta instytucja musi stać
się z powrotem prawdziwą polską policją sanitarną, a nie sposobem na prywatne
fuchy dla co bardziej obrotnych inspektorów.
Inspekcji sanitarnej mają się bać flejowaci restauratorzy
i niechlujni organizatorzy nauki i wypoczynku dla dzieci. Oraz sklepy i
wytwórnie żywności, które nie dbają o zachowanie norm sanitarnych i terminów
przydatności do spożycia. A nie, jak dziś, inwestorzy budujący nowe obiekty
przemysłowe i handlowe, którzy coraz częściej muszą wpisywać do swoich
kosztorysów środki na zakup przychylności sanitarnych urzędników.
Sanepidzie, przypomnij sobie swoje własne hasło: żądasz
czystości - zachowaj ją sam!
autor: redakcja
Brudne ręce sanepidu
Państwowa Inspekcja Sanitarna jest uwikłana w korupcyjne układy- twierdzi
Najwyższa Izba Kontroli.
 |
|
Główny inspektor sanitarny Andrzej
Trybusz. przymyka oczy na prywatne "interesy" swoich podwładnych
Foto | Tomek Zieliński
|
Co powinien zrobić przedsiębiorca, który ma zamiar otworzyć
restaurację i chce uniknąć kłopotów z inspekcją sanitarną? Przepis jest
prosty - wystarczy, że zleci jakąś fuchę pracownikowi sanepidu.
Warszawa
Ten, jako prywatny rzeczoznawca, zaopiniuje projekt
budowy restauracji. Później już jako pracownik sanepidu przyklepie odbiór
sanitarny tejże restauracji! Łatwo zgadnąć wynik takiej inspekcji. Urzędnik
będzie przecież kontrolował sam siebie!
Niemożliwe? To w Polsce całkiem legalne! - Nie możemy
zakazać pracownikom Państwowej Inspekcji Sanitarnej prowadzenia działalności
gospodarczej - twierdzi minister zdrowia Marek Balicki (51 l.). - Skala
występujących nieprawidłowości jest niewielka.
Na dwa fronty
W Zgierzu (woj. łódzkie) pracownik nadzoru sanitarnego
opiniował projekty (jako prywaciarz) i dokonał odbioru (jako urzędnik):
pięciu sklepów przemysłowych, trzech sklepów spożywczych, pięciu biur,
dwóch
zakładów fryzjerskich, stacji kontroli pojazdów, hurtowni materiałów budowlanych
i warsztatu stolarskiego.
- Po kontroli NIK to się zmieniło - zapewnia dr Andrzej
Jeziorski, wiceszef zgierskiego sanepidu. - Ten pracownik już nie odbiera
inwestycji. Ja robię to osobiście.
Co na to główny inspektor sanitarny?
Andrzej Trybusz (54 l.) nie chciał z nami rozmawiać.
Oswajanie sanepidu
Poza Zgierzem NIK odnotowała "ryzyko wystąpienia korupcji"
w Gliwicach (66 przypadków), Tucholi (24) Szamotułach (15), Chojnicach
(12) i Bytomiu (7). Były powiatowy inspektor sanitarny w Mielcu był równocześnie
prezesem w trzech spółkach. Jedną z nich nadzorował jako urzędnik!
- Jest jeszcze inna droga "oswojenia" sanepidu - zdradza
inspektor NIK. - Przedsiębiorca może podpisać umowę z sanepidem i zlecić
odpłatne wykonanie badań laboratoryjnych. Pieniądze idą na tzw. środek
specjalny, czyli również na pensje urzędników. To skandal, że nasza "policja
sanitarna" przyjmuje takie zlecenia.
Przyjmuje, bo zarabia na tym 200 mln zł rocznie. Zdaniem
NIK należy zmienić ustawę i zabronić sanepidowi dorabiania.
Panie inspektorze Trybusz!
Inspekcję Sanitarną trzeba oczyścić z korupcyjnych
układów. Powinien pan zabronić urzędnikom dorabiania na boku i wywalać
z pracy tych, którzy ten zakaz łamią. To pański obowiązek! Czekamy na pana
szybką decyzję.
Bonanza - nie sanepid
Dr Zbigniew Hałat (54 l.), główny inspektor sanitarny
w latach 1991-93:
- Przepisy antykorupcyjne, które obowiązywały pracowników
Inspekcji Sanitarnej, uchylono
w 2002 r. Teraz inżynierowie sanitarni robią sobie bonanzę z sanepidu.
Jeśli ktoś u nich nie zamówi ekspertyzy, może mieć mniejsze szanse na pozytywną
opinię. To jest skandal.
autor: Leszek Kraskowski
23. września
2004
Przychodzi sanepid do Rydzonia
Politycy się kłócą, inspekcje sanepidu to fikcja, a na
bazarach handluje się śmierdzącymi kurami i nieświeżą kiełbasą.
Pracownicy sanepidu mogą legalnie brać łapówki dzięki
poprawce do ustawy, którą w 2002 r. zgłosił poseł SLD Stanisław Rydzoń,
członek komisji badającej aferę Rywina! Poprawkę poparł główny inspektor
sanitarny Andrzej Trybusz.
Warszawa
Pracownicy inspekcji sanitarnej legalnie dorabiają
w firmach, które potem kontrolują - napisaliśmy we wczorajszym "Super Expressie".
Jako prywatni rzeczoznawcy opiniują np. projekt budowy sklepu spożywczego,
a później ten projekt zatwierdzają jako urzędnicy sanepidu. - To korupcja!
- oburza się NIK.
Rydzoń psuje
W sierpniu 2001 r., na wniosek posłów AWS, Sejm uchwalił
przepis antykorupcyjny, który mówił, że pracownik sanepidu nie może być
jednocześnie prywatnym rzeczoznawcą. Jak to się stało, że już w marcu 2002
r. artykuł ten "wypadł" z ustawy o inspekcji sanitarnej? Ustaliliśmy, że
poprawkę zgłosił 9 stycznia 2002 r. w Sejmie poseł SLD Stanisław Rydzoń
(54 l.). Poparł go główny inspektor sanitarny Andrzej Trybusz (54 l.)!
- Ten temat podrzucili mi pracownicy sanepidu - powiedział
"Super Expressowi" Rydzoń. - Zupełnie się w tych sprawach nie orientowałem.
To była pierwsza poprawka, którą zgłosiłem jako poseł. Przeszła. Dostałem
mnóstwo podziękowań. Dziś bym tego nie zrobił. Zajmuję się tylko sprawami,
na których się znam.
Rydzoń jest radcą prawnym. Jako poseł nie zasiada nawet
w Komisji Zdrowia, która zajmuje się sanepidem. Na jej posiedzeniu był
jako gość! A jednak to on sprawił, że z ustawy zniknął jeden z najważniejszych
przepisów.
Kasa poprawia nastrój
Przeciwko pomysłowi Rydzonia protestował Władysław
Szkop (SdPl, 60 l.). - Ta poprawka będzie sprzyjać korupcji - mówił, ale
nikt go nie słuchał. Posłów z Komisji Zdrowia przekonał główny inspektor
Andrzej Trybusz, który argumentował, że Sejm powinien pozwolić pracownikom
sanepidu dorabiać na boku. - To poprawiłoby nastroje w tym środowisku -
powiedział. Ówczesny wiceminister zdrowia Jan Kopczyk (50 l.) nie protestował.
- Pracownik inspekcji nie może jako urzędnik odbierać
inwestycji, którą opiniował jako prywatny rzeczoznawca - mówi Rydzoń. -
Tego można zakazać w regulaminie inspekcji.
Leszek Kraskowski
28. września
2004
Koniec z fuchami
Szef sanepidu posłuchał "Super Expressu"
Rząd wystąpi do Sejmu o przywrócenie antykorupcyjnych
przepisów dotyczących pracowników inspekcji sanitarnej! Nie będą mogli
już dorabiać jako prywatni rzeczoznawcy i brać "legalnych łapówek" od przedsiębiorców.
W końcu ich głównym zadaniem jest troska o nasze zdrowie, a nie fuchy.
Warszawa
Inspektor sanepidu jako prywatny ekspert opiniuje projekt
sanitarny restauracji, po czym odbiera go jako inspektor państwowej instytucji.
Dorabia u przedsiębiorcy, którego potem kontroluje! - pisaliśmy 22 września
w artykule "Brudne ręce sanepidu". A dla nas - zwyczajnych konsumentów
- oznacza to, że inspektor bardziej dba o humor restauratora niż o nasze
żołądki.
Apelowaliśmy więc do głównego inspektora sanitarnego
Andrzeja Trybusza (54 l.), aby zabronił swoim pracownikom dorabiać na boku.
Nie musieliśmy długo czekać.
- Ma zostać wprowadzony zakaz łączenia funkcji rzeczoznawcy
z pracą w Państwowej Inspekcji Sanitarnej - powiedział nam w poniedziałek
Andrzej Trybusz. - Projekt nowelizacji ustawy został już przygotowany i
przesłany do ministra zdrowia Marka Balickiego. Do Sejmu powinien trafić
na przełomie października i listopada.
Na korupcyjne układy w sanepidzie zwracała uwagę Najwyższa
Izba Kontroli. Bezskutecznie. Minister Balicki (51 l.) tłumaczył wówczas,
że formalnie wszystko jest w porządku. Na szczęście zmienił zdanie. - Możemy
wprowadzić taki zakaz nowelizując ustawę o PIS - powiedział "Super Expressowi".
W Polsce działa 360 prywatnych rzeczoznawców sanitarnych.
Aż 169 z nich pracuje jednocześnie w sanepidzie. Antykorupcyjny przepis,
który zabraniał takiego łączenia stanowisk, obowiązywał od 1 stycznia 2002
r. Już w marcu 2002 r. "wyleciał" z ustawy po wprowadzeniu poprawki przez
posła SLD Stanisława Rydzonia (54 l.). - Popełniłem błąd, dzisiaj już bym
tego nie zrobił - przyznał ostatnio poseł.
Leszek Krasowski
|
|
Szanowni Państwo!
W dniu 10. maja 2004r. wręczono mi wydane na wniosek pozarządowych
organizacji ekologicznych powołanie Ministra Środowiska z dnia
27.04.2004r. na podstawie art. 12 ust. 1 ustawy z dnia 22
czerwca 2001r. o organizmach genetycznie zmodyfikowanych (Dz. U. Nr 76,
poz. 811 ze zm.) na członka Komisji ds. organizmów genetycznie zmodyfikowanych
na kadencję maj 2004 do konca trwania kadencji Komisji ds. GMO w 2005r.
Wręczone powołanie zobowiązuje mnie do uprawnionych ustawą czynności,
wśród nich do wyrażania opinii i składania wniosków, które - wbrew szerzącemu
się w Polsce bezprawiu - nie mogą pozostać bez odpowiedzi.
W tym samym dniu po raz pierwszy uczestniczyłem w posiedzeniu Komisji
i od razu byłem zmuszony do wyrażenia zdania odrębnego w trzech przypadkach
uchwał Komisji poprzedzonych dyskusją obnażającą:
-
złamanie obowiązujących procedur, którego efektem jest bezprawne wyrażenie
w imieniu Polski akceptującej opinii w sprawie transgenicznego rzepaku
Ms8 Rf3
-
pominięcie przedłożonej przeze mnie ewidencji naukowej sprzeciwu dla
wprowadzenia do obrotu na terenie Wspólnoty produktu genetycznie zmodyfikowanego
hybrydy kukurydzy NK 603xMON 810
-
bezprawne stosowanie w pracach Komisji języka innego niz urzędowy na
terenie Rzeczpospolitej Polskiej.
Są to ważne informacje dla nas wszystkich, jednak celem tej informacji
publicznej jest powiadomienie osób zainteresowanych o planowanej przez
obecny rząd nowelizacji ustawy o organizmach genetycznie zmodyfikowanych.
Jako członek Komisji jestem zobowiązany do wyrażenia swojej opinii również
w tej sprawie. Proszę o pomoc i zgłaszanie swoich uwag do materiału,
który jest zamieszczony na stronie Nowelizacja
ustawy o organizmach genetycznie zmodyfikowanych (http://www.halat.pl/transustawa.html)
Z poważaniem
dr Zbigniew Hałat
Prezes Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów
|
OSTATNIE
DANE DOTYCZĄCE POLSKI
W
PORÓWNANIU Z INNYMI KRAJAMI NOWEJ UNII EUROPEJSKIEJ (EU25)
Premier Rządu, Leszek Miller
Aleje Ujazdowskie 1/3,
00-583 Warszawa
Minister Wojciech Olejniczak
Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi
Ul. Wspólna 30, 00-930 Warszawa
Minister Czesław Śleziak
Ministerstwo Środowiska,
Ul. Wawelska 52/54, 00-922 Warszawa
27 lutego 2004
LIST OTWARTY
GENETYCZNY KOSZMAR
Szanowny Panie,
list
|
Nadzór
nad bezpieczeństwem żywności w 2003r.
Bezczynność
i bezprawie kosztem zdrowia ludzi i środowiska
VI – Ekologiczna Konferencja ogólnopolskiego
Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów
"ZDROWY
POLAK, CZYLI ZDROWIE Z GÓR"
Chemia biesiad
wywiad przeprowadzony przez red. Marka Fiedorowa z "Głosu Wielkopolskiego"
dedykowany wszystkim tym, dla których nadchodzące święta
są przede wszystkim wydarzeniem folklorystyczno-handlowym,
z życzeniami odzyskania zdrowego rozsądku
w ramach Ogólnopolskiej Kampanii
Konsumenckiej Polskiej Zielonej Sieci
"Kupuj Odpowiedzialnie"
na zaproszenie klubu GAJA
Dr Zbigniew Hałat
wygłosi wykłady
Moralne, naukowe i finansowe
fiasko transgenów
i
Medycyna konsumenta
w dniu 25. kwietnia (piątek) od godz. 18.00
w ośrodku "Bajka" klubu GAJA , ul. Pocztowa
18, Bielsko-Biała
(wstęp wolny)
|
ZAGROŻENIA
ZDROWIA ZE STRONY REKLAMY W SZKOLE
Z okazji Światowego Dnia Zdrowia 2003
dr Zbigniew Hałat
wygłosi wykłady połączone z dyskusją otwartą
dla wszystkich słuchaczy:
Zagrożenia zdrowia ze strony
kosmetyków i usług kosmetycznych
w dniu 5. kwietnia (sobota) godz. 10. 30 -
11. 30
w sali konferencyjnej BELVEDERE (I. piętro)
w hotelu Victoria--Sofitel,
ul. Królewska 11, Warszawa
w ramach XII. edycji Międzynarodowych Targów
Kosmetyków, Artykułów Fryzjerskich, Sprzętu Profesjonalnego i Rekreacyjnego
ESTETYKA – GRAND 2003
i Akcji Prozdrowotnej MEDYCYNA –ALTERMED EXPO
2003
które odbędą się w dniach 5 - 6 kwietnia
2003 r.
w hotelu SOFITEL – VICTORIA w Warszawie
osoby zainteresowane sprawami zagrożeń zdrowia
ze strony wody, przetworów mięsnych, kosmetyków i usług kosmetycznych proszone
są o odwiedzenie stoiska MEDYCZNEGO CENTRUM KONSUMENTA i INSTYTUTU WODY
5 - 6 kwietnia 2003, hotel SOFITEL - VICTORIA
wernisaż wystawy
Woda źródłem naszego zdrowia
w dniu 7. kwietnia (poniedziałek) godz.
18.00-21.00
w czytelni Biblioteki Ekologicznej, ul. Kościuszki
79, Poznań
(wstęp wolny)
poprzednia wystawa
Medycyna konsumenta
w dniu 8. kwietnia (wtorek) godz. 15.00-17.00
w czytelni Biblioteki Ekologicznej, ul. Kościuszki
79, Poznań
w ramach Ogólnopolskiej Kampanii Konsumenckiej
Polskiej Zielonej Sieci
"Kupuj Odpowiedzialnie"
(wstęp wolny)
|
N A J W Y Ż S Z A
I Z B A K O N T R O L I
I N F O R M A C J A
O WYNIKACH KONTROLI
REALIZACJI ZADAŃ ORGANÓW
ADMINISTRACJI RZĄDOWEJ
W ZAKRESIE NADZORU NAD
PRODUKCJĄ I OBROTEM
PRODUKTAMI DROBIARSKIMI
ZAGROŻENIA ZDROWIA
ZE STRONY PRODUKTÓW DROBIARSKICH
WSPÓLNA POLITYKA
ROLNA
W OPINII POLSKICH
ORGANIZACJI POZARZĄDOWYCH
Za trwałą utratę widzenia w jednym
oku kosumentowi
po siedmiu latach zasądzono... 80 tys.
złotych
Kiedy konsument kupuje towar, użytkując go, powinien czuć się bezpiecznie
- uzasadnił wyrok sędzia.
Odszkodowanie
za wypadek przy piciu wody
WARUNKI SPRZEDAŻY TOWARÓW
czyli jak odzyskać pieniądze
za spleśniały jogurt
lub wadliwy samochód
jakie są obowiązki sprzedawcy?
co robić, kiedy kupiony towar wykazuje złą jakość?
według obowiązującego od 1. lipca 2002r.
Rozporządzenia Rady Ministrów
z dnia 25 czerwca 2002
r.
w sprawie szczegółowych
warunków zawierania i wykonywania umów
sprzedaży między przedsiębiorcami
a konsumentami
Łatwiej jest uniknąć okradzenia przez złodzieja, który wbrew prawu
obowiązującemu od połowy
lipca 2002r.
ukrywa przed kupującymi rzeczywiste ceny oferowanych towarów lub
usług
zanim podejmą oni decyzję o zakupie.
Aby nie stanąć bezradnie przed koniecznością zapłaty
przekraczającej wyobrażenie, wystarczy u złodzieja nie kupować.
Widząc np. brak wywieszek przy towarach, trzeba ze sklepu wyjść.
Zgodnie z § 2. Rozporządzenia Prezesa
Rady Ministrów
z dnia 28 czerwca 2002 r.
w sprawie szczegółowego zakresu działania
Ministra Zdrowia
(Dz. U. Nr 93, poz. 833)
od 1. lipca 2002r. minister zdrowia koordynuje
działania
w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa żywności.
Zgodnie z § 2. Rozporządzenia Prezesa
Rady Ministrów
z dnia 29 marca 2002 r.
w sprawie szczegółowego zakresu działania
Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi
(Dz. U. Nr 32, poz. 305)
minister rolnictwa i rozwoju wsi
wykonuje zadania w zakresie bezpieczeństwa
żywności
Ten sam obowiązek mistra rolnictwa wynikał
z poprzedniej regulacji,
to jest z Rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów
z dnia 20 października 2001 r.
w sprawie szczegółowego zakresu działania
Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi
(Dz. U. Nr 122, poz. 1340)
|
Uwaga:
nitrofen w żywności
sprzedawanej za granicą
i w Polsce
NITROFEN
Stowarzyszenie Ochrony Zdrowia Konsumentów
w dniu 29. lipca 2002r.
złożyło w prokutaturze Warszawa-Śródmieście
doniesienie o przestępstwie
ministra rolnictwa i ministra zdrowia
przeciwko bezpieczeństwu publicznemu
polegające na spowodowaniu zagrożenia epidemiologicznego
rakotwórczą i teratogenną substancją o nazwie nitrofen
poprzez zaniechanie działań
na rzecz zapewnienia bezpieczeństwa żywności
|
PRAWA KONSUMENTA
USA
1962,
ONZ 1985,
UNIA EUROPEJSKA 1985,
POLSKA
DO 1997,POLSKA 1998-1999,POLSKA
2000-2001
ZŁOTA
LISTA I CZARNA
LISTA
STOWARZYSZENIA OCHRONY
ZDROWIA KONSUMENTÓW
C Z A R N A
L I S T A S O Z K
|
NASZYM CELEM JEST SUKCES MARKI
GWARANTUJĄCEJ KONSUMENTOWI
JAKOŚĆ ZDROWOTNĄ
KOSZTEM TEJ MARKI,
KTÓRA NIE DOTRZYMUJE
WYMOGÓW JAKOŚCI ZDROWOTNEJ
w skali światowej powyższą zasadę
wprowadza,
kierując się etyką lekarską,
MIĘDZYNARODOWE
TOWARZYSTWO im. JOHNA SNOWA

ZDROWY POLAK
Zdrowie
człowieka i środowiska w ocenie epidemiologa
Stanowisko
Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia
Konsumentów
z dnia 25. listopada 2000r.
w sprawie wariantu choroby Creutzfeldta-Jakoba
wiązanego z gąbczastym zwrodnieniem
mózgu bydła
- "chorobą wściekłych krów"
Choroba
Creutzfeldta - Jakoba
Stanowisko
SOZK
\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\
(................................)
Alarm konsumencki
ALARM
KONSUMENCKI
ALARM KONSUMENCKI
- FIRMY, MARKOWE PRODUKTY,
ZAGROŻENIA ZDROWIA
\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\
Obserwując rozwój
sytuacji w naszym kraju, musieliśmy przyznać rację
Panu Dawidowi Byrne, Komisarzowi Unii Europejskiej
do spraw zdrowia publicznego i ochrony konsumenta,
który podczas spotkania w dniu 13. października
2000r.
powiedział nam, że - jego zdaniem
- użycie słowa "ochrona" w odniesieniu do
konsumenta
sugeruje zbyt defensywne podejście do sprawy.
Dlatego podjęliśmy się redagowania nowego działu
czasopisma Ruchu Ochrony Zdrowia
"ZAGROŻENIA ZDROWIA W POLSCE":
CONSUMER POWER
\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\
SIŁA KONSUMENTA
SIŁA
KONSUMENTA - CONSUMER POWER
Podczas tego samego spotkania Preses SOZK
w obecności wszystkich zebranych postawił
Komisarzowi Unii Europejskiej
zapytanie w sprawie dopuszczalności podwójnych
standardów jakości żywności:
Czy przewidywane jest dopuszczenie do obrotu
na terenie państw - nowych członków Unii Europejskiej
żywności niespełniającej unijnych wymogów
jakości zdrowotnej?
Padła odpowiedź przecząca.
Inną opinię prezentował rząd RP.
Za każdą z tych postaw krył się głęboki pragmatyzm
Konsumenci Unii Europejskiej nie chcą
ryzykować,
a w ówczesnym budżecie brakowało 26 miliardów
nowych złotych
na zlikwidowanie zagrożeń związanych
z
samym mlekiem i mięsem.
Środków tych nie zaplanowano, a te zaplanowane,
a nawet przekazane do realizacji ustawowych
celów instytucji państwowych
odpowiedzialnych za zdrowie ludzi,
wydatkowano w sposób niezgodny
z przeznaczeniem.
PONIŻSZY LIST PUBLIKUJEMY ZA
ZGODĄ AUTORA
MIARĄ SIŁY KONSUMENTA SĄ WŁAŚNIE
TAKIE LISTY
| Szanowny Panie Doktorze
!
Zachęcony informacja o możliwości uzyskani
porady oraz pomocy ze strony Pana Stowarzyszenia, zwracam się do Pana z
moim dylematem. Otóż często ja , a zwłaszcza moje dzieci kupujemy napoje
w puszkach ( np. Pepsi, Coca-cola, itp.). Będąc niedawno na zakupach w
jednym z marketów, zwróciłem baczniejszą uwagę na wierzchnią część puszki
i stwierdziłem ,że na większości znajdują się zanieczyszczenia ( kurz,
pył, brud itp.). Stąd zrodziło się we mnie kilka pytań:
Czy zanieczyszczenia które mogą zaistnieć na
powierzchni puszki, mogą być niebezpieczne bądź szkodliwe dla zdrowia?
Moje obawy są tym większe, iż na świecie pojawiają się coraz groźniejsze
mutacje wirusów oraz bakterii przenoszonych drogą kropelkową ( np. żółtaczka,
gruźlica, itp. ), a przecież chcąc wypić napój musimy dotknąć wierzchniej
części puszki “zlizując” przy okazji to co na niej się znajdowało. Dodatkowo
w czasie otwierania puszki, wciskamy języczek mechanizmu otwierania do
środka puszki, który jest obmywany przez napój i wszystko co znajduje się
na nim trafia do napoju.
Czy producent napoju nie powinien w jakiś
sposób zabezpieczyć górnej części puszki ( np. zakrycie przez zafoliowanie,
itp.)? Czy istnieją jakieś możliwości zwrócenia uwagi producentowi i “wymuszenie”
zmiany takiego stanu rzeczy w imię ochrony konsumenta?
Dlaczego nikt do tej pory nie zajął się tą
to sprawą zważywszy na fakt, że coraz większą rzeszę pijących napoje w
puszkach stanowią dzieci i młodzież.
Liczę na poważne potraktowanie mojej sprawy
oraz odpowiedź.
Z poważaniem
P. B.
|
ZATRUCIE
W SZPITALU UZDROWISKOWYM,
PZU UCHYLA
SIĘ OD NAPRAWIENIA SZKODY
wystąpienie Prezesa Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów
do Ministra Zdrowia
w sprawie
zagrożeń zdrowia w gabinetach kosmetycznych
POLSKI
KONSENSUS TŁUSZCZOWY
Ustalenia podjęte w wyniku spotkania grona ekspertów
towarzystw i instytutów naukowych
dnia 4 grudnia 1999 r.
ZAGROŻENIE
RAKOTWÓRCZYM RADONEM
I BEZCZYNNOSĆ
WŁADZ
RADON W WODZIE PITNEJ POBIERANEJ Z KOPALNI URANU
ZAMIESZCZAMY LIST
MIESZKAŃCÓW JANOWIC WIELKICH Z POGÓRZA SUDECKIEGO,
A WKRÓTCE POINFORMUJEMY
O DZIAŁANIACH STOWARZYSZENIA PODJĘTYCH W TEJ SPRAWIE
Stanowisko
Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia
Konsumentów
z dnia 25. maja 1999r.
w sprawie wprowadzania
organizmów zmodyfikowanych genetycznie
do łańcucha pokarmowego człowieka
Odpowiedzi prezesów/dyrektorów generalnych
firm działających na polskim rynku na
zapytanie
Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia
Konsumentów:
"Czy reprezentowana przez Panią/Pana Firma
wprowadzała bądź wprowadza
do obrotu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej
produkty oparte o organizmy zmodyfikowane
genetycznie
oraz jakie są plany Firmy w tym zakresie"
Otrzymane odpowiedzi udostępniliśmy
opinii publicznej na stronie internetowej
ORGANIZMY
ZMODYFIKOWANE GENETYCZNIE - POLSKA
V - Samorządowa konferencja ogólnopolskiego
Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów
“RZECZNIK OCHRONY ZDROWIA I BEZPIECZEŃSTWA
KONSUMENTÓW’’
5. kwietnia 2001r.
Akademia Medyczna
Wrocław
CEL, UZASADNIENIE
WYBORU TERMINU, PROGRAM,
STRESZCZENIA WYSTĄPIEŃ
W sprawach o ochronę interesów
konsumentów
powiatowy
(miejski) rzecznik konsumentów wytacza
powództwa
na rzecz konsumentów (w sprawach
tych do rzecznika stosuje się odpowiednio przepisy o prokuratorze), a w
sprawach o wykroczenia
na szkodę konsumentów jest oskarżycielem publicznym. Przedsiębiorca, do
którego zwróci się rzecznik konsumentów, obowiązany jest udzielić rzecznikowi
wyjaśnień i informacji będących przedmiotem wystąpienia
oraz ustosunkować się do uwag
i opinii rzecznika.
|
IV Nadzwyczajna konferencja
ogólnopolskiego
Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów
“WPŁYW ŻYWNOŚCI
TRANSGENICZNEJ
NA ŚRODOWISKO
I ZDROWIE CZŁOWIEKA"
18. października
2000r.
Instytut Żywnosci
i Żywienia
Warszawa
CEL, UCZESTNICY
ZABIERAJĄCY GŁOS,
ZAINTERESOWANIE
MEDIÓW
Doroczna konferencja ogólnopolskiego
Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów
„DZIAŁALNOŚĆ PUBLICZNYCH SŁUŻB NADZORU I KONTROLI
NA RZECZ OCHRONY ZDROWIA KONSUMENTA’’
14. marca 2000r.
Państwowy Zakład Higieny
Warszawa
TEMAT, UZASADNIENIE
WYBORU TERMINU,
KLUCZOWE
OSOBISTOŚCI, POZOSTALI UCZESTNICY,
KTÓRZY
ZGŁOSILI GOTOWOŚĆ ZABRANIA GŁOSU PODCZAS DYSKUSJI
LISTA
UCZESTNIKÓW,
STRESZCZENIA WYSTĄPIEŃ, FOTOGRAFIE
Przeglądowa konferencja
ogólnopolskiego
Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów
"OCHRONA ZDROWIA KONSUMENTA
W POLSCE, UNII EUROPEJSKIEJ I U.S.A”
16 - 17. kwietnia
1999r.
Państwowy Zakład Higieny * Instytut
Żywności i Żywienia
Warszawa
CEL, UZASADNIENIE
WYBORU TERMINU, PROGRAM,
STRESZCZENIA WYSTĄPIEŃ,
FOTOGRAFIE
Krajowa konferencja ogólnopolskiego
Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów
“RZECZYWISTE, DOMNIEMANE I UROJONE
ZAGROŻENIA ZDROWIA KONSUMENTA W POLSCE’’
8. grudnia 1998r.
Sala Konferencyjna Ministerstwa Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej
Warszawa
CEL, UZASADNIENIE
WYBORU TERMINU, PROGRAM,
STRESZCZENIA WYSTĄPIEŃ,
FOTOGRAFIE
MEDYCZNE CENTRUM KONSUMENTA
UPAMIĘTNIŁO ZAWIĄZANIE
STOWARZYSZENIA OCHRONY ZDROWIA KONSUMENTÓW,
ORGANIZUJĄC WYSTAWĘ MALARSTWA
WOJCIECHA KANIOWSKIEGO
PROFESORA AKADEMII SZTUK PIĘKNYCH WE WROCŁAWIU
DZIEKANA WYDZIAŁU MALARSTWA I GRAFIKI
ZDJĘCIA Z WERNISAŻU WYSTAWY
16. października 1997r
Stanowisko
Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia
Konsumentów
z dnia 25. listopada 2000r.
w sprawie wariantu choroby Creutzfeldta-Jakoba
wiązanego z gąbczastym zwrodnieniem
mózgu bydła
- "chorobą wściekłych krów"
Stanowisko
Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów
z dnia 25. maja 1999r.
w sprawie wprowadzania
organizmów zmodyfikowanych genetycznie
do łańcucha pokarmowego
człowieka
(aby powiększyć obraz wystarczy nacisnąć
prawy przycisk myszy
i wybrać odpowiednie polecenie)
Stowarzyszenie Ochrony Zdrowia
Konsumentów
w dniu 29. lipca 2002r.
złożyło w prokutaturze Warszawa-Śródmieście
doniesienie o przestępstwie
ministra rolnictwa i ministra zdrowia
przeciwko bezpieczeństwu publicznemu
polegające na spowodowaniu zagrożenia epidemiologicznego
rakotwórczą i teratogenną substancją o nazwie nitrofen
poprzez zaniechanie działań
na rzecz zapewnienia bezpieczeństwa żywności
(aby powiększyć obraz wystarczy nacisnąć
prawy przycisk myszy
i wybrać odpowiednie polecenie)
SPRAWDŹ
CZY SĄ NARUSZONE TWOJE PRAWA KONSTYTUCYJNE
CZY MASZ DO CZYNIENIA
Z PRZESTĘPSTWEM
ŚCIGANYM Z URZĘDU
KONSTYTUCJA
I
KODEKS KARNY
ALFABETYCZNY
SPIS ZAWARTOŚCI
STRON INTERNETOWYCH DOMENY HALAT.PL
DOTYCZĄCYCH OCHRONY ZDROWIA
|