Wiedza naukowa
zajmująca się czynnikami szkodliwymi, czyli noksologia (od łac. noxa –
czynnik szkodliwy), uwzględnia szereg pomijanych zazwyczaj aspektów
oddziaływania czynnika szkodliwego na człowieka, do których należy
zróżnicowana podatność poszczególnych osób (rodzin) na czynnik
szkodliwy występujący w pojedynkę lub wespół z innymi, wzajemnie
potęgującymi niepożądane oddziaływanie na zdrowie. W noksologii za
punkt wyjścia procesu diagnostycznego przyjmuje się przyczynę zgodnie z
zasadą wyrażoną po łacinie słowami POSITA CAUSA, PONITUR EFFECTUS,
czyli „gdy działa przyczyna, jest i skutek” oraz NIHIL FIT SINE CAUSA - "nic nie
dzieje się bez przyczyny".
DO ZGŁASZANIA SKUPISK
FORMULARZ KONTAKTOWY
NA STRONIE GŁÓWNEJ
SKUPISKA
CHOROBY W POLSCE
DISEASE CLUSTERS IN POLAND
It is Europe that
is sick, all Europe with
the exception of
Poland. Neal Ascherson
Scottish historian Poland
(in English)
MOVE FOR HEALTH
WALK
POLAND GMO FREE LAND NUKES FREE LAND LAND OF THE FREE *** Poles
are fiercely independent and
stand up for their beliefs. US
Ambassador to Poland Victor
Ashe, Sept 24, 2008 ***
Poland
to ban Monsanto’s
genetically
modified maize
by Agence France-Presse
April 4, 2012
Poland will impose
a
complete ban
on growing the MON810
genetically modified strain
of
maize made by US company
Monsanto on its territory,
Agriculture
Minister
Marek Sawicki said Wednesday.
“The decree is in the works.
It
introduces a complete
ban on the MON810 strain
of maize in Poland,"
Sawicki told reporters,
adding that pollen
of this strain could have
a harmful effect on bees. GMO KILLS BEES
real +
virtual =
symbiotic space
the epidemiologist's view
of the ACTA controversy:
free entities appreciate symbiosis,
parasites hate symbiosis
- dr Halat
Konsumenci gmo są narażeni na spożywanie białek zawierających pestycydy wbudowane w rośliny (ang. plant-incorporated pesticides), a więc toksyny białkowe Bacillus thuringiensis (toksyna Bt) i materiał genetyczny niezbędny do ich wytworzenia (ORGANIZMY
MODYFIKOWANE GENETYCZNIE).
Nie warto się poświęcać i na darmo
zjadać pestycydy wbudowane w rośliny, skoro pestycydy te przestają pełnić swoją rolę w ochronie rośłin przed szkodnikami.
Właśnie naukowcy amerykańscy po raz pierwszy ujawnili udowodnione w latach 2003 - 2006 niszczenie upraw na polach przez superowady, które w drodze ewolucji uodporniły się na toksynę Bt.
NATURE BIOTECHNOLOGY February 2008, Volume 26 No 2 pp199 - 202 doi:10.1038/nbt1382 Insect resistance to Bt crops: evidence versus theory Bruce E Tabashnik(1), Aaron J Gassmann (1,2), David W Crowder (1) & Yves Carriére (1)
Abstract
Evolution of insect resistance threatens the continued success of
transgenic
crops producing Bacillus thuringiensis (Bt) toxins that kill pests. The
approach used most widely to delay insect resistance to Bt crops is the
refuge strategy, which requires refuges of host plants without Bt
toxins
near Bt crops to promote survival of susceptible pests. However,
large-scale
tests of the refuge strategy have been problematic. Analysis
of more
than a decade of global monitoring data reveals that the frequency of
resistance
alleles has increased substantially in some field populations of
Helicoverpa
zea, but not in five other major pests in Australia, China,
Spain and
the United States. The resistance of H. zea to Bt toxin Cry1Ac in
transgenic
cotton has not caused widespread crop failures, in part because other
tactics
augment control of this pest. The field outcomes documented with
monitoring
data are consistent with the theory underlying the refuge strategy,
suggesting
that refuges have helped to delay resistance.
Department of Entomology, University of Arizona, Tucson,
Arizona 85721,
USA.
Current address: Department of Entomology, Iowa State University, Ames,
Iowa 50011, USA.
Correspondence to: Bruce E Tabashnik1 e-mail:
brucet@ag.arizona.edu
Helicoverpa zea - słonecznica amerykańska
Słonecznica amerykańska (Helicoverpa. zea),
znanan także jako ćma kukurydziana
i ćma bawełniana, najchętniej żeruje na kukurydzy słodkiej i
przeznaczonej
na popcorn, poza tym atakuje bawełnę, groch, pomidor, bakłażany,
paprykę,
kapustę, sałatę, truskawki, słonecznik, rośliny motylkowe, rośliny
dyniowate,
drzewa owocowe, rośliny ozdobne, rośliny szklarniowe. Łącznie zagraża
ponad
100 gatunkom..Dziurawi liście, wygryza jamy i otwory w owocach.
miesięcznik
"Świat Konsumenta" Nr 3
(64) marzec 2007 (Strona
Hałata)
MĘDRCY I MĄDRALE
W 25. roku życia Rudolf Virchow pochodzący z niezamożnej
rolniczej rodziny
ze Świdwina miał już za sobą szkołę średnią w Koszalinie i studia
medyczne
w berlińskiej akademii wojskowej, które ukończył dzięki stypendium.
Miał
też za sobą odkrycie fibrynogenu, białaczki, uwarunkowań zakrzepicy,
zatorów
płuc, a także odrzucenie przetrwałego od czasów Galena (II w. n. e.)
dogmatu
o humoralnej teorii chorób, gdzie „dyskrazja” czyli zaburzenie
równowagi
wymyślonych przez Hipokratesa (V w. p. n. e.) humorów - soków
ustrojowych
(krew, flegma, żółć żółta i do dzisiaj nieodkryta „żółć czarna”) miało
decydować o psychicznym i fizycznym zdrowiu człowieka. Virchowowi
medycyna
zawdzięcza ustalenie prawdziwej natury wydzieliny ropnej, komórek
martwiczych,
mięsaków, zawałów czerwonych, amyloidu, włośnicy, bąblowicy, mięśniaków
macicy, Odkrył i nazwał glej, tkankę podporową komórek nerwowych i
wywodzące
się z niej guzy – glejaki. Stworzył takie podstawowe pojęcia jak
przerost
i niedokrwienie, nadał nazwy wielu często występującym guzom
nowotworowym,
jako pierwszy opisał układowe choroby grzybicze oraz dwa aminokwasy –
leucynę
i tyrozynę. Większość tych osiągnięć była możliwa dzięki mądremu
korzystaniu
z coraz to bardziej ulepszanego narzędzia badawczego -
mikroskopu.
Obowiązkiem studentów Virchowa było „myśleć mikroskopowo”. Jako twórca
patologii komórkowej propagował twierdzenie, które wcześniej ukuł
François
Vincent Raspail: OMNIS CELLULA E CELLULA - wszelka żywa komórka
pochodzi
z poprzedzającej ją komórki. I to był podstawowy błąd wielkiego
badacza.
Nie uznawał drobnoustrojów za przyczynę chorób. Nawet pomimo odkrycia
przez
podległego mu Ottona Obermeiera widocznych pod mikroskopem
poruszających
się krętków w krwi chorych na dur powrotny. Niepodważalny autorytet
Virchowa
na dziesiątki lat sparaliżował wysiłki pionierów mikrobiologii (Ludwik
Pasteur, Robert Koch) dowodzących, że choroby zaraźliwe są skutkiem
działania
zarazków, a krytyka postulowanego przez Ignacego Semmelweisa znaczenia
mycia rąk dla zapobiegania zakażeniom szpitalnym, kosztowała życie
niejednego
pacjenta.
Cztery lata po ukończeniu medycyny, od 22. lutego do 8.
marca 1848r.
dr Virchow wizytował Racibórz, Rybnik, Radlin, Wodzisław Śląski, Żory,
Pszczynę i Gliwice. Na Górny Śląsk przybył jako konsultant rządu do
spraw
szerzącej się tam epidemii duru. Obszerną relację przedstawił w postaci
raportu p. t. Mittheilungen über die in Oberschlesien
herrschende
Typhus-Epidemie opublikowanego w Archiv für pathologische Anatomie und
Physiologie und für klinische Medizin 2 (1849), 143-322. Odnosząc się
do
społecznych uwarunkowań epidemii Rudolf Virchow tak opisuje Śląsk w
połowie
XIX: „Cały Górny Śląsk jest polski. Jak tylko przekroczy się Stobrawę
porozumienie
z ludnością wsi i uboższymi mieszkańcami miast jest niemożliwe dla osób
nie znających biegle języka polskiego i tylko tłumacze mogą zapewnić
ograniczoną
pomoc. Ta sytuacja ogólnie przeważa na prawym brzegu Odry. Na lewym
brzegu
są porozrzucane liczne elementy niemieckie.” Dalej Virchow przytacza
fałszywą
teorię zaprzeczającą korzeniom Prasłowian
nad Odrą, aby przyznać, że pomimo 700 lat od oddzielenia Śląska od
Polski
ludność tego regionu jest zupełnie podobna do zamieszkującej obszar
dolnej
Wisły. „Wszędzie widzimy twarze o miłym wyglądzie, bardzo jasną
karnację,
niebieskie oczy i włosy blond; do utraty tej urody dochodzi już w
młodym
wieku z powodu zmartwień i brudu, ale łatwo ją zauważyć u dzieci o
rzadko
spotykanym wdzięku”. Potem już następują druzgoczące opisy:
„Górnoślązacy
w ogóle wcale się nie myją, ale czekają, aż opatrzność za pomocą
ulewnego
deszczu od czasu do czasu uwolni ich ciała od skorupy brudu na nich
osadzonej.
Robactwo wszelkiego rodzaju, zwłaszcza wszy stale goszczą na ich
ciałach.
Tak samo wielkie jak ten brud jest lenistwo tych ludzi, ich niechęć do
wysiłku umysłowego i fizycznego, ich wszechogarniająca skłonność do
bezczynności
lub raczej wylegiwania się, co w połączeniu z kompletnie psią
służalczością,
jest tak odrażające dla każdego wolnego człowiek przywykłego do pracy,
że czuje się raczej obrzydzenie niż współczucie. Górnoślązacy
przypisują
swoją awersję do pracy czasem osłabieniu ludzi przez złe odżywianie, a
czasem narodowej tendencji do bezczynności. Pierwszy z tych poglądów
jest
po części poprawny, chociaż nie do tego stopnia i nie wyłącznie, aby
mógł
wytłumaczyć cały obraz jako następstwo tylko tego czynnika. Jeśli
chodzi
o drugi pogląd, byłoby krzyczącą niesprawiedliwością upatrywać
rzeczywistą
przyczynę tych cech w narodzie polskim, narodzie o wielkim sercu,
zdolnym
do wszelkich poświęceń. Nawet jeśli niemiecka pracowitość jest być może
rzadka wśród Polaków, nie należy jednakowoż zapominać jak długo i pod
jak
ciężkim uciskiem nadal jęczą ci nieszczęśliwi ludzie.” Virchow
podkreśla
brak oświaty na Śląsku i klęskę programów germanizacyjnych („w tym
kraju
są liczne rodziny o niemieckich nazwiskach i niemieckich twarzach,
które
nie zozumieją ani słowa po niemiecku”), obwinia księży, choć uznaje ich
rolę w walce z alkoholizmem („Górnoślązacy są uzależnieni od skrajnych
nadużyć mocnego alkoholu. Wieczorami, kiedy ludzie wracają z miejskich
targowisk, główne drogi są dosłownie usłane pijanymi, zarówno
mężczyznami,
jak i kobietami. Nawet dziecku przy piersi matki podawano
wódkę”).
Wizyta na Śląsku odcisnęła trwałe piętno na stosunku
genialnego badacza
nie tylko do medycyny. Już jako lider partii liberalnej i
niekwestionowany
autorytet naukowy Virchow tak określił misję swojej dziedziny:
„Medycyna
jest nauką społeczną, a polityka nie jest niczym innym jak medycyną na
dużą skalę. Medycyna jako nauka społeczna, jako nauka o człowieku, ma
obowiązek
wskazywać na problemy i podejmować próby ich teoretycznego rozwiązania.
Polityk, antropolog praktyczny, musi znaleźć środki na ich rozwiązanie
faktyczne.” Liberalne poglądy nie przeszkodziły Virchowowi popierać
polakożerczych
przedsięwzięć kanclerza Ottona Bismarcka, zwłaszcza kiedy zapowiadającą
zbrodnie hitlerowskich Niemiec niesławną Kulturkampf uznał za wielką
walkę
w interesie ludzkości. Za chichot historii należy więc przyjąć
stwierdzenie
zawarte w wydawnictwie Światowej Organizacji Zdrowia z 2004r. p. t.
„The
atlas of heart disease and stroke”, że Rudolf Virchow był
Polakiem.
Raport z epidemii duru na Śląsku w 1848, ukazał się
ostatnio w angielskojęzycznej
literaturze z zakresu epidemiologii i medycyny społecznej i dlatego z
szerokiego
świata otrzymuję sporo zapytań n. p. o kołtun, polski kołtun. Virchow
pisał:
„Szczególne zainteresowanie spośród schorzeń endemicznych budzi kołtun
- plica polonica, który często występuje na nawiślańskich równinach, a
także powyżej – na prawym brzegu Odry. Sam widziałem tego doborowe
przypadki
w Łące i Żarowie”.
Powiedzmy sobie szczerze. Przeszłość mamy bardzo trudną.
Takie z niej
relacje jak Virchowa są znane innym, a po przetłumaczeniu na angielski
i zamieszczeniu w internecie – wszystkim. Powinny być znane także
głównym
bohaterom tych opisów – Polakom. Nie po to, żeby budzić niechęć do
pruskiego
mędrca, który, jak każdy człowiek, mylił się w niejednym, ale po to,
aby
wszyscy zrozumieli, że zgodnym i energicznym działaniem możemy odbić
się
od dna historii i pokazać światu co w niepodległej Polsce wolny Polak
potrafi.
Warto przypomnieć, że właśnie w 1848r. w Irlandii trwał straszny głód,
który zabił albo wysłał na emigrację co trzeciego mieszkańca wyspy.
Dzisiaj
Irlandia jest krajem największego sukcesu ekonomicznego i społecznego.
Przez wieki bezlitośnie eksploatowana kolonia brytyjska w 1921r.
uzyskała
status brytyjskiego dominium, w 1949r. przekształciła się w republikę,
w 1973 stała się członkiem EWG, a według ostatnich dostępnych ocen
rozwoju
cywilizacyjnego w 2006r. ogłoszonych przez ONZ, Irlandia roku
2004
to kraj zajmujący pierwsze miejsce w Unii
Europejskiej i
czwarte na świecie (za Norwegią, Islandią i Australią). W niepodległej
Irlandii wolny Irlandczyk udowodnił, że potrafił wiele. Zadziałała
zbiorowa,
niezawłaszczona przez omylnych mędrców, mądrość narodu.
Dzisiaj autorytetów, zwłaszcza profesorskich, na miarę
Rudolfa Virchowa
już prawie nie ma. Ich miejsce zajęli profesorowie politycznie poprawni
i przydatni oraz naukowcy, którzy legitymują się najwyższymi
cytowaniami
w najważniejszych czasopismach z danej dziedziny, uwzględnionymi w
bazie
Journal Citation Reports. Ludziom tym powierza się przyszłość nas
wszystkich.
W kontrowersyjnym, bo odchodzącym od wcześniejszych deklaracji
rządu,
projekcie ustawy Prawo o organizmach genetycznie zmodyfikowanych, którą
Sejm Rzeczypospolitej Polskiej ma uchwalić, wykonując postanowienia
Konstytucji
Rzeczypospolitej Polskiej o ochronie środowiska oraz o ochronie zdrowia
konsumentów, znajduje się zapis o składzie Komisji do Spraw Organizmów
Genetycznie Zmodyfikowanych, która jest organem opiniodawczo -
doradczym
ministra właściwego do spraw środowiska w sprawach dotyczących
organizmów
genetycznie zmodyfikowanych. Oto na 25 członków Komisji ma znaleźć się
a) siedmiu przedstawicieli nauki o uznanym autorytecie i kompetencjach
w dziedzinach: ochrony środowiska, ochrony zdrowia, mikrobiologii,
wirusologii,
biologii molekularnej, genetyki zwierząt oraz genetyki roślin
powoływanych
i odwoływanych po zasięgnięciu opinii ministra właściwego do spraw
nauki,
którzy legitymują się w ostatnich czterech latach, najwyższymi
cytowaniami
w pięciu najważniejszych czasopismach z danej dziedziny, uwzględnionymi
w bazie Journal Citation Reports;
b) dziewięciu przedstawicieli nauki o kompetencjach w dziedzinie
ekologii,
którzy legitymują się w ostatnich czterech latach, najwyższymi
cytowaniami
w pięciu najważniejszych czasopismach ekologicznych uwzględnionymi w
bazie
Journal Citation Reports, posiadający wyłączność na wydawanie opinii w
sprawie bezpieczeństwa środowiska.
Z projektu rządowego wynika, że o zdrowiu konsumentów
będzie decydować
16-osobowa grupa specjalistów głównie z zakresu ekologii wyłoniona na
podstawie
rekordów cytowań w czasopismach naukowych. Jest to niewątpliwie postęp
w stosunku do poprzedniego składu komisji, gdzie koncerny
reprezentowane
bezpośrednio lub pośrednio załatwiały swoje interesy bez najmniejszego
kłopotu, przegłosowując dwójkę przedstawicieli organizacji
pozarządowych,
a w razie potrzeby posuwając się łamania obowiązującego w naszym kraju
prawa, co zresztą było powodem mojej rezygnacji z udziału w pracach tej
komisji. Jednak oparcie gwarancji bezpieczeństwa konsumentów i
środowiska
o politykę redakcyjną najważniejszych czasopism naukowych już teraz
żałośnie
skompromitowaną uzależnieniem od koncernów agrochemicznych wydaje się
prowokacją
w stosunku do inteligencji obywateli.
dr
Zbigniew Hałat, lekarz
specjalista epidemiolog
w latach 90. w trzech kolejnych rządach główny inspektor sanitarny
i zastępca ministra zdrowia ds. sanitarno-epidemiologicznych
Prezes Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów
1. (SBU) Polish Economy Minister and Deputy Prime Minister Waldemar
Pawlak
(PSL) August 6 signaled to Charge that he regarded Poland's hard-line
stance on agricultural biotechnology as a relic of the previous
government's tactic
of deploying conflict and fear - in this case against GMOs.
Quoting
a Russian proverb - "if you keep a low profile, you will get further" -
Pawlak said he is looking for a "soft exit" from that stance. He
acknowledged the damage Poland's policy has done to its farmers and
producers, who face record
high input prices, and suggested that his ministry is prepared to take
small steps toward more openness to GMOs.
2.
(SBU) The current Ministry of Economy has not engaged itself to date in
Poland's biotechnology policy. The PSL-controlled Agriculture
Ministry
was important in moving legislation through the Sejm to avert a Polish
ban on GM crops in animal feed in July (reftel), legislation that
finally overruled the Environment Minister's activist approach against
transgender crops. That victory and Pawlak's August 6 signal
have
generated guarded hope in Embassy Warsaw that Pawlak's approach of
seeking quiet progress may yield more fruit, and not only in Warsaw.
While
we defer to the vote counting expertise of USEU, we understand that a
Polish abstention alone on, for example, new soybean varieties in the
Commission's Standing Committee for Animal Health and the Food Chain
can help open EU markets to U.S. production.
3. (SBU) Pawlak
invited Charge to continue the conversation with him in the next two
weeks - an offer we accepted. Though August is a difficult time to do
business here, Embassy Warsaw's Biotechnology Working Group (ECON, PAS,
FAS, FCS) will reach out in the meantime to other
stakeholders in
Warsaw and in the USG to develop what may be a new opening in Warsaw.
INTERWENCJA TELEWIZJA POLSAT 27. listopada 2006r. Zakazany ryż dostępny
w Polsce? Czy Polacy jedzą
zakazany ryż?
Ekolodzy biją na
alarm. Zakazany, groźny dla człowieka
ryż wciąż można kupić w Polsce. Główny Inspektorat Sanitarny
przekonuje,
że produkt został wycofany, a organizacja ekologiczna Greenpeace
znajduje
kolejne torebki skażonego ryżu w Polsce.
Przez kilka lat genetycznie
modyfikowany ryż
- Liberty Link 601 - był wysiewany na poletkach doświadczalnych w USA
przez
firmę Bayer. Pięć lat temu firma zaprzestała doświadczeń, a ryż w
niekontrolowany
sposób rozprzestrzenił się, zanieczyszczając zbiory innych
gatunków.
- Unia Europejska odmówiła
kupowania amerykańskiego
ryżu, z uwagi na skażenie genetycznie modyfikowanymi odmianami - mówi
Zbigniew
Hałat, były Główny Inspektor Sanitarny.
Komisja Europejska zaleciła,
aby państwa członkowskie
pobrały wyrywkowo próbki ryżu znajdującego się w sprzedaży i przebadały
je na obecność modyfikowanego Liberty Link 601. Główny Inspektorat
Sanitarny
pobrał w sumie prawie 50 takich próbek. W trzech z nich wykryto
zmutowany
amerykański ryż i zakazano sprzedawania go.
Organizacja Greenpeace zrobiła
niezależne badanie.
Pobrała 15 próbek w samej tylko Warszawie. Próbki pojechały do
niezależnego
laboratorium w Berlinie. Zmutowany ryż znaleziono aż w trzech
próbkach.
- Inspektorat Sanitarny
poinformował, że tylko
w trzech województwach znaleziono zmodyfikowany ryż. My znaleźliśmy go
w województwie czwartym. Należy więc domniemywać, że skażenie jest o
wiele
większe, niż na początku przypuszczano - twierdzi Joanna Miś z
Greenpeace.
W Głównym Inspektoracie
Sanitarnym uspokajają,
że ryż nie jest groźny dla człowieka. Dystrybutor, który sprowadzał
amerykański
ryż do Polski, został pouczony i usunął swój ryż z półek sklepowych.
GIS,
pobierając 50 próbek w całej Polsce, wykrył LL 601 w produktach tylko
jednego
polskiego dystrybutora. Greenpeace już u dwóch.
W supermarkecie Tesco, na
warszawskiej Pradze,
znaleźliśmy dziwny produkt. Ryż w nieoznakowanych woreczkach.
Warszawski
sanepid nic o tym nie wiedział. Po naszej interwencji do sklepu
wkroczyli
kontrolerzy.
Produkty genetycznie
modyfikowane są na rynku
za krótko, żeby móc dokładnie ustalić ich wpływ na zdrowie człowieka.
Czy
stanowią dla nas zagrożenie?
Niedaleko Rostoku powstanie pole
doświadczalne z modyfikowanymi genetycznie ziemniakami
Niemcy igrają z naturą
Niemcy zamierzają uprawiać genetyczne modyfikowane
ziemniaki, które
będą zawierać na przykład... szczepionkę przeciw cholerze. Tamtejszy
Urząd
do spraw Ochrony Konsumenta i Bezpieczeństwa Żywności wydał zgodę na
obsadzenie
pierwszego pola doświadczalnego takimi mutantami - jak się je nazywa.
Organizacje
ochrony środowiska i duża część społeczeństwa protestują przeciwko tej
decyzji, wskazując, że może ona spowodować katastrofę ekologiczną.
Pierwsze doświadczalne poletka (obsadzone
zmodyfikowanymi ziemniakami)
powstaną przy uniwersytecie w Rostoku w miejscowości Gross Luesewitz.
Według
informacji pochodzących od kadry uniwersyteckiej, zasadzona ma być
zupełnie
nowa odmiana ziemniaka, która będzie zawierała różne niespotykane dotąd
w tego typu roślinach substancje w postaci środków zwalczających
choroby,
jak np. szczepionka przeciwko cholerze.
Przeciwko tego typu eksperymentom od dawna protestuje Związek Ochrony
Środowiska Naturalnego.
- To niedorzeczne, na co niemiecki Urząd BVL wydaje
zezwolenie
- stwierdził przewodniczący Związku Olaf Tschimpke. Jego zdaniem, tak
duża ingerencja w produkty spożywcze jest bardzo niebezpieczna dla
ludzi,
zwierząt, a także dla całego środowiska. Tschimpke zażądał od ministra
rolnictwa Horsta Seehofera natychmiastowego działania i wycofania zgody
na produkcję zmodyfikowanych ziemniaków.
Przeciwnicy tzw. mutantów pomimo zapewnień zwolenników o zupełnie
bezpiecznej,
bo kontrolowanej, hodowli, twierdzą, że nie jest możliwe całkowite
zabezpieczenie
tej roślinnej produkcji tak, aby nie wydostała się poza teren upraw i
nie
wymieszała się z czystymi genetycznie roślinami. Nawet jeśli pola
doświadczalne
zostaną odgrodzone, to pędy ziemniaków mogą zostać przeniesione przez
ptaki,
wiatr może również przenieść ich pyłki w dowolne miejsca - twierdzi
Hartmut
Vogtmann z Instytutu Ochrony Środowiska. Wtedy zmodyfikowana żywność
wymieszana
zostanie z normalnymi roślinami, a ciągle nie wiemy, jakie to będzie
miało
konsekwencje dla ludzi i środowiska naturalnego.
Instytut Ochrony Środowiska w Monachium poinformował na swoich stronach
internetowych, że nie jest to pierwszy w Niemczech eksperyment z
modyfikowanymi
ziemniakami. Zdaniem przedstawicieli Instytutu z Uniwersytetu
Technicznego
w Monachium, również w tym roku prowadzi się doświadczenia nad
ziemniakami,
które zawierają substancję Carotinoids i Zeaxanthin (karotenoidy i
zeaksantyna)
mające chronić starszych ludzi przed chorobami oczu.
Niestety, nie jest to też pierwszy taki eksperyment w Europie. Podobne
pola doświadczalne założono w Rosji, Szwecji i USA.
Pod uprawę zmodyfikowanych ziemniaków przeznaczono 250 hektarów ziemi.
Związki rolnicze, instytuty ochrony środowiska i zdrowej żywności, a
także
organizacje ekologiczne i prywatni ekolodzy w Niemczech poprzez swoje
strony
internetowe nawołują do składania w ministerstwie rolnictwa i ochrony
konsumenta
masowych protestów przeciwko wydaniu zgody na produkcję zmodyfikowanych
genetycznie ziemniaków. Żądają oni natychmiastowego cofnięcia tej
decyzji.
Waldemar Maszewski, Hamburg
Zbigniew Hałat, lekarz medycyny, epidemiolog, działacz
ekologiczny:
Szafowanie argumentami prozdrowotnymi jest wytrychem do otwarcia rynków
dla żywności genetycznie modyfikowanej i niestety, wszędzie jest
stosowany
ten sam scenariusz. Argumentuje się, że ludzie chorzy zostaną wyleczeni
dzięki tym manipulacjom genetycznym. Nie dodaje się jednak, że osoby w
ten sposób leczone umierają na raka. Nie mówi się, że powstaje zupełnie
nowa genetyka, odmienna od tej, na podstawie której ustalono modele
eksperymentów
medycznych. Do tego dochodzi takie zjawisko, że modyfikowany organizm
ujawnia
nieznane cechy w wyniku połączenia genów w sposób przypadkowy. Ponadto
jeśli chodzi o rośliny genetycznie modyfikowane, mamy do czynienia z
wielkim
niebezpieczeństwem samoistnego rozsiewania się ich na zwykłe uprawy, co
już zaszło w wielu miejscach na świecie, m.in. w Stanach Zjednoczonych.
Istnieją więc poważne zastrzeżenia co do tego typu praktyk. Wirusolodzy
podają w wątpliwość sam pomysł uodporniania ludzi za pomocą żywności
zmodyfikowanej
genetycznie. To tak jakby stosować szczepionkę bez dawkowania jej. Po
drugie,
mamy do czynienia z ryzykiem pojawienia się objawów
ubocznych.
not. JS
Wniosek o uchylenie uchwał Komisji
ds. organizmów genetycznie
zmodyfikowanych przyjętych
z naruszeniem obowiązujacego
prawa
Podczas posiedzenia Komisji ds. organizmów
genetycznie zmodyfikowanych
w dniu 27. stycznia 2005r. postawiłem formalny wniosek o przegłosowanie
uchwały uchylającej wszystkie uchwały Komisji przyjęte od początku
trwania
jej kadencji a podjęte z naruszeniem obowiązującego prawa, w
szczególności
z naruszeniem ustawy z dnia 22 czerwca 2001r. o organizmach genetycznie
zmodyfikowanych (Dz. U. Nr 76, poz. 811 ze zm.) i ustawy z dnia 7
października
1999r. o języku polskim (Dz. U. Nr 96, poz. 999 ze zm.).
Przewodniczący Komisji przychylił się do
stanowiska dr n. med. Lucjana
Szponara, aby w tej sprawie zasięgnąć opinii prawnej i przeniósł
głosowanie
na następne posiedzenie Komisji.
dr Zbigniew Hałat Prezes Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów
Nowelizacja ustawy o organizmach
genetycznie zmodyfikowanych
Szanowni Państwo!
W dniu 10. maja 2004r. wręczono mi wydane na
wniosek pozarządowych
organizacji ekologicznych powołanie Ministra Środowiska z dnia 27.04.2004r. na podstawie art. 12 ust. 1
ustawy z dnia 22
czerwca 2001r. o organizmach genetycznie zmodyfikowanych (Dz. U. Nr 76,
poz. 811 ze zm.) na członka Komisji ds. organizmów genetycznie
zmodyfikowanych
na kadencję maj 2004 do konca trwania kadencji Komisji ds. GMO w 2005r.
Wręczone powołanie zobowiązuje mnie do
uprawnionych ustawą czynności,
wśród nich do wyrażania opinii i składania wniosków, które - wbrew
szerzącemu
się w Polsce bezprawiu - nie mogą pozostać bez odpowiedzi.
W tym samym dniu po raz pierwszy uczestniczyłem
w posiedzeniu Komisji
i od razu byłem zmuszony do wyrażenia zdania odrębnego w trzech
przypadkach
uchwał Komisji poprzedzonych dyskusją obnażającą:
złamanie obowiązujących procedur, którego efektem
jest bezprawne wyrażenie
w imieniu Polski akceptującej opinii w sprawie transgenicznego rzepaku
Ms8 Rf3
pominięcie przedłożonej przeze mnie ewidencji
naukowej sprzeciwu dla
wprowadzenia do obrotu na terenie Wspólnoty produktu genetycznie
zmodyfikowanego
hybrydy kukurydzy NK 603xMON 810
bezprawne stosowanie w pracach Komisji języka innego
niz urzędowy na
terenie Rzeczpospolitej Polskiej.
Są to ważne informacje dla nas wszystkich, jednak celem
tej informacji
publicznej jest powiadomienie osób zainteresowanych o planowanej przez
obecny rząd nowelizacji ustawy o organizmach genetycznie
zmodyfikowanych.
Jako członek Komisji jestem zobowiązany do wyrażenia swojej opinii
również
w tej sprawie. Proszę o pomoc i zgłaszanie swoich uwag do materiału,
który
jest zamieszczony na stronie Nowelizacja
ustawy o organizmach genetycznie zmodyfikowanych
(http://www.halat.pl/transustawa.html)
Z powazaniem
dr Zbigniew Hałat Prezes Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Konsumentów
kwartalnik "ALERGIA", 2004, Nr 3/21, str.
19 - 26 Zbigniew Hałat "Alergeny organizmów genetycznie zmodyfikowanych"
Organizmy genetycznie zmodyfikowane -
prawda wychodzi na jaw
Zagrożenia zdrowia i środowiska ze strony produktów
inżynierii genetycznej
przez wiele lat były metodycznie pomijane przez uzależnione od
sponsorów
redakcje czasopism naukowych oraz ogólno dostępnej prasy, radia i
telewizji.
Koncerny agrochemiczne potrafiły podporządkować sobie niemal wszystkich
naukowców i polityków, doprowadzić do paraliżu władz sanitarnych nie
tylko
w naszym - coraz bardziej skorumpowanym - kraju, lecz także w tych
państwach,
które szczycą się rzekomą opornością na korupcję.
W ostatnim czasie moralne, naukowe i finansowe fiasko
trangenów znajduje
swoje bezpośrednie potwierdzenie w udokumentowanych zachorowaniach
ludzi
i zwierząt.
Ludzie chorują na Filipinach
W sierpniu 2003r. na badania lekarskie stawiło sie ponad
100 osób zamieszkałych
w pobliżu upraw transgenicznej kukurydzy Bt (Dekalb 818 YG firmy
Monsanto)
na flipińskiej wyspie Mindanao. Wśród zgłaszanych objawów dominowały
dolegliwości
żołądkowo-jelitowe, wymioty, bóle głowy, kaszel i objawy przeziębienia.
Dr Edwin Dipus, urzędowy lekarz pobliskiego miasta Polomolok
zarejestrował
przede wszystkim przypadki chorób układu oddechowego, gorączki i zmian
skórnych. U wszystkich chorych objawy pojawiły się niemal w jednym
czasie
i to w pierwszym sezonie kwitnienia transgenicznej kukurydzy
wprowadzonej
na tamtejsze pola za zgodą rządu a wbrew oporowi mieszkańców
wspieranych
przez kapłanów kościoła katolickiego. Cztery rodziny ciężko
doświadczone
bliskim sąsiedztwem pola z transgeniczną kukurydzą musiały opuścić
swoje
domy. W nowym miejscu objawy choroby ustąpiły. Ale po powrocie tych
rodzin
do domów dolegliwości pojawiły się znowu. W tej sytuacji lekarze
odrzucili
podejrzenie infekcyjnego tła zachorowań i zaczęli poszukiwać przyczyny
w środowisku.
Z pomocą pospieszył dr Terje Traavik, dyrektor naukowy
norweskiego Instytutu
Ekologii Genów w Tromsö. Trzy miesiące po okresie pylenia
transgenicznej
kukurydzy pobrał próbki krwi od chorujacych rolników i poddał je
badaniom
immunologicznym. U 39 osób analiza wykazała obecność trzech różnych
przeciwciał
przeciwko antygenom toksyny Bt wbudowanej do kukurydzy w roli
pestycydu.
22. lutego 2004r. członkowie zespołu badawczego dr Traavika ogłosili
również
wykrycie rekombinacji genetycznie modyfikowanych wirusów wykorzystanych
w procesach inżynierii transgenicznej z wirusami naturalnymi i
prowadzącej
do powstania nowych hybryd wirusowych o nieprzewidywalnych cechach, w
tym
takich, jak wywoływanie nowych chorób. W tej sytuacji badacze uznali,
że
w interesie publicznym trzeba pilnie poinformować świat o zagrożeniach
a nie czekać na opublikowanie wyników swoich prac na łamach prasy
naukowej.
Wykazali też, że żywność transgeniczna może wyzwalać niestabilność
genetyczną
i mutacje, przypadkową ekspresję alergenów lub toksyn, a nawet
aktywację
tzw. wirusów śpiących. Ponieważ mechanizm działania toksyny Bt opiera
się
na zwiększeniu wrażliwości ssaków na inne alergeny lub immunogeny,
należy
sprawdzić, czy uprawy roślin Bt nie przyczyniły się do nie dającego się
wytłumaczyć nasilenia alergii w skali całego świata.
Tu muszę przypomnieć wielokrotnie przeze mnie
przywoływane przy różnych
okazjach stanowisko Royal Society, czyli Brytyjskiej Akademii Nauk
zawarte
w raporcie z 4. lutego 2002r. pt. " Rośliny genetycznie modyfikowane
przeznaczone
do spożycia", które głosi w dosłownym cytacie co następuje: "Niezbędna
jest radykalna poprawa procedur oceny ryzyka ze strony produktów
inżynierii
genetycznej. Ze względu na niebezpieczeństwo pojawiania się silnych
alergenóów
szczególnej ochrony wymagają niemowlęta i osoby ze skazą atopową.
Zagrożenie
wiąże się nie tylko ze spożyciem produktów gmo, lecz także z wdychaniem
pyłków i zarodników roślin transgenicznych, zanieczyszczonego nimi pyłu
i kurzu".
Krowy padają w Niemczech
8. grudnia 2003r. stacja telewizyjna SÜDWEST Fernsehen
nadała
materiał, jeszcze dzisiaj dostępny na stronie internetowej http://www.swr.de/report/archiv/sendungen/031208/05/frames.html
, dotyczący losów hodowli bydła mlecznego prowadzonej przez rolnika z
Woelfersheim
w landzie Hesja. Posiadający wyższe wykształcenie rolnicze Gottfried
Gloeckner
był entuzjastą transgenicznej kukurydzy Bt-176 (firmy Syngenta, dawniej
Novartis), którą uprawiał na swoim polu od 1997r. i stopniowo w latach
2000-2001 przeszedł tylko na nią. Wkrótce potem 5 jego krów
padło
w ciągu czterech miesięcy. Mleczność części pozostałych krów uległa
zmniejszeniu,
a niektóre z nich były poddane ubojowi z powodu niewyjaśnionych chorób.
W 2002r. w ramach rekompensaty za 5 padłych krów, zmniejszoną
mleczność
i koszty opieki weterynaryjnej koncern Syngenta wypłacił 40
000 euro.
W lutym 2002r. rolnik zaprzestał podawania paszy z kukurydzy
transgeniczej,
ale i tak do października 2002r. padło dalszych 7 krów. W tym czasie
straty
pana Gloecknera wynosiły już 100 000 euro.
Głównym podejrzanym jest białko Cry1Ab tworzące toksynę
Bt-176,
według koncernu Syngenta to samo, kóre składa się na toksynę Bt 11.
Badania
prowadzone w Japonii w 2003 r. wykazały obecność toksyny Bt 11 w
żołądku,
jelicie i łajnie cieląt karmionych kukurydzą Bt 11. Z kolei
transgeniczne
DNA i fragmenty białka toksyny wykryto u świń, którym podawano
kukurydzę
Bt 11. Dla rolnika z Hesji są to ważne informacje, bo zachodzi obawa,
że
toksyna Bt176 może, wyciekając z rozkładającego się łajna i wiążąc z
minerałami
gleby, skazić jego pastwiska i niszczyć znajdujące się w tej glebie
naturalne
organizmy.
Jeszcze gorsze obawy wiążą się z wynikami badań
przeprowadzonych ostatnio
przez naukowych ekspertów rządów Francji i Belgii. Analiza molekularna
wykazała, że toksyna w Bt-176 może nie być białkiem Cry1Ab, ale Cry1Ac,
a Bt 11, które jest wytworzone z Cry1Ab, może byc zanieczyszczone Bt
176
i zawierać zarówno Cry1Ac jak i CrylAb. Dowodziłoby to sfałszowania
danych
przez koncern i świadomego sprowadzenia zagrożenia zdrowia na masową
skalę.
Już w 2000r. badania wykazały, że białko Cry1Ac jest silnym immunogenem
i wiąże się ze ścianą jelitową u myszy, wywołując istotne zmiany w
komórkach
jelit. Syntetyczne transgeny Bt-176 są hybrydami licznych toksyn, stąd
mogą zabijać inne gatunki owadów niż zamierzone, jak i też zawierać
dotychczas
nieznane trucizny szkodliwe dla ludzi i zwierząt. Niestabilność
insertów
transgenicznych Bt 176 może być powodem pojawiania się inwazyjnych DNA,
które posiadają zdolność wnikania do wszystkich genomów i wyzwalania
procesów
rakotwórczych.
dr Zbigniew Hałat, lekarz medycyny specjalista
epidemiolog
Ponad 10 lat temu na amerykański rynek trafił
superpomidor - pierwsze
transgeniczne warzywo. Był on bardziej jędrny i mógł być dłużej
przechowywany
niż "naturalny". Genetycznie modyfikowana żywność to odpowiedź na
wymagania
konsumentów, którzy chcą, aby żywność była tańsza, smaczniejsza i
trwalsza.
Pomidor to początek
Inżynieria genetyczna umożliwiła decydowanie o
właściwościach spożywanych
pokarmów. Prace zmierzają w kierunku wzbogacenia żywności substancjami
odżywczymi, np. pomarańczy wapniem, ogórków białkiem. W niedalekiej
przyszłości
mogą powstać produkty, które zastąpią suplementy witaminowe i
szczepionki.
Wyhodowano już "prototyp" marchwi chroniącej przed wrzodami żołądka i
sałaty
będącej jednocześnie szczepionką przeciw żółtaczce typu B. Jednak w
laboratoriach
powstają też inne, czasami trudne do wyobrażenia, genetycznie
modyfikowane
organizmy (GMO, skrót od ang. genetically modified organism).
Izraelscy
uczeni stworzyli kurczaka pozbawionego pierza, który ma mniejszą ilość
tłuszczu w tkance podskórnej, szybciej rośnie i jest tańszy w
produkcji.
Japończycy natomiast umieścili gen szpinaku w zapłodnionej komórce
jajowej
świni. Tylko jedno prosię na sto przeżyło, ale dla naukowców
najistotniejszy
był fakt, że nowy gen może być przekazywany w warunkach hodowlanych.
Większość tego rodzaju produktów to jednak tylko
eksperymenty naukowe,
które nie wychodzą poza laboratoria. Na rynek trafiają nieliczne nowe
odmiany warzyw i owoców. Pierwszą rośliną genetycznie zmodyfikowaną,
która
trafiła do masowej sprzedaży, była soja. Obecnie jej największym
producentem
jest sieć Monsanto mająca swoje filie na całym świecie.
GMO w Polsce
Szacuje się, że pod uprawę genetycznie modyfikowanej
żywności wykorzystuje
się obecnie 40 milionów hektarów, głównie w Stanach Zjednoczonych,
Argentynie
i Kanadzie. W Polsce nie prowadzi się upraw żywności o zmienionej puli
genów poza eksperymentalnymi. Większość tych produktów jest jednak
eksportowana
z zagranicy i wkracza również do polskich sklepów.
Do tej pory główny inspektor sanitarny wydał 58 decyzji
dopuszczających
na rynek produkty zawierające GMO. Są to m.in. koncentraty i izolaty
białka
sojowego wykorzystywane np. w przemyśle mięsnym, a także preparaty
enzymatyczne
stosowane w piwowarstwie, gorzelnictwie, przemyśle piekarskim. - Uważa
się, że około 60 procent wszystkich przetworzonych produktów
spożywczych
może zawierać składniki pochodzące z soi, część z nich z soi
genetycznie
zmodyfikowanej - mówi Iwona Traczyk, kierownik Pracowni Żywieniowych
Czynników
Ryzyka Zagrożenia Zdrowia. - Soja pod różną postacią może występować w
wędlinach, herbatnikach, pieczywie. Produkowany jest z niej napój -
tzw.
mleko sojowe, tofu, pasztety. W mniejszym stopniu w naszym kraju
wykorzystuje
się zmodyfikowaną kukurydzę.
Zgodnie z ustawą o warunkach zdrowotnych żywności i
żywienia z 11 maja
2001 roku produkty spożywcze zawierające składniki transgeniczne
powinny
być oznaczone informacją: "produkt genetycznie zmodyfikowany". -
Większość
takiej żywności nie zawiera nakazanych prawem ostrzeżeń zdrowotnych -
informuje
dr Zbigniew Hałat, specjalista epidemiolog, prezes Stowarzyszenia
Ochrony
Zdrowia Konsumentów. - Zdarza się, że producent świadomie wprowadza
klienta
w błąd, umieszczając na etykiecie zapewnienie, że produkt jest wolny od
GMO, podczas gdy on właśnie GMO zawiera. Ustalenia kontroli
przeprowadzonych
przez Najwyższą Izbę Kontroli czy Główny Inspektorat Jakości Handlowej
Artykułów Rolno-Spożywczych są dowodem na zagrażające nam wszystkim
skorumpowanie
obecnej władzy i jej zaplecza eksperckiego.
Iwona Traczyk polemizuje: Nie znam takich wyników
badań. Należy się jednak spodziewać, że część
żywności zawierająca
składniki genetycznie zmodyfikowane jest nieprawidłowo oznakowana. Do
niedawna
badania żywności na obecność GMO były utrudnione, co niektóre firmy
mogły
wykorzystywać. Jednakże od połowy 2003 roku w Tarnobrzegu funkcjonuje
laboratorium
Państwowej Inspekcji Sanitarnej wykonujące jakościowe i ilościowe
badania
żywności GMO, a dwa kolejne powstają, co znacznie ułatwi kontrolę.
Za i przeciw
- Konsumenci niesłusznie obawiają się zmodyfikowanej
genetycznie żywności
- przekonuje Robert Gabarkiewicz, menedżer ds. rejestracji i rozwoju
produktu
Monsanto Polska. - Wynika to z ich zbyt małej wiedzy na ten temat.
Brakuje
po prostu rzetelnej kampanii informacyjno-edukacyjnej.
Jednak dr Hałat nie zgadza się z tym zdaniem - Ekolodzy
i lekarze
dużo mówią na ten temat, ale przez to stają się obiektem ataków. Na
przykład
kiedy w 2000 r. zorganizowaliśmy konferencję naukową poświęconą GMO, na
cały miesiąc wyłączono nam serwer, wtedy jeszcze zlokalizowany w USA.
Potem w Polsce posypały się zapewnienia, że ta żywność jest
nieszkodliwa.
W ogłupianiu konsumentów przodują pracownicy instytucji państwowych
specjalizujący
się w powtarzaniu opracowanych przez koncerny agrochemiczne reklamowych
sloganów, półprawd i przeinaczeń, a także - niekiedy nieświadomie -
dziennikarze,
zwłaszcza ci początkujący.
Za zmodyfikowanym jedzeniem przemawia tańsza produkcja,
lepsze plony,
większa odporność, łatwiejsze dostosowanie do warunków klimatycznych i
często lepszy smak. Ponadto gdy rośliny mają właściwości owadobójcze,
spryskiwanie
ich jest już niepotrzebne. - To jest alternatywa dana środowisku -
zużywa
się znacznie mniej środków ochrony roślin przy produkcji płodów rolnych
- podsumowuje Gabarkiewicz. - Dzięki temu praca rolników staje się dużo
efektywniejsza, łatwiejsza i pozwala osiągnąć zysk. W 2003 roku około 7
milionów rolników w różnych krajach świata uprawiało rośliny ulepszone
genetycznie. Przeciwnicy wysuwają kontrargumenty: szkodliwość dla
środowiska
i ludzkiego zdrowia oraz nienaturalność manipulacji genetycznej (np.
geny
bakterii, wirusa mozaiki kalafiora i petunii dodane do ziaren soi). -
Wprowadzenie
do genomu rośliny uprawnej nowej cechy, np. w przypadku soi odporności
na herbicyd, pozwala na dostosowanie płodów rolnych do stale rosnących
wymagań. Dokonywane zmiany sprowadzają się do genów odpowiedzialnych za
produkcję określonych białek, które zostaną strawione - przekonuje
Gabarkiewicz.
- Ludzie nie zdają sobie sprawy, że większość uprawianych od dawna
roślin
jest efektem modyfikacji przyrody, np. pszenżyto nie powstało przecież
w warunkach naturalnych, ale jest wynikiem genetycznych krzyżówek. Ta
żywność
naprawdę nie różni się od tej, którą zjadamy obecnie każdego dnia. Nie
jest też bardziej szkodliwa, ale za to dużo lepiej przebadana - dodaje.
- Analizy wykazują, że takie eksperymenty prowadzą do
powstania wcześniej
nieznanych medycynie nowych alergenów i nowych trucizn, szerzenia się
antybiotykooporności
na masową skalę - polemizuje dr Hałat. - Narasta przekonanie, że obecna
epidemia alergii jest właśnie wynikiem rozpowszechnienia transgenów.
Już
pojawiły się pokolenia zmutowanych "superchwastów" opornych na
działanie
pestycydów. Przenoszenie na naturalne składniki żywności genów
"szczepionkowych"
lub "lekowych" jest obciążone oczywistymi nawet dla laika działaniami
niepożądanymi,
nad którymi medycyna nie jest w stanie zapanować.
Konsekwencje manipulacji genetycznej są trudne do
przewidzenia. - Nikt
jeszcze nie zbadał, jaki wpływ na zdrowie człowieka może mieć GMO -
twierdzi
Hałat. - My i nasze dzieci zostaliśmy poddani eksperymentowi na
globalną
skalę.
Ewelina Wojtysiak
Otrzymawszy do autoryzacji moje wypowiedzi
w powyższym materiale, stanąłem przed trudnym problemem etycznym, wszak lekarzowi nie wolno uczestniczyć w wydarzeniach promujących przekonania niezgodne z aktualnym poziomem
naukowej
wiedzy medycznej, w tym polegających na powtarzaniu opracowanych przez koncerny
agrochemiczne reklamowych sloganów, półprawd i przeinaczeń. Jednak przekonanie o potrzebie ochrony czytelników "Gazety
Studenckiej"
- młodej polskiej inteligencji przed ogłupieniem (niezmienna strategia trzech "O": ogłupić -
okraść
- ośmieszyć) przeważyło i zaoowocowało 1. moimi wypowiedziami jak wyżej, 2. odrzuconą przez redakcję propozycją zmiany tytułu na
"ALERGIA
I RAK", 3. wysłaną do pani red. Eweliny Wojtysiakwraz
z autoryzacją
a pominiętą przez redakcję dokumentacją zagrażającego nam wszystkim skorumpowania obecnej
władzy
i jej zaplecza eksperckiego w postaci cytatów z ustaleń kontroli przeprowadzonych przez Najwyższą Izbę Kontroli i Główny Inspektorat Jakości Handlowej
Artykułów
Rolno-Spożywczych, które załączam poniżej.
Mirosława
Konicka Główny Inspektorat Jakości Handlowej Artykułów
Rolno-Spożywczych
Sytuacja na polskim rynku - wyniki kontroli
artykułów rolno-spożywczych
pod kątem zawartości składników genetycznie zmodyfikowanych
(…)
Ustalono, że w okresie trzech pierwszych kwartałów 2003 roku,
kontrolowane
jednostki zakupiły ogółem ponad 170 tys. ton różnego rodzaju surowców
wytworzonych
z nasion soi i ziarna kukurydzy, pochodzących wyłącznie z importu.
Najczęściej
wprowadzanymi na polski rynek artykułami rolno-spożywczymi,
zawierającymi
produkty GMO, była soja i jej przetwory. Ponad 99% importowanej i
znajdującej
się w obrocie śruty sojowej, było deklarowane przez przedsiębiorców
jako
produkt genetycznie zmodyfikowany. Dwie skontrolowane jednostki
wprowadzały
na polski obszar celny produkty GMO pochodzące z zagranicy, nie
posiadając
stosownego zezwolenia Ministra Środowiska. Stwierdzono liczne przypadki
znakowania wyrobów w sposób niezgodny z obowiązującymi przepisami. W 34
jednostkach objętych kontrolą ujawniono brak informacji na temat
zawartości
GMO w artykułach rolno-spożywczych wprowadzanych do obrotu, a w 13
jednostkach
informacje te były niepełne lub błędne. W trakcie kontroli pobrano i
poddano
wstępnym badaniom jakościowym 137 próbek reprezentujących 31 różnych
asortymentów
artykułów rolno-spożywczych, wytworzonych z zastosowaniem soi lub
kukurydzy
(wykaz w załączniku nr 1), o łącznym tonażu 5.121,86 ton. Testy
ukierunkowano
na wykrycie obecności modyfikacji genetycznych kukurydzy tj. Bt 1 i
Liberty
Link oraz modyfikacji soi - Round Up Ready TM. Wytypowanych w ten
sposób
38 próbek poddano dalszym, ilościowym analizom laboratoryjnym. W wyniku
tych badań w 34 próbkach (24,8% próbek poddanych badaniom ogółem)
stwierdzono
obecność produktów GMO, z czego zawartość składników genetycznie
zmodyfikowanych
w 17 próbkach (12,4%), reprezentujących 8 asortymentów towarów,
przekraczała
1% masy w sumie składników w produkcie.
Spośród tych 17 próbek:
- 15 próbek reprezentowało artykuły rolno-spożywcze, których
składnikiem
genetycznie zmodyfikowanym była soja,
- 2 próbki pochodziły z partii pasz zawierających zmodyfikowaną
genetycznie
kukurydzę,
- 11 próbek (8% analizowanych ogółem) pochodziło z partii towarów nie
oznakowanych zawartością GMO,
- 6 próbek (4,4% analizowanych ogółem) tj. 3 próbki artykułów
spożywczych
oraz 3 próbki środków żywienia zwierząt, pochodziło z partii towarów
deklarowanych
przez producenta jako wolne od GMO.
Ogólny tonaż partii towarów, w których stwierdzono obecność produktów
GMO w ilości powyżej 1%, wynosił 1.532,776 ton, co stanowiło 30% masy
wszystkich
poddanych badaniu surowców i produktów. Szczegółowe informacje
dotyczące
wyników analiz laboratoryjnych próbek, tonażu zakwestionowanych partii
i kraju ich pochodzenia przedstawiono w załączniku nr 2.
W pozostałych, 17 poddanych analizom szczegółowym próbkach,
stwierdzono
obecność produktów GMO w ilości mniejszej niż 1% masy w sumie
składników
w produkcie; w 13 przypadkach było to ziarno kukurydzy.
Porównując efekty kontroli zrealizowanych przez
Inspekcję w latach 2002
i 2003 należy stwierdzić, że:
- wzrósł odsetek artykułów rolno-spożywczych, w których wykryto
produkty
genetycznie zmodyfikowane w ilości powyżej 1% - z 10,5% w 2002 r do
12,4%
w roku 2003;
- wśród poddanych kontroli partii artykułów zmniejszył się
udział
towarów, które pomimo zawartości ponad 1% GMO - były znakowane, jako
wolne
od GMO. W 2002 r. niezgodność znakowania z deklaracją ustalono w 6
przypadkach
na 11 (54,5%), a
w 2003 r. - w 6 przypadkach na 17 (35%).
Jak wynika z oceny dokonanej w trakcie kontroli na
podstawie badań ankietowych,
przygotowanie producentów i sprzedawców do prawidłowego stosowania
przepisów
prawnych dotyczących organizmów genetycznie zmodyfikowanych, w 2 lata
od
wejścia w życie ustawy o organizmach genetycznie zmodyfikowanych,
znajomość
i gotowość przestrzegania przepisów o znakowaniu wyrobów zawierających
GMO wykazuje zaledwie 69% ankietowanych przedsiębiorców. Na uwagę
zasługuje
także to, że na 85 skontrolowanych przedsiębiorstw - w zaledwie dwóch
stwierdzono
stosowanie rozdzielności procesów składowania i produkcji w ramach
systemu
Identity Preservation, co jest warunkiem niezbędnym dla zachowania
parametrów
jakości stosowanych surowców i uzyskiwanych produktów. W takim stanie
rzeczy
należy upatrywać główną przyczynę częstej kontaminacji komponentów, a w
konsekwencji - niezamierzoną obecność GMO w produktach.
(…)
Zainteresowanie wynikami kontroli artykułów rolno-spożywczych z
zawartością
produktów GMO, świadczy o dużym oczekiwaniu społecznym, dotyczącym
skutecznego
nadzoru i kontroli w tym zakresie. Sprostanie temu wymaganiu wymaga
dobrej
współpracy instytucji kontrolnych i organizacji pozarządowych,
konsumenckich,
szczególnie w zakresie wzajemnego przekazywania wyników kontroli
realizowanych
na poszczególnych etapach produkcji i dystrybucji, w tym importu.
Kontrola
następcza artykułów znajdujących się w obrocie rynkowym jest główną
metodą
dyscyplinowania producentów i dystrybutorów. Jednak w myśl nowych
przepisów
UE, które wejdą w życie już w kwietniu br., większy niż dotychczas
nacisk
będzie kładziony na egzekwowanie nowych obowiązków przedsiębiorców,
dotyczących
prowadzenia dokumentacji procesów produkcyjnych, pochodzenia
stosowanych
surowców i dodatków.
Także biorąc pod uwagę wysokie koszty badań i brak możliwości objęcia
kontrolą wszystkich produktów znajdujących się na rynku, należy się
spodziewać,
że rzetelność deklaracji dotyczących składu i cech jakościowych
produktów,
w tym - obecności lub nieobecności produktów GMO, będzie coraz bardziej
wymuszana na przedsiębiorcach przez odbiorców ich produktów, w tym
konsumentów.
Aktualne trendy światowe pokazują bowiem, że o konkurencyjności
artykułów
rolno-spożywczych decyduje jakość samego produktu, ale także wiarygodna
informacja o poszczególnych parametrach jakościowych, najlepiej - jeśli
jest potwierdzona odpowiednim certyfikatem.
Załącznik nr 1
Asortymenty surowców i produktów
poddanych badaniom na obecność produktów GMO.
Nasiona
soi Ziarno kukurydzy
Granulat sojowy Kukurydza
paszowa
Śruta
sojowa Grys
kukurydziany
Izolat białka sojowego Skrobia
kukurydziana
Koncentrat białka sojowego
Kaszka kukurydziana
Teksturat protein sojowych Grysik
kukurydziany
Hydrolizat białka sojowego Mąka
kukurydziana
Preparat stabilizujący teksturę Chrupki
kukurydziane
Zamiennik odtłuszczonego mleka Pasza dla
indyków
Dodatek paszowy Mieszanka
paszowa
Mąka sojowa
Mieszanka do wypieku pieczywa Artykuł zawierający soję i
kukurydzę
Mieszanka białkowa Mieszanka
treściwa dla tuczników
Kostka sojowa
Kotlety sojowe
Parówki sojowe
Pasta sojowa
Napój sojowy
TO – FU z mleka sojowego
Kiełki sojowe
Załącznik nr 2
Zestawienie analizowanych próbek, z zawartością powyżej 1% GMO masy
w sumie składników w produkcie.
Lp.
Rodzaj pobranego
do analiz materiału Wielkość partii [ t ] Kraj pochodzenia
Deklaracja
"Produkt wolny od GMO" Wynik analizy szczegółowej (poziom zawartości w
%)
NAJWYŻSZA IZBA KONTROLI, DEPARTAMENT
ŚRODOWISKA, ROLNICTWA I ZAGOSPODAROWANIA
PRZESTRZENNEGO Informacja o wynikach kontroli funkcjonowania nadzoru
nad wytwarzaniem,
obrotem i stosowaniem środków żywienia zwierząt WARSZAWA , STYCZEŃ 2004 R. KSR – 41013 – 03 Nr ewid. 193/2003/P/03/112/KSR
(..)
Podmioty prowadzące działalność w zakresie środków żywienia zwierząt
nie przestrzegały przepisów dotyczących wytwarzania, obrotu i
oznaczania
środków żywienia zwierząt, w tym oznaczania produktów genetycznie
zmodyfikowanych.
Inspekcja Weterynaryjna i Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa nie
prowadziły
kontroli przestrzegania przepisów ustawy z dnia 22 czerwca 2001 r. o
organizmach
genetycznie zmodyfikowanych (GMO) w pełnym zakresie objętym swoją
właściwością.
3.4. Nadzór nad wytwarzaniem, obrotem i stosowaniem
środków żywienia
zwierząt z użyciem organizmów genetycznie zmodyfikowanych (GMO )
Minister Środowiska wydał decyzje w roku:
- 2000 i 2001 w sprawie 2 indywidualnych zezwoleń na wprowadzenie do
obrotu produktów GMO,
- 2002 w sprawie 34 indywidualnych zezwoleń na wprowadzenie do obrotu
produktów GMO pochodzących z genetycznie zmodyfikowanej odmiany soi
(Glicyne
max. L cv A 5403), linii 40-3-2, które zostały zdeklarowane jako mające
zastosowanie w przemyśle paszowym;
- 2003 w sprawie 2 indywidualnych zezwoleń na wprowadzenie do obrotu
produktów GMO pochodzących z genetycznie zmodyfikowanej odmiany soi
(Glicyne
max. L cv A 5403), linii 40-3-2, które zostały zdeklarowane jako mające
zastosowanie w przemyśle paszowym.
W badanym okresie Departament Ochrony Przyrody Ministerstwa Środowiska
(MŚ) nie kierował do IW, IORiN oraz b. Inspekcji Skupu i Przetwórstwa
Artykułów
Rolnych (ISiPAR) wniosków o przeprowadzenie kontroli przestrzegania
przepisów
ustawy o organizmach genetycznie zmodyfikowanych. W latach 2001/2002
ISiPAR
z własnej inicjatywy przeprowadziła kontrolę, której zadaniem było
m.in.
sprawdzenie prawidłowości znakowania środków spożywczych, używek oraz
substancji
dodatkowych dozwolonych, przeznaczonych do obrotu zawierających
składniki
genetycznie zmodyfikowane. Według informacji MŚ, nie posiadało ono
informacji
odnośnie zadań kontrolnych w zakresie GMO przeprowadzanych przez IW i
IORiN.
Z informacji, które MŚ uzyskał w ciągu ostatniego roku wynika, że
inspekcje
nie są przygotowane do prowadzenia skutecznych kontroli ze względu na
bardzo
niską wiedzę odnośnie możliwości sprawdzania produktów GMO w zakresie
swoich
kompetencji, braku odpowiedniego wyposażenia ich laboratoriów, wysokich
kosztów analiz zlecanych laboratoriom wykonującym badania produktów
GMO,
itp.
Minister RiRW pełniąc nadzór nad IORiN i IJHAR-S nie występował do
Ministra Środowiska z propozycją badania ww. organizmów genetycznie
zmodyfikowanych
wprowadzanych w polski obszar celny w ramach importu pasz i
przeprowadzania
kontroli przez stosowne inspekcje. W okresie objętym kontrolą, IW oraz
IORiN nie przeprowadziła w zakresie objętym swoją właściwością żadnej
kontroli
dotyczącej przestrzegania przepisów ustawy z dnia 22 czerwca 2001 r. o
organizmach genetycznie zmodyfikowanych. Natomiast IJHAR-S planowała
przeprowadzenie
w IV kwartale 2003 r. kontrolę pochodzących z importu artykułów
rolno-spożywczych,
w tym pasz, pod kątem obecności produktów GMO. Zgodnie z przepisami
ustawy
z dnia 22 czerwca 2001 r. o organizmach genetycznie zmodyfikowanych
kontrole
w tym zakresie są podejmowane na wniosek ministra właściwego do spraw
środowiska
.
Ustalono, że w 14 spośród 38 skontrolowanych podmiotów zajmujących
się wytwarzaniem środków żywienia zwierząt nie przestrzegano obowiązku
właściwego oznakowania produktu GMO oraz środka żywienia zwierząt
wyprodukowanego
z udziałem GMO. Nie umieszczano również informacji o zastosowaniu w
produkcji
GMO. Pomimo że cały produkt był genetycznie zmodyfikowany nie był
oznakowany
informacją „produkt genetycznie zmodyfikowany”. Również gdy niektóre
tylko
składniki były genetycznie zmodyfikowane i stanowiły w produkcie ponad
1% jego składu, napis „genetycznie zmodyfikowany” nie był umieszczany
obok
nazwy składnika. Stanowiło to naruszenie przepisów art. 47 ustawy z
dnia
22 czerwca 2001 r. o organizmach genetycznie zmodyfikowanych
nakładającej
obowiązek oznakowania produktów GMO. Na przykład:
• PIW w Kościanie przeprowadzał liczne kontrole u podmiotów
wytwarzających
lub handlujących paszami. Jednak zdaniem NIK nie były one dostatecznie
wnikliwe, skoro w kontrolach tych przeoczono, że stosowana do produkcji
pasz genetycznie zmodyfikowana śruta sojowa dostarczana do wytwórni i
punktów
sprzedaży nie była oznakowana w sposób określony ustawą o organizmach
genetycznie
zmodyfikowanych, co wykazały kontrole przeprowadzone na wniosek NIK w
Wytwórni
Pasz „Lira", Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej w Osieku i hurtowni
„Domino".
Kontrola przestrzegania przepisów ustawy o organizmach genetycznie
zmodyfikowanych przez organy IW była mało skuteczna. Za nierzetelne
należy
uznać przypadki niewykorzystania w 4 skontrolowanych wytwórniach
możliwości
nałożenia kar grzywny, wynikających z art. 65 ustawy z dnia 22 czerwca
2001 r. o organizmach genetycznie zmodyfikowanych, w stosunku do
podmiotów,
które nie oznaczają produktów GMO zgodnie z wymogami przywołanej
ustawy.
Importowane materiały paszowe przez 5 spośród 38 skontrolowanych
podmiotów
wytwarzających środki żywienia zwierząt nie były oznakowane zgodnie z
wymogami
art. 47 ustawy o organizmach genetycznie zmodyfikowanych. Na przykład:
• Cała ilość kupowanej przez Wytwórnię Pasz „PIAST II” Sp. z o.o. w
Płońsku (779 ton w I kwartale 2003 r.) soi pochodziła z importu. Cała
ilość
soi była genetycznie zmodyfikowana. W dokumentach przewozowych (kwitach
wagowych) na soję genetycznie zmodyfikowaną brak pełnych danych m.in.
dotyczących
nazwy producenta i kraju pochodzenia.
Stwierdzono, że w 7 spośród 38 skontrolowanych podmiotów zajmujących
się wytwarzaniem środków żywienia zwierząt do produkcji wprowadzany
jest
materiał paszowy genetycznie zmodyfikowany bez możliwości zbadania w
kierunku
potwierdzenia, że konkretna partia materiału paszowego należy do
odmiany
i linii, na które zezwolenie wydał Minister Środowiska. Na przykład:
• Minister Środowiska Decyzją nr 20/2002 z dnia 21 czerwca 2002 r.
zezwolił P.H. „ROLPOL” z Kowanówka na wprowadzenie do obrotu śruty
sojowej,
będącej produktem pochodzącym z genetycznie zmodyfikowanej odmiany soi
(Glicyne max I, cv A 5403) linii 40-3-2 o ściśle określonej sekwencji
wprowadzanych
genów. Zezwolenie jest ważne 10 lat. Do dnia 4 czerwca 2003 r. ogółem
import
śruty sojowej wyniósł 600 ton. Z ustaleń kontroli wynika, że nie ma
możliwości
technicznych przeprowadzenia badań laboratoryjnych w krajowych
pracowniach,
w kierunku potwierdzenia, czy importowana śruta sojowa należy do ww.
odmiany
i linii.
• Mimo, że etykiety pasz dla bydła (przy kontroli Spółki „Hima” w
zakresie
produkcji pasz dla przeżuwaczy w dniu 18 lutego 2003 r.) świadczyły o
stosowaniu
w produkcji śruty sojowej genetycznie zmodyfikowanej, to w ramach
sprawowanego
nadzoru PLWet. nie sprawdził czy przedsiębiorca uzyskał stosowne
zezwolenie
Ministra Środowiska.
Do obrotu w 6 spośród 20 skontrolowanych podmiotów były wprowadzane
środki żywienia zwierząt zawierające organizmy genetycznie
zmodyfikowane
bez oznakowania wymaganego art. 47 ustawy o organizmach genetycznie
zmodyfikowanych.
Na przykład:
• W Przedsiębiorstwie Handlowym „RolPol" Mieszalnia Pasz w Kowanówku
stwierdzono, że oferowana do sprzedaży śruta sojowa genetycznie
zmodyfikowana
była nieprawidłowo oznakowana. Za brak prawidłowego oznakowania
właściciel
firmy został ukarany mandatem karnym w kwocie 400 zł..
Wyniki kontroli przeprowadzonej przez b. Inspekcję Skupu i Przetwórstwa
Artykułów Rolnych w II kwartale 2002 r. pod kątem zawartości składników
zmodyfikowanych genetycznie wskazały, że:
- ok. 90% znajdującej się w obrocie śruty sojowej pochodziło z ziarna
soi zmodyfikowanej genetycznie,
- w przeważającej większości niemożliwe było ustalenie na podstawie
dokumentacji kraju pochodzenia soi,
- 10% zbadanych próbek zawierało produkt zmodyfikowany genetycznie
w ilości powyżej 1% masy w sumie składników, przy czym ? była
deklarowana
jako wolna od GMO.
3.5. Kontrola graniczna środków żywienia zwierząt
Kontrola w MRiRW wykazała, że na polski obszar celny wwieziono w 2002
r. poza zbożowymi surowcami paszowymi ujętymi w Taryfie
celnej m.in.
w dziale 10 „Zboża” inne środki żywienia zwierząt. Zbóż wwieziono
ogółem
ok. 510,8 tys. ton
(w pierwszych czterech miesiącach 2003 r. wwieziono 102,1 tys. ton).
Ponadto import dotyczył ok. 1.824,7 tys. ton środków żywienia zwierząt
ujętych w Taryfie celnej w dziale 23 „Pozostałości i odpady przemysłu
spożywczego;
gotowa pasza dla zwierząt” (w okresie styczeń – kwiecień 2003 r.
wwieziono
ok. 559,3 tys. ton) oraz ok.
10,5 tys. ton ujętych w dziale 12 „Nasiona i owoce oleiste; ziarna,
nasiona i owoce różne; rośliny przemysłowe i lecznicze; słoma i pasza”
(w pierwszych czterech miesiącach 2003 r. wwieziono 2,7 tys. ton)
3.5.1. Współpraca służb celnych z organami IJHAR-S funkcjonującymi
na kontrolowanych przejściach granicznych w 2 przypadkach nie była
prawidłowa.
Nie wszystkie wwiezione na polski obszar ceny środki żywienia zwierząt
zostały objęte - przed dokonaniem w Oddziale Celnym (OC) odprawy celnej
– graniczną kontrolą ww. Inspekcji. Na przykład:
• Nieprawidłowości stwierdzono we współpracy OC w Kołbaskowie z
miejscową
placówką IJHAR-S. Badania dokumentacji 20 losowo wybranych przesyłek
środków
żywienia zwierząt pochodzenia roślinnego (odprawionych w 2002 r. i I
kw.
2003 r., w ramach procedury dopuszczenia do obrotu) wykazały, że jedna
z nich nie została objęta - przed dokonaniem w OC odprawy celnej
–
graniczną kontrolą ww. Inspekcji. Dotyczyło to odprawy
przesyłki
soi paszowej w ilości 24.720 kg, dokonanej w dniu 15.02.2003 r. Odbyło
się to z naruszeniem postanowienia art. 10 ust. 1 ustawy z dnia 21
grudnia
2000 r. o jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych , który
stanowi,
ze ,,artykuły rolno-spożywcze przywożone z zagranicy mogą być objęte
procedurą
dopuszczenia do obrotu, w rozumieniu przepisów prawa celnego, pod
warunkiem
przeprowadzenia kontroli jakości handlowej przez organ Inspekcji
Handlowej
Artykułów Rolno-Spożywczych i sporządzenia protokółu z tej kontroli’’.
Stwierdzono uchybienia w wykonywaniu obowiązków przez funkcjonariuszy
celnych 2 skontrolowanych OC odprawiających poszczególne przesyłki.
Dokumentacja
dotycząca wwiezionych towarów zawierała błędne zapisy lub prowadzona
była
nie zawsze rzetelnie. Na przykład:
• Uchybienia ujawnione w toku kontroli Urzędu Celnego w Kudowie Zdroju
dotyczyły błędnych zapisów w prowadzonej w systemie elektronicznym
ewidencji
odpraw „INSPEKTOR”, co do jednostek miary, kodów PCN oraz nazw
odprawianych
towarów, określonych w rozporządzeniach Rady Ministrów w sprawie
ustanowienia
taryf celnych z dnia 11 grudnia 2001 r. – obowiązujących od 1 stycznia
2002 r i z 17 grudnia 2002 r. – obowiązujących od 1 stycznia 2003 r. I
tak zamiast „mąki” wpisywano „maki”, zamiast „śruta pszenna”
wprowadzano
śrut pszenny”. W pierwszym przypadku nie można było uzyskać z programu
informacji o ilości odprawionej mąki. W drugim pod hasłem śrut
uzyskiwano
dane dotyczące wszelkiego rodzaju śrutu (ołowiany, stalowy, metalowy,
śruta
pszenna i z pozostałych rodzajów zbóż). W pojedynczych przypadkach nie
podawano wagi towaru wykazanej w JDA lub wprowadzano niewłaściwe kody
(2303
zamiast 2302 dla otrąb odprawionych w Międzylesiu w 2002 r.).
3.5.2. W 2002 r. GLWet. wydał 363 (w tym żadnego zezwolenia na dodatki
i materiały paszowe), a I kwartale 2003 r wydał 806 zezwoleń na import
środków żywienia zwierząt, z czego 675 zezwoleń na dodatki i materiały
paszowe. Liczba wydanych zezwoleń w kwietniu 2003 r. wyniosła 397, a w
maju – 405.
Ustalono, że w I kw. 2003 r. GLWet. wydał 806 zezwoleń na import
środków
żywienia zwierząt – pomimo braku rozporządzenia Ministra RiRW w sprawie
warunków weterynaryjnych m.in. dla przywożonych środków żywienia
zwierząt.
GLWet. zezwolił na przywóz środków żywienia zwierząt uwzględniając
wymogi
określone w swoich obwieszczeniach wydanych na podstawie art. 14 ust. 5
ustawy weterynaryjnej, podczas gdy obwieszczenia te, zgodnie z art. 5
ustawy
z dnia 25 lipca 2001 r. o zmianie ustawy o zawodzie lekarza weterynarii
i izbach lekarsko – weterynaryjnych, ustawy o zwalczaniu chorób
zakaźnych
zwierząt, badaniu zwierząt rzeźnych i mięsa oraz o Inspekcji
Weterynaryjnej
oraz ustawy o organizacji hodowli i rozrodzie zwierząt gospodarskich
utraciły
swoją moc z dniem 31 grudnia 2002 r. W ocenie NIK, działania takie,
pomimo
że odbywały się za wiedzą i zgodą Sekretarza Stanu w MRiRW, były
nielegalne.
Do dnia zakończenia kontroli GLWet. nie wypełnił delegacji zawartej
w art. 11 ust. 7 ustawy weterynaryjnej zobowiązującej go do ogłoszenia,
w drodze obwieszczenia , w Dzienniku Urzędowym Ministra RiRW rejestrów
państw lub ich części (regiony), o których mowa m.in. w ust. 2 pkt 2
przywołanej
ustawy stanowiącym m.in., że środki żywienia zwierząt mogą być
przewożone,
jeżeli w dniu wystawienia świadectwa zdrowia państwa, z którego
pochodzą,
lub ich części są wpisane do rejestru prowadzonego przez GLWet. Brak
tego
rejestru prowadził do wydawania przez GLWet. zezwoleń na przywóz
środków
żywienia zwierząt w trybie innym niż określony w ustawie
weterynaryjnej.
Zezwolenie na przywóz środków żywienia zwierząt zgodnie z art. 11 ust.
4 ustawy weterynaryjnej GLWet. może wydać w przypadku towarów
niespełniających
warunków, o których mowa m.in. w art. 11 ust. 2 pkt 2 przywołanej
ustawy,
tj. w dniu wystawienia świadectwa zdrowia państwa, z którego pochodzą,
lub ich części nie są wpisane do rejestru prowadzonego przez
GLWet.
GLWet. nie dysponował wiarygodnymi danymi o imporcie środków żywienia
zwierząt dokonanym pod nadzorem Gr.LWet. W 2 spośród 6 skontrolowanych
Gr.IW nierzetelnie sporządzano informacje dla GIW. Na przykład:
• W Gr.IW w Kołbaskowie – w okresie objętym kontrolą – nie zawsze
rzetelnie
sporządzano informacje dla GLWet. o rozmiarze importu środków żywienia
zwierząt. Badania kontrolne - odnoszące się do 4
sporządzonych w
latach 2002 – 2003 (do 31 marca) informacji miesięcznych – wykazały, że
w jednej z nich (za miesiąc marzec 2003 r.) podano dane o imporcie
mączki
rybnej o 4.003.899,54 kg wyższe, niż wynikające z zapisów dziennika
granicznego
Inspektoratu (wykazano 4.427.979,54 kg, wg dziennika w
pozycji tej
należało wykazać 424.080,0 kg). W ww. informacji w pozycji ,,mączka
drobiowa’’
wykazano import 23.620 kg, tj. o 360 kg wyższy od wielkości wynikającej
z ww. dziennika.
W prowadzonej przez Gr.LWet. dokumentacji (księga odpraw
weterynaryjnych)
nie zapisywano kodów PCN dla poszczególnych środków żywienia zwierząt.
Ustalono, że program komputerowy „GLW – księga odpraw weterynaryjnych”
będący bazą do dokonywania odpraw weterynaryjnych (księga odpraw) nie
posiadał
możliwości wprowadzenia tych kodów. Utrudniało to dokonywanie analiz i
porównań przeprowadzonych odpraw tych samych grup środków żywienia
zwierząt
m.in. z odprawami celnymi. Na przykład:
• W Gr.IW w Kudowie – Słonem zapisy dotyczące ilości i rodzajów
odprawionych
środków żywienia zwierząt były zgodne z ewidencją służb celnych, przy
czym
produktów tych nie oznaczono w dokumentacji weterynaryjnej (księgach
odpraw)
według kodów PCN. Kody te były wpisywane w weterynaryjnym świadectwie
przekroczenia
granicy.
Prowadzony przez Gr.LWet. system ewidencji odpraw i kontroli
uniemożliwiał
skuteczne porównanie przeprowadzonych odpraw granicznych. Posługiwano
się
bowiem nazewnictwem towarowym i kodami PCN niejednolitym z urzędem
celnym.
Na przykład:
• Gr.IW w Koroszczynie wykazał w 2002 r. w tej samej grupie towarowej,
tj. w imporcie środków żywienia zwierząt, przeprowadzenie 51 odpraw,
gdy
UC wykazał 82 odprawy, tj. o 31 więcej. Ewidencjonowanie takie miało
wpływ
na wystąpienie różnic w wykazanej masie odprawianych towarów pomiędzy
Gr.IW
a UC. W grupie niejadalnych artykułów pochodzenia zwierzęcego w
imporcie
w 2002 r. wg granicznego lekarza weterynarii nie było żadnych odpraw,
gdy
w tym okresie UC przeprowadził 73 odprawy o wadze 583 ton.
Stwierdzono przypadki sprowadzania z zagranicy środków żywienia
zwierząt
bez weterynaryjnej kontroli granicznej. PLWet. wydał decyzje o miejscu
składowania wymieniając w nich przejście graniczne, na którym nie była
dokonywana weterynaryjna kontrola graniczna i które nie było wymienione
w rozporządzeniu Ministra RiRW z dnia 21 grudnia 2002 r. w sprawie
przejść
granicznych, na których będzie dokonywana weterynaryjna kontrola
graniczna.
Stanowiło to naruszenie ustawy weterynaryjnej i było postępowaniem
nielegalnym
i nierzetelnym. Na przykład:
• GLWet. w dniu 7 maja 2003 r. wydał P.H. „ROLPOL” zezwolenie
weterynaryjne
na przywóz na terytorium RP 5 tys. ton śruty sojowej, pochodzącej z
Niemiec,
przez przejście graniczne w Szczecinie. PLWet. w Obornikach wydał m.in.
decyzję z dnia 7 kwietnia 2003 r. ustalającą miejsce składowania śruty
sojowej w ilości 2.000 ton – kraj pochodzenia Niemcy, przejście
graniczne
w Kostrzyniu nad Odrą. Przejście to rozporządzeniem Ministra RiRW z
dnia
21 grudnia 2002 r. nie zostało ustalone jako przejście, na którym
będzie
dokonywana weterynaryjna kontrola graniczna. Do dnia 4 czerwca 2003 r.
ogółem import śruty sojowej wyniósł w P.H. „ROLPOL” 600 ton. Na
przejściu
granicznym w Kostrzyniu nie była dokonywana weterynaryjna kontrola
graniczna.
• W latach 2002 – 2003 (do 31 marca) PLWet. w Łobzie wydał 5 decyzji
w sprawie miejsca składowania towarów importowanych przeznaczonych do
produkcji
pasz dla zwierząt gospodarskich, których produkcja podlega nadzorowi
weterynaryjnemu.
Wszystkie te decyzje – dot. trzech importerów - wydane zostały w dniu
18
marca 2003 r. Kontrola wykazała, że po wydaniu tych decyzji w dniach od
14 do 23 kwietnia 2003 r. – do magazynów PROVIMI O/Łobez - dostarczone
zostały 3 partie śruty słonecznikowej, pochodzącej z Ukrainy o łącznej
wadze 297,3 ton. Przesyłki te dotarły do miejsca składowania
– po
ich odprawie celnej na kolejowym przejściu granicznym w Dorohusku – z
pominięciem
weterynaryjnej kontroli granicznej oraz bez koniecznego w tych
przypadkach
zezwolenia na import GLWet. W sytuacji tej – co należy ocenić
pozytywnie
– PLWet. wydał w dniach następnych po dostawach stosowne postanowienia,
w których nakazał zabezpieczenie poszczególnych partii ww. śruty, do
czasu
wyjaśnienia nieprawidłowości związanych z ich importem. Decyzje
dotyczące
dopuszczenia do obrotu wszystkich trzech partii śruty słonecznikowej
wydane
zostały w dniu 09 maja 2003 r., co m.in. wiązało się z przedstawieniem
przez importera zezwolenia na import ww. śruty, wydanego przez GLWet. w
dniu 30 kwietnia 2003 r., tj. po 16 dniach od dotarcia pierwszej jej
partii
do magazynu firmy PROVIMI O/Łobez.
Poszczególne organy IW w sposób dowolny zezwalały lub nie na wwóz do
Polski i obrót w kraju mączką drobiową. Podczas kontroli ujawniono, że
do Polski wwieziona została w I półroczu 2003 r. mączka drobiowa,
pomimo
że art. 4 ust. 1 pkt 3 „uośżz” z zabraniał wytwarzania, wprowadzania do
obrotu i stosowania w żywieniu zwierząt gospodarskich materiałów
paszowych
zawierających źródło białka pochodzące z tkanek zwierząt. Stwierdzono,
że mączkę sprowadzały firmy, które nie otrzymały zezwolenia na import
tego
rodzaju mączki. Na przykład:
• W wyniku kontroli w PIW w Radomsku, stwierdzono iż decyzjami z dnia
2 kwietnia 2003 r. oraz z dnia 3 kwietnia PLWet. dopuścił do obrotu
mączkę
drobiową pochodzącą z Chorwacji, w ilości odpowiednio 17,96 ton i 18,7
ton., importowaną przez firmę Bio-Agro Sp. z o.o. Blok Dobryszyce.
Podstawą
wydania dopuszczających mączkę decyzji PLW były: faktury producenta z
dn.
11 i 14 marca 2003 r., weterynaryjne chorwackie świadectwa zdrowia z 11
i 14 marca 2003 r., świadectwa zdrowia dla przetworzonego białka
zwierzęcego
do produkcji środków żywienia zwierząt, sporządzone przez chorwackie
służby
wet. w dn. 11 i 14 marca, weterynaryjne świadectwa przekroczenia
granicy
z 13 i 17 marca 2003 r., sprawozdanie ZHW WIW w Łodzi z dn. 24 marca
2003
r., z badania mikrobiologicznego mączki drobiowej (...), świadectwo
analizy
z dn. 20 marca 2003 r. wystawione przez Instytut Zootechniki w Krakowie
- Krajowe Laboratorium Pasz w Lublinie, wskazujące na nieobecność w
dostarczonych
próbkach mączki białka pochodzenia wołowego, wieprzowego i baraniego.
Jak
wynika z ustaleń kontroli obie wymienione partie mączki, w dniu 23
kwietnia
2003 r., zostały sprzedane do firmy „Golpasz” S.A. w Golubiu Dobrzyniu,
a firma Bio-Agro Sp. z o.o., pomimo że nie otrzymała zezwolenia na
import
mączki drobiowej, wprowadziła mączkę do obrotu za akceptacją PLWet.
W dniu 2 kwietnia 2003 r. firma Bio-Agro Sp. z o.o. zwróciła się do
GLWet. o wydanie zezwolenia na przywóz mączki z odpadów mięsa i
podrobów
indyczych z Chorwacji, w ilości 400 ton miesięcznie, podając kod: PCN
230110000.
Do pisma dołączono decyzje PLW w Radomsku z dnia 06.03.2003 r. na 50 t
i z dnia 31 marca 2003 r. na 350 t, w których PLW wyraził zgodę na
składowanie
mączki w magazynach firmy.
W odpowiedzi na powyższe pismo, GLWet. w dniu 14 maja 2003 r., po
uprzedniej
korespondencji, odmówił wydania zezwolenia, informując, że „w świetle
art.
4 ust. 1 pkt 3 ustawy o środkach żywienia zwierząt z dnia 23 sierpnia
2001
r. zabrania się wytwarzania, wprowadzania do obrotu i stosowania w
żywieniu
zwierząt w wypadku zwierząt gospodarskich materiałów paszowych
zawierających
źródło białka pochodzące z tkanek zwierząt z zastrzeżeniem ust. 2 pkt
2.
W art. 4 ust. 2 pkt 2 minister właściwy ds. rolnictwa otrzymał
delegację
do określenia w drodze rozporządzenia wykazu materiałów paszowych
pochodzących
z tkanek zwierząt, które mogą być stosowane w żywieniu zwierząt
gospodarskich.
Mając na względzie interes ekonomiczny Państwa firmy uprzejmie
informuję,
że powyższe rozporządzenie ukaże się wkrótce. W znanym mi projekcie,
mączki
drobiowe nie zostały uwzględnione w żywieniu zwierząt gospodarskich.
Tak
więc wydawanie zezwolenia na import tej mączki byłoby niezgodne z
przepisami.
Istnieje jednak możliwość importu przetworzonego białka pochodzenia
zwierzęcego
pod warunkiem, że zostanie ono przeznaczone do produkcji karm dla
zwierząt
domowych (petfood)”.
Weterynaryjna kontrola graniczna środków żywienia zwierząt na 2 z 6
skontrolowanych Gr.IW przeprowadzana była z naruszeniem przepisów
ustawy
weterynaryjnej. Nie egzekwowany był przez Gr.LWet. obowiązek
wcześniejszego
informowania ich przez osoby zainteresowane ładunkiem o ilości, rodzaju
i przewidywanym czasie ich przewozu. Środki żywienia zwierząt
wprowadzane
były na polski obszar celny, pomimo że weterynaryjne świadectwa
przekroczenia
granicy wypełniane były nierzetelnie. Brakowało na nich m.in.
deklaracji
osoby zainteresowanej ładunkiem, o spełnianiu przez przywożone produkty
wymagań przywozowych. Na przykład:
• Dokonana w trakcie kontroli Gr.IW w Kołbaskowie analiza 112
przedłożonych
w marcu 2003 r. weterynaryjnych świadectw przekroczenia granicy dot.
importowanych
środków żywienia zwierząt (w tym 80 dotyczących transportów produktów
dopuszczonych
do wwozu, za zezwoleniem GLWet.) – wykazała, że na wszystkich brak było
deklaracji osoby zainteresowanej ładunkiem, o spełnianiu przez
przywożone
produkty wymagań przywozowych (wymaganej przepisem art. 11 ust. 2, pkt
5 ustawy weterynaryjnej). We wszystkich powyższych (112)
przypadkach
osoby - zgłaszające towar do weterynaryjnej kontroli granicznej -
złożyły
Gr.LWet. ww. świadectwa, bez pisemnej informacji o dokonanej
prenotyfikacji,
naruszając tym przepis § 5 rozporządzenia Ministra RiRW z dnia 8 maja
2002r.
w sprawie formy i sposobu zgłoszenia towaru do weterynaryjnej kontroli
granicznej oraz wzorów weterynaryjnych świadectw przekroczenia granicy
dla zwierząt i produktów. W 6 analizowanych świadectwach brak
było
wskazania imienia i nazwiska osoby zgłaszającej
produkty do
weterynaryjnej kontroli granicznej, a na 11 informacji o nr
plomby
lub pieczęci (§ 3 ust.1, pkt 9 i 12 ww. rozporządzenia).
Podany w
51 analizowanych świadectw przekroczenia granicy kod produktu nie
odpowiadał
wskazanemu w zezwoleniu przywozu towaru wydanym przez GLWet.
Badania kontrolne - odnoszące się do dokonanych w marcu 2003 r. 112
weterynaryjnych kontroli granicznych importowanych środków
żywienia
zwierząt - wykazały, że pisemna prenotyfikacja (tj. uprzedzanie o
przewidywanym
czasie przywozu na przejście graniczne przesyłek ww. towarów, z
podaniem
danych o rodzaju i ich ilości, co przewidują art. 11 ust. 2 pkt 3 i
art.
12 ust. 1 pkt 4 ustawy weterynaryjnej) dokonana przez osobę
zainteresowaną
ładunkiem dla 21 transportów, nie spełniała wymogu jedno dniowego
uprzedzenia,
w przekazaniu Gr.LWet. informacji o przewidywanym czasie przywozu
towarów.
W przypadku 12 innych transportów ww. towarów informacje te
nie zawierały
danych o przewidywanym czasie ich przywozu na przejście
graniczne.
Podobne nieprawidłowości stwierdzono także w odniesieniu do przesyłek
tranzytowych.
Dokonana w trakcie kontroli analiza dokumentacji dot. 13 takich
transportów
środków żywienia zwierząt (kontrole dokonane w marcu b.r.) – wykazała,
że 10 z nich objętych zostało weterynaryjnymi kontrolami granicznymi,
bez
wyprzedzającego poinformowania Gr.LWet. o przewidywanym przybyciu
przesyłek
na przejście graniczne.
Na liście krajowych zakładów - produkujących, przetwarzających i
składujących
środki żywienia zwierząt - uprawnionych do produkcji na rynki innych
krajów
znajdowało się 17 zakładów, z których 11 posiadało uprawnienia do
produkcji
na rynek krajów członkowskich UE. W ocenie NIK, GLWet. prowadził tę
listę
nierzetelnie. Wpisu wymienionych 11 zakładów na listę dokonano bez
wymaganego
art. 17 ust 3 ustawy weterynaryjnej zatwierdzenia podmiotu przez
właściwy
organ weterynaryjny UE, a ponadto o wpisach na liście nie powiadamiano
PLWet. Zgodnie z art. 17 ust. 5 przywołanej wyżej ustawy
weterynaryjnej,
o wpisach i zmianach dokonywanych na listach, GLWet. powiadamia
właściwego
WLWet., a także PLWet., którzy dokonują odpowiednich adnotacji w
prowadzonych
rejestrach podmiotów.
Pismo do WLWet. ze stosownym przypomnieniem PLWet., GLWet. skierował
dopiero dnia 9 czerwca 2003 r. w trakcie kontroli NIK. Jednocześnie
zabronił
wydawania po 1 sierpnia 2003 r. świadectw weterynaryjnych
(eksportowych)
na środki żywienia zwierząt, produkowane w zakładach nie będących na
liście
GLWet. Nastąpiło to po upływie ok. 16 miesięcy od wejścia w życie
zmienionego
przepisu zobowiązującego GLWet. do prowadzenia listy krajowych zakładów
uprawnionych do produkcji na rynki innych krajów (art. 17 ustawy
weterynaryjnej
zmieniony przez art. 2 pkt 16 ustawy z dnia 25 lipca 2001 r.
zmieniającej
ustawę weterynaryjną z dniem 13 lutego 2002 r.).
Stwierdzono przypadki importu do Polski środków żywienia zwierząt,
które zawierały w swym składzie białko pochodzące z tkanek zwierząt
gospodarskich.
Pomimo że taka sytuacja stwarzała zagrożenie dla bezpieczeństwa
sanitarnego
Polski GLWet. nie podjął żadnych działań w celu wyeliminowanie w
przyszłości
takich praktyk m.in. poprzez zwrócenie uwagi organom weterynaryjnym
krajów,
z których pochodziły te towary. I tak GLWet. nie wystąpił do
odpowiednich
organów Francji i Niemiec z żądaniem wyjaśnień dlaczego importowana w
2002
r. do Polski z tych krajów mączka rybna (ponad 70 ton) i mączka z
pierza
(ponad 24 ton), pomimo świadectw zdrowia wydanych przez właściwe organy
weterynaryjne tych państw, nie spełniała wymogów w zakresie
gatunkowości
białka. W ocenie NIK, podważa to wiarygodność organów weterynaryjnych
ww.
państw – w szczególności jednak stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa
sanitarnego
Polski. Mączki te zostały wprawdzie poddane utylizacji po stwierdzeniu
w nich w wyniku badań laboratoryjnych obecności białka pochodzenia
wieprzowego,
nie usprawiedliwia to jednak braku reakcji GLWet. wobec organów
weterynaryjnych
krajów pochodzenia.
• CAGEMAX Polska Sp. z o.o. w roku 2002 przekazała JRCh do spalenia
mączkę rybną w ilości 70.070 kg importowaną z Francji.
Po rozpatrzeniu wyników badań laboratoryjnych mączki i stwierdzeniu,
że ww. środek nie odpowiada wymogom jakości zdrowotnej żywności, firma
Cagemax Polska Sp. z o.o. otrzymała 3 decyzje na utylizację mączki
rybnej
importowanej z Francji:
- w dniu 14 października 2002 r. decyzję PLW w Poznaniu na utylizację
mączki w ilości 23.980 kg mączki,
- w dniu 26 września 2002 r. decyzję PLW w Poznaniu nakazującą
zniszczenie
22.750 kg mączki,
- w dniu 9 października 2002 r. decyzję PLW w Poznaniu
nakazującą zniszczenie
23.340 kg mączki w związku ze stwierdzeniem w ww. mączkach białka
pochodzenia
wieprzowego.
• Furaż Sp. z o.o. Lusówka Tarnowo Podgórne otrzymała w dniu 14 maja
2002 r. decyzję PLW w Poznaniu nakazującą zniszczenie mączki z pierza,
importowanej z Niemiec w ilości 24.340 kg, w związku ze stwierdzeniem
białka
pochodzenia wieprzowego.
Do czasu kontroli, tj. do lipca 2003 r. Komisja Europejska nie
zatwierdziła
żadnego przejścia granicznego, choć wg MRiRW odpowiednio wyposażone i
gotowe
były już dwa przejścia: morskie w Szczecinie i lądowe w Korczowej na
Podkarpaciu.
Ustalono w trakcie kontroli, że z 6 skontrolowanych Gr.IW 3 (50%) nie
spełniały
warunków określonych rozporządzeniem Ministra RiRW z dnia 10 kwietnia
2002
r. w sprawie wymagań jakie powinny być spełniane dla zatwierdzenia
poszczególnych
kategorii przejść granicznych, na których będzie dokonywana
weterynaryjna
kontrola graniczna . Na przykład:
• W Gr.IW w Kołbaskowie infrastruktura techniczna
zlokalizowana
na terminalu wwozowym ww. przejścia granicznego (w połączeniu z
posiadanym
wyposażeniem) zapewniała właściwe warunki dla przeprowadzania
weterynaryjnych
kontroli granicznych wwożonych przez to przejście w ramach
importu
i tranzytu środków żywienia zwierząt, mimo że nie odpowiadała
ona
w pełnym zakresie wymogom, wynikającym z rozporządzeń Ministra RiRW z
dnia
10 kwietnia 2002 r. oraz z dnia 21 grudnia 2002 r. w sprawie
przejść
granicznych, na których będzie dokonywana ww. kontrola .
Odstępstwa
w tym zakresie dotyczyły wymagań wynikających z § 2 ust. 1, pkt 2 i
ust.
2 i 3 oraz § 3 ust. 1 i ust. 2 pkt 5 i 6 rozporządzenia Ministra RiRW z
10 kwietnia 2002 r. i polegały m.in. na braku:
śluzy sanitarnej
zapewniającej higieniczny wyładunek /załadunek/ towarów, oddzielnych
(dla
produktów przeznaczonych i nie przeznaczonych dla ludzi) pomieszczeń i
chłodni przeznaczonych do przechowywania partii towaru z
których
pobrano próbki.
3.5.3. IJHAR-S nie objęła kontrolą wszystkich importowanych środków
żywienia zwierząt. Postępowanie takie było sprzeczne z art. 44 ust. 4
„uośżz”,
stanowiącym, że Gr.LWet. i WInsp.JHAR-S przeprowadzają kontrolę
graniczną
wprowadzanych na polski obszar celny środków żywienia zwierząt.
Ustalono,
że w I kwartale 2003 r. IJHAR-S skontrolowała ok. 45,5 tys. ton
importowanych
do Polski środków żywienia zwierząt, gdy w tym okresie w polski obszar
celny (wg dokumentów SAD) wprowadzono ok. 431 tys. ton środków żywienia
zwierząt objętych pozycjami działu 23 taryfy celnej („pozostałości i
odpady
przemysłu spożywczego; gotowa pasza dla zwierząt”), niezależnie od
importu
środków żywienia zwierząt ujętych również w ramach niektórych pozycji
innych
działów taryfy celnej: 10 („zboża”) i 12 („nasiona i owoce oleiste;
ziarna,
nasiona i owoce różne; rośliny przemysłowe i lecznicze; słoma i
pasza”).
Zobacz rysunek 2. Na przykład:
• Przedsiębiorstwo Usług Portowych „Elewator Ewa” Sp. z o.o. w lutym
2003 r. poinformowało GIJHAR-S, że - obok dużych przeładowni portowych
w Szczecinie, Gdyni i Gdańsku - śruta sojowa była przeładowywana w
miejscach
do tego nieprzygotowanych takich jak port rzeczny w Kostrzyniu,
nabrzeża
zakładowe Cementowni, Gazowni i Huty Szczecin i została wprowadzona do
obrotu bez kontroli jakości. Prowadzona przez GIJHAR-S
kontrola doraźna
na nabrzeżach i w portach rzecznych w celu wyjaśnienia powyższych spraw
nie została zakończona do dnia podpisania protokołu kontroli.
Rejestr
decyzji Głównego Inspektora Sanitarnego dotyczących
produktów genetycznie zmodyfikowanych
Zestawienie
decyzji Ministra
Środowiska na
eksperymentalne uwolnienie
do środowiska organizmów
genetycznie zmodyfikowanych oraz
wprowadzenie do obrotu
produktów GMO
Zgodnie
z § 2. Rozporządzenia Prezesa
Rady Ministrów z dnia 28 czerwca 2002 r. w sprawie
szczegółowego zakresu działania
Ministra Zdrowia (Dz. U. Nr 93, poz. 833) od 1. lipca 2002r.
minister zdrowia koordynuje
działania w zakresie
zapewnienia bezpieczeństwa żywności.
Podczas konferencji "Jakość żywności i jej
bezpieczeństwo w ustawodawstwie
polskim i Unii Europejskiej", która odbyła się w dniu 12. grudnia
2001r.
w Instytucie Żywności i Żywienia w Warszawie, Pan Paweł
Policzkiewicz
- drugi Główny Inspektor Sanitarny powołany przez Pana
Jerzego Buzka,
prezesa rady Ministrów w latach 1997-2001 - oświadczył
zebranym,
iż członkowie rządu uniemożliwiali mu wykonywanie obowiązków
zmierzających
do ochrony zdrowia publicznego przed zagrożeniami zdrowia.
więcej...
"Słowo Polskie" 13. marca 2002r.
Rozmowa dnia: Ze Zbigniewem Hałatem rozmawia Robert Gołaś
- Opór konsumentów zachodnich przeciw transgenom
uwidacznia się w odrzucaniu
tych produktów, które są w Unii odpowiednio oznaczone. Koncerny, widząc
te niechęć, składają deklaracje, że w ich produktach nie ma składników
z roślin transgenicznych. Wpycha się więc te produkty tam, gdzie są
sparaliżowane
lub skorumpowane władze. Jesteśmy zalewani produktami odrzuconymi przez
zachodniego konsumenta. Prawo polskie dotyczące takich produktów jest
co
prawda kalką prawa unijnego, ale zostało przyjęte tylko na papierze.
Czy ta niechęć nie jest jednak wynikiem irracjonalnej
paniki, podsycanej
przez zielonych?
- Jest wiele argumentów przeciw uprawom roślin
transgenicznych: nieprzewidywalność
co do tworzenia się nowych alergenów, co do rozmieszczenia części
jadalnych
i niejadalnych, czy do powstawania nowych alkaloidów, które mogą być
trujące.
Na to są dowody laboratoryjne. Znane sa przypadki chorób, które
spowodował
kontakt, z roślinami transgenicznymi.
Czy w Polsce są laboratoria, które mogą badać żywność
modyfikowaną?
- Polscy naukowcy, np. zespół prof. Szopy z Wrocławia,
mają możliwości
intelektualne i wyposażenie nie ustępujące zachodniemu. Ale nie mają
pieniędzy
na odczynniki, bo zlecenia wymagane ustawami są kierowane do firm
zachodnich.
Odcina się polskie laboratoria od źródła finansowania, jakim są
publiczne
pieniądze.
Myśli Pan, że polskie laboratoria prowadziłyby takie
badania lepiej?
Zdecydowanie lepiej. Znamy technologię firm, które
otrzymują zlecenia
i widzimy ta wiele braków. Minister zdrowia będzie musiał – to wynika z
ustawy – powołać laboratorium do tego rodzaju badań. Mogłoby ono
powstać
we Wrocławiu. Wówczas mielibyśmy obiektywną ocenę żywności i kwitłaby
polska
nauka.
Consumer
Power \\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\ Siła
Konsumenta